Julia. 6
Mama oczywiście wydarła się na mnie...
Przeprosiłem i powiedziałem prawdę...
To znaczy.. gówno prawdę... i strasznie źle się z tym czuję...
Nie tylko muszę kryć Julię... oszukiwać ją na ciążę... to teraz kłamać matce, bo zabawiam się z teściową...
Jak jedna kobieta mogła tak wszystko spieprzyć... ?
Julia prawie nie pokazywała się w domu..
Wracała w nocy... zmęczona... i w dzień spała...
A potem z tą koleżanką w ****ę...
Nigdy nawet nie zapytała się o dom, o pracę w polu...
Nadal wszystko na mojej głowie...
Tyle, że traktor robił dobrą robotę.. i za każdym razem jak do niego wsiadałem, to przypominała mi się pani Karolina...
Myślałem o niej.. i o naszym seksie...
Było mi lżej w obliczu wszystkich kłamstw Juli...
Ale i bywało ciężko...
Opowiem historię z niedzielnym obiadem...
Matka Juli zaprosiła nas na obiad...
Ja cieszyłem się bardziej... niż jej córka...
Gdy jechaliśmy zagadałem...
- Nie lubisz matki ?
- Lubię. ale ciągle się wtrąca w moje życie...
- Może Cię kocha i dlatego ?
- E.. uważa się za mądrzejszą i traktuje mnie jak dziecko...
- A może ma rację .... nie zachowujesz się jak prawdziwa żona..
- Jeszcze raz się tak do mnie odezwiesz.. to...
Nie dokończyła...
A ja... aż skuliłem się...
Wiem, że naciągnąłem strunę.... ale sto razy wolałbym, aby było tak, jak powinno.
Obiad jak obiad... fajnie, miło... oprócz spojrzeń Karoliny...
Niby normalne... ale ja widziałem w nich oczekiwania...
Gdy się pytała. co podać... miałem wrażenie, że każdy to widzi i czuje te spojrzenia skierowane na mnie..
Po godzinie strachu.. i napięcia byłem wykończony...
Szczególnie, że czasami mnie dotknęła...
Potem poprosiła o pomoc...
I zapytała...
- Andrzejku.. jak się czujesz.. bo blady jesteś... ?
- Mamo, mam ciężko w życiu.. i dlatego...
Nachyliła się.. do ucha...
- Mam wieści, że procenty się zmieniły dla ciebie... 70/30...
- Naprawdę ?
- Kłócą się.. bo to jest ogólnie lekkoduch... i coś zrobiłam...
- Powiedz...
Rozglądnęła się... i wciągnęła mnie głębiej do kuchni...
- Mam swoje sposoby, aby dowiedzieć się wszystkiego o ludziach, ciebie zresztą też sprawdzałam...
- Naprawdę ?
- Nie ważne... ale wiem, że to jest nieodpowiedni facet dla niej.. i coś zrobiłam...
- Mamo... !!!
- Zagroziłam, że jak ciebie zostawi dla niego i rozbije swoje małżeństwo, to wyrzucę ja z domu i nie będzie powrotu.
- I co ?
- Wiem, że się kłócą... bo jednak to ważna rzecz.. ona nawet nie wie, czy on ją chce ?
- Dobre..
- Julia jest dobrą dziewczyną... ale całe prawie życie niczego jej nie brakowało... a niestety, dla mnie rodzina jest najważniejsza.. zresztą wiesz co zrobiłam dla ciebie...
- Wiem..
- Powiem ci, że byłabym zdolna na dużo więcej... a zresztą jak ona nie rozumie jak historia się powtarza, to ktoś musi ją przywrócić do pionu...
- A jaka historia...
- Kiedyś indziej Andrzejku...
Spojrzałem na nią.. jak na mojego zbawcę...
- I na dodatek powiedziałam, że na pewno nie zamieszka u nas. z nim.... bo ma ciebie -- męża...
- O.. aż tak ostro.. ?
- Ktoś musi dbać o rodzinę... a ja robiłam to zawsze... i wiele przez to wycierpiałam, i taka ******** nie będzie mnie pouczać,
- Ale nie kłóćcie się przeze mnie....
- Andrzejku....jak ona czuje się dorosła... to ja jej pokażę... co to znaczy... !!!
Ale byłem z niej dumny...
I co ?
Szybko ją przytuliłem... ale tak mocno...
- Dziękuję mamo..
- Karolino...
- Nie.. teraz jesteś mamą... !!!
Objęła mnie... i od razu zapomniałem, gdy jej piersi wbiły się w moją klatę..
A jak zaczęła jeździć mi po plecach... to dostałem ciarki..
I oczywiście ochotę...
Bardzo kocham Julię... ale do diabła.. potrzebuję seksu...
I jak mam robić to, co ona... to przynajmniej wolę robić w rodzinie...
Dotknąłem jej włosów... wplotłem palce...
Jak pięknie pachnie...
Dorosłością... opanowaniem... i seksem...
A nawet pożądaniem...bo wyraźnie czułem, jak jej ciało drży...
- Karolino... zobaczą.. że nas nie ma...
Szybko odsunęła się ode mnie... i natychmiast wychyliła się za drzwi....
- Nieprawda.. oglądają telewizję....
Gdy wracała... miała takie oczy... !!!
Jakby szalone...
Przeciągnęła ręką po włosach... uśmiechnęła się... i dotknęła mojej twarzy...
- Zerżnij mnie... i to natychmiast...
Podciągnęła sukienkę do góry...
Szok.. miała piękne malutkie majteczki...które natychmiast odsunęła na bok... i wypięła się.. opierając się o blat..
CO... ????
Teraz.. tu ?
Jak nas złapią... ?
Ale było już za późno...
Poczułem to samo co ona...
Tak wielki przypływ napięcia.. że tylko jedna myśl mną zaczęła kierować...
Wsadzić i się zlać...
I to szybko... !!!
Wyciągnąłem go... podszedłem.. ona sam chwyciła go w dłoń i nakierowała...
Jej dotknięcie było parzące...
Aż zakręciło mi się w głowie...
Chwyciłem ją za biodra...
Ile dałbym, aby to była Julia... !!!
Wszedł...
Moja ukochana... brałbym ją... jak teraz jej matkę...
Jak szalony.. podniecony.. i gotowy na wszystko...
Julia jest dosłownie kilka metrów dalej...
Tak blisko... i tak strasznie daleko...
Nie mam pojęcia, czy kiedykolwiek to się wydarzy.... ?
Ale teraz jestem w cipce... i patrzę się na cudowny tyłek.
Matki.. eleganckiej... napalonej... kobiety... która tego chce...
Miała większy od Juli... pełniejszy.. taki kobiecy.. choć Julia też jest piękna z tyłu...
Ale ta po prostu.. była inna...
I chętna...
Tak chętna, że w tej chwili pragnie właśnie mnie...
Strzeliłem...
Raz.. d**gi.. trzeci...
Jejku.... jak mi dobrze...
I tak... prawie padłem...
- Przepraszam...
- Nigdy nie przepraszaj...
- Ale... tak szybko...
Potem, dopiero w domu, pomyślałem... dlaczego nie zadałem pytania... czy mogę ?
Bo jakby zaszła ze mną... ? ...o mój Boże... !!!
Ale chyba kobiety wiedzą, czy mogą dać... ?
Odwróciła się... poprawiła majtki... uśmiechnęła...
- Widzisz, musimy robić to częściej... i to tylko dla twojego dobra.. oczywiście...
Tak szelmowskiego spojrzenia nie widziałem ...
Kłamie mi w oczy.. i jest zadowolona...
