Moja żona i Sławek. 3
Nie wiem, kiedy się przygotowała, prawie nie zauważyłem , kiedy wyszła. Nie poszedłem do okna, nie tęskniłem, bolało...
Mój świat runął, miało być cudownie i było, przez pięć jebanych godzin. Jestem nikim i zostałem z niczym, Przecież ona nigdy mi nie opowie o seksie, jak jej było, jak to przeżywała... kurwa, przecież ona już nie będzie chciała się ze mną kochać, -- gardzę tobą..., jej słowa. Kurwa mać.
Mam to wszystko stracić, rodzinę, seks, żonę... a może powalczę o nią, może nie o ciało, bo oddała je jemu, ale o duszę, o rodzinę. Będę jeszcze lepszym mężem, odciążę ją w pracach domowych , zajmę się dziećmi. Jak pójdzie do pracy to przecież ktoś musi...tak, to będę ja. Moja praco, coraz słabsza, zajmuje mi tylko kilka godzin, ograniczę do minimum, zwalę wszystko na magazyniera i będzie dobrze.
Nie pozwolę, aby odeszła, aby mój przyjaciel odebrał mi moją miłość, moje szczęście, moją kobietę. Coś wymyślę. Dzieci będą bardziej mnie kochać niż ją. Może kiedyś się obudzi. Zrobię plan, dobry plan, nie dam się tak łatwo wykiwać.
Wróciła w nocy, słyszałem jak po cichu poszła do łazienki, pewnie znowu musi się umyć po zalaniu spermą, rano sprawdzę majtki. Spać poszła do d**giego pokoju, zaczęło się. Nie kocha mnie. W jedną noc... nie, to nie mogło się stać nagle. I zacząłem myśleć. Obciąganie to tylko po ślubie, potem już nic, nie wspomnę w ogóle o oblizaniu po, przyzwyczaiłem się, że nie lubi, akurat, nie lubi ze mną.
Najlepsza pozycja, ha, tu też ją mam, od tyłu, na leżąco, praktycznie na śpiocha, mi odpowiadała super, bo miałem pełną kontrolę nad jej ciałem i moimi ruchami, waliłem jak chciałem, ściskałem piersi, dupę, ugniatałem ją, delektowałem się udami, pełnymi, dotykającymi się na samej górze, o tak cudownym kształcie, że praktycznie zawsze lałem bez problemu. Oczywiście nigdy nie lubiła jeśli choćbym dotknął słoneczka, nie mówiąc o jego pocałunku, od razu się wyrywała.
Tak, pozycja ta mi dawała szczęście, a jej spokój, zero angażowania się, niech frajer robi co musi. Fakt, to już trwało od dawna...kurwa, ślepy i głuchy.
Niedzielny poranek cudowny, dzieci rozwalają dom, a moja w kuchni piecze placki.
- Kto chce naleśniki ?
_ ja, ja... ja również mogę ?
_ Oczywiście.
Spojrzałem na nią, promieniała, była cudownie uśmiechnięta, radosna, dobrze spełniona kobieta. Mój były przyjaciel daje jej rozkosz. Przecież o to mi chodziło, miała być jeszcze bardziej szczęśliwa, a jak widzę, dobrze wyjebana kobieta jest szczęśliwa.
A ja, patrząc na jej radosny uśmiech też byłem szczęśliwy, na swój sposób, ale byłem.
- Dziś wieczorem odwiedzi na Sławek z Kasią, masz się zachować, bo pożałujesz. Kurwa, czar prysnął. Odzywka jak do psa, ciekawe, tak właśnie się poczułem.
Ale nic, całe mieszkanie posprzątałem, podłoga w kuchni to na kolanach wymyta, obiad sam zrobiłem cały, ********* wrzeszczały, ale były moje, moim szczęściem. Gdy byłem w łazience przeszukałem kosz na ciuchy do prania i niestety nic nie znalazłem, żadnych majtek, ani rajstop.
Wieczór nadchodził, a we mnie narastał niepokój, jak mu spojrzę w oczy, jak on mi, co powiedzieć, przecież tyle lat przyjaźni poszło o tak sobie. w kanał, czyżby męska solidarność nie istniała, czyżby to jednak prawda, że tak naprawdę cipki żądzą światem, no i pieniądze ? Sławek nie jest już moim przyjacielem, i tak trzeba się nastawić, to wróg, który ukradł mi żonę i na dodatek wchodzi z buciorami do mojego życia. Przychodzi mnie podeptać, zeszmacić a ja, a ja... mu ... na to pozwolę. Bo kocham moją żonę i jej szczęście jest priorytetem, potem coś wymyślę.
Przyjechali... radośni, z szampanem, pierwsza Kasia.
-Siemanko wszystkim.
