ELA cz.2
Poszłyśmy z Elą do łazienki. Grześ nawet nie zwrócił na to większej uwagi.
- I zrób trzy drinki – krzyknęłam jeszcze i zamknęłam za nami drzwi do łazienki.
Weszłyśmy do kabiny prysznicowej – miejsca było sporo, w końcu 120x120 cm. Namydliłam gąbkę i przytuliłam się przodem do Eli. Myłam jej plecy czując na swoim biuście jej piersi. Całowałyśmy się jak wściekłe. Po chwili w ten sam sposób Ela wyszorowała moje plecy, powoli bez pośpiechu, ważniejsze były przytulania i pocałunki. W końcu wyszłyśmy z kabiny i podczas wycierania Ela się zapytała:
- Myślisz, że to dobry pomysł?
- Mój mąż jest normalnym facetem, nie wyobrażam sobie, żeby mu się taka wizja nie spodobała.
Wyszłyśmy nago z łazienki i trzymając się za ręce wkroczyłyśmy do pokoju. Grześ na nasz widok zaniemówił. A jego mina… bezcenna. Usiadłyśmy w fotelach i sięgnęłyśmy po szklanki.
- Bea…, Beata, ja śnię? Czy… czy wyście zwariowały na tym wyjeździe? – w końcu wydukał.
- Trochę tak i nie śnisz. Idź się wykąpać – powiedziałam znad drinka i figlarnie się uśmiechnęłam.
Grześ jednym łykiem opróżnił swoją szklankę i wstał.
- Zróbcie d**gą kolejkę, ale z lodem bo się zaraz zagotuję, za chwilę jestem – powiedział i ruszył w stronę łazienki.
- Chyba nie muszę ci mówić, że masz wrócić nago? – zawołałam za nim, ale nie odpowiedział.
- Poooo…szło – szepnęłam do Eli i wstałam. Rozłożyłam kanapę, położyłam prześcieradło i dwie poduszki. Dopiłyśmy swoje drinki i miałam jeszcze czas aby zrobić nowe z lodem.
Usiadłyśmy obok siebie na kanapie i wzięłyśmy po łyku. Szum prysznica ustał i Grześ po chwili przyszedł do pokoju. Od razu zauważyłam, że sprzęt ma trochę większy niż normalnie. Usiadł w fotelu i sięgnął po swojego drinka, po dwóch łykach powiedział:
- Zdradziłaś mnie.
- W sumie to nie zdrada – odpowiedziałam i zauważyłam, że się lekko uśmiecha – odpokutuję – dodałam i zaczęłam całować Elę w usta. Kątem oka widziałam, że patrzy się na to jak urzeczony i członek staje się coraz większy. Dopił drinka i usłyszałam jak gryzie kotkę lodu. Przerwałam całowanie Eli, wzięłyśmy po dwa łyki i odstawiłyśmy szklanki na ławę. Wstałam.
- Kładź się na plecach – powiedziałam do męża.
Ela wstała i zrobiła miejsce. Grześ się położył, a Ela od razu wzięła jego członek do ręki.
- Ale piękny – powiedziała zachwycona patrząc jak rośnie.
Po chwili zniknął w jej ustach, a po d**giej chwili Ela usiadła na Grzesiu i członek zniknął w jej pochwie.
„Dobra, najwyżej się później zamienimy” – pomyślałam i usiadłam Grzesiowi na twarzy. Uwielbiałam to. On w tej pozycji robił z moją łechtaczką takie cuda, że skowyczałam i lało się ze mnie niemiłosiernie. Po pierwszym cudownym orgazmie postanowiłam się odwrócić przodem do Eli. Wiedziałam, że Grześ nie będzie w tej pozycji tak skutecznie lizał.
- Wystaw język i nie rób nic – powiedziałam i zaczęłam się regularnie o jego język onanizować. Po chwili poczułam jednak, że mój cudowny mąż nie zamierza nic nie robić – jego dwa palce prawej dłoni wierciły się w mojej pochwie, a jeden palec lewej dobierał mi się do dupci. Dotknęłam piersi Eli, ona mojej, pochyliłyśmy się do siebie i nasze języczki się spotkały. To był szał – nie miałam wcześniej takich odjazdów. Grześ nie widział, ale wiedział, co się nad nim wyprawia. Wyłam co chwilę, mąż dzielnie łapał prawie cały mój soczek – później zobaczyliśmy na poduszce tylko kilka śladów kropel. Ciekawiej było z Elą – zalała Grzesia białym soczkiem od pępka prawie do kolan. Piszczała co chwilę odrywając się od moich ust.
