Wyjazd
Bardzo lubiłam jesień, szczególnie w górach. Cieszyłam się, że udało mi się namówić mojego wiecznie zapracowanego męża na tydzień w Karpaczu. Decyzja zapadła w ostatniej chwili, więc chyba oboje poczuliśmy się jak kilkanaście lat temu, podczas naszych spontanicznych wypadów. Potrafiliśmy z dnia na dzień zdecydować się na wyjazd. Autostop, namiot, czasem stodoła… Ech, piękne czasy – nie do wiary, że minęło już tyle lat. Wzięło mnie na wspomnienia… ****** temu był ten nasz pierwszy raz – właśnie pod namiotem. Dokładnie pamiętałam datę i wszystkie szczegóły – 5 czerwca 1996, środa. Michał oczywiście nigdy tego nie pamiętał… Był ciepły słoneczny dzień – rano padało, więc powietrze było rześkie. Rozbiliśmy się poza polem namiotowym, na małej polance w lesie, z której prowadziła wąska ścieżka nad jezioro. Nasz „obóz” stanowiły dwa namioty dwuosobowe i pieniek przy ognisku. W okolicy pusto, zostały jeszcze prawie 2 tygodnie do wakacji. Byliśmy tylko w czwórkę: ja, czyli Monika, Michał, Marek i Mirek. Śmiesznie się dobraliśmy – wszyscy na „M”. Jeszcze wtedy byliśmy wszyscy tylko dobrymi znajomymi… Oni w trójkę gnietli się w jednym namiocie, ja mieszkałam sama w d**gim – jak księżniczka. Chłopcy wybierali się na poszukiwanie sklepu – twierdzili, że z chlebem, ale chyba bardziej chodziło im o piwo. Jutro święto, potem weekend – bali się, że zabraknie… Przyjechaliśmy przedwczoraj, a już porządnie zdążyli przetrzebić zapasy – w czym zresztą sama im pomagałam w miarę moich możliwości. Michał jak zwykle posiał gdzieś koszulkę i teraz szukał jej po całym namiocie, aż w końcu machnął ręką. A ja czytałam po raz chyba setny mój ulubiony tomik poezji Szymborskiej, patrzyłam ukradkiem na jego sylwetkę w samych szortach (mniam) i czekałam aż sobie pójdą – chciałam się w końcu wykąpać i umyć głowę. Ciarki mnie przechodziły na myśl o temperaturze wody w jeziorze, ale co robić – nie mogłam już wytrzymać z włosami przesiąkniętymi dymem z ogniska. W końcu się doczekałam – chłopcy zniknęli za drzewami, a ja miałam wreszcie czas dla siebie. Z ręcznikiem na ramieniu i szamponem w garści defiladowałam ścieżką, starając się omijać szyszki. Dotarłam do rozwalającego się pomostu i z rezerwą zbliżyłam się do wody. Brr, jaka zimna… Momentalnie pokryłam się gęsią skórką, a sutki wyglądały tak jakby miały przebić koszulkę. Mimo mojego 75C, nie bawiłam się w noszenie stanika – nie na biwaku. Z chłopakami znałam się od dziecka, więc specjalnie się nie krępowałam, chociaż zauważałam z satysfakcją ich zainteresowane spojrzenia. Przy ognisku nawet zaczęły się głupie żarty na ten temat, ale zręcznie zmieniłam temat. Odłożyłam przybory na pomost, z przyzwyczajenia rozejrzałam się bacznie, ściągnęłam dresy i weszłam do wody, szczękając z zimna. Zrzuciłam też koszulkę i po chwili potrzebnej na zebranie odwagi, nabrałam powietrza i zanurzyłam się. Po pierwszym szoku, woda okazała się całkiem przyjemna i spokojnie już przystąpiłam do porannej toalety. Namydliłam się i umyłam – czułam się jak nowo narodzona. Rozkoszowałam się jeszcze przez chwilę ciepłymi promieniami słońca na skórze i chwyciłam rozkosznie suchy i puszysty ręcznik. Kończyłam się wycierać, kiedy kątem oka ujrzałam jakiś cień… Obróciłam się gwałtownie, gotowa bronić się przed jakimś dzikim zwierzem. Przy drzewie stał… Michał. Cały czerwony, z wybałuszonymi oczami wpatrywał się we mnie najwyraźniej nie widząc w tym nic niewłaściwego…
Więcej opowiadań na Erounion.pl
– A Ty co? – to wszystko, na co było mnie stać.
– Ja, przepraszam, nie chciałem – próbował dukać zmieszany.
– Długo się tak gapisz? – byłam pełna najgorszych przeczuć.
– Wystarczająco – odparł z rozbrajającą szczerością, podnosząc wzrok – jesteś piękna – dodał już śmielej.
– Jesteś bezczelny – nie wiedziałam czy mam się złościć, czy śmiać – a gdzie chłopaki?
