Wyjazd na mazury cz.1
Postanowiliśmy z mężem że wyskoczymy w weekend na mazury, poszukamy jakiegoś małego domku aby tylko we dwoje oddać się uniesieniom. Adam znalazł mały domek nad jeziorem, ustalił termin i wpłacił zaliczkę. Zadzwonił do mnie z pracy że jest wszystko załatwione i w piątek rano jedziemy. W czwartek pojechał po moją mamę aby pobyła z naszymi dziećmi przez czas jaki nas nie będzie. Wieczorem rozmawialiśmy co mamy zabrać, co spakować, co nam się może przydać a co nie, powiedział mi że ma pewne obawy co do wyjazdu
- co jest nie tak kochany?
- mam dziwne przeczucia, wiesz w robocie zapierdziel, zapewne przez cały piątek będą telefony a i ta babka u której wynajmujemy wydała mi jakaś dziwna!
- co masz na myśli?
- powiedziała że domek jest całoroczny, z kominkiem a na stronie internetowej jakoś nie wydawał mi się taki
- oj nie martw się, będzie dobrze
- nie wydaje mi się!!!
Cóż mam zrobić, zaczęłam mieć też pewne obawy
- ty to zawsze potrafisz poprawić mi humor - powiedziałam i zajęłam się pakowaniem.
Ruszyliśmy jak było zaplanowane, oczywiście po drodze do męża cały czas dzwonił jego zastępca i z przerażeniem zadawał pytania, Adam jako ostoja spokoju, odpowiadał grzecznie i na temat, ale po którymś z telefonów już miał dość, gdy zadzwonił telefon, grzecznie odebrał, wysłuchał lamentu i ku mojemu zdziwieniu powiedział - Krzysiek, mam kurwa dzisiaj urlop, daj ty mi już święty spokój, nie po to masz mój prywatny telefon abyś dzwonił cały czas, naprawdę nagłe przypadki, pozdrawiam cię, wyluzuj troszkę!!! po zakończonej rozmowie, Adam wyłączył telefon
- nie będą mi przeszkadzać, będzie problem, to się nagrają na skrzynkę
- czy oby na pewno dobrze robisz że wyłączasz?
- no pewnie, za jakąś godzinkę, może dwie, akurat dojedziemy, to włączę, potrzymam ich w niepewności
Po około dwóch godzinach dojeżdżaliśmy do naszego celu, zatrzymaliśmy się na chwilę, Adam włączył telefon aby sprawdzić dokładnie adres i w momencie włączenia zaczęły przychodzić sms'y, jeden za d**gim, myślę że po około 4 minutach było ich grubo ponad trzydzieści, patrzył się na telefon i śmiał się, czekałam tylko na jego jakiś cytat z filmu
- "mają rozmach skurwysyny" - czytał, tylko od kogo - Krzysiek, Krzysiek, Krzysiek, Krzysiek, Krzysiek, nieznany numer, Krzysiek, poczta głosowa, Krzysiek, poczta głosowa, poczta głosowa, Krzysiek, nieznany numer, nieznany numer, poczta głosowa, poczta głosowa - ciekawi mnie ten nieznany numer, chyba trzeba odsłuchać pocztę
- sprawdź ten adres i jedziemy, odsłuchamy po drodze. Adam sprawdził dokładny adres, wpisał w nawigację, połączył się z pocztą głosową i ruszyliśmy
- jak ci będę mówił kasuj to będziesz kasowała - zapytał - oczywiście odpowiedziałam - jedźmy
Wiadomości od Krzyśka pomijaliśmy, kolejna osoba która nagrała się na pocztę, męski głos
- dobry, halo, halo - słychać że ktoś się rozłączył - to chyba ten nieznany numer - powiedziałam
- chyba tak - kasuj - ponownie ten sam numer i ten sam głos
- halo, chyba poczte ma - kasować? - tia, i ponownie wiadomości z pracy i jeszcze raz ten nieznany nam numer
- dobry, bo pan miał dzisiaj u nas rezerwacje, jest problem, weź pan oddzwoń
- ups - powiedzieliśmy jednocześnie.
Właśnie dojeżdżaliśmy do celu gdy zauważyliśmy co to był za problem, pod wskazanym adresem stały trzy samochody strażackie, gasili zgliszcza trzech drewnianych domków, byliśmy zszokowani
- poczekaj pójdę się zorientować, zobaczę co się stało i co dalej
Zostałam w samochodzie, nie wiem czemu ale się rozpłakałam, po parunastu minutach, mąż szedł z jakimś facetem
- dobry pani
- no chyba raczej nie jest dobry dla państwa
- ma rację, ale dobrze że teraz a nie jak byście byli w środku - roześmiał się, chyba właściciel
- w sumie to prawda - byłam roztrzęsiona troszeczkę - i co robimy wracamy? zapytałam męża
- pan powiedział że ich znajomi mają bardzo ładny domek, dobrze wyposażony, rozmawiał już z właścicielem ale jest sprawa którą trzeba rozwiązać
- mianowicie - odezwał się pan X - tak go nazwałam, gdyż nie wiedziałam jak się nazywa
- Wiesiek ma taką jakby willę, skubaniec jest drogi, ale to najmniejszy kłopot, tylko że ma tam już umówionych turystów, ale jeśli się dogadacie z nimi to Wiesiu nie będzie robił problemów aby was ulokować, nawet powiedział że da najlepszy pokój
- co to ma być? Adam weź coś zrób!
- oj spokojnie, pojedziemy i się zobaczy co i jak
- jakby co to pan dzwoń do mnie, powiedziałem jak dojechać
Nie wiem ale już mi się odechciało mazur, wracajmy do domu, miałeś przeczucie chyba…
- Aga, sprawdźmy co to za dom, kto tam będzie i zobaczymy
Dotarliśmy na miejsce, naprawdę, domek niczego sobie, Adam zadzwonił po pana Wieśka, po chwili przywitała nas bardzo sympatyczna pani, powiedziała że pokaże nam domek i pokój który mielibyśmy otrzymać w przypadku wyrażenia zgody na pozostanie. Otwierając drzwi mówiła o nieszczęściu jakie spotkało ich znajomego. Weszliśmy do środka, mały hall, i schody na górę, aneks kuchenny z dużą jadalnią, na lewo krótki korytarz, na końcu dwoje drzwi, na lewo małą łazienka a na prawo, ucieszyłam się jak to zobaczyłam, sauna, jacuzzi ogromne lustro na ścianie i z jedną szklaną ścianą prysznic. Na górze były cztery sypialnie i dwie łazienki
- ten pokój dla państwa, oczywiście jak się zgodzicie i zostaniecie - spodobał mi się, ogromne łoże małżeńskie, po bokach fotele, zabudowana szafa, telewizor, radio i kominek
- jak dla mnie rewelacja, zostajemy? - zapytałam męża
- to się okaże czy możemy zostać, wiesz nie tylko my tu będziemy i nie wiadomo kto przyjedzie i się zgodzi że możemy zostać
Kobieta, która nas oprowadzała, odebrała telefon, zostawiła nas i kontynuowała rozmowę na zewnątrz domu, zeszliśmy na dół i usłyszeliśmy jak nas opisuje - tacy chyba normalni około 30-40, na pewno małżeństwo, bo Henio mówił jak dzwonił - głupio było słuchać o sobie ale ciekawość była większa - elegancko ubrani, porządny samochód, chyba nowy - no firmowy musi być ładny i nowy - szeptał Adam, - bardzo mili tacy - zmierzała z powrotem w kierunku domu więc szybko usunęliśmy się z przedpokoju do kuchni zobaczyć wyposażenie
- za pół godziny będą goście, zrobić kawy
- sami zrobimy jeśli możemy krzątać się po kuchni - odpowiedziałam
- ja państwu zrobię
- dziękujemy, pijemy z mlekiem, mamy w samochodzie jeśli potrzeba
- nie nie, wszystko jest na miejscu, tutaj jest kawa, herbata, mleko w lodówce, tutaj zmywarka, naczynia są w tej szafce, szklanki tu, sztućce w tej szufladzie - pokazywała gdzie co jest, super wyposażenie, naprawdę jak w domu. Nasza gospodyni zrobiła dla nas kawę, piliśmy i słuchaliśmy jak dobrze jest wyposażony dom, gdy usłyszeliśmy podjeżdżający samochód
- o pewnie już są - powiedziała i wyszła - ruszyliśmy za nią. Podjechał bus, najpierw zobaczyłam wysiadającego kierowcę, pan po 50-siątce, z d**giej strony wysiadali pozostali pasażerowie, naliczyłam trzy pary, nasza gospodyni przywitała się z nimi, najwyraźniej byli chyba tutaj częstymi gośćmi gdyż wszystkich ucałowała na powitanie. Wszyscy kierowali się w naszym kierunku, naszym jak naszym w kierunku domu, prowadziła właścicielka domku - tak myślałam, potem okazało się inaczej, za nią weszły trzy kobiety, bardzo zadbane, babki przy kości a za nimi trzech mężczyzn, wszyscy w zbliżonym wieku, bardzo dobrze ubrani, wysocy i przystojni, jak wiecie, przez Andrzeja /poprzednie historie/ mam słabość do takich facetów. Przywitali się z nami
- dzień dobry - powiedzieliśmy na powitanie
- witamy - odrzekli prawie jednogłośnie - słyszeliśmy co się stało, dla nas państwo możecie zostać a jeśli kółko emerytów nie stanowi dla państwa problemu, miło nam będzie razem pomieszkać
- dziękujemy, czekaliśmy na państwa decyzję czy możemy tutaj zostać czy mamy szukać czegoś innego
- nam będzie miło, zapraszamy...
