SASZA

SASZA
CZYLI HISTORIA PRAWDZIWA O TYM JAK TO LOS KIERUJE SUCZKĄ

WSTĘP.
Ten kto czytał moje wspomnienia i zna mnie wie że jestem Własnością Madame JOWITY. Moja kochana Pani ma tytuł „JEJ EKSCELENCJI”. Zarządza II Okręgiem Trans Suczek i Shemalek, sprawuje nadzór na I.S.E. Co to I.S.E poczytajcie sobie moje opowiadania w dziale teksty na //pl.zbiornik.com. Co najmniej raz do roku Moja Pani wyjeżdża za granicę. Zabiera mnie ze sobą. Ma wiele znajomości w szerokim świecie. Nie tylko z racji pełnionej funkcji ale i prywatnie. Bardzo często spędzamy cudowne chwile w domu Jej Ekscelencji Madame KATERINY w jednym z krajów na zachód od nas. Madame Katerina posiada własną trans suczkę o imieniu SASZA. Madame wyratowała Saszę z prawie opłakanej sytuacji. Madame i jej suczka także często przyjeżdżają do nas tzn. do domu Mojej Pani. Bardzo lubimy się z Saszą. Powiem nawet, że więcej jak lubimy. Sasza jest młoda tak jak ja. Śliczna duża suka. Teraz ma spore cycki i wielkiego kutasa, za którym ja szaleje. Pani Katerina i Moja Pani są shemale. Ja i Sasza transki z rodzaju suka. Ja jestem bierną suką a Sasza uniwersalną. Tak samo jak ja Sasza nie cierpi nosić majteczek. Dlatego Nasze Panie bardzo przestrzegają tego abyśmy zawsze miały na sobie majteczki. Jednakże, w sytuacji, gdy jesteśmy z Saszą razem, Nasze Panie pozwalają nam mieć gołe dupcie. Dobrze wiedzą, że i tak ciężko by było nas upilnować, a z d**giej strony obie kochają nas bardzo i dając nam zezwolenie na gołe dupcie nie dają sobie jednocześnie pretekstu, aby nas karać. Obie nie bardzo lubią karać swoich suczek. Jednak nie myślcie, że mamy kompletny luz i możemy brykać. O nie! Dosyć często nasze dupcie spotykają bicz czy rózga. Obie też wiedzą jak bardzo ich suczki przepadają za seksem ze sobą. Dlatego mamy ich cichą zgodę na to. To co robimy, z Saszą, czy nasze Panie ze sobą, albo nasze Panie i ich suczki razem nie należy to tematu i nie będę o tym pisała. Sasza od „małego” jest wiecznie podniecona, podobnie i ja. A od czasu jak wykastrowano jej jajka i worek ma gwałtowne, szybkie twarde napady wzwodów a zwłaszcza po operacji. Dodam tylko, że ona uwielbia moje ciało i dupcie a jaj jej i jej kutaska. Dlatego mamy zezwolenie na gołe dupcie i seks. To tyle w tym temacie. Kiedyś dawno opowiedziałam Saszy wszystko o sobie od początku do chwili obecnej. Nawet więcej niż to co zawarłam w swoich wspomnieniach na wspomnianej stronie. Niedawno, gdy byłyśmy z Panią u Madame Kateriny i siedziałyśmy obie na tarasie rozkoszując się niedawnym seksem, zwierzając się sobie ze swoich cudownych wrażeń, Sasza powiedziała, że poprosiła Swoją Panią, aby ta pozwoliła jej opowiedzieć wszystko o tym co przeszła i jak się stała suczką Swojej Pani. Pani jej pozwoliła. Ja oczywiście z chęcią przystałam na tą propozycję pod warunkiem, że uzyskam zgodę od swojej Pani. Szybko poderwałam się z fotela i podskakując wesoło, błyskając jędrną, białą dupcią spod króciutkiej spódniczki wpadłam do salonu jak burza, czyniąc jak zawsze ciut zamieszania swoim pojawieniem. Obie Panie siedziały w fotelach rozmawiając, pijąc kawkę i winko, zagryzając ciasteczkami. Przerwały na chwile rozmowę, spojrzały na mnie, uśmiechnęły się na widok moich prób ratowania się, aby nie rymsnąć jak długa, i powróciły do rozmowy. Obie udawały, że niczego nie zauważyły. Przypadłam do nóg swojej Pani siadając na podłodze. Patrzyłam Pani w oczy błagalnie. Panie nie zwracały na suczkę uwagi. Cichutko popiskując, delikatnie skrobnęłam udo Pani. Dobrze wiem jak z Panią postępować. Ta udawała, że nie zauważyła. Znowu pisnęłam i skrobnęłam. Za którymś razem Madame Kterina nie wytrzymała.
- No pozwól jej coś powiedzieć, moja kochana, po zaraz pęknie, tak ją roznosi. A swoją ****ą mówiąc to ma podobne metody ja moja Sasza. – powiedziała ze smiechem.
- No o co chodzi mój szałapucie. Najpierw wpadasz jak burza, zresztą to twój styl, mało co nie lądujesz plackiem na podłodze, to też twój sposób chodzenia a teraz robisz mi dziurę w udzie. No wykrztuś to z siebie. – mówiła Pani śmiejąc się.
- Przepłaszam bałdzo, ale, ale Sa.. Sasza chce mi opowiedzieć wszystko o sobie. Pani Katerina jej pozwoliła a teraz suczka błaga Panią o pozwolenie na wysłuchanie jej opowieści. – wyładowałam z siebie jednym ciurkiem.
- O ho, ale jej pilno. Czy to prawda, kochana , Katerino? – powiedziała Moja Pani patrząc na Panią Katerinę.
- Tak to prawda. Sasza ciągle mnie błagała o to, więc nie widzę przeszkód, aby opowiedziała swoją historię. Przecież Mariolka opowiedziała jej swoją a nawet Sasza i ja czytałyśmy jej wspomnienia na którejś ze stron. Nawiasem mówiąc Mariolka ma tam śliczne zdjęcia. – odparła Pani Saszy.
- No tak, prawda. Dałam Mariolce takie pozwolenie. A i pozwalam jej pisać i pokazywać swoje fotki. Mam pełną kontrole nad tym co robi, pisze i pokazuje na kilku swoich profilach. Oczywiście włącznie z jej prywatna korespondencją. Z reszta Mariolka nigdy nie ukrywa nic przede mną. Nigdy coś takiego nie miało miejsca. Dlatego i tym razem nie widzę powodu, dla którego miałabym jej odmówić wysłuchania wspomnień Saszy. Tylko, Moja Kochana Katerin, czy ty zdajesz sobie sprawę czym to się może zakończyć? – mówiła moja Pani patrząc na Panią Katerin.
- O czym, Kochanie, mówisz. Co w tym takiego złego, czy niebezpiecznego może być? – powiedziała patrząc zdziwona.
- No tak, nie znasz jeszcze mojej szalonej suczki. Ma takie pomysły w tej swojej ślicznej główce, że oj. Toż ona słucha, patrzy a potem ciut myśli po swojemu. No koniec końcem siada i pisze. I tak będzie tym razem. Tak więc już teraz zastanów się czy pozwolić Mariolce na pisanie wspomnień Saszy. – wyjaśniła Moja Pani.
- Ach no tak, rzeczywiście nie domyśliłam się tego. No cóż, zabronić Saszy opowiedzieć już nie mogę a co do pisania o tym to się zastanowię jeszcze. – parsknęła śmiechem Madame Katerina.
- Ach ty moja pisarko. Leć do Saszy prędko. – dodała głaszcząc mnie po czarnych, lśniących lokach.
Ledwie skończyła a mnie już nie było.
- Och te nasze suczki, tak nie lubią majtek. – doleciał mnie jeszcze w progu jej głos. Pewnie jak zawsze dupcie miałam na wierzchu. Klapłam na fotelu obok Saszy i piszcząc pocałowałyśmy się. Sasza zaczęła wspomnienia. Moja Pani oczywiście jak zawsze miała rację. Ciągle zanudzałam ją prośbą o napisanie historii Saszy. W końcu dostałam w pupę lanie. Ale to nie pomogło. Pani widząc moje zdeterminowanie skontaktowała się z Panią Saszy. Ta po jakimś czasie zgodziła się na to pod warunkiem, że najpierw wszystko przeczyta i ocenzuruje. Co miałam robić? Jako suczka nie mam nic do gadania. Moja Pani zdecydowała. Zawołała mnie któregoś razu.
- No dobrze, moja mała pisarko, pisz o Saszy. Skończysz, pokażesz mnie i Pani Katerin. Zdecydujemy co dalej. – powiedziała ze śmiechem biorąc mnie za podbródek i całując w usta.
- Dziękuję, dziękuję, bałdzo, bałdzo. – zapiszczałam i nie zważając na nic wgramoliłam się na jej uda, tuląc się do Mojej kochanej Pani. Tak to powstała ta historia, która Wam przedstawiam.
ROZDZIAŁ PIERWSZY
W DOMU

- No, jakby tu zacząć. Prawda najlepiej od początku. No tak tylko gdzie jest początek. – Zastanawiała się Sasza.
- Dobła, zaczynaj skąd chcesz, byle od początku. – powiedziałam, sadowiąc się wygodnie w fotelu. Obie roześmiałyśmy się perliście.
- Zgoda, zaczynam:
Pochodzę z raczej niezamożnej rodziny. Mieszkaliśmy w takim domku typu „klocek” jak to kiedyś bywały. Początkowo było nawet dobrze. Tata pracował, mama też. Ja chodziłam do szkoły. Podstawówkę już dawno skończyłam. Przyszły zmiany dziejowe, jak mówią. Nam przyniosły same złe rzeczy. Skorzystali na tym, jak zawsze cwaniaki, którym było ciasno bo nie mogli dorwać się do żłoba. No ale to nie ten temat. Tata stracił pracę. Dostał odprawę. Mama pracowała. Tata zagubił się w nowej rzeczywistości jak wiele osób podobnych. Nie mógł znaleźć pracy, albo nie chciał. Nie rozumiałam tego. Pił. Koniec końców mama rozeszła się z tatą. Nadal pracowała ale jej zarobki starczały tylko na utrzymanie wszystkiego w jakim takim stanie na nic więcej. Mama miała przyjaciółkę Panią Ewę. Coś łączyło mamę i Panią Ewę, więcej jak przyjaźń. Mama bardzo słuchała Pani Ewy, robiła to co ona mamie kazała. Nie lubiłam nigdy Pani Ewy. Była stara, tak mi się wtedy zdawało, brzydka. Chodziła w obcisłych ciuchach i malowała się bardzo ostro. Mama się pani Ewy bała, jak zauważyłam. Kiedyś powiedziała, że tak musi być. Dla naszego dobra, dodała. Co do mnie to od samego początku chyba było ze mną coś nie tak. Zjawiłam się tutaj, tzn. na tej planecie, jako śliczny chłopczyk. Buzia jak cukiereczek i te jasne loczki. Bardzo często i łatwo mylono mnie z dziewczynką. Już wtedy miałam cycki młodej dziewczynki, figurę dziewczęcą tylko to co pod brzuszkiem było nie dziewczęce. Spory jak na mój wiek ptaszek i jajka. Ale to nie ten ptaszek. Zaśmiała się. Podniosła spódniczkę i pokazała wielkiego kutasa, obrzezanego.
-Niech cię jego widok nie myli. Nie zawsze taki był. – powiedziała potrząsając sztywną pałą. Początkowo nie zwracałam na to uwagi. Ale, gdy zaczęłam się interesować, a zaczęłam bardzo wcześnie, chyba właśnie wskutek tego co opisałam, swoim wyglądem i ciałem, często zdarzało mi się stojąc przed lustrem, chować ptaszka między nogi i udawać dziewczynę. Podobało mi się to bardzo. Zaczęłam podkradać mamie majtki, stanik, pończochy i się przebierać. I szminkę też jej brałam. I się malowałam. I czułam się tak dziwnie i dobrze i robiło mi się gorąco w brzuchu i siusiak mi się twardy robił. A potem mama mnie nakryła i strasznie krzyczała. Bałam się i jej obiecywałam że już nie będę. Ale potem znowu mnie nakryła. No to mama powiedziała wszystko swojej najlepszej przyjaciółce pani Ewie żeby się poradzić co ze mną robić. Pani Ewa i mama zaczęły chodzić ze mną do różnych lekarzy i psychologów. To było okropne te wszystkie rozmowy i badania. A najbardziej nie lubiłam jak pani Ewa sprawdzała i mnie badała. Ale w końcu obie przekonały się że to nie są żadne moje wygłupy i że naprawdę jestem dziewczyna. Doszły do wniosku, że jak tak musi być to one muszą mi pomóc. Wtedy jeszcze mało co rozumiałam już na pewno nie dostrzegłam co knuje Pani Ewa. Mama pozwoliła mi się ubierać i malować jak byłyśmy same w domu. No i jak była pani Ewa. Bo ona bywała u nas często i często spała u nas. Mama się przyzwyczaiła i zaczęła do mnie mówić Basia. Mama nie zarabiała dużo, ale od jakiegoś czasu kupowała mi hormony. Teraz wiem, że to był pomysł Pani Ewy, i że to ona dawała pieniądze, i załatwiała dostęp do hormonów. Pani Ewa powiedziała że jak mam być dziewczyna a potem kobieta to na całego. I że nie mogę wyglądać jak przebrany chłopak. Że powinnam mieć kobiece kształty i dobrze by było żebym miała duże cycki. Na początku byłam przerażona i się trzęsłam ale pani Ewa mnie zmusiła. Zawołała do pokoju, kazała się rozebrać do naga. Następnie kazała mamie, aby ta przełożyła minie przez oparcie krzesła i naciągnęła mocno, trzymając za ręce. Stałam ze sztywno napiętą pupą na czubkach palców stóp. Pani Ewa kazała mamie głośno liczyć. Wlała mi w pupę tak mocno, że przez kilka dni siedziałam raz na jednej, to znowu na d**giej połówce dupki. I od tamtej chwili już się tak bardzo nie bałam. Mama i Pani Ewa powiedziały że kiedyś jak będę zarabiać to mam sobie zrobić operacje i zmienić płeć ale ich na to nie stać więc na razie muszę mieć siusiaka i jajka. Pani Ewa nigdy nie zdradziła mamie swoich zamiarów co do mnie. Tak po prawdzie zawsze lubiłam swojego siusiaka i jajka. Nie chciałam się ich pozbywać. Żeby nie drażnić Pani Ewy nie mówiłam „nie”. Jak widzisz los tak pokierował, że nie mam jajek i worka. No ale to potem. Ja pani Ewy nie lubiłam chociaż wiem że mi pomagała. Bo ona czasem źle mamę traktowała. Nie wiedziały że ja wiele razy widziałam jak pani Ewa dawała mamie mocne klapsy w pupę. Kilka razy widziałam jak zamykają się w mamy sypialni na parterze. Wtedy słyszałam jak pani Ewa krzyczy a mama płacze. Potem jest cicho. Trwało to chyba z godzinę albo dwie. Potem mama miała trochę czerwone oczy (chyba od płaczu) i tak dziwnie chodziła jakby ją coś w środku bolało, albo miała coś tam. Jak się pytałam co jej jest to mówiła że nic. W końcu zapytałam panią Ewę czy robi mamie krzywdę. Bałam się ale ona tylko się śmiała i powiedziała że nie. Mama też mówiła że nie. Pani Ewa czasem chwytała mnie za brodę, unosiła głowę i pytała czy chcę być jak mama. Zawsze odpowiadałam że chce. Kiedyś była przy tym mama i jak to usłyszała to się zdenerwowała i powiedziała żeby Ewa dała spokój. Ale pani Ewa powiedziała że bycie dziewczyną czy kobietą to nie tylko ciuszki i kosmetyki ale także powinności praca i obowiązki i że ona już dopilnuje żebym w swoim czasie poznała wszystko co trzeba. Wtedy jak zwykle nic nie rozumiałam. W sumie to miałam fajne dotychczas życie tylko żeby nie ta Pani Ewa. Martwiło mnie to że mama tak jej ulega. Rozmawiałam z mamą o tym ale mama mówiła, że tak musi być i że kiedyś to zrozumiem. Pani Ewa raz lub dwa razy na tydzień mnie badała . Wstydziłam się tego badania, chociaż było trochę przyjemne a czasem mnie bardzo bolało. Pani Ewa kontynuowała moje badania. Puszczała mi na dvd różne filmy porno i patrzyła które mnie najbardziej podniecają. Najbardziej podniecało mnie faceci ruchali shemale, jak uprawiały seks lesbijki. A najbardziej to takiej słabej jakości krótkie filmy jak młodziutki chłopiec przebrany i umalowany jak kurwa robi to ze starszymi facetami. I on wygląda zupełnie jak dziewczyna tylko że ma malutkiego ptaka i jajka. I oni dają mu klapsy w tyłek, biją go nawet pasem i on musi im obciągać, ruchają go w dupę na zmianę. On im musi lizać otwory w dupach. To w sumie było dość okropne jak oni go tak traktowali. Ale jak to oglądałam to byłam strasznie napalona. A same badania to były prawie zawsze takie, że stawałam naga na stole na czworakach, albo leżałam na plecach a Pani Ewa smarowała mi w dupci żelem i wkładała mi do środka różne rzeczy. To znaczy na początku wpychała mi palec w rękawiczce gumowej, potem dwa palce. A potem marchewki, ogórki i gumowe cienkie sztuczne fiuty. I dotykała mi ptaszka ręką. I najbardziej się wstydziłam jak była przy tym mama. I tego co robiła mi mama. Bo mama najpierw lizała mi mój otworek i ssała ptaszka. Byłam pewnie czerwona ze wstydu ale przyznam się że było mi super. To znaczy ja tak myślę że to była mama bo wyraźnie czułam lizanie językiem a jak mi zdjęły opaskę z oczu to mama tak dziwnie się uśmiechała. Na początku, jak Pani Ewa wkładała mi do pupy to mama pieściła mi ptaszka i jajka ręką. A jak się spuszczałam to Pani Ewa kończyła ruszać w mojej pupie. A potem to już nie było lizania. Pani Ewa kazała mi żebym sama sobie wpychała do pupy cienkiego sztucznego chuja a ona wtedy dotykała mojego ptaszka i jajeczek długim kijkiem oplecionym rzemykiem, tak długo aż się spuściłam. A na koniec, to jak na rozkaz Pani Ewy, sobie wkładałam tego cienkiego sztucznego chuja, I tak ruszałam mim aż poczułam go tam w środku, w takim jednym miejscu, wtedy się spuszczałam bez dotykania swojego ptaszka. W pewnym okresie pojawił się u nas facet w domu. To nie byłoby dziwne bo mama była jeszcze młoda. Mamę poznała z nim pani Ewa. Zamieszkał u nas ale dość często wyjeżdżał do Niemiec. Był starszy od mamy, ale młodszy od pani Ewy. Jak miał z nami zamieszkać to one mu powiedziały o mnie. On w ogóle się nie zdziwił. To wydało się mi dziwne. Na początku był fajny i miły. Kupował mi ciuchy, prezenty i kosmetyki. Po jakimś czasie ożenił się z mamą. Nie było wesela tylko obiad w restauracji. Mama zupełnie dostała fioła na jego punkcie. Robiła wszystko co on chciał. Pani Ewa bywała wtedy u nas trochę rzadziej. Musiałam do niego mówić Tato. Ten „Tato” zaczął się do mnie dobierać. Kładł mi rękę na tyłku, przy stole wsuwał mi rękę miedzy nogi. Kilka razy zapytał czy widziałam już prawdziwego męskiego kutasa bo mój to malutki siusiak a nie kutas. Powiedziała. że nie. To on pyta czy ja chce zobaczyć, wtedy uciekłam. Nie lubiłam tego, ale muszę się przyznać że jak on mi tak robił, to robiły mi się, tak trochę, miękkie nogi i gorąco. Byłam przerażona co on robił mojej mamie. Raz wróciłam szybciej ze szkoły. Mama i on byli w domu, ale mnie nie widzieli. Byli w sypialni. Usłyszałam ich. Stanęłam na balkonie pod ich oknem i wszystko