"Kobietka do okiełznania 1"

"Kobietka do okiełznania 1"

(nadesłane przez: panienka_do_wychowania)
-------------------------------------------------------
Sama nie wiedziała, kiedy po raz pierwszy odnalazła stronę BDSM, to było dawno temu… Nie wiedziała, co ją tu przyciągnęło… Ale bała się tego. Przerażały ją zdjęcia ich realność i myśl, że kobietki na nich faktycznie to wszystko przeżywały… bicze, łańcuchy, skóra… kochała się w opowiadaniach, bo pobudzały jej wyobraźnie, a jej wyobrażenie były najwspanialszym i najciekawszym sekretem jaki miała. Uwielbiała, kiedy myśli błąkały się po jej głowie jakby od niechcenia, a jednak zawsze w znanym tylko jej kierunku.
Jaką była kobietką… czatując nauczyła się podtekstu, który kochała i uwielbiała, gdy tylko mogła kąpała się w dwuznaczności, uwielbiała kusić niby to przez przypadek, a tak naprawdę, to jej głowa pracowała na tysięcznych obrotach by zaskakiwać i pokonywać. Przez to wieczne podteksty miała wrażenie, że mężczyźni boją się jej. Rzadko zdarzał się taki, który potrafił pociągnąć jej wyobraźnie do granic możliwości. Dlatego nadal uwielbiała czatować, czasem trzeba było długo czekać na godnego rozmówcę, ale zawsze było warto. Kiedyś, kiedy kolejny spokojny wieczór spędzała przed ekranem monitora, owinięta w szlafrok i z kubkiem herbaty w ręku i czekała, aż odezwie się ktoś znajomy stwierdziła, że powinna mieć nietuzinkowy przyciągający nick… długo myślała, aż jej głowie zaświtał pomysł, na który tak długo czekała. Wylogowała się i ponownie weszła na czat z nickiem, którego już nigdy potem nie zmieniła, brzmiał on „ kobietka do okiełznania”. Zawierał on wszystko, co chciała w nim ująć. Faktycznie nick cieszył się dużym zainteresowanie. Co prawda większość rozmówców nie zadawalała ją, ale teraz częściej zdarzało się jej spotkać nietuzinkowych mężczyzn. Spostrzegła, że często jej rozmówcami są osoby, które poniekąd znają klimat BDSM cieszyło ją to, ale nadal bał się tego świata. Lubiła swoją niezależność, swoją siłę, pewność siebie, bycie niewolnicą wiązało się z całkowitą uległością. Pociągało ją to i widziała siebie w postaci osoby uległej, ale nie aż tak bardzo, nie w 100%. Próbowała zdefiniować swoją uległość, zajęło jej to kilka tygodni, ale odkryła, co lubi… Lubiła, gdy w dyskusjach mężczyzna umiał ją pokonać, gdy potrafi jej pewność siebie osłabić. Uwielbiała, gdy ktoś potrafił ją zdominować, ale uwielbiała też bronić się przed tym, lubiła być trudnym orzechem do zgryzienia. W seksie też taka była, lubiła się buntować, ale robiła to po to by ktoś zmusił ją do czegoś. Chciała być ciężkim orzechem do zgryzienia. Wszak owoc, który samemu się zdobędzie zawsze jest smaczniejszy…
To, że odkryła i zrozumiał siebie, nie pomogło w podjęciu decyzji o urealnieniu się w świecie BDSM. W swoim wirtualnym świecie podawała się za kobietkę nierealną, nie spotykała się, tłumaczyła to w taki sposób, że nie chce oddać się sama w cudze ręce.
Pewnego wieczoru, siedziała na czacie, akurat wyszła z wanny, pachniała czekoladowym balsamem, miała nadzieję na miły wieczór w nierealnym świecie. Ona nigdy nie zagadywała, wiec czekała, aż odezwie się ktoś ciekawy. I:
-Demon- Witam kobietkę, mam nadzieję, że jesteś w pełni sił, bo dziś uda mi się ciebie poskromić
-kobietka do okiełznania-Witaj. Cóż za miła zapowiedz, szkoda, że najprawdopodobniej nie zostanie spełniona, bo zapewne szybko się zniechęcisz.
-Demon-Jestem wytrwały o to się nie martw, ciekawy tylko czy ty będziesz godna mego zachodu.
- kobietka do okiełznania- nie wiem, co lubisz wiec nie mogę stwierdzić, że stanę na wysokości zadania
-Demon- Lubię wyzwania!
- kobietka do okiełznania- A ja lubię być wyzwaniem.
Rozmowa toczyła się dalej, powoli odkryli, że oboje lubią świat BDSM, tyle, że on znał go realnie i od dawna. Ona powoli poddawała się jego urokowi.
-Demon- Jak wyglądasz moja *****..
- kobietka do okiełznania- Jak kobietka dwie nogi, dwie ręce, dwie piersi i głowa na karku, nie lubię się opisywać.
-Demon- Więc wyślij zdjęcie.
- kobietka do okiełznania- nie
-Demon- Dlaczego?
- kobietka do okiełznania- Taki kaprys.
- Demon – to ja mam tu prawo do kaprysów nie ty, czego się boisz Kasieńko W…., że rozpoznam cię na ulicach twojej Zielonej Góry.
- kobietka do okiełznania- Skąd wiesz gdzie mieszkam i skąd znasz moje nazwisko?
-Demon- Mogę poznać wszystko, czego chcę. Twój dokładny adres też już znam. Podyktować ci go?
- kobietka do okiełznania- Nie dziękuje, znam swój adres- panikował i czuła się jak w pułapce, nie wiedziała, że można odnaleźć jej dane, a właściwie nie pomyślała nigdy o tym.
-Demon- Musi ci być miło mieszkać na ulicy Zie…… 49/5
- kobietka do okiełznania- Żegnam miłego dnia życzę.- Denerwowała się wstała i sprawdziła czy zamknęła drzwi, byłą zła na siebie, że nie pomyślała o zabezpieczenie komputera. Położyła się spać dopiero nad ranem, dobrze, że była to niedziela i nie musiała iść na uczelnię. Ale i tak nie mogła zasnąć, zastanawiała się, co powinna zrobić…Czy on ją znajdzie?
II
Cały dzień kręciła się po mieszkaniu, nie wiedziała gdzie się podziać, co ona o nim wiedziała Tylko tyle, że jest z Wawy, ta myśl pocieszała ją, miała nadzieję, że po prostu nie będzie mu się chciała jechać w tak daleką podróż. Miała nadzieję, że chciał ją tylko przerazić, tak to sobie ładnie w głowie tłumaczyła, że zaszła mu za skórę, a on tylko chciał ją wystraszyć. Stawało się to w jej słowie logicznym wyjaśnieniem, ale mimo to *********** wyjść z domu, choć nie wiedziała, przed czym niby miałoby to ją uchronić. Wiedziała, też, że miał 33 lata, że ma własną firmę i tyle na tym się jej wiedza kończyła… A no i oczywiście był Panem BDSM. To ją przerażało, ale nie tylko, wiedziała, że podnieca ją też ta myśl. Czuła, że ten nie pokój ma w sobie też ekscytację tym, że może on wprowadzi ją w świat, który był jej zarówno bliski i daleki.
Mijały dni i nic się nie działo, chodziła na uczelnię, nie czatowała, bo się bała, szukała możliwości zabezpieczenia komputera. Czas leciał do przodu, a dookoła panował spokój. Po części czuła się zawiedziona, jej wyobraźnia snuła różne plany a tu nic… Po miesiącu weszła na jakiś czat, powoli zaczęła wracać do swego wirtualnego życia, była zła, że pozwoliła Demonowi zawładnąć jej wyobraźnią. Wiedziała, że szybko uzależnia się od ludzi, nie zdawała sobie tylko sprawy, że aż tak. On cięgle był w jej głowie, słyszała jego wyimaginowany śmiech. Była zła, nie umiała wypędzić ze swojej głowy myśli, że jest obok niego, że on ją zdobywa – tak jak lubiła. Miała różne znajomości, różne rozmowy, nikt jednak nie przyciągał jej uwagi. Upłynęły jakieś trzy miesiące, o Demonie myślała już tylko czasami, gdy nie mogła znaleźć ciekawego rozmówcy. Gdy dopadał ją chęć na seks…Wtedy pojawiał się w jej głowie.
Słoneczny jesienny dzień, liście nabierały jesiennych barw, szła spokojnie ulicą na uczelnię, kolejne zajęcia, czasem miała wrażenie, że tylko one ratują ją od wariactwa. Weszła na uczelnie pewnym krokiem, rozpłaszczyła się i podała kurtkę pani w szatni, a ona podała jej kopertę ze słowami, że jakiś mężczyzna ją dla niej zostawił. Pomyślała, że może jakiś kolega oddał jej notatki, które wcześniej pożyczył. Otworzyła ją i w pierwszej chwili zamarła:

