HoteLove cz. 8 - Wizyta
Zapowiedź
- Kochanie… - Anna zawiesza głos, robiąc przerwę na ostatnie poprawki w makijażu.
Stoję obok niej w łazience, patrząc w odbicie jej pięknych oczu w lustrze, jednak ciężko mi utrzymać te spojrzenie bo właśnie stoi w samej bieliźnie, więc przyglądam się jej całej.
- Tak? - tak samo jak ona przeciągam samogłoski i robię pauzę na końcu
- Bo wiesz co… - kolejna nieznośna przerwa, dla podtrzymania napięcia albo z niepewności - … bo dziś będzie Marek w okolicy…
- Tak?
Nasze kontakty z nim były przez jakiś czas okrojone, zwyczajna wiadomość co jakiś czas, jakieś zaczepki słowne ale bez szczegółów. Codzienne zabieganie.
- Tak - szybka odpowiedź i uśmiech z jej strony - jest w delegacji i napisał, że wieczorem chciałby się z nami spotkać.
- Z nami czy z tobą? - zbliżam się do niej, obejmuję od tyłu i wtulam w jej pachnące włosy.
- Napisał, że z nami. A co ty nie chcesz?
- Nie mam nic przeciwko, w sumie spoko gość.
- Też tak uważam. - kwituje ona.
Rozmawiając masuję jej brzuch, tulę w ramionach i delikatnie muskam ustami kark. Ona uśmiecha się i poddaje delikatnym pieszczotom, ociera pośladkami o moje krocze.
- Tak? I co jeszcze uważasz? - szepczę jej do ucha
- Że możemy pójść gdzieś na jakąś kolację, tak jak nas zaprosił.
- Tak? I co jeszcze?
- A co byś chciał?
- Hm… - robię pauzę ściągając z niej stanik - Teraz to wiesz co bym chciał.
Anna odwraca się przodem po czym klęka i ściąga ze mnie bokserki. Na parę chwil zapominamy o rozmowie i całym świecie gdy ona zaczyna ssać moją męskość.
Wino i świeczka
Temat Marka wrócił w ciągu dnia, gdy Anna wysłała mi namiary na miejsce spotkania i godzinę. Niestety korki i spotkanie na koniec dnia wpędziło mnie w niezłe opóźnienie, więc gdy wchodzę do knajpki oni oboje już tam siedzą. Miejsce jest spokojne i przytulne, choć wypełnione niemal po brzegi. Niewiele widać z ulicy, zwłaszcza na antresolach czy w piwnicy, a lekki półmrok w podcieniach buduje poczucie intymności.
Zastaję ich przy małym, okrągłym stoliku zastawionym prawie pustymi talerzami, dwoma kieliszkami wina i jedną, do połowy wypaloną świeczką. Siedzą obok siebie bo tu niemal nie da się usiąść inaczej jak blisko, Anna oparta o blat słucha go jak coś opowiada. Gdy podchodzę do nich ona uśmiecha się i domaga buziaka a Marek wstaje i wita się uściskiem dłoni. Siadam, w sumie obok nich ale jakby na przeciwko.
Gdy pojawia się kelner, zamawiam coś do jedzenia i kolejny kieliszek wina.
- Przepraszam za spóźnienie, korki i praca - tłumaczę się
- Spoko, nie ma sprawy. Jakoś wypełniliśmy ten czas - śmieje się Marek
- No widzę, że macie tu romantyczną kolację
- No tak - opowiada Anna - pan kelner zapalił nam tu świeczkę by było miło.
Śmiejemy się trochę i zaczynamy gadać o czymś błahym. Gdy przychodzi wino i jedzenie komplementuję kuchnię i rozmowa schodzi na tematy kulinarne. Dopiero gdy znika ostatni kęs z ostatniego talerza Marek zmienia tok rozmowy
- Wiecie co? Przez ten czas byłem wam wierny.
Zbici z tropu wpadamy na chwilę w konsternację, ale jego uśmiech i puszczone oczko szybko dają do zrozumienia o co mu chodzi.
- Przez ten cały czas nic a nic? - pytam
- No nic - odpowiada smutno. - Abstynencja.
- No… to my nie byliśmy wierni.
- Nie? - dziwi się nasz kolega ale i ja jestem zaskoczony.
