SUKĘ WYNAJMĘ 1
SUKĘ WYNAJMĘ -1
/cz.1/
Nie każdy lubi tego rodzaju seks, oparty na podstawach sado-maso. Ja będąc własnością Mojej Pani, Madame Jowity, rzadko jestem oddawana do tego rodzaju seksu. Jak już to Pani niezwykle ostrożnie podchodzi do wynajmowania mnie innym na takie zabawy. Jako wyszkolona suczka potrafię uczestniczyć w tego rodzaju seksie. Jestem wytrzymała na ból i mam doskonałe zalety masochistki. Lecz, także jak Moja Pani, nie przepadam za tym. Jako suczka Madame Jowity i jej całkowita własność jestem nauczona absolutnego posłuszeństwa we wszystkim. Niezależnie, co Madam poleci. Wiem doskonale, że nie zostanę skrzywdzona w jakikolwiek sposób.
Pewnego dnia, na początku sierpnia 2014, siedziałam na podłodze przy lewym udzie Mojej Pani, siedzącej na fotelu. Oparłam głowę na jej białym dużym udzie, zalewając go kaskadą czarnych, lśniących loków. Mruczałam cicho, rozkosznie czując w brzuszku ciepło przed chwilą co wypitego mleka z wymion Pani. Spod przymkniętych długimi rzęsami, ładnych oczu, mój wzrok błądził to na olbrzymie, teraz już puste balony wymion Pani, to na potężnego, żylastego, łysego, jak zawsze sterczącego JEJ kutasa. Mruczałam cicho, czując jeszcze pulsowanie cipodupy po niedawnym ruchaniu tym kutasem. Czułam jak powoli z mojej dupci wydostaje się sperma Pani. Rozkosz. Moja Pani, lekko odchylona na oparcie fotela, patrzyła na mnie cudownymi oczami. W jej wzroku widziałam swego rodzaju miłość Pani do swojej własności oraz pewność tego, że Jej suczka nigdy jej nie zawiedzie, w żadnej sytuacji. Jej dłoń powędrowała na moje czarne loki, mierzwiąc je a potem głaszcząc buzie. Pani, jak zawsze po karmieniu swojej suczki, przeżywała jeszcze raz to karmienie czując szczypanie i pulsowanie wielkich, grubych dójek a także pulsowanie potężnej głowy kutasa po niedawnym obciąganiu go przez suczkę.
- Mariolko, suczko moja. – Odezwała się cicho.
Podniosłam natychmiast głowę, czujna jak zawsze, patrząc wzrokiem suczego oddania.
- Tak Pani, Twoja suczka słucha pilnie. – Powiedziałam cicho.
- Mariolko, suczko moja. – Powtórzyła Pani – Postanowiłam, że co jakiś czas, w okresie od teraz do naszego ponownego wyjazdu, będę wynajmować ciebie różnym ludziom na sesje BDSM. Już dawno tego nie doświadczałaś. Zauważyłam, że jesteś ostatnio bardzo podniecona. Wiem, że nie przepadasz za tego typu seksem, a z d**giej strony dobrze wiem że uwielbiasz wprost BDSM medyczny. Nie będzie to za często bo musisz być sprawna do obsługi naszych stałych partnerów z kręgów zamkniętych grup. Dlatego założyłam i dałam ogłoszenia o tobie na kilku portalach jak: kurwe.pl; www.sadomania.pl ; www.missabra.com ; www.backpage.com. O www.odloty.pl nie wspomnę. Szczególnie liczę na sadomanię i backpage. Gdy mnie nie będzie to ty będziesz odbierać telefony. Potem będziesz mnie informować a ja podejmę stosowną decyzję. Tak zadecydowałam. – oznajmiła Moja Pani.
Nie moją jest sprawą rozważać Jej decyzje. Moją sprawą jest realizacja tych postanowień.
- Tak, Pani, suczka jest grzeczna i wykona wszystko co Pani każe. – odpowiedziałam cicho, czując gęsią skórkę na półnagim ciele pod bielizną. Pani to zauważyła.
- Ależ Mariolko, nie bój się. Wiesz, że nie pozwolę ciebie skrzywdzić nikomu. W wątpliwych sytuacjach będzie ci towarzyszył Juri, twój body gard. To będzie mój warunek. – powiedziała Pani całując mnie w policzek.
Tak, Juri jest moim osobistym body gardem danym mi przez Panią. A co?! W końcu jestem suczką ekskluzywną a więc bardzo cenną. Nic nie odpowiedziałam. Przyjęłam to do wiadomości jak powinna zrobić grzeczna suczka. Uspokoiłam się całkiem. Potem był wspaniały seks z Moją Panią, jak zawsze. I to wiele razy. Bo Moja Pani może to robić prawie ciągle, gdy jestem przy niej.
Tydzień niecały potem zaczęło się. Dzwoniły telefony. Jak zawsze były różne. Jedni wypytywali się inni naciągali na seks telefon. Pani odrzucała wielu lub sami uciekali jak Pani prosiła o pewne szczegóły. Przede wszystkim stawiała im warunki bezpieczeństwa, czystości, dyskrecji no i ograniczała czasowo spotkania, gdyż chciała mieć swoją własność przy sobie na czas. Przynajmniej raz w tygodniu byłam na jakiejś sesji bdsm. Nie będę tu opisywała wszystkich. Ograniczę się to kilku ciekawszych może.
- Tak, tak, Mariolka jest grzeczną suczką. Oczywiście zadbana bardzo. Bardzo wytrzymała. Ciało całkiem bezwłose. Białe, jędrne. Dupa duża. Otwór? Otwór bardzo elastyczny. Pojemności? Odbytnica 4 litry, lewatywa 7 litrów normalnie 9 maksymalnie, worek 2,5 litra. Mały 7cm. Nie, nie staje. Cycki miseczka FF. Stopa 44 damski. Dobrze, zgadzam się. Suczka będzie miała ogoloną głowę na łyso. Nie na ogolenie brwi nie wyrażam zgody. Tak będzie świeżo wydepilowana na ciele. Tak, dobrze proszę dzwonić. – powiedziała Pani wyłączając telefon i spoglądając na mnie. Instynktownie poczułam, że znowu coś się szykuje. Były jeszcze jakieś telefony ale Pani mówiła, że suczka ma zajęte terminy w tym tygodniu i prosiła o kontakt na przyszły tydzień. Niektórzy nawet rezerwowali sobie dzień. Pani zapisywała w moim terminarzyku.
Na d**gi dzień zadzwonił rano telefon.
-Tak, tak dobrze. Doskonale. Jutro na 8 godzinę. Tak będzie na pewno. Dobrze bez lewatywy głębokiej, tylko wstępnej, sama bańka i esica. Tylko proszę odwieźć suczkę, gdzie mówiłam o podanej godzinie. Owszem jak się spodoba to zapraszam. – powiedziała Pani do telefonu.
- No Mariolko, jutro rano pojedziemy. Pewna Pani chce ciebie wynająć na sesje bdsm. Seks medyczny jak lubisz. Powiedziała, że ma wszystko co potrzeba, ma specjalny gabinet. Będzie razem z asystentką. Masz być grzeczna, zachowywać się pokornie, nie okazywać niechęci w żadnym momencie i wykazywać pełne zaangażowanie w sesje. – mówiła Pani podnosząc mi głowę w górę za brodę i patrząc prosto w oczy. Jak zawsze, gdy coś ważnego mi nakazywała.
- Tak, Pani, suczka jest grzeczna i wykona wszystko co Pani mówi jak najlepiej. – odparłam wyraźnie. W dalszej części dnia już nie było dużo seksu z Panią. Dała mi odpocząć. Pozwalała mi dłużej i częściej przesiadywać u niej na udach i tulić się skomląc o pieszczoty. Co lubię niesamowicie.
/SEKS MEDYCZNY/
Wstałyśmy bardzo wcześnie. W łazience Pani zdjęła mi mały pas cnoty z narządów, który noszę całymi dniami, od wielu już lat, z małymi przerwami wyjątkowymi. To za moje gapiostwo i niesforność no i nadpobudliwość seksualną. Byłam i jestem nadal wiecznie pobudzona seksualnie. Cały czas czuje pod brzuszkiem ucisk a w kroczu jakbym miała opuchnięte narządy. Otworek dupocipki nieustannie pulsuje a dupka wypina się mocno. Kiedyś Pani zakazała mi dotykać swoich narządów. Robię siku na siedząco. Mycie mojego krocza i narządów wykonuje zawsze Pani. Jak jej nie ma a musze je wymyć to mogę jedynie opłukać wodą. Tylko tak, aby nie dostać orgazmu. Każdy orgazm, który mam bez zezwolenia Pani muszę jej zgłaszać. Kiedyś, dawno, siedząc na podłodze zagapiłam się i bezwiednie moja dłoń powędrowała pod brzuszek. Pani natychmiast to zauważyła. Bardzo się rozgniewała. Zaprowadziła mnie do pokoju seksu, gdzie jest kąt do wymierzania kar. Ukarała mnie boleśnie. Dostałam 30 uderzeń rózgą ratanową po pupie, 20 uderzeń skórzaną packą po napiętych jajkach i 15 po naciągniętej główce. Jeszcze do dziś jak wspomnę to, to aż się trzęsę ze strachu. Ale to nic, że okrutnie bolało. Jestem masochistką i wytrzymałam to na swój sposób. Pani dobrze o tym wiedziała i dlatego zastosowała jeszcze kare psychiczną. To było najgorsze cierpienie dla mnie. Kara miała trwać długo, ale sama Pani nie wytrzymała tego i po dwóch dniach znowu tuliłam się do niej siedząc na jej kolanach. Pojednanie było najcudowniejsze dla nas obu. Niestety już wtedy miałam założony mały pas cnoty na kutaska i jajka, zapięty na kłódeczkę. Dodatkowo w cewce jest wsadzony głęboko stoper spermy. I tak to nosze ten przyrząd już od lat, jak wspomniałam. No ale wracając do tematu. W łazience Pani wypłukała mi dupcie wężem z wodą, bo miałam w środku jej siusiu poranne jak zawsze. Następnie dokładnie wydepilowała dwa razy całe moje ciało oraz ostrzygła włosy na głowie. I tak noszę bardzo krótkie. Głowę jeszcze ogoliła dokładnie maszynką do golenia. Potem była kąpiel. A na koniec zostałam calutka nakremowana pachnącym, ****im kremem. Na koniec makijaż i śliczna bielizna: czarne pończoszki, czarno-czerwony pas do nich, błękitne stringi, czerwony staniczek, czerwona kusa, plisowana spódniczka i biała bluzeczka z krótkimi, bufiastymi rękawkami. Bardzo cienka. Wyraźnie było widać czerwony staniczek a rozpięta z przodu bluzeczka pokazywała część staniczka i cycków. Na stopach czarne wysokie szpilki. Wyglądałam bardzo ślicznie i seksownie. Zwłaszcza z tą łysą głową. Jestem wysoką, zgrabną i dosyć mocno zbudowaną dziewczyną. Zawsze zwracam na siebie uwagę ludzi. Tak jakaś nietypowa dziewczyna. Śniadania nie dostałam. Pani założyła mi pas cnoty i pojechałyśmy. Pani jechała w stronę osiedla domków na Bart….. Nie dojechaliśmy do końca. Zatrzymała się na pustym, małym placu przy drodze. Zupełnie odkrytym, wyłożonym betonowymi płytami. Pani zadzwoniła. Za dziesięć minut pojawił się w oddali samochód. Błysnęły trzy razy reflektory i dwa razy światła awaryjne. To był znak.
- Mariolko wysiadaj, potem zostaniesz odwieziona a ja będę czekała na ciebie. – powiedziała Pani.
Wysiadłam, dygocząc. Pani odjechała. Stałam sama na pustym placu. Obcy samochód nie podjeżdżał. Też stał. Obejrzałam się. Zobaczyłam jak Pani zatrzymuje się na poboczu ****i. Pilnowała mnie. Po dłuższej chwili samochód podjechał. Miał zakryte numery. Zobaczyłam w środku dwie osoby ubrane w czarne lateksy od czubka głowy po stopy. Jedynie naprężone białe cyce sterczały przez otwory ubioru. Obie wysiadły. Jedna była w wysokich szpilach z grubą podeszwą, z cholewami do kolan a d**ga w podobnych tylko cholewki do pół łydki. Ta właśnie miała przypięty do bioder olbrzymi strap-on. A d**ga trzymała w dłoni bicz. Podeszły do mnie. Obeszły dookoła, taksując wzrokiem.
- Ładna suka. Niczego. Zobaczymy jak się zachowa w praktyce. Ściągaj suko wszystko do golasa i kładź się na masce. Dupa wysoko. – rozkazała ostro ta w długich butach. To była Pani a ta d**ga z przypiętym kutasem jej asystentka. Tak się domyśliłam. Szybko zdjęłam wszystko co miałam oprócz pasa cnoty.
- Masz klucz to pasa, suko? – spytała Pani.
Szybko trzęsącą się dłonią podałam jej mały kluczyk. Asystentka w tym czasie zabrała moje ubranie i wrzuciła do bagażnika. Potem założyła mi na głowę pełny kaptur, maskę z rurką do oddychania. Na szyje założyła sztywny, twardy szeroki kołnierz. Moja głowa była teraz unieruchomiona i wyciągnięta wysoko. Nic nie widziałam. Głośno sapałam przez rurkę. Już nie widziałam Mojej Pani! Byłam przerażona!
- Wypinaj dupsko suko. – Warknęła Pani.
Położyłam się na ciepłej masce mocno i wysoko się wypinając. Czułam jak głaszczą mnie po dupie i rozciągają na boki oglądając cipę. Potem już był tylko palący ból mojej dupy i ud. A głowę wypełnił mój krzyk bólu i przerażenia. Bolało bardzo. Nie wiem ile dostałam bo nie musiałam liczyć. Raczej bardzo dużo. Chwila przerwy i znowu zawyłam. Wielki strap-on ruchał mnie dziko i umiejętnie wchodząc daleko w kiszkę. Pani trzymała mnie mocno, abym nie uciekała. Asystentka ruchała bardzo długo. Sapała coraz głośniej. Moja dupo-cipa mlaskała całkiem luźna i wysunięta na zewnątrz. Ledwo stałam na nogach, gdy mnie skuwali kajdankami ręce i nogi. Wrzucili do samochodu na tylne siedzenie. Było wyłożone folią. Pojechałyśmy. Nic nie wiem gdzie i jak długo. Raczej długo. Usłyszałam otwieranie bramy. Samochód wjechał i brama zamknęła się za nami. Zostałam wyciągnięta z samochodu i prowadzona na łańcuchu, skacząc śmiesznie, drobiąc stopami dotarłam gdzieś. Pomogły mi zejść kilkoma stopniami w dół. Jedynie co wiem to, to , że wejście było z zewnątrz w dół. Zostawiły mnie samą na klęczkach przykutą łańcuchem. Dupa strasznie piekła a wisząca na zewnątrz cipka pulsowała. Ostrożnie macałam dookoła. Wszędzie były kafelki. Krótki łańcuch nie pozwolił mi na wiele. Otworzyły się drzwi i ktoś podszedł do mnie. Zdjął mi kaptur z głowy. Szybko zamknęłam porażone silnym światłem oczy. Powoli wracał wzrok. Przede mną stała asystentka Pani. Już bez tego strasznego kutasa. Zobaczyłam jej wielką cipę z wyciągniętymi, przebitymi wargami, obciążonymi metalowymi pierścieniami. Nawet na łechtaczce miała taki pierścień. Nowym elementem był gruby cewnik wsadzony do cewki i podłączony do przezroczystego worka na mocz przymocowanego do uda. Był wypełniony częściowo żółtawym moczem. Na przebitych sutach wisiały wielkie metalowe koła.
- Wstawaj suko, czas na ciebie. – warknęła podnosząc mnie za łańcuch.
Zdjęła mi kołnierz i pas cnoty. Byłam całkiem naga. Zaczęła nacierać moje ciało oliwką. Całe, dokładnie. Głowę i twarz też. Następnie pomogła mi włożyć ciasny gumowy ubiór. Miał on wiele pasków do zapinania i dopasowywania. Na wysokości cycków miał zamki błyskawiczne. Tak samo długi zamek w kroczu i na brzuchu. Ponownie na głowie miałam kaptur maskę. Na wysokości oczu było kilka małych dziurek do patrzenia. Nie za bardzo widziałam ale to co widziałam wystarczało. Usta miałam odkryte a pod nosem dwie dziurki. Na nogach buty z długimi cholewami na grubej podeszwie i niebotycznych szpilach. Na szyi ponownie gruby, sztywny szeroki kołnierz. Ubiór został dopięty paskami. Maska dopasowana przez napompowanie gumową gruszką. Kombinezon ten, kołnierz i maska miały wiele metalowych kółek w różnych miejscach. Na koniec asystentka sprawdziła wszystko raz jeszcze. Otworzyła białe drzwi i pociągnęła za przypięty łańcuch. Sztywno stawiając stopy w niewygodnych szpilach weszłam. Zostałam przykuta w kącie do ściany za ręce, nogi, szyje i głowę. Patrzyłam przerażona, one tego nie widziały ale domyślały się. Byłam w gabinecie lekarskim. No powiedzmy, że wyglądał jak lekarski zabiegowy tylko wyposażony super. Raczej chyba przypominał sale operacyjną. Ściany i podłoga wyłożone białymi kafelkami. W podłodze zauważyłam kilka sporych otworów ściekowych. Na środku łamany stół operacyjny, wyposażony w pasy z wiszącą lampą bezcieniową. Obok fotel do badań z podpórkami i uchwytami. Dookoła pełno metalowych narzędzi o przeznaczeniu, które znałam i nie znałam. Gumowych fartuchów, rękawic, zbiorników, gruszek i rurek. Większy sprzęt wisiał na ścianach inny leżał na stołach i półkach. Dwie kamery. Nie będę wdawać się w szczegóły bo za dużo tego. Dodam, że było tam chyba wszystko czym można uszczęśliwiać takie jak ja osoby. Pani siedziała na krześle a asystentka mieszała płyny. Pani bacznie mnie obserwowała. Pani także miała wsadzony cewnik i worek przy udzie z żółtawym moczem.
- Wszystko gotowe proszę Pani. Może Pani zaczynać. – oznajmiła asystentka.
- Dobrze dawaj sukę na fotel. – powiedziała Pani.
Zostałam podprowadzona do fotela. Pomogły mi się ułożyć na nim. Nogi wysoko na podpórkach, dupa na brzegu fotela, nad wycięciem, tułów prawie poziomo. Na głowę nałożyły mi maskę a raczej rodzaj takiego kaptura z gumy. Z tyłu był zapinany na szczelny zamek błyskawiczny i uszczelniony wokół szyi. Nie miał żadnych otworów tylko grubą, karbowaną rurę, jak w masce przeciwgazowej. Jak oddychałam to ten kaptur kurczył się i napełniał. Zostałam mocno i dokładnie przywiązana pasami do fotela. Nie było mowy o ruszeniu czymkolwiek. Tylko czułam i słyszałam. Nagle zaczęłam się dusić! Brakowało powietrza! Próbowałam się szarpać, daremnie! Głucho krzyczałam. Nagle mogłam oddychać znowu. Nie na długo! Ponownie zabrakło powietrza! I znowu oddech. Ktoś zatykał i odtykał rurę. Panikowałam coraz bardziej. Poczułam jak zamek w kroczu się otwiera w wychodzi na zewnątrz moja dupa z wiszącym odbytem oraz narządy. Również rozsunięty został zamek uwalniający brzuch. Jakieś dłonie w gumowej rękawicy macały mnie w dole boleśnie. Poczułam mocne naciąganie odbytu. Krzyknęłam głucho. Bezpardonowo dłoń w gumie wjechała mi w dupę. Wrzasnęłam. Dłoń pogmerała i wycofała się.
- Siostro, proszę przygotować serie lewatyw. Suka ma brudne kiszki. Trzeba ją oczyścić przed badaniem. – usłyszałam polecenie Pani.
Pani powoli badała mi jajka i kutasa. Słyszałam jak siostra-asystentka nalewa jakieś płyny i coś ustawia obok fotela. Poczułam jak coś grubego i zimnego wpycha się głęboko w moją dupę. Potem to coś rosło i rosło a ja kwiczałam. Przestało. Po chwili czułam jak zaczynam się napełniać. Napełniałam się szybko. Pojawił się tępy ból kiszek. Wyraźnie czułam jak mój brzuch wyłazi przez otwór w ubiorze. Kombinezon mój na brzuchu i po bokach mocno się naciągnął.
- Jeszcze trochę, siostro. - Poleciła Pani.
- To będzie sześć litrów, Pani. – usłyszałam głos asystentki.
- Dobrze, Jej Pani mówiła o 7-9 litrach. – powiedziała Pani.
-Tak. Mówiła, że 9 maksymalnie dla zwykłych lewatyw. Ależ ta suka wytrzymała. Inne mdlały już po 4 litrze a ta tylko stęka. – mówiła siostra.
- Dobrze, wystarczy 6 litrów na początek. To co tu ma między nogami to jakaś parodia, ale bardzo rozciągliwa. Zwłaszcza worek. Ten kutasik malutki ale chyba rozciągliwy bo taki pomarszczony. – mówiła Pani.