widziałam. On trzymał mamę za włosy a mama miała jego kutasa głęboko w buzi. Mama się dławiła i krztusiła, ale ruszała głową tak jak jej kazał. Ja widziałam to na pornosach jak dziewczyna obciąga kutasa, ale on mamę dławił tym kutasem. Mamie oczy wychodziły na wierzch a on sapał i gadał do niej żeby trzymała go w gardle i że jest kurwa i szmata. Potem dał mamie chwile odpocząć. Potem było jeszcze gorzej. Mama ustawiła się na czworakach a on nasmarował czymś rękę i wsadzał jej do cipki! Pierwszy raz widziałam moją mamę gołą i z facetem. Mama popłakiwała i stękała a on wpychał jej rękę do środka. Jakiś czas jej wpychał i wyjmował. Potem znowu kazał mamie kłaść się na łóżku, na plecach z głową w dół. I wpychał jej znowu kutasa do gardła i mama znów się dławiła i prawie rzygała. A potem znów jej wpychał rękę. Mama tylko jęczała i stękała. A potem mówił że suka ma wielką dziurę i że porucha ją w inny otwór. Mama prosiła żeby nie ale on uderzył ją w buzię to mama zaraz się wypięła i zawyła jak jej wsadził kutasa do pupki. A na koniec to mama przed nim klęczała a on mocno ruchał ją w buzie i gadał żeby wszystko łykała i że jest z niej dobra suka. Byłam podniecona bardzo. Chciałam iść do siebie na górę, ale nie mogłam przestać patrzeć. A wieczorem jak leżałam w łóżku to sobie o tym przypomniałam to siusiak mi stanął. I zaczęłam grzebać sobie palcem w pupie, tak jak pani Ewa, kiedy mnie badała. I z siusiaka mi poleciało. Potem jeszcze parę razy ich podglądałam. W nocy mi się śniło że to nie mamę ale mnie rucha ojczym i że mi wkłada do buzi kutasa. Jak się budziłam rano to widziałam, że z mojego siusiaka znowu leciało. Kiedyś powiedziałam (ale nie dokładnie) Pani Ewie o tym co ojczym mi mówi i robi. A ona powiedziała że mam być grzeczną dziewczyną i słuchać. Wkrótce doszło do tego, że ojczym zmusił mnie żebym dotykała jego chuja. Od tego dnia musiałam go codziennie pieścić aż się spuści. Najpierw przez kilkanaście dni robiłam mu to ręką. To było łatwe bo robiłam mu jak mi Pani Ewa robiła. Tylko musiałam pomagać sobie d**gą ręką bo był bardzo gruby. Potem zaczął mi się spuszczać na cycki i na buzie. Na cycki to nawet polubiłam. Najlepiej mi było jak ojczym mocno pocierał końcem chuja o moje sutki i aureolki. To aż mi się gorąco robiło, tam w środku. Nie za bardzo lubiłam jak mi obsmarowywał mi całą buzie. Bo mi się włosy i rzęsy sklejały i musiałam uważać na oczy, bo trochę szczypało. Kiedyś w rozmowie, bo Pani Ewa często mówiła mi co powinnam a czego nie jako dziewczyna, oczywiście w sprawach seksu tylko, powiedziała, że tak naprawdę to nie muszę się przerobić całkiem na dziewczynę, to znaczy, że nie muszę robić operacji jak nie chcę. Ale cycki to będę miała takie jak mam albo nawet większe. Jak ci już mówiłam, Mariolko, miałam wtedy małe, żeby ich nie było widać to nosiłam bluzę lub inne luźne koszulki. Na wuefie nie dało się tego ukryć i dziwnym trafem, miałam wielu kolegów. Jednak w końcu dostałam zwolnienie z zajęć. Po jakimś czasie, podejrzewałam ,że mama z Panią Ewą i ojczymem musieli sporo szukać w internecie o takich dziewczynach jak ja, że zaczęły inaczej ze mną rozmawiać. W jednej z takich rozmów przełamałam się (ależ się bałam, pamiętam) i powiedziałam, co robi mi ojczym i co mi mówi. Wtedy mama z Panią Ewą się prawie roześmiały i powiedziały że głuptas ze mnie i że to normalne, że się podobam mężczyznom. I mama powiedziała, że absolutnie nie jest zazdrosna. Uspokoiły mnie mówiąc, że on mi nic złego nie zrobi i że jestem już w takim wieku że dla mojego właściwego rozwoju i zdrowia powinnam uprawiać seks. Trochę zbaraniałam wtedy, lecz w sumie to się ucieszyłam. Pani Ewa kategorycznie zapowiedziała, że mój ojczym będzie moim pierwszym mężczyzną. I że niektóre rzeczy będę robić z nim a inne będziemy robić razem. I że podobnie jak z mamy ona i ojczym będą mieć ze mnie duży pożytek. I na razie będą to robić ze mną tylko w domu. I dopiero jak się nauczę jak być dobrą suką i nauczę się obsługiwać Panów i Panie to się dowiem więcej i poznam inne miejsca i ludzi. Jak to usłyszałam to pamiętam ,że nie wiedziałam co powiedzieć. Pani Ewa tylko poklepała mnie po buzi i powiedziała że ona wie że będę naprawdę jej dobrą i posłuszną suczką i że odnajdę swoje powołanie w byciu kurwą tak jak mama. Pani Ewa dodała że jej badania jednoznacznie pokazują, że to właściwa ****a dla mnie. Pewnego dnia Pani Ewa zabrała mnie ze sobą. Zaprowadziła do jakiegoś domu. Tam był starszy Pan, który mówił po niemiecku. Pani Ewa siedziała i tłumaczyła co ten Pan mówi. Kazał mi się rozebrać do naga. Bardzo się wstydziłam, ale Pani Ewa nakrzyczała na mnie. Wystraszona, płacząc obnażyłam się cała. Chciałam zasłonić cycki i kutasa, ale znowu Pani Ewa krzyczała. Ten Pan długo mnie badał, macał, mierzył. Bardzo płakałam, gdy rozciągał mi pupę. Trwało to godzinę może dłużej. Zrobił mi wiele zdjęć, których się bardzo wstydziłam. Po badaniach, rozmawiał długo z Panią Ewą. Jak wracaliśmy do domu to Pani Ewa była bardzo zadowolona. Poszłyśmy nawet do cukierni na lody i ciastka. Po powrocie do domu, Pani Ewa mówiła, że jestem prawie idealną kandydatką (do czego nie powiedziała wtedy), ten Pan był bardzo zadowolony. Zalecił dalszą naukę i przysposabianie. Mówili też coś o mojej Ciotce mieszkającej w większym mieście. Po tej rozmowie to zaczęłam być przyuczana do obciągania ojczymowi. Uczyłam się tego będąc nagą w obecności Pani Ewy i mamy. Pani Ewa podawała mi kutasa ojczyma do ręki i mówiła co i jak mam robić. Gdy mi nie wychodziło to biła mnie dwoma palcami po obciągniętej główce siusiaka. Szybko się nauczyłam i teraz muszę go brać do buzi codziennie a czasem kilka razy. Początkowo nie za bardzo mi to smakowało, no i kutas ojczyma był bardzo duży i gruby. Musiałam szeroko otwierać usta. Ale szybko się przyzwyczaiłam, lecz nie przepadałam. I nadal się wstydziłam, gdy mu to robiłam, gdy mi kazał w obecności Pani Ewy i mamy. A zwłaszcza, gdy mi kazali, ojczym i Pani Ewa to robić razem z mamą. Najczęściej to Pani Ewa kazała. Wtedy dla spokoju nie marudziłam i robiłam to ojczymowi ręką, bo już miałam dosyć nieraz tego gadania i wtykani mi chuja do ręki. Więc dla świętego spokoju się zgodziłam. Początkowo nie chciałam obciągać kutasa jak te kurwy z pornoli. Ale wtedy Pani Ewa się wkurzała i dawała mi pasem po tyłku. A jak odsuwałam głowę od jego kutasa to nawet dostawałam po buzi. A jak pierwszy raz wypluwałam jego spermę i porzygałam się, to nawet mama się zezłościła na mnie i powiedziała że jestem niewdzięczna głupia dupa. Pani Ewa znowu zerżnęła mi dupsko pasem. No to już się nie stawiałam i robiłam co chcieli. Ojczym spuszczał mi się do środka do buzi i ja to już połykałam. Chociaż jest to mdłe. Już wolałam jak mi się spuszczał na buzie. Od chwili jak uczyłam się obsługiwać kutasa to miałam zabronione dotykania swojego. Mama na noc i do szkoły zakładała mi na ptaszka takie plastikowe coś, zamykane na kłódeczkę. Pani Ewa mówiła, że to kaganiec na suczkę. Jak wieczorem leżałam w łóżku to przez ten kaganiec nie mogłam sobie ulżyć ręką. Za to Pani Ewa dawała mi zawsze wieczorem cienki długi sztuczny chuj i żel. Powiedziała, że jak bardzo mnie chcica dopadnie to mogę sobie posmarować rozetkę i to wkładać do dupci, i dotykać takie miejsce w środku co jak je pocieram tym sztucznym chujem to się mogę spuścić. I ja to robiłam co wieczór, nawet kilka razy. Wtedy już byłam bardzo rozbudzona seksualnie. Moje myśli krążyły bez ustanku wokół dupki, kutasa i seksu. Wszystko mi się z nim kojarzyło i zbiegało. Nie musiałam nic robić w tym kierunku. Pani Ewa chyba o tym wiedziała, dlatego kazała nakładać mi ten plastykowy kaganiec suki. Teraz to prawie stale go nosiłam. Jak się kąpałam to nie wolno było mi zamykać drzwi łazienki i zawsze była mama lub Pani Ewa. Patrzyły, abym nie dotykała siusiaka i jajek. Te narządy to one mi myły. Robiły to tak abym się nie spuściła. A wystarczyło tylko lekko dotknąć a już mój siusiak sterczał twardo. Raz w tygodniu rozbierałam się do naga w dużym pokoju, ojczym, mama i Pani Ewa zbierali się dookoła. Pani Ewa masturbowałam mnie a mama w tym czasie uciskała jajka. Tryskałam do szklanego pucharu. Po wytrysku i obmyciu ptaszka Mama zakładała kaganiec suki. Pani Ewa robiła siku do pucharka a ja musiałam wszystko wypić. Za pierwszym razem poszło mi wszystko nosem i porzygałam się. Wtedy mama powiedziała, że jestem niedobrą suką, a Pani Ewa zbiła mi dupkę pasem bardzo mocno. Pani Ewa zarządziła, że codziennie mam dostawać duża szklankę siku do picia, abym się przyzwyczaiła. Tak też było. Powtórki nie było. Dopiero na przyszły tydzień. Trochę mną rzucało ale połknęłam wszystko. Pamiętam jak podsłuchałam kilka rozmów Pani Ewy, mamy, ojczyma i innych ludzi, których nie znam. Bałam się bo oni chyba chcieli, żebym to za pieniądze robiła. Pani Ewa to już kiedyś mówiła że będę tyłkiem pracować. Byłam już pewna, że za jakiś czas różni faceci będą mnie w dupkę ruchać. Bałam się tego. Bo to musi boleć. A podobno, słyszałam, niektórzy to tak mocno pierdolą aż krew z dupki idzie. I takie coś nawet widziałam w necie. Tak nie chciałam. Dobrze wiedziałam, w końcu będę musiała zacząć dawać poruchać ojczymowi. Ale on to chyba mi krzywdy nie zrobi. Ale jak będą mnie ruchać inni za kasę dla Pani Ewy to kto mnie potem zechce. Bo wtedy chciałam mieć kiedyś chłopaka. Jakby mnie kochał to może by zrozumiał że jestem dziewczyną z ptaszkiem. Ale jak będę dawała dupala każdemu, kto da pieniądze Pani Ewie, to żaden chłopak takiej nie zechce. Takie myśli kłębiły się w moje głowie. Nawet nie wyobrażałam sobie innego losu. A ten bywa złośliwy. Jak była grzeczna i nie miałam badań czy nauki obciągania ojczyma, to mogłam posiedzieć przy komputerze w sieci. Pani Ewa dała mamie spis stron, które mam przeglądać i zaleciła, żeby mnie pilnować, abym nie oglądała głupot. Według niej oglądanie innych stron, tzn. nie dotyczących takich dziewczyn jak ja nic mi nie dają a tylko mącą w głowie. Mam pilnowała tego. Widziałam zdjęcia i filmy, na których panowie zabawiali się z takimi jak ja. Niektóre były ładne ale z reguły były dosyć mocne. Pani Ewa mówiła mi, żebym się już przyzwyczajała. Bo wkrótce i ja będę to robić. Teraz już nie kryła za bardzo swoich zamiarów. Mama bała się strasznie Pani Ewy i nic nie robiła na moją obronę. Teraz już jak pani Ewa i mama były w pokoju to ja musiałam patrzeć co robią. Mama goła wypinała dupkę a Pani Ewa wsadzała jej do cipy lub dupki wielkie przedmioty i biła ją po cyckach i innych miejscach. Pani Ewa mówiła, że mama to lubi. Jak nikt nie widział to czytałam niektóre mejle od ludzi co chcieli dać Pani Ewie kasę za to żeby mnie ruchać. Chyba najczęściej pisał taki Hubert. Pisał po polsku, ale słabo. To jakiś Niemiec. Pisał, że zapłaci dobrze za młodą, nieruchaną sukę dla bruna. I że zapłaci więcej jak będzie mógł sfilmować jak bruno mnie kryje. Widziałam też swoje fotki w sieci. Jako młoda suka. Wtedy nie wiedziałam kto to jest ten bruno i ten Hubert, ale miałam nadzieje że Pani Ewa się nie zgodzi bo ja czułam, że to może być bolesne. Myślałam, że ten bruno to może jakiś zboczeniec albo sadysta i mi krzywdę zrobi. No bo dlaczego napisał że chce żeby mnie ten Bruno krył, a nie pierdolił albo ruchał. Tak byłam naiwna jeszcze i niedoświadczona, wtedy. Do naszego domu przychodzili różni Panowie. Prawie zawsze przyprowadzała ich Pani Ewa, albo byli z jej polecenia. Mama pokazywała im mnie. Jedni kazali tylko podnosić sukienkę i oglądali mnie z dołu, inni jeszcze kazali odsłaniać cycki, a najczęściej to musiałam się rozebrać do naga. Bardzo się wstydziłam tego i bałam. Wszyscy jak jeden zachwycali się moją urodą. Pytali mamę lub Panią Ewę o szczegóły. Co umiem robić i takie podobne rzeczy. Pani Ewa tłumaczyła dokładnie, pokazywała moje zdjęcia. Strasznie się bałam, że pewnego dnia sprzeda mnie po prostu a mama ze strachu przed nią nic nie powie. Bardzo często bywała u nas pewna postawna Niemka. Typowa, duża, mocna, blondyna, Niemka. Pani Ewa powiedziała kiedyś, że ta Niemka ma pensjonat, hotel i poszukuje dziewczyn do pracy. Częstym gościem była teraz u nas Ciotka. Mieszkała w dużym mieście. Pewnego dnia mama i Pani Ewa, gdy skończyłam naukę oznajmiły, że wysyłają mnie do ciotki, do miasta. Ciotka będzie dalej mnie uczyć i znajdzie mi jakąś pracę na ten okres. Bo tutaj w tej pipidówce nic mnie nie czeka dobrego a jeszcze za mało umiem, żeby można było mnie wysłać do pracy. Nie powiedziały jakiej. W ten to sposób nie pytana o zdanie wylądowałam w domu Ciotki.
- No to chyba na teraz zakończymy. Zróbmy może przerwę. Tak mi się chce Ciebie Mariolko. – powiedziała Sasza leniwie się przeciągając. Jej krzywy, łysy kutas mocno drgał, stercząc w górę. Kusa spódniczka całkiem podlazła do góry.
- Chodź, chodź, Mariolka do altanki. – stękała.
Mnie tam nie trzeba namawiać! Już od pewnego czasu wierciłam się na fotelu, ale nie chciałam jej przerywać opowiadania.
- Tak, tak Sasza ja ciebie też pragnę w sobie. Już tak długo nie weszłaś we mnie. – jęknęłam podniecona. Zerwałam się z fotela i poleciałam do salonu. Tym razem starałam się nie czynić rumoru. Przyjęłam pozycje suczki proszącej u Pani nóg. Nie czekałam długo.
- No co tam, moja śliczna. – powiedziała Pani, biorąc, swoim zwyczajem mnie pod brodę i podnosząc głowę.
- Suni płosi, bałdzo płosi, Panią i Panią Kterine o pozwolenie pójścia z Saszą do altanki. Płoszę. – pisnęłam wstydliwie. Ciągle się wstydzę jak mówię o seksie chociaż już jestem doświadczoną suczką.
- No tak, faktycznie, długo już nie byłyście tam. Tak bardzo wam się chce. No dobrze. Chyba im nie zabronimy tego, co? – powiedziała Pani patrząc żartobliwie na Panią Katerin.
- Ależ w żadnym razie, niech lecą. – odparła Pani Katerin.
- Dziękujemy, dziękujemy, bałdzo, bałdzo. – pisnęłam i już mnie nie było.
Pobiegłyśmy z Saszą do altanki. Tam było wszystko co nam potrzeba. Prędko nałożyłam Saszy wielką pompkę na kutasa i zaczęłam wysysać powietrze. Jej, i tak ogromny kutas, robił się monstrualny teraz. Kocham kutasa Saszy! Jest naprawdę ogromny i gruby. W zwisie długi na szerokość moich trzech dłoni i ciut. Jak go postawie to zajmuje cztery dłonie i ledwo mogę go objąć. No a jak użyje pompy to rety!!! Przekracza szerokość pięciu dłoni a o objęciu palcami nie ma mowy! Ja nazywam go „Moim Uwielbianym Potworem”! Pompuje go zawsze, gdy bardzo, bardzo siebie pragniemy. A, że pragniemy stale więc prawie zawsze, przed ruchaniem używam pompy. Teraz też, gdy kutas już wypełnił na długość i grubość cylinder pompy, zsunęłam z cylindra zacisk i zacisnęłam kutasa u nasady. Piękny, śliczny, mocarny wał, cóż, że krzywy, z potężną łysą głową. Drgał rytmicznie obiecując moje dupci niebotyczną rozkosz. Szybko rozebrałam się do golaska. Tak lubię, położyłam się na wznak, na meblu do ruchania. Nóżki i krągłe uda uniosłam do góry i otworzyłam szeroko wejście rozkoszy, dla mojego ukochanego potwora. Popracowałam odbytem, który szybciutko wyszedł na wierzch, Sasza to lubi. Sasza weszła. Ja wrzasnęłam z bólu i rozkoszy. Seks z nią zawsze jest powalający i obezwładniający. Szybko dostałam orgazmu odbytniczego, potem d**giego i następnego. Sasza może ruchać bardzo długo. Jak zawsze waliła mnie w dupkę długo i ostro. Tak długo aż nie miałam już siły krzyczeć i stękać, omdlewałam. Skurcz orgazmu trzymał całe moje biodra, był wszechobecny i powalający. Wreszcie wyszła, zziajana ze mnie. Półprzytomna przewaliłam się na bok. Sasza podała mi kutasa a ja mrucząc myłam go dokładnie językiem, do czysta. Myślicie pewnie, że kutas opadał?! Nic z tych rzeczy! Był kamienny nadal. Mogła ruchać w nieskończoność. Jedną z zalet wykastrowania suczki jest ta, że nie trzeba robić po ruchaniu lewatywy. Sasza też ma orgazmy. Nagie, obie, duże, mocne, śliczne suczki, pieściły się długo i umiejętnie. Potem przeżywały jeszcze trzy stosunki, nim wróciły, zziajane, różowe na taras. Pani Katerin stała i z uśmiechem patrzyła na sunie.
- Musiało być wam lepiej jak dobrze, bo aż tu było słychać dokładnie. – powiedziała żartem i znikła w salonie. Obie z Saszą natychmiast spiekłyśmy raka. Co trudno było zauważyć, gdyż i tak seks nas zaróżowił mocno. Już dalej nie było wspomnień tego wieczora. Nasze Panie zawołały nas do siebie, gdzie we czwórkę…. ach było jak zawsze nieziemsko.