– Poszli, ja wróciłem, bo chciałem pogadać. Z Tobą – dodał, jakby mogło chodzić o kogoś innego.
– Na pewno? A może siedzą gdzieś w krzakach? – byłam bezlitosna.
– Na pewno. Przepraszam, nie wiedziałem… – wszedł w fazę tłumaczenia.
– Dobra – urwałam – daj mi się ubrać.
Odwrócił się bez słowa.
– Naprawdę podobało Ci się? – rzuciłam niby mimochodem, wycierając włosy.
– Bardzo, nawet nie wiesz jak… – ruszył się.
– Stój, nie obracaj się! Ani mi się waż – osadziłam go w miejscu.
Przez głowę przelatywały mi setki myśli, na zmianę robiło mi się zimno i gorąco. Co czułam? Pierwszy raz chłopak widział mnie nago i nawet nie było mi wstyd. Podobałam mu się, wiedziałam o tym nie dlatego, że to powiedział – on miał to w oczach, ten cielęcy zachwyt.
Ciekawe, czy zauważył tę parę kilko nadwagi – chyba nie patrzył na moje biodra.
Wycierałam się, drżąc – wcale nie z zimna. To było naprawdę cudowne uczucie, stałam kilka kroków od chłopaka – właściwie to już mężczyzny – całkiem naga, jeżeli nie liczyć ręcznika.
Znałam już to uczucie, chociaż nigdy nie nawiedziło mnie z taką siłą. Pragnęłam go…
Sięgnęłam po dresy i zaczęłam wciągać je na mokre jeszcze uda.
Oczywiście, jak było to do przewidzenia, nadepnęłam na szyszkę i z jedną nogą uwięzioną w nogawce, wyłożyłam się jak długa na ścieżce… Cały nastrój prysł, wszystko potoczyło się błyskawicznie. Poczułam jego silne ramiona, dźwigające mnie do pionu i gorący tors przytulony do moich piersi – trochę mocniej i dłużej niż to było potrzebne.
– Puść, ja sama – krzyknęłam, trochę chyba za ostro.
Odepchnęłam go ze złością. Byłam wściekła – nie na niego, tylko na siebie.
Posłusznie się odwrócił, a ja dokończyłam się ubierać już bez przygód. Bez słowa wyminęłam go i pobiegłam do namiotu.
Przyszedł, kiedy już zaczęłam do siebie dochodzić.
– O czym chciałeś porozmawiać – spytałam zmieniłam temat, modląc się, żeby nie wyczuł drżenia w moim głosie. Cały czas czułam ciepło jego ciała i ten dotyk ze ścieżki.
– O nas… – wyszeptał i spojrzał mi w oczy.
To właśnie wtedy wszystko mi powiedział. Że poczuł do mnie coś ostatnio… Że jestem piękna. Że nie może przestać o mnie myśleć…
Opowiadał długo, aż w końcu padło to, na co podświadomie czekałam.
– Kocham Cię.
Milczałam. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Byłam szczęśliwa.Więcej opowiadań na Erounion.pl
Michał zawsze mi się podobał, ale specjalnie trzymałam się na dystans. Jak tylko czułam, że coś się szykuje, zawsze znalazłam jakąś wymówkę. A to matura i muszę się uczyć, albo zakupy z koleżanką, albo wyjście z kolegami. Udawałam, że nie wiem o co chodzi, kiedy umawiał się ze mną, a ja dzwoniłam z zaproszeniem do Marka i Mirka. Byłam w tym taka dobra, że prawie sama siebie oszukałam. Teraz zadawałam sobie pytanie – dlaczego?
– Co myślisz? Dlaczego nic nie mówisz – niepokoił się.
– Wiesz, ja chyba… Ja Ciebie też – ciężko przeszło mi przez gardło.
Pierwszy raz widziałam go tak szczęśliwego. Porwał mnie na ręce i zakręcił.
– Puść wariacie.
Ale nie puścił. Postawił mnie i przytulił. Całował, dotykał, przytulał…
A ja czułam się tak cudownie. Dopóki nie usłyszałam kroków.
– Co jest *********? – Mirek starał się ukryć zaskoczenie.
Marek stanął jak wryty i tylko patrzył, o mały włos nie wypuszczając drogocennych butelek.
– Nic. Właśnie chcieliśmy wam powiedzieć, że… – Michał nie mógł się wysłowić.
– No właśnie, jesteśmy parą – odzyskałam pewność siebie.
Dopiero po paru latach Marek, podczas szczerej rozmowy, przyznał się, że bardzo żałuje, że się wtedy spóźnił. Ale ja nie żałowałam…
Wieczorem Marek z Mirkiem dyplomatycznie udali się na ryby, ja zostałam sama z Michałem.
