3. Wywiad na wyłączność Joanny Kryńskiej
Szczyt ekonomiczny w Krynicy był okazją nie tylko do przeprowadzenia paru ciekawych wywiadów z ekonomistami i politykami, ale także na spotkanie integracyjne wśród dziennikarzy. Po całym dniu uganiania się za politykami w końcu mogli odpocząć i się zresetować. Tego potrzebowała dziennikarka z TVN, Joanna Kryńska. Była poirytowana butą, arogancją wiceministra Roberta Dicka, z którym musiała dziś przeprowadzić wywiad.
Doskonale czuła, że ten niespełna czterdziestoletni jastrząb polskiej polityki fiskalnej starał się ją uwieść, banalnie podrywał. Fakt był pociągający, ale... zbyt grubiański, aby się nim zainteresować. Kryńska starała się zapomnieć o tej godzinie wywiadu na wyłączność, ale jakość z pamięci nie mogła wyrzucić przenikliwego spojrzenia mężczyzny, było coś w nim... może i na kawę by się z nim nie umówiła, ale... aż czuła ciarki na plecach gdy wspomniała to spojrzenie... mężczyzny który pragnął jej cieleśnie.
Koledzy z branży poradzili jej jeden sposób, aby poradzić sobie z takimi wspomnieniami. Należało się porządnie napić. I napiła się. Bawiła.
To nie była żadna tajemnica, że dziennikarze się ostro bawią. Także dostojni goście Szczytu ekonomicznego mieli chrapkę na zabawę, ale robili to dyskretnie krążąc wokół miejsc okupowanych przez dziennikarzy.
- Tak Panie ministrze, tam bawi się ta czwarta władza. Radzę odpuścić. - mówił swojemu szefowi starszy i doświadczony sekretarz stanu.
Robert Dick stał przed wejściem na salę bankietową hotelu konferencyjnego i zaglądał do środka. Szybko wyłapał z tłumu kołyszącą się w rytm muzyki blondynkę w białej bluzce i ołówkowej spódnicy. Jakby dopiero co skończyła z nim wywiad.
- Może wstąpimy? - spytał.
- Nie radzę.
- Może jednak.
Minister ledwo przekroczył próg sali bankietowej, a już otarło się o niego parę nietrzeźwych osób. Wtem w ramiona wpadła mu Kryńska. Spojrzał w jej błękitne oczy. Były błyszczące, rozbiegane. Twarz rumiana. Uśmiech pijacki. Gdy się zorientowała na kogo wpadła, odskoczyła, poprawiła ubranie. Spojrzeli na siebie. Nic nie mówili. Jakby trafił ich grom.
- Panie Darku! - zawołał wiceminister stojącego wciąż w drzwiach ochoniarza. - Proszę odprowadzić tę panią. Chyba już wystarczy...
- Oj panie ministrze... my odprowadzimy koleżankę... - odparł kamerzysta, który nagle złapał Joannę pod ramię i spokojnie wyprowadził z sali.
- To ten kutas! - mruknęła Kryńska
- Tak tak, Joasiu... już powinnaś się położyć do łóżka. - kamerzysta prowadził ją powoli i ostrożnie, czule niczym dobry starszy brat.
Poszli do windy. Wjechali na piętro. Weszli do pokoju... nie zwracając uwagi na śledzącego ich Roberta Dicka.
Wiceminister wyczekał aż kamerzysta opuści pokój dziennikarki i pójdzie do pokoju tuż obok.
Hotelowe drzwi zamykały się bardzo, bardzo powoli. Kamerzysta zdążył zniknąć w swoim pokoju, a wiceminister wepchnąć stopę między drzwi do pokoju hotelowego Joanny Kryńskiej.
Robert Dick zamknął drzwi na zamek. Odwrócił się i spojrzał na dziennikarkę.
Leżała w pełnym świetle na łóżku z rozłożonymi rękoma i rozwartymi nogami jakby zapraszając go do swego wnętrza.
Jej bujne kształty kryły się pod kuszącą białą koszulą zapinaną na guziki oraz ołówkową spódnicą do kolan.
Podniecony polityk podszedł do łóżka. Zgasił światło zostawiając tylko małą lampkę tworzącą nikły półmrok.
Powoli zbliżył się do niej. Do jej włosów. Zaciągnął się. Pachniała cudownie. Delikatny, wyszukany zapach ****ich perfum.