Albo nic nie wie, albo elegancko gra.
Cześć Kasia- moja woła i poleciała do przedpokoju, do Sławka, nie widziałem, ale wiem po co.
-Siadaj gdzie chcesz, co tam...
- Mamy zajebisty film, dzieci śpią ?
- Tak, oczywiście.
I wtedy wszedł Sławek.
- Cześć.
- Cześć... suche, drętwe, to wróg, nie będę się przymilać, zresztą on wie...
- Słuchaj, chodź na chwilę, mam słówko.... powiedział.
- Ok. Wyszliśmy do sieni.
- A więc, zaczął, wyszło trochę inaczej niż się umawialiśmy, ale nic na to nie poradzę, taki jestem, tak traktuję kobiety, nie wiedziałem, że tak na mnie podziała...
- Nie wiedziałeś...?
- Nie, no może... ale ja o czymś innym, sytuacja jest taka, że twoja żona jest w pewnym sensie teraz moją kobietą i muszę o nią dbać i przepraszam, ale nie możesz jej bić... i przyjebał mi z liścia.
-O kurwa, ty... ty...
- Uspokój się, jesteśmy kwita, po prostu nie bij jej więcej i nie krzycz na nią, może jeszcze tego nie rozumiesz, ale kobiety są inne, a ty sobie z nią nie radzisz, nie twoja wina, ona jest po prostu inną klasą niż ty.
Spojrzałem się na niego, poniżył mnie w moim domu, odbiera mi żonę...i jest chamem, którego muszę tolerować, jest lisem, którego sam wpuściłem do kurnika. Milcz, milczenie jest złotem, nie daj poznać po sobie, dzwonek wariował, odwróciłem się i poszedłem do dzieci.
Po 30 min weszła Kasia i zapytała się czy przyjdę na film. Poszedłem.
Moja nawet się nie spojrzała, szampana już końcówka, siedzieli razem na kanapie, on w środku, dziewczyny po bokach, jego przytulona, moja jakby nie, ale zdążyłem zauważyć jego rękę na jej biodrze i pośladku. Usiadłem się w fotelu i nic nie pamiętam z filmu. Tak gdzieś w połowie moja się pyta...
- Kto chce drinka ?
- Poprowadzisz Kasiu ?
- Oczywiście.
- To ja chętnie, whisky z lodem, powiedział, pomogę ci...
I razem wyszli do kuchni. Siedziałem skulony w fotelu, Kasia coś tak gadała, nie wiem co, a oni coś długo zabawiali się... Przyszli. Ewidentnie prowadził ją z ręką na tyłku, a ona go lekko obejmowała. Włosy już potargane, a sukienka z tyłu całkiem zmiętolona. Kasia nic, jakby ślepa.
Film doleciał.
- Zbieramy się, Kasiu odpal brykę, powiedział rzucając jej kluczyki. A ty mnie odprowadź słoneczko...
Kasia poleciała bez pożegnania, a oni objęci poszli do przedpokoju, on trzymała rękę na jego pośladku i bez skrępowania całowali się w pełnym świetle. Nie chciałem patrzeć, ale to było silniejsze. Wstrętny widok, a jednak tak cudowny, że stanął mi w sekundę. A jednak ból zwyciężył, odwróciłem się i poszedłem sprzątać po jego drinku.
Noc, tak jak i kolejne, osobno.
Minął tydzień, dość spokojnie, wieczorem w piątek oznajmiła mi, że Sławek zaprosił nas na wycieczkę do lasu i nad jezioro. Wszystkich, mnie i dzieci. Chłopcy szaleli, Sławek, to przecież ulubiony wujek.
Sobota rano rozwałka, ale na 11 byliśmy gotowi. Przyjechał. Otworzyłem.
- Wszystko gra ?
- Oczywiście.
I wtedy moja wyszła z pokoju.
Odwalona w satynową wiśniową sukienkę, do kolan, na szyi perły, chyba rajstopy, szpilki. Oczywiście i ja i Sławek zauważyliśmy brak stanika, bo jej dość duże piersi mocno się kołyszą, a brodawki zawsze stoją, a przy podnieceniu to jeszcze bardziej. Niestety była podniecona. Tak emanowała seksem, taką aurą, że Sławek aż jęknął, a ja stałem wbity w ziemię jak pies. Moja nie jedzie do lasu, ona jedzie na pierdolenie, bez dwóch zdań.
- Zajebiście wyglądasz suczko...
- Wiem.
Gdy przeszła obok niego trzasnął ją w tyłek, a ona ani nie jęknęła, tylko się jeszcze bardziej uśmiechnęła.
