Grzesznica
cz.1
Nie chcę zdradzać swojego imienia. Możecie mnie nazywać tak jak inni - ksiądz. Mam 26 lat. Przeciętny wzrost i zamiłowanie nie tylko do boga, ale i sportu jakoś trzymają mnie w formie. Skończywszy seminarium zostałem oddelegowany do małej parafii w zapomnianym zakątku Polski. Mały drewniany kościół i pokoik w pobliskiej plebani stały się moim nowym domem. Czas płynął tutaj wolno. Z jednej strony przez okolicę, w której praktycznie oprócz domów, pól uprawnych i pobliskiej szkoły, nic praktycznie nie było. Wolny czas spędzałem na organizacji młodzieżowego klubu piłkarskiego, wędkowaniu w pobliskim stawie i piciu. Tak piciu. Mojej odskoczni od tego świata i tej prostoty. Moim "szefem" tutaj był 40 letni proboszcz. Autorytet miejscowych ludzi. Władza choćby skromna i pozorna uderza do głowy. Już przy pierwszym naszym spotkaniu nie krył niechęci do mnie.
- Bądźmy szczerzy, nie potrzebuje Cię i nie chcę prawdę mówiąc - jego głos zawsze ciepły zamienił się w lód - Sam zajmuję się sprawami kościoła i parafian. Jeżeli ktoś będzie miał jakąś sprawę, odsyłaj go do mnie. Z racji tego, że biskup oczekuje, iż będziesz coś robił, od dziś będziesz spowiednikiem. Tylko to. Zrozumiano ?
- Jak najbardziej - rezygnację w moim głosie poczuły nawet święte obrazy na ścianach.
I tak płynął ten czas w tym opuszczonym miejscu. Udawanie zajętego, picie, spowiedź. Obłuda, mój grzech i grzechy innych. Wciąż te same do znudzenia. " Piję, przeklinam, kradnę, pożądam żony sąsiada, biję żonę, zdradzam męża, bo mnie bije". I tak w kółko. Spowiedź odprawiam w niedzielę przed każdą mszą i w środy w godzinach popołudniowych dla tych osób, które nie mogły być w niedzielę. To właśnie na jednych z tych środowych spowiedzi moje udawane życie legło w gruzach.
Niedospany i wciąż z szumem w głowie zmierzałem do swojego pałacu. Tak nazywałem spowiednik, który w zamian za to, że nasz proboszcz pobłogosławił nowy zakład pracy, dostaliśmy od jego właściciela w prezencie. Fabryka mebli, w której ludzie pracują bez umowy. Nie dokońca legalnie , ale skoro zakład poświęcony to ludzie nie narzekają. Spowiednik był zbudowany z brązowych desek. Składał się z dwóch części. Do każdej wchodziło się oddzielnie. W środku każdej z nich znajdowała się ławeczka. Obie "komnaty" łączyło małe okienko z kratką z drewna. Okienko znajdowało się na wysokości twarzy, gdy siadało się na ławeczce. 6 szerokich jak paczka papierosów krateczek łączyło mnie z osobą po tamtej stronie. Wszedłem jak zwykle do swojej części błogosławiąc ciemność i ciszę w środku. Kac doskwierał wyjątkowo mocno. Wchodząc do środka zamknąłem drzwi na zamek. W każdej części trzeba było to robić inaczej drzwi same się otwierały. Wpatrzony w ten zamek zacząłem się zastanawiać nad jakością produktów tej fabryki.
-"Drzwi,które same się otwierają. Profesjonalnie. I ten zamek" - drzwi do sąsiedniej kabiny otworzyły się cicho. Usłyszałem trzask zamka z d**giej strony. - " i w dodatku taki głośny" - Pomyślałem. Czekając aż mój nowy "klient" się usadowi.
- Niech będzie pochwalony - usłyszałem młody kobiecy głos - chciałabym się wyspowiadać. Ostatni raz ....
Spowiedź odmawiam mechanicznie. Całą formułę spowiedzi powtarzaną kilka razy w tygodniu po kilkanaście razy mogę nawet ********* odprawić. Zastanawiam się, która z tutejszych dziewczyn tym razem zaszalała. Mamy w parafii dużo młodzieży, która z braku innych rozrywek robi to, co każda młodzież w każdej epoce robiła w tych stronach. Piła i współżyła. Nie zdziwił mnie ten fakt, że kolejna młoda dziewczyna dołączyła do grona bawiących się, nie patrząc nawet na nią, wysłuchiwałem jej grzechów. Kłamanie, przeklinanie, nieodrobienie lekcji, niesłuchanie rodziców. Po chwili zrobiła dłuższą przerwę. Wyczułem, że wacha się przed czymś.
- Jeżeli masz jakiś grzech, wyznaj go dziecko. Bóg i tak wie, że zgrzeszyłaś. Jeżeli żałujesz tego i odpokutujesz Bóg ci wybaczy - Zachęciłem ją.
- W tym problem proszę księdza. Wiem, że zrobiłam coś złego. I to był grzech. Jednak nie żałuje tego - dodała szczerze
- Możemy o tym porozmawiać. Ksiądz jest nie tylko spowiednikiem, ale też pasterzem. Może będę mógł ci jakoś pomóc - odparłem po chwili zastanowienia.
- Wątpię proszę księdza - po kolejnej chwili wachania - Chciałabym o tym porozmawiać. Nikomu o tym nie mówiłam. - dodała jakby z zawstydzeniem - Ale nie mogę.
- Wszystko co tutaj powiesz zostaje między tobą a Bogiem - jak u prawnika, zaśmiałem sie w duchu - Ale jeżeli nie możesz o tym mówić lub nie chcesz, nie będę cię zmuszał.
Przesunęła się nerwowo na ławce - Zrobiłam starszemu panu dobrze za pieniądze - Wyznała po chwili wahania.
Zdziwiło mnie to. Słyszałem i czytałem o takich przypakach, ale myślałem, że to dzieje się w dużych miastach, a nie w takich małych wioskach. Moja ciekawość wzięła górę. Nachyliłem się delikatnie, aby ujrzeć, która z moich owieczek zbłądziła. Gdy moje oczy znalazły się koło kratki aż otworzyły się ze zdziwienia i niedowierzania. Miałem w myślach kilka kandydatek, które miały renomę "łatwych i grzesznych". Ale jej sie nie spodziewałem. Kasia. Długie, proste blond włosy opadały jej na ramiona. Piegi na policzkach dodawały jej dużym zielonym oczu atrakcyjności. Miała na sobie czarny T-shirt z logiem jakieś zagranicznej kapeli. Siedziała na ławeczce wpatrzona przed siebie zamyślonym wzrokiem. To, co mnie zszokowało, był rumieniec na jej twarzy. I fakt, że miała xx lat.
- Zmusił cię ? - zapytałem cicho. To pierwsze co przyszło mi na myśl. Teraz tyle się o tym słyszy, Nawet w naszych szeregach pełno jest takich rzeczy
- Nie proszę księdza - zaczęła nerwowo bawić się włosami jedną ręką - Sama tego chciałam.
- Ale czemu dziecko przecież ty jeszcze jesteś - zerknąłem na nią i urwałem. Usta pomalowane na różowo. Zarys małych piersiątek pod obcisłą koszulką. Sam się zdziwiłem, ale jednak myśl, że jest ładna błąkała mi się z tyłu głowy - za młoda - dodałem niezbyt przekonująco
- Nie dla niego - dodała z uśmiechem - wszyscy traktują mnie jak dziecko. Tylko nie on. Dla niego jestem kobietą. - dodała jakby z satysfakcją
Nie wiedząc co jej odpowiedzieć milczałem chwilę. Jakby wyczuła moje myśli
- To źle, że księdzu powiedziałam ? - zapytała cicho
= Nie dziecko. Doceniam twoją szczerość, ale - moją odpowiedź przerwało stukanie w drzwi. Kolejny spowiednik. Zerknąłem przez kratkę - Za twoje grzechy, które wyznałaś, udzielam ci rozgrzeszenia. A o tej tajemnicy porozmawiamy kiedy indziej - dodałem cicho, nie chcąc zawstydzać jej i sprawić by się odwróciła od wiary.
- Tak proszę księdza - wstała z ławki. Gdy podnosiła się mimowolnie na linii mojego wzroku, znalazł się jej młody tyłek, wepchnięty jakby siłą w obcisłe niebieskie jeansy z modnymi dziurami na kolanach. Oba pośladki mimo, że drobne, kształtnie się odznaczały. Zerkając na mnie i świadoma co podziwiam , uśmiechnęła się ciepło - Wrócę w przyszłą środę - otworzyła drzwi i wychodząc, wpuściła do środka kolejnego spowiednika, zostawiając mnie zszokowanego. Wysłuchiwałem grzechów innych osób w ogóle nie zwracając na nich uwagi. Nie ważne kto to był i czym zawinił. Dzisiaj wszyscy otrzymywali tę samą pokutę.
