Karolina - Wstęp NAPISZ MI JAK WIDZISZ DALSZY ROZW
Wieczór 24 grudnia 2017, domek na wsi, na dworzu śnieg i mróz.
W domu Karolina z mężem przygotowuje się do wigili, ona krząta się w fartuszku po kuchni, on z radością ubiera choinke, to ich pierwsze wspólne święta po ślubie, kochaa ją na zabój. Co chwilę zerka na nią z salonu, jest piękna, 160cm wzrostu, niecałe 60 kilo wagi, ogromny biust 75HH, wspaniałe długie jasno brązowe włosy i ten uśmiech od którego miękną meżczyzną nogi, kobieta idealna. Nie wyobraża sobie bez niej życia, serce by mu pękło gdyby go zostawiła.
-Kochanie, chodź na chwilę, otwórz mi słoik
-Już idę
Tomasz spojrzał na Karolinę, stała przed nim taka malutka i drobna, z nienaturalnie wielkim biustem trzymała duży słoik ogórków w swoich drobnych dłoniach
-Otwóz proszę!
Powiedziałą uśmiechając się, kosmyk włosów opadł jej na twarz, Tomasz Odgarnął go, chwycił jej twarz delikatnie i pocałował namiętnie w usta
-Kocham Cie Karolinko
-Ja Ciebie też
Patrzyli sobie w oczy uśmiechając się, przygarnął ją bliżej i znowu namiętnie pocałował jednocześnie przytulając, jego członek stał na bacznosć wtulając się w miękie ciepłe ciałko jego ukochanej.
-Poczekaj tylko do nocy, jutro nie będziesz mogła chodzić!
-Taak? zobaczymy! wymiękniesz!
przekornie z uśmiechem powiedziała Karolina
Całowali się jeszcze namiętnie przez kilka chwil, Karolina zrobiła się strasznie mokra, w głowie miała już dużego grubego członka pompującego w jej małej cipce.
-No już, zjedzmy najpierw, zabawimy się później
Rzekł Tomasz, Karolina rozczarowna uśmiechneła się słabo i pokiwała głową twierdząco.
Usiedli razem przy suto zastawionym stole w salonie, przy blasku kominka i choinki, w przyjemnym półmroku, Tomasz sięgnął po opłatek
-Zycze ci kochanie, wielu uniesień, szczęścia i zadowolenia w życiu, abyś była spełniona i wypełniona wszystkim co najlepsze.
-A ja tobi, drogi mężu, abyś zawsze ze mną był, bez względu na wszystko, abyśmy się kochali po kres czasów.
Przytulili się i pocałowali czule...
-Jedzmy zatem! a potem szybko do sypialni!
Powiedział z szelmowskim uśmiechem Tomasz. Nie zdążył jednak nałożyć sałatki, kiedy do drzwi ktoś donośnie zapukał. Spojrzeli po sobie zdezorientowani.
-Kto to może być - zapytał Tomasz - nie zapraszaliśmy nikogo?
-Nie mam pojęcia - odpowiedziała Karolina
Jednak w jej głowie nagle pojawiła się myśl, przypomniała sobie, że klika miesięcy wczesniej pisała Z pewnym mężczyzną, w chwili słabości wymieniała z nim najskrytsze myśli i pragnienia, wysyłała zdjęcia a nawet podałą swój adres będać ekstremalnie podnieconą. Żałowała tego i miała wyrzuty sumienia, chciała zapomnieć, była idealną żoną, dbała o męża i spełniała wszystkie jego zachcianki... Jednak teraz ktoś był za tymi drzwiami, a nieznajomy mówił, że odwiedzi ją w święta, myślałą że to żart.. że odpuści...
W drzwi znowu ktoś walił, teraz mocniej
T:No juz idę, idę
Karolina miała przerażenie w oczach, jak z tego wybrnąć?
Tomasz powoli wstał i podszedł do drzwi, otworzył wszystkie zamki i nacisnął klamkę, w drzwiach stał mężczyzna, opatulony w grubą przemokniętą i zmrożoną kurtkę, drżał z zimna jednak jak tylko wszedł przez próg i zobaczył młodą piękność krzyknął rozpromieniony.
