Pierwsze wyjście na ulice.
Cześć! Dzisiaj opowiem wam o moim pierwszym wyjściu w pełnym przebraniu. Planowałam to od dłuższego czasu, jednak małe miasto w którym mieszkałam trochę mnie od tego odpychało. Dobrym rozwiązaniem była Warszawa do której miałam się przeprowadzić na studia. Przez ostatni rok szkoły średniej wszyscy myśleli o maturze, a ja o moim wyjściu. Wszystko w głowię miałam już ułożone, wakacje mineły a ja wprowadziłam się do nowego mieszkania w Warszawie. Jedynym problemem był współlokator. Kiedy wyjechał na weekend do domu, wiedziałam, że nadszedł ten czas. Ale od początku...
Współlokator oznajmił mi w środę, że na weekend go nie będzie, strasznie zadowolona cały czwartek i piątek szykowałam się do nadchodzącej soboty. Rozmyślałam w co tu się ubrać, gdzie spacerować. Jak wcześniej wspomniałam, przez ostatni rok starannie planowałam te wyjście, zbierałam informacje. Lokator wyjechał w piątek wieczorem a ja zaplanowałam na szóstą rano w sobotę moje wyjście. Wstałam o piątej, na początek szybka kąpiel. Tym razem nie poszłam do łazienki z normalnymi ubraniami a z czarnymi stringami, stanikiem od kompletu, czarnymi kryjącymi rajstopkami. Myjąc się z uśmieszkiem co jakiś czas spoglądałam na swoją bieliznę, która czekała na mnie na pralce. Kiedy skończyłam z higieną osobistą złapałam za stringi, szybko je zaciągnęłam na tyłeczek. Następne rajstopy, czarne kryjące. Nogi dzień wcześniej ogoliłam, więc szybko się z tym owinęłam. Najpierw jedna nogi, potem d**ga. Chwila zabawy z klinem, żeby nic nie uwierało no i czas na staniczek. Wyszłam z łazienki, chwilę zatrzymałam się przy lustrze i patrzyłam jak pięknie rajstopy się błyszczą na moich nogach przy październikowym, wschodzącym bystrym słońcu. Uśmiechnęłam się i poleciałam po kosmetyczkę, tutaj trochę problemów było. Podkłady, tusze i te sprawy. Często się malowałam jak byłam sama w domu to już trochę doświadczenia nabrałam, ale dzisiaj musiałam wyglądać perfekcyjnie. Po pół godzinki zabawy moja twarz była gotowa. Włosy zawsze miałam długie, to tylko je spiłam. Co dalej? Sukienka - zwykłą mała czarna, już uszykowana - wczoraj przed pójściem spać uprasowana. Chwilę się męczyłam z suwakiem ale ostatecznie dałam sobie radę. Tak ubrana zabrałam się za malowanie paznokci u rąk, nogi już zrobiłam wczoraj przy goleniu. Złapałam za lakier i po kilku minutach malowania i dmuchania na paluszki, moje paznokietki były pięknego turkusowego koloru. Podobnie jak u nóg, na które kilka razy spoglądałam pod stołem. Nie wiem czemu ale strasznie mi się podobały, lekko widoczne przez czarne rajstopy. Byłam już prawie gotowa. Zarzuciłam czarną skórzaną kurtkę i wyciągnęłam botki na średnik obcasiku. Jeszcze tylko zasunąć suwaczki i jestem w pełni gotowa do wyjścia. W głowie tysiące myśli, ręce zaczęły mi drgać. Do teraz pamiętam, jak nie mogłam złapać zamka od suwaka bo mi dłonie się telepały. Kiedy się z tym uporałam popatrzyłam na siebie w lustrze. Wyglądam zwyczajnie, jak tysiące kobiet ale przez krótką sukienkę sexi. Nie była jakoś strasznie krótka, zwyczajna mini. Mogłam się ubrać o wiele bardziej sexi, w szafce miałam schowane pończochy ze szwem, szpileczki, takie mini, że cały tyłek było widać - ale nie chciałam tego zrobić. Chciałam się wmieszać w tłum przy pierwszym wyjściu. Podciągnęłam jeszcze rajstopy, żeby nie było fałdek, poprawiłam włosy i wzięłam kilka głębszych oddechów. Planowałam wyjść o szóstej, złapałam lekki poślizg i była za dziesięć siódma. Teraz albo nigdy, spojrzałam przez wizjer od drzwi