PANI DOKTOR M
PANI DOKTOR M.
/ cykl seks i medycyna/
Któregoś wieczora po intymności Pani ze Swoją suczką leżałam obok Pani na kanapce. Czułam jak sperma Pani powoli wyciska się z mojej cipki w dupce. To takie rozkoszne i kochane mieć soczek Pani w sobie myślałam szczęśliwa ssąc obrzmiały mlekiem cycek Pani. Pani, specjalnie dla mnie, bierze środki na wydzielanie mleka. Jestem pewna, że mało, która Pani robi to dla swojej suki. Mrucząc i ciągnąc trykałam noskiem wielki cycek. To podniecało Panią oraz w jakiś sposób powodowało, że mleko lepiej płynęło. Było bardzo pożywne, jak to mleko z cycka, więc jestem tu i tam zaokrąglona. Szczególnie dupcie mam wielką od tego. Było cudownie. Widziałam jak pani rozkosznie się wygina i mruczy głaszcząc mnie po ciele. Ssałam sutka powoli, mocno jednocześnie ręką masowała sztywny lepki kutas Pani. Był olbrzymi, zakręcony do góry z wielką głową bez skóry.
- Mariolko, znasz moją bliską przyjaciółkę Panią doktor M? – Spytała Pani
- Tak, Pani, suczka zna Panią doktor M. – odpowiedziałam zaniepokojona. Moja Pani i Pani Doktor M. były bliskimi przyjaciółkami. A powiedziałabym raczej nawet bardzo bliskimi. Tak za bardzo nie przepadałam za tym, co robi. To znaczy za rodzajem seksu, jaki preferuje. Jest to seks z rodzaju BDSM medycznego. Nie była jeszcze nigdy w gabinecie u Pani Doktor, choć kilka razy w trakcie jak mnie ruchała, w trakcie spotkań z Panią czy gdzieś na przyjęciu, swoim olbrzymim kutasem, to wspominała, że chętnie by się mną zajęła bliżej.
- To dobrze. Dwa dni temu Pani doktor poprosiła mnie o ciebie na weekend. Chciałaby ciebie dokładnie przebadać. Tak się składa, że mam pewną sprawę do Pani doktor i jest to mi bardzo na rękę, dlatego się zgodziłam. Ponadto wiem, że znasz dobrze każdy rodzaj seksu i jesteś bardzo odporna na bolesny dyskomfort, więc dasz radę. Dodatkowo postawiłam warunki, których ona przyrzekła dotrzymać. Tak, tak wiem, że nie lubisz BDSM. Dosyć miałaś już tego na początku twej ****i. Jak wiesz ja tez nie lubię ciebie poddawać temu rodzajowi seksu. Czasem jednak jestem ******** odstąpić od zasad. Pojedziesz, więc. Pewnie wiesz, że Pani doktor stosuje medyczne BDSM. W piątek przyjedzie po ciebie jej pielęgniarka i zabierze do domu Pani doktor. – Mówiła Moja Pani głosem nieznoszącym sprzeciwu. Zawsze tak mówiła, gdy robiła coś bardzo niechętnie. Wiedziałam wtedy, że nie ma odwołania i tak się stanie.
- Tak, Pani, suczka wykona wszystko jak najlepiej z najwyższym zaangażowaniem. Nie przyniesie Pani wstydu. – Powiedziałam łamiącym się głosem.
- Wiem, wiem skarbie. Nie mam innej możliwości. Potem wynagrodzę ci wszystko. Przytul się do mnie. Possij jeszcze cycunie to cię uspokoi. – Powiedziała
Przytuliłam się do jej cycka i ciała. Powoli ciepłe mleko mnie uspokoiło. Zasnęłam z sutkiem w ustach. Moja Kochana Pani leżała cierpliwie nie budząc mnie.
W piątek rano zaczęły się przygotowania. Już nie było seksu. Najpierw śniadanie. Potem w łazience Pani dokładnie mnie kąpała. Następnie miałam serię dużych lewatyw. Leżałam na leżance i krzyczałam a wielki brzuch leżał obok. Po napełnieniu Pani przez 15 minut masowała mi go potem pędziłam na sedes. Cały czas miałam założony cewnik do pęcherza. Na koniec czysta ze wszystkich stron przeszłam pomyślnie końcową kontrolę Pani. Owszem w trakcie były śmiechy-chichi jak zwykle, ale wyraźnie czuło się napięcie. Siedziałam przed lustrem a Pani delikatnie rozczesywała moje czarne, długie, błyszczące loki. Umalowała mnie ślicznie, ale tak delikatnie. Nie tak jak zwykle, gdy gdzieś idziemy. Ubierać się nie kazała. Jedynie pończoszki i pas oraz obroża skórzana na szyję ze smyczą. Na ciało narzuciłam różowy szlafroczek. Pani pozwoliła mi na wszystko, co chciałam. Tuliłam się do Pani bez przerwy. Nawet Pani zrobiła to, co bardzo lubię. Siadła na krześle w rozkroku wystawiając kutasa a cycki przewiesiła przez oparcie. Wielkie pełne mleka worki z grubymi sutkami wisiały ciężko w dół. Najpierw umiejętnie ustami obciągnęłam kutasa Pani. Wytrysk był bardzo potężny, taki jakiś inny. Pani też była podenerwowana tym, że musi mnie przekazać. Połykałam łapczywie soczek Pani. Potem klęcząc ciągnęła mleko z cycków. Wypiłam wszystko prawie z każdego aż Pani poczuła ulgę i odstawiła mnie. Czas płynął jak to w takich wypadkach szybko. Siedziałam przytulona do Pani, gdy zadzwonił dzwonek u drzwi. Pani otworzyła i wróciła z „postacią”. „Postać”. Pielęgniarka Pani doktor ubrana była w beżowy lateksowy ubiór zakrywający ją całkowicie od czubka głowy po stopy. Na czubku głowy wystawały włosy splecione w gruby kok w kształcie walca. Widać było tylko wielkie czarne wymalowane oczy z potwornie długimi rzęsami, wypukłe mocno czerwone usta. Olbrzymie cycki z dużymi sutkami wisiały miękko w dół przez otwory w tym kombinezonie. Osłonięte były jakby rękawami z przeźroczystego lateksu. Każdy sutek posiadał grube metalowe kółko. Między udami widać było rozsunięty czerwony zamek błyskawiczny. Wyciśniętą na wierzch dużą pochwę o grubych wargach i długich wiszących wargach środkowych. Wargi zewnętrzne i środkowe posiadały przewleczone metalowe, koła, które podzwaniały przy chodzeniu. Kombinezon był opięty. Z pochwy wychodziła lateksowa rura podłączona do cewnika i do zbiornika na mocz wiszącego na udzie. Zbiornik był wypełniony moczem do połowy. Pupa wystawała przez otwór w kombinezonie. Odbyt zatkany był dmuchanym korkiem, którego gumowa gruszka pompki dyndała swobodnie. Pielęgniarka miała na sobie niebieska pelerynę. Widok jej bardzo mnie wystraszył, że uciekłam za plecy Mojej Pani. Natychmiast zaszkliły mi się oczy a usteczka wygięły w podkówkę. Pani to zauważyła.
- No Mariolka nie bój się pani. To nie będzie takie straszne. To tylko tak wygląda. Przecież jesteś odważną dziewczynką, prawda. – Mówiła Pani przytulając mnie. Postać w lateksie patrzyła na to wszystko w bezruchu, tylko lekko wykrzywiła wargi.
- Ty tu poczekaj a ja z panią muszę porozmawiać. – Mówiąc to posadziła mnie na fotel. Siedziałam drżąc i piszcząc cichutko. Pani i pielęgniarka oddaliły się i coś rozmawiały. Potem podeszły do mnie. Wstałam grzecznie.
- Teraz skarbie pojedziesz z panią. Przed domem stoi samochód. Ja będę czekała na twój powrót. Nic się nie bój, wszystko jest ustalone i omówione z Pani Doktor. Pani doktór lubi ciebie, dlatego poprosiła mnie o ciebie. No idź skarbie, bądź grzeczna. Rób wszystko, co ci każą. – Mówiła Pani całując mnie. A do pielęgniarki dodała: - Suczka jest po lewatywach, czysta.
- O to niepotrzebne, będzie czyszczona dokładnie. – Odparła pielęgniarka patrząc na mnie. I dodała: - Proszę zdjąć jej ten szlafrok, jest zbędny. W ambulansie jest ciepło i stoi na podjeździe. Pani zdjęła mi szlafroczek obnażając. Pielęgniarka wzięła smycz w rękę i powoli mnie obróciła w koło.
- No faktycznie, niezłą ma Pani sukę, tylko pozazdrościć. Idziemy. – Rozkazała ciągnąc za smycz. Poszłam na sztywnych nogach oglądając się za Panią. Pani stała i patrzyła bez słowa. Wyszliśmy. Samochód przypominał samochód dostawczy, jakich wiele. Miał sporą budę bez okien. Był w kolorze ciemnej zieleni. Za kierownica zdążyłam zobaczyć inną kobietę w podobnym ubiorze tyle, że z odkrytą głową. Otworzyły się tylne drzwi.
- Wsiadaj suko, prędko i kładź się na nosze. – Padły ostre słowa. Niezdarnie wgramoliłam się do środka i rozglądając położyłam na nosze. Wnętrze przypominało ambulans medyczny. Tylko wyposażony w inne sprzęty i narzędzia, choć i były tam rzeczy, jak w zwykłej karetce. Zamknęły się drzwi i ***** powrotu znikła. Ruszyliśmy powoli.
- Sunio, suczko, całuski, misiaczki. Co to jest! Jesteś rozpuszczona suko. Jesteś suka i niczym więcej. Teraz morda w kubeł i ani zipnij niepytana i bez pozwolenia. Jasne!? – Warknęła patrząc na mnie. –
-Gadaj suko! – Dodała
- Tak, suka rozumie. – Szepnęłam cicho wystraszona.
Najpierw na głowę naciągnęła mi czarną gumowa maskę. Maska miała zapięcie dookoła szui wyposażone w metalowe koła. Nic nie widziałam i nie słyszałam. W ustach miałam, głęboko gumowa rurkę, przez która zasysałam powietrze. W pewnym momencie zaczęłam się dusić. Dolot powietrza został zatkany. Zaczęłam się szarpać, płuca „darły” się powietrza! A wewnętrzny głos krzyczał „nieme!”. Wreszcie powietrze dotarło do płuc. Odsłoniły się oczy i odetkały uszy a usta zostały uwolnione od tej rury. Zobaczyłam okrutne oczy pielęgniarki.
-, Co suko było ekstra nie. - Powiedziała szyderczo. Następnie zostałam pasami skrępowana do noszy. Jedne pasy trzymały ręce do brzegów noszy, d**gie przymocowane do metalowych obrączek na szyi. Nogi ugięte w kolanach, pasami za kostki były boleśnie podciągnięta były wzdłuż tułowia z boków i przyczepione do noszy. W ten sposób byłam szeroko rozwarta i ******** unieść pupę w górę.
- No suko, teraz zmierzymy ciśnienie i temperatury. – Oznajmiła
Wzięła dziwnie wyglądający przyrząd z gumowa gruszka, która wepchnęła mi w kanał cipki w dupce. Usłyszałam brzęczenie i poczułam jak dupcia się rozciąga.
- A uuu aaaa. – krzyczałam czując ból rozrywanej cipki. Po chwili pompowanie ustało. Poczułam wyraźne pulsowanie w cipie i powoli balon robił się coraz mniejszy aż całkiem zmalał.
- No, no suko. Jesteś dobrze chyba wystraszona mając takie ciśnienie. – Powiedziała pielęgniarka. Wsadziła mi termometr w dupkę, do cewki, pod pachę, w usta i w pachwinę. Leżałam cicho bojąc się poruszyć. Pomiar się skończył i wszystko zostało zapisane w mojej karcie. Teraz przystąpiła do badania dupki. Nałożyła długie rękawice lateksowe i usiadła od strony mojej rozwartej dupci. Najpierw czułam ucisk macania dookoła cipki, potem palcami macała kanał cipki a wreszcie bez ceregieli wepchnęła cała dłoń do środka. Nie bolało bardzo bo jestem już bardzo luźna i potrafię natychmiast poluzować cipkę. Trochę stękałam, gdy ona macała mnie w środku. Za to krzyczałam, gdy wsadzała rękę do kiszki przez jej zwieracz. Ja mam robione listingi do kiszkowe, ale nie za często, dlatego tak brutalne wejście mnie bardzo bolało, Cała zlałam się potem. Wyniki badania zostały zapisane. Mnie nic nie mówiła. Na koniec oglądała długo moje jajka i kutaska oraz uciskała cycki wyciskając z nich żółty płyn. To ostatnie bolało, że rozpłakałam się. Ona nic sobie nie robiła z moich wrzasków i jęków. Nawet to ją widocznie podniecało. Na zakończenie dostałam trzy ogromne zastrzyki z jakiej galaretowatej substancji w kutaska. Bardzo ale to bardzo piekło i bolało. Tak się darłam, że zostałam ponownie zakneblowana rura w usta, oczy zasłonięta a uszy zatkane. Czułam tylko nieustający ból kutaska. Wyraźnie czułam jak mój malutki kutasek staje się coraz to gorący, pulsuje szybko i sztywnieje. Miałam wrażenie, że zaraz się rozleci. Zrobił się niesamowicie sztywny, pulsujący, gorący. Tak zdrętwiał, jak to nie raz miałam jeśli siedziałam za długo uciskając nerw w kroczu. Był całkiem drętwy i bolał bardzo. Od tego momentu ten stan kutaska trwał nieprzerwanie przez cały okres pobyt u Pani doktor. Co 12 godzin dostawałam zastrzyk z galaretki w niego. Wtedy musieli mnie wiązać. Dopiero dwa dni po powrocie kutasek wrócił, do jakiej takiej normy pod okiem Mojej Pani. Jeszcze tylko założyła mi na cipkę dupki duży cylinder pompy próżniowej i włączyła ssanie. Po chwili miałam wrażenie wyrywania cipy z dupki. Próbowałam się rzucać, ale pasy trzymały mocno. Na tym był koniec wstępnych oględzin. Byłam wystraszona bardzo. Postanowiłam, że zrobię dosłownie wszystko, co będzie wymagane nie bacząc na nic. Nie mogłam przynieść wstydu Mojej Kochanej Pani. Dobrze też zadawałam sobie sprawę, że moje chce czy nie nic tu nie znaczy i tak zrobią, co zechcą. Poczułam jak samochód stanął. Oczy zostały mi odsłonięte. Ta pielęgniarka, co mnie wiozła i d**ga, co przyszła z domu wyciągnęły nosze i powiozły mnie tak jak byłam. Zdążyłam zauważyć duży nowy dom, parterowy oraz drzwi wejściowe a na nich tabliczka i godziny przyjęć. A więc byłam w domu Pani Doktor. Ale niedane mi było wjechać od frontu. Pojechaliśmy na tyły od strony ogrodu. Potem taką pochyłą rampa w dół przez duże podwójne drzwi do piwnicy. Nie była to zwykła piwnica. Korytarz jasno oświetlony. Przez oszklone matowym szkłem wahadłowe drzwi, jak w szpitalu wwieźli mnie do pomieszczenia z trzema drzwiami. Przełożyli na wózek i przywiązali pasami. Ustawili pod ścianą, odetkali uszy i zostałam sama. Na nadgarstku miałam plastykowa opaskę z numerem, imieniem swoim i imieniem Pani, jako właścicielki. Były tam całe serie innych cyfr i znaczków, których nie rozumiałam. Nic tu nie było tylko lampa i kamera pod sufitem. Powoli zaczęłam rozglądać się o ile mogłam poruszyć przyczepiona za szyję głową. Pomieszczenie było jasno oświetlone. Szary beton na ścianach i podłodze. Żadnych stołków ławeczek itp. Tylko przy podłodze rząd metalowych kółek wmurowanych w ścianę. Do kółek przymocowane były łańcuchy z metalowymi obrzeżani zapinanymi na kłódkę. To znałam dobrze. Po prawej stronie zauważyłam otwarte drzwi, dostrzegłam jasny pokój i kilka leżanek. Dochodziły mnie stamtąd ciche jęki. Na leżance, na wprost leżał dorosły facet. Na boku z wyprostowanymi sztywno nogami. Był skrepowany pasami i przy mocowany do leżanki. Zauważyłam przed nim ogromny wór napięty, gładki i błyszczący. Był tak duży, że zwisał z leżanki. Nad tym worem sterczała podobnie napięta i błyszcząca gruba kiełbasa, Z dupy tego faceta wystawał metalowy przyrząd obciągnięty fioletową skórą. Brzuch jego był strasznie rozdęty.
- Oj, ooo, ojjj. Aaa uuu oooo joo ojjj. – Dochodziło stamtąd. I tak w kółko jak zdarta płyta. Początkowo tak się przeraziłam widokiem tego ciała, że nie wiedziałam, co to jest. Potem uświadomiłam sobie, że to, co widzę to narządy faceta jego brzuch i wyciągnięty z dupy odbyt. Obok niego leżała dorosła kobieta. Tak samo skrępowana. Ona stękała i rzucała się, co chwila. Mogłam tylko dostrzec jej potworne cycki, sinawe i pożyłkowane. Grube bardzo sutki sterczały pionowo. Cycki podskakiwały całe błyszczące od płynu wydobywającego się z sutek. To znałam, bo też takie coś miałam nie tylko w cycki, ale i w narządy. Kobieta miała wykonany wlew do cycków z oliwy! Bardzo było mi jej żal. Wiedziałam jak to działa. Po chwili weszły dwie siostry odziane w lateks od stóp do głowy. Uwolniły mnie z wózka i wypchnęły go za wahadłowe drzwi. Zdjęły mi obroże, co miałam z domu i popchnęły na podłogę pod ścianę. Zakuły mnie w jedną tych metalowych obroży. I tak jak weszły bez słowa tak wyszły. Siedziałam naga skulona na betonie. Drzwi się otworzyły i weszła kobieta odziana podobnie cała w lateks tylko bez maski. Na ładnej twarzy ostry wulgarny makijaż, długie włosy splecione w dwa sterczące po bokach głowy, jak grube robi, ****. Wielki obrzezany kutas, sterczący sztywno z cewnikiem podłączonym do worka na udzie i wisząca gumowa gruszka pompki z dupki. Była to sama Pani Doktor M. Napisałam kobieta, bo teraz Pani doktór była kobietą a tak dokładniej transwestytą po kuracji hormonalnej i operacji cycków. Cycki miała jak wymiona krowie. Dwa wielkie podłużne balony leżące poziomo na podpórkach specjalnego stanika. Zakończone sutkami przypominającymi krowie. Te wymiona przelewały się przy chodzeniu, czymś mocno wypełnione. Pani Doktor, co chwila obejmowała to jedno, to d**gie i stękała. Była wykastrowana, częściowo jak powinna być wykastrowana KAŻDA suka. To znaczy, sunięto jej worek a jajka zaszyto w środku. Mnie to jeszcze czeka. Produkowała spermę. I to, jakie ilości i jaki smak! Cudowna. Wszystkie pielęgniarki, co tam były miały pełne stroje lateksowe. Podłączone były do cewników o zakorkowane miały dupcie. Pani Doktor podeszła do mnie. Zauważyła niedomknięte drzwi Sali. Zdenerwowało ja to wyraźnie.
- Katarzyno! Znowu nie zamknęłaś drzwi Sali Pacjentów. Chcesz wystraszyć mi suczkę Madame Jowity. – Krzyczała. Wpadła jakaś osoba w lateksach, trzymając w ręku dziwny przyrząd gumowy.
- Bardzo Panią Doktor przepraszam. To się więcej nie powtórzy. – i pędem zamknęła drzwi.
- Zawsze tak mówisz. – Odburknęła Pani Doktor uśmiechając się do mnie.
- Witaj dziecko w moich progach. Dawno chciałam cię mieć u siebie. – Mówiąc to odetkała mi usta. Mocno wciągnęłam powietrze w płuca.
- Niedobra siostra, mało nie udusiła dziewczynkę. Prawda? – Zapytała
- Suczka wita Panią Doktor i obiecuje być grzeczna i posłuszna we wszystkim, rozbeczałam się wystraszona. Siostra była dobra dla suni, bałdzo dobła. -–Odpowiedziałam cicho.
- Tak wiem. Widzę, że to prawda, co mówią o tobie suczko. Jesteś grzeczna, super ułożona. No i śliczna. Trzeba cię zobaczyć, bo słowa słabo oddają ciebie. Nie bój się dziecko, postaram się, aby to tak nie bolało słabo. – Mówiła spokojnie.
- Czy wiesz gdzie jesteś? – Spytała
- Tak u Pani Doktor. – Powiedziałam
- Tak to prawda. Jesteś u mnie. A to miejsce to izba Medyczna BDSM. Byłaś w takiej kiedyś? – Pytała
- Nie, Pani Doktor, nie byłam. – Odpowiedziałam cicho.
- To nie wiesz, co tu robimy? – Pytała dalej
- Nie, Nie winem, Pani Doktor – szepnęłam
- Tutaj stosujemy zabiegi medyczne bdsm. Co to BDSM to wiesz na pewno. Ale nie posługujemy się prymitywnymi narzędziami tortur cielesnych. Tu stosujemy w zabiegach chemię. Daje lepsze efekty. Zaręczam dziecinko. – Wyjaśniała Pani Doktor. Nic nie odpowiedziałam tylko spojrzałam na drzwi i napis „Sala i Gabinet zabiegów medycznych BDSM”. A nad drzwiami lampa z napisem „NIE WCHODZIĆ – ZABIEG”. Dla kogo jest ten napis na lampie? Przecież nikomu tu nie wolno wchodzić bez zaproszenia. Jest tylko personel i Pani Doktor oraz pacjenci. Przeleciało mi przez głowę spostrzeżenie.
- Czy teraz kutasek boli cię bardzo? – Spytała macając go.
- Ojiii! Boli, boli, Pani – wyrwało mi się
- To dobrze, tak powinno być. Dostaniesz jeszcze zastrzyk w kutaska i coś musimy zrobić z tym workiem. Zaraz się tobą zajmą siostry.- Powiedziała i odeszła. Po chwili usłyszałam jak mówi: - Katarzyno, jak napompujesz tą sukę Renatę to zrób jej też wlew z oliwy do łechtaczki, tylko nie żałuj jej. Następnie zawieź ją do Sali i zajmij się ta mała suką Pani Jowity. Pamiętaj ona jest tu naszym pupilkiem, dlatego traktujcie ja wyjątkowo. Każdy zabieg ma być dla niej nieprzyjemny, co najmniej, rozumiesz, o czym mówię. Tylko nie zróbcie jej krzywdy. Pamiętaj! Odpowiadasz za nią przede mną. Masz ją dokładnie oczyścić i wypłukać. Zalecam sześć lewatyw po 6 litrów z mieszanki nr. 3, 4 lewatywy po 7 litrów, mieszanka nr.8. Dasz jej trochę odsapnąć. Dalej trzy lewatywy po 5 litrów do jelita cienkiego z roztworu nr 5. Płukanie żołądka. Płukanie pęcherza. Potem zrób jej zastrzyk w kutasa, ampułka nr. 3. Jak to zrobisz to wlej jej ze dwa litry oliwy do worka. Przedtem jednak wykonaj do każdego jądra wstrzyknięcie tej oliwki, no wiesz, której, tej specjalnej. Jak skończysz zawieź ją na Salę niech dojrzeje. – Zaordynowała Pani Doktor.
- Ale przedtem daj ją za 15 minut do gabinetu na wywiad. – Rzekła wychodząc
- Dobrze Pani Doktor, ale czy ta mała wytrzyma działanie oliwki w jądrach? – Zapytała Katarzyna
- Myślę, że tak. Jowita pozwoliła mi na to zapewniając, że suka jest bardzo odporna. – Odpowiedziała Pani Doktor.
- Acha jak będziesz przystępować do eksperymentalnych wstrzyknięć do jąderkowych to daj mi znać, chcę być obecna. - Dodała
Siedziałam wystraszona. Z Sali zabiegów dochodził monotonny krzyk Renaty:” - uuuuuu – cisza – oooo – cisza –uuuu – cisza” i tak w kółko. Słychać było prace pompy. Przyszła siostra Katarzyna. Zamknęła mi otwory na oczy, uwolniła z łańcucha, przyczepiła d**gi do kółka od maski i poprowadziła. Nic nie widziałam tylko słyszałam. Przechodziłyśmy chyba przez Salę Zabiegową. Jakiś kobiecy głos żaliła się bardzo i lamentował. Ciągle słychać były odgłosy pierdzenia i lania wody. Po chwili wszystko ucichło. Sistra zdjęła mi maskę całkiem. Stałam na środku, w pomieszczeniu eleganckim. Wykafelkowanym na biało. Zauważyłam fotel podobny trochę do ginekologicznego, ale tylko trochę. Był tam stół operacyjny z lampą. No i szafy szklane, jak w zwykłym gabinecie lekarskim, tylko wypełnione nie lekarskimi narzędziami i przyrządami. I inne wiszące na ścianie rzeczy. Odruchowo zakryłam dłońmi cycki i kutaska, kuląc się ze strachu.
- Opuść te ręce suko. – Dobiegł mnie głos Pani Doktor. Siedziała z biurkiem. Jej potężny łysy kutas z cewnikiem sterczał pod blatem poziomo.
- Idź za parawan i rozbierz się do naga, i wróć tu. – Poleciła. Posłusznie poszłam za biały parawan i zdjęłam pas i pończoszki. Wróciłam powrotem całkiem goła. Zaczął się wywiad lekarski.
Najpierw podałam swoje imię, wiek i imię właścicielki. Czy chorowałam na coś i na co, kiedy. Pytania były szczegółowe i było ich wiele. Wszystko Pani Doktor zapisywała w mojej komputerowej kartotece. Następnie musiałam obracać się i pochylać. Pani Doktor macała mnie dokładnie i uciskała piersi aż syczałam. Wycisnęła z nich żółty płyn. Następnie zostałam zważona i zmierzona od góry do dołu. Potem leżąc w rozwarciu na fotelu Pani Doktor wsadzała mi w dupkę i kutaska przyrządy rozciągała i odczytywała pomiary. Wszystko lądowało w komputerze.
- No dobrze. Muszę przyznać, że śliczna jesteś. Twoja Pani pewnie musi być dumna z takiej suki. – wstała i otworzyła drzwi, obite wygłuszeniem, do Sali Zabiegowej. Od razu dał się słyszeć jęk tej kobiety, co tam była.
- Suka jest po wywiadzie, przynieście różowy uniform i zabierzcie na zabieg. – Powiedziała głośno przekrzykując jęki pacjentki. Wjechał wózek szpitalny a na nim leżał różowy kombinezon z gumy czy lateksu. Siostry ubrały mnie w niego. Zakrywał wszystko od czubka głowy po pięty. Kombinezon miał zamykane otwory na oczy i usta. Do nosa były wprowadzone głęboko dwie rurki do oddychania. Tutaj każdy z Pacjentów był w podobnym uniformie. Różniły się one kolorami i rozmieszczeniem otworów w zależności od rodzajów zabiegów, jakim pacjent był poddawany oraz czy był w pełni kobietą czy nie. Przez osobne ciasne otwory wypychane były cycki, penisy i jądra. Dostęp da dupy zamykany był na zamek błyskawiczny. Tak samo zamek był pionowo na brzuchu. Kobiety nie miały otworów na kutasa i jajka a tylko jeden długi zamek błyskawiczny od łona przez krocze aż do końca dupy. Moje cycki, kutasek i jajka wisiały sztywne przez otwory a zamek dupki i brzuszka była zapięty jeszcze. W ustach miałam dmuchany knebel. Siostry położyły mnie na wózek i unieruchomiły pasami. Byłam całkowicie bierna i posłuszna. Wyjechałyśmy do Sali Zabiegów. Od razu zaatakował mnie jęk i pisk tej kobiety.
Leżałam i czekałam na swoją kolej. Rozglądałam się ciekawie. Pomieszczenie nie za duże, wyłożone białymi kafelkami. Jakieś fotele, leżanki, stół zabiegowy, wszystko zaopatrzone w pasy do krępowania i gumowe materace. Szafy, w których leżały lub wisiały porozkładane równo metalowe, gumowe narzędzia. W jednej były gumowe i lateksowe kombinezony, uniformy, maski. Na stojakach i ścianie wisiał sprzęt gumowy do wlewów doodbytniczych i inne nieznane mi rury i sondy. Wszystko jasno oświetlone, czyste, nieskazitelne. Zauważyłam stojak z wielki zbiornikiem żółtawego płynu i sześcioma grubymi rurami wyposażonymi w pompki i uszczelnienia. Wszystko przypominało szpitalny gabinet zabiegowy tylko trochę inny. To przez te nietypowe sprzęty i wyposażenie. Przyszła mi na myśl nowoczesna sala tortur i od razu zaczęłam się bać. Jestem tylko suczką traktowaną dobrze i czującą się bezpiecznie. Bardzo rzadko, prawie wcale niepozostająca bez opieki Pani. A tu nagle coś takiego. Już dawno zapomniałam o tym, co przeszłam na początku swojego rozwoju. O tych piwnicach, salach pełnych jęku mojego i krzyku, tortur BDSM. Dlatego bałam się strasznie i takie uczucie mi towarzyszyło już cały czas pobytu u Pani Doktor M. Siostra Katarzyna kończyła zabieg Renaty. Renata była starszą już suką. Ładną wielką kobietą. Ciut przy kości. Siedziała teraz przywiązana na fotelu zabiegowym. Była mocno rozkraczona. Fotel uniesiony był tak wysoko, że siostra Katarzyna wykonująca zabieg nie musiała się schylać. Brzuch Renaty był nienaturalnie wielkim balonem. Rozwalał się na boki od cycków. Był tak twardy, że sterczał monstrualnie do przodu. Teraz był podwiązany do góry, aby odsłonić pochwę do zabiegów. Oczywiście wszystko było dokładnie wygolone. Wielkie cycki przypominające sflaczałe balony zwisały w dół po bokach. Miała krowie sutki. Potem się dowiedziałam, że była traktowana i dojona jak krowa, karmiła w oborze. Każdy pacjent tutaj był wygolony na całym ciele. Siostra Katarzyna poszła po coś a ja ujrzałam wielką pochwę Renaty. Miała założony kolisty przyrząd. Wargi zewnętrzne i wewnętrzne były przypięte metalowymi klamerkami do przyrządu i naciągnięte. Pochwa ziała otworem. U góry widać było wysuniętą sporą łechtaczkę. Była ujęta metalowym przyrządem, który niemal wyrywał ją z pochwy. Była ona czerwona i obrzmiała. Renata miała orgazm. Cała spocona, wykrzywiona na twarzy, ciągle krzyczała w kółko powtarzając: - Litości, litości, paniii siostroooo. Siostra Katarzyna podeszła do niej z wielką strzykawką pełnej oleistej cieczy. Najpierw masowała palcami sztywną łechtaczkę Renaty a ta wyła bardziej. Potem bez ceregieli wbiła igłę w nią i powoli naciskała tłoczek, masując nadal, aby dobrze rozprowadzić oliwę. Renat doznawała skurczy ud.
- Już, nieme, nieme siostro nieeee!! – Krzyczała
- Spokój suko, bo założę knebel. – Powiedziała głośno siostra Katarzyna. Renat ciut przycichła. Olbrzymia strzykawka była pusta. Siostra odeszła. Teraz łechtaczka nie przypominała niczego. Była jak gruba czerwona kiełbasa. Sterczała sztywno poziomo. Dalej już nie widziałam nic.
- Przygotujcie tę sukę Mariolkę. Najpierw żołądek. Siostry podprowadziły mnie do dziwnej ławeczki. Obok, której wisiały grube, czarne, rury różnych rozmiarów. Sondy zakończone z jednej strony owalnym otworem a z d**giej ustnikiem. Zdjęły mi maskę. Położyły mnie na boku. Ręce skrępowały w tyle przymocowały do tej ławeczki, tak samo przymocowały nogi. Leżałam sztywno wyprostowana i zamocowana. Głowę miałam odchyloną w tył a szyja wyprostowana. Usta były nad otworem w ławeczce a pod nim wielki lejek i rura odprowadzająca. Wepchnęły mi w usta pierścień z twardej gumy i zamocowały paskami z tyłu głowy. Nie miałam możliwości zamknąć ust. Język tez był unieruchomiony i wyciągnięty.
- Suka gotowa do zabiegu. – Powiedziała jedna z nich. d**ga smarowała w tym czasie żelem ta czarną sondę żołądkową. Podeszła siostra Katarzyna.
- Słuchaj uważnie suko. Zaraz będziesz połykać tą rurę. Najpierw będziesz chciała rzygać. Możesz to zrobić. Potem będziesz myślała, że się dusisz. To tylko chwilkę. Minie. Masz robić tak jak przy połykaniu czegoś. Zrozumiałaś? – Objaśniała
- Yyychyy. – Wydałam dźwięk.
- No to zaczynamy. – Zakomenderowała siostra. Powoli wpychała sondę w moje gardło. Dla mnie nie było to nic strasznego. Zachowywałam się tak jak przy ruchaniu w głębokie gardło. Pani mnie rucha w gardło, co najmniej dwa razy w tygodni. I to o wiele grubszym kutasek. Gdy rura była już w przełyku wyluzowałam się i łyknęłam. Poczułam jak koniec wlazł w przełyk. W tym momencie weszła Pani Doktor.
- No jak jej idzie? - Spytała
- A to suka. Naprawdę jest dobra. Musi być często ruchana w gardło. – Mówiła siostra Katarzyna. Wreszcie cała sonda siedział we mnie a ustnik był przy ustach. Doktor podeszła do mnie, popatrzyła na czerwonawa z wysiłku twarz.
- No jak suko, boli? – Spytała. Pokręciłam przecząco głową.
- Siostro Katarzyno, proszę wymienić sondę na piątkę. - Poleciła
-, Ale Pani Doktor. – Próbowała coś powiedzieć siostra.
- Wykonać. – Przerwała jej Doktor w pół słowa. Sistra wyciągnęła siedząca sondę ze mnie.
- Yyy hyp! – Głośno łapałam powietrze. Siostry odchyliły mi mocniej głowę i wyprostowały bardziej szyję. Zobaczyła jak potworny wielki szlauch zbliża się do twarzy. Próbowałam coś krzyczeć, ale nie zdążyłam. Dusiłam się. Oczy mi wylazły, twarz poczerwieniała. Zaczęłam konwulsyjnie rzucać ciałem i szarpać nogami. Siostry mnie trzymały. Nieznany rodzaj bólu objął szyję. Siostra trzy razy wyjmowała sondę i wsadzała zanim weszła dobrze w przełyk. Widać było jak pełznie przez szyję. Nagle tępy ból targnął ciałem krótko. Sonda weszła. Sistra powoli pchała dalej aż ustnik zatrzymał się w ustach. Pani Doktor uważnie cały czas nadzorowała zabieg.
- Bolało? – Spytała. Lekko przymknęłam oczy na potwierdzenie.
- To bardzo dobrze, Widzi siostra, można lepiej. Proszę się nie litować nad pacjentami i nie zapominać, gdzie jesteśmy. – Dodała wychodząc.
Jeszcze tylko usłyszałam krzyk Renaty, którą wywozili z Sali. Potem ból napełnianego żołądka nie pozwolił mi myśleć. Po napełnieniu żołądka przez lejek podłączony do ustnika następował masaż żołądka, wykonywany przez jedną z sióstr. I zawartość była wyciskana powrotem przez sondę. Zabieg trwał długo aż leciała czysta woda. Wyciągnięto ze mnie sondę i ledwie żywą położono powrotem nagą na wózek. Siostry krzątały się przy fotelu z dziurą w siedzeniu. Przyniosły wielkie zbiorniki gumowe i rury (dreny, cewniki dojelitowe). Wkrótce siedziałam rozkraczona i przypięta do tego fotela. Zamek na dupie był rozsunięty. Moja dupa o rozciągniętych pośladkach wyciśnięta była przez otwór siedzenia. Czułam jak cipa wychodzi z dupci i wisi całkiem. Zamek kombinezonu na brzuchu był otwarty
- Siostro niech siostra spojrzy, ale ta mała ma pizdę w dupie. Super. Jak rękaw. – Powiedziała jedna.
- To nie rękaw, to się nazywa róża. – Wyjaśniła siostra Katarzyna. Oparcie fotela odchyliło się prawie do poziomu a siedzenie do pionu. Wyregulowano też wysokość, aby nie trzeba było się schylać.
- No suka już gotowa, Ale dupsko o rety. Chyba ma większe niż Renata. – Zakrzyknęła jedna.
-, Co ty, podobne, ale nie większe. Renata robi za krowę. Wiesz, co to znaczy. – Zaoponowała d**ga.
- Dziewczyny cisza! Do roboty. Lewatywa proszę raz. – Ofuknęła je siostra Katarzyna.
Gruba rura z uszczelnieniem wlazła mi w dupcie. Biaława mieszanki powoli wypełniała mnie nadymając monstrualnie brzuch. Najpierw nic nie czułam. Potem powoli tępy ból narastał. Był coraz większy.
- Aaaaaaaaaaa, uuuuu!! – Krzyczałam.
-Ale się drze suka. – Powiedziała siostra Marta
-A, co ty myślisz, przecież to mieszanka nr. 3 – odparła Katarzyna, korkując mi dupę.
- No pierwsze 6 litrów w brzuszku suczko. Teraz poleż spokojnie 15 minut. – Powiedziała Katarzyna. Leżałam „spokojnie” wyłam nieziemsko. Wlały mi chyba gorący ołów.
- Chodźcie zdiry do mnie. – Powiedziała Katarzyna. Marta i Grażyna podbiegły szybko chichrając się. Zaczęły robić sobie dobrze. W przerwach tych zabaw odtykały mi dupę a ja tryskałam jak z fontanny. Zrobiły mi razem sześć lewatyw po sześć litrów z mieszanki nr.3. Krzyczałam przy każdej bez oporu i wstydu.
Nie czekając zaczęły następna zaleconą serię lewatyw. Cztery wlewy po 7 litrów z roztworu nr.8. W całkiem rozwalona teraz cipę wsadzono bardzo grubą rurę. Do niej była podłączona jakaś pompa. Mieszanka nr 8 to była gęsta galareta, która trzeba było wpychać. Nie mam słów by opisać moje odczucia. Nie było to dobre. Jeszcze nigdy dotychczas czegoś podobnego nie doznawałam przy lewatywach. Nigdy nie miałam tak potwornie rozdętego brzucha. Galaret po wejściu we mnie rozpuszczała się penetrując sama każdy zakamarek. Krzyczałam, płakałam, śmiałam się, piszczałam, obiecywałam cuda, paplałam bez sensu, ładu i składu. Powtórzyło się to aż cztery razy w odstępach, co 20 minut. Potem była dłuższa przerwa. Zjawiła się Pani Doktor.
-, Co to za wrzaski suka wyczynia. Boli, co sukę? – Spytała
- Tak, tak, bałdzo boli brzusio, bałdzo. Sunia błaga już nie lewatywek, nie, płosi bałdzo Panią, bałdzo płosi. – Skamlałam patrząc błagalnie na nią.
- Dobrze suczko, już więcej nie będzie takich brzydkich lewatyw. Dobrze. – Mówiła Pani Doktor głaszcząc mnie po zmierzwionych mokrych włosach.
- Siostro Katarzyno, proszę odstawić lewatywy do jelita cienkiego, a zrobić jedną przelotową. Tylko porządnie. – Zmieniła zalecenia Doktor.
- o bądź dzielna teraz moja suko. – Zwróciła się, co mnie widząc zaskoczenie i strach w moich oczach. Siostry wyprostowały fotel poziomo. Teraz leżałam skrępowana pasami na prawym boku i głowę miałam nad otworem w siedzeniu. Uda podciągnięte do brzucha dupka mocno wypięta na brzegu. Z urządzenia do lewatyw podpięto mi w dupę gruba rurę. Uszczelniono wielkim korkiem, bo moja cipa jest ogromna. Całość przypięto paskami do bioder. W przełyk wsadzona czarna gruba rurę. Jej koliste zakończenia blokowało moje usta przed zamknięciem. Usłyszałam cichy szum i poczułam ruch w dupie. Lekkie parcie i ulga, gdy otworzył się zwieracz kiszki. Brzuch rósł w oczach. Pojawił się znany ból. Zaczęłam się ruszać niespokojnie. Siostra Katarzyna zatrzymała wlew a Marta stojąca przy mojej twarzy bacznie mnie obserwowała.
- Można dalej, to tylko zwykła faza. – Odparła. Szum pompy odezwał się ponownie. Brzuch był olbrzymi. Tępy ból utrzymywał się.
- No jak idzie? – Spytała Pani doktor wchodząc do Sali.
- Dobrze Pani Doktor. Suczka drga i szarpie, ale ciśnienie w normie. Mamy już jelito grube pełne. Zaraz wchodzimy do cienkiego. - Relacjonowała Siostra Katarzyna.
- Dobrze, dobrze. Zmniejsz ciut ciśnienie, bo ból może być za duży jak nawet dla niej. – Szepnęła Doktor. W tym momencie ostry ból w prawej pachwinie poderwał moje ciało w górę. Szarpałam się jak szalona. Trwało to minutę półtorej.
- No jesteśmy w cienkim. Jak tam pacjentka Siostro Marto? – Spytała Doktor
- W normie. Przerażona mocno, biedactwo, ale przytomna. – Relacjonowała siostra Marta. Czuła się paskudnie, okropnie. Rozdęte jelita zniekształciły moje śliczne ciało. Było potwornie duszno i ciężko oddychać. Sapałam nosem. Pani doktor macała mi brzuch. Szczególnie w okolicy żołądka. Z usta moich wyciekał gęsty śluz i uchodziło powietrze z sykiem.
- Proszę teraz uważać, zbliżamy się do żołądka. – Ostrzegła Pani Doktor ******ę Katarzynę. Nagle głośno odbiłam powietrzem dwa razy. Pani doktor przyłożyła dłoń do mojego żołądka i nacisnęła. Szarpnęłam się ponownie.
- No jesteśmy w żołądku. Zredukować ciśnienie o jedna czwartą. – Sterowała Pani Doktor. Po krótkiej chwili chlusnęło z rury wsadzonej w gardło.
- Trzymać tak, trzymać. Podnieść do poprzedniego poziomu ciśnienie. Poleciła Pani Doktor. Teraz mocny strumień coraz czystszej cieczy walił pełną rurą z ust. Uczycie tępego szarpania w całym przewodzie wyrywało ze mnie niemy krzyk. Błagalnie patrzyłam na Panią Doktor stojącą obojętnie przy mnie.
- Płukać 15 minut i obserwować. – Poleciła wychodząc. Te 15 minut było wiecznością i torturą. Wreszcie strumień zelżał i w końcu zanikł, Wyjęto ze mnie wszystkie rury. Leżałam rzygając wodą z ust i strzykając dupy. Rwało strasznie aż byłam pusta. Z metalowego cewnika ciągle leciało siku. Siostra Grażyna nie nadążała zmieniać worka. Przerwa trwała krótko.
- Przygotować fotel i cewniki. Proszę od numeru 32 w górę. Proszę przygotować sondy także. – Padały polecenia
- Gotowe siostro. – Usłyszałam
- Proszę przygotować sukę. – Padło
Poprowadziły mnie obolała do fotela. Tego samego, na którym cierpiała przed chwilą Renata. Posadziły. Przymocowały pasem pod cyckami do oparcia a ręce rozkrzyżowały na boki i namocowały na podpórkach. Uda pod kolanami ułożyły na uchwytach, które następnie rozsunęły mocno na boki wykręcając boleśnie biodra. Aż krzyknęłam. Teraz calutkie wygolone ładnie krocze było na wierzchu. Narządy były nad wycięciem fotela.
- Suka gotowa, czeka na zbieg siostro. – Oznajmiły.
Po chwili podeszła siostra Katarzyna. Miała lateksowe rękawiczki, maskę ochronną na usta i okulary ochronne. Siadła na stołku naprzeciw moich narządów. Fotel podjechał do góry. Teraz moje narządy były na odpowiednim, do zabiegu poziomie.
- Ojejku aaaa. – Zaczęłam, gdy siostra macała mojego sztywnego, zdrętwiałego kutaska. Przy pomocy długiej rurki i strzykawki wcisnęła mi w cewkę żel do smarowania. Krzyczałam bardzo z bólu kutaska. Był już po zastrzykach tak sztywny i obolały, że każde muśnięcie wywoływało ostry ból. Siostra wzięła metalowa gruba sondę i zaczęła wpychać mi do cewki. Krzyczałam głośno, bez przerwy. Posuwała sonda tam i nazad aż ta luźno wchodziła. Brała grubszą i zabieg się powtarzał. Przy średnicy 2,5 cm zaczęłam mdleć. Wtedy siostra dokończyła zabieg ta sondą i zostawiła ja wsuniętą. Nastąpiła przerwa. Siedziała ze sztywnym kutaskiem i sondą stercząca. Po chwili zabieg kontynuowano. Gdy ostatnie sonda 3cm luźno posuwała się siostra wzięła podobnej grubości metalowy zagięty cewnik i powoli zaczęła go wpychać. Gdy wrzasnęłam ostro nagle dając znak, że cewnik wszedł do pęcherza, d**ga siostra podstawiła szybko szklane naczynie do, którego poleciał mocz. Mocz u Pani doktor był zbierany od wszystkich i używany do zabiegów pod różną postacią. Teraz siostra nabierał dużą gruszką jakiegoś ciemnego płynu i wstrzykiwała mi w pęcherz. Robiła to tak długo aż pęcherz wyraźnie wystawał pod skórą. Wtedy d**ga siostra masowała go a ja darłam się i błagałam o litość, co wywoływało tylko śmiech sióstr. Byłam całkowicie upokorzona i złamana psychicznie wiedząc, że nie mam, co czekać ratunku. To też było jednym z elementów tych zabiegów. Terror psychiczny. Zabieg płukanki trwał wciąż. Już tylko cicho cos tam mówiłam pod noskiem zwisając na pasach bezwładnie z fotela. Nawet nie bardzo wiem, kiedy i jak zabieg się skończył. Siedziałam nadal na fotelu rozwarta. Wielki metalowy cewnik tkwił nadal wsadzony. Teraz był zamknięty zaworkiem. Miał już tam pozostać przez cały mój pobyt. Siostry krzątały się sprzątając i przygotowując narzędzia do następnego zabiegu. Pojawiło się duże naczynie w oliwą, spora ampułka białej gęstej cieczy z numerem 3 i ciemna, duża buteleczka z oznaczeniem „Spec.test. Faza 4”. Obok znalazły się różnej wielkości strzykawki i metalowy przyrząd przypominający szeroką opaskę ze śrubą i duże kleszcze zakończone na końcach owalnym pierścieniem i prostokątną płytką. Pierwszy raz widziałam cos takiego. Nie podobały mi się! Następnie moje kroczę uda i brzuch zostały dokładnie wymyte i wydezynfekowane chyba spirytusem, bo paliło jak ogniem. Najwięcej cipa w dupce.
- Siostro Katarzyno, zabieg przygotowany, suka odkażona, gotowa. – Zawołały. No z tym „ gotowa” to byłabym dyskutowała, ale Pani tu nie byłoooooo!!!!
- Dobrze niech czeka. Pani Doktor zaraz przyjdzie. Jest zajęta w gabinecie. Ten małolat ciągle mdleje. – Oznajmiła siostra Katarzyna. Siedziałam rozkraczona dysząc ciężko. Po dłuższej chwili otworzyły się drzwi z Sali Zabiegowej do Gabinetu i weszła Pani Doktor. Drzwi zostawiła otwarte.
- Nie chcę, nie chcę, już będę grzeczny, już nie, błagam, już nie. – Doszedł mnie błagalny skowyt.
- Strasznie się drze ten mały. Ciągle prawie mdleje i muszę przerywać. Pierwszy raz robię zabieg powiększania samej główki kutasa. W zasadzie to dwóch główek. Miał zabieg BME rozdzielenia kutasa wzdłuż i rozdzielenia worka. Wygląda też, że biedakowi albo usunięto zwieracz pęcherza albo zablokowano mięsień, bo ma wstawiona rurkę z zaworem do sikania. Teraz ma dwie głowy na końcu połówek kutasa wielkości prawie piłek tenisowych. Jestem zadowolona z postępów i efektów działania mojego pomysłu oliwki. Siedzi na fotelu już godzinę, miał po trzy zastrzyki w każda. Teraz ma założone kapturki na głowy i sondę w dupę. Dostaje prądem. Zauważyłam, ze działanie prądu wzmaga działanie mojej oliwki. No, ale się rozgadałam. Jak tam nasza dziewczynka. – Powiedziała Pani doktor wracając do mnie.
- Jak dotychczas jest naprawdę dobra. Łyknęła sondę za pierwszym razem jakby to robiła codziennie. Trochę słabła przy płukaniu pęcherza a zwłaszcza przy sondowaniu kutasa, ale wytrzymała. Teraz czeka na Panią. Pani Doktor czy to jest ten śliczny chłopak z agencji, co przywożą trzy razy w tygodniu? – Spytała siostra Katarzyna
- Tak ten sam. Kierowniczka agencji pokrywa koszta zabiegów. Widocznie chłopak rokuje dobrą karierę. Nie wiem do czego jest używany, nie moja sprawa, ale sądząc z jego wyglądu, a zwłaszcza z rozmiarów worka, który pusty wisi mu do kolan i wielkości odbytu i wielkiego brzucha, co nie jest wynikiem tuszy to jest do jakiś wyrafinowanych orgii. Z resztą, jeśli chodzi o odbyt to go nie ma wcale. Zwieracze zostały ponacinane i sparaliżowane. Zieje tam wielka czarna dziura. Ma wszyty implant w postaci koła z jakiegoś elastycznego materiału z metalowymi pierścieniami dookoła. Sam nie mówi o tym. Zapytany płacze. A co do tej Mariolki to nie jest dziwne, że połknęła taką sondę. Sama Madame Jowita rucha ją w gardło dwa razy na tydzień. A możecie wierzyć mi ma niezły narząd do tego. – Mówiła usadawiając się na stołku naprzeciw mojego krocza.
