Noc z prostytutką
Między mną i moją żoną Anetą psuło się już od dawna. Z początku nie zauważałem tych delikatnych sygnałów, nierozwiązanych w odpowiednim czasie problemów, kwestii łóżkowych, aż było za późno. Oboje byliśmy bardzo zapracowanymi ludźmi – ja pracowałem jako programista w firmie produkującej gry wideo, ona była recepcjonistką w hotelu. Bywało, że mijaliśmy się w drzwiach – ja wracałem rano, po całej nocy przepisywania od nowa kodów, ona wychodziła do pracy, albo rano wracała z nocnej zmiany, i tak w kółko, czasami wiele dni. Pewnej niedzieli, gdy oboje byliśmy w domu, poprosiła mnie abym usiadł, wysłuchał jej i nie przerywał, póki nie skończy.
„Marek” - zaczęła niepewnie - „widzisz co się między nami dzieje?”
„Co się dzieje” - zapytałem, zaniepokojony jej tonem
„No właśnie o to chodzi” - odpowiedziała. „Nic się już nie dzieje. Chcę się rozwieść”
Zamilkłem zszokowany. Nie wiedziałem co powiedzieć.
„Masz kogoś?” - bardziej stwierdziłem, niż zapytałem
„Nie mam, i nie pytaj mnie o to, bo nie w tym rzecz kogo mam, ale kogo nie mam. Męża nie mam, to pewne” - odpowiedziała i wyszła. Słyszałem jak się ubiera i zamyka za sobą drzwi.
Kilka miesięcy trwała sytuacja, której podejmowałem desperackie próby naprawienia sytuacji. Aneta sprawiała wrażenie, jakby dała się przekonać, gdy pewnego dnia dostałem list polecony z wyznaczonym terminem sprawy rozwodowej. Cóż, pomyślałem, nie udało się.
Na rozprawę poszliśmy razem. Siedzieliśmy na korytarzu sądu w milczeniu, od czasu do czasu wymieniając zdawkowe zdania. Sama sprawa nie trwała długo – nie mieliśmy dzieci, a Aneta wnioskowała o rozwód bez orzekania o winie, bez alimentów. Obserwowałem przebieg rozprawy i nie potrafiłem wyjść ze zdziwienia, jakie to proste. Po wszystkim wróciliśmy do domu, już jako rozwodnicy. Odpaliłem komputer, i zacząłem przeglądać strony, ale nie potrafiłem się na niczym skupić.
„Jak się czujesz?” - zapytała nagle Aneta. Drgnąłem zaskoczony tym pytaniem, bo nie spodziewałem się objawów troski.
„Dziwnie, inaczej” - odpowiedziałem. „Jakbym nie brał udziału w tym wszystkim, tylko obserwował z boku”
„To już nie miało sensu” - odpowiedziała. „Mogę ci powiedzieć, że to nie tylko twoja wina, ja chciałam to zakończyć z różnych względów”
„Jakich?” zapytałem
„To nieważne” odparła, a potem ubrała się i wyszła.
Po rozwodzie w dalszym ciągu mieszkaliśmy razem, ale jako dwie osobno funkcjonujące jednostki, i o dziwo bez konfliktów. Chyba dotarło do mnie, że pewien rozdział w moim życiu został definitywnie zakończony. Zrezygnowałem z pracy w mojej firmie i zostałem wolnym strzelcem – pisałem programy dla zleceniodawców, znalezionych w internecie, pozycjonowałem strony i robiłem inne rzeczy, tym razem sprzed własnego domowego komputera. Miałem z tego niezły dochód, i sporo wolnego czasu. Aneta przychodziła i wychodziła z domu o róznych porach – ale nie dociekałem, bo w końcu nic nas już nie wiązało. Ja od czasu do czasu wychodziłem, spotykałem się ze znajomymi, lub zwyczajnie łaziłem bez celu.
Jednakże po paru tygodniach seksualnej abstynencji, natura upomnniała się o swoje. Poszły w ruch strony porno, różnego rodzaju pokazy na żywo, przy których masturbowałem się jak szalony. To jednak na dłuższą metę nie rozwiązywało sprawy. Potrzebowałem realnej kobiety. Zacząłem się więc kręcić po knajpach i klubach w nadziei na połów, niestety przez dłuższy czas żadna z bawiących się tam kobiet nie przypadła mi do gustu, mimo że milo mi się z nimi rozmawiało, a jeszcze lepiej bawiło.