Spowiedź normalnie kończyłem około godziny 18. Jednak dzisiaj nie mogłem zebrać się do wyjścia. Zamyślony myślałem o Kasi. Nie chodziło nawet o to, że mnie pociągała. Po prostu zwykłe zszokowanie jej zachowaniem i jej młodym wiekiem. "Nic więcej". Jakbym sam siebie przekonywał. Gdy wróciłem wieczorem na parafię, dalej nie mogłem zebrać myśli. Usiadłem w swoim małym pokoiku przed komputerem i przeglądając internet, nalałem sobie drinka. Próbowałem nie myśleć o dzisiejszej sytuacji. Jednak z biegiem upływu czasu i zawartości butelki, coraz ciężej mi to przychodziło. Mój penis zaczął się podnosić." O nie maleńki, nie ma mowy". Podniecenie, nic więcej. Postanowiłem ulżyć sobie tak jak zwykle. Włączyłem popularną stronę pornograficzną i szukałem "Partnerki na wieczór". Z reguły wybierałem szczupłe młode dziewczyny. Jednak dziś odpaliłem masturbację dorosłej brunetki. Patrząc jak ponętnie kręci swym ciałkiem na ekranie monitora zacząłem żywiołowo pocierać swojego 15 cm penisa. Wypite procenty przeszkadzały mi w osiągnięciu orgazmu. Patrzyłem zmęczonym spojrzeniem na znikający w tej dorosłej, widocznie używanej i to mocno cipce, wibrator bez większej satysfakcji. Spojrzałem w oczy mojej wybrance. I wtedy to się stało. Przemówiła do mnie głosem Kasi " Sprawia mi to przyjemność". Mój penis urósł na momencie. Walczyłem z tym, jednak nie mogłem się powstrzymać. Zamknąłem oczy i ujrzałem ten młody jędrny tyłeczek. Wystrzeliłem. Sperma poleciała przed siebie jak zbłąkana seria z karabinu. Trafiła monitor, klawiaturę i szklankę z drinkiem. Gdy już odetchnąłem zacząłem sprzątać swój bałagan. Byłem wściekły. Brzydziłem się sobą. Wycierając spermę, zacząłem przemyślać swoje zachowanie. Doszłem do wniosku, iż to przez długi okres bez seksu. Tak, seksu. Nie mówi się o tym otwarcie jednak większość z nas księży, oddaje się grzechom swojego ciała. Często na seminarium chodziliśmy z kolegami na "szybką pokutę" w centrum miasta. Doprowadziło to nawet do jednej pijackiej orgii z udziałem kilku przyszłych duchownych, kilku dziewczyn, a nawet dwóch gejów. Wszystko to okraszone dużą ilością kokainy. Uśmiechnąłem się do swoich wspomnień. Miasto. Tego było mi trzeba. A nie tej zabitej dechami dziury gdzie, jak to określają moi podopieczni, " listonosze przesiadają się na konie , żeby nie straszyć miejscowych". Podlasie, jak ja cię nienawidzę.
Po załatwieniu swoich porannych spraw, oznajmiłem proboszczowi, że muszę wyjechać na kilka godzin. Spojrzał tylko znad gazety:
- Paliwo ?- Jego głos jak zwykle był urzekający
- Za swoje - odparłem znając procedurę. Kiwnął głową i wrócił do czytania. Wsiadłem do samochodu i ruszyłem pod adres, który znalazłem na portalu z takimi ogłoszeniami. Gdy po kilku godzinach wychodziłem od "dziewczyny do towarzystwa" byłem lżejszy o kilka litrów spermy i miesięcznej wypłaty. Pozbyłem się też myśli o tej małolacie, więc było warto. W niedzielę, odprawiając mszę, zauważyłem ją w tłumie. Przyglądałem się jej i jej rodzinie. Na pozór normalna rodzina. Średni szczebel jak na tutejsze warunki. Nie biedni, ale też nie bogaci. Zauważyłem, że jest to liczna rodzina. Oprócz Kasi składała się jeszcze z 3 dziewczyn i 2 chłopców. To, co rzuciło mi się w oczy była przepaść między ich wiekiem. Najmłodszy z tej piątki wyglądał na dwudziestolatka. "Nic dziwnego, że traktują ją jak dziecko". Odwróciłem od niej wzrok. Nie chciałem poświęcać jej zbyt dużo uwagi.
Znów nastała środa. Siedząc w swoim pałacu, zastanawiałem się, czy przyjdzie. Przemyślałem całą to sytuację i postanowiłem skończyć ja tutaj. Plan był prosty. Wysłuchać grzechów, zadać pokutę i odprawić ją. Byłem dumny i przygotowany. Jednak nie zjawiła się. Sam nie wiem czemu, ale zirytowało mnie to. Gdy już wybiła osiemnasta , opuściłem spowiednik i ruszyłem w głąb kościoła. Pogasiłem wszystkie światła i zmierzałem do wyjścia. Gdy nagle ujrzałem ją. Siedziała w ostatniej ławce, zdala od spowiednika. Włosy miała upięte w gruby warkocz. Ubrana w zieloną bluzkę, z małym dekolcikiem. I te jeansy. Zamarłem, stojąc daleko od niej. Nie wiedziałem co robić. Po chwili wahania ruszyłem w jej kierunku. Rączki miała złączone a wzrok utkwiony gdzieś przed siebie.
- Pochwalony - przywitałem ją - Kasiu nie chcę cię wyganiać, ale zamykam już.
- Pochwalony- odpowiedziała cicho. Spojrzała mi w oczy. Były mokre od łez - Przepraszam, już wychodzę. Wstała i zaczęła omiatać kościół wzrokiem, jakby czegoś szukała. Widocznie nie znalazła, bo po chwili spuściła główkę i wyszła z ławki. Zatrzymała się i zapytała :
- Więc teraz to ksiądz spowiada ? Cały czas ? - Zdziwiło mnie to pytanie.
- Tak, Kasiu - spojrzałem na nią. Smutek i cierpienie aż wylewały się z niej - Jak chcesz mogę cię jeszcze przyjąć - zaoferowałem
- Nie dziękuje, proszę księdza - Spojrzała na i uśmiechnęła się blado - nic sie nie zmieniło od ostatniego razu. Wpatrzony w tą smutną buźkę , sam nie wiem czemu zapytałem
- Znowu to zrobiłaś? - czysta ciekawość spowiednika, nic więcej
- Nie. To ... - zawahała się - to chyba już koniec - sama jakby wsłuchiwała się w swoje słowa. Gdy świadomość tego dotarła do niej, rozpłakała się. Stałem i patrzyłem jak łzy spływają po jej młodej ślicznej buzi
- Kasiu - powiedziałem ciepłym głosem - to chyba dobrze? - ** naiwność mężczyzny, który jak większość z nas nie rozumie kobiecego serca. Otarła swoje łezki
- Chyba tak. Dla niego na pewno. A ja nie mogę się z tym pogodzić - jej ustka zaczęły drgać - JA go kochałam - łzy znów popłynęły.
Gdy już ustały zaoferowałem jej rozmowę. Siedziała ławkę przede mną. Niechcąc , żeby ktokolwiek miał choćby cień podejrzeń, siedziałem za nią. Zacząłem jej słuchać. *********** się otworzyć. Wyznała mi tylko, że to był jej pierwszy mężczyzna. " No tak. Uwiódł i wykorzystał". Co zdziwiło mnie w jej zachowaniu, był fakt, że *********** źle o nim mówić, ani ujawnić kim był. Spojrzałem na zegarek. Dochodziła 19. Nawet nie wiem, kiedy rozmowa z nią zajęła mi godzinę. Poinformowałem ją, że musimy się zbierać . Gdy wstawała była już w lepszym humorze:
- Dziękuje, że ksiądz ze mną porozmawiał - uśmiechała się szczerze - W domu nawet nie mam z kim o tym pogadać
- Nie ma sprawy Kasiu - spojrzałem na jej słodkie ustka i czerwone od płaczu policzki - Pewnie jest ci ciężko jako najmłodszej ?
- Traktują mnie jak gówniarza - powiedziała ze złością. Wzdrygnęła sie i zasłoniła usta rączką - ups nie powinnam tak mówić w kościele
- Hahahha wybaczam ci - roześmiałem się wesoło - I nie przejmuj się za bardzo rodziną. Ważne, że cię kochają. Po prostu nie widzą, że stajesz się kobietą - Spojrzała mi w oczy z błyskiem, po czym szeroko się uśmiechneła
- Dziękuje, że ksiądz tak myśli - zrobiła słodkie oczka - Wpadnę w przyszłą środę na spowiedź - zawahała sie po czym szybko dodała - Nawet ksiądz nie wie, ile to dla mnie znaczy. Nie jestem już dzieckiem - odwróciła się i kręcąc tyłeczkiem jak modelka ruszyła wolnym krokiem do wyjścia. Nie chciałem , ale mój wzrok znów spoczął na tych krągłych, bujających się kształtach.