-, Co my tu mamy. Zobaczymy. Mały kutasek. Sztywny, ale jeszcze za słabo. Teraz worek spory i dobrze rozciągliwy. Spróbujemy dwa litry oliwy, z płynem nie będziemy się bawić. Nie mamy czasu. Cipa w dupie. O duża i pięknie wyrobiona. Jeszcze ją powiększymy. Jowita prosiła. Pokaż teraz , dziecko cycuszki i suteczki. No też ładne. Zastanowię się nad zastrzykami mojego płynu lub wlewem z oliwki. Brzuszek. Śliczny, ładnie wysklepiony i uformowany. Jowita mówiła, że przyjmuje bez oporu 7 litrów, zobaczymy. Najpierw zastrzyk. – Mówiła naciągając niebieskawego płynu z dużej ampułki nr.3
- Możesz krzyczeć moja mała. Będzie trochę boleć, ale tak właśnie musi. Zabiegi są medyczne BDSM muszą boleć. – Powiedziała i wbiła mi szybko igłę w twardego kutaska. Wrzasnęłam dziko i napięłam się.
- Ufff. Fff uffff hhhhyyy ufffff oooo ratunkuuuuu!!!! – Piszczałam dziwnym głosem czując mimo drętwoty ogromne pieczenie i ogień w kutasku. Miałam wrażenie jakby ktoś owinął go szmatą benzynie i podpalił. Strzykawka powolutku stawała się pusta. Pani Doktor masowała mi kutaska w trakcie zabiegu. Wreszcie skończyła.
- No skończyłam moje dziecko. Byłaś bardzo dzielna. Do tej pory nikt nie wytrzymał wstrzyknięcia w całości od początku do końca. Mdleli. Teraz kutasek jest naprawdę sztywny. I ładny ma kolor. Ciemna czerwień i fioletowe żyły. Wygląda jakby był obrany. Czy boli bardzo. Powinien boleć bez dotyku i palić ogniem. Czy tak czujesz? – Spytała na koniec
- Tak, boli, boliiii, bałdzo, bałdzo. Już będę grzeczna przyrzekam. Powiem Pani Mojej, że wczoraj masturbowałam się dwa razy po cichu bez pozwolenia. Bałdzo mnie piecze. – Skamlałam
- To dobrze moja mała. Będzie bolec bez przerwy. A tak między nami to nic nie powiem Twojej Pani o twoim niecnym postępku. Widzicie, mówiłam wam, że mała wyśpiewa wszystko. Teraz wystarczy tylko pytać pokazując jej tą malutka buteleczkę antidotum. Proszę masować ją jeszcze, ja musze do chłopaka, bo coś przycichł. – Mówiła wychodząc do gabinetu. Jedna z sióstr siadła przed narządami i zaczęła masować kutaska. Krzyczałam mocno. Ból narastał. Wzmagało się pulsowanie w kutasku. Każde uderzenie krwi wywoływało nieprzyjemny ból i pieczenie. Co oni mi tam wstrzyknęli. Tortury chemiczne? Jak zaczynałam od bdsm to tego nie było.
- iiiiiii yhhhhh!!! – Doleciał nagle wrzask z gabinetu. Pani Doktor wróciła.
- No świetnie, wystarczy masażyku. Teraz weźmiemy się za jąderka. Siostro Katarzyno proszę przygotować impulsator. – Poleciła Pani Doktor.
- Bądź teraz dzielna moja panno. To chyba będzie nowe doświadczenie dla ciebie. Siostro czy wszystko gotowe do cucenia? – Pytała.
- Tak Pani Doktor. Gotowe. – Odparła jedna z sióstr.
- Dobrze. Proszę jednak założyć jej dren z tlenem. – Poleciła. Jedna z sióstr podeszła z długim cienkim cewnikiem i powoli zaczęła wprowadzać mi go przez nos. Nie było to przyjemne. Skończyła, gdy koniec cewnika tkwił w gardle. Poczułam delikatny wpływ tlenu. Było lżej oddychać. Nawet stałam się bardziej świadoma tego, co się dzieje dookoła.
- Uwaga, zaczynamy zabieg. Siostro proszę wypreparować lewe jądro. – Wydała polecenie. Siostra ujęła te straszne szczypce, naciągnęła worek i wymacała lewe jądro. Ułożyła je na tej płaskiej części kleszczy i powoli zamknęła je blokując zamek. Jądro przeszło przez owalny otwór kleszczy i wyszło na wierzch opięte naciągnięta skórką. Zareagowałam głuchym stęknięciem.
- No ślicznie. Taka mała suka a ma takie śliczne duże jądra. – Mówiła Pani Doktor macając jądro palcami.
- Gdzie to jest. O już mam. – Mówiła do siebie szukając coś na jądrze. Spojrzała uważnie na ******ę Katarzynę a ta kiwnęła nieznacznie. Poczułam ostre ukłucie i ból jądra. Ostry ból zaatakował moją lewą nogę przez pachwinę, gdy igła wchodziła w jądro. Nawet nie zdążyłam sapnąć. Doktor spojrzała jeszcze raz na ******ę. Porozumiewały się wzrokiem.
- Hyyyyppppppffffff. Ojejuuuuuu, ojejuuuuuu uuuuuu yyyyyyppppp! Piszczałam wysoko bez ustanku. Pani Doktor powoli naciskała tłoczek. Moje jądro potwornie eksplodowało. Poczułam ostre dźganie w pachwinie.
- Łatunkuuu, łatunkuuuu. Pani, Moja Pani Łatunku. Łatujj sunie aaaaa!!!! – Wołałam bez ustanku.
- Siostro! Idzie w pachwinę! – Powiedziała Pani Doktor wstrzykując dalej. d**ga siostra natychmiast przystąpiła do mnie i bacznie mnie obserwowała.
- Jest przytomna, ale bredzi. Czuje wszystko dobrze. – Relacjonowała
- Świetnie, tak powinno działać. Tej substancji jeszcze nie próbowałyśmy na nikim. Czy kamera pracuje? – Mówiła Pani Doktor.
- Tak pracuje od początku cały czas. Musi ją bardzo boleć. Sądzi Pani, że wytrzyma cały zabieg. – Odpowiedział siostra Katarzyna.
- Musi wytrzymać. Musi też być cały czas świadoma i czuć. Bez tego zabieg nie na sensu. To jest medyczne bdsm. – Oznajmiła Pani Doktor. Ja rzucałam się krzycząc jakieś niezrozumiałe słowa. Gdyby nie pasy to bym wszystko powywracała.
- Musicie przyznać, że suka jest teraz bardzo seksy z tą swoją reakcją. No i jest przecudownym obiektem do eksperymentów. – Mówiła Pani Doktor zachwycona.
- Tak widok jest bardzo podniecający i seksowny. – Odezwały się wszystkie na raz głośno.
- Czy w czasie przerwy będzie mogła Pani Doktor, no tego, wie Pani. – Jąkały się podniecone
- Ależ oczywiście, że tak! Mnie też się chce bardzo. – Odrzekła Pani Doktor.
- Iiiiii! – Zapiszczały siostry radośnie.
- Ujj jujjj jejuuu ujaj uuu u! – Bełkotałam w kółko, czując ból rozsadzania jądra od wewnątrz i ostre kłucie w pachwinie.
- Siostro Katarzyno proszę o d**gie jądro. – Powiedziała Pani doktor trzymając w ręku napełnioną strzykawkę. Siostra z trudem wypchnęła lewe jądro z kleszczy, co spowodowało gwałtowną reakcje moją. Za chwile prawe jądro było wypreparowane. Poczułam przez chwile macanie, gdy Pani doktor szukała jakiegoś węzła, jak mówiła. Potem już był wielki ból jądra i ostry atakujący pachwinę i prawą nogę i rozpacz moja. Wisiałam na fotelu jęcząc spazmatycznie. Bolało i pulsowało mi całe krocze. Kutas palił ogniem, jądra rytmicznie pulsowały i poruszały się same w dół i górę, rozsadzane od środka. I to kłucie w pachwinach.
- Łatunku, łatunku, sunia błaga łatunku, płose. Gdzie Moja kofana Pani. Sunia chce cycka Pani. – Bełkotałam jęcząco.
- Cudownie, ślicznie. Patrzcie jak działa. Patrzcie jak szybko rosną. Jak się powrózki wyluzowały całkiem. – Mówiła Pani Doktor do sióstr stojących dookoła. Podeszła do mnie. Podniosła mi jedną potem d**gą powiekę, popatrzyła w oczy.
- Widać, że cierpi, źrenice powiększone. To dobrze, bardzo dobrze. – Była zadowolona
- Jak się teraz czujesz Mariolko. Boli coś? – Głośno spytała mnie lekko uderzając w policzek.
- Sunia, cierpi. Chce do Pani. Bałdzo cierpi. Coś tam jest miedzy nóżkami suni. Jakiś drętwy kołek wbity i dwa wielkie ciężary. One się ruszają i bałdzo, bałdzo kłują tu w nóżkach i brzuszku. – Odpowiadałam jękliwie patrząc na Panią Doktor.
- To dobrze suko, tak powinno działać. Chemia w seksie medycznym jest wspaniała. Popłacz sobie suko. Możesz pokrzyczeć. Jestem wspaniałomyślna. – Mówiła Pani Doktor trzymając mnie za brodę.
- A teraz suka niech dojrzeje. Zrobimy małą przerwę. Ależ jestem podniecona. Ta mała jest ekscytująca. No siostry proszę zająć miejsce.- Powiedziała śmiejąc się Pani Doktor. Siostry piszcząc i podskakując podbiegły do dużego zbiornika. Każda opróżniła mocz zebrany z worka. Był on bardzo duży tak na oko miał ze 30 lub więcej litrów. W tym zbiorniku zbierano dzienny mocz od personelu i pacjentów razem. Potem opierając się o leżankę wypięły wysoko dupy. Wielkie pochwy o grubych wargach wylazły na wierzch od tyłu. Sine długie fałdy warg wewnętrznych zwisały luźno. Ciemne rozciągnięte odbyty zatkane dużymi korkami wyłaziły na wierzch.
- Ach wy moje dziwki. – Mówiła Pani Doktor tarmosząc każdą za wiszące wargi. Potem zrobiła sobie dwa zastrzyki w potężną stercząca pałę. Siostry jęcząc tarły udami napalone. Pani Doktor wzięła zielony zeszyt z półki i otworzyła go.
-, Co my tu dzisiaj mamy. Acha, o jest. Siostra Katarzyna, ruchanie w pochwę, siostra Marta ruchanie w odbyt i siostra Grażyna też w odbyt. – Czytała głośno.
- Czy mogła by Pani zmienić mi na ruchanie w odbyt. – Spytała cicho siostra Katarzyna.
- Spokój. Siostro Katarzyno! Masz kolej w pochwę i już. – Ofuknęła ją Doktor. Podeszła do siostry Katarzyny i brutalnie weszła z miejsca głęboko w jej pizdę. Nawet nie wyjęła cewnika z kutasa tylko go odłączyła od zbiornika. Ruchała mocno nacierając pod różnym. Siostra darła się i piszczała. Wreszcie po bardzo długim czasie padła na kolana. Pani doktor ani się nią nie zainteresowała. Podniecona podeszła do wypiętej dupy siostry Marty. Siostra Marta aż podskakiwała nie mogąc się doczekać. Gumowy knebel wyrwany z jej dupy spadł na podłogę. Wielki kutas wszedł głęboko aż po brzuch Pani Doktor. Był taki sztywny, że aż unosił do góry dupę siostry. Teraz ta wyła i płakała. Wreszcie po długiej chwili tez zwaliła się na podłogę. Czarny odbyt wisiał jej z dupy jak flak. Teraz przyszła kolej na ******ę Grażynę. Ta wytrzymała dłużej dzikie ruchanie, ale i ona w końcu przegrała i leżała jęcząc na podłodze z czerwona kiszką odbytu na wierzchu. Wszystkie jęczały leżąc na podłodze. Pani Doktor obtarła kutasa i podłączyła cewnik do zbiornika. Była już spokojna.
- No dziwki zbierać się, jazda. – Krzyknęła. Wszystkie stanęły posłusznie wypinając ponownie dupy z ziejącymi dziurami. Przedtem rozsunęły na brzuchach zamki błyskawiczne lateksowych kombinezonów odsłaniają wypukłe brzuchy. Pani Doktor przysunęła stojak ze zbiornikiem wypełnionym cały moczem. Była to konstrukcja umożliwiająca robienie lewatywy kilku pacjentom jednocześnie. Wkrótce wszystkie wypięte dupy miały wsadzone grube rury i były dobrze uszczelnione. Pani Doktor otworzyła zawór od zbiornika pełnego mętnawo żółtego moczu. Mocz zaczął wypełniać przezroczyste rury tego urządzenia. Najpierw napełnił poziomą rurę, która mail sześć rur odprowadzających zakończonych przeźroczystymi grubymi wężami z pompowanym uszczelnieniem. Trzy z nich wisiało złożonych na wieszakach a trzy pozostałe kończyły się w dupach sióstr. Każda rura odprowadzając do dupy miała zawór i pompkę wspomagająca. Były tam i inne połączenia, ale nie wiem, po co. Mętny mocz dotarł prawie jednocześnie do wszystkich wyprężonych dup. Najpierw było cicho. Siostry stały nieruchomo. Pierwsza zaczęła stękać Grażyna. Jej brzuch wyraźnie powiększał się szybko. Potem dołączyła Marta a na końcu Katarzyna. Robiło się coraz głośniej. Marta i Katarzyna stękały mocno, gdy w tym czasie Grażyna darła się niepohamowanie. Jej brzuch był już potwornym balonem wiszącym nad podłogą. Pani Doktor podeszła i zaczęła macać go od dołu unosząc w górę.
- Jeszcze trochę siostro, jeszcze za mało. – Powiedziała. Teraz już darła się i Marta z potężnym balonem brzucha a na końcu Katarzyna. Siostra Grażyna klęknęła na podłogę. To, co było brzuchem leżało na jej udach. Pani Doktor podeszła do niej i ponownie ja ustawiła na pozycji. Potem macała to, co było brzuchem Na koniec zamknęła dopływ moczu do siostry Grażyny. Historia powtórzyła się z dwiema pozostałymi siostrami. W zbiorniku pozostało jeszcze moczu. Pani Doktor wpompowała ręcznie pompkami każdej z nich dodatkowa porcję. Teraz zbiornik i rury były puste. Wprawnymi ruchami Pani Doktor wyciągnęła każdej rurę z dupy i zręcznie zatkała napompowanym korkiem. Siostry stały a ich potworne sztywne brzuchy wyłaziły z kombinezonów. Zbiornik moczu był pusty.
- Proszę zrobić porządek siostry i przygotować sukę Jowity do zabiegu. – Poleciła nie zważając na jęki dziewczyn. Brzuchate siostry zabrały się za porządki. Nie wolno im było się wypróżniać. Lewatywa miała być wchłonięta! I to taka ilość moczu! No, ale co ja tam wiem i co mnie to obchodzi. Już powoli przyzwyczajałam się do ciągłego bólu. Był mocny i obejmował tylko całe krocze nic więcej. Brzuchata siostra Katarzyna podeszła do mnie pomacała kutasa i potężne już jądra, czym wywołała u mnie wrzaski i piski. Poczym przygotowała w pobliżu dużą strzykawkę i kilka sporych igieł oraz szklaną butlę pełną gęstawego przezroczystego płynu. Było to specjalna oliwa do wlewów do mosznowych skomponowana przez Panią Doktor. >Dla tych co nie wiedzą co to jest wyjaśniam, że wlewy do mosznowe czyli do worka z jajkami robi się celem urozmaicenia seksu, podniecenia osoby ruchające i ruchanej, gdyż napełniony worek, zależnie od upodobania, możliwości i życzenia dodaje dodatkowych wrażeń wzrokowych i dotykowych w trakcie seksu. Zwykle do worka wlewa się sól fizjologiczną lub sterylizowaną wodę. Ale to niekoniecznie, bywa różnie. W seksie wyższego poziomu, jakim jest BDSM używa się do wlewów często oliwy, oleju nawet jadalnego dobrej, jakości. W odróżnieniu od zwykłego wlewu wlew BDSM ma na celu dostarczyć męki. Jest bolesny i utrzymuje się bardzo długo. To tyle dla tych, co nie wiedzą nic. < Następnie założyła mi metalową obrączkę u nasady worka i zacisnęła, aby oliwa nie rozchodziła się dalej. Patrzyłam na te przygotowania kompletnie zrezygnowana, pół przytomna.
- Suka gotowa do wlewu Pani Doktor. –Zawołała, bo Doktor była w gabinecie przy tym młodym chłopaczku. Od chwili jak tam poszła rozlegało się cały czas wysokie wycie. Że też człowiek może takie dźwięki wydawać.
- Teraz ten mały ma dwie głowy na dwóch kutasach wielkości piłek bilardowych. Ciekawe, takie ekstremalne zmiany BME w tak młodym wieku. Przecież już na zawsze będzie służył dla sadystów. No, ale skoro takie życzenie jest z agencji to ja nic nie poradzę. – Mówiła Pani Doktor wychodząc z gabinetu. Siadła znowu między moimi rozwartymi udami.
- Siostro proszę większe rozwarcie i więcej światła. – Poleciła. Moje uda rozeszły się mocniej na boki. Narządy wyszły jeszcze bardziej w kierunku Doktor. Teraz były mocno wypięte i oświetlone. Worek zaciśnięty obrączką sterczał lekko uniesiony. Pani Doktor założyła lateksowe rękawiczki i zaczęła dezynfekcje całego krocza i narządów gazą trzymana szczypczykami i nasączoną piekącym płynem. Patrzyłam przerażonymi oczami jak bierze dużą igłę i powoli wbija mi do środka worka z jednej strony potem d**gą symetrycznie z d**giej i trzecią po środku. Były to specjalne igły do wlewów. Można było wstrzykiwać, ale płyn nie wydostawał się powrotem po odłączeniu strzykawki. Nabierając oliwy powoli zaczęła wstrzykiwać ją do środka. Co jakiś czas przerywała zabieg i masowała pęczniejący worek równo rozprowadzając oliwę. Na początku było nawet znośnie. Potem worek zaczął przypominać nadęty podłużny balon.
- Jeszcze milczysz suko, zaraz wrzaśniesz, momencik. – Powiedziała cicho. Siostry z brzuchami pełnymi moczu stały dookoła zaciekawione, asystując, gotowe na każde skinienie doktor. Butla powoli się opróżniała.
- Ummm aaaa! – Wyrwało mi się w pewnym momencie, gdy poczułam nagły ostry ból jąder.
- No zaczynasz piszczeć suko. To dobrze. Pewnie jaja cię zabolały. To oliwa weszła o jajek i zaszła reakcja z tym, co masz w jądrach. Będzie coraz lepiej. – Mówiła Doktor wyciskając gęstą oliwę ze strzykawki do worka. Teraz to już worek pęczniał w oczach. Wisiał daleko w dole przez wyciętą podstawkę pod pośladki. Był strasznie ciężki.
- OOOO łatujcie, łatujcie suczke. Moje jajaka ojejuuuu uhhhyyy!!! – Krzyczałam i stękałam bez opamiętania. Nic mnie już nie obchodziło. Byłam jednym krzykiem rozpaczy. I tak już do końca zabiegu. Wreszcie butla była pusta. Widniała na niej cyfra 2,5L. Worek w kształcie wydłużonego balona, ciężki, z błyszczącą napiętą skórą dyndał się powoli zaciśnięty obręczą u nasady. Płakałam głośno i narzekałam. Nawet nie wiem, kiedy i jak siostry zdjęły mnie z fotela tortur i położyły na wózek. Leżałam unieruchomiona w podobnej pozycji jak ten facet, co widziałam go z poczekalni. To, co było moją moszną leżało przede mną, czerwone i napięte z siecią fioletowych żyłek. Był tak twardy, że nawet nie rozlewał się na boki jak zwykły balon napełniony wodą Kutasek wyglądał jak twardy wentylek. Jęczałam głośno.
- Niech tu poleży trochę na obserwacji. Potem proszę sukę na sale pacjentów. Tego dzieciaka z gabinetu zawieźcie na Sale a dawajcie tu tego homo. – Poleciła Pani Doktor. Siostry się zakrzątnęła żwawo mimo wielkich napełnionych brzuchów i po chwili wieźli na wózku ślicznego pulchnego nieco blondaska. Jechał umocowany na wznak z nogami wyprostowanymi w górę i szeroko rozwartymi, przymocowanymi do pionowych słupków. Wypięta dupa leżała na brzegu wózka. Metalowy przyrząd trzymał pionowo kutasa rozchylając na boki jego połówki. Każda z połówek zakończona była bordową kulą wielkości bilardowej. W dupie ziała czarna dziura, obramowana dookoła czerwonym pierścieniem z licznymi metalowymi kółkami. Do metalowej rurki w rozcięciu kutasa był podłączony cewnik z odprowadzenie do worka wiszącego przy wózku. Blondasek płakał niesamowicie. Spazmy rzucały go aż się zachłystywał. Pojechał na Sale. Po chwili wjechał wózek z tym facetem. Jęczał i stękał. Siostry przygotowały stół dla niego. Otworzyły w nim trzy różne otwory, rozłożyły poprzeczne ramiona. Obok tego stołu zabiegowego stał stolik, na którym leżały trzy duże kuliste narzędzia, każde z zaworem i podłączoną gumowa rurką oraz plastykowy cylinder z metalowym prętem w środku i jakimś mechanizmem. Obok niego zestaw błyszczących podłużnych nasadek. Wiele rzeczy, co tu były widziałam pierwszy raz wiem nie wiedziałam, co to jest. Potem z trudem, ale z wielką wprawą położyły i geya brzuchem na stole i zamocowały silnie pasami. Leżał z wielka tłustą dupą w górze, ramiona rozkrzyżowane na boki i zamocowane. Napompowany brzuch zwisał przez jeden otwór a przez d**gi potężny worek. Był tak długi, że dotykał podłogi. Przez trzeci otwór sterczał zniekształcony, bardzo gruby penis z metalową rurą w środku. Facet cały czas powtarzał w kółko „Nie, nie, nie”.
-, Co za uparty, jest tu dostarczany, co dwa dni. Zabieg ma cztery razy na dobę i ciągle te swoje „ Nie, nie”. – Mówiła siostra Marta.
- Tak już jest z nimi. Nie przejmuj się. Mnie nie bardzo się podobają ci faceci, co go tu przywożą. Jakieś wielkie typy, całe w tatuażach. Przy nich on jest cichy jakiś. I poco im taki wielki odbyt, worek i brzuch. No i ten kutas. – Powiedziała siostra Grażyna.
- Słyszałam jak Pani Doktor rozmawiała z jednym z tych, co go przywożą. Ten facet jest wytresowany jak pies i używany w czasie grupowych zabaw. Mówił, że ruchają go i fistują w każdy dostępny otwór. Powiedział, że ma za ciasną dupę, bo stopa wchodzi do połowy a pięta z trudem. Ponadto ma ciasne wejście wewnętrzne do kiszki, bo wchodzi tylko jedna ręka a musi wziąć obie. Usta są dobre wejdzie pieść a gardło ma już bardzo rozepchane. No, ale Pani Doktor nie zajmuje się laryngologią. Co ciekawe facet jest ruchany w cewkę kutasa. Jednak nie wszystkie tam wejdą, stąd ma założony rozwieracz w kutasie. Ten co przywiózł go powiedział, że facet jest trzymany przed party na łańcuchu piwnicy, jak pies. Ale przecież psa nie można tak traktować. Tylko nie wygadajcie się przed Panią Doktor, że to wiecie. Bo jak się dowie skąd to będę miała przechlapane i to fest, Na gadce się nie skończy. A lubię swoją robotę tutaj. W przychodni sama sztampa i nuda. – Mówiła szeptem siostra Katarzyna. Stały przy moim wózku, więc słyszałam wszystko. Tak były zagadane, że nie zwróciły uwagi, iż leżę cicho bez jęków.
- No jak tam siostrzyczki-kurewki jedne. O brzuszki ciut spadły. Zrobimy jeszcze lewatywkę, ale potem. Na razie pacjenci czekają. Jeszcze tylko ten tutaj i zrobimy dłuższą przerwę. – Powiedziała Pani Doktor wesoło.
- Jak zwykle pompowanie, wlew do kutasa i worka, nacieranie i rozciąganie kutasa, wora i odbytu. Tylko bez ceregieli. Szczególnie to tłuste dupsko. I podnieść wyżej stół, bo wór na podłodze. – Rozkazała Pani Doktor.
- Acha. Jak skończycie to zawieźcie tą małą na Salę Pacjentów? Ponieważ czas posiadania jej mamy ograniczony to podłączcie jej dupę do pompy, ustawcie na 5 i załóżcie masturbatora na kutasa. Tylko nie zapomnijcie o odprowadzeniu siku. Trudno musi się pomęczyć. – Dodała wychodząc. Siostry szybko zabrały się za tego faceta. Marta zdjęła mu z odbytu urządzenie rozciągające. Wyglądało identycznie jak te leżące kuliste na stole. Założyła lateksowe rękawice do łokcia. Nabrała jakiejś maści i zaczęła energicznie smarować to co było dawno jego odbytem a teraz wielką fałdą skórną wisząca z dupy na stole. Ciągnęła skórę mocno na zewnątrz, zapierając się o stół. Potem wsadziła obie dłonie i rozciągała ja na różne boki. Nie było w tym absolutnie żadnej litości. Facet tylko stękał. Naciągała i puszczała skóra z mlaśnięciem spadała na dupę. Gdy już porozciągała, wsadziła w dupsko głęboko obie dłonie i po chwili wyjęła jakiś metalowy przyrząd. Następnie nabrała żelu i znowu wsadziła ręce w dupsko po łokcie. Szybko nimi poruszała i obracała. Facet krzyczał śmiesznie Po chwili wyciągnęła na wierzch bladego koloru skórę i zblokowała ją uchwytem. Obiema dłońmi rozciągała obrzeża otworu na boki. Domyśliłam się przerażona, że to jest dawny zwieracz kiszki. Facet podrzucał dupa na boki i skomlał. Po zwolnieniu skóra z mlaskiem zniknęła w dupie. Marta ponownie wsadziła obie dłonie z tym przyrządem, co wyjęła i coś tak majstrowała po omacku a facet płakał i prosił o zmiłowanie. To był rozciągacz zwieracza. Na koniec wzięła ze stolika kulisty przyrząd, ale dużo większy. Siostra Grażyna obiema dłońmi mocno rozciągnęła skórę otworu dupy i obie z wielkim trudem przepchnęły kulę przyrządu do środka. Facet trochę krzyczał. Kołnierz przyrządu oparł się o dupsko. Brzeg skóry otworu zacisnęły metalową obejmą. Siostra Katarzyna pokręciła regulacje narzędzia i powoli cała dupa zaczęła rosnąć i wyłazić ze środka, facet zawył. Wyglądało to dosyć paskudnie. Tłusta dupa bez rowa między pośladkami ze sterczącym sino-bordowo tym, co było w środku a teraz w górze. Przyrząd ten również zatkał szczelnie jego dupsko. Siostra Marta podłączyła do niego wężyk i uruchomiła pompę. Brzuch wiszący pod stołem napęczniał. Facet już nie darł się nie miał sił. W tym samym czasie siostra Grażyna opróżniła mu wór z płynu. Okazało się, ze Ma on wstawione trzy zaworki dwa u góry po bokach, napełniające i jeden na dole spustowy. Otworzyła dolny i odkręciła zawór z butli podłączonej do górnego zaworku. Jakiś gaz, (bo chyba nie powietrze) wypchnęła zawartość wora. Wisiał on ja duży przekłuty balon. Jego długość wcale się nie zmniejszyła. Marta podłączyła do górnego zaworku pompkę napełniająca i wór zaczął błyskawicznie pęcznieć. Nie zauważyłam u niej oznak litości czy współczucia. Z resztą wszystkie nosiły kompletne kombinezony lateksowe i nie widać było twarzy tylko oczy usta i nos. Myślałam, że wór zaraz pęknie w strzępy. Teraz był półtora razy większy niż poprzednio. Potem dużą strzykawką wbitą w zdeformowanego kutasa, dopełniła wlew. Facet rzucał się i znowu bełkotał swoje „nie, nie, nieme”. Po dopełnieniu wlewu siostra Marta wyjęła rurę kutasa, sprawdziła otwór. Pomierzyła. Przykręciła jedną z owalnych nasadek do pręta w cylindrze. Nałożyła cylinder na to, co było kutasem wpychając ciasno nasadkę do kutasa. Całość mocno docisnęła do wydętego podbrzusza i zamocowała. Uruchomiła przyrząd. Pręt z nasadką w kutasie zaczął poruszać się z góry na dół. Facet zaczął się szarpać. Widziałam wyraźnie jak jego kutas pęczniał w oczach, rozpychany od środka. W tym czasie siostra Grażyna obiema dłońmi masował silnie z góry w dół wiszący wór. Facet zareagował wciąganiem i wypychaniem sterczącego z dupy odbytu, na tyle ile mógł.
- Zaczyna pracować dupą. – Poinformowała siostra Marta. Zabieg na worku i kutasie trwał długo aż największa nasadka latała luźno w rozwalonej cewce kutasa.
Szybko też wyleciała żółta ciecz zamiast spermy. Facet jej nie miał. Jego sperma to tylko ten płyn. Po zabiegu, założyły mu grubą rurę i naciągnęły rozwarcie maksa chyba bo facet wył. Na koniec wstrzyknęły mu oliwę w cycki. Były jak duże melony, ale bez sutków. Jęczącego przeniosły na wózek i unieruchomiły pasami na boku. Powiozły go na Sale Pacjentów. To, co widziałam naprawdę mnie wystraszyło. Teraz przyszła kolej na mnie. W dupę wsadziły mi wąż gumowy i uszczelniły pompką. d**gi koniec węza nikną pod wózkiem, gdzie była pompa. Na kutaska wsadziły metalową rurę i zamocowały paskami. Nic nie czułam prócz ustawicznego bólu. Jeszcze podłączyły ponownie wężyk na mocz. Posłyszałam cichy szum i poczułam pęcznienie kiszek. Jednocześnie coś zaczęło poruszać się w tym metalowym cylindrze drażniąc i masując kutaska, To wywołało mocny ból aż piszczałam. Tak piszcząca i jęczącą płaczliwie zwieźli na Sale Pacjentów. Postawiły obok tej pacjentki w potężnymi cycami i sutkami napełnionymi olejem. Okazało się, że pod napompowanym brzuchem ma niesamowite piździsko wywalone na wierzch napełnione też oliwą. Łechtaczka przypominała średniej wielkości kutasa. Z dupska wystawionego przez otwór w wózku zwisała jakaś długa fałda skórna. Leżała rozkraczona i jęczała głucho. Siostry obmacały ją i wyszły. Leżałam i cierpiałam brzuch potwornie nadymany leżał obok napełnionej moszny. Ustawiczna masturbacja kutaska doprowadziła do ciągłych orgazmów a potem to już jednego bez ustanku. Ale czy to był stały orgazm trudno powiedzieć, Tylko tyle, że cały czas dostawałam skurczy pompowania spermy, co doprowadzało mnie do szału. Jęcząc cicho rozmawiałam z tą kobietą. Ona też odpowiadała pomiędzy krzykiem i stękaniem. Nazywa się Agata. Ma niedobrego Pana, który ją okrutnie traktuje. Sam jest impotentem, więc nie używa jej tylko wystawia na pokazy. Nie tylko z ludźmi. Karmi ja na siłę przez rurę jakąś pożywką, od której ma mleko w cyckach i jest potwornie podniecona. Tak bardzo, że jest wiązana, aby się wiecznie nie zaspokajać. Mieszka na wsi, śpi na słomie w klatce. Trzy razy dziennie jest prowadzana do obory, gdzie kładą ją brzuchem na deskę z otworami na cycki i unieruchamiają w rozkroku z wypiętą dupą. Jej rozepchane cycki są jak krowie wymiona i są zakończone sutkami większymi niż krowie. W oborze są cielaki i inne małe, które podchodzą i…. a z tyłu podprowadzają… Więcej nie piszę. Wszyscy nazywają ja „krowa Agata”, nikt nie mówi inaczej. Już dawno, Pan jej, kazał wyciąć wewnętrzne wargi z pochwy, bo przeszkadzały przy ruchaniu. Bardzo rzadko jest ubrana. Jest jednak bardzo przywiązana do Swego Pana i Nie może odejść. Raz próbowała uciekać. Ale sama wróciła po dwóch dniach. Nie wytrzymuje bez seksu, wariuje. Dziwne te losy różnych ludzi, takie jak dziwne jest życie. Pewnie się dziwicie czytając to, jak tak można dać się pozmieniać i żyć, być traktowanym. A życie prywatne, rodzina, praca itp. Każda, każdy z nich wywodzi się z normalnego środowiska. No może z wyjątkiem tego małego blondaska z rozdzielonym członkiem. Chyba został no, ale… Zagalopowałam się za dużo. Leżałam i starałam się odprężyć mimo bólu i cierpienia. Tak jak każdy z nas w Sali. Nikt nie spał wszyscy trwali w jakimś letargu czy malignie. Męczyły ból i koszmary. Co jakiś czas bekałam głośno powietrzem pompowanym w dupkę. Po beknięciu słyszałam jak rusza pompa uzupełniając braki ciśnienia. Potworny mój brzuch cały czas był napompowany. Co chwila ktoś wrzeszczał szarpany nagłym bólem. Ale tak musi być. Taka jest zasada BDSM,. Przez ból i dyskomfort do rozkoszy i spełnienia. Jakże ja to znam. Robię i cierpię to dla Mojej Umiłowanej Pani, Wytrzymam choćby nie wiem, co. Ja tez jestem taka jak Agata. Wierna do końca bez warunków i granic cierpienia. Tak rozmyślałam zasklepiona w sobie. Nikt z nas nie wiedział czy to noc, czy dzień. Brak okien, światło lamp. Wszystko się pomieszało. Tylko stałe przykre doznania nie opuszczały nas. Nie mam pojęcia ja długo tak leżałam. Weszły siostry.
- No szykować się, Zaczynamy zabiegi. Najpierw jednak jedzonko. – Zakrzyknęły i zaczęły wkłuwać nam kroplówki. Kombinezon miał w paru miejscach klapki na kroplówki i zastrzyki. Takie było nasze jedzenie.
- Stolca dzisiaj tu nie będzie. Nigdy nie ma stolca. Kręcił się tu jakiś facet, ale czy nazywał się stolec nie pytałyśmy. – śmiały się siostry. Coś oprócz odżywki jakiejś musiało być w mojej kroplówce, bo poczułam ogromne podniecenie, to samo inni.
- Chce ci się ruchać suko? – Spytała cicho siostra Grażyna nachylając się blisko.
- Tak, bardzo, bardzo. – Szepnęłam. Ona się tylko uśmiechnęła.
- Popatrz suka, jaki masz teraz piękny brzuszek. – Zwróciła moją uwagę na to, co leżało przede mną. Spojrzałam i zmartwiałam. Olbrzymi nadęty wór brzucha spływał z wózka. Przez noc pompka pracowała dobijając ciśnienie nie tylko po beknięciach, ale i w miarę rozciągania brzucha. Na to uwagi nie zwróciłam. To mnie przeraziło. Ja nie chcę mieć takiego brzucha NIEEEEE!!! – Darła się we mnie rozpacz. Rozryczałam się głośno i spazmatycznie.
- Rycz, rycz mała suko, oto tu chodzi byś czuła się nie dobrze. – rzekła siostra i poszła do Renaty.
Nadeszła pora zabiegów.
- No dziewczynki, chłopaki i ani to ani sio, to chyba o mnie, zaczynamy. Najpierw Agata i nasza księżniczka Mariola. – Zawołała siostra Katarzyna klepiąc głośna dłonią wywalone piździsko Agaty. Mnie zawiozły prosto do gabinetu Pani Doktor a Agatę do Sali Zabiegów. Pani Doktor zamknęła drzwi Gabinetu i włączyła lampę z Napisem „NIE PRZESZKADZAĆ”. Słyszałam, że bardzo rzadko jej używała. Zostałam sam na sam z Panią Doktor.
- No jak tam złotko. Widzę, że po jedzeniu i wypoczęta. Pewnie nie możesz się doczekać, co dalej. No, no brzuszek ekstra, ekstra a worek ciut mały. Jeszcze chwilka i zaczynamy. – Mówiła krzątając się przy instrumentach i fotelu.
- Marta i Grażyna połóżcie sukę na fotel. Chcę mieć dostęp do krocza całego i odbytu. Na cycki załóżcie stanik. Knebla nie trzeba niech pośpiewa słodziutko. Weszły siostry Marat i Grażyna. Bez ceregieli odłączyły mnie od pompy i zaciągnęły do tego strasznego fotela. Szłam niosąc w obu dłoniach ciężki worek moszny. Położyły mnie na fotelu. Dupa nad wycięciem na brzegu, nogi na uchwytach w górze, ramiona szeroko rozkrzyżowane. Pozapinały mocno pasy. Mój kombinezon miał wzdłuż boków liczne kółka metalowe. Teraz wiedziałam, po co one. Przy pomocy nich zostałam unieruchomiona do fotela. Rozsunęły mocno na boki moje uda na podpórkach. Dupa mi się napięła, krocze rozwarło i wszystko wylazło na pokaz. Wielki wór z jajami wisiał ciężko. Mały kutasek gruby i ciemny drgał szybko. Na cycki założyły metalowe rusztowanie – stanik i zacisnęły u nasady każdego. Z cycków zrobiły się balony.
- Jeszcze mocniej, za mało wylazło wszystko. Podsuńcie jej dupę bliżej brzegu. No i załóżcie wieszadło na worek. Podciągnijcie do góry, bo nie mam dostępu do dupy. – Siostry szybko i sprawnie wykonały polecenia.
- Tak, teraz dobrze. Idźcie pomóżcie siostrze Katarzynie przy tej krowie. Nie przeszkadzajcie mi tutaj. – Powiedziała a siostry wyszły.
- No moja słodziutka zaczynamy. – Mówiła ustawiając fotel. Oparcie pojechało w dół, część krzyżowa fotela uniosła się do góry wyginając mnie w łuk. Olbrzymi brzuch naprężył się. Zaczęłam głośno pierdzieć i odbijać. To powietrze uchodziło ze mnie. Głowę miałam unieruchomioną i odgiętą do tyłu. Pani Doktor założyła mi rozwieracz w usta i szeroko je otworzyła. Przyniosła przyrząd o długiej czarnej rurze. Rura była elastyczna i poruszała się we wszystkie strony, gdy ona kręciła czymś z jednego końca. Ten koniec miał mały ekranik. Na d**gim było światełko. Podłączyła ten przyrząd do komputera obok, nacisnęła klawisz. Powoli, bez pośpiechu zbliżyła światełko do moich ust. Poczułam twardy dotyk końcówki. Ona patrząc to w ekranik to na monitor regulując pokrętłami wsadzała mi ten przyrząd coraz dalej. Wyraźnie poczułam jak powietrze leci z końcówki, co jest we mnie i nadyma przełyk. Rura pełzła, zatrzymywała, cofała i dalej pełzła. Co jakiś czas słyszałam dźwięk jak w aparacie przy robieniu zdjęć. Pani Doktor wszystko rejestrowała a co ciekawsze miejsca fotografowała. Czasami zatrzymywała się na dłużej i wtedy czułam czasem pieczenie, szczypanie w środku i po chwili Pani Doktor odstawiał na bok zakręcona buteleczkę z napisem. Czułam jak w nadmuchanym żołądku kręci się końcówka przyrządu. Trwało to długo. Poczułam tępe bolesne pchnięcie. Rura wlazła do jelita cienkiego. I znowu do przodu do tyłu pstryk, pstryk i buteleczka następna i następna gotowa. W końcu cała rura była we mnie. Potem powoli była wyciągana ze mnie. Może i badanie tak bardzo nie bolało ale było nieprzyjemne i przykre. Po tym badaniu nastąpiła krótka przerwa. Pani doktor przeglądała i porządkowała zebrany materiał. Ja leżałam z rozwartymi ustami i kroczem. Gdy skończyła z porządkowaniem materiału długo smarowała żelem grubą czerwoną sondę żołądkową. Skończyła i powoli zaczęła wpychać mi w usta. Była za gruba nawet jak dla mnie, ale ona powoli pchała. Krztusiłam się okropnie. Ślina gęsta ciekła. W pewnym momencie zaczęłam się dusić. Zrobiłam się bordowa na twarzy, oczy wyszły z orbit. Ona nie przestawała wprowadzania. Odruchowo zaczęłam łykać. Pomogło, przełyk zbolał mocno i przepuścił rurę. Widać ja było jak pełznie przez szyję i niknie we mnie. Teraz szyja była sztywna i gruba. Tępy ból w żołądku spowodował, że zaczęłam się wyrywać z więzów. Minął. Sonda była w środku a gruby ustnik jej w ustach. Słychać jak uchodzi powietrze.
- No widzisz to nie takie straszne. – Mówiła do mnie patrząc z góry. Gdybym mogła coś powiedzieć na ten temat to… Pani doktor poszła teraz d**giego mojego końca. Dupa była uniesiona dostatecznie wysoko, że nie musiała się męczyć i nachylać. Z reszta siadła wygodnie na krzesełku. Poprawiła worek z moczem i cewnik w swoim olbrzymie. Wszystko dobrze widziałam, bo nad fotelem było lustro pokazujące wszystkie detale. Po co? Chyba po to, aby wystraszyć jeszcze bardziej pacjenta. Jeśli tak to cel został osiągnięty. No przynajmniej w moim przypadku.
- No suko teraz zbadamy twój sławny odbyt. Na pewno trochę mi pośpiewasz. – powiedziała dotykając i naciskając okolice mojej cipki. Naciskanie było coraz mocniejsze i bolesne. Zaczęłam jęczeć.
- Już jęczysz, a ja dopiero się rozkręcam. – Powiedziała. Poczułam i zobaczyłam jak obiema dłońmi rozciąga mi cipę boleśnie na boki. Potem wyciąga ją na zewnątrz.
- Wsssss pffff. – Zasyczałam z bólu głośno. Doktor rytmicznie rozciągała cipę i puszczała. Patrzyła jak się chowa.
- Teraz suko jak powiem przyj to przyj jak przy sraniu. – Poinstruowała.
- Przyj – padło. Nadęłam się o naparłam. Czułam jak powoli cała cipa wypełza na wierzch.
- Mocnie, mocniej przyj. – Krzyczała. Parłam, co sił. Poczułam nagle luz i już bez parcia cipa wyszła na wierzch i ziała otworem.
- No, no suko, Super, super. – Była zadowolona
- I do tego nie masz hemoroidów. – Mówiła.
- Trzymaj tak ją, zrobimy zastrzyczki. – Powiedziała. Poczułam ukłucie wewnątrz i silny ból.
- Ojejuuuuu!!! – Wrzasnęłam głucho w sondę
- Trzymaj cipę na wierzchu dupy! – Krzyknęła Doktor. Wykonałam, choć okropnie bolało. Krzyczałam już, gdy zrobiła dwa zastrzyki wewnątrz i trzy na zewnątrz. Ból utrzymywał się długo. Poczułam jak cała pizda w dupie mi drętwieje i wyłazi już bez mojego udziału. Po dłuższym czasie moich wrzasków i stękań ból zelżał a pizda z dupy wisiał otwarta. Wszystkie mięsnie jej i w okolicy puściły porażone. Nic nie czułam.
- Czujesz to? – Pytała Doktor patrzą na mnie przez lustro w górze. Zobaczyłam, że wargi tej mojej cipy są poprzebijane grubymi bolcami. Pokręciłam głową, że nie czuje. Wzięła długą igłę. Patrzyłam z przerażeniem jak wkłada mi do środka.
- Omaaaammooo – zabulgotałam i wyprężyłam się cała z bólu ogarniającego biodra.
- O boli, czyżby? Sprawdzimy. – odezwała się doktor. I w tym samym momencie ból sparaliżował mi biodra.
- Cudowna reakcja, fantastyczna, ciekawe. – mówiła do siebie wbijając mi igłę i męcząc mnie strasznie.
- A teraz tutaj. Powinno być to, o czym myślę. I to mocne. – Rzekła i pchnęła igłą.
- Uffssspssshhhhhhhyyy – wysyczałam przez sondę wygięta ile pasy pozwalały. Ból objął biodra i nogi. Mięsnie napięły się do granic możliwości. Trwałam tak chyba ze dwie minuty. Potem potężna, niesamowita, dobrze znana mi fala powoli przetaczała się jak walec od czubka głowy po pięty. Falowałam. Fala była o wiele potężniejsza niż zwykle. Trzymała mnie długo zamieniając się powoli w niebiańską rozkosz. Leżałam bez sił. Było mi niesamowicie dobrze. Tak mnie to wzięło, że nie widziałam jak Pani Doktor stoi i patrzy urzeczona na mnie wielkimi oczami.
- No suko, tego się zupełnie nie spodziewałam. Taki potężny orgazm odbytniczy. Jeszcze czegoś takiego tu nie było. Nie uwierzą mi koleżanki. Dobrze, że mam nagranie. – Mówiła, głaszcząc moją twarz. Patrzyłam na nią mętnymi z rozkoszy oczami. Potem nastąpiło badanie Podobnym przyrządem jak przez usta tylko o dłuższej rurze i o wiele grubszej. Co chwila prężyłam ciało i stękałam. Pani Doktor wszystko rejestrowała w komputerze i robiła zdjęcia ciekawszych miejsc oraz pobierała wycinki do buteleczek. Badanie to było bardzo męczące i nieprzyjemne dla mnie. Na zakończenie calutka byłam spocona pod lateksem. Wreszcie gehenna się skończyła.
- Teraz suczko zrobimy sobie relaks. Już dawno miałam chęć na ciebie, tylko zawsze nie było swobody. Wiesz ten seks na każdym party, gdy ciebie brałam był nie taki, jaki pragnęłam. Teraz mam cie tylko dla siebie. – Mówiła Pani Doktor odłączając rurkę od cewnika i wyciskając go ze sztywnego kutasa. Podeszła do mnie od strony pola zabiegowego trzymając wielka strzykawę wypełniona jakąś czerwoną mazią. Twarda końcówka strzykawy była bardzo długa. Wsadziła mi ją głęboko celując w kiszkę. Poczułam sile pieczenie i ciepło w kiszce a potem w całej dupie.
- Leż spokojnie zaraz zacznie działać. – Powiedziała odkładając pusty przyrząd. Widziałam jak robi sobie trzy zastrzyki. Dwa po bokach prawie w połowie sztywnego potwora i jeden pod kołnierz jego łysej głowy w miejscu przyczepienia wędzidełka. Ostatnią czynnością były wstrzyknięcie do cewki zielonej galaretki przez metolową rurkę wsadzoną głęboko i stopniowo wysuwaną. Następnie energicznie wciera biała galaretkę. Strasznie przy tym stęka i zaciska uda. Widocznie nie jest to takie całkiem bezbolesne. Za to efektowne. Jej i tak ogromny kutas urósł w oczach jeszcze bardziej jakby napuchł. Łeb pociemniał i zrobiła się wielka płaska kula. Wyglądał i przypominał kutasa tego konia, który często mnie….. Tylko rozmiar był ciut mniejszy. A i tak olbrzymi. W tym samym czasie galareta w mojej pochwie w dupie zadziałała. Dostałam ogromnego niekontrolowanego parcia. Cipa, choć bez czucia ze zniesionym napięciem zwieraczy wysunęła się jeszcze dalej niż była. Dno cipy obniżyło się jak przy sraniu i widać było wyraźnie rozszerzony zwieracz kiszki tuz przy otworze cipy.
- Cudownie, cudownie ślicznie suczko, bardzo. – Mówiła zachwycona Pani Doktor zaglądają do środka i macając. Z jej pały ciekło coś.
- Jeszcze momencik, to nie będzie już potrzebne. – Dodała wyciągając sondę z żołądka.
- Hyy pp., hhhyyyppp. – Wzięłam oddech w płuca. Gardło i przełyk piekły.
- No to zaczynamy. Rzekła i zapaliła dodatkowy napis w lampie za drzwiami „SEKS”. Teraz świeciło się tam „NIE PRZESZKADZAĆ” na czarno a pod spodem na czerwono „SEKS”. Pani Doktor Podeszła do mojej szerokiej dupy, wypiętej i lezącej na półkolistej podstawce zabiegowej fotela. Była niesamowicie podniecona. Stękała, zaciskała mocno uda. Przez co jej straszny kutas stawał się jeszcze straszniejszy. Cyce nabrzmiały a brodawy i aureola zrobiły się prawi czarne. Groziły rozerwaniem przezroczystego lateksy opinającego je. Poczułam chłodne przyłożenie do zwieracza kiszki, a potem już tylko: - UUUUUU, ooojjjaaaaaa, uh , uh uuu. Uh uhhh iii iii aja aj joooo uuuaaaa!!! – i tak ciągle i długo. Wrzeszczałam w niebogłosy. Takie ruchanie, jakie wykonywała Pani Doktor rzadko trafiało mi się z ludźmi. Zwykle tak było, gdy Pani woziła mnie na wieś do jednego Pana, co miał stadninę. Kutas Pani Doktor wspaniały, śliczny, kochany, rujnował moje wnętrze doszczętnie, zwłaszcza kiszkę. Aby efekt był większy Pani doktor odpowiednio ustawiała położenie fotela i mojej dupy. Wtedy kutas nacierał inne miejsca we mnie doprowadzając mnie do szału. Orgazmy odbytnicze napadały mnie regularnie. Nawet dostawałam orgazmów genitalnych tryskając sperma obok metalowego cewnika. Pani Doktor trzymała i ściskała w dłoniach mój wielki worek napełniony olejem i wiszący w górę jednocześnie ruchając mi cipodupkę.
- Cudowna, fantastyczna, przecudna, kochana, cudowna, kurwa, suka, sunia, suczka.- Krzyczała w ekstazie. Ruchanie trwało i trwało. Jak się zmachała to siedziała rozwalona w krześle masując czerwoną z sinymi żyłami pałę.
- łuchaj, łachaj, łacham mocnooo, mocnooo. Płosę, bałdzo, bałdzo. Jesce, jesce. – Wykrzykiwałam, gdy ona siedziała.
- To nie możliwe, nie może być. Ja już nie mam siły a ta suka chce ciągle jak na początku. Całe jej piźdisko już wisi z dupy a ona „mało i mało”.- to ostatni raz suko w dupę, siódmy, bo mnie zamęczysz. Mam dla ciebie inne wersje. – powiedziała i na miękkich nogach zapakowała mi chuja w dupę. Tak, mnie ciągle mało i mało jak dostaje chęci. Więc uważajcie amatorzy posmakowania suczki! Waliła jak zawsze ostro i mocno. Było cudownie, że aż strasznie. Bolało, więc wyłam, ale bolało rozkosznie. Wreszcie zziajana Pani Doktor wyszła z mojej dupy. Jej wielki huj, prawie granatowy z wysiłku, błyszczał jak lakierowany. Leżałam jęcząc i dysząc ***********ie. Mój podwieszony wór z jajami, wypełniony olejem, nosił liczne ślady uderzeń i zadrapań. To Pani Doktor z ekstazie seksualnej waliła, drapała i zgniatała jak worek treningowy. Teraz siedziała na krześle dysząc ciężko i dochodząc do siebie.
