Jak zostałem dziewczynką cz.3 – ostatnia(?)
Od wydarzeń wspomnianych ostatnio minęły cztery lata. Jak już wspominałam, od tego czasu dużo się zmieniło. Relacje z rodzicami jak kochankami, zmiana płci i powiększony kutasek. Czułam się całkowicie szczęśliwa, do momentu kiedy zmarła Ania. Razem z ojcem opłakiwaliśmy ja długo, co mocno tez wpłynęło na nasze relacje. W końcu postanowiliśmy to naprawić i wybrać się na dłuższe wakacje z dala od domu. Zabraliśmy razem z nami brata Pawła – Marka i jego dzieci, a moje kuzynostwo, czyli 16 letniego Andrzeja i 15 letnia Magdę. Cale troje wiedzieli o tym kim jestem i kim byłam, ale nie robili z tym żadnego problemu.
Udaliśmy się do Łeby, naszego ulubionego miejsca. Mieliśmy wynajęty prywatny domek. Niestety, ale na skutek pomyłki wybraliśmy taki, gdzie musiałam spać z kuzynostwem, a Paweł i Marek mieli pojedyncze pokoje. No nic pomyślałam. Szybko się rozpakowaliśmy i pobiegliśmy na plaże. Spędziliśmy tam pół dnia, bawiąc się, opalając i leniuchując. Miałam tez czas by przyjrzeć się dokładniej Andrzejowi i Magdzie, których od dawna nie widziałam. Andrzej był raczej typem lenie – miał lekką nadwagę, okulary i krótkie włosy. Do tego w przeciwieństwie do Pawła i Marka nie depilował ciała, na którym mimo wieku miał już dość sporo włosów. Za to Magda była jego zupełnym przeciwieństwem. Niesamowicie śliczna brunetka o zielonych włosach, i małych ale jędrnych piersiach. Do tego niesamowita figura, ukazująca iż sporo czasu musi spędzać na ćwiczeniach. Musiałam przyznać, ze bardzo mnie intrygowała i chętnie bym się z nią zabawiła.
Wieczorem siedzieliśmy w ogródku naszego domku rozkoszując się daniami z grilla i pijąc zimne piwo, nawet Andrzej i Magda, co mnie lekko zaskoczyło. Ale jak wyjaśnił mi Marek:
-A czemu maja sobie żałować. Jesteśmy na wakacjach, niech także choć raz w roku mogą się zabawić.-
Około północy wszyscy lekko podchmieleni wróciliśmy do pokoi. Andrzej padł od razu do wyrka, za to obydwie z Magda chciałyśmy wziąć jeszcze kąpiel by zmyć z siebie dokładnie cały piasek.
-Może by było szybciej weźmiemy kąpiel obydwie?- zaproponowała Magda – Tak by było szybciej, od razu tez mogłybyśmy sobie pomoc.-
Zastanawiałam się chwile.
-W sumie czemu nie. –
–Wiec chodź. Szkoda marnować czasu.-
Szybko się obie rozebrałyśmy. Magda chyba myślała, ze nie widzę jak ukradkiem spogląda na mego penisa gdy tylko może. A było to tym częściej im bardziej stawał się sztywny na jej widok. Trochę się zawstydziłam.
-Może jednak poczekam na zewnątrz?-
Jej reakcja była natychmiastowa.
-Nie wygłupiaj się. Już nie raz miałam takie widoki. Wskakuj pod prysznic. Pierwsza cię wymyje.-
Zrobiłam tak. Po chwili czułam jak jej dłonie rozprowadzają po mych ramionach żel. Robiła mi przy tym, delikatny masaż co mocno mnie rozluźniło. Czułam jak jej dłonie, schodzą coraz niżej, sięgając mi do piersi i delikatnie muskając sutki. W końcu pomału doszła do mego kutaska, którego zaczęła masować jedna ręka, a d**ga pieszcząc jadra.
-Oooo tak.- Wyrwało mi się.