-"Na pewno, nie " - to jedyne co miałem w głowie
Zatrzymała się gwałtownie i odwróciła. Szybko podniosłem swój wzrok. Jednak było już za późno. Nasze oczy się spotkały. Cała rozpromieniona dodała
- Do środy - po czym zniknęła z mojego punktu widzenia
Nie chcę opisywać, jakie wizje miałem tej nocy. Gdy obudziłem się rano, ze wstydem spojrzałem na swoje prześcieradło. Całe aż się kleiło i było pełne plam. A przyczyną każdej z nich była Kasia. Spaliłem to prześcieradło. Jakbym palił swoje grzeszne myśli. Nic to jednak nie dało. Były one gorętsze od tych płomieni. Obawiałem się nadejścia kolejnej środy. Okazało się, że moja wola wystawiona była na próbę dużo wcześniej. Jak zwykle w sobotnie popołudnie , przygotowywałem się na mecz młodej ligi. Ligą była tylko z nazwy, bo składała się z trzech zespołów, stworzonych z okolicznej młodzieży. Ubrany w koszulkę i w krótkie spodenki stałem na boisku i trzymając pod pachą piłkę, czekałem aż drużyny zajmą swoje miejsca. Obserwowałem także publikę. Na prowizorycznych ławeczkach siedziały dziewczyny kibicujące swoim kolegom. Zauważyłem kilka z okolicznych rozrywkowych dziewczyn. Ubrane skąpo, wyraźnie już po *******u, wesoło zagrzewały swoich gladiatorów. "Przynajmniej tym razem schowały *******" zaśmiałem się w duchu. Przesunąłem głowę w prawo i ujrzałem tam twarz, której nigdy wcześniej tam nie było. Piłka wyleciała mi spod pachy i upadając potoczyła się przed siebie. Na trybunach siedziała Kasia. Była najmłodszą obserwatorką. Zdala od innych dziewczyn, siedziała sama na ławce. Inne dziewczyny nie zwracały na nią uwagi. Ja tak. Jej blond włosy falowały na wietrze. Jej piękna buźka lśniła się w słońcu. Miała różowe usteczka, pomalowane błyszczykiem. Różniła się od innych dziewczyn ubiorem. Tamte ubrane w krótkie spodenki i spódniczki emanowały seksem. Kasia miała na sobie przylegającą do ciała długą niebieską sukienkę. Biła od niej kobiecość. Bawiła się swoimi włoskami wpatrzona we mnie. Stałem tam oniemiały. Z zadumy wyrwał mnie kapitan jednej z drużyn. "Proszę księdza. Gramy ? " Ocknąłem się z transu. Odwróciłem się od niej i zaczęliśmy mecz. Sędziowanie nie szło mi dziś najlepiej. Nie mogąc się skupić popełniłem sporo błędów. Cały czas czułem na sobie jej spojrzenie. Gdy mecz się skończył, szybko uciekłem z boiska, nie patrząc na nią. Przestałem sobie ufać. Musiałem skończyć tę znajomość. Gdy dopadłem do samochodu, oparłem się o niego i oddychałem szybko. Czekałem na trzech chłopaków, których podwoziłem na mecze. Po chwili zjawili się, ale z niespodzianką.
-Proszę księdza, możemy podwieźć Kasię ? - znieruchomiałem. Odwróciłem się powoli i spojrzałem na tego aniołka
- Pochwalony - przywitała mnie się ze mną wesolutko - Mogę się zabrać? - trzepotała do mnie, podkreślonymi kreską rzęsami
- Eeee - myślałem szybko nad wymówką
- Kasia mieszka obok mnie więc jest po drodze - przekonywał mnie chłopak, który ją przyprowadził
- Dobrze , pewnie wskakujcie - nie mogłem znaleźć sensownej wymówki. Usiadła za moim fotelem. Gdy już wszyscy byli w środku, chłopacy zaczęli ją wypytywać
- Chyba pierwszy raz byłaś na meczu? Fajnie cię mieć jako fankę - chłopak obok niej wyraźnie nią zainteresowany, podrywał ją. Był starszy od niej o 3 lata
- Tak pierwszy raz - spojrzała w lusterko. Nasze oczy spotkały się w odbiciu - Niedawno się zainteresowałam - uśmiechnęła się słodko
Chłopak cały czas do niej zagadywał. Pytał, słuchał, komplementował. Kasia wesoło z nim rozmawiała. Do mnie nie odzywała się wogóle. " Ufff". Pomyślałem naiwnie. Więc to w niego się wpatrywała na meczu. Już zrelaksowany, odzyskałem humor. Zacząłem żartować z młodzieżą. Śmiali się z mojego sędziowania
- Jakby ksiądz nie mógł się skupić wogóle - wesoło komentowali
- Hahaha tak było - Uśmiechnięty podniosłem wzrok. Kasia wyraźnie zadowolona uśmiechała się do mnie. Szybko opuściłem swoje spojrzenie. Nie chciałem jej dawać powodów. Do czego w sumie ? Sam rozmyślając nad tym, cały czas słyszałem nieudolne próby podrywu młodzika. To, co sprawiło mi ulgę, teraz zaczęło mnie irytować. Gdy dojechaliśmy na miejsce, chłopacy wysiedli od razu. Kasia upuściła swój telefon na podłogę samochodu. Zauważyłem ruch jej niebieskiej sukienki w lusterku. Widziałem, jak schyla się po niego. Po chwili znów pojawiła się w lusterku. Zbliżyła się do mnie i położyła swoją zaciśnięta rączkę na mojej klatce piersiowej
- Dziękuje za podwózkę. Wspaniałe się dziś bawiłam oglądając cię w akcji - uśmiechnęła się radośnie - Do zobaczenia w środę - otworzyła swoją piąstkę i wyskoczyła z samochodu. Zdziwiło mnie, że nazwała mnie per "ty". Patrząc jak odchodzi w kierunku domu, spojrzałem na coś, co leżało na moich kolanach a wypadło z jej ręki. Mała niebieska kulka. Z ciekawością ją podniosłem. Rozwinęła się. To, co miałem w moich rękach sprawiło, że mój penis szybko naparł na spodnie. Trzymałem malutkie niebieskie, z mokra plamką na środku, majteczki Kasi. Spojrzałem szybko w jej kierunku. Stała na progu domu. Wpatrzona we mnie pomachała mi wesoło i weszła do środka. Wpatrywałam się w ten niechciany prezent. Mogłem z nim zrobić wiele rzeczy. Wyrzucić je przez okno. Wpaść do jej domu i na oczach rodziców zrugać ją i wybić jej to zboczenie z głowy. Zboczenie. Patrząc na majteczki poddałem mu się. Rzuciłem je na fotel, jakby mnie parzyły. Ruszyłem z piskiem opon sprzed jej domu. Czułem, jak mój penis pulsuje. Nie mogąc skupić się na jeździe, zatrzymałem się na poboczu, nie chcąc spowodować wypadku. Pusta wąska *****, na której się zatrzymałem wyglądała malowniczo. Pola na tle błękitnego nieba niejednego wprawiłby w zachwyt. Ja jednak nie zwracałem na ten widok żadnej uwagi. Cała moja jaźń skupiona była na tych leżących obok na siedzeniu majteczkach. Byłem nieobecny. Żądza przejęła władze. Uwolniłem napierającego na spodenki penisa. Trzymając go w ręce, podniosłem ten zakazany owoc. Miałem go przed twarzą. Utkwiłem wzrok w malutkiej plamce znajdującej się na środku materiału. Nie mogąc się powstrzymać, przejechałem po niej językiem. Poczułem na nim dotyk materiału. I ten słodki aromat. Przystawiłem je do nosa i zaciągnąłem się zapachem tej młodziutkiej cipki. Wiem, że nie powinienem tak mówić, ale pachniała, jak niebo. Wdychając ten piękny aromat strzeliłem, aż krzycząc z podniecenia. Gdy wróciłem na plebanie, skrzętnie ukryłem swój skarb. Uwolnił on we mnie coś, czego już dawno nie czułem. Pożądanie. Z reguły dawałem upust swoim potrzebom raz na jakiś czas. Ale odkąd ten piękny zapach zagościł w moim nozdrzach moja erekcja zdawała się nie opadać. Nie myślałem o niczym innym jak o tym zawiniątku, schowanym w moim pokoju w poszewce mojej poduszki i jego właścicielce. Gdy tylko miałem chwilę spokoju udawałem się do swojej samotni. Z początku traktowałem jej prezent z najwyższą delikatnością. Oglądałem je, wręcz podziwiałem. Leżąc kładem je na nosie i wąchałem. Niestety jej wilgoć i zapach szybko zniknęły z materiału. Nie mogąc wytrzymać, zbrukałem swój skarb po raz pierwszy. W nocy będąc w swoim łóżku, oplotłem majteczkami szczelnie swojego penisa. Uczucie było niesamowite. Zamknąłem oczy i mając wizję tego pięknego tyłeczka, na których spoczywały majteczki, strzeliłem w nie. Po tych kilku dniach nieprzerwanych szaleństw ciężko było mi je poznać. Wychodząc w środę do kościoła, trzymałem je w rękach i oceniałem ich stan. Straciły swoją niewinność. Z początku były jasnoniebieskie, pachnące słodko i gładkie w dotyku. Teraz pogięte, przesiąknięte moją spermą, od której aż się kleiły, emanowały grzechem. Dosłownie przelałem w nie swoją żądze. Wahając się ukryłem je w kieszeni mojej sułtany i ruszyłem do kościoła. Siedząc i słuchając spowiedzi starszej emerytki, która narzekała na swoje dzieci, czułem potężną erekcję. Nie chciałem się sobie do tego przyznawać, ale czekałem na nią. Na tego małego diabełka. Nie wiedziałem co robić ze swoimi grzesznymi myślami. Starowinka opuściła spowiednik. Po chwili znów usłyszałem otwierane drzwi i trzask zamka. I jej słodki głos:
- Niech będzie pochwalony - jak zwykle brzmiała niewinnie. Gdy ją usłyszałem mój penis, dotąd twardy, zmienił się w skałe
- Na wieku wieków - Odparłem cicho. Oparty byłem plecami o ścianę. Nie chciałem na nią patrzeć. Milczeliśmy. Zastanawiałem się co jej powiedzieć, ale ubiegła mnie
- Zgrzeszyłam, proszę księdza - " I to jeszcze jak " pomyślałem - miałam nieczyste myśli o mężczyźnie - w jej głosie nie było skruchy. Gdy nic nie odpowiedziałem dodała - wyobrażałam sobie, że jestem jego kobietą - aż zagryzłem wargi. Złamała mnie po raz kolejny
- Co masz na myśli ? - Odparłem drżącym głosem. Łudziłem się jeszcze, iż może nie chodziło jej o to, co miałem na myśli. Jednak rozwiała dobitnie moje wątpliwości
- Leżał na mnie. Włożył mi swojego penisa - jej cichy głosik aż kleił się od podniecenia. Nie wytrzymałem. Podniosłem swoją sułtanę i chwyciłem swojego rycerza w dłoń. Przejeżdżając ręka po nim, zapomniałem kim jestem. Kim ona jest. O tym, gdzie jesteśmy. Westchnąłem cicho.