- Pić, sunia, płosi bałdzo pić. – Wyszeptała suchymi wargami. Pani Doktor podniosła się z krzesła, napełniła, ze zbiornika żółtego płynu, duży pojemnik szklany i wlewała mi w otwarte usta. To były siki. Tutaj nic innego nie podawano pacjentom do picia. Zwykle w trakcie zabiegów wprowadzano cewnik przez nos i podłączano do worka z moczem.
- Dziękuję Pani Doktor. – Powiedziałam, gdy wypiłam wszystko z litr moczu. Tyle wmusiła we mnie. Musiałam wypić, bo dobrze wiedziałam, że jak nie wypije to Pani Doktor użyje tego knebla z długa rurą do przełykową, który wisiał obok mnie, a służył do wymuszonego karmienia. Teraz nastąpiła mała przerwa. Ja leżałam nadal na fotelu. Ciekło mi z rozwalonej cipodupy. W lustrze widziałam jej grube nierówne fioletowe fałdy zwisające z białej dupki. Pani Doktor coś zapisywała i przeglądała w komputerze. Gdy skończyła zaczęła masowanie swego chuja zieloną maścią. Pała sterczała jak słup betonowy lekko w górę. Podeszła od strony moje głowy i rozwartych szeroko ust. Powiększyła rozwarcie regulując śrubę rozwieracza. Poprawiła wyciągnięcie mojego języka i zamocowanie. Mocniej ściągając pasy mocujące głowę, odchyliła ją bardziej w tył a pod kark podłożyła podstawkę. Tym samym moja szyja, przełyk i rozwarte usta były w jednej linii. Świecąc lampką dokładnie sprawdziła wejście.
- No suko zaczynamy. Często jesteś ruchana w gardło, ale gwarantuje ci, że na pewno nie tak jak zaraz poczujesz. – to mówiąc powoli wprowadziła mi chuja w usta i parła do przodu. Zaczęłam rzucać ciałem i szarpać głową w naiwności, że ucieknę.
- Tak, tak, cudownie, szarp, szarp się suko. To mnie podnieca. Boli, co. To dobrze Będzie gorzej. Mówiłam ze jeszcze nikt cie tak nie wyruchał w pysk. – mówiła Pani Doktor, powoli i systematycznie wsadzając i wysuwając grubego kutasa. Za każdym pchnięciem coraz głębiej. Była jednak w tym działaniu ostrożna. Macała mi szyję i gardło, aby nie uszkodzić czegoś. Powoli wszystko się luzowało. Już bez trudu łykałam wielka głowę. Oczy mi wylazły na wierzch. Wielki chuj wyciskał ze mnie powrotem wypity mocz i gęstą biała ślinę. Przeżywałam katusze maltretowanego gardła i przełyku. Chuj pracował w obie strony jak tłok maszyny. Coraz luźniej, coraz szybciej. W końcu wchodził cały, do końca za jednym wsadzeniem. Moim pejzażem była teraz dupa Pani Doktor, wielkie potężne uda i krocze widoczne od dołu. Tylko słychać była moje sapanie i czasem jakieś „Ummmgh, ummgh”. Dla mnie to była wieczność. Leżałam bez sił. Czując rytmiczne posuwy chuja. W pewnym momencie cos ciepłego bluznęło w moim przełyku. Pani Doktor wbiła się mocno do środka i zamarła a jak straciłam dech. Czując silne skurcze i wytryski powoli zmieniałam kolory na twarzy, dusiłam się. Wreszcie chuj wyszedł z mego gardła i ust. Kapiący i śliski.
- Uuuuhhhhh yp PPPP yyyyhhh hhrhrh! – Wydałam z siebie gwałtownie połykając powietrze jak ryba.
- No i co suko, dobrze było, czego się gapisz, głos ci odjęło. – Pytała, śmiejąc się. Faktycznie odjęło mi głos i to na długo. Tylko chrypiałam. Pani Doktor obmyła swojego chuja, czymś go nasmarowała. Siedząc rozwarta na fotelu wprowadzała sobie gruby cewnik. Robiła to bardzo powoli, jęcząc i sycząc. Po tym seksie ze mną chuj był cały obolały. Gdy już cewnik siedział jak należy i był podłączony do worka. Zostałam wymyta ciepłą wodą z węża pod ciśnieniem. Pani doktor nie patyczkowała się ze mną zbyt wiele, kierując strumień wody w krocze i wszystko, co tam miałam szczególnie do ziejącej dziury cipy w dupce. Ponownie napoiła mnie moczem. Tym razem moim własnym z worka przy fotelu.
- Teraz twoja kolej suko. – Powiedział i otworzyła drzwi do Zabiegowej. Natychmiast wdarł się krzyk tego małego chłopaka z agencji. Był wysoki i świdrujący. Zauważyłam tylko wysoko wysklepione biodra podzielonego chuja w metalowym przyrządzie i dwie olbrzymie kule w miejsce podzielonych połówek głowy. Z tych kul sterczały grube igły i kable do nich podłączone. Kule rytmicznie rozchylały na boki by mocno uderzać jedna w d**gą. Wtedy pojawiał się ten wysoki świdrujący wrzask.
- Siostro Grażyno, proszę przyjść. Potrzebna siostra do asysty. – Powiedziała głośni Pani Doktor. Weszła siostra, zamykając drzwi. Miała na sobie gumowy fartuch, rękawice i okulary ochronne. Wszystko zafajdane jakimś śluzem i mazią. Zdjęła to wszystko i rzuciła na podłogę.
- Proszę przygotować sukę do czynnej kopulacji. Podłączyć stymulator. I weź pałkę. – Powiedziała Doktor. Siostra Grażyna uwolniła mnie z fotela. Rozebrała do naga całkiem. Stałam przerażona płacząc. Wielka moszna wypełniona oliwą wisiała u kolan ciągnąc jak podłużny balon wypełniony piaskiem. Sztywny kutasek podskakiwał potrząsając metalowym cewnikiem. Bolał, tak jak powiedziała Doktor, bez ustanku. W dupie czułam wielką gulę. Dyskretnie spojrzałam w lustro. Wisiała tam pofałdowana skóra odbytu. Mięśnie nie działały.
- Rozkracz się i wypnij suko. – Poleciła siostra Grażyna. Szybko ze strachu wykonałam to wystawiając ładną dupkę.
- uuu aaaa!! – krzyknęłam, gdyż poczułam ogromne coś wciskane w dupę. Było metalowe, kula. Weszła cała. Czułam jej ciężar. Z dupy wisiał przewód elektryczny. Na wiszący worek moszny siostra założyła cienka metalową siateczkę zapinaną u góry. Worek wyglądał jak baleron w siatce. Też był kabel elektryczny. Potem wyciągnęła cewnik z kutaska. Zrobiła dwa zastrzyki w niego, przez co zdrętwiał bardziej i zesztywniał. Przy pomocy metalowej strzykawki z długą rurką wtłoczyła mi w cały kutasek jakąś galaretę. Teraz wyglądał jakby był w środku metalowy pręt. Za główkę w rowek założyła opaskę i mocno zacisnęła. Kutasek wyglądał jak z cienka szyją. Płasko rozłożona główka, szyjka i trzonek opuchnięty.
- Suka gotowa do kopulacji – Pani Doktor.
- Dobrze, teraz chodź tutaj i pomóż. – Usłyszałam, siostra zostawiła mnie na środku gabinetu i poszła za parawan. Po chwili usłyszałam stękania Pani Doktor.
- Tak, tak, mocniej, jeszcze. Teraz sutki. O tak. No Gotowe. Przyprowadź sukę. -Powiedziała Doktor na koniec.
Siostra wzięła smycz i pociągnęła mnie za parawan. Widok, który ujrzałam zaskoczył mnie nieco. Wielka dupa Pani Doktor wypięta mocno i wysoko na dziwnym meblu z pochyłym blatem. Pani Doktor BYŁA NAGUSIEŃKA!! Jakie śliczne ciało ma. Białe, jędrne, zaokrąglone i wcięte, gdzie trzeba. Aż się podnieciłam. Ja. Która nigdy nie reaguje tak tylko w trakcie seksu. Mocne, jędrne, duże uda w rozkroku przymocowane były pasami do nóg tego mebla. Otwór dupy ział. Otoczony brązowa i czerwoną aureolą. Błyszczał mocno. Między udami sterczał pionowo w dół kutas Pani Doktor. Naprężony sztywno. Z metalową obejmą z kablem tuż za głową. Zaparty był u nasady pod łonem o brzeg mebla i to go trzymało sztywno pionowo do dołu. Z wielkiego łba coś kapało. Nie było w nim cewnika. Olbrzymie nagie balony cycków zakończone grubymi, długimi sutkami, niewiele mniejszymi niż ma „krowa Agata”, wypięte przez ciasne otwory w tym meblu wisiały do dołu. Na każdym sutku metalowa tulejka z kabelkiem. Wszystkie kabelki były podłączone do stojącej obok maszyny ze światełkami. Burza kasztanowych loków, lśniących zakrywała śnieżno-białe plecy, ramiona i spadała w dół. Musiała mieć też śliczny wypukły brzuszek, bo po bokach były cudne wałeczki utworzone przez przyciśnięty brzuszek do blatu. Twarz o cudownych regularnych rysach, krągła. Ciut pyzata, ale w sposób ekstra. Czarne, równe brwi, duże, szeroko rozstawione oczy, otoczone długimi, naturalnie podkręconymi rzęsami, patrzyły na mnie ciepło i przyjaźnie. Spore usta o wydętych czerwonych wargach, może zbyt wydętych, uśmiechały się szeroko, ukazując bialutkie równe drobne ząbki. Patrzyła na mnie poprzez lustro, które miała przed sobą. Siostra w tym czasie podłączyła moje kabelki do urządzenia, co stało za mną.
- No, co tak się gapisz, śliczna suczko. Zamurowało cię coś? – Powiedz. Odezwała się.
- No, bo, no, bo. – Jąkałam się zawstydzona takim widokiem. – No, bo, Pani Doktor jest taka śliczna, tak bardzo śliczna, że ach. Tak jak Moja kochana Pani. Bałdzo się Pani Doktor podoba, bałdzo, suczce. – Wypaliłam wreszcie.
- Och dziękuje skarbie. Ty tez jesteś śliczna, dobrze zbudowana suczka. Jesteś szeroka i mocna w „kłębie”, dlatego tak bardzo chciałam mieć ciebie u siebie. („kłąb”- połączenie dupy i ud. Najczęściej w odniesieniu do klaczy.) A teraz wyruchasz Panią Doktor. Prawda? – Spytała
- Tak, tak, tak. Tylko… - zawiesiłam głos patrząc na ogromną białą dupę Pani Doktor i na swojego kutaska.
- No, co, w czym rzecz. – Spytała śmiejąc się, widząc moją zmartwioną minę
- No, bo, no, bo, no, bo Mariolka tak właściwie to nie ma, czym. Ma takiego malutkiego a pupa Pani doktor taka wielka.
- Och nie martw się maleńka. Ja pragnę tylko czuć ciebie w sobie i z tamtej strony. Orgazm dostanę elektrycznie. -Powiedziała drżącym głosem z podniecenia. Zostałam postawiona na podwyższeniu, naprzeciw rozwartej dupy Pani Doktor. Sistra wyregulowała poziom i przysunęła mnie także mój sztywny narząd wszedł w Panią Doktor. Oczywiście nie całkiem do środka. Był za krótki.
- Och, och, och. Nareszcie jesteś we mnie. Tak pragnęłam ciebie suczko. Och. Och. Jak dobrze. Ruchaj, ruchaj skarbie. – Krzyczała. Poczułam silne uderzenie prądu w jaja i w dupkę. Zaczęłam wykonywać ruchy.
-Tak, o tak, tak. Czuję ciebie, czuje skarbie. – Wołała podniecona. Znowu uderzenia prądu zmusiły mnie do szybszej kopulacji.
-Uch, ommm! – wydała z siebie Pani Doktor, gdy jej cycki podskoczyły od uderzenia prądu.. Maszyny elektryczne pracowały. Siostra Grażyna regulowała je od czasu do czasu, zwłaszcza moją. Jak bierna analnie suczka, w normalnych warunkach nikogo nie rucham. Bo i czym. A teraz w nietypowej dla suczki roli nie potrafiłam za dobrze i często gubiłam rytm i tempo. Wtedy pomagały uderzenia prądem. Ruchałam szybka, jak królik. Moje uda, brzuszek, łono klaskały głośno uderzając w dupę i uda Pani doktor. Mój rozkołysany wór uderzał w jej sztywna pałę podniecając ją. Siostra dodatkowo dłonią w gumowej rękawicy nacierała z góry na dół, ruchem dojenia, kutasa Pani Doktor. Byłam już zmęczona i obolała, ale bardzo zadowolona i szczęśliwa. Ruchałam PANIĄ DOKTOR, ŚLICZNĄ PANIĄ DOKTOR. To wystarczyło. Potem się dowiedziałam od Pani, że niewielu dostąpiło tego zaszczytu. Już ledwo stałam na nogach, ale coraz silniejsze prażenia prądem otrzeźwiały mnie. Mięśnie ciał kurczyły się boleśnie, wspinałam się na palce zaciskając uda i dupkę. Kutasek stawał się sztywniejszy i jakby większy. Ruchałam bardzo długo, gdyż ze spuszczaniem się u mnie i orgazmem genitalny to ciężka sprawa. W pewnym momencie zaczęłam dostawać częstsze impulsy. Ruszałam dupcią jak szalona. Pani Doktor zaczęła głośno stękać, sapać, piszczeć i śmiać się histerycznie. Siostra zwiększyła tempo dojenia jej kutasa.
- Iiiiiiiiiiii!!! – Zapiszczała Pani Doktor. I całe jej cudowne ciało wyprężyło się. Rozpostarła szeroko ramiona i zamilkła zastygając w tej pozie. Otrzymała potężne uderzanie prądu w sutki i chuja. Trwała tak kilka sekund i trysnęła a właściwie siknęła spermą do podstawionego przez ******ę naczynia. SIK BYŁ MOCNY, ŻE AŻ KILKA KROPEL SIĘ ROZBRYZŁO. Sikała sperma jeszcze cztery razy. Gęsta biała ja śmietana. Ile tam musi być plemników. – Pomyślałam. Siostra odstawiła naczynie i posadziła mnie na stołku z dziurą w siedzeniu. Uwolniła Panią Doktor. Ta podeszła do mnie. Jej cudowne ciało było tuż, tuż. POCAŁOWAŁA MNIE!!! Mnie suczką Madame Jowity, Mariolkę.
- To było wspaniałe. Jesteś cudowna, Mariolko. A teraz wyliż mnie do czysta. – rzekła posuwając chuja. Powoli, metodycznie, mrucząc jak to ja, rozkosznie. Lizałam i wysysałam spermę. Wylizałam dokładnie calutki trzon, łono. Pachwiny i uda. Następnie lizałam wypięta dupę Pani Doktor wsadzając głęboko w otwór języczek. Wylizałam nie tylko szparę na całej długości i szerokości, ale i calutką dupę aż od pasa do ud. Ochom, achom Pani Doktor nie było końca w trakcie lizania. Była podniecona i szczęśliwa. Ja z resztą też. Był to jedyny moment mój szczęśliwy w trakcie całego pobytu tutaj.
- Teraz dostaniesz, suczko, coś w nagrodę. – Powiedziała i odwróciła się do siostry. Gdy ponownie zwróciła się w moją stronę, trzymała w reku pełny wielki puchar białej gęstej spermy.
- Proszę, przyjmij ode mnie ten podarunek. To moja sperma wydojona dzięki tobie. – Mówiła podając mi puchar. Zawstydzona i szczęśliwa ujęłam puchar w swoje dłonie i przytknęłam do ust. Piłam, piłam łapczywie, nie roniąc ani kropelki. Do dna wszystko. Uwielbiam spermę. A szczególnie Mojej Pani a od teraz Pani Doktor też. Sperma miała słodki smak z odrobina nutą goryczki i pachniała Panią Doktor. Sperma Mojej Pani Jest biała z odcienie żółtego. W smaku jak słodka śmietana ze szczypta wanilii. Śmieszne, co. Jak Pani mi pozwala, gdy jesteśmy same to po seksie biegam goła w kółko, podskakując i wołam: „Moja Pani, waniliowa Pani”. Ona się śmieje głośno. Jesteśmy takie szczęśliwe. Moja ukochana Pani i Jej ukochana suczka. Bo wiem, że Pani tak naprawdę to kocha mnie.
- Dziękuje bałdzo, bałdzo ogłomnie Pani. –Powiedziałam, gdy opróżniłam i wylizałam naczynie.
- Siostro, proszę uwolnić pacjentkę z przyrządów, wykąpać i przyprowadzić do mojego pokoju. – Powiedziała i wyszła z gabinetu na prywatne tereny. ******ę zamurowało na miejscu.
- Wykom… prowadzić, prywatne. – Jąkała się gapiąc na mnie. Patrzyła i patrzyła na mnie. W końcu jakby się obudziła.
- No wiesz, co? Dosyć długo tu jestem, widziałam wiele poczynań Pani Doktor, ale tego jeszcze nie było, żeby suka, pacjentka została zaproszona na pokoje Pani Doktor. – Musisz niesamowicie się jej podobać. Wyszłyśmy z Gabinetu do Sali Zabiegowej. Na fotelu leżała rozciągnięta „krowa Agata”. Miała mętny półprzytomny wzrok. Cała zaśliniona. Wielki sztuczny kutas powoli ruchał ją w gardło. Cyce napięta do granic możliwości wlewem oleju. Krowie sutki czarne, potężne strzykały mlekiem dojone dojarką. Brzuch, pizda, odbyt wszystko pracowało wywalone. Dzisiaj był odbiór Agaty, więc siostry musiały zdążyć. Popatrzyła na mnie zdziwione. Naga całkiem, bez oprzyrządowania idąca na smyczy za ******ą?!
-, Co się gapicie. Mam sukę wykąpać, wyrychtować i zaprowadzić na pokoje Pani Doktor. Rozumiecie NA POKOJE, PRYWATNE!! – Powiedziała dobitnie i powoli. Siostry zamurowało na miejscu. Gapiły się to na siebie to na mnie. Nim doszły do siebie już mnie nie było w Sali. Z poczekalni skręciłyśmy w prawo i znalazłam się w łazience.
- Stawaj pod ścianą. – Rozkazała. Stanęłam cicho.
- Zabierz te łapy z cycków i kutasa. Nogi szeroko i ramiona w bok. – Padały twardo słowa. Po chwili strumień wody ze szlaucha uderzyła we mnie. Był silny, ale dobrze, że nie zimny. Celowała dokładnie w cycki, kutasa i inne czuła miejsca. Darłam się mocno a ona smagała. Potem to samo od tyłu. Jeszcze musiałam się nachylić i rozkraczyć oraz rozciągnąć sparaliżowaną skórę cipki. Potem namydliła mnie, że do kąpieli i wyszywała ostrą szczotka. Piszczałam i uciekałam a one mnie ganiała. W końcu i ona straciła powagę i zaczęłyśmy się wygłupiać. Nawet rozebrała się do naga i powyciągała cewnik i korek. Była ładną dziewczyną o długich czarnych włosach i ładnej buzi. Szczególna uwagę zwracały jej malutkie cycuszki bez aureolek z długimi bardzo cienkimi sutkami. Dwie połówki małych półkul sterczących prosto obok siebie, sztywno zakończone cienkimi sutkami, dziwnie długimi. Mały wysklepiony brzuszek a pod nim malutka cipeczka. Cudowna, śliczna perełka. Wszystko jak u bardzo młodziutkiej dziewczynki. Ale siostra była dorosłą kobietą. Na koniec byłam ślicznie zarumieniona na całym ciele od szczotki. Potem wymyła mi moje czarne loki. Co ciekawe żel i inne środki do kąpieli były najwyższej, jakości. Nie takie zwykłe jak używała, na co dzień dla pacjentów. Myślałam, że to już wszystko, ale nie. Pognała mnie naga w pantofelkach przez poczekalnię i korytarz za tymi szklanymi drzwiami do pokoju już poza częścią medyczną, ale jeszcze nie w części prywatnej. Posadziła naga przed lustrem z lampami. Na stoliku pod lustrem piętrzył się w nieładzie stos kosmetyków, o jakich trudno marzyć. Stanęła naga za mną i długo mi się przyglądała, zziajana jeszcze gonitwa w łaźni. Jej małe stojące, regularne piersi o różowych, cienkich, długich sutkach, falowały. Podniecała mnie dotykając karku wypukłym, twardym brzuszkiem. Ocierała się prowokująco. Patrzyłyśmy sobie w oczy milcząc. Nie byłabym dobrą suczką, gdybym nie poznała podniecenia. Powoli się podniosłam i obróciłam do niej. Nie oponowała.
- Cy suczka może? – spytałam cicho pokazując na cycki i pochwę.
- Tak, tak, proszę cię. – Szepnęła ledwo słyszalnie z podniecenia. Podeszłam i przytuliłam się ciałem mrucząc rozkosznie. Palce dłoni powędrowały do pochwy. Była już mokra. Językiem drażniłam, umiejętnie, te cienkie brodawki. Stały się błyskawicznie napęczniałe bardziej i usztywnione. Siostra zaczęła jęczeć. Powoli opuszczając się w dół całowałam jej ciało i lizałam. Gdy dotarłam do łona i pachwin ona już cała się trzęsła z podniecenia i piszczała cicho.
-, Ale jesteś niesamowita, Mariolko. Tyle o tobie słyszałam, że nie wierzyłam a teraz jesteś tutaj ze mną. – Szeptała cicho trzymając moja buzię w dłoniach.
- Tylko się nie wygadaj nikomu, proszę. – Dodała
- Dobrze siostro. A teraz cicho. – Szepnęłam i kontynuowałam. Delikatnie rozchyliłam wargi zewnętrzne jej różowej, mini pochwy, odsłaniając te wewnątrz, maciupeńkie koloru fioletu. Zaczęłam je rytmicznie zasysać, naciągać i puszczać. Siostra puściła soki, zalepiając mi twarz. Języczkiem rozchylałam te wargi i ciągnęłam język z dołu do góry muskając niechcący łechtaczkę. Rozciągałam mocno palcami małe wargi i napinałam okolice łechtaczki, nie dotykając jej. Siostra była gotowa, piszczała śmiesznie i sapała. Oddychała szybko. Oliwką dla dzieci nasmarowałam dłoń i powoli ssąc wysuwająca się łechtaczkę wsadzałam jej palce w dupę i cofałam. Powoli wsadzałam więcej i więcej. Była bardzo ciasna, jakby nigdy nieruchana. Potem dowiedziałam się od siostry Marty, że siostra Grażyna nie podlega żadnym zabiegom rozciągająco naciągającym. Nie wolno jej ruchać w żaden otwór. Samej tez nie wolno się zabawiać dużymi zabawkami. Ma być CIASNA w każdym otworze. Tylko Pani Doktor może ją ruchać. Na koniec z olbrzymim trudem weszła cała dłoń. Siostra już była u kresu sił. Krzyczała cicho i drżała. Widok wysuwającej się łechtaczki zaskoczył mnie. Wysuwała się bez końca! Dalej i dalej. W końcu przestała osiągając chyba z osiem centymetrów długości. Była gruba jak kciuk i miała śmieszną główkę jak u kutaska. Była bardzo sztywna. Razem widok niesamowicie seksowny i podniecający. Widać, że Pani Doktor otaczała się specjalnym personelem, gdzie każdy cos miał ciekawego w sobie. Każde liźnięcie wyzwalało jęk.
Wreszcie widząc, że zaraz „pęknie” biedaczka, delikatnie chwyciłam ząbkami łechtaczkę stosując na niej technikę świdra i jednocześnie obracałam szybko dłonią, w kanale odbytu. Co było zakazane. To było dla niej już za dużo. Wrzasnęła spazmatycznie wyrzucając ręce w górę i ściskając cycki zwarła sztywno uda, zaciskając moja dłoń w odbycie.
- Hy hy hypfffff yhyhhh yyypppfff!!! – Wydawałam głośno odgłosy orgazmu. Caluśkie ciało było sztywne i wygięte w łuk do tyłu. Przestałam ją stymulować, jedynie ustami, trzymałam bardzo mocno naciągniętą łechtaczkę. Tak jak każe technika, która użyłam. W Instytucie Suk Ekskluzywnych, gdzie uczę młode suczki, tej i wielu innych nauczyła mnie Moja Pani. Jako Suczka z licencja Supreme muszę znać wszystkie techniki i umieć je stosować u Panów i Kobiet. Po dłuższej chwili ekstazy siostra padła na kolana, potem na bok na podłogę, bez sił. Siedząc przytulona do niej delikatnie głaskałam jej ciało i pewne miejsca na nim powodując stopniowe uwalnianie napięcia orgazmu. Wkrótce otworzyła oczy i spojrzała na mnie. Uśmiechnęła się do mnie. Odwzajemniłam uśmiech. Sistra leniwie się przeciągnęła jak kotka i podniosła. Siedziałyśmy obok siebie nagie.
- Mariolka. Mariolka, Mariolka!!! – Wykrzykiwała cicho i całowała mnie.
- Jesteś skarbem. Twoja Pani nie powinna cię wypuszczać poza zasięg swojego wzroku, bo ukradną cię. – Mówiła z uśmiechem wstając.
-, Bo i nie wypuszcza. Trzyma mnie zawsze na smyczy. Wszędzie. – Powiedziałam przekomarzając się.
- Siadaj, zrobimy cię na bóstwo. I tak już za długo tutaj tkwimy. Chociaż zostałabym z tobą na zawsze. – Powiedziała sadzając mnie na stołek przed toaletka i cmokając w szyję.
- Aj, przestań, bo. – Pieściłam się
-, Bo co, bo co? Co mi zrobisz? Może jeszcze jeden orgazmik? – Przekomarzałyśmy się. Powoli zrobiła mnie na bóstwo jak powiedziała. Znała się na tym i to dobrze. Na koniec wymasowała mnie cała olejkiem i kremami. Różowiutką, świeżą i pachnącą. Odzianą tylko w czarno-czerwony pas i czarne pończoszki z narzuconą cieniutką różową, kusą haleczkę. Poprowadziła na smyczy, na apartamenty Pani. Sama też była naga. Sutki pomalowała na fiolet, malutkie cycuszki na różowo, całą pochwę na żółto, wargi na ostry róż. Odbyt i okolice na fosforyzujący czerwony kolor. Oraz ostry makijaż, czarnofioletowo czerwony. Wyglądała dziwnie, ale na mój wzrok powiedziała, że Pani Doktor tak lubi i że zobaczę, prywatnie całkiem inną Panią Doktor oraz inne rzeczy dziwne, co Ona lubi. Następnie podniosła mały różowy telefon.
- Jesteśmy gotowe, czekamy w kosmetycznym, Pani Doktor. Tak, dobrze, natychmiast na gorę. Idziemy. – Rozmawiała z Panią Doktor. Ten telefon służył do domowej komunikacji.
- Od teraz Mariolko zwracaj się do mnie Pani Grażyno, nie Siostro. Rozumiesz? – Poinstruowała.
- Tak Pani Grażyno, rozumiem. – Odrzekłam grzecznie. Poszłyśmy. Od razu widać było, że Pani Grażyna czuje się tu jak u siebie. Wprowadziła mnie przez boczne drzwi do ładnego dużego pomieszczenia. Kominek, meble wszystko ładne i gustowne.
- Salon Pani Doktor. Tu odbywają się przyjęcia gości. Tam dalej kuchnia, ***żarnie. A tam ***** do wyjścia frontowego. – Objaśniała
- Pani Doktor czeka na górze. – Oznajmiła pociągając mnie za smycz na drewniane schody. Na piętrze było szereg drzwi. Wszystkie zamknięte.
- Pokoje gościnne i łazienka. – Powiedziała, kierując się do drzwi zabezpieczonych zamkiem szyfrowym.
- Absolutnie prywatna cześć domu. Nikt tu nie wchodzi. – Powiedziała cicho wybierając kod. Drzwi się otworzyły i znalazłyśmy się w malutkim pustym pokoiku. Jedyna rzeczą, jaka tu była to łańcuch ze skórzana obrożą wmurowany w ścianę. Dalej następne drzwi. Drzwi otworzyły się same. Weszłyśmy. Zobaczyłam duży pokój w pastelowych barwach z przewagą różu i błękitu. Wielkie okno zasłonięte całe grubą gustowną zasłoną. Wielkie, okrągłe łóżko nakryte czarną gumą a na podłodze różowo biały dywan. Teraz tez pokryty czarną gumowa płachtą. Wszystko przygotowane do orgii – domyśliłam się. Już się spotykałam z takim czymś. Wszędzie duże lustra i kamera do filmów. Obok rozsunięte szeroko drzwi do wykafelkowanego na biało pomieszczenia. Zauważyłam wszędzie porozwieszane i poukładane równo i nienagannie rzeczy, bynajmniej nie tylko do kąpieli. A raczej wcale. Była to łazienka Pani Doktor i pokój specjalny. Stałam na środku, pozostawiona przez Panią Grażynę. Pani Doktor leżała naga na czarnym łożu. Pani Grażyna podeszła do niej i uklękła, pochylając głowę.
- Oto ja, służebnica Twoja, Grażyna, gotowa na rozkazy. Przyprowadziłam Tobie, O Pani, sukę o imieniu Mariolka, tak jak była Twa wola. Ku Twojej rozkoszy, zabawie i chuci będzie Ci służyć. O Pani, racz także nie gardzić, ciałem swej służebnicy Grażyny w trakcie orgii seksualnej. – Przemówiła.
- Niech podejdzie i klęknie suka Mariolka. –Rozkazała Doktor. Podeszłam grzecznie i uklękłam w pozycji grzecznej suczki. Napełniony worek leżał na podłodze.
- Widzę Mariolko, że dobrze wiesz jak się zachować. Znam dokładnie twoją historię i wiem, jaka jesteś i co umiesz. Dzisiaj, tam na dole, udowodniłaś całkowicie swoją wartość, jako suka i dziewczyna zarazem. Wykazałaś, ze te wszystkie opowieści o twojej doskonałości są prawdą a niezmyślone. Dlatego, dostąpiłaś niebywałego zaszczytu otrzymania zaproszenia do moich ściśle prywatnych pokoi. Przed tobą tylko dwie osoby dostąpiły takiego zaszczytu. Było to bardzo, bardzo dawno. Pragnę ci jeszcze raz wyrazić podziękowanie za ekstazę przebytą z tobą. – Wygłosiła mowę Pani Doktor.
- Grażynko. Połóż suczkę przy mnie na karmienie. – Poleciła.
- Lubisz ssać mleko z cycka, prawda? Wiem to od Twojej Pani. – Popatrzyła na mnie. Zrobiłam się rumiana.
- Tak, proszę Pani, bardzo lubię. – Szepnęłam
- Podobają ci się moje wymiona, jak krowie? Są pełne mleka. - Pytała
- O tak, Pani Doktor. Są cudowne. Bałdzo, strasznie cudowne. – Odpowiedziałam pieszczotliwie z paluszkiem w buzi, wiercąc stopą. Pani Grażyna przyniosła z łazienki przyrząd do karmienia. Był to drewniany stojak podpórka pod wymiona. Postawiła na łożu. Pani doktor uklękła kładąc swoje wymiona (tak je nazywa) na karmik (tak nazywa się ten przyrząd). Teraz leżały one skośnie w dół. Pod spodem drgał jej kutas maczuga. Pani Grażyna podprowadziła mnie do łoża. Poleciła uklęknąć przed nim i oprzeć się o nie wypinając dupę z cipą. Wielkie wymiona miałam przed twarzą a dójki skierowane w stronę ust. Czekałam w tej pozycji. Przyznam się ze wstydem, że już nie mogłam wytrzymać to bardzo chciałam cyca i mleka. Co ja mogę poradzić, że każdy taki cyc, wypełniony mlekiem, działa na mnie tak, że tracę wszystko inne z oczu. Największy kłopot ma Moja Pani ze mną latem. Gdy zobaczę, obojętnie, gdzie karmiącą matkę, to zaraz pędzę w tamtym kierunku. Dlatego jestem zawsze na smyczy, zwłaszcza latem. I tylko kolce w obroży studzą moje zapędy. Tak to jest ze mną. Teraz gapiłam się pożądliwie w te przecudne zbiorniki pełniusie uwielbianego mleczka. Usta odruchowo układałam w dzióbek i wykonywałam ssące ruchy.
- Popatrz Grażyno, co się dzieje z nią. Czyż nie jest przecudna. Tak się jej chce, że aż piszczy. Prawdziwa sunia, co kocha Panią. – Mówiła z zachwytem Pani Doktor.
- Tak, ma Pani rację. Czy możemy zaczynać? – Zapytała Pani Doktor.
- Tak, tak zaczynajmy. Ty jesteś gotowa? – Powiedziała pytająco Pani Doktor.
- Tak jestem. – Odparła Grażyna. Pani Grażyna przysunęła mnie bliżej o podała dójkę prawego wymiona. Natychmiast łapczywie zassałam. Ciągnęłam mocno trykając noskiem w wymię, aby pobudzić wydawanie mleka. Ciepły płyn wypełniał mnie rozkosznie. Mruczałam cicho.
- Aj, ale ciągnie. A jak tryka. Lepiej jak ten cielak, co go karmię. Ojej, ale łapczywa. Cudownie boli. Rób swoje Grażyno. – Mówiła Pani Doktor.
Pani Grażyna, rozchyliła fałdy mojej cipy w dupce i powoli rozpoczęła fisting jedną ręką. Poczułam się nieziemsko cudownie. Słodkie, ciepła mleko napełniało mnie a cała dupa podskakiwała fistowana coraz mocniej i szybciej. Wkrótce Pani Grażyna dołączyła d**gą dłoń. To był odjazd. Dwie dłonie zaciśnięte w pięści wchodziły i wychodziły z mojej bezwładnej cipodupy, cmokając. Ciągnęłam mrucząc i piszcząc. Wierciłam dupą.
- Stop, stop. Zatrzymaj ją. Już to wymię jest puste. – Odezwała się podniecona Pani Doktor.
- Yyyy nnn iiieee!! – Wołałam, odrywana od wymienia.
- Uspokój się w tej chwili. Zaraz dostaniesz d**gie. Zobacz, jaki masz pełen brzuch. Wstydź się. Taki łakomczuch. – Gadała Pani Grażyna odstawiając mnie siłą. Prawe wymię Pani doktor był puste i opadłe. Dójka ciemna i obśliniona. Łakomie patrzyłam na lewą dójkę. Piszczałam jak mała suczka.
- Podaj jej wreszcie lewe, bo suczka się zapłacze. Przedtem przygotuj maszynę. – Poleciła Pani Doktor. Wkrótce poczułam jak coś chłodnego i twardego wpełzło mi w dupę. Za mną stała maszyna z obciekającym olbrzymim, kostropatym kutasem, którego początek tkwił w mojej pupce. Fioletowa skóra odbytu obejmowała go czule. Pani Grażyna ponownie podała mi dójkę pełnego, tym razem lewego wymienia Pani Doktor. Zassałam szybko i gwałtownie. Jakbym nic nie piła. Szybko, rytmicznie trykałam noskiem w wymię i ssałam. Ciągnęłam nie zwracając uwagi na to, co się wyprawia z moją dupą. Czułam tylko uderzenia, wyciąganie i wpychanie odbytu.
- One jest niesamowita. Nienasycona. Spragniona jak pustynia. Jest przecudna, śliczna. Taką suczkę chce mieć. Jowita mi ja nie sprzeda. Dobrze o tym wiem. Jest w niej zakochana na zabój. To niesamowite. Suka uwielbia Swoją Panią bez granicznie a Pani jest w Swojej suce zakochana na śmierć. Taki związek jest niespotykany, prawie wcale. No przynajmniej ja o takim czymś nie wiem. Słuchaj Grażyno, jeśli znajdziecie dla mnie podobną suczkę to zrobię dla was wszystko, co będziecie chciały. Obiecuję. Ale ciągnie. Uuuchh, ooch. Co za Roskosz. Pobrandzluj mnie Grażyno. – Mówiła Pani Doktor. Pani Grażyna nabrała żelu w rękawice i rozpoczęła brandzlowanie chuja Pani Doktor.
- Puuustoo!! Zabierz ją. Ooooochhhh! – Krzyczała Pani Doktor tryskając śmietaną do pucharka podstawionego przez Panią Grażynę. Zostałam odciągnięta od wymienia.
Siedziałam na podłodze. Byłam bardzo opita i ociężała. Byłam szczęśliwa, choć dupa bolała. Nadal patrzyłam łapczywym wzrokiem na wymiona leżąc na karmiku.
- Już nic nie ma, pusto. Wszystko wypiłaś. Ty nienasycone śliczności Moje. – Mówiła Pani Doktor, gdy Pani Grażyna odpinała paski mocujące wymiona do karmika.
- No daj jej to. Niech się uspokoi. – Powiedziała Pani Doktor. Dostałam puchar jej spermy, który pochłonęłam błyskawicznie do czysta i teraz tylko oblizywałam się jak zadowolona suka.
-Teraz muszę iść do łazienki a wy tu możecie pobaraszkować. – Powiedziała Pani doktor wychodząc. Wgramoliłam się na łożę i siedząc bokiem filuternie zerkałam na Panią Grażynę. Ona uśmiechając się zalotnie powoli zbliżała się do mnie.
- Hau, hau! – Dałam głos jak suczka I przysunęłam się do Pani Grażyny wąchając jej cipeczkę. Powoli zaczęłam ją lizać i całować po całym ciele a szczególnie po tych pewnych miejscach. Szybko zaczęła reagować tak jak chciałam. Powolutku delikatnie. Podlizując biodra i dupcie spowodowałam, że mrucząca z rozkoszy sama przewróciła się na brzuszek unosząc wysoko dupcie i rozwierając uda. Jej ciasny odbyt i malutka cipka były teraz moje. Zaczęłam delikatnie całować i zasysać odbyt i cipkę na zmianę, świdrując języczkiem. Czerwony odbyt i różowa cipka rozwinęły się jak kwiaty. Grubawa długa łechtaczka z główka sterczała jak pręcik kwiatu. Wszystko mocno nabrzmiałe z podniecenia. Pieszczotą, całowaniem, ssaniem i podgryzaniem tych cudowności doprowadziłam ją do tego, że zaczęła krzyczeć i piszczeć wyginając grzbiet jak kotka. Jej wypukły brzuszek falował wydymając się jak balonik. Takie wydymanie brzuszka zwykle świadczy o silnym podnieceniu i zbliżaniu się momentu kulminującego. Delikatnie trzymając ją pieszczotami na granicy wytrzymałości sprowokowałam, że przekręciła się na wznak i rozwarła szeroko jak mogła, ugięte w kolanach nogi. Wystawiła mi calutkie krocze z otworkami. Nawet o tym nie wiedziała, co robi. Była w innym świecie. Świecie różno kolorowych błysków i świateł. Posługując się nadal tylko językiem, ząbkami i wargami. Postawiłam już i tak sztywne cienkie sutki do pionu. Przerzucałam się stymulując szybko każda stercząca i podniecona część jej ciała. W pewnym momencie Pani Grażyna eksplodowała. Wybuchła z wielkim jękiem i krzykiem ekstazy orgazmu. Jej ciało uniosło biodra wysoko w górę wyginając się w sztywny łuk. I tak zastygło. Trwało tak z dwie minuty, rzucane skurczem. Piszczała i jęczała ***********a. Ja rytmicznie nadal ssałam jej wyprężona łechtaczkę i sutki, nie dopuszczając do opadania fali orgazmów. Umiem i wiem jak utrzymać orgazm u każdej osoby tak, aby praktycznie trwał tyle ile chcę. Pani Grażyna była cała mokra od potu, z malutkiej cipki i odbytu kapało. Już tylko cicho jęczała zaróżowiona na ciele. W końcu powoli przestałam stymulację. Wtedy ona dosłownie padła jak podcięta, bezwładnie na łoże. I leżała drżąca. Jej ciało i skóra stały się tak wrażliwe, że podskakiwało na leciutki dotyk.
- No, no, Mariolko. To było coś niesamowitego. Tak jeszcze nie widziałam. Tylko językiem i ząbkami. Żeby, tak w ten sposób. Aż nie do wiary, że tak można kogoś doprowadzić do szału seksualnego. Jesteś, ech brak mi słów. Ludzie nie uwierzą. Dobrze, że się nagrało. – Odezwała się Pani Doktor siedząc na foteliku nieopodal. Weszła po cichu i oczarowana siedziała cichutko. A my zapamiętałe w seksie dałyśmy niezły pokaz. No i ta kamera. Zupełnie wyleciało mi z głowy.
- Teraz Grażyna jest wykończona, na co najmniej pół godziny. Niech leży i przeżywa. A ty czy jesteś zmęczona dziecko? A może chcesz pić? – Powiedział i zapytała Pani Doktor.
- Nie Pani, sunia nie jest zmęczona, jest podniecona bałdzo i chce pić. – Powiedziałam grzecznie spuszczając wzrok w dół, jak to robi dobrze ułożona sunia wobec swojej Pani lub osoby, którą szanuje.
- To podejdź do mnie, dziecko i napij się. – Powiedziała Pani Doktor podnosząc w dłoniach swojego potwora. Siedział w fotelu w rozkroku. Jej olbrzymi kutas, pokryty żyłami, chyba nigdy nie opadał. Teraz miał dodatkowo założoną metalową, szeroką tuleję z kołnierzem u nasady. Kołnierz zapierał się o łono i wspomagał utrzymanie ciężkiego, długiego narządu w poziomie. Tuż za głową kutasa była szeroka opaską z gumy lub skóry. Bardzo ciasna. Głowa wyglądała jak na cienkiej szyi. Kołnierz jej rozchylił się szeroko.
- Weź po drodze z łazienki tego lateksowego, czarnego kutasa, co stoi na stoliku. – Dodała, gdy wstałam z łoża, chcąc podejść. Udałam się do łazienki. Pełno tu było różnych „zabawek” i sprzętu. Na stoliku sterczał wielki, bardzo gruby, błyszczący kutas z lateks na szerokiej podstawie. Był masywny i ciężki. Podeszłam do Pani Doktor z tym narządem.
- Postaw go, mała, na podłogę o tutaj i siadaj na nim. Zaraz się napijesz. – Mówiła i pokazując miejsce na postawienie przyrządu. Było to między jej rozwartymi udami, naprzeciw trzymanego kutasa. Powoli marszcząc brwi i buzię siadłam tak jak kazała. Pochyliłam się w stronę łba jej kutasa.
- Otwórz szeroko buzię i połykaj. – mówiła wsadzając mi głowę kutasa w otwarte usta. Nie wsadziła głęboko. Poczułam tryskające siku i zaczęłam łykać szybko. Szybko jak najszybciej, aby nic nie uronić. Ale i tak nie nadążałam. Byłam cała zalana po cycuszkach. Pani Doktor. Przestała sikać i powoli wsadziła mi kutasa w gardło.
- Teraz ruszaj dupcią, ruszaj i pij. – rozkazała, Zaczęłam poruszać dupką w górę i w dół nadziana na przyrząd lateksowy. Jednocześnie poczułam ciepły mocz wlewany prosto do żołądka. Kutas Pani siedział w szyi uszczelniając ją. Nie musiała się specjalnie wysilać z połykaniem bez obawy wycieku na zewnątrz. Podskakując na grubym narządzie z lateksu wypiłam wszystko, co Pani Doktor mi dała. Wysikała, wyjęła mi kutasa z buzi.
- No i jak napiłaś się? – Spytała podnosząc mi buzię za brodę do góry.
- Tak, Pani, suczka napiła się i bardzo dziękuje Pani. – Powiedziałam cicho i wyraźnie.
- No dobrze. Mamy trochę czasu jeszcze zanim Grażyna dojdzie do siebie. Possij mi kutasa, tylko nie zapominaj skakać na tym z lateksu. – powiedziała podając mi do ssania swojego kutasa. Grzecznie wzięłam do buzi. Uwielbiam każdego kutasa niezależnie od kształtu i rozmiarów. TWOJEGO TEŻ UWIELBIAM, TYLKO TY JESZCZE O TYM NIE WIESZ, BO NIE PRÓBOWAŁEŚ MNIE. Zassałam zgrabnie. Jego rozmiar uniemożliwiał zastosowanie pewnych technik obciągania, ale cudownie się nadawał do techniki „wirujących pierścieni”. Mocna technika, nieumiejętnie zastosowana doprowadza do szybkiego niekontrolowanego wytrysku chłopca. Dlatego bardzo się starałam nie przesadzić, choć momentami musiałam stopować, bo Pani odchylona w tył, z odrzuconą głową i otwartymi szeroko ustami, jęczała coraz spazmatycznie. Z dołu widziałam jej falujący brzuch, wymiona z sztywnymi dójkami. Wszystko to pracowało i falowało.
- Och, och, suczko, suczko. Och, och Mariolko, och, och. Kocham ciebie, kocham. – Jęczała w kółko Pani Doktor. Cały czas pracowałam energicznie swoją szeroką dupcia na tym sztucznym kutasie. Było cudownie. Nie wiedziałam czy mogę spowodować wytrysk Pani. Nic nie powiedziała. A teraz to już prawie odleciała. A co tam, pomyślałam, niech się dzieje, co chce. Najwyżej mnie zbije i poskarży Mojej Pani. Będzie bolec, ale co się napiję słodziutkiego soczku to moje. Byłam bardzo podniecona. Zwiększając naciski i modulując rytm czułam zbliżający się moment. Musiałam uważać, aby gdy Pani będzie pompować, ja już muszę być nasadzona do przełyku. Technika „wirujących pierścieni” nie pozwala na jednoczesną stymulację i łykanie. Potem trzeba użyć techniki „ sztywnego przełyku’, aby pobudzać nadal wytrysk.
- O jez…ooooo ghhhhhyyyyhhh ummmmmm hoooooo! – Krzyknęła Pani spinając się mocno i wyginając w górę. Musiałam szybko się podnieść, aby jej kutas nie wyrwał się z mego gardła. Poczułam skurcze kutasa i silny, ciepły, słodkawy sok zalał mi usta i przełyk. Miłe ciepło rozeszło się w żołądku. Leciało i leciało. W końcu pompowanie ustało. Po cichu powoli wysunęłam kutasa z ust i siadłam całkiem dupcią na tym lateksowym. Przybrałam pozycje i minę skruszonej suczki. Jedną z, wielu, które mam opanowane do perfekcji, i które nie raz uratowały mnie z opresji, gdy narozrabiałam, przed Moją Panią. Czekałam, co będzie. Będzie nauka i lanie czy uda się. Powoli Pani Doktor dochodziła do rzeczywistości.
-, Co, cccco, too by byłoo. Mariolka! – Zawołała patrząc przytomniej. Oj będzie lanie. Skóra ścierpła mi na pupie.
- Mariolka! – Powiedziała Pani Doktor, robiąc groźną minę i podnosząc mi głowę za brodę.
- Mariolka, patrz mi w oczy! – Rozkazała. Podniosłam zalękniony wzrok, trzymając paluszek w buzi, z mina niewiniątka. Popatrzyłam i szybko opuściłam w dół.
- Patrz mi w oczy, jak mówię. – Powtórzyła cicho aż bardziej skóra ścierpła na mojej białej pupie i dostałam gęsiej skórki na ciele. Ona to zauważyła. Lekki uśmiech musnął jej twarz. Nie byłaby sobą, gdybym tego nie zauważyła. Tylko Moja Pani mnie zna na tyle, że wie, iż umiem patrzeć nie patrząc. No chyba się udało. Pomyślałam. Pani Doktor nadal trzymała mnie za brodę.
- Coś ty, mała, zrobiła, co. Mów. – Poleciła
- Ja, co, no tego, nic. Samo wyskoczyło. – Szepnęłam z niewinną miną.
- Samo! Wyskoczyło! Ha, ha! – Zaśmiała się Pani Doktor
- No właściwie to masz rację. Wyskoczyło samo. A ja ci tego nie zabroniłam. A smaczne było, chociaż? – Mówiła
- Och. Och, cudowne, przepyszne, ach. Musiałam tak lubię. Przepłaszam. Sunia bałdzo, bałdzo przepłasza Panią Doktor. Już nigdy, nigdy. Teraz płosze ukarać mocno, mocno suczkę. Jest niedobrą suczką. Czy mam iść do łazienki i przygotować się do kary? – Wybuchłam słowami i łzy pociekły mi po buzi.
- Nigdzie nie pójdziesz. Siedź tu. A właściwie nie siedź tylko, choć tu do mnie na kolana. – Powiedziała Pani Doktor. Hura udało się zakrzyknęłam w duchu pakując się już bezceremonialnie dupcia na uda Pani. Pod spodem poczułam jej twardy narząd. Błyskawicznie wlazłam jak to ja i przytuliłam się do jej wymion tak jak do cyców Mojej Pani. Zaczęłam swoje mruczenie. To ją chyba ciut zaskoczyło. Jeszcze nigdy nikt tak nie siedział u niej na kolanach i tulił się ufny i bezbronny. Objęła mnie i głaskała po włosach. Całowała i pieściła delikatnie. Bardzo się to jej spodobało.
- Mała, śliczna, grzeczna suczka. – Szeptała.
- Cyca, sunia płosi cyca. – Cichutko pisnęłam zaglądając je w oczy. Pani Doktor nic nie mówiąc podniosła jedno wymię i ujmując dwoma palcami, tak jak robi to karmiąca matka, dójkę wsadziła mi ją rozchylone usta. Natychmiast pociągnęłam i po chwili zaczęłam pić delikatnie trykając nosem wymię. Zamknęłam oczy i ssałam, cichutko popiskując z rozkoszy. Pani Doktor też musiało zrobić się przyjemnie, bo objęła mnie mocniej i położyła głowę na oparciu fotela. Oczy miała przymrużone z rozkoszy i cos tam do siebie mówiła. W takiej to pozycji zobaczyła nas Pani Grażyna podnosząc się z łoża. Była totalnie zaskoczona. Pani Doktor posłyszała szelest gumy i otworzyła oczy.
- O ofiara seksu z Mariolka odżyła? – Powiedziała szeptem z uśmiechem
- C, cco to było? Takie cudownie bajecznie rozkosznie. Mówiła leniwie wyginając grzbiet i przeciągając się.
