W Niewoli Mafii ( Natasza)
Natasza rozglądała się z zadowoleniem po nowym gabinecie. Co prawda nie było tu luksusów, ale i tak w porównaniu z tym co miała poprzednio, wyglądało to rewelacyjnie. Awans na takie stanowisko w wieku 26 lat! Jako pracownica wydziału anty********owego w Kaliningradzkiej milicji nawet nie marzyła o pracy zastępcy dowódcy w oddziale w samej Moskwie. Na pewno przyczyniło się do tego zlikwidowanie przez nią grupy przemytniczej Igora. Wpadli wtedy prawie wszyscy, którzy liczyli się w kaliningradzkim handlu. Nie pomogły układy i przekupni lokalni urzędnicy. Sukcesu nie przyćmiły nawet groźby ze strony bossów mafijnych.
Dźwięk interkomu przerwał rozmyślania. Wzywał ją sam szef.
Iwan Iwanowicz wcale nie wyglądał na szefa „anty********owej”. Prędzej na dobrodusznego tatusia, który myśli o ciepłych pantoflach i gromadce dzieci. Jednak jego oczy, stalowoszare, twarde, taksowały Nataszę. Nienaganna, wysportowana sylwetka, śliczna oprawa czarnych oczu, doskonale wyglądający pod opiętym sweterkiem biust i dłuuuugie, zgrabne nogi – jego nowa zastępczyni prezentowała się niezwykle efektownie.
- Przejdźmy od razu do rzeczy, Nataszo. Mam dla ciebie ważne zadanie. Jesteś tu nowa, nie znają cię na tym terenie. Akurat wpadła w nasze ręce para łączników z Pakistanu, podstawimy ciebie i kapitana Wasyla zamiast nich. Wasze zadanie to poznanie kontaktów Moskwa-Pakistan i doprowadzenie do zamknięcia tego kanału przerzutowego.
*****
Spotkali się w podanym przez aresztowanych łączników miejscu. Po wymianie standardowych haseł przeszli do omawiania szczegółów przyszłych transakcji. Borys, szef moskiewskich bonzów zaprosił wszystkich liczących się w interesie. Jego dacza położona była w pięknej podmoskiewskiej okolicy, otoczonej lasem, wokół zabezpieczenia i liczne straże pozwalały czuć się bezpiecznie.
Natasza świetnie weszła w rolę. Bez zająknięcia prowadziła negocjacje w imieniu rzekomych pakistańskich mocodawców. Sypała również żartami, wprowadzając luźną atmosferę. Jej partner był bardziej spięty, starła się zatem odwrócić od niego uwagę rozmówców. Nagle Borys skinął na jednego z ochroniarzy. Ogromny goryl stanął za kapitanem Wasylem i bez najmniejszego ostrzeżenia skręcił mu kark.
- No i koniec tej gliniarskiej wtyki – sucho skomentował Borys, patrząc na zmieniającą się twarz Nataszy. – Myśleliście, że wam się uda? Wiedzieliśmy od początku kim jesteś, złociutka. Z Kaliningradu przyszło zlecenie na ciebie, a ty sama przyszłaś do nas, laluniu.
Twój koleś już nie żyje, więc tobie przypadnie w udziale wykopać dla was wspólny grób. Zabrać ją! Pozdrowienia od Igora!
A więc cały czas wiedzieli. Igor spełnił pogróżki. Ale jak, skąd dowiedzieli się że to ona jest podstawiona…
Ogromne łapska chwyciły ją nie pozwalając na jakikolwiek odruch obronny.
Zaprowadzili ją w głąb lasu. Zmusili do kopania.
- Dalej, suko! Szybciej! – poganiali ją śmiejąc się szyderczo. Nie spodziewała się ratunku. Załamana, bezwolnie kopała grób.
Nagle usłyszała zbliżających się ludzi. Po chwili stojącą w kopanym dole otoczyli wszyscy goście Borysa.