A ja nawet nie zaprotestuję...
- Anka już się pytała, kiedy zgodzisz się na trójkąt... ?
- Poważnie ?
- Mamy swoje powody... więc musimy umawiać się częściej... mamy takie małe mieszkanko.. i tam nikt nie zobaczy...
Cholera... jestem tak zadowolony... i tak się boję..
Ciocia Anna..
Jak złapie nas wujek Jurgen, to mnie zabije i tyle będzie z zabawy...
Zresztą pan Mariusz to samo...
Dlaczego ona to robi.. ?
Nie jest szczęśliwa.. ?
A podobno dba o rodzinę... i przecież ledwo co urodziła ?
Myślę, że każdy każdego oszukuje.. a ja biorę w tym udział.
- Pójdę już..
- Zaraz dojdę...
Wróciłem do reszty...
Nie mam pojęcia jaki leciał film... ale po dosłownie minucie Julia poszła do kuchni...
Aż serce mi skoczyło do gardła...
I zabrakło tchu.. o mały włos...
I nagle każdy to usłyszał...
- Mamo... !!!
Nie mam pojęcia o co poszło... ale reszta jakoś nie zwróciła na to uwagi...
Tylko ja...
Julia szybko wróciła do pokoju... a po niej Karolina niosąc ciasto...
Jedno zauważyłem... one nie rozmawiały ze sobą...
Całe popołudnie...
Wyraźnie było widać ich skłócenie... choć zachowywały pozory...
W pewnej chwili Karolina nachylając się do mnie... szepnęła...
- Nie wytarłam się.. i mam mokro od ciebie...
A potem jak usiadła... to przełożyła nogę na nogę...
Nie byłem w stanie przełknąć sernika... bo serce mi waliło...
I niestety znowu mi stanął...
Nie chciałem... ale jak się opanować.. ?
I co jakiś czas patrzyłem w jej stronę..
Jak byście widzieli... jak ona jadła ciastko... ?
Poezja zmysłów...
Delikatnie... z namysłem... rozwagą... a jak oblizywała łyżeczkę... ?
I jej spojrzenia...
A potem nawet oparła się bokiem o pana Mariusza... i wypięła tyłek...
I rzeczywiście.. z tyłu była mokra plama...
Nie zwariować to dopiero był wyczyn...
A gdy usiadła obok niej ciocia Ania.. i zaczęły szeptać sobie do ucha...
I jak się potem ciocia spojrzała na mnie i oblizała wargi...
To dosłownie czułem, że gdybym go dotknął... to sam by strzelił...
Rozmowy mnie nie interesowały... coś opowiadali, komentowali ... a ja tylko próbowałem jakoś dotrwać do końca...
Pod wieczór zaczęliśmy się zbierać..
Ciocia Anka tak krążyła, aby pożegnać się na boku...
- Andrzejku.. już nie mogę się doczekać...
Dlaczego to mnie spotyka... ?
Moja żona nie chce dawać, a dwie, praktycznie obce kobiety.. od razu...
Szok...
Dlaczego los tak kręci... ?
*********
W drodze do domu Julcia nie odezwała się ani słowem...
Resztą ja też..
Ma dziewczyna problemy... ze mną.. z tym kochankiem, ciążą... teraz z mamą... i pewnie ze sobą..
Niby mądra, ogarnięta... ale czasami mam wrażenie, że zbyt wielka wiedza i świadomość nie pomagają... a wręcz szkodzą..
Prości ludzie są szczęśliwsi w swoich prostych światach...
Ale co ja tam wiem... światowi mają inne problemy...
Gdy weszliśmy do domu matka stała i czekała..
- Mamuś masz pozdrowienia od teściowej...
- Dziękuję...
Może nie wierzyła, że byliśmy razem... ?
Julia w ogóle nie czekała... tylko od razu poszła na górę..
A niech idzie...
Nawet nie wiem, o co jest obrażona... ?
Że co.. że się dogaduję z jej rodziną... ?
Że jej mama trzyma moją stronę ?
Mam to gdzieś...
Jak nie umie docenić życia... to życie samo ją wyprostuje..
Włączyłem tv...
Ale nic nie widziałem...
Tysiące myśli mną targały...
O matce... jej ciąży, jakimś tam frajerze.. a nawet o cioci Ani...
Jak sobie z wszystkim poradzić... ?
Dlaczego Julka nie mogła być normalna... ?
Normalna...!!!
Przecież wiedziałem co robi.. i jak się prowadzi...
To ja jestem głupi...
Jak but... i pewnie skończę gdzieś w rogu .. jak niepotrzebny kapeć..
Piknął telefon...
O tej godzinie ?
Sms...
O... !!!
Julia...
- Kiedy przyjdziesz ?
A kiedy będę chciał... !!!
Co.. mam coś podać.. bo księżniczce ciężko wstać.. ?
Jeszcze nie masz brzucha... rusz dupę sama...
- Już idę... odpisałem.
Fajer... wiem.. i nie potrzebuję Waszych komentarzy...
Jestem taki zrezygnowany... że aż mi ciężko wejść po schodach...
Pali się światło..
Wchodzę..
Co jest ?
Julcia leży naga z rozłożonymi nogami...
- Możesz mnie wylizać ?
- Ale jak ... ?
- Tak jak ostatnio... lubię jak to robisz, bo twój język jest bardzo przyjemny...
Szok... podobało się jej... !!!
A może jednak coś przemyślała... ?
Dziękuję Karolino... to jasne, że to twoja zasługa...
Nie odważyłem się rozebrać... i nie pokażę, że aż tak mi zależy...
Ale serce to wali jak oszalałe...
Każdemu by waliło...
Położyłem się w jej nogach... a ona zamknęła oczy...
I teraz wiedzieć, czy myśli o podnieceniu, czy o tamtym facecie, że to niby on... ?
A mam to gdzieś...
Teraz jest moja i to ona poprosiła...
- Dziękuję, że mi pozwalasz... i jak się spodoba, to mogę to robić zawsze, gdy będziesz chciała...
- Zacznij... zobaczymy...
Moja Julcia... chce.. i mi pozwoli...
A jednak cierpliwość jest cnotą...
I teraz właśnie jej doświadczam...
Wbiłem się mocno w cipkę...
Chciałem zobaczyć, czy jest mokra... ?
Była... aż płynęła...
Dziwna dziewczyna... nie odzywa się.. udaje, że jest nieobecna.. a jej ciało szleje...
Wycofałem się..
Całusy na udach... na każdej cześć obok cipki...
I usłyszałem jej zniecierpliwienie...
Czekałem na to... więc...
Jeszcze dalej się cofnąłem z pocałunkami.
Aż do kolana... by szybko wrócić..
Do łechtaczki... wciągnąć ją troszkę... i zostawić...
Podmuchać na różowy środeczek...
Nie zwróciła uwagi... ale właśnie palcami ją rozchylałem.,..
Miała taką małą cipkę.. bez fałdek...
Znam z filmików... szkoda, że nie spojrzałem jaką ma Karolina..
Cholera... byłem z Karoliną i marzyłem o swojej żonie...
A teraz odwrotnie...
Skup się wariacie...
Język zaczął poszukiwania rozkoszy w środeczku...
Podobały mi się jej jęki...
Nie udawała... nie grała...
I znowu się wycofałem...
Dziesiątki pocałunków na udach...
Uwielbiam te miejsca... mięciutkie.. i gładkie...
Bo była pięknie wygolona...
Gdy wróciłem do cipki.. wróciły mocniejsze pomruki..
Położyła mi rękę na głowie i docisnęła...
- Mocniej...
Mojej Julci jest dobrze... i to pod moimi pieszczotami...