- A ni by, co? Padłaś ofiarą tego tu ślicznego stworzenia. Wykończyła ciebie a potem dorwała się do mnie i masz teraz efekt. Śpi i mruczy ciągnąc cyca. A wygląda tak słodko i niewinnie. Mała wampirzyca. Wszystkie siły i soki umie z ofiary wyciągnąć. – Mówiła łagodnie Doktor gładząc moje włosy. To mnie rozbudziło. Strzyk wymienia wyskoczył z buzi, zaśliniony.
- O obudziła się nasza pogromczyni. – Dodała Pani Doktor uśmiechając się słodko.
- Pewnie chcesz teraz seksu, suczko, co? – Spytała
- Tak, tak, seks, seks, bałdzo sunia chce być ruchana. – Powiedziałam cicho.
- Dobrze, wezmę was dwie. – Oznajmiła Pani doktor. Rozłożyła na łożu dziwna uprząż skórzaną. Pani Grażyna znała to, więc od razu położyła się brzuchem na nią wypinając dupę i cipkę. Uda miała razem. Mnie Pani Doktor ułoży plecami na plecach Pani Grażyny z głowa odchylona w tył na jej dupce. Zapięła pasy uprzęży spinając nasze ciała razem. Moja głowę odchyliła bardziej i przymocowała paskami. W usta wsadziła skórzany rozwieracz. Tak duży, że ledwo wszedł i bolały mnie rozerwane prawie szczęki. Ramiona Pani Grażyny były rozpostarte na boki i przymocowane do ramy tego przyrządu. Dodatkowo uda Pani Grażyny były ***ęte razem pasem. Chodziło ** by była jak najciaśniejsza. Teraz cała ta piramida ciał była stabilna. Pani Doktor posmarowała otworki Pani Grażyny. Zbliżyła swego ogromnego chuja do jej malutkiej pochwy. Podniecająco wyciśniętej udami. Pchnęła. Weszła kawałek. Pani Grażyna krzyknęła. Mała pizdeczka jest bardzo ciasna. Następne pchnięcie i krzyk. Wielki łeb narządu Pani Doktor jest już w środku. Znowu stop. Słyszę mocne sapanie Pani Grażyny i czuje jak podrzuca dupką. Pani Doktor zaczyna kopulacje. Nie wychodzi z mini cipki Pani Grażyny. Tak krzyczy, błagając o litość, które nie otrzymuje. Szarpie się a ja z nią uwiązana. Wreszcie Pani Doktor wychodzi z Grażyny i nim się zorientowałam już gwałtownie, dusząc się przyjmuje w gardło ten narząd. Moja szyja wygląda jak pyton, co połkną kozę. Widać jak grubieje tam, gdzie kutas Pani Doktor dociera. Porusza się jak tłok. Puszczam gęstą ślinę i mleko, co wypiłam. Już nie bardzo wiem, o co chodzi, gdy wreszcie z ogromnym „hyyyypppp” zaciągam haust powietrza. Jestem wolna na chwilę. Teraz słyszę pisk Pani Grażyny i widzę w lustrze jak kutas Pani Doktor zagłębia się w ciasną dupę. Znika łeb, znika podąża żylasty trzon i ten znika prawie cały. Przyznam się, że zaskoczyła mnie głębokość dupy Pani Grażyny. Wejście takie maciupkie a rozciągliwe za nim głębia jak Rów Mariański. Pewnie wejście do kiszki też jest rozepchane. Jak wspomniałam, Pani Grażyna jest do wyłącznego używania przez Panią Doktor z uwagi na niedorozwój i ciasnotę narządów. Dupa Pani Grażyny przeszła długie męczarnie zanim kutas Pani Doktor ponownie zagościł w moim gardle. I tak długo, bez ustanku, bez litości i końca. Ja i Pani Grażyna już tylko leżałyśmy cicho. Mnie bolało gardło a ja pochwa i dupa. Pani Doktor dwa razy spuszczała się. Trzeba przyznać, że sprawiedliwie raz w dupę Pani Grażyny i d**gi w moje gardło. Na koniec wysikała się jeszcze w dupę Pani Grażyny i trochę w pizdeczkę. Leżałyśmy jeszcze długo tak złączone a Pani Doktor cos robiła w łazience. Potem uwolniła nas z pasów. Spadłam bezwładnie obok stękającej Pani Grażyny. Piekło mi gardło. Pani Doktor dała mi coś do picia. Powoli ból mijał i powracał głos. Obrzmienie zeszło po dwóch godzinach. Pani Doktor pomacała mój worek wypełniony oliwą. Wchłaniała się bardzo wolno. Za to cipa w dupce odzyskała czucie i sprężystość, choć nadal wisiała ze szpary. Gdy doszłyśmy do siebie z panią Grażyną to wszystkie trzy poszłyśmy do łazienki. Tam czekała nas niespodzianka. Wielka wanna kolista wypełniona po brzegi cieplusią wodą z mnóstwem różowej, pachnącej cudownie piany. Pluskałyśmy się i rozrabiały doprowadzając jedna d**gą do orgazmów ręcznie. Pani Doktor i Pani Grażyna losowały, którą pierwszą mam doprowadzać do orgazmu. Potem obie robiłyśmy cuda, abym też miała orgazm. Prędzej mam orgazm odbytniczy niż genitalny. W tracie zaba*****annie robiłyśmy sobie lewatywy czyszcząc się dokładnie i w środku. Najpierw wycierałyśmy się wzajemnie z panią Grażyną. Dokładnie wycierałam jej cycuszki, cipeczkę i dupcie tak długo aż dostała ponownie orgazmu. Pani Doktor w tym czasie siedziała w wannie i przyglądała się nam obu, zachwycona. Potem stała a my wycierałyśmy jej prześliczne ciało. Długo pieściłam mięciutkim białym ręcznikiem jej wymiona i strzyki. Tak bardzo działają na mnie. W tym czasie pani Grażyna wycierała jej dupę, uda i kutasa, który powolutku opadał. Pani Doktor stała cicho z przymrużonymi oczami. Mruczała i stękała. Jej wymiona zaczęły falować. Popatrzyłyśmy na siebie z Panią Grażyną i uśmiechnęłyśmy się porozumiewawczo. Kontynuowałyśmy osuszanie ciała pani Doktor, dokładnie i szczegółowo. Teraz jej wymiona, znowu pełne mleka falować zaczynały coraz mocniej. W końcu zaczęła jęczeć mocno. Dostała potężnego orgazmu. Musiałyśmy ja złapać, bo zwaliłaby się bezwładnie na podłogę, gdyż nogi jej odmówiły utrzymania tego cudnego ciała. Leżała dłuższa chwilę oparta o Panią Grażynę, nagusieńka z rozchylonymi udami, kutasem spoczywającym na podłodze. Wielkie wymiona były rozchylone ba boki. Obok pełniutki pucharek jej spermy. Zawsze trzeba mię go pod ręka, gdy Pani Doktor ma się spuszczać. Wykonywałam masaż rozprowadzając energie orgazmu po całym ciele, aby uzdrawiała. Pani Doktor powoli doszła do świadomości.
- Teraz wypijcie wspólnie mój soczek i posprzątajcie w pokoju. Przygotujcie łoże na noc. Ja muszę iść na dół do sióstr. Zaraz przyjadą właściciele po pacjentów. – Wstała, nałożyła na gołe ciało błękitny przeźroczysty szlafroczek do pół uda i pantofelki na płaskim obcasie. Pobiegła na dół do gabinetu. Pani Grażyna i ja zabrałyby się za sprzątanie, mycie i dezynfekcje przyrządów, układanie ich równo i na półkach, stole i wieszając każdy na swoje miejsce. Umyłyśmy wannę. Czarny gumowy podkład z łoża i podłogi po wymyciu wydzielin i wysuszeniu spakowałyśmy do przeznaczonych ku temu skrzyń. Łoże zasłałyśmy błękitnym prześcieradłem i położyłyśmy poduszki i podusie oraz kołdrę. Wszystko w różowym, ślicznym kolorze. Ozdobione koronkami, w misie i króliczki. Patrzyłam zdziwiona jak Pani Grażyna rozkłada na pościeli pluszowe przytulanki, misia, zajączka, smoka i lalkę. Zauważyła mój pytający wzrok.
- To nie dla Pani Doktor. To wszystko te róże, błękity, misie i zajączki są dla ciebie. Pani Doktor powiedziała, że do twarzy ci w różowej pościeli i że lubisz takie zabawki. Prawda? – Wyjaśniła
- Tak lubię, luzowy kolol i mieciusie Przytulanki. – Odparłam pieszczotliwie.
- No dobra. Teraz siadaj tam przed lustrem. Muszę doprowadzić ciebie do ludzkiego wyglądu, bo jesteś skołtuniona. – Poleciła. Siadłam przed wielka gotowalnią Pani Doktor. Syczałam i piszczałam, gdy Pani Grażyna rozczesywała moje poplątane, długi, czarne loki. Po długim trudzie i walce z moja urodą udało się Pani Grażynie dotrzeć do zwycięskiego końca, z ogromnym sukcesem. Jak zwykle byłam śliczna. Ubrałam błękitną bieliznę. Staniczek, który stawiał poziomo moje cycuszki, pas, pończoszki, czerwone figi. Granatową, plisowaną, kusą sukienkę. Widać było kawałek dupci i krocza z wypukłością. Na górę cienka biała bluzka z bufiastymi, krótkimi rękawkami. Całość zamykała ciemnogranatowa aksamitna obroża, wysadzana białymi kamykami. No i łańcuszek srebrny na kostkę lewej nóżki i srebrne bransoletki na nadgarstki rąk. W uszach miałam podłużne srebrne kolczyki z karmazynowymi kamykami. Co pięknie kontrastowały z moimi lśniącymi lokami. Na stopy czerwone szpileczki na średnim obcasie. Byłam zjawiskowa jak powiedziała Pani Grażyna. Siedziałam grzecznie jak przystało na dobrze wychowana suczkę i czekałam aż Pani Grażyna też się wystroi. Ubrała obcisły, aksamitny, ciemnogranatowy strój. Opinał jej dokładnie całe ciało. Przez otwory wystawały jej malutkie cycuszki a na dole pizdeczka. Z tyłu było wycięcie na dupcie. Na szyi miała bordową, szeroka aksamitka z czerwona róża z boku. Przedtem jednak leżała na łożu a ja, pod jej dyktando, malowałam jej cipkę i dupcie. Cała cipka, dookoła na czerwona a wnętrze na czarno. To samo w dupce. Cały rów na czarno a otwór na czerwono. Dodatkowo jaskrawo pomarańczowe strzałki jedna wskazująca łechtaczkę a d**ga wejście do dupci. Cycuszki pomalowała sobie sama. Cała na różowo a sutki na ciemny brąz. Wyglądała ładnie i bardzo seksownie podniecająco.
-, Co się dziwisz idziemy na kolację. – Wyjaśniła widząc moje zdziwienie. Weszła Pani Doktor. Popatrzyła na mnie i na Panią Grażynę.
- No jesteście już gotowe. Ślicznie wyglądacie. Ty mała jak dziewczynka ze szkoły. Grażyna, super, seks jak zawsze cudna. Wszyscy pacjenci zabrani, finanse rozliczone. No a teraz zróbcie coś ze mną. – Powiedziała zrzucając szlafrok i siadając przed lustrem gotowalni. Zabrałyśmy się do roboty, a dokładniej to Pani Grażyna. Ja tylko latałam podawałam, co trzeba lub trzymałam, co trzeba. W końcu Pani Doktor wyglądała perfekcyjnie jak bogini. Ubrana w podobny, obcisły kostium jak Pani Grażyna, tylko koloru kaszmirowego. Wielkie twarde, pełne znowu wymiona sterczały nagie z przodu, rozchodząc się na boki i lekko w dół opadając. Pomalowane były na czarno, błyszcząco. Strzyki wymion były koloru fosforyzującej czerwieni. Wielki gruby. Teraz opadły kutas z nagim łbem zwisał tuż przed kolana. Trzon był pomalowany na granatowo a sam łeb na czerwono. Wielka pupa była koloru brązowego a rów i odbyt jaskrawe jak u pawiana. Kasztanowe włosy, w misternych, lśniących lokach pokrywały plecy, ramiona i częściowo wymiona. Wyglądała nieziemsko. Pani Doktor siedziała w fotelu, pani Grażyna wyszła z pokoju, aby pomóc pozostałym siostrom w przygotowaniach, a ja jak to suczka z lewej na podłodze. Położyłam głowę na udzie Pani Doktor a ona pieściła mi loczki. Rozmawiałyśmy o wszystkim. Pani pytała a ja odpowiadałam grzecznie. Opowiedziałam o swoim pierwszy Panu, Panu Piotrze i o mojej kochanej przyjaciółce Kasi oraz o Mojej suczce Juli. Juli ją bardzo zainteresowała i zdziwiła, że ja, suczka mam, swoją suczkę. Musiałam jej objaśniać, o co chodzi i jak walczyłam o Julię z Mistress Lady Katrin. Pani Doktor powiedział, że słusznie Juli mi się należy, bo byłam bardzo odważna występując, jako suka wbrew woli Mistress. Jednocześnie mądra, bo dobrze rozegrałam stare kanony. Nagle odezwał się miły głos dzwonka różowego telefonu. Pani Doktor dała mi znak i szybko pobiegłam i podałam jej słuchawkę. Słuchała milcząc i tylko się uśmiechając.
- Dobrze, już idziemy. Jesteście takie kochane. Dziękuje wam. – powiedziała wyłączając telefon. Zaniosłam, w podskokach, słuchawkę na miejsce. Znowu byłam szczęśliwą sunią. Pani Doktor popatrzyła na moje wyczyny i roześmiała się.
- Jowita, Twoja Pani musi być bardzo szczęśliwa móc widzieć ciebie codziennie rozrabiającą. – Powiedziała. Spiekłam mocnego raka. Poszłyśmy. Ja na smyczy z tyłu. W salonie wszystko czekało. Nakryty stół, przyćmione światła i cicha muzyka. Siostry były ubrane i pomalowane podobnie jak Pani Grażyna, tylko każda na swoje kolory. Narządy nagie wypięte przez otwory. Stały w szeregu. Gdy weszłyśmy ukłoniły się nisko. Pani Doktor podchodziła do każdej. Siostra całowała ją w wewnętrzną część dłoni a Pani Doktor w czoło każdej z nich. To mnie zaskoczyło, przyznam. Pocałunek w wewnętrzną cześć dłoni jest obowiązkiem suki względem Jej Pani. A więc siostry to nie tylko siostry, ale suki. Następnie Pani Doktor zasiadła na rzeźbionym krześle a suki-siostry na zwykłych. Znowu była zdziwiona. Stół nie miał wyróżnionego, honorowego miejsca jak stoły prostokątne. Był OKRĄGŁY! Niesamowite! Kto nie wie, o co chodzi to nie zrozumie. Jedynym wyróżnieniem Pani było krzesło i to jak zwracano się do niej. Ja siedziałam z lewej strony na ładnym kocyku i poduszce, na podłodze, przy nodze Pani. Miałam dobry widok na Pani wymiona i dójki oraz na łagodnie opadający w dół kutas. Obok mnie, na różowej serwetce, stał mój talerzyk i leżały przybory do jedzenia. Nieopodal kryształowy puchar i kieliszek na wino. Siostry-suki, z uwagi na swoją rolę, stały wyżej ode mnie, w hierarchii, dlatego mogły siedzieć z Panią przy stole. Ja jestem tylko zwykłą suczką, co prawda mam stopień „Supreme” ale to nie daje mi prawa do zasiadania przy stole. Nie, nie jest mi z tym źle czy przykro. Dobrze znam swoje miejsce i powinności i jestem szczęśliwa. Zapadła cisza. Pani Doktor wygłosiła krótką mowę, dziękując swoim sukom za fachowość, dokładność w wykonywaniu obowiązków oraz za wierność w każdym aspekcie. Ponieważ tydzień się skończył, więc podsumowała wyniki, nie tylko finansowe. Każda z Jej suk dostała premię, ponadto są prezenty, które zostawili zadowoleni właściciele pacjentów. Ja zwykle nie dzieliła je. Muszą to zrobić same jak zawsze w takich wypadkach robią. Na koniec zezwoliła wszystkim Swoim sukom na swobodne odzywanie się.
- A ty Moja śliczna radości – zwróciła się do mnie – jak coś będziesz chciała to dotknij mnie. Nie obawiaj się niczego. Pamiętam, że tu jesteś. Suka Katarzyna wstała i podziękowała Pani Doktor z miłe słowa, premię, prezenty i za dotychczasową opiekę. Gorąco zapewniła w imieniu wszystkich suk o wielkim oddaniu, wierności i dochowaniu całkowitej dyskrecji. Wszystkie suki pochyliły głowy w wyrazie szacunku i zgody. Potem napełniono kieliszki winem. Mnie też nalano wina. Pani wzniosła toast i wszyscy wypiłyśmy. Na tym zakończyła się nudna część oficjalna. Nastąpiła część rozrywkowa. Pani i jej suki jadły i rozmawiały. Mnie Pani podawała to, co chciałam. Jak zwykle dużo nie jadłam tylko spoglądałam pożądliwym wzrokiem na przepełnione mlekiem wymię Pani i na wielki strzyk wiszący, w moim kierunku, pod Pani ramieniem. Wymiona były bardzo napełnione. Ciężko ciągnęły w dół, kołysały się powoli przy każdym ruchu Pani. Wtedy Pani marszczyła czoło w dotykała je dłonią. Było gwarno i wesoło. Opowiadano zabawne zdarzenia i sytuacje, które miały miejsce w trakcie zabiegów. Powoli wino rozgrzewało. Mnie Pani nie nalewała za często. Z reszta ja nie przepadam za *******em w jakiejkolwiek postaci. Wolę inne płyny. Siedziałam z głową na udzie Pani gapiąc się w dójkę wymienia nade mną. Co jakiś czas, na jej czubku pojawiała się rosnąca biała kropla. Rosła, rosła i bęc leciała w dół. Ja tylko na to czekałam z otwartą buzią i wysuniętym języczkiem. Wtedy mruczałam zadowolona. Pani to obserwowała od pewnego czasu.
- Chcesz cycka, suczko? – Spytała
- Tak, bałdzo chce. Odpowiedziałam patrząc z dołu w jej śliczne oczy. Pani nie przerywając rozmowy, obróciła się z krzesłem w moim kierunku, lekko nachyliła, obniżając wymiona. Jedną dłonią uniosła lewe wymię a d**ga ujęła gruby strzyk między dwa palce i podała mi go w otwartą buzię. Zaczęła ssać i jak zawsze odruchowo trykać noskiem cyca. Poleciał słodki cieplusi płyn. Pani aż zasyczała, gdy poczuła jak wyciągam mleko z wymienia.
-, Ale ta mała łapczywa. Jak ciągnie. Aż szczypie. Jest rozkosznie. – Mówiła do swoich suk. Te patrzyły na scenę karmienia.
- Taka duża suka a jak dziecko. Cyca, cyca! – Zażartowały. Wszystkie się roześmiały.
- Może i ona fizycznie jest dorosła i duża, nawet bardzo duża, ale w środku to mała dziewczynka, i to bardzo słodziutka. Jej Pani karmi ją cyckiem trzy razy w dzień i raz w nocy. Właściwie to ona nic innego nie je. Dostaje tylko minerały i coś tam jeszcze, jako uzupełnienie. Widzicie same, jaka jest zaokrąglona tu i tam. To od Pani pokarmu. Jest ciut za tłuste dla niej. Tak rozmawiały a ja mruczałam i ssałam łapczywie. Nie wyssałam wszystkiego. Tylko tyle by wymię przestało boleć Panią. Delikatnie, ale stanowczo Pani zabrała dójkę lewego wymienia a podała prawą. Dalej ciągnęłam jakby nigdy nic, z zamkniętymi oczami. Gdy i te wymię przestało doskwierać Pani, zabrała mi z ust dójkę i siadła prosto do stołu. Ja siedziałam i oblizywałam się rozkosznie.
- Patrzcie jak się oblizuje smakowicie. A to spryciara. – Zaśmiały się suki Pani. Pani podała mi ciasto z kremem. Bardzo lubię słodkości. Jadłam milcząc. W pewnej chwili zachciało mi się pić. Ujęłam kryształowy puchar i podstawiłam pod wiszący łeb kutasa jak pod kran. Delikatnym ruchem masowałam trzon. Pani spojrzała i uśmiechnęła się. Potem poleciał złoty płyn.
- Już. – Oznajmiłam. Gdy puchar był napełniony. Wyciek płynu zatrzymał się. Spadło kilka kropel jeszcze. Pani poczuła się lepiej z mniej napiętym pęcherzem. W trakcie kolacji, ilekroć Pani czuła potrzebę dawała mi znak a ja napełniałam pucharek i piłam. Gdy już nie mogłam pić Pani pozwalała mi odnosić siku w dużego szklanego naczynia w kącie salonu. Do tego naczynia robiły siku siostry. Kucały, przykładały plastykowa obejmę z rurą do pochwy i siusiały a siusiu leciało do naczynia. Pani nie miała pochwy, więc dla niej była plastykowa tuleja z wężem nakładana na kutasa.
W pewnym momencie Pani wstała. Wszystkie suki też.
- Dziękuję wam, Moje Kochane za cotygodniowa kolację. Teraz udam się z tym trzpiotem do siebie a wy kontynuujcie zabawę. – Mówiła patrząc na nie i na stół w kącie z rozłożonymi w pogotowiu „zabawkami”. Poszłyśmy na górę. W pokoju- sypialni zmyłyśmy makijaż. Potem w łazience zmyłam Pani farbę z ciała. Pani zrobiła mi dwie lewatywy a potem ja zrobiłam Pani. Umyłyśmy ząbki. Odświeżyłyśmy się i pachnące, nagie wróciłyśmy do sypialni. Pani weszła na łóżko a ja, zwyczajem suki zaczęłam się mościć na kocu na podłodze.
-, Co ty tam robisz, gdzie jesteś? – Zawołała Pani nie widząc mnie.
- Och, wybacz. Zapomniałam ci powiedzieć. Śpisz na łóżku ze mną. – Mówiła śmiejąc się i patrząc z góry na mnie. Zgrabnie wskoczyłam na łóżko i wlazłam pod kołdrę, przywierając całym ciałem do Pani Doktor. Tak jak to robiłam z Panią. Położyłam buzię na jej wymieniu. Leżałyśmy. Było jej i mnie cudownie. Gładziła mnie po głowie, buzi i ramionach. Rozmawiałyśmy szeptem, powoli. Pytała mnie zwłaszcza o Julię. Bardzo ją ona interesowała od pierwszej chwili, gdy wspomniałam o niej. Musiałam jej opowiedzieć dokładnie wszystko. Jak ona jest, jak wygląda, jak zbudowana, opisać narządy dokładnie. Jej preferencje seksualne i aktywność. Szczególnie ja zainteresował fakt, że Moja Juli jest obojnakiem. Pytała czy można ją ruchać w dupkę, cipkę i usta. Powiedziałam, że tak, co ją ucieszyło. Pytała o wyniki nauki w Instytucie Suk Ekskluzywnych, oraz kiedy kończy naukę. Interesowało ja szczególnie czy już wybrała dla siebie Panią, a może nikogo będzie sama. Dobrze orientowała się, że suczka przed końcowym egzaminem musi się określić. Moja Pani przedstawia jej listę wybranych przez siebie kandydatów lub kandydatki na Pana, Panią dla danej suki. Moja Pani kieruje się tylko i wyłącznie dobrem przyszłym suczki. Wiem, że nie cierpi i za żadne skarby nie odda suczki w ręce sadysty, chama, brutala czy innego dziwaka zwyrodnialca. Suczki w Instytucie znają wszystko z seksu praktycznie, ale to nie oznacza, że mają cierpieć. W końcu suczka może oznajmić, że nie wybiera nikogo, chce być sama. Jej wola jest uszanowana. Powiedziałam, że Julia jeszcze nikogo nie wybrała. Ma jeszcze czas. Wkrótce dostanie oficjalną listę osób starających się o nią, zatwierdzoną przez Jej Ekscelencję Madame Jowitę. Ucieszyło to Panią doktor niezmiernie. Mówiła, że chciałaby mieć bardzo podobną suczkę jak ja. Z tego, co jej opowiedziałam to wynika, że taką jest właśnie Julia. Na moje pytające spojrzenie odpowiedziała:
- Nie obawiaj się dziecko, miałaby ze mną bardzo dobrze. Podobnie jak ty ze swoją Panią. Poznałaś mnie już chyba na tyle i odczułaś sama, jaki mam charakter. A i obie byłybyście blisko siebie. Mogłybyście się widywać nie tylko na przyjęciach, ale i poza, kiedy zechcecie. Porozmawiam z Jowitą o niej, koniecznie. Co myślisz o moim zamiarze? – Spytała
- Nie ja decyduje o tym. To Moja Pani. A właściwie sama, niezależnie Julia. Taka jest tradycja Instytutu. Moja Pani może jedynie porozmawiać z nią, ale nie wiem czy to nie będzie wbrew surowym nakazom w tym względzie. Ja sama, jak Pani chce opowiem jej o Pani. To nie złamie zasad Instytutu. Wiem, jaka Pani Doktor jest dobra i sprawiedliwa, łagodna i kochająca. Jestem całkiem pewna, że Juli będąc z Panią będzie tak samo szczęśliwa jak ja z Moja Panią. Tylko nie wiem jak to będzie, bo… - tu zamilkłam.
- No, co chciałaś powiedzieć, malutka, co? – Mówiła łagodnie, pieszcząc mnie.
- No, bo Pani Doktor ma już aż trzy suczki, ale one nie są z Instytutu, a Moja Juli nie jest ułożona do bycia jedną z wielu w haremie. Z resztą Stary Kodeks zakazuje posiadania d**giej suczki. Przepłaszam, nie chciałam. – Skończyłam dodając.
- Ach, o to ci chodzi. Nie bój się o nią Moje dziecko. Julia nie będzie jedną z wielu. Będzie ta jedyną, Moją, upragnioną sunią. Te trzy suczki, owszem kocham je i lubię, ale to jest całkiem inne powiązanie. Powiedziałabym służbowe. Owszem jestem blisko z Grażyną, lecz tu chodzi o jej budowę, a raczej niedorozwój narządów. Ciasnotę. Gdyby Juli wybrała mnie to z pozostałymi relacje się zmienią radykalnie i wiem, że one o tym wiedzą, bo wielokrotnie mówiłam im o tym, że szukam dla siebie tej jedynej. Chyba mi wierzysz? – Spytała na koniec.
- Tak wierzę Pani Doktor. Nie wiem, czy Pani Doktor wie, że gdy suczka wybierze kogoś a ten zaakceptuje jej wybór to istnieje pewien okres czasu, wiem, że dosyć długi, w którym to czasie każda ze stron może zrezygnować. Suczka nie musi niczego wyjaśniać i nie ponosi żadnej kary za to. W tym też czasie związek jej i właściciela jest pod ścisłą opieką i obserwacją „Obserwatorów” Instytutu. Nikt nie wie, kim i gdzie oni są. - Wyjaśniłam
- O, tego nie wiedziałam. – Przyznała. Jeszcze porozmawiałyśmy trochę.
- Chcesz Mariolka, abym cię wyruchała przed snem? – Spytała Pani Doktor patrząc na mnie.
- Tak, bałdzo pragnę, mocno w dupkę, Pani Doktor. – Odparłam spoglądając na nią. Czułam jak jej kutas rośnie.
- Połóż się na boku i podciągnij uda. – Powiedziała
Wykonałam. Poczułam chłód żelu. Kutas był już prawie sztywny. Pani Doktor przyłożyła łeb kutas do mojej dupki i pchnęła ostro.
- Ooooo, aaaaoooohhhh! – Pisnęłam. Z rozkoszą czułam jak wielki kutas powoli zagłębia się we mnie. Rozpycha zwieracz kiszki i penetruje ją głęboko. Pani Doktor ruchała powoli, sennie. Leżałam z wypiętą dupcią i przeżywałam te namiętne powolne ruchanie. Było cudownie. To była inna Pani Doktor, wrażliwa i kochana.
- Och jak dobrze, jak dobrze suni. Kocham Panią bałdzo Pani Doktor, kofam. Jak dobrze. – Jęczałam w rozkoszy
- Ja też ciebie kocham suczko. Jesteś taka milusia, śliczna, rozkoszna. Ruchanie ciebie to szczęście dla mnie. – Odwzajemniała Pani Doktor. Ruchała mnie długo i namiętnie.
- Chcesz teraz na konika, sunio? – spytała
- Och tak, tak, na konika. – Wyjęczałam. Wielka oślizła, pała sztywno sterczała w górę, gdy Pani Doktor położyła się na plecy. Teraz dopiero zobaczyłam jak wielka i długa. Jak ja ją wsadzę, przemknęło mi przez głowę. Uniosłam się i kucnęłam unosząc wysoko dupę i celując otworem na łeb kutasa. Powoli z jękiem opadałam w dół. Musiałam się dobrze nadąć, gdy łeb kutasa wchodził w kiszkę. Był tak długi, że musiałam go zawsze brać w kiszkę. Wreszcie siedziałam na udach Pani Doktor. Ona jęczała cały czas w ekstazie. Powoli podnosiłam się i opadałam rytmicznie do końca. Tarcie było potworne. Obie otrzymywałyśmy niesamowite doznania. Nie mogłam podskakiwać, bo by mnie rozerwało. Taki w miarę powolny ruch w górę i dół umożliwił mi użycie techniki „uścisku ręki”. Technika powodująca ekstremalne doznania. Już po kilku suwach w tej technice Pani Doktor z jęku przeszła w ciche piszczenie. Czułam wyraźnie narastający żar w dupce. To się nazywa „rozpalanie pochodni”. Było coraz cieplej i coraz głośniej ze strony Pani Doktor. Ja stękałam i sapałam z wysiłku. Rozkosz niesamowita. Usiadłam bezwładnie na bita do końca i zaczęłam w tej pozycji posuwać dupką w tył i przód zaciskając odbyt mocno. Czułam jak twardy kutas wygina się we mnie. Wyraźnie widziałam przez skórę jak daleko siedzi we mnie. „Technika złamanego drąga” doprowadziła Panią Doktor do krzyku Spinała ciało. Zaciskała uda i dupę potęgując nieświadomie doznania. Wymiona, podobne workom zwisały po bokach.
- No, no, nieme, noooo oooo!!! – Krzyczała nie wiedząc, co. Rzucała na boki i unosiła głowę z zamkniętymi oczami i otwartymi ustami. Znałam dobrze te objawy. Ponownie unosiłam się w górę i w dół ruchem falowania bioder. To dało Pani Doktor chwile względnego wytchnienia, bo zmniejszyło tarcie. Teraz to w środku miałam ogień. „Pochodnia płonęła”!. Każdy mój posuw w dół wywoływał jej krzyk rozkoszy. Przeciągałam ile się dało, specjalnie. W końcu siadłam mocno i gwałtownie i „złamałam drąg”. Pani Doktor wrzasnęła. Wyrzucając ręce i wymiona w górę i opadła. Tylko drgała silnie pompując we mnie spermę. Wypełniła mnie po brzegi a to, co się nie zmieściło wycisnęłam na zewnątrz. W tej technice przy rozgrzaniu kutasa każdy wytrysk jest podobny do czyszczenia cewki szczotka do butelek. Daje ból a z nim niewysłowione odprężenie i rozkosz. Siedziałam zachwycona efektem swojej pracy. Miałam jednoczesny orgazm odbytniczy i też zwisałam. Dotykając i uciskając pewne miejsca w pachwinach i udach rozprowadziłam równomiernie energie orgazmy z głowy po całym jej ciele. Powolutku Pani Doktor otworzyła śliczne duże oczy. Długo patrzyła na mnie. W końcu uśmiech szczęścia wypełnił jej buzię. Gwałtownie złapała mnie, jeszcze z kutasem w dupce i pociągnęła na siebie.
- Dziękuje, dziękuję ci Moja mała, kochana, śliczna suczko. Powtarzała gorączkowo obsypując mnie pocałunkami. Powoli wysunęłam delikatnie jej kutasa z dupci. Był śliski, czerwony mocno, jakby świeżo obrany ze skóry. Absolutnie nie dawał się dotknąć bez krzyku właścicielki. Tak właśnie działa to, co zastosowałam. Pani Doktor patrzyła na kutasa wielkimi oczami.
- Z kilkanaście minut będzie już dobrze. – Powiedziałam cicho przylegając swoim nagim ciałem do jej ciała.
- Pani Doktor przytuliła mnie do siebie i tak obie leżałyśmy. Jej Kutas powoli wracał do właściwych sobie kolorów i rozmiarów w zwiotczeniu.
- Czy, czy Julia umie to, co ty? – Spytała cicho.
- Tak. Umie wszystko, co ja, dokładnie a nawet sama coś udoskonaliła. Przekazałam jej absolutnie wszystko, co wiem i umiem. Oczywiście ma jeszcze, dodatkowo, wiedzę z Instytutu. – Odparłam sennie.
- Proszę, napij się mleka. - Powiedziała podając mi grubą dójkę wymienia.
- Znowu mnie wymiona bolą. Tak szybko się napełniają. – Mówiła patrząc jak otwieram buzię i obejmuje cały strzyk wymienia.
- Śmiesznie trykasz zawsze noskiem. Tak cudnie rozkosznie, że ojeju. – Mówiła kładąc głowę na poduszce i przykrywając nas kołderką. Nic nie powiedziała tylko piłam. Wydoiłam wszystko.
- Możesz opróżnić d**gie jak chcesz. Też boli. – Powiedziała zmieniając pozycję ciała. Ja zawsze jestem łasa na cycek. Pani często mówi: „ Mariolko jesteś taka łasa na spermę i mleko z cyca, że gdybyś nawet pękła w trakcie ssania to nie zauważyłabyś tego chyba.” Na to ja wkładając palec do buzi, z miną niewiniątka: „Nio”. Wydoiłam d**gie wymię. Zrobiło mi się miło ociężale i ciepło. Pani już spała. Więc i ja wtuliłam swoim zwyczajem nosek w wymię Pani Doktor i wkrótce tylko sapałam *********. W nocy obudziłam się jak zwykle głodna. Po omacku poszukałam ustami dójkę Pani Doktor. Szukałam wykonując ruchy ssania. Zawsze tak robiłam jak spałam z Panią. Zawsze miałam cyca w pobliżu. Nawet nie otwierałam oczu i przerywałam spania. Jak tylko poczułam dójkę i zapach mleka wydzielanego przez nią, otworzyłam dzióbek i pochłonęłam ją całą. Zaczęłam ssać i trykać noskiem pełne już wymię. Pani Doktor zamruczała rozkosznie ********* nie budząc się. Piłam. Gdy zaspokoiłam głód zasnęłam nadal trzymając gruby strzyk w ustach. Potem nad ranem poczułam jak Pani Doktor się wierci. Znałam te wiercenie. Pani też tak robiła, gdy chciała siku. Wołała wtedy *********: „Mariolko, siku”. Ale Pani Doktor nie miała suczki, więc nie wołała. Kutas spoczywał na pościeli. Naśliniłam jego i dupkę. Delikatnie powoli wsadziłam miękki kutas sobie w dupkę. Umiem to robić z miękkimi kutasami. Wprowadziłam głębiej i przytrzymałam dłonią. Leżałyśmy na boku, Ja z wypiętą dupką w stronę Pani Doktor. Powoli zaczęłam masować i uciskać pełen pęcherz Pani Doktor. W końcu puściła mocz. Wysikała się prosto we mnie. Wyjęłam kutasa z dupci i zacisnęłam dupcie. Delikatnie wylizałam głowę kutasa. Ponownie zasnęłam. Nie uroniłam z dupci ani kropelki. Spałam długo, twardo. Obudziłam się i przeciągnęłam rozkosznie. Pani Doktor nie było przy mnie. Pozwoliła mi spać, gdy ona sam już była na nogach. Moja Pani też często tak robiła. Z łazienki dochodziły odgłosy krzątania. Weszła do sypialni.
- O już mały śpioszek się obudził. Dzień dobry słonko. – Mówiła radośnie.
- Dzień dobry Pani Doktor. – Odrzekłam z uśmiechem. Pani Doktor wskoczyła na łóżko koło mnie. Wielkie pełne wymiona zawisły nade mną. Poczułam mleko. Odruchowo ułożyłam dzióbek do ssania i wykonałam ruchy ssania. Pani Doktor pocałowała mnie w policzek.
- O nie, nie łakomczuszku. Najpierw trzeba zrobić kilka rzeczy a potem śniadanko. A ko to w nocy opróżnił mi prawe wymię i pęcherz, co? Czy to nie ta panna, tu leżąca? – Przekomarzała się Pani Doktor.
- To ja. Byłam głodna i Pani Doktor chciała siusiu, więc dałam dupci do siusiania. – Powiedziałam pieszcząc się.
- Och ty mały wampirku. Wstawaj, idziemy do łazienki. – Zakomenderowała. Poszłam przodem ona z tyłu. W łazience stał metalowy stelaż z ławeczką i innymi akcesoriami. Obok na stoliku strzykawki z igłami i buteleczki z płynami.
- No kładź się na ławeczkę i podnieś nóżki. Musimy coś zrobi z twoim workiem, bo słabo się wchłania. Przywiązała mnie za nogi w górze do stelaża. Unieruchomiła całą. Pełny oleju worem moszny zwisał w dół. Najpierw zaczęła szukać i macać jądra. Gdy wymacała je to lekko ucisnęła. Zasyczałam.
- Boli? – Spytała
- Tak bardzo. – Odparła
- Są jeszcze wielkie i obrzmiałe. Zaraz coś poradzimy. – Mówiła kładąc worek na podstawionym stoliku o szklanym blacie. Zapaliła mocną lampę pod blatem. Napięta skóra worka była cienka, więc widziałam ciemne kule jąder. Przymocowała worek, rozpłaszczając go mocno. Unieruchomione teraz jądra wybrzuszyły skórę w dwóch miejscach. Napełniła strzykawkę płynem z buteleczki i nałożyła długą igłę. Odkaziła skórę i przytrzymując jądro powoli wbiła w nie igłę. Ostry ból przeszył mi pachwinę i poszedł po nodze w dół. Krzyknęłam.
- Już, już skarbie. Już kończę. – Mówiła i naciskała tłoczek strzykawki. Czułam jak wyraźnie jądro puchnie. Potem zrobiła to samo z d**gim. Odłożyła strzykawkę i delikatnie masowała kulki. Ból mijał.
- A teraz boli? – Spytała uciskając jądra.
- Nie już nie boli Pani Doktor. – Oznajmiłam
- To świetnie. Za godzinkę lub dwie jądra wrócą do poprzedniego stanu, jaki miałaś przed przyjściem do mnie. Teraz opróżnimy worek. – Mówiła biorąc d**gą wielką strzykawkę. Wbijała ją kilka razy i wyciągała olej z worka. Był koloru brązowego. Worek powoli opadał. Na koniec wycisnęła to, co zostało w jedno miejsce i ponownie wbiła igłę. Po chwili worek był pusty.
- Muszę ci wstrzyknąć inny płyn, który rozpuści resztę oleju i wchłonie się szybko. – Mówiła. Znowu wykonała wlew do moszny, ale innym przeźroczystym płynem. Znowu worek był pełen.
- A jak tam kutasek. Widzę sztywny nadal. Boli? – Spytała
- Nie bardzo i słabo czuję go. – Powiedziałam
- Zaraz temu zaradzimy, słonko. – Rzekła i zrobiła mi trzy zastrzyki w niego.
- Za godzinkę kutasek będzie jak nowy. A teraz siusiu skarbie. – Oznajmiła wpychając mi cewnik w pęcherz. Zrobiłam siusiu do zbiorniczka. Jednak nie dala mi to wypić. Wypiła sama. Wreszcie uwolniła mnie z pasów. Stałam cicho. Potem były trzy lewatywy. Na koniec wykąpałyśmy się prychając pianą i wybuchając śmiechem, co chwila. Pani Doktor była cudowna. Tratowała mnie nie jak suczkę. Wycierałyśmy się długo. Chciałam zrobić jej dobrze, ale ona czuwała.
- O, nie, nie ty mała cwaniaro, nie teraz, potem. – Uciekała ze śmiechem. Jej ogromne wymiona latały seksownie, pupa i uda drgały sprężyście tak jak i reszta tego dużego, cudnego ciała. Poszłyśmy do sypialni. Ciepłe słońce wypełniało pokój przez otwarte szeroko okno wychodzące na ogród. Rzuciła się na łóżko, na plecy. Rozpostarła starła szeroko ramiona i nogi. Stałam przy łóżku grzecznie czekając. Widok Białego ciała Pani Doktor powalał. Patrzyłyśmy na siebie. Ja jak zwykle trzymałam palec w buzi.
- Masz takie ładne, białe ciało. Nie opalasz się? – Spytała
- Nie, Moja Pani nie pozwala. Mam być biała, bo ja jestem suczka dla ludzi z towarzystwa, jak Mawia Moja Pani. – Odparłam grzecznie.
- No tak to prawda. Ale też prawda, że lubisz bryknąć w bok czasami. – Mówiła
- Tak, lubię brykać. Pani mi czasem pozwala na spotkania, z kim chcę. Ale jest wtedy niedaleko Borys. Ochroniarz Pani. Ci ludzie, co się z nimi parzę nawet nie wiedzą o tym. – Mówiłam ciepło zawstydzona.
- No dosyć tej gadki, wskakuj do mnie. Popieścimy się troszkę. – Poleciła. Hyc i już byłam przy niej. Przyległam całym swoim ciałem do ciała Pani. Powoli całowałam i lizałam ją. Pani Doktor cicho mruczała i jęczała z rozkoszy. Oddawała mnie pieszczotę całując i głaszcząc mnie. Przewalałyśmy się po łóżku. W końcu wylądowałyśmy na pozycji „69”. Każda ssała kutasa innej. Tak też raczej nie czyni żadna Pani dla suczki. Ale Pani Doktor była inna. Odezwał się cichy dzwonek różowego telefonu. Podbiegłam i przyniosłam słuchawkę Pani Doktor. Ona porozmawiała chwilkę.
- No dosyć brykania. Idziemy coś przegryźć. – Oznajmiła. Narzuciłyśmy na siebie tylko szlafroczki. Pani Doktor przypięła smycz do mojej obroży i poszłyśmy. Wszystkie suki-siostry stały w szeregu. Znowu powtórzyła się ceremonia całowania w wewnętrzną stronę dłoni Pani Doktor. Suki, tak jak my miały na sobie tylko szlafroczki. Nikt nie zawiązywał ich z przodu, więc wszystkie narządy były widoczne. Suki-siostry musiały dobrze poszaleć poprzedniego wieczora ze sobą, bo jeszcze nie doszły całkiem do siebie. Ale było jak zawsze wesoło. Ja siedziałam na podłodze przy Pani Doktor. Niewiele, co jadłam. Napiłam się siku z kutasa Pani doktor i zjadłam bułeczkę z dżemem. Jak zawsze ja, gapiłam się w wymiona Pani Doktor. Chciałam Mleka. Ona to widziała.
- Chcesz mleka, suczko? – Raczej stwierdziła niż spytała.
- Tak, bałdzo. – Odparłam patrząc jej w oczy.
-Zaraz idziemy na górę. Siostry muszą iść do domów, bo mają dyżury jutro w szpitalu. A my nakarmimy suczkę, ubierzemy ślicznie i Klemens odwiezie ją do Jej Pani. – Mówiła. Klemens to kierowca Pani Doktor.
- Do Mojej Pani, tak do Mojej Pani, sunia pojedzie. – Ucieszyłam się podskakując na pupie. Jeszcze chwilkę trwało śniadanie. Potem Pani Doktor wstała, suki też. Pożegnała się z nimi i poszłyśmy na górę. Kazała mi się wypiąć na łóżku i wyruchała mocno na pożegnanie. Po ruchaniu przyniosłam karmik. Pani Doktor ustawiła się kładąc na nim wymiona do karmienia. Łapczywie dorwałam się do prawej dójki. Ciągnęłam szybko trykając noskiem. Pani Doktor syczała cicho, ale nie oponowała. Potem opróżniłam d**gie wymię. Czując, że już puste odsunęłam się. Brodę miałam w mleku Pani Doktor. Następnie Uczesała i umalowała mnie. Ubrała mnie w śliczną bieliznę, sukienkę i paltko. Na stopach miałam bordowe szpilki 13 cm wysokie. Długie kolczyki z kamykami i ciemno granatowa, szeroka obroża, pokryta aksamitem i wysadzana czerwonymi kamykami dopełniały reszty. Pani Doktor patrzyła, cmokała zachwycona i poprawiała tu i tam. Najgorzej było z moim pełnym workiem między nogami. Nie był już ogromniasty, ale jednak dyndał widoczny poniżej końca sukienki. Majtek nie miałam, bo i trudno z takim czymś je nosić. Na koniec mój wygląd został zatwierdzony. Zeszłyśmy na dół. Pani Doktor wyprowadziła mnie tylnym wyjściem. Tam już czekał Klemens. Ucałowałam wewnętrzną strona dłoni Pani Doktor. Ukłoniłam się dygając i położyłam jej dłoń sobie na głowę. Pani Doktor pogładziła mnie po głowie a potem podnosząc moja pochyloną buzię za brodę do góry pocałowała w czoło i lewy policzek. Tak jak nakazuje rytuał pożegnania suczki, która została zaakceptowana.
- Czy przyjedziesz do mnie jeszcze suczko, jak poproszę Panią Twoją? – Zapytała dobrze wiedząc, że i tak nie mam w tej materii, co do gadania.
- Tak, Pani, jak zechcesz suczka znowu przyjedzie. – Powiedziałam pochylając głowę i grzecznie dygając. Klemens odprowadził mnie na smyczy do samochodu i wrócił do Pani Doktor. Nie było go trochę. Przyszedł, niosąc jakąś paczuszkę.
- No jedziemy, mała. Musiałaś zrobić bardzo wielkie wrażenie na Pani Doktor, bo jeszcze takiej jej nie widziałem. Miała wilgotne oczy! To niesamowite wprost. – Mówił kręcąc głową i wyjeżdżając z posesji. Dojechaliśmy do dom Mojej Pani. Musiał być uprzedzona o moim powrocie, bo czekała w drzwiach.
- Pani, Moja Pani, Pani – krzycząc rzuciłam się do jej nóg. Szybko podniosła mnie i mocno przytuliła całując tak jakbyśmy się nie widzieli długi czas. Klemens stał z tyłu i czekał.
- Proszę, proszę do środka. – Mówiła Moja Pani trzymając smycz podaną Przez Klemensa. Weszliśmy. Pani chciała poczęstować Klemensa kawa i ciastem, ale ten spieszył się, bo miał jeszcze jechać z Panią Doktor.
- Idź do siebie, moje srebro, ja muszę porozmawiać z Panem. – Powiedziała. Pobiegłam do swojego pokoju. Zdjęłam paltko, szpilki, czapeczkę i została w sukience i pończoszkach. Siedziałam grzecznie na brzegu łóżka czekając na Moją Panią. Bardzo się niecierpliwiłam. Napełniona moszna leżała na udach. Jej dolna cześć wystawała spod spódniczki. Wreszcie Pani weszła. Popatrzyła na mnie. Usiadła obok i objęła ramieniem tuląc.
- Pani Doktor przysłała list, filmy z nagraniami, i dzwoniła jeszcze przed twoim wyjazdem. Nie wiem, co tam było, bo nie widziałam filmów, ale z tego, co i w jaki sposób mówiła o tobie wywnioskowałam, że zrobiłaś na niej niesamowite wrażenie. Ciągle ciebie wychwalała z ułożenie, grzeczność, chęć do wszystkiego. Za twoje urodę i umiejętności seksualne. Tylko same „ochy i achy”. No i nalega, a raczej błaga mnie, abym zgodziła się na ponowne przysłanie ciebie za jakiś czas. Co tam takiego było, co? – Relacjonowała rozmowę z Pani Doktor. Przytulona do kochanej Mojej Pani, cicho opowiedziałam wszystko, ze szczegółami, od początku do końca. Niczego nie pominęłam. Nawet tych pacjentów, co tam byli. Najpierw przyjazd, zabiegi. Mój ból i płacz. Czego się bałam i dlaczego? Potem seks z Panią Doktor i pobyt w sypialni na górze. No i pożegnanie przed odjazdem. Pani słuchała nie przerywając.
- No tak, teraz wszystko jasne. Tobie, Moja suczko, nikt nie powie nie. Jak zwykle wykonałaś wszystko, o co prosiłam. Jestem bardzo, bardzo dumna ze Swojej małej suni i ogromnie wdzięczna. Nawet nie wiesz jak bardzo mi pomogłaś. – Mówiła tuląc i pieszcząc mienie gorąco.
- No dobrze, a teraz rozbieraj się do golaska. Muszę ciebie obejrzeć. – Rozkazała.
Zdejmowałam szybko ciuszki a Pani patrzyła na mnie. Wreszcie stanęłam przed nią naga z opuszczonymi ramionami. Pani Mojej się nie wstydzę. No, bo niby jak. To, co mam to wszystko jest jej własnością, nawet moje ciało. Długo mnie badała na stojąco i na leząco. Przejrzała każdy zakamarek. Sprawdziła kutaska, cipodupcie czy nieobtarte i naderwane. Długo macała pełny mój worek. Pytała, co chwila czy czuje, czy boli. Wreszcie skończyła.
- No nie jest tak źle. Wszystko wróci do normy za trzy, cztery dni. Pani Doktor dała maści i inne i napisałam jak i kiedy stosować. Nie ubieraj się, sunio, nałóż tylko szlafroczek. Jest ciepło. Poszłyśmy do salonu. Pani siedziała w fotelu a ja na jej kolanach, najczęściej, albo na podusi u nóg. Gdy przyszła moja pora karmienia przyniosła z lodówki, kryształowy pucharek, wypełniony jej spermą. Jadłam ją łapczywie łyżeczką. Resztę wylizałam dokładnie. Pani Patrzyła i uśmiechała się szczęśliwa. Potem wyjęła dwa wspaniałe cyce i piłam długo, sapiąc, mrucząc i trykając noskiem. Gdy oba były puste. Usiadłam u nóg i położyłam głowę na jej kolanach. Patrzyłam na nią z dołu. Ona powoli głaskała mnie. Oczy mi się same zamykały. Było tak dobrze, tak bezpiecznie i cieplusio, brzuszek pełny. Tylko Moja ukochana Pani Jej wierna suczka Mariolka.
