HoteLove, cz.3 - Śniadanie
Późne śniadanie w hotelowej restauracji po nocy wypełnionej dzikim seksem. Jemy powoli, nieco zamyśleni, rozmarzeni, planujemy kolejne wyjście. Ona gotowa do drogi, ubrana do wyjścia, niemal bez makijażu. Taka mi się bardzo podoba więc wpatruję się w nią z uwielbieniem.
W pewnym momencie na jej twarzy pojawia się uśmiech i rumieniec zawstydzenia. Odwracam lekko głowę i zauważam jego - faceta spod prysznica. Przez chwilę szuka miejsca gdzie usiąść i zauważa nas. Z początku jest zaskoczony i zmieszany ale zaczyna się uśmiechać i gestem pyta czy może się dosiąść.
Zgadzamy się skinieniem i choć śmiejmy się głupkowato do siebie to po chwili mamy gościa przy stoliku. Kolega jest ubrany elegancko, ogolony i pachnący, zupełny kontrast do nas w strojach wędrowców.
- Dzień dobry, nie przeszkadzam? - zagaja uśmiechając się i szelmowsko i przyglądając mojej żonie. - Co za miłe spotkanie, takie bardziej oficjalne.
- Witamy ponownie - odpowiadam niby poważnie. Ona siedzi i nic się nie odzywa, tylko się podśmiechuje i świdruje mnie oczami.
Rozmawiamy przez chwilę i dowiadujemy się, że on jest służbowo w okolicy, stąd elegancki wygląd.
- W ubraniu wyglądasz równie pięknie co naga - wypala po chwili Marek, bo tak w końcu się nam przedstawia.
- Dzięki- Ona rumieni się ukrywając buzię za kubkiem kawy.
- Ja całą noc nie mogłem się napatrzeć - wtóruję z komplementem, na co zostaję spiorunowany spojrzeniem.
Przez chwilę obaj zachwycamy się moją żoną, co trochę ją peszy ale widać, że sprawia jej też przyjemność. Bawi się kubkiem i dojada śniadanie śmiejąc się i wdzięcząc do nas.
- Może byśmy się jeszcze spotkali w bardziej suchych okolicznościach? - proponuje kolega
- Co proponujesz?
- Wieczorem po wszystkich spotkaniach jestem wolny, możemy skoczyć gdzieś…
- Hm… okej… - zgadza się Anna zerkając na mnie
- Nie mam nic przeciwko - dodaję - Możemy się gdzieś umówić.
- Super, chętnie z wami jeszcze pogadam, ale muszę zaraz lecieć
- To co? Chcesz mój numer? - pyta Anna w nieco dwuznaczny i zalotny sposób.
- Pragnę.
Ona dyktuje mu swój telefon a on skrzętnie go zapisuje na chusteczce. Ta gra choć trochę mnie szokuje to jest też ciekawa i pobudzająca. Dawno nie widziałem mojej żony takiej nakręconej.
Już parę chwil po pośpiesznym wyjściu Marka przychodzi pierwsza wiadomość do niego. Anna się śmieje czytając i dopijając swoją kawę.
- Co tam? - pytam nie mogąc opanować ciekawości i zazdrości.
Ona nie odpowiada tylko podaje mi swój telefon
“Twój facet to szczęściarz, że poznał taką fajną i szaloną kozicę”
Śmieję się i ja, oddając telefon a ona coś mu odpisuje. Gdy przezywam ją kozicą, dostaję udawane złowrogie spojrzenie i nie udawanego kopniaka pod stołem.
- To co, kozico moja, checsz się z nim umówić?
- Zaraz znowu cię kopnę! A ty nie chcesz? - patrzy na mnie słodko i niewinnie po czym dodaje - Poza tym, że wyszło trochę głupio to było całkiem miło, przynajmniej mi.
- Och ty! - udaje oburzenie
- A co? Jesteś zazdrosny?
- Trochę jestem, nie ukrywam.
- Nie podoba ci się co robię?
- Hm… - zastanawiam się - trochę mi się podoba.
Gadamy jeszcze chwilę o zaistniałej sytuacji. Czuję podniecenie, swoje jak i jej. Gdy przychodzi wiadomość od Marka ona się uśmiecha i ma taką minę, że już wiem, że nie wyjdziemy zbyt szybko z hotelu. “O tym prysznicu z tobą to długo marzyłem i teraz już wiem, że to mizianie nogą w jacuzzi to był nie przypadek. Fajnie się zabawiacie” - Anna pokazuje mi mimochodem wiadomość od niego.
Nie pomyliłem się. Chwilę po tym jak weszliśmy do pokoju, niby tylko po plecaki gdy tylko ją zaczepiłem Anna niemal rzuca się na mnie, całuje i tuli po czym błyskawicznie zdejmuje ubranie, swoje jak i moje. Ona rzuca telefon na łóżko po czym sama się kładzie i ciągnie mnie za sobą. Tulimy się przez chwilę po czym przysysam się do jej piersi i sutków. Gdy ja schodzę z pieszczotami niżej, w kierunku jej brzucha ona chwyta telefon i pisze.
- Co robisz żono? - pytam spomiędzy jej ud
- Czekaj, tylko odpiszę…
- Co odpisujesz?
Ona unosi się nieco i wspiera na łokciach.