Aż się uśmiechnąłem...
Kocham ją do szaleństwa... i zrobię dla niej wszystko..
Robiłem okrężne ruchy językiem.. ssałem... lizałem... a nawet lekko podgryzłem...
Nie reagowała..
To znaczy... bardzo... bo jej dłonie dosłownie wciskały moją głowie w jej cipkę...
Poczułem jak się napręża...
Jak prostuje nogi.. i zaczyna szybciej oddychać...
A potem jak strzela...
Dosłownie, poczułem jej orgazm..
Nie wiem, co to było... ? ...ale nie smakowało niczym...
Tylko jej zapachem...
Wspaniałym.. aż mi się w głowie zakręciło..
Taka rozkosz..
Julia, nie lubiąca mnie żona, dostaje orgazm przy moich pieszczotach...
Znowu mnie wcisnęła w cipkę..
A ja po cichu włożyłem jej palec do środka...
Widziałem na filmach, że tak robią faceci... a kobiety szaleją od tego..
Szybko dołożyłem d**gi i nie przestawałam ją lizać.,..
Najczęściej po łechtaczce... ale i po wargach...
Miała strasznie mokro... więc raczej nie czuła palców...
Ale bałem się dołożyć trzeci...
Znowu się wygięła...
d**gi... piękny... zmysłowy...
Palce wkładałem... i wyciągałem...
Nie zawracała na to uwagi...
Była w innym świecie...
I nie mam pojęcia, ze mną... czy z kimś innym... ?
Kocham ją i robię to dla niej...
I dla siebie...
Podniosłem głowę... spojrzałem się na nią... i teraz tylko palcami ja drażniłem...
Jakbym odbywał z nią stosunek...
Nie patrzyła się..
Była w szaleństwie... bo całe jej ciało chodziło...
Łapała się za piersi...
Za piękne, zgrabne... a ja chciałem zobaczyć inne...
Ale to pokręcone...
Aż mi się głupio zrobiło...
Bo to jakby zdrada...
Ale moja Julia... właśnie dochodziła następny raz...
A palcami zaczęła wykręcać tak sobie brodawki... że aż mnie zabolało...
Nagle otworzyła oczy...
I w nich był szał...
I jakby chciała coś powiedzieć...
Coś ważnego... dla niej.. albo dla mnie...
Ale iskra... nie zapaliła ognia...
Odwróciła wzrok... i zaczęła się przekręcać na bok...
- Jak chcesz to jeszcze wyliż mi tyłek...
Nie mogłem sobie wyobrazić, co chciała powiedzieć...
Ale perspektywa dalszych pieszczot.. mi wystarczyła...
Odwróciła się... a ja...
Cholera... znowu porównałem jej tyłeczek do dupki Karoliny...
I jakby mama wygrywała te zawody...
Ale szybko sam siebie sprowadziłem między jej półdupki...
To też jest mój świat...
Jest czysta... pachnąca...
A ja uwielbiam ją pieścić..
Język jak poprzednio, nie trafiał zawsze w środeczek..
Celowo omijałem, aby ją nakręcić jeszcze bardziej.
Może powie... ?
Wyginała się, wciskała w język...
Oczywiście szarpała moją głowę... abym robił to mocniej...
Dołożyłem palce w cipie i czułem jak drażni dodatkowo łechtaczkę..
To był szał...
Myślę, że czuła moje palce.. ale nie protestowała.
W podnieceniu myśli się inaczej...
To też znam z artykułów i filmików...
Gdy zaczęła ruchy bardzo rytmiczne... to wiedziałem, że szykuje się na orgazm...
I dostała... piękny... bo tak zaczęła wyć... że może nawet mama to usłyszała... ?
Oczywiście palce nie przestały jej penetrować... ale ona już się nie ruszała...
Pocałowałem ją w pośladki.. z czułością i być może... nawet z głupią nadzieją...
Ale nie odwróciła się...
Popatrzyłem jeszcze na jej piękne kształty...
Poprawiłem spodnie, bo uwierał jak diabli...
Myślę, że jakby jej matka mnie nie wykorzystała, to może nawet zlałbym się w spodnie...
I dobrze i szkoda...
Ale przez to jestem bardziej spokojny...
Bo kusiłoby mnie niesamowicie...
Wyciągnąć go i strzelić na dupkę...
A może nawet w szale namiętności wsadzić... ?
Ok.. puknij się w głowę... !!!
Frajerze... ona nie daje takim jak ja...
I dobrze, że zlałem się w Karolinie...
Przynajmniej mam spokój...
Przykryłem ją... zagasiłem światło i po cichu położyłem się.
I wiecie co mi przyszło do głowy... ?
Ciocia Anna...
I oczywiście piersi i tyłeczek Karoliny..
I jej zadowoloną minę...
Zasnąłem naprawdę szczęśliwy...
Przy żonie.. po pieszczotach z nią.. i ze wspomnieniami jej matki...
Zaczynam być tak samo zwariowany jak ona...
I też powoli zaczynam rozumieć, że Julcia mogła mieć trudne dorastanie...
Szczególnie w takiej rodzinie...
***********
Obudziło mnie szturchnięcie...
- Co jest... ?
- Mam ochotę..
- Julcia.. ale co się dzieje... ?
Naprawdę, wybiła mnie z fajnego snu...
Razem z matką mi obciągała..
Oczywiście to był głupi sen, bo ona tego nie robi... ale w głowie mi teraz rośnie ciśnienie...
- Masz mnie wylizać...
Co... ?
To moja Julia ?
Nie... proszę... !!!
Nie zapraszam... !!!
Tylko rozkaz... !!!
Taka ona jest... apodyktyczna...
Ale moja miłość może taka być..
To zawsze będzie dla mnie radość...
Szybko zsunąłem się w jej krocze..
I tu zdziwienie....
Pachniała sobą... a nawet nocą.. i toaletą..
Ale co mnie to... !!!
Moja cipka chce mojego języka... i palców...
I dostanie...
Po minucie była mokra... więc palce weszły bez problemu...
Od razu skopiłem się na łechtaczce... i równomiernym ruchu palców...
Jakby wchodził członek, w marzeniach mój...
Przypomniało mi się wesele...
I jej cnota...
A teraz już nie ma po niej śladu...
Był moment, że chciałem dołożyć czwarty... ale zdążyła odlecieć...
Wtedy mnie odepchnęła... i wstała...
- Jak zdążysz się zlać... gdy będę się ubierać.... to twoje..
Ale mi smutno... bo mogła chociaż poudawać.. a nawet dotknąć...
Ale stał jak maczuga więc nie było wyjścia...
Ubierała się powoli...
Chyba jednak mnie lubi... bo wyraźnie czekała i podniecała mnie celowo..
A bo to się wypięła przy rajstopie...
A potem je podciągała na swoje zgrabne ciało...
Oczywiście piersi były podniecone, bo brodawki stały...
Chociaż w czymś nie jest w stanie oszukać..
Było mi dobrze... i choć obrazy piersi Karoliny i jej brodawek mnie atakowały...
To zlałem się pod swoją żonę..
Uwielbiam patrzeć jak uda spotykają się przed cipką...
Jak obcierają o siebie.... i dosłownie czuję jej ciepło...
A jeszcze szelest rajstop... i powoli robiący się pełniejszy brzuszek...
Moja Julcia jest piękna...
W ciąży będzie jeszcze piękniejsza...
Oby tylko ze mną została...
Ale teraz zaczynam mieć nadzieję...
Że musi i może chce zostać...
***********
Przez trzy dni robiła to samo..
Wieczorem pozwalała się wypieścić.. dostawała orgazmy i rano pozwalała się zlać...