® Mariolka tv
/ cykl seks i medycyna/
Któregoś wieczora po intymności Pani ze Swoją suczką leżałam obok Pani na kanapce. Czułam jak sperma Pani powoli wyciska się z mojej cipki w dupce. To takie rozkoszne i kochane mieć soczek Pani w sobie myślałam szczęśliwa ssąc obrzmiały mlekiem cycek Pani. Pani, specjalnie dla mnie, bierze środki na wydzielanie mleka. Jestem pewna, że mało, która Pani robi to dla swojej suki. Mrucząc i ciągnąc trykałam noskiem wielki cycek. To podniecało Panią oraz w jakiś sposób powodowało, że mleko lepiej płynęło. Było bardzo pożywne, jak to mleko z cycka, więc jestem tu i tam zaokrąglona. Szczególnie dupcie mam wielką od tego. Było cudownie. Widziałam jak pani rozkosznie się wygina i mruczy głaszcząc mnie po ciele. Ssałam sutka powoli, mocno jednocześnie ręką masowała sztywny lepki kutas Pani. Był olbrzymi, zakręcony do góry z wielką głową bez skóry.
- Mariolko, znasz moją bliską przyjaciółkę Panią doktor M? – Spytała Pani
- Tak, Pani, suczka zna Panią doktor M. – odpowiedziałam zaniepokojona. Moja Pani i Pani Doktor M. były bliskimi przyjaciółkami. A powiedziałabym raczej nawet bardzo bliskimi. Tak za bardzo nie przepadałam za tym, co robi. To znaczy za rodzajem seksu, jaki preferuje. Jest to seks z rodzaju BDSM medycznego. Nie była jeszcze nigdy w gabinecie u Pani Doktor, choć kilka razy w trakcie jak mnie ruchała, w trakcie spotkań z Panią czy gdzieś na przyjęciu, swoim olbrzymim kutasem, to wspominała, że chętnie by się mną zajęła bliżej.
- To dobrze. Dwa dni temu Pani doktor poprosiła mnie o ciebie na weekend. Chciałaby ciebie dokładnie przebadać. Tak się składa, że mam pewną sprawę do Pani doktor i jest to mi bardzo na rękę, dlatego się zgodziłam. Ponadto wiem, że znasz dobrze każdy rodzaj seksu i jesteś bardzo odporna na bolesny dyskomfort, więc dasz radę. Dodatkowo postawiłam warunki, których ona przyrzekła dotrzymać. Tak, tak wiem, że nie lubisz BDSM. Dosyć miałaś już tego na początku twej ****i. Jak wiesz ja tez nie lubię ciebie poddawać temu rodzajowi seksu. Czasem jednak jestem ******** odstąpić od zasad. Pojedziesz, więc. Pewnie wiesz, że Pani doktor stosuje medyczne BDSM. W piątek przyjedzie po ciebie jej pielęgniarka i zabierze do domu Pani doktor. – Mówiła Moja Pani głosem nieznoszącym sprzeciwu. Zawsze tak mówiła, gdy robiła coś bardzo niechętnie. Wiedziałam wtedy, że nie ma odwołania i tak się stanie.
- Tak, Pani, suczka wykona wszystko jak najlepiej z najwyższym zaangażowaniem. Nie przyniesie Pani wstydu. – Powiedziałam łamiącym się głosem.
- Wiem, wiem skarbie. Nie mam innej możliwości. Potem wynagrodzę ci wszystko. Przytul się do mnie. Possij jeszcze cycunie to cię uspokoi. – Powiedziała
Przytuliłam się do jej cycka i ciała. Powoli ciepłe mleko mnie uspokoiło. Zasnęłam z sutkiem w ustach. Moja Kochana Pani leżała cierpliwie nie budząc mnie.
W piątek rano zaczęły się przygotowania. Już nie było seksu. Najpierw śniadanie. Potem w łazience Pani dokładnie mnie kąpała. Następnie miałam serię dużych lewatyw. Leżałam na leżance i krzyczałam a wielki brzuch leżał obok. Po napełnieniu Pani przez 15 minut masowała mi go potem pędziłam na sedes. Cały czas miałam założony cewnik do pęcherza. Na koniec czysta ze wszystkich stron przeszłam pomyślnie końcową kontrolę Pani. Owszem w trakcie były śmiechy-chichi jak zwykle, ale wyraźnie czuło się napięcie. Siedziałam przed lustrem a Pani delikatnie rozczesywała moje czarne, długie, błyszczące loki. Umalowała mnie ślicznie, ale tak delikatnie. Nie tak jak zwykle, gdy gdzieś idziemy. Ubierać się nie kazała. Jedynie pończoszki i pas oraz obroża skórzana na szyję ze smyczą. Na ciało narzuciłam różowy szlafroczek. Pani pozwoliła mi na wszystko, co chciałam. Tuliłam się do Pani bez przerwy. Nawet Pani zrobiła to, co bardzo lubię. Siadła na krześle w rozkroku wystawiając kutasa a cycki przewiesiła przez oparcie. Wielkie pełne mleka worki z grubymi sutkami wisiały ciężko w dół. Najpierw umiejętnie ustami obciągnęłam kutasa Pani. Wytrysk był bardzo potężny, taki jakiś inny. Pani też była podenerwowana tym, że musi mnie przekazać. Połykałam łapczywie soczek Pani. Potem klęcząc ciągnęła mleko z cycków. Wypiłam wszystko prawie z każdego aż Pani poczuła ulgę i odstawiła mnie. Czas płynął jak to w takich wypadkach szybko. Siedziałam przytulona do Pani, gdy zadzwonił dzwonek u drzwi. Pani otworzyła i wróciła z „postacią”. „Postać”. Pielęgniarka Pani doktor ubrana była w beżowy lateksowy ubiór zakrywający ją całkowicie od czubka głowy po stopy. Na czubku głowy wystawały włosy splecione w gruby kok w kształcie walca. Widać było tylko wielkie czarne wymalowane oczy z potwornie długimi rzęsami, wypukłe mocno czerwone usta. Olbrzymie cycki z dużymi sutkami wisiały miękko w dół przez otwory w tym kombinezonie. Osłonięte były jakby rękawami z przeźroczystego lateksu. Każdy sutek posiadał grube metalowe kółko. Między udami widać było rozsunięty czerwony zamek błyskawiczny. Wyciśniętą na wierzch dużą pochwę o grubych wargach i długich wiszących wargach środkowych. Wargi zewnętrzne i środkowe posiadały przewleczone metalowe, koła, które podzwaniały przy chodzeniu. Kombinezon był opięty. Z pochwy wychodziła lateksowa rura podłączona do cewnika i do zbiornika na mocz wiszącego na udzie. Zbiornik był wypełniony moczem do połowy. Pupa wystawała przez otwór w kombinezonie. Odbyt zatkany był dmuchanym korkiem, którego gumowa gruszka pompki dyndała swobodnie. Pielęgniarka miała na sobie niebieska pelerynę. Widok jej bardzo mnie wystraszył, że uciekłam za plecy Mojej Pani. Natychmiast zaszkliły mi się oczy a usteczka wygięły w podkówkę. Pani to zauważyła.
- No Mariolka nie bój się pani. To nie będzie takie straszne. To tylko tak wygląda. Przecież jesteś odważną dziewczynką, prawda. – Mówiła Pani przytulając mnie. Postać w lateksie patrzyła na to wszystko w bezruchu, tylko lekko wykrzywiła wargi.
- Ty tu poczekaj a ja z panią muszę porozmawiać. – Mówiąc to posadziła mnie na fotel. Siedziałam drżąc i piszcząc cichutko. Pani i pielęgniarka oddaliły się i coś rozmawiały. Potem podeszły do mnie. Wstałam grzecznie.
- Teraz skarbie pojedziesz z panią. Przed domem stoi samochód. Ja będę czekała na twój powrót. Nic się nie bój, wszystko jest ustalone i omówione z Pani Doktor. Pani doktór lubi ciebie, dlatego poprosiła mnie o ciebie. No idź skarbie, bądź grzeczna. Rób wszystko, co ci każą. – Mówiła Pani całując mnie. A do pielęgniarki dodała: - Suczka jest po lewatywach, czysta.
- O to niepotrzebne, będzie czyszczona dokładnie. – Odparła pielęgniarka patrząc na mnie. I dodała: - Proszę zdjąć jej ten szlafrok, jest zbędny. W ambulansie jest ciepło i stoi na podjeździe. Pani zdjęła mi szlafroczek obnażając. Pielęgniarka wzięła smycz w rękę i powoli mnie obróciła w koło.
- No faktycznie, niezłą ma Pani sukę, tylko pozazdrościć. Idziemy. – Rozkazała ciągnąc za smycz. Poszłam na sztywnych nogach oglądając się za Panią. Pani stała i patrzyła bez słowa. Wyszliśmy. Samochód przypominał samochód dostawczy, jakich wiele. Miał sporą budę bez okien. Był w kolorze ciemnej zieleni. Za kierownica zdążyłam zobaczyć inną kobietę w podobnym ubiorze tyle, że z odkrytą głową. Otworzyły się tylne drzwi.
- Wsiadaj suko, prędko i kładź się na nosze. – Padły ostre słowa. Niezdarnie wgramoliłam się do środka i rozglądając położyłam na nosze. Wnętrze przypominało ambulans medyczny. Tylko wyposażony w inne sprzęty i narzędzia, choć i były tam rzeczy, jak w zwykłej karetce. Zamknęły się drzwi i ***** powrotu znikła. Ruszyliśmy powoli.
- Sunio, suczko, całuski, misiaczki. Co to jest! Jesteś rozpuszczona suko. Jesteś suka i niczym więcej. Teraz morda w kubeł i ani zipnij niepytana i bez pozwolenia. Jasne!? – Warknęła patrząc na mnie. –
-Gadaj suko! – Dodała
- Tak, suka rozumie. – Szepnęłam cicho wystraszona.
Najpierw na głowę naciągnęła mi czarną gumowa maskę. Maska miała zapięcie dookoła szui wyposażone w metalowe koła. Nic nie widziałam i nie słyszałam. W ustach miałam, głęboko gumowa rurkę, przez która zasysałam powietrze. W pewnym momencie zaczęłam się dusić. Dolot powietrza został zatkany. Zaczęłam się szarpać, płuca „darły” się powietrza! A wewnętrzny głos krzyczał „nieme!”. Wreszcie powietrze dotarło do płuc. Odsłoniły się oczy i odetkały uszy a usta zostały uwolnione od tej rury. Zobaczyłam okrutne oczy pielęgniarki.
-, Co suko było ekstra nie. - Powiedziała szyderczo. Następnie zostałam pasami skrępowana do noszy. Jedne pasy trzymały ręce do brzegów noszy, d**gie przymocowane do metalowych obrączek na szyi. Nogi ugięte w kolanach, pasami za kostki były boleśnie podciągnięta były wzdłuż tułowia z boków i przyczepione do noszy. W ten sposób byłam szeroko rozwarta i ******** unieść pupę w górę.
- No suko, teraz zmierzymy ciśnienie i temperatury. – Oznajmiła
Wzięła dziwnie wyglądający przyrząd z gumowa gruszka, która wepchnęła mi w kanał cipki w dupce. Usłyszałam brzęczenie i poczułam jak dupcia się rozciąga.
- A uuu aaaa. – krzyczałam czując ból rozrywanej cipki. Po chwili pompowanie ustało. Poczułam wyraźne pulsowanie w cipie i powoli balon robił się coraz mniejszy aż całkiem zmalał.
- No, no suko. Jesteś dobrze chyba wystraszona mając takie ciśnienie. – Powiedziała pielęgniarka. Wsadziła mi termometr w dupkę, do cewki, pod pachę, w usta i w pachwinę. Leżałam cicho bojąc się poruszyć. Pomiar się skończył i wszystko zostało zapisane w mojej karcie. Teraz przystąpiła do badania dupki. Nałożyła długie rękawice lateksowe i usiadła od strony mojej rozwartej dupci. Najpierw czułam ucisk macania dookoła cipki, potem palcami macała kanał cipki a wreszcie bez ceregieli wepchnęła cała dłoń do środka. Nie bolało bardzo bo jestem już bardzo luźna i potrafię natychmiast poluzować cipkę. Trochę stękałam, gdy ona macała mnie w środku. Za to krzyczałam, gdy wsadzała rękę do kiszki przez jej zwieracz. Ja mam robione listingi do kiszkowe, ale nie za często, dlatego tak brutalne wejście mnie bardzo bolało, Cała zlałam się potem. Wyniki badania zostały zapisane. Mnie nic nie mówiła. Na koniec oglądała długo moje jajka i kutaska oraz uciskała cycki wyciskając z nich żółty płyn. To ostatnie bolało, że rozpłakałam się. Ona nic sobie nie robiła z moich wrzasków i jęków. Nawet to ją widocznie podniecało. Na zakończenie dostałam trzy ogromne zastrzyki z jakiej galaretowatej substancji w kutaska. Bardzo ale to bardzo piekło i bolało. Tak się darłam, że zostałam ponownie zakneblowana rura w usta, oczy zasłonięta a uszy zatkane. Czułam tylko nieustający ból kutaska. Wyraźnie czułam jak mój malutki kutasek staje się coraz to gorący, pulsuje szybko i sztywnieje. Miałam wrażenie, że zaraz się rozleci. Zrobił się niesamowicie sztywny, pulsujący, gorący. Tak zdrętwiał, jak to nie raz miałam jeśli siedziałam za długo uciskając nerw w kroczu. Był całkiem drętwy i bolał bardzo. Od tego momentu ten stan kutaska trwał nieprzerwanie przez cały okres pobyt u Pani doktor. Co 12 godzin dostawałam zastrzyk z galaretki w niego. Wtedy musieli mnie wiązać. Dopiero dwa dni po powrocie kutasek wrócił, do jakiej takiej normy pod okiem Mojej Pani. Jeszcze tylko założyła mi na cipkę dupki duży cylinder pompy próżniowej i włączyła ssanie. Po chwili miałam wrażenie wyrywania cipy z dupki. Próbowałam się rzucać, ale pasy trzymały mocno. Na tym był koniec wstępnych oględzin. Byłam wystraszona bardzo. Postanowiłam, że zrobię dosłownie wszystko, co będzie wymagane nie bacząc na nic. Nie mogłam przynieść wstydu Mojej Kochanej Pani. Dobrze też zadawałam sobie sprawę, że moje chce czy nie nic tu nie znaczy i tak zrobią, co zechcą. Poczułam jak samochód stanął. Oczy zostały mi odsłonięte. Ta pielęgniarka, co mnie wiozła i d**ga, co przyszła z domu wyciągnęły nosze i powiozły mnie tak jak byłam. Zdążyłam zauważyć duży nowy dom, parterowy oraz drzwi wejściowe a na nich tabliczka i godziny przyjęć. A więc byłam w domu Pani Doktor. Ale niedane mi było wjechać od frontu. Pojechaliśmy na tyły od strony ogrodu. Potem taką pochyłą rampa w dół przez duże podwójne drzwi do piwnicy. Nie była to zwykła piwnica. Korytarz jasno oświetlony. Przez oszklone matowym szkłem wahadłowe drzwi, jak w szpitalu wwieźli mnie do pomieszczenia z trzema drzwiami. Przełożyli na wózek i przywiązali pasami. Ustawili pod ścianą, odetkali uszy i zostałam sama. Na nadgarstku miałam plastykowa opaskę z numerem, imieniem swoim i imieniem Pani, jako właścicielki. Były tam całe serie innych cyfr i znaczków, których nie rozumiałam. Nic tu nie było tylko lampa i kamera pod sufitem. Powoli zaczęłam rozglądać się o ile mogłam poruszyć przyczepiona za szyję głową. Pomieszczenie było jasno oświetlone. Szary beton na ścianach i podłodze. Żadnych stołków ławeczek itp. Tylko przy podłodze rząd metalowych kółek wmurowanych w ścianę. Do kółek przymocowane były łańcuchy z metalowymi obrzeżani zapinanymi na kłódkę. To znałam dobrze. Po prawej stronie zauważyłam otwarte drzwi, dostrzegłam jasny pokój i kilka leżanek. Dochodziły mnie stamtąd ciche jęki. Na leżance, na wprost leżał dorosły facet. Na boku z wyprostowanymi sztywno nogami. Był skrepowany pasami i przy mocowany do leżanki. Zauważyłam przed nim ogromny wór napięty, gładki i błyszczący. Był tak duży, że zwisał z leżanki. Nad tym worem sterczała podobnie napięta i błyszcząca gruba kiełbasa, Z dupy tego faceta wystawał metalowy przyrząd obciągnięty fioletową skórą. Brzuch jego był strasznie rozdęty.
- Oj, ooo, ojjj. Aaa uuu oooo joo ojjj. – Dochodziło stamtąd. I tak w kółko jak zdarta płyta. Początkowo tak się przeraziłam widokiem tego ciała, że nie wiedziałam, co to jest. Potem uświadomiłam sobie, że to, co widzę to narządy faceta jego brzuch i wyciągnięty z dupy odbyt. Obok niego leżała dorosła kobieta. Tak samo skrępowana. Ona stękała i rzucała się, co chwila. Mogłam tylko dostrzec jej potworne cycki, sinawe i pożyłkowane. Grube bardzo sutki sterczały pionowo. Cycki podskakiwały całe błyszczące od płynu wydobywającego się z sutek. To znałam, bo też takie coś miałam nie tylko w cycki, ale i w narządy. Kobieta miała wykonany wlew do cycków z oliwy! Bardzo było mi jej żal. Wiedziałam jak to działa. Po chwili weszły dwie siostry odziane w lateks od stóp do głowy. Uwolniły mnie z wózka i wypchnęły go za wahadłowe drzwi. Zdjęły mi obroże, co miałam z domu i popchnęły na podłogę pod ścianę. Zakuły mnie w jedną tych metalowych obroży. I tak jak weszły bez słowa tak wyszły. Siedziałam naga skulona na betonie. Drzwi się otworzyły i weszła kobieta odziana podobnie cała w lateks tylko bez maski. Na ładnej twarzy ostry wulgarny makijaż, długie włosy splecione w dwa sterczące po bokach głowy, jak grube robi, ****. Wielki obrzezany kutas, sterczący sztywno z cewnikiem podłączonym do worka na udzie i wisząca gumowa gruszka pompki z dupki. Była to sama Pani Doktor M. Napisałam kobieta, bo teraz Pani doktór była kobietą a tak dokładniej transwestytą po kuracji hormonalnej i operacji cycków. Cycki miała jak wymiona krowie. Dwa wielkie podłużne balony leżące poziomo na podpórkach specjalnego stanika. Zakończone sutkami przypominającymi krowie. Te wymiona przelewały się przy chodzeniu, czymś mocno wypełnione. Pani Doktor, co chwila obejmowała to jedno, to d**gie i stękała. Była wykastrowana, częściowo jak powinna być wykastrowana KAŻDA suka. To znaczy, sunięto jej worek a jajka zaszyto w środku. Mnie to jeszcze czeka. Produkowała spermę. I to, jakie ilości i jaki smak! Cudowna. Wszystkie pielęgniarki, co tam były miały pełne stroje lateksowe. Podłączone były do cewników o zakorkowane miały dupcie. Pani Doktor podeszła do mnie. Zauważyła niedomknięte drzwi Sali. Zdenerwowało ja to wyraźnie.
- Katarzyno! Znowu nie zamknęłaś drzwi Sali Pacjentów. Chcesz wystraszyć mi suczkę Madame Jowity. – Krzyczała. Wpadła jakaś osoba w lateksach, trzymając w ręku dziwny przyrząd gumowy.
- Bardzo Panią Doktor przepraszam. To się więcej nie powtórzy. – i pędem zamknęła drzwi.
- Zawsze tak mówisz. – Odburknęła Pani Doktor uśmiechając się do mnie.
- Witaj dziecko w moich progach. Dawno chciałam cię mieć u siebie. – Mówiąc to odetkała mi usta. Mocno wciągnęłam powietrze w płuca.
- Niedobra siostra, mało nie udusiła dziewczynkę. Prawda? – Zapytała
- Suczka wita Panią Doktor i obiecuje być grzeczna i posłuszna we wszystkim, rozbeczałam się wystraszona. Siostra była dobra dla suni, bałdzo dobła. -–Odpowiedziałam cicho.
- Tak wiem. Widzę, że to prawda, co mówią o tobie suczko. Jesteś grzeczna, super ułożona. No i śliczna. Trzeba cię zobaczyć, bo słowa słabo oddają ciebie. Nie bój się dziecko, postaram się, aby to tak nie bolało słabo. – Mówiła spokojnie.
- Czy wiesz gdzie jesteś? – Spytała
- Tak u Pani Doktor. – Powiedziałam
- Tak to prawda. Jesteś u mnie. A to miejsce to izba Medyczna BDSM. Byłaś w takiej kiedyś? – Pytała
- Nie, Pani Doktor, nie byłam. – Odpowiedziałam cicho.
- To nie wiesz, co tu robimy? – Pytała dalej
- Nie, Nie winem, Pani Doktor – szepnęłam
- Tutaj stosujemy zabiegi medyczne bdsm. Co to BDSM to wiesz na pewno. Ale nie posługujemy się prymitywnymi narzędziami tortur cielesnych. Tu stosujemy w zabiegach chemię. Daje lepsze efekty. Zaręczam dziecinko. – Wyjaśniała Pani Doktor. Nic nie odpowiedziałam tylko spojrzałam na drzwi i napis „Sala i Gabinet zabiegów medycznych BDSM”. A nad drzwiami lampa z napisem „NIE WCHODZIĆ – ZABIEG”. Dla kogo jest ten napis na lampie? Przecież nikomu tu nie wolno wchodzić bez zaproszenia. Jest tylko personel i Pani Doktor oraz pacjenci. Przeleciało mi przez głowę spostrzeżenie.
- Czy teraz kutasek boli cię bardzo? – Spytała macając go.
- Ojiii! Boli, boli, Pani – wyrwało mi się
- To dobrze, tak powinno być. Dostaniesz jeszcze zastrzyk w kutaska i coś musimy zrobić z tym workiem. Zaraz się tobą zajmą siostry.- Powiedziała i odeszła. Po chwili usłyszałam jak mówi: - Katarzyno, jak napompujesz tą sukę Renatę to zrób jej też wlew z oliwy do łechtaczki, tylko nie żałuj jej. Następnie zawieź ją do Sali i zajmij się ta mała suką Pani Jowity. Pamiętaj ona jest tu naszym pupilkiem, dlatego traktujcie ja wyjątkowo. Każdy zabieg ma być dla niej nieprzyjemny, co najmniej, rozumiesz, o czym mówię. Tylko nie zróbcie jej krzywdy. Pamiętaj! Odpowiadasz za nią przede mną. Masz ją dokładnie oczyścić i wypłukać. Zalecam sześć lewatyw po 6 litrów z mieszanki nr. 3, 4 lewatywy po 7 litrów, mieszanka nr.8. Dasz jej trochę odsapnąć. Dalej trzy lewatywy po 5 litrów do jelita cienkiego z roztworu nr 5. Płukanie żołądka. Płukanie pęcherza. Potem zrób jej zastrzyk w kutasa, ampułka nr. 3. Jak to zrobisz to wlej jej ze dwa litry oliwy do worka. Przedtem jednak wykonaj do każdego jądra wstrzyknięcie tej oliwki, no wiesz, której, tej specjalnej. Jak skończysz zawieź ją na Salę niech dojrzeje. – Zaordynowała Pani Doktor.
- Ale przedtem daj ją za 15 minut do gabinetu na wywiad. – Rzekła wychodząc
- Dobrze Pani Doktor, ale czy ta mała wytrzyma działanie oliwki w jądrach? – Zapytała Katarzyna
- Myślę, że tak. Jowita pozwoliła mi na to zapewniając, że suka jest bardzo odporna. – Odpowiedziała Pani Doktor.
- Acha jak będziesz przystępować do eksperymentalnych wstrzyknięć do jąderkowych to daj mi znać, chcę być obecna. - Dodała
Siedziałam wystraszona. Z Sali zabiegów dochodził monotonny krzyk Renaty:” - uuuuuu – cisza – oooo – cisza –uuuu – cisza” i tak w kółko. Słychać było prace pompy. Przyszła siostra Katarzyna. Zamknęła mi otwory na oczy, uwolniła z łańcucha, przyczepiła d**gi do kółka od maski i poprowadziła. Nic nie widziałam tylko słyszałam. Przechodziłyśmy chyba przez Salę Zabiegową. Jakiś kobiecy głos żaliła się bardzo i lamentował. Ciągle słychać były odgłosy pierdzenia i lania wody. Po chwili wszystko ucichło. Sistra zdjęła mi maskę całkiem. Stałam na środku, w pomieszczeniu eleganckim. Wykafelkowanym na biało. Zauważyłam fotel podobny trochę do ginekologicznego, ale tylko trochę. Był tam stół operacyjny z lampą. No i szafy szklane, jak w zwykłym gabinecie lekarskim, tylko wypełnione nie lekarskimi narzędziami i przyrządami. I inne wiszące na ścianie rzeczy. Odruchowo zakryłam dłońmi cycki i kutaska, kuląc się ze strachu.
- Opuść te ręce suko. – Dobiegł mnie głos Pani Doktor. Siedziała z biurkiem. Jej potężny łysy kutas z cewnikiem sterczał pod blatem poziomo.
- Idź za parawan i rozbierz się do naga, i wróć tu. – Poleciła. Posłusznie poszłam za biały parawan i zdjęłam pas i pończoszki. Wróciłam powrotem całkiem goła. Zaczął się wywiad lekarski.
Najpierw podałam swoje imię, wiek i imię właścicielki. Czy chorowałam na coś i na co, kiedy. Pytania były szczegółowe i było ich wiele. Wszystko Pani Doktor zapisywała w mojej komputerowej kartotece. Następnie musiałam obracać się i pochylać. Pani Doktor macała mnie dokładnie i uciskała piersi aż syczałam. Wycisnęła z nich żółty płyn. Następnie zostałam zważona i zmierzona od góry do dołu. Potem leżąc w rozwarciu na fotelu Pani Doktor wsadzała mi w dupkę i kutaska przyrządy rozciągała i odczytywała pomiary. Wszystko lądowało w komputerze.
- No dobrze. Muszę przyznać, że śliczna jesteś. Twoja Pani pewnie musi być dumna z takiej suki. – wstała i otworzyła drzwi, obite wygłuszeniem, do Sali Zabiegowej. Od razu dał się słyszeć jęk tej kobiety, co tam była.
- Suka jest po wywiadzie, przynieście różowy uniform i zabierzcie na zabieg. – Powiedziała głośno przekrzykując jęki pacjentki. Wjechał wózek szpitalny a na nim leżał różowy kombinezon z gumy czy lateksu. Siostry ubrały mnie w niego. Zakrywał wszystko od czubka głowy po pięty. Kombinezon miał zamykane otwory na oczy i usta. Do nosa były wprowadzone głęboko dwie rurki do oddychania. Tutaj każdy z Pacjentów był w podobnym uniformie. Różniły się one kolorami i rozmieszczeniem otworów w zależności od rodzajów zabiegów, jakim pacjent był poddawany oraz czy był w pełni kobietą czy nie. Przez osobne ciasne otwory wypychane były cycki, penisy i jądra. Dostęp da dupy zamykany był na zamek błyskawiczny. Tak samo zamek był pionowo na brzuchu. Kobiety nie miały otworów na kutasa i jajka a tylko jeden długi zamek błyskawiczny od łona przez krocze aż do końca dupy. Moje cycki, kutasek i jajka wisiały sztywne przez otwory a zamek dupki i brzuszka była zapięty jeszcze. W ustach miałam dmuchany knebel. Siostry położyły mnie na wózek i unieruchomiły pasami. Byłam całkowicie bierna i posłuszna. Wyjechałyśmy do Sali Zabiegów. Od razu zaatakował mnie jęk i pisk tej kobiety.
Leżałam i czekałam na swoją kolej. Rozglądałam się ciekawie. Pomieszczenie nie za duże, wyłożone białymi kafelkami. Jakieś fotele, leżanki, stół zabiegowy, wszystko zaopatrzone w pasy do krępowania i gumowe materace. Szafy, w których leżały lub wisiały porozkładane równo metalowe, gumowe narzędzia. W jednej były gumowe i lateksowe kombinezony, uniformy, maski. Na stojakach i ścianie wisiał sprzęt gumowy do wlewów doodbytniczych i inne nieznane mi rury i sondy. Wszystko jasno oświetlone, czyste, nieskazitelne. Zauważyłam stojak z wielki zbiornikiem żółtawego płynu i sześcioma grubymi rurami wyposażonymi w pompki i uszczelnienia. Wszystko przypominało szpitalny gabinet zabiegowy tylko trochę inny. To przez te nietypowe sprzęty i wyposażenie. Przyszła mi na myśl nowoczesna sala tortur i od razu zaczęłam się bać. Jestem tylko suczką traktowaną dobrze i czującą się bezpiecznie. Bardzo rzadko, prawie wcale niepozostająca bez opieki Pani. A tu nagle coś takiego. Już dawno zapomniałam o tym, co przeszłam na początku swojego rozwoju. O tych piwnicach, salach pełnych jęku mojego i krzyku, tortur BDSM. Dlatego bałam się strasznie i takie uczucie mi towarzyszyło już cały czas pobytu u Pani Doktor M. Siostra Katarzyna kończyła zabieg Renaty. Renata była starszą już suką. Ładną wielką kobietą. Ciut przy kości. Siedziała teraz przywiązana na fotelu zabiegowym. Była mocno rozkraczona. Fotel uniesiony był tak wysoko, że siostra Katarzyna wykonująca zabieg nie musiała się schylać. Brzuch Renaty był nienaturalnie wielkim balonem. Rozwalał się na boki od cycków. Był tak twardy, że sterczał monstrualnie do przodu. Teraz był podwiązany do góry, aby odsłonić pochwę do zabiegów. Oczywiście wszystko było dokładnie wygolone. Wielkie cycki przypominające sflaczałe balony zwisały w dół po bokach. Miała krowie sutki. Potem się dowiedziałam, że była traktowana i dojona jak krowa, karmiła w oborze. Każdy pacjent tutaj był wygolony na całym ciele. Siostra Katarzyna poszła po coś a ja ujrzałam wielką pochwę Renaty. Miała założony kolisty przyrząd. Wargi zewnętrzne i wewnętrzne były przypięte metalowymi klamerkami do przyrządu i naciągnięte. Pochwa ziała otworem. U góry widać było wysuniętą sporą łechtaczkę. Była ujęta metalowym przyrządem, który niemal wyrywał ją z pochwy. Była ona czerwona i obrzmiała. Renata miała orgazm. Cała spocona, wykrzywiona na twarzy, ciągle krzyczała w kółko powtarzając: - Litości, litości, paniii siostroooo. Siostra Katarzyna podeszła do niej z wielką strzykawką pełnej oleistej cieczy. Najpierw masowała palcami sztywną łechtaczkę Renaty a ta wyła bardziej. Potem bez ceregieli wbiła igłę w nią i powoli naciskała tłoczek, masując nadal, aby dobrze rozprowadzić oliwę. Renat doznawała skurczy ud.
- Już, nieme, nieme siostro nieeee!! – Krzyczała
- Spokój suko, bo założę knebel. – Powiedziała głośno siostra Katarzyna. Renat ciut przycichła. Olbrzymia strzykawka była pusta. Siostra odeszła. Teraz łechtaczka nie przypominała niczego. Była jak gruba czerwona kiełbasa. Sterczała sztywno poziomo. Dalej już nie widziałam nic.
- Przygotujcie tę sukę Mariolkę. Najpierw żołądek. Siostry podprowadziły mnie do dziwnej ławeczki. Obok, której wisiały grube, czarne, rury różnych rozmiarów. Sondy zakończone z jednej strony owalnym otworem a z d**giej ustnikiem. Zdjęły mi maskę. Położyły mnie na boku. Ręce skrępowały w tyle przymocowały do tej ławeczki, tak samo przymocowały nogi. Leżałam sztywno wyprostowana i zamocowana. Głowę miałam odchyloną w tył a szyja wyprostowana. Usta były nad otworem w ławeczce a pod nim wielki lejek i rura odprowadzająca. Wepchnęły mi w usta pierścień z twardej gumy i zamocowały paskami z tyłu głowy. Nie miałam możliwości zamknąć ust. Język tez był unieruchomiony i wyciągnięty.
- Suka gotowa do zabiegu. – Powiedziała jedna z nich. d**ga smarowała w tym czasie żelem ta czarną sondę żołądkową. Podeszła siostra Katarzyna.
- Słuchaj uważnie suko. Zaraz będziesz połykać tą rurę. Najpierw będziesz chciała rzygać. Możesz to zrobić. Potem będziesz myślała, że się dusisz. To tylko chwilkę. Minie. Masz robić tak jak przy połykaniu czegoś. Zrozumiałaś? – Objaśniała
- Yyychyy. – Wydałam dźwięk.
- No to zaczynamy. – Zakomenderowała siostra. Powoli wpychała sondę w moje gardło. Dla mnie nie było to nic strasznego. Zachowywałam się tak jak przy ruchaniu w głębokie gardło. Pani mnie rucha w gardło, co najmniej dwa razy w tygodni. I to o wiele grubszym kutasek. Gdy rura była już w przełyku wyluzowałam się i łyknęłam. Poczułam jak koniec wlazł w przełyk. W tym momencie weszła Pani Doktor.
- No jak jej idzie? - Spytała
- A to suka. Naprawdę jest dobra. Musi być często ruchana w gardło. – Mówiła siostra Katarzyna. Wreszcie cała sonda siedział we mnie a ustnik był przy ustach. Doktor podeszła do mnie, popatrzyła na czerwonawa z wysiłku twarz.
- No jak suko, boli? – Spytała. Pokręciłam przecząco głową.
- Siostro Katarzyno, proszę wymienić sondę na piątkę. - Poleciła
-, Ale Pani Doktor. – Próbowała coś powiedzieć siostra.
- Wykonać. – Przerwała jej Doktor w pół słowa. Sistra wyciągnęła siedząca sondę ze mnie.
- Yyy hyp! – Głośno łapałam powietrze. Siostry odchyliły mi mocniej głowę i wyprostowały bardziej szyję. Zobaczyła jak potworny wielki szlauch zbliża się do twarzy. Próbowałam coś krzyczeć, ale nie zdążyłam. Dusiłam się. Oczy mi wylazły, twarz poczerwieniała. Zaczęłam konwulsyjnie rzucać ciałem i szarpać nogami. Siostry mnie trzymały. Nieznany rodzaj bólu objął szyję. Siostra trzy razy wyjmowała sondę i wsadzała zanim weszła dobrze w przełyk. Widać było jak pełznie przez szyję. Nagle tępy ból targnął ciałem krótko. Sonda weszła. Sistra powoli pchała dalej aż ustnik zatrzymał się w ustach. Pani Doktor uważnie cały czas nadzorowała zabieg.
- Bolało? – Spytała. Lekko przymknęłam oczy na potwierdzenie.
- To bardzo dobrze, Widzi siostra, można lepiej. Proszę się nie litować nad pacjentami i nie zapominać, gdzie jesteśmy. – Dodała wychodząc.
Jeszcze tylko usłyszałam krzyk Renaty, którą wywozili z Sali. Potem ból napełnianego żołądka nie pozwolił mi myśleć. Po napełnieniu żołądka przez lejek podłączony do ustnika następował masaż żołądka, wykonywany przez jedną z sióstr. I zawartość była wyciskana powrotem przez sondę. Zabieg trwał długo aż leciała czysta woda. Wyciągnięto ze mnie sondę i ledwie żywą położono powrotem nagą na wózek. Siostry krzątały się przy fotelu z dziurą w siedzeniu. Przyniosły wielkie zbiorniki gumowe i rury (dreny, cewniki dojelitowe). Wkrótce siedziałam rozkraczona i przypięta do tego fotela. Zamek na dupie był rozsunięty. Moja dupa o rozciągniętych pośladkach wyciśnięta była przez otwór siedzenia. Czułam jak cipa wychodzi z dupci i wisi całkiem. Zamek kombinezonu na brzuchu był otwarty
- Siostro niech siostra spojrzy, ale ta mała ma pizdę w dupie. Super. Jak rękaw. – Powiedziała jedna.
- To nie rękaw, to się nazywa róża. – Wyjaśniła siostra Katarzyna. Oparcie fotela odchyliło się prawie do poziomu a siedzenie do pionu. Wyregulowano też wysokość, aby nie trzeba było się schylać.
- No suka już gotowa, Ale dupsko o rety. Chyba ma większe niż Renata. – Zakrzyknęła jedna.
-, Co ty, podobne, ale nie większe. Renata robi za krowę. Wiesz, co to znaczy. – Zaoponowała d**ga.
- Dziewczyny cisza! Do roboty. Lewatywa proszę raz. – Ofuknęła je siostra Katarzyna.
Gruba rura z uszczelnieniem wlazła mi w dupcie. Biaława mieszanki powoli wypełniała mnie nadymając monstrualnie brzuch. Najpierw nic nie czułam. Potem powoli tępy ból narastał. Był coraz większy.
- Aaaaaaaaaaa, uuuuu!! – Krzyczałam.
-Ale się drze suka. – Powiedziała siostra Marta
-A, co ty myślisz, przecież to mieszanka nr. 3 – odparła Katarzyna, korkując mi dupę.
- No pierwsze 6 litrów w brzuszku suczko. Teraz poleż spokojnie 15 minut. – Powiedziała Katarzyna. Leżałam „spokojnie” wyłam nieziemsko. Wlały mi chyba gorący ołów.
- Chodźcie zdiry do mnie. – Powiedziała Katarzyna. Marta i Grażyna podbiegły szybko chichrając się. Zaczęły robić sobie dobrze. W przerwach tych zabaw odtykały mi dupę a ja tryskałam jak z fontanny. Zrobiły mi razem sześć lewatyw po sześć litrów z mieszanki nr.3. Krzyczałam przy każdej bez oporu i wstydu.
Nie czekając zaczęły następna zaleconą serię lewatyw. Cztery wlewy po 7 litrów z roztworu nr.8. W całkiem rozwalona teraz cipę wsadzono bardzo grubą rurę. Do niej była podłączona jakaś pompa. Mieszanka nr 8 to była gęsta galareta, która trzeba było wpychać. Nie mam słów by opisać moje odczucia. Nie było to dobre. Jeszcze nigdy dotychczas czegoś podobnego nie doznawałam przy lewatywach. Nigdy nie miałam tak potwornie rozdętego brzucha. Galaret po wejściu we mnie rozpuszczała się penetrując sama każdy zakamarek. Krzyczałam, płakałam, śmiałam się, piszczałam, obiecywałam cuda, paplałam bez sensu, ładu i składu. Powtórzyło się to aż cztery razy w odstępach, co 20 minut. Potem była dłuższa przerwa. Zjawiła się Pani Doktor.
-, Co to za wrzaski suka wyczynia. Boli, co sukę? – Spytała
- Tak, tak, bałdzo boli brzusio, bałdzo. Sunia błaga już nie lewatywek, nie, płosi bałdzo Panią, bałdzo płosi. – Skamlałam patrząc błagalnie na nią.
- Dobrze suczko, już więcej nie będzie takich brzydkich lewatyw. Dobrze. – Mówiła Pani Doktor głaszcząc mnie po zmierzwionych mokrych włosach.
- Siostro Katarzyno, proszę odstawić lewatywy do jelita cienkiego, a zrobić jedną przelotową. Tylko porządnie. – Zmieniła zalecenia Doktor.
- o bądź dzielna teraz moja suko. – Zwróciła się, co mnie widząc zaskoczenie i strach w moich oczach. Siostry wyprostowały fotel poziomo. Teraz leżałam skrępowana pasami na prawym boku i głowę miałam nad otworem w siedzeniu. Uda podciągnięte do brzucha dupka mocno wypięta na brzegu. Z urządzenia do lewatyw podpięto mi w dupę gruba rurę. Uszczelniono wielkim korkiem, bo moja cipa jest ogromna. Całość przypięto paskami do bioder. W przełyk wsadzona czarna gruba rurę. Jej koliste zakończenia blokowało moje usta przed zamknięciem. Usłyszałam cichy szum i poczułam ruch w dupie. Lekkie parcie i ulga, gdy otworzył się zwieracz kiszki. Brzuch rósł w oczach. Pojawił się znany ból. Zaczęłam się ruszać niespokojnie. Siostra Katarzyna zatrzymała wlew a Marta stojąca przy mojej twarzy bacznie mnie obserwowała.
- Można dalej, to tylko zwykła faza. – Odparła. Szum pompy odezwał się ponownie. Brzuch był olbrzymi. Tępy ból utrzymywał się.
- No jak idzie? – Spytała Pani doktor wchodząc do Sali.
- Dobrze Pani Doktor. Suczka drga i szarpie, ale ciśnienie w normie. Mamy już jelito grube pełne. Zaraz wchodzimy do cienkiego. - Relacjonowała Siostra Katarzyna.
- Dobrze, dobrze. Zmniejsz ciut ciśnienie, bo ból może być za duży jak nawet dla niej. – Szepnęła Doktor. W tym momencie ostry ból w prawej pachwinie poderwał moje ciało w górę. Szarpałam się jak szalona. Trwało to minutę półtorej.
- No jesteśmy w cienkim. Jak tam pacjentka Siostro Marto? – Spytała Doktor
- W normie. Przerażona mocno, biedactwo, ale przytomna. – Relacjonowała siostra Marta. Czuła się paskudnie, okropnie. Rozdęte jelita zniekształciły moje śliczne ciało. Było potwornie duszno i ciężko oddychać. Sapałam nosem. Pani doktor macała mi brzuch. Szczególnie w okolicy żołądka. Z usta moich wyciekał gęsty śluz i uchodziło powietrze z sykiem.
- Proszę teraz uważać, zbliżamy się do żołądka. – Ostrzegła Pani Doktor ******ę Katarzynę. Nagle głośno odbiłam powietrzem dwa razy. Pani doktor przyłożyła dłoń do mojego żołądka i nacisnęła. Szarpnęłam się ponownie.
- No jesteśmy w żołądku. Zredukować ciśnienie o jedna czwartą. – Sterowała Pani Doktor. Po krótkiej chwili chlusnęło z rury wsadzonej w gardło.
- Trzymać tak, trzymać. Podnieść do poprzedniego poziomu ciśnienie. Poleciła Pani Doktor. Teraz mocny strumień coraz czystszej cieczy walił pełną rurą z ust. Uczycie tępego szarpania w całym przewodzie wyrywało ze mnie niemy krzyk. Błagalnie patrzyłam na Panią Doktor stojącą obojętnie przy mnie.
- Płukać 15 minut i obserwować. – Poleciła wychodząc. Te 15 minut było wiecznością i torturą. Wreszcie strumień zelżał i w końcu zanikł, Wyjęto ze mnie wszystkie rury. Leżałam rzygając wodą z ust i strzykając dupy. Rwało strasznie aż byłam pusta. Z metalowego cewnika ciągle leciało siku. Siostra Grażyna nie nadążała zmieniać worka. Przerwa trwała krótko.
- Przygotować fotel i cewniki. Proszę od numeru 32 w górę. Proszę przygotować sondy także. – Padały polecenia
- Gotowe siostro. – Usłyszałam
- Proszę przygotować sukę. – Padło
Poprowadziły mnie obolała do fotela. Tego samego, na którym cierpiała przed chwilą Renata. Posadziły. Przymocowały pasem pod cyckami do oparcia a ręce rozkrzyżowały na boki i namocowały na podpórkach. Uda pod kolanami ułożyły na uchwytach, które następnie rozsunęły mocno na boki wykręcając boleśnie biodra. Aż krzyknęłam. Teraz calutkie wygolone ładnie krocze było na wierzchu. Narządy były nad wycięciem fotela.
- Suka gotowa, czeka na zbieg siostro. – Oznajmiły.
Po chwili podeszła siostra Katarzyna. Miała lateksowe rękawiczki, maskę ochronną na usta i okulary ochronne. Siadła na stołku naprzeciw moich narządów. Fotel podjechał do góry. Teraz moje narządy były na odpowiednim, do zabiegu poziomie.
- Ojejku aaaa. – Zaczęłam, gdy siostra macała mojego sztywnego, zdrętwiałego kutaska. Przy pomocy długiej rurki i strzykawki wcisnęła mi w cewkę żel do smarowania. Krzyczałam bardzo z bólu kutaska. Był już po zastrzykach tak sztywny i obolały, że każde muśnięcie wywoływało ostry ból. Siostra wzięła metalowa gruba sondę i zaczęła wpychać mi do cewki. Krzyczałam głośno, bez przerwy. Posuwała sonda tam i nazad aż ta luźno wchodziła. Brała grubszą i zabieg się powtarzał. Przy średnicy 2,5 cm zaczęłam mdleć. Wtedy siostra dokończyła zabieg ta sondą i zostawiła ja wsuniętą. Nastąpiła przerwa. Siedziała ze sztywnym kutaskiem i sondą stercząca. Po chwili zabieg kontynuowano. Gdy ostatnie sonda 3cm luźno posuwała się siostra wzięła podobnej grubości metalowy zagięty cewnik i powoli zaczęła go wpychać. Gdy wrzasnęłam ostro nagle dając znak, że cewnik wszedł do pęcherza, d**ga siostra podstawiła szybko szklane naczynie do, którego poleciał mocz. Mocz u Pani doktor był zbierany od wszystkich i używany do zabiegów pod różną postacią. Teraz siostra nabierał dużą gruszką jakiegoś ciemnego płynu i wstrzykiwała mi w pęcherz. Robiła to tak długo aż pęcherz wyraźnie wystawał pod skórą. Wtedy d**ga siostra masowała go a ja darłam się i błagałam o litość, co wywoływało tylko śmiech sióstr. Byłam całkowicie upokorzona i złamana psychicznie wiedząc, że nie mam, co czekać ratunku. To też było jednym z elementów tych zabiegów. Terror psychiczny. Zabieg płukanki trwał wciąż. Już tylko cicho cos tam mówiłam pod noskiem zwisając na pasach bezwładnie z fotela. Nawet nie bardzo wiem, kiedy i jak zabieg się skończył. Siedziałam nadal na fotelu rozwarta. Wielki metalowy cewnik tkwił nadal wsadzony. Teraz był zamknięty zaworkiem. Miał już tam pozostać przez cały mój pobyt. Siostry krzątały się sprzątając i przygotowując narzędzia do następnego zabiegu. Pojawiło się duże naczynie w oliwą, spora ampułka białej gęstej cieczy z numerem 3 i ciemna, duża buteleczka z oznaczeniem „Spec.test. Faza 4”. Obok znalazły się różnej wielkości strzykawki i metalowy przyrząd przypominający szeroką opaskę ze śrubą i duże kleszcze zakończone na końcach owalnym pierścieniem i prostokątną płytką. Pierwszy raz widziałam cos takiego. Nie podobały mi się! Następnie moje kroczę uda i brzuch zostały dokładnie wymyte i wydezynfekowane chyba spirytusem, bo paliło jak ogniem. Najwięcej cipa w dupce.
- Siostro Katarzyno, zabieg przygotowany, suka odkażona, gotowa. – Zawołały. No z tym „ gotowa” to byłabym dyskutowała, ale Pani tu nie byłoooooo!!!!
- Dobrze niech czeka. Pani Doktor zaraz przyjdzie. Jest zajęta w gabinecie. Ten małolat ciągle mdleje. – Oznajmiła siostra Katarzyna. Siedziałam rozkraczona dysząc ciężko. Po dłuższej chwili otworzyły się drzwi z Sali Zabiegowej do Gabinetu i weszła Pani Doktor. Drzwi zostawiła otwarte.
- Nie chcę, nie chcę, już będę grzeczny, już nie, błagam, już nie. – Doszedł mnie błagalny skowyt.
- Strasznie się drze ten mały. Ciągle prawie mdleje i muszę przerywać. Pierwszy raz robię zabieg powiększania samej główki kutasa. W zasadzie to dwóch główek. Miał zabieg BME rozdzielenia kutasa wzdłuż i rozdzielenia worka. Wygląda też, że biedakowi albo usunięto zwieracz pęcherza albo zablokowano mięsień, bo ma wstawiona rurkę z zaworem do sikania. Teraz ma dwie głowy na końcu połówek kutasa wielkości prawie piłek tenisowych. Jestem zadowolona z postępów i efektów działania mojego pomysłu oliwki. Siedzi na fotelu już godzinę, miał po trzy zastrzyki w każda. Teraz ma założone kapturki na głowy i sondę w dupę. Dostaje prądem. Zauważyłam, ze działanie prądu wzmaga działanie mojej oliwki. No, ale się rozgadałam. Jak tam nasza dziewczynka. – Powiedziała Pani doktor wracając do mnie.
- Jak dotychczas jest naprawdę dobra. Łyknęła sondę za pierwszym razem jakby to robiła codziennie. Trochę słabła przy płukaniu pęcherza a zwłaszcza przy sondowaniu kutasa, ale wytrzymała. Teraz czeka na Panią. Pani Doktor czy to jest ten śliczny chłopak z agencji, co przywożą trzy razy w tygodniu? – Spytała siostra Katarzyna
- Tak ten sam. Kierowniczka agencji pokrywa koszta zabiegów. Widocznie chłopak rokuje dobrą karierę. Nie wiem do czego jest używany, nie moja sprawa, ale sądząc z jego wyglądu, a zwłaszcza z rozmiarów worka, który pusty wisi mu do kolan i wielkości odbytu i wielkiego brzucha, co nie jest wynikiem tuszy to jest do jakiś wyrafinowanych orgii. Z resztą, jeśli chodzi o odbyt to go nie ma wcale. Zwieracze zostały ponacinane i sparaliżowane. Zieje tam wielka czarna dziura. Ma wszyty implant w postaci koła z jakiegoś elastycznego materiału z metalowymi pierścieniami dookoła. Sam nie mówi o tym. Zapytany płacze. A co do tej Mariolki to nie jest dziwne, że połknęła taką sondę. Sama Madame Jowita rucha ją w gardło dwa razy na tydzień. A możecie wierzyć mi ma niezły narząd do tego. – Mówiła usadawiając się na stołku naprzeciw mojego krocza.