- Dobra, zatkać dupę, niech poleży. Proszę podłączyć rurę do respiratora. – dodała Pani.
Zakorkowana, zostałam podłączona do maszyny oddychającej. Wielki tępy ból drążył mnie od środka. Maszyna burczała a ja dusiłam się i oddychałam w różnym rytmie. Walczyłam o każdy najmniejszy łyk powietrza. Byłam na pół przytomna i wystraszona. W końcu znowu mogłam oddychać. Powoli uspokajałam się a z dupy tryskała lewatywa na podłogę.
- No dużo tego to ona w sobie nie ma. Widać, że Jej Pani dba o jej czystość kiszek.
Zdjęły mi maskę z rurą do kontroli oddechu i uniosły oparcie fotela. Mogłam teraz widzieć przez drobne dziurki w masce co tam się dziej w dole. Zobaczyłam swój biały brzuch wystający z rozsuniętego zamka otworu oraz nogi w monstrualnych szpilach z cholewami, wysoko w górze i szeroko rozwarte. Ptaszek leżał malutki i pomarszczony. Siostra wepchała mi w usta knebel z rurką do gardła i zamocowała go paskami. d**gi koniec czarnej rurki zwisał z przodu. Rozsunięto mi zamki na cyckach. Moje cycki wyskoczyły na zewnątrz. Grube sutki sterczały sztywno, podniecone. Były czarne. To skutek częstego ich maltretowania. Pani uchwyciła sutki i zaczęła je bardzo mocno ściskać i ciągnąć. Bolało. Krzyczałam głucho.
- Poproszę przygotować następną lewatywę 7 litrów, potem 8 litrów i 9. – powiedziała Pani.
Gdy siostra napełniała gumowe wlewniki wiszące na stojaku obok mnie, Pani przyniosła dużą strzykawkę z grubą, długą igłą, butelkę gęstego żółtawego płynu i waciki. Zdjęła gumowe rękawice a nałożyła lateksowe. Stojąc obok mnie zaczęła wacikami myć moje sutki i cycki. Piekło jak przypalane. To był czysty spirytus. Napełniła strzykawkę żółtawym płynem, olejem. Ujęła palcami mój lewy sutek i naciągnęła go wbijając powoli, głęboko igłę. Samo wbicie grubej igły bardzo bolało ale to było nic w porównaniu z bólem, gdy zaczęła naciskać tłok strzykawki. Gęsty olej bardzo powoli dawał się wypchać. Miałam wrażenie, że mój sutek i cycek w tym miejscu zaraz się rozerwie. Piekielny ból objął cały cyc i bok do ramienia. Darłam się głucho zakneblowana i próbowałam szarpać. One śmiały się. Byłam półprzytomna. Mój cycek w tym miejscu zaczął tworzyć wielką kulę. Czarny sutek przypominał gruby palec. Po pierwszym zastrzyku siostra masowała mi suta. Potem dostałam d**gi zastrzyk w tego samego suta tylko z d**giej strony. Teraz cyc i sut wyglądał jak zwyrodniały. Bolało bez ustanku. Bez chwili przerwy przeniosły sprzęt do d**giego cyca. Zastrzyk i ból, ból. d**gi zastrzyk i ból, ból. Rwałam pasy mnie krępujące. Skończyły.
- Proszę chwile masować cyce suki. – powiedziała Pani.
Siostra obiema dłońmi mocno szarpiąc i uciskając masowała wprawnie zdeformowane suty i cyce. Bardzo mnie torturowała. Oczy zachodziły mi łzami. Przez rurę knebla leciała gęsta ślina. Dostałam orgazmu a potem posikałam się, co im się bardzo spodobało. Od tej chwili do końca towarzyszył mi nieustanny ból cycków. Wyglądały jakby na ich czubkach pojawiły się nowe, d**gie cyce. Nieco ,mniejsze i ciemniejsze.
Cierpiąc ból poczułam jak wprowadzają mi w odbyt i kiszkę gumową rurę zakończoną grubą kanką przypominającą małego kutasa. Wsadziły mi na pewno więcej jak metr. Po nadmuchaniu uszczelnienia rozpoczęły napełnianie.
- Siedem. – powiedziała siostra, gdy mój brzuch przypominał twardy balon.
- Suka nawet nie jest za twarda. – rzekła Pani macając moje brzuszysko.
- Korkujemy i niech stęka. – dodała.
Sapiąc i jęcząc leżałam zrezygnowana.
- Cewnikujemy, siostro. Proszę o największe numery foleya i metalowe.– powiedziała Pani usadawiając się między moimi udami. Siostra przysunęła przygotowany sprzęt. Pani obciągnęła długi napletek z mojego ptaszka i piekący ogniem ból poderwał w górę moje umocowane biodra. Pani dezynfekowała spirytusem całe krocze. Gruba, zagięta, metalowa rurka cewnika powoli rozrywała kutaska. Wejście do pęcherza skwitowałam piskiem. Znowu dostałam nagłego orgazmu. Było cudownie. Mocz wyciekał rurką do zbiornika. Odkorkowano mi dupę i ostro bluznęłam grubym strumieniem na podłogę. Siostra pomagała mi masując brzuch. Jeszcze dwa razy wprowadzano mi grubą rurę głęboko w dupę i napełniano kiszki. Raz 8 i 9 litrów. Po napełnieniu 9 litrami lewatywy leżałam sapiąc ciężko przez rurę knebla. Potężne brzuszysko, sterczało wysoko a nad nim wielkie podwójne, bolące cycki. Wszystko to poruszał mój ciężki oddech. Kamery kręciły zabieg.
- Siostro proszę przygotować sukę do wlewu i do sondowania. Trzy litry płynu, dwa weflony, sondy od 10 do 42. – powiedziała Pani siadając przy biurku. Biurko zawalone papierami i komputerem stało w kącie. Siostra kręciła się hałasując metalowymi przyrządami i ustawiając wszystko tuż przy moich rozwartych udach i wypiętym kroczu. Na stojaku zawisły dwa spore worki plastykowe, każdy z długim wężykiem zakończonym grubym weflonem. Pani coś pisała w komputerze.
- Którego mamy dzisiaj? – spytała
- 14 sierpnia. Proszę Pani. – odpowiedziała siostra.
- 14 sierpnia 2014. Dobrze. Suka ma na imię? – zawiesiła głos Pani.
- Mariolka. – odparła siostra.
- Mariolka. Dobrze. Własność jej Ekscelencji Madame Jowity, tak? – pytała.
-Tak. – powiedziała siostra.
- Wiek suki? Pamiętasz? – spytała Pani.
- ….dzieści pięć. – odparła siostra.
- No tak. Do podlotków to ona nie należy. Za to jest ekstra. Nie wygląda na tyle. Prawda? – mówiła Pani.
- No tak, nie wygląda. Jest ładna i zadbana. – odezwała się siostra sprawdzając zawieszenie zbiorników.
- O której żeśmy sukę przywiozły? – pytała Pani.
- O dziewiątej, nie o dziewiątej trzydzieści pięć. Tak. – powiedziała siostra zastanawiając się.
- Ile orgazmów suka miała do tej pory? – pytała.
- Siedem, Pani. – poinformowała siostra.
- O, niezłe suczydło, napalone. – Zaśmiała się Pani
- No wystarczy, reszta potem, suka gotowa? – spytała Pani wstając.
- Tak, Pani suka czeka. – rzekła siostra.
- No ładnie, ładnie żeśmy ją urządziły. Spójrz na ten balon i te cyce. Muszą ją stale boleć. Dostała podwójną dawkę oliwy z heksade……. Pięknie cierpi. – mówiła zadowolona Pani głaszcząc mnie po zdeformowanym ciele.
- O tak. Prawie bez ustanku suka wyje. – odparła zadowolona siostra.
- No to zaczynamy. – powiedziała Pani sadowiąc się naprzeciw moich narządów.
Nałożyła nowe rękawiczki lateksowe. Odłączyła rurkę od metalowego cewnika i wyjęła go z mojego kutaska. Długo oglądała ziejący otwór cewki. Próbowała wsadzić palec. Wszedł ale nie do końca. Ujęła w dłoń metalową sondę i powoli wpychała mi ją w cewkę. Kutas eksplodował rozciągany. Sonda poruszała się do i z kutasa. Tak długo aż nie wrzasnęłam, gdy wlazła do pęcherza. Pani masturbowała kutasa z sondą. Potem przyszła kolej na grubszą sondę i to samo. Każda sonda tak długo torturowała mnie aż wchodziła bez oporu. Wtedy brała grubszą. I tak po kolei. Aż zobaczyłam. Potwora nie sondę. Pani chyba specjalnie ją uniosła wysoko, abym widziała, bo nie widziałam nic spoza wielkiego balona brzucha. Ostro szarpnęłam uwiązanymi biodrami, gdy ta sonda weszła mi w kutasa. Długo bolało zanim kutas się rozciągnął. Czułam jak Pani wpycha po kolei swoje palce w kutasa. Wszystkie wchodziły bez oporu do końca! Nawet gruby kciuk! W trakcie sondowania kutasa miałam trzy orgazmy. Jęczałam podniecona ogromnie. Znowu posikałam się ciut.
- No suka rozepchana ekstra. Siostro szczotkę proszę. – powiedziała Pani.
Zobaczyłam jak siostra podaje jej długą dosyć grubą szczotkę. Taką jak do czyszczenia butelek. Pani ujęła ją w palce jednej dłoni a palcami d**giej rozwarła cewkę. Po chwili ostry niesamowicie ból wypełnił mojego kutasa na caluśkiej długości. Ależ to bolało! Najgorzej było, gdy przepychała się do pęcherza. Tortura trwała długo. Siostra cały czas sprawdzała czy nie zemdlałam. Gdy skończyła, moje narządy płonęły!
Przerwy w torturze nie było! Po wyczyszczeniu kutasa szczotką, wepchnęła i zamocowała w nim cewnik foley’a podłączyła go rurką gdzieś w dole. Potem przy pomocy siostry wepchnęła mi przez dziurkę od nosa do przełyku inny cewnik. Ten cewnik został połączony z przeźroczystym zbiornikiem wiszącym nad moją głową. Od zbiornika tego biegła długa rurka gdzieś na dół. Zamknęły zaworek na rurce do nosa i napełniły zbiornik, żółtawym płynem. Domyśliłam się, że były to ich siki, które cały czas zlewały ze swoich worków na mocz. Piły też sporo wody. Moje siki wypływały ze mnie. Co jakiś czas słyszałam buczenie w dole i rurka biegnąca z dołu wypełniła się moimi sikami. W ten sposób dopełniała zbiornik. Siostra wyregulowała zaworek na rurce i teraz siku ze zbiornika płynęło prosto przez mój nos do przełyku. Poczuła znany sobie smak. Jak się w dole coś napełniło do pompka buczała i zbiornik u góry uzupełniał się sikami. Pani usiadła między moimi rozwartymi udami i poczułam jak wzięła do ręki mój worek z jajami. Naciągnęła go mocno. Poczułam jak oddziela jedno jajko i wydobywa go obejmując palcami. Ostry ból wbijanej igły w jajo a potem ból wciskanej cieczy zaatakował moją pachwinę. Czułam jakby ktoś wbijał tam długą rozpaloną igłę. To się powtórzyła trzy razy. Potem znowu trzy w d**gie jajo. Gdy skończyła czułam jakbym miała wielkie kamienie nie jajka. Siostra szybko je masowała. Rosły szybko. To czułam wyraźnie.
- Ależ ma teraz jaja. Piękne jak strusie prawie, nieprawdaż? – zachwycała się siostra głośno.
- O tak. Wyjątkowo nam się udało. – Powiedziała zadowolona Pani.
- I gwarantuje, że ją ślicznie bolą. Ta oliwka z heksad…. Działa cuda. Popatrz ja pompuje jajami. – Dodała zadowolona z efektu.
Czułam potworne pulsowanie jaj i wielki ich ciężar. Obezwładniający ból sprawiał, że moje jaja poruszały podciągane się w górę i w dół.
- Niech suka sobie poleży. Możesz dopełnić lewatywy.. – powiedziała Pani.
Korek analny wyposażony był w dodatkową rurkę. Teraz do tej właśnie rurki siostra podłączyła gumową pompkę. Powoli ją naciskała pompując dodatkową porcje lewatywy. Robiła to wolno, macając mój baloniasty brzuch. Tępy ból w środku powiększył się a balon stwardniał. Pępek został wysadzony na zewnątrz. W ustach czułam smak sików. Mój żołądek powoli pęczniał. Zaczęło być mi niedobrze. Odbijało się co uwidaczniało się szarpaniem pasów mocujących głowę i ulewaniem przez rurkę maski.
- Suka ma pełny żołądek proszę Pani. – Poinformowała siostra.
- Dobrze. W takim razie zatrzymaj mocz. Zaraz przyjdę. – oznajmiła Pani zza biurka.
Podeszła do mnie. Pomacała baloniasty brzuch. Podniosła kapiącą rurkę maski.
- Cudownie. Pewnie cierpi biedactwo. – Mówiła udając litość.
- Miała dwa orgazmy. – poinformowała siostra.
- O?! A to suka. Lubi to! Jej Pani mówiła, że suka jest masochistką. Cudownie. – ucieszyła się Pani.
- Dobrze. Teraz uniesiemy sukę. – Powiedziała.
Oparcie fotela uniosło się wysoko. Było mi bardzo niewygodnie w tej pozycji. Brzuszysko uciskało pełny żołądek.
- Proszę odsunąć się siostro, będzie fontanna. – zaśmiała się Pani.
Odpięła mi paski knebla i szybko go wyjęła z ust. Nie czekając ani chwili lunęłam grubym strumieniem sików wyrzygując wszystko do sucha. Rwało mnie potwornie. Zrobiło się lepiej. Koniec cewnika, który miałam w przełyku został wypchnięty i wisiał mi z ust.
- Proszę wyjąć cewnik z nosa suki i odstawić wlewnik. Można zlikwidować pompowanie moczu. – powiedziała Pani.
W czasie, gdy siostra wykonywała polecenie Pani ona usunęła mi cewnik z kutasa. Teraz siedziałam w pozycji półsiedzącej. Został przyniesiony duży pojemnik pełen zbieranego moczu oraz wielka strzykawka z grubym jak kciuk, zakrzywionym, długim końcem. Koniec błyszczał metalicznie natłuszczony. Pani napełniła strzykawkę sikami. Pomagając sobie jedną ręką d**gą powoli wpychała mi koniec strzykawki w kutasa. Ziała tam wielka dziura. Gruba końcówka bez trudu wchodziła. Mój mały kutas pęczniał w oczach. Krzyknęłam (nie byłam zakneblowana już) wariacko, gdy koniec przyrządu wszedł w pęcherz. Czułam jak pęcherz mi rośnie. Trzy pełne strzykawki wypełniły mi pęcherz do bólu. Pani wyjęła ostatni wsad strzykawki i szybko wepchnęła do cewki korek mocowany za główką. Potwornie chciało mi się siku. Ból pęcherza i gdzieś z tyłu był ostry jak igły. Po dziesięciu minutach wyłam. Pani odkorkowała kutasa. Napinając się mocno siknęłam silnie. Pompowałam wiele razy nim wszystko wyleciało. Ból zelżał. Nastąpiła przerwa.
- Jeszcze boli cię suko? – spytała Pani po jakimś czasie.
- Nie Pani nie boli. –odparłam grzecznie.
- To dobrze. Powtórzymy. – powiedziała wpychając strzykawkę w kutasa.
Gehenna powtórzyła się jeszcze trzy razy. Byłam wykończona. Na koniec Pani wypłukała mi pęcherz dwukrotnie jakimś płynem. To już nie bolało bo kutas nie był korkowany. Pod maską ciekły mi łzy. Ciało spływało potem.
- Siostro, proszę się zająć cyckami suki. – poleciła Pani.
Moje cycki do tej pory sterczały samotnie. Grube kule na ich szczytach z czarnymi sutami podrygiwały. Teraz siostra na każdy z nich założyła u nasady skórzany pasek i bardzo mocno go zapięła. Potem nie zważając na moje wrzaski uciskała je rytmicznie. Cyce gwałtownie napęczniały i wyprężyły się sztywno. Wzmógł się ból sutów wypełnionych olejem. Zaczęłam głośno sapać i wkrótce duży orgazm wyprężył moje cyce. Siostra i Pani popatrzyły zdumione. Zobaczyłam jak siostra kładzie obok fotela zestaw bardzo brzydko błyszczących wielkich igieł. No i się zaczęło. Powoli każdy sutek u nasady został przebity na wylot długą igłą. Razem wbiła mi po pięć. Szósta igła została wbita pionowo wzdłuż suta. Ta bolała najbardziej. Już się nie hamowałam. Darłam się jęczałam. Im moje wrzaski nie przeszkadzały. Nic sobie z tego nie robiły. Gdy siostra torturowała mnie igłami Pani odetkała mi dupę. Bluznęło z niej grubym, mocnym strumieniem. Tryskało wiele razy. Pani masowała mi brzuch pomagając się opróżnić. Po opróżnieniu wsadziła mi w dupę metalowy rozwieracz i bardzo mocno rozsunęła jego ramiona. Wielka dziura ziała w mojej dupie. Pani swobodnie wsadziła tam rękę w gumowej rękawicy i macała. Czułam jak maca mi wejście do kiszki. Potem świecąc do środka oglądała wnętrze.
- Zdrowe dupsko ma suka. Zbadamy kiszki. – oznajmiła.
Wyjęła przyrząd. Siostra podeszła trzymając w dłoniach długą, grubą czarną rurę. Bardzo elastyczną ze światełkiem z jednej strony i czymś tam z d**giej. W dupę założyły mi gumowy kołnierz przez, który zaczęły wpychać do środka tego węża. Czułam jak porusza się w środku i wygina. Pani Patrzyła na ekran komputera i poruszała uchwytem trzymanym w dłoniach. Wtedy ta rura ożywała. Czułam jak wchodzi coraz dalej. Jednocześnie czułam jak mój brzuch jest pompowany powietrzem. Rósł w oczach. Rura poruszała się we mnie. Nie było to przyjemne. Mój brzuch teraz przypominał ogromny równy balon z pępkiem na wierzchu. Od tych dużych lewatyw ma tendencje do wyskakiwania pępka. Było o wiele większy niż napełniony lewatywą. Czułam jak koniec rury porusza się pokonując zakręty kiszki. Wreszcie poczułam go wyraźnie gdzieś z prawej strony w pachwinie.
- No do tej pory czysto. Wyrostek suka ma całkiem zarośnięty. – Słyszałam Panią.
Niewiele mnie obchodziło. Byłam tak obolała i zrezygnowana, że nawet jakby mnie kroiły to chyba bym nie zauważyła szybko.
- Teraz wejdziemy dalej. – Usłyszałam i poczułam tępy ból.
Jęknęłam.
- No suko jesteśmy w jelicie cienkim. – oznajmiła Pani.
Jęczałam głośno. Gdzieś u góry głęboko coś się we mnie poruszało nieprzyjemnie. Badanie-tortura trwało długo.
- Suka jest zdrowa i czysta. Do żołądka nie będę wchodziła. – oznajmiła Pani.
Z mojej dupy sterczał jeszcze długi kawał tej rury. Powoli Pani wycofała się ze mnie i wyjęła kołnierz uszczelniający dupę. Zaczęłam głośno pierdzieć. Powietrze uchodziło ze mnie wprawiając wiszący, luźny odbyt w warczenie.
- No siostro, suka czysta. Teraz pobawimy się trochę. Należy nam się, co? – rzekła Pani wesoło.
- O tak z rozkoszą, proszę Pani. – pisnęła siostra.
- To wsadź jej rozwieracz. Pokrzyczy lepiej. – zaśmiała się Pani.
Siostra przyniosła metalowy przyrząd i wepchnęła mi w usta. Po czym pokręcając szeroko rozwarła mi szczęki. Następnie obie zniknęły mi gdzieś z oczu. Leżałam dysząc ciężko. Cyce bolały, jajka podrygiwały ciężko. Tylko mały kutas zmaltretowany, skurczył się i schował. Została sama skórka. Ciekło coś z niego Wyraźnie czułam pulsowanie wiszącego odbytu w szeroko rozwartej dupie. Czasami pierdnęłam głośno. To resztki powietrza wydobywały się ze mnie. Nie było ich dłuższą chwilę. Wreszcie przyszły. Ich widok przeraził mnie. Jak zwykle od stóp do głowy opinał je czarny gumowy czy lateksowy uniform. Pani miała na czubku głowy włosy spięte w misterny wysoki, pionowo sterczący, gruby kok. W masce były tylko otwory na oczy i usta. Bardzo ostry, wulgarny makijaż ust i oczu. Do tego niesamowicie długie, sztuczne rzęsy. Siostra miała podobny makijaż a na czubku głowy wysoko spięty długi koński ogon. Kombinezon Pani miał z przodu jeden ciasny otwór przez, który wypchnięte były oba wielkie cyce. Cyce sterczały poziomo do przodu jeden przy d**gim. Dodatkowo były razem zaciśnięte mocno czerwonym szerokim pierścieniem gumowym. Pani duże sutki były jaskrawo czerwone z fioletowymi obwódkami. Siostra miała balony cyc wypchnięte przez dwa osobne otwory i każdy zaciśnięty gumową opaską u nasady. Cyce sterczały poziomo szeroko na boki. Suty też były pomalowane na filetowo z jaskrawymi obwódkami. Obie miały przebite suty a w nich duże metalowe pierścienie. Pod brzuchem każdej wisiał olbrzymi lateksowy kutas. Kutasy były tak wielkie, grube i długie, że nie mogły sterczeć poziomo. Ich ciężar wyginał je lukiem do dołu. Szerokie mocne pasy skórzane trzymały je na biodrach, na cipach. Każdy miał płaski szeroki łeb jak u rasowego ogiera. Wiem jak wygląda kutas dobrego ogiera. Znam to z praktycznej strony. Kutasy błyszczały nasmarowane. Każda miała na jednej ręce długą gumową rękawicę. Podeszły do mnie z obu stron.