Leżeliśmy w namiocie, całując się i przytulając – czułam jak jego dłonie zdobywają coraz to większe terytorium mojego ciała. Bałam się, ale bardzo tego chciałam. Zadrżałam, kiedy wsunął mi rękę pod koszulkę i dotknął moich piersi. Bawił się moim sutkami, a ja nie pozostawałam mu dłużna. Błądziłam po jego torsie, twardym brzuchu, odciągałam gumkę szortów, których zawartości byłam strasznie ciekawa. On czekał, nie ponaglając – bardzo mi się podobało jego opanowanie – wiedziałam przecież, jaki jest podniecony. To ja pierwsza dotknęłam jego. Był gotowy, twardy i napęczniały – jakby od zawsze na mnie czekał. Ja również czekałam na niego, cała rozgrzana i wilgotna. Uniósł biodra, pomagając mi ściągnąć szorty – ja zrobiłam to samo, kiedy zdejmował mi dresy. Leżeliśmy nadzy, nie spiesząc się i napawając tą chwilą. Patrząc mi w oczy, sięgnął po śpiwór.
– Nie jest Ci zimno? – spytał, okrywając nas.
Jego czułość mnie rozbroiła, wtuliłam się w niego.
– Nie, jest cudownie.
I to była prawda, prysły gdzieś wszystkie moje obawy i kompleksy, byłam oszołomiona jego bliskością, dotykiem i zapachem. Bawiłam się jego męskością, nie mogąc się nadziwić temu cudowi natury. On szukał palcami moich najczulszych punktów, zresztą z powodzeniem, bo już po chwili zwijałam się z rozkoszy zaciskając uda. Przerwał i pochylił się nade mną. Więcej opowiadań na Erounion.pl
– Na pewno chcesz? – głupie pytanie. Ja już nie mogłam wytrzymać. I jakoś wcale się nie bałam.
Zabolało jak we mnie wchodził – wyczuł to i zatrzymał się. Przyciągnęłam go do siebie i sama uniosłam uda. Starał się być delikatny, mimo to bolało nadal, poczułam na udach lepką krew.
– Więc to tak wygląda? To na to czekałam?
Wysunęłam się spod niego i obróciłam go na plecy.
– Teraz moja kolej – szepnęłam mu do ucha.
Starając się przypomnieć sobie całą teorię, zaczęłam go masować. Zdążyłam zrobić dosłownie kilka ruchów, kiedy jęknął, wyprężył się i wytrysnął. Zaskoczyło mnie to tak, że nie zdążyłam się odsunąć i kilka kropel wylądowało mi na włosach. Do dziś się uśmiecham na wspomnienie tego, co wtedy pomyślałam… „Dopiero, co myłam głowę”… Zasnęliśmy przytuleni i obudziliśmy się dopiero rano. A po dwóch latach byliśmy małżeństwem. Marek, podczas tej samej szczerej rozmowy przyznał mi się do czegoś jeszcze. Ale tego nie powiedziałam nigdy mężowi. Mirek wtedy poszedł na ryby sam…
– Dobra, czas się pakować – powiedziałam sama do siebie, otrząsając się ze wspomnień. To było tak dawno temu, tyle się zmieniło. Więcej opowiadań na Erounion.pl
Rozłożyłam ciuchy na łóżku i metodycznie zaczęłam je układać w walizce, rozmyślają*****ichale. Czy bardzo się zmienił? Chyba nie… A ja? A seks? Teraz w łóżku było nam dziwnie. Tak jakby czegoś brakowało. Dalej go pragnęłam, ale… Próbowaliśmy różnych podniet, nowych miejsc, zabawek. Ale kiedy powszedniał nowy wibrator, znowu było tak samo… Może teraz ten wyjazd. Niedawno jak o tym rozmawiali, powiedział, że to być może dlatego, że był moim pierwszym i jedynym. Że nie miałam okazji spróbować z innym i dlatego jest pewne niedopowiedzenie. Nie wiedział, że to nieprawda i nie zamierzałam mu nigdy o tym powiedzieć. To było tylko raz. Właściwie dwa – ale jednej nocy. I nigdy się nie powtórzy. Nigdy się nie dowie. Znowu te wspomnienia… Czasami przeklinałam tą swoją pamięć do szczegółów. Więcej opowiadań na Erounion.pl
