Prawnik....czyli coś dla miłośniczek totalnej domi
Prawnik....czyli coś dla miłośniczek totalnej dominacji
« : 12 Luty 2010, 00:00 »
Totalna dominacja, totalna fantazja i szczypta dowcipu...dla wszystkich tych Pań,
dla których real life to za mało...
Znany 45 letni prawnik podpisał kontrakt z 23 letnią praktykantką odbywającą staż w jego
firmie. Na mocy porozumienia przekazał jej cały swój majątek wraz z firmą, wszystkimi
dochodami oraz prawem do wykorzystania wizerunku. W zamian Silvia zwana odtąd
Właścicielką zobowiązana jest więzić go, upokarzać i kontrolować jego życie erotyczne a
w szczególności osmaganie orgazmu. Ma ona również prawo nieograniczonego
dysponowania czasem i ciałem niewolnika. Jedyny wyjątek stanowi zakaz pozbawienia go
życia. Umowa została podpisana na czas nieokreślony z możliwością wypowiedzenia w
formie pisemnej.
Pani notariusz wręczyła stronom podpisane egzemplarze umowy. W salonie z tarasem
okazałej willi oprócz niej, Stevena i Silvii znajdowały się jeszcze 3 kobiety: psycholog,
która orzekła, że Steven jest w stanie pełnej poczytalności i dwie adwokat pełniące role
świadków.
- Przypominam - kontynuowała pani notariusz - ze umowa nakłada na strony obowiązek
poddawania się kontroli jej realizacji raz do roku przez tu zgromadzonych, i zaczyna
obowiązywać od momentu jej podpisania. Proszę zatem niewolnika o oddanie wszelkiej
pozostałej własności oraz dokumentów tożsamości a Właścicielkę o przystąpienie do
działania. Panią adwokat proszę o protokołowanie.
Steven wstał, drżącą ręką wyjął portfel i położył go na stole. Pani adwokat opróżniła go
dzieląc zawartość na dwie części. Gotówkę przekazała Silvii, a wszystkie dokumenty i
karty kredytowe kolejno wkładała do niszczarki.
- Poproszę też telefon - kontynuowała.
Po pozbawieniu karty SIM, która została zniszczona aparat trafił do rąk nowej właścicielki.
- Rozbierz się kochanie - odezwała się Silvia.
Powoli, lecz bez chwili wahania Steven zaczął zdejmować ubranie i składać je przed
sobą w kostkę.
- ...majtki też - dodała spokojnie widząc, jego spojrzenie.
Gdy stal już nagi otworzyła kuferek stojący koło niej i wyjęła kilka niepokojących
przedmiotów. Pierwszym był pas cnoty robiony na zamówienie i wyposażony w
elektroniczne urządzenie do rażenia prądem jakie stosuje się w treningowych obrożach
dla psów. Z założeniem pasa nie poszło łatwo bo Steven miał silną erekcję i trzeba było
przynieść lód z kostkarki. Kiedy szczeknął już zamek przyszedł czas na specjalne
rękawice, w których dłonie pozostają zaciśnięte w pięści i pozbawione chwytności. Kolejne
były ochraniacze na kolana oraz obejmy na kostki i uda połączone łańcuszkiem, nie
pozwalające wyprostować nóg. Od tej pory niewolnik mógł już tylko pozostawać w pozycji
na czworakach.
Całość była protokołowana przez jedna z kobiet i filmowana przez d**gą jako dowód
wypełniania postanowień umowy.
- Proszę zaprotokołować - dyktowała notariusz - ...ponadto Właścicielka zapięła
niewolnikowi na szyi metalową obrożę elektryczną również zamykaną na klucz
patentowy...
Silvia podeszła do szafy i wyjęła z niej smycz.
- Noga! - zawołała cicho klepiąc się jedna ręką w udo. Steven ruszył niezdarnie w jej
kierunku i nagle podskoczył z bólu rozchodzącego się w okolicach krocza.
