Onanizm - część 6
Jacek czyli Branzel szybko dołączył do mnie w branzlowaniu się. Sumiennie trzepał więcej ile miał. W sumie mieliśmy podobny rozkład dnia :)
Rano przed szkołą każdy z nas się branzlował, spuszczał. Potem śniadanie, szkoła. W szkole dalsze czynności onanistyczne, po szkole Branzel przychodził do mnie, potem do domu, znowu onan i na dobranoc ostatni raz wspólny przez telefon.
Dawałem mu różne zadania aby się wciągnął i zaangażował na maksa. Po kilku tygodniach już nie mógł przestać się trzepać. Właściwie walił kiedy tylko mógł, podobnie zresztą jak ja.
W szkole Jacek na początku się trochę bał, że ktoś zobaczy, doniesie, ze będą się z niego śmiać. Ale szybko mu te myśli wybiłem z głowy. W końcu sam chciał zostać walikoniem, sam przyrzekł to robić, i sam się wciągnął i, nie bójmy się tego słowa, uzależnił na 100% od samogwałtu. To słowo - samogwałt - również mu się spodobało jak mnie kiedyś. Trzepał się i wołał, ze jest samogwałcicielem
W szkole na początku pokazałem mu gdzie można bezpiecznie się zabawiać: toaleta, szatnia, a potem dostał zadanie żeby samemu coś wymyślić. Prawie co przerwę szliśmy gdzieś żeby się zwalić. Już nawet nie dla samego zwalenia ale też z wewnętrznej podniety, że robimy coś, co jest niedozwolone, że my tylko o tym wiemy i ze się oddajemy branzlowaniu z pasją.
Jacek zaczął się mocniej spuszczać i jego sperma już była gęstsza, że aż było miło ja mieć na dłoni.
Po szkole szliśmy do mnie i tam rozbieraliśmy się do naga i zaczynaliśmy orgię :)
A to trzepaliśmy na stojąco, a to jeden d**giemu, a to na leżąco. Wprowadziłem Jacka w świat obciągania i mieliśmy z tego niemała przyjemność. Albo jeden d**giemu obciągał, albo wzajemnie. Wszystkie te zabawy kończyły się wytryskami, które skrzętnie połykaliśmy.
Generalnie mama do nas nie wchodziła choć wiedziała co się u mnie dzieje. Bardzo ją podniecało nasze branzlowanie i wiem, że w tym samym czasie ona się masturbowała. Któregoś dnia Jacek powiedział, że chce coś pokazać mojej mamie i spytał, czy może iść do niej. Oczywiście, że tak odpowiedziałem.
Jacek nagi, ze stojącym siusiakiem wypadł z pokoju i wszedł bez pukania do pokoju mamy, a tam ona z rozłożonymi nogami branzlował cipkę wibratorem. Jacek zbaraniał gdy spojrzał wprost w cipkę ale tak był nabuzowany, że sam zaczął się branzlować na maksa wołając, że jest już prawdziwym onanistą i ze chciał się pochwalić mamie. I że nie będzie od tej pory wstydził się walenia siusiaka przy innych.
mama była zaskoczona ale szybko doszła. Ja wtedy powiedziałem że pokażemy jej jeszcze coś i włożyłem siusiaka w usta Jacka a on mi go obciągnął i połknął spermę.
Jacek nas zaskoczył :) ale widać było, ze to jest jego pasja i że wchodzimy na inny poziom branzlowania.
Zaczęliśmy wymyślać coraz bardziej podniecające zabawy, można by powiedzieć perwersyjne w stosunku do prostego zwalania.