Oczywiście ja siedziałem z tyłu z dziećmi, a oni, jakby nas nie było w ogóle. Tylko rozmawiali ze sobą, dotykali się rękoma, Sławek ją muskał, śmiali się, raz nawet na mocnym zakręcie ona tak przysunęła się do niego, że się pocałowali. I wtedy dostałem nieoczekiwanie w łeb, bo mój synek 3 letni cichutko, jakby do siebie, powiedział,--- a mamusia całuje się z wujkiem--- Nikt nie słyszał, bo muzyka głośna, nikt... tylko ja...czyli nadal nikt.
Dojechaliśmy, okazało się że on ma tam domek, przy samym jeziorze. ********* od razu do wody, więc ja za mini, już wiem, opiekunka do dzieci za darmo. Dookoła cisza, żadnych ludzi...
- Pusto tu, powiedziałem.
- Naokoło, jezioro i gdzieś z 3 hektary lasu jest nasze, powiedział, nikogo tu nie będzie.
Zajebiście, pusty las, pusty domek, i frajer z dziećmi, trudno. Moja wystawiła ciasteczka, rozłożyła koc, dała picie dla chłopców i powiedziała...
- My ze Sławkiem idziemy się trochę przejść... a ty pilnuj dzieci, szczególnie nad wodą...
Zaczęło się, spodziewałem się, może nie tak szybko, smutnym wzrokiem doprowadzałem ich i gdy jeszcze widziałem ich dość dobrze, bo szli ****ą, moja jednym ruchem przez głowę zdjęła sukienkę, ja pierdolę, co ona robi, rzuciła ją na bok i stojąc nago w samych pończochach, z gołymi piersiami, gołą cipą, ze sznurem pereł, podeszła kołysząc biodrami i przytuliła się cała do niego.
On ją pocałował, coś powiedział, moja się obróciła. Jezu, jakie ona ma cudownie idealne ciało, jej wielkie piersi, pełne biodra, wspaniałe mocne nogi, jaka ona jest bardzo kobieca. Ten widok zapamiętam do końca życia. Uzmysłowiłem sobie nagle jak bardzo mi jej brakuje. Moja jest dość wysoka, nie gruba, ale po dwóch ciążach, chociaż brzuch ma nadal płaski, bo rodziła naturalnie, kilka kilogramów jej zostało, A że ma idealnie proporcjonalne ciało odłożyły się one na piersiach, udach i biodrach, a talia nadal jak u osy. Wenus, po prostu piękność.
Oj tak, na pewno zapamiętam, bo Sławek wyciągnął ze spodni kutasa, a moja klęknęła i zaczęła mu obciągać. Byli nie aż tak daleko, więc widziałem, jak on stał w rozkroku, mocno, pewnie, trochę zasłaniał sobą. ale ruch jego rąk mówił za siebie, jebał jej usta ostro. Podniecenie walnęło mi i zazdrość, bo jak mi kiedyś obciągała, to tak delikatnie, tak nijako, musiałem zawsze skończyć ręką, bo ona nie umiała.
A Sławek jechał ją mocno, jej głowa kiwała się jak piłka, nawet to było śmieszne, ale jak zaczął jęczeć to nawet ja usłyszałem, że dochodzi. Widok był nieziemski, ostatnie spojrzenie na dzieci, bawią się w piasku obok, wyciągnąłem kutasa i patrząc jak moja klęczy przed samcem i mu obciąga, jak on dociska jej głowę i wrzeszczy, to się spuściłem... jaki wstyd... ale było mi tak dobrze, że nawet nie musiałem na nich patrzeć.
Po 10 min wrócili, ubrana, jakby nic się nie stało, pewnie nawet nie zauważyli, że widziałem wszystko. W duchu przeklinałem swoje poniżenie i zarazem dziękowałem, że los pozwolił mi doświadczyć tego wspaniałego widoku i uczucia. Zawsze tego pragnąłem, widzieć ukochaną z kutasem obcego w buzi, a jej popis był pierwszą klasą. Nawet byłem dumny, że moja jest tak piękną kobietą, że zadowala się jak suka, idzie do lasu obciągać jak świadoma swej wartości kurwa.
Jeszcze jedno spojrzenie na jej twarz, czysta, połknęła, jemu tak... odlot. Nie wiem, czy ma miłość będzie dość silna, ale zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę moja miłość mnie upadla. Jak zbok zlewałem się przy dzieciach, na piasek, patrząc na ukochaną obejmującą ustami innego kutasa.
- Może się poopalamy, moja rzekła... ?
- Taki jest plan, odparł Sławek.
- To jak idę się przebrać.