- No jak suko, gotowa na śmierć? Przyszliśmy popatrzeć jak umiera taka dziwka. – zbiorowy rechot skomentował słowa Borysa. – Na kolana!
Przerażona zaczęła się trząść.
- A może dziewczynka nie chce umierać? Może damy jej szansę? – słysząc te słowa wbiła błagalny wzrok w Borysa. – No co dziwko zrobisz za darowanie życia? Poprosisz ładnie?
-Pro… - zaschnięte gardło nie pozwalało wypowiedzieć słowa.
- Co? Nie słyszę! Błagaj na kolanach!
- Proszę, błagam darujcie mi życie – resztki jakiejkolwiek godności przestały istnieć. Chciała tylko żyć. Widzieli że złamali ją całkowicie.
- Dobra suko, pokaż nam jak bardzo tego chcesz! Masz pól minuty żeby się rozebrać! Już!
Zawahała się.
- Dwadzieścia sekund! – otrzeźwiała natychmiast. Bluzka poszła w strzępy, nie traciła czasu na rozpinanie guzików. To była jej jedyna szansa. Spódniczkę zsunęła razem z majtkami. Stanęła całkowicie goła wpatrując się błagalnie w Borysa.
- Spokojnie, miałaś jeszcze dużo czasu, całe dziesięć sekund! – drwiący śmiech jeszcze bardziej wbił ją w ziemię. Płonąc ze wstydu, ze spuszczoną głową, zakryła się dłońmi jak tylko mogła najbardziej.
- Głowa do góry, suko! Pokaż się, sprawdzimy, czy warto cię oszczędzić! – Brutalne łapsko Borysa przesunęło się po jej ciele. Wbił palec w krocze, ścisnął boleśnie. Łzy pociekły ciurkiem z oczu, płakała nie tylko z bólu, ale i z ogromnego upokorzenia. Wszyscy patrzyli na nią. Nagą, poniżoną powlekli z powrotem w kierunku domu.
Rozpoczęła się impreza. Uprzątnęli jeden ze stołów, rzucili ją jak szmatę.
- Nogi szeroko! Szerzej, suko! Proś, żebyśmy cię rżnęli! Liż! Ssij! – okrzykom nie było końca.
Gwałcili ją po kolei, po dwóch, po trzech. Wydawało się, że mają niewyczerpane pomysły. Pierwszy który wszedł w jej usta spuścił się tylko na twarz, zalał jej oczy. Następny już zmusił ją do połknięcia wszystkiego, a kolejny wbił się głęboko w gardło i tam trysnął gorącym strumieniem. Dławiła się, dusiła, ale zaraz znalazł się tam kolejny, kolejny i kolejny…
Nigdy dotąd nie miała nikogo w odbycie. Nie wiedziała że aż tak to może boleć. Niestety, bolało aż tak. Bolało nawet jeszcze bardziej. Za bardzo. Wyła z bólu, na ile tylko pozwalało jej gardło zajęte przez kolejnego gwałciciela.
Chwilami traciła świadomość. Nie wiedziała ile razy byli w jej wnętrzu, powoli odbyt przestał reagować bólem, rozciągnięty do granic możliwości, opuchnięte gardło i przełyk bez udziału świadomości przyjmowały kolejne wytryski. Stawała się bezwolną kukłą, dmuchaną lalką wykorzystywaną na wszelkie możliwe sposoby. Przewracana to na brzuch, to na plecy, to na boki przyjmowała dawki spermy, której nie mogły w żaden sposób pomieścić jej wszystkie otworki.
A ich było wielu, zbyt wielu. Gdy goście się już nasycili jej ciałem, Borys oddał ją strażnikom – a oni mieli niespożyte siły.
Wreszcie wszystkim się znudziło. Obolałą, oblepioną zaschniętą spermą rzucili na ziemię. Dopiero wtedy zauważyła, że cały czas była filmowana. Kilku robiło też zdjęcia.