Jej pieszczoty były bardzo przyjemne. W końcu nie wytrzymałam i wytrysnęłam. Zmęczona odwróciłam się w jej stronę i pocałowałam ja w usta. Odwzajemniła pocałunek mocno i namiętnie.
-A wiec to ładnie tak?-
Obydwie podskoczyłyśmy ze strachu. W drzwiach stal Andrzej, patrząc na nas mocno podniecony.
-Poczekajcie, aż się Paweł i Marek dowiedzą. Dadzą wam popalić na maksa.-
-Proszę nie rob tego.- błagałyśmy go obie.
Patrzył na nas z perfidnym spojrzeniem.
-Zastanowię się. Ale nic za darmo.-
-Dobra czego chcesz?- zapytałam.
-Dowiecie się jutro wieczorem, gdy zostaniemy sami. Słyszałem, ze nasi ojcowie maja wypłynąć na ryby na cala noc.-
Jak gdyby nigdy nic skorzystał z toalety po tych słowach i poszedł dalej spać. My dalej lekko spanikowane dokończyłyśmy mycie i poszłyśmy szybko do łózek.
Rano obudziłam się jako pierwsza i po cichu wyszłam z pokoju. Gdy przechodziłam obok pokoju Pawła, usłyszałam ciche pojękiwanie dochodzące zza drzwi. Delikatnie je otworzyłam i oniemiałam. Moim oczom ukazał się widok Pawła posuwanego w tyłek przez Marka, obydwoje się przy tym całowali. Delikatnie się wycofałam, po czym udałam się na dol. W mej głowie kołatały się myśli – na temat wczorajszego prysznica, nakrycia nas przez Andrzeja, a teraz także tego. Już rozumiałam, dlaczego Paweł tak chętnie przystał na mnie w łóżku. Może matka tak naprawdę nigdy nie była chora, tylko on wolał bardziej facetów i im podobnych jak ja teraz. Postanowiłam na razie odpuścić sobie ten temat, zostawiając go na inny czas. W końcu bardziej mnie zastanawiał dzisiejszy wieczór.
Gdy Paweł z Markiem wyszli zostaliśmy w domu w trójkę. Prawie cały dzisiejszy dzień spędziłyśmy z Magda wspólnie, szlajając się po mieście. Coraz bardziej zaczęłyśmy się do siebie przybliżać i wyglądało na to, ze zakochałyśmy się w sobie. Doszło nawet do tego, ze weszłyśmy do jakiejś alejki i zaczęłyśmy się całować. Teraz siedziałyśmy obie w salonie, oglądając telewizje. W końcu zszedł do nas Andrzej, całkiem nagi ze sterczącym fiutem.
-No moje drogie panie. Nadszedł czas zapłaty za dyskrecje. Rozbierać się.-
Zrobiłyśmy jak kazał. Widać ze bardzo mu się to podobało.
-No dobrze. A teraz zacznijcie się zabawiać ze sobą.-
Popatrzałam na Magdę. Widząc ze się uśmiecha zrobiłam to samo. Przybliżyłam się do niej i pocałowałam ja. Katem oka widziałam, ze Andrzej zaczął sobie walić. Nachyliłam swe usta do ucha Magdy.
-Mam pomysł jak dać tej gnidzie nauczkę. Wstań i chodź za mną.-
Obydwie zaczęłyśmy pomału zbliżać się do niego, zalotnie kręcąc tyłkami i piersiami. Gdy byłyśmy już przy nim, widocznie zapomniał co nam kazał wcześniej. Chwyciłyśmy go obie delikatnie za fiuta. Nagle szybko złapałam go za ręce i wykręciłam je mu tak, by nie mógł nic zrobić.
-Madziu idź po jakiś sznurek. Trzeba związać naszego byczka.-
-Dobrze skarbie.-
Wróciła po chwili, niosąc sznurki od szlafroków. Obaliłam go na brzuch, po czym związałam mu ręce.
