Moja żona i Sławek. 16
Koniec oglądania, ubrali się, wycałowali i poszli. Następny film jest z dnia pogrzebu matki, ale nie mam ochoty na razie go tykać.
Dostałem od faceta z banku zdjęcia wszystkich maszyn, a od Adama nazwę firmy, która współpracuje ze starym. Pojechaliśmy. Duża firma handlowa, ładny biurowiec. Byliśmy umówieni z dyrektorem na 11.
- Dyrektor prosi...
- Witam Panów, w jakiej sprawie... ?
- Jesteśmy ludźmi interesu, chcemy współpracować z Pańską firmą...
- Jaka dziedzina ?
- Produkcja stolarki plastikowej...
- Jest zainteresowanie, to tanie okna i dobre, dopiero wchodzą na rynek, ale widzimy potencjał.
- Będziemy budować fabrykę, która za rok powinna osiągnąć zdolność produkcyjną, całą produkcję nadzorować będą Niemcy, i na początku cały zbyt pójdzie tam, ale gdybyśmy się dogadali, to potem moglibyśmy, dać Panu wyłączność na reprezentowanie nas w kraju.
- Bardzo ciekawe...jaka wielka produkcja...?
- Gdy staną 3 hale to ok 1000 okien dziennie.
- Super, co Panowie chcą w zamian...bo rozumiem, że o to chodzi ?
- Można tak to określić, ma Pan umowę z firmą Pana W... z G...
- Tak, kupujemy jego całą produkcję.
- To macie przestać...
- Ciekawe... ogólnie nie ma sprawy, bo dostawców takich okien z drzewa to mamy pełno, ale podpisaliśmy przedwstępną umowę, a oni dostali kredyt na produkcję...
- I o to chodzi, ten kredyt będzie cofnięty, i Pan W... nie wywiąże się z umowy, a wy zostaniecie zrobieni w konia...
- Oj, to niedobrze...
- Więc, może można delikatnie zmniejszać zamówienia, aż do rozwiązania umowy, z przyczyn, powiedzmy, naturalnych...wilk syty i owca cała. Obetniecie mu umowę o 50 % teraz, a za pół roku rozwiążecie całkowicie. Nikt nie poda was do sądu, bo przecież on i tak nie wyrobi z produkcją, to będzie jego wina.
- Dziękuję za ostrzeżenie, widzę,że zaszedł wam za skórę ten gość...
- Tak, to sprawy osobiste, a, że to jeszcze cham, to nie ma żalu.
- Zgadza się, gość jest nieprzyjemny, taki śliski...
- Fajnie, dziękujemy, a tu jest mały prezent dla żony na galerię...
- Dziękuję.
Ile szefie dałeś... ?
- Dwie dychy, wystarczą...
Pierwszy krok wykonany, teraz do banku, do Przetakiewicza.
- Dzwoń do banku, ma czekać na 14...
- Panie dyrektorze, ratujemy Pańską dupę, a Pan nawet nie dziękuje... nieładnie...
- Ale o co chodzi ?
- Zleceniodawca Pana W... firma S... właśnie obcina zamówienie o 50 %, a Pan dał mu kredyt na 100 % produkcji... i co teraz ?
- A skąd...?
- Panie Przetakiewicz, mówiłem już, że jesteśmy dobrymi ludźmi, którzy dbają o tych, którzy dbają o nich, prawda ?
- No tak...
- Więc jeszcze w tym tygodniu, porozmawia Pan z Panem W...że jego zabezpieczenie kredytu jest wątpliwe, i, że ma kombinować z produkcją, bo kredyt zrobi się niespłacalny i będzie bum...
- To pewne.
- Jak Pański bank...
- Ale co wtedy... ?
- Jak to co, uratujemy Pańską dupę jeszcze raz i wykupimy ten nieszczęsny kredyt, jako niepotrzebne obciążenia wyniku kwartalnego, prawda ?
- Aha... a więc... tak, to prawda...dziękuję...
- A na marginesie, w przyszłym roku będzie Pan obsługiwać inną firmę, kwotami rzędu 10 - 20 milionów miesięcznie...
- Pewne ?
- Czy ja kiedyś Pana oszukałem ?
- Nie.
- Tylko morda w kubeł, bo zabijemy...
Ale, kurwa zajebisty dzień, za jednym ruchem maszyna ruszyła. Upierdolę tych gnoi na amen, będą kwiczeć, jak zarzynane prosie... Wróciłem do domu, moja była w kuchni...spojrzałem na kobietę, która zostawiła mnie dla kogoś dużo lepszego, dla faceta z porządnym kutasem, dla faceta z forsą, prawie właściciela dużego zakładu, A tak naprawdę, dla kogoś, kto ją oszukał na samym początku, potem wykorzystywał do spłacania, jego wystawnego życia, dla faceta, który jej nie kocha, w ogóle nie szanuje, dla fałszywego przyjaciela... dla szmaty, gnoja, parszywego kłamcy... Zgniotę go jak robaka, odbiorę mu wszystko, kawałek po kawałku, a ty, zobaczymy, gdzie skończysz kurwo.
Wieczorkiem do piwnicy, soczek i na seans. Dzień pogrzebu matki, co robiła ze starym...?
Wszedł jak do siebie...
- Rozbieraj się, nie mam czasu...
- Ale Henryku... nie byliśmy umówieni ?
Henryku, Henryczku, kurwo to twój szef, ojciec twojego kochanka, a może nawet teść...
- Nie mam czasu, mówiłem już...
- A ja nie wiem, gdzie jest mój mąż, cały weekend dzwonił do mnie, a teraz nie odbiera, dzieci nie ma w przedszkolu, dzwoniłam właśnie, coś się musiało stać, może być w każdej chwili...jest już 15...czas obiadu.
- Hm...
- Nie chcę, aby nas zaskoczył przy seksie...on jest ostatnio trochę nerwowy...i się go boję...
- Masz rację, wpierdolił całej bandzie Szprychy, on zaczyna być mocnym graczem, ma wiele powiązań, nawet z psami...nie warto, bo może będziemy współpracować za jakiś czas, szkoda psuć wizerunek...za tydzień, w poniedziałek...
- Oczywiście.
I wyszedł, i właśnie ten moment widzieliśmy, gdy wracaliśmy ze stypy. Ale byłby numer, gdyby moja się nie opanowała, weszlibyśmy z dziećmi na pierdolenie...chłopaki by go zabili na miejscu, oj, ktoś czuwa nade mną, albo nad nią.
Zadzwonili przyjaciele z policji.
- Jest jeszcze jeden gość od pożyczek. Ma firmę w budynku tym... pod tym... adresem. Nie wiemy ile, ale jest cwany.
- Dzięki, odbiór w lokalu, wiecie, jak zwykle.
- Dziękujemy.
Jadę.
- Do Pana S.
- Proszę.
- Witam, jestem Robert, jest sprawa.
- Tak ?
- Skupuję długi Pana Sławomira W... i podobna ma Pan jeszcze coś jego...
- Tak, mam, ale to jest sprawa między nami, a nie Pańska.
- A jak będzie miał problemy ze spłatą...?
- To będzie mój problem, a nie Pański.
- Jest Pan dość bezczelny i pewny siebie, ok, poczekam, ale niech Pan pamięta, dziś płacę 100 % długu, gdy do mnie Pan przyjdzie będzie mniej...
- Nie przyjdę.
- Przyjdziesz...
I wyszedłem, ale cham, czuje się mocny, bo Sławek dostał kredyt i żyje jak panisko, zobaczymy, jak długo.
Już w niedzielę zapowiedziałem rower na poniedziałek na 5 godzin, oczywiście do dzieci, ale żeby słyszała.
Jazda z głową pełną myśli, co ona robi, jak ją traktuje, jak się wdzięczy, jak nadstawia, jest fajna, czas szybko leci, tylko czasami uwierał mnie w kroku...
Gdy wróciłem, siedziała w pokoju i nie wychodziła, albo zmęczona, albo ma nas, jak zwykle, w dupie. Wieczór jest mój. Już tyle widziałem filmów, ale za każdym razem mam motyle w brzuchu, ręka na myszce mi drży, ona ciągle na mnie działa, a emocje się jak za pierwszym razem.
