Żona kolegi
Rano w niedzielę obudził mnie telefon
- cześć Adam - usłyszałem w telefonie
- cześć Kamil - odpowiedziałem
- stary, potrzebuję twojej pomocy
- co się stało?
- nawaliła mi bryka, chciałbym abyś mnie zaholował
- chłopie gdzie ty jesteś, niedawno wróciłem z imprezy, spałem może dwie godziny
- wracam z Radomia, i niedaleko was, zepsuł mi się samochód
- Kamil, zwariowałeś, mam holować twój samochód ponad 100 kilometrów?
Kamil to kolega mojej siostry ze szkoły jest dziesięć lat młodszy ode mnie, kiedyś bardzo dużo u nas przebywał, polubiliśmy się bardzo, lecz wiadomo rożnie w życiu się układa, ************ wyszła za mąż, Kamil też się ożenił, zaprosił nas na wesele na którym się bardzo dobrze bawiliśmy. Z mojego podwórka na posesję do Kamila jest równo 100 kilometrów
- dobra Kamil, zaraz wstanę, ogarnę się i zadzwonię do ciebie powiesz mi gdzie mam cię szukać
Obudziłem małżonkę, zapytałem czy pojedzie ze mną, opowiedziałem co się stało i dlaczego już wstałem, zaproponowałem że skoro już mamy jechać do Kamila to może pojedziemy i przy okazji odwiedzimy jej rodziców, zresztą akurat będzie prawie po drodze, wystarczy w drodze powrotnej pojechać inną trasą. Niestety nie miała ochoty, była za bardzo zmęczona, powiedziała abym sam pojechał i jak chcę mogę odwiedzić teściów. Szybki prysznic, ubrałem się i zadzwoniłem do Kamila, dowiedziałem się gdzie jest, wsiadłem w samochód i ruszyłem po niego. Po drodze przypomniało mi się iż nasz znajomy posiada takiego motylka do holowania pojazdów. Zadzwoniłem do Mariusza czy pożyczy, oczywiście zgodził się bez żadnego problemu.
- siema Kamil, no i gdzie ty dokładnie jesteś? jadę już do ciebie i mam pożyczonego motyla do holowania
- zajebiście, jestem na stacji paliw, zaraz za miejscowością o której mówiłem
- oki za 2 minuty będę
Podjechałem na stację, rozglądam się i jest, zatrzymałem samochód i podszedłem
- czemużeś popsuł samochód? siemanko
- się coś skończyło, chyba silnik, bo zaczęło coś napierdzielać w silniku, i to bardzo mocno
- ups, czyli nie uda się wjechać na motyla, dobra poradzimy sobie
Zamocowaliśmy samochód i ruszyliśmy w ****ę, po prawie dwóch godzinach byliśmy na miejscu. po drodze gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Kamil po drodze zadzwonił do znajomego mechanika czy może zostawić u niego auto do naprawy, okazało się że mechanik gdzieś pojechał ale będzie za około godzinę.