czy nikt nie idzie i lekko zdenerwowana wyszłam na klatkę. Szybko zamknęłam drzwi, klucze schowałam do kieszeni w kurtce i wyszłam. Nigdy nie zapomnę tego uczucia, jak otworzyłam drzwi od klatki a zimny wiaterek wleciał mi pod sukienkę. Poczułam się jak prawdziwa kobieta. Kilka niepewnych kroków, potknięć się z nerwów o wystające płytki chodnikowe. Po około dwustu metrów trochę się uspokoiłam. Pierwsze mijane osoby cały czas bacznie obserwowałam, ze dwie osoby się na mnie spojrzały - od razu ciśnienie mi skakało. Ale to były tylko spojrzenia. Co można w sumie zaobserwować w kilka sekund mijając kogoś. Najbardziej się bałam chwil, kiedy to obok kogoś będę stała jakiś czas. Kilka zakrętów, skrzyżowanie ze światłami - stałam sama. Akurat przed chwilą zapaliło się czerwone. Chwila czekania. Za mną słyszałam stuk obcasów, szła kobieta około trzydziestu lat wpatrzona cały czas w telefon. Zatrzymała się obok mnie, wymieniliśmy spojrzenia i wróciła wzrokiem na telefon. Kompletnie mnie zignorowała. Ja bawiłam się nogą kamyczkiem, który leżał akurat podemkną na chodniku. Kiedy zapaliło się zielone ruszyłyśmy w swoją stronę, to utwierdziło moje przekonanie, że wyglądam dobrze. Warto było ubrać się zwyczajnie, nie zwracać na siebie niepotrzebnej uwagi. Stałam się bardziej pewna siebie. Chwilę spacerowałam i postanowiłam przejechać się komunikacją miejską, na przystanku mało osób, ustałam sobie z boku i zaczęłam przeglądać jakieś duperele w telefonie. Jedną z osób na przystanku był młody chłopak, widziałam kontem oka, że się mi przygląda. Pierwsza myśl, że rozpoznał kim naprawdę jestem. On zawiesił wzrok na moich nogach. Pomyślałam, ze może mu się po prostu podobają. Nawet niby to przez przypadek, poprawiając sukienkę lekko ją podciągnęłam do góry wystawiając trochę pośladka. Widać było po nim, że mu się to spodobało. Po kilku minutach przyjechał mój tramwaj, weszłam do środka. Było w miarę luźno, usiadłam sobie na krzesełku i wpatrywałam się dalej w telefon. Kilka przystanków przejechałam, ludzie się zmieniali w tramwaju. Kilka osób popatrzyło się w moją stronę, ale jakoś już się tym nie przejmowałam. Bez większych przygód zmieniłam linię i znalazłam się w centrum. Dochodziła godzina ósma, mnóstwo ludzi. Wszyscy gdzieś zalatani chodzili a ja sobie powoli spacerowałam i co jakiś czas spoglądałam na siebie w sklepowych witrynach. W głowie pisałam najgorsze scenariusze a tu od godziny nic się nie wydarzyło. Nabrałam takiej pewności siebie, że wzmagana głodem postanowiłam przejść się do centrum handlowego coś zjeść. Bałam się jedynie o mój głos, ale już wcześniej zastanawiałam się co zrobić jeśli się ktoś o coś mnie zapyta. Ulotkarze, ankieciarze. Zawsze ktoś się może nawinąć po drodze. Plan był prosty, miałam zakaszlnąć i złapać się za gardło, że niby jestem przeziębiona i nie mogę mówić. No dobra, na ulicy by to przeszło ale ja miałam zamówić jedzenie w fastfoodzie. Idąc w kierunku centrum rozmyślałam o tym. Wpadłam na pomysł, że po prostu włączę na telefonie ofertę sieciówki i pokaże co chce, przed tym robiąc manewr z gardłem. W końcu doszłam do centrum, tam jeszcze większy tłok. Po kilku metrach trafiłam do strefy z jedzeniem, parę minut czekania w kolejce i czas zamawiania. Plan się sprawdził w tysiącu procent. Wszystko poszło jak planowałam, szybko dostałam jedzenie i usiadałam sobie przy jednym ze stoliczków. Co jakiś czas przekładając nogę na nogę zajadałam się śmieciowym jedzeniem. Po jakimś czasie obok mnie usiadły dwie młode dziewczyny, to był najgorszy