ROZDZIAŁ d**gI
W DOMU CIOTKI - NAUKA


Na d**gi dzień rano Nasze Panie wyszły w swoich sprawach. Zostawiły nam cały dom tylko dla nas. No to my jak zwykle. Ciuszki wont i nagusieńkie biegałyśmy i kochałyśmy się co chwila. Przedtem jednak jak zawsze wspólna kąpiel i stosunki w wannie. Potem lewatywy. Sasza jest „pacjentką lewatyw” ja z resztą też. Jest to określenie osoby, której największym fetyszem jest lewatywa. Za lewatywę zrobimy wszystko. Normalnie Sasza dostaje dwie lewatywy po osiem litrów co cztery godziny jak jest w domu z Panią. Mnie Pani robi serie trzech lewatyw po pięć i siedem litrów co cztery godziny. Gdy okres między nimi się przeciąga wtedy czujemy się źle, jesteśmy markotne i marudzimy. Wtedy najczęściej podpadamy i dostajemy lanie w pupę. Tak więc czas nam upływał na ruchaniu, całowaniu, lizaniu, ssaniu i przytulaniu, no i lewatywach co chwila. Wreszcie zmachane i zaspokojone ciut usiadłyśmy na tarasie w cieniu popijając lemoniadę. Nam, suczkom, nie wolno było ruszać *******u, chociaż ten stał w wielkim wyborze na barku. Jesteśmy grzecznymi suczkami. Jak Pani mówi nie wolno , czy nie ruszaj to znaczy to co znaczy. Sasza po namyśle ciągnęła wspomnienia.
- Tak więc, jak mówiłam, wylądowałam w domu Ciotki. Dom był większy i ładniejszy od mojego rodzinnego. Miałam swój duży pokój z osobną sypialnią i łazienką. Ale łazienka ta służyła tylko w nocy. Ciotka miała swoje pokoje i łazienkę. Była też trzecia łazienka. Wielka wyposażona w wannę, sedes, bidet i…. no ale to potem. Były też dwa pokoje zamknięte na klucz. Nie wolno mi było do nich wchodzić. Ciotka czasami tam wchodziła i sprzątała. Ale nigdy ja. Okna były zasłonięte, ale przez szparę w firance udało mi się zobaczyć jeden. No nie całkiem ale kawałek. Prawie pusty, jakiś dziwny stół, krzesło, ławka, coś wisiało z sufitu i na ścianach. Jakieś szafy pełne dziwnych rzeczy. Było ciemno dosyć więc nie wiele rozróżniałam. Pani Ewa mówiła, że ciotka znajdzie mi pracę i będzie mnie uczyć dalej. No oczywiście na sukę. Wtedy nie zastanawiałam się nad tym, że ciotka też zajmuje się seksem. To mnie nie interesowało. Ciotka okazała się jednak mądrzejsza od mamy i Pani Ewy. Nie znalazła mi pracy a załatwiła dalszą naukę w wyższej szkole. To jej sprawa jak to zrobiła. To dzięki Ciotce mam wykształcenie i dobry zawód, w którym tutaj pracuje. Przecież dobrze wiesz, Mariolko, że seks i bycie suczką ukochanej Pani to nie wszystko co robimy. Ty tak samo masz swoje sprawy zawodowe, prawda? Przytaknęłam jej. Ciotka oznajmiając mnie, że życzy sobie abym nadal się kształciła dodała, że praca dupą na dłuższą metę się nie opłaca za bardzo. Jako suka będę miała zabezpieczenie w posiadanym wykształceniu i zawodzie. Tak więc los ciut się do mnie uśmiechnął. No ale wystarczy na ten temat.
Ciotka, choć w średnim wieku, zawsze młodym dorosła osoba wydaje się stara, jeszcze była niczego sobie. Szybko zorientowałam się, że lubi jak się jej słucha bez gadania. Początkowo czułam się trochę skrępowana, ale ciotka zauważyła to szybko. Postarała się abym prędko zadomowiła się. Pierwszego dnia po przyjeździe do Ciotki miałam luz. Na d**gi dzień rano, kazała mi się rozebrać do naga. Długo i dokładnie mnie oglądała. Już wiele razy widziała mnie nagą i jak obciągam ojczymowi, bo często bywała przed moim wyjazdem do niej, u nas, ale teraz było to coś innego. Stałam naga i zawstydzona.
- No i czego się wstydzisz. Mnie? Jesteś śliczna dziewczyna, transwestyta a można by i powiedzieć, że shemale, z tymi cyckami. – mówiła obracając i wyginając mnie na wszystkie sposoby. No dobrze , będziesz wspaniałą suką. – zakończyła oględziny. Jak mówiłam w domu brałam hormony, więc mój testosteron był śladowy. Miałam już małe cycki, krągłe biodra i dużą dupkę. Zrobiłam się nawet nieco pulchna, co nie za bardzo się spodobało ciotce. Przez cały pobyt u niej nadal brałam hormony ale i ganiałam na siłownię, aby nie przytyć za bardzo.
Po szkole, gdy nie było zajęć pozaszkolnych, wracałam do domu, odrabiałam lekcję i czytałam książki. Nie wiedziałam, że ciotka mnie obserwuje, no bo i dlaczego. Miałam krótki okres względnego spokoju. Teraz wiem, że ciotka chciała, abym się oswoiła.
- Masz już jakiś kolegów? – spytała kiedyś.
- Nie przepadasz za chłopcami, co? – dodawała niby mimochodem.
- Nie , nie bardzo. – Bez zastanowienia odparłam. Ona udała, że nic takiego. Na początku jak szłam do łazienki to zamykałam drzwi. Mówiąc o łazience mówię o tej dużej, gdzie się kąpałam i robiłam inne rzeczy lub mnie robiono.
- Nie musisz się zamykać. Nikt ciebie nie ukradnie. – powiedziała kiedyś z uśmiechem. No to przestałam się zamykać. Zawsze jak byłam w łazience to ona coś z niej potrzebowała. Na początku pukała, ale szybko zaniechała tego. Szczególnie to robiła, gdy siedziałam w wannie lub naga wycierałam się. Z początku, krepowało mnie to i zasłaniałam się w tych momentach.
- Och, Basiu, doprawdy nie musisz się wstydzić ciotki. Przecież widziałam już wiele a ty nie jesteś pierwszy i do tego jesteś ładny. Jak dziewczyna. – dodała patrząc na mnie gołego. No i tak jakoś to poleciało, że w krótkim czasie drzwi od łazienki nie były wcale zamykane. Dodam, że ciotka była rozwiedziona i mieszkała sama. W łazience był metalowy stojak a na nim wisiał spory gumowy balon. Do niego była podłączona długa gumowa rurka zakończona zaworkiem i spora czarna końcówka z główką o wielu otworkach. Potem w szafce znalazłam inne czarne końcówki. Były różnego kształtu i wymiarów. Były też takie z jednym lub dwoma balonikami. Które można było napompować. Nie widziałam co to i do czego służy. W domu czegoś takiego nie było. Była tylko wielka gumowa gruszka, którą mama lub Pani Ewa wsadzała mi w pupę i wpuszczała wodę przed badaniem i przed spaniem. Kiedyś też, gdy byłam sama w domu, znalazłam w sypialni ciotki sporą kolekcję sztucznych penisów. Wcale nie były specjalnie schowane. Kiedyś później, wracając myślą do tych chwil, doszłam do wniosku, że ona chyba chciała, abym je znalazła.
Pewnego razu po kąpieli, jak zawsze naga, to zaczęło mi się podobać, wyszłam z łazienki, kierując się do siebie, gdy usłyszałam jej głos – podejdź tu do mnie, skarbie.
Podeszłam goła. Ona siedziała w fotelu. Obok leżały jakieś rzeczy. Były to damskie rzeczy.
- No chodź bliżej, zrobimy z ciebie śliczną dziewczynkę. – Oznajmiła.
A więc i tutaj muszę się ubierać jak dziewczyna. Absolutnie nie przeszkadzało mi to, gdyż już wtedy moja psychika przestawiła się na dziewczęcość.
- Masz się mnie słuchać i robić co każe, bo inaczej dostaniesz lewatywę. Zrozumiałaś. – powiedziała jakoś inaczej jak dotychczas.
Ponieważ z natury zawsze byłam i jestem strachliwa i płaczliwa więc od razu mój protest zaginął. Nie mówiłam ci, Mariolko, o tym, że w domu też byłam taka beksa. Dodatkowo ciotka zwróciła się do mnie pierwszy raz oficjalnie jak do dziewczyny.
- Tak ciociu, zrozumiałam, będę grzeczna. – odparłam cicho i nawet się nie zorientowałam, że odezwałam się jak dziewczyna i zaczęłam się tak zachowywać. Ciotka zauważyła w mig moją przemianę w dziewczynę. Ucieszyło ją to.
- No już dobrze. Nie bój się. Jak będziesz się mnie słuchała i robiła co karze to wszystko będzie dobrze. Teraz uklęknij na kolana i przyrzeknij posłuszeństwo. – powiedziała.
Uklękłam goła i powtarzałam za ciotką słowa przyrzeczenia. Przyrzekałam być jej posłuszna każdej sprawie, być gotowa na jej polecenia, być grzeczną dziewczynką, ufać jej bez zastrzeżeń w wszystkim co robi wierząc, że jest to dla mojego dobra. Przyrzekłam mówić szczerą prawdę i nigdy niczego nie ukrywać. Kazała mi przyrzec, że zapomnę o tym iż byłam chłopakiem. Potem podeszłam do niej. Ciotka zaczęła, ponownie, dokładnie oglądać moje ciało. Macała jajka, siusiaka, kazała mi się odwrócić, mocno nachylić i rozciągnąć dupkę. Macała dziurkę i szeptała, że za mała, że trzeba będzie poćwiczyć, aby goście mogli korzystać itp. Nie wiedziałam jeszcze wtedy o co jej chodzi. W końcu ubrała mnie w dziewczęcą bieliznę: staniczek, pas, pończoszki, majtki, króciutką sukieneczkę. Już wtedy zaczęłam nosić pończochy na pasie a nie rajstopy. Ciotka twierdziła, że tylko pończochy są seksowne. Po uczesaniu mnie i umalowaniu oraz nakręceniu loków zamieniłam się w naprawdę śliczną dziewczynkę. Nikt by się nie zorientował postronny. Podeszłyśmy do lustra. Patrzyłam na siebie i narastało to coś we mnie długo tłumionego aż wreszcie wyszło na zewnątrz. Będąc w domu aż tak się nie ubierałam.
- Dziękuję ciociu. Jestem dziewczyna. Dziękuję. – powiedziałam cicho.
- Tak, skarbie, od początku jak tylko tu przyjechałaś byłaś nią. Teraz już jest dobrze. – mówiła całując mnie.
- Ciocia nauczy cię wielu rzeczy, które powinna znać dziewczyna. Tamto co było w twoim domu to już minęło. – dodała.
- Tak, ciociu, naucz mnie, proszę. – odpowiedziałam patrząc na nią.
- Od tej chwili stajesz się naprawdę ARLETKĄ. Nie Basią jak cie nazwała matka ale Arletką, tak mi się bardziej podoba. – oznajmiła
- Tak, ciociu, jestem Arletką. – powtórzyłam.
To był ten pierwszy raz, gdy zmieniono mi imię.
I Tak to stałam się ARLETKĄ. Na co dzień w szkole i poza domem byłam P. a w domu i innych miejscach Arletką. Teraz zawsze po powrocie do domu stawałam się Arletką. Pierwszym jej poleceniem, zakazem, był zakaz noszenia przeze mnie majtek. Tak się przyzwyczaiłam, że to wrosło mi w krew, dlatego to dzisiaj nie lubię majtek, tak jak ty. Wyjaśniła, że grzeczna dziewczynka jest zawsze gotowa. Nie powiedziała jednak na co. Następnego dnia, gdy wróciłam do domu, zastałam spore zmiany w łazience i moim pokoju. W łazience pojawiła się szklana szafka, w której na półkach leżały te końcówki co je kiedyś widziałam, obok nich gumowe i plastykowe rurki o różnej grubości, zakończone na końcach zgrubieniem z dziurkami. Dodatkowo rękawice plastykowe i gumowe. Na wieszaku wisiał gumowy fartuch, okulary na oczy i gumowe rękawice. W moim pokoju stała szklana szafa pełna tych sztucznych przyrządów co je widziałam w sypialni ciotki i wiele innych co je widziałam dopiero teraz. Na wieszaku wisiały rózgi, bicze i packi. Pojawiły się obrazki przedstawiające młodą dziewczynę, nagą, w różnych pozach, z wypiętą dupką, w której wsadzona była gruba rurka podłączona do takiego samego gumowego balona jaki wisiał w łazience. Na widoku stał metalowy stojak z zawieszonym na nim sprzętem do lewatywy. Zdziwiło mnie po co on tutaj a nie w łazience. Doszłam do wniosku, że skoro ciocia go tu wstawiła to tak musi być. Delikatnie dotykałam gumowego worka, rurki i grubej końcówki. Poczułam jakieś dziwne narastanie czegoś we mnie. Dupcia sama zaczęła się zaciskać i luzować. Wyprzedzając fakty powiem, ze z biegiem czasu, zdjęcia tej dziewczyny zostały zastąpione moimi. Patrzyłam na to wszystko ze strachem ale i zaciekawieniem. Gdzieś w głębi mnie coś narastało, jeszcze nie określonego ale wyczuwałam to wyraźnie. Szybko założyłam stanik, krótką haleczkę i skąpą sukienkę. W domu nie nosiłam pasa ani pończoch o majtkach nie wspominając. Umalowałam się lekko i rozpuściłam włosy. Na co dzień włosy nosiłam spięte z tyłu. Pobiegłam do ciotki. Siedziała w dużym pokoju. Obejrzała mnie. Sprawdziła czy nie mam majtek. Podniosła w górę moje narządy.
- Od tej chwili, Arletko, będziesz stale nosiła napletek ściągnięty. Główka ma być odkryta. Musisz tego dobrze pilnować. Jak zobaczę opadnięty napletek to będziesz ukarana. – mówiła obciągając skórkę.
- Dobrze ciociu, będę pilnowała napletka. – przyrzekłam.
- W żadnym wypadku nie wolno ci się masturbować. Ponadto jeśli rano siusiak będzie się kleił lub w dzień pocieknie z niego klejące siusiu to masz mnie natychmiast zawiadomić o tym. A teraz podejdź bliżej i podaj mi ptaszka. – powiedziała.
Łzy mi się zakręciły w oczach, podeszłam i podałam jej ptaszka. Obciągnęła mi boleśnie skórkę naprężając główkę.
- Patrz mi w oczy. – mówiła ciotka bijąc mnie dwoma palcami po główce ptaszka. Jęczałam zapłakana pokonując silny ból główki.
Obciągnij napletek. – Powiedziała kończąc bicie. Następnie wyjęła z pudelka stojącego na stole „kaganiec dla suki” i zapięła mi go na ptaszku i jajkach. Od tego momentu nosiłam go stale. Tylko w chwilach seksu czy ćwiczeń był zdejmowany.
Od tego momentu moja ręka co chwila sięgała pod spódniczkę obciągając skórkę, gdy nie było kagańca. Po kilku tygodniach moje myśli krążyły wokół narządów i napletka. Czułam stale podniecenie a kutasek sztywniał. Każdy przypadek „klejącego siku” natychmiast zgłaszałam cioci. Ona oglądała mi narządy a szczególnie macała jajka. Coraz częściej moje jajka były twarde i obrzmiałe. Ciotka posadziła mnie na swoich kolanach i delikatnie głaszcząc moje uda wewnątrz wyjaśniła mi do czego są te wszystkie nowe rzeczy moim pokoju. Oczywiście, że były to przyrządy potrzebne do mojej nauki, to wiedziałam od razu. Ale te w łazience? Bałam się zapytać. Ręka ciotki błądziła po moich udach, pupie i narządach. Było mi bardzo przyjemnie od tej pieszczoty. Mój oddech przyśpieszał, zaróżowiłam się i przytuliłam do niej. Ona niby nic nadal mnie tam głaskała. W końcu zrobiło mi się bardzo dobrze. Zaczęłam sapać i dyszeć. Wtedy ona szybko przestała mnie pieścić.
- Ciociu mogę zapytać? – szepnęłam cicho.
- Tak, możesz, pytaj? – odpowiedziała.
- A do czego są te rzeczy w łazience? – pisnęłam cicho.
- W łazience te wszystkie rzeczy są do lewatywy. Każda dziewczynka, taka jak ty, musi mieć robione często lewatywy. Od lewatyw i ruchania powiększy ci się dupcia. Widziałaś te fotografie u ciebie w pokoju. Będziesz miała robione lewatywy codziennie. Lewatywa jest też za karę. Każda dziewczynka zawsze coś tam ukrywa. Dlatego, abyś nauczyła się mówić mi wszystko, będziesz miała lewatywy. Również te lewatywy są dla twojego dobra. – tak wyjaśniała mi. Nie bardzo zrozumiałam. No bo jak za „karę” i dla „dobra”. Ale kiedyś zasypiając po lewatywie wykoncypowałam sobie, że kara służy mojej poprawie, a moja poprawa to jest właśnie to dobro. No, widocznie tak jest, ciocia wie najlepiej i ja jej ufam. Jednak już zawsze bałam się lewatyw. Wieczorem, przed kąpielą, odbyła się pierwsza moja lewatywa. Gdy naga szykowałam się do kąpieli, weszła ciotka. Była w szlafroku. Przez rozchylone poły widziałam olbrzymie, kołyszące się cyce, wypukły brzuch i wielką pochwę, o wiszących wargach, pod brzuchem. Stanęłam grzecznie. Ona popatrzyłam na mnie i na mój obciągnięty napletek.
- Dzisiaj, Arletko, dostaniesz pierwszą lewatywę. Od teraz lewatywy będą nierozerwalnie z twoim życiem. – powiedziała, obnażając się do naga.
Wtedy to pierwszy raz zobaczyłam ją nagą. Miała wielkie baloniaste cycki, duże biodra i wystającą dupkę. Była dokładnie wygolona. Olbrzymia pochwa miała wielkie sinawe wargi i była otwarta. Naprawdę mogła się podobać. Założyła fartuch, rękawice i okulary. Napełniła gumowy wlewnik wodą. Sprawdziła temperaturę wody.
Podłączyła długą cienką końcówkę i usunęła powietrze z węża. Co chwila patrzyła na mnie. Tak jakoś dziwnie. Szybko moje usta wykrzywiły się i zaczęłam płakać. Łzy leciały jak grochy, płakałam głośno. Jestem beksa. Poleciła najpierw abym się wypięła. Zrobiłam co kazała. Ona wsadziła mi termometr w dupkę i zmierzyła temperaturę. Następnie otworzyła zeszyt i zapisała wynik. To był mój dzienniczek lewatyw. Wpisywała tam daty, godziny, pojemność lewatywy i z czego oraz temperaturę lewatywy i moją w dupce. Były też i inne uwagi dotyczące mojego zachowania i reakcji na lewatywę oraz zalecenia na przyszłość. Po temperaturze zaczęła wpychać mi palce w dupkę. Głośno wyłam. Bolało, bo byłam dziewicą, ojczym mnie jednak nie przeruchał w domu, nie zdążył, a ona wsadzała głęboko kilka palców. A i strach, który zawsze już czułam dokładał swoje. Wyciągnęła palce całe umazane w mojej kupie.
- No zobacz, mała, co ty tam masz, jak jesteś brudna. Nie wstyd ci? Taka ładna dziewczynka a dupa brudna. – mówiła podtykając mi pod nos umazane palce.
- Ciociu, przepraszam, przepraszam. – Jęczałam rzewnie.
- No dobrze, przeprosiny przyjęte. Teraz stań na czworaka i pochyl się do podłogi. – odrzekła ona.
Przy pomocy cioci przyjęłam odpowiednią pozycję. Stojąc z wypiętą dupką odpowiadałam na jej pytania. Była to spowiedź dziewczynki. Pytania były bardzo szczegółowe i wstydliwe. Gdy tylko opóźniałam odpowiedź zastanawiając się ostry ból dupki wymuszał natychmiastową odpowiedź. Biła mnie pejczem. Biła mnie też, gdy uważała, że zmyślam. Po zwierzeniach, poczułam jak smaruje mi wejście do dupki.
- OOO, ajjj! – pisnęłam czując jak końcówka do lewatywy wchodzi mi w dupkę. Więcej było strachu niż bólu.
- No co jest, mała, przecież to nie boli Jeszcze nie boli. – odezwała się ciotka.
- Boli, boli, ciociu, proszę. Jestem grzeczna, będę grzeczna. Zrobię wszystko co chcesz. Ciociu kochana! - dukałam łkając.
- Tak wiem, że jesteś grzeczną dziewczynką i wykonasz wszystkie moje polecenia ale lewatywa musi być teraz i już zawsze. – mówiła łagodnie głaszcząc mi pupę i wyciągając jajka w tył.
- Lewatywa leciała. Powoli mój brzuch napinał się coraz bardziej. Poczułam jak tępy ból rozpycha mi kiszki. Krzyczałam głośniej. Zaczęłam uciekać z dupką i ulewać lewatywę. Rozgniewało to ciotkę.
- Co ty wyprawiasz, Arletko, stój w tej chwili niegrzeczna dziewczynko! Nie wolno ci ulewać lewatywy. Ani mi się waż! – krzyczała ciocia.
Natychmiast stanęłam w miejscu i cofnęłam się na poprzednie. Mocniej zacisnęłam dupcie. Było to łatwe bo była ona jeszcze dziewicza. Bolało bardzo. Nie wiem ile ciocia wlała mi do brzucha. Zrobił się on olbrzymi i twardy. Po lewatywie musiałam stać z zaciśniętą pupą. Wyjąc spazmatycznie, cierpiąc pierwszy ból, jakże wtedy wydawał mi się olbrzymi, Patrzyłam jak ona przygotowuje następną lewatywę. Po czasie skurcze i ból kiszek złagodniał. Ciocia zaczęła masaż mojego brzucha. Gdy zrobił się on miękki i bulgoczący kazała mi siadać na sedes i robić kupę. Trysnęło mocno. Najpierw seria wytrysków wody. Lewatywa była z wody, a potem głośno pierdziałam wydalając gazy. Ciotka masowała mi brzuch pomagając się opróżnić. Następna lewatywę dostałam leżąc na lewym boku z nogą zewnętrzna podciągniętą do brzucha a d**gą wyprostowaną. Za każdym razem dostawałam więcej wody. Bóle były większe. Mój płacz nie ustawał ani na sekundę. Ponownie stałam zaciskając dupkę i trzymając lewatywę. Za każdym razem musiałam trzymać dłużej. Po wypróżnieniu, ciotka uczyła mnie jak mam się przygotować do następnej lewatywy, w jakiej pozycji. Mówiła jaki to numer pozycji i jak się nazywa. Kazała mi zapamiętać te nazwy, numery i pozycje.
- Dziewczyna twojego rodzaju, jeszcze nie wiedziałam jakiego rodzaju jestem dziewczyną, musi znać na pamięć i na wyrywki każda pozycję lewatywy. – tłumaczyła zaglądając w sedes. Sprawdzała barwę wypróżnienia. Dostawałam jedną po d**giej lewatywę bez przerwy. Moja dupka, otworek, zrobiły się bardzo czułe. Brzuch stale był olbrzymi. Od trzeciej lewatywy ciotka kazała mi się masturbować, kaganiec suki miałam zdjęty w czasie lewatyw. Najpierw pokazała i wytłumaczyła jak to robić, bo nie wiedziałam dokładnie. Zaleciła abym jej głośno mówiła co czuję w trakcie lewatywy i w trakcie masturbacji. Robiłam co kazała. Gdy zbliżał się orgazm, wtedy to dostawałam pierwsze orgazmy, czujna ciotka nakazywała natychmiast przestać i mocno zaciskać dupkę. Zabiegi w łazience trwały bardzo długo. W końcu poleciała ze mnie tylko czysta woda. Ciotka stwierdziła, że już jestem czysta w środku i na razie wystarczy. Musiałam wszystko posprzątać, dokładnie wymyć i wyczyścić nie tylko pomieszczenie ale i cały sprzęt do lewatywy.
- Teraz właź do wanny i wykąp się. – powiedziała.
Patrzyła jak ja biedactwo , rozdygotane, wstrząsane spazmami, nieporadnie wchodzę do wanny. W końcu kazała mi stać w wannie i sama myła moje ciało. Robiła to powoli, zmysłowo i dokładnie. Szczególnie cycki, jajka, kutaska i dupcie. Tak długo mnie myła aż zaczęłam się uspokajać i mruczeć cicho z rozkoszy. Mój kutasek sterczał sztywno. Każde dotknięcie główki gąbką powodowało moje podrygi. Ciotka patrząc mi w oczy powoli myła główkę. Zaczęłam pompować, wtedy natychmiast przestała i szybko trzema palcami mocno zacisnęła kilka razy główkę. Pompowanie i napięcie zelżało. Robiła to wielokrotnie aż wystarczyło tylko kilka muśnięć główki a ja już piszczałam i pompowałam. Wtedy to pierwszy raz poznałam rozkosz zbliżającego się zwykłego orgazmu. Nie, nic z tego, ciotka nie dopuściła do wytrysku. Kazała się wytrzeć, posprzątać i przyjść nagą do pokoju. Przyszłam jak kazała.
- Teraz, moje dziecko, idź do swego pokoju i przynieś dwa kutaski numer, tu podała numer, oraz ten duży słoik z kremem. – poleciła.
Szybko pobiegłam otworzyłam szafkę i wydobyłam nakazane numery. Wszystkie te zabawki miały swój numer. Wróciłam do pokoju.
- Postaw to na stoliku. – poleciła.
Postawiłam wszystko na małym stoliku nakrytym białą serwetką. Ten stolik właśnie był po to, aby tam stawiać potrzebne przyrządy. Jak nie było nauki to stolik był pusty i nic nie wolno było innego tam stawiać. Nie spodziewałam się, że duży stół, który tu zawsze stoi i jest nakryty serwetą, służy nie tylko dla przyjmowania gości itp., ale kryje w sobie jeszcze inną tajemnicę. Teraz stał pusty, po bokach wystawały podpórki i uchwyty z pasami.
- Połóż się, skarbie, brzuszkiem do góry na stole. Muszę cię zbadać. – powiedziała ciotka.
Znowu płacząc, przerażona tym co widzę, wdrapałam się niezdarnie na stół. Ciotka pomogła mi ustawić stopy i ramiona w uchwytach. Przymocowała je pasami. Leżałam rozkraczona szeroko w wypiętą dupką. Patrzyłam jak ona nakłada rękawiczki lateksowe i okulary ochronne. Mały stolik z przyniesionym sprzętem i czymś tam jeszcze stał obok. Czując jak ciotka maca mój otworek zaczęłam piszczeć.
- Boję się, boję, ciociu ratuuuuj. – i tak w kółko.
Nie robiło to na niej żadnego wrażenia, tak jak i inne moje wrzaski czy jęki. Mocno naciskała otworek dookoła, badając napięcie mięśni. Następnie powoli nasmarowała mi go z zewnątrz i wewnątrz. Wepchnęła najpierw jeden palec. Czułam jak maca mnie od środka. Znowu naciska wejście, tym razem od środka. Potem powoli wepchała d**gi palec, wrzasnęłam. Byłam bardzo ciasna, mimo, że w domu Pani Ewa wpychała mi tam różne rzeczy. Dalej wsadziła mi coś metalowego i kazała raz zaciskać dupkę mocno, to znów rozwierać jak przy robieniu kupki. Powtarzała to kilka razy. Potem zapisała coś w zeszycie. d**gi metalowy przyrząd był o wiele gorszy. Najpierw nie bardzo chciał wejść. Ciotka mówiła co mam robić a ja starałam się bardzo. No i bardzo bolało i bardzo krzyczałam. Wreszcie udało się go wepchać. Potem poczułam jak mój biedny otworek jest rozwierany siłą. Wrzeszcząc okropnie z bólu robiłam oddechy takie jak ciotka kazała. Nic nie pomagało bolałooooo. Ciotka świeciła do środka dupki i oglądała wnętrze. Czułam jak coś wkłada i rozciąga w środku, naciska i wyciąga. Badanie było bardzo bolesne. Wreszcie chwila ulgi, gdy wyjęła przyrząd z dupki i zapisywała wyniki w zeszycie. Badanie jeszcze trwało. Patrzyłam szeroko rozwartymi, przez strach, ładnymi oczami jak ciotka smaruje kremem jednego z przyniesionych kutasów. Te kutasy były większe i grubsze niż te co wsadzano mi w domu.