- No nie, regularnie zdradzamy cię ze sobą - puszcza do niego oko - nawet dziś rano.
- Szczęściarze - Marek udaje zbulwersowanie - i do tego jesteś podła.
Rozmowa schodzi na tematy intymne, z nieco zabawnym zabarwieniem. Przyglądam się mojej żonie, która teraz siedzi rozparta wygodnie w niedużym fotelu, z nogą założoną na nogę. Ma na sobie luźną, białą bluzkę z ładnym i głębokim wycięciem w dekolcie oraz szarą obcisłą spódnicę. Do tego biurowo odpowiednie buty na niedużym obcasie i rajstopy. Nie wiedzieć kiedy dryfujemy w kierunku rozmowy o pracowym flircie i Marek opowiada o swoich zalotach. Gdy my pokrótce streszczamy nasz seks w moim biurze on tylko patrzy z zazdrością i ucina temat.
Gdy Anna pochyla się nad stolikiem, dekolt jej luźnej bluzki odsłania jej biust, mimo, że ma na sobie czarny stanik to aż ciężko nie spojrzeć i nie rozmarzyć się choćby na chwilę. Widzę, że i kolega zerka a gdy obaj zaczynamy do tego jeszcze ją ubóstwiać i komplementować, ona rumieni się ale widać, że lubi to i sprawia jej przyjemność.
Tworzy się miła atmosfera nieskrępowania i swobody, w której Marek jest nie tylko obserwatorem i komentatorem, nie czujemy się przy nim źle podczas drobnych czułości, pocałunków czy intymnych rozmów, wciągamy go trochę w nasz świat. Mały, okrągły stolik nie dzieli tylko zbliża a dopalająca się świeczka ociepla stosunki.
Gdy wieczór przeradza się w noc, wychodzimy na chłód i wczesnozimową słotę by rozejść się w swoje strony.
Przeciągnięta wizyta
- Przeciągnąłem trochę delegację, mam jeszcze spotkanie umówione na popołudnie i będę wracał rano
Marek zaczyna wspólny lunch od tłumaczenia się. Szybkie spotkanie na mieście, wspólne wyjście na obiad we troje. Miejsce zgoła odmienne od wczorajszego - większe, głośniejsze i pełne ludzi. Brak intymności a w powietrzu unosi się atmosfera stresu i pośpiechu. Do tego wszyscy w służbowych ubraniach tak jak i my. Jednak skoro Marek proponuje i mamy czas to czemu nie skorzystać z okazji na spotkanie.
Szybkie i sycące dania i zwyczajna rozmowa zwyczajnych ludzi - w sam raz, by umówić się na wieczór.
Gdy Marek nas odbiera z miasta jest już późny wieczór, lekki i zimny deszcz siąpi a wiatr przenika przez ubrania. Z radością witamy ciepłe wnętrze samochodu i możliwość wjechania do parkingu podziemnego hotelu w którym się zatrzymał nasz kolega.
- Zapraszam w me skromne progi - śmieje się wpuszczajac nas do bardzo standardowego pokoju. Wyglada przyzwoicie ale mało przytulnie, typowe miejsce na nocleg ludzi w podróży służbowej, przynajmniej widok na zmoknięte miasto jest całkiem dobry.
- Może zamówię coś rozgrzewającego - proponuje Marek i nie czekając na naszą odpowiedź dzwoni do recepcji.
Po paru chwilach spędzonych na błahej rozmowie wjeżdża do pokoju stolik z grzanym winem i paroma przystawkami. Z braku wygodnych foteli, siadamy wszyscy na łóżku przykrywając je zawczasu narzutą. Zdawkowo rozmawiając popijamy słodkie i gorące wino.
Dopiero gdy na jej policzkach pojawiły się pierwsze rumieńce Anna była gotowa zdjąć gruby sweter, który szczelnie okrywał niemal całe jej ciało. Gdy zrobiło się cieplej zrobiło się też swobodniej i weselej, gdzieś w kąt poleciały nasze marynarki i krawaty, tak samo jak tematy związane z pracą i życiem codziennym.