- Nie mogę – wyszeptała mi w ucho nieruchomiejąc. Przeszło przez nią jeszcze kilka skurczy i położyła mi głowę na ramieniu.
- Matko, jak to jego futro cudownie drażni łechtaczkę – wysapała.
- Też już nie mogę – wycharczałam. Miałyśmy na koncie mniej więcej po dwadzieścia orgazmów.
Zeszłyśmy z Grzesia i zobaczyłyśmy cudownego, czerwonego kutasa. Cholernie chciałam poczuć go w pochwie, takiego cholernie mokrego i śliskiego od soczku Eli. Usiadłam na mężu i momentalnie doszłam, opadłam na niego bez sił. Pocałowałam go w mokre od moich soków usta. Jakoś się zgramoliłam i usiadłam na kanapie. Ela, wykorzystując chwilę, dorwała się do mojego męża i zaczęła robić mu loda. Patrzyłam na to z ręką na łechtaczce, ale nie miałam już siły. Grześ po chwili wystrzelił, a Ela wszystko połknęła nie dzieląc się ze mną.
- Taka z ciebie przyjaciółka? Taka? Ja bym ci pół dała! – powiedziałam z udawanym wyrzutem.
- Za cudownie smakowało – odpowiedziała.
- Wiem.
- A ty jak byś zrobiła? Wyobraź sobie że liżesz sobie Rafaello, wylizałaś wszystkie wkurzające wiórki kokosowe i już masz nacisnąć językiem aby dobrać się do kremu i ktoś ci mówi „podziel się”.
Wybuchłyśmy śmiechem i poszliśmy się opłukać z soczków. We troje nawet się zmieściliśmy w kabinie. Wróciliśmy do pokoju i do naszych drinków.
- Ela… – zagaiłam.
- Tak?
- Z godzinę powtórka, ale odwrotnie. Ok?
- Pewnie – odpowiedziała.
- Tylko usiądź przodem, zobaczysz co to jest lizanko i gwiazdy… - powiedziałam rozmarzona.
- Widzę, że ja tu nie mam nic do gadania – odezwał się Grześ.
- Podobało się? – zapytała nagle Ela patrząc na Grzesia.
- Cholernie – odpowiedział.
- A co najbardziej? – Ela drążyła.
- Wszystko. I muszę sobie w spokoju popatrzeć jak się same kochacie – odpowiedział.
- I zrób trzy drinki – krzyknęłam jeszcze i zamknęłam za nami drzwi do łazienki.
Weszłyśmy do kabiny prysznicowej – miejsca było sporo, w końcu 120x120 cm. Namydliłam gąbkę i przytuliłam się przodem do Eli. Myłam jej plecy czując na swoim biuście jej piersi. Całowałyśmy się jak wściekłe. Po chwili w ten sam sposób Ela wyszorowała moje plecy, powoli bez pośpiechu, ważniejsze były przytulania i pocałunki. W końcu wyszłyśmy z kabiny i podczas wycierania Ela się zapytała:
- Myślisz, że to dobry pomysł?
- Mój mąż jest normalnym facetem, nie wyobrażam sobie, żeby mu się taka wizja nie spodobała.
Wyszłyśmy nago z łazienki i trzymając się za ręce wkroczyłyśmy do pokoju. Grześ na nasz widok zaniemówił. A jego mina… bezcenna. Usiadłyśmy w fotelach i sięgnęłyśmy po szklanki.
- Bea…, Beata, ja śnię? Czy… czy wyście zwariowały na tym wyjeździe? – w końcu wydukał.
- Trochę tak i nie śnisz. Idź się wykąpać – powiedziałam znad drinka i figlarnie się uśmiechnęłam.
Grześ jednym łykiem opróżnił swoją szklankę i wstał.
- Zróbcie d**gą kolejkę, ale z lodem bo się zaraz zagotuję, za chwilę jestem – powiedział i ruszył w stronę łazienki.
- Chyba nie muszę ci mówić, że masz wrócić nago? – zawołałam za nim, ale nie odpowiedział.
- Poooo…szło – szepnęłam do Eli i wstałam. Rozłożyłam kanapę, położyłam prześcieradło i dwie poduszki. Dopiłyśmy swoje drinki i miałam jeszcze czas aby zrobić nowe z lodem.
Usiadłyśmy obok siebie na kanapie i wzięłyśmy po łyku. Szum prysznica ustał i Grześ po chwili przyszedł do pokoju. Od razu zauważyłam, że sprzęt ma trochę większy niż normalnie. Usiadł w fotelu i sięgnął po swojego drinka, po dwóch łykach powiedział:
- Zdradziłaś mnie.