- Kamil - powiedziałem - jestem zajebiście zmęczony chce mi się kawy, jestem głodny i chciałbym już wracać, zajadę do teściów na obiad i wracam do chałupy, jutro do pracy
- spoko, kawę da się załatwić, myślę że do jedzenia też coś jest w lodówce, zajeżdżamy do mnie i Ania coś zrobi nam jeść
Ania to żona Kamila, kilka razy ją widziałem po ich weselu ale jakoś nie mieliśmy wspólnego tematu, może dlatego że chyba nie mieliśmy okazji jakoś dłużej porozmawiać, także nie miałem zdania o tej osobie, była cicha - tak bym ją nazwał. Zaparkowałem samochód przed podwórkiem Kamila. Weszliśmy do domu, Kamil przywitał się z Anią czułym buziakiem i powiedział aby ta zrobiła nam kawy. Ania przywitała się ze mną podaniem ręki, zauważyłem że była chyba zła, może na zepsuty samochód? Weszliśmy do kuchni gdy zadzwonił jego telefon
- już jesteś? - chwila przerwy - dobra to zaraz będziemy
- Kamil, qrwa, miałem się napić kawy - powiedziałem z niesmakiem
- to blisko, zaraz będziemy z powrotem - Ania wtrąciła pytająco - czyli mam kawy nie robić? - nie - rzucił Kamil - zaraz wracamy
Wyszedłem strasznie wkurzony, ale cóż, trzeba pojechać. Po drodze powiedziałem Kamilowi parę brzydkich słów że się kawy nie napiłem. Przejechaliśmy około 10-12 kilometrów do warsztatu, brama była otwarta, wjechałem na plac i zatrzymałem się koło garażu. Wepchnęliśmy samochód do środka, Kamil coś rozmawiał z mechanikiem ja wyszedłem zapalić
- Adam, słuchaj, dzięki ale muszę zostać, Wojtek powiedział że pasowało by rozebrać, ja zostaję - zamurowało mnie delikatnie - dobra to ty sobie zostań a jadę do ciebie na kawę - powiedziałem szyderczo
- ok, dzwonię do małżonki że przyjedziesz. Wsiadłem do samochodu i po paru minutach byłem z powrotem przed domem Kamila, zadzwoniłem do drzwi
- o już jesteś? Kamil dzwonił że przyjechałeś na kawę
- tak, dokładnie, chce mi się kawy i zaraz wracam do domu
- dobrze że mu pomogłeś
- no nie ma sprawy, w końcu parę lat się już znamy, dawne dobre czasy - powiedziałem
- jaką chcesz kawę?
- poproszę rozpuszczalną z mlekiem
- ok, zaraz zrobię, usiądź, zaraz podam. Usiadłem wygodnie na fotelu w ich salonie, rozejrzałem się po mieszkaniu,
- proszę kawa dla ciebie - powiedziała Ania
- dzięki
- może jesteś głodny?
- jeśli mógłbym prosić o kanapkę będę wdzięczny
- dobrze już robię
Ania wyszła do kuchni, ja napiłem się kilka łyków kawy gdy usłyszałem jak zadzwonił telefon Ani, domyśliłem się że to Kamil, o czymś rozmawiali ale nie chciałem podsłuchiwać, czułem że jest bardzo niezadowolona, po chwili weszła z talerzem na którym były trzy małe kanapki
- smacznego
- dziękuję i zacząłem jeść. Ania siadła po d**giej strony ławy i patrzyła jak się posilam
- dziękuję, było bardzo smaczne
- na zdrowie - podeszła i zabrała pusty talerz, dopiłem kawę, wstałem i przeciągnąłem się i chciałem już wychodzić
- może jeszcze coś ci zrobić? - zapytała Ania - odpowiedziałem bez namysłu, nawet na nią nie patrząc
- loda mogłabyś mi zrobić - wtedy spojrzałem na nią i pomyślałem co ja qrwa takiego powiedziałem, odpowiedź zamurowała mnie jeszcze bardziej
- ok, mogę ci zrobić - byłem jednocześnie zszokowany jak i troszkę ciekawy co będzie dalej
- to poproszę - powiedziałem i czekałem na dalszy rozwój sytuacji. Podeszła do mnie i
- wyjmiesz go?
- sama wyjmij
- dobrze - kucnęła przede mną, rozpięła pasek i spodnie, suwak zjechał na dół, pociągnęła za nogawki i moje spodnie były już w kolanach
fajne bokserki, a pod nimi - szarpnęła gacie w dół - bardzo ładny kutas - patrzyła na moje przyrodzenie i mówiła do niego
- jesteś jeszcze malutki, ale już się prężysz, mamusia się tobą zajmie, pobawię się tobą aż będzie ci dobrze o widzisz już się robisz coraz większy - podniecało mnie to co ona mówi do mojego fiuta - dam ci zaraz buzi - jejku, pomyślałem no weź już go do ust - pewnie twój właściciel chciałby abym już cię całowała - mówiąc to popatrzyła mi w oczy - taak - odpowiedziałem błogo - pocałowała go delikatnie, potem zaczęła wsuwać go sobie coraz bardziej do ust, byłem już sztywny na maksa, Ania ssała mi, położyła ręce na moich biodrach i cudownie robiła mi laskę. Stałem przed nią a ona nabijała się ustami na moje przyrodzenie, było mi bardzo dobrze, Ani chyba też, bo jej oczy cieszyły się gdy nagle zadzwonił telefon Ani, wyjęła telefon z kiszeni, popatrzyła i pokazała mi, na wyświetlaczu smartphone przeczytałem "dzwoni Małżonkoś", ona z moim kutasem w ustach i dzwoni jej Małżonek - może odbierz? - zapytałem, zostawiła mojego członka i odebrała
- no cześć -powiedziała
- jest jeszcze Adam? - słyszałem co mówił Kamil
- tak, a czemu pytasz?
