Sudo Suko
Klękaj. Lubisz brać go do ust?
Lubię.
Patrz mi w oczy suczko.
Lubię. - powiedziała zdecydowanie, bez wstydu.
Dlaczego?
Bo jestem suczką.
Czyją?
Twoją.
Weź go. Patrz mi dalej w oczy.
Patrzyłem w jej oczy kiedy robiła mi dobrze. Naprawdę dobrze. Z rozmarzeniem pieściła go językiem, nie pozostawiając żadnej jego części osamotnionej. Nigdy to nie były po prostu "robienie loda". To był pewien kunszt, sztuka tworzenia przyjemności z przyziemności. Dokładne ruchy języka o rytmie znanym tylko jej, dłonie muskające ciało, zupełnie jak gra na instrumencie. Oddała się temu...
Jeszcze raz. Dlaczego go lubisz?
Bo jestem suczką.
Ale nie tylko jako suczka go lubisz. Więc?
Lubię. Go. Czuć. - znowu porażające spojrzenie, nie przerywała zabawy.
Dobrze. Wstań, idź pod ścianę i się wypnij.
Tak...
Przyjęła go chętnie, łapczywie. Czułem drżące mięśnie obejmujące go na powitanie. Nie bawiłem się w subtelności, nie tym razem. Kochaliśmy się szybko, gwałtownie. W tak lubianym przez nią rytmie dwóch mocnych pchnięć, trzech płytkich. Dłonie zaciskałem mocno na jej pośladkach, rozsuwając je by wejść jeszcze głębiej. Czerwieniące się ślady rąk znaczyły ją jako moją zdobyć. Suczkę. Jęknęła charakterystycznie, ugięły się kolana, ale stanowczo dałem jej znać by dalej stała oparta o ścianę, wypięta grzecznie-grzesznie. Kontynuowałem póki starczyło mi sił*. d**gi raz doszła już z małą pomocą palców. A ja? Musiałem przecież ją jakoś nagrodzić...
*A potem w pracy umierałem przez zakwasy :P.
Lubię.
Patrz mi w oczy suczko.
Lubię. - powiedziała zdecydowanie, bez wstydu.
Dlaczego?
Bo jestem suczką.
Czyją?
Twoją.
Weź go. Patrz mi dalej w oczy.
Patrzyłem w jej oczy kiedy robiła mi dobrze. Naprawdę dobrze. Z rozmarzeniem pieściła go językiem, nie pozostawiając żadnej jego części osamotnionej. Nigdy to nie były po prostu "robienie loda". To był pewien kunszt, sztuka tworzenia przyjemności z przyziemności. Dokładne ruchy języka o rytmie znanym tylko jej, dłonie muskające ciało, zupełnie jak gra na instrumencie. Oddała się temu...
Jeszcze raz. Dlaczego go lubisz?
Bo jestem suczką.
Ale nie tylko jako suczka go lubisz. Więc?
Lubię. Go. Czuć. - znowu porażające spojrzenie, nie przerywała zabawy.
Dobrze. Wstań, idź pod ścianę i się wypnij.
Tak...
Przyjęła go chętnie, łapczywie. Czułem drżące mięśnie obejmujące go na powitanie. Nie bawiłem się w subtelności, nie tym razem. Kochaliśmy się szybko, gwałtownie. W tak lubianym przez nią rytmie dwóch mocnych pchnięć, trzech płytkich. Dłonie zaciskałem mocno na jej pośladkach, rozsuwając je by wejść jeszcze głębiej. Czerwieniące się ślady rąk znaczyły ją jako moją zdobyć. Suczkę. Jęknęła charakterystycznie, ugięły się kolana, ale stanowczo dałem jej znać by dalej stała oparta o ścianę, wypięta grzecznie-grzesznie. Kontynuowałem póki starczyło mi sił*. d**gi raz doszła już z małą pomocą palców. A ja? Musiałem przecież ją jakoś nagrodzić...
*A potem w pracy umierałem przez zakwasy :P.
10年前