Kilka lat temu, akurat przed moimi imieninami, Michałowi jak na złość wyskoczył wyjazd służbowy. Wyjechał na kilka dni. I może wszystko byłoby w porządku – w końcu to nie pierwszy jego wyjazd – gdyby się nie wydało, że nie pojechał sam. Wpadł głupio – nie skasował maila z potwierdzeniem rezerwacji, w którym aż kłuło w oczy „pokój dwuosobowy”. I obco brzmiące nazwisko poprzedzone imieniem, które trudno byłoby uznać za męskie – Ewa. Nie płakałam. Poczułam tylko jak serce zamienia mi się w kamień. Postanowiłam się dobrze bawić i zrewanżować się gnojkowi. A przy okazji spełnić swoją najdzikszą fantazję. Otworzyłam wino, wypiłam duszkiem prawie pół butelki i wykonałam dwa telefony. Mirek i Marek – obaj mocno zdziwieni przyjęli zaproszenie. Nie utrzymywaliśmy już ze sobą kontaktu, odkąd się pożenili. Poprosiłam ich, żeby zarezerwowali sobie więcej czasu, bo będę potrzebowała ich pomocy. Do dzisiaj nie wiem, co powiedzieli swoim żonom, wtedy mało mnie to obchodziło. Nie widzieliśmy się naprawdę długo – ale nadal byli to moi prawdziwi przyjaciele. Obaj mieli do mnie słabość, wiedziałam o tym. Dlatego, jak już w końcu obaj do mnie dotarli, powiedziałam prosto z mostu, o co mi chodzi. Poprosiłam, żeby mi nie przerywali, nalałam po drinku i zaczęłam… Więcej opowiadań na Erounion.pl
– Chcę się z wami kochać. Oboma. Naraz. Dzisiaj. Nie pytajcie, dlaczego. To ma być tylko raz, nigdy więcej tego nie powtórzymy, nawet nie będziemy o tym rozmawiać. Jutro macie o wszystkim zapomnieć. Zastanówcie się, ja pójdę się odświeżyć. Jak zrezygnujecie – po prostu wyjdźcie, zrozumiem. Jak się zgadzacie – to na moich warunkach.
Nie czekając na reakcję, schowałam się do łazienki. Emocje jednak wzięły górę i musiałam uspokoić oddech. Byłam jednak zdecydowana to zrobić, zresztą teraz nie mogłam się wycofać. Szkoda, że nie wiedziałam, co oni sobie pomyśleli. Słyszałam tylko jakieś szepty. Odkręciłam wodę… Więcej opowiadań na Erounion.pl
Kiedy wyszłam zawinięta w szlafrok, obaj wstali. To musiała być dla nich trudna decyzja. Gdybym chciała z każdym z osobna, to co innego. Ale oni byli przecież jak bracia, wszyscy trzej. Z Michałem. Dość, dobrze mu tak. Uśmiechnęłam się do nich, a oni skinęli głowami. Wiedziałam, co to oznacza, poczułam falę gorąca i postanowiłam dać się jej ponieść. Szlafrok, niczym nie przewiązany, rozchylił się, co nie uszło ich uwadze. Mirek odstawił szklankę i pierwszy do mnie podszedł. Wpił się w moje usta, objął ręką w pasie i zakręcił. Marek podszedł z d**giej strony i po chwili jego usta wędrowały po mim karku. Wszędzie czułam ich ręce, na plecach, biodrach, udach. Szlafrok opadł, przenieśli mnie na kanapę i położyli na wznak. Leżałam z zamkniętymi oczami, rozkoszując się dotykiem ich dłoni. Próbowałam ich rozpoznać po dotyku, ale po kolejnym skurczu rozkoszy dałam spokój. Wyginałam się i wiłam pod ich palcami, unosząc biodra – a oni jakby specjalnie zwlekali z dotknięciem mojej cipki. Działali jakby byli jednością – doskonale zgrani. Kiedy Marek zajmował się moimi piersiami, Mirek całował moje uda. W końcu doczekałam się. Palce Marka dotarły do mojej wygolonej specjalnie na tę okazję szparki i bez problemu wśliznęły się do środka. Jak tylko zniknęły, pojawił się tam język Mirka, przyprawiając mnie o kolejną falę przyjemności.