- Gdzie ? - Zapytałem jakby dla upewnienia. Usłyszałem jak przybliża się do kratki
- Tam gdzie chce - odparła - wystarczyłoby, żeby poprosił a zrobiłabym wszystko - jej ciche wyznanie sprawiło, iż nie poznałem sam siebie. Rozpiąłem szybko dolne guziki sutanny. Wstałem z ławki i włożyłem swojego penisa do dolnej kratki łączącej nasze części spowiednika
- Kasiu, proszę - wyjęczałem cicho. Serce waliło mi jak szalone. Zamknąłem oczy. Sekundy mijały. Jedna, d**ga. I stało się. Poczułam jak jej języczek, przejechał po nim. Jęknąłem cicho. Przyłożyłem policzek do zimnych desek i zatraciłem się w chwili. Tańczący po moim penisie języczek zastąpiły jej malutkie usteczka. Czułem jak raz za razem, ciasno oplatały mojego rycerza i zawzięcie go pochłaniały. Zawsze irytował mnie fakt, że w spowiedniku nie było okien. Było tam przez to ciemno i duszno. Słabe żarówki wiszące pod sufitem były jedynym źródłem światła. Jednak nie było widać z zewnątrz co dzieje się w środku. Nie myślałem, że nadejdzie dzień, w którym będę za to dziękował. A jednak stojąc teraz w środku, zadowalany przez te wspaniałe usteczka wznosiłem w podzięce wszystkie modły, jakie znałem. Musiałem przyznać, że robiła to świetnie. Ssała zachłannie, pochłaniając z każdą chwilą coraz więcej mojego mięska. Miałem już wielokrotnie obciąganego penisa, ale nigdy w ten sposób. Wszystkie kobiety no i jeden mężczyzna, zawsze robiły to mechanicznie. Jakby z obowiązku. Jednak to, co robiła Kasia mógłbym nazwać powołaniem. Jej wysiłek zmierzał ku końcowi. Poczułem jak od mojego krzyża, odrywa się impuls przyjemności i zmierza ku pulsującemu penisowi. Ona też to wyczuła. Przestała ruszać głową i trzymając samą główkę w ustach ssała ją mocno. Trysnąłem z jękiem. Chciałem krzyczeć z rozkoszy jednak opamiętałem się na tyle, żeby uświadomić sobie, że nie jest to dobry pomysł. Oddychając szybko, nie mogłem wyjść z podziwu. Mimo tego, że właśnie napełniłem jej buzię swoją spermą, Kasia ssała nadal. Przyjemność była tak wielka, że odpłynąłem. Moje ciało zaczęło wariować. Ścisnąłem dłonie w pięści i wyprężając swoje ciało dobiłem je jak tylko mogłem do tej małej krateczki. Gdyby potrwało to chwilę dłużej, prawdopodobnie zniszczyłbym ją. Kasia jednak puściła w końcu i uwolniła mojego penisa. Odsnunełem się od ściany i upadłem na kolana wpatrując się w nią. Cóż to był za słodki widok. Klęczała po d**giej stronie. Jej piękna buźka była czerwona od wysiłku. Zielone oczka były rozpalone i pełne żądzy. Swoje piękne blond włosy zawiązała w warkocz. Miała na sobie luźną czerwoną sukienkę. Jej różowy błyszczyk z brokatem pięknie iskrzył w słabym świetle żarówki. Nasze oczy się spotkały. Uśmiechnęła się do mnie promiennie. Przybliżyłem swoją twarz do kratki:
- Kasiu dziękuje, byłaś fenomenalna - Wyznałem jej łapiąc oddech. Przybliżyła się. Jedyne co nas oddzielało to ten mały kawałek drewna
- Nie musisz dziękować - odparła - Dla ciebie wszystko - Chłonęliśmy się nawzajem wzrokiem. Nasz romantyzm przerwało pukanie w bok spowiednika. Kolejny klient oznajmił swoją obecność. Podskoczyłem.
- Moment- rzuciłem szybko. Moje sumienie zaczęło wracać. " A jak słyszeli ? Albo się domyślą ?" Strach zagościł w moim sercu. Spojrzałem na twarz Kasi. Jej uśmiech dodał mi odwagi. Jej piękna rozpromieniona w uśmiechu twarz dodała mi otuchy. Złożyła swoje ustka i posłała mi całusa. Mój strach odpłynął. Zbliżyła swoją twarz do kratki i cicho wyszeptała :
- Musimy to powtórzyć - czułem zapach jej kwiacianych perfum. Oparłem głowę na kratce dalej klecząc
- Koniecznie - wyszeptałem. Patrzyła na mnie rozmarzonym spojrzeniem. Otworzyła swoje usteczka i wystawiła swój języczek. Z uśmiechem na twarzy zrobiłem to samo. Nasze języki się spotkały. Szybko i zawzięcie tańczyły w powietrzu. Chciałem się jej odwdzięczyć za to, co dla mnie zrobiła. Wiedziałem co lubi
- Jesteś wspaniałą kobietą Kasiu - szepnąłem patrząc jej w oczy. Otworzyły się szerzej pod wpływem komplementu.
- Twoją kobietą ? - Zapytała cichutko
- Moją - zapewniłem ją. Oblała się rumieńcem i wystawiła ząbki w uśmiechu
- Wiedziałam, że mój prezent ci się spodoba mój ty mężczyzno - wyznała pełna pasji. Przypomniałem sobie o nim. O skarbie tych kilku bezsennych nocy. Zrobiło mi się wstyd tego, co z nimi zrobiłem. Sięgnąłem ręka do kieszeni
- Był wspaniały - podałem jej zniszczone niebieskie majteczki - ale trochę je zniszczyłem - wyznałem ze wstydem. Wzięła je przez kratkę. Trzymała w ręku swoje klejące się, pełne plam i ostro pachnące majtki, a raczej to, co z nich zostało. Przyglądała się im zdziwiona. Spojrzała na mnie
- Wow - tylko to powiedziała. Chciałem ze wstydu odwrócić wzrok, ale to, co zrobiła nie pozwoliło mi. Zamknęła oczka i przystawiła je do noska. Zaciągnęła się esencją moich wielu grzchów, których w nich utopiłem. Aż otworzyłem buzię ze zdziwienia. Otworzyła oczka.
- Muszę już iść, ale czekaj chwilę - powiedziała cichutko. Obserwowałem, jak wstała z posadzki. Ustała przedemną i podwinęła swoją sukienkę. Jej młode szczupłe ciało wyglądało fenomenalnie. Gładkie nóżki i szczuplutki brzuszek były pięknie opalone. Z tym brązowawym pięknej kontrastowały czerwone majteczki z małą koronką na bokach. Jej rączki chwyciły je po bokach i zaczęły opuszczać je w dół. Gdy opadły na podłogę znów uniosła sukienkę i pokazała mi miejsce, o którym śniłem po nocach. Jej malutka blada cipeczka odznaczała się na jej opalonym ciele. Była urzekająca. Malutkie różowe płateczki lśniły od jej soczków. Była delikatnie zarośnięta. Nie lubię tego u kobiet, ale w jej przypadku nie przeszkadzało mi to. Wpatrywałem się w nią jak zauroczony z wystawionym językiem. Kasia odwróciła się wolno. Miałem teraz przed oczami to, co zwykle chowała w tych ciaśniutkich jeansach. Jej bąbelkowy tyłeczek. Dwa jędrne pośladki, które falowały z każdym jej ruchem. Schylając się wypięła go w moją stronę. Jedyne, o czym myślałem to rzucić się na nią. Kasia przestąpiła z nóżki na nóżkę i zaczęła wciągać w górę zniszczone niebieskie majteczki. Gdy były już w okolicach krocza odwróciła się przodem. Spoglądając się na mnie wsunęła je do końca. Widziałem jak oplatają jej cipeczkę. Schyliła się ponownie. Podniosła z ziemi czerwone majtki i zbliżyła się do kratki
- Przygotuj je dla mnie - wsunęła je do mojej części i wystawiła swój języczek. Chwyciłem kolejny prezent i żywiołowo zacząłem lizać jej języczek. Gdy wstałem, poprawiłem sutannę, i głośno pukając w ścianę oznajmiłem
- Odpuszczam ci grzechy - Kasia posłała mi całusa i wyszła. Opadłem na ławeczkę. Chwila prawdy. Do środka weszła kolejna kobieta. Tym razem jednak nie miała xx lat, lecz 70. Zaczęła się spowiadać. Odetchnąłem z ulgą. " Nic nie słyszała "
CDN
Nie chcę zdradzać swojego imienia. Możecie mnie nazywać tak jak inni - ksiądz. Mam 26 lat. Przeciętny wzrost i zamiłowanie nie tylko do boga, ale i sportu jakoś trzymają mnie w formie. Skończywszy seminarium zostałem oddelegowany do małej parafii w zapomnianym zakątku Polski. Mały drewniany kościół i pokoik w pobliskiej plebani stały się moim nowym domem. Czas płynął tutaj wolno. Z jednej strony przez okolicę, w której praktycznie oprócz domów, pól uprawnych i pobliskiej szkoły, nic praktycznie nie było. Wolny czas spędzałem na organizacji młodzieżowego klubu piłkarskiego, wędkowaniu w pobliskim stawie i piciu. Tak piciu. Mojej odskoczni od tego świata i tej prostoty. Moim "szefem" tutaj był 40 letni proboszcz. Autorytet miejscowych ludzi. Władza choćby skromna i pozorna uderza do głowy. Już przy pierwszym naszym spotkaniu nie krył niechęci do mnie.