„Witaj kobietko do okiełznania, mam wrażenie, że już się dość na mnie
Naczekałaś się, może nie zaspokoję twojej tęsknoty jeszcze przez kilka
Dni, ale to tylko po to by ci udowodnić, jak bardzo Mnie chcesz.
Oboje wiemy, że tak właśnie jest.
DEMON”

Czytała te słowa ciągle od początku, wiedziała, że zrobił to specjalnie, gdyby kartka przyszła do domu właściwie nawet by się ucieszyła, ale teraz miała wrażenie, że on ją kontroluje, zastanawiał się, czego on jeszcze o niej nie wie, jak wiele jej życia jest nadal tylko jej tajemnicą. Pani w szatni zdawkowo tylko opisała tego mężczyznę, tak, że Kasia nie miała pojęcia kogo powinna się spodziewać. Gdy wróciła do mieszkanka u progu drzwi leżała małą paczuszka. Weszła do środka i otworzyła najpierw liścik.

„Tak szczerze to gdybyś wysłała mi wtedy zdjęcia to też bym cię męczył,
musiałbym tylko znaleźć jakiś powód, a tak sam mi go dałaś. Dziękuje.
Ciekawe jak będziesz wyglądała w moim podarunku
DEMON”

Drżącymi rękoma otworzyła pudełko, jej oczom ukazała się czarna skórzana kolia. Nie była to obroże, które widziała na zdjęciach kobietek, ale kolia. Między dolnym i górnym paskiem czarnej miękkiej skóry znajdowały się błyszczące kamienie, różnych kolorów. Wspaniale mieniły się w świetle zapalonej lampy. Zadrżała w pierwszej chwili cisnęła podarek w najciemniejszy kąt mieszkania i poszła pod prysznic. Woda spływająca po umęczonym ciele dawała jej przyjemne uczucie ulgi, zapach wiosennego żelu pobudził ją, wychodząc z pod prysznica owinęła się ręcznikiem i kuszona nie wiadomo czym podeszła do kolii, podniosła jaz podłogi wróciła do łazienki. Zrzuciła ze swego ciała ręcznik, a na szyję założyła podarek przyglądała się sobie przez chwilę, z zamyślenia wyrwał ją dźwięk telefonu. Szybko odszukała go w torebce, był to numer zastrzeżony zaniepokoiło ją to:
-Słucham?- powiedziała pewnym siebie głosem
-Witaj. Źle się przywitałaś, ale wybaczę ci to, jak podoba się podarek?
-Demon??
-Dla ciebie może tak- zaśmiał się do słuchawki, a śmiech ten był tak dziwny tak silny, że Kasia zadrżała.-Miłej nocy moja słodka.- słowa te ocknęły ją z osłupienia.
- Nie jestem ani twoja, ani słodka!
- Moja już jesteś od początku, a słodycz sprawdzimy – powiedział i zakończył rozmowę. Stał jak słup soli, gdy tysiąc razy powtórzyła usłyszane słowa, szybkim ruchem ściągnęła podarek i umieściła go w pudełku i wystawiła spowrotem za drzwi.
Następnego dnia rano, gdy tylko otworzyła oczy poczuła, że ma coś na swojej szyi, podbiegła do lustra, ubrana była tylko w obrożę, już nie kolię, a brązową obrożę ozdobioną ćwiekami. Przeraził ją fakt, że nie miała na sobie swojej ulubionej koszulki nocnej, którą na pewno wczoraj zakładała. Ze złością zdjęła obroże i ruszyła w stronę łóżka, na nocnym stoliku obok jej podartej na strzępy koszulki leżała koperta. Usiadła i otworzyła ją powoli:

„Widocznie musisz dojrzeć do otrzymywania podarków. Skoro nie
spodobał ci się pierwszy to musisz przyjąć d**gi. Pamiętaj kim jesteś,
nie wolno ci odtrącać tego, co ode mnie dostajesz, czeka cię za to kara…
możesz zacząć się bać.
DEMON”’