Pewnego dnia siedziałem przy barze w nocnym klubie i sączyłem browara. W pewnym momencie ktoś zajął krzesło obok. Nie zwracałem uwagi, póki „ktoś” nie złożył zamówienia.
„Martini, wytrawne poproszę” - odezwał się aksamitny wręcz ociekający erotyzmem, kobiecy alt.
Piwo stanęło mi w przełyku. Przełknąłem, i odwróciłem głowę. Obok mnie siedziała pani, na oko po czterdziestce. Szybko przeleciałem oczami od góry do dołu i z powrotem. Ubrana była w białą bluzkę z dekoltem, ukazującym seksowny rowek pomiędzy sporymi piersiami i krótka, obcisłą spódniczkę, która odsłaniała nogi do połowy uda. Uchwyciła, moje taksujące spojrzenie i zapytała
„Chciał pan o cos zapytać?” - jej głos przelał mi się przez uszy, spłyną przez ciało w dół i napełnił kutasa pożądaniem.
„Chciałem zapytać, czego się pani napije, ale widzę że to już nieaktualne” odparłem, odzyskując kontrole nad sytuacją.
„ Wcale nie, nie uciekam stąd przecież, będzie miał pan jeszcze okazję” - uśmiechnęła się
„Świetnie, bo miałem w planie czekac aż pani dopije i zaproponować następnego” - wyszczerzyłem się w uśmiechu.
„Więc skończmy z paniowaniem i przejdzmy na ty” - powiedziała. „Mam na imię Łucja”
„Marek, miło mi” - przedstawiłem się. „Swoją ****ą to nieczęsto spotykane imię w dzisiejszych czasach”
„Bo i ja jestem raczej nie na czasie” - roześmiała się. „ Mogę spytać, ile masz lat?
„Dwadzieścia siedem” - odpowiedziałem.
„A ja czterdzieści pięć” - powiedziała swobodnie „A teraz masz szansę na ucieczkę” - dokończyła drinka, przyglądając mi się z figlarnym uśmieszkiem.
„ Zanim ucieknę, postawię ci następnego, a potem pójdziemy potańczyć” - powiedziałem
„To jest dobry plan na resztę wieczora” jej ciepły, niski głos mówił mi, że nie tylko na resztę wieczora, ale być może na resztę nocy.
Wyszliśmy na parkiet. Muzyka, którą serwował ten klub, wahała się od popularnych popowych przebojów przez rockowe przytulańce, aż po disco polo. W tańcu, Łucja była królową nocy, i dała mi poznać wszystkie zakamarki swego ciała, do których dane mi było dotrzeć rękami. Dawała się pieścić i dotykać bez zbędnej pruderii i widziałem, że sprawia jej to przyjemnośc. Byłem niemal pewien, że tę noc spędzimy razem, i miałem jej to zaproponować. W końcu zmęczeni, zasiedliśmy z powrotem przy barze, zamawiając colę z lodem.
Kontynuowaliśmy ten podniecający flirt, gdy podszedł do nas niespodziewanie mężczyzna w wieku Łucji i pocałował ją w usta.
„Jestem juz” powiedział. „pamiętasz, że jesteśmy umówieni?
„Pamiętam” - odpowiedziała. „ Marek, to jest mój mąż, Andrzej”
„Cześć” - powiedział Andrzej, wyciągając do mnie rękę.
Uścisnąłem jego dłoń, czekając na dalszy rozwój zdarzeń. Nie wiedziałem czego się spodziewać.
„Andrzej, chciałbym, aby Marek pojechał z nami” - powiedziała Łucja
„Więc lepiej zbierajmy się, bo się spóźnimy” - odpowiada mężczyzna
Zbieramy się więc i idziemy do samochodu. Gdzie jedziemy i po co? Nie wiem, ale idę za nimi.
Andrzej zasiada za kierownicą, a ja z Łucją na tylnym siedzeniu.
„Pewnie się zastanawiasz, gdzie się wybieramy?” - zapytała Łucja. „Od ponad roku jeździmy regularnie co tydzień do klubu dla dorosłych, wiesz jakiego, nie muszę ci nic tłumaczyć. Spotykamy się tam z paniami, panami, a dziś jesteśmy umówieni z dziewczyną, która jest naszą zdecydowaną faworytka od pierwszego spotkania . Nie tylko naszą zresztą, bo trudno się z nią umówić. Ja mam ochotę na ciebie a Andrzej sobie nie odpuści swojej ulubienicy, więc jedziemy razem. Mnie będziesz pieprzył, bo mam taką ochotę, ale ona sobie liczy za godzinę, także jeśli nabierzesz ochoty też na nią, licz się z wydatkami ”
Słuchając jej, czułem jak nabrzmiewający krwią kutas rozsadza powoli moje spodnie. Teraz za nic na świecie nie odpuściłbym sobie takiej przygody. W portfelu miałem około pięćset złotych, więc na podejście do tajemniczej nieznajomej byłem też przygotowany.
