Kręciły go jej stopy...
Kręciły go jej stopy. Siedzieli naprzeciwko siebie przy stole. On razem z swoją żoną na kanapie po jednej stronie, ona z swoim mężem na dość oddalonych od siebie krzesłach po d**giej. Oprócz nich miejsce na kanapie i jedno krzesło przy stole zajmowała jeszcze para ich dobrych znajomych Wojtek i Gośka.
On uganiał się za Joanna od wielu lat, jednak jego wielomiesięczny wyjazd z kraju dał okazję Marcinowi, jej obecnemu mężowi, jak widać po obrączkach: okazję w pełni wykorzystaną. Ela, jego żona, towarzyszyła mu na ich ślubie, potem los ich związał na dłużej aż doprowadził do zaręczyn, reszta jest już historią...
Pod stołem, jego stopy cały wieczór szukały kontaktu z nią. To lekko przypadkiem muskając, to nie cofając się gdy ona poprawiając swoją pozycję na krześle odsunęła swoją stopkę tak by stykała się z jego. Z każdym kontaktem czuł iskry wędrujące od koniuszka jego nogi, po całym ciele. Iskry przeradzające się w pulsujące ciepło w kroku. Iskry które zaczęły sterować jego zachowaniem, jego myślami. Całe towarzystwo wypiło kolejkę która dodała mu odwagi. Uniósł swoją stopę i delikatnie pomasował jej łydkę, z góry na dół i jeszcze raz z dołu do góry.
Następnie obniżył i koniuszkami palców pogłaskał jej stópkę, po czym delikatnie położył piętę na ziemi a reszta spoczęła przykrywając jej palce. Joanna się nie wycofała. Nie poruszyła. Nawet na niego nie spojrzała, co odebrał jako ciche przyzwolenie: pełną akceptację. Tęsknotę za tym iż kiedyś byli tak blisko i oboje czuli że pewnych spraw nie domkneli do końca. Siedzieli tak wieczność.
Świadomość że obok niego jest jego żona, jej mąż, ich znajomi i nikt nic nie wie, nic nie podejrzewa tylko go nakręcała. Wykorzystał już swój wachlarz możliwości. Każdy następny ruch mógłby być zbyt ryzykowny. W pewnym momencie wstała:
- Marcin a może przyniosę nasze zdjęcia z wakacji? Nie chwaliliśmy się jeszcze. Wiesz gdzie są?
- Chyba w pokoju na dole, ale musisz poszukać.
Natłok myśli w jego głowie. d**ga okazja się może nie powtórzyć. Coś musi zrobić. Ale jak znajdzie się na dole nie prowokując podejrzeń? Przecież nie zaoferuje jej szarmancko pomocy. Ma żone, a Joanna męża, to jego rola.
Minęła minuta, może mniej od kiedy wyszła, czas dla niego rozciągnął się do granic możliwości.
- Idę do ubikacji - powiedział Wojtek.
- Ej mi też się chce - zwietrzył swoją okazję
- Sory kolego ale byłem pierwszy!
- Marcin macie d**gą toaletę na dolę?
- Jasne, naprzeciwko schodów, raczej trafisz.
Jackpot. Prawie wystrzelił z kanapy, opamiętując się żeby zwolnić bo jeszczee wyprzedzi Wojtka w drodze do toalety. Na schodach już biegł pokonując je w dwa szybkie susy. Uderzył tylko w przełącznik światła do toalety i natychmiast obrócił się na lewo w stronę pokoju z którego właśnie wychodziła Joanna z albumem. Doskoczył do niej i powoli zbliżył swoją twarz, swoje usta do jej ust na odległość kilku milimetrów. Ułamek sekundy i ona zaczęła go całować. Delikatnie muskali się warga o wargę, kosztując wilgoci swoich ust. Smakowała wybornie, kobieco, kojąco. Jak najlepszy owoc, jak nagroda na która czekał całe życie. Język. To było coś innego. Miał wiele kobiet, ale ten język. Kręcił się w jego ustach jednocześnie sprężysty i plastyczny. Dopasowany do jego języka, do jego ruchów, splątany w tańcu. Muskający delikatnie środka języka cofający się aż po czubek i potem na spód, masując raz jeden raz d**gi bok. Strużka śliny lekko wydostała się z kącika jego ust, jej śliny. Ich pierwszy pocałunek: idealny. Erekcja rozsadzała jego spodnie. W głowie nie pytał się o to co teraz, lecz JAK?!?
- Joanna i co są te zdjęcia?!
Głos znad schodów. Oderwali się od siebie jak rażeni prądem. Marcin schodził powoli z góry. Nie zdążył ich zobaczyć. On się cofnął a ona szybko wbiegła do góry chwytając męża pod rękę i odprowadzając do stołu.
Nie było więcej epizodów tego wieczoru. A przytulone stopy naszych kochanków, mimo iż dotrwały razem do końca imprezy nie powodowały już takich iskier, takiego ciepła. Po tym co przeżyli, po ekstazie pierwszego pocałunku było to za mało, było to coś wręcz oczywistego. Są razem, chociaż z innymi, są razem choć przez chwilę. A wspólnych chwil w nadchodzących miesiącach było jeszcze kilka...