- Nie bój się Mariolko. Pobawimy się trochę. Rozerwiemy a potem dalej. – powiedziała Pani głaszcząc mnie po gumie maski na głowie.
- Możesz krzyczeć jak chcesz. – dodała siostra.
Oparcie fotela ponownie odchyliło się całkiem. Moje ciało podjechało dupą bliżej na samo wycięcie fotela. Uda rozeszły się szeroko na boki, uniosły i przesunęły tak, że dupa wypięła się otwierając szeroko i lekko unosząc.
Czułam jak któraś smaruje mi wiszącą kiszkę z dupy.
- Przyj, suko, przyj, mocno! – krzyknęła Pani.
Poparłam. Wyraźnie poczułam jak odbyt wypadł całkiem na zewnątrz.
- No cudownie, cudownie. – powiedziała Pani.
Poczułam jak czyjaś dłoń wślizguje mi się do dupy. Wykonuje szybkie, coraz głębsze ruchy. Po czym poczułam roztwieranie wejścia do kiszki i wrzasnęłam, gdy dłoń przepchnęła się do środka. Zastygła. Wykonywała powolne ruchy posuwisto-zwrotne z obrotami. Wyszła z dupy. Natychmiast weszła d**ga dłoń. Wykonywała to samo tylko szybciej. Potem zmiana. Pierwsza ręka, ale szybkie ruchy aż w kiszkę. I d**ga jeszcze szybciej. Teraz już krzyczałam bardzo. Trwało to chyba długo. Zakończyło się waleniem w dupę na zmianę dłońmi zaciśniętymi w pięści. Cmokałam i pierdziałam odbytem. Obie stały po obu moich stronach i ruchały mnie pięściami. Byłam już tak luźna, i rozwarta, że można by chyba wjechać mi w dupę samochodem. Pani ustawiła się naprzeciw ziejącego wejścia mojej dupy. Siostra wyregulowała położenie fotela. Pani trzymając w obu dłoniach kutasa przyłożyła jego płaski łeb do wiszącego odbytu. Siostra rozciągnęła skórę odbytu nasuwając go na łeb kutasa. Pani pchnęła. Ja zawyłam. Kutas bez zatrzymania wszedł do końca w dupę i do kiszki. Kutasy miały lekko po metrze długości. Teraz byłam ruchana bez litości. Mój brzuch wypinał się w miejscu, gdzie poruszał się kutas. Darłam się okrutnie. Potem była zmiana i siostra maltretowała mnie swoim kutasem. Całe moje ciało, uderzane z dołu drgało mocno. Olbrzymie jaja maltretowane bez litości. Sztywne cyce z igłami, mocno szarpane, doprowadzały mnie bólem do obłędu. Najgorsze były te dwie pionowe igły wbite głęboko w suty. Powodowały ostry ból w środku cycków. Najpierw ruchały na zmianę, bez wyciągania. Potem jedna ruchała a d**ga stała z boku z dłonią zaciśniętą. Gdy ruchająca wychodziła z dupy to ta natychmiast wsadzała w nią pięść. Obłęd. Dostawałam jakichś dziwacznych, dzikich orgazmów. Sikałam mocno. Na koniec już się nie darłam tylko jęczałam i stękałam w rytm pchnięć. Wreszcie zziajane przestały ruchanie i poszły. Dupa ziała jamą, kapało z niej gęstym śluzem. Wszystko widziałam bo na górze było lustro, abym to widziała.
Wróciły. Mój tułów wraz z oparciem fotela podjechał do góry. Otwory w oczach maski zostały całkiem odsłonięte. Mogłam swobodnie widzieć. A widok poraził mnie. Zobaczyłam siostrę bez przypiętego kutasa. Grube, metalowe, koła wisiały jej na przebitych wargach cipy. Pani stała na wprost mojej dupy, nieco dalej. Widziałam, widziałam całkiem, dokładnie. Potworny kutas strap-on miała przypięty szerokimi pasam do bioder. Był tak długi, gruby i ciężki, że musiała trzymać go obiema dłońmi. Jego kształt zapowiadał mi męki. Zaczynał się wielkim, rozłorzystm łbem. Łeb przechodził w cieńszą (jeżeli tak można o tym powiedzieć) szyję i trzon. Ta „cieńsza szyja” kutasa ciągnęła się kawałek a następnie kutas grubiał potwornie. Jeszcze takiej grubości nie widziałam. Mało tego. Tuż za łbem miał coś w rodzaju szerokiego pierścienia, na którym wyrastały lateksowe włosy jak szczotka. Dalej kutas pokryty był dużymi zgrubieniami imitującymi żyły i znowu kolczasto-włochatym kołnierzem.
Był kolor czarno czerwonego. Siostra klęcząc smarowała to coś. Obie patrzyły na mnie. Widziały przerażenie w moim wzroku.
- Boisz się suko? To dobrze. Powinnaś. To będzie straszne ruchanie. Jeszcze czegoś takiego w dupie nie miałaś. Ach poczekaj. Zaraz złotko zawyjesz. – mówiła cicho Pani.
Przerażona? To za mało. To co poczułam na ten widok nie ma jak opisać.
- Nnnnniiieeee, nnnieeee, pomocyyyy, nnniee! – darłam się jak opętana niepomna suczej powinności bycia posłuszną i nie protestowania w żadnej sytuacji. Strach pokonał wszystko we mnie. Pani zaczęła zbliżać się powoli do mojej dupy. Siostra niosła na rekach to coś. Po chwili czułam jak skóra odbytu jest naciągana na łeb tego czegoś. Był ogromny. Ale jakoś wszedł bez większego bólu. Pani powoli zaczęła pchać podtrzymując kutasa dłońmi. Cieńszy początek szybko wchodził we mnie. Pani zaczęła najpierw od ruchania tym cieńszym. Po krótkiej chwili poczułam działanie tego najeżonego kołnierza. Krzyczałam coraz głośniej.
- Zaraz, zaraz zawyjesz głośniej skarbie. - Przekrzykiwała mnie Pani.
- Uwaga, siostro. Wchodzę. – Oznajmiła.
Siostra przytrzymała moje uda a Pani pchnęła. Piekło wybuchło we m nie. Zatrzeszczały wszystkie moje pasy mocujące. Z rozwartych szczek wydobył się dziki dźwięk. Kutas siedział w kiszce. Pani zatrzymała się dając mi dojść do siebie. Potem ruchała powoli ale stanowczo. Pchała głębiej. Nagle ból rozciąganej ponad miarę skóry odbytu poraził mnie. Jeszcze chyba czegoś takiego nie miałam w dupie! Jestem bardzo rozciągnięta ale chyba nie aż tak. No i dodatkowo te narośla i kolce na kutasie. TEGO TO JUŻ I DLA MNIE BYŁO ZA WIELE. Wyczyniałam cuda. Wydawałam z siebie przedziwne dźwięki. Piski, wycia, okrzyki i jęki. Moja dupa płonęła. To za słabe określenie. Pani ruchała powoli, ostrożnie. Nie musiała się wysilać, aby wyciągać ze mnie różne reakcje. Siostra co chwila smarowała wychodzący trzon kutasa. Bacznie mnie obserwowała i pilnowała. Wreszcie moje krzyki ustały. Nie miałam siły i czucia w dupie. Leżałam ale po chwili poczułam, że zbliża się coś potężnego. Znałam to. Całe ciało moje stwardniało jakby wszystkie, najdrobniejsze mięśnie dostały stalowego kurczu. Krocze wciągnęłam do siebie. Olbrzymi kutas został zaciśnięty w dupie. Zwieracze odbytu jakby odżyły. Stalowym uciskiem zatrzymały ruch kutasa w mojej dupie. Wywalony odbyt naciągnął się grożąc pęknięciem. Zesztywniałam cała. Pani i siostra znieruchomiały zdumione. Siostra zaczęła mnie sprawdzać czy coś złego mi nie jest. Moje cyce nabrały filetowego koloru i rozdęły się bardziej, jak dmuchane od środka. Ten stan trwał dłuższy czas. Nie wiem ile. Nagle wszystko odeszło. Zwiotczałam całkowicie. Niesamowity głos wydobył się ze mnie. Siknęłam z kutasa. Było mi niesamowicie cudownie. Pulsowanie odbytu i ciała było fantastyczne. To nie do opisania. Doznałam orgazmu totalnego. Każda cząstka swojego ślicznego ciała.
- Co to było? – zapytała siostra.
- Sądzę, że jakiś orgazm. Ale nigdy nie widziałam takiego. Takiej suki jeszcze u nas nie było. Jej Pani uprzedzała, że suka jest wyszkolona i potrafi niespotykane rzeczy. – Mówiła Pani.
- Tak, sprawia wrażenie szczęśliwej i wykończonej. – rzekła siostra.
- Tak. Widzę. Zaraz skończę jeszcze kilka minut. – powiedziała Pani.
Wreszcie wyszła z mojej dupy.
- Zostawmy ją. Niech oprzytomnieje. – powiedziała Pani.
Mglistym wzrokiem patrzyłam jak siostra pomaga Pani uwolnić się od tego potwora co mnie zamęczył. Brzęcząc kołami na cipach poszły. Ja leżałam.
Po jakimś czasie przyszła siostra. Wymyła mnie całą i wnętrze dupy wężem z wodą, polewając jak leci. Spłukała dokładnie wydzielinę moją z posadzki. Zostawiła mnie samą „do obcieknięcia” jak się wyraziła na odchodne. Zasnęłam głęboko.
- Co to suka zasnęła, proszę Pani. Pobudka, suko. – Dobiegł mnie głos siostry i ból cyca. Siostra kręciła igłą.
- Nic dziwnego takie ruchanie i orgazm wykończy nawet ją. – odezwała się Pani sadowiąc między moimi udami. Nakładała lateksowe rękawiczki. Znowu zapiekło krocze obmywane spirytusem. Potem moje jaja i kutas został zaciśnięty mocno opaską u nasady. Pani wzięła jeden weflon od wiszącego na stojaku dużego zbiornika i naciągając skórę worka wbiła go. To samo zrobiła z d**gim. Wyregulowała przepływ płynu ze zbiornika. Siedząc masowała mi worek rozprowadzając równo wlewany płyn. Poczułam znane mi szczypanie i rozdymanie skóry worka. W ustawionym lustrze widziałam jak między udami rodzi się wielki balon o czerwonej, różowej skórze. Coraz większy i większy. Coraz cięższy i cięższy. Skóra na nim staje się opięta, błyszcząca. Widać żyłki. Pani uciska i masuje balon, aby rósł równo. Podnosi go od dołu i puszcza. Wtedy opada w dół naciągając mi skórę i podskakuje w górę z powrotem. Cudowne uczucie. Tylko mój kutasek zniknął całkowicie! W miejscu, gdzie powinien być teraz jest pomarszczona skórka. Pani bierze ją palcami i rozciąga szuka główki. Nie może znaleźć. Balon rośnie i wydłuża się. Czuje jaki ciężki. Jest ogromny! Pani patrzy na prawie pusty zbiornik płynu.
- Dwa i pół litra weszło. Czyli maks jak mówiła jej Pani. Spróbujemy jeszcze ciut. – oznajmiła Pani.
Powoli płyn znikał ze zbiornika. Ona ostrożnie oglądała mój worek. W końcu płyn zniknął całkiem. Nawet z rurek.
- No. Super trzy litry! Jeszcze tu czegoś takiego nie było. – powiedziała Pani wyjmując weflony wbite w mój worek.
Potworny, owalny balon zwisał mi teraz daleko w dół, dyndając się ciężko między udami, tuż nad posadzką. Kutasa nie było. Tylko pomarszczone skórka jak wentylek do balonu.
- Prześliczny, podniecający widok. Prawda siostro. – Powiedziała Pani całując ją w usta.
- Tak, Pani. Podnieca. – Odrzekła siostra odwzajemniając pocałunek z języczkiem, głęboko.
- Dobrze przygotuj sukę do płukania. – powiedziała Pani.
Siostra odpięła pasy mocujące mnie do fotela. Opuściła nisko fotel i pomogła mi wstać. Byłam cała zdrętwiała. Stałam w rozkroku. Sine, zdeformowane cyce sterczały poziomo najeżone igłami. Brzuch, rozepchany zabiegami wystawał do przodu, choć był pusty. Między udami wisiał wielki, podłużny worek. Był tak duży i długi, że nie usiałam stać rozkraczona a on zwisał mi prawie do kolan. U góry był cienki, zaciśnięty mocno skórzanym pasem a dalej nabierał ogromnych rozmiarów. Bardzo ciężki. Czułam jego ciężar. Siostra podprowadziła mnie do stojącego opodal czegoś w rodzaju metalowego krzesła. Usiadłam jak kazała. Nogi szeroko podparte w udach pod kolanami. Ramiona na boki, poziomo, na rynienkach . Najpierw pasami zamocowała mi uda do podparć. Potem Szeroki pas pod cyckami do oparcia. Następnie kołnierz na szyi umocowała za kółka do oparcia a na końcu głowę. Była ona odchylona do tyłu. Moje szeroko rozwarte metalowym przyrządem szczęki ustawiła prawie pionowo w górę. Czułam jak uda rozsuwają się na boki, prawie do szpagatu. Teraz balon wora dyndał swobodnie. Zamek mojego ubioru gumowego, na brzuchu rozsunęła bardziej w górę. Tuż pod cycki. Pomacała dłonią mój żołądek.
- Suka na krześle do płukania gotowa. – oznajmiła głośno.
- Dobrze, za chwile zaczynamy. – Usłyszałam głos Pani.
Zobaczyłam jak Pani podchodzi. Z jej ręki zwisała długa, czarna, gruba i bardzo elastyczna rura. Zakończona sporym owalnym otworem z jednej a czymś w rodzaju lejka czy ustnika z d**giej strony. Pani smarowała czymś ten przyrząd. Obejrzała mnie dokładnie. Pomacała żołądek i szturchnęła nogą worek.
- Ekselent. Zaczynamy. – rzekła.
Siostra ustawiła się z jednej a Pani z d**giej mojej strony.
- Ach jeszcze jedno. Zakryj jej oczy. – powiedziała.
Przestałam widzieć cokolwiek.
- Teraz suko jak powiem łykaj to znaczy łykaj. Rozumiesz. Jak będziesz łykać to pójdzie szybko i mniej będzie boleć. – odezwała się do mnie.
- Hyyy yhyy . – wydałam dźwięk potwierdzenia.
Po chwili poczułam jak śliski koniec rury wchodzi mi w gardło.
- Łykaj suko! – usłyszałam.
Szybko przełknęłam. Rura natychmiast wpadła do gardła głęboko. Zaczęłam się dusić. Pani krzyczała „łykaj”. Łykałam. Było to podobne do ruchania tupu „głębokie gardło” do którego jestem przyzwyczajona. Taka grubość nie robi na mnie specjalnego wrażenia. Chodziło tylko oto, że bardzo rzadko miałam wsadzane coś tak grubego głęboko w przełyk. Bolało w środku i było niedobrze. Odbijało mi się do rzygania. Najbardziej zabolało i było nieprzyjemnie jak koniec rury wepchnięty został do żołądka. Szarpnęłam się wtedy mocno i wydałam gulgoczący dźwięk.
- No jesteśmy w żołądku. Teraz uszczelnienie. – usłyszałam Panią.
Założono mi coś na i w usta i przypięto paskami za głową. Zostawiono mnie w takim stanie. Czułam jak wystający koniec tej rury leży mi na brzuchu. Ktoś go podniósł. Usłyszałam lanie cieczy i poczułam jak mój żołądek pęcznieje. Napełniał się szybko. Ktoś macał mi żołądek z zewnątrz. Miałam wrażenie, że zaraz pęknę, gdy rura się obniżyła i usłyszałam jak ciecz leci na podłogę a ciśnienie w żołądku maleje i znika. Powtórzyło się to wiele razy. Nie, nie bolało zbytnio ale było bardzo niekomfortowe.
- No leci czysta woda. Już tam nic nie ma. – usłyszałam głos Pani.
Zostałam uwolniona od knebla i rury. Czułam ją jednak nadal jakby tam siedziała. Nadal siedziałam w takiej pozycji w jakiej mnie przywiązano. Znowu przerwa w sesji. Nauczyłam się już jednego. Po przerwie następuje zmiana rodzaju badania-zabiegu-tortury medycznej. Czy jak kto woli. Uwolniona z pasów siedziałam cicho. Oczy były znowu odsłonięte. Patrzyłam jak siostra z Panią przygotowują olbrzymi zbiornik wypełniony cieczą wiszący na mocnym stojaku. Stojak przysunęły w pobliżu stołu operacyjnego. Gruba rura od zbiornika zakończona była długim elastycznym cewnikiem z uszczelnieniem. Prowadzona pod ramiona, szłam w rozkroku, z dyndającym worem pod brzuchem. Przy ich pomocy, ciężko wgramoliłam się na stół. Ułożyły mnie na lewym boku. Noga zewnętrzna była podkurczona do brzucha a ta co na stole wyciągnięta prosto. Dupa wypięta ułożona na krawędzi stołu. Wór zwisał w dół ze stołu z tyłu. Ręce miałam skute kajdankami z tyłu. Głowa z rozwartymi ustami na brzegu stołu z przeciwnej strony. Tułów, nogi, głowa umocowane pasami do stołu. Cały stół podjechał wysoko do góry. Ktoś nasmarował mi odbyt i dupę w środku. Leżałam i czekałam.
- Jak się czujesz suko? – Zapytała Pani podchodząc od strony głowy.
- Dobrze proszę Pani. – odparłam niewyraźnie.
- Mów prawdę. To co teraz ciebie czeka jest niebezpiecznym zabiegiem. – powiedziała.
- Dobrze się czuje suka. Trochę jestem zmęczona. Jestem bardzo podniecona. Proszę Pani. – starałam się mówić jak najwyraźniej.
- Dobrze. W takim razie zaraz zaczynamy. Jeśli poczujesz cokolwiek złego, słabość, nie do wytrzymania ból, to nie strugaj bohatera. Postaraj się wypowiedzieć słowo „róża” lub szybko zamykaj o otwieraj dłonie. Wtedy przestanę i sprawdzę co i jak. Rozumiesz suko? – oznajmiła Pani.
- Tak, suka rozumie. Słowo i gest „bezpieczny”. – odpowiedziałam.
Pani znikła.
- Zaczynamy suko. – usłyszałam.
Czułam jak w dupę a potem w kiszkę wpełza gruby cewnik-rura. Pokonał esicę i zatrzymał się. Coś zaczęło pęcznieć w odbycie. Byłam kneblowana w dupie.
- Leż spokojnie. Staraj się oddychać powoli i głęboko. – instruowała Pani.
Poczułam jak jestem wypełniana lewatywą. Leciała powoli. Mój brzuch rósł stopniowo. Wkrótce zrobił się ogromny. Tępo parło w środku. Ciężko sapałam. Siostra stała z przodu i macała brzuch obserwując mnie uważnie. Mówiła coś do Pani. Było mi tak ciężko, że nie zwracałam uwagi. Przerwano lewatywę w pewnym momencie. Pani podeszła i macała mi ogromny brzuch leżący na stole daleko.
- Jest twardy. Już ma 10 litrów lewatywy w sobie. Zaraz powinno wywrócić się wejście do d**giego jelita. Czekamy. – mówiła masując uciskająco mój brzuch.
W pewnym momencie poczułam się jakby przekłuto mój balon. Ciśnienie szybko spadło a balon brzucha zmalał.
- No wejście się obróciło. Kontynuujemy. – rzekła Pani.
Ponownie lewatywa leciała. Znowu miałam potworny brzuch. Ale już tak nie bolało. Za to czułam jak wypełnia się coś we mnie głęboko. Poczułam znowu ucisk. Tym razem pod żołądkiem. Lewatywę przerwano na znak siostry. Powtórzyła się historia z masarzem. Tym razem Pani masowała mój żołądek. Nagle mi się odbiło i poczułam jak żołądek pęcznieje. Pani to zauważyła.
- Kontynuujemy. – powiedziała.
Znowu leciała lewatywa. Tym razem krótko. Mój żołądek wystawał mocno. Było mi okropnie. Oddech miałam krótki. Pani masowała mi żołądek. W pewnej chwili poczułam jak coś wzbiera w przełyku i strumień cieczy trysnął z ust zalewając dookoła.
