Pierwsza praca Eweliny cz. 2
"zbieżność nazwisk i miejsc prawdopodobnie przypadkowa "
Ewelina szła długim, jasno oświetlonym korytarzem. Miała na sobie cieniutki jedwabny, luźny szlafroczek, którego poły nie za chodziły na siebie odsłaniając spory fragment jej ciała od szyi po łono z stylizowaną fryzurka w kształcie paska. Szlafroczek przewiązany był tylko jedwabną szarfą w pasie, na nogach miała kozaczki na niewielkim koturnie. Nic więcej. Patrzyła w dół pod nogi i na nogi obute w czarne skórzane kozaczki wyścielone szarym futerkiem … były ciepłe, bardzo lekkie i wygodne, pokochała te kozaczki od pieszego złożenia czyli dwa dni temu... zresztą w tej chwil to było jej jedyne obuwie poza sandałkami na wysokim obcasie, ogólnie w ciągu tygodnia jej garderoba skurczyła się do kilku niezbyt praktycznych rzeczy...jeden z zapisów umowy ... Krok za krokiem powodował echo na pustym korytarzu.. KIP KLAP KILP KALAP ...i tak od momentu gdy przekroczyła prób tego budynku.
Przemierzała sama pusty korytarz, kierowca, którego przysłał Nowak pożegnał ją tuż przed drzwiami „ Niech się Panienka nie martwi będę tu na Panienkę czkał tak długo jak będzie wymagać tego stacja” Starszy siwy już mężczyzna o aparycji misia taksował ją wzrokiem od stóp do czubka głowy. Trafiła mu się nie lada gratka, był zaufanym Nowaka, często wykorzystywany w misjach „specjalnych”. Tym razem miał zrobić kurs po między hotelikiem w centrum a siedziba szefa, łatwizna... Często przywoził dla znudzonego Nowaka „dziewczynki” zawsze dyskretnie pod awaryjne wyjście zlokalizowane jakieś 300 m od „pałacyku wodza”. Teraz był tak samo... Dopiero gdy stojąca przed drzwiami dziewczyna zdjęła z siebie długi futrzany płaszcz chroniący ją przez zimowa nocą, poczuł przypływ podniecenia, jego fiut weteran szybko napełnił się krwią.... Blondynka zgrabnie zrzuciła z siebie futro, podając je w wyciągniętej ręce szoferowi, jej jedyne odzianie w tej chwili stanowił jedwabny szlafroczek, tak króciutki, że nie zakrywał nawet połowy tyłka...szlafroczek z lejącego się jedwabiu miał tylko podkreślać kształty dziewczyny, „ Ale dupa” prawie wystrzelił rękę w kierunku półnagiego tyłka, ostatkiem woli jednak sięgnął po futrzany płaszcz. Dziewczyna podeszła pod drzwi i stanęła przed nimi, nie było klamki tylko jeżący się zielenią panel, spojrzała do góry w oko kamery, co miała robić dalej? Było jej zimno, jedwab potęgował te doznanie, tylko kozaczki zapewniały jej osłonę przed chłodem, jednak tylko do kolan...odwróciła się do szofera. Starszy Jegomość głośno przełknął ślinę. W poświacie jaka ich otaczała wyraźnie widział, że szlafroczek jest tak skrojony aby jego poły nie zachodziły na siebie, szarfa którą była przewiązana dziewczyna powodowała, że jedwab jeszcze mocniej przylegał do jej ciała, wyraźnie widział sterczące na mrozie sutki, zarysy piersi, płaski brzuszek, pasek ciemnych włosków na wzgórku łonowym i wyraźnie zarysowaną łechtaczkę.... reszta szczegółów nikła w mroku.... Ewelina pochwyciła jego wzrok przechyliła lekko głowę. „ Jest strasznie zimno.. ta szmatka....” wskazała na szlafroczek, z jej ust przy każdym wydechu buchały kłębki pary, dziewczyna zaczynała dygotać. Szofer szybko wbił kod w panel cyfrowy i przyłożył rękę do czytnika, zamek magnetyczny pościł drzwi się otworzyły, dziewczyna szybko przekroczyła próg i ruszyła przed siebie nadal dygocząc z zimna .. KIP KLAP KILP KALAP …
Od czasu lepkiej rozmowy kwalifikacyjnej o słonawym posmaku spermy, wydarzenia biegły naprawdę szybko, bardzo szybko. Następnego dnia zgłosiła się do wskazanej kliniki, rozpoczęła się seria dokładnych badań ...bardzo dokładnych, sprawdzono chyba wszystko łącznie z krwią. Do klinki wróciła po 3 dniach okazało się, że jest „czysta”, tym razem celem badań było jej ciało a w zasadzie badano wydolność i wytrzymałość jej organizmu ..medycyna sportowa. Po całym dniu testów czuła się jak po maratonie przez sawannę z głodnym lwem za plecami. Kolejny dzień nie przyniósł upragnionego odpoczynku. Z bólem każdego mięśnia zgłosiła się ponownie do kliniki tym razem poszło szybko, choć po raz kolejny Ewelinę zaskoczył cel badań. Odziana tylko w papierowy fartuszek została poddana szybkiemu i wcale nie nieprzyjemnemu badaniu tyłka...inne określenie nasuwało jej złe skojarzenia. Zanim się zorientowała była przymocowana do fotela ginekologicznego a jej tyłek pokrył się lubrykantem, zimne cienkie coś wsunęło się do środka i poczuła dyskomfort oraz że coś chłodnego rozlewa się w niej, zobaczyła jak Pani Doktor sięga po nieduży wziernik znacznie mniejszy niż ten, który zazwyczaj był używany podczas badań. Odruchowo się spięła oczekując na nieuchronny ból. To coś miało trafić do jej tyłka. „ Rozluźnij się... naprawdę nie zaboli .. obiecuję … zaufaj mi Ewelina....” uspokajająco gruchała kobieta w białym kitlu po d**giej stronie niewielkiego parawanu „oj rozluźnij się, przed chwilą miałaś w środku przyrząd lubrykacyjny jakieś pięć centymetrów w środku ...i co bolało? No jesteś już dużą dziewczynką” Kobieta przeszła na protekcjonalny ton „nigdy nie próbowałaś seksu analnego? pieszczot?” Odpowiedz Eweliny była szybka i krótka „Nie” była zdenerwowana to było słychać w jej głosie. „Dobrze rozumiem” kobieta podjęła decyzje, nie było powodu zrażać dziewczynę, dlatego postanowiła wykorzystać wariant psychologiczny. „Zrobimy to tak...aby pozytywnie zakończyć procedurę testów medycznych, musimy zakończyć ten test a żeby to zrobić muszę zajrzeć do środka. Bez tego możesz uznać ostatnie dni za stratę czasu....takie są zalecenia twojego przyszłego pracodawcy, choć za cholerę nie wiem po co aż tak dokładne badania ale...takie dostałam zlecenie …” kobieta wstała i pojawił się w zasięgu wzroku Eweliny. Ubrana na biało o krótkich czarnych włosach z czarnymi oprawkami okularów na nosie i latarka na czole. Podeszła do szklanej szafki. Przeszukiwała kolejne szuflady, Ewelina obserwowała ją bez słowa w jej umyśle stale odbijały się ostatnie słowa pani doktor. Znowu oczami wyobraźni zobaczyła swoja przyjaciółkę Zuzie, filigranowa diablica spoglądała na nią z szelmowskim uśmiechem
„ Mam” głos doktorki przywołał Ewelinę do rzeczywistości „Spójrz to ma raptem 12 milimetrów średnicy to jest bardzo malutkie” pokazała narzędzie z stali nierdzewnej Ewelinie, wzierniki obły „pręt, walec? „ co to jest?” zastanawia się Ewelina. Tymczasem doktorka zniknęła ponownie za parawanem, usłyszała jak rozrywa plastikowe pakowanie i usłyszała metaliczne odgłosy po chwili poczuła zimno metalu na swojej dziurce...