Pachniała tak bardzo kobieco. Pachniała seksem. Jego dłoń pod jej bluzkę. Dotknął jej pleców. I sunął dalej. Przez bok przesunął się na jej brzuch. Już miał pełną erekcję. Wiedział, że pijana dziennikarka może się w każdej chwili obudzić. To będzie koniec jego rozkoszy. Przesunął dłoń w górę. Dotarł do jej piersi. Chwycił ją delikatnie. Co za rozkosz. Co za niesamowite uczucie. Zaczął ją delikatnie ugniatać. Krew w jego członku pulsowała coraz silniej. Przysunął się do niej bliżej. Dłoń przesunął na d**gą pierś i teraz z kolei tę pieścił.
Postanowił działać dalej. Zsunął dłoń w dół i powędrował z nią ku jej podbrzuszu. Wcisnął się pod pasek spódniczki. Dotarł do wzgórka łonowego Joanny. „Ma wspaniałą, rozkoszną cipkę” pomyślał. Delikatnie wsunął palce pod majteczki i dotarł do jej wnętrza. Poczuł lepką śliską maź. „Raz czy dwa, bez jej zgody, to nie ma znaczenia” pomyślał. "Patrzyła na mnie tak, że gdyby nie urwał jej się film, wylądowałaby w jego łóżku".
Przysunął się tak blisko, że przywarł do nie całym ciałem. Teraz czuł wyraźnie jej ciepło i zapach. Zaciągnął się nim głęboko jeszcze raz. Musi ją mieć. Wyjął palce z jej muszelki. Rozpiął jej spodnicę i powoli zsunął, tak aby się nie zorientowała. Chwycił jej prawą nogę w udzie. Uniósł ją lekko do góry rozwierając jej krocze przed sobą. Nie sprawiło mu większego kłopotu odnalezienie penisem, jej cipki. Znalazł ją kilkoma ruchami bioder. A znalazłszy wsunął się w jej wilgotne wnętrze. Co za rozkosz.
Joanna wydała przeciągły jęk. Poruszyła się. "Zaraz się obudzi" pomyślał. Nie tracąc już więcej czasu, obrócił ją na bok i przytulił się do jej pleców. Wszedł w nią. Zwarta cipka mocniej objęła jego penisa zwiększając jego doznania. Chwycił dłonią z powrotem jej cudowną pierś. Zaczął ją od tyłu posuwać. Joanna wydała kolejny jęk i poruszyła się lekko. Robert domyślał się, że jest to reakcja budzącej się kobiety zmieszana z doznawanymi przez nią odczuciami kopulacyjnymi.
Była rozkoszna. Tak cudownie ciepła, kobieca i… niewinna. Tak niewinna. Miał wrażenie, że kocha się z nastolatką.
Joanna jęknęła jeszcze raz, przeciągnęła się. Jego penis wysunąłby się zupełnie z jej cipki gdyby nie przytrzymał jej mocniej.
Wtem krzyk. Niezbyt głośny, ale ostry. Krzyk kobiety, która obudzona zdała sobie sprawę, że jest wykorzystywana. Seksualnie. Joanna obudziła się już zupełnie. I zdała sobie sprawę, że właśnie odbywa stosunek seksualny z wiceministrem rządu RP. Chciała się wyrwać. Wyskoczyć z łóżka. Ale ten przytrzymał ją mocno. Obejmował ją rękoma. Trzymał jej piersi. Czuła na nich jego łapy. I… O Boże. Czuła coś twardego. gorącego w swojej cipce. Posuwa ją. Bierze ją od tyłu.
– Nie, nieee proszę.
– Ćśśśś… ćśśś… cichutko bądź. Jesteś cudowna, wiesz? – wyszeptał jej do ucha.
– Ppproszszszę panie Robercie, proszszzsę przestaććć. Ja mam mężaaa.
– Rozluźnij się, będzie cudownie. Teraz już nie masz wyjścia.
Zaskoczona zauważyła że się podnieca. Fakt, że bierze ją inny facet, siłą, podniecał ją. Jej sutki stwardniały. Zrobiły się niesamowicie sztywne i sterczące. Jej cipka zwilgotniała, ułatwiając penetrację penisa. Gorąca fala zalewała powoli ciało Joanny. Czuła że zbliża się orgazm.
Szarpnęła się jeszcze raz, ale znów bezskutecznie. Robert trzymał ją mocno. Wiedział że w takiej pozycji może mu się jednak wyrwać.