On rozebrał się przy mnie. Tak, i wtedy dotarła do mnie następna prawda. Jest gość dobrze zbudowany, wyższy od mnie o 5 cm, czyli jakieś 185, no i kilka kilogramów, pewnie dobija do 100. Bo waga jest moją gorączką, ważę 74 km, przy 180 i wyglądam chudo. Nigdy nie ćwiczyłem, więc nie ma czego oglądać. Moja wielokrotnie śmiała się, z moich żeber, a gdy wychodziłem do ogrodu bez koszulki, to wołała abym uważał na bezdomne psy. Ciekawe, czy to też było powodem jej oddalenia, patrząc na Sławka, teraz już wiem, że tak.
Nie był idealny, bo brzuszek mu wystawał, ale do mnie wyglądał jak bóg. I wtedy wyszła moja z domku. Tylko w dolnej części stroju, bez stanika. Kurwa. Ja się dziś wykończę, niby tego chciałem, ale co za dużo... serce tak mi waliło, że słyszałem je w uszach.
- Co za piękny widok kochanie ...powiedział Sławek.
Kochanie ??? To jest moje kochanie...
- No właśnie kochanie, powiedziałem...
- Daruj sobie, syknęła...
- Nasmarujesz mnie Sławku...
- Oczywiście, z przyjemnością.
Ma rację, widok jak smarował olejkiem jej piersi, uda i pośladki, jak brodawki krzyczały, jak mała plamka wilgoci pojawiła na jasnych majteczkach między udami, tak, to naprawdę piękny widok. Położył się obok i leżeli tak trzymając się za ręce. Po 10 min, wstał i powiedział, że idzie pływać. I popłynął na środek jeziora, a mnie znowu zakuło, bo ja nie umiem pływać i moja to wie. Jednak cienias, chudy, marna pierdoła. Nie zaczynam się użalać nad sobą, ale zaczynam ją rozumieć. Inna klasa. Fact.
Gdy wychodził z wody to wyglądał jak Apollo, mięśnie napompowane, moja podniosła się, chwyciła ręcznik i zaczęła go wycierać. Kurwa. Gdy dojechała do bioder, powiedziała z mostu...chodź mnie wypierdol, bo nie mogę już wytrzymać. On bez słowa klepnął ją w pośladek i powiedział - zawsze i wszędzie. I poszli do domku, drzwi nie zamknęli, a że moja głośno oznajmia swoje orgazmy, niedługo byłem świadkiem, pierwszego, d**giego, trzeciego... Cudownie, ale nie stanął mi tym razem. Dzieci, tylko one mi zostały. Po jakimś czasie, przy ciszy, wtuliły się we mnie i pozasypiały. Siedziałem tak na plaży i mocno zastanawiałem się nad życiem.
A oni zaczęli na nowo...
Nagle z zarośli wyszedł rybak, nikogo nie ma ?
- Jest Sławek ?
- Jest, ale zajęty.
- A czym, mam ryby.
- Jakby tu panu powiedzieć, a co tam, pierdoli mi żonę.
- Coś słyszę, a ci biedaku zostały tylko dzieci ?
- Tak, całe szczęście w tym nieszczęściu.
- Nie martw się, ile tu już dziewczyn było, przychodzą i odchodzą, i ona znudzi mu się, znam go, chociaż mężatkę przy mężu to brzydko. Robi się coraz gorszy, a powiem ci dzieciaku, że los jest nierychliwy, ale dość sprawiedliwy. Miałem podobną sytuację z moją żoną, poszła za majątkiem do młynarza, i gdybym nie miał żadnego hobby, to by zwariował. Dzieci to za mało, szybko dorastają, znajdź sobie coś, co pochłonie cię bez reszty, jak mnie ryby, oderwiesz się od kłopotów, a powiem ci prawdę o życiu, baby nie są najważniejsze, są głupie i wredne. Młynarz umarł już ****** temu, słyszysz ironię losu ?
- Pójdę, bo chyba się nie doczekam.
I poszedł, a ja zostałem i słuchałem jak Sławek wali moją od tyłu, bo tylko plask, plask. Trwało to jeszcze z 30 min z przerwami ciszy. A potem mocno się zdziwiłem, gdy usłyszałem...
- Nadstaw ryja suko i wszystko połykaj...
Oooo !!! Pełna kultura z jego strony, nadstaw ryja, ha ha, zacząłem się śmiać, ja nigdy nie odezwałbym się tak do niej. Mówiła Pan ??? Nowy Pan... to pewnie i nowe porządki. Cisza...już po...
Wyszli po 20 min, ubrani...
- Wracamy, ale ty prowadzisz, bo jestem po 3 piwach.
- Ok, zebraliśmy się, moja zmęczona usiadła się z tyłu, a on z przodu. Fakt, 2 letni mercedes prowadzi się lepiej niż ********* Audi. Po dojechaniu, o dziwo, gdy wyszliśmy on odjechał bez słowa, bez pocałunku. Super, ona poszła od razu spać, a ja z dziećmi, normalka.