Pewnego dnia ubrałem na siebie t-shirt, który był trochę za duży na mnie. Ale wyglądało to dobrze, a bluzka była długa, tak, że sięgała poniżej rozporka u spodni. Wpadłem wtedy na pomysł. Wyjąłem siusiaka ze spodni przez rozporek i tak poszedłem do szkoły. Z zewnątrz nic nie było widać, a mały był na wierzchu i mogłem go bez problemy trzepać. I tak robiłem :)
Siedzieliśmy z Jacek w ostatniej ławce pod ścianą, tak, że z boku też nic nie było widać. Siedzimy na lekcji i nagle czuje jak ktoś łapie mnie za siusiaka i zaczyna go walić. A to Jacek :) skorzystał z okazji. On mi branzluje, ja muszę udawać, że uważam na lekcji a wewnątrz mnie aż skręca z rozkoszy. Jacek był bezlitosny i spuścił mnie przy wszystkich, choć nikt nie widział. W każdym razie tak się nam wydawało. Spuściłem się na podłogę dość obficie. wtedy moja sperma już była gęściejsza i było jej więcej, więc było widać na podłodze plamę, która zaraz wyczyściłem.
Zadowoleni, że zrobiliśmy znowu coś zboczonego poszliśmy na przerwę. Ja już sie spuściłem, ale trzeba było pomóc Jackowi, który tak sie podkręcił moim spustem, że nie mógł się doczekać aż i on eksploduje.
Poszliśmy w znane nam miejsce w szatni, Jacek wyjął siusiaka, ja mu zacząłem walić i nagle usłyszeliśmy głos: Łatnie sie chłopcy zabawiacie. Najpierw Jacek zwala Markowi (tak mam na imię), a potem Marek Jackowi. I zdążyliście sprzątnąć spermę.
Zaskoczeni obróciliśmy się a tu koleżanka z klasy - Ola, niebrzydka ale też nie jakaś ładna dziewczyna, na która nie zwracaliśmy uwagi.
Nic nie robimy - udaliśmy, że nie wiemy o co chodzi.
Jak to nic nie robicie, kiedy Jacek branzlował Marka a teraz Marek wali chuja Jackowi. A ta plama na podłodze to sperma Marka.
A skąd to wiesz takie rzeczy?
mam starszego brata, który onanizuje się codziennie w naszym pokoju i wiem co to jest siusiak, chuj, branzlowanie się, spuszczanie, sperma i jak smakuje.
I tak nasza onanistyczna przygoda zaczęła się rozwijać w całkiem odmiennym kierunku, niż myśleliśmy. Do grupy trzyosobowej - Jacek, mama i ja dołączyła przebojem Ola.
Rano przed szkołą każdy z nas się branzlował, spuszczał. Potem śniadanie, szkoła. W szkole dalsze czynności onanistyczne, po szkole Branzel przychodził do mnie, potem do domu, znowu onan i na dobranoc ostatni raz wspólny przez telefon.
Dawałem mu różne zadania aby się wciągnął i zaangażował na maksa. Po kilku tygodniach już nie mógł przestać się trzepać. Właściwie walił kiedy tylko mógł, podobnie zresztą jak ja.
W szkole Jacek na początku się trochę bał, że ktoś zobaczy, doniesie, ze będą się z niego śmiać. Ale szybko mu te myśli wybiłem z głowy. W końcu sam chciał zostać walikoniem, sam przyrzekł to robić, i sam się wciągnął i, nie bójmy się tego słowa, uzależnił na 100% od samogwałtu. To słowo - samogwałt - również mu się spodobało jak mnie kiedyś. Trzepał się i wołał, ze jest samogwałcicielem
W szkole na początku pokazałem mu gdzie można bezpiecznie się zabawiać: toaleta, szatnia, a potem dostał zadanie żeby samemu coś wymyślić. Prawie co przerwę szliśmy gdzieś żeby się zwalić. Już nawet nie dla samego zwalenia ale też z wewnętrznej podniety, że robimy coś, co jest niedozwolone, że my tylko o tym wiemy i ze się oddajemy branzlowaniu z pasją.
Jacek zaczął się mocniej spuszczać i jego sperma już była gęstsza, że aż było miło ja mieć na dłoni.
Po szkole szliśmy do mnie i tam rozbieraliśmy się do naga i zaczynaliśmy orgię :)
A to trzepaliśmy na stojąco, a to jeden d**giemu, a to na leżąco. Wprowadziłem Jacka w świat obciągania i mieliśmy z tego niemała przyjemność. Albo jeden d**giemu obciągał, albo wzajemnie. Wszystkie te zabawy kończyły się wytryskami, które skrzętnie połykaliśmy.