- Szybciutko kochanie! Bo będzie bolało znacznie bardziej. - uśmiechnęła się słodko.
- ...Pomyślnie wypróbowano zdalnego tresera. - dyktowała dalej pani notariusz.
Silvia sprawnym ruchem przypięła smycz do obroży na szyi niewolnika, który stal teraz
rozdygotany równo przy nodze i patrzył w podłogę u jej stóp wstydząc się spotkać
czyjegoś wzroku.
- Zapraszam teraz panie do ogrodu.- powiedziała właścicielka świeżo nabytego niewolnika
i wolnym krokiem ruszyła na taras.
Pokój wypełnił się stukotem obcasów. Alejkami podążyli na tyły ogrodu. Przodem szła
Silvia w letniej sukience z niewolnikiem na smyczy starającym się iść możliwie sprężyście
przy nodze swojej 23-letniej pani. Za nimi podążały 4 kobiety w kostiumach i z teczkami w
dłoniach. W końcu w zacienionym miejscu ogrodu znaleźli nową, drewniana psią budę.
Stała ona na kawałku gładkiej, betonowej powierzchni otoczonej trawnikiem. Obok budy
stała miska z wodą, a przed wejściem, do ucha w betonie przymocowany był łańcuch.
Silvia zbliżyła się do budy, odpięła smycz i podała ja do potrzymania Stevenovi. Ten
posłusznie chwycił ją w zęby ciągle unikając kontaktu wzrokowego. Tymczasem kliknęła
kłódka łącząca obrożę z łańcuchem.
- Tu własnie będzie mieszkał od dziś Pan Steven Wilson - wyjaśniła Silvia.- A teraz
zapraszam panie na drinka.
-Pożegnaj się ze mną i z paniami, w końcu zobaczysz je pewnie dopiero za rok. - zwróciła
się do niewolnika podsuwając mu but do wylizania. - I napij się wody zawczasu bo noc
spędzisz w kagańcu.
Niewolnik cierpliwie i dokładnie "żegnał się z paniami". Widać było, że ma w tym wprawę.
- Moim zdaniem to wyczerpuje warunki umowy. - Pani notariusz spojrzała pytająco na
pozostałe kobiety czekając aż Steven wyliże jej podeszwę.
- Bez wątpienia. Jest niewola, jest upokorzenie, orgazmu też nie może mieć. -
podsumowała zasadniczo jedna z adwokatów.
- Czy o to własnie panu chodziło panie Wilson? - zapytała znowu notariusz.
Steven stał przy budzie z łańcuchem zwisającym u szyi i wpatrywał się w stopy swej
młodziutkiej właścicielki obute w szpilki lśniące teraz od jego śliny. Trząsł się cały z
podniecenia i chyba też ze strachu. Wyobrażał sobie tę chwilę wiele razy ale sprawność i
dbałość o detale z jaka Silvia wszystko zorganizowała nieco go przerażała. Z rozmyślań
wyrwał go ostry ból członka.
- Odpowiadaj jak pani pyta kochanie. Kazać jej czekać jest niegrzecznie. - głos Silvi był jak
zwykle słodki. Dłoń trzymała jednak na szerokiej bransolecie z kilkoma kamieniami. Musiał
to być nadajnik uruchamiający jego pas cnoty.
- Pytam z ciekawości, ponieważ umowa została podpisana, jej założenia wypełnione i nic
obecnie nie można już zmienić. No chyba, ze pani ją wypowie.
- Nie zamierzam. - roześmiała się Sylwia powoli ruszając w kierunku domu.
- A ja nie mogę wypowiedzieć? - odezwał się nagle Steven po raz pierwszy podnosząc
wzrok i wbijając go w panią notariusz.
- Może pan...w formie pisemnej! - tym razem wszystkie kobiety jednocześnie wybuchnęły
śmiechem podążając za Silvia w kierunku domu. Steven szarpnął się na łańcuchu
próbując biec za nimi i zaraz padł na ziemie zwijając z bólu w szyi i kroczu.