- bo chyba mu nie podziękowałem!
- ja mu podziękowałam, wracasz już?
- myślę że za jakieś dwadzieścia minut będę
- poproszę Adama aby poczekał na ciebie, dobrze?
- fajnie muszę się z nim rozliczyć
- dobrze, kup proszę po drodze mleko, bo się skończyło, Adamowi zrobiłam kawę z resztą mleka a dla siebie będę miała za chwilę śmietankę po kawie - położyła rękę na moim kutasie i zaczęła mi trzepać - dobra to pa, spierz się - powiedziała do słuchawki i odłożyła telefon
- poproszę gorącą śmietankę prosto do ust - powiedziała patrząc na mnie
- dobrze - złapałem ją za głowę i ruchałem w usta, byłem coraz bliżej aż w końcu trysnąłem do jej ust, bałem się że zaraz przyjdzie Kamil, połknęła wszystko, wyjęła go z ust, złapała w rękę, wyssała i wylizała resztki spermy
- ubierz się, zaraz może wrócić
- jest mi tak dobrze, że najchętniej bym się położył i przespała, jestem po imprezie, wróciliśmy do domu nad ranem i obudził mnie twój "małżonkoś"
- wiem, mówił mi o tym, dlatego - w tym momencie usłyszeliśmy otwierające się drzwi i okrzyk z przedpokoju - już jestem.
Ania znikła z salonu, ja zdążyłem się ubrać, Kamil wszedł, rozejrzał się po salonie i zapytał
- i jak kawy się napiłeś?
- tak
- kanapki jakieś zjadłeś?
- no tak, jak widzisz pusty talerzyk na ławie stoi
- to dobrze
- bardzo dziękuję, masz wspaniałą małżonkę, zrobiła mi bardzo dobrze tymi kanapkami że najchętniej poszedłbym spać
- to kładź się i prześpij się
- raczej nie, muszę jechać do domu, jeszcze do teściów mam zajechać
- teście nie rodzina
- no może i tak, ale wiesz
- wiem wiem, ile zarobiłeś za kurs
- nic, może ja będę potrzebował kiedyś pomocy i ty mi pomożesz
- nie ma takiej opcji - Kamil wyłuskał z portfela 100 i włożył mi do kieszeni koszuli - wyjąłem kładąc na ławie - nie mogę tego wziąć, przecież nie jechałem tutaj w celach zarobkowych, po starej znajomości przyjechałem
- no widzisz Anka - Kamil krzykną do żony - nie dość że go obudziłem po imprezie - w tym czasie do salonu weszła Ania - jechał ponad 100 kilometrów to jeszcze nie chce wziąć kasy na paliwo - Ania wzięła z ławy banknot - odwróciła się w stronę Kamila i powiedziała do niego - a tobie za 100 złotych chciało by się jechać tyle kilometrów? i jeszcze do mechanika? on jeszcze musi wrócić do domu! nie wstyd ci? - Kamila trochę zamurowało a mnie chyba jeszcze bardziej - Ania mówiła dalej - w kuchni masz jedzenie, dawaj portfel ja pojadę z Adamem na stację i zatankuję mu paliwa
Wyszliśmy z domu, wsiedliśmy do samochodu i ruszyłem, spojrzałem na Anię, uśmiechała się i powiedziała
- chce ci jeszcze raz obciągnąć...