Pani Doktor Lidia Olecka zajęła swoje miejsce za parawan przed wyeksponowanymi częściami intymnymi dziewczyny, oglądała to już od kilku dni, podczas każdych badań w jej gabinecie Ewelina miała na sobie ten śmieszny papierowy strój, choć w zasadzie służył on tylko do przemieszczenia się po między gabinetami...inne zastosowania nie istniały, przynajmniej w przypadku tej dziewczyny...wyraźne życzenie zleceniodawcy. Spojrzała na swój obiekt badań, dziewczyna to okaz zdrowia, jej ciało jest wytrzymałe i elastyczne a wydolność również nie budzi zastrzeżeń. Ubrała lateksowe rękawiczki i rozpakowała wziernik szybkim wprawnym ruchem umieściła walec z obła końcówka w zamkniętym wzierniku metal uderzył o metal, naniosła lubrykant na wziernik i rozprowadziła równomiernie, podniosła ustrojstwo do oczu i spojrzała krytycznie, nałożyła dodatkową porcje lubrykantu na końcówkę walca. „No dobrze zatrzymany” pomyślała Olecka i przyłożyła wziernik z walcem do ciasnego tyłka. Zwieracz od razu się zacisnął, jednak Olecka nieubłaganie naciskała, Unieruchomiona na „fotelu” z nogami w strzemionach i pasem na piersiach Ewelina nie mogła uciec przed chłodnym intruzem, który teraz pokonywał opór jej zwieracza „ Rozluźnij się... oddychaj dziewczyno.... Przestań walczyć” syknęła zirytowana Olecka „Im bardziej się spinasz tym bardziej nieprzyjemne mogą być i są odczucia” Ewelina nie słuchała. Olecka widziała napięte mięśnie jej nóg nawet podkurczone palce stóp, pokręciła głowa z dezaprobatą.... „Dziewiczy zadek i tyle kłopotu...” mogła użyć trochę więcej siły i bez problemu wsunąć metalowe ustrojstwo w tyłek dziewczyn i zakończyć badania w kilka minut, ale co z odczuciami Eweliny? Dziewczyna będzie się bała wszystkiego co dotknie jej tyłka, Olecka sama bardzo często uprawiała sex analny miewała nawet orgazmy podczas takiego stosunku. W myśl głównej zasady lekarskiej „POPIERWSZE NIE SZKODZIĆ” Postanowiła w inny sposób rozwiązać te kwestię, dziewczyna nie pójdzie na skargę bo i do kogo? Po za tym ten jej pracodawca...te wszystkie badania...to nie jest standard w medycynie pracy. Olecka sprzyjała na lekko otwartą waginę , mięsiste wargi zewnętrze i delikatniejsze wewnętrzne, wyraźnie zarysowana łechtaczka pod napletkiem...dziewczyna nie była podniecona. Olecka nabrała lubrykantu na palce lewej dłoni, ruszając nimi rozprowadziła po powierzchni lateksowej rękawiczki.„ Rozluźnij się” powiedziała, oczywiście nie było efektu „ No to do dzieła” pomyślała jednym płynnym ruchem wciskała palec serdeczny i wskazujący w cipkę Eweliny, kciuk wyładował na łechtaczce...
Ewelina choć starała się współpracować z wszystkich sił, to jej anus zaciskał się mocniej gdy tylko poczuła nacisk obłego przedmiotu...jej ciało nie potrafił się rozluźnić, podświadomie nie była gotowa na takie atrakcje jak teraz aplikowała jej doktor Olecka. W jej umyśle pojawiła się myśl, że może w jej nowej pracy, jej tyłek będzie używany jako atrakcja kurortu Nowaka. Nie zdążyła się nad tym zastanowić gdy jej nieprzygotowaną cipkę zaatakowano. Pace Oleckiej trafiły w jej czułe punkty od razu, kciuk na łechtaczce powodował że jej ciało doznało szoku jak przy wstrząsie elektrycznym.
„kurwa !”wyrwało się zaskoczonej Ewelinie „ o kurwa! Pani doktor proszę ….. co pani ….” Palce Oleckiej szybko posuwały cipkę a kciuk stale masował łechtaczkę, ciało dziewczyny szybko zareagowało na stymulację. Pani Doktor doskonale znała anatomie kobiecego ciała, przecież tym zajmowała się przez całe zawodowe życie. Wiedziała co i jak stymulować aby szybko osiągalność efekt, jest tyle punktów tyle zakończeń nerwowych tyle ośrodków przyjemności. Mózg Eweliny za chwile zatonie w powodzi endorfin... jeszcze tylko chwila, to nic że dziewczyna coś skomle bez ładu i składu, dobrze, że przymocowała ją do „fotela” teraz Ewelina jest bezbronna a ona może zakończyć zlecone badania. Unieruchomienia pacjentek nie jest standardową techniką ale jak widać czasami konieczna i jakże efektywną. „Pani doktor proszę .. proszę przestać o boże …..to nie etyczne....proszę przestać ...o kurwa” Ewelina próbowała mówić pojękując, jednak Olecka nadal kontynuowała stymulację. Rozkosz szybko rozlewała się po ciele Eweliny szybko zbliżał się do orgazmu, będzie miała orgazm na fotelu ginekologicznym podczas badań ginekologicznych a ten orgazm da jej ginekolog. Coraz częściej w jej zdaniach zamiast słów były jęki i „O KURWA”, z jej cipki przy szybkich ruchach Oleckiej wydołowało się mlaskanie, jej organizm produkował coraz więcej soków. Doktor Olecka widziała już oznaki bliskiego orgazmu postanowiła wykorzystać stan dziewczyny i naparła wziernikiem na jej anus, obły walec szybko pokonał opór zwieraczy i wziernik zagłębił się w ciele dziewczyny. Ewelina jęknęła głośno. Mieszanina bólu i rozkoszy rozlała się po jej ciele, Olecka zaprzestała stymulacji zostawiając ja na krawędzi orgazmu. Ewelina szybko przytomniał , czuła dyskomfort i ból choć nie taki jak sobie wyobrażała „ale to było tylko 12 minimetrów” przekonywała samą siebie. Ostry ból szybko znikł i teraz stopniowo malał. Mięśnie Eweliny znowu się napięły jej organizm czekał na kolejne ukłucie bólu. Olecka w tym czasie usunęła obły walec z wziernika, włączyła latarkę którą miała na czole i zogniskował strumień światła, przez chwile słuchała, słyszała tylko szybki oddech zmęczonej doznaniami dziewczyny żadnych jęków czy narzekań.... „Dobrze teraz wszystko sprawdzimy i za chwile będzie po wszystkim” mówiła spokojnie, Ewelina w tym czasie wpatrywała się w parawan, który obdzielał ją od doktorki, gotowa na koleje bolesne doznania, jej cipka była nadal pobudzona jednak stan ekstazy powoli znikał. „Teraz wyjmę wziernik, bądź spokojna nie powinno być nieprzyjemnie” uprzedziła Olecka. Wziernik opuścił ciało Ewelina poczuła... jak nazwać to uczucie na pewno nie ból, może to ulga, że jej