-Pomóż mi przeciągnąć go do łóżka.-
Chwile nam to zajęło. Mojemu skarbie chyba chodziło po głowie to samo, bo gdy tylko znalazł się na wyrku, szeroko rozwarłyśmy mu nogi i przywiązałyśmy do ramy. Wróciłam jeszcze do salonu skąd wzięłam nasze majtki, które po powrocie wetknęłam mu w usta. Patrzał teraz na nas bezbronny i przestraszony, z dokładnie wyeksponowanymi klejnotami. Stanęłyśmy obie nad nim. Zaczęłam delikatnie masować stopą jego jądra.
-Wiesz Andrzej, tak sobie myślę, że niestety ale trzeba cię przykładnie ukarać. Co ty na to Madziu?-
-Jestem zdecydowanie za.- Powiedziała to pochylając się w stronę mych ust.
Odwzajemniłam to i już po chwili znów całowałyśmy się. W międzyczasie zaczęłam naciskać na jego jądra. Obydwie usłyszałyśmy jego mocniejszy oddech. Po chwili zaczął też się wić, próbując uciec. Na chwilę zdjęłam nogę z jego jaj.
-Może zechcesz kontynuować?-
-Chętnie.- odpowiedziała.
Nie spodziewałam się jednak, że od razu zacznie tak mocno. Zamachnęła się z całej siły i kopnęła go centralnie w środek krocza. Chłopak wygiął się z bólu.
-Ostra jesteś. Podoba mi się to.-
Uśmiechnęła się tylko i oddała kolejnego kopniaka. Jedną ręką także złapała mnie za penisa i zaczęła go głaskać. Po chwili wyszeptała do mnie.
-Nie daj mi dłużej czekać. Wejdź we mnie.-
Po czym uklękła trzymając swą cipkę idealnie nad twarzą brata. Zrobiłam jak prosiła. Wbiłam się w nią jednym szybkim ruchem, aż krzyknęła z rozkoszy. Nie byłam delikatnie, od razu zaczęłam ją rżnąć ostro i namiętnie, pieszcząc do tego paluszkiem jej odbyt. Nie wytrzymałam długo jak trysnęłam, zalewając jej cipkę mą gorącą spermą. Wyjęłam już trochę miękkiego kutasa. Po chwili zrozumiałam dlaczego się tak ustawiła = miała to być dodatkowa kara dla brata. Teraz na jego twarz ściekało połączenie mej spermy z jej soczkami. Raczej mu się to nie podobało. Wyszłyśmy obydwie się umyć, zostawiając go tak, by jeszcze trochę poleżał i pocierpiał. Od tego czasu dał nam też spokój i trzymał się jak najdalej.
Następnego dnia rano Marek pojechał wraz z dziećmi parę kilometrów za miasto, zostawiając nas trochę samych. Postanowiłam napomknąć to co ostatnio widziałam.
-Paweł?-
-Tak?-
-Chciałabym cię o coś spytać.-
-Wal śmiało.-
-Od jak dawna uprawiacie seks z bratem?-
Spojrzał na mnie z pełni zaskoczoną i lekko zażenowaną miną. Nawet nie próbował zaprzeczać. Chyba bił się z myślami. W końcu jednak postanowił mi wszystko wyznać.
-Zaczęło się to kiedy mieliśmy ******. Jakoś się tak stało, że zakochaliśmy się wtedy w sobie. Musieliśmy jednak z tym zerwać, sama chyba rozumiesz czemu. W końcu poznałem Anie. Marek Kasię. Obydwoje myśleliśmy, że uda nam się ułożyć normalne życie. Jednak oszukiwaliśmy sami siebie. On znajdował sobie facetów przez Internet, natomiast ja… no miałem ciebie. Ale teraz kiedy znów mieliśmy okazje pobyć razem. Oszukiwaliśmy się tyle lat.- Odwrócił wzrok i wpatrywał się nie wiem sama dokładnie gdzie – Naprawdę kochałem twoją matkę, kocham ciebie, ale to nie jest to.- znów spojrzał na mnie – Chyba się nie gniewasz, że przez tyle czasu cię ignorowałem. Od kiedy zmarła Ania dotarło to do mnie. –
Uśmiechnęłam się do niego. Teraz kiedy poznałam Magdę czułam dokładnie to samo.