Adam, przywitał kobiety pocałunkiem w dłoń, męski uścisk dłoni z facetami, panie podeszły do mnie, wymieniliśmy się uściskiem dłoni, panowie złożyli pocałunek na mojej ręce. Przedstawiliśmy się sobie nawzajem. Siedliśmy przy dużym stole w jadalni, gospodyni zrobiła dla nowo przybyłych kawę i herbatę po czym pożegnała się i wyszła. Po krótkiej rozmowie panowie zaczęli wnosić walizki również mój Adam, panie zaproponowały abyśmy wspólnie przygotowali posiłek, twierdziłam że nie jesteśmy głodni ale faktycznie nasze zakupy jeszcze się nie odbyły
- my na razie jeść nie będziemy, mąż rozpakuje walizkę i chcemy się przejść, nie chcemy państwu przeszkadzać
- ależ nie ma najmniejszego problemu, rozpakujcie się, my zrobimy jakieś kanapeczki a potem zrobicie sobie spacer, zapraszamy
- naprawdę nie ma takiej potrzeby
- jest jest, trzeba się poznać
Tak toczył się krótki dialog z Basią. Poszłam za Adamem na górę, rozpakować naszą walizkę
- wiesz Adaś, fajni ludzie, tylko chyba nasz wyjazd będzie zupełnie inny niż planowaliśmy
- dobra damy radę, widziałaś ile oni przywieźli jedzenia? Musimy chyba i my pojechać do jakiegoś sklepu, bo tak głupio będzie
- tym bardziej że Basia zaproponowała abyśmy zjedli z nimi posiłek, co prawda mają być to kanapki ale wiesz
Rozpakowaliśmy się i zeszliśmy na dół. Na dole był Grzegorz z Basią, siedzieli przy stole, na którym stało sporo kanapek, napoi oraz trzy butelki wódki – grubo pomyślałam, po chwili dołączyli z góry pozostali, siedliśmy przy stole, zaproponowali toast „za spotkanie” Adam odmówił, wiedział że jeszcze trzeba pojechać do sklepu, oczywiście wszyscy namawiali go że trzeba i że nie wypada odmawiać, zgodził się na mały kieliszek wódki, wypił. Grzegorz i Wojtek opowiadali o atrakcjach jakie można zwiedzić w okolicy i że jutro wybierają się na jakiś festyn militarny – tak właściwie to jest ich głównym celem podróży. Po około godzince rozmów przy stole i wypitym *******u Adam zaproponował spacer, pomimo wypitego tylko jednego kieliszka wódki nie chciał wsiadać za kierownicę. Podziękowaliśmy, wstaliśmy od stołu, ja weszłam jeszcze do łazienki a małżonek wyszedł z Wojtkiem na zewnątrz. Dołączyłam chwilę później, wzięłam małżonka pod rękę i odeszliśmy
- chyba spoko ludzie? Zapytałam
- chyba tak, ale zobaczymy później, widziałem ile butelek się chłodzi w lodówce
- będą dobrze popijać, ale kto im zabroni
- zapewne teraz nas obgadują i snują tysiące domysłów
- zapewne tak jest
Po dłuższym spacerze bez celu, znaleźliśmy sklep, zrobiliśmy zakupy, oczywiście myśląc też o naszych współlokatorach. Wróciliśmy na kwaterę. Samochodu naszych sąsiadów nie było, my nie mięliśmy kluczy
- ciekawe czy zamknięte będzie?
- zaraz zobaczymy – powiedział Adam i złapał za klamkę – otwarte. Wyglądało na to że chyba zostawili dla nas otwarte. Adam rozpakowywał zakupy ja udałam się na górę, chciałam się położyć i odpocząć, na górze przekonałam się jednak że w domu ktoś jest, słyszałam, ktoś bierze prysznic, na lekko uchylonych drzwiach do łazienki wisiał szlafrok, nie wiem dlaczego ale zatrzymałam się przed drzwiami i nasłuchiwałam, w tym momencie z łazienki wyszedł nagi Wojtek narzucając na siebie szlafrok, przestraszyłam się i stałam jak wryta patrząc na niego, mój wzrok patrzył na jego wiszącego fiuta
- zostaliśmy z Elą bo nie wiedzieliśmy czy macie klucze – powiedział, nie odpowiedziałam, byłam zszokowana, Wojtek zawinął się szlafrokiem minął mnie i powiedział – idę do żonki, jest na dole. Po schodach odprowadziłam go wzrokiem i poszłam do pokoju, po chwili zjawił się małżonek
- co robimy?
- chyba nic
- ja idę pod prysznic, Wojtek z Elą są na sunie, może potem my pójdziemy
- może za chwilę dołączę do ciebie.
Adam się kąpał, dołączyłam do niego, umyliśmy się nawzajem i zaczęliśmy się pieścić, całowaliśmy się a delikatny strumień ciepłej wody rozgrzewał nas, odwrócił mnie plecami do siebie, pochylił mnie do przodu, złapał mnie za piersi i wszedł we mnie, uwielbiam być brana od tyłu. Adam coraz szybciej posuwał mnie jednocześnie pieszcząc moje cycuszki i ściskając sutki, przesunął rękę w dół do mojej muszelki i paluszkiem drażnił moją łechtaczkę, wiedział jak mnie doprowadzić szybko do orgazmu, zaczęłam coraz głośniej pojękiwać a on wchodził we mnie coraz szybciej, byłam u szczytu rozkoszy, Adam wiedział czuł zbliżający się mój orgazm i kochał mnie coraz szybciej i mocniej, zabrałam jego rękę, wypięłam się jeszcze bardziej, nachyliłam się mocniej i szczytowałam po chwili czułam jak jego gorąca sperma strzela we mnie we środku. Umyliśmy się. Po wyjściu z prysznica, założyliśmy nasze dresy i zeszliśmy na dół. W między czasie pozostałe towarzystwo powróciło z wyjazdu i wszyscy siedzieli przy stole racząc się *******em. Posiedzieliśmy wspólnie do późna wieczorem na miłym imprezowaniu. Około 12 posprzątaliśmy i udaliśmy się na zasłużony wypoczynek. Wskoczyliśmy do łóżka, przytuliłam się do męża i zasnęłam.