- Nie, nie, proszę cioci, niee boli. – błagałam jękliwie.
- Przestań biadolić jeszcze nie włożyłam a już boli. Chcesz być suką to nie ma innej rady. – ofuknęła mnie ciotka.
Nie wiedziałam co to znaczy jeszcze. Piszczałam i krzyczałam patrząc jak ciotka znika z tym czymś między moimi udami. A przecież, jak się potem okazało, był to chyba najmniejszy z kutasów. Poczułam ucisk na dziurce i wrzasnęłam. Ucisk zelżał. Zaraz ponownie się pojawił, tym razem mocniejszy i trwał dłużej. I tak się powtarzało. Czułam jak mój mały otworek lekko luzuje się. W pewnym momencie kawałek kutasa wszedł w dupcie niedaleko. Mocny ból poderwał moje biodra, ale ciotka już nie wyjęła jego z mojej dupki. Trzymała. Powolutku ból zanikał. Powolutku kutas wchodził głębiej. Już nie wychodził całkiem tylko lekko posuwał się do przodu i w tył. Do przodu mocniej i głębiej, w tył słabiej. W końcu poczułam mocne pchnięcie, krzyknęłam i kutas wszedł w moją dupkę do środka. Ból powoli zelżał. Ciotka poruszała min w dupce. Powoli wpychała go coraz dalej i dalej. Robiła to ostrożnie, bo to był mój pierwszy raz. Pchała i wycofywała. Dużo do przodu, mało w tył. Nie krzyczałam tylko jęczałam. Ruchy posuwisto zwrotne były coraz szybsze. To spowodowało, że dostałam silnego parcia jak przy robieniu kupki. Teraz już moja dziurka była luźna. Ciocia krótkimi, szybkimi ruchami wprawiła mój otworek w drgania. Poluzowałam się całkiem mając ustawiczne parcie.
- No wychodzi różyczka. – Usłyszałam ciotkę.
- Przepraszam, ciociu ale tak bardzo chce mi się kupy. Nie chciałam tej różyczki. – powiedziałam grzecznie i ostrożnie, nie mając pojęcia co to ta różyczka.
- Oj jakaś ty jeszcze głupiutka. Różyczka to dobra rzecz u suki. Wkrótce będziesz ją miała na stałe. Panowie bardzo lubią dupcie z różyczką. – wyjaśniała.
- Tak ciociu postaram się bardzo mieć taką różyczkę. – pisnęłam stękając. Nie pytałam co to za Panowie i po co. Ciotka zmieniła kutasa na d**giego. Ten był chyba większy bo znowu dupcia bolała i krzyczałam. Tym razem już ciocia nie była taka delikatna. Gruby kutas szybko z dużym bólem pupy wszedł do środka. Był nie tylko grubszy ale i dłuższy. Czułam jak demoluje moje wnętrze robiąc sobie miejsce. Musiałam dokładnie mówić cioci co czuję. Tym razem ciocia masturbowała mnie jednocześnie. gdy postawiła kutaska na sztywno to wyjmowała tego z dupci. Kutasek opadał. Znowu wkładała w dupcie i masturbowała. To badanie trwało długo. Pod koniec wystarczyło jak tylko przyłożyła mi w otworek kutasa mój kutas pęczniał i nabrzmiewał. Jeszcze nie stawał ale był już odruch. Po badaniu musiałam wszystko posprzątać, wymyć przyrządy, poustawiać je na miejsce, tak by były zawsze gotowe. Gdy to robiłam ona usiadła na fotelu, na stole leżały książki i albumy ze zdjęciami. Kazała mi stanąć naga pomiędzy jej szeroko rozstawionymi udami i trzymać ręce za plecami. Ujęła w dłoń moje jajka i kutaska. Boleśnie ściskała i kręciła jajka masturbując mnie.
- Arletko. Dzisiaj zaczęłaś naukę i trening. Będę cię uczyła jak zostać dziewczynką. Jak sama widzisz, pokazała na swoje cycki i pochwę ja mam coś innego jak ty. Jeśli chodzi o cycki to nie ma problemu, wyhodujemy je u ciebie. Ty jesteś trochę inna. Twoja cipka to dupcia. Dlatego będę ci ją trenowała przede wszystkim. Ale nie tylko. Taka dziewczynka jak ty nazywa się „transwestyta”. Są jeszcze inne określenia, lecz nie będziemy się tym zajmować. Również nie będziemy się zajmować tym kto jest a kto nie jest prawdziwym transwestytą. Ty Arletko zostaniesz „transką” tzn. „dziewczynką” lub „ suką” inaczej. Twoim przeznaczeniem jest służyć Nie będzie ci dane niczego odmawiać ani bronić. Będziesz do zabawy dla Panów a i Pań czasami. To co dzisiaj rozpoczęliśmy to twoja ****a, nowa ****a. Będziesz na co dzień żyła seksem, myślała o seksie, każda sprawa codzienna zawsze będzie dążyć w tobie do seksu. Każda chwila będzie przepojona podnieceniem i myślą o seksie. Gdy ktoś obcy cię dotknie zaraz będziesz czuła podniecenie. Wszystko będziesz kojarzyła z seksem. To wszystko wymaga czasu i wyrzeczeń. Dlatego po zajęciach masz wracać do domu. Owszem nie bronię ci mieć kolegów i spotykać się z nimi ale raczej chciała bym abyś miała więcej koleżanek. Najlepiej jedna lub dwie takie prawdziwe przyjaciółki. Będziesz mogła je zapraszać tutaj. O wszystkim co wydarzyło się poza domem będziesz mi mówiła, szczerze i dokładnie. To ja będę decydować czy postąpiłaś słusznie czy nie. Będziesz nagradzana ale i surowo karana. No to chyba dosyć jak na początek. Teraz pokaże ci parę zdjęć. – zakończyła swą tyradę ciocia. Cały czas delikatnie masturbowała mojego członka. Było mi bardzo dobrze i jakoś dziwnie. Czułam cudowne nabrzmienie pod brzuszkiem. Ciocia pokazywała mi zdjęcia i objaśniała. Były to zdjęcia takich jak ja dziewczyn, osobno, z Panami, z Paniami, z PS….. Były to suczki, trans, jak objaśniała. Wiele miało dziwne dupcie, cycki, kutaski. Inne były bez worków z jajkami, bez kutasków ale z workami. Patrzyłam i czułam to coś dziwnego, narastającego. Najbardziej przemawiały do mnie sceny przemocy i cierpienia transek. Gdy oglądałyśmy taki album to miałam bardzo sztywnego kutaska. I to bez pomocy cioci. W pewnym momencie zaczęłam sapać i dyszeć. Jednak ciotka była czujna. Widząc skurcze pompowania natychmiast zamknęła album, odwróciła mnie do siebie i zastosowała silne uciski trzech palców na główkę. Pompowanie ustało. Ciotka popatrzyła na mnie uważnie nic nie mówiąc. Otworzyła ponownie album. Pozwoliła mi na pytania. Wyjaśniała wszystko dokładnie, zachęcając. To znowu doprowadziło mnie do pompowania i ponownie uratowała mnie technika zacisków główki. Na koniec pokazała mi gruby album w czarnej oprawie. Były tam sceny takie, że…. Podnieciły mnie i wystraszyły. Patrzyłam z szeroko rozwartymi oczami. Mój kutas sztywny, drgał. Czujna ciotka ratowała mnie z opresji. Nie dotrwałam nawet do połowy. Bo co strona to ciotka musiała interweniować.
- No wystarczy, bo widzę, że zaraz nic ci nie pomoże. – powiedziała zamykając album.
- Teraz wiem co ci się podoba. – dodała.
Posadziła mnie na swoich udach i przytuliła. Było cudnie. Gdy odsapnęłam i ochłonęłam kazała mi pozanosić albumy do jej pokoju. Było już późno i pora na spoczynek. Założyła mi „kaganiec suki” na siusiaka. Pobiegłam naga do swojego pokoju. Sprawdziłam czy kutasy i inne potrzebne rzeczy są w należytym porządku, gotowe do zastosowania. Nałożyłam króciutką koszulkę nocną. Wzięłam jednego kutasa, wlazłam do łóżka i przytuliłam się do swojej ulubionej lalki. Leżąc patrzyłam na wiszący sprzęt do lewatywy. Posmarowałam dziurkę w pupie i powoli piszcząc wepchnęłam kutasa do środka. Robiłam tak jak robiła to ciotka i szukałam tego punktu co pokazała mi Pani Ewa, aby sobie ulżyć. Miałam tak samo jak w domu, pozwolenie na dowolne używanie kutasów. Wróciły jak żywe obrazy z tego co dzisiaj przechodziłam w łazience. Robiło mi się coraz lepiej i lepiej. Szybko ruszałam kutasem w pupie. Zasypiając rozmyślałam o słowach ciotki. Ciotka długo i dokładnie wyjaśniła mi kim jestem. Dlaczego tak się zachowuje i czuje. Pokazywała mi zdjęcia, filmy ukazujące takich ludzi jak ja. Początkowo pytałam ( a żeby zapytać musiałam najpierw poprosić o pozwolenie) czy jestem chora. Ciotka zaśmiała się delikatnie i całując mnie powiedziała, że jestem jak najbardziej zdrowa, że takie osoby jak ja często się spotyka, że jeśli taki ktoś nie może czuć się swobodnie, postępować zgodnie ze swoim wewnętrznym ja, ukrywać się to jest bardzo nieszczęśliwy. A na to nieszczęście skazują go ludzie i społeczeństwo nietolerancyjne, fałszywie pojmujące tolerancje. Jest to taki pewien rodzaj rasizmu. Dodała, że wielu transwestytów czy crossdresserów występując w postaci dziewczyn osiąga z tego samego faktu satysfakcje i zadowolenie. Ale przecież nie samym zadowoleniem czy satysfakcją żyje człowiek. Do pełni potrzeba jeszcze seksu. A transwestyci nie są inni, nie są nieczuli. Są o wiele bardziej wyrozumiali i naprawdę tolerancyjni oraz przyjaźni od tzw. „normalnych ludzi”. Powiedziała też, że jest bardzo duże zapotrzebowanie na takie osoby jak ja. Nie pytałam ją co ma na myśli mówiąc te słowa o zapotrzebowaniu, nie zawracałam sobie tym głowy. Wierzyłam jej całkowicie. Transwestyta, transka, suka, lewatywa te myśli deptały mi po głowie przy zasypianiu.
Teraz moje dni wyglądały inaczej. Po zajęciach biegłam do domu. Coraz bardziej łapałam się na tym, że myślami byłam w łazience z wypiętą pupą i dostawałam lewatywę. Również każda łazienka Czy ubikacja kojarzyła mi się z lewatywą. Spoglądałam na ludzi i wyobrażałam sobie ich w trakcie lewatywy. Nawet przypadkowy dotyk innej osoby wywoływał u mnie dziwny stan. W domu po przywitaniu się z ciotką. Biegłam do pokoju, rozbierałam się do naga. W dużym lustrze oglądałam swoje ciało, szczególnie powiększający się brzuszek, cycki i dupcie. Mój siusiak sztywniał boleśnie zapięty kagańcem suki. Nakładałam staniczek i kusą sukienkę. Nie malowałam się przed zabiegami. Przychodziłam do ciotki i stojąc grzecznie słuchałam co mówiła. Ona zdejmowałam mi „kaganiec suki”, siusiak wyskakiwał jak sprężyna. Każdy zwykły dzień był podobny. Ciotka podawała numer pozycji lewatywy a ja dokładnie ją opisywałam, podawała numer receptury roztworu a ja mówiłam jak ją wykonać, ile czego i jakie ona ma skutki. Gdy się myliłam ciotka zapisywała ten fakt do mojego zeszyciku następnie podchodziłam bliżej i podawałam jej do ręki obciągniętego kutaska. Wtedy jeszcze miałam napletek. Ona brała go w dłoń i palcami d**giej ręki mocno biła po główce. Ja musiałam patrzeć jej prosto w oczy i słuchać ze łzami jak wyjaśnia mi dokładnie opisy receptur czy pozycji, które pomyliłam. Na d**gi dzień pytała o inne numery oraz o te, które nie wiedziałam dobrze. Teraz zamiast zwykłych książek (choć i te czytałam za jej pozwoleniem, dobierała mi lekturę) czytałam i studiowałam składy receptur do lewatyw, sposoby wykonywania lewatyw i oddziaływania tych mieszanek. Musiałam znać wszystko na wyrywki. Ona to znała. A było tego wiele. Oglądałam filmy i zdjęcia o lewatywach, spotkaniach transek z Panami. Oglądałam też filmy, na których transki cierpiały, niektóre bardzo strasznie. Te widoki bardzo działały na mnie. Ciotka to widziała. Pokazywała mi i takie inne jakie oglądałam w domu i obserwowała moje podniecenie. Często jak oglądałam to ona trzymała mojego ptaszka w dłoni i lekko masowała. To co widziałam wyjaśniło mi słowa ciotki o dużym „Zapotrzebowaniu” na trans suczki. Podobało mi się. Po odpytaniu ciotka podawała numer pierwszej lewatywy i pozycji. Biegłam do spiżarni i przynosiłam do kuchni potrzebne składniki. Pod jej czujnym okiem przygotowywałam wszystko. Zanosiłam do łazienki. Obnażałam się do naga. Czułam ogromną, nieprzepartą potrzebę lewatywy. Na samą myśl, że to za chwilę aż piszczałam a nawet puszczałam siku. Z biegiem czasu reagowałam coraz mocniej. Ciotka goła, ubrana w fartuch, rękawice i okulary patrzyła zadowolona na efekty swojej pracy. Coraz bardziej doprowadziła mnie do tego, że stałam się „pacjentką lewatyw”. Nie wyobrażałam sobie dnia bez ciągłych wlewów. I tak już zostało. No ale wybiegłam do przodu. Najpierw napełniałam olbrzymi worek gumowy ( tamten mały, co używany był na początku, teraz wisiał na wieszaczku ściennym, teraz używany był sprzęt profesjonalny o wielkiej pojemności. Rozwijałam się szybko. Już po tygodniu lewatyw zaczynaliśmy od minimum czterech litrów. Tak więc wlewałam najpierw czystą wodę. Gdy wszystko zrobiłam. Zajmowałam nakazaną pozycję. Następowała jak zawsze moja szczera spowiedź i wyznania pragnień suki. Niezmiennie mówiłam, że pragnę być dobrą, grzeczną suką. Chcę służyć Panom jak najlepiej. Że ciągle myślę o seksie (tu mówiłam o jakim i z kim), że pragnę dużych lewatyw i błagam ją aby mnie napełniła do bólu. Te wyznania były jak najbardziej szczere. Teraz do lewatyw musiało być zastosowane uszczelnienie dupci. Już nie była ona taka ciasna. Lewatywy teraz były wykonywane różnymi końcówkami i długimi grubymi rurami. Ciotka nazywała je „kankami”. Nie pamiętam, ale chyba gdzieś po miesiącu czasu, ciotka odstawiła zwykłe kanki, tzn. krótkie i cienkie a zaczęła używać takich długich gumowych rur. Wpychała mi głęboko bardzo. Potem uszczelniała dupkę pompując dwa balony jeden w środku, d**gi na zewnątrz. Na początek dostawałam serię cztero litrowych, jedna po d**giej, lewatyw aż leciała ze mnie czysta woda. Teraz lewatywy bolały. Ciotka mówiła, że muszę się przyzwyczajać i polubić ból. Bez bólu nie ma prawdziwej rozkoszy. W trakcie każdej lewatywy byłam masturbowana, ale nie do wytrysku. Ciotka podprowadzała mnie tuż, tuż i likwidowała pompowanie. Teraz mój sisiorek zawsze sterczał sztywno. Po wyczyszczeniu dupki i kiszek przychodziła kolej na te właściwe. Napełniałam teraz zbiornik roztworami. Te lewatywy były bardzo duże. Trwały bardzo długo. Nie rzadko męczyłam się okropnie wypięta, gdy lewatywa roztworu leciała powoli. Ból narastał a ja musiałam przyjąć założoną ilość litrów. Prawie codziennie dostawałam lewatywy o litr więcej jak poprzedniego dnia. Trzymając je w zakorkowanej dupce oglądałam się w lustrze. Byłam bardzo podniecona. Tak bardzo podniecona. Moje kiszki i dupcia teraz były praktycznie czyste zawsze. Ciotka podawała mi jakieś pigułki i płyny do picia. Mówiła że to na odtworzenie dobrych bakterii w brzuszku. Po lewatywach, sprzątałam, myłam i dezynfekowałam cały sprzęt przygotowując go do użycia. Potem ciotka kąpała mnie drażniąc narządy i cycki. Po kąpieli następowało badanie na stole. To było całkiem inne badanie niż robiła mi Pani Ewa. Na stoliku obok leżały i stały przyniesione przeze mnie narzędzia do badań. Najpierw jak zawsze wsadzała mi w dupkę metalowy przyrząd zbudowany z kilku długich łapek. Tym przyrządem otwierała mi mocno otworek. Zaglądała do środka. Coś robiła często szczypczykami w środku a ja krzyczałam bardzo. Wsadzała i też tam inny przyrząd z takim zegarem. Musiałam mocno zaciskać dupcie i mocno otwierać, kilka razy. Inne badanie polegało na wsadzeniu mi czegoś głęboko w kiszkę i podłączeniu do dupci pompki z zegarem. Pompka napełniała mi mocno dupcie. Muszę dodać jeszcze, że po każdej sesji w łazience, na zakończenie, podłączany do dupci miałam wielki szklany zbiornik z podziałką. Lewatywa z tego zbiornika napełniała mnie bardzo mocno. To badanie było bardzo nieprzyjemne i bolesne. W ten sposób, jak mówiła, badała czy powiększa się moja pojemność. Ciotka odczytywała wyniki i zapisywała w swoim zeszycie. Kiedyś powiedziała, że jest ze mnie zadowolona bo robię postępy szybko jako dziewczynka. Mam coraz lepsze wyniki. Cieszyły ją wyniki pomiarów mojej pojemności. Tu naprawdę robiłam postępy, co widziałam w lustrze. Powiedziała też, że mam już początki różyczki. Już od pewnego czasu czułam, że coś mam między pośladkami. Gdy rozkraczona przed lustrem otwierałam pupę to widziałam tam taką pofałdowaną, ciemną, mięsistą jakby narośl, nieco zapadniętą w środku. Nie, nie boli to wcale. Do badań przynosiłam coraz to większe i grubsze przyrządy. Badanie nimi było zawsze bardzo bolesne. Mocno rozciągały mi otworek. Poruszały się szybko w dupci aż robiła się luźna. Po tygodniu takich badań ciotka kazała przynieść jeszcze jeden, długi przyrząd. Był lateksowy i składał się z wielu kulek, różnej wielkości połączonych razem. Gdy badała mnie tym przyrządem pierwszy raz to o mało nie wyrwałam pasów ze stołu. Wsadzała mi go głęboko w kiszkę i bardzo szybko posuwała w tył i naprzód. Dostawałam takiego okropnego parcia, że dupka bolała a różyczka stawała się coraz większa. Tak leciały dzień za dniem. Jakże były one inne o tych w domu. Rosłam i rozwijałam się na prawdziwą sukę. Mimo upływu czasu jeszcze nikt mnie nie ruchał w dupcie. Nie zaznałam prawdziwego kutasa, tylko sztuczne. Kiedyś, gdy leżałam w łóżku i bawiłam się grubym kutasem w swojej dziurce, ciotka zawołała mnie do siebie. Pobiegłam. Leżała naga w łóżku. Kazała mi się położyć obok. Położyłam się , ale nie wiedziałam co robić, więc leżałam. Ręce ciotki zaczęły błądzić po moim ciele. Robiło mi się bardzo przyjemnie. Stękałam i mruczałam. Gdy jej dłonie były między moimi udami, zasuwałam je i podnosiłam dupcie. Mój siusiak sztywny rozrywał „kaganiec suki”. Ciotka odpięła kłódeczkę i zdjęła go. Pieściła mnie nadal. Tak to zaczęłam inny temat nauki. Pieszczoty. Teraz już prawie zawsze spałam z ciotką. Pokazywała mi co, jak, gdzie mam dotykać, głaskać, szczypać, lizać, ssać, cmoktać i wiele takich. Byłam nad wyraz pojętną sunią. Szybko robiłam postępy. Przynosiłam ze swego pokoju kutasy a ona uczyła mnie jak mam obciągać je. Jak brać do buzi i ssać, lizać. Kiedy ssać, kiedy lizać, kiedy cmokać, a kiedy brać jajka do buzi. Potem przyszła kolej na ruchanie w gardło. Początkowo pod ręką zawsze była miska do której rzygałam. Ciotka ruchała mnie w gardło najpierw cienkimi, żelowymi kutasami. Wpychała mi je aż do szyi. Zawsze w trakcie ruchania w gardło miałam w dupce wielki wibrator, przypięty pasem, aby nie wypadł. Ciotka bardzo przestrzegała, abym w trakcie tych ćwiczeń miała sztywny siusiak. Wtedy to już tak byłam przepojona seksem, że poza nim nie widziałam świata i mój kutasek zawsze reagował szybko na samą moją myśl o seksie. Następnym etapem nauki mojej były pozycje do ruchania. Ciotka z przypiętym do bioder kutasem ruchała mnie ostro w różnych pozycjach. Musze wyznać, że ta część nauki najbardziej mi się podobała. Tak jak pozycje i składy receptur tak i pozycje ruchania musiałam znać na wyrywki. Nie tylko ja byłam ruchana. Sama też ruchałam. Ciotka sprowadziła kilka dmuchanych lalek i ja na nich trenowałam po jej bacznym okiem. Tak jak na studiach miałam świetne wyniki. Dostawałam nawet stypendium. Tak i w szkole ciotki szło mi celująco. Co jakiś czas ciotka robiła mi zaliczenia etapów nauki. Pamiętam, że była nie przekupnym egzaminatorem. Jak coś szło nie tak to były powtórki, były też chłosty w dupala. Gdy miałam wolne od nauki na uczelni to mój dzień zaczynał się zawsze od lewatyw. Jak było ciepło to ciotka zakazywała mi się ubierać. Mogłam tylko nosić staniczek. Chodziłam naga z założonym „kagańcem suki”. Gdy nie sprzątałam i przygotowywałam do następnych lewatyw czy badań sprzętu, lub nie czytałam nakazanych lektur, to musiałam chodzić lub siedzieć ze wskazanym, przez nią kutasem w dupce. Nie wolno mi było go upuścić. Kilka razy to się zdarzyło. Ciotka bardzo rozgniewana moim roztargnieniem zbiła mnie w dupcie okropnie. Cały dzień co trzy godziny dostawałam serię lewatywy. Teraz to już zaczynały się od pięciu litrów w górę. Zwykła seria kończyła się na ośmiu litrach. Ciotka już nie musiała mnie pilnować. Byłam tak przepojona pragnieniem lewatyw, że w zasadzie mogłabym nie wychodzić z łazienki. Kilka razy ciotka sprawdzając mnie przeciągała czas lewatywy, wtedy ja piszczałam i płakałam cicho, skubiąc ją w udo i przyjmując pozycję do lewatywy. Tak w zasadzie jest i teraz. Tylko Moja Pani zredukowała ilość lewatyw dziennie. Lecz i tak jest ich dużo. Jestem zadowolona. Jak ci wspomniałam w domu ciotki były dwa pokoje, do których nie miałam wstępu. No nie miałam do czasu. Gdzieś po pierwszym roku pobytu u ciotki, tak latem chyba, przyprowadziła ona, któregoś dnia wysoką, kościstą kobietę. Czarne włosy gładko przylegające do głowy spięte w wysoki, długi kok i okrągłe, druciane okularki nadawały jej groźny, surowy wygląd nauczycielki, czy guwernantki pensjonatu dla dziewczyn. Jak zawsze byłam tylko w staniczku. Cały dzień były lewatywy.
- To jest właśnie Arletka, o której ci opowiadałam, Joanno. Przywitaj się z Dominą Arletko. – przedstawiła mnie tej Pani nazywając ją „dominą”. W tym okresie jeszcze nie znałam co to znaczy „domina”.
- Witam Panią. - Dygnęłam grzecznie i pocałowałam wyciągniętą dłoń. Była to lewa dłoń, wnętrzem do góry! Od pierwszego wejrzenia zaczęłam się bać tej Pani. Dałam temu dowód posikując się na podłogę, ze sztywno sterczącego siusiaka, pod wpływem jej spojrzenia. Ona spojrzała i uśmiechnęła się zadowolona.
- Oj, Arletko, wypadek. No nie bój się tak bardzo Dominy Joanny. Jak się bliżej poznacie to polubisz Dominę. A teraz zmykaj po ścierkę i posprzątaj. – powiedziała ciotka głaszcząc mnie po lokach.
- Ładna ta suka. Ewa nie kłamała. Jak się ją wyszkoli to będzie ekstra suka. Ciągle się o nią dopytuje ta wiesz Greta czy Gerda. – doleciał mi jeszcze głos Dominy.
Dygnęłam, głęboko i pobiegłam do kuchni. Wróciłam ze szmatą i na kolanach myłam podłogę, cała czerwona ze wstydu. Gdy posprzątałam wszystko wróciłam do pokoju. Zobaczyłam ciotkę nagą , w fartuchu, rękawicach i okularach. Tamtej Pani nie było, ale idąc do łazienki zauważyłam uchylone drzwi tego pokoju co ciut widziałam przez okno. Teraz było tam jasno, firanki odsłonięte a na szklanej matowej szybie poruszał się cień. Coś tam robiła, ustawiała, przesuwała. No ale nie miałam czasu patrzeć. Stałam naga, już całkiem. Ciotka kazała i się obnażyć całkowicie. Przygotowywałam ogromny gumowy wlewnik, z grubym, wężem i dwoma balonami uszczelniającymi dupkę, mieszanki, gdy weszła Pani Joanna. Przeraził mnie jej widok. Cała w gumowym czy lateksowym ubiorze. Ten ubiór bardzo mocno opinał jej ciało. Nawet całą głowę. Na czubku głowy sterczał gruby, krótki kok. Przez podłużne otwory patrzyły na mnie zimno czarne oczy. Grube wargi pomalowane na jaskrawy, czerwony kolor, przykuwały wzrok. Dłonie w czarnych, rękawicach, aż do łokcia. Przez otwory z przodu wisiały jej wielkie baloniaste cyce. Pod brzuchem zobaczyłam sporego kutasa. Woreczka nie było. Wysokie buty z cholewami na wysokich szpilach. U pasa wisiał pejcz. Stała i patrzyła na mnie. Zadygotałam cała. Oglądając się przyjęłam nakazana pozycję na stole do lewatyw. Wtedy już w łazience stał specjalny stół do lewatyw. Ponieważ praktycznie, w takim dniu jak ten, zawsze byłam czysta więc nie było wstępnych lewatyw. Ciotka zaczęła od serii zasadniczych. Powoli wpychała długą rurę w moje kiszki.
- Pozwól, kochana, że ciebie wyręczę. – usłyszałam niski głos Dominy.
- Suka ma świetną dupę, zobaczymy jak wytrzymała jest. – mówiła pchając rurę. Podniosłam krzyk czując ból. Ona nawet nie zatrzymała się. Zakorkowała mi pupę balonami i otworzyła zawór. Od początku do końca wyłam i piszczałam. Zrobiła mi taką serię lewatyw, że myślałam iż wyskoczę ze skóry. Gdy trzymałam lewatywę z wypiętą dupcia ona biła mnie po niej pejczem. Męczyła mi cycuszki i siusiaka. Gdy skończyła to ja ledwo stałam na nogach. Musiałam wszystko wysprzątać i przygotować do ponownej serii. Po zakończeniu porządków, zjawiłam się w pokoju na badanie, jak zawsze. Ale stół był nie gotowy do badań. Ciotka i ta Pani Joanna coś dyskutowały.
