Moja żona i Sławek. 4
Na d**gi dzień cisza, rano porządki z dziećmi, ona prawie nie wychodziła z pokoju, nakarmiłem, pobawiłem, miałem lżejszy dzień w pracy, więc nie poszedłem. ********* to cudowna sprawa, ufne, szczęśliwe, radosne, dają takiego kopa energii że można żyć. Myślałem o słowach rybaka, jakie tu hobby sobie wymyślić i nagle olśnienie, jedyną rzeczą, którą robiłem w swoim życiu, to znaczy w szkole, było bieganie. I miałem dość dobre wyniki, radość i przyjemność, na jakiś tam zawodach szkolnych byłem 8. A może tak pobiegać, przypomnieć sobie, jest myśl.
Moja wyszła i poszła do kuchni. Ha.
- Co chcecie na obiad ?
O zdziwienie, przypomniała sobie o rodzinie ?
- Będą schabowe... zrobisz ziemniaki ?
Normalne, zawsze tak jest, potrafiła zaprosić rodziców na obiad, a zawsze kończyło się tak, że to ja robiłem schabowe.
I w tym momencie zadzwonił jej telefon. Stała w kuchni przy oknie, my w drodze, bałagan... odebrała.
- Tak Sławku... tak... nie... ja nie wiem, tak chcę... teraz ? Dobrze, już wychodzę.
Cholera, nie tak miało być, nie tak. Bez słowa poszła do pokoju i nagle olśnienie... chwyciłem swój telefon, włączyłem dyktafon, miałem dużą kartę i schowałem go do jej torebki. Uff, ale ciśnienie skoczyło. W tej chwili wyszła i bez słowa odeszła...do niego, właśnie zajechał. Coś było nie tak, oczy jakby przestraszone, lekko zgarbiona, ręce trzęsące, kto jej nie zna lepiej niż ja. Kroi się coś.
Dwie godziny, ciężkie...gdy weszła do domu, to ja się zdenerwowałem, jak wyciągnąć telefon ? Na szczęście polożyła torebkę w przedpokoju i poszła do łazienki. Ale mnie zżera ciekawość, ale muszę poczekać do wieczora, aż położę dzieci i wtedy pójdę do piwnicy. Jak czas wolno leci gdy się śpieszysz.
Nareszcie, poszedłem w najdalszy kąt i włączyłem...
- Witaj kochanie, moja...
- Niech dojadę... i cisza przez 5 min.
Mieszkamy na peryferiach miasta, więc 5 min to np już las.
- Mogę cię przeprosić ?
- Posłuchaj, jak bardzo chcesz się uniezależnić o niego ?
- Bardzo.
- Załatwiłem ci robotę u ojca, dostaniesz 5 koła, wiesz o tym, pasuje...
- Tak.
- Więc kurwa co ty odpierdalasz, co to za fochy wczoraj, posłuchaj szmato, przyszłaś do mnie podjarana jak niewyżyta suka, wziąłem cię, bo mi się podobasz, sama chciałaś, ale na moich warunkach. Na takiego kutasa to mam chętne na zawołanie, ale ty mnie podniecasz, masz to coś co mi pasuje, i do kurwy nędzy nie spierdol tego.
- Ale Sławku...
- Zamknij mordę, ja mówię, twój PAN. Nie Sławku, tylko Panie i się ucz. Ja jestem dla ciebie wszystkim, co mówię - robisz, ubierasz się jak ja tego chcę, jesteś na każde zawołanie, będę cię pierdolić tylko wtedy, kiedy ja tego będę chciał, nie ty. Nigdy mi nie odmówisz, choćby nie wiadomo co, zresztą zrozumiesz. Myślisz, że Kasia jest kim... jest taką samą suką jak ty. Nie podoba się to biorę nową. Ty masz to szczęście, że jesteś idealna, masz piękne ciało, niesamowicie mnie podniecasz, twoja cipka bez problemu mnie przyjmuje, pewnie dlatego, że rodziłaś, to też mnie podnieca, że jesteś matką, jesteś zmysłowa, inteligentna, mądra, pragnąłem cię od chwili, gdy cię zobaczyłem, długo przed twym ślubem z nim. Po co ty za niego wyszłaś... nieważne. Teraz jest nasz czas, możemy dać sobie szczęście, ale ja mam zasady i ich nie zmienię.