Klub znajdował się w okazałym domu za miastem. Musieli być tam rzeczywiście stałymi bywalcami, bo brama otworzyła się zaraz po tym, jak Andrzej przedstawił się przez domofon. Parking na podwórzu był niemal pełny.
Za drzwiami do domu, w szerokim przedpokoju urządzono szatnię, w której powitał nas osobnik o gabarytach małej ciężarówki. Spojrzał na mnie pytająco.
„Jest z nami, to nowy członek” - wyjaśnił Andrzej
„W porządku, wasza rekomendacja wystarczy” - odparł człowiek – ciężarówka, i odebrał nasze wdzianka. „Pokój czeka, ale wasza towarzyszka się spóźni. Powiadomię ją że czekacie jak tylko się zjawi”
„Nie ma problemu” - zaśmiała się Łucja. „Na pewno zabijemy jakoś ten czas”
„I dobrze” - pomyślałem - „bo za chwilę mi chuj pęknie, i wykrwawię się na śmierć”
W pokoju przeznaczonym dla nas panował półmrok. Andrzej usiadł w fotelu, zapalił papierosa, rozpiął spodnie i ujął swojego kutasa w dłoń.
„Zaczynaj, moja ****a” - powiedział. „Ja zaczekam”
Łucja podeszła do mnie i rozpięła mi spodnie. Opadły do kostek, a ona pociągnąła za gumkę od majtek. Mój kutas wystrzelił jak dzida.
„Nie potrzebujesz rozgrzewki” zaśmiała się i wzięła go do ust. Lizała językiem czubek, od czasu do czasu biorac głębiej do ust. Andrzej obserwował nas, z wolna walac swojego konia.
Obciągała po mistrzowsku. Wiedziała kiedy przyspieszyć, kiedy zwolnic, kiedy tylko dotykać językiem. Krązyłem po skraju orgazmu i wracałem z powrotem, i tak raz za razem. W końcu wypuściła go z ust, i wstała.
„Rozbierz mnie” - poleciła niecierpliwie
Szybko pozbyłem się bluzki i mini, ze stanika uwolniłem dwie wielkie jędrne piersi o dużych aureolach, zakończone sporymi, sztywnymi sutkami. Sam też uwolniłem się z resztek odzienia i przyssałem się do nich jak niemowle. Łucja sapnęła swoim miekkim altem, co przyspieszyło leniwe do tej pory ruchy ręki Andrzeja, a ja sięgnąłem pomiędzy jej nogi.
„Aaaachh, chaaachh” - wybrzmiało głośno z jej ust. Oderwałem się od jej sutków i zdjąłem majtki. Popchnąłem ją na łóżko i zanurzyłem między jej nogami. Powitał mnie gąszcz nieogolonej pizdeczki i zapach jej soków. Odnalazłem jej łechtaczkę, i zacząłem lizać.
„Maaraek, Maaarek, oooch” - zajęczała, a jej zabarwiony normalnie erotyzmem tembr głosu, ukazał swoje prawdziwe możliwości. Napaliłem się jeszcze bardziej, i wsadziłem jej palec wskazujący do cipki, a środkowy wcisnąłem w dupę, poruszając nimi w środku i liżąc jej łechtaczkę. Jęki jakie wydawała z siebie, były najpiękniejszą muzyka w moich uszach. W pewnym momencie zamilkła, wyprężyła się, a ja poczułem jak obie jej szparki zapulsowały, zaciśnięte na moich palcach.
„Maaa...aaach, taaak, chaaaa achhh, achhh, achh” - krzyczała ekstatycznie przy każdym skurczu orgazmu, a ja poczułem jej ciepłe soki i mocz na twarzy. Przekręciła się na łóżku i obróciła się, wypinając do mnie swój nieprawdopodobnie krągły tyłeczek.
„Teraz mnie ruchaj, pierdol mnie, mój słodki” - wyjęczała. „Powiedz mi kiedy będziesz kończył, zrobie ci finał między cyckami”
Wszedłem w nią gwałtownie, ponownie rozpoczynając symfonię achów i ochów. Pieprzyłem ją jakbym robił to po raz pierwszy. Byłem tak podniecony moją kochanka, że entuzjastycznego pierdolenia nie zakłóciło mi nawet pukanie do drzwi. Andrzej wstał i poszedł otworzyć, a ja wyskoczyłem z Łucji, która błyskawicznie odwróciła się, biorąc mojego kutasa między cyce i energicznie go tam masując.