- Moja ****a, jesteś za delikatna. Ona musi poznać jak to jest być suką. Ja je przecież nie… pogadamy potem. – doleciały mnie strzępy ich rozmowy. Pani Joanna przerwała.
- Arleto, siadaj tutaj. Jak ja jestem to masz siadać przy mnie. Zrozumiałaś, suko.– powiedziała widząc, że siadam przy nogach ciotki.
- Tak Pani. – rzekłam cicho i patrząc na ciotkę siadłam przy pani Joannie.
- Gdzie się gapisz, suko. Masz patrzeć na mnie i tylko na mnie. No i masz nazywać mnie „Dominą Joanną”. Zrozumiałaś, suko. – warknęła na mnie.
- Tak, suka zrozumiała. – pisnęłam i usiadłam przy niej , wpatrzona w nią.
- Masz dodawać zawsze na końcu „Domino Joanno”, suko. – warknęła uderzając mojego sisiorka pejczem.
- Tak, suka zrozumiała, Domino Joanno. - pisnęłam cienko i płaczliwie ze strachu i bólu. ** tej chwili mój świat się bardzo zmienił. Domina podarowała mi psią obrożę, która musiałam nosić i spać w niej. Poza domem i uczelnią też nosiłam obrożę, tylko nieco mniejszą i bardziej przypominającą kolię. Ta zwykła była toporna, skórzana. Zauważyłam, że tam samo jak mama, ciotka słucha się Dominy Joanny. Ciągnięta za łańcuch, na czworakach jak suka, tak już chodziłam po domu, zostałam zaprowadzona do tego niedozwolonego pokoju. Zostałam rozciągnięta ma drewnianych deskach, kształcie litery X na ścianie.
- Od teraz będziemy się uczyć jak być prawdziwą, grzeczną suką. Nauczę cię innego rodzaju seksu. Jako wykwalifikowana suka musisz poznać praktycznie wszystkie rodzaje seksu. – oznajmiła mi Domina.
- Na początek posil się suko. – rzekła podchodząc z dużym kubkiem.
Nabrała łyżką jego zawartość i wepchnęła w moje otwarte usta. Szał! To była zwykła KUPA! Od razu wyplułam. I pożałowałam tego, bardzo boleśnie. Domina odstawiła naczynie. Wzięła krótki kijek i zaczęła pukać nim lekko po moim sztywnym sisiorku. Celowała w główkę. Najpierw nic, potem coraz gorzej było. Na koniec wyłam błagając i obiecując, że zjem wszystko i wyliżę, byle nie biła. Słychać było mnie w całym domu. Wyjąc spazmatycznie jadłam podawaną kupę i popijałam siuśkami. Szybko już i bez marudzenia. I tak powoli, stopniowo, w bólach i mękach, Domina Joanna wypleniła ze mnie opór, wstręt, odruchy obronne, czy okazywanie niechęci. Zaszczepiła za to strach, uległość totalną i bez warunkową, suczą wierność i przywiązanie bezgraniczne. Nauczyłam się w tym pokoju kochać ból, pragnąc go i dostawać orgazmów od niego. Robiłam rzeczy niesamowite, straszne i okropne. Tamte filmy co je widziałam to była namiastka tego co robiła ze mną Domina Joanna. Chodziłam za nią naga po domu na czworakach, jak suka przy lewej nodze. Jak ona siedziała to ja leżałam przy jej nogach i patrzyłam jej w oczy nigdzie więcej. Byłam szczęśliwa bezgranicznie jak mi coś rzuciła na podłogę. Piłam wodę pomieszaną z siku i kupą. Właściwie to Domina Joanna przejęła władzę nade mną całkowitą. Nadal uczyłam się seksu normalnego z pieszczotami, ruchaniem itd. Ale i seksu perwersyjnego, sado maso. Domina zrobiła ze mnie masochistkę. Taką jak ty, Mariolko. Tylko Domina Joanna robiła mi lewatywy. Było okropne a ja je tak pragnęłam. Kochałam ból, poniżanie. Ona pierwsza pozbawiła mnie dziewictwa ruchając w dupkę swoim kutasem. Musiałam jej obciągać często, nadstawiać dupci i gardła do ruchania. Ona nauczyła mnie bardzo dużo. Nauczyła mnie BDSM, SM, Eksperymentów i zabaw. Pamiętam jak dziś pierwsze co zrobiła to rozłożyła mnie na stole w tamtym pokoju, na brzuchu, z nogami rozwartymi. W przerażeniu patrzyłam jak nakłada lateksowe rękawice i nabiera garść kremu z wielkiej puszki. Wrzeszczałam, gdy smarowała mi dupkę. Potem było tylko gorzej. Powoli kręcąc pchając wsadzała kolejne palce w dupę. Nie zważała na moje piski i błagania. Powoli, a trwało to długo i bolało, jej dłoń coraz dalej wsuwała się moją dupkę. Pamiętam do dziś ten ból, gdy dłoń weszła w kanał dupci i rozwarła miesień w środku. Na pewno znasz to uczucie dobrze. Mocny ból i nagle ulga, gdy ręka jest w dupce. To jest właśnie ten najcudowniejszy moment. Wtedy to poznałam co to orgazm odbytniczy. Dostałam go razem z genitalnym tryskając sokiem. Domina długo wsadzała i wyjmowała dłoń z mojej dupci. Dotąd aż wsadzanie szło gładko bez oporów. Odtąd fistingi dupki były na porządku dziennym jak lewatywa. Bardzo często Domina Joanna zostawała u nas na noc. Wtedy ja spałam z nią. Ruchała mnie w dupala zawsze przed spaniem a potem w gardło. W nocy też potrafiła mnie wyruchać. Nie za często ale i nie za rzadko kazała mi abym ją ruchała w dupę. Potem mówiła co robiłam dobrze a co nie. Powtarzałyśmy ruchanie aż wszystko było perfekt. Wtedy to pojawił się u mnie odruch tryskania, gdy ktoś ruchał mnie w dupcie. Zawsze dostawałam orgazmu nie tylko odbytniczego ale i genitalnego, chlapiąc spermą. I to w sumie, w przyszłości zaważyło na tym, że….. no ale nie wybiegajmy na przód. Nadszedł czas bo nadejść musiał, że już właściwie jako suka zostałam wyprowadzona z domu nauki. Zrobiła to ciotka na polecenie Dominy Joanny. Jak mówiłam ciotka bała się Dominy i była jej uległa. Często była obecna przy moich zajęciach w tamtym pokoju. Wtedy była zawsze naga z obrożą na szyi. Wielokrotnie widziałam jak Domina Joanna rucha ciotkę w dupę lub wsadza jej rękę w pizdę i dupę. Często dobiegały mnie z pokoju tego, drzwi nie były zamykane wcale, krzyki i jęki ciotki i odgłosy chłosty. Czy inne przy których ciotka wysoko piszczała. Potem chodziła naga po domu, bo jej nie wolno było się ubierać w obecności Dominy, a na ciele widniały ślady seksu. Wielokrotnie Domina Joanna ruchała mnie i ciotkę w dupkę na zmianę. Często miałam zakrywane oczy i wtedy ktoś ssał mi kutasa i lizał jajka. Potem ciotka uciekała wzrokiem przez jakiś czas. W tym czasie jak wspomniałam brałam hormony, ale cycki choć sporawe nie były duże Takie między B a C miseczek. Za to reszta była super. Jak widzisz jestem wysoka i zgrabna dziewczyna. Te biodra, uda i dupa to dzięki hormonom, lewatywom i ruchaniu. Kutasek mój był nie największy. O powiększenie postarała się Domina Joanna. Codziennie ćwiczyłam pod jej okiem kutaska. Nauczyła mnie co i jak. Masaże, naciągania, klepania itd. Oraz stosowanie pompki próżniowej. Powoli codzienne wytrwałe ćwiczenia zaczęły dawać efekt. Mój kutasek zamienił się w kutasa i pałę. Nie taką jak dzisiaj ale sporą. Tutaj musiałyśmy przerwać bo Nasze Panie zawołały nas na lewatywy. Na stojaku wisiał olbrzymi podwójny wlewnik pełen roztworu. Odchodząca zeń rura rozwidlała się na dwie zakończone długimi cewnikami weterynaryjnymi z uszczelnieniem dupci. Teraz te dwie śliczne, szerokie, białe dupcie, wypinały się obok siebie. Było co podziwiać. Wlewnik szybko opróżniał się a nasze brzuszki ogromniały. Dostałyśmy na początek po siedem litrów. Zakorkowane leżałyśmy obok siebie trzymając w brzuszkach lewatywę. Zaczęłyśmy pieszczoty.
- One chyba nigdy nie nasycą się, moja ****a. – usłyszałam głos Pani Kateriny.
- Oj, chyba masz rację. To jest tak jak czasami przyjeżdża do nas Pani z Kasią, dawną przyjaciółką Mariolki. Kochają się na potęgę całymi dniami. – odpowiedziała Moja Pani. Dostałyśmy pięć lewatyw. Po przygotowaniu wszystkiego do następnej Seri, ponownie siadłyśmy na tarasie, pijąc kakao. Sasza podjęła wspomnienia. Do domu ciotki często przyjeżdżała Pani Ewa. Czasem z moją mamą. Ojczym nigdy nie przyjeżdżał. Z resztą on i ciotka nie przepadali za sobą. Pani Ewa i Domina Joanna zawsze miały do pogadania na osobności. Mama i Ciotka siedziały w pokoju. Ja siedziałam w nogach Ciotki wtedy, z obrożą na szyi jak zawsze. Mama pytała się o mnie, ciotka jej opowiadała. Mam była zadowolona. Tak chyba. Jak nie to bała się Pani Ewy. Ciotka pozwalała mi przytulać się do mamy, dopóki nie było tamtych dwoje w pokoju. Potem już siedziałam u nóg Dominy Joanny wpatrzona w jej oczy. Pani Ewa i Domina Joanna znały się dobrze. Teraz z biegiem lat zaczynałam więcej rozumieć niektóre sytuacje, które kiedyś były dla mnie za trudne. Okazało się, że Domina Joanna od samego początku, gdy zjawiłam się w domu ciotki wiedziała o mnie wszystko i dyktowała Ciotce co ma robić. Teraz musze się trochę cofnąć. Z reszta jak się zorientowałaś, Mariolko, i tak nie idzie mi za bardzo po kolei. W domu Ciotki zawsze byli jacyś goście. Najczęściej Panowie, chociaż i przychodziły Panie. Często znikali oni w tym d**gim pokoju, co nie miałam dostępu. Wtedy dochodziły stamtąd piski i jęki. Ciotka prowadziła taki dom schadzek. Tych Panów to nazywałam „wujkami”. Jak oni byli to ja chodziłam jak zwykle w kusej spódniczce bez majtek. Cienkiej koszulce i staniczku. Ciotka robiła mi lewatywy bez zamykania drzwi łazienki. Wszystko było widać. Okropnie się wstydziłam. Byłam naga. Wujkowie patrzyli i komentowali. Często ciotka kazała mi podnosić wysoko spódniczkę i pokazywać wszystko „wujkom”. To mnie przerażało. Mało tego pozwalała, aby oni mnie macali. Nie mogli dotykać siusiaka bo był zawsze w „kagańcu suki”. W okresie, gdy uczyłam się obciągać, musiałam obciągać tym „wujkom”. Ciotka od razu ostrzegła prze wypluwaniem spermy „wujków”. Ile ja się tego opiłam wtedy! Ciągnęłam różne kutasy. O różnych zapachach i smakach. Bardzo się brzydziłam jak kutas miał „serek” ale ciotka wtedy tym bardziej pilnowała, abym „serek” też połykała. Nie dawała mnie do ruchania „wujkom”. Oni proponowali jej duże pieniądze, ale Ciotka odmawiała mówiąc, że suka jeszcze nie gotowa. Bardzo często siedziałam nago a kilku „wujków stało dookoła, a ja im obciągałam i masturbowałam. Spuszczali mi się na buzię i cycki. Byłam calutka w spermie. Potem kazali abym to wszystko rozmazywała po ciele. Musiałam być już znana bo tych „wujków” było coraz więcej. A już wtedy umiałam obciągać super. Od czasu do czasu ciotka uznawała, że jestem niegrzeczna, albo się za mało staram i zabierała mnie na „trening buzi i piecie śmietanki” Wiozła mnie do najbardziej obskurnej i ponurej dzielnicy. Ten trening to odbywał się przeważnie w jakiejś zatęchłej piwnicy. Pachnącej kocimi szczynami. Szybko malowałam się wulgarnie. Przychodzili faceci. Wpychali mi w usta i gardło swoje obślizgłe członki. Ja klęczałam a oni trzymając mnie za włosy ruchali i spuszczali się do środka ja połykałam wszystko. Nie rzadko jeden czy dwóch mnie tak ruchało a już czekali następni pod ścianą. Dławiłam się i płakałam. Oni się śmiali i mówili „czego płaczesz kurwo”. „Lubisz to suko.” d**gi podniósł moją sukienkę, patrząc na mój sztywny kutasek. „o stanął suce kutas” powiedział. Oni wszyscy raczej nie przepadali za mydłem i wodą. Nigdy nie wiedziałam ilu ich było. Na zakończenie ciotka zawsze mówiła „jeszcze cztery spuściki od Panów i będzie koniec”. Nic dziwnego, że było ich zawsze pełno. Ciotka dawała każdemu na piwo, niektórym jurniejszym po dwa razy. Płaci ima za zeszmacenie mnie! Mówiła, że to dobry trening dla mnie. Potem „wujkowie” będą zadowoleni. Ciotka wymyślała często powody dla, których musiałam odbywać takie „treningi”. Wtedy jeszcze nie pozwalała mnie ruchać w dupkę. Teraz wiem, że tym wszystkim kierowała zdalnie Domina Joanna. Pewnego razu Domina Joanna zabrała mnie pierwszy raz na wieś. Na dalszą edukację suki. Jak mawiała.
- Każda suka w rui musi być kryta. A ty zawsze jesteś w rui więc trzeba cię często kryć. – mówiła, przyczepiając łańcuch obroży do prętów i zamykając nagą w klatce, w samochodzie. Początkowo jak to ja nie domyślałam się co to znaczy. Myślałam, że wiezie mnie gdzieś, gdzie mi porządnie przeruchają dupcie. Nie widziałam nic w czasie ****i. Dojechaliśmy na miejsce. Otworzyła drzwi i klatkę. Wyskoczyłam grzecznie na ziemie i przycupnęłam u jej stóp patrząc do góry uważnie na Dominę. Byliśmy na obszernym podwórzu. Naprzeciwko był stary, ale odnowiony dom z czerwonej cegły, z jednej strony murowany budynek gospodarczy, z d**giej drewniana stodoła. Z domu wyszedł facet średniego wzrostu w wieku ok. 60 lat i bardzo wysoka chuda blondyna po 40-tce. Gospodynią była Pani Aneta, znajoma Dominy Joanny.
- To są Rudi i Gerda, przyjaciele z N. – przedstawiła ich Pani Aneta. Po czym powiedziała coś do nich po angielsku (wtedy nie znałam jeszcze angielskiego) pokazując na mnie. Zrozumiałam, że mówi o mnie. Ale ja przycupnięta z dupcią przy ziemi, mając ręce pomiędzy rozwartymi udami płasko na ziemi wpatrywałam się w górę, w Dominę, nie patrząc na nic. Oni oboje przywitali się z Dominą i pogłaskali mnie po głowie. Pani Aneta poszła do domu i wróciła z dużą torbą, po czym wszyscy skierowali się do budynku gospodarczego. Ja na rękach i stopach biegłam z lewej strony nóg Dominy, mając dupkę wysoko wypiętą. Mój kutas i jajka obijały się o uda. Gerda szła za nami i coś mówiła. Usłyszałam tylko „grosse arshloch” czy coś takiego i „hund” czy „hud”. Weszłyśmy bocznymi drzwiami do małego, ogrzewanego pomieszczenia. Znajdował się tam niski stół przykryty kocem, parę starych krzeseł, jakieś słoiki i wiadra. Poza tym był tam wydzielony kąt z ubikacją, prysznicem, umywalką i lustrem. Z boku były następne drzwi prowadzące zapewne do środka budynku
- Właź suko na stół i kładź się na plecach, musimy przygotować ci otwór. – Rozkazała Pani Aneta. Tutaj Domina Joanna nie rządziła. Szybko wykonałam polecenie, podczas, gdy Panie włożyły długie, lateksowe rękawice i przygotowały sprzęt do lewatywy. Poczułam jak Pani Gerda smaruje mi moją dziurkę i jednym ruchem pakuje końcówkę węża. Poczułam jak wypełnia mnie letnia woda. Pisnęłam. Natychmiast dostałam mocnego klapsa i już do końca byłam cichutko. Płukali mnie długo. Gdy Pani Aneta uznała, że jestem czysta, wyjęła z torby grube kutasy. Pani Gerda znowu smarowała mi otworek. Wepchnęła palce i ruchała mnie palcami. Stękałam i jęczałam bo zaczęło być mi dobrze. Po chwili wyjęła palce a wsadziła sztucznego kutasa. Lekko krzyknęłam. Pani Aneta ze zdziwieniem zapytała czemu jestem taka ciasna, kiedy ostatni raz była pierdolona. Domina wyjaśniła, że jeszcze tak naprawdę to nie byłam ruchana. Było to jeszcze przed tym jak ona mnie zaczęła ruchać.
- A kiedy duży p..s ją ruchał? – spytała
- To jej pierwszy raz – odparła Domina.
Tymczasem Gerda zmieniła kutasa na większy. Posuwała mnie mim dłuższą chwilę, aż Pani Aneta stwierdziła, że dosyć. Posmarowałam mi obficie otwór w środku i na zewnątrz czymś co pachniało lekko piżmem i moczem. Domyśliłam się, że to musi zwabić psa. Potem kazała mi wstać i włożyć na gołe ciało gruby, zniszczony, ale ciepły i długi płaszcz. Na nogi wysokie ocieplane kalosze. Twarz zasłoniła maską. Pani Gerda otworzyła boczne drzwi i weszła do środka trzymając mój łańcuch z obroży. Pani Aneta mocno popchnęła mnie w tamtym kierunku. Weszłam, gdzie kazano. Pani Aneta weszła i zamknęła drzwi za sobą. Znajdowałyśmy się w bardzo dużym i dość pustym pomieszczeniu. Na środku stał dziwny mebel. Coś jak połączenie fotela, wąskiego stołu i klęcznika. W wielu miejscach zwisały i leżały skórzane pasy. Ten mebel można było opuszczać, podnosić i obracać na różne strony. Widok tego czegoś nie wróżył nic przyjemnego. Zaczęłam cicho piszczeć ze strachu. Pani Aneta spojrzała surowo na mnie i mój pisk zamilkł. Dookoła stały małe kamery i sprzęt oświetleniowy. Mimo, że było ciepło i byłam w grubym płaszczu, to drżałam mocno cała. Pani Aneta rozkazała mi uklęknąć na klęczniku i położyć się cyckami i brzuchem na blacie. Dopiero teraz zauważyłam mężczyznę siedzącego obok. Mieszkał razem z Panią Anetą na gospodarstwie. Obie Panie mocno unieruchomiły mnie pasami, tak że nie mogłam się ruszyć, ale mogłam kręcić głową i widzieć wszystko. Poły płaszcza zarzuciły mi na plecy. Pupę miałam mocno wypiętą do góry. Pani Gerda wyjęła miarę z kieszeni i zmierzyła odległość od podłogi do otworu w mojej pupie. Na jej znak, mężczyzna podnosił i opuszczał ten mebel ze mną dopóki moja dupka nie znalazła się na odpowiedniej wysokości podłogi. Teraz była elegancko wypięta i rozwarta.
- No przygotuj się kurwo, twój kochanek nadchodzi. – oznajmiła Pani Aneta
Z zewnętrz słychać było głuche poszczekiwania. Pani Aneta otworzyła drzwi i wpuściła Pana Rudiego trzymającego na krótkiej smyczy ogromnego p... Był to chyba dog. P.. kapała z pyska ślina i wyglądał dosyć przerażająco. Na pysku miał skórzany kaganiec. Przednie łapy były w grubych, wełnianych skarpetach, owiniętych taśmą. Pomyślałam, że przynajmniej mnie nie podrapie. Pani Gerda zachęcała p… klepiąc mnie po wypiętej pupie. Poczułam jak p… obwąchuje moją kapiącą, suczą wydzieliną dziurkę. [ … wycięte …. ]
Powoli podniosłam głowę. Pan Rudi trzymał mocno p... Pani Aneta odwiązała mnie – powiedziała:
- No szmato, to jeszcze nie koniec, odwracaj się, Bruno porucha cię od przodu. Próbowałam wstać ale nie mogłam, nogi miałam jak z waty. Obie Panie zaczęły się śmiać, a Pani Gerda powiedziała coś co nie zrozumiałam.
- Pani Gerda mówi, że jeszcze żadna suka nie wstała o własnych siłach po pierwszym jebaniu przez Bruna. – przetłumaczyła.
Obie Panie pomogły położyć mi się na plecach. Pod tyłek podłożyły zrolowany koc, nogi przywiązały do słupków przyrządu, tak że tyłek miałam ładnie wyeksponowany. [ … wycięte …] Wreszcie Pani Aneta i Pani Gerda stwierdziły, że suka ma dosyć krycia. Pan Rudi wyprowadził szarpiącego się do mnie Bruna z pomieszczenia. Leżałam z rozwartą dupą, mój kutas sterczał twardo. Z rozwleczonego otworku ciekło. Pani Aneta wszystko dokładanie filmowała, robiła zbliżenia. Potem Panie odwiązały mnie. Obsunęłam się jak szmaciana lalka na podłogę. Obie praktycznie zaciągnęły mnie pod ramiona do poprzedniego pomieszczenia, rozebrały i położyły na stole. Pani Aneta zrobiła mi lewatywę. Robiła długo a właściwie lała wężem chłodną wodę w luźną dupkę. Wreszcie stwierdziła, że suka ma dupę czystą. Zostawiły mnie leżącą na stole. Po jakimś czasie do pomieszczenia weszła Domina Joanna. Cały ten czas nie wtrącała się do niczego, tylko obserwowała.
- No suko jak na pierwszy raz to poszło ci nie najgorzej. – powiedziała rozwierając mi pośladki i oglądając otarcia. Stwierdziła, że dupa nie mydło i że się nie zmydli a do następnego razu wszystko się zagoi.
- Pić. – stęknęłam cicho.
Domina wyprowadziła mnie gołą na podwórko. Podprowadziła do studni, gdzie stało wiadro z wodą. Łapczywie zaczęłam chłeptać. Poczułam jak coś wącha mi dupkę. Obejrzałam się i szybko posadziłam pupcię na trawie piszcząc i skomląc. To był Bruno. Rozległ się śmiech. Wszyscy stali koło domu i patrzyli na moje przerażenie, bawiąc się tym. Domina ciągnęłam nie na łańcuchu a ja idąc na czworaka starałam się trzymać dupcie jak najbliżej trawy. Prawie że robiłam tzw. „łyżwę” . Wskoczyłam do klatki w samochodzie i zostałam zamknięta. Wróciliśmy do domu Ciotki. Ta na mój widok aż się wystraszyła. Szybko zrobiła mi lewatywy czyszcząc kiszki. Sama wykąpała mnie w wannie i nasmarowała dupcie maścią. Domina Joanna nie oponowała. Kazali mi iść spać. Szybko udręczona zapadłam w nerwowy sen. We śnie olbrzymie stado dużych psów kryło mnie bezlitośnie. Płakałam i krzyczałam *********. Taki był mój pierwszy raz. Tego nie zapomnę. Potem co najmniej dwa razy w miesiącu Domina woziła mnie tam na krycie. Bruna już nie było ale byli inni goście z zagranicy z psami. Pani Aneta miała również k..y. I te k..y ja, no tego, musiałam, początkowo nie chciałam, ale dostałam parę razy w pysk od Pani Anety, rozbeczałam się i już grzecznie robiłam co kazali. Oni filmowali wszystko.
- No, ale może to za szczegółowo, Mariolko. No wiesz. Rozgadałam się za dużo i zeszłam z tematu. – powiedziała Sasza.
- Ależ, Saszeńko, wcale nie odbiegłaś od tematu. To takie realne i podniecające. – odparłam szybko z wypiekami.
- Sasza, Mariolka, dziewczyny, marsz do łazienki, już czas. – dobiegł nas głos Mojej Pani. Szybko zerwałyśmy się i podniecone czekającymi nas lewatywami popędziłyśmy do łazienki, rozrzucając po drodze sukienki. Gołe wpadłyśmy do środka. Po chwili wielkie, szerokie, jędrne dupcie, przytulone do siebie, wypięły się przyjmując długiego, gumowego węża w kiszkę. Jak zwykle lewatywy były z jednego ogromnego zbiornika i dwóch kanek. Zbiornik może pomieścić dwadzieścia litrów na raz. Bo to jest wlewnik dla dwóch osób. Najpierw Pani Saszy napełniła go dziesięcioma litrami, po pięć dla każdej. Potem było dwanaście, czternaście i na koniec szesnaście litrów. W przerwie między lewatywami a wypróżnieniami mogłyśmy się kochać i pieścić obie, trzymając w brzuszkach płyn. Oczywiście oddawałyśmy się temu z rozkoszą. Sasza ssała mojego sztywnego ptaszka aż tryskałam żółtawym płynem (taką mam spermę) Ja odwzajemniałam się jej tym samym. Mrucząc i popiskując ssałam „mojego kochanego potwora”, kutaska Saszy. Sasza dostawała orgazmów na sucho. Po sesji, po wyczyszczeniu i wymyciu sprzętu, popędziłyśmy na taras, narzucając na nagie ciała, byle jak sukienki. Były one zapinane z przodu, ale my nigdy nie robiłyśmy tego.
Mój mały kutasek sterczał mocno. Sasza przeciągnęła się i zamruczała rozkosznie. Jej sukienka rozeszła się na boki. Olbrzymie, wspaniałe cyce, mają chyba rozmiar E czy FF wyskoczyły na wierzch jak sprężyny. Czarne, grube jak pale suty w brązowych, wielkich oczkach aureolek zatańczyły seksownie. Obsunęła się nieco dupcią z fotela. Mocne uda zwarły się a potężna, krzywa, łysa pała zadrgała w pionie. Natychmiast poczułam ogromne pulsowanie dupci. Zaczęłam wiercić się i kręcić, popiskując radośnie.
- Chodź do mnie Mariolko, pragnę ciebie, sunio. – wyjęczała rozkosznie patrząc na mnie przymrużonym ślepkami o długich rzęsach. Dobrze wiedziałam o co jej chodzi. Bardzo to lubiłyśmy obie. Na to nie potrzeba było zgody naszych właścicielek. Nie wolno nam było jedynie ruchać się bez zgody a takie pieszczoty były dopuszczalne. Jęcząc cicho wgramoliłam się nad biodra Saszy. Powoli opuściłam dupkę. Rozkosznie sapiąc i piszcząc przeżywałam jak zawsze nadziewanie się na ten cudowny pal. Wkrótce opadłam dupcią na jej uda nadziana aż do kiszki. Tego nie da się opisać. Nasze przeżycia w takich momentach są nie do opisania. Całowałyśmy się i pieściłyśmy nawzajem swoje cycki i sutki. Trwało to trochę jak zawsze nim nasyciliśmy pierwszy głód. Siedziałam nadal z kutasem Saszy w dupce. To zakrzywienie jej było cudowne. Kutas dotykał tego miejsca w dupce, które powodowało orgazmy odbytnicze u mnie i wytryski. Brzuch Saszy teraz się kleił, ale to nam nie przeszkadzało. Zgarnęła ona palcami ten kleik i oblizywała je.
- Dziewczyny co wy tam robicie. – dobiegł nas głos Pani Kateriny.
- Nic, proszę Pani Kateriny, siedzę na Saszy i słucham jak opowiada. - odpowiedziałam grzecznie.
- Ach, siedzisz, no tak widzę. Tylko nie spadnij z niej, Mariolko. – odpowiedziała Pani Katerina i głośno się roześmiała.
- No, Saszeńko, co było dalej, mów. – powiedziałam podskakując na kutasku.
- Dobrze, tylko siedź spokojnie. Nie skacz bo nie mogę się skupić. – zaśmiała się ona.