Gdy skończyło się wino Anna skoczyła do łazienki, i dopiero gdy wróciła owinięta tylko ręcznikiem, zauważyliśmy, że nie było jej trochę dłużej. Usiadła na łóżku z zalotnym uśmiechem, kryjąc swoje wdzięki przed nami. Nie daję po sobie poznać, że jestem zaskoczony i przytulam ją do siebie. Przez chwilę rozmawiamy jeszcze dość normalnie, ale gdy patrzę w jej oczy zamieram na chwilę, którą Anna wykorzystuje by mnie pocałować. Dalej już idzie jakoś samo, urywane pocałunki, zadowolone mruczenie i ręcznik opadający z jej ciała. Gdy my zajmujemy się sobą Marek przygasza światło i gdzieś znika.
Mając całe łóżko dla nas kładę ją na plecach i przykrywam sobą. Smakuję pono wnie jej ust, całuję w czubek brody, szyję i schodzę coraz niżej. Po chwili masuję i ściskam jej piersi jednocześnie delikatnie liżąc jej sutki. Gdy przechodzę niżej, zbliżając się do jej łona przychodzi Marek. Zawinięty w ręcznik siada na krawędzi łóżka tuż obok jej głowy. Anna odrywa wzrok ode mnie i uśmiecha się do kolegi.
- Jak zawsze piękna - komplementuje Marek, głaszcząc jej włosy i gapiąc się na jej ciało.
- Jak zawsze milutki - odpowiada mu na komplement.
Widząc, że wdzięczą się i uśmiechają do siebie zostawiam ich na chwilę by pójść się odświeżyć po całym dniu. Marek tylko ochoczo pochylił się nad moją żoną by ją wycałować. Biorę bardzo szybki prysznic, zachodząc za głowę co oni robią stwierdzam, że jest to nie tylko stresujące ale i przyjemne a nawet podniecające.
Gapię się chwilę w lustro i wychodzę z łazienki. Już w progu witają mnie westchnienia i pomrukiwania rozkoszy, więc z duszą na ramieniu wchodzę do pokoju a gdy znajduję ich na łóżku zamieram na chwilę. Ania dosiada Marka ujeżdżając jego sztywną pałę, wsparta rękami o jego tors z wolna faluje biodrami. Przez chwilę stoję jak wryty nie wiedząc co ze sobą zrobić ani nie mogąc się poruszyć, jednak po chwili mija szok, bo tego właśnie się spodziewałem, powoli dochodzę do siebie, podziwiam widok jej smukłych pleców, talii i wypiętych pośladków. Podniecają mnie jej lubieżne ruchy a nawet widok jego kutasa penetrującego cipkę mojej żony.
Gdy siadam obok nich Anna, nie przerywając ujeżdżania kolegi, uśmiecha się do mnie po czym daje namiętnego buziaka. Gdy my się całujemy i tulimy do siebie Marek unosi się nieco i zaczyna pieścić jej piersi. Ona wije się w moich objęciach niczym węgorz - faluje całym ciałem, kręci się na jego palu i tuli nas do siebie a my zachłannie ją dotykamy, obmacujemy i całujemy wszędzie.
Po takiej zabawie Anna szczytuje drżąc cała z rozkoszy i cichutko pojękując. Trwa to dłuższą chwilę podczas której możemy się nacieszyć jej przyjemnością i słodkim grymasem twarzy po czym opada na łóżko i kładzie się między nami. Tulimy ją między nami, dotykamy i głaszczemy a Ona z rozkoszą rozdziela między nas całusy.
- Co kochanie? - szepcze do mnie gdy przez jakiś czas przyglądam się jej.
Jest uśmiechnięta i zadowolona, na policzkach ma rumieńce a jej oczy utkwione są w moich. W tym czasie Marek pochyla się nad nią i pieści jej sutki.
- Zaczęliście beze mnie - nie mogę powstrzymać tego zarzutu. Gdy zauważam grymas na jej twarzy dodaję - ale w porzadku, jestem po prostu zaskoczony.
- Nie chciałam cię zranić, a tak długo cię…
- Nieważne już - przerywam jej i daję całusa.
Całujemy się przez chwilę, Ona kładzie się na boku i zaczyna zabawiać moim kutasem, jestem tak napalony, że po paru ruchach jestem gotów eksplodować. W tym czasie kolega tuli się do niej od tyłu, obejmuje i obmacuje jej piersi. Widzę i czuję jak się do niej dobiera, napiera kroczem na jej tyłek a w tym czasie Ona zabawia się moim przyrodzeniem.