Antonina
Shadar
« : 12 Luty 2010, 00:00 »
Totalna dominacja, totalna fantazja i szczypta dowcipu...dla wszystkich tych Pań,
dla których real life to za mało...
Znany 45 letni prawnik podpisał kontrakt z 23 letnią praktykantką odbywającą staż w jego
firmie. Na mocy porozumienia przekazał jej cały swój majątek wraz z firmą, wszystkimi
dochodami oraz prawem do wykorzystania wizerunku. W zamian Silvia zwana odtąd
Właścicielką zobowiązana jest więzić go, upokarzać i kontrolować jego życie erotyczne a
w szczególności osmaganie orgazmu. Ma ona również prawo nieograniczonego
dysponowania czasem i ciałem niewolnika. Jedyny wyjątek stanowi zakaz pozbawienia go
życia. Umowa została podpisana na czas nieokreślony z możliwością wypowiedzenia w
formie pisemnej.
Pani notariusz wręczyła stronom podpisane egzemplarze umowy. W salonie z tarasem
okazałej willi oprócz niej, Stevena i Silvii znajdowały się jeszcze 3 kobiety: psycholog,
która orzekła, że Steven jest w stanie pełnej poczytalności i dwie adwokat pełniące role
świadków.
- Przypominam - kontynuowała pani notariusz - ze umowa nakłada na strony obowiązek
poddawania się kontroli jej realizacji raz do roku przez tu zgromadzonych, i zaczyna
obowiązywać od momentu jej podpisania. Proszę zatem niewolnika o oddanie wszelkiej
pozostałej własności oraz dokumentów tożsamości a Właścicielkę o przystąpienie do
działania. Panią adwokat proszę o protokołowanie.
Steven wstał, drżącą ręką wyjął portfel i położył go na stole. Pani adwokat opróżniła go
dzieląc zawartość na dwie części. Gotówkę przekazała Silvii, a wszystkie dokumenty i
karty kredytowe kolejno wkładała do niszczarki.
- Poproszę też telefon - kontynuowała.
Po pozbawieniu karty SIM, która została zniszczona aparat trafił do rąk nowej właścicielki.
- Rozbierz się kochanie - odezwała się Silvia.
Powoli, lecz bez chwili wahania Steven zaczął zdejmować ubranie i składać je przed
sobą w kostkę.
- ...majtki też - dodała spokojnie widząc, jego spojrzenie.
Gdy stal już nagi otworzyła kuferek stojący koło niej i wyjęła kilka niepokojących
przedmiotów. Pierwszym był pas cnoty robiony na zamówienie i wyposażony w
elektroniczne urządzenie do rażenia prądem jakie stosuje się w treningowych obrożach
dla psów. Z założeniem pasa nie poszło łatwo bo Steven miał silną erekcję i trzeba było
przynieść lód z kostkarki. Kiedy szczeknął już zamek przyszedł czas na specjalne
rękawice, w których dłonie pozostają zaciśnięte w pięści i pozbawione chwytności. Kolejne
były ochraniacze na kolana oraz obejmy na kostki i uda połączone łańcuszkiem, nie
pozwalające wyprostować nóg. Od tej pory niewolnik mógł już tylko pozostawać w pozycji
na czworakach.
Całość była protokołowana przez jedna z kobiet i filmowana przez d**gą jako dowód
wypełniania postanowień umowy.
- Proszę zaprotokołować - dyktowała notariusz - ...ponadto Właścicielka zapięła
niewolnikowi na szyi metalową obrożę elektryczną również zamykaną na klucz
patentowy...
Silvia podeszła do szafy i wyjęła z niej smycz.
- Noga! - zawołała cicho klepiąc się jedna ręką w udo. Steven ruszył niezdarnie w jej
kierunku i nagle podskoczył z bólu rozchodzącego się w okolicach krocza.
- Szybciutko kochanie! Bo będzie bolało znacznie bardziej. - uśmiechnęła się słodko.