Zadrżała, miała ochotę rzucić się na niego z pięściami, odpyskować coś, zaprotestować, ale nie mogła, nie miała z nim żadnego kontaktu. Zrezygnowana i kotłująca się w środku ruszyła na zajęcia. Oglądała się cały czas za siebie licząc, że może gdzieś go zobaczy, było to złudne, bo niby poczym miałaby go poznać nic o nim nie wiedziała, a on o niej wszystko. Przez cały czas nie mogła się skupić, myślami była nie wiadomo gdzie. Czuła się bezsilna, ale jednocześnie czuła podniecenie. W głębi siebie wiedziała, że tego właśnie pragnęła, że takie wizje miała w swoich najbardziej skrytych marzeniach. Gdy późnym wieczorem wracała do domu, zaświtała jej pewna myśl. Wbiegła szybko do mieszkania. Wyciągnęła z zeszytu kartkę spryskała ją swoim ulubionym perfumom, czekając aż papier wyschnie zaparzyła sobie herbatę. Usiadła przy stole i pisała:

„Widzę, że doskonale znasz moją psychikę, wiesz czego chce i czego
się boję, teraz wiem, że celowo milczałeś przez ten długi czas, a teraz
osaczasz mnie, zmniejszasz moją kontrolę nad moim życiem do zera
prawie. Ale z tego, co obserwuję, to ty mnie chcesz, czy ja ciebie chce
to odmienna sprawa, ale ty się starasz ty zabiegasz, a ja obiecuję, że się
łatwo nie oddam. Możesz tu być każdej nocy, ale nie zwyciężysz mnie
nie oddam się tobie sama, choćbym miała świrować, pokonam swoją
słabość do ciebie, jeśli będzie trzeba.
KOBIETKA DO OKIEŁZNANIA”

Rankiem, gdy się obudziła na nocnym stoliku nie było koperty, którą dla niego zostawiła, zamiast niej kubek z jej ulubioną herbatą, która była jeszcze ciepła. Obok róża, gdy wzięła ją do ręki ukłuła się kolcem w palec. Gdy dokładnie jej przyjrzała się z przerażeniem stwierdziła, że kwiat ma nadzwyczaj dużo kolców…Dlaczego?
III
Co noc ubierała na siebie koszulkę nocną albo t-shirt i każdego ranka budziła się naga, a odzienie leżało podarte na strzępy obok jej łóżka. Ale *********** odpuścić nawet w tak błahej sprawie i co noc nasuwała coś na swoje ciałko. Z przerażeniem myślała, że będzie musiała wydać majątek na koszulki, ale za nic w świecie nie chciałaby wygrał, *********** dać mu tej satysfakcji. Za każdym razem, gdy się budziła, na jej szyi założona była obroża, choć sama nigdy jej nie ubierała.
Mijały dni… któregoś razu obudziła się a na jej ciele nadal znajdowała się koszulka, w której położyła się spać, a na szyi nie było obroży… zdziwiło ją to początkowo pomyślała, że wygrała, że pokonała Demona. Cieszyła się była szczęśliwa, że okazałą się bardziej wytrwała i uparta od niego. Ale zaraz potem poczuła się nieswojo, brakowało jej tego. Myślała, iż może znudził się nią, że miał dość i znajdzie sobie teraz inny obiekt, a ona pozostanie w swoim szarym świecie. Wieczorem położyła się do łóżka w koszulce, nie mogła zasnąć, zaczynała być na siebie złe, że straciła to, czego właściwie chciała, nie umiała się poddać i przez to już zawsze miała żyć tylko wspomnieniem wspaniałej gry. Obudziła się i znowu była nietknięta. Zaczynała świrować była na siebie wściekła, obwiniała się godzinami. Kiedy kilka dni później kładła się do łóżka postanowiła powalczyć o swoje szczęście, przymierzała się do tego przez jakiś czas, bała się tej decyzji, ale nie widziała innej możliwości odzyskania Demona. Przed snem stanęła przed lustrem i na swoją szyję założyła obrożę, naga ruszyła pod kołdrę w krainę snów.
Obudziło ją podniecenie i niemoc wykonania ruchu. W pokoju panował półmrok, paliło się kilka świeczek. Chciała przetrzeć oczy, ale nie mogła, dookoła nadgarstków była lina, przywiązana do ramy łóżka, podobnie skrępowano jej nogi. Leżała rozpostarta i naga, tylko w obroży, którą zaciśnięto trochę mocniej, niż wcześniej sama ją zapięła. Jej ciało oblane było kroplami potu, zastanawiała się, dlaczego skropił jej ciało, po chwili już wiedziała. Poczuła jak jej malutka pulsuje, dlaczego? Jej brzoskwinkę wypełniał wibrator, który powoli pracował, z ust wyrwał się jęk rozkoszy, czuła, że zbliża się orgazm nie umiała go powstrzymać, jej skrępowanie tylko potęgowało podniecenie. W pokoju oprócz zapachu świec unosiła się woń papierosów, czuła czyjąś obecność. Wiedziała, że to on chciała coś powiedzieć otwierała usta, gdy wibrator jeszcze zwiększył obroty, w miarę możliwości wygięła się w łuk czuła zbliżający się orgazm, cała drżała. Zaczęło się od paluszków u stóp i przez całe jej ciało przeszedł ja potężny dreszcz, wierciła się niepokornie na swoim posłaniu. Cudowne węzły nie pozwalały na ruchu.. a wibracje wcale nie ustawały, chciał odpoczynku a zamiast tego dostawała kolejne fale dreszczy, węzły zacieśniały się coraz mocniej, przy każdym ruchu, naciągając jej ciałko, fale przechodziły przez jej słodko umęczone ciałko. Nie wiedziała jak długo to trwało było jej wspaniale… odczuwał orgazm za orgazmem cały czas coraz intensywniej, coraz bardziej zmęczona… nie była świadoma swoich jęków, które obiegały całe mieszkanie… nie byłą świadoma, że w fotelu tuz obok siedzi mężczyzna przyglądający się jej wypinającemu się ciałku, który zmieniał prędkość wibracji wibratora. Gdy wymęczona usnęła przy coraz wolniejszych wibracjach przechodzących przez jej ciało, mężczyzna odwiązał ją, zanurzył palec w jej cipeczce i skosztował jej soczków, tak jak myślał była sodka, tak jak lubił, nakrył narzutą i zostawił kopertę na nocnym stoliku.
Rankiem pewnie myślałaby, że był to tylko sen gdyby nie liny pozostawione na łóżku, i ślady na nadgarstkach. Było to bardzo miłe wspomnienie, które powodowało gęsią skórkę na jej rozbudzonym ciele. Otworzyła kopertę:

„Wygrałem w tym boju, ale nie martw się byłaś twardym przeciwnikiem
doceniam to i cenię to sobie, ale teraz musisz się ładnie i grzecznie
poddać, będę czekał przed uczelnią o 16.00. wybierzemy się gdzieś i
podyskutujemy, mamy, o czym, moja słodka (sprawdziłem)
DEMON.
PS. Nie ubieraj bielizny, chyba, ze ten czarny komplet z pasem do pończoch.”