-Nie musisz się martwić. Doskonale cię rozumiem. Ja też… – tu się zawahałam, ale postanowiłam również wyznać prawdę – zakochałam się. Ze wzajemnością. W Magdzie.-
Czekałam co powie. On jednak tylko się uśmiechnął.
-Wiemy. Obydwoje z Markiem. Trudno nie zauważyć jak się do siebie miziacie, jak na siebie patrzycie.- przytulił się do mnie – To jak Luiza. U nas po staremu?-
-Tak.- Z uśmiechem przytuliłam się do niego, ale już nie jak do kochanka, ale do własnego ojca.
Następnych parę dni było coraz piękniejszych. Andrzej miał już dość i wrócił do domu, zostawiając naszą czwórkę samych. Powiedziałam o wszystkim Magdzie, a Paweł Markowi. Bez skrępowania chodziliśmy wszyscy nago po domu, nie ukrywając się już z niczym, nawet seksem. Po całych dniach szaleństw na mieście i plaży, przychodziły szaleństwa wieczorne. Panowie bawili się razem, my razem. Razem z mym skarbem uwielbiałyśmy się bawić w miejscu gdzie to wszystko się zaczęło – pod prysznicem. Kiedy klękała przede mną i brała go całego do ust, by za chwilę to ja, w strugach wody wylizywała jej słodką cipeczkę. Później już tylko dzikie harce w najróżniejszych pozycjach i zalegałyśmy w łóżku wtulone w siebie. I tak minął nam pozostały miesiąc wakacji. Jednak to nie był koniec. Niedługo po wakacjach odbył się burzliwy rozwód Marka z żoną. Andrzej został z matką, za to Madzia z nim. My przeprowadziliśmy się do nich. Gdy tylko Magda skończyła liceum i zdała maturę wyprowadziłyśmy się do innego miasta, gdzie do tej pory żyjemy wspólnie.
~~~~~~~~~~~
Jest to prawdopodobnie ostatnia część z całej trylogii. Nie jestem tego pewien. Na pewno wasz odzew, jeśli będziecie chcieli dalej będzie miał dla mnie duże znaczenie.
Udaliśmy się do Łeby, naszego ulubionego miejsca. Mieliśmy wynajęty prywatny domek. Niestety, ale na skutek pomyłki wybraliśmy taki, gdzie musiałam spać z kuzynostwem, a Paweł i Marek mieli pojedyncze pokoje. No nic pomyślałam. Szybko się rozpakowaliśmy i pobiegliśmy na plaże. Spędziliśmy tam pół dnia, bawiąc się, opalając i leniuchując. Miałam tez czas by przyjrzeć się dokładniej Andrzejowi i Magdzie, których od dawna nie widziałam. Andrzej był raczej typem lenie – miał lekką nadwagę, okulary i krótkie włosy. Do tego w przeciwieństwie do Pawła i Marka nie depilował ciała, na którym mimo wieku miał już dość sporo włosów. Za to Magda była jego zupełnym przeciwieństwem. Niesamowicie śliczna brunetka o zielonych włosach, i małych ale jędrnych piersiach. Do tego niesamowita figura, ukazująca iż sporo czasu musi spędzać na ćwiczeniach. Musiałam przyznać, ze bardzo mnie intrygowała i chętnie bym się z nią zabawiła.
Wieczorem siedzieliśmy w ogródku naszego domku rozkoszując się daniami z grilla i pijąc zimne piwo, nawet Andrzej i Magda, co mnie lekko zaskoczyło. Ale jak wyjaśnił mi Marek:
-A czemu maja sobie żałować. Jesteśmy na wakacjach, niech także choć raz w roku mogą się zabawić.-
Około północy wszyscy lekko podchmieleni wróciliśmy do pokoi. Andrzej padł od razu do wyrka, za to obydwie z Magda chciałyśmy wziąć jeszcze kąpiel by zmyć z siebie dokładnie cały piasek.