- Bądźmy szczerzy, nie potrzebuje Cię i nie chcę prawdę mówiąc - jego głos zawsze ciepły zamienił się w lód - Sam zajmuję się sprawami kościoła i parafian. Jeżeli ktoś będzie miał jakąś sprawę, odsyłaj go do mnie. Z racji tego, że biskup oczekuje, iż będziesz coś robił, od dziś będziesz spowiednikiem. Tylko to. Zrozumiano ?
- Jak najbardziej - rezygnację w moim głosie poczuły nawet święte obrazy na ścianach.
I tak płynął ten czas w tym opuszczonym miejscu. Udawanie zajętego, picie, spowiedź. Obłuda, mój grzech i grzechy innych. Wciąż te same do znudzenia. " Piję, przeklinam, kradnę, pożądam żony sąsiada, biję żonę, zdradzam męża, bo mnie bije". I tak w kółko. Spowiedź odprawiam w niedzielę przed każdą mszą i w środy w godzinach popołudniowych dla tych osób, które nie mogły być w niedzielę. To właśnie na jednych z tych środowych spowiedzi moje udawane życie legło w gruzach.
Niedospany i wciąż z szumem w głowie zmierzałem do swojego pałacu. Tak nazywałem spowiednik, który w zamian za to, że nasz proboszcz pobłogosławił nowy zakład pracy, dostaliśmy od jego właściciela w prezencie. Fabryka mebli, w której ludzie pracują bez umowy. Nie dokońca legalnie , ale skoro zakład poświęcony to ludzie nie narzekają. Spowiednik był zbudowany z brązowych desek. Składał się z dwóch części. Do każdej wchodziło się oddzielnie. W środku każdej z nich znajdowała się ławeczka. Obie "komnaty" łączyło małe okienko z kratką z drewna. Okienko znajdowało się na wysokości twarzy, gdy siadało się na ławeczce. 6 szerokich jak paczka papierosów krateczek łączyło mnie z osobą po tamtej stronie. Wszedłem jak zwykle do swojej części błogosławiąc ciemność i ciszę w środku. Kac doskwierał wyjątkowo mocno. Wchodząc do środka zamknąłem drzwi na zamek. W każdej części trzeba było to robić inaczej drzwi same się otwierały. Wpatrzony w ten zamek zacząłem się zastanawiać nad jakością produktów tej fabryki.
-"Drzwi,które same się otwierają. Profesjonalnie. I ten zamek" - drzwi do sąsiedniej kabiny otworzyły się cicho. Usłyszałem trzask zamka z d**giej strony. - " i w dodatku taki głośny" - Pomyślałem. Czekając aż mój nowy "klient" się usadowi.
- Niech będzie pochwalony - usłyszałem młody kobiecy głos - chciałabym się wyspowiadać. Ostatni raz ....
Spowiedź odmawiam mechanicznie. Całą formułę spowiedzi powtarzaną kilka razy w tygodniu po kilkanaście razy mogę nawet ********* odprawić. Zastanawiam się, która z tutejszych dziewczyn tym razem zaszalała. Mamy w parafii dużo młodzieży, która z braku innych rozrywek robi to, co każda młodzież w każdej epoce robiła w tych stronach. Piła i współżyła. Nie zdziwił mnie ten fakt, że kolejna młoda dziewczyna dołączyła do grona bawiących się, nie patrząc nawet na nią, wysłuchiwałem jej grzechów. Kłamanie, przeklinanie, nieodrobienie lekcji, niesłuchanie rodziców. Po chwili zrobiła dłuższą przerwę. Wyczułem, że wacha się przed czymś.
- Jeżeli masz jakiś grzech, wyznaj go dziecko. Bóg i tak wie, że zgrzeszyłaś. Jeżeli żałujesz tego i odpokutujesz Bóg ci wybaczy - Zachęciłem ją.
- W tym problem proszę księdza. Wiem, że zrobiłam coś złego. I to był grzech. Jednak nie żałuje tego - dodała szczerze
- Możemy o tym porozmawiać. Ksiądz jest nie tylko spowiednikiem, ale też pasterzem. Może będę mógł ci jakoś pomóc - odparłem po chwili zastanowienia.
- Wątpię proszę księdza - po kolejnej chwili wachania - Chciałabym o tym porozmawiać. Nikomu o tym nie mówiłam. - dodała jakby z zawstydzeniem - Ale nie mogę.
- Wszystko co tutaj powiesz zostaje między tobą a Bogiem - jak u prawnika, zaśmiałem sie w duchu - Ale jeżeli nie możesz o tym mówić lub nie chcesz, nie będę cię zmuszał.
Przesunęła się nerwowo na ławce - Zrobiłam starszemu panu dobrze za pieniądze - Wyznała po chwili wahania.
Zdziwiło mnie to. Słyszałem i czytałem o takich przypakach, ale myślałem, że to dzieje się w dużych miastach, a nie w takich małych wioskach. Moja ciekawość wzięła górę. Nachyliłem się delikatnie, aby ujrzeć, która z moich owieczek zbłądziła. Gdy moje oczy znalazły się koło kratki aż otworzyły się ze zdziwienia i niedowierzania. Miałem w myślach kilka kandydatek, które miały renomę "łatwych i grzesznych". Ale jej sie nie spodziewałem. Kasia. Długie, proste blond włosy opadały jej na ramiona. Piegi na policzkach dodawały jej dużym zielonym oczu atrakcyjności. Miała na sobie czarny T-shirt z logiem jakieś zagranicznej kapeli. Siedziała na ławeczce wpatrzona przed siebie zamyślonym wzrokiem. To, co mnie zszokowało, był rumieniec na jej twarzy. I fakt, że miała xx lat.
- Zmusił cię ? - zapytałem cicho. To pierwsze co przyszło mi na myśl. Teraz tyle się o tym słyszy, Nawet w naszych szeregach pełno jest takich rzeczy
- Nie proszę księdza - zaczęła nerwowo bawić się włosami jedną ręką - Sama tego chciałam.
- Ale czemu dziecko przecież ty jeszcze jesteś - zerknąłem na nią i urwałem. Usta pomalowane na różowo. Zarys małych piersiątek pod obcisłą koszulką. Sam się zdziwiłem, ale jednak myśl, że jest ładna błąkała mi się z tyłu głowy - za młoda - dodałem niezbyt przekonująco
- Nie dla niego - dodała z uśmiechem - wszyscy traktują mnie jak dziecko. Tylko nie on. Dla niego jestem kobietą. - dodała jakby z satysfakcją
Nie wiedząc co jej odpowiedzieć milczałem chwilę. Jakby wyczuła moje myśli
- To źle, że księdzu powiedziałam ? - zapytała cicho
= Nie dziecko. Doceniam twoją szczerość, ale - moją odpowiedź przerwało stukanie w drzwi. Kolejny spowiednik. Zerknąłem przez kratkę - Za twoje grzechy, które wyznałaś, udzielam ci rozgrzeszenia. A o tej tajemnicy porozmawiamy kiedy indziej - dodałem cicho, nie chcąc zawstydzać jej i sprawić by się odwróciła od wiary.
- Tak proszę księdza - wstała z ławki. Gdy podnosiła się mimowolnie na linii mojego wzroku, znalazł się jej młody tyłek, wepchnięty jakby siłą w obcisłe niebieskie jeansy z modnymi dziurami na kolanach. Oba pośladki mimo, że drobne, kształtnie się odznaczały. Zerkając na mnie i świadoma co podziwiam , uśmiechnęła się ciepło - Wrócę w przyszłą środę - otworzyła drzwi i wychodząc, wpuściła do środka kolejnego spowiednika, zostawiając mnie zszokowanego. Wysłuchiwałem grzechów innych osób w ogóle nie zwracając na nich uwagi. Nie ważne kto to był i czym zawinił. Dzisiaj wszyscy otrzymywali tę samą pokutę.