Zadzwoniła do niego jeszcze jak się pakowałem...
- Wyjeżdża zaraz, bądź za godzinę...
- Tak będę...
Przyjechał, w ręku miał torbę z której wyciągnął pejcz skórzany, szpicrutę czarną , taśmę i gruby czerwony sznurek.
- Dzisiaj będzie ostro...
- Jak tak lubisz...?
- Lubię, ale jestem wkurwiony na maksa i muszę się wyładować...oberwiesz...
- Pamiętaj, jestem w ciąży...a dlaczego ?
- Te chujki obcięły mi zamówienie produkcji o połowę, a ten zjeb z banku, nie wiem jak, ale się dowiedział i grozi cofnięciem kredytu, a przecież już wydałem wszystko na życie i przygotowania zaopatrzenia.
- Jest źle ?
- Jest przejebane i jestem podminowany...nie zapłacę ci dziś...
- W ogóle ?
- Nie, rozbieraj się i zakładaj te kajdanki na plecach.
- Nie tak się umawialiśmy, nie chcę...
- Posłuchaj kurwo, ja zrobię co będę chciał, a ty tylko na tym stracisz, mam bić po twarzy, co powie Sławek ?
- Wiesz, że potrzebuję kasy ...
- To weź od swojego starego, on nią szasta na lewo i prawo...zatrudnił faceta, który nie bierze mniej niż piątkę, może jemu dasz dupy, za kasę, po znajomości, to jeszcze twój mąż...
I chujek zaśmiał się na głos...cholera, dobrze idzie, ale moja oberwie za darmo...i nie za swoje... aż żal mi się zrobiło... ale zaraz puściło. Kurwy zawsze obrywają nie za swoje...jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz.
Rozebrała się, założyła sobie kajdanki z tyłu. On wziął sznurek i zaczął obwiązywać jej piersi, na ósemkę, jedną, d**gą, potem naokoło szyi, i tak kilkukrotnie każdą. Podniosły się, stały całe do przodu, ładnie wyglądały, jak sztuczne.
- Jeśli się ruszysz, to zaczniemy od nowa liczenie... liczysz do pięćdziesięciu, o tyle obcięli zamówienie...
Oparł ją o ścianę, wziął szpicrutę i zaczął uderzać w piersi...
- Liczysz...
- 1
Walnął w d**gą...
- 2
I poszło...bił na przemian, po piersiach i po brodawkach, po szóstym razie pojawiły się pręgi, potem coraz mocniejsze, ukrwione, na pewno bolące... moja syczała, ale liczyła...Piersi po czasie same w sobie nabrzmiały krwią od związania, a te uderzenia jeszcze potęgowały fakt.
- 9
Przeszedł na brzuch...
- Proszę, nie po brzuchu...
- Wypnij macioro...
Ale cham, kurwa, gdybym tam był, to nie ręczę za siebie...
I na brzuchu zaczęły robić się ślady, naprawdę mocno widoczne, całe nabrzmiałe krwią, moja zaczęła płakać... co on robi...przecież, to nie zniknie w jeden dzień...?
- Odwróć się...
Gdy to zrobiła, w rękę wziął pejcz i zaczął lać po tyłku...
- 18
- 19
- 26
Całe pośladki były czerwone, w pręgach, ale to musi boleć...
- 30
- Odwróć się...
Rozpiął jej kajdanki, mieliśmy taki drewniany fotel, kazał jej się usiąść na nim, wyciągnął taśmę i przyczepił jej ręce i nogi do niego.. Rozszerzone pokazały cipkę, jej płatki, też już ukrwione, bo była cała czerwona, czyżby podniecenie szło ?
Znowu szpicrutę i następne uderzenie... poszło prosto w cipkę.
- Boli, proszę...
- Licz...
- 31
- 36
Przeszedł na uda...
- 40
- 43
Całe w pręgach, miałem nawet wrażenie, że jest tam krew... W pewnym momencie podszedł do niej, ujął cipkę w dwa palce i zaczął bić bezpośrednio po niej, a potem ją rozszerzył i bił po środku...
- 47
- 48
Płakała, widok jaki przedstawiała, nawet nie był żałosny, to była masakra, całe ciało w krwi, pręgach, siniakach... A on puścił cipkę i walnął ją w twarz...
- 49
I z d**giej strony...
- 50.
Koniec mojej przyjemności... powiedział... teraz twoja..
Odpiął taśmy i kazał klęknąć...
- Rozszerz nogi...
Napluł sobie na dłoń dwa razy i wsadził jeden palec jej w dupę, a 4 w pizdę... ta zawyła z bólu, cały czas płakała, a on ją gwałcił swoją ręką. Po czasie dostała orgazm... nie rozumiem tego, cały czas płakała, a dostała... razem trzy. Padła na dywan, nogi rozszerzone, a on zaczął ugniatać jej falujące pośladki, nie krzyczała już, tylko płakała... pobawił się, spakował rzeczy i bez zlania się wyszedł z domu. Jej widok był straszny... ledwo doszła do łazienki, po godzinie wyszła i zamknęła się w swoim pokoju. Tam nasmarowała rany jakiś kremem i położyła się do łóżka. Jej płakanie i szloch trwał długo.
Siedziałem i nie wiedziałem jak zareagować, to było obrzydliwe, choć trochę mi stanął, ale fakt takiego poniżenia mojej żony, nie mieścił się w mojej wyobraźni. Jak można wyładować się za pracę na niewinnej osobie, jakim trzeba być zjebem, jakim bydlakiem... bo nie człowiekiem. Ona tego ***********, nie zgodziła się...dobry film dla prokuratora, na specjalną okazję i wielki smutek, że dostała za moje działania, ona o tym nie wie, ale ja wiem, i czuję się z tym źle.
Przez następne dni chodziła w długich sukienkach i siedziała w domu. Raz tylko zadzwonił Sławek, a ona się wykręciła, że źle znosi ciążę.
Minął piąty miesiąc i szósty, nikt się nie pokazywał, albo ich zbywała. Kilka razy był Sławek, gdy trenowałem ( ciekawe, gdybym nie trenował, to skąd wzięłaby wolny czas, wygodne to... nie ? ) Rozmawiali tylko o ciąży i jak dadzą dziecku na imię. Prawnie to dziecko jest moje. bo urodzi w małżeństwie...ale nie wiem...
W grudniu moje urodziny przeleciały bez echa, wziąłem ********* do lokalu i tam był tort i życzenia, od ludzi, którzy mnie lubili. Nawet na święta, po skromnej wigilii, wyjechała do niego. Żal mi naszych synów, nie rozumieją, dlaczego mamusi nie ma z nimi w domu, pytanie, czy to jest jeszcze jej dom ? Taki smutek i taka melancholia, że żyć się odechciewa.
Ale przed sylwestrem, gdy byłem u Mahmeda z kasą, moja dostała gości, których na pewno ***********. 29 grudnia, popołudniu, gdy już byłem w Niemczech, zawitał Zbyszek. Tak walił do drzwi, że ta przestraszona je otworzyła. A Zbyszek był z dwoma kumplami, jeden młody jak on, a d**gi stary.
- Cześć malutka, o sorry duża...
Moja na lutego miała termin, więc brzuch było odpowiedni, po prostu wielki.
- Czego...?
- Co tak brzydko, przyszliśmy się z kolegami przywitać i złożyć życzenia na nowy rok.
- Nie chcę was widzieć, stary i tak cię wywali, zobaczysz, że mu powiem...
- Stary to wszystkich wywali, zakład bankrutuje, jesteśmy tu z kolegami z magazynu ostatni raz się z tobą przywitać i pożegnać, zrobimy to po dobroci ten ostatni raz ?
- Zgłupiałeś ?
- Nie, albo ostatni raz się z nami zabawisz, albo jeszcze przed nowym rokiem Sławek dostanie piękną wiadomość, od trzech świadków, racja Panowie ?
- Racja, wszystko wiemy i zaświadczymy panienko...
Jej rezygnacja w oczach naprawdę była smutna, zgarbiła się, puściła drzwi i poszła do pokoju...