Wysunął się z niej i obrócił ją więc na brzuch. Widok jej rozkosznych pośladków zagotował jego krew. Szybko rozwarł szeroko jej uda, dostrzegając jej różową cipkę.
– Proszę, nie, nieee – nie wyrywała się już, jęczała tylko cichutko.
– Jeszcze trochę, jeszcze troszeczkę – wiceminister szeptał znowu do jej ucha sadowiąc się na niej.
Swoim wyprężonym do granic możliwości penisem odnalazł jej szparkę bez żadnego problemu. Silnym ruchem wszedł w nią. Poczuł, że teraz jest dużo bardziej wilgotna i gorąca niż przed chwilą. „Podnieciła się” pomyślał zadowolony. Opierając się na rękach zaczął ją posuwać.
Joanna już nie protestowała. Dysząc tylko głośno pojękiwała od czasu do czasu. Wiceminister oparł się teraz tylko na jednej ręce, a d**gą wsunął pod brzuch swojej kochanki. Zsunął ją niżej, na jej podbrzusze i uniósł jej biodra nieco do góry. Przycisnął się mocniej dzięki temu do jej pośladków. Poza tym jej uniesione biodra eksponowały cipkę.
Była teraz bardziej otwarta na jego penetrację. Wchodził w nią głębiej. Doznanie u obydwu było silniejsze. Uniósł ją jeszcze mocniej i jeszcze. Wchodził głębiej, nicując ją prawie do dna. Joanna wypięta jak rozochocona kotka jęczała coraz głośniej i głośniej. Czuła że jej orgazm jest tuż tuż. Jego na pewno też. Teraz już go nic nie powstrzyma. Zerżnie ją. Wytryśnie w jej cipkę. Będzie miała w swoim wnętrzu jego gorące nasienie.
Wtem gwałtowne spazmy rozkoszy przerwały jej tok myślowy. Nie myślała już o niczym. Po prostu poddała się fali rozkoszy. Niezdolna logicznie rozumować zaczęła tylko czerpać jak największą rozkosz. Uniosła biodra jeszcze wyżej. Jej kochanek wchodził jeszcze głębiej. Uniosła się nieco na rękach. To było zaproszenie „popieść moje piersi”. Do tej pory leżała płasko na brzuchu, mając piersi rozpłaszczone na pościeli. Robert nie miał do nich dostępu. Teraz mu to umożliwiła. Zrozumiał od razu i skorzystał z okazji. Nie musiał już przytrzymywać jej bioder. Sama do niego lgnęła nadziewając się na jego lancę.
Energicznie pociągnął za poły białej bluzki. Guziki rozsypały się po hotelowym pokoju. Wiceminister Robert Dick chwycił piersi Joanny Kryńskiej skryte w białym staniku. Pieścił je gwałtownie, gorąco. Pieszczony piersi przyspieszyły orgazm Joanny, który nadszedł nagle.
I przedłużały go. Był długi. Niesamowicie długi i silny. Nie pamiętała już kiedy ostatnio miała taki orgazm z mężem. Wtem Robert doszedł. Gwałtowne drgawki wstrząsnęły jego ciałem. Jego penis pulsował w cipce dziennikarki. I wystrzelił.
Wytrysk był silny i długi. Joanna czuła rozkosz rozlewającego się w jej wnętrzu gorąca. Wypięła pupcię jeszcze bardziej, aby penetrował ją mocniej. Tak też się stało. Oboje osiągnęli maksimum rozkoszy ze wzajemnego seksu. Działali jak dobrze zgrana maszyna. Zgrana i naoliwiona. Maszyna seksu. Maszyna rozkoszy. Odchodzili prawie od zmysłów. Byli na pograniczu utraty świadomości. Rżnęli się ostro. Ostro, szybko i długo. Nic jednak nie trwa wiecznie. Żądza powoli wygasała. Namiętność słabła. kochali się jeszcze przez kilka minut, jednak coraz wolniej, coraz delikatnie. Joanna opadła wyczerpana na pościel. Jej niedawny rozmówca obrócił ją na plecy i delikatnie położył się na niej, wtulając się w jej gorące ciało. Pocałował ją namiętnie ale delikatnie w usta.
– Byłaś cudowna – wyszeptał – dziękuję. Kryńska zaczęła płakać. Robert nic już nie mówił.