Powiem tak... zaczynałem być zmęczony...
I nawet nie próbowałem niczego... bo niby była po tym zmęczona... ale jej ruchy kontrolowały wszystko...
Szczególnie ranki to mówiły...
Możesz sam, ale nie ja...
Nie myślałem o jej matce... ani o spotkaniu z ciocia.
Julcia była moim światem i jej zadowalanie mnie satysfakcjonowało w zupełności.
Tyle, że po trzech dniach przestała..
To znaczy w czwartek wyjechała z tą jej koleżanką... i wróciła po 2 w nocy...
Czyli jak kiedyś.
I było tylko jedno wytłumaczenie...
Znowu spotyka się z tamtym...
Już chciałem jechać na rozmowę z matką... ale wiedząc, jak to się skończy... odpuściłem.
Postanowiłem poczekać...
Do końca tygodnia... wtedy zacznie się pewnie czwarty miesiąc, bo już brzuszek widać i większy tyłek...
Wtedy porozmawiamy na poważnie.
W sobotę to samo...
Wyjechały już popoludniu...
Miałem akurat dużo pracy w polu, więc nie męczyło mnie to...
Ale sobota zawsze jest spokojniejsza...
Aż nawet matka zaczęła...
- Znowu to samo... niczego się nie nauczysz..... pogoń ją i weź sobie gospodarną.
- Mamo, ona jest w ciąży, będziesz mieć wnuka...
- Od ladacy nie potrzebuję... a skąd wiesz, że to twoje ?
- To wiem...
- Akurat...
I poszła....
********
Mi został telewizor... samotna kolacja i nerwowe ******, kiedy wróci... ?
Ale tej nocy Julia nie wróciła...
A nawet nad ranem...
Czyli stało się... !!!
Nie spakowała się... nie zabrała rzeczy... ale odeszła...
I po co były moje starania... jej mamy... jak na nią nie można wpłynąć... ?
Głupia, trudno nazwać mi to miłością, bo nie wiem... co jest między nimi.. ale dla mnie jest głupia...
Na 12 pojechałem do kościoła...
I dobrze, że nie wyzywałem Boga na głos... bo przeklęliby mnie...i wyrzucili.
Ale ulżyło...
Jakby mnie wysłuchał... bo wyszedłem spokojny...
Co się stało, to się nie odstanie...
Nie wyleczę się z miłości do niej.... ale i nie będę o nią walczyć... ma swoją mądrość..
Już widzę jej minę, jak zrobię badania genetyczne i zobaczy, że to moje dziecko...
Co wtedy zrobi młoda i głupia matka... ?
Jak się zachowa... i czy wróci ?
Nie musi... każdy sąd przyzna mi prawa... i będziemy sobie żyli sami z babcią...
Wróciłem do domu podbudowany...
A nawet się uśmiechałem...
Teraz jestem w miejscu, w którym powinienem być..
Prawie wolny... bez obciążeń jej i jej matki...
Nie udało się.. trudno... boli jak cholera... ale trzeba żyć dalej...
Po śmierci ojca czułem się podobnie... jakby Ci serce wyrwało...
Ale ojciec to nasza krew...
A w niej tylko moje dziecko to moja krew...
Kochałbym ją do szaleństwa całe życie.. nawet takie jakie mieliśmy.. pokręcone... ale zgodziłbym się....
Ale ona tego nie uszanowała...
Jednak głupia..
Patrzyłem na pola... na łany zbóż... i czułem dumę...
Za nasze... za przyrodę... za piękną naturę...
Nawet ciągnik mnie cieszył, bo wiedziałem, że Karolina go nie zabierze...
Gdy wszedłem do domu matka płakała...
- Co jest mamuś... ?
- Nie zabrałeś telefonu !!!
- Do kościoła nie biorę...
- Ktoś dzwonił bez przerwy... spojrzałam.... twoja teściowa... aż zadzwoniła do mnie... Julia jest w szpitalu..
- Co ???
- Podobno jej stan jest ciężki...
- Ale co.. jak ?
- Nie wiem... ona tak bardzo płakała...
Ja nie mogę..
Jest w szpitalu... a więc dlatego nie wróciła... ?
Nie uciekła.. kocha jednak mnie...
A ja ją...
Z trzęsącymi się rękoma wsiadłem do wozu i jak wariat pojechałem do szpitala...
************
Całą ****ę wyzywałem sam siebie, że zwątpiłem, że darowałem sobie taką miłość...
I od razu dostałem od Boga w łeb...
Tego mi trzeba było...
Oberwać, aby zrozumieć...
Już nigdy jej nie opuszczę... damy radę.... to przeżyć..
Tak, damy... ale przecież ona jest w ciąży...
A jak coś stanie się dziecku... ?
A może to kara dla mnie... za grzech... ?
Jak coś się jej stanie.... to nie daruję Bogu... i sobie... ?
Jest na 3 pietrze... wewnętrzny...
Biegnę...
Jest Karolina, wujek Jurgen z ciocią Anią...
- Jesteś Andrzejku... !!!
- Co się stało mamo ?
- Dzwoniłam, ale nie odbierałeś...
- Byłem w kościele... mama mi dopiero powiedziała...
- Znaleźli ją na drodze... pobitą i ***********ą... gdzieś nad ranem...
- Jaki jestem głupi... gdy nie wróciła na noc... pomyślałem, że odeszła... a powinienem ją szukać... to moja wina... przepraszam...
- To nie twoja wina,.. tylko jakiś gnojków... ale ich dorwiemy...
- Nie daruję im... jak coś się jej stanie... a co z dzieckiem ?
- Podobno jakoś się trzyma... monitorują ją...
Moja Julcia... i moje maleństwo...
- A możemy ją zobaczyć ?
- Nie, bo jest na intensywnej terapii... i walczą o nią...
- O mój Boże...
Musiałem odejść na bok...
Jaki byłem głupi... ale frajer.... !!!
Nigdy sobie tego nie wybaczę...
Po jakimś czasie przyszła policja...
Karolina rozmawiała z nimi jak ze swoimi... bo klepali się po plecach... i tylko kiwali głowami...
Taka osoba pewnie ma swoje kontakty i znajomości.
Podszedłem...
- Czy coś wiadomo.. ?
- Tomku, to mąż Juli... rodzina... jest z nami...
Gdy to Karolina powiedziała, to wiedziałem, że to ważne...
- Szukamy świadków... ale to kwestia czasu... wiemy tylko, że była na imprezie i wyszła... nie wiadomo czy z kimś pojechała, czy ją porwano... ?
- Co.. porwanie ?
- Są różne opcje... na razie jest za szybko, żeby coś stwierdzić...
I teraz nastąpiło coś, czego nie powinienem zobaczyć..
Policjant spojrzał się na Karolinę i było to spojrzenie.. wiecie...
Takie ...że wiemy... ale nie powiemy...
Nie odezwałem się.. ale zrozumiałem, że coś kiedyś się wydarzyło i oni wiedzą co...
Ale nie teraz...
Za szybko na mnie....
Trudno... może to była ta cierpliwość... o którą prosiła Karolina... ?
A może ich nerwy i niechęć ?
A może i powód jej ślubu... ?
Albo ucieczki z domu ?
Czyżby mieli wrogów... ?
I dlatego wujek Jurgen mieszka z nimi ?
Dużo tych pytań...
Ale teraz najważniejsza jest Julia... moja miłość, moja żona, która nie uciekła ode mnie... tylko ktoś ją skrzywdził...
***********
Zabrania się kopiowania i umieszczania w/w w częściach lub całości tekstu na innych portalach bez mojej zgody.