- W sumie to nie zdrada – odpowiedziałam i zauważyłam, że się lekko uśmiecha – odpokutuję – dodałam i zaczęłam całować Elę w usta. Kątem oka widziałam, że patrzy się na to jak urzeczony i członek staje się coraz większy. Dopił drinka i usłyszałam jak gryzie kotkę lodu. Przerwałam całowanie Eli, wzięłyśmy po dwa łyki i odstawiłyśmy szklanki na ławę. Wstałam.
- Kładź się na plecach – powiedziałam do męża.
Ela wstała i zrobiła miejsce. Grześ się położył, a Ela od razu wzięła jego członek do ręki.
- Ale piękny – powiedziała zachwycona patrząc jak rośnie.
Po chwili zniknął w jej ustach, a po d**giej chwili Ela usiadła na Grzesiu i członek zniknął w jej pochwie.
„Dobra, najwyżej się później zamienimy” – pomyślałam i usiadłam Grzesiowi na twarzy. Uwielbiałam to. On w tej pozycji robił z moją łechtaczką takie cuda, że skowyczałam i lało się ze mnie niemiłosiernie. Po pierwszym cudownym orgazmie postanowiłam się odwrócić przodem do Eli. Wiedziałam, że Grześ nie będzie w tej pozycji tak skutecznie lizał.
- Wystaw język i nie rób nic – powiedziałam i zaczęłam się regularnie o jego język onanizować. Po chwili poczułam jednak, że mój cudowny mąż nie zamierza nic nie robić – jego dwa palce prawej dłoni wierciły się w mojej pochwie, a jeden palec lewej dobierał mi się do dupci. Dotknęłam piersi Eli, ona mojej, pochyliłyśmy się do siebie i nasze języczki się spotkały. To był szał – nie miałam wcześniej takich odjazdów. Grześ nie widział, ale wiedział, co się nad nim wyprawia. Wyłam co chwilę, mąż dzielnie łapał prawie cały mój soczek – później zobaczyliśmy na poduszce tylko kilka śladów kropel. Ciekawiej było z Elą – zalała Grzesia białym soczkiem od pępka prawie do kolan. Piszczała co chwilę odrywając się od moich ust.
- Nie mogę – wyszeptała mi w ucho nieruchomiejąc. Przeszło przez nią jeszcze kilka skurczy i położyła mi głowę na ramieniu.
- Matko, jak to jego futro cudownie drażni łechtaczkę – wysapała.
- Też już nie mogę – wycharczałam. Miałyśmy na koncie mniej więcej po dwadzieścia orgazmów.
Zeszłyśmy z Grzesia i zobaczyłyśmy cudownego, czerwonego kutasa. Cholernie chciałam poczuć go w pochwie, takiego cholernie mokrego i śliskiego od soczku Eli. Usiadłam na mężu i momentalnie doszłam, opadłam na niego bez sił. Pocałowałam go w mokre od moich soków usta. Jakoś się zgramoliłam i usiadłam na kanapie. Ela, wykorzystując chwilę, dorwała się do mojego męża i zaczęła robić mu loda. Patrzyłam na to z ręką na łechtaczce, ale nie miałam już siły. Grześ po chwili wystrzelił, a Ela wszystko połknęła nie dzieląc się ze mną.
- Taka z ciebie przyjaciółka? Taka? Ja bym ci pół dała! – powiedziałam z udawanym wyrzutem.
- Za cudownie smakowało – odpowiedziała.
- Wiem.
- A ty jak byś zrobiła? Wyobraź sobie że liżesz sobie Rafaello, wylizałaś wszystkie wkurzające wiórki kokosowe i już masz nacisnąć językiem aby dobrać się do kremu i ktoś ci mówi „podziel się”.
Wybuchłyśmy śmiechem i poszliśmy się opłukać z soczków. We troje nawet się zmieściliśmy w kabinie. Wróciliśmy do pokoju i do naszych drinków.
- Ela… – zagaiłam.
- Tak?
- Z godzinę powtórka, ale odwrotnie. Ok?
- Pewnie – odpowiedziała.
- Tylko usiądź przodem, zobaczysz co to jest lizanko i gwiazdy… - powiedziałam rozmarzona.
- Widzę, że ja tu nie mam nic do gadania – odezwał się Grześ.
- Podobało się? – zapytała nagle Ela patrząc na Grzesia.
- Cholernie – odpowiedział.
- A co najbardziej? – Ela drążyła.
- Wszystko. I muszę sobie w spokoju popatrzeć jak się same kochacie – odpowiedział.
5年前