– Wypuść mnie, proszę – chlipała jeszcze cichutko.
Wiceminister wstał uwalniając kobietę, którą przed chwilą posiadł. Ta usiadła powoli na łóżku, wstała i nie zakładając nic na siebie poszła wolnym krokiem do łazienki....
Doskonale czuła, że ten niespełna czterdziestoletni jastrząb polskiej polityki fiskalnej starał się ją uwieść, banalnie podrywał. Fakt był pociągający, ale... zbyt grubiański, aby się nim zainteresować. Kryńska starała się zapomnieć o tej godzinie wywiadu na wyłączność, ale jakość z pamięci nie mogła wyrzucić przenikliwego spojrzenia mężczyzny, było coś w nim... może i na kawę by się z nim nie umówiła, ale... aż czuła ciarki na plecach gdy wspomniała to spojrzenie... mężczyzny który pragnął jej cieleśnie.
Koledzy z branży poradzili jej jeden sposób, aby poradzić sobie z takimi wspomnieniami. Należało się porządnie napić. I napiła się. Bawiła.
To nie była żadna tajemnica, że dziennikarze się ostro bawią. Także dostojni goście Szczytu ekonomicznego mieli chrapkę na zabawę, ale robili to dyskretnie krążąc wokół miejsc okupowanych przez dziennikarzy.
- Tak Panie ministrze, tam bawi się ta czwarta władza. Radzę odpuścić. - mówił swojemu szefowi starszy i doświadczony sekretarz stanu.
Robert Dick stał przed wejściem na salę bankietową hotelu konferencyjnego i zaglądał do środka. Szybko wyłapał z tłumu kołyszącą się w rytm muzyki blondynkę w białej bluzce i ołówkowej spódnicy. Jakby dopiero co skończyła z nim wywiad.
- Może wstąpimy? - spytał.
- Nie radzę.
- Może jednak.
Minister ledwo przekroczył próg sali bankietowej, a już otarło się o niego parę nietrzeźwych osób. Wtem w ramiona wpadła mu Kryńska. Spojrzał w jej błękitne oczy. Były błyszczące, rozbiegane. Twarz rumiana. Uśmiech pijacki. Gdy się zorientowała na kogo wpadła, odskoczyła, poprawiła ubranie. Spojrzeli na siebie. Nic nie mówili. Jakby trafił ich grom.
- Panie Darku! - zawołał wiceminister stojącego wciąż w drzwiach ochoniarza. - Proszę odprowadzić tę panią. Chyba już wystarczy...
- Oj panie ministrze... my odprowadzimy koleżankę... - odparł kamerzysta, który nagle złapał Joannę pod ramię i spokojnie wyprowadził z sali.
- To ten kutas! - mruknęła Kryńska
- Tak tak, Joasiu... już powinnaś się położyć do łóżka. - kamerzysta prowadził ją powoli i ostrożnie, czule niczym dobry starszy brat.
Poszli do windy. Wjechali na piętro. Weszli do pokoju... nie zwracając uwagi na śledzącego ich Roberta Dicka.
Wiceminister wyczekał aż kamerzysta opuści pokój dziennikarki i pójdzie do pokoju tuż obok.
Hotelowe drzwi zamykały się bardzo, bardzo powoli. Kamerzysta zdążył zniknąć w swoim pokoju, a wiceminister wepchnąć stopę między drzwi do pokoju hotelowego Joanny Kryńskiej.
Robert Dick zamknął drzwi na zamek. Odwrócił się i spojrzał na dziennikarkę.
Leżała w pełnym świetle na łóżku z rozłożonymi rękoma i rozwartymi nogami jakby zapraszając go do swego wnętrza.
Jej bujne kształty kryły się pod kuszącą białą koszulą zapinaną na guziki oraz ołówkową spódnicą do kolan.
Podniecony polityk podszedł do łóżka. Zgasił światło zostawiając tylko małą lampkę tworzącą nikły półmrok.
Powoli zbliżył się do niej. Do jej włosów. Zaciągnął się. Pachniała cudownie. Delikatny, wyszukany zapach ****ich perfum.