Będziesz moją sunią, nigdy się nie sprzeciwisz, zrobisz wszystko, pamiętaj wszystko, o co cię poproszę, albo powiem. Będziemy szaleć za sobą, kochać się, zrobię z ciebie boginię, będę cię wielbić, a jak się dorobisz, a nie będę żałować, to odejdziesz od niego, załatwię prawnika, puścimy go z torbami.
- Decyzja.
- Tak.
- Co tak ?
- Tak Panie...
- No...nie martw się, będzie dobrze, jesteś moją suką i niech ta myśl cię nigdy nie opuszcza. Ja dbam o swoje suki.
- Panie...
- Tak suniu...
- Czy Kasia jest wyżej ode mnie, czy na równo...
- Na razie wyżej, ale jesteś pojętna i bardziej mi się podobasz, nie wykluczone, że kiedyś zostaniesz jedyna. Ona zaczyna mieć fochy, a to dobrze nie wróży, ponadto mimo wszystko jej cipka jest za mała i często narzeka, ja też nie lubię być obtarty, ty natomiast jesteś od razu mokra, a lubię kobiety, które mają chętne cipki. Dobra, wyjdź i rozbieraj się do naga, obciągniesz mi, lubię na ciebie patrzeć ... wiesz gdzie kończę ?
- Tak, zawsze wszystko połknę...
- Chyba, że będę chciał się zlać do ciebie. Jako suka jesteś moim pojemnikiem na spermę, nigdy niczego nie zmarnuj, nawet z cipy będziesz wylizywać i połykać, sperma Pana to rzecz święta, pamiętaj. Ale przeważnie będziesz połykać, jak powiem, że leję to zawsze otwierasz pysk i liżesz, aż sam przestanę chcieć.
- Dobrze Panie...
O cholera, zanosi się na ostrą jazdę, ona naprawdę chce mnie zostawić, i pewnie będzie chciała wziąć dzieci... jak jej kurwa dam, zabiję, jak trzeba będzie.
- Mlask, mlask...nie miałem nastroju tego słuchać, przejechałem trochę...
- I jeszcze techniczne sprawy...
- Tak Panie.
Dźwięk walnięcia z liścia...
- To kara za wczoraj, będziesz nieposłuszna to będzie kara, albo rozstanie.
- Masz zrobić kilka rzeczy, po pierwsze czasami lubię rżnąć w dupę, więc masz być czysta na zapas, po d**gie przekłujesz sobie lewy sutek, powiem gdzie i jak, ponadto zafarbujesz się na rudo, mam słabość do tego koloru i zmienisz garderobę, koniec z tymi szmatami. Na spotkania nasze będziesz ubierać się tak jak ja cię ubiorę, zrozumiesz...
- Oczywiście Panie...przepraszam.
- I najważniejsze, nigdy już, ale nigdy nie dasz dupy twojemu mężowi.
I tu moje ciało zareagowało dziwnie, stanął mi, chyba ten przekłuty sutek, powinienem być wkurwiony, będzie ją rżnął w dupę, a mi nigdy nie dała i nigdy już nie da, a jednak kutas stał, wykorzystałem to. Kurwa mać, odejdzie, odbierze dzieci i tyle po rodzinie. Siedziałem w piwnicy i myślałem. Straciłem żonę, straciłem kumpla, bo to świnia, stracę wszystko, jak z nimi walczyć, no jak ?
Całej nocy nie spałem, rano gdy wstała zapytałem się, czy możemy porozmawiać ?