- Wstawaj suko! - Wrzask doprowadził ją do przytomności.
Próbowała, naprawdę próbowała, ale nogi odmówiły jej posłuszeństwa. Uklękła z wysiłkiem. Szarpnięcie za włosy podniosło jej głowę do góry. Spojrzała bezpośrednio w oko kamery.
- Jaka cudna twarzyczka! Pokaż się suczko, pokaż wszystkim jak ci się to podoba!. W necie będą mieli niezły ubaw! Na pewno twoi kolesie będą się ślinić na taki widok! – dopiero teraz dotarło do niej jak strasznego upokorzenia doznała, że to niestety jeszcze nie koniec.
Ale żyła. Suka, szmata, ale żyła. I zrobi wszystko żeby przeżyć. I zemścić się.
Kolejne szarpnięcie postawiło ją na nogi. Strużki spermy spływały spomiędzy nóg, kroplami wydobywały się z szerokiego odbytu. Filmowali i fotografowali to wszystko. Na rozkaz zbierała palcami spermę z ud, piersi i twarzy, wkładała palce do ust, ssała je przed kamerą, zlizywała wszystko.
Żyła.
Pozwolili jej wreszcie odpocząć. Dwie dziewczyny zaprowadziły, a raczej zawlokły ją pod prysznic. Skuliła się pod ostrym strumieniem wody.
*****
Następnego dnia obudziła się o dziwo całkiem wypoczęta, jedynie ból odbytu przypominał jej o koszmarze jaki przeżyła. Obok łóżka znalazła szlafrok, nie widziała żadnych ubrań ani bielizny. Wyszła z pokoju, znalazła się w obszernym salonie. Borys z rodziną siedzieli przy śniadaniu. Żona, atrakcyjna brunetka, dwójka starszych dzieci, syn i córka jakieś 17, 18 lat, dwójka chłopców – bliźniaków – koło 15.
Wszyscy spojrzeli na nią z zaciekawieniem.
- I jak się czuje nasza suczka zabaweczka? – zaśmiał się Borys. Cała rodzina zaczęła się śmiać. Nataszę szczególnie zaszokowało zachowanie żony i dzieci Borysa. Wyraźnie spodobało im się jak ją traktuje.
- Zrzuć tą szmatkę z siebie, pokaż czy nie masz siniaków po wczorajszej zabawie! – usłyszała nagle polecenie.
Zaczerwieniła się raptownie. Jak to, tutaj, przy całej rodzinie? Zaczęła drżeć na całym ciele. Serce waliło jak oszalałe. Nie mogła tak.
- No już, nie krępuj się, sami swoi! – rechotał Borys. – I zapamiętaj suko – głos mu nagle stwardniał – upominam cię po raz ostatni. Jak ktoś każe ci się rozbierać, to masz to zrobić natychmiast, obojętne gdzie jesteś, nawet na środku ulicy, bo inaczej będzie to ostatnia chwila w twoim życiu. Już! Ściągaj to!
Wszystkie wydarzenia wczorajszego dnia eksplodowały w jej głowie. Nie wahała się już ani sekundy. Szlafroczek jak zdmuchnięty spłynął na podłogę. Stała nago na środku salonu, czując na sobie drwiące spojrzenia obecnych.
- No widzisz, suczko, tak właśnie trzeba. I żeby to było po raz ostatni. Sprawdź ją Andriej! – polecił starszemu synowi.
Chłopak podszedł do niej. Bezceremonialnie obmacał jej piersi, obrócił ją tyłem, szarpnięciem za włosy pochylił jej głowę w dół. Sprawdził gołe plecy, wypięty tyłek, rozszerzył pośladki, przesunął dłonią po odbycie i szparce.
- Nie ma żadnych widocznych śladów – zakomunikował ojcu. Bez uprzedzenia włożył dwa palce do pochwy jednocześnie wciskając kciuk w odbyt. Ścisnął boleśnie. Szarpnęła się, ale nie była w stanie nic zrobić.