Przerywam pieszczoty czując, że nie mogę już dłużej tego wytrzymać. Pragnę jej aż do bólu.
- Co kochanie? - Anna uśmiecha się i szeroko otwiera oczy. Tymczasem Marek schowany w jej włosach delikatnie pulsuje biodrami.
- Pragnę cię
- Bardzo?
- Ogromnie
- I czego pragniesz? - drażni i bawi się ze mną.
- Wejść w ciebie, poczuć cię w środku, pieprzyć… - nakręcam się coraz mocniej co wyraźnie działa też na nią.
- Chcesz… tu…
Mówiąc to unosi wysoko udo bezwstydnie pokazując krocze i dotykając wymownie palcami swojej szparki. Podążam wzrokiem za jej dłonią gdzie, tak jak się spodziewałem, właśnie tęgi kutas Marka powoli penetruje cipkę mojej żony.
Serce mi wali jak oszalałe gdy widzę co robią a zaraz później jej słodką, niewinną buzię. Jej lekko rozchylone usta są takie kuszące, takie zapraszające.
Siadam u wezgłowia łóżka tuż przy głowie Anny. Dalej rozumiemy się bez słów, Ona zmienia pozycję - kładzie się na brzuchu z głową między moimi udami i ochoczo zaczyna ssać mojego kutasa, w tym samym czasie Marek wchodzi w nią od tyłu. Nie mogę oderwać wzroku od jej oczu patrzących na mnie figlarnie i lubieżnie zarazem. Kątem oka dostrzegam jej wypięty tyłek i uniesione nieco biodra poruszające się nieco w rytm jego pchnięć.
Całe podniecenie i napięcie zbiera się we mnie i uchodzi intensywnym wytryskiem, podczas którego odlatuję z rozkoszy. Pierwszy widok jaki mam po powrocie na ziemię to moja żona, uśmiechnięta i zabawiająca się moim opadającym już przyrodzeniem. Później zauważam Marka ocierającego swoim fiutem po zalanych spermą pośladkach mojej żony. Widocznie doszedł w tym samym czasie co ja.
- Kochanie… - Anna zawiesza głos, robiąc przerwę na ostatnie poprawki w makijażu.
Stoję obok niej w łazience, patrząc w odbicie jej pięknych oczu w lustrze, jednak ciężko mi utrzymać te spojrzenie bo właśnie stoi w samej bieliźnie, więc przyglądam się jej całej.
- Tak? - tak samo jak ona przeciągam samogłoski i robię pauzę na końcu
- Bo wiesz co… - kolejna nieznośna przerwa, dla podtrzymania napięcia albo z niepewności - … bo dziś będzie Marek w okolicy…
- Tak?
Nasze kontakty z nim były przez jakiś czas okrojone, zwyczajna wiadomość co jakiś czas, jakieś zaczepki słowne ale bez szczegółów. Codzienne zabieganie.
- Tak - szybka odpowiedź i uśmiech z jej strony - jest w delegacji i napisał, że wieczorem chciałby się z nami spotkać.
- Z nami czy z tobą? - zbliżam się do niej, obejmuję od tyłu i wtulam w jej pachnące włosy.
- Napisał, że z nami. A co ty nie chcesz?
- Nie mam nic przeciwko, w sumie spoko gość.
- Też tak uważam. - kwituje ona.
Rozmawiając masuję jej brzuch, tulę w ramionach i delikatnie muskam ustami kark. Ona uśmiecha się i poddaje delikatnym pieszczotom, ociera pośladkami o moje krocze.
- Tak? I co jeszcze uważasz? - szepczę jej do ucha
- Że możemy pójść gdzieś na jakąś kolację, tak jak nas zaprosił.
- Tak? I co jeszcze?
- A co byś chciał?
- Hm… - robię pauzę ściągając z niej stanik - Teraz to wiesz co bym chciał.
Anna odwraca się przodem po czym klęka i ściąga ze mnie bokserki. Na parę chwil zapominamy o rozmowie i całym świecie gdy ona zaczyna ssać moją męskość.