Przeprosiłem i powiedziałem prawdę...
To znaczy.. gówno prawdę... i strasznie źle się z tym czuję...
Nie tylko muszę kryć Julię... oszukiwać ją na ciążę... to teraz kłamać matce, bo zabawiam się z teściową...
Jak jedna kobieta mogła tak wszystko spieprzyć... ?
Julia prawie nie pokazywała się w domu..
Wracała w nocy... zmęczona... i w dzień spała...
A potem z tą koleżanką w ****ę...
Nigdy nawet nie zapytała się o dom, o pracę w polu...
Nadal wszystko na mojej głowie...
Tyle, że traktor robił dobrą robotę.. i za każdym razem jak do niego wsiadałem, to przypominała mi się pani Karolina...
Myślałem o niej.. i o naszym seksie...
Było mi lżej w obliczu wszystkich kłamstw Juli...
Ale i bywało ciężko...
Opowiem historię z niedzielnym obiadem...
Matka Juli zaprosiła nas na obiad...
Ja cieszyłem się bardziej... niż jej córka...
Gdy jechaliśmy zagadałem...
- Nie lubisz matki ?
- Lubię. ale ciągle się wtrąca w moje życie...
- Może Cię kocha i dlatego ?
- E.. uważa się za mądrzejszą i traktuje mnie jak dziecko...
- A może ma rację .... nie zachowujesz się jak prawdziwa żona..
- Jeszcze raz się tak do mnie odezwiesz.. to...
Nie dokończyła...
A ja... aż skuliłem się...
Wiem, że naciągnąłem strunę.... ale sto razy wolałbym, aby było tak, jak powinno.
Obiad jak obiad... fajnie, miło... oprócz spojrzeń Karoliny...
Niby normalne... ale ja widziałem w nich oczekiwania...
Gdy się pytała. co podać... miałem wrażenie, że każdy to widzi i czuje te spojrzenia skierowane na mnie..
Po godzinie strachu.. i napięcia byłem wykończony...
Szczególnie, że czasami mnie dotknęła...
Potem poprosiła o pomoc...
I zapytała...
- Andrzejku.. jak się czujesz.. bo blady jesteś... ?
- Mamo, mam ciężko w życiu.. i dlatego...
Nachyliła się.. do ucha...
- Mam wieści, że procenty się zmieniły dla ciebie... 70/30...
- Naprawdę ?
- Kłócą się.. bo to jest ogólnie lekkoduch... i coś zrobiłam...
- Powiedz...
Rozglądnęła się... i wciągnęła mnie głębiej do kuchni...
- Mam swoje sposoby, aby dowiedzieć się wszystkiego o ludziach, ciebie zresztą też sprawdzałam...
- Naprawdę ?
- Nie ważne... ale wiem, że to jest nieodpowiedni facet dla niej.. i coś zrobiłam...
- Mamo... !!!
- Zagroziłam, że jak ciebie zostawi dla niego i rozbije swoje małżeństwo, to wyrzucę ja z domu i nie będzie powrotu.
- I co ?
- Wiem, że się kłócą... bo jednak to ważna rzecz.. ona nawet nie wie, czy on ją chce ?
- Dobre..
- Julia jest dobrą dziewczyną... ale całe prawie życie niczego jej nie brakowało... a niestety, dla mnie rodzina jest najważniejsza.. zresztą wiesz co zrobiłam dla ciebie...
- Wiem..
- Powiem ci, że byłabym zdolna na dużo więcej... a zresztą jak ona nie rozumie jak historia się powtarza, to ktoś musi ją przywrócić do pionu...
- A jaka historia...
- Kiedyś indziej Andrzejku...
Spojrzałem na nią.. jak na mojego zbawcę...
- I na dodatek powiedziałam, że na pewno nie zamieszka u nas. z nim.... bo ma ciebie -- męża...
- O.. aż tak ostro.. ?
- Ktoś musi dbać o rodzinę... a ja robiłam to zawsze... i wiele przez to wycierpiałam, i taka ******** nie będzie mnie pouczać,
- Ale nie kłóćcie się przeze mnie....
- Andrzejku....jak ona czuje się dorosła... to ja jej pokażę... co to znaczy... !!!
Ale byłem z niej dumny...
I co ?
Szybko ją przytuliłem... ale tak mocno...
- Dziękuję mamo..
- Karolino...
- Nie.. teraz jesteś mamą... !!!
Objęła mnie... i od razu zapomniałem, gdy jej piersi wbiły się w moją klatę..
A jak zaczęła jeździć mi po plecach... to dostałem ciarki..
I oczywiście ochotę...
Bardzo kocham Julię... ale do diabła.. potrzebuję seksu...
I jak mam robić to, co ona... to przynajmniej wolę robić w rodzinie...
Dotknąłem jej włosów... wplotłem palce...
Jak pięknie pachnie...
Dorosłością... opanowaniem... i seksem...
A nawet pożądaniem...bo wyraźnie czułem, jak jej ciało drży...
- Karolino... zobaczą.. że nas nie ma...
Szybko odsunęła się ode mnie... i natychmiast wychyliła się za drzwi....
- Nieprawda.. oglądają telewizję....
Gdy wracała... miała takie oczy... !!!
Jakby szalone...
Przeciągnęła ręką po włosach... uśmiechnęła się... i dotknęła mojej twarzy...
- Zerżnij mnie... i to natychmiast...
Podciągnęła sukienkę do góry...
Szok.. miała piękne malutkie majteczki...które natychmiast odsunęła na bok... i wypięła się.. opierając się o blat..
CO... ????
Teraz.. tu ?
Jak nas złapią... ?
Ale było już za późno...
Poczułem to samo co ona...
Tak wielki przypływ napięcia.. że tylko jedna myśl mną zaczęła kierować...
Wsadzić i się zlać...
I to szybko... !!!
Wyciągnąłem go... podszedłem.. ona sam chwyciła go w dłoń i nakierowała...
Jej dotknięcie było parzące...
Aż zakręciło mi się w głowie...
Chwyciłem ją za biodra...
Ile dałbym, aby to była Julia... !!!
Wszedł...
Moja ukochana... brałbym ją... jak teraz jej matkę...
Jak szalony.. podniecony.. i gotowy na wszystko...
Julia jest dosłownie kilka metrów dalej...
Tak blisko... i tak strasznie daleko...
Nie mam pojęcia, czy kiedykolwiek to się wydarzy.... ?
Ale teraz jestem w cipce... i patrzę się na cudowny tyłek.
Matki.. eleganckiej... napalonej... kobiety... która tego chce...
Miała większy od Juli... pełniejszy.. taki kobiecy.. choć Julia też jest piękna z tyłu...
Ale ta po prostu.. była inna...
I chętna...
Tak chętna, że w tej chwili pragnie właśnie mnie...
Strzeliłem...
Raz.. d**gi.. trzeci...
Jejku.... jak mi dobrze...
I tak... prawie padłem...
- Przepraszam...
- Nigdy nie przepraszaj...
- Ale... tak szybko...
Potem, dopiero w domu, pomyślałem... dlaczego nie zadałem pytania... czy mogę ?
Bo jakby zaszła ze mną... ? ...o mój Boże... !!!
Ale chyba kobiety wiedzą, czy mogą dać... ?
Odwróciła się... poprawiła majtki... uśmiechnęła...
- Widzisz, musimy robić to częściej... i to tylko dla twojego dobra.. oczywiście...
Tak szelmowskiego spojrzenia nie widziałem ...
Kłamie mi w oczy.. i jest zadowolona...
A ja nawet nie zaprotestuję...
