Onanizm - część 7
Jak pamiętacie z poprzedniego opowiadania w naszym życiu onanistów pojawiła się Ola. Ale zanim pociągnę dalej opowieść o moim zboczonym onanistycznym życiu zatrzymam się na chwilę i trochę powiem, co się działo u nas - Mamie i u mnie, oraz roli Jacka w naszym życiu.
Jak wiecie Jacek wpadł w szał onanistyczny. Trzepaliśmy dużo, często a właściwie ciągle. O szkole opowiadałem. ale co się działo u mnie w domu?
Jacek przychodził do mnie codziennie po szkole i spędzał u mnie dużo czasu. Poświęcaliśmy go rzecz jasna samogwałtowi, odsuwając trochę w cień mamę. Przed Jackiem spędzaliśmy czas wspólnie oglądając tv, ja coś czytałem, oglądałem filmy, mama podobnie. Często któreś z nas zaczynało się branzlować i niekoniecznie to ja byłem prowodyrem. Nie znaczy to, że gdy mama rozkładała nogi i się branzlowała to musiałem się dołączyć. Ale widok jej cipki, płynących soczków podczas orgazmu powodował, że mój siusiaczek stawał i dopominał się swojej porcji rozkoszy. Zdarzało się, że mama chciała żebym ją masturbował, wkładał dłoń w cipkę. Czasami lubiła jak jej wsadzałem mego siusiaka w cipkę i lubiła też jak się na cipkę spuszczałem. Była między nami potężna więź, więź która pozwalała nam przeżywać wspólnie mimo, ze oddzielnie nasze rozkosze. Kiedyś chciałem ją pieścić a mama powiedziała, ze dziś to nie bardzo bo ona nie może.
Czego nie możesz? I dlaczego?
Mam miesiączkę... i wyjaśniła mi o co chodzi. Spytałem, czy w czasie miesiączki nie może się masturbować.
Tak, mogę, nawet jeszcze bardziej chce, ale się Ciebie krępuje. Ponieważ to jest krew, brudzi i ma inny zapach.
I wtedy przytuliłem się do niej, dotknąłem jej cipki, zanurzyłem dłoń w tej krwi i zacząłem ją pieścić aż do orgazmu, który mieliśmy razem.
Mama opowiedziała mi tez jak się to stało, ze została masturbantką. Już jako mała dziewczynka poczuła, że pocierając brzuszkiem a dokładnie łonem o cokolwiek czuje dużą przyjemność. Jak już była starsza - 8-***** któregoś dnia zobaczyła przez przypadek, jak jej ojciec coś robi ze swoim siusiakiem. Wiedziała co to siusiak bo miała braci, a i w rodzinie nikt się nie krepował i nie wstydził nagości.
Więc tata bawił się siusiakiem, Mama weszła i spytała - co robisz tatusiu?
A branzluje się
I co to ci daje?
Dużą przyjemność.
Ja tez chce ale nie mam siusiaka
ale masz cipkę powiedział tata. I pokazał mi moją cipkę. Jak zaczniesz tu pocierać to też będzie ci przyjemnie.
Zaczęłam tak robić i naprawdę było bardzo przyjemnie. A potem robiłam to coraz częściej i częściej. I okazało się, ze już nie mogę ale i nie chcę przestać. Czasami to robiłam przy rodzicach. Ojciec się śmiał i nazywał mnie małą zboczuszką, a mama próbowała mówić, żebym tego nie robiła.
Ale ojciec wtedy powiedział:
niedaleko jabłko pada od jabłoni. A ty byłaś gorsza? Tez się tak zabawiałaś jak się poznaliśmy.
Oczywiście powiedzieli, ze to wg ludzi grzech i nie wolno o tym mówić nikomu. I tak masturbowałam się, czy też używając Twojego określenia samogwałciłam. Poznałam Twojego ojca, który niestety umiał tylko wsadzić i się spuścić. I gdy w końcu odszedł, to był najpiękniejszy okres w życiu. Wreszcie mogłam odetchnąć, zacząć nowe życie, zająć się tobą i... moja cipką. Wiedziałam, że i ty, jak każdy chłopiec zaczniesz się masturbować. Ciekawa byłam tylko kiedy i czy w jakiś sposób będę mogła wejść w twoje życie erotyczne.
Wiedziałam tez kiedy zacząłeś. Jak wróciłeś wtedy z obozu, zamykałeś się w pokoju, nie chciałeś żebym cie kąpała jak kiedyś. Twoje majteczki były mokre i pachnące śluzem.
I wtedy pomógł mi przypadek - te niezamknięte drzwi.
Jesteś jak ja, zboczonym onanistą. Ale musisz wiedzieć jedno - onanizm to sposób na życie. Ale można się zwalać, trzepiąc chujka na maksa - minuta napierdalania, 3 sekundy spustu i koniec, jak to robiłeś ty.
Albo zacząć z tego wyciągać maksimum rozkoszy, szukając nowych doznań, perwersji, nawet zboczeń. Bo wszystko jest dla ludzi, pod warunkiem, że nie robisz tym krzywdy innym.