- cześć Adam - usłyszałem w telefonie
- cześć Kamil - odpowiedziałem
- stary, potrzebuję twojej pomocy
- co się stało?
- nawaliła mi bryka, chciałbym abyś mnie zaholował
- chłopie gdzie ty jesteś, niedawno wróciłem z imprezy, spałem może dwie godziny
- wracam z Radomia, i niedaleko was, zepsuł mi się samochód
- Kamil, zwariowałeś, mam holować twój samochód ponad 100 kilometrów?
Kamil to kolega mojej siostry ze szkoły jest dziesięć lat młodszy ode mnie, kiedyś bardzo dużo u nas przebywał, polubiliśmy się bardzo, lecz wiadomo rożnie w życiu się układa, ************ wyszła za mąż, Kamil też się ożenił, zaprosił nas na wesele na którym się bardzo dobrze bawiliśmy. Z mojego podwórka na posesję do Kamila jest równo 100 kilometrów
- dobra Kamil, zaraz wstanę, ogarnę się i zadzwonię do ciebie powiesz mi gdzie mam cię szukać
Obudziłem małżonkę, zapytałem czy pojedzie ze mną, opowiedziałem co się stało i dlaczego już wstałem, zaproponowałem że skoro już mamy jechać do Kamila to może pojedziemy i przy okazji odwiedzimy jej rodziców, zresztą akurat będzie prawie po drodze, wystarczy w drodze powrotnej pojechać inną trasą. Niestety nie miała ochoty, była za bardzo zmęczona, powiedziała abym sam pojechał i jak chcę mogę odwiedzić teściów. Szybki prysznic, ubrałem się i zadzwoniłem do Kamila, dowiedziałem się gdzie jest, wsiadłem w samochód i ruszyłem po niego. Po drodze przypomniało mi się iż nasz znajomy posiada takiego motylka do holowania pojazdów. Zadzwoniłem do Mariusza czy pożyczy, oczywiście zgodził się bez żadnego problemu.
- siema Kamil, no i gdzie ty dokładnie jesteś? jadę już do ciebie i mam pożyczonego motyla do holowania
- zajebiście, jestem na stacji paliw, zaraz za miejscowością o której mówiłem
- oki za 2 minuty będę
Podjechałem na stację, rozglądam się i jest, zatrzymałem samochód i podszedłem
- czemużeś popsuł samochód? siemanko
- się coś skończyło, chyba silnik, bo zaczęło coś napierdzielać w silniku, i to bardzo mocno
- ups, czyli nie uda się wjechać na motyla, dobra poradzimy sobie
Zamocowaliśmy samochód i ruszyliśmy w ****ę, po prawie dwóch godzinach byliśmy na miejscu. po drodze gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Kamil po drodze zadzwonił do znajomego mechanika czy może zostawić u niego auto do naprawy, okazało się że mechanik gdzieś pojechał ale będzie za około godzinę.