-, Co my tu mamy. Zobaczymy. Mały kutasek. Sztywny, ale jeszcze za słabo. Teraz worek spory i dobrze rozciągliwy. Spróbujemy dwa litry oliwy, z płynem nie będziemy się bawić. Nie mamy czasu. Cipa w dupie. O duża i pięknie wyrobiona. Jeszcze ją powiększymy. Jowita prosiła. Pokaż teraz , dziecko cycuszki i suteczki. No też ładne. Zastanowię się nad zastrzykami mojego płynu lub wlewem z oliwki. Brzuszek. Śliczny, ładnie wysklepiony i uformowany. Jowita mówiła, że przyjmuje bez oporu 7 litrów, zobaczymy. Najpierw zastrzyk. – Mówiła naciągając niebieskawego płynu z dużej ampułki nr.3
- Możesz krzyczeć moja mała. Będzie trochę boleć, ale tak właśnie musi. Zabiegi są medyczne BDSM muszą boleć. – Powiedziała i wbiła mi szybko igłę w twardego kutaska. Wrzasnęłam dziko i napięłam się.
- Ufff. Fff uffff hhhhyyy ufffff oooo ratunkuuuuu!!!! – Piszczałam dziwnym głosem czując mimo drętwoty ogromne pieczenie i ogień w kutasku. Miałam wrażenie jakby ktoś owinął go szmatą benzynie i podpalił. Strzykawka powolutku stawała się pusta. Pani Doktor masowała mi kutaska w trakcie zabiegu. Wreszcie skończyła.
- No skończyłam moje dziecko. Byłaś bardzo dzielna. Do tej pory nikt nie wytrzymał wstrzyknięcia w całości od początku do końca. Mdleli. Teraz kutasek jest naprawdę sztywny. I ładny ma kolor. Ciemna czerwień i fioletowe żyły. Wygląda jakby był obrany. Czy boli bardzo. Powinien boleć bez dotyku i palić ogniem. Czy tak czujesz? – Spytała na koniec
- Tak, boli, boliiii, bałdzo, bałdzo. Już będę grzeczna przyrzekam. Powiem Pani Mojej, że wczoraj masturbowałam się dwa razy po cichu bez pozwolenia. Bałdzo mnie piecze. – Skamlałam
- To dobrze moja mała. Będzie bolec bez przerwy. A tak między nami to nic nie powiem Twojej Pani o twoim niecnym postępku. Widzicie, mówiłam wam, że mała wyśpiewa wszystko. Teraz wystarczy tylko pytać pokazując jej tą malutka buteleczkę antidotum. Proszę masować ją jeszcze, ja musze do chłopaka, bo coś przycichł. – Mówiła wychodząc do gabinetu. Jedna z sióstr siadła przed narządami i zaczęła masować kutaska. Krzyczałam mocno. Ból narastał. Wzmagało się pulsowanie w kutasku. Każde uderzenie krwi wywoływało nieprzyjemny ból i pieczenie. Co oni mi tam wstrzyknęli. Tortury chemiczne? Jak zaczynałam od bdsm to tego nie było.
- iiiiiii yhhhhh!!! – Doleciał nagle wrzask z gabinetu. Pani Doktor wróciła.
- No świetnie, wystarczy masażyku. Teraz weźmiemy się za jąderka. Siostro Katarzyno proszę przygotować impulsator. – Poleciła Pani Doktor.
- Bądź teraz dzielna moja panno. To chyba będzie nowe doświadczenie dla ciebie. Siostro czy wszystko gotowe do cucenia? – Pytała.
- Tak Pani Doktor. Gotowe. – Odparła jedna z sióstr.
- Dobrze. Proszę jednak założyć jej dren z tlenem. – Poleciła. Jedna z sióstr podeszła z długim cienkim cewnikiem i powoli zaczęła wprowadzać mi go przez nos. Nie było to przyjemne. Skończyła, gdy koniec cewnika tkwił w gardle. Poczułam delikatny wpływ tlenu. Było lżej oddychać. Nawet stałam się bardziej świadoma tego, co się dzieje dookoła.
- Uwaga, zaczynamy zabieg. Siostro proszę wypreparować lewe jądro. – Wydała polecenie. Siostra ujęła te straszne szczypce, naciągnęła worek i wymacała lewe jądro. Ułożyła je na tej płaskiej części kleszczy i powoli zamknęła je blokując zamek. Jądro przeszło przez owalny otwór kleszczy i wyszło na wierzch opięte naciągnięta skórką. Zareagowałam głuchym stęknięciem.
- No ślicznie. Taka mała suka a ma takie śliczne duże jądra. – Mówiła Pani Doktor macając jądro palcami.
- Gdzie to jest. O już mam. – Mówiła do siebie szukając coś na jądrze. Spojrzała uważnie na ******ę Katarzynę a ta kiwnęła nieznacznie. Poczułam ostre ukłucie i ból jądra. Ostry ból zaatakował moją lewą nogę przez pachwinę, gdy igła wchodziła w jądro. Nawet nie zdążyłam sapnąć. Doktor spojrzała jeszcze raz na ******ę. Porozumiewały się wzrokiem.
- Hyyyyppppppffffff. Ojejuuuuuu, ojejuuuuuu uuuuuu yyyyyyppppp! Piszczałam wysoko bez ustanku. Pani Doktor powoli naciskała tłoczek. Moje jądro potwornie eksplodowało. Poczułam ostre dźganie w pachwinie.
- Łatunkuuu, łatunkuuuu. Pani, Moja Pani Łatunku. Łatujj sunie aaaaa!!!! – Wołałam bez ustanku.
- Siostro! Idzie w pachwinę! – Powiedziała Pani Doktor wstrzykując dalej. d**ga siostra natychmiast przystąpiła do mnie i bacznie mnie obserwowała.
- Jest przytomna, ale bredzi. Czuje wszystko dobrze. – Relacjonowała
- Świetnie, tak powinno działać. Tej substancji jeszcze nie próbowałyśmy na nikim. Czy kamera pracuje? – Mówiła Pani Doktor.
- Tak pracuje od początku cały czas. Musi ją bardzo boleć. Sądzi Pani, że wytrzyma cały zabieg. – Odpowiedział siostra Katarzyna.
- Musi wytrzymać. Musi też być cały czas świadoma i czuć. Bez tego zabieg nie na sensu. To jest medyczne bdsm. – Oznajmiła Pani Doktor. Ja rzucałam się krzycząc jakieś niezrozumiałe słowa. Gdyby nie pasy to bym wszystko powywracała.
- Musicie przyznać, że suka jest teraz bardzo seksy z tą swoją reakcją. No i jest przecudownym obiektem do eksperymentów. – Mówiła Pani Doktor zachwycona.
- Tak widok jest bardzo podniecający i seksowny. – Odezwały się wszystkie na raz głośno.
- Czy w czasie przerwy będzie mogła Pani Doktor, no tego, wie Pani. – Jąkały się podniecone
- Ależ oczywiście, że tak! Mnie też się chce bardzo. – Odrzekła Pani Doktor.
- Iiiiii! – Zapiszczały siostry radośnie.
- Ujj jujjj jejuuu ujaj uuu u! – Bełkotałam w kółko, czując ból rozsadzania jądra od wewnątrz i ostre kłucie w pachwinie.
- Siostro Katarzyno proszę o d**gie jądro. – Powiedziała Pani doktor trzymając w ręku napełnioną strzykawkę. Siostra z trudem wypchnęła lewe jądro z kleszczy, co spowodowało gwałtowną reakcje moją. Za chwile prawe jądro było wypreparowane. Poczułam przez chwile macanie, gdy Pani doktor szukała jakiegoś węzła, jak mówiła. Potem już był wielki ból jądra i ostry atakujący pachwinę i prawą nogę i rozpacz moja. Wisiałam na fotelu jęcząc spazmatycznie. Bolało i pulsowało mi całe krocze. Kutas palił ogniem, jądra rytmicznie pulsowały i poruszały się same w dół i górę, rozsadzane od środka. I to kłucie w pachwinach.
- Łatunku, łatunku, sunia błaga łatunku, płose. Gdzie Moja kofana Pani. Sunia chce cycka Pani. – Bełkotałam jęcząco.
- Cudownie, ślicznie. Patrzcie jak działa. Patrzcie jak szybko rosną. Jak się powrózki wyluzowały całkiem. – Mówiła Pani Doktor do sióstr stojących dookoła. Podeszła do mnie. Podniosła mi jedną potem d**gą powiekę, popatrzyła w oczy.
- Widać, że cierpi, źrenice powiększone. To dobrze, bardzo dobrze. – Była zadowolona
- Jak się teraz czujesz Mariolko. Boli coś? – Głośno spytała mnie lekko uderzając w policzek.
- Sunia, cierpi. Chce do Pani. Bałdzo cierpi. Coś tam jest miedzy nóżkami suni. Jakiś drętwy kołek wbity i dwa wielkie ciężary. One się ruszają i bałdzo, bałdzo kłują tu w nóżkach i brzuszku. – Odpowiadałam jękliwie patrząc na Panią Doktor.
- To dobrze suko, tak powinno działać. Chemia w seksie medycznym jest wspaniała. Popłacz sobie suko. Możesz pokrzyczeć. Jestem wspaniałomyślna. – Mówiła Pani Doktor trzymając mnie za brodę.
- A teraz suka niech dojrzeje. Zrobimy małą przerwę. Ależ jestem podniecona. Ta mała jest ekscytująca. No siostry proszę zająć miejsce.- Powiedziała śmiejąc się Pani Doktor. Siostry piszcząc i podskakując podbiegły do dużego zbiornika. Każda opróżniła mocz zebrany z worka. Był on bardzo duży tak na oko miał ze 30 lub więcej litrów. W tym zbiorniku zbierano dzienny mocz od personelu i pacjentów razem. Potem opierając się o leżankę wypięły wysoko dupy. Wielkie pochwy o grubych wargach wylazły na wierzch od tyłu. Sine długie fałdy warg wewnętrznych zwisały luźno. Ciemne rozciągnięte odbyty zatkane dużymi korkami wyłaziły na wierzch.
- Ach wy moje dziwki. – Mówiła Pani Doktor tarmosząc każdą za wiszące wargi. Potem zrobiła sobie dwa zastrzyki w potężną stercząca pałę. Siostry jęcząc tarły udami napalone. Pani Doktor wzięła zielony zeszyt z półki i otworzyła go.
-, Co my tu dzisiaj mamy. Acha, o jest. Siostra Katarzyna, ruchanie w pochwę, siostra Marta ruchanie w odbyt i siostra Grażyna też w odbyt. – Czytała głośno.
- Czy mogła by Pani zmienić mi na ruchanie w odbyt. – Spytała cicho siostra Katarzyna.
- Spokój. Siostro Katarzyno! Masz kolej w pochwę i już. – Ofuknęła ją Doktor. Podeszła do siostry Katarzyny i brutalnie weszła z miejsca głęboko w jej pizdę. Nawet nie wyjęła cewnika z kutasa tylko go odłączyła od zbiornika. Ruchała mocno nacierając pod różnym. Siostra darła się i piszczała. Wreszcie po bardzo długim czasie padła na kolana. Pani doktor ani się nią nie zainteresowała. Podniecona podeszła do wypiętej dupy siostry Marty. Siostra Marta aż podskakiwała nie mogąc się doczekać. Gumowy knebel wyrwany z jej dupy spadł na podłogę. Wielki kutas wszedł głęboko aż po brzuch Pani Doktor. Był taki sztywny, że aż unosił do góry dupę siostry. Teraz ta wyła i płakała. Wreszcie po długiej chwili tez zwaliła się na podłogę. Czarny odbyt wisiał jej z dupy jak flak. Teraz przyszła kolej na ******ę Grażynę. Ta wytrzymała dłużej dzikie ruchanie, ale i ona w końcu przegrała i leżała jęcząc na podłodze z czerwona kiszką odbytu na wierzchu. Wszystkie jęczały leżąc na podłodze. Pani Doktor obtarła kutasa i podłączyła cewnik do zbiornika. Była już spokojna.
- No dziwki zbierać się, jazda. – Krzyknęła. Wszystkie stanęły posłusznie wypinając ponownie dupy z ziejącymi dziurami. Przedtem rozsunęły na brzuchach zamki błyskawiczne lateksowych kombinezonów odsłaniają wypukłe brzuchy. Pani Doktor przysunęła stojak ze zbiornikiem wypełnionym cały moczem. Była to konstrukcja umożliwiająca robienie lewatywy kilku pacjentom jednocześnie. Wkrótce wszystkie wypięte dupy miały wsadzone grube rury i były dobrze uszczelnione. Pani Doktor otworzyła zawór od zbiornika pełnego mętnawo żółtego moczu. Mocz zaczął wypełniać przezroczyste rury tego urządzenia. Najpierw napełnił poziomą rurę, która mail sześć rur odprowadzających zakończonych przeźroczystymi grubymi wężami z pompowanym uszczelnieniem. Trzy z nich wisiało złożonych na wieszakach a trzy pozostałe kończyły się w dupach sióstr. Każda rura odprowadzając do dupy miała zawór i pompkę wspomagająca. Były tam i inne połączenia, ale nie wiem, po co. Mętny mocz dotarł prawie jednocześnie do wszystkich wyprężonych dup. Najpierw było cicho. Siostry stały nieruchomo. Pierwsza zaczęła stękać Grażyna. Jej brzuch wyraźnie powiększał się szybko. Potem dołączyła Marta a na końcu Katarzyna. Robiło się coraz głośniej. Marta i Katarzyna stękały mocno, gdy w tym czasie Grażyna darła się niepohamowanie. Jej brzuch był już potwornym balonem wiszącym nad podłogą. Pani Doktor podeszła i zaczęła macać go od dołu unosząc w górę.
- Jeszcze trochę siostro, jeszcze za mało. – Powiedziała. Teraz już darła się i Marta z potężnym balonem brzucha a na końcu Katarzyna. Siostra Grażyna klęknęła na podłogę. To, co było brzuchem leżało na jej udach. Pani Doktor podeszła do niej i ponownie ja ustawiła na pozycji. Potem macała to, co było brzuchem Na koniec zamknęła dopływ moczu do siostry Grażyny. Historia powtórzyła się z dwiema pozostałymi siostrami. W zbiorniku pozostało jeszcze moczu. Pani Doktor wpompowała ręcznie pompkami każdej z nich dodatkowa porcję. Teraz zbiornik i rury były puste. Wprawnymi ruchami Pani Doktor wyciągnęła każdej rurę z dupy i zręcznie zatkała napompowanym korkiem. Siostry stały a ich potworne sztywne brzuchy wyłaziły z kombinezonów. Zbiornik moczu był pusty.
- Proszę zrobić porządek siostry i przygotować sukę Jowity do zabiegu. – Poleciła nie zważając na jęki dziewczyn. Brzuchate siostry zabrały się za porządki. Nie wolno im było się wypróżniać. Lewatywa miała być wchłonięta! I to taka ilość moczu! No, ale co ja tam wiem i co mnie to obchodzi. Już powoli przyzwyczajałam się do ciągłego bólu. Był mocny i obejmował tylko całe krocze nic więcej. Brzuchata siostra Katarzyna podeszła do mnie pomacała kutasa i potężne już jądra, czym wywołała u mnie wrzaski i piski. Poczym przygotowała w pobliżu dużą strzykawkę i kilka sporych igieł oraz szklaną butlę pełną gęstawego przezroczystego płynu. Było to specjalna oliwa do wlewów do mosznowych skomponowana przez Panią Doktor. >Dla tych co nie wiedzą co to jest wyjaśniam, że wlewy do mosznowe czyli do worka z jajkami robi się celem urozmaicenia seksu, podniecenia osoby ruchające i ruchanej, gdyż napełniony worek, zależnie od upodobania, możliwości i życzenia dodaje dodatkowych wrażeń wzrokowych i dotykowych w trakcie seksu. Zwykle do worka wlewa się sól fizjologiczną lub sterylizowaną wodę. Ale to niekoniecznie, bywa różnie. W seksie wyższego poziomu, jakim jest BDSM używa się do wlewów często oliwy, oleju nawet jadalnego dobrej, jakości. W odróżnieniu od zwykłego wlewu wlew BDSM ma na celu dostarczyć męki. Jest bolesny i utrzymuje się bardzo długo. To tyle dla tych, co nie wiedzą nic. < Następnie założyła mi metalową obrączkę u nasady worka i zacisnęła, aby oliwa nie rozchodziła się dalej. Patrzyłam na te przygotowania kompletnie zrezygnowana, pół przytomna.
- Suka gotowa do wlewu Pani Doktor. –Zawołała, bo Doktor była w gabinecie przy tym młodym chłopaczku. Od chwili jak tam poszła rozlegało się cały czas wysokie wycie. Że też człowiek może takie dźwięki wydawać.
- Teraz ten mały ma dwie głowy na dwóch kutasach wielkości piłek bilardowych. Ciekawe, takie ekstremalne zmiany BME w tak młodym wieku. Przecież już na zawsze będzie służył dla sadystów. No, ale skoro takie życzenie jest z agencji to ja nic nie poradzę. – Mówiła Pani Doktor wychodząc z gabinetu. Siadła znowu między moimi rozwartymi udami.
- Siostro proszę większe rozwarcie i więcej światła. – Poleciła. Moje uda rozeszły się mocniej na boki. Narządy wyszły jeszcze bardziej w kierunku Doktor. Teraz były mocno wypięte i oświetlone. Worek zaciśnięty obrączką sterczał lekko uniesiony. Pani Doktor założyła lateksowe rękawiczki i zaczęła dezynfekcje całego krocza i narządów gazą trzymana szczypczykami i nasączoną piekącym płynem. Patrzyłam przerażonymi oczami jak bierze dużą igłę i powoli wbija mi do środka worka z jednej strony potem d**gą symetrycznie z d**giej i trzecią po środku. Były to specjalne igły do wlewów. Można było wstrzykiwać, ale płyn nie wydostawał się powrotem po odłączeniu strzykawki. Nabierając oliwy powoli zaczęła wstrzykiwać ją do środka. Co jakiś czas przerywała zabieg i masowała pęczniejący worek równo rozprowadzając oliwę. Na początku było nawet znośnie. Potem worek zaczął przypominać nadęty podłużny balon.
- Jeszcze milczysz suko, zaraz wrzaśniesz, momencik. – Powiedziała cicho. Siostry z brzuchami pełnymi moczu stały dookoła zaciekawione, asystując, gotowe na każde skinienie doktor. Butla powoli się opróżniała.
- Ummm aaaa! – Wyrwało mi się w pewnym momencie, gdy poczułam nagły ostry ból jąder.
- No zaczynasz piszczeć suko. To dobrze. Pewnie jaja cię zabolały. To oliwa weszła o jajek i zaszła reakcja z tym, co masz w jądrach. Będzie coraz lepiej. – Mówiła Doktor wyciskając gęstą oliwę ze strzykawki do worka. Teraz to już worek pęczniał w oczach. Wisiał daleko w dole przez wyciętą podstawkę pod pośladki. Był strasznie ciężki.
- OOOO łatujcie, łatujcie suczke. Moje jajaka ojejuuuu uhhhyyy!!! – Krzyczałam i stękałam bez opamiętania. Nic mnie już nie obchodziło. Byłam jednym krzykiem rozpaczy. I tak już do końca zabiegu. Wreszcie butla była pusta. Widniała na niej cyfra 2,5L. Worek w kształcie wydłużonego balona, ciężki, z błyszczącą napiętą skórą dyndał się powoli zaciśnięty obręczą u nasady. Płakałam głośno i narzekałam. Nawet nie wiem, kiedy i jak siostry zdjęły mnie z fotela tortur i położyły na wózek. Leżałam unieruchomiona w podobnej pozycji jak ten facet, co widziałam go z poczekalni. To, co było moją moszną leżało przede mną, czerwone i napięte z siecią fioletowych żyłek. Był tak twardy, że nawet nie rozlewał się na boki jak zwykły balon napełniony wodą Kutasek wyglądał jak twardy wentylek. Jęczałam głośno.
- Niech tu poleży trochę na obserwacji. Potem proszę sukę na sale pacjentów. Tego dzieciaka z gabinetu zawieźcie na Sale a dawajcie tu tego homo. – Poleciła Pani Doktor. Siostry się zakrzątnęła żwawo mimo wielkich napełnionych brzuchów i po chwili wieźli na wózku ślicznego pulchnego nieco blondaska. Jechał umocowany na wznak z nogami wyprostowanymi w górę i szeroko rozwartymi, przymocowanymi do pionowych słupków. Wypięta dupa leżała na brzegu wózka. Metalowy przyrząd trzymał pionowo kutasa rozchylając na boki jego połówki. Każda z połówek zakończona była bordową kulą wielkości bilardowej. W dupie ziała czarna dziura, obramowana dookoła czerwonym pierścieniem z licznymi metalowymi kółkami. Do metalowej rurki w rozcięciu kutasa był podłączony cewnik z odprowadzenie do worka wiszącego przy wózku. Blondasek płakał niesamowicie. Spazmy rzucały go aż się zachłystywał. Pojechał na Sale. Po chwili wjechał wózek z tym facetem. Jęczał i stękał. Siostry przygotowały stół dla niego. Otworzyły w nim trzy różne otwory, rozłożyły poprzeczne ramiona. Obok tego stołu zabiegowego stał stolik, na którym leżały trzy duże kuliste narzędzia, każde z zaworem i podłączoną gumowa rurką oraz plastykowy cylinder z metalowym prętem w środku i jakimś mechanizmem. Obok niego zestaw błyszczących podłużnych nasadek. Wiele rzeczy, co tu były widziałam pierwszy raz wiem nie wiedziałam, co to jest. Potem z trudem, ale z wielką wprawą położyły i geya brzuchem na stole i zamocowały silnie pasami. Leżał z wielka tłustą dupą w górze, ramiona rozkrzyżowane na boki i zamocowane. Napompowany brzuch zwisał przez jeden otwór a przez d**gi potężny worek. Był tak długi, że dotykał podłogi. Przez trzeci otwór sterczał zniekształcony, bardzo gruby penis z metalową rurą w środku. Facet cały czas powtarzał w kółko „Nie, nie, nie”.
-, Co za uparty, jest tu dostarczany, co dwa dni. Zabieg ma cztery razy na dobę i ciągle te swoje „ Nie, nie”. – Mówiła siostra Marta.
- Tak już jest z nimi. Nie przejmuj się. Mnie nie bardzo się podobają ci faceci, co go tu przywożą. Jakieś wielkie typy, całe w tatuażach. Przy nich on jest cichy jakiś. I poco im taki wielki odbyt, worek i brzuch. No i ten kutas. – Powiedziała siostra Grażyna.
- Słyszałam jak Pani Doktor rozmawiała z jednym z tych, co go przywożą. Ten facet jest wytresowany jak pies i używany w czasie grupowych zabaw. Mówił, że ruchają go i fistują w każdy dostępny otwór. Powiedział, że ma za ciasną dupę, bo stopa wchodzi do połowy a pięta z trudem. Ponadto ma ciasne wejście wewnętrzne do kiszki, bo wchodzi tylko jedna ręka a musi wziąć obie. Usta są dobre wejdzie pieść a gardło ma już bardzo rozepchane. No, ale Pani Doktor nie zajmuje się laryngologią. Co ciekawe facet jest ruchany w cewkę kutasa. Jednak nie wszystkie tam wejdą, stąd ma założony rozwieracz w kutasie. Ten co przywiózł go powiedział, że facet jest trzymany przed party na łańcuchu piwnicy, jak pies. Ale przecież psa nie można tak traktować. Tylko nie wygadajcie się przed Panią Doktor, że to wiecie. Bo jak się dowie skąd to będę miała przechlapane i to fest, Na gadce się nie skończy. A lubię swoją robotę tutaj. W przychodni sama sztampa i nuda. – Mówiła szeptem siostra Katarzyna. Stały przy moim wózku, więc słyszałam wszystko. Tak były zagadane, że nie zwróciły uwagi, iż leżę cicho bez jęków.
- No jak tam siostrzyczki-kurewki jedne. O brzuszki ciut spadły. Zrobimy jeszcze lewatywkę, ale potem. Na razie pacjenci czekają. Jeszcze tylko ten tutaj i zrobimy dłuższą przerwę. – Powiedziała Pani Doktor wesoło.
- Jak zwykle pompowanie, wlew do kutasa i worka, nacieranie i rozciąganie kutasa, wora i odbytu. Tylko bez ceregieli. Szczególnie to tłuste dupsko. I podnieść wyżej stół, bo wór na podłodze. – Rozkazała Pani Doktor.
- Acha. Jak skończycie to zawieźcie tą małą na Salę Pacjentów? Ponieważ czas posiadania jej mamy ograniczony to podłączcie jej dupę do pompy, ustawcie na 5 i załóżcie masturbatora na kutasa. Tylko nie zapomnijcie o odprowadzeniu siku. Trudno musi się pomęczyć. – Dodała wychodząc. Siostry szybko zabrały się za tego faceta. Marta zdjęła mu z odbytu urządzenie rozciągające. Wyglądało identycznie jak te leżące kuliste na stole. Założyła lateksowe rękawice do łokcia. Nabrała jakiejś maści i zaczęła energicznie smarować to co było dawno jego odbytem a teraz wielką fałdą skórną wisząca z dupy na stole. Ciągnęła skórę mocno na zewnątrz, zapierając się o stół. Potem wsadziła obie dłonie i rozciągała ja na różne boki. Nie było w tym absolutnie żadnej litości. Facet tylko stękał. Naciągała i puszczała skóra z mlaśnięciem spadała na dupę. Gdy już porozciągała, wsadziła w dupsko głęboko obie dłonie i po chwili wyjęła jakiś metalowy przyrząd. Następnie nabrała żelu i znowu wsadziła ręce w dupsko po łokcie. Szybko nimi poruszała i obracała. Facet krzyczał śmiesznie Po chwili wyciągnęła na wierzch bladego koloru skórę i zblokowała ją uchwytem. Obiema dłońmi rozciągała obrzeża otworu na boki. Domyśliłam się przerażona, że to jest dawny zwieracz kiszki. Facet podrzucał dupa na boki i skomlał. Po zwolnieniu skóra z mlaskiem zniknęła w dupie. Marta ponownie wsadziła obie dłonie z tym przyrządem, co wyjęła i coś tak majstrowała po omacku a facet płakał i prosił o zmiłowanie. To był rozciągacz zwieracza. Na koniec wzięła ze stolika kulisty przyrząd, ale dużo większy. Siostra Grażyna obiema dłońmi mocno rozciągnęła skórę otworu dupy i obie z wielkim trudem przepchnęły kulę przyrządu do środka. Facet trochę krzyczał. Kołnierz przyrządu oparł się o dupsko. Brzeg skóry otworu zacisnęły metalową obejmą. Siostra Katarzyna pokręciła regulacje narzędzia i powoli cała dupa zaczęła rosnąć i wyłazić ze środka, facet zawył. Wyglądało to dosyć paskudnie. Tłusta dupa bez rowa między pośladkami ze sterczącym sino-bordowo tym, co było w środku a teraz w górze. Przyrząd ten również zatkał szczelnie jego dupsko. Siostra Marta podłączyła do niego wężyk i uruchomiła pompę. Brzuch wiszący pod stołem napęczniał. Facet już nie darł się nie miał sił. W tym samym czasie siostra Grażyna opróżniła mu wór z płynu. Okazało się, ze Ma on wstawione trzy zaworki dwa u góry po bokach, napełniające i jeden na dole spustowy. Otworzyła dolny i odkręciła zawór z butli podłączonej do górnego zaworku. Jakiś gaz, (bo chyba nie powietrze) wypchnęła zawartość wora. Wisiał on ja duży przekłuty balon. Jego długość wcale się nie zmniejszyła. Marta podłączyła do górnego zaworku pompkę napełniająca i wór zaczął błyskawicznie pęcznieć. Nie zauważyłam u niej oznak litości czy współczucia. Z resztą wszystkie nosiły kompletne kombinezony lateksowe i nie widać było twarzy tylko oczy usta i nos. Myślałam, że wór zaraz pęknie w strzępy. Teraz był półtora razy większy niż poprzednio. Potem dużą strzykawką wbitą w zdeformowanego kutasa, dopełniła wlew. Facet rzucał się i znowu bełkotał swoje „nie, nie, nieme”. Po dopełnieniu wlewu siostra Marta wyjęła rurę kutasa, sprawdziła otwór. Pomierzyła. Przykręciła jedną z owalnych nasadek do pręta w cylindrze. Nałożyła cylinder na to, co było kutasem wpychając ciasno nasadkę do kutasa. Całość mocno docisnęła do wydętego podbrzusza i zamocowała. Uruchomiła przyrząd. Pręt z nasadką w kutasie zaczął poruszać się z góry na dół. Facet zaczął się szarpać. Widziałam wyraźnie jak jego kutas pęczniał w oczach, rozpychany od środka. W tym czasie siostra Grażyna obiema dłońmi masował silnie z góry w dół wiszący wór. Facet zareagował wciąganiem i wypychaniem sterczącego z dupy odbytu, na tyle ile mógł.
- Zaczyna pracować dupą. – Poinformowała siostra Marta. Zabieg na worku i kutasie trwał długo aż największa nasadka latała luźno w rozwalonej cewce kutasa.
Szybko też wyleciała żółta ciecz zamiast spermy. Facet jej nie miał. Jego sperma to tylko ten płyn. Po zabiegu, założyły mu grubą rurę i naciągnęły rozwarcie maksa chyba bo facet wył. Na koniec wstrzyknęły mu oliwę w cycki. Były jak duże melony, ale bez sutków. Jęczącego przeniosły na wózek i unieruchomiły pasami na boku. Powiozły go na Sale Pacjentów. To, co widziałam naprawdę mnie wystraszyło. Teraz przyszła kolej na mnie. W dupę wsadziły mi wąż gumowy i uszczelniły pompką. d**gi koniec węza nikną pod wózkiem, gdzie była pompa. Na kutaska wsadziły metalową rurę i zamocowały paskami. Nic nie czułam prócz ustawicznego bólu. Jeszcze podłączyły ponownie wężyk na mocz. Posłyszałam cichy szum i poczułam pęcznienie kiszek. Jednocześnie coś zaczęło poruszać się w tym metalowym cylindrze drażniąc i masując kutaska, To wywołało mocny ból aż piszczałam. Tak piszcząca i jęczącą płaczliwie zwieźli na Sale Pacjentów. Postawiły obok tej pacjentki w potężnymi cycami i sutkami napełnionymi olejem. Okazało się, że pod napompowanym brzuchem ma niesamowite piździsko wywalone na wierzch napełnione też oliwą. Łechtaczka przypominała średniej wielkości kutasa. Z dupska wystawionego przez otwór w wózku zwisała jakaś długa fałda skórna. Leżała rozkraczona i jęczała głucho. Siostry obmacały ją i wyszły. Leżałam i cierpiałam brzuch potwornie nadymany leżał obok napełnionej moszny. Ustawiczna masturbacja kutaska doprowadziła do ciągłych orgazmów a potem to już jednego bez ustanku. Ale czy to był stały orgazm trudno powiedzieć, Tylko tyle, że cały czas dostawałam skurczy pompowania spermy, co doprowadzało mnie do szału. Jęcząc cicho rozmawiałam z tą kobietą. Ona też odpowiadała pomiędzy krzykiem i stękaniem. Nazywa się Agata. Ma niedobrego Pana, który ją okrutnie traktuje. Sam jest impotentem, więc nie używa jej tylko wystawia na pokazy. Nie tylko z ludźmi. Karmi ja na siłę przez rurę jakąś pożywką, od której ma mleko w cyckach i jest potwornie podniecona. Tak bardzo, że jest wiązana, aby się wiecznie nie zaspokajać. Mieszka na wsi, śpi na słomie w klatce. Trzy razy dziennie jest prowadzana do obory, gdzie kładą ją brzuchem na deskę z otworami na cycki i unieruchamiają w rozkroku z wypiętą dupą. Jej rozepchane cycki są jak krowie wymiona i są zakończone sutkami większymi niż krowie. W oborze są cielaki i inne małe, które podchodzą i…. a z tyłu podprowadzają… Więcej nie piszę. Wszyscy nazywają ja „krowa Agata”, nikt nie mówi inaczej. Już dawno, Pan jej, kazał wyciąć wewnętrzne wargi z pochwy, bo przeszkadzały przy ruchaniu. Bardzo rzadko jest ubrana. Jest jednak bardzo przywiązana do Swego Pana i Nie może odejść. Raz próbowała uciekać. Ale sama wróciła po dwóch dniach. Nie wytrzymuje bez seksu, wariuje. Dziwne te losy różnych ludzi, takie jak dziwne jest życie. Pewnie się dziwicie czytając to, jak tak można dać się pozmieniać i żyć, być traktowanym. A życie prywatne, rodzina, praca itp. Każda, każdy z nich wywodzi się z normalnego środowiska. No może z wyjątkiem tego małego blondaska z rozdzielonym członkiem. Chyba został no, ale… Zagalopowałam się za dużo. Leżałam i starałam się odprężyć mimo bólu i cierpienia. Tak jak każdy z nas w Sali. Nikt nie spał wszyscy trwali w jakimś letargu czy malignie. Męczyły ból i koszmary. Co jakiś czas bekałam głośno powietrzem pompowanym w dupkę. Po beknięciu słyszałam jak rusza pompa uzupełniając braki ciśnienia. Potworny mój brzuch cały czas był napompowany. Co chwila ktoś wrzeszczał szarpany nagłym bólem. Ale tak musi być. Taka jest zasada BDSM,. Przez ból i dyskomfort do rozkoszy i spełnienia. Jakże ja to znam. Robię i cierpię to dla Mojej Umiłowanej Pani, Wytrzymam choćby nie wiem, co. Ja tez jestem taka jak Agata. Wierna do końca bez warunków i granic cierpienia. Tak rozmyślałam zasklepiona w sobie. Nikt z nas nie wiedział czy to noc, czy dzień. Brak okien, światło lamp. Wszystko się pomieszało. Tylko stałe przykre doznania nie opuszczały nas. Nie mam pojęcia ja długo tak leżałam. Weszły siostry.
- No szykować się, Zaczynamy zabiegi. Najpierw jednak jedzonko. – Zakrzyknęły i zaczęły wkłuwać nam kroplówki. Kombinezon miał w paru miejscach klapki na kroplówki i zastrzyki. Takie było nasze jedzenie.
- Stolca dzisiaj tu nie będzie. Nigdy nie ma stolca. Kręcił się tu jakiś facet, ale czy nazywał się stolec nie pytałyśmy. – śmiały się siostry. Coś oprócz odżywki jakiejś musiało być w mojej kroplówce, bo poczułam ogromne podniecenie, to samo inni.
- Chce ci się ruchać suko? – Spytała cicho siostra Grażyna nachylając się blisko.
- Tak, bardzo, bardzo. – Szepnęłam. Ona się tylko uśmiechnęła.
- Popatrz suka, jaki masz teraz piękny brzuszek. – Zwróciła moją uwagę na to, co leżało przede mną. Spojrzałam i zmartwiałam. Olbrzymi nadęty wór brzucha spływał z wózka. Przez noc pompka pracowała dobijając ciśnienie nie tylko po beknięciach, ale i w miarę rozciągania brzucha. Na to uwagi nie zwróciłam. To mnie przeraziło. Ja nie chcę mieć takiego brzucha NIEEEEE!!! – Darła się we mnie rozpacz. Rozryczałam się głośno i spazmatycznie.
- Rycz, rycz mała suko, oto tu chodzi byś czuła się nie dobrze. – rzekła siostra i poszła do Renaty.
Nadeszła pora zabiegów.
- No dziewczynki, chłopaki i ani to ani sio, to chyba o mnie, zaczynamy. Najpierw Agata i nasza księżniczka Mariola. – Zawołała siostra Katarzyna klepiąc głośna dłonią wywalone piździsko Agaty. Mnie zawiozły prosto do gabinetu Pani Doktor a Agatę do Sali Zabiegów. Pani Doktor zamknęła drzwi Gabinetu i włączyła lampę z Napisem „NIE PRZESZKADZAĆ”. Słyszałam, że bardzo rzadko jej używała. Zostałam sam na sam z Panią Doktor.
- No jak tam złotko. Widzę, że po jedzeniu i wypoczęta. Pewnie nie możesz się doczekać, co dalej. No, no brzuszek ekstra, ekstra a worek ciut mały. Jeszcze chwilka i zaczynamy. – Mówiła krzątając się przy instrumentach i fotelu.
- Marta i Grażyna połóżcie sukę na fotel. Chcę mieć dostęp do krocza całego i odbytu. Na cycki załóżcie stanik. Knebla nie trzeba niech pośpiewa słodziutko. Weszły siostry Marat i Grażyna. Bez ceregieli odłączyły mnie od pompy i zaciągnęły do tego strasznego fotela. Szłam niosąc w obu dłoniach ciężki worek moszny. Położyły mnie na fotelu. Dupa nad wycięciem na brzegu, nogi na uchwytach w górze, ramiona szeroko rozkrzyżowane. Pozapinały mocno pasy. Mój kombinezon miał wzdłuż boków liczne kółka metalowe. Teraz wiedziałam, po co one. Przy pomocy nich zostałam unieruchomiona do fotela. Rozsunęły mocno na boki moje uda na podpórkach. Dupa mi się napięła, krocze rozwarło i wszystko wylazło na pokaz. Wielki wór z jajami wisiał ciężko. Mały kutasek gruby i ciemny drgał szybko. Na cycki założyły metalowe rusztowanie – stanik i zacisnęły u nasady każdego. Z cycków zrobiły się balony.
- Jeszcze mocniej, za mało wylazło wszystko. Podsuńcie jej dupę bliżej brzegu. No i załóżcie wieszadło na worek. Podciągnijcie do góry, bo nie mam dostępu do dupy. – Siostry szybko i sprawnie wykonały polecenia.
- Tak, teraz dobrze. Idźcie pomóżcie siostrze Katarzynie przy tej krowie. Nie przeszkadzajcie mi tutaj. – Powiedziała a siostry wyszły.
- No moja słodziutka zaczynamy. – Mówiła ustawiając fotel. Oparcie pojechało w dół, część krzyżowa fotela uniosła się do góry wyginając mnie w łuk. Olbrzymi brzuch naprężył się. Zaczęłam głośno pierdzieć i odbijać. To powietrze uchodziło ze mnie. Głowę miałam unieruchomioną i odgiętą do tyłu. Pani Doktor założyła mi rozwieracz w usta i szeroko je otworzyła. Przyniosła przyrząd o długiej czarnej rurze. Rura była elastyczna i poruszała się we wszystkie strony, gdy ona kręciła czymś z jednego końca. Ten koniec miał mały ekranik. Na d**gim było światełko. Podłączyła ten przyrząd do komputera obok, nacisnęła klawisz. Powoli, bez pośpiechu zbliżyła światełko do moich ust. Poczułam twardy dotyk końcówki. Ona patrząc to w ekranik to na monitor regulując pokrętłami wsadzała mi ten przyrząd coraz dalej. Wyraźnie poczułam jak powietrze leci z końcówki, co jest we mnie i nadyma przełyk. Rura pełzła, zatrzymywała, cofała i dalej pełzła. Co jakiś czas słyszałam dźwięk jak w aparacie przy robieniu zdjęć. Pani Doktor wszystko rejestrowała a co ciekawsze miejsca fotografowała. Czasami zatrzymywała się na dłużej i wtedy czułam czasem pieczenie, szczypanie w środku i po chwili Pani Doktor odstawiał na bok zakręcona buteleczkę z napisem. Czułam jak w nadmuchanym żołądku kręci się końcówka przyrządu. Trwało to długo. Poczułam tępe bolesne pchnięcie. Rura wlazła do jelita cienkiego. I znowu do przodu do tyłu pstryk, pstryk i buteleczka następna i następna gotowa. W końcu cała rura była we mnie. Potem powoli była wyciągana ze mnie. Może i badanie tak bardzo nie bolało ale było nieprzyjemne i przykre. Po tym badaniu nastąpiła krótka przerwa. Pani doktor przeglądała i porządkowała zebrany materiał. Ja leżałam z rozwartymi ustami i kroczem. Gdy skończyła z porządkowaniem materiału długo smarowała żelem grubą czerwoną sondę żołądkową. Skończyła i powoli zaczęła wpychać mi w usta. Była za gruba nawet jak dla mnie, ale ona powoli pchała. Krztusiłam się okropnie. Ślina gęsta ciekła. W pewnym momencie zaczęłam się dusić. Zrobiłam się bordowa na twarzy, oczy wyszły z orbit. Ona nie przestawała wprowadzania. Odruchowo zaczęłam łykać. Pomogło, przełyk zbolał mocno i przepuścił rurę. Widać ja było jak pełznie przez szyję i niknie we mnie. Teraz szyja była sztywna i gruba. Tępy ból w żołądku spowodował, że zaczęłam się wyrywać z więzów. Minął. Sonda była w środku a gruby ustnik jej w ustach. Słychać jak uchodzi powietrze.
- No widzisz to nie takie straszne. – Mówiła do mnie patrząc z góry. Gdybym mogła coś powiedzieć na ten temat to… Pani doktor poszła teraz d**giego mojego końca. Dupa była uniesiona dostatecznie wysoko, że nie musiała się męczyć i nachylać. Z reszta siadła wygodnie na krzesełku. Poprawiła worek z moczem i cewnik w swoim olbrzymie. Wszystko dobrze widziałam, bo nad fotelem było lustro pokazujące wszystkie detale. Po co? Chyba po to, aby wystraszyć jeszcze bardziej pacjenta. Jeśli tak to cel został osiągnięty. No przynajmniej w moim przypadku.
- No suko teraz zbadamy twój sławny odbyt. Na pewno trochę mi pośpiewasz. – powiedziała dotykając i naciskając okolice mojej cipki. Naciskanie było coraz mocniejsze i bolesne. Zaczęłam jęczeć.
- Już jęczysz, a ja dopiero się rozkręcam. – Powiedziała. Poczułam i zobaczyłam jak obiema dłońmi rozciąga mi cipę boleśnie na boki. Potem wyciąga ją na zewnątrz.
- Wsssss pffff. – Zasyczałam z bólu głośno. Doktor rytmicznie rozciągała cipę i puszczała. Patrzyła jak się chowa.
- Teraz suko jak powiem przyj to przyj jak przy sraniu. – Poinstruowała.
- Przyj – padło. Nadęłam się o naparłam. Czułam jak powoli cała cipa wypełza na wierzch.
- Mocnie, mocniej przyj. – Krzyczała. Parłam, co sił. Poczułam nagle luz i już bez parcia cipa wyszła na wierzch i ziała otworem.
- No, no suko, Super, super. – Była zadowolona
- I do tego nie masz hemoroidów. – Mówiła.
- Trzymaj tak ją, zrobimy zastrzyczki. – Powiedziała. Poczułam ukłucie wewnątrz i silny ból.
- Ojejuuuuu!!! – Wrzasnęłam głucho w sondę
- Trzymaj cipę na wierzchu dupy! – Krzyknęła Doktor. Wykonałam, choć okropnie bolało. Krzyczałam już, gdy zrobiła dwa zastrzyki wewnątrz i trzy na zewnątrz. Ból utrzymywał się długo. Poczułam jak cała pizda w dupie mi drętwieje i wyłazi już bez mojego udziału. Po dłuższym czasie moich wrzasków i stękań ból zelżał a pizda z dupy wisiał otwarta. Wszystkie mięsnie jej i w okolicy puściły porażone. Nic nie czułam.
- Czujesz to? – Pytała Doktor patrzą na mnie przez lustro w górze. Zobaczyłam, że wargi tej mojej cipy są poprzebijane grubymi bolcami. Pokręciłam głową, że nie czuje. Wzięła długą igłę. Patrzyłam z przerażeniem jak wkłada mi do środka.
- Omaaaammooo – zabulgotałam i wyprężyłam się cała z bólu ogarniającego biodra.
- O boli, czyżby? Sprawdzimy. – odezwała się doktor. I w tym samym momencie ból sparaliżował mi biodra.
- Cudowna reakcja, fantastyczna, ciekawe. – mówiła do siebie wbijając mi igłę i męcząc mnie strasznie.
- A teraz tutaj. Powinno być to, o czym myślę. I to mocne. – Rzekła i pchnęła igłą.
- Uffssspssshhhhhhhyyy – wysyczałam przez sondę wygięta ile pasy pozwalały. Ból objął biodra i nogi. Mięsnie napięły się do granic możliwości. Trwałam tak chyba ze dwie minuty. Potem potężna, niesamowita, dobrze znana mi fala powoli przetaczała się jak walec od czubka głowy po pięty. Falowałam. Fala była o wiele potężniejsza niż zwykle. Trzymała mnie długo zamieniając się powoli w niebiańską rozkosz. Leżałam bez sił. Było mi niesamowicie dobrze. Tak mnie to wzięło, że nie widziałam jak Pani Doktor stoi i patrzy urzeczona na mnie wielkimi oczami.
- No suko, tego się zupełnie nie spodziewałam. Taki potężny orgazm odbytniczy. Jeszcze czegoś takiego tu nie było. Nie uwierzą mi koleżanki. Dobrze, że mam nagranie. – Mówiła, głaszcząc moją twarz. Patrzyłam na nią mętnymi z rozkoszy oczami. Potem nastąpiło badanie Podobnym przyrządem jak przez usta tylko o dłuższej rurze i o wiele grubszej. Co chwila prężyłam ciało i stękałam. Pani Doktor wszystko rejestrowała w komputerze i robiła zdjęcia ciekawszych miejsc oraz pobierała wycinki do buteleczek. Badanie to było bardzo męczące i nieprzyjemne dla mnie. Na zakończenie calutka byłam spocona pod lateksem. Wreszcie gehenna się skończyła.
- Teraz suczko zrobimy sobie relaks. Już dawno miałam chęć na ciebie, tylko zawsze nie było swobody. Wiesz ten seks na każdym party, gdy ciebie brałam był nie taki, jaki pragnęłam. Teraz mam cie tylko dla siebie. – Mówiła Pani Doktor odłączając rurkę od cewnika i wyciskając go ze sztywnego kutasa. Podeszła do mnie od strony pola zabiegowego trzymając wielka strzykawę wypełniona jakąś czerwoną mazią. Twarda końcówka strzykawy była bardzo długa. Wsadziła mi ją głęboko celując w kiszkę. Poczułam sile pieczenie i ciepło w kiszce a potem w całej dupie.
- Leż spokojnie zaraz zacznie działać. – Powiedziała odkładając pusty przyrząd. Widziałam jak robi sobie trzy zastrzyki. Dwa po bokach prawie w połowie sztywnego potwora i jeden pod kołnierz jego łysej głowy w miejscu przyczepienia wędzidełka. Ostatnią czynnością były wstrzyknięcie do cewki zielonej galaretki przez metolową rurkę wsadzoną głęboko i stopniowo wysuwaną. Następnie energicznie wciera biała galaretkę. Strasznie przy tym stęka i zaciska uda. Widocznie nie jest to takie całkiem bezbolesne. Za to efektowne. Jej i tak ogromny kutas urósł w oczach jeszcze bardziej jakby napuchł. Łeb pociemniał i zrobiła się wielka płaska kula. Wyglądał i przypominał kutasa tego konia, który często mnie….. Tylko rozmiar był ciut mniejszy. A i tak olbrzymi. W tym samym czasie galareta w mojej pochwie w dupie zadziałała. Dostałam ogromnego niekontrolowanego parcia. Cipa, choć bez czucia ze zniesionym napięciem zwieraczy wysunęła się jeszcze dalej niż była. Dno cipy obniżyło się jak przy sraniu i widać było wyraźnie rozszerzony zwieracz kiszki tuz przy otworze cipy.
- Cudownie, cudownie ślicznie suczko, bardzo. – Mówiła zachwycona Pani Doktor zaglądają do środka i macając. Z jej pały ciekło coś.
- Jeszcze momencik, to nie będzie już potrzebne. – Dodała wyciągając sondę z żołądka.
- Hyy pp., hhhyyyppp. – Wzięłam oddech w płuca. Gardło i przełyk piekły.
- No to zaczynamy. Rzekła i zapaliła dodatkowy napis w lampie za drzwiami „SEKS”. Teraz świeciło się tam „NIE PRZESZKADZAĆ” na czarno a pod spodem na czerwono „SEKS”. Pani Doktor Podeszła do mojej szerokiej dupy, wypiętej i lezącej na półkolistej podstawce zabiegowej fotela. Była niesamowicie podniecona. Stękała, zaciskała mocno uda. Przez co jej straszny kutas stawał się jeszcze straszniejszy. Cyce nabrzmiały a brodawy i aureola zrobiły się prawi czarne. Groziły rozerwaniem przezroczystego lateksy opinającego je. Poczułam chłodne przyłożenie do zwieracza kiszki, a potem już tylko: - UUUUUU, ooojjjaaaaaa, uh , uh uuu. Uh uhhh iii iii aja aj joooo uuuaaaa!!! – i tak ciągle i długo. Wrzeszczałam w niebogłosy. Takie ruchanie, jakie wykonywała Pani Doktor rzadko trafiało mi się z ludźmi. Zwykle tak było, gdy Pani woziła mnie na wieś do jednego Pana, co miał stadninę. Kutas Pani Doktor wspaniały, śliczny, kochany, rujnował moje wnętrze doszczętnie, zwłaszcza kiszkę. Aby efekt był większy Pani doktor odpowiednio ustawiała położenie fotela i mojej dupy. Wtedy kutas nacierał inne miejsca we mnie doprowadzając mnie do szału. Orgazmy odbytnicze napadały mnie regularnie. Nawet dostawałam orgazmów genitalnych tryskając sperma obok metalowego cewnika. Pani Doktor trzymała i ściskała w dłoniach mój wielki worek napełniony olejem i wiszący w górę jednocześnie ruchając mi cipodupkę.
- Cudowna, fantastyczna, przecudna, kochana, cudowna, kurwa, suka, sunia, suczka.- Krzyczała w ekstazie. Ruchanie trwało i trwało. Jak się zmachała to siedziała rozwalona w krześle masując czerwoną z sinymi żyłami pałę.
- łuchaj, łachaj, łacham mocnooo, mocnooo. Płosę, bałdzo, bałdzo. Jesce, jesce. – Wykrzykiwałam, gdy ona siedziała.
- To nie możliwe, nie może być. Ja już nie mam siły a ta suka chce ciągle jak na początku. Całe jej piźdisko już wisi z dupy a ona „mało i mało”.- to ostatni raz suko w dupę, siódmy, bo mnie zamęczysz. Mam dla ciebie inne wersje. – powiedziała i na miękkich nogach zapakowała mi chuja w dupę. Tak, mnie ciągle mało i mało jak dostaje chęci. Więc uważajcie amatorzy posmakowania suczki! Waliła jak zawsze ostro i mocno. Było cudownie, że aż strasznie. Bolało, więc wyłam, ale bolało rozkosznie. Wreszcie zziajana Pani Doktor wyszła z mojej dupy. Jej wielki huj, prawie granatowy z wysiłku, błyszczał jak lakierowany. Leżałam jęcząc i dysząc ***********ie. Mój podwieszony wór z jajami, wypełniony olejem, nosił liczne ślady uderzeń i zadrapań. To Pani Doktor z ekstazie seksualnej waliła, drapała i zgniatała jak worek treningowy. Teraz siedziała na krześle dysząc ciężko i dochodząc do siebie.