Andrzej otworzył drzwi a w nich stanęła Aneta, moja była żona z rozdziawioną gębą patrząc , jak spuszczam się na obfity biust Łucji. Stała tak przez chwilę, póki Andrzej nie wziął jej za rękę i nie wprowadził do środka.
„Dobrze, że jesteś” - powiedział Andrzej - „Patrzenie na tą baraszkującą dwójkę było przyjemne, ale sam w końcu tezbym poruchał, a że moja żona znalazła partnera, postanowiłem zaczekać na ciebie. Poznajcie się, to...
„To Aneta, moja była żona” - dokończyłem. „Układanka zakończona, ostatni element na miejscu” - powiedziałem.
Teraz to im opadły szczęki. Ale nie miałem zamiary psuć atmosfery swoimi żalami, tym bardziej że widok Anety w bieliźnie i pończochach, i myśl, że przez ten cały czas ze mną była prostytutką, sprawiły, że mój kutas stał na baczność.
„Andrzej, czekałeś na nią, do dzieła” - powiedziałem.
Podeszli do niej oboje, jak na komende. Aneta posłała mi zaskoczone spojrzenie, ale po chwili była już w swojej roli. Pełny profesjonalizm. Położyła dłonie na piersiach Łucji, rozsmarowując po nich moją spermę i bawiąc się jej sutkami. Patrzyłem na taniec ich językow, i jak Andrzej z chujem w ręku bawi się nim z tyłu, pomiędzy jej pośladkami. Chwilę później, Łucja leżała na wznak, a Aneta pomiędzy jej nogami, językiem wywolywała kolejny koncert na pizdę i alt. Po chwili dołączył Andrzej, pakując swój nabrzmiały instrument w piczkę mojej byłej. Jej jęk rozkoszy, przypomniał mi czasy gdy to ja byłem ich sprawcą. Jej głos i spazmatycznie jęki mojej kochanki, a także widok innego mężczyzny z chujem w jej cipce spowodowały, że onanizowałem się jak szalony, podchodząc bliżej dla lepszego widoku. Po chwili usłyszałem orgazm Łucji. Aneta podniosla głowe i wpakowała sobie mojego członka do ust. Po dwóch obciągnięciach było po wszystkim – ładunek, który zdążył urosnąc w moich jajcach, wystrzelił z cała mocą, i ściekał Anecie z kącików ust. Pomimo to mój kutas był w dalszym ciągu w stanie gotowości.
„Zmień mnie” - powiedział Andrzej – „Chcę skończyć w dupie”
Położyłem się na wznak, a Aneta dosiadła mojego kutasa. Po chwili jęknęła głośno, gdy Andrzej, po kilku próbach przełamał opór jej zwieracza. Ruchaliśmy ją obaj, ja w cipę on w dupę, było tak ciasno, że czułem jak jego kutas ociera się o mojego, przez cienką warstwę oddzielająca obie dziurki. Łucja zasiadła na mojej twarzy podając mi swoja cudowną cipke do lizania, twarzą do Anety. Dochodziliśmy po kolei, ja z sokami i moczem Łucji na twarzy, Aneta z naszą sperma wewnątrz siebie.
Zapłaciliśmy z Andrzejem Anecie sumę jaka zarządała i pożegnaliśmy się. Już w domu myślałem o całej sytuacji.
Aneta nie wracała przez kilka dni. W końcu pojawiła się w domu i oderwała mnie od pracy.
„Marek, słuchaj” - rozpoczęła. „Myślałam o tej sytuacji sprzed paru dni i nie wiedziałam co mam z tym zrobić. To że się dowiedziałeś, w taki sposób było niecodzienne i zaskakujące.”
„To prawda” - odpowiedziałem - „Ale dla mnie też bardzo podniecające. Czułem się tak napalony, jak wtedy gdy cię pierwszy raz poznałem”
„Trafiłes w sedno” - usmiechnęła się Aneta - „ Gdy zobaczyłam cie z kutasem między cyckami tej baby, niemal dostała orgazmu. Dlatego wymyśliłam coś. Skoro już wiesz czym się zajmuję, może stworzymy duet? W końcu nie jesteś z tych ostatnich. Ja zajmę się panami, ty paniami, chętnych nie brakuje, wierz mi. Działamy wspólnie a zyskami dzielimy się na pół. Co ty na to?”
