Wieśniaczka - Dama, część 2: Rozstanie

Dzieci dreptały z niecierpliwości, gdy pociąg wjeżdżał na peron, a gdy zobaczyły Kamilę na stopniach wagonu, ruszyły jak dwa harty. Wisiały na szyi mamy zanim postawiła walizki. Mariusz długo czekał, zanim dane mu było objąć żonę.
- Tęskniłem.
- Ja bardziej.
- Jak było?
- Opowiem ci nad rzeką. Mam ochotę na piknik, tylko się przebiorę.
W domu Kamila sprawnie zmyła wyrazisty makijaż, a szpilki, pończochy i spódniczkę mini zastąpiły dresy. Siedząc przytulona do męża na kocu w zakolu rzeki, wyglądała jak dziewczyna sprzed paru lat, choć wciąż pachniała ****imi perfumami.
- Dziękuję - powiedziała.
********* taplały się w wodzie.
- Za co?
- Że jesteś. Bez ciebie to wszystko nie miałoby sensu.
- Ja powinienem ci podziękować. Nie wiedziałbym kim jestem. Dzisiaj rozumiem, że wszystko było potrzebne. Nawet jeśli bolało.
Gdy Kamila obróciła się do niego, dostrzegł melancholię w jej zielonych oczach. Zastanawiał się czy to dzięki nim miała nad nim absolutną władzę.
- To tu zerwałam z tobą. Dokładnie w tym miejscu. Jedyny raz. I żałuję. Nawet nie wiesz jak.
- Sam już nie wiem, kto z nim wtedy skończył.
- Chyba znów będę musiała wyjechać.
Objął żonę i patrzyli w milczeniu na zabawę dzieci.

To było siedem lat wcześniej. Mariusz oświadczył się Kamili, oczywiście w jedynym możliwym miejscu - zakolu Bystrej. Zostali do rana, mając spory zapas wina i świece. Pół roku później, w zimę, przyjechał fotograf, tym razem bez swojego głośnego towarzystwa. Mariusz nie był tym zachwycony i często okazywał to Kamili, wyrzucając, że poświęca mu zbyt wiele czasu. Wpadał czasem pomóc w pensjonacie, ale nie było w tym już dawnego entuzjazmu, gdy spotykali się ukradkiem w kuchni na kilka muśnięć dłoni i pocałunków. Choć fotograf traktował Mariusza z sympatią, nie mógł liczyć z jego strony na rewanż. Zazdrosny Mariusz często obserwował z konta ich rozmowy, a gdy trwały za długo, lub Kamila zbyt dobrze w jego mniemaniu się bawiła, po prostu wkraczał i przerywał.
Kiedy mógł przytulał i całował dziewczynę w obecności Marka, starając się by wyglądało to wymownie. Liczył na wzajemność i zaangażowanie Kamili, ale ta czuła się po prostu niezręcznie.
- Co ty do niego czujesz? - spytał raz w kuchni.
Spodziewał się oburzenia z jej strony, ale ona spuściła zmieszany wzrok w podłogę. Poczuł silny niepokój.
- Co się dzieje Kamila?
- Nic. Spotkamy się nad rzeką dzisiaj?

Bystra skuta była lodem, co się zdarzało bardzo rzadko. Mariusz czekał zacierając ręce.
- Hej.
Przytuliła się do niego. Byli w płaszczach i grubych czapach.
- Hej. Chciałaś o czymś pogadać?
- Powinniśmy dać sobie trochę czasu.
Mariusz poczuł się, jakby rozpadał się na kawałki, i to nie za sprawą mrozu.
- Zrywasz ze mną tak?
- Nie. Po prostu oboje potrzebujemy oddechu. Cały czas się kłócimy. Myślę że mała przerwa obojgu nam się przyda. Nie chcę cię stracić.
- Stracić? A wiesz co ja myślę? Dziewczyna tak mówi, gdy ma kogoś na oku. I chyba wiem kogo. Rżnęłaś się już z nim, czy dopiero zamierzasz?
W oczach Kamili zabłysnęły świeczki, a po chwili po poliku spłynęła łza. Usta jej drżały.
- Śmiało. Powiedz to. Masz na niego ochotę.
Stała i patrzyła na niego. W smutnych oczach pojawiły się świeczki. Wygięła usta w podkowę i rozpłakała się wtulając w niego.
- A więc to koniec, tak?
- Przepraszam. Chciałabym ci wszystko wytłumaczyć, ale nie potrafię.
Zdjęła pierścionek z palca i oddała Mariuszowi.
- Obiecasz mi coś? Nie zatrzaskuj dla mnie drzwi.
Rozpłakała się jeszcze głośniej i objęła go tak mocno, że z trudem oddychał, po czym odeszła. Choć serce kazało mu pobiec za nią, duma nie pozwoliła tego zrobić.