Wzięła szybki prysznic już miała w reku czarną bieliznę, gdy przypomniała sobie a bardzo podobnej, ale białej i to ją postanowiła ubrać, wszak może mu jeszcze troszkę podokuczać. Ubrała biały komplecik na niego założyła sukienkę, było jeszcze ciepło, był to dopiero początek jesieni. Zadowolona ze swojego wyglądu ruszyła na uczelnie. Cały dzień siedziała jak na szpilkach, myślała o tym, że wreszcie go pozna, że go zobaczy, że będą na równych warunkach… o 16 prawie wybiegła z budynku od razu przykuł jej uwagę stał oparty o maskę swojego samochodu. Minę miał bardzo pewną, spoglądał prosto w jej oczy. Speszona spuściła głowę i ruszyła powoli w jego stronę. Gdy była całkiem blisko stanęła na paluszkach i ucałowała go w policzek… on tylko przytrzyma ją mocniej i wpisie w jej usta, całował długo i namiętnie, aż straciła oddech. Przejechał dłonią po jej plecach.
- Mam nadzieję, że to ta czarna bielizna!
- A będziesz to sprawdzał?
- Jeśli będę miał podstawy wątpić to tak, sprawdzę.
- Wątpisz tak niewinnej kobietce jak ja?
- Wątpię! Zwłaszcza, że oczy niegrzecznie ci się świecą
- Czyli mam się przygotować na rewizję osobistą?- powiedziała z uśmieszkiem na ustach. Poprowadził ją do drzwi samochodu, wsiadła bez słowa zapytania. On usiadł za kierownicą i pewnie prowadził swoje auto po zakamarkach miasta. Wyjechali poza miasto i zjechali w jakąś leśną ścieżkę. Zastanawiała się czy nie powinna zaprotestować, ale co by to mogło jej dać. Wszak już tyle razy mógł ją skrzywdzić, a jednak tego nie zrobił. Zatrzymał się przed małą chatką stojącą na polanie. On wysiadł, ona poczekała aż otworzy jej drzwi. Patrzył na nią zdziwiony, ale otworzył jej drzwi i podał rękę. Chwyciła ją pewnie i mocno. Był przygotowany, że będzie chciała zaznaczyć swoja pozycję, nie spodziewał się tylko, że przemyśli każdy szczegół. Chwycił ją za nadgarstek i zaprowadził do domu, gdy zamknęły się ze nimi drzwi stanął za nią i przejechał dłonią po jej policzku. Zadrżała, przejechał palcem po jej ustach a ona delikatnie go polizała, wyplątała się z jego uścisku i ruszyła w stronę kuchni, gdzieś po drodze zrzucając z siebie żakiet.
- Masz ochotę na kawę lub herbatę?- zapytała wyciągając z torby puszkę, zaskoczyła go to fakt.
- Kawę – rozsiadł się wygodnie w fotelu, po chwili pojawiła się z tacą w ręku, a na tacy stały dwa kubki.
- Kawa dla ciebie Panie, nazywa się „paryska noc” mam nadzieję, że będzie smakować. Usiadła, na oparciu fotela i podała mu kubek. Wypił ze smakiem.
IV
Odstawił kubek, na stół, z jej rąk też wyjął filiżankę, delikatnie przechylił ją tak, że usiadła na jego kolanach. Położył ją powolutku tak, że opierała swoją głowę na jego przedramieniu. Czuła się rozanielona.
- Wiesz, czego chce? – spytał poważnym spokojnym tonem
- Pewnie mnie, albo czegoś, co jest ze mną związane. – powiedziała ze słodką pewnością siebie.
- Hmm, niestety musze ci w pewnym stopniu przyznać rację, ale czy jesteś świadoma, że jeśli ja czegoś chce, ta zawsze to osiągam.
- Nie wiem, ale zapewne masz zamiar mi to udowodnić. – jego ręka krążyła po jej udzie podnosząc powoli jej sukienkę, zatopiła się w tym miłym uczuciu
– Ale cóż to ten kolor raczej nie jest biały – powiedział, unosząc jej sukienkę bezwstydnie wysoko
- Jesteś pewny – powiedziała bez cienia wahania – Może jesteś daltonistą, mężczyźni czasem tak już mają.
- Nie drażnij się zbyt mocno Kasiu!
- Gdzież bym śmiała – powiedziała, chciała go pocałować, ale on zdjął ją ze swoich kolan, sprawnym ruchem pozbył się jej sukienki, stała przed nim w swej koronkowej bieliźnie. Jej policzki zrobiły się czerwone. Chwycił ją za nadgarstki i na jej oczach związał jej ręce nim zdołała zaprotestować, ustawił się za jej plecami i pozwoliłby się o niego oparła, pieścił chwilkę jej ciałko a potem szepnął do ucha słowa, które ją zmroziły
- Nie wysłuchałaś mojego polecenia, to już d**ga kara, jaka się tobie, moja niewolnico należy, pierwsza to wzgardzenie mym podarkiem – jej ciało przeszedł dreszcz, bała się tego szeptu, bała się jego słów, a on tak spokojnie pieścił jej ciało – Karą będzie chłosta…
- NIE!!
- cii, teraz ja mówię. Karą będzie chłosta, dostaniesz 10 razów, po pięć za każde przewinienie
- Nie zgadzam się – próbowała się wyrwać, ale mocno ją trzymał – Nie masz prawa.
- Wiedziałaś, na co się porywasz, ostrzegałem, nie słuchałaś.