Milczałem chwilę, a narastające podniecenie podsuwało mi coraz ciekawsze fantazje. W końcu wstałem i spojrzałem na nią.
„Zróbmy to” - odpowiedziałem. „Jestem zdecydowany”
„Świetnie” - podeszła do mnie - „A teraz chodzmy do łóżka oficjalnie założyć spółkę”
„Marek” - zaczęła niepewnie - „widzisz co się między nami dzieje?”
„Co się dzieje” - zapytałem, zaniepokojony jej tonem
„No właśnie o to chodzi” - odpowiedziała. „Nic się już nie dzieje. Chcę się rozwieść”
Zamilkłem zszokowany. Nie wiedziałem co powiedzieć.
„Masz kogoś?” - bardziej stwierdziłem, niż zapytałem
„Nie mam, i nie pytaj mnie o to, bo nie w tym rzecz kogo mam, ale kogo nie mam. Męża nie mam, to pewne” - odpowiedziała i wyszła. Słyszałem jak się ubiera i zamyka za sobą drzwi.
Kilka miesięcy trwała sytuacja, której podejmowałem desperackie próby naprawienia sytuacji. Aneta sprawiała wrażenie, jakby dała się przekonać, gdy pewnego dnia dostałem list polecony z wyznaczonym terminem sprawy rozwodowej. Cóż, pomyślałem, nie udało się.
Na rozprawę poszliśmy razem. Siedzieliśmy na korytarzu sądu w milczeniu, od czasu do czasu wymieniając zdawkowe zdania. Sama sprawa nie trwała długo – nie mieliśmy dzieci, a Aneta wnioskowała o rozwód bez orzekania o winie, bez alimentów. Obserwowałem przebieg rozprawy i nie potrafiłem wyjść ze zdziwienia, jakie to proste. Po wszystkim wróciliśmy do domu, już jako rozwodnicy. Odpaliłem komputer, i zacząłem przeglądać strony, ale nie potrafiłem się na niczym skupić.
„Jak się czujesz?” - zapytała nagle Aneta. Drgnąłem zaskoczony tym pytaniem, bo nie spodziewałem się objawów troski.
„Dziwnie, inaczej” - odpowiedziałem. „Jakbym nie brał udziału w tym wszystkim, tylko obserwował z boku”
„To już nie miało sensu” - odpowiedziała. „Mogę ci powiedzieć, że to nie tylko twoja wina, ja chciałam to zakończyć z różnych względów”
„Jakich?” zapytałem
„To nieważne” odparła, a potem ubrała się i wyszła.
Po rozwodzie w dalszym ciągu mieszkaliśmy razem, ale jako dwie osobno funkcjonujące jednostki, i o dziwo bez konfliktów. Chyba dotarło do mnie, że pewien rozdział w moim życiu został definitywnie zakończony. Zrezygnowałem z pracy w mojej firmie i zostałem wolnym strzelcem – pisałem programy dla zleceniodawców, znalezionych w internecie, pozycjonowałem strony i robiłem inne rzeczy, tym razem sprzed własnego domowego komputera. Miałem z tego niezły dochód, i sporo wolnego czasu. Aneta przychodziła i wychodziła z domu o róznych porach – ale nie dociekałem, bo w końcu nic nas już nie wiązało. Ja od czasu do czasu wychodziłem, spotykałem się ze znajomymi, lub zwyczajnie łaziłem bez celu.
Jednakże po paru tygodniach seksualnej abstynencji, natura upomnniała się o swoje. Poszły w ruch strony porno, różnego rodzaju pokazy na żywo, przy których masturbowałem się jak szalony. To jednak na dłuższą metę nie rozwiązywało sprawy. Potrzebowałem realnej kobiety. Zacząłem się więc kręcić po knajpach i klubach w nadziei na połów, niestety przez dłuższy czas żadna z bawiących się tam kobiet nie przypadła mi do gustu, mimo że milo mi się z nimi rozmawiało, a jeszcze lepiej bawiło.
Pewnego dnia siedziałem przy barze w nocnym klubie i sączyłem browara. W pewnym momencie ktoś zajął krzesło obok. Nie zwracałem uwagi, póki „ktoś” nie złożył zamówienia.
„Martini, wytrawne poproszę” - odezwał się aksamitny wręcz ociekający erotyzmem, kobiecy alt.