Pachniała tak bardzo kobieco. Pachniała seksem. Jego dłoń pod jej bluzkę. Dotknął jej pleców. I sunął dalej. Przez bok przesunął się na jej brzuch. Już miał pełną erekcję. Wiedział, że pijana dziennikarka może się w każdej chwili obudzić. To będzie koniec jego rozkoszy. Przesunął dłoń w górę. Dotarł do jej piersi. Chwycił ją delikatnie. Co za rozkosz. Co za niesamowite uczucie. Zaczął ją delikatnie ugniatać. Krew w jego członku pulsowała coraz silniej. Przysunął się do niej bliżej. Dłoń przesunął na d**gą pierś i teraz z kolei tę pieścił.
Postanowił działać dalej. Zsunął dłoń w dół i powędrował z nią ku jej podbrzuszu. Wcisnął się pod pasek spódniczki. Dotarł do wzgórka łonowego Joanny. „Ma wspaniałą, rozkoszną cipkę” pomyślał. Delikatnie wsunął palce pod majteczki i dotarł do jej wnętrza. Poczuł lepką śliską maź. „Raz czy dwa, bez jej zgody, to nie ma znaczenia” pomyślał. "Patrzyła na mnie tak, że gdyby nie urwał jej się film, wylądowałaby w jego łóżku".
Przysunął się tak blisko, że przywarł do nie całym ciałem. Teraz czuł wyraźnie jej ciepło i zapach. Zaciągnął się nim głęboko jeszcze raz. Musi ją mieć. Wyjął palce z jej muszelki. Rozpiął jej spodnicę i powoli zsunął, tak aby się nie zorientowała. Chwycił jej prawą nogę w udzie. Uniósł ją lekko do góry rozwierając jej krocze przed sobą. Nie sprawiło mu większego kłopotu odnalezienie penisem, jej cipki. Znalazł ją kilkoma ruchami bioder. A znalazłszy wsunął się w jej wilgotne wnętrze. Co za rozkosz.
Joanna wydała przeciągły jęk. Poruszyła się. "Zaraz się obudzi" pomyślał. Nie tracąc już więcej czasu, obrócił ją na bok i przytulił się do jej pleców. Wszedł w nią. Zwarta cipka mocniej objęła jego penisa zwiększając jego doznania. Chwycił dłonią z powrotem jej cudowną pierś. Zaczął ją od tyłu posuwać. Joanna wydała kolejny jęk i poruszyła się lekko. Robert domyślał się, że jest to reakcja budzącej się kobiety zmieszana z doznawanymi przez nią odczuciami kopulacyjnymi.
Była rozkoszna. Tak cudownie ciepła, kobieca i… niewinna. Tak niewinna. Miał wrażenie, że kocha się z nastolatką.
Joanna jęknęła jeszcze raz, przeciągnęła się. Jego penis wysunąłby się zupełnie z jej cipki gdyby nie przytrzymał jej mocniej.
Wtem krzyk. Niezbyt głośny, ale ostry. Krzyk kobiety, która obudzona zdała sobie sprawę, że jest wykorzystywana. Seksualnie. Joanna obudziła się już zupełnie. I zdała sobie sprawę, że właśnie odbywa stosunek seksualny z wiceministrem rządu RP. Chciała się wyrwać. Wyskoczyć z łóżka. Ale ten przytrzymał ją mocno. Obejmował ją rękoma. Trzymał jej piersi. Czuła na nich jego łapy. I… O Boże. Czuła coś twardego. gorącego w swojej cipce. Posuwa ją. Bierze ją od tyłu.
– Nie, nieee proszę.
– Ćśśśś… ćśśś… cichutko bądź. Jesteś cudowna, wiesz? – wyszeptał jej do ucha.
– Ppproszszszę panie Robercie, proszszzsę przestaććć. Ja mam mężaaa.
– Rozluźnij się, będzie cudownie. Teraz już nie masz wyjścia.
Zaskoczona zauważyła że się podnieca. Fakt, że bierze ją inny facet, siłą, podniecał ją. Jej sutki stwardniały. Zrobiły się niesamowicie sztywne i sterczące. Jej cipka zwilgotniała, ułatwiając penetrację penisa. Gorąca fala zalewała powoli ciało Joanny. Czuła że zbliża się orgazm.
Szarpnęła się jeszcze raz, ale znów bezskutecznie. Robert trzymał ją mocno. Wiedział że w takiej pozycji może mu się jednak wyrwać.
Wysunął się z niej i obrócił ją więc na brzuch. Widok jej rozkosznych pośladków zagotował jego krew. Szybko rozwarł szeroko jej uda, dostrzegając jej różową cipkę.