-Może by było szybciej weźmiemy kąpiel obydwie?- zaproponowała Magda – Tak by było szybciej, od razu tez mogłybyśmy sobie pomoc.-
Zastanawiałam się chwile.
-W sumie czemu nie. –
–Wiec chodź. Szkoda marnować czasu.-
Szybko się obie rozebrałyśmy. Magda chyba myślała, ze nie widzę jak ukradkiem spogląda na mego penisa gdy tylko może. A było to tym częściej im bardziej stawał się sztywny na jej widok. Trochę się zawstydziłam.
-Może jednak poczekam na zewnątrz?-
Jej reakcja była natychmiastowa.
-Nie wygłupiaj się. Już nie raz miałam takie widoki. Wskakuj pod prysznic. Pierwsza cię wymyje.-
Zrobiłam tak. Po chwili czułam jak jej dłonie rozprowadzają po mych ramionach żel. Robiła mi przy tym, delikatny masaż co mocno mnie rozluźniło. Czułam jak jej dłonie, schodzą coraz niżej, sięgając mi do piersi i delikatnie muskając sutki. W końcu pomału doszła do mego kutaska, którego zaczęła masować jedna ręka, a d**ga pieszcząc jadra.
-Oooo tak.- Wyrwało mi się.
Jej pieszczoty były bardzo przyjemne. W końcu nie wytrzymałam i wytrysnęłam. Zmęczona odwróciłam się w jej stronę i pocałowałam ja w usta. Odwzajemniła pocałunek mocno i namiętnie.
-A wiec to ładnie tak?-
Obydwie podskoczyłyśmy ze strachu. W drzwiach stal Andrzej, patrząc na nas mocno podniecony.
-Poczekajcie, aż się Paweł i Marek dowiedzą. Dadzą wam popalić na maksa.-
-Proszę nie rob tego.- błagałyśmy go obie.
Patrzył na nas z perfidnym spojrzeniem.
-Zastanowię się. Ale nic za darmo.-
-Dobra czego chcesz?- zapytałam.
-Dowiecie się jutro wieczorem, gdy zostaniemy sami. Słyszałem, ze nasi ojcowie maja wypłynąć na ryby na cala noc.-
Jak gdyby nigdy nic skorzystał z toalety po tych słowach i poszedł dalej spać. My dalej lekko spanikowane dokończyłyśmy mycie i poszłyśmy szybko do łózek.
Rano obudziłam się jako pierwsza i po cichu wyszłam z pokoju. Gdy przechodziłam obok pokoju Pawła, usłyszałam ciche pojękiwanie dochodzące zza drzwi. Delikatnie je otworzyłam i oniemiałam. Moim oczom ukazał się widok Pawła posuwanego w tyłek przez Marka, obydwoje się przy tym całowali. Delikatnie się wycofałam, po czym udałam się na dol. W mej głowie kołatały się myśli – na temat wczorajszego prysznica, nakrycia nas przez Andrzeja, a teraz także tego. Już rozumiałam, dlaczego Paweł tak chętnie przystał na mnie w łóżku. Może matka tak naprawdę nigdy nie była chora, tylko on wolał bardziej facetów i im podobnych jak ja teraz. Postanowiłam na razie odpuścić sobie ten temat, zostawiając go na inny czas. W końcu bardziej mnie zastanawiał dzisiejszy wieczór.
Gdy Paweł z Markiem wyszli zostaliśmy w domu w trójkę. Prawie cały dzisiejszy dzień spędziłyśmy z Magda wspólnie, szlajając się po mieście. Coraz bardziej zaczęłyśmy się do siebie przybliżać i wyglądało na to, ze zakochałyśmy się w sobie. Doszło nawet do tego, ze weszłyśmy do jakiejś alejki i zaczęłyśmy się całować. Teraz siedziałyśmy obie w salonie, oglądając telewizje. W końcu zszedł do nas Andrzej, całkiem nagi ze sterczącym fiutem.