- Przeszłyśmy. Kontynuujemy. Proszę być czujna siostro. – powiedziała Pani. Teraz lewatywa leciała bez przerwy. Słyszałam jak zbiornik jest uzupełniany. Silny strumień tryskał z moich rozwartych ust. Dupa, brzuch, kiszki, żołądek wszystko napełnione do granic i wypięte na wierzch. To była bardzo ciężka tortura. Jest to lewatywa przelotowa. Nie każda tak może. Ja owszem. Potrafię to znosić choć niezwykle rzadko tego doświadczam a i Moja Pani zanim się zgodzi długo bada osobę, która będzie mnie torturować w ten sposób. W tym opisanym wypadku obie Panie miały wykształcenie zawodowe w tym kierunku. Możecie się domyślić tylko ich zawodu. Ja wam nie powiem. Przeleciały przeze mnie trzy pełne zbiorniki. Wiele litrów. Długo leżałam na stole dochodząc do siebie i wydalając z siebie ciecz każdym możliwym otworem. Potem siedziałam na krześle. Na koniec chodziłam po gabinecie. Pozwolono mi na swobodę poruszania się na długim łańcuchu. Gdy już poczułam się dobrze weszły obie Panie. Stałam i patrzyłam jak przypinają sobie znane mi kutasy.
- Niedługo kończymy suko. Jeszcze tylko jeden zabieg. Chcemy sobie poruchać. Kładź się brzuchem na stole. Poruchamy od tyłu. – Poleciła Pani.
- Tak Pani, suka jest grzeczna i słucha. – Odpowiedziałam rozkładając się i wypinając dupę na stole. Przy kolanach wisiał potężny wór z jajami.
Już nie miałam nic w ustach, żadnego przyrządu. Darłam się okropnie bo ruchały szybko i brutalnie. No i bardzo długo. Aż zziajane opadły z sił. Miałam trzy orgazmy. Ogromny wór obijał się o stół boleśnie. Skończyły a nogi ugięły się pode mną. Usiadłam na posadzce. One odpięły kutasy. Podniosły mnie z podłogi i położyły na stole, na prawym boku. Znowu leżałam z dupą wypiętą i podkurczonymi udami. Widziałam jak siostra bierze ze stołu dużą, metalową pompkę. Trochę podobną jak do kół samochodu tylko nieco innej konstrukcji. Podłączyła do niej długi wąż z czerwonej gumy zakończony czarnym końcem z balonem uszczelniającym. Robiła to tak, abym wszystko widziała. Podeszła od strony mojej wypiętej dupy. Wsadziła koniec węża w moja dupę i napompowała uszczelnienie odbytu. Wąż był na tyle długi, że mogła przejść z pompką na d**gą stronę stołu. Stała przede mną. Widziałam jej podbrzusze i długie fioletowe wargi sromu a w nich wiele metalowych pierścieni. Nawet łechtaczkę, podobną do sporego kutaska, miała przebitą pierścieniem. Pompowała. Czułam jak powietrze penetruje moje wnętrze. Najpierw był ucisk w samym odbycie. Potem zelżało. Teraz powietrze dostało się do kiszki. Zaczęły się prostować. To bolało, gdy kiszki się napełniały. Takie lewatywy powietrzne są bolesne zawsze. Stękałam a ona pompowała. Gdy skończyła mój brzuch leżał obok mnie na stole. Jak ogromna piłka plażowa. Zatkała mnie korkiem, który wyposażony był w rurkę z zaworem. Po napompowaniu kazała stać przy stole. Stałam, ogromne brzuszysko sterczało do przodu i na boki. Wielki wór z jajami kołysał się koło kolan. Sinawe cyce pełne igieł sterczały twarde.
- Ale suka. Niesamowita. Musimy ją mieć jeszcze kilka razy. – Powiedziała Pani wchodząc go Sali.
Stanęła i popatrzyła na mnie.
- O cóż ja widzę nasza suka zaszła w ciążę. I to pewnie mnogą. Sądząc po wysokim brzuchu poród blisko. – mówiła macając mój brzuch.
- Jak się czujesz dziecko? Masz Parcie? – spytała.
- Boli, Pani. Mam parcie silne i skurcze. –odpowiedziałam zgodnie z prawdą z reszto.
- Siostro, proszę sukę na fotel. Przygotować do porodu. Przyjmiemy poród tutaj, do szpitala nie dojedziemy na czas. Małą lewatywke proszę. – wydawała polecenia siostrze.
Ta wsadziła mnie na fotel. Nogi znowu na uchwyty wysoko. Przymocowała pasami. Moje ciało ułożyła w pozycji półsiedzącej. Głowę i szyję przymocowała paskami do fotela. Ramiona ułożyła wzdłuż fotela i zamocowała. Kazała trzymać za uchwyty przy fotelu. Powiedziała, że lepiej będzie przeć. Na koniec rozszerzyła moje uda szeroko i przesunęła tak, że moja zatkana cipo dupa wypięła się i znalazła się na specjalnym wycięciu w fotelu. Tak mnie zostawiła. Nareszcie wyjęła mi wszystkie igły z cycków. Nawet nie było krwi?! Patrzyłam jak Pani i ona przygotowują się. Nie wiedziałam o co chodzi z tym porodem. Założyły lateksowe fartuchy, długie rękawice. Na twarzy miały maski chirurgiczne i okulary. W pobliże fotela przywiozły wózek z metalowymi narzędziami. Coś jak balon gumowy bez powietrza, pompka, kleszcze porodowe, wygięta łyżka porodowa i inne. Założyły mi maskę tlenową na twarz. Poczułam jak leci tlen. Pani badała brzuch a siostra podłączyła do rurki korka wlewnik i wykonała małą lewatywę. Zabolało więc wrzasnęłam.
- Są pierwsze bóle porodowe. – oznajmiła Pani.
- Proszę się przygotować siostro. A ty suko oddychaj powoli ustami. Teraz nie wolno ci przeć! – powiedziała Pani.
Siostra wzięła ze stołu ten gumowy balon i podłączyła pompkę. Ustawiła się przy wejściu do mojej cipy. Pani szybko wyjęła mi korek z cipo dupy a siostra sprawnie wepchnęła tam balon i napompowała. Zrobiły to tak elegancko, że nic ze mnie nie wyleciało. Po napompowaniu balona w cipo dupie odłączyła pompkę. Moja cipo dupa lekko zamknęła się wciągając głębiej balon. Poczułam się strasznie pełna teraz. One czekały na coś. Po chwili dostałam sinego parcia i tępych bóli. Naparłam z krzykiem próbując wypchać z cipo dupy balon. Parłam i darłam się. Balon siedział. Poleciała tylko lewatywa z cipo dupy i powietrze.
- Wody odeszły. Zaczyna się poród. – usłyszałam pośród moich krzyków porodowych.
Nie mogłam urodzić tego balona! Mimo starań.
- Jakie rozwarcie siostro? – spytała Pani.
- Na półtorej dłoni. – odparła siostra
- Coś mi się widzi, że są komplikacje. Trzeba sprawdzić ułożenie płodu. – powiedziała Pani.
Nasmarowała żelem moją cipę i dłonie. Powoli wepchnęła jedną a potem d**gą dłoń. Nie zważała na moje wrzaski. Jeju! Myślałam, że rozerwie mi cipo dupę. Gmerała palcami wewnątrz cipo dupy mojej. Czułam jak przekręca balon wewnątrz i wyjmuje dłonie.
- Płód był w tylnym położeniu. Groził poród pośladkowy. Teraz jest dobrze. – oznajmiła.
- Przyj skarbie, oddychaj suko. – poleciła mi.
Wykonałam co kazała. Parłam, darłam się i oddychałam krótko. Nic z tego! Nie miałam już sił. Leżałam. Pani pogłaskała mnie po masce na głowie.
- Zaraz ci pomożemy, suko. – mówiła udając czułość.
- Siostro kleszcze proszę. – zwróciła się do siostry.
Siostra podniosła wielkie kleszcze porodowe i kilka razy je otworzyła i zamknęła głośno. Tak abym widziała. Poczułam też jakiś zapach w wdychanym powietrzu. Zrobiło mi się lżej. Po chwili wszystko w dole zwiotczało. Dały mi chyba dawkę popersa. Czułam jak Pani powoli wpycha w cipo dupę szczęki kleszczy. Mój krzyk osiągnął szczyty. Wsadziła całe. Rozwarte. Z dupy wystawały tylko uchwyty.
- No dziecinko, jeszcze trochę i urodzisz. Przyj i oddychaj głęboko. – mówiła.
Parłam a ona ciągnęła szczypcami. Kazała mi przeć lub nie. Kręciła szczypcami i ciągnęła. W pewnym momencie wszystko się mi w dupie rozwarło luźno. Poparłam czując jak balon i szczypce przechodzą kanał porodowy. Zelżało nagle. Z dupo cipy lunął strumień cieczy i wydobył się gaz z głośnym pierdzeniem. Pani trzymała w górze szczypcami oślizgły kapiący, olbrzymi balon. Był ogromny! I ja to miałam w dupie?! Ja to urodziłam!? Padłam bez sił. W pewnym momencie poczułam jak z dupo cipy powoli wydobywa się coś śliskiego i z mlaśnięciem pada na podłogę.
- Łożysko urodziła. – oznajmiła siostra.
To balon był wyposażony w pseudo łożysko.
- No dzielna suka. Urodziłaś. Siostro płukanie. – powiedziała Pani.
Siostra wypłukała mi dupę dokładnie. Leżałam i patrzyłam jak one sprzątają.
Poród zakończył sesje medyczną bdsm. Na koniec dostałam wlew do żołądka zawiesiny z minerałów i elektrolitów. Dwa duże zastrzyki w dupę. Oraz litrową lewatywę implant z gęstego, żółtego roztworu. Dla ciekawskich powiem, że tym roztworem była kupka noworodka. Takiego do sześciu miesięcy. Pani mi często to robi. Tak kupka jest bardzo dobra. Zawiera zdrowe, pożyteczne bakterie dla jelita. Możecie sami to sprawdzić na sobie, gdy macie kłopoty z jelitem. Ta lewatywa musi się całkiem wchłonąć. Nie wolno jej wydalić. Na koniec wisiałam za ręce a siostra myła mnie całą ostrą szczotką. Byłam czyściutka i różowiutka. Podniecona bardzo i szczęśliwa. Cyce nadal miałam zdeformowane a na dole wielki napełniony wór. Kutaska nadal nie było. W tej samej Sali zostałam uczesana i wymalowana pięknie. Nałożyłam tylko pończoszki i szpilki oraz obróżkę na szyję. Reszty nie mogłam. Nie pasowało. Resztę miałam w torbie. Dupę miałam zakorkowaną wielkim, jednorazowym korkiem. Na ten korek i wiszący odbyt miałam dodatkowo założoną gumową opaskę, aby on nie wyskoczył. Do torby włożyły mi jakieś zastrzyki, maści i płyny oraz dużą, zamknięta kopertę dla Moje Pani. Dały mi też zjeść i napić się. Chwaliły mnie bardzo i głaskały po twarzy. Panie były cały czas w pełnych uniformach. Tym razem maski mi nie zakładały a jedynie szczelnie zawiązały oczy. Następnie skutą za ręce i stopy położyły na tylnym siedzeniu samochodu. Pojechałyśmy. Jakże się cieszyłam, że znowu będę z Moją Panią. Pomogły mi wysiąść z samochodu. Podskakując śmiesznie, skuta poskakałam na plac, skąd byłam zabrana. Rozkuły mnie i zostawiły zakazując odsłaniać oczy. Ich samochód odjechał. Zostałam samiutka, naga w dziwnymi cyckami i worem pod brzuchem. Narażona na widok obcych ludzi. Słońce grzało moje ciało. Byłam przerażona. Słyszałam jakieś gwizdy i krzyki. Po dłuższym czasie podjechał samochód. Okropnie wystraszyłam się. Zasłaniałam rękoma wszystko po kolei.
- Mariolko, to ja Twoja Pani. – usłyszałam a zaraz potem poraził moje oczy silny blask dnia.
- Pani, Pani, Moja uwielbiana Pani. - krzyczałam i piszczałam skacząc.
Powoli odzyskiwałam wzrok. Padłam jej do kolan i całowałam stopy płacząc. Potem na znak suczej wierności bez granic wylizałam jej wnętrze lewej dłoni.
Moja radość w tym momencie nie jestem i nie umiem opisać. Pani podniosła mnie i obchodziła w koło. Coś cicho mówiła do siebie. Stałam i pokazywałam swoje ciało i zakamarki. Nie wiem czy była niezadowolona czy nie z tego co mi zrobiły.
- Wsiadaj, suczko do samochodu. Jedziemy do domu. – powiedziała całując mnie w policzek.
Wskoczyłam ciężko na tylne siedzenie wlokąc olbrzymi wór narządów. Pojechałyśmy. Pani nic nie mówiła tylko patrzyła na mnie z uśmiechem.
- Jak się czujesz suczko? Czy coś ciebie boli? – spytała w pewnym momencie.
- Nie, Pani twoja suczka czuje się dobrze. Nic mnie nie boli tylko dupcia i cycki pulsują. Suczka jest podniecona bardzo. – pisnęłam cicho patrząc rozkosznie w Jej oczy.
- Suczka jest bałdzo, ale to bałdzo ogłomnie szczęśliwa, że widzi znowu Panią. – dodałam cicho.
- Ach ty kochany pieszczochu. Pani też jest bałdzo, Ale to ogłomnie bałdzo szczęśliwa mając suczkę znowu przy sobie. – odpowiedziała Moja Pani w ten sam sposób.
Przyjechaliśmy do domu. Pani pomogła mi wysiąść i zaprowadziła do salonu.
- Idź Mariolko do gotowalni. Rozbierz się i połóż na stole. Zaraz przyjdę ciebie zbadać. – powiedziała.
Poszłam w stronę małych, ukrytych drzwi, które prowadziły do całkiem prywatnej części Pani domu. Tych drzwi nie widać z salonu. Wystukałam kod i weszłam. Pani mi pozwoliła napisać, ale oględnie co tam jest. Jest to dobudowana część domu, w której jest kilka pomieszczeń. Wspomniana „Gotowalnia” to jest duże pomieszczenie, jasno oświetlone, wyłożone kafelkami. Tu jest sedes, bez klapy, wanna na lwich łapach, prysznic. Ktoś nazwałby to miejsce łazienką. No przypomina ono ją ale nie całkiem. Jest tu stół z pasami i fotel też z pasami i podpórkami pod nogi. Wszędzie pełno przyborów, sprzętu metalowego, gumowego i lateksowego. Kilka stojaków. Na ścianach. Wiszą różne gumowe i szklane wlewniki oraz wielki bojler elektryczny. Tutaj Moja Pani przygotowuje mnie do seksu i bada. Inny pokój do „Ubieralnia”. Tam wisi wiele gumowych i lateksowych ubiorów i masek i inne uniformy do seksu. Dalej jest „Sala Sado-maso”. Tej nie będę opisywała. Sama nazwa mówi. Kiedyś bywałam tu często, ale teraz prawie wcale. Jest jeszcze straszne pomieszczenie. Małe, ciemne o szarych ścianach. Zamykane kratą i wygłuszonymi drzwiami. U dołu drzwi mają otwieraną klapkę oraz zwykłego „judasza” czyli „oko sote” jak nazywam. Jest wyposażone we wszystko co potrzeba do celu jakiemu ono służy. Tutaj odbywam swoje kary. No i jeszcze jeden pokój. Ładny, różowy. Nazywam go „rajem”. W tym pomieszczeniu Moja Pani mnie kocha. To tyle.
Weszłam do „ubieralni” i zdjęłam wszystko z siebie. Niewiele tego. Położyłam się na stole w „gotowalni”. Rozkraczona, na plecach z workiem leżącym na blacie. Przyszła Pani. Ubrała długi fartuch lateksowy i rękawice po łokcie oraz okulary. Pogłaskała mnie po buzi. Uśmiechnęłam się do niej tym swoim pełnym oddania i zaufania uśmiechu. Pani podniosła mi worek wysoko i wyjęła korek jednorazowy z dupki i wyrzuciła go. Przedtem dokładnie sprawdziła czy nie ma na nim śladów krwi. Powąchała go. Długo macała worek i uciskała szukając jąder. Gdy je znalazła zasyczałam. Pani popatrzyła na mnie.
- Przepłaszam. – pisnęłam.
- Nic nie szkodzi suniu. Bolą? – spytała
- Tak. Jak się uciska. – powiedziałam.
Pani nie odpowiedziała tylko macała dalej jajka a ja syczałam czasem. Dalej włożyła w skórkę kutaska szczypczyki z szerokimi końcami. Rozwarła ją i zaglądała do środka. Następnie powoli wyciągnęła główkę kutaska ze skórki. Piszczałam. Oglądała ją. Potem nałożyła na worek skórzaną siateczkę i podczepiła go pionowo do góry. Macała moją dupo cipę dokładnie szukając obtarć, pęknięć i opuchnięć. Rozwarła mi dupo cipę wziernikiem i świecąc do środka wsadziła długą metalową łyżeczkę. Uważnie badała wnętrze. Na koniec obejrzała moje cycuszki. Skończyła.
- W zasadzie nic nie znalazłam. Normalny wygląd i reakcja narządów po takiej sesji i środkach jakie zastosowano. Jesteś czysta w środku. Dostałaś implant więc lewatywy nie będzie. Te Panie dały mi trzy płyty dvd z nagraniem sesji. Dosyć dobry materiał z komentarzem do każdej sceny. Potem zobaczę dokładnie. Przyniosłaś też pismo. Bardzo chwalą ciebie. Wyrażają gorącą prośbę o możliwość wypożyczeń ciebie. Proponują stały układ. Zastanowię się. Dały ci też wiele środków przyśpieszających twój powrót do normalności. Dzisiaj wieczorem jedziemy do Pana doktora na badania. Tak, mamy swojego, prywatnego doktora. Wizyty są zawsze wieczorami albo nawet w nocy. W razie potrzeby to o każdej porze.
- Teraz właź i do wanny. – poleciła Pani.
Stanęłam w wannie a Pani myła delikatnie moje ciało różową gąbką. Wszystko co służy do obsługi mnie jest koloru różowego, o ile możliwe. Kocham ten kolor. Nawet mam różowe stadko kaczuszek do kąpieli w wannie. Kupione w Internecie na zamówienie. Po kąpieli zostałam okutana różowym mięciusim szlafroczkiem w zajączki i słoniki. Na łysej głowie kaptur. Jeszcze różowe bamboszki i poszłam za Panią do salonu. Usiadłam na dywanie we wskazanym miejscu. Pani w kuchni przygotowywała jedzenie. Przyniosła podwójną, psią miskę. W jednej było dużo czegoś różowego z małymi kawałkami a w d**giej żółte picie. Pochylając się zjadłam i wylizałam dokładnie to różowe i wychłeptałam picie. Było bardzo smaczne a picie to nie były, jak często, siuski Pani ale coś pysznego. Na pewno było to jakieś lekarstwo w jedzeniu i piciu. Pani siedziała w fotelu i patrzyła jak Jej sunia je. Była tylko w rozpiętym szlafroku. Ogromne wymiona były podtrzymywane z dołu specjalnym stanikiem. Kapało z sutek. Patrzyłam łakomie na to kapiące mleko. Potężny kutas Pani sterczał sztywny do góry, spomiędzy jej jędrnych ud. Łysa głowa kutasa spowodowała, że zapiszczałam.
- Uspokój się, suczko. Seksu nie będzie. Musisz wydobrzeć. Będę ciebie zaspokajać inaczej. – mówiła głaszcząc mnie.
Już Moja Pani dobrze wie co Jej suczka lubi i jak doprowadzić ją do orgazmów. Pani wypytywała mnie szczegółowo a ja jak umiałam opowiadałam. W tym czasie oglądałyśmy nagranie z sesji. Film jest niesamowicie podniecający w całej tej swoje grozie ubiorów, narzędzi, sali i moich jęków, pisków, wycia i skomleń. Zajęło nam to kilka godzin. Sesja trwała od 0800 do 1330. Po filmie Pani dała mi wymiona do ssania i kutasa do obciągnięcia. Była ogromnie podniecona. Ledwo zdążyłam połykać jej wytrysk. Zawsze ma tego dużo, ale tym razem było nad miarę.
Wieczorem zawiozła mnie do Pana doktora. Byłam naga tylko w szlafroku. Leżałam rozwarta na fotelu a Pani wyjaśniała Panu Doktorowi co i jak. Badał mnie dokładnie. Zbadał całe jelito i żołądek w środku. Powiedział, że nie widzi nic niepokojącego, że w ciągu tygodnia wszystko wróci do normy. Nie zalecał używania i krycia suczki przez tydzień. Zapisał medykamenty, zastrzyki i badanie krwi. Potem wyciągnął mi z worka prawie cały płyn. Teraz miałam wiszącą długą skórę. Czułam tylko jądra. Odpoczywałam. Przychodziła do mnie siostra i robiła zastrzyki. Łykałam i piłam co kazała Pani. Co d**gi dzień miałam lewatywę implant z kupki niemowlęcia. Badanie wykazało niedobór elektrolitów, który musiałam uzupełnić. Po kilku dniach trawiłam normalnie. Do normy wróciłam po sześciu dniach. W najbliższy weekend już ruchano mnie jak zawsze na prywatnym przyjęciu.
Koniec odcinka 1 serii „Sukę Wynajmę”. Zapraszam do czytania części 2.