Obudziłam się, Adam jeszcze spał, zsunęłam się do jego podbrzusza i pocałowałam jego kutasa, zaczęłam się nim bawić, całować go i delikatnie pieścić, wolniej niż normalnie, *********, jego członek robił się coraz bardziej twardszy i większy aż po dłuższych pieszczotach stał na baczność, najpierw powoli potem coraz szybciej wkładałam go sobie do ust, lizałam i obciągałam, robiłam mu to coraz szybciej i mocniej tak jak lubił. Poczułam lekkie podrygiwanie, czekałam aż wystrzeli salwa spermy wprost do moich ust i tak się stało, wzięłam go głęboko do gardła a jego sperma zlewała mi się do przełyku, mocno podrygiwał, wypuściłam kawałek i reszta spermy była w moich usta, połknęłam i wysysałam wszystko, uniosłam głowę i spojrzałam na męża
- takie pobudki chciałbym codziennie, dzień dobry kochanie – nic nie odpowiedziałam, przytuliłam się do niego i zasnęłam. Słodko spaliśmy gdy obudziło nas pukanie do drzwi, Adam się zerwał wskoczył w spodnie, podszedł do drzwi i otworzył, przywitała go Basia
- zapraszamy na śniadanie
- już momencik, zaraz się ogarniemy i schodzimy
- to szybciutko bo już naszykowane
Adam zamknął drzwi, ubraliśmy się szybko i po chwili byliśmy na dole, powitali nas głośnym dzień dobry i zaprosili do stołu. Usiedliśmy na poprzednich miejscach, kawa już czekała na nas jak zresztą całe śniadanie. Troszkę dziwnie się czuliśmy, bo wszyscy siedzieli w szlafrokach a tylko my w dresach, no ale cóż mięliśmy być tylko sami więc nie były nam potrzebne. Po śniadaniu rozmawialiśmy kto ma jakie plany na dziś i rozeszliśmy się do swoich pokoi. Na górze Adam zaproponował
- szybko się myjemy i jedziemy na zakupy, musimy kupić szlafroki bo nawet nie mamy jak iść na saunę ani do jacuzzi
- ok.
Małżonek wszedł pierwszy pod prysznic, ja myłam zęby gdy zadzwonił telefon, sprawdziłam kto dzwoni
- chyba dzwoni ten numer co wczoraj, nie zapisałeś?
- no nie, odbierz
- dobry – odezwał się głos w słuchawce – może przyjechać do nas tutaj?
- dzień dobry – powiedziałam – zaraz podam telefon małżonkowi i z panem porozmawia
- dobra, niech da – podałam telefon Adamowi – masz porozmawiaj z nim bo ja się zaraz będę śmiać z tego jego gadki
- Adam słucham
- panie, przyjedź pan, jest u mnie Wiesiu to byśmy się z kasą rozliczyli
- dobrze, niebawem dojadę zadzwonię jak będę dojeżdżał do pana – po czym się rozłączył, podał mi telefon, wyszedł, wytarł się i zapytał
- jedziesz ze mną?
- jedź sam, ja się przez ten czas wykąpię i pomaluję
- Oki, to ubieram się i jadę
Gdy wyszłam z łazienki Adama już nie było, położyłam się na łóżku, wzięłam telefon i zadzwoniłam do męża, nie odbierał, ale zaraz oddzwonił
- no co tam – zapytał
- załatwiłeś już?
- no jak już? jeszcze nie dojechałem!
- tak pomyślałam, że jak już załatwisz to może byś sam pojechał na zakupu?
- dobra, nie ma sprawy, cos znajdę, kończę bo już jestem prawie na miejscu a wiesz że jak się nie jedzie to wszystko słychać na zewnątrz samochodu o czym się rozmawia
- no wiem, dlatego głupie są zestawy głośnomówiące, kocham cię, pa pa
Odłożyłam telefon, pomyślałam że może zejdę na dół i wejdę do sauny. Zawinęłam się ręcznikiem, złapałam za klamkę gdy ktoś zapukał do drzwi, zdziwiłam się
– proszę – powiedziałam, w drzwiach stał Wojtek
- Agnieszko, przepraszam, ale Jacek pojechał z dziewczynami na zakupy i sierota kluczyk złamał, podaj mi numer do męża, może podjechałby do nich
- już ci podaje, ale nie wiem czy odbierze, spróbuję zadzwonić – usiadłam na brzegu łóżka, zadzwoniłam
- Adam, dam ci do telefonu Wojtka ma prośbę do ciebie – podałam telefon Wojtkowi
- Adamie, mam prośbę, Jacek pojechał do galerii „poziomkowej” i złamał kluczyk w drzwiach, czy mógłbyś tam podjechać? __________________ Dobra dzięki, zaraz wyślę ci numer do niego.
Wojtek podyktował mi nr telefonu do Jacka, wysłałam sms do Adama. Podziękował i wyszedł.
Ja zeszłam do sauny. Nastawiłam odpowiednią temperaturę, czekając aż się nagrzeje, postanowiłam zrobić coś sobie do picia, będąc w kuchni usłyszałam że ktoś schodzi po schodach, odruchowo odwróciłam wzrok, to był Wojtek, szedł powoli w moim kierunku
- co robisz? – zapytał
- coś do picia i idę na saunę
- a wódeczki chcesz? Ja mam zamiar zrobić sobie drineczka
- nie dziękuję, może później
- jak uważasz
Wojtek nalał sobie pół szklanki wódki i resztę coli – wołałbym whiskey ale jak nie ma to musi być wódka
- jak chcesz to wczoraj kupiliśmy Chivas’a i mamy na górze
- chętnie, jeśli mógłbym prosić
- to zaraz przyniosę
- pójdę z tobą
Szedł za mną po chodach i popijał drinka, weszliśmy do pokoju, Wojtek dopił resztę i podał mi szklankę, nalałam mu prawie całą literatkę
- oj rozgrzewa – mówiąc to rozwiązał sznurek szlafroka, spojrzałam na niego tak jak wczoraj
– widziałem jak na mnie patrzyłaś, popatrz jeszcze
- to było wczoraj – podszedł do mnie bliżej, złapała za butelkę, odstawił na szafkę, ręcznik zdarł ze mnie
- teraz możemy popatrzeć na siebie razem – powiedział, złapał mnie za rękę, poprowadził na korytarz, drzwi do jego pokoju były otwarte, szedł prowadząc mnie za rękę jak na smyczy, położył dłoń na swoim fiucie – postaw go – popatrzyłam mu w oczy i bawiłam się jego przyrodzeniem, był coraz twardszy i grubszy, może nie był tak duży ale za to gruby. Odwróciłam głowę na bok, zauważyłam nasze odbicia w lustrze, pomyślałam że lubi patrzeć, skierowałam wzrok na jego członka, potem na jego twarz i przykucnęłam, usłyszałam jęknięcie, pocałowałam jego sztywniejącego fiuta i wstałam
- Wojtek nie możemy, proszę cie – puściłam jego kutasa i wychodziłam
- Agnieszko, dlaczego?
- bardzo lubię i podniecają mnie starsi faceci ale i tak za daleko się posunęliśmy
Zamknęłam za sobą drzwi jego pokoju, weszłam do siebie, złapałam ręcznik, próbowałam się okręcić ale z podniecenia nogi mi się trzęsły z resztą cała też się trzęsłam, nie wiem czemu go zostawiłam bo ochotę miałam straszną. Udało mi się zawinąć ręcznikiem, miałam sucho w gardle, musiałam się napić. Zeszłam na dół do kuchni, nalałam sobie fanty i wypiłam jednym duszkiem, w głowie mi się kręciło jak po kilku głębszych – co mi jest – pytałam sama siebie, słyszałam kroki na schodach, nalałam sobie koleją szklankę napoju i wypiłam, spojrzałam w kierunku schodów, nikogo tam nie było. Sauna była już nagrzana, zdjęłam ręcznik weszłam pod prysznic, odkręciłam wodę, strumień z pod sufitu leciał na moje nagie ciało, oparłam ręce o ścianę, zamknęłam oczy i myślałam o tym co przed chwilą zaszło na piętrze. Poczułam dotyk na plecach, bardzo przyjemny dotyk, który masował moje plecy, odwróciłam powoli głowę ale nikogo tam nie było, to ciepły strumień masował moje ciało, bałam się że odchodzę od zmysłów ale wiem że było to moje podniecenie, moja ręka samoczynnie zjechała niżej, niżej do mojej muszelki, moje paluszki bawiły się moją muszelką, było mi coraz bardziej przyjemnie, masowałam się tak aż osiągnęłam pełnię rozkoszy, wiłam się i kręciłam, wypinałam swoją pupkę do tyłu i na boki, było mi rozkosznie, rozchyliłam szerzej nogi, oparłam obydwie ręce o ścianę, wypięłam się jeszcze bardziej i pojękiwałam coraz głośniej, myślałam o seksie, mój orgazm był potwornie długi i cudowny, czułam nawet sex, myślałam o kutasie w mojej szparce, czułam jak w nią wchodzi i mnie posuwa, jak powoli rozsuwa płatki mojej róży i wchodzi coraz głębiej. Moje ruchy pod prysznicem wskazywały na wspaniały orgazm, znowu poczułam na sobie dotyk, dotyk na moich biodrach, woda z prysznica nadal mnie pieściła, czułam się nadzwyczaj wspaniale, ten dotyk wody był coraz mocniejszy, odwróciłam się, myśl o posuwającym mnie kutasie był rzeczywistością, ten kutas który mnie delikatnie rozpychał to kutas Wojtka, kochał się ze mną a ja nawet nie wiem kiedy wszedł we mnie, domyślam się że….