- O co chodzi ?
- Posłuchaj, przemyślałem naszą sytuację, tak bardzo cię kocham, że już nigdy nie podniosę na ciebie głosu ani ręki. Nie będę w ogóle wtrącać się do twojego życia, możesz robić co chcesz, wychodzić ze Sławkiem w każdej chwili, możecie to robić nawet u nas w domu, tylko nie przy dzieciach, bo już Dawidek pytał się, dlaczego całujesz wujka. Będę pomagać ci, zawozić do niego, czy gdziekolwiek, na zakupy, wszędzie, będę zajmować się dziećmi, jak pójdziesz do pracy, moja mama nam pomoże, nikomu nigdy ani słowa nie powiem i nigdy nie będę miał o nic pretensji.
Proszę tylko o spokój w domu, przy dzieciach, aby ich nie skrzywdzić, będę bardzo się starać, nie zawiodę ciebie.
Zapowietrzyła się trochę, zdziwiła i po chwili odrzekła...
- Ok, na razie niech tak będzie.
Zgodziła się, a ja już miałem plan, upiekę dwie pieczenie, a może i trzy na jednym ogniu.
Poszła do pracy, ja z dziećmi, mama pomagała na kilka godzin, gdy byłem w pracy i zaczęło się układać. Musiałem nauczyć się prać i powiem, że to jedna z najprzyjemniejszych rzeczy. A właściwie to pranie jej rzeczy, rajstop, majtek i sukienek oblepionych spermą. Poniżenie, ale moja przyjemność. Po cichu założyłem w domu 3 kamerki, lapka w piwnicy i czekałem na okazję.
W sobotę padła komenda - jedziemy do galerii, ale do dużego miasta, z dziećmi, ok.
Sławek przyjechał i wszyscy jedziemy, jest wesoło, przyjemnie.
Gdzieś tak w połowie drogi, Sławek skręcił do lasu...
- Wyjdź suniu...
Moja wyszła, a on pochylił ją z prawej strony samochodu na przedni błotnik i maskę, podciągnął sukienkę, ściągnął majki z zasadził w cipę. Kurwa, nie przy dzieciach miało być. Ta jęczy, raz tylko się spojrzała w moją stronę i było to spojrzenie jej zadowolenia i pogardy dla mnie... Uśmiech poniżenia, a mi stanął, szczególnie, gdy zaczął jeszcze ściskać jej piersi, oczywiście bez stanika, ale dzieci pytają się, co mamusia robi ?. Odpowiedziałem, że Sławek jej rozciera plecy, bo ją bolą od za długiej jazdy. Gdy nagle zniknęła wiedziałem, że przyjmuje jego spermę do gardła. Skończyli. Wsiedli.
- Dziękuję Panie, ale to było dobre, takie znienacka, lubię... Sławek ani słowa.
W galerii poszli, jakby byli sami, bez nas...po co nas wzięli, po co im balast, jeszcze nie wiedziałem ? Zachowywali się jak małżeństwo, my za nimi, a oni po bieliznach, po ciuchach. Całowali się, przytulali, on bardzo często trzymał ją za pośladek, ona się obcierała, była podniecona, świat nie istniał, my nie istnieliśmy. Na koniec poszli do sexshopu. Musiałem z dziećmi lawirować, aby nie było niepotrzebnych pytań. Wyszli po 20 min i szok. Ona miała założoną obrożę na szyi. Ładną, elegancką, ale kurwa przy ludziach. Ona wpatrzona w niego jak w obraz, wisiała na min przyklejona. Poszliśmy na lody , ciastka, jedzenie. Ludzie, szczególnie mężczyźni patrzyli się na nią jak na ...wiadomo. Po wszystkim jazda do domu. Ta cały czas gada, jakie to fajne ciuchy, że nie może się doczekać, cały czas dotykała obrożę...********* zasnęły... o ona do niego...