Spowiedź normalnie kończyłem około godziny 18. Jednak dzisiaj nie mogłem zebrać się do wyjścia. Zamyślony myślałem o Kasi. Nie chodziło nawet o to, że mnie pociągała. Po prostu zwykłe zszokowanie jej zachowaniem i jej młodym wiekiem. "Nic więcej". Jakbym sam siebie przekonywał. Gdy wróciłem wieczorem na parafię, dalej nie mogłem zebrać myśli. Usiadłem w swoim małym pokoiku przed komputerem i przeglądając internet, nalałem sobie drinka. Próbowałem nie myśleć o dzisiejszej sytuacji. Jednak z biegiem upływu czasu i zawartości butelki, coraz ciężej mi to przychodziło. Mój penis zaczął się podnosić." O nie maleńki, nie ma mowy". Podniecenie, nic więcej. Postanowiłem ulżyć sobie tak jak zwykle. Włączyłem popularną stronę pornograficzną i szukałem "Partnerki na wieczór". Z reguły wybierałem szczupłe młode dziewczyny. Jednak dziś odpaliłem masturbację dorosłej brunetki. Patrząc jak ponętnie kręci swym ciałkiem na ekranie monitora zacząłem żywiołowo pocierać swojego 15 cm penisa. Wypite procenty przeszkadzały mi w osiągnięciu orgazmu. Patrzyłem zmęczonym spojrzeniem na znikający w tej dorosłej, widocznie używanej i to mocno cipce, wibrator bez większej satysfakcji. Spojrzałem w oczy mojej wybrance. I wtedy to się stało. Przemówiła do mnie głosem Kasi " Sprawia mi to przyjemność". Mój penis urósł na momencie. Walczyłem z tym, jednak nie mogłem się powstrzymać. Zamknąłem oczy i ujrzałem ten młody jędrny tyłeczek. Wystrzeliłem. Sperma poleciała przed siebie jak zbłąkana seria z karabinu. Trafiła monitor, klawiaturę i szklankę z drinkiem. Gdy już odetchnąłem zacząłem sprzątać swój bałagan. Byłem wściekły. Brzydziłem się sobą. Wycierając spermę, zacząłem przemyślać swoje zachowanie. Doszłem do wniosku, iż to przez długi okres bez seksu. Tak, seksu. Nie mówi się o tym otwarcie jednak większość z nas księży, oddaje się grzechom swojego ciała. Często na seminarium chodziliśmy z kolegami na "szybką pokutę" w centrum miasta. Doprowadziło to nawet do jednej pijackiej orgii z udziałem kilku przyszłych duchownych, kilku dziewczyn, a nawet dwóch gejów. Wszystko to okraszone dużą ilością kokainy. Uśmiechnąłem się do swoich wspomnień. Miasto. Tego było mi trzeba. A nie tej zabitej dechami dziury gdzie, jak to określają moi podopieczni, " listonosze przesiadają się na konie , żeby nie straszyć miejscowych". Podlasie, jak ja cię nienawidzę.
Po załatwieniu swoich porannych spraw, oznajmiłem proboszczowi, że muszę wyjechać na kilka godzin. Spojrzał tylko znad gazety:
- Paliwo ?- Jego głos jak zwykle był urzekający
- Za swoje - odparłem znając procedurę. Kiwnął głową i wrócił do czytania. Wsiadłem do samochodu i ruszyłem pod adres, który znalazłem na portalu z takimi ogłoszeniami. Gdy po kilku godzinach wychodziłem od "dziewczyny do towarzystwa" byłem lżejszy o kilka litrów spermy i miesięcznej wypłaty. Pozbyłem się też myśli o tej małolacie, więc było warto. W niedzielę, odprawiając mszę, zauważyłem ją w tłumie. Przyglądałem się jej i jej rodzinie. Na pozór normalna rodzina. Średni szczebel jak na tutejsze warunki. Nie biedni, ale też nie bogaci. Zauważyłem, że jest to liczna rodzina. Oprócz Kasi składała się jeszcze z 3 dziewczyn i 2 chłopców. To, co rzuciło mi się w oczy była przepaść między ich wiekiem. Najmłodszy z tej piątki wyglądał na dwudziestolatka. "Nic dziwnego, że traktują ją jak dziecko". Odwróciłem od niej wzrok. Nie chciałem poświęcać jej zbyt dużo uwagi.
Znów nastała środa. Siedząc w swoim pałacu, zastanawiałem się, czy przyjdzie. Przemyślałem całą to sytuację i postanowiłem skończyć ja tutaj. Plan był prosty. Wysłuchać grzechów, zadać pokutę i odprawić ją. Byłem dumny i przygotowany. Jednak nie zjawiła się. Sam nie wiem czemu, ale zirytowało mnie to. Gdy już wybiła osiemnasta , opuściłem spowiednik i ruszyłem w głąb kościoła. Pogasiłem wszystkie światła i zmierzałem do wyjścia. Gdy nagle ujrzałem ją. Siedziała w ostatniej ławce, zdala od spowiednika. Włosy miała upięte w gruby warkocz. Ubrana w zieloną bluzkę, z małym dekolcikiem. I te jeansy. Zamarłem, stojąc daleko od niej. Nie wiedziałem co robić. Po chwili wahania ruszyłem w jej kierunku. Rączki miała złączone a wzrok utkwiony gdzieś przed siebie.
- Pochwalony - przywitałem ją - Kasiu nie chcę cię wyganiać, ale zamykam już.
- Pochwalony- odpowiedziała cicho. Spojrzała mi w oczy. Były mokre od łez - Przepraszam, już wychodzę. Wstała i zaczęła omiatać kościół wzrokiem, jakby czegoś szukała. Widocznie nie znalazła, bo po chwili spuściła główkę i wyszła z ławki. Zatrzymała się i zapytała :
- Więc teraz to ksiądz spowiada ? Cały czas ? - Zdziwiło mnie to pytanie.
- Tak, Kasiu - spojrzałem na nią. Smutek i cierpienie aż wylewały się z niej - Jak chcesz mogę cię jeszcze przyjąć - zaoferowałem
- Nie dziękuje, proszę księdza - Spojrzała na i uśmiechnęła się blado - nic sie nie zmieniło od ostatniego razu. Wpatrzony w tą smutną buźkę , sam nie wiem czemu zapytałem
- Znowu to zrobiłaś? - czysta ciekawość spowiednika, nic więcej
- Nie. To ... - zawahała się - to chyba już koniec - sama jakby wsłuchiwała się w swoje słowa. Gdy świadomość tego dotarła do niej, rozpłakała się. Stałem i patrzyłem jak łzy spływają po jej młodej ślicznej buzi
- Kasiu - powiedziałem ciepłym głosem - to chyba dobrze? - ** naiwność mężczyzny, który jak większość z nas nie rozumie kobiecego serca. Otarła swoje łezki
- Chyba tak. Dla niego na pewno. A ja nie mogę się z tym pogodzić - jej ustka zaczęły drgać - JA go kochałam - łzy znów popłynęły.
Gdy już ustały zaoferowałem jej rozmowę. Siedziała ławkę przede mną. Niechcąc , żeby ktokolwiek miał choćby cień podejrzeń, siedziałem za nią. Zacząłem jej słuchać. *********** się otworzyć. Wyznała mi tylko, że to był jej pierwszy mężczyzna. " No tak. Uwiódł i wykorzystał". Co zdziwiło mnie w jej zachowaniu, był fakt, że *********** źle o nim mówić, ani ujawnić kim był. Spojrzałem na zegarek. Dochodziła 19. Nawet nie wiem, kiedy rozmowa z nią zajęła mi godzinę. Poinformowałem ją, że musimy się zbierać . Gdy wstawała była już w lepszym humorze:
- Dziękuje, że ksiądz ze mną porozmawiał - uśmiechała się szczerze - W domu nawet nie mam z kim o tym pogadać
- Nie ma sprawy Kasiu - spojrzałem na jej słodkie ustka i czerwone od płaczu policzki - Pewnie jest ci ciężko jako najmłodszej ?
- Traktują mnie jak gówniarza - powiedziała ze złością. Wzdrygnęła sie i zasłoniła usta rączką - ups nie powinnam tak mówić w kościele
- Hahahha wybaczam ci - roześmiałem się wesoło - I nie przejmuj się za bardzo rodziną. Ważne, że cię kochają. Po prostu nie widzą, że stajesz się kobietą - Spojrzała mi w oczy z błyskiem, po czym szeroko się uśmiechneła
- Dziękuje, że ksiądz tak myśli - zrobiła słodkie oczka - Wpadnę w przyszłą środę na spowiedź - zawahała sie po czym szybko dodała - Nawet ksiądz nie wie, ile to dla mnie znaczy. Nie jestem już dzieckiem - odwróciła się i kręcąc tyłeczkiem jak modelka ruszyła wolnym krokiem do wyjścia. Nie chciałem , ale mój wzrok znów spoczął na tych krągłych, bujających się kształtach.