Mój świat runął, miało być cudownie i było, przez pięć jebanych godzin. Jestem nikim i zostałem z niczym, Przecież ona nigdy mi nie opowie o seksie, jak jej było, jak to przeżywała... kurwa, przecież ona już nie będzie chciała się ze mną kochać, -- gardzę tobą..., jej słowa. Kurwa mać.
Mam to wszystko stracić, rodzinę, seks, żonę... a może powalczę o nią, może nie o ciało, bo oddała je jemu, ale o duszę, o rodzinę. Będę jeszcze lepszym mężem, odciążę ją w pracach domowych , zajmę się dziećmi. Jak pójdzie do pracy to przecież ktoś musi...tak, to będę ja. Moja praco, coraz słabsza, zajmuje mi tylko kilka godzin, ograniczę do minimum, zwalę wszystko na magazyniera i będzie dobrze.
Nie pozwolę, aby odeszła, aby mój przyjaciel odebrał mi moją miłość, moje szczęście, moją kobietę. Coś wymyślę. Dzieci będą bardziej mnie kochać niż ją. Może kiedyś się obudzi. Zrobię plan, dobry plan, nie dam się tak łatwo wykiwać.
Wróciła w nocy, słyszałem jak po cichu poszła do łazienki, pewnie znowu musi się umyć po zalaniu spermą, rano sprawdzę majtki. Spać poszła do d**giego pokoju, zaczęło się. Nie kocha mnie. W jedną noc... nie, to nie mogło się stać nagle. I zacząłem myśleć. Obciąganie to tylko po ślubie, potem już nic, nie wspomnę w ogóle o oblizaniu po, przyzwyczaiłem się, że nie lubi, akurat, nie lubi ze mną.
Najlepsza pozycja, ha, tu też ją mam, od tyłu, na leżąco, praktycznie na śpiocha, mi odpowiadała super, bo miałem pełną kontrolę nad jej ciałem i moimi ruchami, waliłem jak chciałem, ściskałem piersi, dupę, ugniatałem ją, delektowałem się udami, pełnymi, dotykającymi się na samej górze, o tak cudownym kształcie, że praktycznie zawsze lałem bez problemu. Oczywiście nigdy nie lubiła jeśli choćbym dotknął słoneczka, nie mówiąc o jego pocałunku, od razu się wyrywała.
Tak, pozycja ta mi dawała szczęście, a jej spokój, zero angażowania się, niech frajer robi co musi. Fakt, to już trwało od dawna...kurwa, ślepy i głuchy.
Niedzielny poranek cudowny, dzieci rozwalają dom, a moja w kuchni piecze placki.
- Kto chce naleśniki ?
_ ja, ja... ja również mogę ?
_ Oczywiście.
Spojrzałem na nią, promieniała, była cudownie uśmiechnięta, radosna, dobrze spełniona kobieta. Mój były przyjaciel daje jej rozkosz. Przecież o to mi chodziło, miała być jeszcze bardziej szczęśliwa, a jak widzę, dobrze wyjebana kobieta jest szczęśliwa.
A ja, patrząc na jej radosny uśmiech też byłem szczęśliwy, na swój sposób, ale byłem.
- Dziś wieczorem odwiedzi na Sławek z Kasią, masz się zachować, bo pożałujesz. Kurwa, czar prysnął. Odzywka jak do psa, ciekawe, tak właśnie się poczułem.
Ale nic, całe mieszkanie posprzątałem, podłoga w kuchni to na kolanach wymyta, obiad sam zrobiłem cały, ********* wrzeszczały, ale były moje, moim szczęściem. Gdy byłem w łazience przeszukałem kosz na ciuchy do prania i niestety nic nie znalazłem, żadnych majtek, ani rajstop.
Wieczór nadchodził, a we mnie narastał niepokój, jak mu spojrzę w oczy, jak on mi, co powiedzieć, przecież tyle lat przyjaźni poszło o tak sobie. w kanał, czyżby męska solidarność nie istniała, czyżby to jednak prawda, że tak naprawdę cipki żądzą światem, no i pieniądze ? Sławek nie jest już moim przyjacielem, i tak trzeba się nastawić, to wróg, który ukradł mi żonę i na dodatek wchodzi z buciorami do mojego życia. Przychodzi mnie podeptać, zeszmacić a ja, a ja... mu ... na to pozwolę. Bo kocham moją żonę i jej szczęście jest priorytetem, potem coś wymyślę.
Przyjechali... radośni, z szampanem, pierwsza Kasia.
-Siemanko wszystkim.
Albo nic nie wie, albo elegancko gra.
