Zdobył ją pieniędzmi
Gdy ją zobaczył po raz pierwszy była ubrana w ciemno brązowa sukienkę z długim rękawem, pończochy (przynajmniej gorąco liczył że to pończochy a nie rajstopy) i botki wykonane z imitacji krokodylej skóry. Była śliczną, niską brunetką o stalowo błękitnych oczach. Sukienka idealnie opinała jej malutką lecz kształtną dziewczęcą pupkę, drobne piersi odznaczały się wyraźnie, konkurując o jego uwagę z nogami. Szczupłymi długimi jak na tak malutką osóbkę nogami zakończonymi maleńkimi stópkami. Jak on chciałby móc ściągnąć jej bucika, dotknąć, poczuć pod ręką gładką fakturę pończoch, pomasować, pocałować...
- Widzę że już mamy komplet. Witam serdecznie na sesji wprowadzającej dla nowych pracowników!
Głos prowadzącej wyrwał go z świata marzeń. Był początek lutego, w audytorium jednej z wielu korporacji; około 20 osób rozpoczynało swoją karierę w nowej firmie. Wśród nich on, wysoki dobrze zbudowany 30-kilkulatek z bogatym doświadczeniem zawodowym i 4 letnim małżeńskim stażem.
Ona usiadła koło niego, miała na imię Patrycja, jak dowiedział się podczas którejś z sesji, skrzętnie notując w myślach; Patrycja Lakow. Nie planował tego, poraziło go to nagle bez żadnego ostrzeżenia. Nie zakochał się, po prostu gdy ją zobaczył cały świat przestał istnieć. Nie było sali pełnej ludzi, nie było stresu pierwszego dnia. Była tylko ona. Idealna, taka jakiej zawsze pragnął. Siedziała tuż obok, na wyciągnięcie ręki lecz ciągle obca, niedostępna.
Użył całego swojego uroku osobistego, zagadując to ją, to koleżankę obok, to kolegę z naprzeciwka - by niezbyt ostentacyjnie pokazać że tak naprawdę interesuje go tylko ona. Powoli zdobywał informację: pracuje w finansach, dwa piętra pod jego działem. Nie ma narzeczonego, ani chłopaka. To jej d**ga poważna praca, rok wcześniej obroniła pracę magisterską. Śmiała się z jego żartów, nie obchodziło go czy z grzeczności czy faktycznie się jej podobały. Ten uśmiech nim zawładnął. Zdawało mu się że widzi błysk w jej oczach gdy wąskie usta umalowane delikatną szminką układały się w piękny szeroki uśmiech, lekko uchylając się. Uchylając jak do pocałunku gdy wargi muskają się delikatnie, masując czule, bez pośpiechu, zapamiętując każdą sekundę długo wyczekiwanego zbliżenia. Stanowiąc jedynie wstęp do poznania smaku partnera, splątania języczków, gry wstępnej niejednokrotnie bardziej podniecającej od seksu samego w sobie. Muszę się dowiedzieć jak ona smakuje. Muszę.
Przez dwa kolejne dni ciągle wpadali na siebie. Niby przypadkiem siadając obok, przypadkiem jadąc tą samą windą i idąc w tym samym kierunku na przystanek. Rozmowy jednak nie przerodziły się w nic bardziej konkretnego od zwykłych uprzejmych wymian. Mijały kolejne dni. Zaprosił ją do kontaktów na LinkedIn, zaakceptowała ale nie zaczepiła go wiadomością. Kilka razy odwiedzał jej piętro, tylko po to by ją zobaczyć. Podszedł tylko raz pytając o ****ę do jednego z pokoi konferencyjnych. Doskonale wiedział gdzie ten się znajduje, tak samo jak wiedział że nie ma najmniejszej potrzeby by tam się znaleźć. Bardzo chciał zaaranżować kolejny kontakt. Przypomniał sobie że kadry obiecały im instrukcje jak przystąpić do dodatkowego ubezpieczenia, taki bonus od firmy. Dni mijały a instrukcje nie nadchodziły. Napisał do niej czy może ona coś dostała (doskonale wiedział że nie) i że on może pomęczyć HR'y i dać jej znać jeśli coś ustali. Parę dni później przesłał jej komplet dokumentów. Na jej "Dziękuje" odpisał z góry zaplanowanym "Zdaje się że na dole otworzyli Starbucksa a za tą małą przysługę chętnie przyjmę od Ciebie kawę."