tyłka nie wypełnia już to metalowe ustrojstwo. Olecka pojawiła się w polu widzenia Eweliny, spojrzała na nią. Dziewczyna przypadała się jej z lekko przekrzywiona głową, była spocona kilka kosmyków jasnych włosów przykleiło się do jej czoła. „Co to było Pani Doktor?” zapytała miękko „ Cóż...” Olecka przystąpiła do demontażu parawanu i uwalniania Eweliny „...to była intensywna stymulacja ośrodków przyjemności w celu zlikwidowania stresu oraz urazu psychicznego związanego z tym badaniem.” Odpowiedziała rzeczowo kobieta „ To standardowa metoda?” „ Nie, oczywiście że nie, zarezerwowana tylko dla wyjątkowo … zestresowanych pacjentek, które są poddawane nietypowym badaniom. Widzisz moja ***** to wszystko czego doświadczyłaś przy moim udziale jest wyjątkowo oryginalne, większość takich badanie nie powinna wykonywać osoba o mojej specjalizacji ale cóż taka specyfika tej kliniki, pieniądz ponad wszystko....oczywiście nigdy nic ci nie groziło może po za dyskomfortem i nieprzyjemnymi odczuciami … nieważne ...” Kobieta nadal zajmowała się uwalnianiem Eweliny z fotela ”Medycyna pracy zakłada rożne badania, różne konfiguracje badań w zależności od specyfiki. Twój zestaw nie psuje do niczego klasycznego poza jednym … twoje obowiązki będą bardzo intymne i bardzo wymagające pod względem fizycznym i coś mi się widzi, że twój pracodawca chce intensywnie użytkować to co przed chwila zbadałyśmy, zwłaszcza że nie ma ku temu żadnych fizycznych przeciwwskazań, reszta to kwestia mentalna. „Spojrzała na Ewelinę, dziewczyna nic nie mówiła, powróciła do mocowania się z klamrami i podjęła przerwaną wypowiedź „ dlatego uznałam, że nie potrzebujesz negatywnych odczuć przy tym badaniu, a stymulacja to jedyna sprawdzona metoda choć nie zawsze skuteczna. Ale cóż, jeśli mam racje co do charakteru twoje pracy to za kilka dni lub szybciej zjawisz się tu ponownie tym razem aby załatwić sprawę antykoncepcji .. chcesz się na mnie poskarżyć ?” Olecka spojrzała na Ewelinę. Dziewczyna patrzyła w sufit, przygryzała wargi w jej głowie znowu trwała bitwa, nadal mogła się wycofać. Przed chwila doznała kolejnego upokorzenia, dodatkowo obca jej kobieta domyśliła się na czy będzie polegać jej kariera zawodowa - na dawaniu dupy i to być może w sensie dosłownym. Może wrócić do domu i tam podjąć prace w choćby i w firmie ojca, ale co na to jej ambicja? To właśnie przez swoją ambicje, chęć pokazania, że nie potrzebuje rodzinnej fortunki jest w tej sytuacji. Przypominała sobie doznania które przenikały jej ciało podczas rozmowy kwalifikacyjnej w biurze Nowaka oraz to co czuła gdy Olecka stymulowała jej cipkę, tak to był pierwszy raz gdy inna kobieta dotykała ją w ten sposób. Owszem doświadczyła już lesbijskich igraszek z koleżankami ale te ograniczały się do pocałunków i przytulania ….Znikła kolejna granica. Ewelina nawiązała kontakt wzrokowy kobietą w białym kitlu. „ W sumie to tak , mam jedna skargę” Olecka wyprostowała się powoli „ Pani doktor przerwała stymulacje antystresowa w takim momencie, który uniemożliwił mi osiągniecie orgazmu, a byłam o tak blisko” pokazała jak blisko była po przez odległość po między kciukiem a palcem wskazującym i parsknęła śmiechem, Olecka również się roześmiała uwalniając Ewelin z fotela.
KIP KLAP KILP KALAP… rozchodziło się echem po długim pustym korytarzu, kilkadziesiąt metrów dalej widziała otwarte drzwi windy. Olecka miała rację, niespełna dzień po ostatnich badaniach zadzwonił osobiście Nowak. Ewelina była w tym czasie w jednej z kawiarenek na Starym Rynku lubiła to miejsce. Widząc napis „Nowak Szef” na wyświetlaczu, szybko odebrała , czuła się dziwnie podekscytowana, puls raptowniej przyspieszy ”Witam Pannę Skalski, ma Panienka chwile czasu na rozmowę?” Zapytał uprzejmie nadal zwracał się do niej Panno Skalski, to deprymowało i intrygowało Ewelinę „Witam Pana Prezesa, tak oczywiście dla Pana Mam czas” starał się być profesjonalnie urocza nawet się uśmiechała choć nie widziała rozmówcy” Dobrze ...wiec tak, wszystkie testy medyczne zostały zakończone i nic nie stoi na przeszkodzie aby przejść do następnego etapu. Jeśli nadal jest Panienka zainteresowana współpracą ze mną proszę zgłosić się do doktor Oleckiej jeszcze dziś, a jutro zapraszam na podpisanie umowy do mojego biura na godzinę dziewiątą”
KIP KLAP KILP KALAP …..Olecka miała racje w kolejnym punkcie, chodziło o antykoncepcje, szybki zastrzyk domięśniowy i po kłopocie.. Na trzy miesiące jesteś zabezpieczona, to najskuteczniejsza metoda farmakologiczna….”„ A jest inna?” przerwała wywód Oleckiej, kobieta spojrzała na blondynkę „...tak...możesz połknąć lub całkowicie przejść nas sex analny, nie słyszałam aby to nie było 100% skuteczne „ Ewelina była zaskoczona a wyraz jej twarzy rozbawił Panią Doktor „ och daj spokój dziewczyno nie udawaj teraz niewiniątka...Mam nadzieje ,że przemyślałaś wszystko dokładnie, nie zamierzam cię umoralniać, ale uważaj na siebie. Proszę tu masz moja osobistą wizytówkę, w razie potrzeby dzwoń”