– Przyszła kolej na mnie – Marek rozebrał się w rekordowym tempie i po chwili stał nade mną ze sterczącą pałką. Zabrałam się za nią, a myśl o tym, że nie należy ona do mojego męża niesamowicie mnie podniecała. W miarę jak Mirek sprawiał mi coraz większą przyjemność językiem, stawałam się bardziej wulgarna dla Marka. Ssałam, lizałam, połykałam i obciągałam – unosząc wzrok i patrząc mu bezwstydnie w oczy. Kiedy napotkał mój wzrok wyraźnie przyspieszył, musiało się mu podobać. Tymczasem Mirek postanowił zmienić konfigurację. Jego język zastąpiły palce, ale tylko po to, by po chwili rozsunąć moją cipkę i przygotować ją na swojego kutasa. To, co jeszcze przed chwilą nazywałam „kochaniem się”, zastępowałam teraz „rżnięciem”, „dymaniem”, „ruchaniem”. Nie musiałam tego wypowiadać, wystarczy że pomyślałam o tym w ten sposób i już prawie mdlałam. Już nie cipka, ale pizda – domagała się chuja, kutasa, zaganiacza… Kiedy w końcu wszedł, zwaliło mnie z nóg. Puściłam kutasa Marka i rozłożyłam nogi przed Mirkiem, jak tylko mogłam najszerzej. Patrzyłam jak wchodzi we mnie, cały mokry – mimo to ciasno mnie wypełniał. Michał nie ma takiego – pomyślałam ze złośliwą satysfakcją. Chwyciłam dłoń Marka i nakierowałam na łechtaczkę. Przejechał po niej palcem, unosząc mnie na kolejny stopień rozkoszy. d**gą ręką zajmował się sobą. Mirek mnie posuwał, a Marek pieścił – nie mogło być lepszego układu. Wiedziałam, że długo nie wytrzymam, zresztą nie chciałam. Chłopaki też walczyli, żeby się za szybko nie spuścić. Zaczęłam pomagać Markowi i kiedy poczułam, że zbliża się wytrysk, skierowałam go na cipkę – tam gdzie właśnie wyskakiwał ze mnie Mirek. I wtedy uderzył – to dobre słowo – orgazm. Ja zwijałam się od tego uderzenia, Mirek i Marek strząsali ostatnie krople, rozsmarowując je po moim brzuchu. Wszyscy troje padliśmy na kanapę… Więcej opowiadań na Erounion.pl
– Monika – zaczął któryś.
– Ciii… – przerwałam nie otwierając oczu – nic nie mów, jest bosko…
Po chwili, kiedy podniecenie zaczęło powoli opadać, zapadła krępująca cisza. Mirek zwinął się pierwszy – bez słowa. Wstał, ubrał się po cichu, pocałował mnie czule na pożegnanie i po prostu zniknął. Marek został dłużej i wtedy właśnie przyznał mi się do wszystkiego. Banalna historia – zakochany szczeniak, bał się zapytać, porozmawiać. Zazdrosny o Michała, dusił wszystko w sobie tyle lat. Opowiadał jak bolało, kiedy stał pod namiotem, w którym traciłam dziewictwo i wszystko słyszał. Nie chciałam tej rozmowy, dla mnie był to zamknięty rozdział. Od razu rozwiałam jego wątpliwości… Reszta opowiadania na Erounion.pl
Więcej opowiadań na Erounion.pl
– A Ty co? – to wszystko, na co było mnie stać.
– Ja, przepraszam, nie chciałem – próbował dukać zmieszany.
– Długo się tak gapisz? – byłam pełna najgorszych przeczuć.
– Wystarczająco – odparł z rozbrajającą szczerością, podnosząc wzrok – jesteś piękna – dodał już śmielej.
– Jesteś bezczelny – nie wiedziałam czy mam się złościć, czy śmiać – a gdzie chłopaki?
– Poszli, ja wróciłem, bo chciałem pogadać. Z Tobą – dodał, jakby mogło chodzić o kogoś innego.
– Na pewno? A może siedzą gdzieś w krzakach? – byłam bezlitosna.
– Na pewno. Przepraszam, nie wiedziałem… – wszedł w fazę tłumaczenia.
– Dobra – urwałam – daj mi się ubrać.
Odwrócił się bez słowa.
– Naprawdę podobało Ci się? – rzuciłam niby mimochodem, wycierając włosy.
– Bardzo, nawet nie wiesz jak… – ruszył się.
– Stój, nie obracaj się! Ani mi się waż – osadziłam go w miejscu.
Przez głowę przelatywały mi setki myśli, na zmianę robiło mi się zimno i gorąco. Co czułam? Pierwszy raz chłopak widział mnie nago i nawet nie było mi wstyd. Podobałam mu się, wiedziałam o tym nie dlatego, że to powiedział – on miał to w oczach, ten cielęcy zachwyt.
Ciekawe, czy zauważył tę parę kilko nadwagi – chyba nie patrzył na moje biodra.
Wycierałam się, drżąc – wcale nie z zimna. To było naprawdę cudowne uczucie, stałam kilka kroków od chłopaka – właściwie to już mężczyzny – całkiem naga, jeżeli nie liczyć ręcznika.
Znałam już to uczucie, chociaż nigdy nie nawiedziło mnie z taką siłą. Pragnęłam go…
Sięgnęłam po dresy i zaczęłam wciągać je na mokre jeszcze uda.
Oczywiście, jak było to do przewidzenia, nadepnęłam na szyszkę i z jedną nogą uwięzioną w nogawce, wyłożyłam się jak długa na ścieżce… Cały nastrój prysł, wszystko potoczyło się błyskawicznie. Poczułam jego silne ramiona, dźwigające mnie do pionu i gorący tors przytulony do moich piersi – trochę mocniej i dłużej niż to było potrzebne.
– Puść, ja sama – krzyknęłam, trochę chyba za ostro.
Odepchnęłam go ze złością. Byłam wściekła – nie na niego, tylko na siebie.