® MARIOLKA
/cz.1/
Nie każdy lubi tego rodzaju seks, oparty na podstawach sado-maso. Ja będąc własnością Mojej Pani, Madame Jowity, rzadko jestem oddawana do tego rodzaju seksu. Jak już to Pani niezwykle ostrożnie podchodzi do wynajmowania mnie innym na takie zabawy. Jako wyszkolona suczka potrafię uczestniczyć w tego rodzaju seksie. Jestem wytrzymała na ból i mam doskonałe zalety masochistki. Lecz, także jak Moja Pani, nie przepadam za tym. Jako suczka Madame Jowity i jej całkowita własność jestem nauczona absolutnego posłuszeństwa we wszystkim. Niezależnie, co Madam poleci. Wiem doskonale, że nie zostanę skrzywdzona w jakikolwiek sposób.
Pewnego dnia, na początku sierpnia 2014, siedziałam na podłodze przy lewym udzie Mojej Pani, siedzącej na fotelu. Oparłam głowę na jej białym dużym udzie, zalewając go kaskadą czarnych, lśniących loków. Mruczałam cicho, rozkosznie czując w brzuszku ciepło przed chwilą co wypitego mleka z wymion Pani. Spod przymkniętych długimi rzęsami, ładnych oczu, mój wzrok błądził to na olbrzymie, teraz już puste balony wymion Pani, to na potężnego, żylastego, łysego, jak zawsze sterczącego JEJ kutasa. Mruczałam cicho, czując jeszcze pulsowanie cipodupy po niedawnym ruchaniu tym kutasem. Czułam jak powoli z mojej dupci wydostaje się sperma Pani. Rozkosz. Moja Pani, lekko odchylona na oparcie fotela, patrzyła na mnie cudownymi oczami. W jej wzroku widziałam swego rodzaju miłość Pani do swojej własności oraz pewność tego, że Jej suczka nigdy jej nie zawiedzie, w żadnej sytuacji. Jej dłoń powędrowała na moje czarne loki, mierzwiąc je a potem głaszcząc buzie. Pani, jak zawsze po karmieniu swojej suczki, przeżywała jeszcze raz to karmienie czując szczypanie i pulsowanie wielkich, grubych dójek a także pulsowanie potężnej głowy kutasa po niedawnym obciąganiu go przez suczkę.
- Mariolko, suczko moja. – Odezwała się cicho.
Podniosłam natychmiast głowę, czujna jak zawsze, patrząc wzrokiem suczego oddania.
- Tak Pani, Twoja suczka słucha pilnie. – Powiedziałam cicho.
- Mariolko, suczko moja. – Powtórzyła Pani – Postanowiłam, że co jakiś czas, w okresie od teraz do naszego ponownego wyjazdu, będę wynajmować ciebie różnym ludziom na sesje BDSM. Już dawno tego nie doświadczałaś. Zauważyłam, że jesteś ostatnio bardzo podniecona. Wiem, że nie przepadasz za tego typu seksem, a z d**giej strony dobrze wiem że uwielbiasz wprost BDSM medyczny. Nie będzie to za często bo musisz być sprawna do obsługi naszych stałych partnerów z kręgów zamkniętych grup. Dlatego założyłam i dałam ogłoszenia o tobie na kilku portalach jak: kurwe.pl; www.sadomania.pl ; www.missabra.com ; www.backpage.com. O www.odloty.pl nie wspomnę. Szczególnie liczę na sadomanię i backpage. Gdy mnie nie będzie to ty będziesz odbierać telefony. Potem będziesz mnie informować a ja podejmę stosowną decyzję. Tak zadecydowałam. – oznajmiła Moja Pani.
Nie moją jest sprawą rozważać Jej decyzje. Moją sprawą jest realizacja tych postanowień.
- Tak, Pani, suczka jest grzeczna i wykona wszystko co Pani każe. – odpowiedziałam cicho, czując gęsią skórkę na półnagim ciele pod bielizną. Pani to zauważyła.
- Ależ Mariolko, nie bój się. Wiesz, że nie pozwolę ciebie skrzywdzić nikomu. W wątpliwych sytuacjach będzie ci towarzyszył Juri, twój body gard. To będzie mój warunek. – powiedziała Pani całując mnie w policzek.
Tak, Juri jest moim osobistym body gardem danym mi przez Panią. A co?! W końcu jestem suczką ekskluzywną a więc bardzo cenną. Nic nie odpowiedziałam. Przyjęłam to do wiadomości jak powinna zrobić grzeczna suczka. Uspokoiłam się całkiem. Potem był wspaniały seks z Moją Panią, jak zawsze. I to wiele razy. Bo Moja Pani może to robić prawie ciągle, gdy jestem przy niej.
Tydzień niecały potem zaczęło się. Dzwoniły telefony. Jak zawsze były różne. Jedni wypytywali się inni naciągali na seks telefon. Pani odrzucała wielu lub sami uciekali jak Pani prosiła o pewne szczegóły. Przede wszystkim stawiała im warunki bezpieczeństwa, czystości, dyskrecji no i ograniczała czasowo spotkania, gdyż chciała mieć swoją własność przy sobie na czas. Przynajmniej raz w tygodniu byłam na jakiejś sesji bdsm. Nie będę tu opisywała wszystkich. Ograniczę się to kilku ciekawszych może.
- Tak, tak, Mariolka jest grzeczną suczką. Oczywiście zadbana bardzo. Bardzo wytrzymała. Ciało całkiem bezwłose. Białe, jędrne. Dupa duża. Otwór? Otwór bardzo elastyczny. Pojemności? Odbytnica 4 litry, lewatywa 7 litrów normalnie 9 maksymalnie, worek 2,5 litra. Mały 7cm. Nie, nie staje. Cycki miseczka FF. Stopa 44 damski. Dobrze, zgadzam się. Suczka będzie miała ogoloną głowę na łyso. Nie na ogolenie brwi nie wyrażam zgody. Tak będzie świeżo wydepilowana na ciele. Tak, dobrze proszę dzwonić. – powiedziała Pani wyłączając telefon i spoglądając na mnie. Instynktownie poczułam, że znowu coś się szykuje. Były jeszcze jakieś telefony ale Pani mówiła, że suczka ma zajęte terminy w tym tygodniu i prosiła o kontakt na przyszły tydzień. Niektórzy nawet rezerwowali sobie dzień. Pani zapisywała w moim terminarzyku.
Na d**gi dzień zadzwonił rano telefon.
-Tak, tak dobrze. Doskonale. Jutro na 8 godzinę. Tak będzie na pewno. Dobrze bez lewatywy głębokiej, tylko wstępnej, sama bańka i esica. Tylko proszę odwieźć suczkę, gdzie mówiłam o podanej godzinie. Owszem jak się spodoba to zapraszam. – powiedziała Pani do telefonu.
- No Mariolko, jutro rano pojedziemy. Pewna Pani chce ciebie wynająć na sesje bdsm. Seks medyczny jak lubisz. Powiedziała, że ma wszystko co potrzeba, ma specjalny gabinet. Będzie razem z asystentką. Masz być grzeczna, zachowywać się pokornie, nie okazywać niechęci w żadnym momencie i wykazywać pełne zaangażowanie w sesje. – mówiła Pani podnosząc mi głowę w górę za brodę i patrząc prosto w oczy. Jak zawsze, gdy coś ważnego mi nakazywała.
- Tak, Pani, suczka jest grzeczna i wykona wszystko co Pani mówi jak najlepiej. – odparłam wyraźnie. W dalszej części dnia już nie było dużo seksu z Panią. Dała mi odpocząć. Pozwalała mi dłużej i częściej przesiadywać u niej na udach i tulić się skomląc o pieszczoty. Co lubię niesamowicie.
/SEKS MEDYCZNY/
Wstałyśmy bardzo wcześnie. W łazience Pani zdjęła mi mały pas cnoty z narządów, który noszę całymi dniami, od wielu już lat, z małymi przerwami wyjątkowymi. To za moje gapiostwo i niesforność no i nadpobudliwość seksualną. Byłam i jestem nadal wiecznie pobudzona seksualnie. Cały czas czuje pod brzuszkiem ucisk a w kroczu jakbym miała opuchnięte narządy. Otworek dupocipki nieustannie pulsuje a dupka wypina się mocno. Kiedyś Pani zakazała mi dotykać swoich narządów. Robię siku na siedząco. Mycie mojego krocza i narządów wykonuje zawsze Pani. Jak jej nie ma a musze je wymyć to mogę jedynie opłukać wodą. Tylko tak, aby nie dostać orgazmu. Każdy orgazm, który mam bez zezwolenia Pani muszę jej zgłaszać. Kiedyś, dawno, siedząc na podłodze zagapiłam się i bezwiednie moja dłoń powędrowała pod brzuszek. Pani natychmiast to zauważyła. Bardzo się rozgniewała. Zaprowadziła mnie do pokoju seksu, gdzie jest kąt do wymierzania kar. Ukarała mnie boleśnie. Dostałam 30 uderzeń rózgą ratanową po pupie, 20 uderzeń skórzaną packą po napiętych jajkach i 15 po naciągniętej główce. Jeszcze do dziś jak wspomnę to, to aż się trzęsę ze strachu. Ale to nic, że okrutnie bolało. Jestem masochistką i wytrzymałam to na swój sposób. Pani dobrze o tym wiedziała i dlatego zastosowała jeszcze kare psychiczną. To było najgorsze cierpienie dla mnie. Kara miała trwać długo, ale sama Pani nie wytrzymała tego i po dwóch dniach znowu tuliłam się do niej siedząc na jej kolanach. Pojednanie było najcudowniejsze dla nas obu. Niestety już wtedy miałam założony mały pas cnoty na kutaska i jajka, zapięty na kłódeczkę. Dodatkowo w cewce jest wsadzony głęboko stoper spermy. I tak to nosze ten przyrząd już od lat, jak wspomniałam. No ale wracając do tematu. W łazience Pani wypłukała mi dupcie wężem z wodą, bo miałam w środku jej siusiu poranne jak zawsze. Następnie dokładnie wydepilowała dwa razy całe moje ciało oraz ostrzygła włosy na głowie. I tak noszę bardzo krótkie. Głowę jeszcze ogoliła dokładnie maszynką do golenia. Potem była kąpiel. A na koniec zostałam calutka nakremowana pachnącym, ****im kremem. Na koniec makijaż i śliczna bielizna: czarne pończoszki, czarno-czerwony pas do nich, błękitne stringi, czerwony staniczek, czerwona kusa, plisowana spódniczka i biała bluzeczka z krótkimi, bufiastymi rękawkami. Bardzo cienka. Wyraźnie było widać czerwony staniczek a rozpięta z przodu bluzeczka pokazywała część staniczka i cycków. Na stopach czarne wysokie szpilki. Wyglądałam bardzo ślicznie i seksownie. Zwłaszcza z tą łysą głową. Jestem wysoką, zgrabną i dosyć mocno zbudowaną dziewczyną. Zawsze zwracam na siebie uwagę ludzi. Tak jakaś nietypowa dziewczyna. Śniadania nie dostałam. Pani założyła mi pas cnoty i pojechałyśmy. Pani jechała w stronę osiedla domków na Bart….. Nie dojechaliśmy do końca. Zatrzymała się na pustym, małym placu przy drodze. Zupełnie odkrytym, wyłożonym betonowymi płytami. Pani zadzwoniła. Za dziesięć minut pojawił się w oddali samochód. Błysnęły trzy razy reflektory i dwa razy światła awaryjne. To był znak.
- Mariolko wysiadaj, potem zostaniesz odwieziona a ja będę czekała na ciebie. – powiedziała Pani.
Wysiadłam, dygocząc. Pani odjechała. Stałam sama na pustym placu. Obcy samochód nie podjeżdżał. Też stał. Obejrzałam się. Zobaczyłam jak Pani zatrzymuje się na poboczu ****i. Pilnowała mnie. Po dłuższej chwili samochód podjechał. Miał zakryte numery. Zobaczyłam w środku dwie osoby ubrane w czarne lateksy od czubka głowy po stopy. Jedynie naprężone białe cyce sterczały przez otwory ubioru. Obie wysiadły. Jedna była w wysokich szpilach z grubą podeszwą, z cholewami do kolan a d**ga w podobnych tylko cholewki do pół łydki. Ta właśnie miała przypięty do bioder olbrzymi strap-on. A d**ga trzymała w dłoni bicz. Podeszły do mnie. Obeszły dookoła, taksując wzrokiem.
- Ładna suka. Niczego. Zobaczymy jak się zachowa w praktyce. Ściągaj suko wszystko do golasa i kładź się na masce. Dupa wysoko. – rozkazała ostro ta w długich butach. To była Pani a ta d**ga z przypiętym kutasem jej asystentka. Tak się domyśliłam. Szybko zdjęłam wszystko co miałam oprócz pasa cnoty.
- Masz klucz to pasa, suko? – spytała Pani.
Szybko trzęsącą się dłonią podałam jej mały kluczyk. Asystentka w tym czasie zabrała moje ubranie i wrzuciła do bagażnika. Potem założyła mi na głowę pełny kaptur, maskę z rurką do oddychania. Na szyje założyła sztywny, twardy szeroki kołnierz. Moja głowa była teraz unieruchomiona i wyciągnięta wysoko. Nic nie widziałam. Głośno sapałam przez rurkę. Już nie widziałam Mojej Pani! Byłam przerażona!
- Wypinaj dupsko suko. – Warknęła Pani.
Położyłam się na ciepłej masce mocno i wysoko się wypinając. Czułam jak głaszczą mnie po dupie i rozciągają na boki oglądając cipę. Potem już był tylko palący ból mojej dupy i ud. A głowę wypełnił mój krzyk bólu i przerażenia. Bolało bardzo. Nie wiem ile dostałam bo nie musiałam liczyć. Raczej bardzo dużo. Chwila przerwy i znowu zawyłam. Wielki strap-on ruchał mnie dziko i umiejętnie wchodząc daleko w kiszkę. Pani trzymała mnie mocno, abym nie uciekała. Asystentka ruchała bardzo długo. Sapała coraz głośniej. Moja dupo-cipa mlaskała całkiem luźna i wysunięta na zewnątrz. Ledwo stałam na nogach, gdy mnie skuwali kajdankami ręce i nogi. Wrzucili do samochodu na tylne siedzenie. Było wyłożone folią. Pojechałyśmy. Nic nie wiem gdzie i jak długo. Raczej długo. Usłyszałam otwieranie bramy. Samochód wjechał i brama zamknęła się za nami. Zostałam wyciągnięta z samochodu i prowadzona na łańcuchu, skacząc śmiesznie, drobiąc stopami dotarłam gdzieś. Pomogły mi zejść kilkoma stopniami w dół. Jedynie co wiem to, to , że wejście było z zewnątrz w dół. Zostawiły mnie samą na klęczkach przykutą łańcuchem. Dupa strasznie piekła a wisząca na zewnątrz cipka pulsowała. Ostrożnie macałam dookoła. Wszędzie były kafelki. Krótki łańcuch nie pozwolił mi na wiele. Otworzyły się drzwi i ktoś podszedł do mnie. Zdjął mi kaptur z głowy. Szybko zamknęłam porażone silnym światłem oczy. Powoli wracał wzrok. Przede mną stała asystentka Pani. Już bez tego strasznego kutasa. Zobaczyłam jej wielką cipę z wyciągniętymi, przebitymi wargami, obciążonymi metalowymi pierścieniami. Nawet na łechtaczce miała taki pierścień. Nowym elementem był gruby cewnik wsadzony do cewki i podłączony do przezroczystego worka na mocz przymocowanego do uda. Był wypełniony częściowo żółtawym moczem. Na przebitych sutach wisiały wielkie metalowe koła.
- Wstawaj suko, czas na ciebie. – warknęła podnosząc mnie za łańcuch.
Zdjęła mi kołnierz i pas cnoty. Byłam całkiem naga. Zaczęła nacierać moje ciało oliwką. Całe, dokładnie. Głowę i twarz też. Następnie pomogła mi włożyć ciasny gumowy ubiór. Miał on wiele pasków do zapinania i dopasowywania. Na wysokości cycków miał zamki błyskawiczne. Tak samo długi zamek w kroczu i na brzuchu. Ponownie na głowie miałam kaptur maskę. Na wysokości oczu było kilka małych dziurek do patrzenia. Nie za bardzo widziałam ale to co widziałam wystarczało. Usta miałam odkryte a pod nosem dwie dziurki. Na nogach buty z długimi cholewami na grubej podeszwie i niebotycznych szpilach. Na szyi ponownie gruby, sztywny szeroki kołnierz. Ubiór został dopięty paskami. Maska dopasowana przez napompowanie gumową gruszką. Kombinezon ten, kołnierz i maska miały wiele metalowych kółek w różnych miejscach. Na koniec asystentka sprawdziła wszystko raz jeszcze. Otworzyła białe drzwi i pociągnęła za przypięty łańcuch. Sztywno stawiając stopy w niewygodnych szpilach weszłam. Zostałam przykuta w kącie do ściany za ręce, nogi, szyje i głowę. Patrzyłam przerażona, one tego nie widziały ale domyślały się. Byłam w gabinecie lekarskim. No powiedzmy, że wyglądał jak lekarski zabiegowy tylko wyposażony super. Raczej chyba przypominał sale operacyjną. Ściany i podłoga wyłożone białymi kafelkami. W podłodze zauważyłam kilka sporych otworów ściekowych. Na środku łamany stół operacyjny, wyposażony w pasy z wiszącą lampą bezcieniową. Obok fotel do badań z podpórkami i uchwytami. Dookoła pełno metalowych narzędzi o przeznaczeniu, które znałam i nie znałam. Gumowych fartuchów, rękawic, zbiorników, gruszek i rurek. Większy sprzęt wisiał na ścianach inny leżał na stołach i półkach. Dwie kamery. Nie będę wdawać się w szczegóły bo za dużo tego. Dodam, że było tam chyba wszystko czym można uszczęśliwiać takie jak ja osoby. Pani siedziała na krześle a asystentka mieszała płyny. Pani bacznie mnie obserwowała. Pani także miała wsadzony cewnik i worek przy udzie z żółtawym moczem.
- Wszystko gotowe proszę Pani. Może Pani zaczynać. – oznajmiła asystentka.
- Dobrze dawaj sukę na fotel. – powiedziała Pani.
Zostałam podprowadzona do fotela. Pomogły mi się ułożyć na nim. Nogi wysoko na podpórkach, dupa na brzegu fotela, nad wycięciem, tułów prawie poziomo. Na głowę nałożyły mi maskę a raczej rodzaj takiego kaptura z gumy. Z tyłu był zapinany na szczelny zamek błyskawiczny i uszczelniony wokół szyi. Nie miał żadnych otworów tylko grubą, karbowaną rurę, jak w masce przeciwgazowej. Jak oddychałam to ten kaptur kurczył się i napełniał. Zostałam mocno i dokładnie przywiązana pasami do fotela. Nie było mowy o ruszeniu czymkolwiek. Tylko czułam i słyszałam. Nagle zaczęłam się dusić! Brakowało powietrza! Próbowałam się szarpać, daremnie! Głucho krzyczałam. Nagle mogłam oddychać znowu. Nie na długo! Ponownie zabrakło powietrza! I znowu oddech. Ktoś zatykał i odtykał rurę. Panikowałam coraz bardziej. Poczułam jak zamek w kroczu się otwiera w wychodzi na zewnątrz moja dupa z wiszącym odbytem oraz narządy. Również rozsunięty został zamek uwalniający brzuch. Jakieś dłonie w gumowej rękawicy macały mnie w dole boleśnie. Poczułam mocne naciąganie odbytu. Krzyknęłam głucho. Bezpardonowo dłoń w gumie wjechała mi w dupę. Wrzasnęłam. Dłoń pogmerała i wycofała się.
- Siostro, proszę przygotować serie lewatyw. Suka ma brudne kiszki. Trzeba ją oczyścić przed badaniem. – usłyszałam polecenie Pani.
Pani powoli badała mi jajka i kutasa. Słyszałam jak siostra-asystentka nalewa jakieś płyny i coś ustawia obok fotela. Poczułam jak coś grubego i zimnego wpycha się głęboko w moją dupę. Potem to coś rosło i rosło a ja kwiczałam. Przestało. Po chwili czułam jak zaczynam się napełniać. Napełniałam się szybko. Pojawił się tępy ból kiszek. Wyraźnie czułam jak mój brzuch wyłazi przez otwór w ubiorze. Kombinezon mój na brzuchu i po bokach mocno się naciągnął.
- Jeszcze trochę, siostro. - Poleciła Pani.
- To będzie sześć litrów, Pani. – usłyszałam głos asystentki.
- Dobrze, Jej Pani mówiła o 7-9 litrach. – powiedziała Pani.
-Tak. Mówiła, że 9 maksymalnie dla zwykłych lewatyw. Ależ ta suka wytrzymała. Inne mdlały już po 4 litrze a ta tylko stęka. – mówiła siostra.
- Dobrze, wystarczy 6 litrów na początek. To co tu ma między nogami to jakaś parodia, ale bardzo rozciągliwa. Zwłaszcza worek. Ten kutasik malutki ale chyba rozciągliwy bo taki pomarszczony. – mówiła Pani.