Wtedy nie do końca rozumiałem o co chodzi, ale moja mama po cichu tak mną kierowała, i jednocześnie uczyła, ze szybko zrozumiałem w czym sprawa.
Zrobiło się poważnie :) więc coś lżejszego...
Jak pisałem, Jacek wpadł kiedyś do mamy do pokoju branzlując się i wykrzykując ze jest onanistą, że się tego nie wstydzi, a mama akurat się masturbowała. Lekka konsternacja a potem ogólna radość i śmiech.
Od tamtego momentu nie zamykaliśmy się z Jackiem w pokoju tylko spędzaliśmy czas razem. Chodziliśmy nago, mama też. Każdy robił co chciał, masturbacja wzajemna, samodzielna, we trójkę, seks.
Mama zwalała Jackowi, ja ją branzlowałem po łechtaczce, Jacek mi obciągał.
Jacek jednego dnia powiedział, ze chce aby mu mama pokazał cipkę i nauczyła jak ją pieścić.
Mama usiadła w fotelu, rozłożyła nogi i pokazała mu wszystko. Dotykała, mówiła jak się to nazywa, gdzie dotykać, jak pieścić a Jacek robił to później na niej aż w końcu ją wybranzlował na maksa :)
Postanowiliśmy tez, ze będziemy sobie dawać zadania do wykonania i zadanie musiało być zrobione. I tak Jacek zadał mamie zadanie, aby chodziła przez dobę z wibratorem w cipce i miała wchodziła do przymierzalni i tam się branzlować chwilę.
A potem mama w rewanżu dała zadanie Jackowi. Otóż, miał przez tydzień nie onanizować się w ogóle. Kupiła taką mała klatkę na kluczyk zakładaną na siusiaka i mu go zamknęła. Mógł sikać, opłukać go ale nie mógł się dotykać ani branzlować. W dodatku musiał brać udział w naszym życiu czyli patrzeć jak się zabawiamy, jak chodzimy nago, jak ja się spuszczam, mama branzluje, a jej soczki zlizuję lub wkładam dłoń w cipkę.
Jacek był tak nabuzowanym, że aż żal było patrzeć. Zdarzało się, że się spuszczał samoistnie w momentach gdy my bawiliśmy się w najlepsze. Zresztą szybko się zrewanżował, bo na następny tydzień klatka powędrowała do mnie...
Opowiedziałem tylko nieliczne momenty, które bardziej utkwiły mi w pamięci. To był piękny okres w życiu młodego, zaczynającego dojrzewać zboczka.
I w takim to szczęśliwym okresie pojawiła się Ola, która jak się okazało, jest nader doświadczoną branzlomanką.
Jak wiecie Jacek wpadł w szał onanistyczny. Trzepaliśmy dużo, często a właściwie ciągle. O szkole opowiadałem. ale co się działo u mnie w domu?
Jacek przychodził do mnie codziennie po szkole i spędzał u mnie dużo czasu. Poświęcaliśmy go rzecz jasna samogwałtowi, odsuwając trochę w cień mamę. Przed Jackiem spędzaliśmy czas wspólnie oglądając tv, ja coś czytałem, oglądałem filmy, mama podobnie. Często któreś z nas zaczynało się branzlować i niekoniecznie to ja byłem prowodyrem. Nie znaczy to, że gdy mama rozkładała nogi i się branzlowała to musiałem się dołączyć. Ale widok jej cipki, płynących soczków podczas orgazmu powodował, że mój siusiaczek stawał i dopominał się swojej porcji rozkoszy. Zdarzało się, że mama chciała żebym ją masturbował, wkładał dłoń w cipkę. Czasami lubiła jak jej wsadzałem mego siusiaka w cipkę i lubiła też jak się na cipkę spuszczałem. Była między nami potężna więź, więź która pozwalała nam przeżywać wspólnie mimo, ze oddzielnie nasze rozkosze. Kiedyś chciałem ją pieścić a mama powiedziała, ze dziś to nie bardzo bo ona nie może.
Czego nie możesz? I dlaczego?
Mam miesiączkę... i wyjaśniła mi o co chodzi. Spytałem, czy w czasie miesiączki nie może się masturbować.
Tak, mogę, nawet jeszcze bardziej chce, ale się Ciebie krępuje. Ponieważ to jest krew, brudzi i ma inny zapach.
I wtedy przytuliłem się do niej, dotknąłem jej cipki, zanurzyłem dłoń w tej krwi i zacząłem ją pieścić aż do orgazmu, który mieliśmy razem.
Mama opowiedziała mi tez jak się to stało, ze została masturbantką. Już jako mała dziewczynka poczuła, że pocierając brzuszkiem a dokładnie łonem o cokolwiek czuje dużą przyjemność. Jak już była starsza - 8-***** któregoś dnia zobaczyła przez przypadek, jak jej ojciec coś robi ze swoim siusiakiem. Wiedziała co to siusiak bo miała braci, a i w rodzinie nikt się nie krepował i nie wstydził nagości.