KIP KLAP KILP KALAP....Weszła do kabiny windy, jasno oświetlona miękkim ciepłym światłem , z wszystkimi płaszczyznami wyłożonymi lustrami. Gdziekolwiek by nie skierował wzroku widział siebie pod rożnymi kontami. Jej jasne włosy były spięte w kucyk wysoko na głowie, jej szlafroczek więcej odsłaniał niż zasłaniał a dodatkowo lejący śliski materiał podkreślał wszystkiej jej krągłości, patrząc na swoje odbicie była dziwnie podekscytowana czuła przyjemne mrowienie sutków i „motyle w brzuszku”. „ Efekt podpisania umowy z Nowakiem....” pomyślała. Niewiele pamiętała z chwil gdy podpisywała umowę w kilku jednakowo brzmiących egzemplarzach. W jej umyśle zapaliły się chyba wszystkie czerwone lampki ostrzegawcze, była bliska ucieczki , po prostu panikowała, jej umysł toczył wojnę. Racjonalna Ewelina nakazywała pójść na kawę zamiast do biura Nowaka i powrót pod skrzydła tatusia, badania medyczne potratuje jako rekompensatę za obciąganie, ** przysługa za przysługę. Buntowniczka w jej duszy, która tylko od czasu do czasu dochodziła do głosu sugerowała, nowa przygodę i niezależność, „ Pokażesz że nie potrzebujesz protektoratu, wszyscy zobaczą na co cię stać, nie jesteś już mała dziewczynką a świat to nie piaskownica na strzeżonym osiedlu”. Pojawiała się też Zuzia, ta z kolej była prostolinijna „ Pamiętasz co czułaś gdy ssałaś ten wieki kwakał twardego miecha Nowaka? Wszystkie fiuty mogą być twoje... tak, tak moja ***** ty kochasz ssać...Pomyśl tez co zrobiła ci doktorka ….niesamowite” szczebiotał awatar jej przyjaciółki z akademickich czasów pojawiający się teraz w jej umyśle. Nie pamiętała nawet treści umowy, choć czytała razem z Nowakiem a on spokojnie omawiał wszystko i pytał Ewelinę czy wraża zgodę. Jej umysł był zajęty wewnętrznym konfliktem. Jedyne co wryło jej się w umysł to to ,że jeżeli przepracuje dla niego rok dostanie rekomendacje technika laboratoryjnego 3 kategorii jeśli kolejny rok to technik d**giej i tak dalej...Tak czy owak Ewelina podpisała umowę. Następnego dnia wyprowadziła się z akademika, poszło szybko. Do czasu wyjazdu do kurortu miała zamieszkać w hotelu. I tu spotkał ją pierwsza niespodzianka, która jak się okazało była zawarta w umowie i ona ją parafowała, cóż umowy należy czytać dokładnie i ze zrozumieniem przed podpisaniem....Wszystkiej jej rzeczy zostały zdeponowane na czas obowiązywania umowy, po za telefonem i laptopem wszystko znikło, musiał też pozbyć się wszystkiego co miała na sobie. Umowa to umowa i przez 4 miesiące nie może jej rozwiązać. Zdezorientowana Ewelina kręciła się długo po hotelowym pokoju, znowu odczuwała strach i panikę, przerażenie teraz uciekać może tylko z gołym tyłkiem za oknem zima w pełni i gdzie ma biec na komisariat? Otwierał szafy...okazało się ze w pokoju została przygotowana garderoba skromna ale zawsze będzie w czym uciekać. Ewelina zaczęła przeglądać swoje skromne zasoby. Szlafroczek, płaszczyk do kolan i futrzany płaszcz aż do kostek piękny, sandałki i kozaczki nic więcej , żadnych majteczek podkoszulek legginsów rajstop itd. W łazience znalazła bogaty zestaw kosmetyków i przyborów do makijażu, Nowak na niczym nie oszczędzał, nastrój Eweliny się zmienił, chęć ucieczki trochę zmalał „ jestem luksusowym towarem pomyślała, przyszedł czas na pochwalenie się rodzinie nowa pracą...znalazła w telefonie kontakt opisany MAMA i wybrała go szybkim ruchem kciuka…
Szkła w czarnych okularach zaparowały, różnica temperatur...Ewelina wprawnym ruchem zdjęła je z nosa i przetarła...rozległ się krótki dźwięczny sygnał, spojrzała przed siebie na lustrzane drzwi widziała że poły jej szlafroczka ledwie zachodzą za sutki, widziała jak sutki wyraźnie przebijają się przez jedwab i widział cała resztę zgrabne nogi w kozaczkach do kolan, pasek ciemnych przystrzyżonych włosków na wzgórku łonowym płaski brzuszek, piersi wystając w pod szlafroczka i swoja twarz, Przekrzywiła lekko głowę a drzwi windy się rozsnuły. Jej odbicie zastąpione zostało przesz postawnego młodego mężczyznę w grafitowym garniturze. „Panna Skalski. Proszę za mną” powiedział przystojny blondas, Ewelina chciała zasłonić swoje wdzięki i jeszcze może pisnąć ale nie, szybko się opanowała, znowu przed oczami pojawiła się uśmiechnięta Zuzia „ Cycki do przodu i kręć dupą” Cóż Ewelina posłuchała urojonej przyjaciółki, ruszyła za blondasem niczym kotka.
KIP KLAP KILP KALAP....szła korytarzem w kierunku swojego pierwszego zadnia, jej piersi lekko podrygiwały przy każdym kroku, ocieranie sutków o gładki zimny materiał sprawiało że były boleśnie nabrzmiałe i wyprostowane. Szła tuż obok blondasa, złowiła jego taksujący wzrok na swoich podrygujących piersiach, poczuła podniecenie, kolejny szczebelek na drabinie kariery. Za chwile dotrą da miejsca przeznaczenia a ona rozpocznie swoja prace nie przygodę, poprawiła się w myślach jako seksualna zabawka. To było wszystko, co wiedziała, z każdym krokiem czuła coraz większy strach ale również rosnące podniecenie jej cipka robiła się mokra . Podpisała umowę z panem Nowakiem, zgadzając się na warunki zatrudnienia, które omawiali - choć tego nie pamiętała zbyt dobrze. Owszem pamiętała, że odrzuciła pewne zapisy umowy ale jakie? Naprawdę podjęła tę pracę. I teraz była tu gdzie była, nie wiedziała co się stanie za chwilę. Była przerażona, znowu zapragnęła uciekać w jej uszach pulsowała krew, po raz kolejny w jej umyśle zapaliły się wszystkie czerwone lampki.
Jej przewodnik rosły blondas, który przedstawił się jako Witold poprowadził ją przez szereg korytarzy, mówiąc przez cały czas o tym, jak wspaniała jest firma i jaką on miał nadzieję, że pewnego dnia siągnie zaszczytu . Ewelina ledwo słyszała to co mówił, w jej umyśle trzy chochliki prowadziły wojnę. Buntowniczka i Zuzia powoli zagłuszały Racjonalną, która, ubrana w nienaganny strój kobiety biznesu siedziała samotnie na lewym ramieniu , za to na prawym Buntowniczka w stroju wyjętym w post -apokaliptycznych filmów oraz jak zwykle naga Zuzia. „Jesteśmy na miejscu , proszę wejdź” słowa blondas wyrwały ja z niespokojnej zadumy, Ewelina rozejrzała się stali teraz przed nieoznakowanymi drzwiami gdzieś na środku długiego korytarza. „ Gdzie ja kurwa jestem?” pomyślała, była zdezorientowana nie wiedziała z jakiego kierunku tu została przyprowadzona. Blondas otworzył drzwi naciskając klamkę, dziewczyna głęboko odetchnęła i przekroczyła próg „ Powodzenia” usłyszała za sobą głos blondasa i zamykające się drzwi.
przepraszam za literówki i rażące błędy stylistyczne
konstruktywna krytyka mile widziana
jeżeli opowiastka się podoba oceńcie ją
jeśli macie pomysły i sugestie co do inicjacji mgr inż Skalski w roli sex zabawki lub jej kolejnych przygód ...śmiało napiszczie
pozdrówka
Ewelina S.