- nie otwieraj oczu – usłyszałam Wojtka – zakręcił wodę
Odwróciliśmy się, teraz to on opierał się o ścianę, złapał mnie za rękę, zabrał ją do siebie, brał mnie od tyłu, dociskał moje plecy abym była jak najbardziej wypięta, złapał mnie wtedy za d**gą rękę też zabrał ją do tyłu, skrzyżował na moich plecach, złapał je mocno w swoje dłonie za moje przedramiona i wchodził we mnie, nadawał tempo, a mi było rozkosznie, czułam zbliżający się kolejny orgazm, Wojtek to wyczuł, mocniej mnie do siebie przyciskał a ja jęczałam z rozkoszy i już jest, dochodzę dochodzę jęczałam i stało się, d**gi jeszcze bardziej przeszywający moje ciało orgazm, otworzyłam usta i jęknęłam.. och…. i poczułam się cudownie, odpływałam, Wojtek zwolnił, ale teraz on wchodził we mnie, delikatnie i głęboko, poczułam że jego palce otwierają mi usta, ssałam je gdy nagle oprócz palców w ustach poczułam wpychającego się członka, moja psychika zwariowała, ponownie czułam to o czym myślałam, kutas w moich ustach wydawała się taki realny, nabijając się cipką na członka ten z ust cofał się, a jak w ustach wchodził głębiej ten z cipki wysuwał się, otworzyłam oczy, to nie moja wyobraźnia, to było naprawdę, czułam się trochę zdziwiona ale i podniecona niesamowicie, w tej rozkoszy nie wiedziałam co się dzieje, czy to jest prawda czy wyobraźnia a może bardzo realny sen. Wojtek uwolnił moje ręce, bolały ale oparłam jedną dłoń na biodrze mojego kochanka którego fiuta miałam w ustach, wyjęłam go ust i spojrzałam w górę, to był Grzegorz, uśmiechał się do mnie zadowolony. Grzegorz złapał mnie za ręce, podniósł do góry, kutas Wojtka ze mnie wyskoczył, wziął mnie na ręce dając mi do zrozumienia że mam nadziać się na jego pałę, oplotłam nogami jego biodra a kutas wszedł w moją cipkę, delikatnie podrzucał mnie do góry, było mi bardzo przyjemnie, myślałam co będzie dalej, tysiące myśli przebiegało mi przez głowę. Wojtek podszedł do mnie z tyły, zwolnił ruchy Grzesia i podstawił swojego fiuta do mojej dupci, czułam że chce wejść w mój odbyt, rozluźniłam zwieracze i pozwoliłam się nadziać. Na początku bolało ale z każdym ruchem coraz mniej, Grzesiek podnosił mnie i opuszczał na dół i wtedy równocześnie nabijałam się na dwa twarde kutasy a Wojtek dodatkowo bawił się moimi cycuszkami, oj jak dobrze. Grzesiu coraz szybciej oddychał, nie wiedziałam czy ze zmęczenia czy jest coraz bliżej, chyba to d**gie gdyż podniósł mnie wysoko aż obydwa kutasy opuściły moje dziurki, postawił mnie na podłodze, złapał za rękę i po chwili byliśmy na podłodze, Wojtek umył swojego członka i po chwili obaj panowie stali po moich bokach, złapałam ich przyrodzenia i masowałam je, zniżyłam się i kucnęłam w tym momencie Grzegorz złapał swojego fiuta i się trzepał, po chwili jego gorąca sperma tryskała na moje piersi, Wojtek też nie wytrzymał tego widoku i spuścił się, jego sperma tryskała po mojej dłoni i na podłogę. Grzesiek podał mi rękę, uniósł mnie abym mogła wstać, pocałował mnie w policzek a potem w usta
- wspaniała jesteś – nic nie odpowiedziałam, Wojtek pocałował moje ramie – potwierdzam, jesteś wspaniała – nic nie odpowiadałam. Weszłam pod prysznic, umyłam się, nie miałam już ochoty na saunę, więc zarzuciłam na siebie ręcznik i nago wyszłam z łazienki, w kuchni był Grzesiek i Wojtek
- Agnieszko, masz na coś ochotę? – zapytał Grzesiek
- nie dziękuję, no może poproszę coś do picia
- czego ci nalać? – szybko zapytał Wojtek
- poproszę fantę
- już nalewam, proszę – podał mi szklankę, którą opróżniłam bardzo szybko
- jeszcze poproszę
- ooooo nasza Agusia spragniona – powiedział Grzesiek a Wojtek ponownie napełnił szklankę napojem, podając mi szklankę powiedział
- wiesz Aga, brakowało mi czegoś, Grzesiek wsadził ci swojego kutasa do buźki, ssałaś mu a mi, mi tylko, mnie tylko pocałowałaś i zostawiłaś.. wypiłam i powiedziałam
- i tak za to co zrobiliście powinnam was zabić, ulżyliście sobie na młodej kobiecie, nie powiem, było mi bardzo przyjemnie ale i tak powinnam was pozabijać – odstawiłam szklankę i poszłam na górę. Coś tam jeszcze do mnie mówili ale nie słuchałam, weszłam do pokoju, zamknęłam drzwi i położyłam się, zasnęłam. Obudził mnie Adam.
- zrobiłem zakupy
- co kupiłeś?
- kupiłem dla nas szlafroki, co prawda pomogły mi wybrać
- kto ci pomógł?
- Basia i Ela, Iwonka z Jackiem łazili po galerii
- a właśnie co ze złamanym kluczem?
- nic, no faktycznie ten Jacek to taki troszkę pierdołowaty, udało mi się jakoś wyjąć ten złamany grot klucza i udało się naprawić
- ty jednak jesteś niesamowity i pomocny, każdemu pomożesz jak ktoś potrzebuje, kocham cię za to
- ja ciebie też kocham
- zgłodniałam, może coś zjemy?
- chętnie, też odczuwam lekki głód, w końcu jest już pora obiadu.
Ubrałam się i zeszliśmy na dół, w kuchni byli pozostali goście i szykowali się do imprezowania, pomogłam dziewczynom przygotować jakiś posiłek a panowie wesoło opowiadali jakieś śmieszne historyjki bo co chwilę wybuchali śmiechem, rozstawili *******, piwa i wina, aby każdy miał wybór. Siedliśmy do obiadu, Wojtek zapytał co komu nalać, Adam podał piwo Jackowi i Eli, pozostali razem ze mną i mężem piliśmy wódkę. Czułam że impreza zaczyna się rozkręcać bo tematy podczas rozmowy były coraz śmielsze i odważniejsze, nie brakowało też pikantnych żartów. *******u było coraz więcej i więcej, każdy z nas był już coraz bardziej pijany, Adam oczywiście też już był bardzo wesoły, zresztą jak i inni panowie. Co chwilę ktoś wychodził zapalić na zewnątrz, ja zazwyczaj wychodziłam razem z Adamem, na takim wypadzie na zewnątrz, mój mąż zaskoczył mnie
- wiesz Aga, nie wiem jak ci to powiedzieć ale ten ******* tak na mnie wpłynął że chciałbym cię wyruchać
- to chyba normalne
- ale nie tak sam, z tymi facetami
- zwariowałeś?