Podczas rozmowy okazało się że niedawno wzięła swój pierwszy kredyt na mieszkanie. Nie sama, z pomocą rodziców. Nie żaliła się gdy po kilku zmianach tematów wyszło na jaw iż jej tato stracił niedawno pracę i ciągle wypatruje "tej najlepszej oferty". To było to. Punkt zaczepienia. Zapalnik który rozpalił trybiki w jego głowie. Jego szansa: postawi wszystko na jedną kartę i albo zgarnie całą pulę albo zostanie ochrzczony nadętą świnia i znienawidzony do końca życia.
- Słuchaj, bardzo mi się podobasz, jesteś prześliczną dziewczyną i bardzo chciałbym widywać Cię częściej, nie tylko w pracy. Mam żonę którą kocham i której na pewno nie zostawię. Jednak to co przyciąga mnie do Ciebie doprowadza mnie już do skraju wytrzymałości. Chciałbym Ci pomóc podreperować budżet w zamian za kilka bliższych spotkań w miesiącu. Tysiąc złotych do każdej wypłaty na pewno by Ci pomogło i też jasno określiło naszą relację.
Zatkało ją. Prychnęła krótkim urwanym śmiechem, po czym zbladła szeroko otwierając oczy, widząc wyraźnie że on nie żartuje.
- Przemyśl to prosze, i daj mi znać. Obiecuję Cię już nie zaczepiać... Pa!
Zostawił ją samą w kawiarni, może nie do końca samą gdyż jeszcze długo po jego wyjściu towarzyszył jej szok który wywołał swoją ofertą.
Wieczorem dostał od niej wiadomość na LinkedIn: "Nie jestem taką kobietą! Nie wiem co sobie wyobrażasz i za kogo mnie wziąłeś! Ale tak, potrzebuje tych pieniędzy... i... prawdę mówiąc... mokro mi :* "
Bardzo zdziwiły go ostatnie dwa słowa. Mogła napisać że ta cała sytuacja ją podnieca lub zaczyna się podobać. Mogła nic nie dodawać. Ona jednak napisała "mokro mi" jakby celowo chciała spotęgować jego podniecenie. Udało się jej. Serce mu waliło a ręce drżały. Czuł się jakby cała krew z organizmu napłynęła mu do członka. Resztką silnej woli napisał odpowiedź:
"Bądź w galerii jutro o 20:00, załóż szpilki, pończochy i spódniczkę. Majtki nie będą Ci potrzebne. Widzimy się w Cafe Nero."
Usiedli w fotelach naprzeciwko siebie przy sezonowym Late.
- Cieszę się że podjełaś moją propozycję, a teraz podnieś lekko pupkę i podwiń spódniczkę. Chce sprawdzić czy grzecznie zastosowałaś sie do moich instrukcji.
- Daj spokój, tu jest pełno ludzi, co chwile ktoś przechodzi.. No nie mam ich tak jak chciałeś, ale czy nie możemy podejść gdzieś na bok albo do toalety?
- Na to jeszcze przyjdzie czas. A teraz proszę podnieś lekko pupkę. Zdecydowałaś się na coś więc bądź posłuszna, nie będe powtarzał.
Delikatnie uniosła swoją drobną pupę jednocześnie obiema rękami chwytając za spódniczkę milimetr po milimetrze odsłaniając koronkowe zwieńczenie pończoch. Patrzył jak zahipnotyzowany gdy w końcu ujrzał lekko różowe, wciąż zamknięte wargi sromowe. Zaschło mu w ustach a jedyne co mogłoby teraz go nawodnić to jej soki. Zamknięte jeszcze, zapieczętowane w jej ślicznej muszelce, w różowym ślimaczku przyozdobionym u góry paskiem wypielęgnowanych włosków.