Piwo stanęło mi w przełyku. Przełknąłem, i odwróciłem głowę. Obok mnie siedziała pani, na oko po czterdziestce. Szybko przeleciałem oczami od góry do dołu i z powrotem. Ubrana była w białą bluzkę z dekoltem, ukazującym seksowny rowek pomiędzy sporymi piersiami i krótka, obcisłą spódniczkę, która odsłaniała nogi do połowy uda. Uchwyciła, moje taksujące spojrzenie i zapytała
„Chciał pan o cos zapytać?” - jej głos przelał mi się przez uszy, spłyną przez ciało w dół i napełnił kutasa pożądaniem.
„Chciałem zapytać, czego się pani napije, ale widzę że to już nieaktualne” odparłem, odzyskując kontrole nad sytuacją.
„ Wcale nie, nie uciekam stąd przecież, będzie miał pan jeszcze okazję” - uśmiechnęła się
„Świetnie, bo miałem w planie czekac aż pani dopije i zaproponować następnego” - wyszczerzyłem się w uśmiechu.
„Więc skończmy z paniowaniem i przejdzmy na ty” - powiedziała. „Mam na imię Łucja”
„Marek, miło mi” - przedstawiłem się. „Swoją ****ą to nieczęsto spotykane imię w dzisiejszych czasach”
„Bo i ja jestem raczej nie na czasie” - roześmiała się. „ Mogę spytać, ile masz lat?
„Dwadzieścia siedem” - odpowiedziałem.
„A ja czterdzieści pięć” - powiedziała swobodnie „A teraz masz szansę na ucieczkę” - dokończyła drinka, przyglądając mi się z figlarnym uśmieszkiem.
„ Zanim ucieknę, postawię ci następnego, a potem pójdziemy potańczyć” - powiedziałem
„To jest dobry plan na resztę wieczora” jej ciepły, niski głos mówił mi, że nie tylko na resztę wieczora, ale być może na resztę nocy.
Wyszliśmy na parkiet. Muzyka, którą serwował ten klub, wahała się od popularnych popowych przebojów przez rockowe przytulańce, aż po disco polo. W tańcu, Łucja była królową nocy, i dała mi poznać wszystkie zakamarki swego ciała, do których dane mi było dotrzeć rękami. Dawała się pieścić i dotykać bez zbędnej pruderii i widziałem, że sprawia jej to przyjemnośc. Byłem niemal pewien, że tę noc spędzimy razem, i miałem jej to zaproponować. W końcu zmęczeni, zasiedliśmy z powrotem przy barze, zamawiając colę z lodem.
Kontynuowaliśmy ten podniecający flirt, gdy podszedł do nas niespodziewanie mężczyzna w wieku Łucji i pocałował ją w usta.
„Jestem juz” powiedział. „pamiętasz, że jesteśmy umówieni?
„Pamiętam” - odpowiedziała. „ Marek, to jest mój mąż, Andrzej”
„Cześć” - powiedział Andrzej, wyciągając do mnie rękę.
Uścisnąłem jego dłoń, czekając na dalszy rozwój zdarzeń. Nie wiedziałem czego się spodziewać.
„Andrzej, chciałbym, aby Marek pojechał z nami” - powiedziała Łucja
„Więc lepiej zbierajmy się, bo się spóźnimy” - odpowiada mężczyzna
Zbieramy się więc i idziemy do samochodu. Gdzie jedziemy i po co? Nie wiem, ale idę za nimi.
Andrzej zasiada za kierownicą, a ja z Łucją na tylnym siedzeniu.
„Pewnie się zastanawiasz, gdzie się wybieramy?” - zapytała Łucja. „Od ponad roku jeździmy regularnie co tydzień do klubu dla dorosłych, wiesz jakiego, nie muszę ci nic tłumaczyć. Spotykamy się tam z paniami, panami, a dziś jesteśmy umówieni z dziewczyną, która jest naszą zdecydowaną faworytka od pierwszego spotkania . Nie tylko naszą zresztą, bo trudno się z nią umówić. Ja mam ochotę na ciebie a Andrzej sobie nie odpuści swojej ulubienicy, więc jedziemy razem. Mnie będziesz pieprzył, bo mam taką ochotę, ale ona sobie liczy za godzinę, także jeśli nabierzesz ochoty też na nią, licz się z wydatkami ”
Słuchając jej, czułem jak nabrzmiewający krwią kutas rozsadza powoli moje spodnie. Teraz za nic na świecie nie odpuściłbym sobie takiej przygody. W portfelu miałem około pięćset złotych, więc na podejście do tajemniczej nieznajomej byłem też przygotowany.
