Love story z finałem

To nie był zbyt pochmurny dzień jak na listopad. Wsiadłem do pociągu tuż przed 7 rano, gdy zaczęło się właśnie przejaśniać. Nic dobrego nie może cię spotkać w dzień taki jak ten. Przynajmniej tak myślałem.

Nienawidzę wczesnego wstawania, nienawidzę tego starego pociągu, którym tak często jeżdżę, ale najbardziej na świecie nienawidzę tej cholernej uczelni. Mam 24 lata i został mi jeszcze jeden rok bezsensownej męczarni. Nie mogę się doczekać aż to wszystko się skończy i będę mógł skupić się na robieniu zdjęć i normalnej pracy.

Zająłem jak zwykle w miejsce w wagonie bez przedziałów. Tu przynajmniej nikt nie będzie chciał (albo mógł) gasić światła. Założyłem na uszy moje słuchawki Sennheiser, włączyłem na Spotify listę na ten tydzień i reszta nie miała już znaczenia.

Na następnej stacji zaczęło się robić tłoczno. Do wagonu wparowała chmara ludzi. Wśród nich był on, drobny, krótko ostrzyżony, niebieskooki, 19 letni blondyn. Zwykle specjalnie nie zwracam uwagi na nieznajomych, ale było w nim coś niezwykle przeszywającego. Zajął miejsce po przekątnej przy sąsiednim oknie, przez co widzieliśmy się bez problemu. Na szczęście nikt nie chciał siedzieć obok mnie.

Po kilku chwilach poczułem na sobie jego wzrok. Miło jest poczuć coś takiego po 4 latach bycia samemu, a wcześniej nieudanego związku z "nią". Nie, samotność wcale mi nie przeszkadza, ale czasem dobrze jest poczuć się atrakcyjnym.

Ja także zerkałem na niego ukradkiem pomiędzy kolejnymi newsami, które czytałem na telefonie. Dokąd ten świat zmierza, cholera? W końcu zwróciłem uwagę, że blondyn wyciągnął notes i zaczął coś w nim notować. Szybko zorientowałem się że nie chodzi o pisanie, ale rysowanie. Chodziło o mnie! Było to trochę krępujące. Zwłaszcza dla kogoś z definicji tak aspołecznego i nieśmiałego jak ja. Pomyślałem jednak, że na pewno rysuje tak wszystkich ludzi, których spotka i nie warto się tym przejmować.

Pomimo mojego wieku i pewnego nieokiełznanego jak dotąd zainteresowania chłopakami, nie miałem do tej pory żadnych doświadczeń w tej gestii. Jest to dla mnie dość krępujące i nie czuje się z tym zbyt swobodnie, dlatego nigdy nic z tym nie robiłem.

Tym razem jednak miało być inaczej. Wyciągnąłem swój analogowy aparat marki Zenit. To mój nowy nabytek, którego nie miałem jeszcze okazji przetestować. To zabawne, że tak wiele aparatów z tego okresu jest prawie całkowicie bezwartościowa.

Postanowiłem załadować kliszę. Byłem w tym całkowicie nieporadny. Mocowałem się tak chwilę, aż poczułem, że ktoś zajął miejsce obok mnie. - Czy to Zenit TTL? - Usłyszałem. - Nie wiem, to znaczy tak... to znaczy... to mój nowy aparat. - Wydukałem. -Mam taki sam, dostałem go od dziadka. Pomóc ci z tym?

Tak, tego właśnie było mi trzeba. - Przytaknąłem. Trwało to chyba sekundę. - Dzięki! - Nie ma sprawy. - Oddając aparat dotknął nieśmiało mojej dłoni. Zelektryzowało mnie to natychmiast. Zastanowiłem się nawet, czy to było specjalnie.

- Jestem Mikołaj. - A ja Mateusz. - Miło cię poznać. - Dodałem.