- Dobra, zatkać dupę, niech poleży. Proszę podłączyć rurę do respiratora. – dodała Pani.
Zakorkowana, zostałam podłączona do maszyny oddychającej. Wielki tępy ból drążył mnie od środka. Maszyna burczała a ja dusiłam się i oddychałam w różnym rytmie. Walczyłam o każdy najmniejszy łyk powietrza. Byłam na pół przytomna i wystraszona. W końcu znowu mogłam oddychać. Powoli uspokajałam się a z dupy tryskała lewatywa na podłogę.
- No dużo tego to ona w sobie nie ma. Widać, że Jej Pani dba o jej czystość kiszek.
Zdjęły mi maskę z rurą do kontroli oddechu i uniosły oparcie fotela. Mogłam teraz widzieć przez drobne dziurki w masce co tam się dziej w dole. Zobaczyłam swój biały brzuch wystający z rozsuniętego zamka otworu oraz nogi w monstrualnych szpilach z cholewami, wysoko w górze i szeroko rozwarte. Ptaszek leżał malutki i pomarszczony. Siostra wepchała mi w usta knebel z rurką do gardła i zamocowała go paskami. d**gi koniec czarnej rurki zwisał z przodu. Rozsunięto mi zamki na cyckach. Moje cycki wyskoczyły na zewnątrz. Grube sutki sterczały sztywno, podniecone. Były czarne. To skutek częstego ich maltretowania. Pani uchwyciła sutki i zaczęła je bardzo mocno ściskać i ciągnąć. Bolało. Krzyczałam głucho.
- Poproszę przygotować następną lewatywę 7 litrów, potem 8 litrów i 9. – powiedziała Pani.
Gdy siostra napełniała gumowe wlewniki wiszące na stojaku obok mnie, Pani przyniosła dużą strzykawkę z grubą, długą igłą, butelkę gęstego żółtawego płynu i waciki. Zdjęła gumowe rękawice a nałożyła lateksowe. Stojąc obok mnie zaczęła wacikami myć moje sutki i cycki. Piekło jak przypalane. To był czysty spirytus. Napełniła strzykawkę żółtawym płynem, olejem. Ujęła palcami mój lewy sutek i naciągnęła go wbijając powoli, głęboko igłę. Samo wbicie grubej igły bardzo bolało ale to było nic w porównaniu z bólem, gdy zaczęła naciskać tłok strzykawki. Gęsty olej bardzo powoli dawał się wypchać. Miałam wrażenie, że mój sutek i cycek w tym miejscu zaraz się rozerwie. Piekielny ból objął cały cyc i bok do ramienia. Darłam się głucho zakneblowana i próbowałam szarpać. One śmiały się. Byłam półprzytomna. Mój cycek w tym miejscu zaczął tworzyć wielką kulę. Czarny sutek przypominał gruby palec. Po pierwszym zastrzyku siostra masowała mi suta. Potem dostałam d**gi zastrzyk w tego samego suta tylko z d**giej strony. Teraz cyc i sut wyglądał jak zwyrodniały. Bolało bez ustanku. Bez chwili przerwy przeniosły sprzęt do d**giego cyca. Zastrzyk i ból, ból. d**gi zastrzyk i ból, ból. Rwałam pasy mnie krępujące. Skończyły.
- Proszę chwile masować cyce suki. – powiedziała Pani.
Siostra obiema dłońmi mocno szarpiąc i uciskając masowała wprawnie zdeformowane suty i cyce. Bardzo mnie torturowała. Oczy zachodziły mi łzami. Przez rurę knebla leciała gęsta ślina. Dostałam orgazmu a potem posikałam się, co im się bardzo spodobało. Od tej chwili do końca towarzyszył mi nieustanny ból cycków. Wyglądały jakby na ich czubkach pojawiły się nowe, d**gie cyce. Nieco ,mniejsze i ciemniejsze.
Cierpiąc ból poczułam jak wprowadzają mi w odbyt i kiszkę gumową rurę zakończoną grubą kanką przypominającą małego kutasa. Wsadziły mi na pewno więcej jak metr. Po nadmuchaniu uszczelnienia rozpoczęły napełnianie.
- Siedem. – powiedziała siostra, gdy mój brzuch przypominał twardy balon.
- Suka nawet nie jest za twarda. – rzekła Pani macając moje brzuszysko.
- Korkujemy i niech stęka. – dodała.
Sapiąc i jęcząc leżałam zrezygnowana.
- Cewnikujemy, siostro. Proszę o największe numery foleya i metalowe.– powiedziała Pani usadawiając się między moimi udami. Siostra przysunęła przygotowany sprzęt. Pani obciągnęła długi napletek z mojego ptaszka i piekący ogniem ból poderwał w górę moje umocowane biodra. Pani dezynfekowała spirytusem całe krocze. Gruba, zagięta, metalowa rurka cewnika powoli rozrywała kutaska. Wejście do pęcherza skwitowałam piskiem. Znowu dostałam nagłego orgazmu. Było cudownie. Mocz wyciekał rurką do zbiornika. Odkorkowano mi dupę i ostro bluznęłam grubym strumieniem na podłogę. Siostra pomagała mi masując brzuch. Jeszcze dwa razy wprowadzano mi grubą rurę głęboko w dupę i napełniano kiszki. Raz 8 i 9 litrów. Po napełnieniu 9 litrami lewatywy leżałam sapiąc ciężko przez rurę knebla. Potężne brzuszysko, sterczało wysoko a nad nim wielkie podwójne, bolące cycki. Wszystko to poruszał mój ciężki oddech. Kamery kręciły zabieg.
- Siostro proszę przygotować sukę do wlewu i do sondowania. Trzy litry płynu, dwa weflony, sondy od 10 do 42. – powiedziała Pani siadając przy biurku. Biurko zawalone papierami i komputerem stało w kącie. Siostra kręciła się hałasując metalowymi przyrządami i ustawiając wszystko tuż przy moich rozwartych udach i wypiętym kroczu. Na stojaku zawisły dwa spore worki plastykowe, każdy z długim wężykiem zakończonym grubym weflonem. Pani coś pisała w komputerze.
- Którego mamy dzisiaj? – spytała
- 14 sierpnia. Proszę Pani. – odpowiedziała siostra.
- 14 sierpnia 2014. Dobrze. Suka ma na imię? – zawiesiła głos Pani.
- Mariolka. – odparła siostra.
- Mariolka. Dobrze. Własność jej Ekscelencji Madame Jowity, tak? – pytała.
-Tak. – powiedziała siostra.
- Wiek suki? Pamiętasz? – spytała Pani.
- ….dzieści pięć. – odparła siostra.
- No tak. Do podlotków to ona nie należy. Za to jest ekstra. Nie wygląda na tyle. Prawda? – mówiła Pani.
- No tak, nie wygląda. Jest ładna i zadbana. – odezwała się siostra sprawdzając zawieszenie zbiorników.
- O której żeśmy sukę przywiozły? – pytała Pani.
- O dziewiątej, nie o dziewiątej trzydzieści pięć. Tak. – powiedziała siostra zastanawiając się.
- Ile orgazmów suka miała do tej pory? – pytała.
- Siedem, Pani. – poinformowała siostra.
- O, niezłe suczydło, napalone. – Zaśmiała się Pani
- No wystarczy, reszta potem, suka gotowa? – spytała Pani wstając.
- Tak, Pani suka czeka. – rzekła siostra.
- No ładnie, ładnie żeśmy ją urządziły. Spójrz na ten balon i te cyce. Muszą ją stale boleć. Dostała podwójną dawkę oliwy z heksade……. Pięknie cierpi. – mówiła zadowolona Pani głaszcząc mnie po zdeformowanym ciele.
- O tak. Prawie bez ustanku suka wyje. – odparła zadowolona siostra.
- No to zaczynamy. – powiedziała Pani sadowiąc się naprzeciw moich narządów.
Nałożyła nowe rękawiczki lateksowe. Odłączyła rurkę od metalowego cewnika i wyjęła go z mojego kutaska. Długo oglądała ziejący otwór cewki. Próbowała wsadzić palec. Wszedł ale nie do końca. Ujęła w dłoń metalową sondę i powoli wpychała mi ją w cewkę. Kutas eksplodował rozciągany. Sonda poruszała się do i z kutasa. Tak długo aż nie wrzasnęłam, gdy wlazła do pęcherza. Pani masturbowała kutasa z sondą. Potem przyszła kolej na grubszą sondę i to samo. Każda sonda tak długo torturowała mnie aż wchodziła bez oporu. Wtedy brała grubszą. I tak po kolei. Aż zobaczyłam. Potwora nie sondę. Pani chyba specjalnie ją uniosła wysoko, abym widziała, bo nie widziałam nic spoza wielkiego balona brzucha. Ostro szarpnęłam uwiązanymi biodrami, gdy ta sonda weszła mi w kutasa. Długo bolało zanim kutas się rozciągnął. Czułam jak Pani wpycha po kolei swoje palce w kutasa. Wszystkie wchodziły bez oporu do końca! Nawet gruby kciuk! W trakcie sondowania kutasa miałam trzy orgazmy. Jęczałam podniecona ogromnie. Znowu posikałam się ciut.
- No suka rozepchana ekstra. Siostro szczotkę proszę. – powiedziała Pani.
Zobaczyłam jak siostra podaje jej długą dosyć grubą szczotkę. Taką jak do czyszczenia butelek. Pani ujęła ją w palce jednej dłoni a palcami d**giej rozwarła cewkę. Po chwili ostry niesamowicie ból wypełnił mojego kutasa na caluśkiej długości. Ależ to bolało! Najgorzej było, gdy przepychała się do pęcherza. Tortura trwała długo. Siostra cały czas sprawdzała czy nie zemdlałam. Gdy skończyła, moje narządy płonęły!
Przerwy w torturze nie było! Po wyczyszczeniu kutasa szczotką, wepchnęła i zamocowała w nim cewnik foley’a podłączyła go rurką gdzieś w dole. Potem przy pomocy siostry wepchnęła mi przez dziurkę od nosa do przełyku inny cewnik. Ten cewnik został połączony z przeźroczystym zbiornikiem wiszącym nad moją głową. Od zbiornika tego biegła długa rurka gdzieś na dół. Zamknęły zaworek na rurce do nosa i napełniły zbiornik, żółtawym płynem. Domyśliłam się, że były to ich siki, które cały czas zlewały ze swoich worków na mocz. Piły też sporo wody. Moje siki wypływały ze mnie. Co jakiś czas słyszałam buczenie w dole i rurka biegnąca z dołu wypełniła się moimi sikami. W ten sposób dopełniała zbiornik. Siostra wyregulowała zaworek na rurce i teraz siku ze zbiornika płynęło prosto przez mój nos do przełyku. Poczuła znany sobie smak. Jak się w dole coś napełniło do pompka buczała i zbiornik u góry uzupełniał się sikami. Pani usiadła między moimi rozwartymi udami i poczułam jak wzięła do ręki mój worek z jajami. Naciągnęła go mocno. Poczułam jak oddziela jedno jajko i wydobywa go obejmując palcami. Ostry ból wbijanej igły w jajo a potem ból wciskanej cieczy zaatakował moją pachwinę. Czułam jakby ktoś wbijał tam długą rozpaloną igłę. To się powtórzyła trzy razy. Potem znowu trzy w d**gie jajo. Gdy skończyła czułam jakbym miała wielkie kamienie nie jajka. Siostra szybko je masowała. Rosły szybko. To czułam wyraźnie.
- Ależ ma teraz jaja. Piękne jak strusie prawie, nieprawdaż? – zachwycała się siostra głośno.
- O tak. Wyjątkowo nam się udało. – Powiedziała zadowolona Pani.
- I gwarantuje, że ją ślicznie bolą. Ta oliwka z heksad…. Działa cuda. Popatrz ja pompuje jajami. – Dodała zadowolona z efektu.
Czułam potworne pulsowanie jaj i wielki ich ciężar. Obezwładniający ból sprawiał, że moje jaja poruszały podciągane się w górę i w dół.
- Niech suka sobie poleży. Możesz dopełnić lewatywy.. – powiedziała Pani.
Korek analny wyposażony był w dodatkową rurkę. Teraz do tej właśnie rurki siostra podłączyła gumową pompkę. Powoli ją naciskała pompując dodatkową porcje lewatywy. Robiła to wolno, macając mój baloniasty brzuch. Tępy ból w środku powiększył się a balon stwardniał. Pępek został wysadzony na zewnątrz. W ustach czułam smak sików. Mój żołądek powoli pęczniał. Zaczęło być mi niedobrze. Odbijało się co uwidaczniało się szarpaniem pasów mocujących głowę i ulewaniem przez rurkę maski.
- Suka ma pełny żołądek proszę Pani. – Poinformowała siostra.
- Dobrze. W takim razie zatrzymaj mocz. Zaraz przyjdę. – oznajmiła Pani zza biurka.
Podeszła do mnie. Pomacała baloniasty brzuch. Podniosła kapiącą rurkę maski.
- Cudownie. Pewnie cierpi biedactwo. – Mówiła udając litość.
- Miała dwa orgazmy. – poinformowała siostra.
- O?! A to suka. Lubi to! Jej Pani mówiła, że suka jest masochistką. Cudownie. – ucieszyła się Pani.
- Dobrze. Teraz uniesiemy sukę. – Powiedziała.
Oparcie fotela uniosło się wysoko. Było mi bardzo niewygodnie w tej pozycji. Brzuszysko uciskało pełny żołądek.
- Proszę odsunąć się siostro, będzie fontanna. – zaśmiała się Pani.
Odpięła mi paski knebla i szybko go wyjęła z ust. Nie czekając ani chwili lunęłam grubym strumieniem sików wyrzygując wszystko do sucha. Rwało mnie potwornie. Zrobiło się lepiej. Koniec cewnika, który miałam w przełyku został wypchnięty i wisiał mi z ust.
- Proszę wyjąć cewnik z nosa suki i odstawić wlewnik. Można zlikwidować pompowanie moczu. – powiedziała Pani.
W czasie, gdy siostra wykonywała polecenie Pani ona usunęła mi cewnik z kutasa. Teraz siedziałam w pozycji półsiedzącej. Został przyniesiony duży pojemnik pełen zbieranego moczu oraz wielka strzykawka z grubym jak kciuk, zakrzywionym, długim końcem. Koniec błyszczał metalicznie natłuszczony. Pani napełniła strzykawkę sikami. Pomagając sobie jedną ręką d**gą powoli wpychała mi koniec strzykawki w kutasa. Ziała tam wielka dziura. Gruba końcówka bez trudu wchodziła. Mój mały kutas pęczniał w oczach. Krzyknęłam (nie byłam zakneblowana już) wariacko, gdy koniec przyrządu wszedł w pęcherz. Czułam jak pęcherz mi rośnie. Trzy pełne strzykawki wypełniły mi pęcherz do bólu. Pani wyjęła ostatni wsad strzykawki i szybko wepchnęła do cewki korek mocowany za główką. Potwornie chciało mi się siku. Ból pęcherza i gdzieś z tyłu był ostry jak igły. Po dziesięciu minutach wyłam. Pani odkorkowała kutasa. Napinając się mocno siknęłam silnie. Pompowałam wiele razy nim wszystko wyleciało. Ból zelżał. Nastąpiła przerwa.
- Jeszcze boli cię suko? – spytała Pani po jakimś czasie.
- Nie Pani nie boli. –odparłam grzecznie.
- To dobrze. Powtórzymy. – powiedziała wpychając strzykawkę w kutasa.
Gehenna powtórzyła się jeszcze trzy razy. Byłam wykończona. Na koniec Pani wypłukała mi pęcherz dwukrotnie jakimś płynem. To już nie bolało bo kutas nie był korkowany. Pod maską ciekły mi łzy. Ciało spływało potem.
- Siostro, proszę się zająć cyckami suki. – poleciła Pani.
Moje cycki do tej pory sterczały samotnie. Grube kule na ich szczytach z czarnymi sutami podrygiwały. Teraz siostra na każdy z nich założyła u nasady skórzany pasek i bardzo mocno go zapięła. Potem nie zważając na moje wrzaski uciskała je rytmicznie. Cyce gwałtownie napęczniały i wyprężyły się sztywno. Wzmógł się ból sutów wypełnionych olejem. Zaczęłam głośno sapać i wkrótce duży orgazm wyprężył moje cyce. Siostra i Pani popatrzyły zdumione. Zobaczyłam jak siostra kładzie obok fotela zestaw bardzo brzydko błyszczących wielkich igieł. No i się zaczęło. Powoli każdy sutek u nasady został przebity na wylot długą igłą. Razem wbiła mi po pięć. Szósta igła została wbita pionowo wzdłuż suta. Ta bolała najbardziej. Już się nie hamowałam. Darłam się jęczałam. Im moje wrzaski nie przeszkadzały. Nic sobie z tego nie robiły. Gdy siostra torturowała mnie igłami Pani odetkała mi dupę. Bluznęło z niej grubym, mocnym strumieniem. Tryskało wiele razy. Pani masowała mi brzuch pomagając się opróżnić. Po opróżnieniu wsadziła mi w dupę metalowy rozwieracz i bardzo mocno rozsunęła jego ramiona. Wielka dziura ziała w mojej dupie. Pani swobodnie wsadziła tam rękę w gumowej rękawicy i macała. Czułam jak maca mi wejście do kiszki. Potem świecąc do środka oglądała wnętrze.
- Zdrowe dupsko ma suka. Zbadamy kiszki. – oznajmiła.
Wyjęła przyrząd. Siostra podeszła trzymając w dłoniach długą, grubą czarną rurę. Bardzo elastyczną ze światełkiem z jednej strony i czymś tam z d**giej. W dupę założyły mi gumowy kołnierz przez, który zaczęły wpychać do środka tego węża. Czułam jak porusza się w środku i wygina. Pani Patrzyła na ekran komputera i poruszała uchwytem trzymanym w dłoniach. Wtedy ta rura ożywała. Czułam jak wchodzi coraz dalej. Jednocześnie czułam jak mój brzuch jest pompowany powietrzem. Rósł w oczach. Rura poruszała się we mnie. Nie było to przyjemne. Mój brzuch teraz przypominał ogromny równy balon z pępkiem na wierzchu. Od tych dużych lewatyw ma tendencje do wyskakiwania pępka. Było o wiele większy niż napełniony lewatywą. Czułam jak koniec rury porusza się pokonując zakręty kiszki. Wreszcie poczułam go wyraźnie gdzieś z prawej strony w pachwinie.
- No do tej pory czysto. Wyrostek suka ma całkiem zarośnięty. – Słyszałam Panią.
Niewiele mnie obchodziło. Byłam tak obolała i zrezygnowana, że nawet jakby mnie kroiły to chyba bym nie zauważyła szybko.
- Teraz wejdziemy dalej. – Usłyszałam i poczułam tępy ból.
Jęknęłam.
- No suko jesteśmy w jelicie cienkim. – oznajmiła Pani.
Jęczałam głośno. Gdzieś u góry głęboko coś się we mnie poruszało nieprzyjemnie. Badanie-tortura trwało długo.
- Suka jest zdrowa i czysta. Do żołądka nie będę wchodziła. – oznajmiła Pani.
Z mojej dupy sterczał jeszcze długi kawał tej rury. Powoli Pani wycofała się ze mnie i wyjęła kołnierz uszczelniający dupę. Zaczęłam głośno pierdzieć. Powietrze uchodziło ze mnie wprawiając wiszący, luźny odbyt w warczenie.
- No siostro, suka czysta. Teraz pobawimy się trochę. Należy nam się, co? – rzekła Pani wesoło.
- O tak z rozkoszą, proszę Pani. – pisnęła siostra.
- To wsadź jej rozwieracz. Pokrzyczy lepiej. – zaśmiała się Pani.
Siostra przyniosła metalowy przyrząd i wepchnęła mi w usta. Po czym pokręcając szeroko rozwarła mi szczęki. Następnie obie zniknęły mi gdzieś z oczu. Leżałam dysząc ciężko. Cyce bolały, jajka podrygiwały ciężko. Tylko mały kutas zmaltretowany, skurczył się i schował. Została sama skórka. Ciekło coś z niego Wyraźnie czułam pulsowanie wiszącego odbytu w szeroko rozwartej dupie. Czasami pierdnęłam głośno. To resztki powietrza wydobywały się ze mnie. Nie było ich dłuższą chwilę. Wreszcie przyszły. Ich widok przeraził mnie. Jak zwykle od stóp do głowy opinał je czarny gumowy czy lateksowy uniform. Pani miała na czubku głowy włosy spięte w misterny wysoki, pionowo sterczący, gruby kok. W masce były tylko otwory na oczy i usta. Bardzo ostry, wulgarny makijaż ust i oczu. Do tego niesamowicie długie, sztuczne rzęsy. Siostra miała podobny makijaż a na czubku głowy wysoko spięty długi koński ogon. Kombinezon Pani miał z przodu jeden ciasny otwór przez, który wypchnięte były oba wielkie cyce. Cyce sterczały poziomo do przodu jeden przy d**gim. Dodatkowo były razem zaciśnięte mocno czerwonym szerokim pierścieniem gumowym. Pani duże sutki były jaskrawo czerwone z fioletowymi obwódkami. Siostra miała balony cyc wypchnięte przez dwa osobne otwory i każdy zaciśnięty gumową opaską u nasady. Cyce sterczały poziomo szeroko na boki. Suty też były pomalowane na filetowo z jaskrawymi obwódkami. Obie miały przebite suty a w nich duże metalowe pierścienie. Pod brzuchem każdej wisiał olbrzymi lateksowy kutas. Kutasy były tak wielkie, grube i długie, że nie mogły sterczeć poziomo. Ich ciężar wyginał je lukiem do dołu. Szerokie mocne pasy skórzane trzymały je na biodrach, na cipach. Każdy miał płaski szeroki łeb jak u rasowego ogiera. Wiem jak wygląda kutas dobrego ogiera. Znam to z praktycznej strony. Kutasy błyszczały nasmarowane. Każda miała na jednej ręce długą gumową rękawicę. Podeszły do mnie z obu stron.