Generalnie mama do nas nie wchodziła choć wiedziała co się u mnie dzieje. Bardzo ją podniecało nasze branzlowanie i wiem, że w tym samym czasie ona się masturbowała. Któregoś dnia Jacek powiedział, że chce coś pokazać mojej mamie i spytał, czy może iść do niej. Oczywiście, że tak odpowiedziałem.
Jacek nagi, ze stojącym siusiakiem wypadł z pokoju i wszedł bez pukania do pokoju mamy, a tam ona z rozłożonymi nogami branzlował cipkę wibratorem. Jacek zbaraniał gdy spojrzał wprost w cipkę ale tak był nabuzowany, że sam zaczął się branzlować na maksa wołając, że jest już prawdziwym onanistą i ze chciał się pochwalić mamie. I że nie będzie od tej pory wstydził się walenia siusiaka przy innych.
mama była zaskoczona ale szybko doszła. Ja wtedy powiedziałem że pokażemy jej jeszcze coś i włożyłem siusiaka w usta Jacka a on mi go obciągnął i połknął spermę.
Jacek nas zaskoczył :) ale widać było, ze to jest jego pasja i że wchodzimy na inny poziom branzlowania.
Zaczęliśmy wymyślać coraz bardziej podniecające zabawy, można by powiedzieć perwersyjne w stosunku do prostego zwalania.
Pewnego dnia ubrałem na siebie t-shirt, który był trochę za duży na mnie. Ale wyglądało to dobrze, a bluzka była długa, tak, że sięgała poniżej rozporka u spodni. Wpadłem wtedy na pomysł. Wyjąłem siusiaka ze spodni przez rozporek i tak poszedłem do szkoły. Z zewnątrz nic nie było widać, a mały był na wierzchu i mogłem go bez problemy trzepać. I tak robiłem :)
Siedzieliśmy z Jacek w ostatniej ławce pod ścianą, tak, że z boku też nic nie było widać. Siedzimy na lekcji i nagle czuje jak ktoś łapie mnie za siusiaka i zaczyna go walić. A to Jacek :) skorzystał z okazji. On mi branzluje, ja muszę udawać, że uważam na lekcji a wewnątrz mnie aż skręca z rozkoszy. Jacek był bezlitosny i spuścił mnie przy wszystkich, choć nikt nie widział. W każdym razie tak się nam wydawało. Spuściłem się na podłogę dość obficie. wtedy moja sperma już była gęściejsza i było jej więcej, więc było widać na podłodze plamę, która zaraz wyczyściłem.
Zadowoleni, że zrobiliśmy znowu coś zboczonego poszliśmy na przerwę. Ja już sie spuściłem, ale trzeba było pomóc Jackowi, który tak sie podkręcił moim spustem, że nie mógł się doczekać aż i on eksploduje.
Poszliśmy w znane nam miejsce w szatni, Jacek wyjął siusiaka, ja mu zacząłem walić i nagle usłyszeliśmy głos: Łatnie sie chłopcy zabawiacie. Najpierw Jacek zwala Markowi (tak mam na imię), a potem Marek Jackowi. I zdążyliście sprzątnąć spermę.
Zaskoczeni obróciliśmy się a tu koleżanka z klasy - Ola, niebrzydka ale też nie jakaś ładna dziewczyna, na która nie zwracaliśmy uwagi.
Nic nie robimy - udaliśmy, że nie wiemy o co chodzi.
Jak to nic nie robicie, kiedy Jacek branzlował Marka a teraz Marek wali chuja Jackowi. A ta plama na podłodze to sperma Marka.
A skąd to wiesz takie rzeczy?
mam starszego brata, który onanizuje się codziennie w naszym pokoju i wiem co to jest siusiak, chuj, branzlowanie się, spuszczanie, sperma i jak smakuje.
I tak nasza onanistyczna przygoda zaczęła się rozwijać w całkiem odmiennym kierunku, niż myśleliśmy. Do grupy trzyosobowej - Jacek, mama i ja dołączyła przebojem Ola.
5年前