- Chyba jest trochę otarta po wczorajszej zabawie – zaśmiał się chłopiec. Jego siostra z wypiekami na twarzy podeszła do nich. Wbiła wzrok w Nataszę trzymaną silnym uchwytem za obydwa otworki. Pogłaskała wypięty tyłek. Ujęła dłoń brata, wysunęła jego palce z Nataszy, podniosła jej głowę do góry. Podsunęła pod jej usta palce brata.
- Wyliż mu to! – poleciła.
Natasza bezwolnie zaczęła ssać podsunięte palce. Reszta obecnych obserwowała to z zainteresowaniem. Szczególnie młodsi chłopcy. Widać było, że nie radzą sobie z nagłą erekcją. Też chcieliby podejść do Nataszy, obmacać ją, ale starsze rodzeństwo jeszcze nie skończyło.
Dziewczyna wzięła ze stołu dorodnego banana.
- Jadłaś już śniadanie? – Natasza faktycznie poczuła głód. Wyciągnęła dłoń po owoc.
- Nie tak szybko! Połóż się, nakarmię cię! – zdążyła zauważyć perwersyjny uśmieszek na twarzy dziewczyny, w sekundzie znalazła się na podłodze.
- Nie tak, na sofie! – komenderowała dziewczyna. I nogi szeroko!
Nie protestowała. Rozrzuciła szeroko uda, poczuła w sobie najpierw dwa palce, a potem chłodnego banana. ******** masturbowała ją przez dłuższą chwilę, a potem zbliżyła owoc do jej ust.
- Jedz, smacznego! – Natasza poczuła na wargach lekko słonawy smak. Chciała zacisnąć zęby, ale bała się. Rozchyliła usta, odgryzła kęs, zjadła.
Tortura jeszcze się nie skończyła. Kolejny odcinek owocu znalazł się w jej pochwie, po chwili znów trafił do ust. Chłopak w tym czasie wpadł na inny pomysł. Natasza nie zauważyła, jak zdjął z tacki ogórka, zorientowała się dopiero gdy poczuła ból w okolicy odbytu. Obrany ze skórki, śliski ogórek został wciśnięty w całości zanim jej ciało zdążyło odpowiednio zareagować. Czuła w środku niesamowite parcie, ale chłopak docisnął kciukiem, nie pozwolił by obły kształt wydostał się na zewnątrz.
- Na razie jedz bananka, małpeczko! – zaśmiał się szyderczo.
Z zawstydzeniem poczuła jak własne ciało ją zdradza. Kolejne kęsy banana były coraz silniej zwilżone słonawym nektarem. *********** żeby to zauważyli, ale niestety nie udało się.
- Małpce spodobało się bananowe śniadanie! – roześmiała się dziewczyna podając ostatni mokry kęs do jej ust. Wcisnęła palce do pochwy Nataszy, pokręciła nimi w środku i mokre pokazała wszystkim. Po chwili wsunęła je kobiecie do ust, zmuszając do dokładnego zlizania całego śluzu.
- Pora na d**gą część śniadanka! – chłopak odsunął kciuk z odbytu i nacisnął brzuch Nataszy. Ogórek zaczął powoli wysuwać się na zewnątrz.
- Pyszny marynowany ogóreczek! – wszyscy zaczęli się śmiać obserwując jak gryzie i połyka karmiona przez chłopaka. Zrobiło się jej niedobrze. Oprócz własnego zapachu czuła jeszcze resztki pozostałej od wczoraj spermy oprawców. Ale musiała zjeść wszystko. Miała tylko nadzieję, że na tym skończą się upokorzenia dzisiejszego poranka, że pozwolą jej odejść do pokoju i wypłakać się.