- Pić, sunia, płosi bałdzo pić. – Wyszeptała suchymi wargami. Pani Doktor podniosła się z krzesła, napełniła, ze zbiornika żółtego płynu, duży pojemnik szklany i wlewała mi w otwarte usta. To były siki. Tutaj nic innego nie podawano pacjentom do picia. Zwykle w trakcie zabiegów wprowadzano cewnik przez nos i podłączano do worka z moczem.
- Dziękuję Pani Doktor. – Powiedziałam, gdy wypiłam wszystko z litr moczu. Tyle wmusiła we mnie. Musiałam wypić, bo dobrze wiedziałam, że jak nie wypije to Pani Doktor użyje tego knebla z długa rurą do przełykową, który wisiał obok mnie, a służył do wymuszonego karmienia. Teraz nastąpiła mała przerwa. Ja leżałam nadal na fotelu. Ciekło mi z rozwalonej cipodupy. W lustrze widziałam jej grube nierówne fioletowe fałdy zwisające z białej dupki. Pani Doktor coś zapisywała i przeglądała w komputerze. Gdy skończyła zaczęła masowanie swego chuja zieloną maścią. Pała sterczała jak słup betonowy lekko w górę. Podeszła od strony moje głowy i rozwartych szeroko ust. Powiększyła rozwarcie regulując śrubę rozwieracza. Poprawiła wyciągnięcie mojego języka i zamocowanie. Mocniej ściągając pasy mocujące głowę, odchyliła ją bardziej w tył a pod kark podłożyła podstawkę. Tym samym moja szyja, przełyk i rozwarte usta były w jednej linii. Świecąc lampką dokładnie sprawdziła wejście.
- No suko zaczynamy. Często jesteś ruchana w gardło, ale gwarantuje ci, że na pewno nie tak jak zaraz poczujesz. – to mówiąc powoli wprowadziła mi chuja w usta i parła do przodu. Zaczęłam rzucać ciałem i szarpać głową w naiwności, że ucieknę.
- Tak, tak, cudownie, szarp, szarp się suko. To mnie podnieca. Boli, co. To dobrze Będzie gorzej. Mówiłam ze jeszcze nikt cie tak nie wyruchał w pysk. – mówiła Pani Doktor, powoli i systematycznie wsadzając i wysuwając grubego kutasa. Za każdym pchnięciem coraz głębiej. Była jednak w tym działaniu ostrożna. Macała mi szyję i gardło, aby nie uszkodzić czegoś. Powoli wszystko się luzowało. Już bez trudu łykałam wielka głowę. Oczy mi wylazły na wierzch. Wielki chuj wyciskał ze mnie powrotem wypity mocz i gęstą biała ślinę. Przeżywałam katusze maltretowanego gardła i przełyku. Chuj pracował w obie strony jak tłok maszyny. Coraz luźniej, coraz szybciej. W końcu wchodził cały, do końca za jednym wsadzeniem. Moim pejzażem była teraz dupa Pani Doktor, wielkie potężne uda i krocze widoczne od dołu. Tylko słychać była moje sapanie i czasem jakieś „Ummmgh, ummgh”. Dla mnie to była wieczność. Leżałam bez sił. Czując rytmiczne posuwy chuja. W pewnym momencie cos ciepłego bluznęło w moim przełyku. Pani Doktor wbiła się mocno do środka i zamarła a jak straciłam dech. Czując silne skurcze i wytryski powoli zmieniałam kolory na twarzy, dusiłam się. Wreszcie chuj wyszedł z mego gardła i ust. Kapiący i śliski.
- Uuuuhhhhh yp PPPP yyyyhhh hhrhrh! – Wydałam z siebie gwałtownie połykając powietrze jak ryba.
- No i co suko, dobrze było, czego się gapisz, głos ci odjęło. – Pytała, śmiejąc się. Faktycznie odjęło mi głos i to na długo. Tylko chrypiałam. Pani Doktor obmyła swojego chuja, czymś go nasmarowała. Siedząc rozwarta na fotelu wprowadzała sobie gruby cewnik. Robiła to bardzo powoli, jęcząc i sycząc. Po tym seksie ze mną chuj był cały obolały. Gdy już cewnik siedział jak należy i był podłączony do worka. Zostałam wymyta ciepłą wodą z węża pod ciśnieniem. Pani doktor nie patyczkowała się ze mną zbyt wiele, kierując strumień wody w krocze i wszystko, co tam miałam szczególnie do ziejącej dziury cipy w dupce. Ponownie napoiła mnie moczem. Tym razem moim własnym z worka przy fotelu.
- Teraz twoja kolej suko. – Powiedział i otworzyła drzwi do Zabiegowej. Natychmiast wdarł się krzyk tego małego chłopaka z agencji. Był wysoki i świdrujący. Zauważyłam tylko wysoko wysklepione biodra podzielonego chuja w metalowym przyrządzie i dwie olbrzymie kule w miejsce podzielonych połówek głowy. Z tych kul sterczały grube igły i kable do nich podłączone. Kule rytmicznie rozchylały na boki by mocno uderzać jedna w d**gą. Wtedy pojawiał się ten wysoki świdrujący wrzask.
- Siostro Grażyno, proszę przyjść. Potrzebna siostra do asysty. – Powiedziała głośni Pani Doktor. Weszła siostra, zamykając drzwi. Miała na sobie gumowy fartuch, rękawice i okulary ochronne. Wszystko zafajdane jakimś śluzem i mazią. Zdjęła to wszystko i rzuciła na podłogę.
- Proszę przygotować sukę do czynnej kopulacji. Podłączyć stymulator. I weź pałkę. – Powiedziała Doktor. Siostra Grażyna uwolniła mnie z fotela. Rozebrała do naga całkiem. Stałam przerażona płacząc. Wielka moszna wypełniona oliwą wisiała u kolan ciągnąc jak podłużny balon wypełniony piaskiem. Sztywny kutasek podskakiwał potrząsając metalowym cewnikiem. Bolał, tak jak powiedziała Doktor, bez ustanku. W dupie czułam wielką gulę. Dyskretnie spojrzałam w lustro. Wisiała tam pofałdowana skóra odbytu. Mięśnie nie działały.
- Rozkracz się i wypnij suko. – Poleciła siostra Grażyna. Szybko ze strachu wykonałam to wystawiając ładną dupkę.
- uuu aaaa!! – krzyknęłam, gdyż poczułam ogromne coś wciskane w dupę. Było metalowe, kula. Weszła cała. Czułam jej ciężar. Z dupy wisiał przewód elektryczny. Na wiszący worek moszny siostra założyła cienka metalową siateczkę zapinaną u góry. Worek wyglądał jak baleron w siatce. Też był kabel elektryczny. Potem wyciągnęła cewnik z kutaska. Zrobiła dwa zastrzyki w niego, przez co zdrętwiał bardziej i zesztywniał. Przy pomocy metalowej strzykawki z długą rurką wtłoczyła mi w cały kutasek jakąś galaretę. Teraz wyglądał jakby był w środku metalowy pręt. Za główkę w rowek założyła opaskę i mocno zacisnęła. Kutasek wyglądał jak z cienka szyją. Płasko rozłożona główka, szyjka i trzonek opuchnięty.
- Suka gotowa do kopulacji – Pani Doktor.
- Dobrze, teraz chodź tutaj i pomóż. – Usłyszałam, siostra zostawiła mnie na środku gabinetu i poszła za parawan. Po chwili usłyszałam stękania Pani Doktor.
- Tak, tak, mocniej, jeszcze. Teraz sutki. O tak. No Gotowe. Przyprowadź sukę. -Powiedziała Doktor na koniec.
Siostra wzięła smycz i pociągnęła mnie za parawan. Widok, który ujrzałam zaskoczył mnie nieco. Wielka dupa Pani Doktor wypięta mocno i wysoko na dziwnym meblu z pochyłym blatem. Pani Doktor BYŁA NAGUSIEŃKA!! Jakie śliczne ciało ma. Białe, jędrne, zaokrąglone i wcięte, gdzie trzeba. Aż się podnieciłam. Ja. Która nigdy nie reaguje tak tylko w trakcie seksu. Mocne, jędrne, duże uda w rozkroku przymocowane były pasami do nóg tego mebla. Otwór dupy ział. Otoczony brązowa i czerwoną aureolą. Błyszczał mocno. Między udami sterczał pionowo w dół kutas Pani Doktor. Naprężony sztywno. Z metalową obejmą z kablem tuż za głową. Zaparty był u nasady pod łonem o brzeg mebla i to go trzymało sztywno pionowo do dołu. Z wielkiego łba coś kapało. Nie było w nim cewnika. Olbrzymie nagie balony cycków zakończone grubymi, długimi sutkami, niewiele mniejszymi niż ma „krowa Agata”, wypięte przez ciasne otwory w tym meblu wisiały do dołu. Na każdym sutku metalowa tulejka z kabelkiem. Wszystkie kabelki były podłączone do stojącej obok maszyny ze światełkami. Burza kasztanowych loków, lśniących zakrywała śnieżno-białe plecy, ramiona i spadała w dół. Musiała mieć też śliczny wypukły brzuszek, bo po bokach były cudne wałeczki utworzone przez przyciśnięty brzuszek do blatu. Twarz o cudownych regularnych rysach, krągła. Ciut pyzata, ale w sposób ekstra. Czarne, równe brwi, duże, szeroko rozstawione oczy, otoczone długimi, naturalnie podkręconymi rzęsami, patrzyły na mnie ciepło i przyjaźnie. Spore usta o wydętych czerwonych wargach, może zbyt wydętych, uśmiechały się szeroko, ukazując bialutkie równe drobne ząbki. Patrzyła na mnie poprzez lustro, które miała przed sobą. Siostra w tym czasie podłączyła moje kabelki do urządzenia, co stało za mną.
- No, co tak się gapisz, śliczna suczko. Zamurowało cię coś? – Powiedz. Odezwała się.
- No, bo, no, bo. – Jąkałam się zawstydzona takim widokiem. – No, bo, Pani Doktor jest taka śliczna, tak bardzo śliczna, że ach. Tak jak Moja kochana Pani. Bałdzo się Pani Doktor podoba, bałdzo, suczce. – Wypaliłam wreszcie.
- Och dziękuje skarbie. Ty tez jesteś śliczna, dobrze zbudowana suczka. Jesteś szeroka i mocna w „kłębie”, dlatego tak bardzo chciałam mieć ciebie u siebie. („kłąb”- połączenie dupy i ud. Najczęściej w odniesieniu do klaczy.) A teraz wyruchasz Panią Doktor. Prawda? – Spytała
- Tak, tak, tak. Tylko… - zawiesiłam głos patrząc na ogromną białą dupę Pani Doktor i na swojego kutaska.
- No, co, w czym rzecz. – Spytała śmiejąc się, widząc moją zmartwioną minę
- No, bo, no, bo, no, bo Mariolka tak właściwie to nie ma, czym. Ma takiego malutkiego a pupa Pani doktor taka wielka.
- Och nie martw się maleńka. Ja pragnę tylko czuć ciebie w sobie i z tamtej strony. Orgazm dostanę elektrycznie. -Powiedziała drżącym głosem z podniecenia. Zostałam postawiona na podwyższeniu, naprzeciw rozwartej dupy Pani Doktor. Sistra wyregulowała poziom i przysunęła mnie także mój sztywny narząd wszedł w Panią Doktor. Oczywiście nie całkiem do środka. Był za krótki.
- Och, och, och. Nareszcie jesteś we mnie. Tak pragnęłam ciebie suczko. Och. Och. Jak dobrze. Ruchaj, ruchaj skarbie. – Krzyczała. Poczułam silne uderzenie prądu w jaja i w dupkę. Zaczęłam wykonywać ruchy.
-Tak, o tak, tak. Czuję ciebie, czuje skarbie. – Wołała podniecona. Znowu uderzenia prądu zmusiły mnie do szybszej kopulacji.
-Uch, ommm! – wydała z siebie Pani Doktor, gdy jej cycki podskoczyły od uderzenia prądu.. Maszyny elektryczne pracowały. Siostra Grażyna regulowała je od czasu do czasu, zwłaszcza moją. Jak bierna analnie suczka, w normalnych warunkach nikogo nie rucham. Bo i czym. A teraz w nietypowej dla suczki roli nie potrafiłam za dobrze i często gubiłam rytm i tempo. Wtedy pomagały uderzenia prądem. Ruchałam szybka, jak królik. Moje uda, brzuszek, łono klaskały głośno uderzając w dupę i uda Pani doktor. Mój rozkołysany wór uderzał w jej sztywna pałę podniecając ją. Siostra dodatkowo dłonią w gumowej rękawicy nacierała z góry na dół, ruchem dojenia, kutasa Pani Doktor. Byłam już zmęczona i obolała, ale bardzo zadowolona i szczęśliwa. Ruchałam PANIĄ DOKTOR, ŚLICZNĄ PANIĄ DOKTOR. To wystarczyło. Potem się dowiedziałam od Pani, że niewielu dostąpiło tego zaszczytu. Już ledwo stałam na nogach, ale coraz silniejsze prażenia prądem otrzeźwiały mnie. Mięśnie ciał kurczyły się boleśnie, wspinałam się na palce zaciskając uda i dupkę. Kutasek stawał się sztywniejszy i jakby większy. Ruchałam bardzo długo, gdyż ze spuszczaniem się u mnie i orgazmem genitalny to ciężka sprawa. W pewnym momencie zaczęłam dostawać częstsze impulsy. Ruszałam dupcią jak szalona. Pani Doktor zaczęła głośno stękać, sapać, piszczeć i śmiać się histerycznie. Siostra zwiększyła tempo dojenia jej kutasa.
- Iiiiiiiiiiii!!! – Zapiszczała Pani Doktor. I całe jej cudowne ciało wyprężyło się. Rozpostarła szeroko ramiona i zamilkła zastygając w tej pozie. Otrzymała potężne uderzanie prądu w sutki i chuja. Trwała tak kilka sekund i trysnęła a właściwie siknęła spermą do podstawionego przez ******ę naczynia. SIK BYŁ MOCNY, ŻE AŻ KILKA KROPEL SIĘ ROZBRYZŁO. Sikała sperma jeszcze cztery razy. Gęsta biała ja śmietana. Ile tam musi być plemników. – Pomyślałam. Siostra odstawiła naczynie i posadziła mnie na stołku z dziurą w siedzeniu. Uwolniła Panią Doktor. Ta podeszła do mnie. Jej cudowne ciało było tuż, tuż. POCAŁOWAŁA MNIE!!! Mnie suczką Madame Jowity, Mariolkę.
- To było wspaniałe. Jesteś cudowna, Mariolko. A teraz wyliż mnie do czysta. – rzekła posuwając chuja. Powoli, metodycznie, mrucząc jak to ja, rozkosznie. Lizałam i wysysałam spermę. Wylizałam dokładnie calutki trzon, łono. Pachwiny i uda. Następnie lizałam wypięta dupę Pani Doktor wsadzając głęboko w otwór języczek. Wylizałam nie tylko szparę na całej długości i szerokości, ale i calutką dupę aż od pasa do ud. Ochom, achom Pani Doktor nie było końca w trakcie lizania. Była podniecona i szczęśliwa. Ja z resztą też. Był to jedyny moment mój szczęśliwy w trakcie całego pobytu tutaj.
- Teraz dostaniesz, suczko, coś w nagrodę. – Powiedziała i odwróciła się do siostry. Gdy ponownie zwróciła się w moją stronę, trzymała w reku pełny wielki puchar białej gęstej spermy.
- Proszę, przyjmij ode mnie ten podarunek. To moja sperma wydojona dzięki tobie. – Mówiła podając mi puchar. Zawstydzona i szczęśliwa ujęłam puchar w swoje dłonie i przytknęłam do ust. Piłam, piłam łapczywie, nie roniąc ani kropelki. Do dna wszystko. Uwielbiam spermę. A szczególnie Mojej Pani a od teraz Pani Doktor też. Sperma miała słodki smak z odrobina nutą goryczki i pachniała Panią Doktor. Sperma Mojej Pani Jest biała z odcienie żółtego. W smaku jak słodka śmietana ze szczypta wanilii. Śmieszne, co. Jak Pani mi pozwala, gdy jesteśmy same to po seksie biegam goła w kółko, podskakując i wołam: „Moja Pani, waniliowa Pani”. Ona się śmieje głośno. Jesteśmy takie szczęśliwe. Moja ukochana Pani i Jej ukochana suczka. Bo wiem, że Pani tak naprawdę to kocha mnie.
- Dziękuje bałdzo, bałdzo ogłomnie Pani. –Powiedziałam, gdy opróżniłam i wylizałam naczynie.
- Siostro, proszę uwolnić pacjentkę z przyrządów, wykąpać i przyprowadzić do mojego pokoju. – Powiedziała i wyszła z gabinetu na prywatne tereny. ******ę zamurowało na miejscu.
- Wykom… prowadzić, prywatne. – Jąkała się gapiąc na mnie. Patrzyła i patrzyła na mnie. W końcu jakby się obudziła.
- No wiesz, co? Dosyć długo tu jestem, widziałam wiele poczynań Pani Doktor, ale tego jeszcze nie było, żeby suka, pacjentka została zaproszona na pokoje Pani Doktor. – Musisz niesamowicie się jej podobać. Wyszłyśmy z Gabinetu do Sali Zabiegowej. Na fotelu leżała rozciągnięta „krowa Agata”. Miała mętny półprzytomny wzrok. Cała zaśliniona. Wielki sztuczny kutas powoli ruchał ją w gardło. Cyce napięta do granic możliwości wlewem oleju. Krowie sutki czarne, potężne strzykały mlekiem dojone dojarką. Brzuch, pizda, odbyt wszystko pracowało wywalone. Dzisiaj był odbiór Agaty, więc siostry musiały zdążyć. Popatrzyła na mnie zdziwione. Naga całkiem, bez oprzyrządowania idąca na smyczy za ******ą?!
-, Co się gapicie. Mam sukę wykąpać, wyrychtować i zaprowadzić na pokoje Pani Doktor. Rozumiecie NA POKOJE, PRYWATNE!! – Powiedziała dobitnie i powoli. Siostry zamurowało na miejscu. Gapiły się to na siebie to na mnie. Nim doszły do siebie już mnie nie było w Sali. Z poczekalni skręciłyśmy w prawo i znalazłam się w łazience.
- Stawaj pod ścianą. – Rozkazała. Stanęłam cicho.
- Zabierz te łapy z cycków i kutasa. Nogi szeroko i ramiona w bok. – Padały twardo słowa. Po chwili strumień wody ze szlaucha uderzyła we mnie. Był silny, ale dobrze, że nie zimny. Celowała dokładnie w cycki, kutasa i inne czuła miejsca. Darłam się mocno a ona smagała. Potem to samo od tyłu. Jeszcze musiałam się nachylić i rozkraczyć oraz rozciągnąć sparaliżowaną skórę cipki. Potem namydliła mnie, że do kąpieli i wyszywała ostrą szczotka. Piszczałam i uciekałam a one mnie ganiała. W końcu i ona straciła powagę i zaczęłyśmy się wygłupiać. Nawet rozebrała się do naga i powyciągała cewnik i korek. Była ładną dziewczyną o długich czarnych włosach i ładnej buzi. Szczególna uwagę zwracały jej malutkie cycuszki bez aureolek z długimi bardzo cienkimi sutkami. Dwie połówki małych półkul sterczących prosto obok siebie, sztywno zakończone cienkimi sutkami, dziwnie długimi. Mały wysklepiony brzuszek a pod nim malutka cipeczka. Cudowna, śliczna perełka. Wszystko jak u bardzo młodziutkiej dziewczynki. Ale siostra była dorosłą kobietą. Na koniec byłam ślicznie zarumieniona na całym ciele od szczotki. Potem wymyła mi moje czarne loki. Co ciekawe żel i inne środki do kąpieli były najwyższej, jakości. Nie takie zwykłe jak używała, na co dzień dla pacjentów. Myślałam, że to już wszystko, ale nie. Pognała mnie naga w pantofelkach przez poczekalnię i korytarz za tymi szklanymi drzwiami do pokoju już poza częścią medyczną, ale jeszcze nie w części prywatnej. Posadziła naga przed lustrem z lampami. Na stoliku pod lustrem piętrzył się w nieładzie stos kosmetyków, o jakich trudno marzyć. Stanęła naga za mną i długo mi się przyglądała, zziajana jeszcze gonitwa w łaźni. Jej małe stojące, regularne piersi o różowych, cienkich, długich sutkach, falowały. Podniecała mnie dotykając karku wypukłym, twardym brzuszkiem. Ocierała się prowokująco. Patrzyłyśmy sobie w oczy milcząc. Nie byłabym dobrą suczką, gdybym nie poznała podniecenia. Powoli się podniosłam i obróciłam do niej. Nie oponowała.
- Cy suczka może? – spytałam cicho pokazując na cycki i pochwę.
- Tak, tak, proszę cię. – Szepnęła ledwo słyszalnie z podniecenia. Podeszłam i przytuliłam się ciałem mrucząc rozkosznie. Palce dłoni powędrowały do pochwy. Była już mokra. Językiem drażniłam, umiejętnie, te cienkie brodawki. Stały się błyskawicznie napęczniałe bardziej i usztywnione. Siostra zaczęła jęczeć. Powoli opuszczając się w dół całowałam jej ciało i lizałam. Gdy dotarłam do łona i pachwin ona już cała się trzęsła z podniecenia i piszczała cicho.
-, Ale jesteś niesamowita, Mariolko. Tyle o tobie słyszałam, że nie wierzyłam a teraz jesteś tutaj ze mną. – Szeptała cicho trzymając moja buzię w dłoniach.
- Tylko się nie wygadaj nikomu, proszę. – Dodała
- Dobrze siostro. A teraz cicho. – Szepnęłam i kontynuowałam. Delikatnie rozchyliłam wargi zewnętrzne jej różowej, mini pochwy, odsłaniając te wewnątrz, maciupeńkie koloru fioletu. Zaczęłam je rytmicznie zasysać, naciągać i puszczać. Siostra puściła soki, zalepiając mi twarz. Języczkiem rozchylałam te wargi i ciągnęłam język z dołu do góry muskając niechcący łechtaczkę. Rozciągałam mocno palcami małe wargi i napinałam okolice łechtaczki, nie dotykając jej. Siostra była gotowa, piszczała śmiesznie i sapała. Oddychała szybko. Oliwką dla dzieci nasmarowałam dłoń i powoli ssąc wysuwająca się łechtaczkę wsadzałam jej palce w dupę i cofałam. Powoli wsadzałam więcej i więcej. Była bardzo ciasna, jakby nigdy nieruchana. Potem dowiedziałam się od siostry Marty, że siostra Grażyna nie podlega żadnym zabiegom rozciągająco naciągającym. Nie wolno jej ruchać w żaden otwór. Samej tez nie wolno się zabawiać dużymi zabawkami. Ma być CIASNA w każdym otworze. Tylko Pani Doktor może ją ruchać. Na koniec z olbrzymim trudem weszła cała dłoń. Siostra już była u kresu sił. Krzyczała cicho i drżała. Widok wysuwającej się łechtaczki zaskoczył mnie. Wysuwała się bez końca! Dalej i dalej. W końcu przestała osiągając chyba z osiem centymetrów długości. Była gruba jak kciuk i miała śmieszną główkę jak u kutaska. Była bardzo sztywna. Razem widok niesamowicie seksowny i podniecający. Widać, że Pani Doktor otaczała się specjalnym personelem, gdzie każdy cos miał ciekawego w sobie. Każde liźnięcie wyzwalało jęk.
Wreszcie widząc, że zaraz „pęknie” biedaczka, delikatnie chwyciłam ząbkami łechtaczkę stosując na niej technikę świdra i jednocześnie obracałam szybko dłonią, w kanale odbytu. Co było zakazane. To było dla niej już za dużo. Wrzasnęła spazmatycznie wyrzucając ręce w górę i ściskając cycki zwarła sztywno uda, zaciskając moja dłoń w odbycie.
- Hy hy hypfffff yhyhhh yyypppfff!!! – Wydawałam głośno odgłosy orgazmu. Caluśkie ciało było sztywne i wygięte w łuk do tyłu. Przestałam ją stymulować, jedynie ustami, trzymałam bardzo mocno naciągniętą łechtaczkę. Tak jak każe technika, która użyłam. W Instytucie Suk Ekskluzywnych, gdzie uczę młode suczki, tej i wielu innych nauczyła mnie Moja Pani. Jako Suczka z licencja Supreme muszę znać wszystkie techniki i umieć je stosować u Panów i Kobiet. Po dłuższej chwili ekstazy siostra padła na kolana, potem na bok na podłogę, bez sił. Siedząc przytulona do niej delikatnie głaskałam jej ciało i pewne miejsca na nim powodując stopniowe uwalnianie napięcia orgazmu. Wkrótce otworzyła oczy i spojrzała na mnie. Uśmiechnęła się do mnie. Odwzajemniłam uśmiech. Sistra leniwie się przeciągnęła jak kotka i podniosła. Siedziałyśmy obok siebie nagie.
- Mariolka. Mariolka, Mariolka!!! – Wykrzykiwała cicho i całowała mnie.
- Jesteś skarbem. Twoja Pani nie powinna cię wypuszczać poza zasięg swojego wzroku, bo ukradną cię. – Mówiła z uśmiechem wstając.
-, Bo i nie wypuszcza. Trzyma mnie zawsze na smyczy. Wszędzie. – Powiedziałam przekomarzając się.
- Siadaj, zrobimy cię na bóstwo. I tak już za długo tutaj tkwimy. Chociaż zostałabym z tobą na zawsze. – Powiedziała sadzając mnie na stołek przed toaletka i cmokając w szyję.
- Aj, przestań, bo. – Pieściłam się
-, Bo co, bo co? Co mi zrobisz? Może jeszcze jeden orgazmik? – Przekomarzałyśmy się. Powoli zrobiła mnie na bóstwo jak powiedziała. Znała się na tym i to dobrze. Na koniec wymasowała mnie cała olejkiem i kremami. Różowiutką, świeżą i pachnącą. Odzianą tylko w czarno-czerwony pas i czarne pończoszki z narzuconą cieniutką różową, kusą haleczkę. Poprowadziła na smyczy, na apartamenty Pani. Sama też była naga. Sutki pomalowała na fiolet, malutkie cycuszki na różowo, całą pochwę na żółto, wargi na ostry róż. Odbyt i okolice na fosforyzujący czerwony kolor. Oraz ostry makijaż, czarnofioletowo czerwony. Wyglądała dziwnie, ale na mój wzrok powiedziała, że Pani Doktor tak lubi i że zobaczę, prywatnie całkiem inną Panią Doktor oraz inne rzeczy dziwne, co Ona lubi. Następnie podniosła mały różowy telefon.
- Jesteśmy gotowe, czekamy w kosmetycznym, Pani Doktor. Tak, dobrze, natychmiast na gorę. Idziemy. – Rozmawiała z Panią Doktor. Ten telefon służył do domowej komunikacji.
- Od teraz Mariolko zwracaj się do mnie Pani Grażyno, nie Siostro. Rozumiesz? – Poinstruowała.
- Tak Pani Grażyno, rozumiem. – Odrzekłam grzecznie. Poszłyśmy. Od razu widać było, że Pani Grażyna czuje się tu jak u siebie. Wprowadziła mnie przez boczne drzwi do ładnego dużego pomieszczenia. Kominek, meble wszystko ładne i gustowne.
- Salon Pani Doktor. Tu odbywają się przyjęcia gości. Tam dalej kuchnia, ***żarnie. A tam ***** do wyjścia frontowego. – Objaśniała
- Pani Doktor czeka na górze. – Oznajmiła pociągając mnie za smycz na drewniane schody. Na piętrze było szereg drzwi. Wszystkie zamknięte.
- Pokoje gościnne i łazienka. – Powiedziała, kierując się do drzwi zabezpieczonych zamkiem szyfrowym.
- Absolutnie prywatna cześć domu. Nikt tu nie wchodzi. – Powiedziała cicho wybierając kod. Drzwi się otworzyły i znalazłyśmy się w malutkim pustym pokoiku. Jedyna rzeczą, jaka tu była to łańcuch ze skórzana obrożą wmurowany w ścianę. Dalej następne drzwi. Drzwi otworzyły się same. Weszłyśmy. Zobaczyłam duży pokój w pastelowych barwach z przewagą różu i błękitu. Wielkie okno zasłonięte całe grubą gustowną zasłoną. Wielkie, okrągłe łóżko nakryte czarną gumą a na podłodze różowo biały dywan. Teraz tez pokryty czarną gumowa płachtą. Wszystko przygotowane do orgii – domyśliłam się. Już się spotykałam z takim czymś. Wszędzie duże lustra i kamera do filmów. Obok rozsunięte szeroko drzwi do wykafelkowanego na biało pomieszczenia. Zauważyłam wszędzie porozwieszane i poukładane równo i nienagannie rzeczy, bynajmniej nie tylko do kąpieli. A raczej wcale. Była to łazienka Pani Doktor i pokój specjalny. Stałam na środku, pozostawiona przez Panią Grażynę. Pani Doktor leżała naga na czarnym łożu. Pani Grażyna podeszła do niej i uklękła, pochylając głowę.
- Oto ja, służebnica Twoja, Grażyna, gotowa na rozkazy. Przyprowadziłam Tobie, O Pani, sukę o imieniu Mariolka, tak jak była Twa wola. Ku Twojej rozkoszy, zabawie i chuci będzie Ci służyć. O Pani, racz także nie gardzić, ciałem swej służebnicy Grażyny w trakcie orgii seksualnej. – Przemówiła.
- Niech podejdzie i klęknie suka Mariolka. –Rozkazała Doktor. Podeszłam grzecznie i uklękłam w pozycji grzecznej suczki. Napełniony worek leżał na podłodze.
- Widzę Mariolko, że dobrze wiesz jak się zachować. Znam dokładnie twoją historię i wiem, jaka jesteś i co umiesz. Dzisiaj, tam na dole, udowodniłaś całkowicie swoją wartość, jako suka i dziewczyna zarazem. Wykazałaś, ze te wszystkie opowieści o twojej doskonałości są prawdą a niezmyślone. Dlatego, dostąpiłaś niebywałego zaszczytu otrzymania zaproszenia do moich ściśle prywatnych pokoi. Przed tobą tylko dwie osoby dostąpiły takiego zaszczytu. Było to bardzo, bardzo dawno. Pragnę ci jeszcze raz wyrazić podziękowanie za ekstazę przebytą z tobą. – Wygłosiła mowę Pani Doktor.
- Grażynko. Połóż suczkę przy mnie na karmienie. – Poleciła.
- Lubisz ssać mleko z cycka, prawda? Wiem to od Twojej Pani. – Popatrzyła na mnie. Zrobiłam się rumiana.
- Tak, proszę Pani, bardzo lubię. – Szepnęłam
- Podobają ci się moje wymiona, jak krowie? Są pełne mleka. - Pytała
- O tak, Pani Doktor. Są cudowne. Bałdzo, strasznie cudowne. – Odpowiedziałam pieszczotliwie z paluszkiem w buzi, wiercąc stopą. Pani Grażyna przyniosła z łazienki przyrząd do karmienia. Był to drewniany stojak podpórka pod wymiona. Postawiła na łożu. Pani doktor uklękła kładąc swoje wymiona (tak je nazywa) na karmik (tak nazywa się ten przyrząd). Teraz leżały one skośnie w dół. Pod spodem drgał jej kutas maczuga. Pani Grażyna podprowadziła mnie do łoża. Poleciła uklęknąć przed nim i oprzeć się o nie wypinając dupę z cipą. Wielkie wymiona miałam przed twarzą a dójki skierowane w stronę ust. Czekałam w tej pozycji. Przyznam się ze wstydem, że już nie mogłam wytrzymać to bardzo chciałam cyca i mleka. Co ja mogę poradzić, że każdy taki cyc, wypełniony mlekiem, działa na mnie tak, że tracę wszystko inne z oczu. Największy kłopot ma Moja Pani ze mną latem. Gdy zobaczę, obojętnie, gdzie karmiącą matkę, to zaraz pędzę w tamtym kierunku. Dlatego jestem zawsze na smyczy, zwłaszcza latem. I tylko kolce w obroży studzą moje zapędy. Tak to jest ze mną. Teraz gapiłam się pożądliwie w te przecudne zbiorniki pełniusie uwielbianego mleczka. Usta odruchowo układałam w dzióbek i wykonywałam ssące ruchy.
- Popatrz Grażyno, co się dzieje z nią. Czyż nie jest przecudna. Tak się jej chce, że aż piszczy. Prawdziwa sunia, co kocha Panią. – Mówiła z zachwytem Pani Doktor.
- Tak, ma Pani rację. Czy możemy zaczynać? – Zapytała Pani Doktor.
- Tak, tak zaczynajmy. Ty jesteś gotowa? – Powiedziała pytająco Pani Doktor.
- Tak jestem. – Odparła Grażyna. Pani Grażyna przysunęła mnie bliżej o podała dójkę prawego wymiona. Natychmiast łapczywie zassałam. Ciągnęłam mocno trykając noskiem w wymię, aby pobudzić wydawanie mleka. Ciepły płyn wypełniał mnie rozkosznie. Mruczałam cicho.
- Aj, ale ciągnie. A jak tryka. Lepiej jak ten cielak, co go karmię. Ojej, ale łapczywa. Cudownie boli. Rób swoje Grażyno. – Mówiła Pani Doktor.
Pani Grażyna, rozchyliła fałdy mojej cipy w dupce i powoli rozpoczęła fisting jedną ręką. Poczułam się nieziemsko cudownie. Słodkie, ciepła mleko napełniało mnie a cała dupa podskakiwała fistowana coraz mocniej i szybciej. Wkrótce Pani Grażyna dołączyła d**gą dłoń. To był odjazd. Dwie dłonie zaciśnięte w pięści wchodziły i wychodziły z mojej bezwładnej cipodupy, cmokając. Ciągnęłam mrucząc i piszcząc. Wierciłam dupą.
- Stop, stop. Zatrzymaj ją. Już to wymię jest puste. – Odezwała się podniecona Pani Doktor.
- Yyyy nnn iiieee!! – Wołałam, odrywana od wymienia.
- Uspokój się w tej chwili. Zaraz dostaniesz d**gie. Zobacz, jaki masz pełen brzuch. Wstydź się. Taki łakomczuch. – Gadała Pani Grażyna odstawiając mnie siłą. Prawe wymię Pani doktor był puste i opadłe. Dójka ciemna i obśliniona. Łakomie patrzyłam na lewą dójkę. Piszczałam jak mała suczka.
- Podaj jej wreszcie lewe, bo suczka się zapłacze. Przedtem przygotuj maszynę. – Poleciła Pani Doktor. Wkrótce poczułam jak coś chłodnego i twardego wpełzło mi w dupę. Za mną stała maszyna z obciekającym olbrzymim, kostropatym kutasem, którego początek tkwił w mojej pupce. Fioletowa skóra odbytu obejmowała go czule. Pani Grażyna ponownie podała mi dójkę pełnego, tym razem lewego wymienia Pani Doktor. Zassałam szybko i gwałtownie. Jakbym nic nie piła. Szybko, rytmicznie trykałam noskiem w wymię i ssałam. Ciągnęłam nie zwracając uwagi na to, co się wyprawia z moją dupą. Czułam tylko uderzenia, wyciąganie i wpychanie odbytu.
- One jest niesamowita. Nienasycona. Spragniona jak pustynia. Jest przecudna, śliczna. Taką suczkę chce mieć. Jowita mi ja nie sprzeda. Dobrze o tym wiem. Jest w niej zakochana na zabój. To niesamowite. Suka uwielbia Swoją Panią bez granicznie a Pani jest w Swojej suce zakochana na śmierć. Taki związek jest niespotykany, prawie wcale. No przynajmniej ja o takim czymś nie wiem. Słuchaj Grażyno, jeśli znajdziecie dla mnie podobną suczkę to zrobię dla was wszystko, co będziecie chciały. Obiecuję. Ale ciągnie. Uuuchh, ooch. Co za Roskosz. Pobrandzluj mnie Grażyno. – Mówiła Pani Doktor. Pani Grażyna nabrała żelu w rękawice i rozpoczęła brandzlowanie chuja Pani Doktor.
- Puuustoo!! Zabierz ją. Ooooochhhh! – Krzyczała Pani Doktor tryskając śmietaną do pucharka podstawionego przez Panią Grażynę. Zostałam odciągnięta od wymienia.
Siedziałam na podłodze. Byłam bardzo opita i ociężała. Byłam szczęśliwa, choć dupa bolała. Nadal patrzyłam łapczywym wzrokiem na wymiona leżąc na karmiku.
- Już nic nie ma, pusto. Wszystko wypiłaś. Ty nienasycone śliczności Moje. – Mówiła Pani Doktor, gdy Pani Grażyna odpinała paski mocujące wymiona do karmika.
- No daj jej to. Niech się uspokoi. – Powiedziała Pani Doktor. Dostałam puchar jej spermy, który pochłonęłam błyskawicznie do czysta i teraz tylko oblizywałam się jak zadowolona suka.
-Teraz muszę iść do łazienki a wy tu możecie pobaraszkować. – Powiedziała Pani doktor wychodząc. Wgramoliłam się na łożę i siedząc bokiem filuternie zerkałam na Panią Grażynę. Ona uśmiechając się zalotnie powoli zbliżała się do mnie.
- Hau, hau! – Dałam głos jak suczka I przysunęłam się do Pani Grażyny wąchając jej cipeczkę. Powoli zaczęłam ją lizać i całować po całym ciele a szczególnie po tych pewnych miejscach. Szybko zaczęła reagować tak jak chciałam. Powolutku delikatnie. Podlizując biodra i dupcie spowodowałam, że mrucząca z rozkoszy sama przewróciła się na brzuszek unosząc wysoko dupcie i rozwierając uda. Jej ciasny odbyt i malutka cipka były teraz moje. Zaczęłam delikatnie całować i zasysać odbyt i cipkę na zmianę, świdrując języczkiem. Czerwony odbyt i różowa cipka rozwinęły się jak kwiaty. Grubawa długa łechtaczka z główka sterczała jak pręcik kwiatu. Wszystko mocno nabrzmiałe z podniecenia. Pieszczotą, całowaniem, ssaniem i podgryzaniem tych cudowności doprowadziłam ją do tego, że zaczęła krzyczeć i piszczeć wyginając grzbiet jak kotka. Jej wypukły brzuszek falował wydymając się jak balonik. Takie wydymanie brzuszka zwykle świadczy o silnym podnieceniu i zbliżaniu się momentu kulminującego. Delikatnie trzymając ją pieszczotami na granicy wytrzymałości sprowokowałam, że przekręciła się na wznak i rozwarła szeroko jak mogła, ugięte w kolanach nogi. Wystawiła mi calutkie krocze z otworkami. Nawet o tym nie wiedziała, co robi. Była w innym świecie. Świecie różno kolorowych błysków i świateł. Posługując się nadal tylko językiem, ząbkami i wargami. Postawiłam już i tak sztywne cienkie sutki do pionu. Przerzucałam się stymulując szybko każda stercząca i podniecona część jej ciała. W pewnym momencie Pani Grażyna eksplodowała. Wybuchła z wielkim jękiem i krzykiem ekstazy orgazmu. Jej ciało uniosło biodra wysoko w górę wyginając się w sztywny łuk. I tak zastygło. Trwało tak z dwie minuty, rzucane skurczem. Piszczała i jęczała ***********a. Ja rytmicznie nadal ssałam jej wyprężona łechtaczkę i sutki, nie dopuszczając do opadania fali orgazmów. Umiem i wiem jak utrzymać orgazm u każdej osoby tak, aby praktycznie trwał tyle ile chcę. Pani Grażyna była cała mokra od potu, z malutkiej cipki i odbytu kapało. Już tylko cicho jęczała zaróżowiona na ciele. W końcu powoli przestałam stymulację. Wtedy ona dosłownie padła jak podcięta, bezwładnie na łoże. I leżała drżąca. Jej ciało i skóra stały się tak wrażliwe, że podskakiwało na leciutki dotyk.
- No, no, Mariolko. To było coś niesamowitego. Tak jeszcze nie widziałam. Tylko językiem i ząbkami. Żeby, tak w ten sposób. Aż nie do wiary, że tak można kogoś doprowadzić do szału seksualnego. Jesteś, ech brak mi słów. Ludzie nie uwierzą. Dobrze, że się nagrało. – Odezwała się Pani Doktor siedząc na foteliku nieopodal. Weszła po cichu i oczarowana siedziała cichutko. A my zapamiętałe w seksie dałyśmy niezły pokaz. No i ta kamera. Zupełnie wyleciało mi z głowy.
- Teraz Grażyna jest wykończona, na co najmniej pół godziny. Niech leży i przeżywa. A ty czy jesteś zmęczona dziecko? A może chcesz pić? – Powiedział i zapytała Pani Doktor.
- Nie Pani, sunia nie jest zmęczona, jest podniecona bałdzo i chce pić. – Powiedziałam grzecznie spuszczając wzrok w dół, jak to robi dobrze ułożona sunia wobec swojej Pani lub osoby, którą szanuje.
- To podejdź do mnie, dziecko i napij się. – Powiedziała Pani Doktor podnosząc w dłoniach swojego potwora. Siedział w fotelu w rozkroku. Jej olbrzymi kutas, pokryty żyłami, chyba nigdy nie opadał. Teraz miał dodatkowo założoną metalową, szeroką tuleję z kołnierzem u nasady. Kołnierz zapierał się o łono i wspomagał utrzymanie ciężkiego, długiego narządu w poziomie. Tuż za głową kutasa była szeroka opaską z gumy lub skóry. Bardzo ciasna. Głowa wyglądała jak na cienkiej szyi. Kołnierz jej rozchylił się szeroko.
- Weź po drodze z łazienki tego lateksowego, czarnego kutasa, co stoi na stoliku. – Dodała, gdy wstałam z łoża, chcąc podejść. Udałam się do łazienki. Pełno tu było różnych „zabawek” i sprzętu. Na stoliku sterczał wielki, bardzo gruby, błyszczący kutas z lateks na szerokiej podstawie. Był masywny i ciężki. Podeszłam do Pani Doktor z tym narządem.
- Postaw go, mała, na podłogę o tutaj i siadaj na nim. Zaraz się napijesz. – Mówiła i pokazując miejsce na postawienie przyrządu. Było to między jej rozwartymi udami, naprzeciw trzymanego kutasa. Powoli marszcząc brwi i buzię siadłam tak jak kazała. Pochyliłam się w stronę łba jej kutasa.
- Otwórz szeroko buzię i połykaj. – mówiła wsadzając mi głowę kutasa w otwarte usta. Nie wsadziła głęboko. Poczułam tryskające siku i zaczęłam łykać szybko. Szybko jak najszybciej, aby nic nie uronić. Ale i tak nie nadążałam. Byłam cała zalana po cycuszkach. Pani Doktor. Przestała sikać i powoli wsadziła mi kutasa w gardło.
- Teraz ruszaj dupcią, ruszaj i pij. – rozkazała, Zaczęłam poruszać dupką w górę i w dół nadziana na przyrząd lateksowy. Jednocześnie poczułam ciepły mocz wlewany prosto do żołądka. Kutas Pani siedział w szyi uszczelniając ją. Nie musiała się specjalnie wysilać z połykaniem bez obawy wycieku na zewnątrz. Podskakując na grubym narządzie z lateksu wypiłam wszystko, co Pani Doktor mi dała. Wysikała, wyjęła mi kutasa z buzi.
- No i jak napiłaś się? – Spytała podnosząc mi buzię za brodę do góry.
- Tak, Pani, suczka napiła się i bardzo dziękuje Pani. – Powiedziałam cicho i wyraźnie.
- No dobrze. Mamy trochę czasu jeszcze zanim Grażyna dojdzie do siebie. Possij mi kutasa, tylko nie zapominaj skakać na tym z lateksu. – powiedziała podając mi do ssania swojego kutasa. Grzecznie wzięłam do buzi. Uwielbiam każdego kutasa niezależnie od kształtu i rozmiarów. TWOJEGO TEŻ UWIELBIAM, TYLKO TY JESZCZE O TYM NIE WIESZ, BO NIE PRÓBOWAŁEŚ MNIE. Zassałam zgrabnie. Jego rozmiar uniemożliwiał zastosowanie pewnych technik obciągania, ale cudownie się nadawał do techniki „wirujących pierścieni”. Mocna technika, nieumiejętnie zastosowana doprowadza do szybkiego niekontrolowanego wytrysku chłopca. Dlatego bardzo się starałam nie przesadzić, choć momentami musiałam stopować, bo Pani odchylona w tył, z odrzuconą głową i otwartymi szeroko ustami, jęczała coraz spazmatycznie. Z dołu widziałam jej falujący brzuch, wymiona z sztywnymi dójkami. Wszystko to pracowało i falowało.
- Och, och, suczko, suczko. Och, och Mariolko, och, och. Kocham ciebie, kocham. – Jęczała w kółko Pani Doktor. Cały czas pracowałam energicznie swoją szeroką dupcia na tym sztucznym kutasie. Było cudownie. Nie wiedziałam czy mogę spowodować wytrysk Pani. Nic nie powiedziała. A teraz to już prawie odleciała. A co tam, pomyślałam, niech się dzieje, co chce. Najwyżej mnie zbije i poskarży Mojej Pani. Będzie bolec, ale co się napiję słodziutkiego soczku to moje. Byłam bardzo podniecona. Zwiększając naciski i modulując rytm czułam zbliżający się moment. Musiałam uważać, aby gdy Pani będzie pompować, ja już muszę być nasadzona do przełyku. Technika „wirujących pierścieni” nie pozwala na jednoczesną stymulację i łykanie. Potem trzeba użyć techniki „ sztywnego przełyku’, aby pobudzać nadal wytrysk.
- O jez…ooooo ghhhhhyyyyhhh ummmmmm hoooooo! – Krzyknęła Pani spinając się mocno i wyginając w górę. Musiałam szybko się podnieść, aby jej kutas nie wyrwał się z mego gardła. Poczułam skurcze kutasa i silny, ciepły, słodkawy sok zalał mi usta i przełyk. Miłe ciepło rozeszło się w żołądku. Leciało i leciało. W końcu pompowanie ustało. Po cichu powoli wysunęłam kutasa z ust i siadłam całkiem dupcią na tym lateksowym. Przybrałam pozycje i minę skruszonej suczki. Jedną z, wielu, które mam opanowane do perfekcji, i które nie raz uratowały mnie z opresji, gdy narozrabiałam, przed Moją Panią. Czekałam, co będzie. Będzie nauka i lanie czy uda się. Powoli Pani Doktor dochodziła do rzeczywistości.
-, Co, cccco, too by byłoo. Mariolka! – Zawołała patrząc przytomniej. Oj będzie lanie. Skóra ścierpła mi na pupie.
- Mariolka! – Powiedziała Pani Doktor, robiąc groźną minę i podnosząc mi głowę za brodę.
- Mariolka, patrz mi w oczy! – Rozkazała. Podniosłam zalękniony wzrok, trzymając paluszek w buzi, z mina niewiniątka. Popatrzyłam i szybko opuściłam w dół.
- Patrz mi w oczy, jak mówię. – Powtórzyła cicho aż bardziej skóra ścierpła na mojej białej pupie i dostałam gęsiej skórki na ciele. Ona to zauważyła. Lekki uśmiech musnął jej twarz. Nie byłaby sobą, gdybym tego nie zauważyła. Tylko Moja Pani mnie zna na tyle, że wie, iż umiem patrzeć nie patrząc. No chyba się udało. Pomyślałam. Pani Doktor nadal trzymała mnie za brodę.
- Coś ty, mała, zrobiła, co. Mów. – Poleciła
- Ja, co, no tego, nic. Samo wyskoczyło. – Szepnęłam z niewinną miną.
- Samo! Wyskoczyło! Ha, ha! – Zaśmiała się Pani Doktor
- No właściwie to masz rację. Wyskoczyło samo. A ja ci tego nie zabroniłam. A smaczne było, chociaż? – Mówiła
- Och. Och, cudowne, przepyszne, ach. Musiałam tak lubię. Przepłaszam. Sunia bałdzo, bałdzo przepłasza Panią Doktor. Już nigdy, nigdy. Teraz płosze ukarać mocno, mocno suczkę. Jest niedobrą suczką. Czy mam iść do łazienki i przygotować się do kary? – Wybuchłam słowami i łzy pociekły mi po buzi.
- Nigdzie nie pójdziesz. Siedź tu. A właściwie nie siedź tylko, choć tu do mnie na kolana. – Powiedziała Pani Doktor. Hura udało się zakrzyknęłam w duchu pakując się już bezceremonialnie dupcia na uda Pani. Pod spodem poczułam jej twardy narząd. Błyskawicznie wlazłam jak to ja i przytuliłam się do jej wymion tak jak do cyców Mojej Pani. Zaczęłam swoje mruczenie. To ją chyba ciut zaskoczyło. Jeszcze nigdy nikt tak nie siedział u niej na kolanach i tulił się ufny i bezbronny. Objęła mnie i głaskała po włosach. Całowała i pieściła delikatnie. Bardzo się to jej spodobało.
- Mała, śliczna, grzeczna suczka. – Szeptała.
- Cyca, sunia płosi cyca. – Cichutko pisnęłam zaglądając je w oczy. Pani Doktor nic nie mówiąc podniosła jedno wymię i ujmując dwoma palcami, tak jak robi to karmiąca matka, dójkę wsadziła mi ją rozchylone usta. Natychmiast pociągnęłam i po chwili zaczęłam pić delikatnie trykając nosem wymię. Zamknęłam oczy i ssałam, cichutko popiskując z rozkoszy. Pani Doktor też musiało zrobić się przyjemnie, bo objęła mnie mocniej i położyła głowę na oparciu fotela. Oczy miała przymrużone z rozkoszy i cos tam do siebie mówiła. W takiej to pozycji zobaczyła nas Pani Grażyna podnosząc się z łoża. Była totalnie zaskoczona. Pani Doktor posłyszała szelest gumy i otworzyła oczy.
- O ofiara seksu z Mariolka odżyła? – Powiedziała szeptem z uśmiechem
- C, cco to było? Takie cudownie bajecznie rozkosznie. Mówiła leniwie wyginając grzbiet i przeciągając się.