- Mikołaj, możesz mi odpowiedzieć na jedno pytanie? Jasne, pod warunkiem, że nie będzie zbyt trudne. - Uśmiechnął się. - Powiesz mi co rysowałeś? - Odpaliłem. Blondyn wyraźnie się speszył. - Nic. Hmm... nie będę zabierał ci więcej czasu. - Odpowiedział i próbował wstać. Wtedy odruchowo złapałem go za rękę. - Zostań. - I nie musiałem mówić już nic więcej.

To do mnie całkowicie niepodobne, ale przegadaliśmy całą dalszą ****ę jak starzy przyjaciele. Mimo różnicy wieku. Mimo, że się wcześniej nigdy nie znaliśmy się.

- Następna stacja, Warszawa Śródmieście (...) - To mój przystanek. - Powiedziałem. - Ja jadę jeszcze jeden dalej - odpowiedział Mikołaj. Nie wiedziałem jak się dalej zachować. Powinienem mu coś powiedzieć? Dać numer? To głupie. - Bardzo miło było Cię poznać.

W pośpiechu pognałem do wyjścia. Chwilę przed nim, podczas wyjmowania rękawiczek zauważyłem, że coś wypadło mi z kieszeni. Skrawek papieru. Hmm... to nie może być moje - Pomyślałem. Postanowiłem rozprostować zgniecioną kartkę. Moim, oczom ukazała się postać, moja postać. W słuchawkach, zapatrzona w okno pociągu. Poniżej było dopisane - Nigdy nie dostrzegamy tego, co jest najbliżej nas.

- Teraz już wiesz, dlaczego nie chciałem Ci tego pokazać? - Usłyszałem za plecami znajomy już głos. - Dobrze, że zostałeś. - Powiedziałem. Tylko tyle byłem w stanie powiedzieć. - Zimno dziś. Masz może ochotę na gorącą herbatę? - Po sekundzie dodał - u mnie? Stąd to tylko kilka przystanków metrem. - To było prawie jak sen. Nie mogłem się nie zgodzić.

Całą ****ę czułem napięcie. Pozytywne, ale też pełne obaw. Zastanawiałem się, czy dobrze robię. W końcu ja nigdy... ale przecież to tylko herbata?

Przeszliśmy przez dziedziniec jego odremontowanej kamienicy. Gdy tylko weszliśmy na klatkę schodową, przytuliłem się do niego tak mocno, jak tylko umiałem. Staliśmy tak przez chwilę w milczącym uścisku. Idąc dalej po schodach, złapaliśmy się za ręce. Nikomu nie było już zimno.

Tuż za progiem jego malutkiego mieszkania pocałował mnie. Bardzo delikatnie. Poczułem jak jego miękkie, naturalnie różowe usta stykają się z moimi. Ponownie, przytuliłem się do niego. Odwzajemniłem pocałunek. Muskałem ustami jego policzki, szyję, aż w końcu usta. Językiem dotykałem jego ust i zębów aż nasze usta i języki zetknęły się. To był bardzo romantyczny pocałunek. Tego się nie zapomina.

Nasze kurtki runęły na ziemię. Poczułem rękę pod moją koszulą. Mój oddech jeszcze się wzmógł. Zbliżyłem się bardziej żeby poczuć bicie serca Mikołaja i nie pozostać mu dłużnym. Przenieśliśmy się do pokoju. Popchnąłem go lekko w stronę łóżka. Ten tylko uśmiechnął się.

Przystąpiłem do działania. Zacząłem rozpinać jego czerwoną koszulę w kratę. Moim oczom ukazała się gładka, blado-biała klatka piersiowa. Było po nim widać, że jest wysportowany. Tego akurat nie można było powiedzieć o mnie. Z narastającym podnieceniem podziwiałem go przez tę chwilę.

Mikołaj nie pozostał dłużny. Szybko ściągnął moją koszulę przez głowę i zaczął rozpinać jeansy. - Powiedz, jak będzie dla Ciebie za szybko. - Żartujesz? Pomyślałem i przybrałem zadziorny uśmiech. Czym prędzej zrzuciłem swoje spodnie i zacząłem robić to samo z jego.