Ewelina szła długim, jasno oświetlonym korytarzem. Miała na sobie cieniutki jedwabny, luźny szlafroczek, którego poły nie za chodziły na siebie odsłaniając spory fragment jej ciała od szyi po łono z stylizowaną fryzurka w kształcie paska. Szlafroczek przewiązany był tylko jedwabną szarfą w pasie, na nogach miała kozaczki na niewielkim koturnie. Nic więcej. Patrzyła w dół pod nogi i na nogi obute w czarne skórzane kozaczki wyścielone szarym futerkiem … były ciepłe, bardzo lekkie i wygodne, pokochała te kozaczki od pieszego złożenia czyli dwa dni temu... zresztą w tej chwil to było jej jedyne obuwie poza sandałkami na wysokim obcasie, ogólnie w ciągu tygodnia jej garderoba skurczyła się do kilku niezbyt praktycznych rzeczy...jeden z zapisów umowy ... Krok za krokiem powodował echo na pustym korytarzu.. KIP KLAP KILP KALAP ...i tak od momentu gdy przekroczyła prób tego budynku.
Przemierzała sama pusty korytarz, kierowca, którego przysłał Nowak pożegnał ją tuż przed drzwiami „ Niech się Panienka nie martwi będę tu na Panienkę czkał tak długo jak będzie wymagać tego stacja” Starszy siwy już mężczyzna o aparycji misia taksował ją wzrokiem od stóp do czubka głowy. Trafiła mu się nie lada gratka, był zaufanym Nowaka, często wykorzystywany w misjach „specjalnych”. Tym razem miał zrobić kurs po między hotelikiem w centrum a siedziba szefa, łatwizna... Często przywoził dla znudzonego Nowaka „dziewczynki” zawsze dyskretnie pod awaryjne wyjście zlokalizowane jakieś 300 m od „pałacyku wodza”. Teraz był tak samo... Dopiero gdy stojąca przed drzwiami dziewczyna zdjęła z siebie długi futrzany płaszcz chroniący ją przez zimowa nocą, poczuł przypływ podniecenia, jego fiut weteran szybko napełnił się krwią.... Blondynka zgrabnie zrzuciła z siebie futro, podając je w wyciągniętej ręce szoferowi, jej jedyne odzianie w tej chwili stanowił jedwabny szlafroczek, tak króciutki, że nie zakrywał nawet połowy tyłka...szlafroczek z lejącego się jedwabiu miał tylko podkreślać kształty dziewczyny, „ Ale dupa” prawie wystrzelił rękę w kierunku półnagiego tyłka, ostatkiem woli jednak sięgnął po futrzany płaszcz. Dziewczyna podeszła pod drzwi i stanęła przed nimi, nie było klamki tylko jeżący się zielenią panel, spojrzała do góry w oko kamery, co miała robić dalej? Było jej zimno, jedwab potęgował te doznanie, tylko kozaczki zapewniały jej osłonę przed chłodem, jednak tylko do kolan...odwróciła się do szofera. Starszy Jegomość głośno przełknął ślinę. W poświacie jaka ich otaczała wyraźnie widział, że szlafroczek jest tak skrojony aby jego poły nie zachodziły na siebie, szarfa którą była przewiązana dziewczyna powodowała, że jedwab jeszcze mocniej przylegał do jej ciała, wyraźnie widział sterczące na mrozie sutki, zarysy piersi, płaski brzuszek, pasek ciemnych włosków na wzgórku łonowym i wyraźnie zarysowaną łechtaczkę.... reszta szczegółów nikła w mroku.... Ewelina pochwyciła jego wzrok przechyliła lekko głowę. „ Jest strasznie zimno.. ta szmatka....” wskazała na szlafroczek, z jej ust przy każdym wydechu buchały kłębki pary, dziewczyna zaczynała dygotać. Szofer szybko wbił kod w panel cyfrowy i przyłożył rękę do czytnika, zamek magnetyczny pościł drzwi się otworzyły, dziewczyna szybko przekroczyła próg i ruszyła przed siebie nadal dygocząc z zimna .. KIP KLAP KILP KALAP …
Od czasu lepkiej rozmowy kwalifikacyjnej o słonawym posmaku spermy, wydarzenia biegły naprawdę szybko, bardzo szybko. Następnego dnia zgłosiła się do wskazanej kliniki, rozpoczęła się seria dokładnych badań ...bardzo dokładnych, sprawdzono chyba wszystko łącznie z krwią. Do klinki wróciła po 3 dniach okazało się, że jest „czysta”, tym razem celem badań było jej ciało a w zasadzie badano wydolność i wytrzymałość jej organizmu ..medycyna sportowa. Po całym dniu testów czuła się jak po maratonie przez sawannę z głodnym lwem za plecami. Kolejny dzień nie przyniósł upragnionego odpoczynku. Z bólem każdego mięśnia zgłosiła się ponownie do kliniki tym razem poszło szybko, choć po raz kolejny Ewelinę zaskoczył cel badań. Odziana tylko w papierowy fartuszek została poddana szybkiemu i wcale nie nieprzyjemnemu badaniu tyłka...inne określenie nasuwało jej złe skojarzenia. Zanim się zorientowała była przymocowana do fotela ginekologicznego a jej tyłek pokrył się lubrykantem, zimne cienkie coś wsunęło się do środka i poczuła dyskomfort oraz że coś chłodnego rozlewa się w niej, zobaczyła jak Pani Doktor sięga po nieduży wziernik znacznie mniejszy niż ten, który zazwyczaj był używany podczas badań. Odruchowo się spięła oczekując na nieuchronny ból. To coś miało trafić do jej tyłka. „ Rozluźnij się... naprawdę nie zaboli .. obiecuję … zaufaj mi Ewelina....” uspokajająco gruchała kobieta w białym kitlu po d**giej stronie niewielkiego parawanu „oj rozluźnij się, przed chwilą miałaś w środku przyrząd lubrykacyjny jakieś pięć centymetrów w środku ...i co bolało? No jesteś już dużą dziewczynką” Kobieta przeszła na protekcjonalny ton „nigdy nie próbowałaś seksu analnego? pieszczot?” Odpowiedz Eweliny była szybka i krótka „Nie” była zdenerwowana to było słychać w jej głosie. „Dobrze rozumiem” kobieta podjęła decyzje, nie było powodu zrażać dziewczynę, dlatego postanowiła wykorzystać wariant psychologiczny. „Zrobimy to tak...aby pozytywnie zakończyć procedurę testów medycznych, musimy zakończyć ten test a żeby to zrobić muszę zajrzeć do środka. Bez tego możesz uznać ostatnie dni za stratę czasu....takie są zalecenia twojego przyszłego pracodawcy, choć za cholerę nie wiem po co aż tak dokładne badania ale...takie dostałam zlecenie …” kobieta wstała i pojawił się w zasięgu wzroku Eweliny. Ubrana na biało o krótkich czarnych włosach z czarnymi oprawkami okularów na nosie i latarka na czole. Podeszła do szklanej szafki. Przeszukiwała kolejne szuflady, Ewelina obserwowała ją bez słowa w jej umyśle stale odbijały się ostatnie słowa pani doktor. Znowu oczami wyobraźni zobaczyła swoja przyjaciółkę Zuzie, filigranowa diablica spoglądała na nią z szelmowskim uśmiechem
„ Mam” głos doktorki przywołał Ewelinę do rzeczywistości „Spójrz to ma raptem 12 milimetrów średnicy to jest bardzo malutkie” pokazała narzędzie z stali nierdzewnej Ewelinie, wzierniki obły „pręt, walec? „ co to jest?” zastanawia się Ewelina. Tymczasem doktorka zniknęła ponownie za parawanem, usłyszała jak rozrywa plastikowe pakowanie i usłyszała metaliczne odgłosy po chwili poczuła zimno metalu na swojej dziurce...