-No moje drogie panie. Nadszedł czas zapłaty za dyskrecje. Rozbierać się.-
Zrobiłyśmy jak kazał. Widać ze bardzo mu się to podobało.
-No dobrze. A teraz zacznijcie się zabawiać ze sobą.-
Popatrzałam na Magdę. Widząc ze się uśmiecha zrobiłam to samo. Przybliżyłam się do niej i pocałowałam ja. Katem oka widziałam, ze Andrzej zaczął sobie walić. Nachyliłam swe usta do ucha Magdy.
-Mam pomysł jak dać tej gnidzie nauczkę. Wstań i chodź za mną.-
Obydwie zaczęłyśmy pomału zbliżać się do niego, zalotnie kręcąc tyłkami i piersiami. Gdy byłyśmy już przy nim, widocznie zapomniał co nam kazał wcześniej. Chwyciłyśmy go obie delikatnie za fiuta. Nagle szybko złapałam go za ręce i wykręciłam je mu tak, by nie mógł nic zrobić.
-Madziu idź po jakiś sznurek. Trzeba związać naszego byczka.-
-Dobrze skarbie.-
Wróciła po chwili, niosąc sznurki od szlafroków. Obaliłam go na brzuch, po czym związałam mu ręce.
-Pomóż mi przeciągnąć go do łóżka.-
Chwile nam to zajęło. Mojemu skarbie chyba chodziło po głowie to samo, bo gdy tylko znalazł się na wyrku, szeroko rozwarłyśmy mu nogi i przywiązałyśmy do ramy. Wróciłam jeszcze do salonu skąd wzięłam nasze majtki, które po powrocie wetknęłam mu w usta. Patrzał teraz na nas bezbronny i przestraszony, z dokładnie wyeksponowanymi klejnotami. Stanęłyśmy obie nad nim. Zaczęłam delikatnie masować stopą jego jądra.
-Wiesz Andrzej, tak sobie myślę, że niestety ale trzeba cię przykładnie ukarać. Co ty na to Madziu?-
-Jestem zdecydowanie za.- Powiedziała to pochylając się w stronę mych ust.
Odwzajemniłam to i już po chwili znów całowałyśmy się. W międzyczasie zaczęłam naciskać na jego jądra. Obydwie usłyszałyśmy jego mocniejszy oddech. Po chwili zaczął też się wić, próbując uciec. Na chwilę zdjęłam nogę z jego jaj.
-Może zechcesz kontynuować?-
-Chętnie.- odpowiedziała.
Nie spodziewałam się jednak, że od razu zacznie tak mocno. Zamachnęła się z całej siły i kopnęła go centralnie w środek krocza. Chłopak wygiął się z bólu.
-Ostra jesteś. Podoba mi się to.-
Uśmiechnęła się tylko i oddała kolejnego kopniaka. Jedną ręką także złapała mnie za penisa i zaczęła go głaskać. Po chwili wyszeptała do mnie.
-Nie daj mi dłużej czekać. Wejdź we mnie.-
Po czym uklękła trzymając swą cipkę idealnie nad twarzą brata. Zrobiłam jak prosiła. Wbiłam się w nią jednym szybkim ruchem, aż krzyknęła z rozkoszy. Nie byłam delikatnie, od razu zaczęłam ją rżnąć ostro i namiętnie, pieszcząc do tego paluszkiem jej odbyt. Nie wytrzymałam długo jak trysnęłam, zalewając jej cipkę mą gorącą spermą. Wyjęłam już trochę miękkiego kutasa. Po chwili zrozumiałam dlaczego się tak ustawiła = miała to być dodatkowa kara dla brata. Teraz na jego twarz ściekało połączenie mej spermy z jej soczkami. Raczej mu się to nie podobało. Wyszłyśmy obydwie się umyć, zostawiając go tak, by jeszcze trochę poleżał i pocierpiał. Od tego czasu dał nam też spokój i trzymał się jak najdalej.