scenariusz. Chwilę mi się przyglądały i zaczęły sobie coś szeptać do ucha, ręce znowu zaczęły mi się telepać jak przed wyjściem. Szybko dokończyłam jeść i ewakuowałam się stamtąd. Stwierdziłam, że starczy wrażeń na dzisiaj i czas wracać do domu. Już prawie dwie godziny kręciłam się. Miałam zrobić kilka szybkich kółek w okolicy swojego osiedla, a tym czasem byłam w centrum handlowym. Złapała mnie jednak jeszcze potrzeba i musiałam skorzystać z łazienki. Ze stresu i przyzwyczajenia prawie weszłam do męskiej, ale szybko skorygowałam swój błąd. Damska łazienka akurat była pusta, szybko załatwiłam co miałam zrobić. Wychodząc popatrzyłam jeszcze na siebie w lustrze - nie mogłam nacieszyć się swoim widokiem, co ja będę się przejmować jakimiś siksami. Właśnie sobie chodzę po centrum handlowym, stukam obcasami, pasek od stringów przy większych krokach smyra moją dziurkę, rajstopy ładnie błyszczą w świetle sklepowej łazienki. Wyszłam uśmiechnięta, ale jednak nastawiona na powrót do domu. Kiedy doszłam do przystanku było koło dziewiątek, ludzi już trochę więcej. Na przystanku dwóch mężczyzn się na mnie popatrzyło, coś sobie szepnęli ale już się tym nie przejmowałam co sobie o mnie myślą. Tramwaj przyjechał, akurat nie było gdzie siedzieć to ustałam sobie zboczku i wyglądałam przez okno. Kiedy się trochę rozluźniło usiadłam, po kilku przystankach wszedł starszy mężczyzna. Jak to kultura osobista wymaga, wstałam, żeby ustąpić mu miejsca a on tylko z uśmiechem powiedział: "Niech pani siedzi, postoję". Uśmiechnęłam się i kiwnęłam mu głową na znak podziękowania. Dochodząc do domu bolały już mnie nogi, niby mały obcas a jednak kilka godzin chodzenia robiło swoje. Jaka to była ulga jak zdjęłam botki, kiedy doszłam do domu. Od razu usiadłam na kanapie i wyciągnęłam nogi. Resztę tego dnia spędziłam ubrana tak jak wyszłam oglądając telewizje i myśląc, kiedy tu znowu będę mogła wyjść. Następnego dnia w niedzielę postanowiłam zostać w domu, ubrana trochę bardziej zdzirowata bawiłam się dildo. Ale to już jest historia na inne opowiadanie... :)
Współlokator oznajmił mi w środę, że na weekend go nie będzie, strasznie zadowolona cały czwartek i piątek szykowałam się do nadchodzącej soboty. Rozmyślałam w co tu się ubrać, gdzie spacerować. Jak wcześniej wspomniałam, przez ostatni rok starannie planowałam te wyjście, zbierałam informacje. Lokator wyjechał w piątek wieczorem a ja zaplanowałam na szóstą rano w sobotę moje wyjście. Wstałam o piątej, na początek szybka kąpiel. Tym razem nie poszłam do łazienki z normalnymi ubraniami a z czarnymi stringami, stanikiem od kompletu, czarnymi kryjącymi rajstopkami. Myjąc się z uśmieszkiem co jakiś czas spoglądałam na swoją bieliznę, która czekała na mnie na pralce. Kiedy skończyłam z higieną osobistą złapałam za stringi, szybko je zaciągnęłam na tyłeczek. Następne rajstopy, czarne kryjące. Nogi dzień wcześniej ogoliłam, więc szybko się z tym owinęłam. Najpierw jedna nogi, potem d**ga. Chwila zabawy z klinem, żeby nic nie uwierało no i czas na staniczek. Wyszłam z łazienki, chwilę zatrzymałam się przy lustrze i patrzyłam jak pięknie rajstopy się błyszczą na moich nogach przy październikowym, wschodzącym bystrym słońcu. Uśmiechnęłam się i poleciałam po kosmetyczkę, tutaj trochę problemów było. Podkłady, tusze i te sprawy. Często się malowałam jak byłam sama w domu to już trochę doświadczenia nabrałam, ale dzisiaj musiałam wyglądać perfekcyjnie. Po pół godzinki zabawy moja twarz była gotowa. Włosy zawsze miałam długie, to tylko je spiłam. Co