- No dość! – z ulgą usłyszała głos Borysa. Młodsze rodzeństwo zaszemrało tylko zawiedzione, że nie dane im było podotykać nagiej kobiety. Ale zaraz złośliwe uśmieszki pojawiły się na ich twarzach gdy usłyszeli następne polecenie ojca:
- Idź się teraz umyć, odpocząć, po południu zajmie się tobą kosmetyczka i fryzjerka, wieczorem jest urodzinowe przyjęcie bliźniaków. Jesteś zaproszona! – uśmiechnął się Borys odprawiając ją władczym gestem.
Dźwięk interkomu przerwał rozmyślania. Wzywał ją sam szef.
Iwan Iwanowicz wcale nie wyglądał na szefa „anty********owej”. Prędzej na dobrodusznego tatusia, który myśli o ciepłych pantoflach i gromadce dzieci. Jednak jego oczy, stalowoszare, twarde, taksowały Nataszę. Nienaganna, wysportowana sylwetka, śliczna oprawa czarnych oczu, doskonale wyglądający pod opiętym sweterkiem biust i dłuuuugie, zgrabne nogi – jego nowa zastępczyni prezentowała się niezwykle efektownie.
- Przejdźmy od razu do rzeczy, Nataszo. Mam dla ciebie ważne zadanie. Jesteś tu nowa, nie znają cię na tym terenie. Akurat wpadła w nasze ręce para łączników z Pakistanu, podstawimy ciebie i kapitana Wasyla zamiast nich. Wasze zadanie to poznanie kontaktów Moskwa-Pakistan i doprowadzenie do zamknięcia tego kanału przerzutowego.
*****
Spotkali się w podanym przez aresztowanych łączników miejscu. Po wymianie standardowych haseł przeszli do omawiania szczegółów przyszłych transakcji. Borys, szef moskiewskich bonzów zaprosił wszystkich liczących się w interesie. Jego dacza położona była w pięknej podmoskiewskiej okolicy, otoczonej lasem, wokół zabezpieczenia i liczne straże pozwalały czuć się bezpiecznie.
Natasza świetnie weszła w rolę. Bez zająknięcia prowadziła negocjacje w imieniu rzekomych pakistańskich mocodawców. Sypała również żartami, wprowadzając luźną atmosferę. Jej partner był bardziej spięty, starła się zatem odwrócić od niego uwagę rozmówców. Nagle Borys skinął na jednego z ochroniarzy. Ogromny goryl stanął za kapitanem Wasylem i bez najmniejszego ostrzeżenia skręcił mu kark.
- No i koniec tej gliniarskiej wtyki – sucho skomentował Borys, patrząc na zmieniającą się twarz Nataszy. – Myśleliście, że wam się uda? Wiedzieliśmy od początku kim jesteś, złociutka. Z Kaliningradu przyszło zlecenie na ciebie, a ty sama przyszłaś do nas, laluniu.
Twój koleś już nie żyje, więc tobie przypadnie w udziale wykopać dla was wspólny grób. Zabrać ją! Pozdrowienia od Igora!
A więc cały czas wiedzieli. Igor spełnił pogróżki. Ale jak, skąd dowiedzieli się że to ona jest podstawiona…
Ogromne łapska chwyciły ją nie pozwalając na jakikolwiek odruch obronny.
Zaprowadzili ją w głąb lasu. Zmusili do kopania.
- Dalej, suko! Szybciej! – poganiali ją śmiejąc się szyderczo. Nie spodziewała się ratunku. Załamana, bezwolnie kopała grób.
Nagle usłyszała zbliżających się ludzi. Po chwili stojącą w kopanym dole otoczyli wszyscy goście Borysa.
- No jak suko, gotowa na śmierć? Przyszliśmy popatrzeć jak umiera taka dziwka. – zbiorowy rechot skomentował słowa Borysa. – Na kolana!
Przerażona zaczęła się trząść.
- A może dziewczynka nie chce umierać? Może damy jej szansę? – słysząc te słowa wbiła błagalny wzrok w Borysa. – No co dziwko zrobisz za darowanie życia? Poprosisz ładnie?