Wtedy sam odepchnął mnie i przystąpił do działania. Przystawił głowę do moich sterczących bokserek. Najpierw gładził je swoim nosem, a następnie przez materiał złapał "go" do ust. Już wtedy zastanawiałem się, czy nie eksploduję. Następnie Mikołaj lekko odchylił spodenki, aż jego język zetknął się z moim wystającym żołędziem. Wtedy prawie odpłynąłem. Wiedział już, że trafił idealnie w moje gusta.

Byłem tak podniecony, że z mojego penisa po prostu kapało. - Schlebia mi to - powiedział. Bawił się nim tak jeszcze przez chwilę dotykając go raz rękami, raz językiem. Skurczybyk wiedział, jak to robić. Następnie, wziął całego penisa do ust i zaczął go regularne ssać. Widziałem po nim, że nie skończy, dopóki ja nie skończę.

Gdy byłem już bardzo blisko, dobrym zwyczajem postanowiłem go delikatnie ostrzec, ale Mikołaj pozostał niewzruszony. Wystrzeliłem wprost do jego ust. To był najlepszy orgazm mojego życia. Już prawie zapomniałem jak to jest.

Leżałem tak omamiony przez chwilę, a on położył się obok mnie. Patrzył na mnie z niekrytym zadowoleniem jak na swoje dzieło. Gdy doszedłem do siebie, powiedziałem, że z moich kalkulacji wynika, że teraz przyszła kolej na niego. Zaśmiał się głośno.

Zacząłem od dokładnego wybadania terenu. Tym razem muskałem ustami całe jego ciało. Szybko zsunąłem bokserki i przyjrzałem się zawartości. Sterczał jak pień, ale uspokoiło mnie, że przynajmniej nie jest większy od mojego. Mikołaj chyba nie miał jednak z tego powodu kompleksów. Tak jak on, równie delikatnie posługiwałem się jego instrumentem. Nigdy nie robiłem nikomu laski, więc ta sytuacja była dla mnie całkowicie nowa. Ale chciałem spróbować. Chciałem aż nadto.

Z każdym ruchem mojego języka Mikołaj jak wąż wił się z podniecenia. Mnie samemu dawało to rozkosz. Natychmiast wróciłem do stanu pełnego pobudzenia.

Widząc to, po kilku minutach nieprzerwanej ekstazy, Mikołaj zza poduszki wyciągnął nową, zapieczętowaną jeszcze tubkę żelu Durex i spojrzał na mnie wymownie. To był znak. Po chwili dodał - Mateusz, jeśli masz jakieś wątpliwości... - Nie. - Przerwałem i przystąpiłem do eksploracji dalszych części jego ciała. Nic nie mogło powstrzymać mojej ciekawości.

Mikołaj leżał na plecach. Podniosłem jego nogi w taki sposób, że miałem bardzo łatwy dostęp do jego dziurki a on objął je. Nałożyłem sporą ilość żelu na palec wskazujący i zacząłem elegancko gładzić wejście. Po chwili Mikołaj przycisnął moją rękę dając znak, żebym z nim wszedł do środka. Do przodu, do tyłu. Najpierw jeden palec, potem dwa. Potem kciuk. Chciałem dać mu pełnię rozkoszy i niczym Kolumb odnaleźć w nim nieprzebyte ziemie stref erogennych, które pozwolą mu szczytować jak nigdy wcześniej. Z każdym ruchem czułem z jego strony aprobatę i pragnienie, które krzyczało - Jeszcze więcej!

- Mateusz, jesteś gotowy? - Zapytał. Odrobinę zbity z tropu odpowiedziałem - Chyyyba tak. - Chcę poczuć Twoją męskość. - Dodał. Jeśli było to wtedy możliwe, podnieciło mnie to jeszcze bardziej.