Pani Doktor Lidia Olecka zajęła swoje miejsce za parawan przed wyeksponowanymi częściami intymnymi dziewczyny, oglądała to już od kilku dni, podczas każdych badań w jej gabinecie Ewelina miała na sobie ten śmieszny papierowy strój, choć w zasadzie służył on tylko do przemieszczenia się po między gabinetami...inne zastosowania nie istniały, przynajmniej w przypadku tej dziewczyny...wyraźne życzenie zleceniodawcy. Spojrzała na swój obiekt badań, dziewczyna to okaz zdrowia, jej ciało jest wytrzymałe i elastyczne a wydolność również nie budzi zastrzeżeń. Ubrała lateksowe rękawiczki i rozpakowała wziernik szybkim wprawnym ruchem umieściła walec z obła końcówka w zamkniętym wzierniku metal uderzył o metal, naniosła lubrykant na wziernik i rozprowadziła równomiernie, podniosła ustrojstwo do oczu i spojrzała krytycznie, nałożyła dodatkową porcje lubrykantu na końcówkę walca. „No dobrze zatrzymany” pomyślała Olecka i przyłożyła wziernik z walcem do ciasnego tyłka. Zwieracz od razu się zacisnął, jednak Olecka nieubłaganie naciskała, Unieruchomiona na „fotelu” z nogami w strzemionach i pasem na piersiach Ewelina nie mogła uciec przed chłodnym intruzem, który teraz pokonywał opór jej zwieracza „ Rozluźnij się... oddychaj dziewczyno.... Przestań walczyć” syknęła zirytowana Olecka „Im bardziej się spinasz tym bardziej nieprzyjemne mogą być i są odczucia” Ewelina nie słuchała. Olecka widziała napięte mięśnie jej nóg nawet podkurczone palce stóp, pokręciła głowa z dezaprobatą.... „Dziewiczy zadek i tyle kłopotu...” mogła użyć trochę więcej siły i bez problemu wsunąć metalowe ustrojstwo w tyłek dziewczyn i zakończyć badania w kilka minut, ale co z odczuciami Eweliny? Dziewczyna będzie się bała wszystkiego co dotknie jej tyłka, Olecka sama bardzo często uprawiała sex analny miewała nawet orgazmy podczas takiego stosunku. W myśl głównej zasady lekarskiej „POPIERWSZE NIE SZKODZIĆ” Postanowiła w inny sposób rozwiązać te kwestię, dziewczyna nie pójdzie na skargę bo i do kogo? Po za tym ten jej pracodawca...te wszystkie badania...to nie jest standard w medycynie pracy. Olecka sprzyjała na lekko otwartą waginę , mięsiste wargi zewnętrze i delikatniejsze wewnętrzne, wyraźnie zarysowana łechtaczka pod napletkiem...dziewczyna nie była podniecona. Olecka nabrała lubrykantu na palce lewej dłoni, ruszając nimi rozprowadziła po powierzchni lateksowej rękawiczki.„ Rozluźnij się” powiedziała, oczywiście nie było efektu „ No to do dzieła” pomyślała jednym płynnym ruchem wciskała palec serdeczny i wskazujący w cipkę Eweliny, kciuk wyładował na łechtaczce...
Ewelina choć starała się współpracować z wszystkich sił, to jej anus zaciskał się mocniej gdy tylko poczuła nacisk obłego przedmiotu...jej ciało nie potrafił się rozluźnić, podświadomie nie była gotowa na takie atrakcje jak teraz aplikowała jej doktor Olecka. W jej umyśle pojawiła się myśl, że może w jej nowej pracy, jej tyłek będzie używany jako atrakcja kurortu Nowaka. Nie zdążyła się nad tym zastanowić gdy jej nieprzygotowaną cipkę zaatakowano. Pace Oleckiej trafiły w jej czułe punkty od razu, kciuk na łechtaczce powodował że jej ciało doznało szoku jak przy wstrząsie elektrycznym.
„kurwa !”wyrwało się zaskoczonej Ewelinie „ o kurwa! Pani doktor proszę ….. co pani ….” Palce Oleckiej szybko posuwały cipkę a kciuk stale masował łechtaczkę, ciało dziewczyny szybko zareagowało na stymulację. Pani Doktor doskonale znała anatomie kobiecego ciała, przecież tym zajmowała się przez całe zawodowe życie. Wiedziała co i jak stymulować aby szybko osiągalność efekt, jest tyle punktów tyle zakończeń nerwowych tyle ośrodków przyjemności. Mózg Eweliny za chwile zatonie w powodzi endorfin... jeszcze tylko chwila, to nic że dziewczyna coś skomle bez ładu i składu, dobrze, że przymocowała ją do „fotela” teraz Ewelina jest bezbronna a ona może zakończyć zlecone badania. Unieruchomienia pacjentek nie jest standardową techniką ale jak widać czasami konieczna i jakże efektywną. „Pani doktor proszę .. proszę przestać o boże …..to nie etyczne....proszę przestać ...o kurwa” Ewelina próbowała mówić pojękując, jednak Olecka nadal kontynuowała stymulację. Rozkosz szybko rozlewała się po ciele Eweliny szybko zbliżał się do orgazmu, będzie miała orgazm na fotelu ginekologicznym podczas badań ginekologicznych a ten orgazm da jej ginekolog. Coraz częściej w jej zdaniach zamiast słów były jęki i „O KURWA”, z jej cipki przy szybkich ruchach Oleckiej wydołowało się mlaskanie, jej organizm produkował coraz więcej soków. Doktor Olecka widziała już oznaki bliskiego orgazmu postanowiła wykorzystać stan dziewczyny i naparła wziernikiem na jej anus, obły walec szybko pokonał opór zwieraczy i wziernik zagłębił się w ciele dziewczyny. Ewelina jęknęła głośno. Mieszanina bólu i rozkoszy rozlała się po jej ciele, Olecka zaprzestała stymulacji zostawiając ja na krawędzi orgazmu. Ewelina szybko przytomniał , czuła dyskomfort i ból choć nie taki jak sobie wyobrażała „ale to było tylko 12 minimetrów” przekonywała samą siebie. Ostry ból szybko znikł i teraz stopniowo malał. Mięśnie Eweliny znowu się napięły jej organizm czekał na kolejne ukłucie bólu. Olecka w tym czasie usunęła obły walec z wziernika, włączyła latarkę którą miała na czole i zogniskował strumień światła, przez chwile słuchała, słyszała tylko szybki oddech zmęczonej doznaniami dziewczyny żadnych jęków czy narzekań.... „Dobrze teraz wszystko sprawdzimy i za chwile będzie po wszystkim” mówiła spokojnie, Ewelina w tym czasie wpatrywała się w parawan, który obdzielał ją od doktorki, gotowa na koleje bolesne doznania, jej cipka była nadal pobudzona jednak stan ekstazy powoli znikał. „Teraz wyjmę wziernik, bądź spokojna nie powinno być nieprzyjemnie” uprzedziła Olecka. Wziernik opuścił ciało Ewelina poczuła... jak nazwać to uczucie na pewno nie ból, może to ulga, że jej