- właśnie że nie, fajnie by było
- oj, na pewno tego chcesz? Wiesz że mi wystarczy jedno słowo?
- wiem, dlatego zróbmy to
- ok, jesteś pewien że oni się zgodzą?
- nie wiem
- ale ja wiem że tak, więc do dzieła
.....c.d.n.
- co jest nie tak kochany?
- mam dziwne przeczucia, wiesz w robocie zapierdziel, zapewne przez cały piątek będą telefony a i ta babka u której wynajmujemy wydała mi jakaś dziwna!
- co masz na myśli?
- powiedziała że domek jest całoroczny, z kominkiem a na stronie internetowej jakoś nie wydawał mi się taki
- oj nie martw się, będzie dobrze
- nie wydaje mi się!!!
Cóż mam zrobić, zaczęłam mieć też pewne obawy
- ty to zawsze potrafisz poprawić mi humor - powiedziałam i zajęłam się pakowaniem.
Ruszyliśmy jak było zaplanowane, oczywiście po drodze do męża cały czas dzwonił jego zastępca i z przerażeniem zadawał pytania, Adam jako ostoja spokoju, odpowiadał grzecznie i na temat, ale po którymś z telefonów już miał dość, gdy zadzwonił telefon, grzecznie odebrał, wysłuchał lamentu i ku mojemu zdziwieniu powiedział - Krzysiek, mam kurwa dzisiaj urlop, daj ty mi już święty spokój, nie po to masz mój prywatny telefon abyś dzwonił cały czas, naprawdę nagłe przypadki, pozdrawiam cię, wyluzuj troszkę!!! po zakończonej rozmowie, Adam wyłączył telefon
- nie będą mi przeszkadzać, będzie problem, to się nagrają na skrzynkę
- czy oby na pewno dobrze robisz że wyłączasz?
- no pewnie, za jakąś godzinkę, może dwie, akurat dojedziemy, to włączę, potrzymam ich w niepewności
Po około dwóch godzinach dojeżdżaliśmy do naszego celu, zatrzymaliśmy się na chwilę, Adam włączył telefon aby sprawdzić dokładnie adres i w momencie włączenia zaczęły przychodzić sms'y, jeden za d**gim, myślę że po około 4 minutach było ich grubo ponad trzydzieści, patrzył się na telefon i śmiał się, czekałam tylko na jego jakiś cytat z filmu
- "mają rozmach skurwysyny" - czytał, tylko od kogo - Krzysiek, Krzysiek, Krzysiek, Krzysiek, Krzysiek, nieznany numer, Krzysiek, poczta głosowa, Krzysiek, poczta głosowa, poczta głosowa, Krzysiek, nieznany numer, nieznany numer, poczta głosowa, poczta głosowa - ciekawi mnie ten nieznany numer, chyba trzeba odsłuchać pocztę
- sprawdź ten adres i jedziemy, odsłuchamy po drodze. Adam sprawdził dokładny adres, wpisał w nawigację, połączył się z pocztą głosową i ruszyliśmy
- jak ci będę mówił kasuj to będziesz kasowała - zapytał - oczywiście odpowiedziałam - jedźmy
Wiadomości od Krzyśka pomijaliśmy, kolejna osoba która nagrała się na pocztę, męski głos
- dobry, halo, halo - słychać że ktoś się rozłączył - to chyba ten nieznany numer - powiedziałam
- chyba tak - kasuj - ponownie ten sam numer i ten sam głos
- halo, chyba poczte ma - kasować? - tia, i ponownie wiadomości z pracy i jeszcze raz ten nieznany nam numer
- dobry, bo pan miał dzisiaj u nas rezerwacje, jest problem, weź pan oddzwoń
- ups - powiedzieliśmy jednocześnie.
Właśnie dojeżdżaliśmy do celu gdy zauważyliśmy co to był za problem, pod wskazanym adresem stały trzy samochody strażackie, gasili zgliszcza trzech drewnianych domków, byliśmy zszokowani
- poczekaj pójdę się zorientować, zobaczę co się stało i co dalej
Zostałam w samochodzie, nie wiem czemu ale się rozpłakałam, po parunastu minutach, mąż szedł z jakimś facetem
- dobry pani
- no chyba raczej nie jest dobry dla państwa
- ma rację, ale dobrze że teraz a nie jak byście byli w środku - roześmiał się, chyba właściciel
- w sumie to prawda - byłam roztrzęsiona troszeczkę - i co robimy wracamy? zapytałam męża
- pan powiedział że ich znajomi mają bardzo ładny domek, dobrze wyposażony, rozmawiał już z właścicielem ale jest sprawa którą trzeba rozwiązać
- mianowicie - odezwał się pan X - tak go nazwałam, gdyż nie wiedziałam jak się nazywa
- Wiesiek ma taką jakby willę, skubaniec jest drogi, ale to najmniejszy kłopot, tylko że ma tam już umówionych turystów, ale jeśli się dogadacie z nimi to Wiesiu nie będzie robił problemów aby was ulokować, nawet powiedział że da najlepszy pokój
- co to ma być? Adam weź coś zrób!
- oj spokojnie, pojedziemy i się zobaczy co i jak
- jakby co to pan dzwoń do mnie, powiedziałem jak dojechać
Nie wiem ale już mi się odechciało mazur, wracajmy do domu, miałeś przeczucie chyba…
- Aga, sprawdźmy co to za dom, kto tam będzie i zobaczymy
Dotarliśmy na miejsce, naprawdę, domek niczego sobie, Adam zadzwonił po pana Wieśka, po chwili przywitała nas bardzo sympatyczna pani, powiedziała że pokaże nam domek i pokój który mielibyśmy otrzymać w przypadku wyrażenia zgody na pozostanie. Otwierając drzwi mówiła o nieszczęściu jakie spotkało ich znajomego. Weszliśmy do środka, mały hall, i schody na górę, aneks kuchenny z dużą jadalnią, na lewo krótki korytarz, na końcu dwoje drzwi, na lewo małą łazienka a na prawo, ucieszyłam się jak to zobaczyłam, sauna, jacuzzi ogromne lustro na ścianie i z jedną szklaną ścianą prysznic. Na górze były cztery sypialnie i dwie łazienki
- ten pokój dla państwa, oczywiście jak się zgodzicie i zostaniecie - spodobał mi się, ogromne łoże małżeńskie, po bokach fotele, zabudowana szafa, telewizor, radio i kominek
- jak dla mnie rewelacja, zostajemy? - zapytałam męża
- to się okaże czy możemy zostać, wiesz nie tylko my tu będziemy i nie wiadomo kto przyjedzie i się zgodzi że możemy zostać
Kobieta, która nas oprowadzała, odebrała telefon, zostawiła nas i kontynuowała rozmowę na zewnątrz domu, zeszliśmy na dół i usłyszeliśmy jak nas opisuje - tacy chyba normalni około 30-40, na pewno małżeństwo, bo Henio mówił jak dzwonił - głupio było słuchać o sobie ale ciekawość była większa - elegancko ubrani, porządny samochód, chyba nowy - no firmowy musi być ładny i nowy - szeptał Adam, - bardzo mili tacy - zmierzała z powrotem w kierunku domu więc szybko usunęliśmy się z przedpokoju do kuchni zobaczyć wyposażenie
- za pół godziny będą goście, zrobić kawy
- sami zrobimy jeśli możemy krzątać się po kuchni - odpowiedziałam
- ja państwu zrobię
- dziękujemy, pijemy z mlekiem, mamy w samochodzie jeśli potrzeba
- nie nie, wszystko jest na miejscu, tutaj jest kawa, herbata, mleko w lodówce, tutaj zmywarka, naczynia są w tej szafce, szklanki tu, sztućce w tej szufladzie - pokazywała gdzie co jest, super wyposażenie, naprawdę jak w domu. Nasza gospodyni zrobiła dla nas kawę, piliśmy i słuchaliśmy jak dobrze jest wyposażony dom, gdy usłyszeliśmy podjeżdżający samochód
- o pewnie już są - powiedziała i wyszła - ruszyliśmy za nią. Podjechał bus, najpierw zobaczyłam wysiadającego kierowcę, pan po 50-siątce, z d**giej strony wysiadali pozostali pasażerowie, naliczyłam trzy pary, nasza gospodyni przywitała się z nimi, najwyraźniej byli chyba tutaj częstymi gośćmi gdyż wszystkich ucałowała na powitanie. Wszyscy kierowali się w naszym kierunku, naszym jak naszym w kierunku domu, prowadziła właścicielka domku - tak myślałam, potem okazało się inaczej, za nią weszły trzy kobiety, bardzo zadbane, babki przy kości a za nimi trzech mężczyzn, wszyscy w zbliżonym wieku, bardzo dobrze ubrani, wysocy i przystojni, jak wiecie, przez Andrzeja /poprzednie historie/ mam słabość do takich facetów. Przywitali się z nami
- dzień dobry - powiedzieliśmy na powitanie
- witamy - odrzekli prawie jednogłośnie - słyszeliśmy co się stało, dla nas państwo możecie zostać a jeśli kółko emerytów nie stanowi dla państwa problemu, miło nam będzie razem pomieszkać
- dziękujemy, czekaliśmy na państwa decyzję czy możemy tutaj zostać czy mamy szukać czegoś innego
- nam będzie miło, zapraszamy...