Wyrywała się, on ruszył powoli w kierunku drewnianej belki stojącej tuż przy ścianie, prowadził ją powoli i spokojnie, krzyczała, ale on jakby był głuchy na jej krzyki, konsekwentnie szedł powoli do przodu, nie łatwo było utrzymać wierzgające się dziewczę. Oparł ja o belkę i mocno do niej przycisnął swoim ciałem, by nie mogła uciec przerzucił linę od jej rąk nad podpory belki i pociągnął, jej ciało wygięło się w łuk stanęła prawie na paluszkach. Puścił ja odskoczyła od belki i obróciła się w jego stronę, widział protest w jej oczach, groziła, że mu tego nie wybaczy… on niewzruszony ruszył do swojego auta. Gdy była sama zastanawiała się jak może się uratować, czego tak naprawdę sama chce, czy na pewno nie chce tej chłosty, wiedziała, co robi nie spełniając jego woli. Czuła podniecenie i to potraktowała, jako dowód zadowolenia z obrotu sprawy. Zaufała instynktowi, jak wtedy, gdy sama ubrała obrożę. Obróciła się spowrotem, twarzą do belki. Gdy wszedł do domku stała grzecznie bez słowa, ucieszyło go to. Podszedł do niej i pogładził jej ciało średniej grubości pojedynczym batem, drgnęła, ale nie powiedziała ani słowa. Zacisnęła mocno zęby i czekała na jego ruch. Ustawił się za nią i wziął pierwszy zamach uderzenie było silne, nie chciał dawać jej taryfy ulgowej. Po pomieszczeniu przeszedł jej krzyk. Ciało naprężyło się i wygięło, ale nie powiedziała ani słowa. Ona wymierzył jeszcze dziewięć szybkich i równie silnych uderzeń, z jej gardła cały czas wydobywał się krzyk i jęk. Uderzenia były szybkie, bo chciał szybko skończyć dla niej to cierpienie, a ona była mu za to wdzięczna, bo oczekiwanie było straszniejsze od chłosty. Wszystkie razy padały na jej plecy. Teraz wykwitały na ich miejscu czerwone pręgi. Gdy stała tak umęczona i zlana potem, podszedł do niej i powoli pieścił jej ciałko czuł gorącą i wilgotną cipeczkę, teraz miał pewność, że się nie pomylił, co do jej zamiłowań. Na szyję założył jej kolię, swój pierwszy podarek dla niej, odwiązał ją, i gdy osunęła się w jego ramiona, podniósł ją i zaniósł do wielkiego łóżka, stojącego w części sypialnej. Położył ją na brzuchu i delikatnie masowała jej plecy, wcierał w nie olejek pachnący migdałami, przy okazji drażnił jej i tak gorącą brzoskwinkę, pojękiwała cichutko z rozkoszy, Nagle uniósł jej biodra delikatnie do góry i wszedł w nią jednym, szybkim ruchem, zacisnęła ręce na prześcieradle. A on chwycił ją za nadgarstki i wykręcił ręce do tyłu sam oparł się o nią, a językiem bawił się jej karkiem. Kilka szybkich drapieżnych ruchów w jej wnętrzu i cudowny języczek na karku, sprawiły, że bardzo szybko osiągnęła szczyt rozkoszy. Jakby osiągnęła szczyt góry lodowej, która teraz zaczyna się pod nią topić, a ona spada z niej gwałtownie w dół. Uwielbiała to uczucie… Poczuła jak on w niej pulsuje i poczuła spermę na swoich plecach, ułoży się obok. Delikatnie nadal drażnił jej obolałe plecy. Patrzyła mu w oczy, uśmiechał się, a ona czuła satysfakcję, cieszyła się jego obecnością.
Gdy oprzytomniała uniosła delikatnie głowę, spojrzała na niego oczyma pełnymi pytań, nie mogła uwierzyć by znał ja tak dobrze po tej jednej rozmowie, coś jej nie pasowało w tej całej misternej układance, kark był zawsze najdelikatniejszą częścią jej ciała. Jego dotyk zawsze ja pobudzał, ale też zawsze potęgował uczucie rozkoszy. Niewielu mężczyzn o tym wiedziało, chyba, że sama ich uświadomiła. Nie możliwe by on sam na to wpadł.
-Skąd wiedziałeś o karku? – zapytała zmęczonym głosem
- Tak niewolnica pyta swego Pana?- powiedział i delikatnie pociągnął ją za włosy
- Tak pytam się ja, więc? – pociągnął mocniej i jej głowa odchyliła się mocno do tyłu
- Ty jesteś moją niewolnicą, i powinnaś ładniej zadawać pytania, jeśli chcesz usłyszeć na nie odpowiedz.
- Wcale nie musze znać tej odpowiedzi – położyła głowę na poduszkę, choć w środku całą się gotowała, postanowiła, że nie da po sobie tego poznać. Wiedziała, ze on sam nie udzieli jej odpowiedzi, wiedziała, ze jej ciekawość zwycięży i nada pytaniu godny ton, ale nie chciałaby było mu tak łatwo. Choć to przecież ona sama się męczyła, a on miał tylko dobrą zabawę patryc na to jak bije się ze swoimi myślami. Leżeli w milczeniu a on bawił się je ciałem. Nagle pociągnął ja za nadgarstek i poszedł w stronę łazienki. Szybkim krokiem musiała za nim nadążyć.
Na środku łazienki stała duża wanna, nalewał do niej ciepłej wody i dosypał soli do kąpieli. Gdy wanna napełniła się do pełna, kazał jej wejść do ciepłej wody. Sól trochę podrażnia jej plecy, ale nie powiedziała ani słowa, powoli namydlała swoje ciałko, a on siedział w fotelu i paląc papierosa przyglądał się jej.
- Powiedz, kiedy wracasz do Wawy Panie? – spojrzała na niego, a on w jej wzroku dostrzegł smutek.
- Proszę jak ładnie umiesz zapytać. Nie wracam, teraz przez dwa lata tu będziemy realizować pewien projekt. – dostrzegł uśmiech na jej ustach i błysk w jej oku. Kasia naprawdę się ucieszyła, niczego się tak nie bała jak stania się kilku dniową zabawką. A teraz wiedziała, że może mu zaufać, że będzie obok niej.
Odprężyła się i zanurzyła swoje ciałko w ciepłej wodzie, a on kończył powoli papierosa.
V
Wyrzucił niedopałek i podszedł do wanny, w wodzie odszukał jej cipeczkę i wbił w nią palce. Nie odsunęła się wręcz zachęcająco wystawiła biodra. Bawił się tak dłuższą chwilę, aż usłyszał jej pierwsze pojękiwania wtedy sięgnął po coś z podłogi, była to mocna białą lina. Unieruchomił jej nogi rozstawiając je szeroko nie mogła nimi poruszyć chyba, że poruszyła biodrami. Wyjął kurek i woda z wanny powoli odpływała. Gdy nie było jej wcale wypełnił jej cipeczkę wibratorem, chwycił za nadgarstki i pociągnął ręce do góry, ciałko się naprężyło trzymał ją mocno za nadgarstki i czekał aż jej ciałko przejdzie orgazm. Nie trwało to długo, wiedział, że była bardzo podniecona całym tym spotkaniem. Potem d**gą liną związał jej ręce. Wibrator przestał pracować. Jej ciałko leżało w pustej wannie, nie mogąc się poruszyć. Wziął do ręki słuchawkę od prysznica, odkręcił mocny strumień letniej wody. Przejechał nim po jej sutkach, które od razu stanęły na baczność, potem woda opływała jej łechtaczkę, dawał jej to miłą rozkosz, silny strumień mocna ją stymulował.