- Czego chcecie...?
- Zrób sobie dobrze sama...
- Ale tylko to...
- Oczywiście.
Usiadła w fotelu, tym drewnianym, podciągnęła sukienkę, była bez majtek, i zaczęła dotykać muszelkę. Ten starszy gość usiadł się na sofie, wyciągnął i zaczął sobie trzepać. Zbyszek stał z przodu, a d**gi z boku. Oczywiście, ta po chwili była mokra, co dało słychać, ona chyba to lubi, albo widownię. Miała zamknięte oczy i dogadzała sobie trzema palcami...
Ten d**gi zaszedł za fotel i objął jej piersi, nie zareagowała, ugniatał, wsuwał dłoń pod sukienkę, a Zbyszek klęknął przed nią i delikatnie dotykał łydek, a potem ud. Ten z tyłu rozpinał sukienkę, balony wyskoczyły, bo nie miała stanika, a Zbyszek doszedł do cipki i jej rąk. Otworzyła oczy, chyba zrozumiała, że nie obędzie się bez seksu. Położyła ręce na poręczach i się poddała. Jeden z tyłu pieścił piersi, a d**gi cipkę... wkładał swoje palce, trzy, cztery, dodatkowo drażnił łechtaczkę. Długo nie czekali, gdy dostała...wygięła się do przodu, a wielki brzuch był największą pięknością. Nie dodałem , że im brzuch był większy, tym bardziej mi się podobała i podniecała.
Zbyszek podniósł sukienkę do góry i zaczął go całować.
- Jesteś taka piękna, że będę cię pamiętać do końca życia.
Trzeci gość nie wytrzymał, zerwał się, podbiegł do niej i zawołał...
- Bierz do buzi kurwo...
I wsadził go na siłę, moja brzydziła się, ale on był konsekwentny, wciskał i lał, obcierał o usta i policzki, nawet włosy...
- Przestań...moja zawołała, Zbyszek, zrób coś...
- Wystarczy, zlałeś się i siadaj...
Posłuchał, ale za to Zbyszek rozpiął spodnie i wsadził od razu do końca...
- Nie tak mocno, mój brzuch...jak coś się stanie...?
- Ok, powoli, będziemy delikatni.
Jechał, wciskając dodatkowo swoje dłonie pod jej pośladki, ten z tyłu ciągle tylko macał jej piersi. Po chwili przestał i podał jej do buzi. Wzięła, nie wiem, czy chciała, czy z odruchu... Trzeci podszedł jeszcze raz, chwycił jej rękę i kazał sobie trzepać flaczka. W jednej chwili obrabiała trzech obcych facetów, a dla mnie to nawet nie było podniecające, bardziej uwłaczające mojej żonie, a może bardziej mężowi. Jej stan przed porodem, ciąża i ******** do seksu, a praktycznie lekkiego gwałtu. Nie umiałem tego zinterpretować, myślę, że na to, to sam nie chciałbym jej namawiać.
Zbyszek zaczął dochodzić, wyrwał się i zaczął lać pierwszy strzał na piersi, reszta na brzuch. Gdy wytarł o udo, wstał, a jego miejsce zajął d**gi. Od początku jechał szybko, złapał mocno za piersi, ścisnął je jak cytryny, trzeci zaczął wciskać swojego kutasa do jej buzi, po czasie wzięła, chyba raczej dla spokoju, a on jej głową nadawał ruchowi posuw. d**gi zlał się do cipy, nawet się nie zapytał, a trzeci d**gi raz lał do jej ust. Chciała się wyrwać, ale mocno trzymał głowę...
- Dość tego, koniec...kaszląc moja wykrzyczała.
Gdy się wycierała Zbyszek szybko zrobił jej zdjęcie, buzi i cipy...
- Zostawcie mnie...
Nie wiem, czy nie zauważyła, czy było jej to obojętne. Oni ubrali się i zmyli, bez słowa. Na sam koniec Zbyszek się cofnął, pocałował ją w dłoń i powiedział...
- Jak zawsze zajebista, pa maleńka...
Oj, Zbyszek, chyba ty też oberwiesz po mordzie, jak skończę z tamtymi.
A moja zmarnowana poczłapała do łazienki, a potem do łóżka. Idealne zakończenie roku dla kurwy, sama wybrała taki los i takie życie. Ja jestem w stanie przyjąć na klatę wszystkie moje porażki, przekuć je na sukces, ale czy ona to będzie potrafić, przecież, na dobrą sprawę, to się może nigdy nie skończyć.
Sylwestra zrobiliśmy w lokalu, tylko z dziećmi, z rodzinami i przyjaciółmi naszych pracowników. Żadnej publicznej imprezy, nie muszę gonić za forsą. Zaskakująco dużo ludzi chciało być z nami. Może czują się dobrze w naszym towarzystwie.
A moja świętowała ze Sławkiem. Przyjechał po 20, gdy nas nie było. Zrobili sobie kolację, szampan, chociaż moja nie piła, puścili muzykę, potańczyli, trochę ciężko z takim brzuchem, więc powiedziała, że woli jakiś film. Pościelili w salonie, coś włączył, gdy ona wróciła z łazienki, to miała na sobie tylko pończochy.
- O, ktoś ma ochotę na bara bara.
- To już ostatni raz przed porodem.
Akurat, dwa dni temu trzech cię obrabiało suko, a teraz świętoszka, bo brzuch duży. Ale jej widok z tym brzuchem i piersiami, w pończochach, z zajebistym tyłeczkiem wart był nagrania. Sam bym porobił zdjęcia jak Zbyszek, ale ja jestem mężem...
Położyli się do łóżka i zaczęli całować. On obejmował ją za piersi i ściskał dość namiętnie. Coś ten film leciał za głośno, bo odwracali głowy... dźwięki jak z pornola, kamera niestety nie łapała telewizora. Ona odwróciła się plecami do niego, ale leżąc na min i patrzyli na film. On nadal obejmował ją za piersi, czasami dawał palec do polizania. Moja długo nie wytrzymała, klęknęła przed nim, wypięła dupsko do kamery i zaczęła mu obciągać. On dociskał jej głowę, chociaż i tak dobrze pracowała. Wyprostowała się po chwili i nadziała na kutasa. Jedną nogę miała opartą o łóżko, więc widok jej uda z tyłeczkiem i biodrami był przepiękny.
Musiała być podniecona, bo pracowała za dwóch. Po chwili zsunęła się z niego i położyła się na plecach.
- Muszę trochę odpocząć...
A Sławek rozszerzył jej nogi i rozpoczął lizanko... dobrze mu szło, bo zaczęła jęczeć w swoim stylu... wspomógł się trzema palcami i ta odjechała... On nie przerywał, ani ona, doszli do czterech...
- Daj odpocząć...
- Weź do buzi...
Nachyliła się, położyła głowę na jego brzuch i teraz ona dawała popis. Po chwili zsunęła się niżej i lizała jajeczka...on za to podniósł nogę i ona pojechała niżej... Jest między nimi taki uczucie, jakie było przy młodym, przyjemnie się patrzy na podnieconą kobietę, która oddaje serce dla pieszczot, z własnej woli, nie zmuszana przez nikogo...
Znowu doszła do kutasa, a Sławek sięgnął za jej plecy do tyłeczka, ona się podniosła jeszcze wyżej, a on włożył od tyłu palce w cipkę. Ona znowu zaczęła jęczeć, on mocniej, ona głębiej...i gdy dostawała następny, to połknęła jego kutasa w całości...
- Jejku jak dobrze, zawołał...
- Mh...
I znowu przyśpieszył ręką, a ona już cały czas brała do końca, a jak już wspomniałem, było co brać...przy następnym jej orgazmie on zaczął lać do głębi gardła, ona nie przestawała... dobre, cholera, dobre...
Ona mu wylizywała, a on głaskał jej cipkę z przodu.
- Chcę jeszcze...
Podniosła się i tyłem na niego nadziała. Mocno rozszerzone uda, wielki brzuch, wielkie podskakujące cyce i suka, która dogadza sobie. Oparła ręce na jego klatce, lekko się podniosła, a on zaczął pracować jak tłok, ta jęczała jak oszalała, raz nadziewał lekko, raz mocno, gdy ona opuszczała biodra...kutas cały się chował w jej wnętrzu.