- Nie bój się Mariolko. Pobawimy się trochę. Rozerwiemy a potem dalej. – powiedziała Pani głaszcząc mnie po gumie maski na głowie.
- Możesz krzyczeć jak chcesz. – dodała siostra.
Oparcie fotela ponownie odchyliło się całkiem. Moje ciało podjechało dupą bliżej na samo wycięcie fotela. Uda rozeszły się szeroko na boki, uniosły i przesunęły tak, że dupa wypięła się otwierając szeroko i lekko unosząc.
Czułam jak któraś smaruje mi wiszącą kiszkę z dupy.
- Przyj, suko, przyj, mocno! – krzyknęła Pani.
Poparłam. Wyraźnie poczułam jak odbyt wypadł całkiem na zewnątrz.
- No cudownie, cudownie. – powiedziała Pani.
Poczułam jak czyjaś dłoń wślizguje mi się do dupy. Wykonuje szybkie, coraz głębsze ruchy. Po czym poczułam roztwieranie wejścia do kiszki i wrzasnęłam, gdy dłoń przepchnęła się do środka. Zastygła. Wykonywała powolne ruchy posuwisto-zwrotne z obrotami. Wyszła z dupy. Natychmiast weszła d**ga dłoń. Wykonywała to samo tylko szybciej. Potem zmiana. Pierwsza ręka, ale szybkie ruchy aż w kiszkę. I d**ga jeszcze szybciej. Teraz już krzyczałam bardzo. Trwało to chyba długo. Zakończyło się waleniem w dupę na zmianę dłońmi zaciśniętymi w pięści. Cmokałam i pierdziałam odbytem. Obie stały po obu moich stronach i ruchały mnie pięściami. Byłam już tak luźna, i rozwarta, że można by chyba wjechać mi w dupę samochodem. Pani ustawiła się naprzeciw ziejącego wejścia mojej dupy. Siostra wyregulowała położenie fotela. Pani trzymając w obu dłoniach kutasa przyłożyła jego płaski łeb do wiszącego odbytu. Siostra rozciągnęła skórę odbytu nasuwając go na łeb kutasa. Pani pchnęła. Ja zawyłam. Kutas bez zatrzymania wszedł do końca w dupę i do kiszki. Kutasy miały lekko po metrze długości. Teraz byłam ruchana bez litości. Mój brzuch wypinał się w miejscu, gdzie poruszał się kutas. Darłam się okrutnie. Potem była zmiana i siostra maltretowała mnie swoim kutasem. Całe moje ciało, uderzane z dołu drgało mocno. Olbrzymie jaja maltretowane bez litości. Sztywne cyce z igłami, mocno szarpane, doprowadzały mnie bólem do obłędu. Najgorsze były te dwie pionowe igły wbite głęboko w suty. Powodowały ostry ból w środku cycków. Najpierw ruchały na zmianę, bez wyciągania. Potem jedna ruchała a d**ga stała z boku z dłonią zaciśniętą. Gdy ruchająca wychodziła z dupy to ta natychmiast wsadzała w nią pięść. Obłęd. Dostawałam jakichś dziwacznych, dzikich orgazmów. Sikałam mocno. Na koniec już się nie darłam tylko jęczałam i stękałam w rytm pchnięć. Wreszcie zziajane przestały ruchanie i poszły. Dupa ziała jamą, kapało z niej gęstym śluzem. Wszystko widziałam bo na górze było lustro, abym to widziała.
Wróciły. Mój tułów wraz z oparciem fotela podjechał do góry. Otwory w oczach maski zostały całkiem odsłonięte. Mogłam swobodnie widzieć. A widok poraził mnie. Zobaczyłam siostrę bez przypiętego kutasa. Grube, metalowe, koła wisiały jej na przebitych wargach cipy. Pani stała na wprost mojej dupy, nieco dalej. Widziałam, widziałam całkiem, dokładnie. Potworny kutas strap-on miała przypięty szerokimi pasam do bioder. Był tak długi, gruby i ciężki, że musiała trzymać go obiema dłońmi. Jego kształt zapowiadał mi męki. Zaczynał się wielkim, rozłorzystm łbem. Łeb przechodził w cieńszą (jeżeli tak można o tym powiedzieć) szyję i trzon. Ta „cieńsza szyja” kutasa ciągnęła się kawałek a następnie kutas grubiał potwornie. Jeszcze takiej grubości nie widziałam. Mało tego. Tuż za łbem miał coś w rodzaju szerokiego pierścienia, na którym wyrastały lateksowe włosy jak szczotka. Dalej kutas pokryty był dużymi zgrubieniami imitującymi żyły i znowu kolczasto-włochatym kołnierzem.
Był kolor czarno czerwonego. Siostra klęcząc smarowała to coś. Obie patrzyły na mnie. Widziały przerażenie w moim wzroku.
- Boisz się suko? To dobrze. Powinnaś. To będzie straszne ruchanie. Jeszcze czegoś takiego w dupie nie miałaś. Ach poczekaj. Zaraz złotko zawyjesz. – mówiła cicho Pani.
Przerażona? To za mało. To co poczułam na ten widok nie ma jak opisać.
- Nnnnniiieeee, nnnieeee, pomocyyyy, nnniee! – darłam się jak opętana niepomna suczej powinności bycia posłuszną i nie protestowania w żadnej sytuacji. Strach pokonał wszystko we mnie. Pani zaczęła zbliżać się powoli do mojej dupy. Siostra niosła na rekach to coś. Po chwili czułam jak skóra odbytu jest naciągana na łeb tego czegoś. Był ogromny. Ale jakoś wszedł bez większego bólu. Pani powoli zaczęła pchać podtrzymując kutasa dłońmi. Cieńszy początek szybko wchodził we mnie. Pani zaczęła najpierw od ruchania tym cieńszym. Po krótkiej chwili poczułam działanie tego najeżonego kołnierza. Krzyczałam coraz głośniej.
- Zaraz, zaraz zawyjesz głośniej skarbie. - Przekrzykiwała mnie Pani.
- Uwaga, siostro. Wchodzę. – Oznajmiła.
Siostra przytrzymała moje uda a Pani pchnęła. Piekło wybuchło we m nie. Zatrzeszczały wszystkie moje pasy mocujące. Z rozwartych szczek wydobył się dziki dźwięk. Kutas siedział w kiszce. Pani zatrzymała się dając mi dojść do siebie. Potem ruchała powoli ale stanowczo. Pchała głębiej. Nagle ból rozciąganej ponad miarę skóry odbytu poraził mnie. Jeszcze chyba czegoś takiego nie miałam w dupie! Jestem bardzo rozciągnięta ale chyba nie aż tak. No i dodatkowo te narośla i kolce na kutasie. TEGO TO JUŻ I DLA MNIE BYŁO ZA WIELE. Wyczyniałam cuda. Wydawałam z siebie przedziwne dźwięki. Piski, wycia, okrzyki i jęki. Moja dupa płonęła. To za słabe określenie. Pani ruchała powoli, ostrożnie. Nie musiała się wysilać, aby wyciągać ze mnie różne reakcje. Siostra co chwila smarowała wychodzący trzon kutasa. Bacznie mnie obserwowała i pilnowała. Wreszcie moje krzyki ustały. Nie miałam siły i czucia w dupie. Leżałam ale po chwili poczułam, że zbliża się coś potężnego. Znałam to. Całe ciało moje stwardniało jakby wszystkie, najdrobniejsze mięśnie dostały stalowego kurczu. Krocze wciągnęłam do siebie. Olbrzymi kutas został zaciśnięty w dupie. Zwieracze odbytu jakby odżyły. Stalowym uciskiem zatrzymały ruch kutasa w mojej dupie. Wywalony odbyt naciągnął się grożąc pęknięciem. Zesztywniałam cała. Pani i siostra znieruchomiały zdumione. Siostra zaczęła mnie sprawdzać czy coś złego mi nie jest. Moje cyce nabrały filetowego koloru i rozdęły się bardziej, jak dmuchane od środka. Ten stan trwał dłuższy czas. Nie wiem ile. Nagle wszystko odeszło. Zwiotczałam całkowicie. Niesamowity głos wydobył się ze mnie. Siknęłam z kutasa. Było mi niesamowicie cudownie. Pulsowanie odbytu i ciała było fantastyczne. To nie do opisania. Doznałam orgazmu totalnego. Każda cząstka swojego ślicznego ciała.
- Co to było? – zapytała siostra.
- Sądzę, że jakiś orgazm. Ale nigdy nie widziałam takiego. Takiej suki jeszcze u nas nie było. Jej Pani uprzedzała, że suka jest wyszkolona i potrafi niespotykane rzeczy. – Mówiła Pani.
- Tak, sprawia wrażenie szczęśliwej i wykończonej. – rzekła siostra.
- Tak. Widzę. Zaraz skończę jeszcze kilka minut. – powiedziała Pani.
Wreszcie wyszła z mojej dupy.
- Zostawmy ją. Niech oprzytomnieje. – powiedziała Pani.
Mglistym wzrokiem patrzyłam jak siostra pomaga Pani uwolnić się od tego potwora co mnie zamęczył. Brzęcząc kołami na cipach poszły. Ja leżałam.
Po jakimś czasie przyszła siostra. Wymyła mnie całą i wnętrze dupy wężem z wodą, polewając jak leci. Spłukała dokładnie wydzielinę moją z posadzki. Zostawiła mnie samą „do obcieknięcia” jak się wyraziła na odchodne. Zasnęłam głęboko.
- Co to suka zasnęła, proszę Pani. Pobudka, suko. – Dobiegł mnie głos siostry i ból cyca. Siostra kręciła igłą.
- Nic dziwnego takie ruchanie i orgazm wykończy nawet ją. – odezwała się Pani sadowiąc między moimi udami. Nakładała lateksowe rękawiczki. Znowu zapiekło krocze obmywane spirytusem. Potem moje jaja i kutas został zaciśnięty mocno opaską u nasady. Pani wzięła jeden weflon od wiszącego na stojaku dużego zbiornika i naciągając skórę worka wbiła go. To samo zrobiła z d**gim. Wyregulowała przepływ płynu ze zbiornika. Siedząc masowała mi worek rozprowadzając równo wlewany płyn. Poczułam znane mi szczypanie i rozdymanie skóry worka. W ustawionym lustrze widziałam jak między udami rodzi się wielki balon o czerwonej, różowej skórze. Coraz większy i większy. Coraz cięższy i cięższy. Skóra na nim staje się opięta, błyszcząca. Widać żyłki. Pani uciska i masuje balon, aby rósł równo. Podnosi go od dołu i puszcza. Wtedy opada w dół naciągając mi skórę i podskakuje w górę z powrotem. Cudowne uczucie. Tylko mój kutasek zniknął całkowicie! W miejscu, gdzie powinien być teraz jest pomarszczona skórka. Pani bierze ją palcami i rozciąga szuka główki. Nie może znaleźć. Balon rośnie i wydłuża się. Czuje jaki ciężki. Jest ogromny! Pani patrzy na prawie pusty zbiornik płynu.
- Dwa i pół litra weszło. Czyli maks jak mówiła jej Pani. Spróbujemy jeszcze ciut. – oznajmiła Pani.
Powoli płyn znikał ze zbiornika. Ona ostrożnie oglądała mój worek. W końcu płyn zniknął całkiem. Nawet z rurek.
- No. Super trzy litry! Jeszcze tu czegoś takiego nie było. – powiedziała Pani wyjmując weflony wbite w mój worek.
Potworny, owalny balon zwisał mi teraz daleko w dół, dyndając się ciężko między udami, tuż nad posadzką. Kutasa nie było. Tylko pomarszczone skórka jak wentylek do balonu.
- Prześliczny, podniecający widok. Prawda siostro. – Powiedziała Pani całując ją w usta.
- Tak, Pani. Podnieca. – Odrzekła siostra odwzajemniając pocałunek z języczkiem, głęboko.
- Dobrze przygotuj sukę do płukania. – powiedziała Pani.
Siostra odpięła pasy mocujące mnie do fotela. Opuściła nisko fotel i pomogła mi wstać. Byłam cała zdrętwiała. Stałam w rozkroku. Sine, zdeformowane cyce sterczały poziomo najeżone igłami. Brzuch, rozepchany zabiegami wystawał do przodu, choć był pusty. Między udami wisiał wielki, podłużny worek. Był tak duży i długi, że nie usiałam stać rozkraczona a on zwisał mi prawie do kolan. U góry był cienki, zaciśnięty mocno skórzanym pasem a dalej nabierał ogromnych rozmiarów. Bardzo ciężki. Czułam jego ciężar. Siostra podprowadziła mnie do stojącego opodal czegoś w rodzaju metalowego krzesła. Usiadłam jak kazała. Nogi szeroko podparte w udach pod kolanami. Ramiona na boki, poziomo, na rynienkach . Najpierw pasami zamocowała mi uda do podparć. Potem Szeroki pas pod cyckami do oparcia. Następnie kołnierz na szyi umocowała za kółka do oparcia a na końcu głowę. Była ona odchylona do tyłu. Moje szeroko rozwarte metalowym przyrządem szczęki ustawiła prawie pionowo w górę. Czułam jak uda rozsuwają się na boki, prawie do szpagatu. Teraz balon wora dyndał swobodnie. Zamek mojego ubioru gumowego, na brzuchu rozsunęła bardziej w górę. Tuż pod cycki. Pomacała dłonią mój żołądek.
- Suka na krześle do płukania gotowa. – oznajmiła głośno.
- Dobrze, za chwile zaczynamy. – Usłyszałam głos Pani.
Zobaczyłam jak Pani podchodzi. Z jej ręki zwisała długa, czarna, gruba i bardzo elastyczna rura. Zakończona sporym owalnym otworem z jednej a czymś w rodzaju lejka czy ustnika z d**giej strony. Pani smarowała czymś ten przyrząd. Obejrzała mnie dokładnie. Pomacała żołądek i szturchnęła nogą worek.
- Ekselent. Zaczynamy. – rzekła.
Siostra ustawiła się z jednej a Pani z d**giej mojej strony.
- Ach jeszcze jedno. Zakryj jej oczy. – powiedziała.
Przestałam widzieć cokolwiek.
- Teraz suko jak powiem łykaj to znaczy łykaj. Rozumiesz. Jak będziesz łykać to pójdzie szybko i mniej będzie boleć. – odezwała się do mnie.
- Hyyy yhyy . – wydałam dźwięk potwierdzenia.
Po chwili poczułam jak śliski koniec rury wchodzi mi w gardło.
- Łykaj suko! – usłyszałam.
Szybko przełknęłam. Rura natychmiast wpadła do gardła głęboko. Zaczęłam się dusić. Pani krzyczała „łykaj”. Łykałam. Było to podobne do ruchania tupu „głębokie gardło” do którego jestem przyzwyczajona. Taka grubość nie robi na mnie specjalnego wrażenia. Chodziło tylko oto, że bardzo rzadko miałam wsadzane coś tak grubego głęboko w przełyk. Bolało w środku i było niedobrze. Odbijało mi się do rzygania. Najbardziej zabolało i było nieprzyjemnie jak koniec rury wepchnięty został do żołądka. Szarpnęłam się wtedy mocno i wydałam gulgoczący dźwięk.
- No jesteśmy w żołądku. Teraz uszczelnienie. – usłyszałam Panią.
Założono mi coś na i w usta i przypięto paskami za głową. Zostawiono mnie w takim stanie. Czułam jak wystający koniec tej rury leży mi na brzuchu. Ktoś go podniósł. Usłyszałam lanie cieczy i poczułam jak mój żołądek pęcznieje. Napełniał się szybko. Ktoś macał mi żołądek z zewnątrz. Miałam wrażenie, że zaraz pęknę, gdy rura się obniżyła i usłyszałam jak ciecz leci na podłogę a ciśnienie w żołądku maleje i znika. Powtórzyło się to wiele razy. Nie, nie bolało zbytnio ale było bardzo niekomfortowe.
- No leci czysta woda. Już tam nic nie ma. – usłyszałam głos Pani.
Zostałam uwolniona od knebla i rury. Czułam ją jednak nadal jakby tam siedziała. Nadal siedziałam w takiej pozycji w jakiej mnie przywiązano. Znowu przerwa w sesji. Nauczyłam się już jednego. Po przerwie następuje zmiana rodzaju badania-zabiegu-tortury medycznej. Czy jak kto woli. Uwolniona z pasów siedziałam cicho. Oczy były znowu odsłonięte. Patrzyłam jak siostra z Panią przygotowują olbrzymi zbiornik wypełniony cieczą wiszący na mocnym stojaku. Stojak przysunęły w pobliżu stołu operacyjnego. Gruba rura od zbiornika zakończona była długim elastycznym cewnikiem z uszczelnieniem. Prowadzona pod ramiona, szłam w rozkroku, z dyndającym worem pod brzuchem. Przy ich pomocy, ciężko wgramoliłam się na stół. Ułożyły mnie na lewym boku. Noga zewnętrzna była podkurczona do brzucha a ta co na stole wyciągnięta prosto. Dupa wypięta ułożona na krawędzi stołu. Wór zwisał w dół ze stołu z tyłu. Ręce miałam skute kajdankami z tyłu. Głowa z rozwartymi ustami na brzegu stołu z przeciwnej strony. Tułów, nogi, głowa umocowane pasami do stołu. Cały stół podjechał wysoko do góry. Ktoś nasmarował mi odbyt i dupę w środku. Leżałam i czekałam.
- Jak się czujesz suko? – Zapytała Pani podchodząc od strony głowy.
- Dobrze proszę Pani. – odparłam niewyraźnie.
- Mów prawdę. To co teraz ciebie czeka jest niebezpiecznym zabiegiem. – powiedziała.
- Dobrze się czuje suka. Trochę jestem zmęczona. Jestem bardzo podniecona. Proszę Pani. – starałam się mówić jak najwyraźniej.
- Dobrze. W takim razie zaraz zaczynamy. Jeśli poczujesz cokolwiek złego, słabość, nie do wytrzymania ból, to nie strugaj bohatera. Postaraj się wypowiedzieć słowo „róża” lub szybko zamykaj o otwieraj dłonie. Wtedy przestanę i sprawdzę co i jak. Rozumiesz suko? – oznajmiła Pani.
- Tak, suka rozumie. Słowo i gest „bezpieczny”. – odpowiedziałam.
Pani znikła.
- Zaczynamy suko. – usłyszałam.
Czułam jak w dupę a potem w kiszkę wpełza gruby cewnik-rura. Pokonał esicę i zatrzymał się. Coś zaczęło pęcznieć w odbycie. Byłam kneblowana w dupie.
- Leż spokojnie. Staraj się oddychać powoli i głęboko. – instruowała Pani.
Poczułam jak jestem wypełniana lewatywą. Leciała powoli. Mój brzuch rósł stopniowo. Wkrótce zrobił się ogromny. Tępo parło w środku. Ciężko sapałam. Siostra stała z przodu i macała brzuch obserwując mnie uważnie. Mówiła coś do Pani. Było mi tak ciężko, że nie zwracałam uwagi. Przerwano lewatywę w pewnym momencie. Pani podeszła i macała mi ogromny brzuch leżący na stole daleko.
- Jest twardy. Już ma 10 litrów lewatywy w sobie. Zaraz powinno wywrócić się wejście do d**giego jelita. Czekamy. – mówiła masując uciskająco mój brzuch.
W pewnym momencie poczułam się jakby przekłuto mój balon. Ciśnienie szybko spadło a balon brzucha zmalał.
- No wejście się obróciło. Kontynuujemy. – rzekła Pani.
Ponownie lewatywa leciała. Znowu miałam potworny brzuch. Ale już tak nie bolało. Za to czułam jak wypełnia się coś we mnie głęboko. Poczułam znowu ucisk. Tym razem pod żołądkiem. Lewatywę przerwano na znak siostry. Powtórzyła się historia z masarzem. Tym razem Pani masowała mój żołądek. Nagle mi się odbiło i poczułam jak żołądek pęcznieje. Pani to zauważyła.
- Kontynuujemy. – powiedziała.
Znowu leciała lewatywa. Tym razem krótko. Mój żołądek wystawał mocno. Było mi okropnie. Oddech miałam krótki. Pani masowała mi żołądek. W pewnej chwili poczułam jak coś wzbiera w przełyku i strumień cieczy trysnął z ust zalewając dookoła.