-Karolina!
Oczy karoliny przybrały spanikowany wyraz, w jej głowie kotłowało się milion myśli, czy wszystko przepadło? czy to koniec jej szczęśliwego życia? jednak w ułamku sekudny nagle ją olśniło, już wiedziała jak sobie poradzi
K:Wujku!!
Krzykneła i szybko wstała z wyciągniętymi ramionami, przytuliła obcego.
K:Nie spodziewałam się Ciebie! mogłeś dać nam znać!
W tej chwili obaj mężczyźni spojrzeli na nią zdezorientowani, Tomasz bo nigdy nie widział człowieka a Obcy bo nic takiego z nią nie dyskutował.
T:To twój wujek?
K:Tak! nie widziałam go od ******! brat mojego taty
Nieznajomy spojrzał na Karolinę, z jej twarzy wyczytał co się święci, widział jej błagalny wyraz słodkiej buzi, uśmiechnął się.
Obcy:Witaj, ty musisz być Tomek, dużo o tobie słyszałem
Podał mężowi dłoń i wymienili grzecznościowy uścisk
T:Witaj, miło cię poznać! zapraszamy do stołu, jednak najpierw zdejmij te mokre ciuchy, zaraz przynioslę ci coś suchego.
Tomasz Udał się na piętro.
Obcy upuścił swoje dwie ciężkie wielkie torby i zdjął plecak, przybliżył się do roztrzęsionej Karoliny
O:Myślałaś, że o tobie zapomniałem? mała kurewko? że możesz tak po prostu rozpalić moje sadystyczne fantazje i zniknąć? zerżne cię tu szmato, wyrucham cię prosto do piekła.
K: Nie!! błagam, to była pomyłka, proszę, mam ułożone dobre zycie! nie chce tego psuć, te mroczne chwile mam za sobą! błagam zostaw mnie! Tomasz nie może się dowiedzieć!
O:Dobrze kurwo, zabawimy się zatem, nic mu nie powiem na razie, ale swoje i tak dostane.
Przybliżył swoją twarz do jej, jego śmierdzący oddech wypełnił jej nozdrza, polisał jej policzek, gęsta śmierdząca ślina zostawiła ślad na jej policzku.
O:Będziesz moja.
W tym momencie schody zatrzeszczały, obcy odsunał się o krok
O:Karolinko, ale wyrosłaś! jak ja się cieszę!
Karolina szybko wytarła policzek i z uśmiechem odpowiedziała
K:Wujku też się cieszę! tyle lat!
T:Wybacz ale nie mam ciuchów w twoim rozmiarze, jesteś większy ode mnie, mam tylko ten szlafrok, wystarczy póki twoje ubrania nie wyschną.
Obcy zrzucił mokrą kurtkę, bluzę, spodnie, stał w bokserkach, oczy młodego małżeństwa utkwiły na nich właśnie, bo ukrywały coś ogromnego, nieludzkiego potwora. Od szoku oderwał ich smród, obcy śmierdział, jego ciało było pokryte brudem, starym wyschniętym brudem, bokserki miały ślady moczu i gówna, Tomasz skrzywił się, obcy zauważył to i z uśmiechem powiedział.
O:Tomaszu, czy Karolina nie opowiadała ci o mnie? jestem naturalsem, nie uznaję mycia wodą
Wyszczerzył zęby mówiąc mu to w oczy, kłamał, chciał aby Karolina cierpiała kiedy będzie ją szmacił, przygotował dla niej mnóstwo atrakcji, to był tylko przedsmak.
T:Hmm a tak, no cóż, każdy coś swojego ma - palnął głupio - Ubierz się zatem i zapraszamy do stołu
Obcy jednym ruchem ściągnął bokserki i powoli ubrał szlafrok, prezentująć olbrzymiego fiuta, który przycmniewał przyrodzenie Tomka nawet bez wzwodu.