Zmęczyła się i położyła bokiem, nie wyciągając z cipki...
Ciągle była maksymalnie podniecona, a on walił mocno...dostała...w ciągłym krzyku...
- Jak chcesz to mnie zerżnij w dupę...
- Ale od przodu...
Położyła się na plecy, on naślinił, choć pewnie nie musiał, ona zawsze płynie, i włożył w odbyt...ta wyciągnęła ręce do góry w pełnym oddaniu i z falującymi piersiami dawała walić swoje dupsko... jęczała jak prawdziwa kochanka, mocno i głośno..
Patrzyłem na nich i byłem zafascynowany tym widokiem. Suka ze swym samcem, suka z samcem, któremu urodzi potomstwo, który zapłodnił ją w jej akcie oddania. I to była moja żona, czy może być coś piękniejszego ...?
Tak, miłość mężczyzny, który na to zezwala, ale ja nie pozwoliłem, nie zgodziłem się na takie oddanie, to miała być zabawa a nie to, na co patrzę...i dlatego wszyscy odpowiedzą za to i pożałują.
Ona w tym czasie dostała następny z takim wyciem, że dobrze, że nie mieszkamy w bloku...
Sławek przestał ją walić...
- Ja już nie dam rady...ale wyliżesz mi...
I przeniósł swoje jaja nad jej głowę, ona objęła jego pośladki i lizała wszystko co jej nakierował na usta. Wtedy się zlałem, bo zawsze tego chciałem, a nawet nie śmiałem zaproponować jej. On powiedział i dostał. Może naprawdę należało mi się jako sierocie i nieudacznikowi. Facetowi z forsą robi, co on chce. Kurwa.
Zasnęli, a reszty nie oglądałem.
W połowie stycznia zadzwonił stary i poprosił o spotkanie.
- Witam.
- Witam, o co chodzi...?
- Wspominał Pan kiedyś o możliwej współpracy i eksporcie do Niemiec ?
- Dlaczego teraz Pan przychodzi ?
- Mamy znowu skromne kłopoty finansowe i być może byłbym zainteresowany współpracą z kimś, na przykład z Panem, Panie Robercie. Nie chciałby, aby zakład na wiosnę musiał zwalniać pracowników, jestem za nich odpowiedzialny.
- Co konkretnie Pan proponuje ?
- Możliwy wykup jakiejś części udziałów, wejście w spółkę z gwarancją wznowienia produkcji i ewentualnego eksportu.
- Ile procent i za ile ?
- Najwyżej 30 za powiedzmy 2 miliony.
- Przemyślę i dam odpowiedź.
- Dziękuję.
Adam do mnie...
- Szefie,wiem dość dużo na jego temat, to szczwany lis, bardzo brzydki do ludzi, w zakładzie nie lubią go, a kobiety w szczególności...
- Co ty nie powiesz...?
- On jest nawet niebezpieczny...
- Tak, gdy gra się jego zasadami, ale ja będę grał swoimi, zobaczymy, kto będzie bardziej skuteczny.
Nie powiedziałem mu wszystkiego, nie wie, że rypie moją żonę, że nienawidzę, go jak ruski szkopów... cierpliwość, sznur zaczyna się zaciskać...
Adam pojechał do tamtego odbiorcy starego produkcji i dowiedział się, że całkowicie już wycofali się z umowy, a Przetakiewicz zaczął procedury przejęcia udziałów na kwotę kredytu, wobec braku produkcji. Poczekam jeszcze 2 tygodnie. W domu nic się nie działo, ona się przygotowywała do porodu, nikt nie przychodził, ani młody, ani stary, chociaż ona i tak wychodziła. A, że było dużo śniegu, to tak nie za dużo, może tylko na zakupy. Wiedziałem, że urodzi dziewczynkę, bo znalazłem różowe ciuszki.
Początek lutego, za dwa tygodnie rodzi, i stary prosi o spotkanie.
- Panie Robercie, miał Pan się zastanowić, i dać mi odpowiedź...
- Zastanowiłem się i ta oferta nie jest dla mnie satysfakcjonująca, będę szukać innego układu...
- Ale, możemy negocjować...zależy mi...
Kurwa. nie zależy ci, masz po prostu nóż na gardle...
- Ok, o 16 w lokalu.
- Witam ponownie, jaka byłaby Pańska oferta... ?
- 49 % za milion i gwarancja natychmiastowej produkcji i eksportu, powiedziałem
- 49 % ...?
- Tak, aby Pan miał 51 i zabezpieczenie, że zakład nadal jest Pański. Jestem uczciwym biznesmenem, i nie chcę nikogo oszukać.
- Zgadzam się.
- Niech prawnicy przygotują umowę.
- Za trzy dni podpisujemy.
- Ok.
Do banku.
- Do dyrektora...
- Czeka.
- Mam dobre wieści, Pan W... zgodził się na wycenę zakładu, przez rzeczoznawcę na dwa miliony, łącznie z terenem, 3,5 h. Wobec długu 500 tyś, bank dostał 25 %. Przygotuję umowę na sprzedaż, na kiedy ?
- Ma Pan dwa dni, a premia ode mnie po podpisaniu.
- Oczywiście.
Jest dobrze, jest kurwa idealnie, zerżnę wszystkie dupy, jakie się napatoczą. I starego i Sławka, a moja dostanie rykoszetem, zobaczymy jak będą śpiewać.
Przelałem 500 tyś na konto banku, dyro dostał dychę i zostałem właścicielem 25 % zakładu. Spotkałem się ze wspólnikami. Oświadczyłem, że mamy dobry teren, ale gość chce sprzedać tylko mi, więc sam wykładam 1,5 bańki na wszystko, a oni wyłożą na budowę zakładu. Pod koniec roku lecimy z produkcją, bo plany hal, które dostaliśmy od Mahmeda, po przetłumaczeniu dostały akceptację urzędników. Super, tyle, że to jest cała moja odłożona kasa, nic już nie zostanie, więc, będę musiał oszczędzać, bo teraz idą tylko 2 tiry w miesiącu, a i to nie zawsze. Na szczęście knajpa przynosiła normalny zysk.
Spotkanie u notariusza. Sprzedaż 49 % za milion, wszyscy zadowoleni, forsa przelana, stary tak mnie uściskał, jakbym był jego synem. A mnie się chciało rzygać, tyle, że w duszy to podskakiwałem z radości. Najlepiej wydany milion w życiu, ha ha. To prawda, pierwszy trzeba ukraść.
Stary zaprosił mnie do zakładu, przedstawił wszystkim w biurze, określił jako Pana zbawiciela, potem przeszliśmy się po produkcji, zakład w miarę, ale oczami widziałem już nasze wielkie hale i to wszystko, to była zwykła dziura. Poznałem Zbyszka, to kierowca starego i człowiek od załatwiania prostych spraw. Dlatego dużo wiedział, nie jest głupi. Ci dwaj pozostali to kierownik magazynu i zbytu. Oj chłopcy...
Gdy przyjechałem do domu, rozanielony z szampanem, moja stała w przedpokoju z torbą.
- To już.. ?
- Tak, mam bóle i odeszły mi wody przed chwilą...
- To chodź, jedziemy, zawiozę cię...
Chwyciłem torbę i zacząłem wychodzić...
- Sławek po mnie przyjedzie...za chwilę...
- Ale ja też mogę...
- A ja poczekam na niego...
Dostaliście kiedyś tak znienacka pod żebra, w wątrobę z pięści... tak,.. prawie mnie zwaliło...co ja głupi sobie myślałem, to jego dziecko... jego kobieta... jego obowiązek... Gdy kiedyś łapałem gumę w rowerze, to przeklinałem, teraz tak samo, bez powietrza położyłem torbę, przeszedłem obok niej, rzuciłem kluczyki, płaszcz i zobaczyłem sens mojego życia. Moich chłopców, którzy cichutko stali w rogu przedpokoju z przestraszonymi oczyma. Objąłem ich ze łzami w oczach, bo właśnie dziś rozpoczął się pierwszy dzień mojego nowego życia. Bez niej, bez miłości, pierwszy dzień czarnej rozpaczy...