Cześć Kasia- moja woła i poleciała do przedpokoju, do Sławka, nie widziałem, ale wiem po co.
-Siadaj gdzie chcesz, co tam...
- Mamy zajebisty film, dzieci śpią ?
- Tak, oczywiście.
I wtedy wszedł Sławek.
- Cześć.
- Cześć... suche, drętwe, to wróg, nie będę się przymilać, zresztą on wie...
- Słuchaj, chodź na chwilę, mam słówko.... powiedział.
- Ok. Wyszliśmy do sieni.
- A więc, zaczął, wyszło trochę inaczej niż się umawialiśmy, ale nic na to nie poradzę, taki jestem, tak traktuję kobiety, nie wiedziałem, że tak na mnie podziała...
- Nie wiedziałeś...?
- Nie, no może... ale ja o czymś innym, sytuacja jest taka, że twoja żona jest w pewnym sensie teraz moją kobietą i muszę o nią dbać i przepraszam, ale nie możesz jej bić... i przyjebał mi z liścia.
-O kurwa, ty... ty...
- Uspokój się, jesteśmy kwita, po prostu nie bij jej więcej i nie krzycz na nią, może jeszcze tego nie rozumiesz, ale kobiety są inne, a ty sobie z nią nie radzisz, nie twoja wina, ona jest po prostu inną klasą niż ty.
Spojrzałem się na niego, poniżył mnie w moim domu, odbiera mi żonę...i jest chamem, którego muszę tolerować, jest lisem, którego sam wpuściłem do kurnika. Milcz, milczenie jest złotem, nie daj poznać po sobie, dzwonek wariował, odwróciłem się i poszedłem do dzieci.
Po 30 min weszła Kasia i zapytała się czy przyjdę na film. Poszedłem.
Moja nawet się nie spojrzała, szampana już końcówka, siedzieli razem na kanapie, on w środku, dziewczyny po bokach, jego przytulona, moja jakby nie, ale zdążyłem zauważyć jego rękę na jej biodrze i pośladku. Usiadłem się w fotelu i nic nie pamiętam z filmu. Tak gdzieś w połowie moja się pyta...
- Kto chce drinka ?
- Poprowadzisz Kasiu ?
- Oczywiście.
- To ja chętnie, whisky z lodem, powiedział, pomogę ci...
I razem wyszli do kuchni. Siedziałem skulony w fotelu, Kasia coś tak gadała, nie wiem co, a oni coś długo zabawiali się... Przyszli. Ewidentnie prowadził ją z ręką na tyłku, a ona go lekko obejmowała. Włosy już potargane, a sukienka z tyłu całkiem zmiętolona. Kasia nic, jakby ślepa.
Film doleciał.
- Zbieramy się, Kasiu odpal brykę, powiedział rzucając jej kluczyki. A ty mnie odprowadź słoneczko...
Kasia poleciała bez pożegnania, a oni objęci poszli do przedpokoju, on trzymała rękę na jego pośladku i bez skrępowania całowali się w pełnym świetle. Nie chciałem patrzeć, ale to było silniejsze. Wstrętny widok, a jednak tak cudowny, że stanął mi w sekundę. A jednak ból zwyciężył, odwróciłem się i poszedłem sprzątać po jego drinku.
Noc, tak jak i kolejne, osobno.
Minął tydzień, dość spokojnie, wieczorem w piątek oznajmiła mi, że Sławek zaprosił nas na wycieczkę do lasu i nad jezioro. Wszystkich, mnie i dzieci. Chłopcy szaleli, Sławek, to przecież ulubiony wujek.
Sobota rano rozwałka, ale na 11 byliśmy gotowi. Przyjechał. Otworzyłem.
- Wszystko gra ?
- Oczywiście.
I wtedy moja wyszła z pokoju.
Odwalona w satynową wiśniową sukienkę, do kolan, na szyi perły, chyba rajstopy, szpilki. Oczywiście i ja i Sławek zauważyliśmy brak stanika, bo jej dość duże piersi mocno się kołyszą, a brodawki zawsze stoją, a przy podnieceniu to jeszcze bardziej. Niestety była podniecona. Tak emanowała seksem, taką aurą, że Sławek aż jęknął, a ja stałem wbity w ziemię jak pies. Moja nie jedzie do lasu, ona jedzie na pierdolenie, bez dwóch zdań.
- Zajebiście wyglądasz suczko...
- Wiem.
Gdy przeszła obok niego trzasnął ją w tyłek, a ona ani nie jęknęła, tylko się jeszcze bardziej uśmiechnęła.