Klub znajdował się w okazałym domu za miastem. Musieli być tam rzeczywiście stałymi bywalcami, bo brama otworzyła się zaraz po tym, jak Andrzej przedstawił się przez domofon. Parking na podwórzu był niemal pełny.
Za drzwiami do domu, w szerokim przedpokoju urządzono szatnię, w której powitał nas osobnik o gabarytach małej ciężarówki. Spojrzał na mnie pytająco.
„Jest z nami, to nowy członek” - wyjaśnił Andrzej
„W porządku, wasza rekomendacja wystarczy” - odparł człowiek – ciężarówka, i odebrał nasze wdzianka. „Pokój czeka, ale wasza towarzyszka się spóźni. Powiadomię ją że czekacie jak tylko się zjawi”
„Nie ma problemu” - zaśmiała się Łucja. „Na pewno zabijemy jakoś ten czas”
„I dobrze” - pomyślałem - „bo za chwilę mi chuj pęknie, i wykrwawię się na śmierć”
W pokoju przeznaczonym dla nas panował półmrok. Andrzej usiadł w fotelu, zapalił papierosa, rozpiął spodnie i ujął swojego kutasa w dłoń.
„Zaczynaj, moja ****a” - powiedział. „Ja zaczekam”
Łucja podeszła do mnie i rozpięła mi spodnie. Opadły do kostek, a ona pociągnąła za gumkę od majtek. Mój kutas wystrzelił jak dzida.
„Nie potrzebujesz rozgrzewki” zaśmiała się i wzięła go do ust. Lizała językiem czubek, od czasu do czasu biorac głębiej do ust. Andrzej obserwował nas, z wolna walac swojego konia.
Obciągała po mistrzowsku. Wiedziała kiedy przyspieszyć, kiedy zwolnic, kiedy tylko dotykać językiem. Krązyłem po skraju orgazmu i wracałem z powrotem, i tak raz za razem. W końcu wypuściła go z ust, i wstała.
„Rozbierz mnie” - poleciła niecierpliwie
Szybko pozbyłem się bluzki i mini, ze stanika uwolniłem dwie wielkie jędrne piersi o dużych aureolach, zakończone sporymi, sztywnymi sutkami. Sam też uwolniłem się z resztek odzienia i przyssałem się do nich jak niemowle. Łucja sapnęła swoim miekkim altem, co przyspieszyło leniwe do tej pory ruchy ręki Andrzeja, a ja sięgnąłem pomiędzy jej nogi.
„Aaaachh, chaaachh” - wybrzmiało głośno z jej ust. Oderwałem się od jej sutków i zdjąłem majtki. Popchnąłem ją na łóżko i zanurzyłem między jej nogami. Powitał mnie gąszcz nieogolonej pizdeczki i zapach jej soków. Odnalazłem jej łechtaczkę, i zacząłem lizać.
„Maaraek, Maaarek, oooch” - zajęczała, a jej zabarwiony normalnie erotyzmem tembr głosu, ukazał swoje prawdziwe możliwości. Napaliłem się jeszcze bardziej, i wsadziłem jej palec wskazujący do cipki, a środkowy wcisnąłem w dupę, poruszając nimi w środku i liżąc jej łechtaczkę. Jęki jakie wydawała z siebie, były najpiękniejszą muzyka w moich uszach. W pewnym momencie zamilkła, wyprężyła się, a ja poczułem jak obie jej szparki zapulsowały, zaciśnięte na moich palcach.
„Maaa...aaach, taaak, chaaaa achhh, achhh, achh” - krzyczała ekstatycznie przy każdym skurczu orgazmu, a ja poczułem jej ciepłe soki i mocz na twarzy. Przekręciła się na łóżku i obróciła się, wypinając do mnie swój nieprawdopodobnie krągły tyłeczek.
„Teraz mnie ruchaj, pierdol mnie, mój słodki” - wyjęczała. „Powiedz mi kiedy będziesz kończył, zrobie ci finał między cyckami”
Wszedłem w nią gwałtownie, ponownie rozpoczynając symfonię achów i ochów. Pieprzyłem ją jakbym robił to po raz pierwszy. Byłem tak podniecony moją kochanka, że entuzjastycznego pierdolenia nie zakłóciło mi nawet pukanie do drzwi. Andrzej wstał i poszedł otworzyć, a ja wyskoczyłem z Łucji, która błyskawicznie odwróciła się, biorąc mojego kutasa między cyce i energicznie go tam masując.
Andrzej otworzył drzwi a w nich stanęła Aneta, moja była żona z rozdziawioną gębą patrząc , jak spuszczam się na obfity biust Łucji. Stała tak przez chwilę, póki Andrzej nie wziął jej za rękę i nie wprowadził do środka.