-"Na pewno, nie " - to jedyne co miałem w głowie
Zatrzymała się gwałtownie i odwróciła. Szybko podniosłem swój wzrok. Jednak było już za późno. Nasze oczy się spotkały. Cała rozpromieniona dodała
- Do środy - po czym zniknęła z mojego punktu widzenia
Nie chcę opisywać, jakie wizje miałem tej nocy. Gdy obudziłem się rano, ze wstydem spojrzałem na swoje prześcieradło. Całe aż się kleiło i było pełne plam. A przyczyną każdej z nich była Kasia. Spaliłem to prześcieradło. Jakbym palił swoje grzeszne myśli. Nic to jednak nie dało. Były one gorętsze od tych płomieni. Obawiałem się nadejścia kolejnej środy. Okazało się, że moja wola wystawiona była na próbę dużo wcześniej. Jak zwykle w sobotnie popołudnie , przygotowywałem się na mecz młodej ligi. Ligą była tylko z nazwy, bo składała się z trzech zespołów, stworzonych z okolicznej młodzieży. Ubrany w koszulkę i w krótkie spodenki stałem na boisku i trzymając pod pachą piłkę, czekałem aż drużyny zajmą swoje miejsca. Obserwowałem także publikę. Na prowizorycznych ławeczkach siedziały dziewczyny kibicujące swoim kolegom. Zauważyłem kilka z okolicznych rozrywkowych dziewczyn. Ubrane skąpo, wyraźnie już po *******u, wesoło zagrzewały swoich gladiatorów. "Przynajmniej tym razem schowały *******" zaśmiałem się w duchu. Przesunąłem głowę w prawo i ujrzałem tam twarz, której nigdy wcześniej tam nie było. Piłka wyleciała mi spod pachy i upadając potoczyła się przed siebie. Na trybunach siedziała Kasia. Była najmłodszą obserwatorką. Zdala od innych dziewczyn, siedziała sama na ławce. Inne dziewczyny nie zwracały na nią uwagi. Ja tak. Jej blond włosy falowały na wietrze. Jej piękna buźka lśniła się w słońcu. Miała różowe usteczka, pomalowane błyszczykiem. Różniła się od innych dziewczyn ubiorem. Tamte ubrane w krótkie spodenki i spódniczki emanowały seksem. Kasia miała na sobie przylegającą do ciała długą niebieską sukienkę. Biła od niej kobiecość. Bawiła się swoimi włoskami wpatrzona we mnie. Stałem tam oniemiały. Z zadumy wyrwał mnie kapitan jednej z drużyn. "Proszę księdza. Gramy ? " Ocknąłem się z transu. Odwróciłem się od niej i zaczęliśmy mecz. Sędziowanie nie szło mi dziś najlepiej. Nie mogąc się skupić popełniłem sporo błędów. Cały czas czułem na sobie jej spojrzenie. Gdy mecz się skończył, szybko uciekłem z boiska, nie patrząc na nią. Przestałem sobie ufać. Musiałem skończyć tę znajomość. Gdy dopadłem do samochodu, oparłem się o niego i oddychałem szybko. Czekałem na trzech chłopaków, których podwoziłem na mecze. Po chwili zjawili się, ale z niespodzianką.
-Proszę księdza, możemy podwieźć Kasię ? - znieruchomiałem. Odwróciłem się powoli i spojrzałem na tego aniołka
- Pochwalony - przywitała mnie się ze mną wesolutko - Mogę się zabrać? - trzepotała do mnie, podkreślonymi kreską rzęsami
- Eeee - myślałem szybko nad wymówką
- Kasia mieszka obok mnie więc jest po drodze - przekonywał mnie chłopak, który ją przyprowadził
- Dobrze , pewnie wskakujcie - nie mogłem znaleźć sensownej wymówki. Usiadła za moim fotelem. Gdy już wszyscy byli w środku, chłopacy zaczęli ją wypytywać
- Chyba pierwszy raz byłaś na meczu? Fajnie cię mieć jako fankę - chłopak obok niej wyraźnie nią zainteresowany, podrywał ją. Był starszy od niej o 3 lata
- Tak pierwszy raz - spojrzała w lusterko. Nasze oczy spotkały się w odbiciu - Niedawno się zainteresowałam - uśmiechnęła się słodko
Chłopak cały czas do niej zagadywał. Pytał, słuchał, komplementował. Kasia wesoło z nim rozmawiała. Do mnie nie odzywała się wogóle. " Ufff". Pomyślałem naiwnie. Więc to w niego się wpatrywała na meczu. Już zrelaksowany, odzyskałem humor. Zacząłem żartować z młodzieżą. Śmiali się z mojego sędziowania
- Jakby ksiądz nie mógł się skupić wogóle - wesoło komentowali
- Hahaha tak było - Uśmiechnięty podniosłem wzrok. Kasia wyraźnie zadowolona uśmiechała się do mnie. Szybko opuściłem swoje spojrzenie. Nie chciałem jej dawać powodów. Do czego w sumie ? Sam rozmyślając nad tym, cały czas słyszałem nieudolne próby podrywu młodzika. To, co sprawiło mi ulgę, teraz zaczęło mnie irytować. Gdy dojechaliśmy na miejsce, chłopacy wysiedli od razu. Kasia upuściła swój telefon na podłogę samochodu. Zauważyłem ruch jej niebieskiej sukienki w lusterku. Widziałem, jak schyla się po niego. Po chwili znów pojawiła się w lusterku. Zbliżyła się do mnie i położyła swoją zaciśnięta rączkę na mojej klatce piersiowej
- Dziękuje za podwózkę. Wspaniałe się dziś bawiłam oglądając cię w akcji - uśmiechnęła się radośnie - Do zobaczenia w środę - otworzyła swoją piąstkę i wyskoczyła z samochodu. Zdziwiło mnie, że nazwała mnie per "ty". Patrząc jak odchodzi w kierunku domu, spojrzałem na coś, co leżało na moich kolanach a wypadło z jej ręki. Mała niebieska kulka. Z ciekawością ją podniosłem. Rozwinęła się. To, co miałem w moich rękach sprawiło, że mój penis szybko naparł na spodnie. Trzymałem malutkie niebieskie, z mokra plamką na środku, majteczki Kasi. Spojrzałem szybko w jej kierunku. Stała na progu domu. Wpatrzona we mnie pomachała mi wesoło i weszła do środka. Wpatrywałam się w ten niechciany prezent. Mogłem z nim zrobić wiele rzeczy. Wyrzucić je przez okno. Wpaść do jej domu i na oczach rodziców zrugać ją i wybić jej to zboczenie z głowy. Zboczenie. Patrząc na majteczki poddałem mu się. Rzuciłem je na fotel, jakby mnie parzyły. Ruszyłem z piskiem opon sprzed jej domu. Czułem, jak mój penis pulsuje. Nie mogąc skupić się na jeździe, zatrzymałem się na poboczu, nie chcąc spowodować wypadku. Pusta wąska *****, na której się zatrzymałem wyglądała malowniczo. Pola na tle błękitnego nieba niejednego wprawiłby w zachwyt. Ja jednak nie zwracałem na ten widok żadnej uwagi. Cała moja jaźń skupiona była na tych leżących obok na siedzeniu majteczkach. Byłem nieobecny. Żądza przejęła władze. Uwolniłem napierającego na spodenki penisa. Trzymając go w ręce, podniosłem ten zakazany owoc. Miałem go przed twarzą. Utkwiłem wzrok w malutkiej plamce znajdującej się na środku materiału. Nie mogąc się powstrzymać, przejechałem po niej językiem. Poczułem na nim dotyk materiału. I ten słodki aromat. Przystawiłem je do nosa i zaciągnąłem się zapachem tej młodziutkiej cipki. Wiem, że nie powinienem tak mówić, ale pachniała, jak niebo. Wdychając ten piękny aromat strzeliłem, aż krzycząc z podniecenia. Gdy wróciłem na plebanie, skrzętnie ukryłem swój skarb. Uwolnił on we mnie coś, czego już dawno nie czułem. Pożądanie. Z reguły dawałem upust swoim potrzebom raz na jakiś czas. Ale odkąd ten piękny zapach zagościł w moim nozdrzach moja erekcja zdawała się nie opadać. Nie myślałem o niczym innym jak o tym zawiniątku, schowanym w moim pokoju w poszewce mojej poduszki i jego właścicielce. Gdy tylko miałem chwilę spokoju udawałem się do swojej samotni. Z początku traktowałem jej prezent z najwyższą delikatnością. Oglądałem je, wręcz podziwiałem. Leżąc kładem je na nosie i wąchałem. Niestety jej wilgoć i zapach szybko zniknęły z materiału. Nie mogąc wytrzymać, zbrukałem swój skarb po raz pierwszy. W nocy będąc w swoim łóżku, oplotłem majteczkami szczelnie swojego penisa. Uczucie było niesamowite. Zamknąłem oczy i mając wizję tego pięknego tyłeczka, na których spoczywały majteczki, strzeliłem w nie. Po tych kilku dniach nieprzerwanych szaleństw ciężko było mi je poznać. Wychodząc w środę do kościoła, trzymałem je w rękach i oceniałem ich stan. Straciły swoją niewinność. Z początku były jasnoniebieskie, pachnące słodko i gładkie w dotyku. Teraz pogięte, przesiąknięte moją spermą, od której aż się kleiły, emanowały grzechem. Dosłownie przelałem w nie swoją żądze. Wahając się ukryłem je w kieszeni mojej sułtany i ruszyłem do kościoła. Siedząc i słuchając spowiedzi starszej emerytki, która narzekała na swoje dzieci, czułem potężną erekcję. Nie chciałem się sobie do tego przyznawać, ale czekałem na nią. Na tego małego diabełka. Nie wiedziałem co robić ze swoimi grzesznymi myślami. Starowinka opuściła spowiednik. Po chwili znów usłyszałem otwierane drzwi i trzask zamka. I jej słodki głos:
- Niech będzie pochwalony - jak zwykle brzmiała niewinnie. Gdy ją usłyszałem mój penis, dotąd twardy, zmienił się w skałe
- Na wieku wieków - Odparłem cicho. Oparty byłem plecami o ścianę. Nie chciałem na nią patrzeć. Milczeliśmy. Zastanawiałem się co jej powiedzieć, ale ubiegła mnie
- Zgrzeszyłam, proszę księdza - " I to jeszcze jak " pomyślałem - miałam nieczyste myśli o mężczyźnie - w jej głosie nie było skruchy. Gdy nic nie odpowiedziałem dodała - wyobrażałam sobie, że jestem jego kobietą - aż zagryzłem wargi. Złamała mnie po raz kolejny
- Co masz na myśli ? - Odparłem drżącym głosem. Łudziłem się jeszcze, iż może nie chodziło jej o to, co miałem na myśli. Jednak rozwiała dobitnie moje wątpliwości
- Leżał na mnie. Włożył mi swojego penisa - jej cichy głosik aż kleił się od podniecenia. Nie wytrzymałem. Podniosłem swoją sułtanę i chwyciłem swojego rycerza w dłoń. Przejeżdżając ręka po nim, zapomniałem kim jestem. Kim ona jest. O tym, gdzie jesteśmy. Westchnąłem cicho.