- Kim dla mnie jesteś – zapytał, popatrzyła mu w oczka
- Jestem sobą…
- Zła odpowiedz – przekręcił kurek i woda była już chłodniejsza. Było to dla niej paraliżujące, zwłaszcza gdy omiatał jej sutki, strumień parł na jej podnieconą cipeczkę, jej ruchy były ograniczone nie mogła uciec przed wodą
- Kim jesteś? – odpowiedzią było milczenie, i woda znów była chłodniejsza, krzyknęła gdy spłynęła na jej prawy sutek naprężyła się, a liny wzmocniły swój uścisk, piszczała cichutko, gdy on wodą chłostał jej ciało lodowym biczem.
- Kim jesteś? – i woda znów stała się odrobinę zimniejsza, a jej ciało drżało od zimna, ale zawzięcie milczała, pytał jeszcze trzy razy, ciągle przekręcając kurek, na jej twarzy malował się grymas bólu i zmęczenia. Odkręcił wodę całkowicie lodowatą.
- Twoją niewolnicą Panie! – krzyczała gdy on wodą omiatał jej drżące ciało. Ale nie reagował, wykrzyczała to jeszcze kilka razy ze łzami w oczach, nie mogąc uciec przed zimnym strumieniem
- Kim jesteś? - zapytał patrząc w jej oczy.
- Twoją niewolnicą Panie Mój – po jej ciele popłynęła ciepła woda, delikatnie ją rozgrzewając, rozplątał węzły, pomógł jej wyjść z wanny, ręcznikiem wycierał jej cały czas drżące ciałko, a potem zaprowadził do łóżka, gdzie położył się obok niej, objął mocno i tak zasnęli.
Rankiem obudziła się przed nim, otuliła się szlafrokiem zrobiła dla niego kawę, usiadła na skraju łóżka i obserwowała jak powoli wybudza się ze snu. Gdy się obudził, przyciągnął ją do siebie. Przerzucił ją na miejsce obok siebie, rozchylił jej szlafrok, próbowała się zakryć, ale on sparaliżował ją wzrokiem. Powitał pocałunkiem każdy z jej sutków, delikatnie je przygryzając. Usiadł i popijając kawę, patrzył jak leży obok niego.
- Następnym razem nie ubieraj szlafroka, ale to wyjaśnię ci po dzisiejszych zajęciach. Teraz pora ruszać do realnego świata. – ubrali się w pospiechu, wskoczyli do jej mieszkania po rzeczy potrzebne Kasi na dzisiejsze zajęcia, odwiózł ją pod budynek uczelni. Pożegnali się uśmiechem i każde ruszyło w swoją stronę. Kasia choć obecna na zajęciach i tak zatopiona była w zupełnie innym świecie, zastanawiała się co dziś dla niej wymyśli. Wiedziała, że przed nią weekend i że wcale nie będzie on łatwy. Nie myliła się.
Gdy tylko po południu wsiadła do samochodu, kazał jej odsłonić kark, na jej szyi znalazła się zwykła obroża, bała się, że jakiś znajomy ujrzy tą sytuację, ale wolała się nie sprzeciwiać Demonowi. Ruszyli po drodze wyjaśnił jej, że jadą do jego domu, w którym są już jej rzeczy przeniesione z mieszkania, że teraz tam będzie mieszkać, że jako jego niewolnica ma być posłuszna jego woli. Jego ton głosu mówiłam sam przez się, że Demon jest osobą nie znoszącą sprzeciwu, wolała na początek się nie narażać i powoli badać co jej wolno, a czego już nie. Wprowadził ją do domu, w którym pełno było drewnianych elementów, ciepłe i przyjemne wnętrze rozluźniło ją trochę, po chwili usłyszała głos:
- W tym domu nie wolno ci nosić ubrania, chyba, że ja powiem inaczej, nie wolno ci tu krzyżować nóg, masz być na każde zawołanie. – zapadła cisza a ona stała troszkę przerażona – nie słyszałaś co mówiłem…masz się kobietko rozebrać – pospiesznie zrzuciła z siebie ubranka i stanęła przed Demonem naga, czuła jak jego wzrok śliska się po jej ciele. Wydał polecenie by zrobiła dla niego kawę, krępując się swej nagości ruszyła w stronę kuchni, zakrywała dłonią piersi, ale świst bata w powietrzu i jego niespodziewany dotyk, sprawił, że się wyprostowała i nie zasłaniając swego ciała szła wedle jego życzenia. Gdy wróciła na stoliku leżały przygotowane cztery bransolety, spojrzała na niego zdziwiona, ale on tylko poprosił by podał mu najpierw jeden potem d**gi nadgarstek i sprawnym ruchem zapiął je na nich, a potem na kostkach znalazły się następne dwie. Poprosił o przygotowanie kąpieli. Na półkach w łazience znalazła swoje kosmetyki. Do ciepłej wody dolała kilka kropel olejku różanego, którego zapach zwabił Demona do łazienki. On pierwszy zanurzył się w cieplutkiej wodzie, a potem zaprosił ją do siebie. Usiadła na przeciw rozkoszując się ciepłą wodą otulającą jej ciało. Kazała jej by umyła najpierw jego ciało potem swoje. Po wyjściu z wanny zostawił ją samą w łazience. Kobietka wyszła z niej owinięta rącznikiem, wycierała swoje włosy wiec nie dostrzegła jakim wzrokiem zmierzył ją Pan.