- Wystarczy, dopij teraz ładnie kawę... i mówiłaś coś o toalecie?
- No tak ale chodziło mi o "pokaz", nie chce mi się sikać...
- Mi też nie, dopij i chodź.
Zdecydowanym ruchem otworzył drzwi i wepchnął ją do środka kabiny w męskiej ubikacji. Uniósł ją i postawił na zamkniętym sedesie. Uklęknął przed nią i zaczął całować jej stopy obute w szpilki. Jednocześnie masował jej łydkę, delikatnie podrapując w gładziutkie pończochy. Była jego prezentem, jego zdobyczą, była jego! Całował coraz wyżej, kilkukrotnie kosztując językiem smak jej pończoch, przenosił się w rejon wewnętrznej strony ud tuż nad koronkowym zakończeniem. Miał jej cipkę na wysokości nosa, którym delikatnie, niby przypadkiem trącił parę razy przenosząc pocałunki z jednego uda na d**gie.
Czuł ją, czuł jej podniecenie, słyszał coraz szybszy oddech, cała drżała a na ślimaczku pojawiły się pierwsze kropelki. Zlizał je natychmiast. Językiem otworzył wargi sromowe ukazujące przepiękny intensywnie różowy kwiatuszek cały skąpany w sokach. Nie zagłębiał się językiem w dziurkę lecz pracowicie wiercił nim z góry na dół raz po jednej stronie raz po d**giej, zapamiętale pojąc się jej nektarem. W pewnym momencie natrafił na jej guziczek, twardy, nabrzmiały, niedopieszczony. Zaczął na przemian ssać go i łechtać językiem jak pies podczas picia. Ale przecież nie był jej psem. Była blisko orgazmu gdy przestał. Podniósł się z kolan i zaskoczonej kochance brutalnie wepchał język w usta. Lizał jej język jak w szale, gwałtownie, jakby pocałunek miał być oddechem a jej usta jedynym źródłem powietrza. Na początku zaskoczona, szybko odwzajemniła jego dzikość. Sama nie wie kiedy jej ręka powędrowała do cipki by dokończyć jego robotę. Oderwał się od niej i zdecydowanym ruchem odepchnął jej dłoń od dziurki.
- Jeszcze nie. Ja zdecyduję kiedy możesz dojść.
Wyszli z toalety trzymając się za ręce. Prowadził ją przez alejki galerii do dużego sklepu odzieżowego. Przechodząc na tyły sklepu chwycił damski t-shirt, nawet nie sprawdzał rozmiaru. Wchodząc do przymierzalni szepnął jej do ucha:
- Zawołaj mnie jak będziesz naga.
I zasunął za nią zasłonę od kabiny.
Po chwili wychyliła się jej głowa. Cudowne kruczoczarne włosy, mocne brwi, gęste rzęsy ozdabiały jej oczy które płoneły z pożądania. Widział w nich błysk gdy zapytała figlarnie:
- Kochanie, mógłbyś mnie proszę zapiąć?
Wszedł do środka, ona w samych pończochach odwróciła się na pięcie plecami do niego, pochyliła się przytrzymując rękami stołeczka:
- Zapnij mnie proszę od tyłu... Błagam...
On nie mógł doczekać się tej chwili od momentu gdy ujrzał ją po raz pierwszy blisko miesiąc temu. Jego nabrzmiały członek był w gotowości gdy siedzieli jeszcze przy kawie. Uwolnił go szybko. Purpurowy z ciśnienia krwi żołądź osadzony na twardym jak skała przyrodzeniu dotknął jej furtki. Najpierw delikatnie wszedł do środka lecz czując że jej ciaśniutka, mokra cipka nie stawia większego oporu zdecydowanym ruchem wszedł do samego końca.
Jęknęła.