Posłusznie się odwrócił, a ja dokończyłam się ubierać już bez przygód. Bez słowa wyminęłam go i pobiegłam do namiotu.
Przyszedł, kiedy już zaczęłam do siebie dochodzić.
– O czym chciałeś porozmawiać – spytałam zmieniłam temat, modląc się, żeby nie wyczuł drżenia w moim głosie. Cały czas czułam ciepło jego ciała i ten dotyk ze ścieżki.
– O nas… – wyszeptał i spojrzał mi w oczy.
To właśnie wtedy wszystko mi powiedział. Że poczuł do mnie coś ostatnio… Że jestem piękna. Że nie może przestać o mnie myśleć…
Opowiadał długo, aż w końcu padło to, na co podświadomie czekałam.
– Kocham Cię.
Milczałam. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Byłam szczęśliwa.Więcej opowiadań na Erounion.pl
Michał zawsze mi się podobał, ale specjalnie trzymałam się na dystans. Jak tylko czułam, że coś się szykuje, zawsze znalazłam jakąś wymówkę. A to matura i muszę się uczyć, albo zakupy z koleżanką, albo wyjście z kolegami. Udawałam, że nie wiem o co chodzi, kiedy umawiał się ze mną, a ja dzwoniłam z zaproszeniem do Marka i Mirka. Byłam w tym taka dobra, że prawie sama siebie oszukałam. Teraz zadawałam sobie pytanie – dlaczego?
– Co myślisz? Dlaczego nic nie mówisz – niepokoił się.
– Wiesz, ja chyba… Ja Ciebie też – ciężko przeszło mi przez gardło.
Pierwszy raz widziałam go tak szczęśliwego. Porwał mnie na ręce i zakręcił.
– Puść wariacie.
Ale nie puścił. Postawił mnie i przytulił. Całował, dotykał, przytulał…
A ja czułam się tak cudownie. Dopóki nie usłyszałam kroków.
– Co jest *********? – Mirek starał się ukryć zaskoczenie.
Marek stanął jak wryty i tylko patrzył, o mały włos nie wypuszczając drogocennych butelek.
– Nic. Właśnie chcieliśmy wam powiedzieć, że… – Michał nie mógł się wysłowić.
– No właśnie, jesteśmy parą – odzyskałam pewność siebie.
Dopiero po paru latach Marek, podczas szczerej rozmowy, przyznał się, że bardzo żałuje, że się wtedy spóźnił. Ale ja nie żałowałam…
Wieczorem Marek z Mirkiem dyplomatycznie udali się na ryby, ja zostałam sama z Michałem.
Leżeliśmy w namiocie, całując się i przytulając – czułam jak jego dłonie zdobywają coraz to większe terytorium mojego ciała. Bałam się, ale bardzo tego chciałam. Zadrżałam, kiedy wsunął mi rękę pod koszulkę i dotknął moich piersi. Bawił się moim sutkami, a ja nie pozostawałam mu dłużna. Błądziłam po jego torsie, twardym brzuchu, odciągałam gumkę szortów, których zawartości byłam strasznie ciekawa. On czekał, nie ponaglając – bardzo mi się podobało jego opanowanie – wiedziałam przecież, jaki jest podniecony. To ja pierwsza dotknęłam jego. Był gotowy, twardy i napęczniały – jakby od zawsze na mnie czekał. Ja również czekałam na niego, cała rozgrzana i wilgotna. Uniósł biodra, pomagając mi ściągnąć szorty – ja zrobiłam to samo, kiedy zdejmował mi dresy. Leżeliśmy nadzy, nie spiesząc się i napawając tą chwilą. Patrząc mi w oczy, sięgnął po śpiwór.
– Nie jest Ci zimno? – spytał, okrywając nas.
Jego czułość mnie rozbroiła, wtuliłam się w niego.
– Nie, jest cudownie.
I to była prawda, prysły gdzieś wszystkie moje obawy i kompleksy, byłam oszołomiona jego bliskością, dotykiem i zapachem. Bawiłam się jego męskością, nie mogąc się nadziwić temu cudowi natury. On szukał palcami moich najczulszych punktów, zresztą z powodzeniem, bo już po chwili zwijałam się z rozkoszy zaciskając uda. Przerwał i pochylił się nade mną. Więcej opowiadań na Erounion.pl
– Na pewno chcesz? – głupie pytanie. Ja już nie mogłam wytrzymać. I jakoś wcale się nie bałam.
Zabolało jak we mnie wchodził – wyczuł to i zatrzymał się. Przyciągnęłam go do siebie i sama uniosłam uda. Starał się być delikatny, mimo to bolało nadal, poczułam na udach lepką krew.
– Więc to tak wygląda? To na to czekałam?
Wysunęłam się spod niego i obróciłam go na plecy.
– Teraz moja kolej – szepnęłam mu do ucha.