Dobrze. Zarówno dziurkę jak i swojego penisa obficie wysmarowałem żelem. Mikołaj odwrócił się i wypiął tyłek wprost na mnie. Wyglądał tak niesamowicie, że chciałem celebrować ten widok w nieskończoność. Zbliżyłem się i zacząłem jeździć penisem po jego tyłku, w górę i w dół. Słychać było, jak Mikołaj zaczyna jęczeć. A ja nawet nie zacząłem!

Przyłożyłem mojego sterczącego penisa do ujścia. Zaczął przedzierać się do jego wnętrza. Nie spodziewałem się, że będzie tak ciasno. - Aaah... egh... - Zamarłem. - Mikołaj. Czyyyy... - Nie przestawaj! Weź mnie!- Wyjęczał w końcu.

Powoli zacząłem posuwać się dalej aż wszedłem cały. To uczucie... Dalej wprawiłem się w regularne ruchy. Do przodu i do tyłu. Coraz szybciej i mocniej. Z d**giej strony on masturbował się. Gdy moje podniecenie ponownie rosło zapytałem się, czy będę mógł się w nim spuścić. - Tak, bardzo tego chcę. - Odpowiedział bez wahania.

Wiedziałem wtedy, że nie chcę, żeby to się tak zakończyło. Powoli wysunąłem się z niego. - Odwróć się, przodem do mnie. - Mikołaj posłusznie wykonał zadanie i wyraźnie zadowolony podniósł i szeroko rozchylił nogi. - Damy radę zrobić to razem? - Zapytałem. Mikołaj tylko się zaśmiał. - Spróbuj.

Po chwili rżnąłem go już ostro co raz całując go namiętnie i patrząc mu prosto w oczy. Podniecenie z każdą sekundą narastało. Mikołaj masturbował się dalej. - Jestem bardzo blisko. - Powiedział. - Na te słowa i ja jeszcze przyspieszyłem. Już widać było radość na naszych spoconych twarzach. Odliczałem w myślach... 3... 2... 1... - Aaaaah! - Ooooh! - To uczucie było jak w innym wymiarze. Dostaliśmy orgazmu niemal jednocześnie. Podobno to prawie niemożliwe. A jednak.

Jeszcze krótką chwilę potem zostałem w nim, aby nasze więzy pozostały nienaruszone. Potem położyłem się obok niego i pozostaliśmy tak wtuleni w siebie jeszcze kilka minut. - Nigdy nie dostrzegamy tego, co jest najbliżej nas. - Powiedziałem. Odpowiadając mi tym samym delikatnie pocałował mnie. Nie chciałem mu wtedy powiedzieć tego wprost, ale chyba trafiłem na odpowiednią osobę.

Po wszystkim wróciłem do domu. Coż za owocny dzień na uczelni!
発行者 play0
9年前
コメント数
xHamsterは 成人専用のウェブサイトです!

xHamster で利用できるコンテンツの中には、ポルノ映像が含まれる場合があります。

xHamsterは18歳以上またはお住まいの管轄区域の法定年齢いずれかの年齢が高い方に利用を限定しています。

私たちの中核的目標の1つである、保護者の方が未成年によるxHamsterへのアクセスを制限できるよう、xHamsterはRTA (成人限定)コードに完全に準拠しています。つまり、簡単なペアレンタルコントロールツールで、サイトへのアクセスを防ぐことができるということです。保護者の方が、未成年によるオンライン上の不適切なコンテンツ、特に年齢制限のあるコンテンツへのアクセスを防御することは、必要かつ大事なことです。

未成年がいる家庭や未成年を監督している方は、パソコンのハードウェアとデバイス設定、ソフトウェアダウンロード、またはISPフィルタリングサービスを含む基礎的なペアレンタルコントロールを活用し、未成年が不適切なコンテンツにアクセスするのを防いでください。

운영자와 1:1 채팅