ROZDZIAŁ TRZECI
SPRZEDANA PO RAZ PIERWSZY

Pobyt u Ciotki i moja nauka została zakończona. Byłam już prawdziwą suczką a właściwie to nie suczką a kurwą. Suczką to stałam się dużo , dużo później. No ale nie uprzedzajmy faktów. Ciotka oznajmiła mi, że mam się przygotować bo jutro wyjadę do pracy w pensjonacie, w Niemczech. Popracuje, zarobię i wrócę. Tutaj i tak nic nie zarobię. Dodała jeszcze, żebym nie brała ze sobą dużo rzeczy bo wszystko dostanę na miejscu. Pełna obaw spakowałam trochę ciuszków i kosmetyków. Bałam się, to prawda. Nie umiałam nic po niemiecku i nic nie rozumiałam. Powiedziałam o tym ciotce. Ona odparła, że w tej pracy nie muszę rozmawiać po niemiecku, będę pracować w pensjonacie jako pokojówka. Cóż wierzyłam Ciotce. Nazajutrz przyjechała mercedesem do Ciotki kobieta chyba koło 60-dziesiątki z kierowcą. Ładnie ubrana i trochę mówiła po polsku. Była bardzo miła dla mnie. Obejrzała mnie nagą. Długo nie zabawiła. Pewnie wszystko było ustalone wcześniej. Wyszła na chwilę z Ciotką do d**giego pokoju i po krótkiej chwili wróciła. Ciotki nie było. Ja ubrana czekałam gotowa.
- No, „szlampen” com, com. – powiedziała do mnie. Popychając lekko. Obejrzałam się Ciotka stała w drzwiach pokoju. Pomachała mi jakoś tak dziwnie. Wyszłyśmy do samochodu. W samochodzie ta kobieta zabrała mi paszport. Potem dali mi coś do wypicia. Po chwili jazdy zmorzył mnie sen i zasnęłam na tylnym siedzeniu. Nie wiem, gdzie ani jak długo jechaliśmy. Obudziłam się w łóżku, w jakimś pokoju. Obok było d**gie łóżko. Miało rozrzuconą pościel, ale tej osoby nie było. Przyszedł jakiś facet i zaprowadził mnie do innego pokoju. Jakby do biura. Tam siedziała ta kobieta co mnie przywiozła. Kazała mówić do siebie Madame Beate. Powiedziała bez ogródek, że na początek muszę odrobić u niej to co zapłaciła Ciotce. Powiedziała, że mieszkanie, jedzenie, ubranie, kosmetyki, lekarz, fryzjer i inne będzie mnie kosztować około dwa tysiące euro na miesiąc. Mam pracować sześć dni w tygodniu od ósmej rano do czternastej jako dziewczyna do sprzątania i pomocy. Dostane za to cztery euro za godzinę. Od siedemnastej będę pracować jako kurwa. Za każdego klienta dostanę dziesięć euro za fullserwis, pięć euro samo tylko obciąganie z połykiem. Fullserwis to ruchanie mnie w dupę w kondonie i spust do ust z połykiem oraz wszystko co klient chce. I tak się zaczęło. Zostałam pierwszy raz SPRZEDANA! Chciałam uciec, ale jak, dokąd i gdzie. Nawet nie wiedziałam gdzie jestem. Brak paszportu też utrudniał sprawę, ale to można było pominąć. Byłam pilnowana. Moją współlokatorką okazała się być, młoda Ukrainka Lena. Lena była gruba. Miała wielkie dupsko, malutkiego ptaszka i małe cycki. Była wykastrowana. Nie miała worka. Lena jako młody chłopak straciła rodziców i musiała być w domu dziecka. Ponieważ miał malutkiego ptaszka, robiono z niej dziewczynkę. Musiała obsługiwać bogatych ludzi, którzy przychodzili i szukali takie ****************. Personel zarabiał na niej. Była ruchana w dupkę, usta, obciągała. Była przywiązywana i ruchały ją psy. Tam znalazła ją Madame Beate i kupiła. Poszukiwała młodych transek. Lena twierdziła, że tu ma o wiele lepiej niż tam. Nadal robi to samo a nawet wpychają jej ręce w dupkę ale i tak jest lepiej. Bardzo zaprzyjaźniłam się wtedy z Leną. W pensjonacie było jeszcze kilka dziewczyn i chłopców. Tak samo jak my. Dodatkowo po południu przychodziły inne dziewczyny. Wyglądało to, że takie co to lubią się ruchać bez pieniędzy. Pewnie klienci płacili Madame Beate za nie. One tylko dawały dupy. W pensjonacie było jeszcze dwóch ochroniarzy, kierowca i pomocnik co się zajmował ogrodem, naprawami itd. Była też Frau Gertruda. Ani ładna, ani miła. Była dużą kościstą transką po pięćdziesiątce. Nie miała cycków ale duże, grube sutki i kutasa wielkiego. Ten kutas nie bardzo jej stawał. I ona wtedy nas biła i wściekała się na nas. Bo ona nas też używała. To ona zajmowała się nami, transkami. Była jakby treserką transek. Przychodziła po południu i przygotowywała nas do d**giej zmiany. Ja właściwie byłam tam jakby na przyuczeniu. Jak wspomniałam pracowałam jako kurwa od 17 do ostatniego klienta. Czasem aż do rana. W soboty wychodziłam z Leną pod „opieką” Frau Gertrudy pracować na ulicy. Pracowałam od 19 do rana. Za to niedziele miałam wolne od klienta. Jako ładna, młoda, wysoka i zgrabna miałam bardzo duże powodzenie. Do tego miałam figurę dziewczyny. Byłam nieco pulchniejsza jak teraz, no i wcięcie w pasie, szerokie biodra, wystająca pupa i krągłe uda. Słowem śliczna czarnulka z długimi lokami i małymi cyckami. Czasami miałam koło dwudziestu klientów dziennie. Po piątym czy szóstym byłam tak przeruchana, że nie mogłam stać na „pieska” wtedy Frau Grtruda pozwalała, aby klienci wsadzali mi jak leżałam na boku lub plecach. Każdy dzień zaczynał się o siódmej. Wstawałam i razem z Leną pielęgnowałyśmy swoje otworki, które przeważnie były jeszcze otwarte od ruchania. Frau Gertruda dawała nam żele i maści do pielęgnacji. Jak dawała za mało to wylizywałyśmy sobie otworki w dupciach nawzajem. Jadłam coś, robiłam makijaż i ubierałam się. Potem od ósmej do czternastej pracowałam jako dziewczyna do sprzątania i pomocy. Potem mogłam coś zjeść zanim nie przyszła Frau Gertruda. Co parę dni jedna z nas musiała wymyć jej otwór językiem. Było to obrzydliwe bo chyba się nie myła i nie podcierała. Początkowo to się porzygałam kilka razy. Ale potem już się przyzwyczaiłam bo miałam takich klientów co kazali sobie lizać dupy. Piłam też jej siki i klientów siki też piłam. Potem Frau robi nam lewatywy i sprawdza otwory. Przed lewatywami jedna z nas musi jej obciągnąć mocno kutasa aż stanie. Następnie ona rucha tą d**gą a ta co obciągała, klęczy z otwartymi ustami i musi połknąć spermę. Potem zmywamy poprzedni makijaż a Frau Gertruda robi nam taki wulgarny jak prostytutki. Następnie daje nam ubrania. Początkowo moja „różyczka” była czerwona, bolesna i szczypała mnie. Mimo, że byłam ruchana w domu ciotki to jednak tutaj w pensjonacie to było co innego. Kiedyś Madame Beate zaproponowała mi zagranie w filmach. Powiedziała, że wtedy odrobię część długu. Zagrałam, ale to było zbyt bolesne dla mnie i nie chcę wspominać. Długu i tak nie odrobiłam. Teraz wiem, że to była fikcja, ten dług. Najbardziej nie lubiłam klientów co lubili jak mnie boli i płaczę. Nakładali na kutasy takie różne kostropate nakładki i ruchali tym. Wtedy wyłam i wrzeszczałam okropnie. Inni wsadzali mi do środka ręce. Jednak najgorsi byli Turki i inne brudasy. Przeważnie śmierdzieli, płacili za godzinę, za jednego a było ich kilku. Po takiej godzinie byłam cała obolała w siniakach. Pluli na mnie i sikali. Umieli tak bić, aby nie było śladów. Najbardziej lubiłam starszych Panów. Traktowali mnie jak dziewczynę i dawali napiwki, ale ta wredna Frau zabierała mi je zaraz. Gdyby nie Lena to bym nie wytrzymała, zwłaszcza na początku. Często nocami ryczałam, po ruchaniu nie mogłam ruszać nogami. Ona pomogła mi przetrwać najgorsze. Kochałam ją bardzo. Często same pieściłyśmy się. Lena ostrzegała mnie, abym nigdy się nie zgodziła, gdyby jakiś Turek lub inny „brudas” chciał, abym pracowała u niego. Bo u takich szybko dziewczynę wykończą w rok lub kilka miesięcy. W pensjonacie miałam być kilka miesięcy, ale okazało się, że miałam być tak długo jak zechce Madame Beate. Mój otwór prawie się nie zamykał nigdy do końca. Lena mówiła, że to normalne i trzeba nosić dużą podpaskę. Widziałam jeszcze trzy inne transki, ale nie rozmawiałam z nimi. Nie miałam okazji, tak byłam pilnowana. Ta Frau Gertruda lubiła często ściskać moje jajeczka i patrzeć jak płaczę. Mówiła, że jestem jej toaleten i kazała mi myć językiem kutasa, jajka i otwór w dupie. Już mnie nie bolało jak ruchał mnie pierwszy klient. Bolało dopiero jak ruchał piąty, szósty. Tylko piekło mnie w środku. Po szóstym kliencie Frau Gertruda pozwała, aby ruchali mnie na leżąco. Frau Gertruda pozwalała też, aby ruchali mnie bez gumy i wpychali ręce. Madame Beate to się nie podoba i była zła na nią. Bo dziewczyny którymi się Frau „opiekuje” mają szybko luźne dziury, potem ona musi je sprzedawać za pół darmo Turkom albo do zwierzyńca. Tej Frau Grtrudy to nie lubiłam i bałam się jej. To wredna suka. Wyżywała się na mnie. Często zostawała na noc w pensjonacie. Wtedy musiałam spać z nią. Nawet jak ledwo chodziłam po klientach. Najgorzej bywało jak wtedy wpychała mi w dupcie swoją pięść. A łapy miała wielkie. Często jak spałam z nią to wpychała mi rękę w dupę i wyjmowała dopiero rano. Jak próbowałam się raz uwolnić w nocy to ona biła mnie po twarzy. Na szczęście na d**gi dzień była niedziela i dupcia powoli się zamykała. Robiła mi to coraz częściej. Na początku wpychała tylko dłoń zwinięta w taki rulonik. Robiła to powoli i wyjmowała. Potem już wpychała całą pięść. Lena twierdziła, że Frau potrafi tak długo męczyć dziewczynę, czy chłopca, czy transkę aż wyćwiczona dupa przyjmuje jej rękę do łokcia. Jednak muszę się ci przyznać , Mariolko, że jak ból ustępował do mój ptaszek sztywniał i puszczał kilka kropel spermy. Jak mówiłam, nauka u ciotki wpoiła we mnie seks do podświadomości. Byłam pupilkiem Frau Gertrudy. Lena powiedziała, że jak zjawi się nowa transka to ona da mi spokój. Tam w pensjonacie też byłam ciągle podniecona. Najbardziej brakowało mi lewatyw. Jak się spuszczałam w trakcie fistingu dupki przez Frau to ona nigdy nie krzyczała na mnie ani nie biła. Lena mówiła, że ta Frau jej też tak robiła jak spała z nią. Klienci pieprzyli mnie przeważnie w gumkach ale ochroniarze, kierowca i pomocnik oraz Frau Gertruda ruchali bez i spuszczali się do środka. Byłam bardzo często bita po tyłku, moje jajka były obwiązywane sznurkiem, za który Frau Gertruda mnie ciągała. Mój fiutek miał stale obciągniętą skórkę z główki. Poniżej główki był mocno obwiązany tasiemką, która była przyczepiona do mojej obroży na szyi. Zawsze miałam obrożę. Sisiorek wystawał mi spod sukienki. Przez cały czas jak tam byłam, od 8 do 17. Potem jak przychodzili klienci to już nie. Jak tylko poruszałam głową to był on boleśnie ciągnięty i szarpany. A jak Frau Gertruda uwalniała mi ptaszka to natychmiast zakładała na niego „kaganiec suki” jaki nosiłam u ciotki. Wszyscy bili mnie po tyłku, ptaszku, jajkach, buzi, ale nie bili po cyckach. Często jak rano wynosiłam śmieci Pan pomocnik już czekał na mnie. Zawsze zdarzało to się dwa razy na tydzień. Wołał „kom, kom szlampen” co znaczyło „chodź dziwko”. Chwytał mnie za kark i prowadził do składziku. Siadał na krześle a ja stałam przed nim. On: „zit hoszen” wiedziałam, że mam ściągnąć majtki. Wtedy on jedną ręka mocno ściągał mi skórkę z ptaszka i trzymał ją palcami, aby się nie naciągała powrotem a d**gą otwartą dłonią uderzał po główce. Robił to tak długo aż zaczynałam piszczeć i płakać. A jak bił mnie po ptaszku to mocno zaciskał mi jajka. Pytał: „szmerce, szmerce”, kiwałam głowa i mówiłam: „ja, ja”. On na to: „arszloh”. Wiedziałam, że mam wypiąć pupę, i że będzie wpychał w nią różne rzeczy jak trzonek łopaty, wielki ogórek. Zawsze jednak naciągał na nie kondony. Nawet, gdy mi wpychał coś w pupę to i tak bił mnie po główce albo mocno szarpał ptaszka. Zawsze jak byłam u niego to robił mi coś bolesnego i bił po ptaszku i jajeczkach. Jak już mnie rozciągnął to musiałam klęknąć na podłodze a dupę wypiąć wysoko i rozciągnąć sobie szparę rękoma. On walił sobie konia i wpychał mi do środka wtedy, gdy się spuszczał. Całą jego spermę miałam w środku pupy. Potem korkował mi pupę pompowaną zatyczką i kazał dokładnie wylizać kutasa. Chodziłam wtedy cały dzień z tą zatyczką. Z pupy wisiała mi czarna rurka z gumową gruszką na końcu. W tych dniach każdy mógł mnie ułożyć dupą do góry, wpuścić swoją spermę i ponownie zatkać. Niektórzy robili to kilka razy. Potem jak Frau Gertruda mnie odtykała to chlustało ze mnie takie wodniste a nie gęste. Musiałam to wypić. Potem robiła mi lewatywy. Moja dupa od tego ciągłego ruchania i wpychania rąk bardzo się rozeszła na boki. Byłam cienka w pasie za to dupkę i biodra miałam wielkie. Nie takie jak teraz ale mniejsze, też duże. Kiedyś przypadkowo udało mi się podejrzeć moją i innych transek kartotekę. Każda z nas miała swoją kartotekę. W niej było napisane:
Name: Prinzessin Arlette (tak mnie nazywali)
Schlampe, Huren, (chyba dziwka, kurwa)
Status: Sklave
natürlichen Brustgröße B !!! (biust naturalny wielkośc B)
Arbeit: lokal und strasse, reise auf klienten, (praca w lokalu I na ulicy)
Nicht deutsch sprechen ( nie mówi po niemiecku)
Sex: Passive anal, Aktive tief oral, sperma schlucken, Faust im arsch, Leichte schlage, gangbang, (pasywna analnie, aktywna oralnie z połykaniem, chyba pięść w dupie, tego nie wiedziałam, gagnbang)
für 3 monat: Piss, Doppel anal, Kaviar, Bdsm, Hunde und Pferde, Film, Kastration, Medizinishe experimente ( z 3 miesiące: piss, kupa, pies I …., filmy, wykastrowanie, eksperymenty medyczne – to moja przyszłośc)
Spezialität: Faust im arsch (chyba wsadzanie pięści w dupę)
In 6-9 Monatenfür einen Kunden odereinem türkischenBordellzu verkaufen ( Dalsza przyszłośc to za 6-9 miesięcy suka będzie skierowana do pracy w burdelu u Turka)
Oto Inne
Name: Roma
Schlampe, Huren,
Status: Sklave
Arbeit: lokal, reise auf klienten,
deutsch sprechen
Sex: Passive anal, Aktive tief oral, sperma schlucken, Faust im arsch, Schwere schlage, gangbang, Piss, Doppel anal, Kaviar, Bdsm, Hunde und Pferde, Film
Spezialität: Hunde und Pferde

Name: Kleine Kristina
Huren,
Status: Freie
Arbeit: lokal, strasse
deutsch sprechen
Sex: Passive anal, Aktive tief oral, sperma schlucken,
Spezialität: arsche lecken

Tak więc wiedziałam co mnie czeka. Sprzedaż do burdelu u Turka. Lena mnie ostrzegała. Nie wiedziałam co mam robić. Los jednak postanowił za mnie. Siedziałam nadziana na kutasie Saszy mrucząc rozkosznie i słuchając. Ona uciskała moje sutki. Mam okropnie wrażliwe sutki więc parę razy pociekło mi z kutaska na jej łono. Sasza, jak to ona, zebrała ten soczek palcami i oblizała je.



ROZDZIAŁ CZWARTY
SPRZEDANA PO RAZ d**gI

Po przeczytaniu mojej kartoteki byłam niespokojna. Nic nie mogłam zrobić, aby nie zostać oddana do tureckiego burdelu. Lena powiedziała, że jedyne wyjście to dobrze pracować i nie sprawiać kłopotów, to może coś się zmieni jak madame Beate zobaczy, że jestem posłuszna i wartościowa kurwa. Tak więc robiłam wszystko, aby klienci byli zadowoleni. Kosztowało mnie to wiele upokorzeń i bólu. Lena wieczorem i rano wylizywała moja rozwarta wysunięta na wierzch różę. Moja „róża” stała się ogromna i wystająca. Pewnego dnia ruchał mnie jakiś starszy klient. Zachowywał się inaczej niż zwykli klienci. Był bardzo zadowolony ze mnie. Mówił o tym Frau Gertrudzie. Po paru dniach do pensjonatu przybyła szykownie ubrana starsza kobieta, tak po 60-tce. Poszła do gabinetu Madame. Ja w tym czasie sprzątałam. Zostałam zawołana do gabinetu. Dygnęłam na powitanie. Mój podwiązany ptaszek podskoczył szarpnięty boleśnie. Ta Pani wzięła nożyczki z biurka i odcięła tasiemkę. Sztywny ptaszek sterczał poziomo. Prinzessin Arlette, powiedziała ta dystyngowana Pani podnosząc moją sukienkę. Kazała mi się nachylić i rozewrzeć rękoma szparę. Macała moją stercząca „różyczkę”. Na koniec musiałam się rozebrać do naga. Obejrzała mnie dokładnie, była zadowolona ale nie pokazywała tego po sobie. Odniosłam wrażenie, że marudziła trochę. Kazano mi się ubrać i czekać za drzwiami. Stałam niepewna co do losu. Byłam już zrezygnowana. Myślałam, że teraz trafię do turka. Po dłuższej chwili wyszła z gabinetu ta Pani i Madame Beate. Pani trzymałam w dłoni mój paszport i chyba moją kartotekę. Madame Beate powiedziała łamanym polskim, że mam iść do pokoju i zabrać wszystkie swoje rzeczy, Frau Helga zabiera mnie do pracy. Dygnęłam i pobiegłam spakować rzeczy. Przyszła Lena i pytała czy wrócę i dokąd jadę. Powiedziałam, że chyba zostałam sprzedana tej Frau Heldze i raczej nie wrócę. Oraz, że nie wygląda, abym trafiła do burdelu turka. Ta Frau była za bardzo elegancka. Lena też tak myślała. Pożegnałyśmy się serdecznie z płaczem i całusami. Frau Helga wywiozła mnie na północ Niemiec. Blisko Holenderskiej granicy. Frau Helga ma kilka domów, zatrudnia dziewczynki, chłopaków i transki. Transki są najtańsze więc mają dużo pracy. . Mieszkałam razem z dwiema innymi kurwami w przyczepie campingowej. W d**giej przyczepie mieszkał nasz opiekun, Pan Roman, Polak. Generalnie moje miejsce pracy było w oddalonym o ok. 200 m parku, a właściwie niewielkim lesie. Tam dawałam dupki i robiłam co kazali. Chyba że padało to szłam z klientem do przyczepy. Ten park to miejsce gdzie pracują dziewczyny trans. Miałam odciążyć nieco te dwie panienki z którymi będę mieszkać. Miały wiele pracy bo chętnych na tanie trans-kurwy jest sporo. Klientami naszymi byli prawie wyłącznie kolorowi, Turcy i inni gastarbaiterzy z południa i wschodu. Nie mają dużo pieniędzy, ale też i niewielkie wymagania. Inni zamożniejsi klienci biorą sobie młodsze trans-kurewki do domu. Pan Roman powiedział, że moim klientom wystarcza że kurwa będzie biała, o jasnej cerze, mocno umalowana no i tania. Większość z nich chce żeby kurwa taka jak ja possała im chwilę kutasa, potem nadstawiła dupę, a na końcu połknęła spermę.
Pracowałam ok. 8-10 godzin dziennie, a jak było trzeba to nawet 12.
Z tą moją szerszą dupą to jak wyjaśnił mi Pan Roman jest tak, że po regularnym częstym ruchaniu, na skutek rozpychania poszerza się odległość pomiędzy dwiema kośćmi w pupie. Chyba miał rację bo jak sobie przypominam kiedy byłam prawie codziennie jebana przez wujka i innych, to ciotka gderała że od tego ruchania to mi dupa tylko rośnie i ciągle musi mi kupować nowe spodnie bo się nie mieszczę. A ja głupia myślałam, że po prostu cała rosnę więc tyłek też. W przyczepach pracowałam kilka miesięcy. Teraz już moja dupa była tak rozruchana, że praktycznie mogłam przyjmować dowolną ilość klientów. Frau Helga była bardzo zadowolona z takiej trans-kurwy. Frau Helga prowadziła swój kurewski interes razem z tym facetem co to mnie znalazł w pensjonacie madame Beaty. Był on holendrem. Tak naprawdę to mieli i mają dziewczynki po obu stronach granicy. Po pewnym czasie pracy w przyczepie wziął on mnie do siebie do domu. Zamieszkałam z nim. Sprzątałam i prowadziłam mu dom. Nazywał się tak dziwnie Olgen. Oczywiście on ruchał mnie i bawił się mną dowoli, gdy nie pracowałam akurat u Frau Helgi. Praca u Frau Helgi i Olgena była dobra. W zasadzie nie byłam traktowana źle. Oddano mi mój paszport, telefon i inne prywatne rzeczy zabrane przez Madame Beate. Już nie chciało mi się uciekać. Na dodatek miałam założone konto w banku, gdzie co jakiś czas wpłacana była spora sumka. Oczywiście, mój dług wymyślony przez Madame beate, jak mówiłam był fikcją. Ale u Frau Helgi musiałam odpracować to co zapłaciła za mnie. Po niecałym roku powiedziała mi, że spłaciłam jej całą sumę. Muszę przyznać, że Pan Olgen popuścił mi cugli za mocno. Bardzo mu się podobała taka transka jak ja. A jak wiesz, Mariolko, mam naturę raczej brykającą, tak jak i ty. My musimy mieć nad sobą nieco twardą rękę. Zaczęłam nawet dyskutować z Panem Olgenem i mieć swoje fochy. Z Frau Helga takie rzeczy były nie do pomyślenia. Tak naprawdę to pracując u Frau Helgi pogodziłam się, że jestem trans kurwą i było mi dobrze. Frau Helga ustalała z klientem co będzie ze mną robił. To ona musiała zaakceptować klienta a nie odwrotnie. Klienci byli czyści i na poziomie. Często mili. Tam jeśli klient chciał mnie chociaż dotknąć to musiała się zgodzić Frau, musiał zapłacić i pójść ze mną do ładnego pokoju z dużym łóżkiem, wielkim lustrem, łazienką. Było mi dobrze i chyba dlatego zapomniałam szybko co przeszłam do tej pory. Teraz nawet tak sobie myślę że to chyba też moja wina.