Następnego dnia rano Marek pojechał wraz z dziećmi parę kilometrów za miasto, zostawiając nas trochę samych. Postanowiłam napomknąć to co ostatnio widziałam.
-Paweł?-
-Tak?-
-Chciałabym cię o coś spytać.-
-Wal śmiało.-
-Od jak dawna uprawiacie seks z bratem?-
Spojrzał na mnie z pełni zaskoczoną i lekko zażenowaną miną. Nawet nie próbował zaprzeczać. Chyba bił się z myślami. W końcu jednak postanowił mi wszystko wyznać.
-Zaczęło się to kiedy mieliśmy ******. Jakoś się tak stało, że zakochaliśmy się wtedy w sobie. Musieliśmy jednak z tym zerwać, sama chyba rozumiesz czemu. W końcu poznałem Anie. Marek Kasię. Obydwoje myśleliśmy, że uda nam się ułożyć normalne życie. Jednak oszukiwaliśmy sami siebie. On znajdował sobie facetów przez Internet, natomiast ja… no miałem ciebie. Ale teraz kiedy znów mieliśmy okazje pobyć razem. Oszukiwaliśmy się tyle lat.- Odwrócił wzrok i wpatrywał się nie wiem sama dokładnie gdzie – Naprawdę kochałem twoją matkę, kocham ciebie, ale to nie jest to.- znów spojrzał na mnie – Chyba się nie gniewasz, że przez tyle czasu cię ignorowałem. Od kiedy zmarła Ania dotarło to do mnie. –
Uśmiechnęłam się do niego. Teraz kiedy poznałam Magdę czułam dokładnie to samo.
-Nie musisz się martwić. Doskonale cię rozumiem. Ja też… – tu się zawahałam, ale postanowiłam również wyznać prawdę – zakochałam się. Ze wzajemnością. W Magdzie.-
Czekałam co powie. On jednak tylko się uśmiechnął.
-Wiemy. Obydwoje z Markiem. Trudno nie zauważyć jak się do siebie miziacie, jak na siebie patrzycie.- przytulił się do mnie – To jak Luiza. U nas po staremu?-
-Tak.- Z uśmiechem przytuliłam się do niego, ale już nie jak do kochanka, ale do własnego ojca.
Następnych parę dni było coraz piękniejszych. Andrzej miał już dość i wrócił do domu, zostawiając naszą czwórkę samych. Powiedziałam o wszystkim Magdzie, a Paweł Markowi. Bez skrępowania chodziliśmy wszyscy nago po domu, nie ukrywając się już z niczym, nawet seksem. Po całych dniach szaleństw na mieście i plaży, przychodziły szaleństwa wieczorne. Panowie bawili się razem, my razem. Razem z mym skarbem uwielbiałyśmy się bawić w miejscu gdzie to wszystko się zaczęło – pod prysznicem. Kiedy klękała przede mną i brała go całego do ust, by za chwilę to ja, w strugach wody wylizywała jej słodką cipeczkę. Później już tylko dzikie harce w najróżniejszych pozycjach i zalegałyśmy w łóżku wtulone w siebie. I tak minął nam pozostały miesiąc wakacji. Jednak to nie był koniec. Niedługo po wakacjach odbył się burzliwy rozwód Marka z żoną. Andrzej został z matką, za to Madzia z nim. My przeprowadziliśmy się do nich. Gdy tylko Magda skończyła liceum i zdała maturę wyprowadziłyśmy się do innego miasta, gdzie do tej pory żyjemy wspólnie.
~~~~~~~~~~~
Jest to prawdopodobnie ostatnia część z całej trylogii. Nie jestem tego pewien. Na pewno wasz odzew, jeśli będziecie chcieli dalej będzie miał dla mnie duże znaczenie.
8年前