- Anka już się pytała, kiedy zgodzisz się na trójkąt... ?
- Poważnie ?
- Mamy swoje powody... więc musimy umawiać się częściej... mamy takie małe mieszkanko.. i tam nikt nie zobaczy...
Cholera... jestem tak zadowolony... i tak się boję..
Ciocia Anna..
Jak złapie nas wujek Jurgen, to mnie zabije i tyle będzie z zabawy...
Zresztą pan Mariusz to samo...
Dlaczego ona to robi.. ?
Nie jest szczęśliwa.. ?
A podobno dba o rodzinę... i przecież ledwo co urodziła ?
Myślę, że każdy każdego oszukuje.. a ja biorę w tym udział.
- Pójdę już..
- Zaraz dojdę...
Wróciłem do reszty...
Nie mam pojęcia jaki leciał film... ale po dosłownie minucie Julia poszła do kuchni...
Aż serce mi skoczyło do gardła...
I zabrakło tchu.. o mały włos...
I nagle każdy to usłyszał...
- Mamo... !!!
Nie mam pojęcia o co poszło... ale reszta jakoś nie zwróciła na to uwagi...
Tylko ja...
Julia szybko wróciła do pokoju... a po niej Karolina niosąc ciasto...
Jedno zauważyłem... one nie rozmawiały ze sobą...
Całe popołudnie...
Wyraźnie było widać ich skłócenie... choć zachowywały pozory...
W pewnej chwili Karolina nachylając się do mnie... szepnęła...
- Nie wytarłam się.. i mam mokro od ciebie...
A potem jak usiadła... to przełożyła nogę na nogę...
Nie byłem w stanie przełknąć sernika... bo serce mi waliło...
I niestety znowu mi stanął...
Nie chciałem... ale jak się opanować.. ?
I co jakiś czas patrzyłem w jej stronę..
Jak byście widzieli... jak ona jadła ciastko... ?
Poezja zmysłów...
Delikatnie... z namysłem... rozwagą... a jak oblizywała łyżeczkę... ?
I jej spojrzenia...
A potem nawet oparła się bokiem o pana Mariusza... i wypięła tyłek...
I rzeczywiście.. z tyłu była mokra plama...
Nie zwariować to dopiero był wyczyn...
A gdy usiadła obok niej ciocia Ania.. i zaczęły szeptać sobie do ucha...
I jak się potem ciocia spojrzała na mnie i oblizała wargi...
To dosłownie czułem, że gdybym go dotknął... to sam by strzelił...
Rozmowy mnie nie interesowały... coś opowiadali, komentowali ... a ja tylko próbowałem jakoś dotrwać do końca...
Pod wieczór zaczęliśmy się zbierać..
Ciocia Anka tak krążyła, aby pożegnać się na boku...
- Andrzejku.. już nie mogę się doczekać...
Dlaczego to mnie spotyka... ?
Moja żona nie chce dawać, a dwie, praktycznie obce kobiety.. od razu...
Szok...
Dlaczego los tak kręci... ?
*********
W drodze do domu Julcia nie odezwała się ani słowem...
Resztą ja też..
Ma dziewczyna problemy... ze mną.. z tym kochankiem, ciążą... teraz z mamą... i pewnie ze sobą..
Niby mądra, ogarnięta... ale czasami mam wrażenie, że zbyt wielka wiedza i świadomość nie pomagają... a wręcz szkodzą..
Prości ludzie są szczęśliwsi w swoich prostych światach...
Ale co ja tam wiem... światowi mają inne problemy...
Gdy weszliśmy do domu matka stała i czekała..
- Mamuś masz pozdrowienia od teściowej...
- Dziękuję...
Może nie wierzyła, że byliśmy razem... ?
Julia w ogóle nie czekała... tylko od razu poszła na górę..
A niech idzie...
Nawet nie wiem, o co jest obrażona... ?
Że co.. że się dogaduję z jej rodziną... ?
Że jej mama trzyma moją stronę ?
Mam to gdzieś...
Jak nie umie docenić życia... to życie samo ją wyprostuje..
Włączyłem tv...
Ale nic nie widziałem...
Tysiące myśli mną targały...
O matce... jej ciąży, jakimś tam frajerze.. a nawet o cioci Ani...
Jak sobie z wszystkim poradzić... ?
Dlaczego Julka nie mogła być normalna... ?
Normalna...!!!
Przecież wiedziałem co robi.. i jak się prowadzi...
To ja jestem głupi...
Jak but... i pewnie skończę gdzieś w rogu .. jak niepotrzebny kapeć..
Piknął telefon...
O tej godzinie ?
Sms...
O... !!!
Julia...
- Kiedy przyjdziesz ?
A kiedy będę chciał... !!!
Co.. mam coś podać.. bo księżniczce ciężko wstać.. ?
Jeszcze nie masz brzucha... rusz dupę sama...
- Już idę... odpisałem.
Fajer... wiem.. i nie potrzebuję Waszych komentarzy...
Jestem taki zrezygnowany... że aż mi ciężko wejść po schodach...
Pali się światło..
Wchodzę..
Co jest ?
Julcia leży naga z rozłożonymi nogami...
- Możesz mnie wylizać ?
- Ale jak ... ?
- Tak jak ostatnio... lubię jak to robisz, bo twój język jest bardzo przyjemny...
Szok... podobało się jej... !!!
A może jednak coś przemyślała... ?
Dziękuję Karolino... to jasne, że to twoja zasługa...
Nie odważyłem się rozebrać... i nie pokażę, że aż tak mi zależy...
Ale serce to wali jak oszalałe...
Każdemu by waliło...
Położyłem się w jej nogach... a ona zamknęła oczy...
I teraz wiedzieć, czy myśli o podnieceniu, czy o tamtym facecie, że to niby on... ?
A mam to gdzieś...
Teraz jest moja i to ona poprosiła...
- Dziękuję, że mi pozwalasz... i jak się spodoba, to mogę to robić zawsze, gdy będziesz chciała...
- Zacznij... zobaczymy...
Moja Julcia... chce.. i mi pozwoli...
A jednak cierpliwość jest cnotą...
I teraz właśnie jej doświadczam...
Wbiłem się mocno w cipkę...
Chciałem zobaczyć, czy jest mokra... ?
Była... aż płynęła...
Dziwna dziewczyna... nie odzywa się.. udaje, że jest nieobecna.. a jej ciało szleje...
Wycofałem się..
Całusy na udach... na każdej cześć obok cipki...
I usłyszałem jej zniecierpliwienie...
Czekałem na to... więc...
Jeszcze dalej się cofnąłem z pocałunkami.
Aż do kolana... by szybko wrócić..
Do łechtaczki... wciągnąć ją troszkę... i zostawić...
Podmuchać na różowy środeczek...
Nie zwróciła uwagi... ale właśnie palcami ją rozchylałem.,..
Miała taką małą cipkę.. bez fałdek...
Znam z filmików... szkoda, że nie spojrzałem jaką ma Karolina..
Cholera... byłem z Karoliną i marzyłem o swojej żonie...
A teraz odwrotnie...
Skup się wariacie...
Język zaczął poszukiwania rozkoszy w środeczku...
Podobały mi się jej jęki...
Nie udawała... nie grała...
I znowu się wycofałem...
Dziesiątki pocałunków na udach...
Uwielbiam te miejsca... mięciutkie.. i gładkie...
Bo była pięknie wygolona...
Gdy wróciłem do cipki.. wróciły mocniejsze pomruki..
Położyła mi rękę na głowie i docisnęła...
- Mocniej...
Mojej Julci jest dobrze... i to pod moimi pieszczotami...