- Kamil - powiedziałem - jestem zajebiście zmęczony chce mi się kawy, jestem głodny i chciałbym już wracać, zajadę do teściów na obiad i wracam do chałupy, jutro do pracy
- spoko, kawę da się załatwić, myślę że do jedzenia też coś jest w lodówce, zajeżdżamy do mnie i Ania coś zrobi nam jeść
Ania to żona Kamila, kilka razy ją widziałem po ich weselu ale jakoś nie mieliśmy wspólnego tematu, może dlatego że chyba nie mieliśmy okazji jakoś dłużej porozmawiać, także nie miałem zdania o tej osobie, była cicha - tak bym ją nazwał. Zaparkowałem samochód przed podwórkiem Kamila. Weszliśmy do domu, Kamil przywitał się z Anią czułym buziakiem i powiedział aby ta zrobiła nam kawy. Ania przywitała się ze mną podaniem ręki, zauważyłem że była chyba zła, może na zepsuty samochód? Weszliśmy do kuchni gdy zadzwonił jego telefon
- już jesteś? - chwila przerwy - dobra to zaraz będziemy
- Kamil, qrwa, miałem się napić kawy - powiedziałem z niesmakiem
- to blisko, zaraz będziemy z powrotem - Ania wtrąciła pytająco - czyli mam kawy nie robić? - nie - rzucił Kamil - zaraz wracamy
Wyszedłem strasznie wkurzony, ale cóż, trzeba pojechać. Po drodze powiedziałem Kamilowi parę brzydkich słów że się kawy nie napiłem. Przejechaliśmy około 10-12 kilometrów do warsztatu, brama była otwarta, wjechałem na plac i zatrzymałem się koło garażu. Wepchnęliśmy samochód do środka, Kamil coś rozmawiał z mechanikiem ja wyszedłem zapalić
- Adam, słuchaj, dzięki ale muszę zostać, Wojtek powiedział że pasowało by rozebrać, ja zostaję - zamurowało mnie delikatnie - dobra to ty sobie zostań a jadę do ciebie na kawę - powiedziałem szyderczo
- ok, dzwonię do małżonki że przyjedziesz. Wsiadłem do samochodu i po paru minutach byłem z powrotem przed domem Kamila, zadzwoniłem do drzwi
- o już jesteś? Kamil dzwonił że przyjechałeś na kawę
- tak, dokładnie, chce mi się kawy i zaraz wracam do domu
- dobrze że mu pomogłeś
- no nie ma sprawy, w końcu parę lat się już znamy, dawne dobre czasy - powiedziałem
- jaką chcesz kawę?
- poproszę rozpuszczalną z mlekiem
- ok, zaraz zrobię, usiądź, zaraz podam. Usiadłem wygodnie na fotelu w ich salonie, rozejrzałem się po mieszkaniu,
- proszę kawa dla ciebie - powiedziała Ania
- dzięki
- może jesteś głodny?
- jeśli mógłbym prosić o kanapkę będę wdzięczny
- dobrze już robię
Ania wyszła do kuchni, ja napiłem się kilka łyków kawy gdy usłyszałem jak zadzwonił telefon Ani, domyśliłem się że to Kamil, o czymś rozmawiali ale nie chciałem podsłuchiwać, czułem że jest bardzo niezadowolona, po chwili weszła z talerzem na którym były trzy małe kanapki
- smacznego
- dziękuję i zacząłem jeść. Ania siadła po d**giej strony ławy i patrzyła jak się posilam
- dziękuję, było bardzo smaczne
- na zdrowie - podeszła i zabrała pusty talerz, dopiłem kawę, wstałem i przeciągnąłem się i chciałem już wychodzić
- może jeszcze coś ci zrobić? - zapytała Ania - odpowiedziałem bez namysłu, nawet na nią nie patrząc
- loda mogłabyś mi zrobić - wtedy spojrzałem na nią i pomyślałem co ja qrwa takiego powiedziałem, odpowiedź zamurowała mnie jeszcze bardziej
- ok, mogę ci zrobić - byłem jednocześnie zszokowany jak i troszkę ciekawy co będzie dalej
- to poproszę - powiedziałem i czekałem na dalszy rozwój sytuacji. Podeszła do mnie i
- wyjmiesz go?
- sama wyjmij
- dobrze - kucnęła przede mną, rozpięła pasek i spodnie, suwak zjechał na dół, pociągnęła za nogawki i moje spodnie były już w kolanach
fajne bokserki, a pod nimi - szarpnęła gacie w dół - bardzo ładny kutas - patrzyła na moje przyrodzenie i mówiła do niego
- jesteś jeszcze malutki, ale już się prężysz, mamusia się tobą zajmie, pobawię się tobą aż będzie ci dobrze o widzisz już się robisz coraz większy - podniecało mnie to co ona mówi do mojego fiuta - dam ci zaraz buzi - jejku, pomyślałem no weź już go do ust - pewnie twój właściciel chciałby abym już cię całowała - mówiąc to popatrzyła mi w oczy - taak - odpowiedziałem błogo - pocałowała go delikatnie, potem zaczęła wsuwać go sobie coraz bardziej do ust, byłem już sztywny na maksa, Ania ssała mi, położyła ręce na moich biodrach i cudownie robiła mi laskę. Stałem przed nią a ona nabijała się ustami na moje przyrodzenie, było mi bardzo dobrze, Ani chyba też, bo jej oczy cieszyły się gdy nagle zadzwonił telefon Ani, wyjęła telefon z kiszeni, popatrzyła i pokazała mi, na wyświetlaczu smartphone przeczytałem "dzwoni Małżonkoś", ona z moim kutasem w ustach i dzwoni jej Małżonek - może odbierz? - zapytałem, zostawiła mojego członka i odebrała
- no cześć -powiedziała
- jest jeszcze Adam? - słyszałem co mówił Kamil
- tak, a czemu pytasz?