-Pro… - zaschnięte gardło nie pozwalało wypowiedzieć słowa.
- Co? Nie słyszę! Błagaj na kolanach!
- Proszę, błagam darujcie mi życie – resztki jakiejkolwiek godności przestały istnieć. Chciała tylko żyć. Widzieli że złamali ją całkowicie.
- Dobra suko, pokaż nam jak bardzo tego chcesz! Masz pól minuty żeby się rozebrać! Już!
Zawahała się.
- Dwadzieścia sekund! – otrzeźwiała natychmiast. Bluzka poszła w strzępy, nie traciła czasu na rozpinanie guzików. To była jej jedyna szansa. Spódniczkę zsunęła razem z majtkami. Stanęła całkowicie goła wpatrując się błagalnie w Borysa.
- Spokojnie, miałaś jeszcze dużo czasu, całe dziesięć sekund! – drwiący śmiech jeszcze bardziej wbił ją w ziemię. Płonąc ze wstydu, ze spuszczoną głową, zakryła się dłońmi jak tylko mogła najbardziej.
- Głowa do góry, suko! Pokaż się, sprawdzimy, czy warto cię oszczędzić! – Brutalne łapsko Borysa przesunęło się po jej ciele. Wbił palec w krocze, ścisnął boleśnie. Łzy pociekły ciurkiem z oczu, płakała nie tylko z bólu, ale i z ogromnego upokorzenia. Wszyscy patrzyli na nią. Nagą, poniżoną powlekli z powrotem w kierunku domu.
Rozpoczęła się impreza. Uprzątnęli jeden ze stołów, rzucili ją jak szmatę.
- Nogi szeroko! Szerzej, suko! Proś, żebyśmy cię rżnęli! Liż! Ssij! – okrzykom nie było końca.
Gwałcili ją po kolei, po dwóch, po trzech. Wydawało się, że mają niewyczerpane pomysły. Pierwszy który wszedł w jej usta spuścił się tylko na twarz, zalał jej oczy. Następny już zmusił ją do połknięcia wszystkiego, a kolejny wbił się głęboko w gardło i tam trysnął gorącym strumieniem. Dławiła się, dusiła, ale zaraz znalazł się tam kolejny, kolejny i kolejny…
Nigdy dotąd nie miała nikogo w odbycie. Nie wiedziała że aż tak to może boleć. Niestety, bolało aż tak. Bolało nawet jeszcze bardziej. Za bardzo. Wyła z bólu, na ile tylko pozwalało jej gardło zajęte przez kolejnego gwałciciela.
Chwilami traciła świadomość. Nie wiedziała ile razy byli w jej wnętrzu, powoli odbyt przestał reagować bólem, rozciągnięty do granic możliwości, opuchnięte gardło i przełyk bez udziału świadomości przyjmowały kolejne wytryski. Stawała się bezwolną kukłą, dmuchaną lalką wykorzystywaną na wszelkie możliwe sposoby. Przewracana to na brzuch, to na plecy, to na boki przyjmowała dawki spermy, której nie mogły w żaden sposób pomieścić jej wszystkie otworki.
A ich było wielu, zbyt wielu. Gdy goście się już nasycili jej ciałem, Borys oddał ją strażnikom – a oni mieli niespożyte siły.
Wreszcie wszystkim się znudziło. Obolałą, oblepioną zaschniętą spermą rzucili na ziemię. Dopiero wtedy zauważyła, że cały czas była filmowana. Kilku robiło też zdjęcia.
- Wstawaj suko! - Wrzask doprowadził ją do przytomności.
Próbowała, naprawdę próbowała, ale nogi odmówiły jej posłuszeństwa. Uklękła z wysiłkiem. Szarpnięcie za włosy podniosło jej głowę do góry. Spojrzała bezpośrednio w oko kamery.