Adam, przywitał kobiety pocałunkiem w dłoń, męski uścisk dłoni z facetami, panie podeszły do mnie, wymieniliśmy się uściskiem dłoni, panowie złożyli pocałunek na mojej ręce. Przedstawiliśmy się sobie nawzajem. Siedliśmy przy dużym stole w jadalni, gospodyni zrobiła dla nowo przybyłych kawę i herbatę po czym pożegnała się i wyszła. Po krótkiej rozmowie panowie zaczęli wnosić walizki również mój Adam, panie zaproponowały abyśmy wspólnie przygotowali posiłek, twierdziłam że nie jesteśmy głodni ale faktycznie nasze zakupy jeszcze się nie odbyły
- my na razie jeść nie będziemy, mąż rozpakuje walizkę i chcemy się przejść, nie chcemy państwu przeszkadzać
- ależ nie ma najmniejszego problemu, rozpakujcie się, my zrobimy jakieś kanapeczki a potem zrobicie sobie spacer, zapraszamy
- naprawdę nie ma takiej potrzeby
- jest jest, trzeba się poznać
Tak toczył się krótki dialog z Basią. Poszłam za Adamem na górę, rozpakować naszą walizkę
- wiesz Adaś, fajni ludzie, tylko chyba nasz wyjazd będzie zupełnie inny niż planowaliśmy
- dobra damy radę, widziałaś ile oni przywieźli jedzenia? Musimy chyba i my pojechać do jakiegoś sklepu, bo tak głupio będzie
- tym bardziej że Basia zaproponowała abyśmy zjedli z nimi posiłek, co prawda mają być to kanapki ale wiesz
Rozpakowaliśmy się i zeszliśmy na dół. Na dole był Grzegorz z Basią, siedzieli przy stole, na którym stało sporo kanapek, napoi oraz trzy butelki wódki – grubo pomyślałam, po chwili dołączyli z góry pozostali, siedliśmy przy stole, zaproponowali toast „za spotkanie” Adam odmówił, wiedział że jeszcze trzeba pojechać do sklepu, oczywiście wszyscy namawiali go że trzeba i że nie wypada odmawiać, zgodził się na mały kieliszek wódki, wypił. Grzegorz i Wojtek opowiadali o atrakcjach jakie można zwiedzić w okolicy i że jutro wybierają się na jakiś festyn militarny – tak właściwie to jest ich głównym celem podróży. Po około godzince rozmów przy stole i wypitym *******u Adam zaproponował spacer, pomimo wypitego tylko jednego kieliszka wódki nie chciał wsiadać za kierownicę. Podziękowaliśmy, wstaliśmy od stołu, ja weszłam jeszcze do łazienki a małżonek wyszedł z Wojtkiem na zewnątrz. Dołączyłam chwilę później, wzięłam małżonka pod rękę i odeszliśmy
- chyba spoko ludzie? Zapytałam
- chyba tak, ale zobaczymy później, widziałem ile butelek się chłodzi w lodówce
- będą dobrze popijać, ale kto im zabroni
- zapewne teraz nas obgadują i snują tysiące domysłów
- zapewne tak jest
Po dłuższym spacerze bez celu, znaleźliśmy sklep, zrobiliśmy zakupy, oczywiście myśląc też o naszych współlokatorach. Wróciliśmy na kwaterę. Samochodu naszych sąsiadów nie było, my nie mięliśmy kluczy
- ciekawe czy zamknięte będzie?
- zaraz zobaczymy – powiedział Adam i złapał za klamkę – otwarte. Wyglądało na to że chyba zostawili dla nas otwarte. Adam rozpakowywał zakupy ja udałam się na górę, chciałam się położyć i odpocząć, na górze przekonałam się jednak że w domu ktoś jest, słyszałam, ktoś bierze prysznic, na lekko uchylonych drzwiach do łazienki wisiał szlafrok, nie wiem dlaczego ale zatrzymałam się przed drzwiami i nasłuchiwałam, w tym momencie z łazienki wyszedł nagi Wojtek narzucając na siebie szlafrok, przestraszyłam się i stałam jak wryta patrząc na niego, mój wzrok patrzył na jego wiszącego fiuta
- zostaliśmy z Elą bo nie wiedzieliśmy czy macie klucze – powiedział, nie odpowiedziałam, byłam zszokowana, Wojtek zawinął się szlafrokiem minął mnie i powiedział – idę do żonki, jest na dole. Po schodach odprowadziłam go wzrokiem i poszłam do pokoju, po chwili zjawił się małżonek
- co robimy?
- chyba nic
- ja idę pod prysznic, Wojtek z Elą są na sunie, może potem my pójdziemy
- może za chwilę dołączę do ciebie.
Adam się kąpał, dołączyłam do niego, umyliśmy się nawzajem i zaczęliśmy się pieścić, całowaliśmy się a delikatny strumień ciepłej wody rozgrzewał nas, odwrócił mnie plecami do siebie, pochylił mnie do przodu, złapał mnie za piersi i wszedł we mnie, uwielbiam być brana od tyłu. Adam coraz szybciej posuwał mnie jednocześnie pieszcząc moje cycuszki i ściskając sutki, przesunął rękę w dół do mojej muszelki i paluszkiem drażnił moją łechtaczkę, wiedział jak mnie doprowadzić szybko do orgazmu, zaczęłam coraz głośniej pojękiwać a on wchodził we mnie coraz szybciej, byłam u szczytu rozkoszy, Adam wiedział czuł zbliżający się mój orgazm i kochał mnie coraz szybciej i mocniej, zabrałam jego rękę, wypięłam się jeszcze bardziej, nachyliłam się mocniej i szczytowałam po chwili czułam jak jego gorąca sperma strzela we mnie we środku. Umyliśmy się. Po wyjściu z prysznica, założyliśmy nasze dresy i zeszliśmy na dół. W między czasie pozostałe towarzystwo powróciło z wyjazdu i wszyscy siedzieli przy stole racząc się *******em. Posiedzieliśmy wspólnie do późna wieczorem na miłym imprezowaniu. Około 12 posprzątaliśmy i udaliśmy się na zasłużony wypoczynek. Wskoczyliśmy do łóżka, przytuliłam się do męża i zasnęłam.