Oczywiście ja siedziałem z tyłu z dziećmi, a oni, jakby nas nie było w ogóle. Tylko rozmawiali ze sobą, dotykali się rękoma, Sławek ją muskał, śmiali się, raz nawet na mocnym zakręcie ona tak przysunęła się do niego, że się pocałowali. I wtedy dostałem nieoczekiwanie w łeb, bo mój synek 3 letni cichutko, jakby do siebie, powiedział,--- a mamusia całuje się z wujkiem--- Nikt nie słyszał, bo muzyka głośna, nikt... tylko ja...czyli nadal nikt.
Dojechaliśmy, okazało się że on ma tam domek, przy samym jeziorze. ********* od razu do wody, więc ja za mini, już wiem, opiekunka do dzieci za darmo. Dookoła cisza, żadnych ludzi...
- Pusto tu, powiedziałem.
- Naokoło, jezioro i gdzieś z 3 hektary lasu jest nasze, powiedział, nikogo tu nie będzie.
Zajebiście, pusty las, pusty domek, i frajer z dziećmi, trudno. Moja wystawiła ciasteczka, rozłożyła koc, dała picie dla chłopców i powiedziała...
- My ze Sławkiem idziemy się trochę przejść... a ty pilnuj dzieci, szczególnie nad wodą...
Zaczęło się, spodziewałem się, może nie tak szybko, smutnym wzrokiem doprowadzałem ich i gdy jeszcze widziałem ich dość dobrze, bo szli ****ą, moja jednym ruchem przez głowę zdjęła sukienkę, ja pierdolę, co ona robi, rzuciła ją na bok i stojąc nago w samych pończochach, z gołymi piersiami, gołą cipą, ze sznurem pereł, podeszła kołysząc biodrami i przytuliła się cała do niego.
On ją pocałował, coś powiedział, moja się obróciła. Jezu, jakie ona ma cudownie idealne ciało, jej wielkie piersi, pełne biodra, wspaniałe mocne nogi, jaka ona jest bardzo kobieca. Ten widok zapamiętam do końca życia. Uzmysłowiłem sobie nagle jak bardzo mi jej brakuje. Moja jest dość wysoka, nie gruba, ale po dwóch ciążach, chociaż brzuch ma nadal płaski, bo rodziła naturalnie, kilka kilogramów jej zostało, A że ma idealnie proporcjonalne ciało odłożyły się one na piersiach, udach i biodrach, a talia nadal jak u osy. Wenus, po prostu piękność.
Oj tak, na pewno zapamiętam, bo Sławek wyciągnął ze spodni kutasa, a moja klęknęła i zaczęła mu obciągać. Byli nie aż tak daleko, więc widziałem, jak on stał w rozkroku, mocno, pewnie, trochę zasłaniał sobą. ale ruch jego rąk mówił za siebie, jebał jej usta ostro. Podniecenie walnęło mi i zazdrość, bo jak mi kiedyś obciągała, to tak delikatnie, tak nijako, musiałem zawsze skończyć ręką, bo ona nie umiała.
A Sławek jechał ją mocno, jej głowa kiwała się jak piłka, nawet to było śmieszne, ale jak zaczął jęczeć to nawet ja usłyszałem, że dochodzi. Widok był nieziemski, ostatnie spojrzenie na dzieci, bawią się w piasku obok, wyciągnąłem kutasa i patrząc jak moja klęczy przed samcem i mu obciąga, jak on dociska jej głowę i wrzeszczy, to się spuściłem... jaki wstyd... ale było mi tak dobrze, że nawet nie musiałem na nich patrzeć.
Po 10 min wrócili, ubrana, jakby nic się nie stało, pewnie nawet nie zauważyli, że widziałem wszystko. W duchu przeklinałem swoje poniżenie i zarazem dziękowałem, że los pozwolił mi doświadczyć tego wspaniałego widoku i uczucia. Zawsze tego pragnąłem, widzieć ukochaną z kutasem obcego w buzi, a jej popis był pierwszą klasą. Nawet byłem dumny, że moja jest tak piękną kobietą, że zadowala się jak suka, idzie do lasu obciągać jak świadoma swej wartości kurwa.
Jeszcze jedno spojrzenie na jej twarz, czysta, połknęła, jemu tak... odlot. Nie wiem, czy ma miłość będzie dość silna, ale zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę moja miłość mnie upadla. Jak zbok zlewałem się przy dzieciach, na piasek, patrząc na ukochaną obejmującą ustami innego kutasa.
- Może się poopalamy, moja rzekła... ?
- Taki jest plan, odparł Sławek.
- To jak idę się przebrać.