Nagle poczuła jak chwycił ją w pasie, zaciągnął ją ponownie do drewnianej belki. Unieruchomił jej ręce wyciągając je mocno do góry, nogi zmusił do rozkroki metalowy pręt przymocowany do skórzanych opasek na jej kostkach. Ręcznik opadł z jej ciała, które drżało ze strachu. Krzyczała i błagał o litość nie wiedziała czym zawiniła. Ale nie dostawała, żadnej odpowiedzi w zamian. Słyszała dźwięk odpinanego paska. Niespodziewanie padły pierwsze uderzenia na jej pośladki, były to mocne systematyczne uderzenia, czuła jak pośladki pieką ją coraz bardziej, z każdym kolejnym razem miała wrażenie, że rozgrzewają się do czerwoności, po 11 uderzeniu straciła rachubę i przyjmowała tylko ból, który jej zadawał. Dom nasiąkał jej krzykiem, którego choć chciała nie mogła powstrzymać. Opadała z sił. Gdy przestał była całkowicie zrezygnowana. Podszedł do niej pomasował obolałe i piekące pośladki był zadowolony ze swego działa.
- Pamiętaj Moja niewolnico, przy mnie nie wolno ci zakrywać swego ciała, teraz jest ono moja i nie możesz odebrać mi tego co do mnie należy, mam nadzieję, że to zrozumiałaś. Dla pewności postoisz tu jeszcze chwilkę i przemyślisz swoje poczynania. – nie miała siły nic odpowiedzieć, poczuła jak on tylko bardziej napręża sznury i jej ciało napina się. Odchodząc klepnął jej pośladki, przez co tylko syknęła z bólu. Stała tak, myśląc o wszystkim i niczym, była zmęczona, raz rosła w niej złość, jak mogła się oddać w jego ręce i jak mogło się jej to podobać, bo czuła podniecenie. Była zła na niego, że umiał nią władać, że robił z nią co chciał, że nie umiała mu się przeciwstawić, ale czy chciała mu się przeciwstawiać? Tysiące pytań w małej główce oszołomionej tym co się dzieje, wszystko co z nią robił było nowością, nie umiała tego przyjąć bezkrytycznie choć wiedziała, że tak być powinno. Chęć i obawa walczyły ze sobą. Do tego jej wizerunek pewnej siebie niepokornej i niepokonanej kobietki, wszak taka zawsze była, a teraz, teraz miała mu ulec, nie wyobrażała sobie tego, to nie byłaby ona. Przypomniała sobie to jak poczuła się gdy pierwszy raz założyła sobie kolię od niego. Czuła to samo wściekłość, ale i podniecenie musiała wybrać jedną z tych ścieżek. Jej myśli stawały się coraz wolniejsze.
Obudziła się a Pan leżał obok niej, ręce miała przywiązane do ramy łóżka, ale mogła wygodnie ułożyć je pod swoją głową. Czuła, że była bardzo podniecona i mokra. Nie wiedziała czemu, ale zaciskając mięśnie poczuła, że ma coś w sobie nie wiedziała tylko co to jest, zasypiając ponownie myślała o tym, co mógł w nią włożyć. Znowu biła się z własnymi myślami. Czy powinna mu na to wszystko pozwolić?
VI
Rankiem obudziła się, była już odwiązana, a on leżąc obok przyglądał się jej. Po domu krążyły dźwięki jakiegoś namiętnego jazzu. Wsłuchiwała się w nie, kiedy on palcami powoli rozgrzewał jej cipeczkę, leżała cichutko liczyła na spełnienie, ale zamiast niego otrzymała polecenie podania śniadania. Nie zakrywając niczym swej nagości przygotowała śniadanie, nie wiedziała, co lubi, więc podała grzanki z jajkiem i sałatkę pomidorową, zaparzyła kawę, a on przeglądał wiadomości w internecie. Podeszła do niego i szepcząc do ucha zaprosiła do stołu nakrytego na dwie osoby. Popatrzył na stół potem na nią i uśmiechną się, ale w uśmiechu tym wyczytała coś złowrogiego. Podszedł do jednego z nakryć i zdjąwszy go ze stołu położył na podłodze, patrzyła na niego przerażona, *********** być traktowana jak suczka, nie mogła na to pozwolić, Pan przyniósł z kuchni miseczkę przelał do niej herbatę uprzednio zaparzoną w kubku i postawił obok leżącego na podłodze talerza. Sam usiadł na krześle
- Smacznego suczko. – sam zaczął jeść, patrzył jak stoi, widział przerażanie w jej oczach. Kobietka odsunęła krzesło od stołu usiadła na nim.
- Panie będziemy musieli poważnie porozmawiać.
- My moja ***** rozmawiać będziemy, jeśli ja uznam to za potrzebne, teraz nie widzę takiej potrzeby, przecież wiesz, które nakrycie jest twoje i co masz zrobić!
- Ale Panie… - przerwał jej w pół słowa
- Nie ma żadnego „ale” suczko.
- Jest. Nie lubię być nazywana suczką a tym bardziej tak traktowana. – On jadł spokojnie nie patrząc na nie w ogóle, miała wrażenie, że jej słowa w ogóle do niego nie docierają, na jego twarzy nie widziała, jednej reakcji poza drwiącym uśmiechem. – Nigdy nie zgodzę się na bycie suczką, mogę być niewolnicą i mogę znieść i zrobić wiele, ale nie to, rozumiesz? – a Demon milczał, gdy skończył jeść wypił kawkę, usiadł i podniósł wreszcie na nią wzrok, było w nim coś, czego się wystraszyła, ta pewność siebie…
- Pod ścianę, natychmiast. – mówił i wskazał w kierunku kąta pokoju. Poszła w wyznaczonym kierunku. – Odwróć się przodem do Mnie kobietko, klękaj i ręce na kark, wyprostuj się. – wykonała polecenie. Oczyma wodziła za nim, jak przeglądał jakieś notatki, czy czytał coś na komputerze. Czasem zerkał na nią i kazał się wyprostować lub poprawić pozycję. Kolana zaczynały ją boleć, każda sekunda była męką, nie wiedziała ile czasu już tak klęczy, napięte łopatki coraz częściej odmawiały posłuszeństwa i jej ręce opadały, co poprawiał jej Pan. Gdy już nie mogła znieść bólu podszedł do niej Demon z miseczką chłodnej już herbaty w ręce, pozwolił jej upić łyk, ale nie więcej, choć jej pragnienie było ogromne. Wstał i popatrzył na nią z góry. – Wstań! – z trudem mogąc utrzymać równowagę na uginających się kolanach stała przed nim. Chwycił ją za brodę, podniósł twarz tak, że patrzył jej w oczka – Zmieniłaś zdanie?