Starając się przypomnieć sobie całą teorię, zaczęłam go masować. Zdążyłam zrobić dosłownie kilka ruchów, kiedy jęknął, wyprężył się i wytrysnął. Zaskoczyło mnie to tak, że nie zdążyłam się odsunąć i kilka kropel wylądowało mi na włosach. Do dziś się uśmiecham na wspomnienie tego, co wtedy pomyślałam… „Dopiero, co myłam głowę”… Zasnęliśmy przytuleni i obudziliśmy się dopiero rano. A po dwóch latach byliśmy małżeństwem. Marek, podczas tej samej szczerej rozmowy przyznał mi się do czegoś jeszcze. Ale tego nie powiedziałam nigdy mężowi. Mirek wtedy poszedł na ryby sam…
– Dobra, czas się pakować – powiedziałam sama do siebie, otrząsając się ze wspomnień. To było tak dawno temu, tyle się zmieniło. Więcej opowiadań na Erounion.pl
Rozłożyłam ciuchy na łóżku i metodycznie zaczęłam je układać w walizce, rozmyślają*****ichale. Czy bardzo się zmienił? Chyba nie… A ja? A seks? Teraz w łóżku było nam dziwnie. Tak jakby czegoś brakowało. Dalej go pragnęłam, ale… Próbowaliśmy różnych podniet, nowych miejsc, zabawek. Ale kiedy powszedniał nowy wibrator, znowu było tak samo… Może teraz ten wyjazd. Niedawno jak o tym rozmawiali, powiedział, że to być może dlatego, że był moim pierwszym i jedynym. Że nie miałam okazji spróbować z innym i dlatego jest pewne niedopowiedzenie. Nie wiedział, że to nieprawda i nie zamierzałam mu nigdy o tym powiedzieć. To było tylko raz. Właściwie dwa – ale jednej nocy. I nigdy się nie powtórzy. Nigdy się nie dowie. Znowu te wspomnienia… Czasami przeklinałam tą swoją pamięć do szczegółów. Więcej opowiadań na Erounion.pl
Kilka lat temu, akurat przed moimi imieninami, Michałowi jak na złość wyskoczył wyjazd służbowy. Wyjechał na kilka dni. I może wszystko byłoby w porządku – w końcu to nie pierwszy jego wyjazd – gdyby się nie wydało, że nie pojechał sam. Wpadł głupio – nie skasował maila z potwierdzeniem rezerwacji, w którym aż kłuło w oczy „pokój dwuosobowy”. I obco brzmiące nazwisko poprzedzone imieniem, które trudno byłoby uznać za męskie – Ewa. Nie płakałam. Poczułam tylko jak serce zamienia mi się w kamień. Postanowiłam się dobrze bawić i zrewanżować się gnojkowi. A przy okazji spełnić swoją najdzikszą fantazję. Otworzyłam wino, wypiłam duszkiem prawie pół butelki i wykonałam dwa telefony. Mirek i Marek – obaj mocno zdziwieni przyjęli zaproszenie. Nie utrzymywaliśmy już ze sobą kontaktu, odkąd się pożenili. Poprosiłam ich, żeby zarezerwowali sobie więcej czasu, bo będę potrzebowała ich pomocy. Do dzisiaj nie wiem, co powiedzieli swoim żonom, wtedy mało mnie to obchodziło. Nie widzieliśmy się naprawdę długo – ale nadal byli to moi prawdziwi przyjaciele. Obaj mieli do mnie słabość, wiedziałam o tym. Dlatego, jak już w końcu obaj do mnie dotarli, powiedziałam prosto z mostu, o co mi chodzi. Poprosiłam, żeby mi nie przerywali, nalałam po drinku i zaczęłam… Więcej opowiadań na Erounion.pl
– Chcę się z wami kochać. Oboma. Naraz. Dzisiaj. Nie pytajcie, dlaczego. To ma być tylko raz, nigdy więcej tego nie powtórzymy, nawet nie będziemy o tym rozmawiać. Jutro macie o wszystkim zapomnieć. Zastanówcie się, ja pójdę się odświeżyć. Jak zrezygnujecie – po prostu wyjdźcie, zrozumiem. Jak się zgadzacie – to na moich warunkach.