– Proszę, nie, nieee – nie wyrywała się już, jęczała tylko cichutko.
– Jeszcze trochę, jeszcze troszeczkę – wiceminister szeptał znowu do jej ucha sadowiąc się na niej.
Swoim wyprężonym do granic możliwości penisem odnalazł jej szparkę bez żadnego problemu. Silnym ruchem wszedł w nią. Poczuł, że teraz jest dużo bardziej wilgotna i gorąca niż przed chwilą. „Podnieciła się” pomyślał zadowolony. Opierając się na rękach zaczął ją posuwać.
Joanna już nie protestowała. Dysząc tylko głośno pojękiwała od czasu do czasu. Wiceminister oparł się teraz tylko na jednej ręce, a d**gą wsunął pod brzuch swojej kochanki. Zsunął ją niżej, na jej podbrzusze i uniósł jej biodra nieco do góry. Przycisnął się mocniej dzięki temu do jej pośladków. Poza tym jej uniesione biodra eksponowały cipkę.
Była teraz bardziej otwarta na jego penetrację. Wchodził w nią głębiej. Doznanie u obydwu było silniejsze. Uniósł ją jeszcze mocniej i jeszcze. Wchodził głębiej, nicując ją prawie do dna. Joanna wypięta jak rozochocona kotka jęczała coraz głośniej i głośniej. Czuła że jej orgazm jest tuż tuż. Jego na pewno też. Teraz już go nic nie powstrzyma. Zerżnie ją. Wytryśnie w jej cipkę. Będzie miała w swoim wnętrzu jego gorące nasienie.
Wtem gwałtowne spazmy rozkoszy przerwały jej tok myślowy. Nie myślała już o niczym. Po prostu poddała się fali rozkoszy. Niezdolna logicznie rozumować zaczęła tylko czerpać jak największą rozkosz. Uniosła biodra jeszcze wyżej. Jej kochanek wchodził jeszcze głębiej. Uniosła się nieco na rękach. To było zaproszenie „popieść moje piersi”. Do tej pory leżała płasko na brzuchu, mając piersi rozpłaszczone na pościeli. Robert nie miał do nich dostępu. Teraz mu to umożliwiła. Zrozumiał od razu i skorzystał z okazji. Nie musiał już przytrzymywać jej bioder. Sama do niego lgnęła nadziewając się na jego lancę.
Energicznie pociągnął za poły białej bluzki. Guziki rozsypały się po hotelowym pokoju. Wiceminister Robert Dick chwycił piersi Joanny Kryńskiej skryte w białym staniku. Pieścił je gwałtownie, gorąco. Pieszczony piersi przyspieszyły orgazm Joanny, który nadszedł nagle.
I przedłużały go. Był długi. Niesamowicie długi i silny. Nie pamiętała już kiedy ostatnio miała taki orgazm z mężem. Wtem Robert doszedł. Gwałtowne drgawki wstrząsnęły jego ciałem. Jego penis pulsował w cipce dziennikarki. I wystrzelił.
Wytrysk był silny i długi. Joanna czuła rozkosz rozlewającego się w jej wnętrzu gorąca. Wypięła pupcię jeszcze bardziej, aby penetrował ją mocniej. Tak też się stało. Oboje osiągnęli maksimum rozkoszy ze wzajemnego seksu. Działali jak dobrze zgrana maszyna. Zgrana i naoliwiona. Maszyna seksu. Maszyna rozkoszy. Odchodzili prawie od zmysłów. Byli na pograniczu utraty świadomości. Rżnęli się ostro. Ostro, szybko i długo. Nic jednak nie trwa wiecznie. Żądza powoli wygasała. Namiętność słabła. kochali się jeszcze przez kilka minut, jednak coraz wolniej, coraz delikatnie. Joanna opadła wyczerpana na pościel. Jej niedawny rozmówca obrócił ją na plecy i delikatnie położył się na niej, wtulając się w jej gorące ciało. Pocałował ją namiętnie ale delikatnie w usta.
– Byłaś cudowna – wyszeptał – dziękuję. Kryńska zaczęła płakać. Robert nic już nie mówił.
– Wypuść mnie, proszę – chlipała jeszcze cichutko.
Wiceminister wstał uwalniając kobietę, którą przed chwilą posiadł. Ta usiadła powoli na łóżku, wstała i nie zakładając nic na siebie poszła wolnym krokiem do łazienki....
2年前