- Nie Panie – powiedziała z drżeniem w głosie, nie wytrzyma kolejnego klęczenia, wiedziała o tym, ale przecież nie podda się zawsze mówiła sobie, że nawet, jeśli wejdzie w świat BDSM to nie będzie suczką i nie pozwoli się tak traktować, to jej się nie podobało. A i tak nosiła już obrożę jak suczka, choć w głębi cały czas jej to nie odpowiadało, musiała przyznać, że sprawia ona, iż czuje się bardziej bezradna i zależna. A chyba lubiła to uczucie, wiec przekonała się po części do obroży na szyi.
- Marsz do łazienki załatwisz swoje potrzeby i wracasz tu masz trzy minutki. – na chwiejnych nogach wykonała polecenie i zmieściła się w czasie. Demon odwrócił ją do siebie plecami, popieścił trochę jej umęczone ciałko i związał jej ręce za plecami. Zaprowadził ją do pokoju, którego wcześniej nie widziała, z przerażeniem oglądała jego wyposażenie. Wszędzie pełno było rozmaitych półek wypełnionych przeróżnymi przedmiotami, których funkcji mogła się tylko domyślać. Pod ścianami stały też różne większe meble, jak kozioł, czy fotel ginekologiczny. Gdy ona patrzyła na to z przestrachem Demon na środek wyciągnął kozła. Popchnął ją w jego kierunku i przełożył ją przez niego, do jego nóg łańcuchem przypiął jej nogi, uniemożliwiając jej ruch. W dodatku zapięcie wymuszało na niej by stała na palcach, co bardzo szybko ją zmęczyło. Słyszała jak chodzi po pokoju. Kiedy podszedł do niej ujrzała w jego rękach duży wibrator. Struchlała. Najpierw rozgrzał jej cipeczkę paluszkami, a gdy była już całkiem wilgotna sprawnym ruchem włożył w nią przygotowaną zabawkę, powoli przełączał obroty wibratora, to zwalniając to przyspieszając, ona głośno jęczała, choć próbowała zaciskać zęby, ale uczucie było zbyt miłe by się powstrzymać. Mimo bolących nóg i skrępowanych rąk czuła ogromne podniecenie. Ale gdy tylko wydawało się jej, że zaraz dojdzie poczuła na swoim wypiętym tyłku raz od wąskiego bata. Ból był zupełnie inny niż ten wczorajszy przy pasku, a pośladki, które pamiętały wczorajsze lanie były wrażliwsze. Jej podniecenie opadło, dostała chyba pięć razów. A potem wibrator znowu zaczął pracować doprowadzając ją prawie na szczyt, ale i tym razem chłosta nie pozwoliła się spełnić, powtarzało się to kilka razy z tą tylko różnicą, że w coraz krótszym czasie od chłosty była gotowa na orgazm. Kiedy wykończona i nienasycona ochłonęła po ostatniej chłoście Demon podszedł do niej pociągnął za związane ręce i pomógł stać
- Jesteś moją niewolnicą i robisz wszystko czego chcę, jeśli chcesz byś jadła jak suczka robisz to niezależnie od tego co o tym myślisz, wiem, że tego nie lubisz, ale to ode mnie zależy czy wezmę to pod uwagę i potraktuję ciebie w taki czy inny sposób. Jestem dla ciebie wszystkim i nie masz prawa mi się sprzeciwić rozumiesz?
- Tak Panie, ale…
- Nie ma sprzeciwu rozumiesz. – pchnął ją spowrotem na kozła, wibrator zaczął pracę, tym razem gdy prawie doszła na jej cipeczkę spadły razy wąskiego rzemienia. Jej krzyk przeraził ją samą, ból był okropny, błagała o litość, wargi sromowe piekły ją, całe podniecenie uleciało. Łzy leciały teraz potokiem po jej twarzy. Uderzeń znowu było pięć, a po nich wibrator znowu pracował podniecając ją szybko mimo strachu przed kolejnymi uderzeniami, które niechybnie padły na jej rozgrzaną brzoskwinkę. Po nich Demon odwiązał ją od kozła i zaprowadził do pokoju, przed talerz leżący na podłodze. Ręce miała nadal związane. Wiedziała, że nie ma sensu walczyć, uklęknęła i nie poradnie zjadła kawałeczek przygotowanego przez siebie śniadanie, które było już całkowicie chłodne. Po kilku kęsach wzięła łyk świeżo zaparzonej herbaty, którą przyniósł Pan. Demon siedział na krześle obserwował jak jego niewolnica powoli je, jej pięknie wypięte pośladki cieszyły jego oczy. Wiedział, że w jej głowie nadal trwa bitwa, pokonał jej ciało, psychikę też mu się uda, ale na to trzeba więcej czasu i musi więcej tej walki odbyć ona sama. Gdy skończyła podszedł do niej odwiązał ręce. Rozkazał położyć się do łóżka i tam kochał się z nią, biorąc ją od tyłu, bo dzięki temu mógł podziwiać czerwień jej pośladków. Pozwolił jej osiągnąć orgazm. I patrzył jak zasypia umęczona przedpołudniową zabawą.










発行者 ralfik5
9年前
コメント数
xHamsterは 成人専用のウェブサイトです!

xHamster で利用できるコンテンツの中には、ポルノ映像が含まれる場合があります。

xHamsterは18歳以上またはお住まいの管轄区域の法定年齢いずれかの年齢が高い方に利用を限定しています。

私たちの中核的目標の1つである、保護者の方が未成年によるxHamsterへのアクセスを制限できるよう、xHamsterはRTA (成人限定)コードに完全に準拠しています。つまり、簡単なペアレンタルコントロールツールで、サイトへのアクセスを防ぐことができるということです。保護者の方が、未成年によるオンライン上の不適切なコンテンツ、特に年齢制限のあるコンテンツへのアクセスを防御することは、必要かつ大事なことです。

未成年がいる家庭や未成年を監督している方は、パソコンのハードウェアとデバイス設定、ソフトウェアダウンロード、またはISPフィルタリングサービスを含む基礎的なペアレンタルコントロールを活用し、未成年が不適切なコンテンツにアクセスするのを防いでください。

운영자와 1:1 채팅