On rozebrał się przy mnie. Tak, i wtedy dotarła do mnie następna prawda. Jest gość dobrze zbudowany, wyższy od mnie o 5 cm, czyli jakieś 185, no i kilka kilogramów, pewnie dobija do 100. Bo waga jest moją gorączką, ważę 74 km, przy 180 i wyglądam chudo. Nigdy nie ćwiczyłem, więc nie ma czego oglądać. Moja wielokrotnie śmiała się, z moich żeber, a gdy wychodziłem do ogrodu bez koszulki, to wołała abym uważał na bezdomne psy. Ciekawe, czy to też było powodem jej oddalenia, patrząc na Sławka, teraz już wiem, że tak.
Nie był idealny, bo brzuszek mu wystawał, ale do mnie wyglądał jak bóg. I wtedy wyszła moja z domku. Tylko w dolnej części stroju, bez stanika. Kurwa. Ja się dziś wykończę, niby tego chciałem, ale co za dużo... serce tak mi waliło, że słyszałem je w uszach.
- Co za piękny widok kochanie ...powiedział Sławek.
Kochanie ??? To jest moje kochanie...
- No właśnie kochanie, powiedziałem...
- Daruj sobie, syknęła...
- Nasmarujesz mnie Sławku...
- Oczywiście, z przyjemnością.
Ma rację, widok jak smarował olejkiem jej piersi, uda i pośladki, jak brodawki krzyczały, jak mała plamka wilgoci pojawiła na jasnych majteczkach między udami, tak, to naprawdę piękny widok. Położył się obok i leżeli tak trzymając się za ręce. Po 10 min, wstał i powiedział, że idzie pływać. I popłynął na środek jeziora, a mnie znowu zakuło, bo ja nie umiem pływać i moja to wie. Jednak cienias, chudy, marna pierdoła. Nie zaczynam się użalać nad sobą, ale zaczynam ją rozumieć. Inna klasa. Fact.
Gdy wychodził z wody to wyglądał jak Apollo, mięśnie napompowane, moja podniosła się, chwyciła ręcznik i zaczęła go wycierać. Kurwa. Gdy dojechała do bioder, powiedziała z mostu...chodź mnie wypierdol, bo nie mogę już wytrzymać. On bez słowa klepnął ją w pośladek i powiedział - zawsze i wszędzie. I poszli do domku, drzwi nie zamknęli, a że moja głośno oznajmia swoje orgazmy, niedługo byłem świadkiem, pierwszego, d**giego, trzeciego... Cudownie, ale nie stanął mi tym razem. Dzieci, tylko one mi zostały. Po jakimś czasie, przy ciszy, wtuliły się we mnie i pozasypiały. Siedziałem tak na plaży i mocno zastanawiałem się nad życiem.
A oni zaczęli na nowo...
Nagle z zarośli wyszedł rybak, nikogo nie ma ?
- Jest Sławek ?
- Jest, ale zajęty.
- A czym, mam ryby.
- Jakby tu panu powiedzieć, a co tam, pierdoli mi żonę.
- Coś słyszę, a ci biedaku zostały tylko dzieci ?
- Tak, całe szczęście w tym nieszczęściu.
- Nie martw się, ile tu już dziewczyn było, przychodzą i odchodzą, i ona znudzi mu się, znam go, chociaż mężatkę przy mężu to brzydko. Robi się coraz gorszy, a powiem ci dzieciaku, że los jest nierychliwy, ale dość sprawiedliwy. Miałem podobną sytuację z moją żoną, poszła za majątkiem do młynarza, i gdybym nie miał żadnego hobby, to by zwariował. Dzieci to za mało, szybko dorastają, znajdź sobie coś, co pochłonie cię bez reszty, jak mnie ryby, oderwiesz się od kłopotów, a powiem ci prawdę o życiu, baby nie są najważniejsze, są głupie i wredne. Młynarz umarł już ****** temu, słyszysz ironię losu ?
- Pójdę, bo chyba się nie doczekam.
I poszedł, a ja zostałem i słuchałem jak Sławek wali moją od tyłu, bo tylko plask, plask. Trwało to jeszcze z 30 min z przerwami ciszy. A potem mocno się zdziwiłem, gdy usłyszałem...
- Nadstaw ryja suko i wszystko połykaj...
Oooo !!! Pełna kultura z jego strony, nadstaw ryja, ha ha, zacząłem się śmiać, ja nigdy nie odezwałbym się tak do niej. Mówiła Pan ??? Nowy Pan... to pewnie i nowe porządki. Cisza...już po...
Wyszli po 20 min, ubrani...
- Wracamy, ale ty prowadzisz, bo jestem po 3 piwach.
- Ok, zebraliśmy się, moja zmęczona usiadła się z tyłu, a on z przodu. Fakt, 2 letni mercedes prowadzi się lepiej niż ********* Audi. Po dojechaniu, o dziwo, gdy wyszliśmy on odjechał bez słowa, bez pocałunku. Super, ona poszła od razu spać, a ja z dziećmi, normalka.
7年前