Nie czekając na reakcję, schowałam się do łazienki. Emocje jednak wzięły górę i musiałam uspokoić oddech. Byłam jednak zdecydowana to zrobić, zresztą teraz nie mogłam się wycofać. Szkoda, że nie wiedziałam, co oni sobie pomyśleli. Słyszałam tylko jakieś szepty. Odkręciłam wodę… Więcej opowiadań na Erounion.pl
Kiedy wyszłam zawinięta w szlafrok, obaj wstali. To musiała być dla nich trudna decyzja. Gdybym chciała z każdym z osobna, to co innego. Ale oni byli przecież jak bracia, wszyscy trzej. Z Michałem. Dość, dobrze mu tak. Uśmiechnęłam się do nich, a oni skinęli głowami. Wiedziałam, co to oznacza, poczułam falę gorąca i postanowiłam dać się jej ponieść. Szlafrok, niczym nie przewiązany, rozchylił się, co nie uszło ich uwadze. Mirek odstawił szklankę i pierwszy do mnie podszedł. Wpił się w moje usta, objął ręką w pasie i zakręcił. Marek podszedł z d**giej strony i po chwili jego usta wędrowały po mim karku. Wszędzie czułam ich ręce, na plecach, biodrach, udach. Szlafrok opadł, przenieśli mnie na kanapę i położyli na wznak. Leżałam z zamkniętymi oczami, rozkoszując się dotykiem ich dłoni. Próbowałam ich rozpoznać po dotyku, ale po kolejnym skurczu rozkoszy dałam spokój. Wyginałam się i wiłam pod ich palcami, unosząc biodra – a oni jakby specjalnie zwlekali z dotknięciem mojej cipki. Działali jakby byli jednością – doskonale zgrani. Kiedy Marek zajmował się moimi piersiami, Mirek całował moje uda. W końcu doczekałam się. Palce Marka dotarły do mojej wygolonej specjalnie na tę okazję szparki i bez problemu wśliznęły się do środka. Jak tylko zniknęły, pojawił się tam język Mirka, przyprawiając mnie o kolejną falę przyjemności.
– Przyszła kolej na mnie – Marek rozebrał się w rekordowym tempie i po chwili stał nade mną ze sterczącą pałką. Zabrałam się za nią, a myśl o tym, że nie należy ona do mojego męża niesamowicie mnie podniecała. W miarę jak Mirek sprawiał mi coraz większą przyjemność językiem, stawałam się bardziej wulgarna dla Marka. Ssałam, lizałam, połykałam i obciągałam – unosząc wzrok i patrząc mu bezwstydnie w oczy. Kiedy napotkał mój wzrok wyraźnie przyspieszył, musiało się mu podobać. Tymczasem Mirek postanowił zmienić konfigurację. Jego język zastąpiły palce, ale tylko po to, by po chwili rozsunąć moją cipkę i przygotować ją na swojego kutasa. To, co jeszcze przed chwilą nazywałam „kochaniem się”, zastępowałam teraz „rżnięciem”, „dymaniem”, „ruchaniem”. Nie musiałam tego wypowiadać, wystarczy że pomyślałam o tym w ten sposób i już prawie mdlałam. Już nie cipka, ale pizda – domagała się chuja, kutasa, zaganiacza… Kiedy w końcu wszedł, zwaliło mnie z nóg. Puściłam kutasa Marka i rozłożyłam nogi przed Mirkiem, jak tylko mogłam najszerzej. Patrzyłam jak wchodzi we mnie, cały mokry – mimo to ciasno mnie wypełniał. Michał nie ma takiego – pomyślałam ze złośliwą satysfakcją. Chwyciłam dłoń Marka i nakierowałam na łechtaczkę. Przejechał po niej palcem, unosząc mnie na kolejny stopień rozkoszy. d**gą ręką zajmował się sobą. Mirek mnie posuwał, a Marek pieścił – nie mogło być lepszego układu. Wiedziałam, że długo nie wytrzymam, zresztą nie chciałam. Chłopaki też walczyli, żeby się za szybko nie spuścić. Zaczęłam pomagać Markowi i kiedy poczułam, że zbliża się wytrysk, skierowałam go na cipkę – tam gdzie właśnie wyskakiwał ze mnie Mirek. I wtedy uderzył – to dobre słowo – orgazm. Ja zwijałam się od tego uderzenia, Mirek i Marek strząsali ostatnie krople, rozsmarowując je po moim brzuchu. Wszyscy troje padliśmy na kanapę… Więcej opowiadań na Erounion.pl
– Monika – zaczął któryś.
– Ciii… – przerwałam nie otwierając oczu – nic nie mów, jest bosko…
Po chwili, kiedy podniecenie zaczęło powoli opadać, zapadła krępująca cisza. Mirek zwinął się pierwszy – bez słowa. Wstał, ubrał się po cichu, pocałował mnie czule na pożegnanie i po prostu zniknął. Marek został dłużej i wtedy właśnie przyznał mi się do wszystkiego. Banalna historia – zakochany szczeniak, bał się zapytać, porozmawiać. Zazdrosny o Michała, dusił wszystko w sobie tyle lat. Opowiadał jak bolało, kiedy stał pod namiotem, w którym traciłam dziewictwo i wszystko słyszał. Nie chciałam tej rozmowy, dla mnie był to zamknięty rozdział. Od razu rozwiałam jego wątpliwości… Reszta opowiadania na Erounion.pl
5年前