- Gdzie ? - Zapytałem jakby dla upewnienia. Usłyszałem jak przybliża się do kratki
- Tam gdzie chce - odparła - wystarczyłoby, żeby poprosił a zrobiłabym wszystko - jej ciche wyznanie sprawiło, iż nie poznałem sam siebie. Rozpiąłem szybko dolne guziki sutanny. Wstałem z ławki i włożyłem swojego penisa do dolnej kratki łączącej nasze części spowiednika
- Kasiu, proszę - wyjęczałem cicho. Serce waliło mi jak szalone. Zamknąłem oczy. Sekundy mijały. Jedna, d**ga. I stało się. Poczułam jak jej języczek, przejechał po nim. Jęknąłem cicho. Przyłożyłem policzek do zimnych desek i zatraciłem się w chwili. Tańczący po moim penisie języczek zastąpiły jej malutkie usteczka. Czułem jak raz za razem, ciasno oplatały mojego rycerza i zawzięcie go pochłaniały. Zawsze irytował mnie fakt, że w spowiedniku nie było okien. Było tam przez to ciemno i duszno. Słabe żarówki wiszące pod sufitem były jedynym źródłem światła. Jednak nie było widać z zewnątrz co dzieje się w środku. Nie myślałem, że nadejdzie dzień, w którym będę za to dziękował. A jednak stojąc teraz w środku, zadowalany przez te wspaniałe usteczka wznosiłem w podzięce wszystkie modły, jakie znałem. Musiałem przyznać, że robiła to świetnie. Ssała zachłannie, pochłaniając z każdą chwilą coraz więcej mojego mięska. Miałem już wielokrotnie obciąganego penisa, ale nigdy w ten sposób. Wszystkie kobiety no i jeden mężczyzna, zawsze robiły to mechanicznie. Jakby z obowiązku. Jednak to, co robiła Kasia mógłbym nazwać powołaniem. Jej wysiłek zmierzał ku końcowi. Poczułem jak od mojego krzyża, odrywa się impuls przyjemności i zmierza ku pulsującemu penisowi. Ona też to wyczuła. Przestała ruszać głową i trzymając samą główkę w ustach ssała ją mocno. Trysnąłem z jękiem. Chciałem krzyczeć z rozkoszy jednak opamiętałem się na tyle, żeby uświadomić sobie, że nie jest to dobry pomysł. Oddychając szybko, nie mogłem wyjść z podziwu. Mimo tego, że właśnie napełniłem jej buzię swoją spermą, Kasia ssała nadal. Przyjemność była tak wielka, że odpłynąłem. Moje ciało zaczęło wariować. Ścisnąłem dłonie w pięści i wyprężając swoje ciało dobiłem je jak tylko mogłem do tej małej krateczki. Gdyby potrwało to chwilę dłużej, prawdopodobnie zniszczyłbym ją. Kasia jednak puściła w końcu i uwolniła mojego penisa. Odsnunełem się od ściany i upadłem na kolana wpatrując się w nią. Cóż to był za słodki widok. Klęczała po d**giej stronie. Jej piękna buźka była czerwona od wysiłku. Zielone oczka były rozpalone i pełne żądzy. Swoje piękne blond włosy zawiązała w warkocz. Miała na sobie luźną czerwoną sukienkę. Jej różowy błyszczyk z brokatem pięknie iskrzył w słabym świetle żarówki. Nasze oczy się spotkały. Uśmiechnęła się do mnie promiennie. Przybliżyłem swoją twarz do kratki:
- Kasiu dziękuje, byłaś fenomenalna - Wyznałem jej łapiąc oddech. Przybliżyła się. Jedyne co nas oddzielało to ten mały kawałek drewna
- Nie musisz dziękować - odparła - Dla ciebie wszystko - Chłonęliśmy się nawzajem wzrokiem. Nasz romantyzm przerwało pukanie w bok spowiednika. Kolejny klient oznajmił swoją obecność. Podskoczyłem.
- Moment- rzuciłem szybko. Moje sumienie zaczęło wracać. " A jak słyszeli ? Albo się domyślą ?" Strach zagościł w moim sercu. Spojrzałem na twarz Kasi. Jej uśmiech dodał mi odwagi. Jej piękna rozpromieniona w uśmiechu twarz dodała mi otuchy. Złożyła swoje ustka i posłała mi całusa. Mój strach odpłynął. Zbliżyła swoją twarz do kratki i cicho wyszeptała :
- Musimy to powtórzyć - czułem zapach jej kwiacianych perfum. Oparłem głowę na kratce dalej klecząc
- Koniecznie - wyszeptałem. Patrzyła na mnie rozmarzonym spojrzeniem. Otworzyła swoje usteczka i wystawiła swój języczek. Z uśmiechem na twarzy zrobiłem to samo. Nasze języki się spotkały. Szybko i zawzięcie tańczyły w powietrzu. Chciałem się jej odwdzięczyć za to, co dla mnie zrobiła. Wiedziałem co lubi
- Jesteś wspaniałą kobietą Kasiu - szepnąłem patrząc jej w oczy. Otworzyły się szerzej pod wpływem komplementu.
- Twoją kobietą ? - Zapytała cichutko
- Moją - zapewniłem ją. Oblała się rumieńcem i wystawiła ząbki w uśmiechu
- Wiedziałam, że mój prezent ci się spodoba mój ty mężczyzno - wyznała pełna pasji. Przypomniałem sobie o nim. O skarbie tych kilku bezsennych nocy. Zrobiło mi się wstyd tego, co z nimi zrobiłem. Sięgnąłem ręka do kieszeni
- Był wspaniały - podałem jej zniszczone niebieskie majteczki - ale trochę je zniszczyłem - wyznałem ze wstydem. Wzięła je przez kratkę. Trzymała w ręku swoje klejące się, pełne plam i ostro pachnące majtki, a raczej to, co z nich zostało. Przyglądała się im zdziwiona. Spojrzała na mnie
- Wow - tylko to powiedziała. Chciałem ze wstydu odwrócić wzrok, ale to, co zrobiła nie pozwoliło mi. Zamknęła oczka i przystawiła je do noska. Zaciągnęła się esencją moich wielu grzchów, których w nich utopiłem. Aż otworzyłem buzię ze zdziwienia. Otworzyła oczka.
- Muszę już iść, ale czekaj chwilę - powiedziała cichutko. Obserwowałem, jak wstała z posadzki. Ustała przedemną i podwinęła swoją sukienkę. Jej młode szczupłe ciało wyglądało fenomenalnie. Gładkie nóżki i szczuplutki brzuszek były pięknie opalone. Z tym brązowawym pięknej kontrastowały czerwone majteczki z małą koronką na bokach. Jej rączki chwyciły je po bokach i zaczęły opuszczać je w dół. Gdy opadły na podłogę znów uniosła sukienkę i pokazała mi miejsce, o którym śniłem po nocach. Jej malutka blada cipeczka odznaczała się na jej opalonym ciele. Była urzekająca. Malutkie różowe płateczki lśniły od jej soczków. Była delikatnie zarośnięta. Nie lubię tego u kobiet, ale w jej przypadku nie przeszkadzało mi to. Wpatrywałem się w nią jak zauroczony z wystawionym językiem. Kasia odwróciła się wolno. Miałem teraz przed oczami to, co zwykle chowała w tych ciaśniutkich jeansach. Jej bąbelkowy tyłeczek. Dwa jędrne pośladki, które falowały z każdym jej ruchem. Schylając się wypięła go w moją stronę. Jedyne, o czym myślałem to rzucić się na nią. Kasia przestąpiła z nóżki na nóżkę i zaczęła wciągać w górę zniszczone niebieskie majteczki. Gdy były już w okolicach krocza odwróciła się przodem. Spoglądając się na mnie wsunęła je do końca. Widziałem jak oplatają jej cipeczkę. Schyliła się ponownie. Podniosła z ziemi czerwone majtki i zbliżyła się do kratki
- Przygotuj je dla mnie - wsunęła je do mojej części i wystawiła swój języczek. Chwyciłem kolejny prezent i żywiołowo zacząłem lizać jej języczek. Gdy wstałem, poprawiłem sutannę, i głośno pukając w ścianę oznajmiłem
- Odpuszczam ci grzechy - Kasia posłała mi całusa i wyszła. Opadłem na ławeczkę. Chwila prawdy. Do środka weszła kolejna kobieta. Tym razem jednak nie miała xx lat, lecz 70. Zaczęła się spowiadać. Odetchnąłem z ulgą. " Nic nie słyszała "
CDN
5年前