Dostałem od faceta z banku zdjęcia wszystkich maszyn, a od Adama nazwę firmy, która współpracuje ze starym. Pojechaliśmy. Duża firma handlowa, ładny biurowiec. Byliśmy umówieni z dyrektorem na 11.
- Dyrektor prosi...
- Witam Panów, w jakiej sprawie... ?
- Jesteśmy ludźmi interesu, chcemy współpracować z Pańską firmą...
- Jaka dziedzina ?
- Produkcja stolarki plastikowej...
- Jest zainteresowanie, to tanie okna i dobre, dopiero wchodzą na rynek, ale widzimy potencjał.
- Będziemy budować fabrykę, która za rok powinna osiągnąć zdolność produkcyjną, całą produkcję nadzorować będą Niemcy, i na początku cały zbyt pójdzie tam, ale gdybyśmy się dogadali, to potem moglibyśmy, dać Panu wyłączność na reprezentowanie nas w kraju.
- Bardzo ciekawe...jaka wielka produkcja...?
- Gdy staną 3 hale to ok 1000 okien dziennie.
- Super, co Panowie chcą w zamian...bo rozumiem, że o to chodzi ?
- Można tak to określić, ma Pan umowę z firmą Pana W... z G...
- Tak, kupujemy jego całą produkcję.
- To macie przestać...
- Ciekawe... ogólnie nie ma sprawy, bo dostawców takich okien z drzewa to mamy pełno, ale podpisaliśmy przedwstępną umowę, a oni dostali kredyt na produkcję...
- I o to chodzi, ten kredyt będzie cofnięty, i Pan W... nie wywiąże się z umowy, a wy zostaniecie zrobieni w konia...
- Oj, to niedobrze...
- Więc, może można delikatnie zmniejszać zamówienia, aż do rozwiązania umowy, z przyczyn, powiedzmy, naturalnych...wilk syty i owca cała. Obetniecie mu umowę o 50 % teraz, a za pół roku rozwiążecie całkowicie. Nikt nie poda was do sądu, bo przecież on i tak nie wyrobi z produkcją, to będzie jego wina.
- Dziękuję za ostrzeżenie, widzę,że zaszedł wam za skórę ten gość...
- Tak, to sprawy osobiste, a, że to jeszcze cham, to nie ma żalu.
- Zgadza się, gość jest nieprzyjemny, taki śliski...
- Fajnie, dziękujemy, a tu jest mały prezent dla żony na galerię...
- Dziękuję.
Ile szefie dałeś... ?
- Dwie dychy, wystarczą...
Pierwszy krok wykonany, teraz do banku, do Przetakiewicza.
- Dzwoń do banku, ma czekać na 14...
- Panie dyrektorze, ratujemy Pańską dupę, a Pan nawet nie dziękuje... nieładnie...
- Ale o co chodzi ?
- Zleceniodawca Pana W... firma S... właśnie obcina zamówienie o 50 %, a Pan dał mu kredyt na 100 % produkcji... i co teraz ?
- A skąd...?
- Panie Przetakiewicz, mówiłem już, że jesteśmy dobrymi ludźmi, którzy dbają o tych, którzy dbają o nich, prawda ?
- No tak...
- Więc jeszcze w tym tygodniu, porozmawia Pan z Panem W...że jego zabezpieczenie kredytu jest wątpliwe, i, że ma kombinować z produkcją, bo kredyt zrobi się niespłacalny i będzie bum...
- To pewne.
- Jak Pański bank...
- Ale co wtedy... ?
- Jak to co, uratujemy Pańską dupę jeszcze raz i wykupimy ten nieszczęsny kredyt, jako niepotrzebne obciążenia wyniku kwartalnego, prawda ?
- Aha... a więc... tak, to prawda...dziękuję...
- A na marginesie, w przyszłym roku będzie Pan obsługiwać inną firmę, kwotami rzędu 10 - 20 milionów miesięcznie...
- Pewne ?
- Czy ja kiedyś Pana oszukałem ?
- Nie.
- Tylko morda w kubeł, bo zabijemy...
Ale, kurwa zajebisty dzień, za jednym ruchem maszyna ruszyła. Upierdolę tych gnoi na amen, będą kwiczeć, jak zarzynane prosie... Wróciłem do domu, moja była w kuchni...spojrzałem na kobietę, która zostawiła mnie dla kogoś dużo lepszego, dla faceta z porządnym kutasem, dla faceta z forsą, prawie właściciela dużego zakładu, A tak naprawdę, dla kogoś, kto ją oszukał na samym początku, potem wykorzystywał do spłacania, jego wystawnego życia, dla faceta, który jej nie kocha, w ogóle nie szanuje, dla fałszywego przyjaciela... dla szmaty, gnoja, parszywego kłamcy... Zgniotę go jak robaka, odbiorę mu wszystko, kawałek po kawałku, a ty, zobaczymy, gdzie skończysz kurwo.
Wieczorkiem do piwnicy, soczek i na seans. Dzień pogrzebu matki, co robiła ze starym...?
Wszedł jak do siebie...
- Rozbieraj się, nie mam czasu...
- Ale Henryku... nie byliśmy umówieni ?
Henryku, Henryczku, kurwo to twój szef, ojciec twojego kochanka, a może nawet teść...
- Nie mam czasu, mówiłem już...
- A ja nie wiem, gdzie jest mój mąż, cały weekend dzwonił do mnie, a teraz nie odbiera, dzieci nie ma w przedszkolu, dzwoniłam właśnie, coś się musiało stać, może być w każdej chwili...jest już 15...czas obiadu.
- Hm...
- Nie chcę, aby nas zaskoczył przy seksie...on jest ostatnio trochę nerwowy...i się go boję...
- Masz rację, wpierdolił całej bandzie Szprychy, on zaczyna być mocnym graczem, ma wiele powiązań, nawet z psami...nie warto, bo może będziemy współpracować za jakiś czas, szkoda psuć wizerunek...za tydzień, w poniedziałek...
- Oczywiście.
I wyszedł, i właśnie ten moment widzieliśmy, gdy wracaliśmy ze stypy. Ale byłby numer, gdyby moja się nie opanowała, weszlibyśmy z dziećmi na pierdolenie...chłopaki by go zabili na miejscu, oj, ktoś czuwa nade mną, albo nad nią.
Zadzwonili przyjaciele z policji.
- Jest jeszcze jeden gość od pożyczek. Ma firmę w budynku tym... pod tym... adresem. Nie wiemy ile, ale jest cwany.
- Dzięki, odbiór w lokalu, wiecie, jak zwykle.
- Dziękujemy.
Jadę.
- Do Pana S.
- Proszę.
- Witam, jestem Robert, jest sprawa.
- Tak ?
- Skupuję długi Pana Sławomira W... i podobna ma Pan jeszcze coś jego...
- Tak, mam, ale to jest sprawa między nami, a nie Pańska.
- A jak będzie miał problemy ze spłatą...?
- To będzie mój problem, a nie Pański.
- Jest Pan dość bezczelny i pewny siebie, ok, poczekam, ale niech Pan pamięta, dziś płacę 100 % długu, gdy do mnie Pan przyjdzie będzie mniej...
- Nie przyjdę.
- Przyjdziesz...
I wyszedłem, ale cham, czuje się mocny, bo Sławek dostał kredyt i żyje jak panisko, zobaczymy, jak długo.
Już w niedzielę zapowiedziałem rower na poniedziałek na 5 godzin, oczywiście do dzieci, ale żeby słyszała.
Jazda z głową pełną myśli, co ona robi, jak ją traktuje, jak się wdzięczy, jak nadstawia, jest fajna, czas szybko leci, tylko czasami uwierał mnie w kroku...
Gdy wróciłem, siedziała w pokoju i nie wychodziła, albo zmęczona, albo ma nas, jak zwykle, w dupie. Wieczór jest mój. Już tyle widziałem filmów, ale za każdym razem mam motyle w brzuchu, ręka na myszce mi drży, ona ciągle na mnie działa, a emocje się jak za pierwszym razem.