dalej? Sukienka - zwykłą mała czarna, już uszykowana - wczoraj przed pójściem spać uprasowana. Chwilę się męczyłam z suwakiem ale ostatecznie dałam sobie radę. Tak ubrana zabrałam się za malowanie paznokci u rąk, nogi już zrobiłam wczoraj przy goleniu. Złapałam za lakier i po kilku minutach malowania i dmuchania na paluszki, moje paznokietki były pięknego turkusowego koloru. Podobnie jak u nóg, na które kilka razy spoglądałam pod stołem. Nie wiem czemu ale strasznie mi się podobały, lekko widoczne przez czarne rajstopy. Byłam już prawie gotowa. Zarzuciłam czarną skórzaną kurtkę i wyciągnęłam botki na średnik obcasiku. Jeszcze tylko zasunąć suwaczki i jestem w pełni gotowa do wyjścia. W głowie tysiące myśli, ręce zaczęły mi drgać. Do teraz pamiętam, jak nie mogłam złapać zamka od suwaka bo mi dłonie się telepały. Kiedy się z tym uporałam popatrzyłam na siebie w lustrze. Wyglądam zwyczajnie, jak tysiące kobiet ale przez krótką sukienkę sexi. Nie była jakoś strasznie krótka, zwyczajna mini. Mogłam się ubrać o wiele bardziej sexi, w szafce miałam schowane pończochy ze szwem, szpileczki, takie mini, że cały tyłek było widać - ale nie chciałam tego zrobić. Chciałam się wmieszać w tłum przy pierwszym wyjściu. Podciągnęłam jeszcze rajstopy, żeby nie było fałdek, poprawiłam włosy i wzięłam kilka głębszych oddechów. Planowałam wyjść o szóstej, złapałam lekki poślizg i była za dziesięć siódma. Teraz albo nigdy, spojrzałam przez wizjer od drzwi czy nikt nie idzie i lekko zdenerwowana wyszłam na klatkę. Szybko zamknęłam drzwi, klucze schowałam do kieszeni w kurtce i wyszłam. Nigdy nie zapomnę tego uczucia, jak otworzyłam drzwi od klatki a zimny wiaterek wleciał mi pod sukienkę. Poczułam się jak prawdziwa kobieta. Kilka niepewnych kroków, potknięć się z nerwów o wystające płytki chodnikowe. Po około dwustu metrów trochę się uspokoiłam. Pierwsze mijane osoby cały czas bacznie obserwowałam, ze dwie osoby się na mnie spojrzały - od razu ciśnienie mi skakało. Ale to były tylko spojrzenia. Co można w sumie zaobserwować w kilka sekund mijając kogoś. Najbardziej się bałam chwil, kiedy to obok kogoś będę stała jakiś czas. Kilka zakrętów, skrzyżowanie ze światłami - stałam sama. Akurat przed chwilą zapaliło się czerwone. Chwila czekania. Za mną słyszałam stuk obcasów, szła kobieta około trzydziestu lat wpatrzona cały czas w telefon. Zatrzymała się obok mnie, wymieniliśmy spojrzenia i wróciła wzrokiem na telefon. Kompletnie mnie zignorowała. Ja bawiłam się nogą kamyczkiem, który leżał akurat podemkną na chodniku. Kiedy zapaliło się zielone ruszyłyśmy w swoją stronę, to utwierdziło moje przekonanie, że wyglądam dobrze. Warto było ubrać się zwyczajnie, nie zwracać na siebie niepotrzebnej uwagi. Stałam się bardziej pewna siebie. Chwilę spacerowałam i postanowiłam przejechać się komunikacją miejską, na przystanku mało osób, ustałam sobie z boku i zaczęłam przeglądać jakieś duperele w telefonie. Jedną z osób na przystanku był młody chłopak, widziałam kontem oka, że się mi przygląda. Pierwsza myśl, że rozpoznał kim naprawdę jestem. On zawiesił wzrok na moich nogach. Pomyślałam, ze może mu się po prostu podobają. Nawet niby to przez przypadek, poprawiając sukienkę lekko ją podciągnęłam do góry wystawiając trochę pośladka. Widać było po nim, że mu się to spodobało. Po kilku minutach przyjechał mój tramwaj, weszłam do środka. Było w miarę luźno, usiadłam sobie na krzesełku i wpatrywałam się dalej w telefon. Kilka przystanków przejechałam, ludzie się zmieniali w tramwaju. Kilka osób