tyłka nie wypełnia już to metalowe ustrojstwo. Olecka pojawiła się w polu widzenia Eweliny, spojrzała na nią. Dziewczyna przypadała się jej z lekko przekrzywiona głową, była spocona kilka kosmyków jasnych włosów przykleiło się do jej czoła. „Co to było Pani Doktor?” zapytała miękko „ Cóż...” Olecka przystąpiła do demontażu parawanu i uwalniania Eweliny „...to była intensywna stymulacja ośrodków przyjemności w celu zlikwidowania stresu oraz urazu psychicznego związanego z tym badaniem.” Odpowiedziała rzeczowo kobieta „ To standardowa metoda?” „ Nie, oczywiście że nie, zarezerwowana tylko dla wyjątkowo … zestresowanych pacjentek, które są poddawane nietypowym badaniom. Widzisz moja ***** to wszystko czego doświadczyłaś przy moim udziale jest wyjątkowo oryginalne, większość takich badanie nie powinna wykonywać osoba o mojej specjalizacji ale cóż taka specyfika tej kliniki, pieniądz ponad wszystko....oczywiście nigdy nic ci nie groziło może po za dyskomfortem i nieprzyjemnymi odczuciami … nieważne ...” Kobieta nadal zajmowała się uwalnianiem Eweliny z fotela ”Medycyna pracy zakłada rożne badania, różne konfiguracje badań w zależności od specyfiki. Twój zestaw nie psuje do niczego klasycznego poza jednym … twoje obowiązki będą bardzo intymne i bardzo wymagające pod względem fizycznym i coś mi się widzi, że twój pracodawca chce intensywnie użytkować to co przed chwila zbadałyśmy, zwłaszcza że nie ma ku temu żadnych fizycznych przeciwwskazań, reszta to kwestia mentalna. „Spojrzała na Ewelinę, dziewczyna nic nie mówiła, powróciła do mocowania się z klamrami i podjęła przerwaną wypowiedź „ dlatego uznałam, że nie potrzebujesz negatywnych odczuć przy tym badaniu, a stymulacja to jedyna sprawdzona metoda choć nie zawsze skuteczna. Ale cóż, jeśli mam racje co do charakteru twoje pracy to za kilka dni lub szybciej zjawisz się tu ponownie tym razem aby załatwić sprawę antykoncepcji .. chcesz się na mnie poskarżyć ?” Olecka spojrzała na Ewelinę. Dziewczyna patrzyła w sufit, przygryzała wargi w jej głowie znowu trwała bitwa, nadal mogła się wycofać. Przed chwila doznała kolejnego upokorzenia, dodatkowo obca jej kobieta domyśliła się na czy będzie polegać jej kariera zawodowa - na dawaniu dupy i to być może w sensie dosłownym. Może wrócić do domu i tam podjąć prace w choćby i w firmie ojca, ale co na to jej ambicja? To właśnie przez swoją ambicje, chęć pokazania, że nie potrzebuje rodzinnej fortunki jest w tej sytuacji. Przypominała sobie doznania które przenikały jej ciało podczas rozmowy kwalifikacyjnej w biurze Nowaka oraz to co czuła gdy Olecka stymulowała jej cipkę, tak to był pierwszy raz gdy inna kobieta dotykała ją w ten sposób. Owszem doświadczyła już lesbijskich igraszek z koleżankami ale te ograniczały się do pocałunków i przytulania ….Znikła kolejna granica. Ewelina nawiązała kontakt wzrokowy kobietą w białym kitlu. „ W sumie to tak , mam jedna skargę” Olecka wyprostowała się powoli „ Pani doktor przerwała stymulacje antystresowa w takim momencie, który uniemożliwił mi osiągniecie orgazmu, a byłam o tak blisko” pokazała jak blisko była po przez odległość po między kciukiem a palcem wskazującym i parsknęła śmiechem, Olecka również się roześmiała uwalniając Ewelin z fotela.
KIP KLAP KILP KALAP… rozchodziło się echem po długim pustym korytarzu, kilkadziesiąt metrów dalej widziała otwarte drzwi windy. Olecka miała rację, niespełna dzień po ostatnich badaniach zadzwonił osobiście Nowak. Ewelina była w tym czasie w jednej z kawiarenek na Starym Rynku lubiła to miejsce. Widząc napis „Nowak Szef” na wyświetlaczu, szybko odebrała , czuła się dziwnie podekscytowana, puls raptowniej przyspieszy ”Witam Pannę Skalski, ma Panienka chwile czasu na rozmowę?” Zapytał uprzejmie nadal zwracał się do niej Panno Skalski, to deprymowało i intrygowało Ewelinę „Witam Pana Prezesa, tak oczywiście dla Pana Mam czas” starał się być profesjonalnie urocza nawet się uśmiechała choć nie widziała rozmówcy” Dobrze ...wiec tak, wszystkie testy medyczne zostały zakończone i nic nie stoi na przeszkodzie aby przejść do następnego etapu. Jeśli nadal jest Panienka zainteresowana współpracą ze mną proszę zgłosić się do doktor Oleckiej jeszcze dziś, a jutro zapraszam na podpisanie umowy do mojego biura na godzinę dziewiątą”
KIP KLAP KILP KALAP …..Olecka miała racje w kolejnym punkcie, chodziło o antykoncepcje, szybki zastrzyk domięśniowy i po kłopocie.. Na trzy miesiące jesteś zabezpieczona, to najskuteczniejsza metoda farmakologiczna….”„ A jest inna?” przerwała wywód Oleckiej, kobieta spojrzała na blondynkę „...tak...możesz połknąć lub całkowicie przejść nas sex analny, nie słyszałam aby to nie było 100% skuteczne „ Ewelina była zaskoczona a wyraz jej twarzy rozbawił Panią Doktor „ och daj spokój dziewczyno nie udawaj teraz niewiniątka...Mam nadzieje ,że przemyślałaś wszystko dokładnie, nie zamierzam cię umoralniać, ale uważaj na siebie. Proszę tu masz moja osobistą wizytówkę, w razie potrzeby dzwoń”