Zadzwoniła do niego jeszcze jak się pakowałem...
- Wyjeżdża zaraz, bądź za godzinę...
- Tak będę...
Przyjechał, w ręku miał torbę z której wyciągnął pejcz skórzany, szpicrutę czarną , taśmę i gruby czerwony sznurek.
- Dzisiaj będzie ostro...
- Jak tak lubisz...?
- Lubię, ale jestem wkurwiony na maksa i muszę się wyładować...oberwiesz...
- Pamiętaj, jestem w ciąży...a dlaczego ?
- Te chujki obcięły mi zamówienie produkcji o połowę, a ten zjeb z banku, nie wiem jak, ale się dowiedział i grozi cofnięciem kredytu, a przecież już wydałem wszystko na życie i przygotowania zaopatrzenia.
- Jest źle ?
- Jest przejebane i jestem podminowany...nie zapłacę ci dziś...
- W ogóle ?
- Nie, rozbieraj się i zakładaj te kajdanki na plecach.
- Nie tak się umawialiśmy, nie chcę...
- Posłuchaj kurwo, ja zrobię co będę chciał, a ty tylko na tym stracisz, mam bić po twarzy, co powie Sławek ?
- Wiesz, że potrzebuję kasy ...
- To weź od swojego starego, on nią szasta na lewo i prawo...zatrudnił faceta, który nie bierze mniej niż piątkę, może jemu dasz dupy, za kasę, po znajomości, to jeszcze twój mąż...
I chujek zaśmiał się na głos...cholera, dobrze idzie, ale moja oberwie za darmo...i nie za swoje... aż żal mi się zrobiło... ale zaraz puściło. Kurwy zawsze obrywają nie za swoje...jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz.
Rozebrała się, założyła sobie kajdanki z tyłu. On wziął sznurek i zaczął obwiązywać jej piersi, na ósemkę, jedną, d**gą, potem naokoło szyi, i tak kilkukrotnie każdą. Podniosły się, stały całe do przodu, ładnie wyglądały, jak sztuczne.
- Jeśli się ruszysz, to zaczniemy od nowa liczenie... liczysz do pięćdziesięciu, o tyle obcięli zamówienie...
Oparł ją o ścianę, wziął szpicrutę i zaczął uderzać w piersi...
- Liczysz...
- 1
Walnął w d**gą...
- 2
I poszło...bił na przemian, po piersiach i po brodawkach, po szóstym razie pojawiły się pręgi, potem coraz mocniejsze, ukrwione, na pewno bolące... moja syczała, ale liczyła...Piersi po czasie same w sobie nabrzmiały krwią od związania, a te uderzenia jeszcze potęgowały fakt.
- 9
Przeszedł na brzuch...
- Proszę, nie po brzuchu...
- Wypnij macioro...
Ale cham, kurwa, gdybym tam był, to nie ręczę za siebie...
I na brzuchu zaczęły robić się ślady, naprawdę mocno widoczne, całe nabrzmiałe krwią, moja zaczęła płakać... co on robi...przecież, to nie zniknie w jeden dzień...?
- Odwróć się...
Gdy to zrobiła, w rękę wziął pejcz i zaczął lać po tyłku...
- 18
- 19
- 26
Całe pośladki były czerwone, w pręgach, ale to musi boleć...
- 30
- Odwróć się...
Rozpiął jej kajdanki, mieliśmy taki drewniany fotel, kazał jej się usiąść na nim, wyciągnął taśmę i przyczepił jej ręce i nogi do niego.. Rozszerzone pokazały cipkę, jej płatki, też już ukrwione, bo była cała czerwona, czyżby podniecenie szło ?
Znowu szpicrutę i następne uderzenie... poszło prosto w cipkę.
- Boli, proszę...
- Licz...
- 31
- 36
Przeszedł na uda...
- 40
- 43
Całe w pręgach, miałem nawet wrażenie, że jest tam krew... W pewnym momencie podszedł do niej, ujął cipkę w dwa palce i zaczął bić bezpośrednio po niej, a potem ją rozszerzył i bił po środku...
- 47
- 48
Płakała, widok jaki przedstawiała, nawet nie był żałosny, to była masakra, całe ciało w krwi, pręgach, siniakach... A on puścił cipkę i walnął ją w twarz...
- 49
I z d**giej strony...
- 50.
Koniec mojej przyjemności... powiedział... teraz twoja..
Odpiął taśmy i kazał klęknąć...
- Rozszerz nogi...
Napluł sobie na dłoń dwa razy i wsadził jeden palec jej w dupę, a 4 w pizdę... ta zawyła z bólu, cały czas płakała, a on ją gwałcił swoją ręką. Po czasie dostała orgazm... nie rozumiem tego, cały czas płakała, a dostała... razem trzy. Padła na dywan, nogi rozszerzone, a on zaczął ugniatać jej falujące pośladki, nie krzyczała już, tylko płakała... pobawił się, spakował rzeczy i bez zlania się wyszedł z domu. Jej widok był straszny... ledwo doszła do łazienki, po godzinie wyszła i zamknęła się w swoim pokoju. Tam nasmarowała rany jakiś kremem i położyła się do łóżka. Jej płakanie i szloch trwał długo.
Siedziałem i nie wiedziałem jak zareagować, to było obrzydliwe, choć trochę mi stanął, ale fakt takiego poniżenia mojej żony, nie mieścił się w mojej wyobraźni. Jak można wyładować się za pracę na niewinnej osobie, jakim trzeba być zjebem, jakim bydlakiem... bo nie człowiekiem. Ona tego ***********, nie zgodziła się...dobry film dla prokuratora, na specjalną okazję i wielki smutek, że dostała za moje działania, ona o tym nie wie, ale ja wiem, i czuję się z tym źle.
Przez następne dni chodziła w długich sukienkach i siedziała w domu. Raz tylko zadzwonił Sławek, a ona się wykręciła, że źle znosi ciążę.
Minął piąty miesiąc i szósty, nikt się nie pokazywał, albo ich zbywała. Kilka razy był Sławek, gdy trenowałem ( ciekawe, gdybym nie trenował, to skąd wzięłaby wolny czas, wygodne to... nie ? ) Rozmawiali tylko o ciąży i jak dadzą dziecku na imię. Prawnie to dziecko jest moje. bo urodzi w małżeństwie...ale nie wiem...
W grudniu moje urodziny przeleciały bez echa, wziąłem ********* do lokalu i tam był tort i życzenia, od ludzi, którzy mnie lubili. Nawet na święta, po skromnej wigilii, wyjechała do niego. Żal mi naszych synów, nie rozumieją, dlaczego mamusi nie ma z nimi w domu, pytanie, czy to jest jeszcze jej dom ? Taki smutek i taka melancholia, że żyć się odechciewa.
Ale przed sylwestrem, gdy byłem u Mahmeda z kasą, moja dostała gości, których na pewno ***********. 29 grudnia, popołudniu, gdy już byłem w Niemczech, zawitał Zbyszek. Tak walił do drzwi, że ta przestraszona je otworzyła. A Zbyszek był z dwoma kumplami, jeden młody jak on, a d**gi stary.
- Cześć malutka, o sorry duża...
Moja na lutego miała termin, więc brzuch było odpowiedni, po prostu wielki.
- Czego...?
- Co tak brzydko, przyszliśmy się z kolegami przywitać i złożyć życzenia na nowy rok.
- Nie chcę was widzieć, stary i tak cię wywali, zobaczysz, że mu powiem...
- Stary to wszystkich wywali, zakład bankrutuje, jesteśmy tu z kolegami z magazynu ostatni raz się z tobą przywitać i pożegnać, zrobimy to po dobroci ten ostatni raz ?
- Zgłupiałeś ?
- Nie, albo ostatni raz się z nami zabawisz, albo jeszcze przed nowym rokiem Sławek dostanie piękną wiadomość, od trzech świadków, racja Panowie ?
- Racja, wszystko wiemy i zaświadczymy panienko...
Jej rezygnacja w oczach naprawdę była smutna, zgarbiła się, puściła drzwi i poszła do pokoju...
- Czego chcecie...?
- Zrób sobie dobrze sama...
- Ale tylko to...
- Oczywiście.