Cdn?
On uganiał się za Joanna od wielu lat, jednak jego wielomiesięczny wyjazd z kraju dał okazję Marcinowi, jej obecnemu mężowi, jak widać po obrączkach: okazję w pełni wykorzystaną. Ela, jego żona, towarzyszyła mu na ich ślubie, potem los ich związał na dłużej aż doprowadził do zaręczyn, reszta jest już historią...
Pod stołem, jego stopy cały wieczór szukały kontaktu z nią. To lekko przypadkiem muskając, to nie cofając się gdy ona poprawiając swoją pozycję na krześle odsunęła swoją stopkę tak by stykała się z jego. Z każdym kontaktem czuł iskry wędrujące od koniuszka jego nogi, po całym ciele. Iskry przeradzające się w pulsujące ciepło w kroku. Iskry które zaczęły sterować jego zachowaniem, jego myślami. Całe towarzystwo wypiło kolejkę która dodała mu odwagi. Uniósł swoją stopę i delikatnie pomasował jej łydkę, z góry na dół i jeszcze raz z dołu do góry.
Następnie obniżył i koniuszkami palców pogłaskał jej stópkę, po czym delikatnie położył piętę na ziemi a reszta spoczęła przykrywając jej palce. Joanna się nie wycofała. Nie poruszyła. Nawet na niego nie spojrzała, co odebrał jako ciche przyzwolenie: pełną akceptację. Tęsknotę za tym iż kiedyś byli tak blisko i oboje czuli że pewnych spraw nie domkneli do końca. Siedzieli tak wieczność.
Świadomość że obok niego jest jego żona, jej mąż, ich znajomi i nikt nic nie wie, nic nie podejrzewa tylko go nakręcała. Wykorzystał już swój wachlarz możliwości. Każdy następny ruch mógłby być zbyt ryzykowny. W pewnym momencie wstała:
- Marcin a może przyniosę nasze zdjęcia z wakacji? Nie chwaliliśmy się jeszcze. Wiesz gdzie są?
- Chyba w pokoju na dole, ale musisz poszukać.
Natłok myśli w jego głowie. d**ga okazja się może nie powtórzyć. Coś musi zrobić. Ale jak znajdzie się na dole nie prowokując podejrzeń? Przecież nie zaoferuje jej szarmancko pomocy. Ma żone, a Joanna męża, to jego rola.
Minęła minuta, może mniej od kiedy wyszła, czas dla niego rozciągnął się do granic możliwości.
- Idę do ubikacji - powiedział Wojtek.
- Ej mi też się chce - zwietrzył swoją okazję
- Sory kolego ale byłem pierwszy!
- Marcin macie d**gą toaletę na dolę?
- Jasne, naprzeciwko schodów, raczej trafisz.
Jackpot. Prawie wystrzelił z kanapy, opamiętując się żeby zwolnić bo jeszczee wyprzedzi Wojtka w drodze do toalety. Na schodach już biegł pokonując je w dwa szybkie susy. Uderzył tylko w przełącznik światła do toalety i natychmiast obrócił się na lewo w stronę pokoju z którego właśnie wychodziła Joanna z albumem. Doskoczył do niej i powoli zbliżył swoją twarz, swoje usta do jej ust na odległość kilku milimetrów. Ułamek sekundy i ona zaczęła go całować. Delikatnie muskali się warga o wargę, kosztując wilgoci swoich ust. Smakowała wybornie, kobieco, kojąco. Jak najlepszy owoc, jak nagroda na która czekał całe życie. Język. To było coś innego. Miał wiele kobiet, ale ten język. Kręcił się w jego ustach jednocześnie sprężysty i plastyczny. Dopasowany do jego języka, do jego ruchów, splątany w tańcu. Muskający delikatnie środka języka cofający się aż po czubek i potem na spód, masując raz jeden raz d**gi bok. Strużka śliny lekko wydostała się z kącika jego ust, jej śliny. Ich pierwszy pocałunek: idealny. Erekcja rozsadzała jego spodnie. W głowie nie pytał się o to co teraz, lecz JAK?!?
- Joanna i co są te zdjęcia?!
Głos znad schodów. Oderwali się od siebie jak rażeni prądem. Marcin schodził powoli z góry. Nie zdążył ich zobaczyć. On się cofnął a ona szybko wbiegła do góry chwytając męża pod rękę i odprowadzając do stołu.
Nie było więcej epizodów tego wieczoru. A przytulone stopy naszych kochanków, mimo iż dotrwały razem do końca imprezy nie powodowały już takich iskier, takiego ciepła. Po tym co przeżyli, po ekstazie pierwszego pocałunku było to za mało, było to coś wręcz oczywistego. Są razem, chociaż z innymi, są razem choć przez chwilę. A wspólnych chwil w nadchodzących miesiącach było jeszcze kilka...
Cdn?
5年前