O:A i jestem naturystą, ale do stołu się ubiorę - zaśmiał się
W domu Karolina z mężem przygotowuje się do wigili, ona krząta się w fartuszku po kuchni, on z radością ubiera choinke, to ich pierwsze wspólne święta po ślubie, kochaa ją na zabój. Co chwilę zerka na nią z salonu, jest piękna, 160cm wzrostu, niecałe 60 kilo wagi, ogromny biust 75HH, wspaniałe długie jasno brązowe włosy i ten uśmiech od którego miękną meżczyzną nogi, kobieta idealna. Nie wyobraża sobie bez niej życia, serce by mu pękło gdyby go zostawiła.
-Kochanie, chodź na chwilę, otwórz mi słoik
-Już idę
Tomasz spojrzał na Karolinę, stała przed nim taka malutka i drobna, z nienaturalnie wielkim biustem trzymała duży słoik ogórków w swoich drobnych dłoniach
-Otwóz proszę!
Powiedziałą uśmiechając się, kosmyk włosów opadł jej na twarz, Tomasz Odgarnął go, chwycił jej twarz delikatnie i pocałował namiętnie w usta
-Kocham Cie Karolinko
-Ja Ciebie też
Patrzyli sobie w oczy uśmiechając się, przygarnął ją bliżej i znowu namiętnie pocałował jednocześnie przytulając, jego członek stał na bacznosć wtulając się w miękie ciepłe ciałko jego ukochanej.
-Poczekaj tylko do nocy, jutro nie będziesz mogła chodzić!
-Taak? zobaczymy! wymiękniesz!
przekornie z uśmiechem powiedziała Karolina
Całowali się jeszcze namiętnie przez kilka chwil, Karolina zrobiła się strasznie mokra, w głowie miała już dużego grubego członka pompującego w jej małej cipce.
-No już, zjedzmy najpierw, zabawimy się później
Rzekł Tomasz, Karolina rozczarowna uśmiechneła się słabo i pokiwała głową twierdząco.
Usiedli razem przy suto zastawionym stole w salonie, przy blasku kominka i choinki, w przyjemnym półmroku, Tomasz sięgnął po opłatek
-Zycze ci kochanie, wielu uniesień, szczęścia i zadowolenia w życiu, abyś była spełniona i wypełniona wszystkim co najlepsze.
-A ja tobi, drogi mężu, abyś zawsze ze mną był, bez względu na wszystko, abyśmy się kochali po kres czasów.
Przytulili się i pocałowali czule...
-Jedzmy zatem! a potem szybko do sypialni!
Powiedział z szelmowskim uśmiechem Tomasz. Nie zdążył jednak nałożyć sałatki, kiedy do drzwi ktoś donośnie zapukał. Spojrzeli po sobie zdezorientowani.
-Kto to może być - zapytał Tomasz - nie zapraszaliśmy nikogo?
-Nie mam pojęcia - odpowiedziała Karolina
Jednak w jej głowie nagle pojawiła się myśl, przypomniała sobie, że klika miesięcy wczesniej pisała Z pewnym mężczyzną, w chwili słabości wymieniała z nim najskrytsze myśli i pragnienia, wysyłała zdjęcia a nawet podałą swój adres będać ekstremalnie podnieconą. Żałowała tego i miała wyrzuty sumienia, chciała zapomnieć, była idealną żoną, dbała o męża i spełniała wszystkie jego zachcianki... Jednak teraz ktoś był za tymi drzwiami, a nieznajomy mówił, że odwiedzi ją w święta, myślałą że to żart.. że odpuści...
W drzwi znowu ktoś walił, teraz mocniej
T:No juz idę, idę
Karolina miała przerażenie w oczach, jak z tego wybrnąć?
Tomasz powoli wstał i podszedł do drzwi, otworzył wszystkie zamki i nacisnął klamkę, w drzwiach stał mężczyzna, opatulony w grubą przemokniętą i zmrożoną kurtkę, drżał z zimna jednak jak tylko wszedł przez próg i zobaczył młodą piękność krzyknął rozpromieniony.