**óż od jakiegoś czasu, zawsze gdy byłam brana w dupę przez klienta to się spuszczałam. Kutasek raz mi stał a raz nie, ale wytrysk miałam zawsze.
Niestety jak się domyślasz większości klientów to się nie podobało i zaczęli zgłaszać pretensje do szefowej agencji, w której pracowałam. Frau Helga (szefowa) przeprowadziła ze mną kilka rozmów. Obiecałam że to się nie powtórzy ale nie dałam rady. Tryskałam zawsze przy pierwszych dwóch klientach, a czasem przy trzecim też. Potem w różnych odstępach. Aby temu zapobiec przed seksem zawsze byłam dojona dłonią po dwa trzy razy aż kutasek przestawał mi sterczeć. Mówili że mam się przyzwyczaić do tego żeby odczuwać przyjemność głównie w dupci i buzi przy obrabianiu kutasów. Nawet to rozumiem. Kurwa ma pracować a nie podniecać jak byle cichodajka, nieprawdaż? Ostatecznie przegięłam, gdy się zbuntowałam i uderzyłam klienta, który zapłacił Pani Heldze bardzo dużo pieniędzy za możliwość włożenia mi w tyłeczek ręki. Na początku się zgodziłam, ale potem zaczęłam się z nim szarpać.
Dwa dni później Frau Helga porozumiała się z Olgenem i oświadczyła, że nie zamierzają pozbywać się takiej dobrej kurwy jak ja, więc podjęli wobec mnie pewne kroki aby klienci się już nie skarżyli więcej. Rano zaprowadzili mnie do pokoju w, którym jeszcze nie byłam. Mały, prawie pusty pokój, dużym oknem. Pod ścianą stół. W kącie umywalka, leżanka. Na środku stało dziwne metalowe krzesło z wiszącymi pasami i wycięciem na brzegu siedzenia. Przypominało trochę fotel ginekologiczny. Musiałam rozebrać się do naga. Początkowo nie chciałam, ale jak Frau Helga uderzyła mnie siarczyście w twarz i nakrzyczała to płacząc rozebrałam się do golasa. Posadzili mnie na tym krześle, rozchylili szeroko nogi i uda, ręce rozkrzyżowali na boki. Zostałam skrępowana silnie tymi pasami. Siedziałam półleżąc, z wyeksponowanymi mocno narządami i dupcią nad wycięciem. Mój kutas sterczał, jak często, sztywny. Worek z jajkami wisiał swobodnie w dół. Podstawiono mi, na podłodze, sporą miskę pod narządy. Siedziałam i czekałam. Wszedł jakiś facet z walizką. Podszedł do mnie. Wziął w ręce mój worek i macał go. Potem zaczął rozkładać na stole metalowe narzędzia. Mój płacz był coraz głośniejszy. Pan Olgen wsadził mi w usta dmuchany knebel i napompował go. Zrobiło się nieco ciszej. Ten straszny facet ubrał gumowy fartuch i lateksowe rękawice oraz maskę chirurgiczną na usta i nos. Podszedł do mnie i gazą trzymaną w szczypcach wymył mi dokładnie całe krocze, uda, dupcie i łono spirytusem! Piekło jak piekło! Jestem mocną dziewczyną ale nie dałam rady pasom. Mój sztywny kutas dostał zastrzyk i oklapł. Został przyklejony wysoko do brzucha plastrami. Dostałam kilka zastrzyków w krocze i dookoła worka. Po chwili siedzenia ten oprawca zaczął kłóć mnie igłą. Mało co czułam, choć wbijał głęboko. Wszystko miałam drętwe. Do dziś pamiętam tą drętwotę kutaska. To jest tak jak czasami źle siądziesz i po chwili kutasek traci czucie jest taki dziwny zdrętwiały. Tak to mniej więcej wyglądało. No a potem to już poszedł w ruch skalpel i szczypczyki. Najpierw został rozcięty worek. Następnie siedziałam trochę z wiszącymi na zewnątrz jajkami już bez osłony worka. Wisiały bardzo nisko na powrózkach. To były ostatnie chwile, w których były one ze mną. Potem chlast, chlast i wylądowały stukając w misce. Leciało sporo krwi. Po zatamowaniu krwi i zaszyciu tego co tam w środku było, ten niby doktór wyciął nadmiar skóry worka a resztę ładnie zaszył. Jak sama widziałaś Mariolko nawet zrobił to bardzo ładnie. Mam teraz malutką jasną bliznę, prawi niewidoczna. Tak jakbym nigdy jajek nie miała. Frau Helga podniosła miskę z moimi jajkami. Pokazała mi. Pożegnaj się suko widzisz je ostatni raz, i wyniosła gdzieś. Płakałam bardzo zwisając bezwładnie. Potem leżałam na leżance i robiono mi opatrunek. Naga z cewnikiem w kutasku zostałam wywieziona do innego pokoju i położona do łóżka. Jak znieczulenie odeszło to pojawił się ból. Wyraźnie też czułam jajka, choć ich nie było. Dostawałam środki przeciwbólowe i lekarstwa oraz zmieniano mi opatrunki. Opiekowała się mną ********** transka. Frau Helga zachodziła często i badała postępy gojenia. Pilno jej było abym znowu poszła do pracy. W ten sposób Frau pozbyła się problemu tryskającej kurwy i utemperowała mój charakter. Potem dowiedziałam się, że nie ja pierwsza straciłam jajka na tym krześle. Ono do tego właśnie służyło. Początkowo kutasek jakby skurczył się i zmalał. Teraz jak mnie ruchają to mam takie dziwne doznania. Czuję przyjemne mrowienie w kroczu, potem coś jak łaskotanie w środku i w penisku a następnie wielką omdlewającą, lekko bolesną rozkosz. Pojawiły się też częstsze mocne orgazmy odbytnicze. Po jakimś czasie kutasek jakby wyszedł z ciała. Stał się wielki i potężniejszy. Od tej chwili już nie strzykałam mleczkiem w czasie orgazmu tylko tam głęboko w środku, oraz przy samym wejściu do dupki robi mi się gorąco i dobrze. Poza tym skóra zrobiła mi się gładsza i w ogóle miałam wrażenie, że jestem jakaś taka "pełniejsza", bardziej kobieca, delikatniejsza. A kutasek swoją ****ą czasem mi trochę sztywnieje!
Ja już chyba muszę stale mieć nad sobą twardą rękę. A chyba tak naprawdę także twardego żylastego kutasa. Wtedy jestem spokojna, znam swoje miejsce, wiem czego się ode mnie oczekuje. A jak mam za dużo swobody i wolnego czasu to tylko są z tego kłopoty.
- Prawda Mariolko? – popatrzyła na mnie filuternie.
- Nio. – odrzekłam śmiejąc się.
Wygramoliłam się z kutasa Saszy. Teraz sterczał, śliski i błyszczący. Pocałowałam go w szeroką główkę i zapinając sukienkę poleciałam do Pani. Obie panie były w pokoju. Drzwi były otwarte. Dochodziły stamtąd głosy seksu, jęki rozkoszy, skomlenia, krzyki. W takich momentach nam suczkom nie wolno było wchodzić bez zgody czy wezwania. Wróciłam więc szybko i cichutko do Saszy.
- Kochają się. – powiedziałam cicho na jej pytający wzrok.
Sasza wstała i podeszła do mnie uklękła, rozpięła i rozchyliła dół mojej sukienki. Wydobyła mojego ptaszka i wsadziła go sobie w usta. Ssała cudownie. Wystawiłam na wierzch cycki i miętosiłam swoje sutki jęcząc i popiskując. Nagle mój ptaszek mocno zesztywniał i trysnął gwałtownie. Dostałam potężnego bolesnego, cudownego orgazmu. Sasza jednak nie przerywała obciąganie. Kutasek stawał się coraz czulszy na jej pieszczoty. Palił i piekł. Tryskałam jeszcze dwa razy. Aż bez sił padłam na fotel. Ona klęczała między moimi nogami z buzią umazaną w mojej spermie i śmiała się kochająco. Siedziałyśmy i rozmawiałyśmy o wszystkim jak to my dwie zakochane suczki mogą robić. W pewnym momencie w drzwiach tarasu stanęła Moja Pani. Poły szlafroka rozsunięte na boki. Olbrzymie pełno mleczne wymiona Pani z grubymi dójkami sterczały sztywno pod wypukłym ślicznym brzuszkiem sterczał wielki łysy kutas. Natychmiast zerwałyśmy się z foteli i klęknęłyśmy w pozie „suczki oczekującej”. Pani popatrzyła na nas. Jeszcze ślady niedawnego seksu były widoczne na jej zaróżowionym ciele.
- Chodźcie do mnie moje suczki. Strasznie bolą mnie wymiona. Są pełne bardzo. – powiedziała znikając w pokoju. Pobiegłyśmy za nią. Moja Pani klęczała na klęczniku do karmienia a Pani Katerin układała i mocowała jej wymiona w zaciskach do dojenia. Uklękłyśmy z Saszą, każda naprzeciw jednego wymienia. W usta włożyłyśmy po dójce i zaczęłyśmy ssać mleko. Moja Pani jęczała rozkosznie. Dodatkowo Pani Kterin wsadziła jej dupkę wielki kutas wibrator. Wibrator brzęczał, myj sapałyśmy ciągnąc wymię a Pani jęczała. Ja swoim zwyczajem trykałam cyca noskiem, pobudzając mleko, Sasza robiła to samo. Wypiłyśmy wszystko.
Klęczałyśmy jeszcze umazane mlekiem. Moja Pani wstała, pocałowała nas w policzek.
- Dziękuje wam kochane suczki. – powiedziała.
Następnie Pani Katerin uklękła i podała swoje wymiona do picia mleka. Grzecznie uklękłyśmy na wprost sterczących grubych dójek i łapczywie, jakbyśmy poprzednio nic nie piły, przyssałyśmy się do cyców. Piłyśmy posapując noskami i trykając w cyc.
- Ależ ciągną, aż cudownie szczypie. Wprost czuje jak mleko wychodzi z wymion. – mówiła Pani Katerin.
- O tak, Kochana, to one potrafią. Bardzo lubią mleko z cyca. Nic dziwnego, że są ciut tu i tam krągłe. – zaśmiała się Moja Pani.
Dostałyśmy pudełko ciastek i nawet pół butelki słodkiego likieru. Poszłyśmy na taras, gdzie opychając się ciastkami i siorbiąc smaczny likier jedna ciągnęła wspomnienia a d**ga słuchała.
Po kastracji, zanim doszłam do siebie musiało minąć kilka tygodni. Początkowo przepłakałam parę nocy. Byłam podłamana psychicznie. Pan Olgen pocieszał mnie jak mógł. Kupił mi nowe sukienki, buty, biżuterię. Powoli doszłam do siebie i byłam dawną „prinzessen Arlette”. Abym jednak doceniła pracę u niej, Frau Helga wywiozła mnie na miesiąc do pracy w obleśnym burdeliku u turka. Burdel składał się z baru na parterze i kilku pokoików na górze. Był czynny od 16 do 6 rano.
Stale pracowały tu cztery dziewczyny, dwóch chłopaków i ja- transka.
Zwykle mogłam siedzieć na kanapie, ale gdy tylko ktoś wchodził to od razu musiałam wstać i usiąść wysokim na stołku przy barze.
Wszystko tu było inne niż u Frau Helgi. Tam byli czyści, porządni klienci, którzy byli zaakceptowani przez Frau. No i pracowałam 2-3 razy w tygodniu. Tutaj pracowałam codziennie, klienci brudni, nieumyci i brutalni. Tutaj każdy kto wszedł mógł mnie macać pod sukienką, bez żenady miętosić moje cycki, szczypać peniska i klepać po tyłku. Jeśli chciał żebym mu tylko obciągnęła to płacił barmanowi i szliśmy do ubikacji. Jeśli chciał sobie poruchać to też płacił barmanowi i szliśmy do maleńkiej klitki na górze. W klitce był tylko tapczan, dwa krzesła, wiadro i papierowe ręczniki.
Jeśli pokoiki były zajęte, a klient napalony to ruchał mnie na stojaka w kiblu.
Nie przypuszczałam, kochana Mariolko, że dla tych Turków i kolorowych nie ma większego znaczenia czy ruchają dziewczynę, transkę czy chłopca. Szczerze mówiąc najwięcej chętnych mieli chłopcy. Ale i mnie się dostało. Dziennie pierdoliło mnie co najmniej 15 facetów, a bywało że i 25. Wszystko w środku miałam jak galareta. Otwór w pupie właściwie mi się nie zamykał. A najgorsze że prawie cały czas byłam brudna od spermy, potu i smrodu facetów. Musiałam lizać brudne tyłki, jajka i kutasy. Pracując u Turka wspominałam pracę u Frau Helgi. Moja dupcia po rozgrzaniu przyjmowała wszystko. Nie protestowałam, gdy klienci wsadzali mi w szparę całą rękę, zatykali butelką albo nasadzali mnie na wielkie dildo. Gdy widziałam jak klient nakłada lateksową rękawiczkę i smaruje ją żelem wtedy zwykle zaczynałam trochę histeryzować, a potem, w trakcie wpychania popłakiwać. Tylko w tym burdelu u Turka nie dawano mi odpocząć. Bywało, że przyjmowałam w dupala jeszcze kilka kutasów po kolei, zaraz po fistingu. Wtedy ruchanie było naprawdę długie, bo nie mogli się szybko we mnie spuścić, a mój luźny otwór nie dawał prawie tarcia. Czasem jak zdarzyło się, że pierwszy klient wsadził mi rękę albo butelkę to aż do skończenia "dyżuru" byłam walona w miękką, luźną i obolałą "pizdeczkę". Po skończonym "karnym" pobycie u Turka moja dupcia dość długo dochodziła do siebie.
Długo też miałam wrażenie, że ciągle w środku jestem pełna spermy. Na szczęście potem zrobiłam badania i byłam zdrowa. Bo znaczna część z tych brudasów ruchała mnie bez gumy. Czasem brali mnie w kilku. I jak jeden się we mnie spuścił to d**gi nie czekał żeby sperma tego pierwszego ze mnie wyleciała tylko jebał zaraz po nim. Jak podnosiłam się po takim "kolejarzu" to miałam obklejone uda i całe nogi spermą i nieraz "brązem". Ale jakoś to przetrwałam. Stałam się wtedy strasznym kurwiszonem. Pozostawiana bez nadzoru głupiałam. To właśnie doprowadziło do tego co się stało w pokoiku na krzesełku. Ciągle i ustawicznie pragnęłam być orana w dupala i karmiona spermą, jak nie było tego to mi odbijało. Szybko się przekonałam, że bardziej lubiłam nadstawiać dupę do ruchania niż dawać kutaska do obciągania, chociaż nadal lubię jak ktoś umiejętnie ciągnie moją pałę. Tak jak ty Mariolko kochana. Jednak nadal preferuje porządne ruchanie w dupkę lub kutasa ze spustem w buzi. Chociaż jestem suką uniwersalną. Jednak wolę porządne ruchanie w dupkę. Tylko ciebie, Mariolko, przepadam za ruchaniem w dupkę. Masz taką seksowną wielką pupę. Taką jak ja. Nasze dupcie są podobne, różnią się jedynie reakcją na ruchanie. Ty masz długą, rozciągniętą w pionie szparę, która po ruchaniu wyłazi na zewnątrz cała. Wygląda jak kawał bordowego mięsa zwisającego z dupci. U mnie stale wisi ogromna „różyczka”, mięsista i pofałdowana. Tak bardzo przepadam za tobą Mariolko. Po odbyciu kary u Turka stałam się grzeczna i posłuszna. U Frau pracowało mi się dobrze. Ale nie wszystkie jej dziewczyny tak miały. Frau z reguły zatrudniała także jedną małolatkę. Taka młoda szmata przebywała tylko w pokoiku do ruchania. Nie masz pojęcia, Mariolko, jak wielu chętnych jest do ostrego rżnięcia takiej lolitki z kutaskiem. Taka gówniara pracowała u niej tak długo, dopóki Frau nie mogła swobodnie włożyć dłoni w jej odbycik. Potem taka rozjebana szmata znikała i na jej miejsce pojawia się nowa. Była taka jedna bardzo ********** Ukrainka Tamara. Była codziennie wielokrotnie jebana w dupkę. Miała naprawdę niewinną twarzyczkę. Podczas stosunku prawie zawsze głośno płakała i łkała, aż słychać ją było w całym burdelu. To chyba tak podniecało klientów. Ponieważ stałam się grzeczna zezwolono mi na siedzenie przy komputerze i korzystanie z Internetu. W komputerze Olgena znalazłam wiele fotek, kurew, transek w różnym wieku. Ja też tam byłam. Znalazłam fotki Frau Helgi. Wtedy zobaczyłam, że ona ma kutasa i to sporego. A więc była shemale. Frau Helga wprawdzie wykorzystywała i eksploatowała mnie do granic możliwości, ale w sprawach finansowych była dosyć uczciwa i zarobiłam nieźle. Łącznie z wcześniejszą pracą na ulicy i w przyczepie campingowej to miałam odłożoną sporą sumkę euro. Najwięcej, zarobiłam na filmikach, w których jestem gwałcona (także przez psy). Dość dobrze też sprzedał się filmik, na którym jestem jednocześnie dojona ze spermy z kutaska i z mleka z sutków. Wcześniej dostawałam przez jakiś czas środki na laktację. Dojenie moich cycków było naprawdę bolesne. Ale też przez to miałam duże ślepia brodawek i spore sutki. Zupełnie jak kobieta, która już karmiła dziecko. Frau Helge bardzo to ekscytowało. Planowała z Kurtem (tym kumplem Olgena, który kastrował młode transki i mnie) dokonania chirurgicznych zmian mojego ciała. Chciała żebym miała wielkie, wręcz ogromne, dyndające jak krowie wymiona cyce i suty, oraz bardzo szerokie, rozłożyste biodra i wystającą tłustą dupę. Miałabym mieć co najmniej 130 cm w biuście i 150 cm w biodrach. Frau Helga pokazywała mi krótkie filmiki na których kobiety o takich właśnie monstrualnych biustach i biodrach, dawały cielętom, prosiętom i źrebakom ssać mleko ze swych piersi. Na innych podobnie wielkie kobiety były kryte przez konie, byki i knury. Były to takie ludzkie krowy. W planach Madame ja miałam być taką trans krową. Madame mówiła do Kurta że już sobie wyobraża jak ja stoję na czworakach i jeden cielak ssie mojego kutasa a d**gi moje wielkie wymiona. Miałabym mieć chirurgicznie poszerzone biodra i miednicę. Nie wiem czy to możliwe? W ten sposób byłam już przygotowywana na zmiany. Na szczęście Moja Pani uratowała mnie przed tym. Kiedyś Frau Helga powiedziała, że mam szanse zostać partnerką jednej z dominujących transek. W zasadzie pod koniec pobytu u Frau Helgi pracowałam już jako zawodowa kurwa trans na kontrakcie. Na moje konto wpływała spora suma pieniędzy. Mogłabym nie pracować przez wiele lat inwestując te pieniądze. Nie mogłam jednak zrezygnować z pracy. Musiałam być codziennie ruchana, aby nie oszaleć. Byłam już ładną, młodą dziewczyną ze sporymi cyckami (B-C) długimi czarno lśniącymi włosami w lokach i sporym kutaskiem. Wtedy był on jeszcze prosty, no ale to nie jest ten sam co był. O tym potem.
-Teraz obie jesteśmy już dojrzałymi dziewczynami, nadal budzącymi pożądanie. Choć jesteśmy dojrzałe, w gruncie rzeczy jesteśmy małymi dziewczynkami w środku. Suczkami. Będąc tutaj zachowujemy się jak podlotki i potrzebujemy czasem klapsa w pupę. Jest nam cudownie, prawda? Seks to nasze życie. – mówiła Sasza.
- Tak, tak masz całkowitą rację. – powiedziałam pakując się jej na kolana. Jej sterczący stale kutas włożyłam sobie między uda a i tak wielka jego część jeszcze wystawała ponad moje duże uda. Sasza ciągnęła dalej.
Olgen przynosił mi hormony. Co jakiś czas wstrzykiwano mi w cycki jakiś płyn, aby były duże. Również nadal intensywnie robiłam ćwiczenia kutasa, które nauczyła mnie Domina Joanna u ciotki. Dawały one wyraźne efekty. Pewnego razu Frau Helga po rozmowie z Olgenem zapytała mnie czy nie popracowałabym przez jakiś czas na wystawie w Amsterdamie. Tak dla odmiany. Miała tam kilka okien na Katendrek. Siedzi się w oknie i czeka na klienta. Wszystkie ekstra napiwki byłyby moje, prócz normalnej pensji. Długo się nie namyślałam zwłaszcza, że wtedy już nie mieszkałam u Olgena a z kilkoma transkami wspólnie. Frau Helga powiedziała, że po pracy w Amsterdamie pojedziemy do pewnej kliniki, gdzie dokonają zamiany mnie na „krowę”. I, że wtedy zarobię duże pieniądze. Chociaż niby byłam wolna ale to była tak złudna wolność, zależna od kaprysu Frau Helgi. W Amsterdamie jednak długo nie zabawiłam bo. Los tak chciał.