- Jaka cudna twarzyczka! Pokaż się suczko, pokaż wszystkim jak ci się to podoba!. W necie będą mieli niezły ubaw! Na pewno twoi kolesie będą się ślinić na taki widok! – dopiero teraz dotarło do niej jak strasznego upokorzenia doznała, że to niestety jeszcze nie koniec.
Ale żyła. Suka, szmata, ale żyła. I zrobi wszystko żeby przeżyć. I zemścić się.
Kolejne szarpnięcie postawiło ją na nogi. Strużki spermy spływały spomiędzy nóg, kroplami wydobywały się z szerokiego odbytu. Filmowali i fotografowali to wszystko. Na rozkaz zbierała palcami spermę z ud, piersi i twarzy, wkładała palce do ust, ssała je przed kamerą, zlizywała wszystko.
Żyła.
Pozwolili jej wreszcie odpocząć. Dwie dziewczyny zaprowadziły, a raczej zawlokły ją pod prysznic. Skuliła się pod ostrym strumieniem wody.
*****
Następnego dnia obudziła się o dziwo całkiem wypoczęta, jedynie ból odbytu przypominał jej o koszmarze jaki przeżyła. Obok łóżka znalazła szlafrok, nie widziała żadnych ubrań ani bielizny. Wyszła z pokoju, znalazła się w obszernym salonie. Borys z rodziną siedzieli przy śniadaniu. Żona, atrakcyjna brunetka, dwójka starszych dzieci, syn i córka jakieś 17, 18 lat, dwójka chłopców – bliźniaków – koło 15.
Wszyscy spojrzeli na nią z zaciekawieniem.
- I jak się czuje nasza suczka zabaweczka? – zaśmiał się Borys. Cała rodzina zaczęła się śmiać. Nataszę szczególnie zaszokowało zachowanie żony i dzieci Borysa. Wyraźnie spodobało im się jak ją traktuje.
- Zrzuć tą szmatkę z siebie, pokaż czy nie masz siniaków po wczorajszej zabawie! – usłyszała nagle polecenie.
Zaczerwieniła się raptownie. Jak to, tutaj, przy całej rodzinie? Zaczęła drżeć na całym ciele. Serce waliło jak oszalałe. Nie mogła tak.
- No już, nie krępuj się, sami swoi! – rechotał Borys. – I zapamiętaj suko – głos mu nagle stwardniał – upominam cię po raz ostatni. Jak ktoś każe ci się rozbierać, to masz to zrobić natychmiast, obojętne gdzie jesteś, nawet na środku ulicy, bo inaczej będzie to ostatnia chwila w twoim życiu. Już! Ściągaj to!
Wszystkie wydarzenia wczorajszego dnia eksplodowały w jej głowie. Nie wahała się już ani sekundy. Szlafroczek jak zdmuchnięty spłynął na podłogę. Stała nago na środku salonu, czując na sobie drwiące spojrzenia obecnych.
- No widzisz, suczko, tak właśnie trzeba. I żeby to było po raz ostatni. Sprawdź ją Andriej! – polecił starszemu synowi.
Chłopak podszedł do niej. Bezceremonialnie obmacał jej piersi, obrócił ją tyłem, szarpnięciem za włosy pochylił jej głowę w dół. Sprawdził gołe plecy, wypięty tyłek, rozszerzył pośladki, przesunął dłonią po odbycie i szparce.
- Nie ma żadnych widocznych śladów – zakomunikował ojcu. Bez uprzedzenia włożył dwa palce do pochwy jednocześnie wciskając kciuk w odbyt. Ścisnął boleśnie. Szarpnęła się, ale nie była w stanie nic zrobić.
- Chyba jest trochę otarta po wczorajszej zabawie – zaśmiał się chłopiec. Jego siostra z wypiekami na twarzy podeszła do nich. Wbiła wzrok w Nataszę trzymaną silnym uchwytem za obydwa otworki. Pogłaskała wypięty tyłek. Ujęła dłoń brata, wysunęła jego palce z Nataszy, podniosła jej głowę do góry. Podsunęła pod jej usta palce brata.