- A ni by, co? Padłaś ofiarą tego tu ślicznego stworzenia. Wykończyła ciebie a potem dorwała się do mnie i masz teraz efekt. Śpi i mruczy ciągnąc cyca. A wygląda tak słodko i niewinnie. Mała wampirzyca. Wszystkie siły i soki umie z ofiary wyciągnąć. – Mówiła łagodnie Doktor gładząc moje włosy. To mnie rozbudziło. Strzyk wymienia wyskoczył z buzi, zaśliniony.
- O obudziła się nasza pogromczyni. – Dodała Pani Doktor uśmiechając się słodko.
- Pewnie chcesz teraz seksu, suczko, co? – Spytała
- Tak, tak, seks, seks, bałdzo sunia chce być ruchana. – Powiedziałam cicho.
- Dobrze, wezmę was dwie. – Oznajmiła Pani doktor. Rozłożyła na łożu dziwna uprząż skórzaną. Pani Grażyna znała to, więc od razu położyła się brzuchem na nią wypinając dupę i cipkę. Uda miała razem. Mnie Pani Doktor ułoży plecami na plecach Pani Grażyny z głowa odchylona w tył na jej dupce. Zapięła pasy uprzęży spinając nasze ciała razem. Moja głowę odchyliła bardziej i przymocowała paskami. W usta wsadziła skórzany rozwieracz. Tak duży, że ledwo wszedł i bolały mnie rozerwane prawie szczęki. Ramiona Pani Grażyny były rozpostarte na boki i przymocowane do ramy tego przyrządu. Dodatkowo uda Pani Grażyny były ***ęte razem pasem. Chodziło ** by była jak najciaśniejsza. Teraz cała ta piramida ciał była stabilna. Pani Doktor posmarowała otworki Pani Grażyny. Zbliżyła swego ogromnego chuja do jej malutkiej pochwy. Podniecająco wyciśniętej udami. Pchnęła. Weszła kawałek. Pani Grażyna krzyknęła. Mała pizdeczka jest bardzo ciasna. Następne pchnięcie i krzyk. Wielki łeb narządu Pani Doktor jest już w środku. Znowu stop. Słyszę mocne sapanie Pani Grażyny i czuje jak podrzuca dupką. Pani Doktor zaczyna kopulacje. Nie wychodzi z mini cipki Pani Grażyny. Tak krzyczy, błagając o litość, które nie otrzymuje. Szarpie się a ja z nią uwiązana. Wreszcie Pani Doktor wychodzi z Grażyny i nim się zorientowałam już gwałtownie, dusząc się przyjmuje w gardło ten narząd. Moja szyja wygląda jak pyton, co połkną kozę. Widać jak grubieje tam, gdzie kutas Pani Doktor dociera. Porusza się jak tłok. Puszczam gęstą ślinę i mleko, co wypiłam. Już nie bardzo wiem, o co chodzi, gdy wreszcie z ogromnym „hyyyypppp” zaciągam haust powietrza. Jestem wolna na chwilę. Teraz słyszę pisk Pani Grażyny i widzę w lustrze jak kutas Pani Doktor zagłębia się w ciasną dupę. Znika łeb, znika podąża żylasty trzon i ten znika prawie cały. Przyznam się, że zaskoczyła mnie głębokość dupy Pani Grażyny. Wejście takie maciupkie a rozciągliwe za nim głębia jak Rów Mariański. Pewnie wejście do kiszki też jest rozepchane. Jak wspomniałam, Pani Grażyna jest do wyłącznego używania przez Panią Doktor z uwagi na niedorozwój i ciasnotę narządów. Dupa Pani Grażyny przeszła długie męczarnie zanim kutas Pani Doktor ponownie zagościł w moim gardle. I tak długo, bez ustanku, bez litości i końca. Ja i Pani Grażyna już tylko leżałyśmy cicho. Mnie bolało gardło a ja pochwa i dupa. Pani Doktor dwa razy spuszczała się. Trzeba przyznać, że sprawiedliwie raz w dupę Pani Grażyny i d**gi w moje gardło. Na koniec wysikała się jeszcze w dupę Pani Grażyny i trochę w pizdeczkę. Leżałyśmy jeszcze długo tak złączone a Pani Doktor cos robiła w łazience. Potem uwolniła nas z pasów. Spadłam bezwładnie obok stękającej Pani Grażyny. Piekło mi gardło. Pani Doktor dała mi coś do picia. Powoli ból mijał i powracał głos. Obrzmienie zeszło po dwóch godzinach. Pani Doktor pomacała mój worek wypełniony oliwą. Wchłaniała się bardzo wolno. Za to cipa w dupce odzyskała czucie i sprężystość, choć nadal wisiała ze szpary. Gdy doszłyśmy do siebie z panią Grażyną to wszystkie trzy poszłyśmy do łazienki. Tam czekała nas niespodzianka. Wielka wanna kolista wypełniona po brzegi cieplusią wodą z mnóstwem różowej, pachnącej cudownie piany. Pluskałyśmy się i rozrabiały doprowadzając jedna d**gą do orgazmów ręcznie. Pani Doktor i Pani Grażyna losowały, którą pierwszą mam doprowadzać do orgazmu. Potem obie robiłyśmy cuda, abym też miała orgazm. Prędzej mam orgazm odbytniczy niż genitalny. W tracie zaba*****annie robiłyśmy sobie lewatywy czyszcząc się dokładnie i w środku. Najpierw wycierałyśmy się wzajemnie z panią Grażyną. Dokładnie wycierałam jej cycuszki, cipeczkę i dupcie tak długo aż dostała ponownie orgazmu. Pani Doktor w tym czasie siedziała w wannie i przyglądała się nam obu, zachwycona. Potem stała a my wycierałyśmy jej prześliczne ciało. Długo pieściłam mięciutkim białym ręcznikiem jej wymiona i strzyki. Tak bardzo działają na mnie. W tym czasie pani Grażyna wycierała jej dupę, uda i kutasa, który powolutku opadał. Pani Doktor stała cicho z przymrużonymi oczami. Mruczała i stękała. Jej wymiona zaczęły falować. Popatrzyłyśmy na siebie z Panią Grażyną i uśmiechnęłyśmy się porozumiewawczo. Kontynuowałyśmy osuszanie ciała pani Doktor, dokładnie i szczegółowo. Teraz jej wymiona, znowu pełne mleka falować zaczynały coraz mocniej. W końcu zaczęła jęczeć mocno. Dostała potężnego orgazmu. Musiałyśmy ja złapać, bo zwaliłaby się bezwładnie na podłogę, gdyż nogi jej odmówiły utrzymania tego cudnego ciała. Leżała dłuższa chwilę oparta o Panią Grażynę, nagusieńka z rozchylonymi udami, kutasem spoczywającym na podłodze. Wielkie wymiona były rozchylone ba boki. Obok pełniutki pucharek jej spermy. Zawsze trzeba mię go pod ręka, gdy Pani Doktor ma się spuszczać. Wykonywałam masaż rozprowadzając energie orgazmu po całym ciele, aby uzdrawiała. Pani Doktor powoli doszła do świadomości.
- Teraz wypijcie wspólnie mój soczek i posprzątajcie w pokoju. Przygotujcie łoże na noc. Ja muszę iść na dół do sióstr. Zaraz przyjadą właściciele po pacjentów. – Wstała, nałożyła na gołe ciało błękitny przeźroczysty szlafroczek do pół uda i pantofelki na płaskim obcasie. Pobiegła na dół do gabinetu. Pani Grażyna i ja zabrałyby się za sprzątanie, mycie i dezynfekcje przyrządów, układanie ich równo i na półkach, stole i wieszając każdy na swoje miejsce. Umyłyśmy wannę. Czarny gumowy podkład z łoża i podłogi po wymyciu wydzielin i wysuszeniu spakowałyśmy do przeznaczonych ku temu skrzyń. Łoże zasłałyśmy błękitnym prześcieradłem i położyłyśmy poduszki i podusie oraz kołdrę. Wszystko w różowym, ślicznym kolorze. Ozdobione koronkami, w misie i króliczki. Patrzyłam zdziwiona jak Pani Grażyna rozkłada na pościeli pluszowe przytulanki, misia, zajączka, smoka i lalkę. Zauważyła mój pytający wzrok.
- To nie dla Pani Doktor. To wszystko te róże, błękity, misie i zajączki są dla ciebie. Pani Doktor powiedziała, że do twarzy ci w różowej pościeli i że lubisz takie zabawki. Prawda? – Wyjaśniła
- Tak lubię, luzowy kolol i mieciusie Przytulanki. – Odparłam pieszczotliwie.
- No dobra. Teraz siadaj tam przed lustrem. Muszę doprowadzić ciebie do ludzkiego wyglądu, bo jesteś skołtuniona. – Poleciła. Siadłam przed wielka gotowalnią Pani Doktor. Syczałam i piszczałam, gdy Pani Grażyna rozczesywała moje poplątane, długi, czarne loki. Po długim trudzie i walce z moja urodą udało się Pani Grażynie dotrzeć do zwycięskiego końca, z ogromnym sukcesem. Jak zwykle byłam śliczna. Ubrałam błękitną bieliznę. Staniczek, który stawiał poziomo moje cycuszki, pas, pończoszki, czerwone figi. Granatową, plisowaną, kusą sukienkę. Widać było kawałek dupci i krocza z wypukłością. Na górę cienka biała bluzka z bufiastymi, krótkimi rękawkami. Całość zamykała ciemnogranatowa aksamitna obroża, wysadzana białymi kamykami. No i łańcuszek srebrny na kostkę lewej nóżki i srebrne bransoletki na nadgarstki rąk. W uszach miałam podłużne srebrne kolczyki z karmazynowymi kamykami. Co pięknie kontrastowały z moimi lśniącymi lokami. Na stopy czerwone szpileczki na średnim obcasie. Byłam zjawiskowa jak powiedziała Pani Grażyna. Siedziałam grzecznie jak przystało na dobrze wychowana suczkę i czekałam aż Pani Grażyna też się wystroi. Ubrała obcisły, aksamitny, ciemnogranatowy strój. Opinał jej dokładnie całe ciało. Przez otwory wystawały jej malutkie cycuszki a na dole pizdeczka. Z tyłu było wycięcie na dupcie. Na szyi miała bordową, szeroka aksamitka z czerwona róża z boku. Przedtem jednak leżała na łożu a ja, pod jej dyktando, malowałam jej cipkę i dupcie. Cała cipka, dookoła na czerwona a wnętrze na czarno. To samo w dupce. Cały rów na czarno a otwór na czerwono. Dodatkowo jaskrawo pomarańczowe strzałki jedna wskazująca łechtaczkę a d**ga wejście do dupci. Cycuszki pomalowała sobie sama. Cała na różowo a sutki na ciemny brąz. Wyglądała ładnie i bardzo seksownie podniecająco.
-, Co się dziwisz idziemy na kolację. – Wyjaśniła widząc moje zdziwienie. Weszła Pani Doktor. Popatrzyła na mnie i na Panią Grażynę.
- No jesteście już gotowe. Ślicznie wyglądacie. Ty mała jak dziewczynka ze szkoły. Grażyna, super, seks jak zawsze cudna. Wszyscy pacjenci zabrani, finanse rozliczone. No a teraz zróbcie coś ze mną. – Powiedziała zrzucając szlafrok i siadając przed lustrem gotowalni. Zabrałyśmy się do roboty, a dokładniej to Pani Grażyna. Ja tylko latałam podawałam, co trzeba lub trzymałam, co trzeba. W końcu Pani Doktor wyglądała perfekcyjnie jak bogini. Ubrana w podobny, obcisły kostium jak Pani Grażyna, tylko koloru kaszmirowego. Wielkie twarde, pełne znowu wymiona sterczały nagie z przodu, rozchodząc się na boki i lekko w dół opadając. Pomalowane były na czarno, błyszcząco. Strzyki wymion były koloru fosforyzującej czerwieni. Wielki gruby. Teraz opadły kutas z nagim łbem zwisał tuż przed kolana. Trzon był pomalowany na granatowo a sam łeb na czerwono. Wielka pupa była koloru brązowego a rów i odbyt jaskrawe jak u pawiana. Kasztanowe włosy, w misternych, lśniących lokach pokrywały plecy, ramiona i częściowo wymiona. Wyglądała nieziemsko. Pani Doktor siedziała w fotelu, pani Grażyna wyszła z pokoju, aby pomóc pozostałym siostrom w przygotowaniach, a ja jak to suczka z lewej na podłodze. Położyłam głowę na udzie Pani Doktor a ona pieściła mi loczki. Rozmawiałyśmy o wszystkim. Pani pytała a ja odpowiadałam grzecznie. Opowiedziałam o swoim pierwszy Panu, Panu Piotrze i o mojej kochanej przyjaciółce Kasi oraz o Mojej suczce Juli. Juli ją bardzo zainteresowała i zdziwiła, że ja, suczka mam, swoją suczkę. Musiałam jej objaśniać, o co chodzi i jak walczyłam o Julię z Mistress Lady Katrin. Pani Doktor powiedział, że słusznie Juli mi się należy, bo byłam bardzo odważna występując, jako suka wbrew woli Mistress. Jednocześnie mądra, bo dobrze rozegrałam stare kanony. Nagle odezwał się miły głos dzwonka różowego telefonu. Pani Doktor dała mi znak i szybko pobiegłam i podałam jej słuchawkę. Słuchała milcząc i tylko się uśmiechając.
- Dobrze, już idziemy. Jesteście takie kochane. Dziękuje wam. – powiedziała wyłączając telefon. Zaniosłam, w podskokach, słuchawkę na miejsce. Znowu byłam szczęśliwą sunią. Pani Doktor popatrzyła na moje wyczyny i roześmiała się.
- Jowita, Twoja Pani musi być bardzo szczęśliwa móc widzieć ciebie codziennie rozrabiającą. – Powiedziała. Spiekłam mocnego raka. Poszłyśmy. Ja na smyczy z tyłu. W salonie wszystko czekało. Nakryty stół, przyćmione światła i cicha muzyka. Siostry były ubrane i pomalowane podobnie jak Pani Grażyna, tylko każda na swoje kolory. Narządy nagie wypięte przez otwory. Stały w szeregu. Gdy weszłyśmy ukłoniły się nisko. Pani Doktor podchodziła do każdej. Siostra całowała ją w wewnętrzną część dłoni a Pani Doktor w czoło każdej z nich. To mnie zaskoczyło, przyznam. Pocałunek w wewnętrzną cześć dłoni jest obowiązkiem suki względem Jej Pani. A więc siostry to nie tylko siostry, ale suki. Następnie Pani Doktor zasiadła na rzeźbionym krześle a suki-siostry na zwykłych. Znowu była zdziwiona. Stół nie miał wyróżnionego, honorowego miejsca jak stoły prostokątne. Był OKRĄGŁY! Niesamowite! Kto nie wie, o co chodzi to nie zrozumie. Jedynym wyróżnieniem Pani było krzesło i to jak zwracano się do niej. Ja siedziałam z lewej strony na ładnym kocyku i poduszce, na podłodze, przy nodze Pani. Miałam dobry widok na Pani wymiona i dójki oraz na łagodnie opadający w dół kutas. Obok mnie, na różowej serwetce, stał mój talerzyk i leżały przybory do jedzenia. Nieopodal kryształowy puchar i kieliszek na wino. Siostry-suki, z uwagi na swoją rolę, stały wyżej ode mnie, w hierarchii, dlatego mogły siedzieć z Panią przy stole. Ja jestem tylko zwykłą suczką, co prawda mam stopień „Supreme” ale to nie daje mi prawa do zasiadania przy stole. Nie, nie jest mi z tym źle czy przykro. Dobrze znam swoje miejsce i powinności i jestem szczęśliwa. Zapadła cisza. Pani Doktor wygłosiła krótką mowę, dziękując swoim sukom za fachowość, dokładność w wykonywaniu obowiązków oraz za wierność w każdym aspekcie. Ponieważ tydzień się skończył, więc podsumowała wyniki, nie tylko finansowe. Każda z Jej suk dostała premię, ponadto są prezenty, które zostawili zadowoleni właściciele pacjentów. Ja zwykle nie dzieliła je. Muszą to zrobić same jak zawsze w takich wypadkach robią. Na koniec zezwoliła wszystkim Swoim sukom na swobodne odzywanie się.
- A ty Moja śliczna radości – zwróciła się do mnie – jak coś będziesz chciała to dotknij mnie. Nie obawiaj się niczego. Pamiętam, że tu jesteś. Suka Katarzyna wstała i podziękowała Pani Doktor z miłe słowa, premię, prezenty i za dotychczasową opiekę. Gorąco zapewniła w imieniu wszystkich suk o wielkim oddaniu, wierności i dochowaniu całkowitej dyskrecji. Wszystkie suki pochyliły głowy w wyrazie szacunku i zgody. Potem napełniono kieliszki winem. Mnie też nalano wina. Pani wzniosła toast i wszyscy wypiłyśmy. Na tym zakończyła się nudna część oficjalna. Nastąpiła część rozrywkowa. Pani i jej suki jadły i rozmawiały. Mnie Pani podawała to, co chciałam. Jak zwykle dużo nie jadłam tylko spoglądałam pożądliwym wzrokiem na przepełnione mlekiem wymię Pani i na wielki strzyk wiszący, w moim kierunku, pod Pani ramieniem. Wymiona były bardzo napełnione. Ciężko ciągnęły w dół, kołysały się powoli przy każdym ruchu Pani. Wtedy Pani marszczyła czoło w dotykała je dłonią. Było gwarno i wesoło. Opowiadano zabawne zdarzenia i sytuacje, które miały miejsce w trakcie zabiegów. Powoli wino rozgrzewało. Mnie Pani nie nalewała za często. Z reszta ja nie przepadam za *******em w jakiejkolwiek postaci. Wolę inne płyny. Siedziałam z głową na udzie Pani gapiąc się w dójkę wymienia nade mną. Co jakiś czas, na jej czubku pojawiała się rosnąca biała kropla. Rosła, rosła i bęc leciała w dół. Ja tylko na to czekałam z otwartą buzią i wysuniętym języczkiem. Wtedy mruczałam zadowolona. Pani to obserwowała od pewnego czasu.
- Chcesz cycka, suczko? – Spytała
- Tak, bałdzo chce. Odpowiedziałam patrząc z dołu w jej śliczne oczy. Pani nie przerywając rozmowy, obróciła się z krzesłem w moim kierunku, lekko nachyliła, obniżając wymiona. Jedną dłonią uniosła lewe wymię a d**ga ujęła gruby strzyk między dwa palce i podała mi go w otwartą buzię. Zaczęła ssać i jak zawsze odruchowo trykać noskiem cyca. Poleciał słodki cieplusi płyn. Pani aż zasyczała, gdy poczuła jak wyciągam mleko z wymienia.
-, Ale ta mała łapczywa. Jak ciągnie. Aż szczypie. Jest rozkosznie. – Mówiła do swoich suk. Te patrzyły na scenę karmienia.
- Taka duża suka a jak dziecko. Cyca, cyca! – Zażartowały. Wszystkie się roześmiały.
- Może i ona fizycznie jest dorosła i duża, nawet bardzo duża, ale w środku to mała dziewczynka, i to bardzo słodziutka. Jej Pani karmi ją cyckiem trzy razy w dzień i raz w nocy. Właściwie to ona nic innego nie je. Dostaje tylko minerały i coś tam jeszcze, jako uzupełnienie. Widzicie same, jaka jest zaokrąglona tu i tam. To od Pani pokarmu. Jest ciut za tłuste dla niej. Tak rozmawiały a ja mruczałam i ssałam łapczywie. Nie wyssałam wszystkiego. Tylko tyle by wymię przestało boleć Panią. Delikatnie, ale stanowczo Pani zabrała dójkę lewego wymienia a podała prawą. Dalej ciągnęłam jakby nigdy nic, z zamkniętymi oczami. Gdy i te wymię przestało doskwierać Pani, zabrała mi z ust dójkę i siadła prosto do stołu. Ja siedziałam i oblizywałam się rozkosznie.
- Patrzcie jak się oblizuje smakowicie. A to spryciara. – Zaśmiały się suki Pani. Pani podała mi ciasto z kremem. Bardzo lubię słodkości. Jadłam milcząc. W pewnej chwili zachciało mi się pić. Ujęłam kryształowy puchar i podstawiłam pod wiszący łeb kutasa jak pod kran. Delikatnym ruchem masowałam trzon. Pani spojrzała i uśmiechnęła się. Potem poleciał złoty płyn.
- Już. – Oznajmiłam. Gdy puchar był napełniony. Wyciek płynu zatrzymał się. Spadło kilka kropel jeszcze. Pani poczuła się lepiej z mniej napiętym pęcherzem. W trakcie kolacji, ilekroć Pani czuła potrzebę dawała mi znak a ja napełniałam pucharek i piłam. Gdy już nie mogłam pić Pani pozwalała mi odnosić siku w dużego szklanego naczynia w kącie salonu. Do tego naczynia robiły siku siostry. Kucały, przykładały plastykowa obejmę z rurą do pochwy i siusiały a siusiu leciało do naczynia. Pani nie miała pochwy, więc dla niej była plastykowa tuleja z wężem nakładana na kutasa.
W pewnym momencie Pani wstała. Wszystkie suki też.
- Dziękuję wam, Moje Kochane za cotygodniowa kolację. Teraz udam się z tym trzpiotem do siebie a wy kontynuujcie zabawę. – Mówiła patrząc na nie i na stół w kącie z rozłożonymi w pogotowiu „zabawkami”. Poszłyśmy na górę. W pokoju- sypialni zmyłyśmy makijaż. Potem w łazience zmyłam Pani farbę z ciała. Pani zrobiła mi dwie lewatywy a potem ja zrobiłam Pani. Umyłyśmy ząbki. Odświeżyłyśmy się i pachnące, nagie wróciłyśmy do sypialni. Pani weszła na łóżko a ja, zwyczajem suki zaczęłam się mościć na kocu na podłodze.
-, Co ty tam robisz, gdzie jesteś? – Zawołała Pani nie widząc mnie.
- Och, wybacz. Zapomniałam ci powiedzieć. Śpisz na łóżku ze mną. – Mówiła śmiejąc się i patrząc z góry na mnie. Zgrabnie wskoczyłam na łóżko i wlazłam pod kołdrę, przywierając całym ciałem do Pani Doktor. Tak jak to robiłam z Panią. Położyłam buzię na jej wymieniu. Leżałyśmy. Było jej i mnie cudownie. Gładziła mnie po głowie, buzi i ramionach. Rozmawiałyśmy szeptem, powoli. Pytała mnie zwłaszcza o Julię. Bardzo ją ona interesowała od pierwszej chwili, gdy wspomniałam o niej. Musiałam jej opowiedzieć dokładnie wszystko. Jak ona jest, jak wygląda, jak zbudowana, opisać narządy dokładnie. Jej preferencje seksualne i aktywność. Szczególnie ja zainteresował fakt, że Moja Juli jest obojnakiem. Pytała czy można ją ruchać w dupkę, cipkę i usta. Powiedziałam, że tak, co ją ucieszyło. Pytała o wyniki nauki w Instytucie Suk Ekskluzywnych, oraz kiedy kończy naukę. Interesowało ja szczególnie czy już wybrała dla siebie Panią, a może nikogo będzie sama. Dobrze orientowała się, że suczka przed końcowym egzaminem musi się określić. Moja Pani przedstawia jej listę wybranych przez siebie kandydatów lub kandydatki na Pana, Panią dla danej suki. Moja Pani kieruje się tylko i wyłącznie dobrem przyszłym suczki. Wiem, że nie cierpi i za żadne skarby nie odda suczki w ręce sadysty, chama, brutala czy innego dziwaka zwyrodnialca. Suczki w Instytucie znają wszystko z seksu praktycznie, ale to nie oznacza, że mają cierpieć. W końcu suczka może oznajmić, że nie wybiera nikogo, chce być sama. Jej wola jest uszanowana. Powiedziałam, że Julia jeszcze nikogo nie wybrała. Ma jeszcze czas. Wkrótce dostanie oficjalną listę osób starających się o nią, zatwierdzoną przez Jej Ekscelencję Madame Jowitę. Ucieszyło to Panią doktor niezmiernie. Mówiła, że chciałaby mieć bardzo podobną suczkę jak ja. Z tego, co jej opowiedziałam to wynika, że taką jest właśnie Julia. Na moje pytające spojrzenie odpowiedziała:
- Nie obawiaj się dziecko, miałaby ze mną bardzo dobrze. Podobnie jak ty ze swoją Panią. Poznałaś mnie już chyba na tyle i odczułaś sama, jaki mam charakter. A i obie byłybyście blisko siebie. Mogłybyście się widywać nie tylko na przyjęciach, ale i poza, kiedy zechcecie. Porozmawiam z Jowitą o niej, koniecznie. Co myślisz o moim zamiarze? – Spytała
- Nie ja decyduje o tym. To Moja Pani. A właściwie sama, niezależnie Julia. Taka jest tradycja Instytutu. Moja Pani może jedynie porozmawiać z nią, ale nie wiem czy to nie będzie wbrew surowym nakazom w tym względzie. Ja sama, jak Pani chce opowiem jej o Pani. To nie złamie zasad Instytutu. Wiem, jaka Pani Doktor jest dobra i sprawiedliwa, łagodna i kochająca. Jestem całkiem pewna, że Juli będąc z Panią będzie tak samo szczęśliwa jak ja z Moja Panią. Tylko nie wiem jak to będzie, bo… - tu zamilkłam.
- No, co chciałaś powiedzieć, malutka, co? – Mówiła łagodnie, pieszcząc mnie.
- No, bo Pani Doktor ma już aż trzy suczki, ale one nie są z Instytutu, a Moja Juli nie jest ułożona do bycia jedną z wielu w haremie. Z resztą Stary Kodeks zakazuje posiadania d**giej suczki. Przepłaszam, nie chciałam. – Skończyłam dodając.
- Ach, o to ci chodzi. Nie bój się o nią Moje dziecko. Julia nie będzie jedną z wielu. Będzie ta jedyną, Moją, upragnioną sunią. Te trzy suczki, owszem kocham je i lubię, ale to jest całkiem inne powiązanie. Powiedziałabym służbowe. Owszem jestem blisko z Grażyną, lecz tu chodzi o jej budowę, a raczej niedorozwój narządów. Ciasnotę. Gdyby Juli wybrała mnie to z pozostałymi relacje się zmienią radykalnie i wiem, że one o tym wiedzą, bo wielokrotnie mówiłam im o tym, że szukam dla siebie tej jedynej. Chyba mi wierzysz? – Spytała na koniec.
- Tak wierzę Pani Doktor. Nie wiem, czy Pani Doktor wie, że gdy suczka wybierze kogoś a ten zaakceptuje jej wybór to istnieje pewien okres czasu, wiem, że dosyć długi, w którym to czasie każda ze stron może zrezygnować. Suczka nie musi niczego wyjaśniać i nie ponosi żadnej kary za to. W tym też czasie związek jej i właściciela jest pod ścisłą opieką i obserwacją „Obserwatorów” Instytutu. Nikt nie wie, kim i gdzie oni są. - Wyjaśniłam
- O, tego nie wiedziałam. – Przyznała. Jeszcze porozmawiałyśmy trochę.
- Chcesz Mariolka, abym cię wyruchała przed snem? – Spytała Pani Doktor patrząc na mnie.
- Tak, bałdzo pragnę, mocno w dupkę, Pani Doktor. – Odparłam spoglądając na nią. Czułam jak jej kutas rośnie.
- Połóż się na boku i podciągnij uda. – Powiedziała
Wykonałam. Poczułam chłód żelu. Kutas był już prawie sztywny. Pani Doktor przyłożyła łeb kutas do mojej dupki i pchnęła ostro.
- Ooooo, aaaaoooohhhh! – Pisnęłam. Z rozkoszą czułam jak wielki kutas powoli zagłębia się we mnie. Rozpycha zwieracz kiszki i penetruje ją głęboko. Pani Doktor ruchała powoli, sennie. Leżałam z wypiętą dupcią i przeżywałam te namiętne powolne ruchanie. Było cudownie. To była inna Pani Doktor, wrażliwa i kochana.
- Och jak dobrze, jak dobrze suni. Kocham Panią bałdzo Pani Doktor, kofam. Jak dobrze. – Jęczałam w rozkoszy
- Ja też ciebie kocham suczko. Jesteś taka milusia, śliczna, rozkoszna. Ruchanie ciebie to szczęście dla mnie. – Odwzajemniała Pani Doktor. Ruchała mnie długo i namiętnie.
- Chcesz teraz na konika, sunio? – spytała
- Och tak, tak, na konika. – Wyjęczałam. Wielka oślizła, pała sztywno sterczała w górę, gdy Pani Doktor położyła się na plecy. Teraz dopiero zobaczyłam jak wielka i długa. Jak ja ją wsadzę, przemknęło mi przez głowę. Uniosłam się i kucnęłam unosząc wysoko dupę i celując otworem na łeb kutasa. Powoli z jękiem opadałam w dół. Musiałam się dobrze nadąć, gdy łeb kutasa wchodził w kiszkę. Był tak długi, że musiałam go zawsze brać w kiszkę. Wreszcie siedziałam na udach Pani Doktor. Ona jęczała cały czas w ekstazie. Powoli podnosiłam się i opadałam rytmicznie do końca. Tarcie było potworne. Obie otrzymywałyśmy niesamowite doznania. Nie mogłam podskakiwać, bo by mnie rozerwało. Taki w miarę powolny ruch w górę i dół umożliwił mi użycie techniki „uścisku ręki”. Technika powodująca ekstremalne doznania. Już po kilku suwach w tej technice Pani Doktor z jęku przeszła w ciche piszczenie. Czułam wyraźnie narastający żar w dupce. To się nazywa „rozpalanie pochodni”. Było coraz cieplej i coraz głośniej ze strony Pani Doktor. Ja stękałam i sapałam z wysiłku. Rozkosz niesamowita. Usiadłam bezwładnie na bita do końca i zaczęłam w tej pozycji posuwać dupką w tył i przód zaciskając odbyt mocno. Czułam jak twardy kutas wygina się we mnie. Wyraźnie widziałam przez skórę jak daleko siedzi we mnie. „Technika złamanego drąga” doprowadziła Panią Doktor do krzyku Spinała ciało. Zaciskała uda i dupę potęgując nieświadomie doznania. Wymiona, podobne workom zwisały po bokach.
- No, no, nieme, noooo oooo!!! – Krzyczała nie wiedząc, co. Rzucała na boki i unosiła głowę z zamkniętymi oczami i otwartymi ustami. Znałam dobrze te objawy. Ponownie unosiłam się w górę i w dół ruchem falowania bioder. To dało Pani Doktor chwile względnego wytchnienia, bo zmniejszyło tarcie. Teraz to w środku miałam ogień. „Pochodnia płonęła”!. Każdy mój posuw w dół wywoływał jej krzyk rozkoszy. Przeciągałam ile się dało, specjalnie. W końcu siadłam mocno i gwałtownie i „złamałam drąg”. Pani Doktor wrzasnęła. Wyrzucając ręce i wymiona w górę i opadła. Tylko drgała silnie pompując we mnie spermę. Wypełniła mnie po brzegi a to, co się nie zmieściło wycisnęłam na zewnątrz. W tej technice przy rozgrzaniu kutasa każdy wytrysk jest podobny do czyszczenia cewki szczotka do butelek. Daje ból a z nim niewysłowione odprężenie i rozkosz. Siedziałam zachwycona efektem swojej pracy. Miałam jednoczesny orgazm odbytniczy i też zwisałam. Dotykając i uciskając pewne miejsca w pachwinach i udach rozprowadziłam równomiernie energie orgazmy z głowy po całym jej ciele. Powolutku Pani Doktor otworzyła śliczne duże oczy. Długo patrzyła na mnie. W końcu uśmiech szczęścia wypełnił jej buzię. Gwałtownie złapała mnie, jeszcze z kutasem w dupce i pociągnęła na siebie.
- Dziękuje, dziękuję ci Moja mała, kochana, śliczna suczko. Powtarzała gorączkowo obsypując mnie pocałunkami. Powoli wysunęłam delikatnie jej kutasa z dupci. Był śliski, czerwony mocno, jakby świeżo obrany ze skóry. Absolutnie nie dawał się dotknąć bez krzyku właścicielki. Tak właśnie działa to, co zastosowałam. Pani Doktor patrzyła na kutasa wielkimi oczami.
- Z kilkanaście minut będzie już dobrze. – Powiedziałam cicho przylegając swoim nagim ciałem do jej ciała.
- Pani Doktor przytuliła mnie do siebie i tak obie leżałyśmy. Jej Kutas powoli wracał do właściwych sobie kolorów i rozmiarów w zwiotczeniu.
- Czy, czy Julia umie to, co ty? – Spytała cicho.
- Tak. Umie wszystko, co ja, dokładnie a nawet sama coś udoskonaliła. Przekazałam jej absolutnie wszystko, co wiem i umiem. Oczywiście ma jeszcze, dodatkowo, wiedzę z Instytutu. – Odparłam sennie.
- Proszę, napij się mleka. - Powiedziała podając mi grubą dójkę wymienia.
- Znowu mnie wymiona bolą. Tak szybko się napełniają. – Mówiła patrząc jak otwieram buzię i obejmuje cały strzyk wymienia.
- Śmiesznie trykasz zawsze noskiem. Tak cudnie rozkosznie, że ojeju. – Mówiła kładąc głowę na poduszce i przykrywając nas kołderką. Nic nie powiedziała tylko piłam. Wydoiłam wszystko.
- Możesz opróżnić d**gie jak chcesz. Też boli. – Powiedziała zmieniając pozycję ciała. Ja zawsze jestem łasa na cycek. Pani często mówi: „ Mariolko jesteś taka łasa na spermę i mleko z cyca, że gdybyś nawet pękła w trakcie ssania to nie zauważyłabyś tego chyba.” Na to ja wkładając palec do buzi, z miną niewiniątka: „Nio”. Wydoiłam d**gie wymię. Zrobiło mi się miło ociężale i ciepło. Pani już spała. Więc i ja wtuliłam swoim zwyczajem nosek w wymię Pani Doktor i wkrótce tylko sapałam *********. W nocy obudziłam się jak zwykle głodna. Po omacku poszukałam ustami dójkę Pani Doktor. Szukałam wykonując ruchy ssania. Zawsze tak robiłam jak spałam z Panią. Zawsze miałam cyca w pobliżu. Nawet nie otwierałam oczu i przerywałam spania. Jak tylko poczułam dójkę i zapach mleka wydzielanego przez nią, otworzyłam dzióbek i pochłonęłam ją całą. Zaczęłam ssać i trykać noskiem pełne już wymię. Pani Doktor zamruczała rozkosznie ********* nie budząc się. Piłam. Gdy zaspokoiłam głód zasnęłam nadal trzymając gruby strzyk w ustach. Potem nad ranem poczułam jak Pani Doktor się wierci. Znałam te wiercenie. Pani też tak robiła, gdy chciała siku. Wołała wtedy *********: „Mariolko, siku”. Ale Pani Doktor nie miała suczki, więc nie wołała. Kutas spoczywał na pościeli. Naśliniłam jego i dupkę. Delikatnie powoli wsadziłam miękki kutas sobie w dupkę. Umiem to robić z miękkimi kutasami. Wprowadziłam głębiej i przytrzymałam dłonią. Leżałyśmy na boku, Ja z wypiętą dupką w stronę Pani Doktor. Powoli zaczęłam masować i uciskać pełen pęcherz Pani Doktor. W końcu puściła mocz. Wysikała się prosto we mnie. Wyjęłam kutasa z dupci i zacisnęłam dupcie. Delikatnie wylizałam głowę kutasa. Ponownie zasnęłam. Nie uroniłam z dupci ani kropelki. Spałam długo, twardo. Obudziłam się i przeciągnęłam rozkosznie. Pani Doktor nie było przy mnie. Pozwoliła mi spać, gdy ona sam już była na nogach. Moja Pani też często tak robiła. Z łazienki dochodziły odgłosy krzątania. Weszła do sypialni.
- O już mały śpioszek się obudził. Dzień dobry słonko. – Mówiła radośnie.
- Dzień dobry Pani Doktor. – Odrzekłam z uśmiechem. Pani Doktor wskoczyła na łóżko koło mnie. Wielkie pełne wymiona zawisły nade mną. Poczułam mleko. Odruchowo ułożyłam dzióbek do ssania i wykonałam ruchy ssania. Pani Doktor pocałowała mnie w policzek.
- O nie, nie łakomczuszku. Najpierw trzeba zrobić kilka rzeczy a potem śniadanko. A ko to w nocy opróżnił mi prawe wymię i pęcherz, co? Czy to nie ta panna, tu leżąca? – Przekomarzała się Pani Doktor.
- To ja. Byłam głodna i Pani Doktor chciała siusiu, więc dałam dupci do siusiania. – Powiedziałam pieszcząc się.
- Och ty mały wampirku. Wstawaj, idziemy do łazienki. – Zakomenderowała. Poszłam przodem ona z tyłu. W łazience stał metalowy stelaż z ławeczką i innymi akcesoriami. Obok na stoliku strzykawki z igłami i buteleczki z płynami.
- No kładź się na ławeczkę i podnieś nóżki. Musimy coś zrobi z twoim workiem, bo słabo się wchłania. Przywiązała mnie za nogi w górze do stelaża. Unieruchomiła całą. Pełny oleju worem moszny zwisał w dół. Najpierw zaczęła szukać i macać jądra. Gdy wymacała je to lekko ucisnęła. Zasyczałam.
- Boli? – Spytała
- Tak bardzo. – Odparła
- Są jeszcze wielkie i obrzmiałe. Zaraz coś poradzimy. – Mówiła kładąc worek na podstawionym stoliku o szklanym blacie. Zapaliła mocną lampę pod blatem. Napięta skóra worka była cienka, więc widziałam ciemne kule jąder. Przymocowała worek, rozpłaszczając go mocno. Unieruchomione teraz jądra wybrzuszyły skórę w dwóch miejscach. Napełniła strzykawkę płynem z buteleczki i nałożyła długą igłę. Odkaziła skórę i przytrzymując jądro powoli wbiła w nie igłę. Ostry ból przeszył mi pachwinę i poszedł po nodze w dół. Krzyknęłam.
- Już, już skarbie. Już kończę. – Mówiła i naciskała tłoczek strzykawki. Czułam jak wyraźnie jądro puchnie. Potem zrobiła to samo z d**gim. Odłożyła strzykawkę i delikatnie masowała kulki. Ból mijał.
- A teraz boli? – Spytała uciskając jądra.
- Nie już nie boli Pani Doktor. – Oznajmiłam
- To świetnie. Za godzinkę lub dwie jądra wrócą do poprzedniego stanu, jaki miałaś przed przyjściem do mnie. Teraz opróżnimy worek. – Mówiła biorąc d**gą wielką strzykawkę. Wbijała ją kilka razy i wyciągała olej z worka. Był koloru brązowego. Worek powoli opadał. Na koniec wycisnęła to, co zostało w jedno miejsce i ponownie wbiła igłę. Po chwili worek był pusty.
- Muszę ci wstrzyknąć inny płyn, który rozpuści resztę oleju i wchłonie się szybko. – Mówiła. Znowu wykonała wlew do moszny, ale innym przeźroczystym płynem. Znowu worek był pełen.
- A jak tam kutasek. Widzę sztywny nadal. Boli? – Spytała
- Nie bardzo i słabo czuję go. – Powiedziałam
- Zaraz temu zaradzimy, słonko. – Rzekła i zrobiła mi trzy zastrzyki w niego.
- Za godzinkę kutasek będzie jak nowy. A teraz siusiu skarbie. – Oznajmiła wpychając mi cewnik w pęcherz. Zrobiłam siusiu do zbiorniczka. Jednak nie dala mi to wypić. Wypiła sama. Wreszcie uwolniła mnie z pasów. Stałam cicho. Potem były trzy lewatywy. Na koniec wykąpałyśmy się prychając pianą i wybuchając śmiechem, co chwila. Pani Doktor była cudowna. Tratowała mnie nie jak suczkę. Wycierałyśmy się długo. Chciałam zrobić jej dobrze, ale ona czuwała.
- O, nie, nie ty mała cwaniaro, nie teraz, potem. – Uciekała ze śmiechem. Jej ogromne wymiona latały seksownie, pupa i uda drgały sprężyście tak jak i reszta tego dużego, cudnego ciała. Poszłyśmy do sypialni. Ciepłe słońce wypełniało pokój przez otwarte szeroko okno wychodzące na ogród. Rzuciła się na łóżko, na plecy. Rozpostarła starła szeroko ramiona i nogi. Stałam przy łóżku grzecznie czekając. Widok Białego ciała Pani Doktor powalał. Patrzyłyśmy na siebie. Ja jak zwykle trzymałam palec w buzi.
- Masz takie ładne, białe ciało. Nie opalasz się? – Spytała
- Nie, Moja Pani nie pozwala. Mam być biała, bo ja jestem suczka dla ludzi z towarzystwa, jak Mawia Moja Pani. – Odparłam grzecznie.
- No tak to prawda. Ale też prawda, że lubisz bryknąć w bok czasami. – Mówiła
- Tak, lubię brykać. Pani mi czasem pozwala na spotkania, z kim chcę. Ale jest wtedy niedaleko Borys. Ochroniarz Pani. Ci ludzie, co się z nimi parzę nawet nie wiedzą o tym. – Mówiłam ciepło zawstydzona.
- No dosyć tej gadki, wskakuj do mnie. Popieścimy się troszkę. – Poleciła. Hyc i już byłam przy niej. Przyległam całym swoim ciałem do ciała Pani. Powoli całowałam i lizałam ją. Pani Doktor cicho mruczała i jęczała z rozkoszy. Oddawała mnie pieszczotę całując i głaszcząc mnie. Przewalałyśmy się po łóżku. W końcu wylądowałyśmy na pozycji „69”. Każda ssała kutasa innej. Tak też raczej nie czyni żadna Pani dla suczki. Ale Pani Doktor była inna. Odezwał się cichy dzwonek różowego telefonu. Podbiegłam i przyniosłam słuchawkę Pani Doktor. Ona porozmawiała chwilkę.
- No dosyć brykania. Idziemy coś przegryźć. – Oznajmiła. Narzuciłyśmy na siebie tylko szlafroczki. Pani Doktor przypięła smycz do mojej obroży i poszłyśmy. Wszystkie suki-siostry stały w szeregu. Znowu powtórzyła się ceremonia całowania w wewnętrzną stronę dłoni Pani Doktor. Suki, tak jak my miały na sobie tylko szlafroczki. Nikt nie zawiązywał ich z przodu, więc wszystkie narządy były widoczne. Suki-siostry musiały dobrze poszaleć poprzedniego wieczora ze sobą, bo jeszcze nie doszły całkiem do siebie. Ale było jak zawsze wesoło. Ja siedziałam na podłodze przy Pani Doktor. Niewiele, co jadłam. Napiłam się siku z kutasa Pani doktor i zjadłam bułeczkę z dżemem. Jak zawsze ja, gapiłam się w wymiona Pani Doktor. Chciałam Mleka. Ona to widziała.
- Chcesz mleka, suczko? – Raczej stwierdziła niż spytała.
- Tak, bałdzo. – Odparłam patrząc jej w oczy.
-Zaraz idziemy na górę. Siostry muszą iść do domów, bo mają dyżury jutro w szpitalu. A my nakarmimy suczkę, ubierzemy ślicznie i Klemens odwiezie ją do Jej Pani. – Mówiła. Klemens to kierowca Pani Doktor.
- Do Mojej Pani, tak do Mojej Pani, sunia pojedzie. – Ucieszyłam się podskakując na pupie. Jeszcze chwilkę trwało śniadanie. Potem Pani Doktor wstała, suki też. Pożegnała się z nimi i poszłyśmy na górę. Kazała mi się wypiąć na łóżku i wyruchała mocno na pożegnanie. Po ruchaniu przyniosłam karmik. Pani Doktor ustawiła się kładąc na nim wymiona do karmienia. Łapczywie dorwałam się do prawej dójki. Ciągnęłam szybko trykając noskiem. Pani Doktor syczała cicho, ale nie oponowała. Potem opróżniłam d**gie wymię. Czując, że już puste odsunęłam się. Brodę miałam w mleku Pani Doktor. Następnie Uczesała i umalowała mnie. Ubrała mnie w śliczną bieliznę, sukienkę i paltko. Na stopach miałam bordowe szpilki 13 cm wysokie. Długie kolczyki z kamykami i ciemno granatowa, szeroka obroża, pokryta aksamitem i wysadzana czerwonymi kamykami dopełniały reszty. Pani Doktor patrzyła, cmokała zachwycona i poprawiała tu i tam. Najgorzej było z moim pełnym workiem między nogami. Nie był już ogromniasty, ale jednak dyndał widoczny poniżej końca sukienki. Majtek nie miałam, bo i trudno z takim czymś je nosić. Na koniec mój wygląd został zatwierdzony. Zeszłyśmy na dół. Pani Doktor wyprowadziła mnie tylnym wyjściem. Tam już czekał Klemens. Ucałowałam wewnętrzną strona dłoni Pani Doktor. Ukłoniłam się dygając i położyłam jej dłoń sobie na głowę. Pani Doktor pogładziła mnie po głowie a potem podnosząc moja pochyloną buzię za brodę do góry pocałowała w czoło i lewy policzek. Tak jak nakazuje rytuał pożegnania suczki, która została zaakceptowana.
- Czy przyjedziesz do mnie jeszcze suczko, jak poproszę Panią Twoją? – Zapytała dobrze wiedząc, że i tak nie mam w tej materii, co do gadania.
- Tak, Pani, jak zechcesz suczka znowu przyjedzie. – Powiedziałam pochylając głowę i grzecznie dygając. Klemens odprowadził mnie na smyczy do samochodu i wrócił do Pani Doktor. Nie było go trochę. Przyszedł, niosąc jakąś paczuszkę.
- No jedziemy, mała. Musiałaś zrobić bardzo wielkie wrażenie na Pani Doktor, bo jeszcze takiej jej nie widziałem. Miała wilgotne oczy! To niesamowite wprost. – Mówił kręcąc głową i wyjeżdżając z posesji. Dojechaliśmy do dom Mojej Pani. Musiał być uprzedzona o moim powrocie, bo czekała w drzwiach.
- Pani, Moja Pani, Pani – krzycząc rzuciłam się do jej nóg. Szybko podniosła mnie i mocno przytuliła całując tak jakbyśmy się nie widzieli długi czas. Klemens stał z tyłu i czekał.
- Proszę, proszę do środka. – Mówiła Moja Pani trzymając smycz podaną Przez Klemensa. Weszliśmy. Pani chciała poczęstować Klemensa kawa i ciastem, ale ten spieszył się, bo miał jeszcze jechać z Panią Doktor.
- Idź do siebie, moje srebro, ja muszę porozmawiać z Panem. – Powiedziała. Pobiegłam do swojego pokoju. Zdjęłam paltko, szpilki, czapeczkę i została w sukience i pończoszkach. Siedziałam grzecznie na brzegu łóżka czekając na Moją Panią. Bardzo się niecierpliwiłam. Napełniona moszna leżała na udach. Jej dolna cześć wystawała spod spódniczki. Wreszcie Pani weszła. Popatrzyła na mnie. Usiadła obok i objęła ramieniem tuląc.
- Pani Doktor przysłała list, filmy z nagraniami, i dzwoniła jeszcze przed twoim wyjazdem. Nie wiem, co tam było, bo nie widziałam filmów, ale z tego, co i w jaki sposób mówiła o tobie wywnioskowałam, że zrobiłaś na niej niesamowite wrażenie. Ciągle ciebie wychwalała z ułożenie, grzeczność, chęć do wszystkiego. Za twoje urodę i umiejętności seksualne. Tylko same „ochy i achy”. No i nalega, a raczej błaga mnie, abym zgodziła się na ponowne przysłanie ciebie za jakiś czas. Co tam takiego było, co? – Relacjonowała rozmowę z Pani Doktor. Przytulona do kochanej Mojej Pani, cicho opowiedziałam wszystko, ze szczegółami, od początku do końca. Niczego nie pominęłam. Nawet tych pacjentów, co tam byli. Najpierw przyjazd, zabiegi. Mój ból i płacz. Czego się bałam i dlaczego? Potem seks z Panią Doktor i pobyt w sypialni na górze. No i pożegnanie przed odjazdem. Pani słuchała nie przerywając.
- No tak, teraz wszystko jasne. Tobie, Moja suczko, nikt nie powie nie. Jak zwykle wykonałaś wszystko, o co prosiłam. Jestem bardzo, bardzo dumna ze Swojej małej suni i ogromnie wdzięczna. Nawet nie wiesz jak bardzo mi pomogłaś. – Mówiła tuląc i pieszcząc mienie gorąco.
- No dobrze, a teraz rozbieraj się do golaska. Muszę ciebie obejrzeć. – Rozkazała.
Zdejmowałam szybko ciuszki a Pani patrzyła na mnie. Wreszcie stanęłam przed nią naga z opuszczonymi ramionami. Pani Mojej się nie wstydzę. No, bo niby jak. To, co mam to wszystko jest jej własnością, nawet moje ciało. Długo mnie badała na stojąco i na leząco. Przejrzała każdy zakamarek. Sprawdziła kutaska, cipodupcie czy nieobtarte i naderwane. Długo macała pełny mój worek. Pytała, co chwila czy czuje, czy boli. Wreszcie skończyła.
- No nie jest tak źle. Wszystko wróci do normy za trzy, cztery dni. Pani Doktor dała maści i inne i napisałam jak i kiedy stosować. Nie ubieraj się, sunio, nałóż tylko szlafroczek. Jest ciepło. Poszłyśmy do salonu. Pani siedziała w fotelu a ja na jej kolanach, najczęściej, albo na podusi u nóg. Gdy przyszła moja pora karmienia przyniosła z lodówki, kryształowy pucharek, wypełniony jej spermą. Jadłam ją łapczywie łyżeczką. Resztę wylizałam dokładnie. Pani Patrzyła i uśmiechała się szczęśliwa. Potem wyjęła dwa wspaniałe cyce i piłam długo, sapiąc, mrucząc i trykając noskiem. Gdy oba były puste. Usiadłam u nóg i położyłam głowę na jej kolanach. Patrzyłam na nią z dołu. Ona powoli głaskała mnie. Oczy mi się same zamykały. Było tak dobrze, tak bezpiecznie i cieplusio, brzuszek pełny. Tylko Moja ukochana Pani Jej wierna suczka Mariolka.
® Mariolka tv
8年前