Ta sama duma nie pozwoliła mu również zadzwonić następnego dnia, ani jeszcze kolejnego. Ranki spędzał w domu, resztę dnia w pubie. Prawie nie trzeźwiał. Poszedł do pensjonatu po pięciu dniach, wiedziony nadzieją, ale szybko pożałował. Rodzice Kamili wyjechali na narty. Na podjeździe odśnieżone było tylko jedno stanowisko, zajęte przez Toyotę Marka. Otworzył mu w samych slipach. Patrzyli na siebie chwilę. Mariusz nie zamierzał wszczynać awantur. Miał raczej minę skruszonego grzesznika.
- Do ciebie Kamila - krzyknął Marek.
Zeszła po schodach w szlafroku. Mariusz starał się nie zdradzić stanu w jakim się znajdował. Gdyby nie powstrzymywał się z całych sił, padłby przed nią na kolana. Podeszła dostojnym krokiem z obojętną miną, a gołe uda na przemian ukazywały się pokazując Mariuszowi co stracił. Dałby wiele, by zobaczyć choćby nienawiść, zamiast tej chłodnej obojętności.
- Możemy porozmawiać? - spytał tonem proszącego o zbyt wiele.
- Tak. Wejdź. Herbaty?
Mariusz czuł, że pęka mu serce. Kamila traktowała go jak zwykłego kolegę i choć wiedział, że zmusza się do tego, i tak bardzo bolało.

Zamknęli się w altanie, a Marek poszedł na górę do pokoju.
- A więc jednak.
Nastało milczenie. Mariuszowi ognie niepokoju trawiły wnętrze. Położyła dłoń na jego ramieniu i pieściła, ale cofnął je.
- Ja jestem inna Mariusz. Chciałabym ci to wszystko móc jakoś wytłumaczyć.
- Zaufaj mi i spróbuj.
- Raniłabym cię tylko. Jesteś bardzo wrażliwy. Wiem, że nie pokocham już nikogo tak, jak ciebie. Wiem też, że zawsze będę miała problemy z wiernością, a ty nie zasługujesz na takie życie.
- I postanowiłaś mnie zostawić.
- Kiedyś myślałam, że powiem ci o sobie i liczyłam, że zaakceptujesz. Będziesz czekał na mnie za każdym razem. Ale zbyt cię kocham.
Tym razem to Mariusz wyciągnął rękę, by pieścić przedramię dziewczyny.
- Chciałbym spróbować. On przecież wyjedzie kiedyś. Wrócisz wtedy do mnie? Udowodnię ci, że potrafię czekać. Chodźmy do Marka.

Milczeli idąc przytuleni długim korytarzem. Mariuszowi kotłowało się w brzuchu. Czuł, mdłości i drżały mu nogi. Gdy ich nogi zastukały na drewnianych schodach i zobaczył nad głową drzwi pokoju 21, klucha stanęła mu w gardle.
- Kocham cię - wyszeptał do dziewczyny.
Kamila zatrzymała się, by spojrzeć mu w oczy z najbliższej możliwej odległości.
- Nic do niego nie czuję. Przyrzeknij, że mi wierzysz. To dla mnie ważne.
Te słowa sprawiły, że był gotowy stawić czoła wszystkiemu. Głęboki pocałunek, jakim obdarowuje tylko kochająca dziewczyna, dodał mu jeszcze więcej siły. Teraz mógł spotkać się z Markiem w każdych okolicznościach.