ROZDZIAŁ PIĄTY
UŚMIECH LOSU – WYKUPIONA

W Amsterdamie pracowałam już prawie dwa tygodnie. Stałam lub siedziałam w oknie skąpo ubrana i czekałam na klienta. Stanowisko do ruchania tj. pokój zrobiony jest tak, że jedną ścianę zastępuje okno z wystawą, na której mogę siedzieć, stać lub tańczyć potem jest malutki pokój z tapczanem, stolik z potrzebnymi rzeczami. To wszystko. Gdy przychodził klient do pokoju to zasłaniałam okno firanką i robił ze mną co uzgodnił wcześniej z obsługą. Nie wiem dlaczego ale większość facetów lubi ruchać na pieska. A ponieważ byłam więcej jak ładna, no i te kształty moje, to przyciągałam masę gapiów. Pracę zaczynałam się od 19 do 5 rano. Potem miałam wolne. Różnie bywało. Czasem nie miałam czasu podmyć i wypłukać dupci a już właził następny na mnie. A czasem były dłuższe przerwy. Najlepiej szło w weekendy, zwłaszcza jak była pogoda. W taką właśnie noc weekendową przyszła do mnie postawna, śliczna Pani. Wielkie cycki, wypukła duża pupa, szerokie biodra, uwydatnione szczupłą talią, mocne nogi. Wysoka. Długie, lśniące, kasztanowe włosy, całe w lokach spływały jej na plecy i sterczące cycki. Jak chodziła to te cycki przelewały się fantastycznie. Bardzo zwracała na siebie uwagę swoją urodą, zwłaszcza w takim, kurewskim miejscu. Tą Panią była Moja Pani Madame Katerin. Przedtem widziałam ją kilka razy jak przychodziła z silnym mężczyzną. On ruchał mnie w cudowny sposób. To był wirtuoz swego rodzaju. Moja wielka dupcia śpiewała pod jego kutasem. Potem odchodzili. Pani rozmawiała ze mną, wypytywała o szczegóły. Jeszcze nikt tak ze mną nie rozmawiał szczerze. Cóż musze się przyznać, że powiedziałam jej wszystko o sobie i popłakałam się. Powiedziałam jaki los mi gotuje Frau Helga, zamieniając na „krowę”. Ta Pani pocieszała mnie, pocałowała w policzek i poszła. Więcej już nie przychodzili pod moje okno. Minął tydzień. Już zaczęłam zapominać o tym zdarzeniu. Ale ona nie zapomniała jak się okazało. Zawsze, codziennie, w ukryciu jakieś męskie oczy patrzyły na mnie. Na początku d**giego miesiąca mojej pracy w oknie przyjechała Frau Helga. Zapakowała mnie do samochodu. Rozbeczałam się jak bóbr. Byłam pewna, że wiezie mnie na operacje do tej kliniki. Ona tylko popatrzyła na mnie i na kierowcę i nic się nie odezwali. Długo nie jechaliśmy. Zatrzymaliśmy się przed szarym niepozornym domkiem z ładnym ogródkiem. Takie niepozorne domki, kryją w sobie często straszne rzeczy. Płacząc szłam za Frau Helga a z tyłu szedł kierowca. Bali się , abym nie zwiała. Drzwi otworzył ten sam facet co mnie ruchał. Przywitał Frau Helgę a do mnie zrobił oko, jak do dobrej znajomej dziewczyny. Zamurowało mnie. „To oni też biorą w tym udział”, pomyślałam. Weszliśmy do ładnego, jasnego pokoju. Nie był to pokój w stylu holenderskim, gdzie jest pełno figurek, pierdółek, jak ja to nazywam, ale zwykły ze smakiem urządzony pokój. Śliczna Pani siedziała w zdobionym fotelu. Nie podniosła się na widok wchodzących. Co mnie zadziwiło. Frau Helga podeszła do niej, przyklęknęła i pocałowała wielki szkarłatny pierścień zdobiący prawą dłoń Ślicznej Pani. Tego już nie rozumiałam.
- Podejdź tu moje dziecko i usiądź przy mnie. – odezwała się do mnie ta Pani wskazując miejsce na podłodze przy lewym udzie.
Podeszłam trzęsąc się i płacząc. Usiadłam.
- Czemu płaczesz moja śliczna? – spytała z uśmiechem trzymając mnie pod brodę.
- No bo, no bo, ja, ja… - jąkałam się bardzo.
- Ach domyślam się, mała suczko. Nie obawiaj się. Tamto już minęło. Teraz jesteś moja. – mówiła łagodnie do mnie obcierając chusteczką łzy i rozmazany makijaż.
Nic z tego nie pojmowałam. Z resztą nie moja sprawa. No i to, że pierwszy raz ktoś tak do mnie mówi i nazywa Swoją suczką a nie dziwką czy kurwą. Uspokajałam się powoli. Zauważyłam, że Frau Heldze taka rozmowa z osoba jak ja nie była w smak.
Potem Frau Helga powiedziała, że wszystko załatwione. Należności uregulowane i że ona, acz bardzo niechętnie, pozbywa się takiej trans kurwy, że jest posłuszna poleceniom i wyraża zgodę zrzekając się prawa własności nade mną na rzecz Jej Ekscelencji Madame Kateriny, co potwierdza swoim podpisem w akcie przekazania. Złożyła swoje podpisy na kilku kartkach, leżących na stole, obok podpisów Jej Ekscelencji. Jako świadkowie podpisali się kierowca i Wład, ten wielki facet co mnie ruchał. Wład jest osobistym body gardem jej Ekscelencji. Po tej oficjalnej ceremonii nastąpiła część nieoficjalna. Otworzono szampana i podano ciasto. Nawet ja siedząca u nóg teraz już Swojej Pani dostałam kawał ciasta i kieliszek szampana. Długo to nie trwało. Frau Helga nie była w sosie straciwszy mnie a Madame Katerina ją nie zatrzymywała. Grzecznie pożegnałam się z Frau Helgą. W końcu była dobra dla mnie i też uratowała z pewnej opresji burdelu u Turka, którego to środowisko poznałam. Wład na znak Mojej nowej Pani pozbierał dokumenty ze stołu. Był tam też mój paszport, o który poprosiła Moja Pani i moja kartoteka od Frau Helgi. Moja pani wzięła mi mój paszport nie po to, abym nie uciekła, ani mi było to w głowie, ale na przechowanie i załatwieniu jakiś formalności. Potem, po przysiędze, mi powiedziała, że jak będę chciała odwiedzić rodzinę to ona da mi paszport a Wład mnie zawiezie. Jeździłam kilka razy, przy okazji odnawiając paszport. Było sporo problemów zanim uznano mnie jako kobietę, no ale Madame ma wejścia i w końcu otrzymałam dokumenty jako kobieta o Imieniu Arleta. Ale to tak na marginesie. Pierwsze dni u Mojej Pani wydawały się bajką, nie realne. Pani pozwoliła mi wypoczywać. W swoim cudnym, różowo błękitnym pokoju zastałam moje torby z rzeczami. Ale jakie wydały mi się skromne w porównaniu z tym co zobaczyłam w szafie i te kosmetyki na toaletce z wielkim lustrem. Mój pokój to były i są, bo mam kilka takich miejsc, w kilku domach Mojej pani, właściwie mały pokoik z fotelikami i stołem, dalej przytulna sypialnia z toaletką, szafami wypchanymi dziewczęcymi szmatkami, których nam zawsze brakuje, prawda, Mariolko, i dalej łazienka z wanną, sedesem, bidetem, fotelem-stołem i sprzętem do lewatyw. Jakże mnie zaskoczył sprzęt do lewatyw. Tak bardzo brakowało mi regularnych wlewów. Piszcząc i podskakując golutka przymierzałam ciuszki. Pasowały prawie wszystkie. Nie przyszło mi do głowy, że te moje piski, śmiechy, szybko odzyskałam radość i stałam się znowu sobą, cały ten rwetes słychać w całym domu. Wtem otworzyły się drzwi i stanął w nich Wład. Naga z wypiętą dupcia do niego zastygłam.
- Pani ciebie wzywa do siebie. Tylko nie pędź nago. Ubierz się trochę. Co za pupa, uch. – powiedział ze śmiechem i wyszedł. Trzęsąc się i latając, niezgrabnie ubrałam się jak najszybciej. Poprawiłam malunek i pędem zbiegłam na dół do salonu. Wpadłam jak burza o mało nie rozciągając się jak długa na podłodze. Gdyby nie Wład to bym klapła płasko. Byłam na bosaka. Zapomniałam o pantofelkach. No i te moje szybkie ubieranie i malowanie trochę nie wyszło. Nie mówić już o włosach. Przypadłam do stóp Pani.
- O widzę, Moja suczko, że bardzo się śpieszyłaś. Ładnie się ubrałaś i pomalowałaś. No może ciut ci nie wyszło, ale ujdzie. – powiedziała ze śmiechem widząc mnie. Wład też się uśmiechał. Spiekłam raka.
- Przepraszam, Pani ale nie chciałam byś czekała. Tyle tam cudowności zastałam, że się pogubiłam. No i ta łazienka. – powiedziałam cicho i oczy mi się zaszkliły.
- No już dobrze, dobrze. – mówiła głaszcząc mnie.
- Teraz jesteś już Moja i tylko Moja. Jesteś pod Moją opieką i nikt tobie krzywdy nie zrobi. Jak słyszałaś od tej Frau Helgi, bardzo niechętnie ciebie oddała. Cóż prawdę powiedziawszy użyłam tu swojej władzy, trochę naginając. Nie miała wyjścia. Jak słyszałaś mam tytuł JEJ EKSCELENCJI. Potem z biegiem czasu, będąc ze mną poznasz co to znaczy. Co prawda moja władza nie rozciąga się na teren Niemiec, gdzie przebywa Frau Helga no ale. Z resztą nie zaprzątaj sobie tej ślicznej główki takimi sprawami. Twoje złe dni, musimy suczko Moja wierzyć, masz już poza sobą. Niedługo złożysz przysięgę na wierność mi a ja wezmę sobie ciebie na własność wyłączną i też przysięgnę coś tobie. Przedtem jednak musimy zrobić kilka drobnych rzeczy i musisz nauczyć się paru spraw i praw Starego Kanonu. Od jutra będzie przychodziły do ciebie dwie Starsze Dominy z Instytutu Suk Ekskluzywnych. Jedna opiekująca się Prawem Kanonu będzie ciebie uczyła tych praw, d**ga Estetka będzie ciebie uczyła obycia w różnych sytuacjach i zachowania. Potem zdasz wstępny egzamin a następnie odbędzie się w I.S.E. uroczystość twojego zaprzysiężenia. Ponieważ już wiekiem nie spełniasz warunków przyjęcia do Instytutu Suk Ekskluzywnych i nie możesz pobierać nauk to będziesz się uczyła w domu. Będą przychodzić do ciebie Dominy i uczyć cię wszystkiego co powinna znać Suka Eksklusiv. Będą też próbować wytępić z ciebie twoje skrzywienia zawodowe, których nabyłaś będąc traktowana jak kurwa. Cóż czasem będzie ciebie boleć dupcia. Umiarkowana kara jest najszybszą ****ą do nauki. A ponieważ wiem, że jesteś bystra więc chyba tak bardzo śliczna dupcia nie będzie piekła. Prawda? – Tak powiedziała do mnie Moja Kochana Pani.
- Tak, Pani, suczka będzie starała się ze wszystkich sił nauczyć się tego co potrzeba i pozbyć się starych nawyków. Będę taką Twoją suczka jaką pragniesz. – odpowiedziałam cicho, patrząc jej w oczy i kładąc brodę na jej ślicznym udzie. Pani patrzyła długo w moje brązowe oczy, głaszcząc mnie po lśniących lokach. Zaczęłam mruczeć rozkosznie. Wreszcie poczułam się bezpieczna, potrzebna nie tylko dla pieniędzy, było tak bardzo dobrze.
- No, teraz pójdziemy do ciebie, do łazienki. Czeka cię nagroda. Biegnij przodem. – powiedziała Pani. Szybko wstałam i pobiegłam przodem błyskając białymi udami i gołą dupcią. Pani szła na górę za mną.
- Ach ty łobuzie, jesteś bez majteczek, nie lubisz ich. – zakrzyknęła Pani i klapnęła mnie w gołą dupcie dłonią.
- Suczka nie lubi majtasków ale uwielbia lewatywy. – zapiszczałam i podskoczyłam od klapsa.
Weszłyśmy do łazienki. Od razu rozebrałam się do golasa i stanęłam przy fotelu do lewatyw. Patrzyłam jak Moja Pani zdejmuje bieliznę. Wkrótce stanęła naga przede mną. Zawstydziłam się.
- Och, Arletko nie wstydź się. Musisz się przyzwyczaić do widoku nagiej Twojej Pani. No obejrzyj mnie dokładnie. Śmiało dotknij. – zachęciła mnie Pani.
Powoli podeszłam do niej, ona obracała się dookoła a ja podziwiałam prześliczną postać. Jakież ona ma kształty i rozmiary. Jakież białe, aksamitne, jędrne ciało. I te olbrzymie cyce wymiona z grubymi sutkami a na dole pod brzuszkiem, zobaczyłam potężnego kutasa. Tak jak u mnie bez worka. Patrzyłam, i patrzyłam.
- Co Arletko, podoba ci się Twoja Pani? Pewnie myślałaś, że jestem pełną kobietą, co? Jak widzisz jestem shemale. Nigdy też nie miałam worka. Moje jajka są wewnątrz. O widzisz te wypukłości? – mówiła Pani, trzymając mnie blisko siebie za ramiona.
- Och, Moja Kochana Pani jest taka prześliczna, tak cudna. Tak nie sądziłam, że moja Pani to shemale. Przepłaszam. – odpowiedziałam cicho i wtuliłam się w jej ramiona. Jakże cudownie było czuć dotyk, zapach, ciepło jej ciała. To było wszystko takie nowe dla mnie. Popłakałam się mówiąc czemu. Ona pocałowała mnie w usta.
- Dziękuję ci Moja suczko. Ty też jesteś śliczna. Już Twojej Pani w tym głowa abyś stała się jeszcze piękniejsza. A teraz wskakuj na fotel i rozstaw szeroko nóżki, zrobimy lewatywy. Pewnie jesteś strasznie zanieczyszczona w środku. – odrzekła Pani klepiąc mnie w pupę. Szybko wskoczyłam ma fotel i mocno się otworzyłam. Aż drżałam z podniecenia nie mogąc się doczekać pierwszej lewatywy. Długo nie wychodziłyśmy z łazienki. Pani robiła mi lewatywę za lewatywą i rozmawiałyśmy. Byłam rzeczywiście mocno zanieczyszczona. Wreszcie leciała z moich kiszek czysta woda. Posprzątałam wszystko ładnie i przygotowałam do następnych lewatyw, tak jak to robiłam u ciotki. Pani naga leżała na moim łóżku.
- Chodź do Pani suczko. – powiedziała, gdy zjawiłam się zaróżowiona w pokoju. Podeszłam i klęknęłam. Jej wielki, sztywny penis był przy moich ustach. Delikatnie, z największą czułością najpierw pocałowałam wielką, obrzezaną, główkę, moje usta objęły ją i powoli zaczęłam obciąganie. Robiłam to jak najlepiej umiałam. Pani mruczała i dyszała coraz bardziej. Wtedy to jeszcze nie potrafiłam rozróżniać sygnałów ciała Mojej Pani, ale gdy poczułam skurcze pompowania, przestałam stymulacje. Pani otworzyła oczy i uśmiechnęła się cudownie. Dała znak i ja wskoczyłam na łóżko tuląc się do nie całym ciałem. Zaczęłam ssać jej suty. Wtedy jeszcze Moja Pani nie miała mleka. Zaczęła brać środki na laktacje od momentu jak ja się zjawiłam w jej życiu. Obecnie jest pełno mleczna, tak jak Twoja Pani Mariolko. A ponieważ ciągnę jej cyca bardzo często więc już nie musi brać środków na pobudzenie laktacji. Całowałyśmy się i pieściły swoje ciała aż zaczęłyśmy krzyczeć z podniecenia. Wtedy Moja Pani odwróciła mnie na bok, wypięłam dupcie a ona PIERWSZY RAZ weszła we mnie. Tego nie zapomnę nigdy. Tego szczęścia. Moja Pani ruchała Swoją suczkę! Jakże ja krzyczałam, płakałam, piszczałam więcej ze szczęścia i podniecenia niż bólu. Razem dostałyśmy mocnego orgazmu ja odbytniczego a ona genitalnego. Czułam jej sześć silnych tryśnięć. Cudowne ciepło jej spermy w mojej dupce wypełniło moje ciało. Zmachane, nie rozłączając się popadłyśmy w drzemkę. Pani obudziła się pierwsza. Powoli, nie chcąc mnie budzić wysunęła ptaszka z mojej pupci. Poczułam to i mocno zacisnęłam otworek.
- Płosze korek. – powiedziałam cicho.
- Idź do łazienki i zrób małą lewatywę. – powiedziała cicho Pani.
- Suczka nie może lewatywy. – mówiłam nie otwierając oczu.
- Czemu Moja sunia nie może lewatywy? – spytała.
- Nie może bo ma w dupci Pani soczek. Soczek musi się wchłonąć. Suczka nie może marnować pani soczku. – pisnęłam.
- Ach ty Moja cudowna. Tak już kochasz Swoją Panią. – powiedziała całując mnie w uszko i zatykając dupcie wielkim korkiem. Małe korki były dla mnie do niczego.
- Suczka bałdzo, bałdzo, kofa Swoją Panią. – zamruczałam i przeciągając się rozkosznie odwróciłam na plecy. Uśmiechnęłam się szczęśliwa. Uwierz mi, kochana Mariolka, ja naprawdę byłam w niebie. I tak zaczęłam być suczką Swojej Pani. Przez pół roku pani nie dopuszczała mnie do nikogo tylko sama mnie ruchała. Mówiła, że jeszcze przyjdzie czas, że muszę się uczyć, że muszę naprawdę dojść do siebie i zapomnieć, a przynajmniej postarać się zapomnieć o tym co było a co już nigdy nie wróci. Na d**gi dzień pobytu u Mojej Pani zawiozła mnie do Pana doktora. Musiałam się rozebrać do naga. Pobrano ode mnie mnóstwo krwi, siku do badania. Pan doktór mnie obejrzał, pomacał wszystko co możliwe. Leżąc rozwarta na fotelu trochę płakałam jak zaglądał bardzo głęboko taką czarną rurą w moje kiszki. Nawet wyciął mi ze środka parę kawałków. Wszystko zostało sfotografowane i zapisane w mojej komputerowej kartotece. Nawet moje zdjęcia na golasa z różnych stron i zbliżeń. Był to Pan doktór, który opiekował się wszystkimi suczkami uczącymi się w I.S.E. Oczywiście Moja Pani była cały czas obecna. Wróciliśmy do niego po tygodniu. Już nie musiałam się rozbierać. Siedziałam na podłodze przy lewym udzie Pani. Pani trzymała srebrny łańcuszek przyczepiony do mojej, szerokiej, srebrnej, kolii obroży z turkusowymi kamykami. Na sobie miałam kusą sukienkę i jak siedziałam to widać było moje zgrubienie w kroczu. Na szczęście Moja Pani już zawsze przed wyjściem sprawdzała czy mam na sobie majtki te co kazała. Pan doktor relacjonował moje wyniki badań. Ja miałam, jak to grzeczna sunia, utkwiony wzrok w twarz Pani i nie zwracałam uwagi na nic innego ani nie słuchałam za bardzo co mówił. Usłyszałam tylko, że widać po moim ciele i narządach iż byłam bardzo eksploatowana. Na szczęście nie wyrządzono mi większych krzywd ani szkody. To wszystko da się wyleczyć bez śladów. Mówił, że suczka musi mieć spokój, nie wolno jej dawać do krycia przez jakiś czas i musi mieć czułą opiekę, aby wyleczyć nie tylko ciało ale i duszę. Tak powiedział o duszy. No i że trzeba przyprowadzać mnie na okresowe kontrole.
- I co ty na to Moja mała? – spytała się mnie Moja Pani w pewnym momencie.
- ?. – popatrzyłam na nią zaciekawiona, nie wiedząc o co chodzi.
- No widzi Pan, Panie doktorze jaka ona jest. Tak jest wpatrzona we mnie, że nie widzi nic ani nie słyszy co się dookoła dzieje. Świata nie ma dla niej poza moją osobą. – zaśmiała się moja Pani, głaszcząc moje loki.
- Tak, faktycznie, Pani Katerin, mogę śmiało powiedzieć, że i ona i Pani, obie miałyście to szczęście, że los wasze ****i połączył. Zauważyłem to już na pierwszym spotkaniu. A jak Pani dobrze wie bywają u mnie różne suczki. Takiej jeszcze tutaj z siostrą nie mieliśmy. Jest cudowna w każdym calu. Moje gratulacje. – rozpływał się Pan doktor.
- Dziękuję Panu za dobre słowa. Słyszałaś Arletko. – powiedziała do mnie Pani.
- Tak, suczka słyszała i dziękuje Panu Doktorowi. – odpowiedziałam grzecznie nadal wpatrzona w Panią.
- Och, no i widzi Pan. Dziękuje Panu a patrzy na mnie. Coś takiego. Popatrz i podziękuj Panu doktorowi suczko. – mówiła Pani.
- Przepłaszam bałdzo, Bałdzo dziękuję Panu doktorowi. Powiedziałam czerwona pieszczotliwie patrząc na niego. Za plecami usłyszałam lekki śmiech siostry.
- Proszę bardzo skarbie, bądź zdrowa i przynieś Swojej Pani wiele radości i splendoru. – odrzekł doktor.
- No już idziemy. Nie będziemy panu dłużej zajmować czas i robić przedstawień. Główna aktorka sceny wychodzi. Dziękujemy i do zobaczenia. – powiedziała Pani. Pan doktor i siostra odprowadzili nas do drzwi śmiejąc się. Wróciłyśmy do domu. Pani opiekowała się mną cudownie. Nawet puszczała mnie samą pod opieką Włada do miasta. Kiedyś uprosiłam go abyśmy pojechali na Katendrek. Nie chciał, wykręcał się. No ale ja już miałam wtedy na niego sposoby. Zgodził się pod warunkiem, że nie wygadam się przed Panią. Jeszcze wtedy byłam przed przysięgą ale i tak strasznie się zastanawiałam czy powinnam. Ciekawość przeważyła. Spacerowałam z nim pod „oknami”. Patrzyłam na dziewczyny. W kilku miejscach spotkałam dawne koleżanki. One też mnie poznały, chociaż z ogromnym trudem, bo wyglądałam inaczej. Byłam już wypoczęta, odświeżona, po kilku kolejkach w salonie piękności, śliczna suczka. Nawet zdążyłam zamienić z nimi kilka słów przez szparę w drzwiach. Opowiedziałam co i jak szybko i w skrócie. One myślały wtedy, że zostałam zabrana przez Frau Helgę, aby stać się „krową” i już mnie opłakały. Teraz płakały ze szczęścia spotkania i że tak dobrze mi jest. My dziewczyny tego zawodu bywamy wrogie sobie owszem, ale w większości jesteśmy razem zawsze i nie jesteśmy obłudne. Po Powrocie do domu nic nie powiedziałam ani nie dałam znać po sobie o moim spisku z Władem. Pewnie, cierpiałam bardzo, że nie mogłam wyznać tego Pani, ale bałam się strasznie, że po tym Pani ukaże Włada a może i zwolni go. Więc cierpiąc milczałam. Wtedy jeszcze nie wiedziałam nic o powiązaniach i długiej znajomości Mojej Pani i Włada. Teraz to wiem, i gdybym wtedy wiedziała to bym powiedziała. Z resztą i tak Pani się domyśliła wszystkiego z mojego zachowania. Już wtedy potrafiła patrzeć i widzieć co myślę i kombinuje. Od tamtego momentu Wład zaufał mi całkowicie. Nawet teraz, jak tu siedzimy, to wiem, że on gdzie jest, patrzy i pilnuje, choć go nie widać. A tak na marginesie ja też ma swojego prywatnego body garda. Dała mi go Pani, bo Wład nie może jej opuszczać, wychodząc ze mną. To Juri, o ten tam młody chłopak co siedzi w cieniu. Sasza pomachała do niego, on odmachał jej. Ja też kiwnęłam do niego i posłałam mu całusa. Odwzajemnił mi się.
- Ładny. – Powiedziałam.
- No pewnie, a jakiego… - ech. rozmarzyła się Sasza.
Obie wybuchnęłyśmy głośnym śmiechem.
Mój czas, ciągnęła dalej Sasza wspomnienia, gdy wróciłyśmy z altanki po seksie, biegł pomiędzy nauką, rozmową z Panią, wycieczkami z Jurijem. Przychodziły Dominy z Instytutu. Zajęcia zaczynały się od lewatyw w trakcie, których Domina, aby nie tracić czasu pytała mnie o materiał z poprzedniej lekcji. Nie było to łatwe odpowiadać w takim stanie i podnieceniu. Ale jako suczka, musiałam się nauczyć panować nad swoimi emocjami i kierować nimi a nie one mną. Teraz w moim pokoiku, gdzie odbywały się zajęcia pojawił się nowy mebel, stołek do bicia i kilka biczy i rózg. Nie za często ale owszem musiałam ściągać majteczki i kłaść się na tym brzydkim mebelku dupcią do góry. Potem płacząc przepraszałam Dominę za brak skupienia w nauce i obiecywałam poprawę. Uwierz lub nie, Mariolko, to na mnie działało. Szybko opanowałam materiał a sama wiesz jak dużo tego jest. Tyle pozycji do ruchania, tyle technik i sposobów obciągania, a ta anatomia i te inne fiu bździu co musi każda z nas opanować. Okropnie dużo. Najlepiej oczywiście lubiłam jeździć do Instytutu na zajęcia praktyczne z chłopakami. Wtedy już Pan doktor powiedział, że jestem gotowa i zdrowa. Ależ się przykładałam do ruchania wystawiając dupcie i obciągając młode, sztywne kutaski. Jako kurwa robiłam to wiele razy dziennie, także miałam podkład i podstawy. W tych sprawach to praktycznie biłam na łeb wszystkie młode transki. Gorzej z tą teorią. No ale jakoś szło. Nie najgorzej. Oczywiście przedtem musiałam złożyć uroczystą przysięgę wierności i oddania Swojej Pani. Odbyło to się w wielkiej Sali Instytutu Suk Ekskluzywnych. Wszystko odbyło się zgodnie ze starym „Rytuałem Powołania Suczki” w obecności Domin i Mistress. Z tym całym klękaniem, zadawaniem pytań i odpowiedziami. Tak jak to opisałaś u siebie, Mariolka, we wspomnieniu „Suczka Jej Ekscelencji”, kto ciekawy niech poczyta. Wróciłam już jako oficjalna suczka i własność całkowita Jej Ekscelencji Madame Katerin mając na szyi wspaniała srebrną kolię obrożę, skrząca się od kamieni ale z kolcami ukrytymi od środka. Od tego momentu noszę imię SASZA. W domu mała uroczystość w swoim gronie dwaj ochroniarze Moja Pani i Jej suczka. Był szampan, ciasto, życzenia. Było miło i serdecznie. W ogóle nasza czwórka tworzy taką małą rodzinę. Szczera i kochająca się można by powiedzieć. ** tamtego momentu już, prócz dalszej nauki Pani chodziła ze mną na przyjęcia, rauty i party. Co tydzień kilka godzin spędzanych w salonie kosmetycznym razem z Panią dały pożądany efekt. Na przyjęciach goście byli i są oczarowani Moją panią no i mną jej suczką. Zawsze siedzę na podłodze przy jej lewym udzie w ładnej obroży trzymana na łańcuszku wpatrzona tylko i wyłącznie w jej twarz. To właśnie dziwi wielu, że taka jestem. Inne suczki potrafią się rozglądać, gapić ale nie ja. Wład i Juri zawsze są w pobliżu dyskretnie. Gdy Pani musi wyjść a nie zabiera mnie ze sobą to łańcuszek trzyma Juri a ja siedzę przy jego lewej nodze w kucki nogi kolana rozwarte i trzymam ręce pomiędzy nimi z dłońmi na podłodze. To jest w pozycji „suczki czekającej”, patrzę bacznie wzrokiem w tę stronę, w której zniknęła Moja Pani. Juri też zawsze towarzyszy mi do ubikacji lub tam gdzie muszę. No przecież nie wchodzi za mną do ubikacji. Na początku Pani pozwalała mi chodzić samej, ale od czasu jak zaczepił mnie jeden podchmielony i napalony gość to już zawsze chodzę z Jurim. Dla ciekawości powiem, że Juri ma dwa najwyższe stopnie w dwóch rodzajach sztuk walki i na polecenie Mojej Pani uczy mnie. Już wiele umiem i już się nie boję być sama. Pani też wynajmować mnie zaczęła innym ludziom, ale po dokładnym sprawdzeniu ich i aprobacie. Tak jak ciebie wynajmuje Twoja Pani, Mariolko. Zawsze jednak Juri jest w pobliżu. No i nadszedł wreszcie moment egzaminów na stopień „Suczki Exclusive” , teoretyczny i praktyczny. Nie będę ci opowiadać szczegółów bo sama go zdawałaś a nawet opisałaś we wspomnieniach o twojej ostatnie suczce pod tytułem „Julia i ja” epizod ostatni o ile się nie mylę. Kto ciekawy niech tam zajrzy. No potem to już się potoczyło. Oprócz seksu i innych powinności suczki dalsze doskonalenie w specjalnych ośrodkach, które znasz, a na koniec egzamin i tytuł „Suki Supreme”. Tak to wszystko wyglądało. Na koniec powiem ci jak Moja Pani mnie zmieniła. Jak wiesz dobrze nie zawsze miałam to co mam teraz. Od pewnego czasu Moja Pani korespondowała elektronicznie z jedną z klinik. Wysyłała im moje nagie fotki, pisała i rozmawiała. W końcu pojechaliśmy tam na wywiad. (Nie napisze gdzie - Mariolka). Jest kilka takich miejsc na świecie, gdzie nie marudzą i nie robią ceregieli z tego jak kto chce dysponować swoim ciałem. Najpierw krótka rozmowa z Panią psycholog. Opowiedziałam jej wszystko o sobie ale tylko w ramach nakreślonych przez Moją Panią. Pani psycholog stwierdziła, że to co robiłam i robię tkwi już bardzo głęboko w mojej podświadomości i raczej tego nie da się zmienić. Zmiany we mnie są za głębokie. Nigdy nie będę mogła żyć bez ruchania w dupcie. Gdy tego mi zabraknie, obojętnie w jaki sposób ale będę musiała być zaspokojona bo inaczej brak tego rozniesie mnie. No tu to ona trafiła w cel. Takie jesteśmy obie, Mariolko. Na tej podstawie stwierdziła, że zmiany jakie chce dokonać Moja Pani we mnie w niczym mi nie zaszkodzą. Tam zrobili mi dokładne badania i dowiedziałam się jak i kiedy poddano mnie pewnym zmianom. Co można jeszcze zrobić a czego nie z moim ciałem . Po pierwsze w końcowym okresie dojrzewania, jak mówiłam, podawano mi żeńskie hormony, oraz hamowano wytwarzanie hormonów męskich. Czyli jak miałam 15-******. To znaczy, że robiła to moja mama pod naciskiem Pani Ewy, potem już Ciotka i tak szło. Stąd wzięła się moja bardziej kobieca niż męska figura (okrągłe biodra i pupa, wyraźna talia, wąskie ramiona, małe dłonie, rozłożenie tkanki tłuszczowej, duże sutki i wyraźnie zarysowane piersi) i inne cechy (kobiece rysy twarzy, brak zarostu, gęste włosy). Niestety bardzo niewskazane jest abym więcej ważyła. Powiedzieli, że powinnam nawet schudnąć. Czyli nie będzie znacznego powiększenia mojej (i tak dużej) dupy poprzez przybieranie na wadze. Za to nie ma żadnych większych przeciwwskazań co do powiększenia biustu. Mimo wąskich ramion i barków mam dość szeroką klatkę piersiową. Zatem, albo można mi wstrzyknąć w mój obecny biust kwas hialuronowy, lub tradycyjne wszczepić implanty. Każda metoda ma swoje wady i zalety. Kwas hialuronowy trzeba wstrzykiwać co parę lat bo się wchłania i cycki wtedy maleją. Za to implanty to jednak chirurgia. W każdym razie moje cycki miały być tylko trochę większe niż są. Tzn. teraz były rozmiaru B-C, a mają być C-D. Takie wielkości połówek średnich melonów. Moja Pani Katerin chciała jednak żeby moje cycki były wielkie, żeby mieli mnie za co potrzymać i mogli ruchać w rowek między nimi. Lekarka mówiła, że właściwie to mogę sobie dać zrobić nawet bardzo duże balony, nawet rozmiaru EE, a może i F. Ponadto Moja Pani zażyczyła sobie pewnych zmian w mojej twarzy, w biodrach i pupie. Na dokładkę chciała, żebym miała wielkiego kutasa. Spytałam, czy nie będę wyglądać jak krowa. Pani doktor uspokoiła mnie, że będę wyglądać nieco inaczej jak przed operacjami ale normalnie. Dodatkowo przy moim wzroście i figurze te zmiany nie będą przesadzone i będą naturalne. Co do penisa, to jeszcze nie mają w chłodni odpowiednich ale Moja Pani może wybrać coś ze zdjęć, że nie ma co się spieszyć można poczekać. Pani doktor pokazała wielki album z penisami przed i po zabiegu. Na moje obawy, czy będzie mi stawał Pani doktor powiedziała „ I to jak”, uspokajając mnie. Dodała, że czasami po takim przeszczepie nowe penisy ciągle sterczą przy byle okazji, co niektórym pacjentom przeszkadza. Na to Moja Pani dodała, że to w moim przypadku zaleta a nie przeszkoda. Tak więc stanęła na cycach rozmiaru F z dużymi, grubymi sutkami. Moja Pani chciała, aby one za bardzo nie były sztywne i sterczące ale raczej pływające lekko. Miałam mieć szersze biodra i pośladki bardziej wypukle i otwarte tak, aby widać było mój odbyt (różyczkę). Co do kutasa to zdecyduje jak będzie wybór. Już teraz mówiła powinien być on zakrzywiony, nie za mocno ale zakrzywiony. Potem Moja Pani wyjaśniła dlaczego i dlaczego w tym a nie w innym kierunku. Taki krzywy kutas przy ruchaniu ociera się w dupce o ten wrażliwy właśnie punkt dający orgazm a i mnie będzie lepiej, bo będę mieć większe doznania. Oczywiście na wszystko się zgodziłam, bo całkowicie byłam wtedy i jestem teraz Jej suczką. Już nie powiem co ja się tam na jeździłam, wycierpiałam. Na koniec była operacja zmiany kutasa. Pani dostała zdjęcie tego o to potwora, tu Sasza wyprężyła kutasa. Był jeszcze ciepły i świeży, nie mógł czekać za długo. Zapakowałyśmy się w samolot i poleciałyśmy. Oczywiście w obstawie Włada. Tam rach ciach i obudziłam się z nowym przyjacielem. Potem okres ćwiczeń i prób. Wszystko przebiegło nad wyraz szczęśliwie i bez komplikacji. Działa sprawnie jak sama wiesz o tym Mariolko. Zakończyła z figlarnym oczkiem. Znowu się roześmiałyśmy. Tak oto dobiegły do końca wspomnienia Saszy. Siedziałyśmy milcząc,. Ja trawiłam w sobie to co usłyszałam a ona była pewnie myślami w tamtych dniach. Poderwałam się szybko w pewnym momencie i pobiegłam do domu. Przypadłam Mojej Pani do kolan i delikatnie skrobnęłam. Patrzyłam załzawionym wzrokiem na Panią.
- No co się stało mój skarbie, powiedz swojej Pani. – spostrzegła mój wzrok.
Dałam jej znak, że na uszko. Pani przeprosiła Panią Katerin i nachyliła się do mnie. Długo jej szeptałam gorączkowo do ucha. Moja Pani słuchała kiwała głową. Gdy skończyłam popatrzyła na mnie czule i pogłaskała po włosach.
- Jesteś kochaną i dobrą suczką, masz dobre serduszko. Możesz to zrobić oczywiście jak najbardziej. – powiedziała patrząc na Panią Katerin.
Wtedy szybko poderwałam się i przypadłam do ud Pani Katerin.
- Suczka chce bałdzo, bałdzo, potwołnie i ogłomnie podziękować Pani za ułatowanie Saszy. – Wyszeptałam patrząc jej w oczy.
Pani Katerin najpierw nie zrozumiała o co mi chodzi, ale szybko pojęła. Przytuliła mnie do siebie i pocałowała gorąco.
- To ja ci dziękuję suczko za twe dobre serduszko. Sasza w pełni zasługuje na to i na więcej. Dziękuję. – powiedziała cicho i jakoś tak miękko.
Pobiegłam na taras i przytuliłam się mocno do Saszy. Ona się też mocno wtuliła we mnie. Tak zastygliśmy na dłuższą chwilę. A potem był długi, gorący, powalający seks dwóch cudnych, dorodnych suczek w altance.

Ja, jak zwykle i jak przepowiedziała Moja Pani, najpierw przetrawiłam wszystko, potem w wolnym czasie opisałam, pokazałam swojej Pani a ona wysłała to do Pani Kateriny. Musiałam wprowadzić poprawki według jej życzenia.

® Mariolka
発行者 akanah
8年前
コメント数
xHamsterは 成人専用のウェブサイトです!

xHamster で利用できるコンテンツの中には、ポルノ映像が含まれる場合があります。

xHamsterは18歳以上またはお住まいの管轄区域の法定年齢いずれかの年齢が高い方に利用を限定しています。

私たちの中核的目標の1つである、保護者の方が未成年によるxHamsterへのアクセスを制限できるよう、xHamsterはRTA (成人限定)コードに完全に準拠しています。つまり、簡単なペアレンタルコントロールツールで、サイトへのアクセスを防ぐことができるということです。保護者の方が、未成年によるオンライン上の不適切なコンテンツ、特に年齢制限のあるコンテンツへのアクセスを防御することは、必要かつ大事なことです。

未成年がいる家庭や未成年を監督している方は、パソコンのハードウェアとデバイス設定、ソフトウェアダウンロード、またはISPフィルタリングサービスを含む基礎的なペアレンタルコントロールを活用し、未成年が不適切なコンテンツにアクセスするのを防いでください。

운영자와 1:1 채팅