Aż się uśmiechnąłem...
Kocham ją do szaleństwa... i zrobię dla niej wszystko..
Robiłem okrężne ruchy językiem.. ssałem... lizałem... a nawet lekko podgryzłem...
Nie reagowała..
To znaczy... bardzo... bo jej dłonie dosłownie wciskały moją głowie w jej cipkę...
Poczułem jak się napręża...
Jak prostuje nogi.. i zaczyna szybciej oddychać...
A potem jak strzela...
Dosłownie, poczułem jej orgazm..
Nie wiem, co to było... ? ...ale nie smakowało niczym...
Tylko jej zapachem...
Wspaniałym.. aż mi się w głowie zakręciło..
Taka rozkosz..
Julia, nie lubiąca mnie żona, dostaje orgazm przy moich pieszczotach...
Znowu mnie wcisnęła w cipkę..
A ja po cichu włożyłem jej palec do środka...
Widziałem na filmach, że tak robią faceci... a kobiety szaleją od tego..
Szybko dołożyłem d**gi i nie przestawałam ją lizać.,..
Najczęściej po łechtaczce... ale i po wargach...
Miała strasznie mokro... więc raczej nie czuła palców...
Ale bałem się dołożyć trzeci...
Znowu się wygięła...
d**gi... piękny... zmysłowy...
Palce wkładałem... i wyciągałem...
Nie zawracała na to uwagi...
Była w innym świecie...
I nie mam pojęcia, ze mną... czy z kimś innym... ?
Kocham ją i robię to dla niej...
I dla siebie...
Podniosłem głowę... spojrzałem się na nią... i teraz tylko palcami ja drażniłem...
Jakbym odbywał z nią stosunek...
Nie patrzyła się..
Była w szaleństwie... bo całe jej ciało chodziło...
Łapała się za piersi...
Za piękne, zgrabne... a ja chciałem zobaczyć inne...
Ale to pokręcone...
Aż mi się głupio zrobiło...
Bo to jakby zdrada...
Ale moja Julia... właśnie dochodziła następny raz...
A palcami zaczęła wykręcać tak sobie brodawki... że aż mnie zabolało...
Nagle otworzyła oczy...
I w nich był szał...
I jakby chciała coś powiedzieć...
Coś ważnego... dla niej.. albo dla mnie...
Ale iskra... nie zapaliła ognia...
Odwróciła wzrok... i zaczęła się przekręcać na bok...
- Jak chcesz to jeszcze wyliż mi tyłek...
Nie mogłem sobie wyobrazić, co chciała powiedzieć...
Ale perspektywa dalszych pieszczot.. mi wystarczyła...
Odwróciła się... a ja...
Cholera... znowu porównałem jej tyłeczek do dupki Karoliny...
I jakby mama wygrywała te zawody...
Ale szybko sam siebie sprowadziłem między jej półdupki...
To też jest mój świat...
Jest czysta... pachnąca...
A ja uwielbiam ją pieścić..
Język jak poprzednio, nie trafiał zawsze w środeczek..
Celowo omijałem, aby ją nakręcić jeszcze bardziej.
Może powie... ?
Wyginała się, wciskała w język...
Oczywiście szarpała moją głowę... abym robił to mocniej...
Dołożyłem palce w cipie i czułem jak drażni dodatkowo łechtaczkę..
To był szał...
Myślę, że czuła moje palce.. ale nie protestowała.
W podnieceniu myśli się inaczej...
To też znam z artykułów i filmików...
Gdy zaczęła ruchy bardzo rytmiczne... to wiedziałem, że szykuje się na orgazm...
I dostała... piękny... bo tak zaczęła wyć... że może nawet mama to usłyszała... ?
Oczywiście palce nie przestały jej penetrować... ale ona już się nie ruszała...
Pocałowałem ją w pośladki.. z czułością i być może... nawet z głupią nadzieją...
Ale nie odwróciła się...
Popatrzyłem jeszcze na jej piękne kształty...
Poprawiłem spodnie, bo uwierał jak diabli...
Myślę, że jakby jej matka mnie nie wykorzystała, to może nawet zlałbym się w spodnie...
I dobrze i szkoda...
Ale przez to jestem bardziej spokojny...
Bo kusiłoby mnie niesamowicie...
Wyciągnąć go i strzelić na dupkę...
A może nawet w szale namiętności wsadzić... ?
Ok.. puknij się w głowę... !!!
Frajerze... ona nie daje takim jak ja...
I dobrze, że zlałem się w Karolinie...
Przynajmniej mam spokój...
Przykryłem ją... zagasiłem światło i po cichu położyłem się.
I wiecie co mi przyszło do głowy... ?
Ciocia Anna...
I oczywiście piersi i tyłeczek Karoliny..
I jej zadowoloną minę...
Zasnąłem naprawdę szczęśliwy...
Przy żonie.. po pieszczotach z nią.. i ze wspomnieniami jej matki...
Zaczynam być tak samo zwariowany jak ona...
I też powoli zaczynam rozumieć, że Julcia mogła mieć trudne dorastanie...
Szczególnie w takiej rodzinie...
***********
Obudziło mnie szturchnięcie...
- Co jest... ?
- Mam ochotę..
- Julcia.. ale co się dzieje... ?
Naprawdę, wybiła mnie z fajnego snu...
Razem z matką mi obciągała..
Oczywiście to był głupi sen, bo ona tego nie robi... ale w głowie mi teraz rośnie ciśnienie...
- Masz mnie wylizać...
Co... ?
To moja Julia ?
Nie... proszę... !!!
Nie zapraszam... !!!
Tylko rozkaz... !!!
Taka ona jest... apodyktyczna...
Ale moja miłość może taka być..
To zawsze będzie dla mnie radość...
Szybko zsunąłem się w jej krocze..
I tu zdziwienie....
Pachniała sobą... a nawet nocą.. i toaletą..
Ale co mnie to... !!!
Moja cipka chce mojego języka... i palców...
I dostanie...
Po minucie była mokra... więc palce weszły bez problemu...
Od razu skopiłem się na łechtaczce... i równomiernym ruchu palców...
Jakby wchodził członek, w marzeniach mój...
Przypomniało mi się wesele...
I jej cnota...
A teraz już nie ma po niej śladu...
Był moment, że chciałem dołożyć czwarty... ale zdążyła odlecieć...
Wtedy mnie odepchnęła... i wstała...
- Jak zdążysz się zlać... gdy będę się ubierać.... to twoje..
Ale mi smutno... bo mogła chociaż poudawać.. a nawet dotknąć...
Ale stał jak maczuga więc nie było wyjścia...
Ubierała się powoli...
Chyba jednak mnie lubi... bo wyraźnie czekała i podniecała mnie celowo..
A bo to się wypięła przy rajstopie...
A potem je podciągała na swoje zgrabne ciało...
Oczywiście piersi były podniecone, bo brodawki stały...
Chociaż w czymś nie jest w stanie oszukać..
Było mi dobrze... i choć obrazy piersi Karoliny i jej brodawek mnie atakowały...
To zlałem się pod swoją żonę..
Uwielbiam patrzeć jak uda spotykają się przed cipką...
Jak obcierają o siebie.... i dosłownie czuję jej ciepło...
A jeszcze szelest rajstop... i powoli robiący się pełniejszy brzuszek...
Moja Julcia jest piękna...
W ciąży będzie jeszcze piękniejsza...
Oby tylko ze mną została...
Ale teraz zaczynam mieć nadzieję...
Że musi i może chce zostać...
***********
Przez trzy dni robiła to samo..
Wieczorem pozwalała się wypieścić.. dostawała orgazmy i rano pozwalała się zlać...