„Dobrze, że jesteś” - powiedział Andrzej - „Patrzenie na tą baraszkującą dwójkę było przyjemne, ale sam w końcu tezbym poruchał, a że moja żona znalazła partnera, postanowiłem zaczekać na ciebie. Poznajcie się, to...
„To Aneta, moja była żona” - dokończyłem. „Układanka zakończona, ostatni element na miejscu” - powiedziałem.
Teraz to im opadły szczęki. Ale nie miałem zamiary psuć atmosfery swoimi żalami, tym bardziej że widok Anety w bieliźnie i pończochach, i myśl, że przez ten cały czas ze mną była prostytutką, sprawiły, że mój kutas stał na baczność.
„Andrzej, czekałeś na nią, do dzieła” - powiedziałem.
Podeszli do niej oboje, jak na komende. Aneta posłała mi zaskoczone spojrzenie, ale po chwili była już w swojej roli. Pełny profesjonalizm. Położyła dłonie na piersiach Łucji, rozsmarowując po nich moją spermę i bawiąc się jej sutkami. Patrzyłem na taniec ich językow, i jak Andrzej z chujem w ręku bawi się nim z tyłu, pomiędzy jej pośladkami. Chwilę później, Łucja leżała na wznak, a Aneta pomiędzy jej nogami, językiem wywolywała kolejny koncert na pizdę i alt. Po chwili dołączył Andrzej, pakując swój nabrzmiały instrument w piczkę mojej byłej. Jej jęk rozkoszy, przypomniał mi czasy gdy to ja byłem ich sprawcą. Jej głos i spazmatycznie jęki mojej kochanki, a także widok innego mężczyzny z chujem w jej cipce spowodowały, że onanizowałem się jak szalony, podchodząc bliżej dla lepszego widoku. Po chwili usłyszałem orgazm Łucji. Aneta podniosla głowe i wpakowała sobie mojego członka do ust. Po dwóch obciągnięciach było po wszystkim – ładunek, który zdążył urosnąc w moich jajcach, wystrzelił z cała mocą, i ściekał Anecie z kącików ust. Pomimo to mój kutas był w dalszym ciągu w stanie gotowości.
„Zmień mnie” - powiedział Andrzej – „Chcę skończyć w dupie”
Położyłem się na wznak, a Aneta dosiadła mojego kutasa. Po chwili jęknęła głośno, gdy Andrzej, po kilku próbach przełamał opór jej zwieracza. Ruchaliśmy ją obaj, ja w cipę on w dupę, było tak ciasno, że czułem jak jego kutas ociera się o mojego, przez cienką warstwę oddzielająca obie dziurki. Łucja zasiadła na mojej twarzy podając mi swoja cudowną cipke do lizania, twarzą do Anety. Dochodziliśmy po kolei, ja z sokami i moczem Łucji na twarzy, Aneta z naszą sperma wewnątrz siebie.
Zapłaciliśmy z Andrzejem Anecie sumę jaka zarządała i pożegnaliśmy się. Już w domu myślałem o całej sytuacji.
Aneta nie wracała przez kilka dni. W końcu pojawiła się w domu i oderwała mnie od pracy.
„Marek, słuchaj” - rozpoczęła. „Myślałam o tej sytuacji sprzed paru dni i nie wiedziałam co mam z tym zrobić. To że się dowiedziałeś, w taki sposób było niecodzienne i zaskakujące.”
„To prawda” - odpowiedziałem - „Ale dla mnie też bardzo podniecające. Czułem się tak napalony, jak wtedy gdy cię pierwszy raz poznałem”
„Trafiłes w sedno” - usmiechnęła się Aneta - „ Gdy zobaczyłam cie z kutasem między cyckami tej baby, niemal dostała orgazmu. Dlatego wymyśliłam coś. Skoro już wiesz czym się zajmuję, może stworzymy duet? W końcu nie jesteś z tych ostatnich. Ja zajmę się panami, ty paniami, chętnych nie brakuje, wierz mi. Działamy wspólnie a zyskami dzielimy się na pół. Co ty na to?”
Milczałem chwilę, a narastające podniecenie podsuwało mi coraz ciekawsze fantazje. W końcu wstałem i spojrzałem na nią.
„Zróbmy to” - odpowiedziałem. „Jestem zdecydowany”
„Świetnie” - podeszła do mnie - „A teraz chodzmy do łóżka oficjalnie założyć spółkę”
7年前