Więc tata bawił się siusiakiem, Mama weszła i spytała - co robisz tatusiu?
A branzluje się
I co to ci daje?
Dużą przyjemność.
Ja tez chce ale nie mam siusiaka
ale masz cipkę powiedział tata. I pokazał mi moją cipkę. Jak zaczniesz tu pocierać to też będzie ci przyjemnie.
Zaczęłam tak robić i naprawdę było bardzo przyjemnie. A potem robiłam to coraz częściej i częściej. I okazało się, ze już nie mogę ale i nie chcę przestać. Czasami to robiłam przy rodzicach. Ojciec się śmiał i nazywał mnie małą zboczuszką, a mama próbowała mówić, żebym tego nie robiła.
Ale ojciec wtedy powiedział:
niedaleko jabłko pada od jabłoni. A ty byłaś gorsza? Tez się tak zabawiałaś jak się poznaliśmy.
Oczywiście powiedzieli, ze to wg ludzi grzech i nie wolno o tym mówić nikomu. I tak masturbowałam się, czy też używając Twojego określenia samogwałciłam. Poznałam Twojego ojca, który niestety umiał tylko wsadzić i się spuścić. I gdy w końcu odszedł, to był najpiękniejszy okres w życiu. Wreszcie mogłam odetchnąć, zacząć nowe życie, zająć się tobą i... moja cipką. Wiedziałam, że i ty, jak każdy chłopiec zaczniesz się masturbować. Ciekawa byłam tylko kiedy i czy w jakiś sposób będę mogła wejść w twoje życie erotyczne.
Wiedziałam tez kiedy zacząłeś. Jak wróciłeś wtedy z obozu, zamykałeś się w pokoju, nie chciałeś żebym cie kąpała jak kiedyś. Twoje majteczki były mokre i pachnące śluzem.
I wtedy pomógł mi przypadek - te niezamknięte drzwi.
Jesteś jak ja, zboczonym onanistą. Ale musisz wiedzieć jedno - onanizm to sposób na życie. Ale można się zwalać, trzepiąc chujka na maksa - minuta napierdalania, 3 sekundy spustu i koniec, jak to robiłeś ty.
Albo zacząć z tego wyciągać maksimum rozkoszy, szukając nowych doznań, perwersji, nawet zboczeń. Bo wszystko jest dla ludzi, pod warunkiem, że nie robisz tym krzywdy innym.
Wtedy nie do końca rozumiałem o co chodzi, ale moja mama po cichu tak mną kierowała, i jednocześnie uczyła, ze szybko zrozumiałem w czym sprawa.
Zrobiło się poważnie :) więc coś lżejszego...
Jak pisałem, Jacek wpadł kiedyś do mamy do pokoju branzlując się i wykrzykując ze jest onanistą, że się tego nie wstydzi, a mama akurat się masturbowała. Lekka konsternacja a potem ogólna radość i śmiech.
Od tamtego momentu nie zamykaliśmy się z Jackiem w pokoju tylko spędzaliśmy czas razem. Chodziliśmy nago, mama też. Każdy robił co chciał, masturbacja wzajemna, samodzielna, we trójkę, seks.
Mama zwalała Jackowi, ja ją branzlowałem po łechtaczce, Jacek mi obciągał.
Jacek jednego dnia powiedział, ze chce aby mu mama pokazał cipkę i nauczyła jak ją pieścić.
Mama usiadła w fotelu, rozłożyła nogi i pokazała mu wszystko. Dotykała, mówiła jak się to nazywa, gdzie dotykać, jak pieścić a Jacek robił to później na niej aż w końcu ją wybranzlował na maksa :)
Postanowiliśmy tez, ze będziemy sobie dawać zadania do wykonania i zadanie musiało być zrobione. I tak Jacek zadał mamie zadanie, aby chodziła przez dobę z wibratorem w cipce i miała wchodziła do przymierzalni i tam się branzlować chwilę.
A potem mama w rewanżu dała zadanie Jackowi. Otóż, miał przez tydzień nie onanizować się w ogóle. Kupiła taką mała klatkę na kluczyk zakładaną na siusiaka i mu go zamknęła. Mógł sikać, opłukać go ale nie mógł się dotykać ani branzlować. W dodatku musiał brać udział w naszym życiu czyli patrzeć jak się zabawiamy, jak chodzimy nago, jak ja się spuszczam, mama branzluje, a jej soczki zlizuję lub wkładam dłoń w cipkę.
Jacek był tak nabuzowanym, że aż żal było patrzeć. Zdarzało się, że się spuszczał samoistnie w momentach gdy my bawiliśmy się w najlepsze. Zresztą szybko się zrewanżował, bo na następny tydzień klatka powędrowała do mnie...
Opowiedziałem tylko nieliczne momenty, które bardziej utkwiły mi w pamięci. To był piękny okres w życiu młodego, zaczynającego dojrzewać zboczka.
I w takim to szczęśliwym okresie pojawiła się Ola, która jak się okazało, jest nader doświadczoną branzlomanką.
5年前