Usiadła w fotelu, tym drewnianym, podciągnęła sukienkę, była bez majtek, i zaczęła dotykać muszelkę. Ten starszy gość usiadł się na sofie, wyciągnął i zaczął sobie trzepać. Zbyszek stał z przodu, a d**gi z boku. Oczywiście, ta po chwili była mokra, co dało słychać, ona chyba to lubi, albo widownię. Miała zamknięte oczy i dogadzała sobie trzema palcami...
Ten d**gi zaszedł za fotel i objął jej piersi, nie zareagowała, ugniatał, wsuwał dłoń pod sukienkę, a Zbyszek klęknął przed nią i delikatnie dotykał łydek, a potem ud. Ten z tyłu rozpinał sukienkę, balony wyskoczyły, bo nie miała stanika, a Zbyszek doszedł do cipki i jej rąk. Otworzyła oczy, chyba zrozumiała, że nie obędzie się bez seksu. Położyła ręce na poręczach i się poddała. Jeden z tyłu pieścił piersi, a d**gi cipkę... wkładał swoje palce, trzy, cztery, dodatkowo drażnił łechtaczkę. Długo nie czekali, gdy dostała...wygięła się do przodu, a wielki brzuch był największą pięknością. Nie dodałem , że im brzuch był większy, tym bardziej mi się podobała i podniecała.
Zbyszek podniósł sukienkę do góry i zaczął go całować.
- Jesteś taka piękna, że będę cię pamiętać do końca życia.
Trzeci gość nie wytrzymał, zerwał się, podbiegł do niej i zawołał...
- Bierz do buzi kurwo...
I wsadził go na siłę, moja brzydziła się, ale on był konsekwentny, wciskał i lał, obcierał o usta i policzki, nawet włosy...
- Przestań...moja zawołała, Zbyszek, zrób coś...
- Wystarczy, zlałeś się i siadaj...
Posłuchał, ale za to Zbyszek rozpiął spodnie i wsadził od razu do końca...
- Nie tak mocno, mój brzuch...jak coś się stanie...?
- Ok, powoli, będziemy delikatni.
Jechał, wciskając dodatkowo swoje dłonie pod jej pośladki, ten z tyłu ciągle tylko macał jej piersi. Po chwili przestał i podał jej do buzi. Wzięła, nie wiem, czy chciała, czy z odruchu... Trzeci podszedł jeszcze raz, chwycił jej rękę i kazał sobie trzepać flaczka. W jednej chwili obrabiała trzech obcych facetów, a dla mnie to nawet nie było podniecające, bardziej uwłaczające mojej żonie, a może bardziej mężowi. Jej stan przed porodem, ciąża i ******** do seksu, a praktycznie lekkiego gwałtu. Nie umiałem tego zinterpretować, myślę, że na to, to sam nie chciałbym jej namawiać.
Zbyszek zaczął dochodzić, wyrwał się i zaczął lać pierwszy strzał na piersi, reszta na brzuch. Gdy wytarł o udo, wstał, a jego miejsce zajął d**gi. Od początku jechał szybko, złapał mocno za piersi, ścisnął je jak cytryny, trzeci zaczął wciskać swojego kutasa do jej buzi, po czasie wzięła, chyba raczej dla spokoju, a on jej głową nadawał ruchowi posuw. d**gi zlał się do cipy, nawet się nie zapytał, a trzeci d**gi raz lał do jej ust. Chciała się wyrwać, ale mocno trzymał głowę...
- Dość tego, koniec...kaszląc moja wykrzyczała.
Gdy się wycierała Zbyszek szybko zrobił jej zdjęcie, buzi i cipy...
- Zostawcie mnie...
Nie wiem, czy nie zauważyła, czy było jej to obojętne. Oni ubrali się i zmyli, bez słowa. Na sam koniec Zbyszek się cofnął, pocałował ją w dłoń i powiedział...
- Jak zawsze zajebista, pa maleńka...
Oj, Zbyszek, chyba ty też oberwiesz po mordzie, jak skończę z tamtymi.
A moja zmarnowana poczłapała do łazienki, a potem do łóżka. Idealne zakończenie roku dla kurwy, sama wybrała taki los i takie życie. Ja jestem w stanie przyjąć na klatę wszystkie moje porażki, przekuć je na sukces, ale czy ona to będzie potrafić, przecież, na dobrą sprawę, to się może nigdy nie skończyć.
Sylwestra zrobiliśmy w lokalu, tylko z dziećmi, z rodzinami i przyjaciółmi naszych pracowników. Żadnej publicznej imprezy, nie muszę gonić za forsą. Zaskakująco dużo ludzi chciało być z nami. Może czują się dobrze w naszym towarzystwie.
A moja świętowała ze Sławkiem. Przyjechał po 20, gdy nas nie było. Zrobili sobie kolację, szampan, chociaż moja nie piła, puścili muzykę, potańczyli, trochę ciężko z takim brzuchem, więc powiedziała, że woli jakiś film. Pościelili w salonie, coś włączył, gdy ona wróciła z łazienki, to miała na sobie tylko pończochy.
- O, ktoś ma ochotę na bara bara.
- To już ostatni raz przed porodem.
Akurat, dwa dni temu trzech cię obrabiało suko, a teraz świętoszka, bo brzuch duży. Ale jej widok z tym brzuchem i piersiami, w pończochach, z zajebistym tyłeczkiem wart był nagrania. Sam bym porobił zdjęcia jak Zbyszek, ale ja jestem mężem...
Położyli się do łóżka i zaczęli całować. On obejmował ją za piersi i ściskał dość namiętnie. Coś ten film leciał za głośno, bo odwracali głowy... dźwięki jak z pornola, kamera niestety nie łapała telewizora. Ona odwróciła się plecami do niego, ale leżąc na min i patrzyli na film. On nadal obejmował ją za piersi, czasami dawał palec do polizania. Moja długo nie wytrzymała, klęknęła przed nim, wypięła dupsko do kamery i zaczęła mu obciągać. On dociskał jej głowę, chociaż i tak dobrze pracowała. Wyprostowała się po chwili i nadziała na kutasa. Jedną nogę miała opartą o łóżko, więc widok jej uda z tyłeczkiem i biodrami był przepiękny.
Musiała być podniecona, bo pracowała za dwóch. Po chwili zsunęła się z niego i położyła się na plecach.
- Muszę trochę odpocząć...
A Sławek rozszerzył jej nogi i rozpoczął lizanko... dobrze mu szło, bo zaczęła jęczeć w swoim stylu... wspomógł się trzema palcami i ta odjechała... On nie przerywał, ani ona, doszli do czterech...
- Daj odpocząć...
- Weź do buzi...
Nachyliła się, położyła głowę na jego brzuch i teraz ona dawała popis. Po chwili zsunęła się niżej i lizała jajeczka...on za to podniósł nogę i ona pojechała niżej... Jest między nimi taki uczucie, jakie było przy młodym, przyjemnie się patrzy na podnieconą kobietę, która oddaje serce dla pieszczot, z własnej woli, nie zmuszana przez nikogo...
Znowu doszła do kutasa, a Sławek sięgnął za jej plecy do tyłeczka, ona się podniosła jeszcze wyżej, a on włożył od tyłu palce w cipkę. Ona znowu zaczęła jęczeć, on mocniej, ona głębiej...i gdy dostawała następny, to połknęła jego kutasa w całości...
- Jejku jak dobrze, zawołał...
- Mh...
I znowu przyśpieszył ręką, a ona już cały czas brała do końca, a jak już wspomniałem, było co brać...przy następnym jej orgazmie on zaczął lać do głębi gardła, ona nie przestawała... dobre, cholera, dobre...
Ona mu wylizywała, a on głaskał jej cipkę z przodu.
- Chcę jeszcze...
Podniosła się i tyłem na niego nadziała. Mocno rozszerzone uda, wielki brzuch, wielkie podskakujące cyce i suka, która dogadza sobie. Oparła ręce na jego klatce, lekko się podniosła, a on zaczął pracować jak tłok, ta jęczała jak oszalała, raz nadziewał lekko, raz mocno, gdy ona opuszczała biodra...kutas cały się chował w jej wnętrzu.