- Bardzo chętnie się odwdzięczę, nawet teraz Panie...
- Taki jest plan.
I moja wyłuskała jego kutasa i zaczęła obciągać w czasie jazdy.
- Może chociaż staniesz, nie chcę wylądować w rowie z dzieciakami.
- Taki jest plan. Zjechał, stanął normalnie przy drodze...
- Wychodzimy.
Ona wyskoczyła od razu, a Sławek odwrócił się do mnie i powiedział...
- To dla ciebie, abyś wiedział, co teraz jest moje.... i ciało i dusza...
Wyszedł, wziął ja za rękę i przy ulicy, co prawda w polu, przed samochodem, w pełnych światłach, wyciągnął kutasa i stanął w rozkroku. Moja się spojrzała w moja stronę, naśliniła dłoń, klęknęła i zaczęła obciągać. On docisnął jej głowę, potem wyciągnął, pocałował i powiedział... wszystko do gardła... Boże co za piękny widok, i te motyle w brzuchu... Pierwszy raz zupełnie przy mnie, bez wstydu, jakbym nie istniał. A ja, o dziwo, poczułem się jakbym oglądał film, piękny, bo z udziałem mojej ukochanej żony. Wiele uczuć mieszało się w mojej głowie, ale zwyciężało to między nogami. Życie. Kilka przejeżdżających samochodów zatrąbiło, ale na nich to nie robiło wrażenia. Gdy się spuszczał też patrzył się w moją stronę, a moja celowo tak się oblizała, że musiałem widzieć. Marzenie sięgało bruku, ale obraz wart wszystkiego.
Gdy weszli moja powiedziała...
- Nigdy tego nie zapomnę Panie... jeszcze mi dobrze...
- Nie musisz pamiętać suniu, to dopiero preludium...
- Mogę sobie dogodzić ?
- Nie. Nie dziś...masz czekać na mnie...
- Tak Panie.
Cholera, Panie i Panie, zakochana jak szczeniara, zaczynała mnie wkurwiać, matka 2 dzieci, żona, a daje dupy na lewo i prawo, prawie przy obcych. Na cudownym obrazie pojawiała się rysa, jeszcze wtedy nie wiedziałem, że doprowadzi do pęknięcia wszystkiego. Podniecenie to jedno, marzenie d**gie, a zawsze na końcu jest tylko życie.
Moja wyszła i poszła do kuchni. Ha.
- Co chcecie na obiad ?
O zdziwienie, przypomniała sobie o rodzinie ?
- Będą schabowe... zrobisz ziemniaki ?
Normalne, zawsze tak jest, potrafiła zaprosić rodziców na obiad, a zawsze kończyło się tak, że to ja robiłem schabowe.
I w tym momencie zadzwonił jej telefon. Stała w kuchni przy oknie, my w drodze, bałagan... odebrała.
- Tak Sławku... tak... nie... ja nie wiem, tak chcę... teraz ? Dobrze, już wychodzę.
Cholera, nie tak miało być, nie tak. Bez słowa poszła do pokoju i nagle olśnienie... chwyciłem swój telefon, włączyłem dyktafon, miałem dużą kartę i schowałem go do jej torebki. Uff, ale ciśnienie skoczyło. W tej chwili wyszła i bez słowa odeszła...do niego, właśnie zajechał. Coś było nie tak, oczy jakby przestraszone, lekko zgarbiona, ręce trzęsące, kto jej nie zna lepiej niż ja. Kroi się coś.
Dwie godziny, ciężkie...gdy weszła do domu, to ja się zdenerwowałem, jak wyciągnąć telefon ? Na szczęście polożyła torebkę w przedpokoju i poszła do łazienki. Ale mnie zżera ciekawość, ale muszę poczekać do wieczora, aż położę dzieci i wtedy pójdę do piwnicy. Jak czas wolno leci gdy się śpieszysz.
Nareszcie, poszedłem w najdalszy kąt i włączyłem...