Powiem tak... zaczynałem być zmęczony...
I nawet nie próbowałem niczego... bo niby była po tym zmęczona... ale jej ruchy kontrolowały wszystko...
Szczególnie ranki to mówiły...
Możesz sam, ale nie ja...
Nie myślałem o jej matce... ani o spotkaniu z ciocia.
Julcia była moim światem i jej zadowalanie mnie satysfakcjonowało w zupełności.
Tyle, że po trzech dniach przestała..
To znaczy w czwartek wyjechała z tą jej koleżanką... i wróciła po 2 w nocy...
Czyli jak kiedyś.
I było tylko jedno wytłumaczenie...
Znowu spotyka się z tamtym...
Już chciałem jechać na rozmowę z matką... ale wiedząc, jak to się skończy... odpuściłem.
Postanowiłem poczekać...
Do końca tygodnia... wtedy zacznie się pewnie czwarty miesiąc, bo już brzuszek widać i większy tyłek...
Wtedy porozmawiamy na poważnie.
W sobotę to samo...
Wyjechały już popoludniu...
Miałem akurat dużo pracy w polu, więc nie męczyło mnie to...
Ale sobota zawsze jest spokojniejsza...
Aż nawet matka zaczęła...
- Znowu to samo... niczego się nie nauczysz..... pogoń ją i weź sobie gospodarną.
- Mamo, ona jest w ciąży, będziesz mieć wnuka...
- Od ladacy nie potrzebuję... a skąd wiesz, że to twoje ?
- To wiem...
- Akurat...
I poszła....
********
Mi został telewizor... samotna kolacja i nerwowe ******, kiedy wróci... ?
Ale tej nocy Julia nie wróciła...
A nawet nad ranem...
Czyli stało się... !!!
Nie spakowała się... nie zabrała rzeczy... ale odeszła...
I po co były moje starania... jej mamy... jak na nią nie można wpłynąć... ?
Głupia, trudno nazwać mi to miłością, bo nie wiem... co jest między nimi.. ale dla mnie jest głupia...
Na 12 pojechałem do kościoła...
I dobrze, że nie wyzywałem Boga na głos... bo przeklęliby mnie...i wyrzucili.
Ale ulżyło...
Jakby mnie wysłuchał... bo wyszedłem spokojny...
Co się stało, to się nie odstanie...
Nie wyleczę się z miłości do niej.... ale i nie będę o nią walczyć... ma swoją mądrość..
Już widzę jej minę, jak zrobię badania genetyczne i zobaczy, że to moje dziecko...
Co wtedy zrobi młoda i głupia matka... ?
Jak się zachowa... i czy wróci ?
Nie musi... każdy sąd przyzna mi prawa... i będziemy sobie żyli sami z babcią...
Wróciłem do domu podbudowany...
A nawet się uśmiechałem...
Teraz jestem w miejscu, w którym powinienem być..
Prawie wolny... bez obciążeń jej i jej matki...
Nie udało się.. trudno... boli jak cholera... ale trzeba żyć dalej...
Po śmierci ojca czułem się podobnie... jakby Ci serce wyrwało...
Ale ojciec to nasza krew...
A w niej tylko moje dziecko to moja krew...
Kochałbym ją do szaleństwa całe życie.. nawet takie jakie mieliśmy.. pokręcone... ale zgodziłbym się....
Ale ona tego nie uszanowała...
Jednak głupia..
Patrzyłem na pola... na łany zbóż... i czułem dumę...
Za nasze... za przyrodę... za piękną naturę...
Nawet ciągnik mnie cieszył, bo wiedziałem, że Karolina go nie zabierze...
Gdy wszedłem do domu matka płakała...
- Co jest mamuś... ?
- Nie zabrałeś telefonu !!!
- Do kościoła nie biorę...
- Ktoś dzwonił bez przerwy... spojrzałam.... twoja teściowa... aż zadzwoniła do mnie... Julia jest w szpitalu..
- Co ???
- Podobno jej stan jest ciężki...
- Ale co.. jak ?
- Nie wiem... ona tak bardzo płakała...
Ja nie mogę..
Jest w szpitalu... a więc dlatego nie wróciła... ?
Nie uciekła.. kocha jednak mnie...
A ja ją...
Z trzęsącymi się rękoma wsiadłem do wozu i jak wariat pojechałem do szpitala...
************
Całą ****ę wyzywałem sam siebie, że zwątpiłem, że darowałem sobie taką miłość...
I od razu dostałem od Boga w łeb...
Tego mi trzeba było...
Oberwać, aby zrozumieć...
Już nigdy jej nie opuszczę... damy radę.... to przeżyć..
Tak, damy... ale przecież ona jest w ciąży...
A jak coś stanie się dziecku... ?
A może to kara dla mnie... za grzech... ?
Jak coś się jej stanie.... to nie daruję Bogu... i sobie... ?
Jest na 3 pietrze... wewnętrzny...
Biegnę...
Jest Karolina, wujek Jurgen z ciocią Anią...
- Jesteś Andrzejku... !!!
- Co się stało mamo ?
- Dzwoniłam, ale nie odbierałeś...
- Byłem w kościele... mama mi dopiero powiedziała...
- Znaleźli ją na drodze... pobitą i ***********ą... gdzieś nad ranem...
- Jaki jestem głupi... gdy nie wróciła na noc... pomyślałem, że odeszła... a powinienem ją szukać... to moja wina... przepraszam...
- To nie twoja wina,.. tylko jakiś gnojków... ale ich dorwiemy...
- Nie daruję im... jak coś się jej stanie... a co z dzieckiem ?
- Podobno jakoś się trzyma... monitorują ją...
Moja Julcia... i moje maleństwo...
- A możemy ją zobaczyć ?
- Nie, bo jest na intensywnej terapii... i walczą o nią...
- O mój Boże...
Musiałem odejść na bok...
Jaki byłem głupi... ale frajer.... !!!
Nigdy sobie tego nie wybaczę...
Po jakimś czasie przyszła policja...
Karolina rozmawiała z nimi jak ze swoimi... bo klepali się po plecach... i tylko kiwali głowami...
Taka osoba pewnie ma swoje kontakty i znajomości.
Podszedłem...
- Czy coś wiadomo.. ?
- Tomku, to mąż Juli... rodzina... jest z nami...
Gdy to Karolina powiedziała, to wiedziałem, że to ważne...
- Szukamy świadków... ale to kwestia czasu... wiemy tylko, że była na imprezie i wyszła... nie wiadomo czy z kimś pojechała, czy ją porwano... ?
- Co.. porwanie ?
- Są różne opcje... na razie jest za szybko, żeby coś stwierdzić...
I teraz nastąpiło coś, czego nie powinienem zobaczyć..
Policjant spojrzał się na Karolinę i było to spojrzenie.. wiecie...
Takie ...że wiemy... ale nie powiemy...
Nie odezwałem się.. ale zrozumiałem, że coś kiedyś się wydarzyło i oni wiedzą co...
Ale nie teraz...
Za szybko na mnie....
Trudno... może to była ta cierpliwość... o którą prosiła Karolina... ?
A może ich nerwy i niechęć ?
A może i powód jej ślubu... ?
Albo ucieczki z domu ?
Czyżby mieli wrogów... ?
I dlatego wujek Jurgen mieszka z nimi ?
Dużo tych pytań...
Ale teraz najważniejsza jest Julia... moja miłość, moja żona, która nie uciekła ode mnie... tylko ktoś ją skrzywdził...
***********
Zabrania się kopiowania i umieszczania w/w w częściach lub całości tekstu na innych portalach bez mojej zgody.
5年前