Posuwał ją od tyłu. Od razu pełnym szybki tempem. Gra wstępna trwała za długo doprowadzając ich oboje do skraju wytrzymania. Pracował w niej rytmicznie jak tłok maszyny. Twardziel wdzierający się w jej kobiecość, jej dziewczęcość, jej cipkę. Teraz jego cipkę. On nie jest jej psem, za to ona powoli stawała się jego suką. Walił ją mocno, walił ją szybko, jej soki ciekły mu już po udach, czuł jej mokre wrota na swoich nabrzmiałych jajach gdy te uderzały o nią kilkakrotnie w każdym mgnieniu oka. Chwyciła jego rękę która wcześniej spoczywała na jej ramieniu. Zakryła ją swoje usta i w kulminacyjnym momencie przygryzła. Całe ciało wyprężyło się a potem zaczęło się trząść. On nie przestawał lecz ona już nie mogła wytrzymać tej ekstazy. Nie mogąc utrzymać się na nogach wypchnęła go z siebie i uklękła obracając twarz w stronę jego członka.
Wzięła go w usta i zaczęła zachłannie ssać i kołysać głową.
- Nie połykaj, przytrzymaj w ustach.
Wycedził przez zęby sekundę przed tym gdy jego penis zaczął pulsować wystrzeliwując nasienie wewnątrz jej ust.
Zadławiła się, łzy napłynęły jej do oczu lecz wytrzymała.
Smakował jej, lekko słodki, bardzo gęsty delikatnie ciepły, językiem rozsmarowała jego nektar po podniebieniu zaraz po tym gdy lekko zwiotczały penis opuścił jej usta upuszczając kropelkę na jej malutką pierś tuż obok wciąż nabrzmiałego sutka.
- Wypluj na siebie i rozsmaruj na piersiach
Odpowiedziało mu zdziwione spojrzenie, lekko rozchylone usta wciąż pełne spermy.
- Jesteś teraz moją suką, wetrzyj w siebie moje nasienie. Niech Cie przeniknie, naznaczy. Żaden pies Cie już nie zerżnie. Zakaz kąpieli do rana!
Zrobiła jak kazał, kolistymi ruchami zaczeła wcierać spermę najpierw u podstaw piersi idąc coraz wyżej do sutków i nad nie. Wychodząc rzucił jej na podłogę 100zł.
- To zaliczka do następnego spotkania. Moja kurewko.
- Widzę że już mamy komplet. Witam serdecznie na sesji wprowadzającej dla nowych pracowników!
Głos prowadzącej wyrwał go z świata marzeń. Był początek lutego, w audytorium jednej z wielu korporacji; około 20 osób rozpoczynało swoją karierę w nowej firmie. Wśród nich on, wysoki dobrze zbudowany 30-kilkulatek z bogatym doświadczeniem zawodowym i 4 letnim małżeńskim stażem.
Ona usiadła koło niego, miała na imię Patrycja, jak dowiedział się podczas którejś z sesji, skrzętnie notując w myślach; Patrycja Lakow. Nie planował tego, poraziło go to nagle bez żadnego ostrzeżenia. Nie zakochał się, po prostu gdy ją zobaczył cały świat przestał istnieć. Nie było sali pełnej ludzi, nie było stresu pierwszego dnia. Była tylko ona. Idealna, taka jakiej zawsze pragnął. Siedziała tuż obok, na wyciągnięcie ręki lecz ciągle obca, niedostępna.