- Że się zabawiamy - odpowiada szybko
Gdy tylko wiadomość wychodzi z jej telefonu ten ląduje na podłodze i rzeczywiście zaczynamy się zabawiać zapominając planach wyjścia w góry.
W pewnym momencie na jej twarzy pojawia się uśmiech i rumieniec zawstydzenia. Odwracam lekko głowę i zauważam jego - faceta spod prysznica. Przez chwilę szuka miejsca gdzie usiąść i zauważa nas. Z początku jest zaskoczony i zmieszany ale zaczyna się uśmiechać i gestem pyta czy może się dosiąść.
Zgadzamy się skinieniem i choć śmiejmy się głupkowato do siebie to po chwili mamy gościa przy stoliku. Kolega jest ubrany elegancko, ogolony i pachnący, zupełny kontrast do nas w strojach wędrowców.
- Dzień dobry, nie przeszkadzam? - zagaja uśmiechając się i szelmowsko i przyglądając mojej żonie. - Co za miłe spotkanie, takie bardziej oficjalne.
- Witamy ponownie - odpowiadam niby poważnie. Ona siedzi i nic się nie odzywa, tylko się podśmiechuje i świdruje mnie oczami.
Rozmawiamy przez chwilę i dowiadujemy się, że on jest służbowo w okolicy, stąd elegancki wygląd.
- W ubraniu wyglądasz równie pięknie co naga - wypala po chwili Marek, bo tak w końcu się nam przedstawia.
- Dzięki- Ona rumieni się ukrywając buzię za kubkiem kawy.
- Ja całą noc nie mogłem się napatrzeć - wtóruję z komplementem, na co zostaję spiorunowany spojrzeniem.
Przez chwilę obaj zachwycamy się moją żoną, co trochę ją peszy ale widać, że sprawia jej też przyjemność. Bawi się kubkiem i dojada śniadanie śmiejąc się i wdzięcząc do nas.
- Może byśmy się jeszcze spotkali w bardziej suchych okolicznościach? - proponuje kolega
- Co proponujesz?
- Wieczorem po wszystkich spotkaniach jestem wolny, możemy skoczyć gdzieś…
- Hm… okej… - zgadza się Anna zerkając na mnie
- Nie mam nic przeciwko - dodaję - Możemy się gdzieś umówić.
- Super, chętnie z wami jeszcze pogadam, ale muszę zaraz lecieć
- To co? Chcesz mój numer? - pyta Anna w nieco dwuznaczny i zalotny sposób.
- Pragnę.
Ona dyktuje mu swój telefon a on skrzętnie go zapisuje na chusteczce. Ta gra choć trochę mnie szokuje to jest też ciekawa i pobudzająca. Dawno nie widziałem mojej żony takiej nakręconej.
Już parę chwil po pośpiesznym wyjściu Marka przychodzi pierwsza wiadomość do niego. Anna się śmieje czytając i dopijając swoją kawę.
- Co tam? - pytam nie mogąc opanować ciekawości i zazdrości.
Ona nie odpowiada tylko podaje mi swój telefon
“Twój facet to szczęściarz, że poznał taką fajną i szaloną kozicę”
Śmieję się i ja, oddając telefon a ona coś mu odpisuje. Gdy przezywam ją kozicą, dostaję udawane złowrogie spojrzenie i nie udawanego kopniaka pod stołem.
- To co, kozico moja, checsz się z nim umówić?
- Zaraz znowu cię kopnę! A ty nie chcesz? - patrzy na mnie słodko i niewinnie po czym dodaje - Poza tym, że wyszło trochę głupio to było całkiem miło, przynajmniej mi.
- Och ty! - udaje oburzenie
- A co? Jesteś zazdrosny?
- Trochę jestem, nie ukrywam.
- Nie podoba ci się co robię?
- Hm… - zastanawiam się - trochę mi się podoba.
Gadamy jeszcze chwilę o zaistniałej sytuacji. Czuję podniecenie, swoje jak i jej. Gdy przychodzi wiadomość od Marka ona się uśmiecha i ma taką minę, że już wiem, że nie wyjdziemy zbyt szybko z hotelu. “O tym prysznicu z tobą to długo marzyłem i teraz już wiem, że to mizianie nogą w jacuzzi to był nie przypadek. Fajnie się zabawiacie” - Anna pokazuje mi mimochodem wiadomość od niego.
Nie pomyliłem się. Chwilę po tym jak weszliśmy do pokoju, niby tylko po plecaki gdy tylko ją zaczepiłem Anna niemal rzuca się na mnie, całuje i tuli po czym błyskawicznie zdejmuje ubranie, swoje jak i moje. Ona rzuca telefon na łóżko po czym sama się kładzie i ciągnie mnie za sobą. Tulimy się przez chwilę po czym przysysam się do jej piersi i sutków. Gdy ja schodzę z pieszczotami niżej, w kierunku jej brzucha ona chwyta telefon i pisze.
- Co robisz żono? - pytam spomiędzy jej ud
- Czekaj, tylko odpiszę…
- Co odpisujesz?
Ona unosi się nieco i wspiera na łokciach.
- Że się zabawiamy - odpowiada szybko
Gdy tylko wiadomość wychodzi z jej telefonu ten ląduje na podłodze i rzeczywiście zaczynamy się zabawiać zapominając planach wyjścia w góry.
7年前