Wino i świeczka
Temat Marka wrócił w ciągu dnia, gdy Anna wysłała mi namiary na miejsce spotkania i godzinę. Niestety korki i spotkanie na koniec dnia wpędziło mnie w niezłe opóźnienie, więc gdy wchodzę do knajpki oni oboje już tam siedzą. Miejsce jest spokojne i przytulne, choć wypełnione niemal po brzegi. Niewiele widać z ulicy, zwłaszcza na antresolach czy w piwnicy, a lekki półmrok w podcieniach buduje poczucie intymności.
Zastaję ich przy małym, okrągłym stoliku zastawionym prawie pustymi talerzami, dwoma kieliszkami wina i jedną, do połowy wypaloną świeczką. Siedzą obok siebie bo tu niemal nie da się usiąść inaczej jak blisko, Anna oparta o blat słucha go jak coś opowiada. Gdy podchodzę do nich ona uśmiecha się i domaga buziaka a Marek wstaje i wita się uściskiem dłoni. Siadam, w sumie obok nich ale jakby na przeciwko.
Gdy pojawia się kelner, zamawiam coś do jedzenia i kolejny kieliszek wina.
- Przepraszam za spóźnienie, korki i praca - tłumaczę się
- Spoko, nie ma sprawy. Jakoś wypełniliśmy ten czas - śmieje się Marek
- No widzę, że macie tu romantyczną kolację
- No tak - opowiada Anna - pan kelner zapalił nam tu świeczkę by było miło.
Śmiejemy się trochę i zaczynamy gadać o czymś błahym. Gdy przychodzi wino i jedzenie komplementuję kuchnię i rozmowa schodzi na tematy kulinarne. Dopiero gdy znika ostatni kęs z ostatniego talerza Marek zmienia tok rozmowy
- Wiecie co? Przez ten czas byłem wam wierny.
Zbici z tropu wpadamy na chwilę w konsternację, ale jego uśmiech i puszczone oczko szybko dają do zrozumienia o co mu chodzi.
- Przez ten cały czas nic a nic? - pytam
- No nic - odpowiada smutno. - Abstynencja.
- No… to my nie byliśmy wierni.
- Nie? - dziwi się nasz kolega ale i ja jestem zaskoczony.
- No nie, regularnie zdradzamy cię ze sobą - puszcza do niego oko - nawet dziś rano.
- Szczęściarze - Marek udaje zbulwersowanie - i do tego jesteś podła.
Rozmowa schodzi na tematy intymne, z nieco zabawnym zabarwieniem. Przyglądam się mojej żonie, która teraz siedzi rozparta wygodnie w niedużym fotelu, z nogą założoną na nogę. Ma na sobie luźną, białą bluzkę z ładnym i głębokim wycięciem w dekolcie oraz szarą obcisłą spódnicę. Do tego biurowo odpowiednie buty na niedużym obcasie i rajstopy. Nie wiedzieć kiedy dryfujemy w kierunku rozmowy o pracowym flircie i Marek opowiada o swoich zalotach. Gdy my pokrótce streszczamy nasz seks w moim biurze on tylko patrzy z zazdrością i ucina temat.
Gdy Anna pochyla się nad stolikiem, dekolt jej luźnej bluzki odsłania jej biust, mimo, że ma na sobie czarny stanik to aż ciężko nie spojrzeć i nie rozmarzyć się choćby na chwilę. Widzę, że i kolega zerka a gdy obaj zaczynamy do tego jeszcze ją ubóstwiać i komplementować, ona rumieni się ale widać, że lubi to i sprawia jej przyjemność.
Tworzy się miła atmosfera nieskrępowania i swobody, w której Marek jest nie tylko obserwatorem i komentatorem, nie czujemy się przy nim źle podczas drobnych czułości, pocałunków czy intymnych rozmów, wciągamy go trochę w nasz świat. Mały, okrągły stolik nie dzieli tylko zbliża a dopalająca się świeczka ociepla stosunki.
Gdy wieczór przeradza się w noc, wychodzimy na chłód i wczesnozimową słotę by rozejść się w swoje strony.
Przeciągnięta wizyta
- Przeciągnąłem trochę delegację, mam jeszcze spotkanie umówione na popołudnie i będę wracał rano
Marek zaczyna wspólny lunch od tłumaczenia się. Szybkie spotkanie na mieście, wspólne wyjście na obiad we troje. Miejsce zgoła odmienne od wczorajszego - większe, głośniejsze i pełne ludzi. Brak intymności a w powietrzu unosi się atmosfera stresu i pośpiechu. Do tego wszyscy w służbowych ubraniach tak jak i my. Jednak skoro Marek proponuje i mamy czas to czemu nie skorzystać z okazji na spotkanie.