Obudziłam się, Adam jeszcze spał, zsunęłam się do jego podbrzusza i pocałowałam jego kutasa, zaczęłam się nim bawić, całować go i delikatnie pieścić, wolniej niż normalnie, *********, jego członek robił się coraz bardziej twardszy i większy aż po dłuższych pieszczotach stał na baczność, najpierw powoli potem coraz szybciej wkładałam go sobie do ust, lizałam i obciągałam, robiłam mu to coraz szybciej i mocniej tak jak lubił. Poczułam lekkie podrygiwanie, czekałam aż wystrzeli salwa spermy wprost do moich ust i tak się stało, wzięłam go głęboko do gardła a jego sperma zlewała mi się do przełyku, mocno podrygiwał, wypuściłam kawałek i reszta spermy była w moich usta, połknęłam i wysysałam wszystko, uniosłam głowę i spojrzałam na męża
- takie pobudki chciałbym codziennie, dzień dobry kochanie – nic nie odpowiedziałam, przytuliłam się do niego i zasnęłam. Słodko spaliśmy gdy obudziło nas pukanie do drzwi, Adam się zerwał wskoczył w spodnie, podszedł do drzwi i otworzył, przywitała go Basia
- zapraszamy na śniadanie
- już momencik, zaraz się ogarniemy i schodzimy
- to szybciutko bo już naszykowane
Adam zamknął drzwi, ubraliśmy się szybko i po chwili byliśmy na dole, powitali nas głośnym dzień dobry i zaprosili do stołu. Usiedliśmy na poprzednich miejscach, kawa już czekała na nas jak zresztą całe śniadanie. Troszkę dziwnie się czuliśmy, bo wszyscy siedzieli w szlafrokach a tylko my w dresach, no ale cóż mięliśmy być tylko sami więc nie były nam potrzebne. Po śniadaniu rozmawialiśmy kto ma jakie plany na dziś i rozeszliśmy się do swoich pokoi. Na górze Adam zaproponował
- szybko się myjemy i jedziemy na zakupy, musimy kupić szlafroki bo nawet nie mamy jak iść na saunę ani do jacuzzi
- ok.
Małżonek wszedł pierwszy pod prysznic, ja myłam zęby gdy zadzwonił telefon, sprawdziłam kto dzwoni
- chyba dzwoni ten numer co wczoraj, nie zapisałeś?
- no nie, odbierz
- dobry – odezwał się głos w słuchawce – może przyjechać do nas tutaj?
- dzień dobry – powiedziałam – zaraz podam telefon małżonkowi i z panem porozmawia
- dobra, niech da – podałam telefon Adamowi – masz porozmawiaj z nim bo ja się zaraz będę śmiać z tego jego gadki
- Adam słucham
- panie, przyjedź pan, jest u mnie Wiesiu to byśmy się z kasą rozliczyli
- dobrze, niebawem dojadę zadzwonię jak będę dojeżdżał do pana – po czym się rozłączył, podał mi telefon, wyszedł, wytarł się i zapytał
- jedziesz ze mną?
- jedź sam, ja się przez ten czas wykąpię i pomaluję
- Oki, to ubieram się i jadę
Gdy wyszłam z łazienki Adama już nie było, położyłam się na łóżku, wzięłam telefon i zadzwoniłam do męża, nie odbierał, ale zaraz oddzwonił
- no co tam – zapytał
- załatwiłeś już?
- no jak już? jeszcze nie dojechałem!
- tak pomyślałam, że jak już załatwisz to może byś sam pojechał na zakupu?
- dobra, nie ma sprawy, cos znajdę, kończę bo już jestem prawie na miejscu a wiesz że jak się nie jedzie to wszystko słychać na zewnątrz samochodu o czym się rozmawia
- no wiem, dlatego głupie są zestawy głośnomówiące, kocham cię, pa pa
Odłożyłam telefon, pomyślałam że może zejdę na dół i wejdę do sauny. Zawinęłam się ręcznikiem, złapałam za klamkę gdy ktoś zapukał do drzwi, zdziwiłam się
– proszę – powiedziałam, w drzwiach stał Wojtek
- Agnieszko, przepraszam, ale Jacek pojechał z dziewczynami na zakupy i sierota kluczyk złamał, podaj mi numer do męża, może podjechałby do nich
- już ci podaje, ale nie wiem czy odbierze, spróbuję zadzwonić – usiadłam na brzegu łóżka, zadzwoniłam
- Adam, dam ci do telefonu Wojtka ma prośbę do ciebie – podałam telefon Wojtkowi
- Adamie, mam prośbę, Jacek pojechał do galerii „poziomkowej” i złamał kluczyk w drzwiach, czy mógłbyś tam podjechać? __________________ Dobra dzięki, zaraz wyślę ci numer do niego.
Wojtek podyktował mi nr telefonu do Jacka, wysłałam sms do Adama. Podziękował i wyszedł.
Ja zeszłam do sauny. Nastawiłam odpowiednią temperaturę, czekając aż się nagrzeje, postanowiłam zrobić coś sobie do picia, będąc w kuchni usłyszałam że ktoś schodzi po schodach, odruchowo odwróciłam wzrok, to był Wojtek, szedł powoli w moim kierunku
- co robisz? – zapytał
- coś do picia i idę na saunę
- a wódeczki chcesz? Ja mam zamiar zrobić sobie drineczka
- nie dziękuję, może później
- jak uważasz
Wojtek nalał sobie pół szklanki wódki i resztę coli – wołałbym whiskey ale jak nie ma to musi być wódka
- jak chcesz to wczoraj kupiliśmy Chivas’a i mamy na górze
- chętnie, jeśli mógłbym prosić
- to zaraz przyniosę
- pójdę z tobą
Szedł za mną po chodach i popijał drinka, weszliśmy do pokoju, Wojtek dopił resztę i podał mi szklankę, nalałam mu prawie całą literatkę
- oj rozgrzewa – mówiąc to rozwiązał sznurek szlafroka, spojrzałam na niego tak jak wczoraj
– widziałem jak na mnie patrzyłaś, popatrz jeszcze
- to było wczoraj – podszedł do mnie bliżej, złapała za butelkę, odstawił na szafkę, ręcznik zdarł ze mnie
- teraz możemy popatrzeć na siebie razem – powiedział, złapał mnie za rękę, poprowadził na korytarz, drzwi do jego pokoju były otwarte, szedł prowadząc mnie za rękę jak na smyczy, położył dłoń na swoim fiucie – postaw go – popatrzyłam mu w oczy i bawiłam się jego przyrodzeniem, był coraz twardszy i grubszy, może nie był tak duży ale za to gruby. Odwróciłam głowę na bok, zauważyłam nasze odbicia w lustrze, pomyślałam że lubi patrzeć, skierowałam wzrok na jego członka, potem na jego twarz i przykucnęłam, usłyszałam jęknięcie, pocałowałam jego sztywniejącego fiuta i wstałam
- Wojtek nie możemy, proszę cie – puściłam jego kutasa i wychodziłam
- Agnieszko, dlaczego?
- bardzo lubię i podniecają mnie starsi faceci ale i tak za daleko się posunęliśmy
Zamknęłam za sobą drzwi jego pokoju, weszłam do siebie, złapałam ręcznik, próbowałam się okręcić ale z podniecenia nogi mi się trzęsły z resztą cała też się trzęsłam, nie wiem czemu go zostawiłam bo ochotę miałam straszną. Udało mi się zawinąć ręcznikiem, miałam sucho w gardle, musiałam się napić. Zeszłam na dół do kuchni, nalałam sobie fanty i wypiłam jednym duszkiem, w głowie mi się kręciło jak po kilku głębszych – co mi jest – pytałam sama siebie, słyszałam kroki na schodach, nalałam sobie koleją szklankę napoju i wypiłam, spojrzałam w kierunku schodów, nikogo tam nie było. Sauna była już nagrzana, zdjęłam ręcznik weszłam pod prysznic, odkręciłam wodę, strumień z pod sufitu leciał na moje nagie ciało, oparłam ręce o ścianę, zamknęłam oczy i myślałam o tym co przed chwilą zaszło na piętrze. Poczułam dotyk na plecach, bardzo przyjemny dotyk, który masował moje plecy, odwróciłam powoli głowę ale nikogo tam nie było, to ciepły strumień masował moje ciało, bałam się że odchodzę od zmysłów ale wiem że było to moje podniecenie, moja ręka samoczynnie zjechała niżej, niżej do mojej muszelki, moje paluszki bawiły się moją muszelką, było mi coraz bardziej przyjemnie, masowałam się tak aż osiągnęłam pełnię rozkoszy, wiłam się i kręciłam, wypinałam swoją pupkę do tyłu i na boki, było mi rozkosznie, rozchyliłam szerzej nogi, oparłam obydwie ręce o ścianę, wypięłam się jeszcze bardziej i pojękiwałam coraz głośniej, myślałam o seksie, mój orgazm był potwornie długi i cudowny, czułam nawet sex, myślałam o kutasie w mojej szparce, czułam jak w nią wchodzi i mnie posuwa, jak powoli rozsuwa płatki mojej róży i wchodzi coraz głębiej. Moje ruchy pod prysznicem wskazywały na wspaniały orgazm, znowu poczułam na sobie dotyk, dotyk na moich biodrach, woda z prysznica nadal mnie pieściła, czułam się nadzwyczaj wspaniale, ten dotyk wody był coraz mocniejszy, odwróciłam się, myśl o posuwającym mnie kutasie był rzeczywistością, ten kutas który mnie delikatnie rozpychał to kutas Wojtka, kochał się ze mną a ja nawet nie wiem kiedy wszedł we mnie, domyślam się że….