-Karolina!
Oczy karoliny przybrały spanikowany wyraz, w jej głowie kotłowało się milion myśli, czy wszystko przepadło? czy to koniec jej szczęśliwego życia? jednak w ułamku sekudny nagle ją olśniło, już wiedziała jak sobie poradzi
K:Wujku!!
Krzykneła i szybko wstała z wyciągniętymi ramionami, przytuliła obcego.
K:Nie spodziewałam się Ciebie! mogłeś dać nam znać!
W tej chwili obaj mężczyźni spojrzeli na nią zdezorientowani, Tomasz bo nigdy nie widział człowieka a Obcy bo nic takiego z nią nie dyskutował.
T:To twój wujek?
K:Tak! nie widziałam go od ******! brat mojego taty
Nieznajomy spojrzał na Karolinę, z jej twarzy wyczytał co się święci, widział jej błagalny wyraz słodkiej buzi, uśmiechnął się.
Obcy:Witaj, ty musisz być Tomek, dużo o tobie słyszałem
Podał mężowi dłoń i wymienili grzecznościowy uścisk
T:Witaj, miło cię poznać! zapraszamy do stołu, jednak najpierw zdejmij te mokre ciuchy, zaraz przynioslę ci coś suchego.
Tomasz Udał się na piętro.
Obcy upuścił swoje dwie ciężkie wielkie torby i zdjął plecak, przybliżył się do roztrzęsionej Karoliny
O:Myślałaś, że o tobie zapomniałem? mała kurewko? że możesz tak po prostu rozpalić moje sadystyczne fantazje i zniknąć? zerżne cię tu szmato, wyrucham cię prosto do piekła.
K: Nie!! błagam, to była pomyłka, proszę, mam ułożone dobre zycie! nie chce tego psuć, te mroczne chwile mam za sobą! błagam zostaw mnie! Tomasz nie może się dowiedzieć!
O:Dobrze kurwo, zabawimy się zatem, nic mu nie powiem na razie, ale swoje i tak dostane.
Przybliżył swoją twarz do jej, jego śmierdzący oddech wypełnił jej nozdrza, polisał jej policzek, gęsta śmierdząca ślina zostawiła ślad na jej policzku.
O:Będziesz moja.
W tym momencie schody zatrzeszczały, obcy odsunał się o krok
O:Karolinko, ale wyrosłaś! jak ja się cieszę!
Karolina szybko wytarła policzek i z uśmiechem odpowiedziała
K:Wujku też się cieszę! tyle lat!
T:Wybacz ale nie mam ciuchów w twoim rozmiarze, jesteś większy ode mnie, mam tylko ten szlafrok, wystarczy póki twoje ubrania nie wyschną.
Obcy zrzucił mokrą kurtkę, bluzę, spodnie, stał w bokserkach, oczy młodego małżeństwa utkwiły na nich właśnie, bo ukrywały coś ogromnego, nieludzkiego potwora. Od szoku oderwał ich smród, obcy śmierdział, jego ciało było pokryte brudem, starym wyschniętym brudem, bokserki miały ślady moczu i gówna, Tomasz skrzywił się, obcy zauważył to i z uśmiechem powiedział.
O:Tomaszu, czy Karolina nie opowiadała ci o mnie? jestem naturalsem, nie uznaję mycia wodą
Wyszczerzył zęby mówiąc mu to w oczy, kłamał, chciał aby Karolina cierpiała kiedy będzie ją szmacił, przygotował dla niej mnóstwo atrakcji, to był tylko przedsmak.
T:Hmm a tak, no cóż, każdy coś swojego ma - palnął głupio - Ubierz się zatem i zapraszamy do stołu
Obcy jednym ruchem ściągnął bokserki i powoli ubrał szlafrok, prezentująć olbrzymiego fiuta, który przycmniewał przyrodzenie Tomka nawet bez wzwodu.
O:A i jestem naturystą, ale do stołu się ubiorę - zaśmiał się
8年前