Użył całego swojego uroku osobistego, zagadując to ją, to koleżankę obok, to kolegę z naprzeciwka - by niezbyt ostentacyjnie pokazać że tak naprawdę interesuje go tylko ona. Powoli zdobywał informację: pracuje w finansach, dwa piętra pod jego działem. Nie ma narzeczonego, ani chłopaka. To jej d**ga poważna praca, rok wcześniej obroniła pracę magisterską. Śmiała się z jego żartów, nie obchodziło go czy z grzeczności czy faktycznie się jej podobały. Ten uśmiech nim zawładnął. Zdawało mu się że widzi błysk w jej oczach gdy wąskie usta umalowane delikatną szminką układały się w piękny szeroki uśmiech, lekko uchylając się. Uchylając jak do pocałunku gdy wargi muskają się delikatnie, masując czule, bez pośpiechu, zapamiętując każdą sekundę długo wyczekiwanego zbliżenia. Stanowiąc jedynie wstęp do poznania smaku partnera, splątania języczków, gry wstępnej niejednokrotnie bardziej podniecającej od seksu samego w sobie. Muszę się dowiedzieć jak ona smakuje. Muszę.
Przez dwa kolejne dni ciągle wpadali na siebie. Niby przypadkiem siadając obok, przypadkiem jadąc tą samą windą i idąc w tym samym kierunku na przystanek. Rozmowy jednak nie przerodziły się w nic bardziej konkretnego od zwykłych uprzejmych wymian. Mijały kolejne dni. Zaprosił ją do kontaktów na LinkedIn, zaakceptowała ale nie zaczepiła go wiadomością. Kilka razy odwiedzał jej piętro, tylko po to by ją zobaczyć. Podszedł tylko raz pytając o ****ę do jednego z pokoi konferencyjnych. Doskonale wiedział gdzie ten się znajduje, tak samo jak wiedział że nie ma najmniejszej potrzeby by tam się znaleźć. Bardzo chciał zaaranżować kolejny kontakt. Przypomniał sobie że kadry obiecały im instrukcje jak przystąpić do dodatkowego ubezpieczenia, taki bonus od firmy. Dni mijały a instrukcje nie nadchodziły. Napisał do niej czy może ona coś dostała (doskonale wiedział że nie) i że on może pomęczyć HR'y i dać jej znać jeśli coś ustali. Parę dni później przesłał jej komplet dokumentów. Na jej "Dziękuje" odpisał z góry zaplanowanym "Zdaje się że na dole otworzyli Starbucksa a za tą małą przysługę chętnie przyjmę od Ciebie kawę."
Podczas rozmowy okazało się że niedawno wzięła swój pierwszy kredyt na mieszkanie. Nie sama, z pomocą rodziców. Nie żaliła się gdy po kilku zmianach tematów wyszło na jaw iż jej tato stracił niedawno pracę i ciągle wypatruje "tej najlepszej oferty". To było to. Punkt zaczepienia. Zapalnik który rozpalił trybiki w jego głowie. Jego szansa: postawi wszystko na jedną kartę i albo zgarnie całą pulę albo zostanie ochrzczony nadętą świnia i znienawidzony do końca życia.
- Słuchaj, bardzo mi się podobasz, jesteś prześliczną dziewczyną i bardzo chciałbym widywać Cię częściej, nie tylko w pracy. Mam żonę którą kocham i której na pewno nie zostawię. Jednak to co przyciąga mnie do Ciebie doprowadza mnie już do skraju wytrzymałości. Chciałbym Ci pomóc podreperować budżet w zamian za kilka bliższych spotkań w miesiącu. Tysiąc złotych do każdej wypłaty na pewno by Ci pomogło i też jasno określiło naszą relację.
Zatkało ją. Prychnęła krótkim urwanym śmiechem, po czym zbladła szeroko otwierając oczy, widząc wyraźnie że on nie żartuje.
- Przemyśl to prosze, i daj mi znać. Obiecuję Cię już nie zaczepiać... Pa!
Zostawił ją samą w kawiarni, może nie do końca samą gdyż jeszcze długo po jego wyjściu towarzyszył jej szok który wywołał swoją ofertą.