- Wyliż mu to! – poleciła.
Natasza bezwolnie zaczęła ssać podsunięte palce. Reszta obecnych obserwowała to z zainteresowaniem. Szczególnie młodsi chłopcy. Widać było, że nie radzą sobie z nagłą erekcją. Też chcieliby podejść do Nataszy, obmacać ją, ale starsze rodzeństwo jeszcze nie skończyło.
Dziewczyna wzięła ze stołu dorodnego banana.
- Jadłaś już śniadanie? – Natasza faktycznie poczuła głód. Wyciągnęła dłoń po owoc.
- Nie tak szybko! Połóż się, nakarmię cię! – zdążyła zauważyć perwersyjny uśmieszek na twarzy dziewczyny, w sekundzie znalazła się na podłodze.
- Nie tak, na sofie! – komenderowała dziewczyna. I nogi szeroko!
Nie protestowała. Rozrzuciła szeroko uda, poczuła w sobie najpierw dwa palce, a potem chłodnego banana. ******** masturbowała ją przez dłuższą chwilę, a potem zbliżyła owoc do jej ust.
- Jedz, smacznego! – Natasza poczuła na wargach lekko słonawy smak. Chciała zacisnąć zęby, ale bała się. Rozchyliła usta, odgryzła kęs, zjadła.
Tortura jeszcze się nie skończyła. Kolejny odcinek owocu znalazł się w jej pochwie, po chwili znów trafił do ust. Chłopak w tym czasie wpadł na inny pomysł. Natasza nie zauważyła, jak zdjął z tacki ogórka, zorientowała się dopiero gdy poczuła ból w okolicy odbytu. Obrany ze skórki, śliski ogórek został wciśnięty w całości zanim jej ciało zdążyło odpowiednio zareagować. Czuła w środku niesamowite parcie, ale chłopak docisnął kciukiem, nie pozwolił by obły kształt wydostał się na zewnątrz.
- Na razie jedz bananka, małpeczko! – zaśmiał się szyderczo.
Z zawstydzeniem poczuła jak własne ciało ją zdradza. Kolejne kęsy banana były coraz silniej zwilżone słonawym nektarem. *********** żeby to zauważyli, ale niestety nie udało się.
- Małpce spodobało się bananowe śniadanie! – roześmiała się dziewczyna podając ostatni mokry kęs do jej ust. Wcisnęła palce do pochwy Nataszy, pokręciła nimi w środku i mokre pokazała wszystkim. Po chwili wsunęła je kobiecie do ust, zmuszając do dokładnego zlizania całego śluzu.
- Pora na d**gą część śniadanka! – chłopak odsunął kciuk z odbytu i nacisnął brzuch Nataszy. Ogórek zaczął powoli wysuwać się na zewnątrz.
- Pyszny marynowany ogóreczek! – wszyscy zaczęli się śmiać obserwując jak gryzie i połyka karmiona przez chłopaka. Zrobiło się jej niedobrze. Oprócz własnego zapachu czuła jeszcze resztki pozostałej od wczoraj spermy oprawców. Ale musiała zjeść wszystko. Miała tylko nadzieję, że na tym skończą się upokorzenia dzisiejszego poranka, że pozwolą jej odejść do pokoju i wypłakać się.
- No dość! – z ulgą usłyszała głos Borysa. Młodsze rodzeństwo zaszemrało tylko zawiedzione, że nie dane im było podotykać nagiej kobiety. Ale zaraz złośliwe uśmieszki pojawiły się na ich twarzach gdy usłyszeli następne polecenie ojca:
- Idź się teraz umyć, odpocząć, po południu zajmie się tobą kosmetyczka i fryzjerka, wieczorem jest urodzinowe przyjęcie bliźniaków. Jesteś zaproszona! – uśmiechnął się Borys odprawiając ją władczym gestem.
11年前