- Witaj kochanie, moja...
- Niech dojadę... i cisza przez 5 min.
Mieszkamy na peryferiach miasta, więc 5 min to np już las.
- Mogę cię przeprosić ?
- Posłuchaj, jak bardzo chcesz się uniezależnić o niego ?
- Bardzo.
- Załatwiłem ci robotę u ojca, dostaniesz 5 koła, wiesz o tym, pasuje...
- Tak.
- Więc kurwa co ty odpierdalasz, co to za fochy wczoraj, posłuchaj szmato, przyszłaś do mnie podjarana jak niewyżyta suka, wziąłem cię, bo mi się podobasz, sama chciałaś, ale na moich warunkach. Na takiego kutasa to mam chętne na zawołanie, ale ty mnie podniecasz, masz to coś co mi pasuje, i do kurwy nędzy nie spierdol tego.
- Ale Sławku...
- Zamknij mordę, ja mówię, twój PAN. Nie Sławku, tylko Panie i się ucz. Ja jestem dla ciebie wszystkim, co mówię - robisz, ubierasz się jak ja tego chcę, jesteś na każde zawołanie, będę cię pierdolić tylko wtedy, kiedy ja tego będę chciał, nie ty. Nigdy mi nie odmówisz, choćby nie wiadomo co, zresztą zrozumiesz. Myślisz, że Kasia jest kim... jest taką samą suką jak ty. Nie podoba się to biorę nową. Ty masz to szczęście, że jesteś idealna, masz piękne ciało, niesamowicie mnie podniecasz, twoja cipka bez problemu mnie przyjmuje, pewnie dlatego, że rodziłaś, to też mnie podnieca, że jesteś matką, jesteś zmysłowa, inteligentna, mądra, pragnąłem cię od chwili, gdy cię zobaczyłem, długo przed twym ślubem z nim. Po co ty za niego wyszłaś... nieważne. Teraz jest nasz czas, możemy dać sobie szczęście, ale ja mam zasady i ich nie zmienię.
Będziesz moją sunią, nigdy się nie sprzeciwisz, zrobisz wszystko, pamiętaj wszystko, o co cię poproszę, albo powiem. Będziemy szaleć za sobą, kochać się, zrobię z ciebie boginię, będę cię wielbić, a jak się dorobisz, a nie będę żałować, to odejdziesz od niego, załatwię prawnika, puścimy go z torbami.
- Decyzja.
- Tak.
- Co tak ?
- Tak Panie...
- No...nie martw się, będzie dobrze, jesteś moją suką i niech ta myśl cię nigdy nie opuszcza. Ja dbam o swoje suki.
- Panie...
- Tak suniu...
- Czy Kasia jest wyżej ode mnie, czy na równo...
- Na razie wyżej, ale jesteś pojętna i bardziej mi się podobasz, nie wykluczone, że kiedyś zostaniesz jedyna. Ona zaczyna mieć fochy, a to dobrze nie wróży, ponadto mimo wszystko jej cipka jest za mała i często narzeka, ja też nie lubię być obtarty, ty natomiast jesteś od razu mokra, a lubię kobiety, które mają chętne cipki. Dobra, wyjdź i rozbieraj się do naga, obciągniesz mi, lubię na ciebie patrzeć ... wiesz gdzie kończę ?
- Tak, zawsze wszystko połknę...
- Chyba, że będę chciał się zlać do ciebie. Jako suka jesteś moim pojemnikiem na spermę, nigdy niczego nie zmarnuj, nawet z cipy będziesz wylizywać i połykać, sperma Pana to rzecz święta, pamiętaj. Ale przeważnie będziesz połykać, jak powiem, że leję to zawsze otwierasz pysk i liżesz, aż sam przestanę chcieć.
- Dobrze Panie...
O cholera, zanosi się na ostrą jazdę, ona naprawdę chce mnie zostawić, i pewnie będzie chciała wziąć dzieci... jak jej kurwa dam, zabiję, jak trzeba będzie.