- bo chyba mu nie podziękowałem!
- ja mu podziękowałam, wracasz już?
- myślę że za jakieś dwadzieścia minut będę
- poproszę Adama aby poczekał na ciebie, dobrze?
- fajnie muszę się z nim rozliczyć
- dobrze, kup proszę po drodze mleko, bo się skończyło, Adamowi zrobiłam kawę z resztą mleka a dla siebie będę miała za chwilę śmietankę po kawie - położyła rękę na moim kutasie i zaczęła mi trzepać - dobra to pa, spierz się - powiedziała do słuchawki i odłożyła telefon
- poproszę gorącą śmietankę prosto do ust - powiedziała patrząc na mnie
- dobrze - złapałem ją za głowę i ruchałem w usta, byłem coraz bliżej aż w końcu trysnąłem do jej ust, bałem się że zaraz przyjdzie Kamil, połknęła wszystko, wyjęła go z ust, złapała w rękę, wyssała i wylizała resztki spermy
- ubierz się, zaraz może wrócić
- jest mi tak dobrze, że najchętniej bym się położył i przespała, jestem po imprezie, wróciliśmy do domu nad ranem i obudził mnie twój "małżonkoś"
- wiem, mówił mi o tym, dlatego - w tym momencie usłyszeliśmy otwierające się drzwi i okrzyk z przedpokoju - już jestem.
Ania znikła z salonu, ja zdążyłem się ubrać, Kamil wszedł, rozejrzał się po salonie i zapytał
- i jak kawy się napiłeś?
- tak
- kanapki jakieś zjadłeś?
- no tak, jak widzisz pusty talerzyk na ławie stoi
- to dobrze
- bardzo dziękuję, masz wspaniałą małżonkę, zrobiła mi bardzo dobrze tymi kanapkami że najchętniej poszedłbym spać
- to kładź się i prześpij się
- raczej nie, muszę jechać do domu, jeszcze do teściów mam zajechać
- teście nie rodzina
- no może i tak, ale wiesz
- wiem wiem, ile zarobiłeś za kurs
- nic, może ja będę potrzebował kiedyś pomocy i ty mi pomożesz
- nie ma takiej opcji - Kamil wyłuskał z portfela 100 i włożył mi do kieszeni koszuli - wyjąłem kładąc na ławie - nie mogę tego wziąć, przecież nie jechałem tutaj w celach zarobkowych, po starej znajomości przyjechałem
- no widzisz Anka - Kamil krzykną do żony - nie dość że go obudziłem po imprezie - w tym czasie do salonu weszła Ania - jechał ponad 100 kilometrów to jeszcze nie chce wziąć kasy na paliwo - Ania wzięła z ławy banknot - odwróciła się w stronę Kamila i powiedziała do niego - a tobie za 100 złotych chciało by się jechać tyle kilometrów? i jeszcze do mechanika? on jeszcze musi wrócić do domu! nie wstyd ci? - Kamila trochę zamurowało a mnie chyba jeszcze bardziej - Ania mówiła dalej - w kuchni masz jedzenie, dawaj portfel ja pojadę z Adamem na stację i zatankuję mu paliwa
Wyszliśmy z domu, wsiedliśmy do samochodu i ruszyłem, spojrzałem na Anię, uśmiechała się i powiedziała
- chce ci jeszcze raz obciągnąć...
9年前