popatrzyło się w moją stronę, ale jakoś już się tym nie przejmowałam. Bez większych przygód zmieniłam linię i znalazłam się w centrum. Dochodziła godzina ósma, mnóstwo ludzi. Wszyscy gdzieś zalatani chodzili a ja sobie powoli spacerowałam i co jakiś czas spoglądałam na siebie w sklepowych witrynach. W głowie pisałam najgorsze scenariusze a tu od godziny nic się nie wydarzyło. Nabrałam takiej pewności siebie, że wzmagana głodem postanowiłam przejść się do centrum handlowego coś zjeść. Bałam się jedynie o mój głos, ale już wcześniej zastanawiałam się co zrobić jeśli się ktoś o coś mnie zapyta. Ulotkarze, ankieciarze. Zawsze ktoś się może nawinąć po drodze. Plan był prosty, miałam zakaszlnąć i złapać się za gardło, że niby jestem przeziębiona i nie mogę mówić. No dobra, na ulicy by to przeszło ale ja miałam zamówić jedzenie w fastfoodzie. Idąc w kierunku centrum rozmyślałam o tym. Wpadłam na pomysł, że po prostu włączę na telefonie ofertę sieciówki i pokaże co chce, przed tym robiąc manewr z gardłem. W końcu doszłam do centrum, tam jeszcze większy tłok. Po kilku metrach trafiłam do strefy z jedzeniem, parę minut czekania w kolejce i czas zamawiania. Plan się sprawdził w tysiącu procent. Wszystko poszło jak planowałam, szybko dostałam jedzenie i usiadałam sobie przy jednym ze stoliczków. Co jakiś czas przekładając nogę na nogę zajadałam się śmieciowym jedzeniem. Po jakimś czasie obok mnie usiadły dwie młode dziewczyny, to był najgorszy scenariusz. Chwilę mi się przyglądały i zaczęły sobie coś szeptać do ucha, ręce znowu zaczęły mi się telepać jak przed wyjściem. Szybko dokończyłam jeść i ewakuowałam się stamtąd. Stwierdziłam, że starczy wrażeń na dzisiaj i czas wracać do domu. Już prawie dwie godziny kręciłam się. Miałam zrobić kilka szybkich kółek w okolicy swojego osiedla, a tym czasem byłam w centrum handlowym. Złapała mnie jednak jeszcze potrzeba i musiałam skorzystać z łazienki. Ze stresu i przyzwyczajenia prawie weszłam do męskiej, ale szybko skorygowałam swój błąd. Damska łazienka akurat była pusta, szybko załatwiłam co miałam zrobić. Wychodząc popatrzyłam jeszcze na siebie w lustrze - nie mogłam nacieszyć się swoim widokiem, co ja będę się przejmować jakimiś siksami. Właśnie sobie chodzę po centrum handlowym, stukam obcasami, pasek od stringów przy większych krokach smyra moją dziurkę, rajstopy ładnie błyszczą w świetle sklepowej łazienki. Wyszłam uśmiechnięta, ale jednak nastawiona na powrót do domu. Kiedy doszłam do przystanku było koło dziewiątek, ludzi już trochę więcej. Na przystanku dwóch mężczyzn się na mnie popatrzyło, coś sobie szepnęli ale już się tym nie przejmowałam co sobie o mnie myślą. Tramwaj przyjechał, akurat nie było gdzie siedzieć to ustałam sobie zboczku i wyglądałam przez okno. Kiedy się trochę rozluźniło usiadłam, po kilku przystankach wszedł starszy mężczyzna. Jak to kultura osobista wymaga, wstałam, żeby ustąpić mu miejsca a on tylko z uśmiechem powiedział: "Niech pani siedzi, postoję". Uśmiechnęłam się i kiwnęłam mu głową na znak podziękowania. Dochodząc do domu bolały już mnie nogi, niby mały obcas a jednak kilka godzin chodzenia robiło swoje. Jaka to była ulga jak zdjęłam botki, kiedy doszłam do domu. Od razu usiadłam na kanapie i wyciągnęłam nogi. Resztę tego dnia spędziłam ubrana tak jak wyszłam oglądając telewizje i myśląc, kiedy tu znowu będę mogła wyjść. Następnego dnia w niedzielę postanowiłam zostać w domu, ubrana trochę bardziej zdzirowata bawiłam się dildo. Ale to już jest historia na inne opowiadanie... :)
10年前