(not so) Sexy story. part one
W każdym razie , przekręciła kluczyk w zamku i weszła po schodach na górę.Dochodzące stamtąd dźwięki wprawiły ją w osłupienie, wyglądało na to ze ktos tam sie hmm
-pierdolił!
- dziękuje Panno Ołówek
- dla przyjaciół jestem KURASKASMATAJBAZMAPIDA 423, ale najpierw musiałabym cie rozpruć i pobawic się twoimi wnętrznosciami- powiedziała z usmiechem mróżąc oko, jak kot wygrzewający sie na grillu w upalny dzień.
-W takim razie chyba sobie podaruję- odparłem, próbując uciąć temat i wrócić do meritum.
Kiedy Florentine przekroczyła drzwi sypialni, jej oczom ukazał się najgorszy i zarazem najbardziej obrzydliwy widok jakiego uświadczyła w ciągu prawie trzydziestu lat swojego zycia, jej mąż, Phillip, ubrany w lateksowy kostium dinozaura kochał się..
-Ej, miało być bez takich, co to ma być "kochał sie"? piszesz arytkuł do pani domu? - przerwała Panna O
-Wobec tego co proponujesz o, wulgarna?
-Rżnął, pieprzył , pierdolil, posuwał, zapinał.. ochoczo wtrącił Prezydent Strachu, który prawie niepostrzeżenie przysiadł na moim ramieniu.
-pizda, dupa, cycki, cipa! - ta zabawa w brzydkie wyrazy, wyraźnie sprawiła Pannie Ołówek niezdrową przyjemność, bez krzty wstydu wyjęła ze swojego czarnego, lateksowego kostiumu dwie dorodne piersi koloru "trupi róż", i poczęła sie nimi bawić, pocierając sie o siebie i ciągnąc za sutki.
-niech ją rznie i posuwa - wymruczała, w tym czasie jej d**ga dłoń spoczeła pomiędzy udami, a kiedy za chwile ją wyjęła (a raczej odessała, przysiągłbym że jej różowa wagina ruszała się i mlaskała jak żywe stworzenie) całą mokrą od pochwowej wydzieliny oblizała ja dokładnie po czym usiadła zadowolona pomiędzy książkami i pozwoliła mi laskawie kontynuować mówiąc
- no już, kończ tą farsę grafomanie..
w tym samym czasie prezydent strachu skierował wszystkie swoje dziesięcioro oczu wprost na kartkę na której pisałem, raczej doszukując sie błędów ortograficznych niż wartości literackiej.Wróćmy jednak do sytuacji Florentine.. Phillip, nadal zajęty zapalczywym rżnięciem (ja bym napisał kochaniem, ale podobno to staroświeckie)
-a ja bym napisała że ruchał ją w cipę, weź sie streszczaj, co tam było dalej?
-no ok ok, nie przerywaj bo nigdy nie skoncze - porytowałem się
-właściwie to mógłbyś napisać np łono.. - wtrącił z wysiłkiem słownik wyrazów bliskoznacznych na którym siedziała Panna O
-Ej, nie za dużo tu was? - przerwałem poirytowany po raz d**gi, co oznacza że byłem już porządnie poirytowany..
Nastała błoga cisza i mogłem wrócic do punktu w którym skończyłem. Wszyscy sie zamknęli. Żadnych niekontrolowanych przerywań, zwidów, i głosów pomocników z innych wymiarów.
Phillip niech będzie posuwał najlepszą koleżankę Florentine - Jane. Lezała na brzuchu z wypietymi pośladkami przy których majstrował coś Phillip. Po jej wypiekach mozna było stwierdzic ze całkiem skutecznie. Jane wydawała przy tym dźwięki, które Florentine nazwała w myślach odgłosami "zarzynanej foki" kiedy jej wzrok napotkał wzrok Flo, Jane usmiechnęła sie złowieszczo.
-Och Jane, jestes taka boska, och Jane, Phil powtarzał się jak katarynka -Och jane, nasikaj na mnie tak jak lubie..
Flo zupełnie sparaliżowana i zdegustowana zachowaniem swojego zdradliwego i chyba ślepego i głuchego męża, nie mogła z siebie wydobyć więcej niż niezrozumiałe dźwięki które bardziej przypominały czkanie niż słowa.
-No! i to sie nazywa pomysł na udaną imprezę -powiedziała uradowana Ołówek oblizując sobie wargi sromowe.
Prezydent strachu zdołał wreszcie przypełznąć do niej i wbił jedna z wielu swoich przyssawko-macek między jej pośladki. Dźwięk siorbania był na tyle drażniący uszy że zirytowałem się po raz trzeci i zarządziłem 15 minut przerwy.
Akcja przenosi się przed dom rodzinny Florentine i Phillipa Higginsów, którego wrota nagle się otwierają a z wnętrza wylatuje niespełna trzydziestoletnia Florentine w wieczorowej sukni i włosach upiętych do góry za pomocą wymyślnej spinki w kształcie złotego motyla. Tuż za nią, jej mąż Phillip w lateksowym kostiumie dinozaura, krzyczący z idiotycznym wyrazem twarzy "to nie jest tak jak myślisz..".Tak to z grubsza wyglądało dla kogoś kto obserwował dom Higginsów ukryty w żywopłocie o 3 nad ranem, ale do tego wrócimy trochę później..