Wieczorem dostał od niej wiadomość na LinkedIn: "Nie jestem taką kobietą! Nie wiem co sobie wyobrażasz i za kogo mnie wziąłeś! Ale tak, potrzebuje tych pieniędzy... i... prawdę mówiąc... mokro mi :* "
Bardzo zdziwiły go ostatnie dwa słowa. Mogła napisać że ta cała sytuacja ją podnieca lub zaczyna się podobać. Mogła nic nie dodawać. Ona jednak napisała "mokro mi" jakby celowo chciała spotęgować jego podniecenie. Udało się jej. Serce mu waliło a ręce drżały. Czuł się jakby cała krew z organizmu napłynęła mu do członka. Resztką silnej woli napisał odpowiedź:
"Bądź w galerii jutro o 20:00, załóż szpilki, pończochy i spódniczkę. Majtki nie będą Ci potrzebne. Widzimy się w Cafe Nero."
Usiedli w fotelach naprzeciwko siebie przy sezonowym Late.
- Cieszę się że podjełaś moją propozycję, a teraz podnieś lekko pupkę i podwiń spódniczkę. Chce sprawdzić czy grzecznie zastosowałaś sie do moich instrukcji.
- Daj spokój, tu jest pełno ludzi, co chwile ktoś przechodzi.. No nie mam ich tak jak chciałeś, ale czy nie możemy podejść gdzieś na bok albo do toalety?
- Na to jeszcze przyjdzie czas. A teraz proszę podnieś lekko pupkę. Zdecydowałaś się na coś więc bądź posłuszna, nie będe powtarzał.
Delikatnie uniosła swoją drobną pupę jednocześnie obiema rękami chwytając za spódniczkę milimetr po milimetrze odsłaniając koronkowe zwieńczenie pończoch. Patrzył jak zahipnotyzowany gdy w końcu ujrzał lekko różowe, wciąż zamknięte wargi sromowe. Zaschło mu w ustach a jedyne co mogłoby teraz go nawodnić to jej soki. Zamknięte jeszcze, zapieczętowane w jej ślicznej muszelce, w różowym ślimaczku przyozdobionym u góry paskiem wypielęgnowanych włosków.
- Wystarczy, dopij teraz ładnie kawę... i mówiłaś coś o toalecie?
- No tak ale chodziło mi o "pokaz", nie chce mi się sikać...
- Mi też nie, dopij i chodź.
Zdecydowanym ruchem otworzył drzwi i wepchnął ją do środka kabiny w męskiej ubikacji. Uniósł ją i postawił na zamkniętym sedesie. Uklęknął przed nią i zaczął całować jej stopy obute w szpilki. Jednocześnie masował jej łydkę, delikatnie podrapując w gładziutkie pończochy. Była jego prezentem, jego zdobyczą, była jego! Całował coraz wyżej, kilkukrotnie kosztując językiem smak jej pończoch, przenosił się w rejon wewnętrznej strony ud tuż nad koronkowym zakończeniem. Miał jej cipkę na wysokości nosa, którym delikatnie, niby przypadkiem trącił parę razy przenosząc pocałunki z jednego uda na d**gie.
Czuł ją, czuł jej podniecenie, słyszał coraz szybszy oddech, cała drżała a na ślimaczku pojawiły się pierwsze kropelki. Zlizał je natychmiast. Językiem otworzył wargi sromowe ukazujące przepiękny intensywnie różowy kwiatuszek cały skąpany w sokach. Nie zagłębiał się językiem w dziurkę lecz pracowicie wiercił nim z góry na dół raz po jednej stronie raz po d**giej, zapamiętale pojąc się jej nektarem. W pewnym momencie natrafił na jej guziczek, twardy, nabrzmiały, niedopieszczony. Zaczął na przemian ssać go i łechtać językiem jak pies podczas picia. Ale przecież nie był jej psem. Była blisko orgazmu gdy przestał. Podniósł się z kolan i zaskoczonej kochance brutalnie wepchał język w usta. Lizał jej język jak w szale, gwałtownie, jakby pocałunek miał być oddechem a jej usta jedynym źródłem powietrza. Na początku zaskoczona, szybko odwzajemniła jego dzikość. Sama nie wie kiedy jej ręka powędrowała do cipki by dokończyć jego robotę. Oderwał się od niej i zdecydowanym ruchem odepchnął jej dłoń od dziurki.