Zapukała w ciężkie drzwi, po czym weszła nie czekając na odpowiedź. Marek czytał na łóżku w pościeli. Na jednego gościa ogrzewanie centralne całego pensjonatu nie było opłacalne, a pokój dogrzewany farelką szybko się wychładzał. Podniósł się i usiadł, widząc Kamilę idącą w jego stronę. Po drodze zrzuciła szlafrok i wśliznęła się pod pościel. Mariusz usiadł w fotelu.
- Nie przeszkadzam? Widzę, że wciągnęła cię lektura.
- Zaznaczę zakładką i dokończę później.
Wszedł pod pierzynę i wyrzucił slipy na wykładzinę. Mariusz był silny. Czuł oczywiście mdłości i świdrowanie w brzuchu, ale wiedział, że pocałunki, takie jak przed chwilą na schodach, są zarezerwowane tylko dla niego. To chwilowo wystarczało.

Spod pierzyny wystawały tylko ich głowy, za co Mariusz był wdzięczny. Kamila leżała tyłem do Marka, który odgarnął jej włosy i całował szyję. Tyle było widać, a reszty można było się domyślić. Mariusz wiedział, kiedy się zaczęło i co się dzieje pod kołdrą.
- Więc jesteście razem. Gratuluję. A tak się martwiłaś.
- Niepotrzebnie. Powinnam była wierzyć w Mariusza. To super facet i jedyny w moim życiu.
- Tobie też Mariusz gratuluję. Nie co dzień trafia się na taką dziewczynę.
Marek bardziej wydyszał swoje słowa, niż powiedział, penetrując Kamilę coraz szybciej. Wgryzł się w jej szyję gdy kończył.
Kamili nie było dane przejście przez szczyt. Spocona wyszła z pościeli i wtuliła się w chłopaka na fotelu. Choć nie wyglądał na takiego, był szczęśliwy.

Mariusz ocknął się z zamyślenia, gdy Piotrek rzucał wodorostami w Olę, a ta z piskiem uciekała. Uświadomił sobie jak mocno obejmuje żonę.
- Gdzie tym razem jedziesz?
- Biznesmen z Krakowa. Nawet nie stary i przystojny. Spotkałam go na przyjęciu u Romana. Jest podobno mną zachwycony.
- Też mi nowość. Ja też jestem.
- Ale ty nie zabierzesz mnie na rejs.
Mariusz nie odpowiedział. Obejrzeli wspólnie zachód słońca. Od spotkania z Markiem w pensjonacie Kamila nie żałowała nikomu, a on nie zamieniłby jej na żadną inną. Kiedyś nie uwierzyłby nikomu, że można być podnieconym, obserwując żonę z innym. Uśmiechnął się do siebie na myśl o filmach, które żona prześle mu z rejsu.
発行者 BigTales
5年前
コメント数
xHamsterは 成人専用のウェブサイトです!

xHamster で利用できるコンテンツの中には、ポルノ映像が含まれる場合があります。

xHamsterは18歳以上またはお住まいの管轄区域の法定年齢いずれかの年齢が高い方に利用を限定しています。

私たちの中核的目標の1つである、保護者の方が未成年によるxHamsterへのアクセスを制限できるよう、xHamsterはRTA (成人限定)コードに完全に準拠しています。つまり、簡単なペアレンタルコントロールツールで、サイトへのアクセスを防ぐことができるということです。保護者の方が、未成年によるオンライン上の不適切なコンテンツ、特に年齢制限のあるコンテンツへのアクセスを防御することは、必要かつ大事なことです。

未成年がいる家庭や未成年を監督している方は、パソコンのハードウェアとデバイス設定、ソフトウェアダウンロード、またはISPフィルタリングサービスを含む基礎的なペアレンタルコントロールを活用し、未成年が不適切なコンテンツにアクセスするのを防いでください。

운영자와 1:1 채팅