-pierdolił!
- dziękuje Panno Ołówek
- dla przyjaciół jestem KURASKASMATAJBAZMAPIDA 423, ale najpierw musiałabym cie rozpruć i pobawic się twoimi wnętrznosciami- powiedziała z usmiechem mróżąc oko, jak kot wygrzewający sie na grillu w upalny dzień.
-W takim razie chyba sobie podaruję- odparłem, próbując uciąć temat i wrócić do meritum.
Kiedy Florentine przekroczyła drzwi sypialni, jej oczom ukazał się najgorszy i zarazem najbardziej obrzydliwy widok jakiego uświadczyła w ciągu prawie trzydziestu lat swojego zycia, jej mąż, Phillip, ubrany w lateksowy kostium dinozaura kochał się..
-Ej, miało być bez takich, co to ma być "kochał sie"? piszesz arytkuł do pani domu? - przerwała Panna O
-Wobec tego co proponujesz o, wulgarna?
-Rżnął, pieprzył , pierdolil, posuwał, zapinał.. ochoczo wtrącił Prezydent Strachu, który prawie niepostrzeżenie przysiadł na moim ramieniu.
-pizda, dupa, cycki, cipa! - ta zabawa w brzydkie wyrazy, wyraźnie sprawiła Pannie Ołówek niezdrową przyjemność, bez krzty wstydu wyjęła ze swojego czarnego, lateksowego kostiumu dwie dorodne piersi koloru "trupi róż", i poczęła sie nimi bawić, pocierając sie o siebie i ciągnąc za sutki.
-niech ją rznie i posuwa - wymruczała, w tym czasie jej d**ga dłoń spoczeła pomiędzy udami, a kiedy za chwile ją wyjęła (a raczej odessała, przysiągłbym że jej różowa wagina ruszała się i mlaskała jak żywe stworzenie) całą mokrą od pochwowej wydzieliny oblizała ja dokładnie po czym usiadła zadowolona pomiędzy książkami i pozwoliła mi laskawie kontynuować mówiąc
- no już, kończ tą farsę grafomanie..
w tym samym czasie prezydent strachu skierował wszystkie swoje dziesięcioro oczu wprost na kartkę na której pisałem, raczej doszukując sie błędów ortograficznych niż wartości literackiej.Wróćmy jednak do sytuacji Florentine.. Phillip, nadal zajęty zapalczywym rżnięciem (ja bym napisał kochaniem, ale podobno to staroświeckie)
-a ja bym napisała że ruchał ją w cipę, weź sie streszczaj, co tam było dalej?
-no ok ok, nie przerywaj bo nigdy nie skoncze - porytowałem się
-właściwie to mógłbyś napisać np łono.. - wtrącił z wysiłkiem słownik wyrazów bliskoznacznych na którym siedziała Panna O
-Ej, nie za dużo tu was? - przerwałem poirytowany po raz d**gi, co oznacza że byłem już porządnie poirytowany..
Nastała błoga cisza i mogłem wrócic do punktu w którym skończyłem. Wszyscy sie zamknęli. Żadnych niekontrolowanych przerywań, zwidów, i głosów pomocników z innych wymiarów.
Phillip niech będzie posuwał najlepszą koleżankę Florentine - Jane. Lezała na brzuchu z wypietymi pośladkami przy których majstrował coś Phillip. Po jej wypiekach mozna było stwierdzic ze całkiem skutecznie. Jane wydawała przy tym dźwięki, które Florentine nazwała w myślach odgłosami "zarzynanej foki" kiedy jej wzrok napotkał wzrok Flo, Jane usmiechnęła sie złowieszczo.
-Och Jane, jestes taka boska, och Jane, Phil powtarzał się jak katarynka -Och jane, nasikaj na mnie tak jak lubie..
Flo zupełnie sparaliżowana i zdegustowana zachowaniem swojego zdradliwego i chyba ślepego i głuchego męża, nie mogła z siebie wydobyć więcej niż niezrozumiałe dźwięki które bardziej przypominały czkanie niż słowa.
-No! i to sie nazywa pomysł na udaną imprezę -powiedziała uradowana Ołówek oblizując sobie wargi sromowe.
Prezydent strachu zdołał wreszcie przypełznąć do niej i wbił jedna z wielu swoich przyssawko-macek między jej pośladki. Dźwięk siorbania był na tyle drażniący uszy że zirytowałem się po raz trzeci i zarządziłem 15 minut przerwy.
Akcja przenosi się przed dom rodzinny Florentine i Phillipa Higginsów, którego wrota nagle się otwierają a z wnętrza wylatuje niespełna trzydziestoletnia Florentine w wieczorowej sukni i włosach upiętych do góry za pomocą wymyślnej spinki w kształcie złotego motyla. Tuż za nią, jej mąż Phillip w lateksowym kostiumie dinozaura, krzyczący z idiotycznym wyrazem twarzy "to nie jest tak jak myślisz..".Tak to z grubsza wyglądało dla kogoś kto obserwował dom Higginsów ukryty w żywopłocie o 3 nad ranem, ale do tego wrócimy trochę później..
12年前