- Jeszcze nie. Ja zdecyduję kiedy możesz dojść.
Wyszli z toalety trzymając się za ręce. Prowadził ją przez alejki galerii do dużego sklepu odzieżowego. Przechodząc na tyły sklepu chwycił damski t-shirt, nawet nie sprawdzał rozmiaru. Wchodząc do przymierzalni szepnął jej do ucha:
- Zawołaj mnie jak będziesz naga.
I zasunął za nią zasłonę od kabiny.
Po chwili wychyliła się jej głowa. Cudowne kruczoczarne włosy, mocne brwi, gęste rzęsy ozdabiały jej oczy które płoneły z pożądania. Widział w nich błysk gdy zapytała figlarnie:
- Kochanie, mógłbyś mnie proszę zapiąć?
Wszedł do środka, ona w samych pończochach odwróciła się na pięcie plecami do niego, pochyliła się przytrzymując rękami stołeczka:
- Zapnij mnie proszę od tyłu... Błagam...
On nie mógł doczekać się tej chwili od momentu gdy ujrzał ją po raz pierwszy blisko miesiąc temu. Jego nabrzmiały członek był w gotowości gdy siedzieli jeszcze przy kawie. Uwolnił go szybko. Purpurowy z ciśnienia krwi żołądź osadzony na twardym jak skała przyrodzeniu dotknął jej furtki. Najpierw delikatnie wszedł do środka lecz czując że jej ciaśniutka, mokra cipka nie stawia większego oporu zdecydowanym ruchem wszedł do samego końca.
Jęknęła.
Posuwał ją od tyłu. Od razu pełnym szybki tempem. Gra wstępna trwała za długo doprowadzając ich oboje do skraju wytrzymania. Pracował w niej rytmicznie jak tłok maszyny. Twardziel wdzierający się w jej kobiecość, jej dziewczęcość, jej cipkę. Teraz jego cipkę. On nie jest jej psem, za to ona powoli stawała się jego suką. Walił ją mocno, walił ją szybko, jej soki ciekły mu już po udach, czuł jej mokre wrota na swoich nabrzmiałych jajach gdy te uderzały o nią kilkakrotnie w każdym mgnieniu oka. Chwyciła jego rękę która wcześniej spoczywała na jej ramieniu. Zakryła ją swoje usta i w kulminacyjnym momencie przygryzła. Całe ciało wyprężyło się a potem zaczęło się trząść. On nie przestawał lecz ona już nie mogła wytrzymać tej ekstazy. Nie mogąc utrzymać się na nogach wypchnęła go z siebie i uklękła obracając twarz w stronę jego członka.
Wzięła go w usta i zaczęła zachłannie ssać i kołysać głową.
- Nie połykaj, przytrzymaj w ustach.
Wycedził przez zęby sekundę przed tym gdy jego penis zaczął pulsować wystrzeliwując nasienie wewnątrz jej ust.
Zadławiła się, łzy napłynęły jej do oczu lecz wytrzymała.
Smakował jej, lekko słodki, bardzo gęsty delikatnie ciepły, językiem rozsmarowała jego nektar po podniebieniu zaraz po tym gdy lekko zwiotczały penis opuścił jej usta upuszczając kropelkę na jej malutką pierś tuż obok wciąż nabrzmiałego sutka.
- Wypluj na siebie i rozsmaruj na piersiach
Odpowiedziało mu zdziwione spojrzenie, lekko rozchylone usta wciąż pełne spermy.
- Jesteś teraz moją suką, wetrzyj w siebie moje nasienie. Niech Cie przeniknie, naznaczy. Żaden pies Cie już nie zerżnie. Zakaz kąpieli do rana!
Zrobiła jak kazał, kolistymi ruchami zaczeła wcierać spermę najpierw u podstaw piersi idąc coraz wyżej do sutków i nad nie. Wychodząc rzucił jej na podłogę 100zł.
- To zaliczka do następnego spotkania. Moja kurewko.
5年前