- ...Pomyślnie wypróbowano zdalnego tresera. - dyktowała dalej pani notariusz.
Silvia sprawnym ruchem przypięła smycz do obroży na szyi niewolnika, który stal teraz
rozdygotany równo przy nodze i patrzył w podłogę u jej stóp wstydząc się spotkać
czyjegoś wzroku.
- Zapraszam teraz panie do ogrodu.- powiedziała właścicielka świeżo nabytego niewolnika
i wolnym krokiem ruszyła na taras.
Pokój wypełnił się stukotem obcasów. Alejkami podążyli na tyły ogrodu. Przodem szła
Silvia w letniej sukience z niewolnikiem na smyczy starającym się iść możliwie sprężyście
przy nodze swojej 23-letniej pani. Za nimi podążały 4 kobiety w kostiumach i z teczkami w
dłoniach. W końcu w zacienionym miejscu ogrodu znaleźli nową, drewniana psią budę.
Stała ona na kawałku gładkiej, betonowej powierzchni otoczonej trawnikiem. Obok budy
stała miska z wodą, a przed wejściem, do ucha w betonie przymocowany był łańcuch.
Silvia zbliżyła się do budy, odpięła smycz i podała ja do potrzymania Stevenovi. Ten
posłusznie chwycił ją w zęby ciągle unikając kontaktu wzrokowego. Tymczasem kliknęła
kłódka łącząca obrożę z łańcuchem.
- Tu własnie będzie mieszkał od dziś Pan Steven Wilson - wyjaśniła Silvia.- A teraz
zapraszam panie na drinka.
-Pożegnaj się ze mną i z paniami, w końcu zobaczysz je pewnie dopiero za rok. - zwróciła
się do niewolnika podsuwając mu but do wylizania. - I napij się wody zawczasu bo noc
spędzisz w kagańcu.
Niewolnik cierpliwie i dokładnie "żegnał się z paniami". Widać było, że ma w tym wprawę.
- Moim zdaniem to wyczerpuje warunki umowy. - Pani notariusz spojrzała pytająco na
pozostałe kobiety czekając aż Steven wyliże jej podeszwę.
- Bez wątpienia. Jest niewola, jest upokorzenie, orgazmu też nie może mieć. -
podsumowała zasadniczo jedna z adwokatów.
- Czy o to własnie panu chodziło panie Wilson? - zapytała znowu notariusz.
Steven stał przy budzie z łańcuchem zwisającym u szyi i wpatrywał się w stopy swej
młodziutkiej właścicielki obute w szpilki lśniące teraz od jego śliny. Trząsł się cały z
podniecenia i chyba też ze strachu. Wyobrażał sobie tę chwilę wiele razy ale sprawność i
dbałość o detale z jaka Silvia wszystko zorganizowała nieco go przerażała. Z rozmyślań
wyrwał go ostry ból członka.
- Odpowiadaj jak pani pyta kochanie. Kazać jej czekać jest niegrzecznie. - głos Silvi był jak
zwykle słodki. Dłoń trzymała jednak na szerokiej bransolecie z kilkoma kamieniami. Musiał
to być nadajnik uruchamiający jego pas cnoty.
- Pytam z ciekawości, ponieważ umowa została podpisana, jej założenia wypełnione i nic
obecnie nie można już zmienić. No chyba, ze pani ją wypowie.
- Nie zamierzam. - roześmiała się Sylwia powoli ruszając w kierunku domu.
- A ja nie mogę wypowiedzieć? - odezwał się nagle Steven po raz pierwszy podnosząc
wzrok i wbijając go w panią notariusz.
- Może pan...w formie pisemnej! - tym razem wszystkie kobiety jednocześnie wybuchnęły
śmiechem podążając za Silvia w kierunku domu. Steven szarpnął się na łańcuchu
próbując biec za nimi i zaraz padł na ziemie zwijając z bólu w szyi i kroczu.
Antonina
Shadar
11年前