- Przeszłyśmy. Kontynuujemy. Proszę być czujna siostro. – powiedziała Pani. Teraz lewatywa leciała bez przerwy. Słyszałam jak zbiornik jest uzupełniany. Silny strumień tryskał z moich rozwartych ust. Dupa, brzuch, kiszki, żołądek wszystko napełnione do granic i wypięte na wierzch. To była bardzo ciężka tortura. Jest to lewatywa przelotowa. Nie każda tak może. Ja owszem. Potrafię to znosić choć niezwykle rzadko tego doświadczam a i Moja Pani zanim się zgodzi długo bada osobę, która będzie mnie torturować w ten sposób. W tym opisanym wypadku obie Panie miały wykształcenie zawodowe w tym kierunku. Możecie się domyślić tylko ich zawodu. Ja wam nie powiem. Przeleciały przeze mnie trzy pełne zbiorniki. Wiele litrów. Długo leżałam na stole dochodząc do siebie i wydalając z siebie ciecz każdym możliwym otworem. Potem siedziałam na krześle. Na koniec chodziłam po gabinecie. Pozwolono mi na swobodę poruszania się na długim łańcuchu. Gdy już poczułam się dobrze weszły obie Panie. Stałam i patrzyłam jak przypinają sobie znane mi kutasy.
- Niedługo kończymy suko. Jeszcze tylko jeden zabieg. Chcemy sobie poruchać. Kładź się brzuchem na stole. Poruchamy od tyłu. – Poleciła Pani.
- Tak Pani, suka jest grzeczna i słucha. – Odpowiedziałam rozkładając się i wypinając dupę na stole. Przy kolanach wisiał potężny wór z jajami.
Już nie miałam nic w ustach, żadnego przyrządu. Darłam się okropnie bo ruchały szybko i brutalnie. No i bardzo długo. Aż zziajane opadły z sił. Miałam trzy orgazmy. Ogromny wór obijał się o stół boleśnie. Skończyły a nogi ugięły się pode mną. Usiadłam na posadzce. One odpięły kutasy. Podniosły mnie z podłogi i położyły na stole, na prawym boku. Znowu leżałam z dupą wypiętą i podkurczonymi udami. Widziałam jak siostra bierze ze stołu dużą, metalową pompkę. Trochę podobną jak do kół samochodu tylko nieco innej konstrukcji. Podłączyła do niej długi wąż z czerwonej gumy zakończony czarnym końcem z balonem uszczelniającym. Robiła to tak, abym wszystko widziała. Podeszła od strony mojej wypiętej dupy. Wsadziła koniec węża w moja dupę i napompowała uszczelnienie odbytu. Wąż był na tyle długi, że mogła przejść z pompką na d**gą stronę stołu. Stała przede mną. Widziałam jej podbrzusze i długie fioletowe wargi sromu a w nich wiele metalowych pierścieni. Nawet łechtaczkę, podobną do sporego kutaska, miała przebitą pierścieniem. Pompowała. Czułam jak powietrze penetruje moje wnętrze. Najpierw był ucisk w samym odbycie. Potem zelżało. Teraz powietrze dostało się do kiszki. Zaczęły się prostować. To bolało, gdy kiszki się napełniały. Takie lewatywy powietrzne są bolesne zawsze. Stękałam a ona pompowała. Gdy skończyła mój brzuch leżał obok mnie na stole. Jak ogromna piłka plażowa. Zatkała mnie korkiem, który wyposażony był w rurkę z zaworem. Po napompowaniu kazała stać przy stole. Stałam, ogromne brzuszysko sterczało do przodu i na boki. Wielki wór z jajami kołysał się koło kolan. Sinawe cyce pełne igieł sterczały twarde.
- Ale suka. Niesamowita. Musimy ją mieć jeszcze kilka razy. – Powiedziała Pani wchodząc go Sali.
Stanęła i popatrzyła na mnie.
- O cóż ja widzę nasza suka zaszła w ciążę. I to pewnie mnogą. Sądząc po wysokim brzuchu poród blisko. – mówiła macając mój brzuch.
- Jak się czujesz dziecko? Masz Parcie? – spytała.
- Boli, Pani. Mam parcie silne i skurcze. –odpowiedziałam zgodnie z prawdą z reszto.
- Siostro, proszę sukę na fotel. Przygotować do porodu. Przyjmiemy poród tutaj, do szpitala nie dojedziemy na czas. Małą lewatywke proszę. – wydawała polecenia siostrze.
Ta wsadziła mnie na fotel. Nogi znowu na uchwyty wysoko. Przymocowała pasami. Moje ciało ułożyła w pozycji półsiedzącej. Głowę i szyję przymocowała paskami do fotela. Ramiona ułożyła wzdłuż fotela i zamocowała. Kazała trzymać za uchwyty przy fotelu. Powiedziała, że lepiej będzie przeć. Na koniec rozszerzyła moje uda szeroko i przesunęła tak, że moja zatkana cipo dupa wypięła się i znalazła się na specjalnym wycięciu w fotelu. Tak mnie zostawiła. Nareszcie wyjęła mi wszystkie igły z cycków. Nawet nie było krwi?! Patrzyłam jak Pani i ona przygotowują się. Nie wiedziałam o co chodzi z tym porodem. Założyły lateksowe fartuchy, długie rękawice. Na twarzy miały maski chirurgiczne i okulary. W pobliże fotela przywiozły wózek z metalowymi narzędziami. Coś jak balon gumowy bez powietrza, pompka, kleszcze porodowe, wygięta łyżka porodowa i inne. Założyły mi maskę tlenową na twarz. Poczułam jak leci tlen. Pani badała brzuch a siostra podłączyła do rurki korka wlewnik i wykonała małą lewatywę. Zabolało więc wrzasnęłam.
- Są pierwsze bóle porodowe. – oznajmiła Pani.
- Proszę się przygotować siostro. A ty suko oddychaj powoli ustami. Teraz nie wolno ci przeć! – powiedziała Pani.
Siostra wzięła ze stołu ten gumowy balon i podłączyła pompkę. Ustawiła się przy wejściu do mojej cipy. Pani szybko wyjęła mi korek z cipo dupy a siostra sprawnie wepchnęła tam balon i napompowała. Zrobiły to tak elegancko, że nic ze mnie nie wyleciało. Po napompowaniu balona w cipo dupie odłączyła pompkę. Moja cipo dupa lekko zamknęła się wciągając głębiej balon. Poczułam się strasznie pełna teraz. One czekały na coś. Po chwili dostałam sinego parcia i tępych bóli. Naparłam z krzykiem próbując wypchać z cipo dupy balon. Parłam i darłam się. Balon siedział. Poleciała tylko lewatywa z cipo dupy i powietrze.
- Wody odeszły. Zaczyna się poród. – usłyszałam pośród moich krzyków porodowych.
Nie mogłam urodzić tego balona! Mimo starań.
- Jakie rozwarcie siostro? – spytała Pani.
- Na półtorej dłoni. – odparła siostra
- Coś mi się widzi, że są komplikacje. Trzeba sprawdzić ułożenie płodu. – powiedziała Pani.
Nasmarowała żelem moją cipę i dłonie. Powoli wepchnęła jedną a potem d**gą dłoń. Nie zważała na moje wrzaski. Jeju! Myślałam, że rozerwie mi cipo dupę. Gmerała palcami wewnątrz cipo dupy mojej. Czułam jak przekręca balon wewnątrz i wyjmuje dłonie.
- Płód był w tylnym położeniu. Groził poród pośladkowy. Teraz jest dobrze. – oznajmiła.
- Przyj skarbie, oddychaj suko. – poleciła mi.
Wykonałam co kazała. Parłam, darłam się i oddychałam krótko. Nic z tego! Nie miałam już sił. Leżałam. Pani pogłaskała mnie po masce na głowie.
- Zaraz ci pomożemy, suko. – mówiła udając czułość.
- Siostro kleszcze proszę. – zwróciła się do siostry.
Siostra podniosła wielkie kleszcze porodowe i kilka razy je otworzyła i zamknęła głośno. Tak abym widziała. Poczułam też jakiś zapach w wdychanym powietrzu. Zrobiło mi się lżej. Po chwili wszystko w dole zwiotczało. Dały mi chyba dawkę popersa. Czułam jak Pani powoli wpycha w cipo dupę szczęki kleszczy. Mój krzyk osiągnął szczyty. Wsadziła całe. Rozwarte. Z dupy wystawały tylko uchwyty.
- No dziecinko, jeszcze trochę i urodzisz. Przyj i oddychaj głęboko. – mówiła.
Parłam a ona ciągnęła szczypcami. Kazała mi przeć lub nie. Kręciła szczypcami i ciągnęła. W pewnym momencie wszystko się mi w dupie rozwarło luźno. Poparłam czując jak balon i szczypce przechodzą kanał porodowy. Zelżało nagle. Z dupo cipy lunął strumień cieczy i wydobył się gaz z głośnym pierdzeniem. Pani trzymała w górze szczypcami oślizgły kapiący, olbrzymi balon. Był ogromny! I ja to miałam w dupie?! Ja to urodziłam!? Padłam bez sił. W pewnym momencie poczułam jak z dupo cipy powoli wydobywa się coś śliskiego i z mlaśnięciem pada na podłogę.
- Łożysko urodziła. – oznajmiła siostra.
To balon był wyposażony w pseudo łożysko.
- No dzielna suka. Urodziłaś. Siostro płukanie. – powiedziała Pani.
Siostra wypłukała mi dupę dokładnie. Leżałam i patrzyłam jak one sprzątają.
Poród zakończył sesje medyczną bdsm. Na koniec dostałam wlew do żołądka zawiesiny z minerałów i elektrolitów. Dwa duże zastrzyki w dupę. Oraz litrową lewatywę implant z gęstego, żółtego roztworu. Dla ciekawskich powiem, że tym roztworem była kupka noworodka. Takiego do sześciu miesięcy. Pani mi często to robi. Tak kupka jest bardzo dobra. Zawiera zdrowe, pożyteczne bakterie dla jelita. Możecie sami to sprawdzić na sobie, gdy macie kłopoty z jelitem. Ta lewatywa musi się całkiem wchłonąć. Nie wolno jej wydalić. Na koniec wisiałam za ręce a siostra myła mnie całą ostrą szczotką. Byłam czyściutka i różowiutka. Podniecona bardzo i szczęśliwa. Cyce nadal miałam zdeformowane a na dole wielki napełniony wór. Kutaska nadal nie było. W tej samej Sali zostałam uczesana i wymalowana pięknie. Nałożyłam tylko pończoszki i szpilki oraz obróżkę na szyję. Reszty nie mogłam. Nie pasowało. Resztę miałam w torbie. Dupę miałam zakorkowaną wielkim, jednorazowym korkiem. Na ten korek i wiszący odbyt miałam dodatkowo założoną gumową opaskę, aby on nie wyskoczył. Do torby włożyły mi jakieś zastrzyki, maści i płyny oraz dużą, zamknięta kopertę dla Moje Pani. Dały mi też zjeść i napić się. Chwaliły mnie bardzo i głaskały po twarzy. Panie były cały czas w pełnych uniformach. Tym razem maski mi nie zakładały a jedynie szczelnie zawiązały oczy. Następnie skutą za ręce i stopy położyły na tylnym siedzeniu samochodu. Pojechałyśmy. Jakże się cieszyłam, że znowu będę z Moją Panią. Pomogły mi wysiąść z samochodu. Podskakując śmiesznie, skuta poskakałam na plac, skąd byłam zabrana. Rozkuły mnie i zostawiły zakazując odsłaniać oczy. Ich samochód odjechał. Zostałam samiutka, naga w dziwnymi cyckami i worem pod brzuchem. Narażona na widok obcych ludzi. Słońce grzało moje ciało. Byłam przerażona. Słyszałam jakieś gwizdy i krzyki. Po dłuższym czasie podjechał samochód. Okropnie wystraszyłam się. Zasłaniałam rękoma wszystko po kolei.
- Mariolko, to ja Twoja Pani. – usłyszałam a zaraz potem poraził moje oczy silny blask dnia.
- Pani, Pani, Moja uwielbiana Pani. - krzyczałam i piszczałam skacząc.
Powoli odzyskiwałam wzrok. Padłam jej do kolan i całowałam stopy płacząc. Potem na znak suczej wierności bez granic wylizałam jej wnętrze lewej dłoni.
Moja radość w tym momencie nie jestem i nie umiem opisać. Pani podniosła mnie i obchodziła w koło. Coś cicho mówiła do siebie. Stałam i pokazywałam swoje ciało i zakamarki. Nie wiem czy była niezadowolona czy nie z tego co mi zrobiły.
- Wsiadaj, suczko do samochodu. Jedziemy do domu. – powiedziała całując mnie w policzek.
Wskoczyłam ciężko na tylne siedzenie wlokąc olbrzymi wór narządów. Pojechałyśmy. Pani nic nie mówiła tylko patrzyła na mnie z uśmiechem.
- Jak się czujesz suczko? Czy coś ciebie boli? – spytała w pewnym momencie.
- Nie, Pani twoja suczka czuje się dobrze. Nic mnie nie boli tylko dupcia i cycki pulsują. Suczka jest podniecona bardzo. – pisnęłam cicho patrząc rozkosznie w Jej oczy.
- Suczka jest bałdzo, ale to bałdzo ogłomnie szczęśliwa, że widzi znowu Panią. – dodałam cicho.
- Ach ty kochany pieszczochu. Pani też jest bałdzo, Ale to ogłomnie bałdzo szczęśliwa mając suczkę znowu przy sobie. – odpowiedziała Moja Pani w ten sam sposób.
Przyjechaliśmy do domu. Pani pomogła mi wysiąść i zaprowadziła do salonu.
- Idź Mariolko do gotowalni. Rozbierz się i połóż na stole. Zaraz przyjdę ciebie zbadać. – powiedziała.
Poszłam w stronę małych, ukrytych drzwi, które prowadziły do całkiem prywatnej części Pani domu. Tych drzwi nie widać z salonu. Wystukałam kod i weszłam. Pani mi pozwoliła napisać, ale oględnie co tam jest. Jest to dobudowana część domu, w której jest kilka pomieszczeń. Wspomniana „Gotowalnia” to jest duże pomieszczenie, jasno oświetlone, wyłożone kafelkami. Tu jest sedes, bez klapy, wanna na lwich łapach, prysznic. Ktoś nazwałby to miejsce łazienką. No przypomina ono ją ale nie całkiem. Jest tu stół z pasami i fotel też z pasami i podpórkami pod nogi. Wszędzie pełno przyborów, sprzętu metalowego, gumowego i lateksowego. Kilka stojaków. Na ścianach. Wiszą różne gumowe i szklane wlewniki oraz wielki bojler elektryczny. Tutaj Moja Pani przygotowuje mnie do seksu i bada. Inny pokój do „Ubieralnia”. Tam wisi wiele gumowych i lateksowych ubiorów i masek i inne uniformy do seksu. Dalej jest „Sala Sado-maso”. Tej nie będę opisywała. Sama nazwa mówi. Kiedyś bywałam tu często, ale teraz prawie wcale. Jest jeszcze straszne pomieszczenie. Małe, ciemne o szarych ścianach. Zamykane kratą i wygłuszonymi drzwiami. U dołu drzwi mają otwieraną klapkę oraz zwykłego „judasza” czyli „oko sote” jak nazywam. Jest wyposażone we wszystko co potrzeba do celu jakiemu ono służy. Tutaj odbywam swoje kary. No i jeszcze jeden pokój. Ładny, różowy. Nazywam go „rajem”. W tym pomieszczeniu Moja Pani mnie kocha. To tyle.
Weszłam do „ubieralni” i zdjęłam wszystko z siebie. Niewiele tego. Położyłam się na stole w „gotowalni”. Rozkraczona, na plecach z workiem leżącym na blacie. Przyszła Pani. Ubrała długi fartuch lateksowy i rękawice po łokcie oraz okulary. Pogłaskała mnie po buzi. Uśmiechnęłam się do niej tym swoim pełnym oddania i zaufania uśmiechu. Pani podniosła mi worek wysoko i wyjęła korek jednorazowy z dupki i wyrzuciła go. Przedtem dokładnie sprawdziła czy nie ma na nim śladów krwi. Powąchała go. Długo macała worek i uciskała szukając jąder. Gdy je znalazła zasyczałam. Pani popatrzyła na mnie.
- Przepłaszam. – pisnęłam.
- Nic nie szkodzi suniu. Bolą? – spytała
- Tak. Jak się uciska. – powiedziałam.
Pani nie odpowiedziała tylko macała dalej jajka a ja syczałam czasem. Dalej włożyła w skórkę kutaska szczypczyki z szerokimi końcami. Rozwarła ją i zaglądała do środka. Następnie powoli wyciągnęła główkę kutaska ze skórki. Piszczałam. Oglądała ją. Potem nałożyła na worek skórzaną siateczkę i podczepiła go pionowo do góry. Macała moją dupo cipę dokładnie szukając obtarć, pęknięć i opuchnięć. Rozwarła mi dupo cipę wziernikiem i świecąc do środka wsadziła długą metalową łyżeczkę. Uważnie badała wnętrze. Na koniec obejrzała moje cycuszki. Skończyła.
- W zasadzie nic nie znalazłam. Normalny wygląd i reakcja narządów po takiej sesji i środkach jakie zastosowano. Jesteś czysta w środku. Dostałaś implant więc lewatywy nie będzie. Te Panie dały mi trzy płyty dvd z nagraniem sesji. Dosyć dobry materiał z komentarzem do każdej sceny. Potem zobaczę dokładnie. Przyniosłaś też pismo. Bardzo chwalą ciebie. Wyrażają gorącą prośbę o możliwość wypożyczeń ciebie. Proponują stały układ. Zastanowię się. Dały ci też wiele środków przyśpieszających twój powrót do normalności. Dzisiaj wieczorem jedziemy do Pana doktora na badania. Tak, mamy swojego, prywatnego doktora. Wizyty są zawsze wieczorami albo nawet w nocy. W razie potrzeby to o każdej porze.
- Teraz właź i do wanny. – poleciła Pani.
Stanęłam w wannie a Pani myła delikatnie moje ciało różową gąbką. Wszystko co służy do obsługi mnie jest koloru różowego, o ile możliwe. Kocham ten kolor. Nawet mam różowe stadko kaczuszek do kąpieli w wannie. Kupione w Internecie na zamówienie. Po kąpieli zostałam okutana różowym mięciusim szlafroczkiem w zajączki i słoniki. Na łysej głowie kaptur. Jeszcze różowe bamboszki i poszłam za Panią do salonu. Usiadłam na dywanie we wskazanym miejscu. Pani w kuchni przygotowywała jedzenie. Przyniosła podwójną, psią miskę. W jednej było dużo czegoś różowego z małymi kawałkami a w d**giej żółte picie. Pochylając się zjadłam i wylizałam dokładnie to różowe i wychłeptałam picie. Było bardzo smaczne a picie to nie były, jak często, siuski Pani ale coś pysznego. Na pewno było to jakieś lekarstwo w jedzeniu i piciu. Pani siedziała w fotelu i patrzyła jak Jej sunia je. Była tylko w rozpiętym szlafroku. Ogromne wymiona były podtrzymywane z dołu specjalnym stanikiem. Kapało z sutek. Patrzyłam łakomie na to kapiące mleko. Potężny kutas Pani sterczał sztywny do góry, spomiędzy jej jędrnych ud. Łysa głowa kutasa spowodowała, że zapiszczałam.
- Uspokój się, suczko. Seksu nie będzie. Musisz wydobrzeć. Będę ciebie zaspokajać inaczej. – mówiła głaszcząc mnie.
Już Moja Pani dobrze wie co Jej suczka lubi i jak doprowadzić ją do orgazmów. Pani wypytywała mnie szczegółowo a ja jak umiałam opowiadałam. W tym czasie oglądałyśmy nagranie z sesji. Film jest niesamowicie podniecający w całej tej swoje grozie ubiorów, narzędzi, sali i moich jęków, pisków, wycia i skomleń. Zajęło nam to kilka godzin. Sesja trwała od 0800 do 1330. Po filmie Pani dała mi wymiona do ssania i kutasa do obciągnięcia. Była ogromnie podniecona. Ledwo zdążyłam połykać jej wytrysk. Zawsze ma tego dużo, ale tym razem było nad miarę.
Wieczorem zawiozła mnie do Pana doktora. Byłam naga tylko w szlafroku. Leżałam rozwarta na fotelu a Pani wyjaśniała Panu Doktorowi co i jak. Badał mnie dokładnie. Zbadał całe jelito i żołądek w środku. Powiedział, że nie widzi nic niepokojącego, że w ciągu tygodnia wszystko wróci do normy. Nie zalecał używania i krycia suczki przez tydzień. Zapisał medykamenty, zastrzyki i badanie krwi. Potem wyciągnął mi z worka prawie cały płyn. Teraz miałam wiszącą długą skórę. Czułam tylko jądra. Odpoczywałam. Przychodziła do mnie siostra i robiła zastrzyki. Łykałam i piłam co kazała Pani. Co d**gi dzień miałam lewatywę implant z kupki niemowlęcia. Badanie wykazało niedobór elektrolitów, który musiałam uzupełnić. Po kilku dniach trawiłam normalnie. Do normy wróciłam po sześciu dniach. W najbliższy weekend już ruchano mnie jak zawsze na prywatnym przyjęciu.
Koniec odcinka 1 serii „Sukę Wynajmę”. Zapraszam do czytania części 2.
® MARIOLKA
8年前