Zmęczyła się i położyła bokiem, nie wyciągając z cipki...
Ciągle była maksymalnie podniecona, a on walił mocno...dostała...w ciągłym krzyku...
- Jak chcesz to mnie zerżnij w dupę...
- Ale od przodu...
Położyła się na plecy, on naślinił, choć pewnie nie musiał, ona zawsze płynie, i włożył w odbyt...ta wyciągnęła ręce do góry w pełnym oddaniu i z falującymi piersiami dawała walić swoje dupsko... jęczała jak prawdziwa kochanka, mocno i głośno..
Patrzyłem na nich i byłem zafascynowany tym widokiem. Suka ze swym samcem, suka z samcem, któremu urodzi potomstwo, który zapłodnił ją w jej akcie oddania. I to była moja żona, czy może być coś piękniejszego ...?
Tak, miłość mężczyzny, który na to zezwala, ale ja nie pozwoliłem, nie zgodziłem się na takie oddanie, to miała być zabawa a nie to, na co patrzę...i dlatego wszyscy odpowiedzą za to i pożałują.
Ona w tym czasie dostała następny z takim wyciem, że dobrze, że nie mieszkamy w bloku...
Sławek przestał ją walić...
- Ja już nie dam rady...ale wyliżesz mi...
I przeniósł swoje jaja nad jej głowę, ona objęła jego pośladki i lizała wszystko co jej nakierował na usta. Wtedy się zlałem, bo zawsze tego chciałem, a nawet nie śmiałem zaproponować jej. On powiedział i dostał. Może naprawdę należało mi się jako sierocie i nieudacznikowi. Facetowi z forsą robi, co on chce. Kurwa.
Zasnęli, a reszty nie oglądałem.
W połowie stycznia zadzwonił stary i poprosił o spotkanie.
- Witam.
- Witam, o co chodzi...?
- Wspominał Pan kiedyś o możliwej współpracy i eksporcie do Niemiec ?
- Dlaczego teraz Pan przychodzi ?
- Mamy znowu skromne kłopoty finansowe i być może byłbym zainteresowany współpracą z kimś, na przykład z Panem, Panie Robercie. Nie chciałby, aby zakład na wiosnę musiał zwalniać pracowników, jestem za nich odpowiedzialny.
- Co konkretnie Pan proponuje ?
- Możliwy wykup jakiejś części udziałów, wejście w spółkę z gwarancją wznowienia produkcji i ewentualnego eksportu.
- Ile procent i za ile ?
- Najwyżej 30 za powiedzmy 2 miliony.
- Przemyślę i dam odpowiedź.
- Dziękuję.
Adam do mnie...
- Szefie,wiem dość dużo na jego temat, to szczwany lis, bardzo brzydki do ludzi, w zakładzie nie lubią go, a kobiety w szczególności...
- Co ty nie powiesz...?
- On jest nawet niebezpieczny...
- Tak, gdy gra się jego zasadami, ale ja będę grał swoimi, zobaczymy, kto będzie bardziej skuteczny.
Nie powiedziałem mu wszystkiego, nie wie, że rypie moją żonę, że nienawidzę, go jak ruski szkopów... cierpliwość, sznur zaczyna się zaciskać...
Adam pojechał do tamtego odbiorcy starego produkcji i dowiedział się, że całkowicie już wycofali się z umowy, a Przetakiewicz zaczął procedury przejęcia udziałów na kwotę kredytu, wobec braku produkcji. Poczekam jeszcze 2 tygodnie. W domu nic się nie działo, ona się przygotowywała do porodu, nikt nie przychodził, ani młody, ani stary, chociaż ona i tak wychodziła. A, że było dużo śniegu, to tak nie za dużo, może tylko na zakupy. Wiedziałem, że urodzi dziewczynkę, bo znalazłem różowe ciuszki.
Początek lutego, za dwa tygodnie rodzi, i stary prosi o spotkanie.
- Panie Robercie, miał Pan się zastanowić, i dać mi odpowiedź...
- Zastanowiłem się i ta oferta nie jest dla mnie satysfakcjonująca, będę szukać innego układu...
- Ale, możemy negocjować...zależy mi...
Kurwa. nie zależy ci, masz po prostu nóż na gardle...
- Ok, o 16 w lokalu.
- Witam ponownie, jaka byłaby Pańska oferta... ?
- 49 % za milion i gwarancja natychmiastowej produkcji i eksportu, powiedziałem
- 49 % ...?
- Tak, aby Pan miał 51 i zabezpieczenie, że zakład nadal jest Pański. Jestem uczciwym biznesmenem, i nie chcę nikogo oszukać.
- Zgadzam się.
- Niech prawnicy przygotują umowę.
- Za trzy dni podpisujemy.
- Ok.
Do banku.
- Do dyrektora...
- Czeka.
- Mam dobre wieści, Pan W... zgodził się na wycenę zakładu, przez rzeczoznawcę na dwa miliony, łącznie z terenem, 3,5 h. Wobec długu 500 tyś, bank dostał 25 %. Przygotuję umowę na sprzedaż, na kiedy ?
- Ma Pan dwa dni, a premia ode mnie po podpisaniu.
- Oczywiście.
Jest dobrze, jest kurwa idealnie, zerżnę wszystkie dupy, jakie się napatoczą. I starego i Sławka, a moja dostanie rykoszetem, zobaczymy jak będą śpiewać.
Przelałem 500 tyś na konto banku, dyro dostał dychę i zostałem właścicielem 25 % zakładu. Spotkałem się ze wspólnikami. Oświadczyłem, że mamy dobry teren, ale gość chce sprzedać tylko mi, więc sam wykładam 1,5 bańki na wszystko, a oni wyłożą na budowę zakładu. Pod koniec roku lecimy z produkcją, bo plany hal, które dostaliśmy od Mahmeda, po przetłumaczeniu dostały akceptację urzędników. Super, tyle, że to jest cała moja odłożona kasa, nic już nie zostanie, więc, będę musiał oszczędzać, bo teraz idą tylko 2 tiry w miesiącu, a i to nie zawsze. Na szczęście knajpa przynosiła normalny zysk.
Spotkanie u notariusza. Sprzedaż 49 % za milion, wszyscy zadowoleni, forsa przelana, stary tak mnie uściskał, jakbym był jego synem. A mnie się chciało rzygać, tyle, że w duszy to podskakiwałem z radości. Najlepiej wydany milion w życiu, ha ha. To prawda, pierwszy trzeba ukraść.
Stary zaprosił mnie do zakładu, przedstawił wszystkim w biurze, określił jako Pana zbawiciela, potem przeszliśmy się po produkcji, zakład w miarę, ale oczami widziałem już nasze wielkie hale i to wszystko, to była zwykła dziura. Poznałem Zbyszka, to kierowca starego i człowiek od załatwiania prostych spraw. Dlatego dużo wiedział, nie jest głupi. Ci dwaj pozostali to kierownik magazynu i zbytu. Oj chłopcy...
Gdy przyjechałem do domu, rozanielony z szampanem, moja stała w przedpokoju z torbą.
- To już.. ?
- Tak, mam bóle i odeszły mi wody przed chwilą...
- To chodź, jedziemy, zawiozę cię...
Chwyciłem torbę i zacząłem wychodzić...
- Sławek po mnie przyjedzie...za chwilę...
- Ale ja też mogę...
- A ja poczekam na niego...
Dostaliście kiedyś tak znienacka pod żebra, w wątrobę z pięści... tak,.. prawie mnie zwaliło...co ja głupi sobie myślałem, to jego dziecko... jego kobieta... jego obowiązek... Gdy kiedyś łapałem gumę w rowerze, to przeklinałem, teraz tak samo, bez powietrza położyłem torbę, przeszedłem obok niej, rzuciłem kluczyki, płaszcz i zobaczyłem sens mojego życia. Moich chłopców, którzy cichutko stali w rogu przedpokoju z przestraszonymi oczyma. Objąłem ich ze łzami w oczach, bo właśnie dziś rozpoczął się pierwszy dzień mojego nowego życia. Bez niej, bez miłości, pierwszy dzień czarnej rozpaczy...
7年前