- Mlask, mlask...nie miałem nastroju tego słuchać, przejechałem trochę...
- I jeszcze techniczne sprawy...
- Tak Panie.
Dźwięk walnięcia z liścia...
- To kara za wczoraj, będziesz nieposłuszna to będzie kara, albo rozstanie.
- Masz zrobić kilka rzeczy, po pierwsze czasami lubię rżnąć w dupę, więc masz być czysta na zapas, po d**gie przekłujesz sobie lewy sutek, powiem gdzie i jak, ponadto zafarbujesz się na rudo, mam słabość do tego koloru i zmienisz garderobę, koniec z tymi szmatami. Na spotkania nasze będziesz ubierać się tak jak ja cię ubiorę, zrozumiesz...
- Oczywiście Panie...przepraszam.
- I najważniejsze, nigdy już, ale nigdy nie dasz dupy twojemu mężowi.
I tu moje ciało zareagowało dziwnie, stanął mi, chyba ten przekłuty sutek, powinienem być wkurwiony, będzie ją rżnął w dupę, a mi nigdy nie dała i nigdy już nie da, a jednak kutas stał, wykorzystałem to. Kurwa mać, odejdzie, odbierze dzieci i tyle po rodzinie. Siedziałem w piwnicy i myślałem. Straciłem żonę, straciłem kumpla, bo to świnia, stracę wszystko, jak z nimi walczyć, no jak ?
Całej nocy nie spałem, rano gdy wstała zapytałem się, czy możemy porozmawiać ?
- O co chodzi ?
- Posłuchaj, przemyślałem naszą sytuację, tak bardzo cię kocham, że już nigdy nie podniosę na ciebie głosu ani ręki. Nie będę w ogóle wtrącać się do twojego życia, możesz robić co chcesz, wychodzić ze Sławkiem w każdej chwili, możecie to robić nawet u nas w domu, tylko nie przy dzieciach, bo już Dawidek pytał się, dlaczego całujesz wujka. Będę pomagać ci, zawozić do niego, czy gdziekolwiek, na zakupy, wszędzie, będę zajmować się dziećmi, jak pójdziesz do pracy, moja mama nam pomoże, nikomu nigdy ani słowa nie powiem i nigdy nie będę miał o nic pretensji.
Proszę tylko o spokój w domu, przy dzieciach, aby ich nie skrzywdzić, będę bardzo się starać, nie zawiodę ciebie.
Zapowietrzyła się trochę, zdziwiła i po chwili odrzekła...
- Ok, na razie niech tak będzie.
Zgodziła się, a ja już miałem plan, upiekę dwie pieczenie, a może i trzy na jednym ogniu.
Poszła do pracy, ja z dziećmi, mama pomagała na kilka godzin, gdy byłem w pracy i zaczęło się układać. Musiałem nauczyć się prać i powiem, że to jedna z najprzyjemniejszych rzeczy. A właściwie to pranie jej rzeczy, rajstop, majtek i sukienek oblepionych spermą. Poniżenie, ale moja przyjemność. Po cichu założyłem w domu 3 kamerki, lapka w piwnicy i czekałem na okazję.
W sobotę padła komenda - jedziemy do galerii, ale do dużego miasta, z dziećmi, ok.
Sławek przyjechał i wszyscy jedziemy, jest wesoło, przyjemnie.
Gdzieś tak w połowie drogi, Sławek skręcił do lasu...
- Wyjdź suniu...