- nie otwieraj oczu – usłyszałam Wojtka – zakręcił wodę
Odwróciliśmy się, teraz to on opierał się o ścianę, złapał mnie za rękę, zabrał ją do siebie, brał mnie od tyłu, dociskał moje plecy abym była jak najbardziej wypięta, złapał mnie wtedy za d**gą rękę też zabrał ją do tyłu, skrzyżował na moich plecach, złapał je mocno w swoje dłonie za moje przedramiona i wchodził we mnie, nadawał tempo, a mi było rozkosznie, czułam zbliżający się kolejny orgazm, Wojtek to wyczuł, mocniej mnie do siebie przyciskał a ja jęczałam z rozkoszy i już jest, dochodzę dochodzę jęczałam i stało się, d**gi jeszcze bardziej przeszywający moje ciało orgazm, otworzyłam usta i jęknęłam.. och…. i poczułam się cudownie, odpływałam, Wojtek zwolnił, ale teraz on wchodził we mnie, delikatnie i głęboko, poczułam że jego palce otwierają mi usta, ssałam je gdy nagle oprócz palców w ustach poczułam wpychającego się członka, moja psychika zwariowała, ponownie czułam to o czym myślałam, kutas w moich ustach wydawała się taki realny, nabijając się cipką na członka ten z ust cofał się, a jak w ustach wchodził głębiej ten z cipki wysuwał się, otworzyłam oczy, to nie moja wyobraźnia, to było naprawdę, czułam się trochę zdziwiona ale i podniecona niesamowicie, w tej rozkoszy nie wiedziałam co się dzieje, czy to jest prawda czy wyobraźnia a może bardzo realny sen. Wojtek uwolnił moje ręce, bolały ale oparłam jedną dłoń na biodrze mojego kochanka którego fiuta miałam w ustach, wyjęłam go ust i spojrzałam w górę, to był Grzegorz, uśmiechał się do mnie zadowolony. Grzegorz złapał mnie za ręce, podniósł do góry, kutas Wojtka ze mnie wyskoczył, wziął mnie na ręce dając mi do zrozumienia że mam nadziać się na jego pałę, oplotłam nogami jego biodra a kutas wszedł w moją cipkę, delikatnie podrzucał mnie do góry, było mi bardzo przyjemnie, myślałam co będzie dalej, tysiące myśli przebiegało mi przez głowę. Wojtek podszedł do mnie z tyły, zwolnił ruchy Grzesia i podstawił swojego fiuta do mojej dupci, czułam że chce wejść w mój odbyt, rozluźniłam zwieracze i pozwoliłam się nadziać. Na początku bolało ale z każdym ruchem coraz mniej, Grzesiek podnosił mnie i opuszczał na dół i wtedy równocześnie nabijałam się na dwa twarde kutasy a Wojtek dodatkowo bawił się moimi cycuszkami, oj jak dobrze. Grzesiu coraz szybciej oddychał, nie wiedziałam czy ze zmęczenia czy jest coraz bliżej, chyba to d**gie gdyż podniósł mnie wysoko aż obydwa kutasy opuściły moje dziurki, postawił mnie na podłodze, złapał za rękę i po chwili byliśmy na podłodze, Wojtek umył swojego członka i po chwili obaj panowie stali po moich bokach, złapałam ich przyrodzenia i masowałam je, zniżyłam się i kucnęłam w tym momencie Grzegorz złapał swojego fiuta i się trzepał, po chwili jego gorąca sperma tryskała na moje piersi, Wojtek też nie wytrzymał tego widoku i spuścił się, jego sperma tryskała po mojej dłoni i na podłogę. Grzesiek podał mi rękę, uniósł mnie abym mogła wstać, pocałował mnie w policzek a potem w usta
- wspaniała jesteś – nic nie odpowiedziałam, Wojtek pocałował moje ramie – potwierdzam, jesteś wspaniała – nic nie odpowiadałam. Weszłam pod prysznic, umyłam się, nie miałam już ochoty na saunę, więc zarzuciłam na siebie ręcznik i nago wyszłam z łazienki, w kuchni był Grzesiek i Wojtek
- Agnieszko, masz na coś ochotę? – zapytał Grzesiek
- nie dziękuję, no może poproszę coś do picia
- czego ci nalać? – szybko zapytał Wojtek
- poproszę fantę
- już nalewam, proszę – podał mi szklankę, którą opróżniłam bardzo szybko
- jeszcze poproszę
- ooooo nasza Agusia spragniona – powiedział Grzesiek a Wojtek ponownie napełnił szklankę napojem, podając mi szklankę powiedział
- wiesz Aga, brakowało mi czegoś, Grzesiek wsadził ci swojego kutasa do buźki, ssałaś mu a mi, mi tylko, mnie tylko pocałowałaś i zostawiłaś.. wypiłam i powiedziałam
- i tak za to co zrobiliście powinnam was zabić, ulżyliście sobie na młodej kobiecie, nie powiem, było mi bardzo przyjemnie ale i tak powinnam was pozabijać – odstawiłam szklankę i poszłam na górę. Coś tam jeszcze do mnie mówili ale nie słuchałam, weszłam do pokoju, zamknęłam drzwi i położyłam się, zasnęłam. Obudził mnie Adam.
- zrobiłem zakupy
- co kupiłeś?
- kupiłem dla nas szlafroki, co prawda pomogły mi wybrać
- kto ci pomógł?
- Basia i Ela, Iwonka z Jackiem łazili po galerii
- a właśnie co ze złamanym kluczem?
- nic, no faktycznie ten Jacek to taki troszkę pierdołowaty, udało mi się jakoś wyjąć ten złamany grot klucza i udało się naprawić
- ty jednak jesteś niesamowity i pomocny, każdemu pomożesz jak ktoś potrzebuje, kocham cię za to
- ja ciebie też kocham
- zgłodniałam, może coś zjemy?
- chętnie, też odczuwam lekki głód, w końcu jest już pora obiadu.
Ubrałam się i zeszliśmy na dół, w kuchni byli pozostali goście i szykowali się do imprezowania, pomogłam dziewczynom przygotować jakiś posiłek a panowie wesoło opowiadali jakieś śmieszne historyjki bo co chwilę wybuchali śmiechem, rozstawili *******, piwa i wina, aby każdy miał wybór. Siedliśmy do obiadu, Wojtek zapytał co komu nalać, Adam podał piwo Jackowi i Eli, pozostali razem ze mną i mężem piliśmy wódkę. Czułam że impreza zaczyna się rozkręcać bo tematy podczas rozmowy były coraz śmielsze i odważniejsze, nie brakowało też pikantnych żartów. *******u było coraz więcej i więcej, każdy z nas był już coraz bardziej pijany, Adam oczywiście też już był bardzo wesoły, zresztą jak i inni panowie. Co chwilę ktoś wychodził zapalić na zewnątrz, ja zazwyczaj wychodziłam razem z Adamem, na takim wypadzie na zewnątrz, mój mąż zaskoczył mnie
- wiesz Aga, nie wiem jak ci to powiedzieć ale ten ******* tak na mnie wpłynął że chciałbym cię wyruchać
- to chyba normalne
- ale nie tak sam, z tymi facetami
- zwariowałeś?
- właśnie że nie, fajnie by było
- oj, na pewno tego chcesz? Wiesz że mi wystarczy jedno słowo?
- wiem, dlatego zróbmy to
- ok, jesteś pewien że oni się zgodzą?
- nie wiem
- ale ja wiem że tak, więc do dzieła
.....c.d.n.
9年前