KIP KLAP KILP KALAP....Weszła do kabiny windy, jasno oświetlona miękkim ciepłym światłem , z wszystkimi płaszczyznami wyłożonymi lustrami. Gdziekolwiek by nie skierował wzroku widział siebie pod rożnymi kontami. Jej jasne włosy były spięte w kucyk wysoko na głowie, jej szlafroczek więcej odsłaniał niż zasłaniał a dodatkowo lejący śliski materiał podkreślał wszystkiej jej krągłości, patrząc na swoje odbicie była dziwnie podekscytowana czuła przyjemne mrowienie sutków i „motyle w brzuszku”. „ Efekt podpisania umowy z Nowakiem....” pomyślała. Niewiele pamiętała z chwil gdy podpisywała umowę w kilku jednakowo brzmiących egzemplarzach. W jej umyśle zapaliły się chyba wszystkie czerwone lampki ostrzegawcze, była bliska ucieczki , po prostu panikowała, jej umysł toczył wojnę. Racjonalna Ewelina nakazywała pójść na kawę zamiast do biura Nowaka i powrót pod skrzydła tatusia, badania medyczne potratuje jako rekompensatę za obciąganie, ** przysługa za przysługę. Buntowniczka w jej duszy, która tylko od czasu do czasu dochodziła do głosu sugerowała, nowa przygodę i niezależność, „ Pokażesz że nie potrzebujesz protektoratu, wszyscy zobaczą na co cię stać, nie jesteś już mała dziewczynką a świat to nie piaskownica na strzeżonym osiedlu”. Pojawiała się też Zuzia, ta z kolej była prostolinijna „ Pamiętasz co czułaś gdy ssałaś ten wieki kwakał twardego miecha Nowaka? Wszystkie fiuty mogą być twoje... tak, tak moja ***** ty kochasz ssać...Pomyśl tez co zrobiła ci doktorka ….niesamowite” szczebiotał awatar jej przyjaciółki z akademickich czasów pojawiający się teraz w jej umyśle. Nie pamiętała nawet treści umowy, choć czytała razem z Nowakiem a on spokojnie omawiał wszystko i pytał Ewelinę czy wraża zgodę. Jej umysł był zajęty wewnętrznym konfliktem. Jedyne co wryło jej się w umysł to to ,że jeżeli przepracuje dla niego rok dostanie rekomendacje technika laboratoryjnego 3 kategorii jeśli kolejny rok to technik d**giej i tak dalej...Tak czy owak Ewelina podpisała umowę. Następnego dnia wyprowadziła się z akademika, poszło szybko. Do czasu wyjazdu do kurortu miała zamieszkać w hotelu. I tu spotkał ją pierwsza niespodzianka, która jak się okazało była zawarta w umowie i ona ją parafowała, cóż umowy należy czytać dokładnie i ze zrozumieniem przed podpisaniem....Wszystkiej jej rzeczy zostały zdeponowane na czas obowiązywania umowy, po za telefonem i laptopem wszystko znikło, musiał też pozbyć się wszystkiego co miała na sobie. Umowa to umowa i przez 4 miesiące nie może jej rozwiązać. Zdezorientowana Ewelina kręciła się długo po hotelowym pokoju, znowu odczuwała strach i panikę, przerażenie teraz uciekać może tylko z gołym tyłkiem za oknem zima w pełni i gdzie ma biec na komisariat? Otwierał szafy...okazało się ze w pokoju została przygotowana garderoba skromna ale zawsze będzie w czym uciekać. Ewelina zaczęła przeglądać swoje skromne zasoby. Szlafroczek, płaszczyk do kolan i futrzany płaszcz aż do kostek piękny, sandałki i kozaczki nic więcej , żadnych majteczek podkoszulek legginsów rajstop itd. W łazience znalazła bogaty zestaw kosmetyków i przyborów do makijażu, Nowak na niczym nie oszczędzał, nastrój Eweliny się zmienił, chęć ucieczki trochę zmalał „ jestem luksusowym towarem pomyślała, przyszedł czas na pochwalenie się rodzinie nowa pracą...znalazła w telefonie kontakt opisany MAMA i wybrała go szybkim ruchem kciuka…
Szkła w czarnych okularach zaparowały, różnica temperatur...Ewelina wprawnym ruchem zdjęła je z nosa i przetarła...rozległ się krótki dźwięczny sygnał, spojrzała przed siebie na lustrzane drzwi widziała że poły jej szlafroczka ledwie zachodzą za sutki, widziała jak sutki wyraźnie przebijają się przez jedwab i widział cała resztę zgrabne nogi w kozaczkach do kolan, pasek ciemnych przystrzyżonych włosków na wzgórku łonowym płaski brzuszek, piersi wystając w pod szlafroczka i swoja twarz, Przekrzywiła lekko głowę a drzwi windy się rozsnuły. Jej odbicie zastąpione zostało przesz postawnego młodego mężczyznę w grafitowym garniturze. „Panna Skalski. Proszę za mną” powiedział przystojny blondas, Ewelina chciała zasłonić swoje wdzięki i jeszcze może pisnąć ale nie, szybko się opanowała, znowu przed oczami pojawiła się uśmiechnięta Zuzia „ Cycki do przodu i kręć dupą” Cóż Ewelina posłuchała urojonej przyjaciółki, ruszyła za blondasem niczym kotka.
KIP KLAP KILP KALAP....szła korytarzem w kierunku swojego pierwszego zadnia, jej piersi lekko podrygiwały przy każdym kroku, ocieranie sutków o gładki zimny materiał sprawiało że były boleśnie nabrzmiałe i wyprostowane. Szła tuż obok blondasa, złowiła jego taksujący wzrok na swoich podrygujących piersiach, poczuła podniecenie, kolejny szczebelek na drabinie kariery. Za chwile dotrą da miejsca przeznaczenia a ona rozpocznie swoja prace nie przygodę, poprawiła się w myślach jako seksualna zabawka. To było wszystko, co wiedziała, z każdym krokiem czuła coraz większy strach ale również rosnące podniecenie jej cipka robiła się mokra . Podpisała umowę z panem Nowakiem, zgadzając się na warunki zatrudnienia, które omawiali - choć tego nie pamiętała zbyt dobrze. Owszem pamiętała, że odrzuciła pewne zapisy umowy ale jakie? Naprawdę podjęła tę pracę. I teraz była tu gdzie była, nie wiedziała co się stanie za chwilę. Była przerażona, znowu zapragnęła uciekać w jej uszach pulsowała krew, po raz kolejny w jej umyśle zapaliły się wszystkie czerwone lampki.
Jej przewodnik rosły blondas, który przedstawił się jako Witold poprowadził ją przez szereg korytarzy, mówiąc przez cały czas o tym, jak wspaniała jest firma i jaką on miał nadzieję, że pewnego dnia siągnie zaszczytu . Ewelina ledwo słyszała to co mówił, w jej umyśle trzy chochliki prowadziły wojnę. Buntowniczka i Zuzia powoli zagłuszały Racjonalną, która, ubrana w nienaganny strój kobiety biznesu siedziała samotnie na lewym ramieniu , za to na prawym Buntowniczka w stroju wyjętym w post -apokaliptycznych filmów oraz jak zwykle naga Zuzia. „Jesteśmy na miejscu , proszę wejdź” słowa blondas wyrwały ja z niespokojnej zadumy, Ewelina rozejrzała się stali teraz przed nieoznakowanymi drzwiami gdzieś na środku długiego korytarza. „ Gdzie ja kurwa jestem?” pomyślała, była zdezorientowana nie wiedziała z jakiego kierunku tu została przyprowadzona. Blondas otworzył drzwi naciskając klamkę, dziewczyna głęboko odetchnęła i przekroczyła próg „ Powodzenia” usłyszała za sobą głos blondasa i zamykające się drzwi.
przepraszam za literówki i rażące błędy stylistyczne
konstruktywna krytyka mile widziana
jeżeli opowiastka się podoba oceńcie ją
jeśli macie pomysły i sugestie co do inicjacji mgr inż Skalski w roli sex zabawki lub jej kolejnych przygód ...śmiało napiszczie
pozdrówka
Ewelina S.
8年前