Moja wyszła, a on pochylił ją z prawej strony samochodu na przedni błotnik i maskę, podciągnął sukienkę, ściągnął majki z zasadził w cipę. Kurwa, nie przy dzieciach miało być. Ta jęczy, raz tylko się spojrzała w moją stronę i było to spojrzenie jej zadowolenia i pogardy dla mnie... Uśmiech poniżenia, a mi stanął, szczególnie, gdy zaczął jeszcze ściskać jej piersi, oczywiście bez stanika, ale dzieci pytają się, co mamusia robi ?. Odpowiedziałem, że Sławek jej rozciera plecy, bo ją bolą od za długiej jazdy. Gdy nagle zniknęła wiedziałem, że przyjmuje jego spermę do gardła. Skończyli. Wsiedli.
- Dziękuję Panie, ale to było dobre, takie znienacka, lubię... Sławek ani słowa.
W galerii poszli, jakby byli sami, bez nas...po co nas wzięli, po co im balast, jeszcze nie wiedziałem ? Zachowywali się jak małżeństwo, my za nimi, a oni po bieliznach, po ciuchach. Całowali się, przytulali, on bardzo często trzymał ją za pośladek, ona się obcierała, była podniecona, świat nie istniał, my nie istnieliśmy. Na koniec poszli do sexshopu. Musiałem z dziećmi lawirować, aby nie było niepotrzebnych pytań. Wyszli po 20 min i szok. Ona miała założoną obrożę na szyi. Ładną, elegancką, ale kurwa przy ludziach. Ona wpatrzona w niego jak w obraz, wisiała na min przyklejona. Poszliśmy na lody , ciastka, jedzenie. Ludzie, szczególnie mężczyźni patrzyli się na nią jak na ...wiadomo. Po wszystkim jazda do domu. Ta cały czas gada, jakie to fajne ciuchy, że nie może się doczekać, cały czas dotykała obrożę...********* zasnęły... o ona do niego...
- Bardzo chętnie się odwdzięczę, nawet teraz Panie...
- Taki jest plan.
I moja wyłuskała jego kutasa i zaczęła obciągać w czasie jazdy.
- Może chociaż staniesz, nie chcę wylądować w rowie z dzieciakami.
- Taki jest plan. Zjechał, stanął normalnie przy drodze...
- Wychodzimy.
Ona wyskoczyła od razu, a Sławek odwrócił się do mnie i powiedział...
- To dla ciebie, abyś wiedział, co teraz jest moje.... i ciało i dusza...
Wyszedł, wziął ja za rękę i przy ulicy, co prawda w polu, przed samochodem, w pełnych światłach, wyciągnął kutasa i stanął w rozkroku. Moja się spojrzała w moja stronę, naśliniła dłoń, klęknęła i zaczęła obciągać. On docisnął jej głowę, potem wyciągnął, pocałował i powiedział... wszystko do gardła... Boże co za piękny widok, i te motyle w brzuchu... Pierwszy raz zupełnie przy mnie, bez wstydu, jakbym nie istniał. A ja, o dziwo, poczułem się jakbym oglądał film, piękny, bo z udziałem mojej ukochanej żony. Wiele uczuć mieszało się w mojej głowie, ale zwyciężało to między nogami. Życie. Kilka przejeżdżających samochodów zatrąbiło, ale na nich to nie robiło wrażenia. Gdy się spuszczał też patrzył się w moją stronę, a moja celowo tak się oblizała, że musiałem widzieć. Marzenie sięgało bruku, ale obraz wart wszystkiego.
Gdy weszli moja powiedziała...
- Nigdy tego nie zapomnę Panie... jeszcze mi dobrze...
- Nie musisz pamiętać suniu, to dopiero preludium...
- Mogę sobie dogodzić ?
- Nie. Nie dziś...masz czekać na mnie...
- Tak Panie.
Cholera, Panie i Panie, zakochana jak szczeniara, zaczynała mnie wkurwiać, matka 2 dzieci, żona, a daje dupy na lewo i prawo, prawie przy obcych. Na cudownym obrazie pojawiała się rysa, jeszcze wtedy nie wiedziałem, że doprowadzi do pęknięcia wszystkiego. Podniecenie to jedno, marzenie d**gie, a zawsze na końcu jest tylko życie.
7年前