Szybkie i sycące dania i zwyczajna rozmowa zwyczajnych ludzi - w sam raz, by umówić się na wieczór.
Gdy Marek nas odbiera z miasta jest już późny wieczór, lekki i zimny deszcz siąpi a wiatr przenika przez ubrania. Z radością witamy ciepłe wnętrze samochodu i możliwość wjechania do parkingu podziemnego hotelu w którym się zatrzymał nasz kolega.
- Zapraszam w me skromne progi - śmieje się wpuszczajac nas do bardzo standardowego pokoju. Wyglada przyzwoicie ale mało przytulnie, typowe miejsce na nocleg ludzi w podróży służbowej, przynajmniej widok na zmoknięte miasto jest całkiem dobry.
- Może zamówię coś rozgrzewającego - proponuje Marek i nie czekając na naszą odpowiedź dzwoni do recepcji.
Po paru chwilach spędzonych na błahej rozmowie wjeżdża do pokoju stolik z grzanym winem i paroma przystawkami. Z braku wygodnych foteli, siadamy wszyscy na łóżku przykrywając je zawczasu narzutą. Zdawkowo rozmawiając popijamy słodkie i gorące wino.
Dopiero gdy na jej policzkach pojawiły się pierwsze rumieńce Anna była gotowa zdjąć gruby sweter, który szczelnie okrywał niemal całe jej ciało. Gdy zrobiło się cieplej zrobiło się też swobodniej i weselej, gdzieś w kąt poleciały nasze marynarki i krawaty, tak samo jak tematy związane z pracą i życiem codziennym.
Gdy skończyło się wino Anna skoczyła do łazienki, i dopiero gdy wróciła owinięta tylko ręcznikiem, zauważyliśmy, że nie było jej trochę dłużej. Usiadła na łóżku z zalotnym uśmiechem, kryjąc swoje wdzięki przed nami. Nie daję po sobie poznać, że jestem zaskoczony i przytulam ją do siebie. Przez chwilę rozmawiamy jeszcze dość normalnie, ale gdy patrzę w jej oczy zamieram na chwilę, którą Anna wykorzystuje by mnie pocałować. Dalej już idzie jakoś samo, urywane pocałunki, zadowolone mruczenie i ręcznik opadający z jej ciała. Gdy my zajmujemy się sobą Marek przygasza światło i gdzieś znika.
Mając całe łóżko dla nas kładę ją na plecach i przykrywam sobą. Smakuję pono wnie jej ust, całuję w czubek brody, szyję i schodzę coraz niżej. Po chwili masuję i ściskam jej piersi jednocześnie delikatnie liżąc jej sutki. Gdy przechodzę niżej, zbliżając się do jej łona przychodzi Marek. Zawinięty w ręcznik siada na krawędzi łóżka tuż obok jej głowy. Anna odrywa wzrok ode mnie i uśmiecha się do kolegi.
- Jak zawsze piękna - komplementuje Marek, głaszcząc jej włosy i gapiąc się na jej ciało.
- Jak zawsze milutki - odpowiada mu na komplement.
Widząc, że wdzięczą się i uśmiechają do siebie zostawiam ich na chwilę by pójść się odświeżyć po całym dniu. Marek tylko ochoczo pochylił się nad moją żoną by ją wycałować. Biorę bardzo szybki prysznic, zachodząc za głowę co oni robią stwierdzam, że jest to nie tylko stresujące ale i przyjemne a nawet podniecające.
Gapię się chwilę w lustro i wychodzę z łazienki. Już w progu witają mnie westchnienia i pomrukiwania rozkoszy, więc z duszą na ramieniu wchodzę do pokoju a gdy znajduję ich na łóżku zamieram na chwilę. Ania dosiada Marka ujeżdżając jego sztywną pałę, wsparta rękami o jego tors z wolna faluje biodrami. Przez chwilę stoję jak wryty nie wiedząc co ze sobą zrobić ani nie mogąc się poruszyć, jednak po chwili mija szok, bo tego właśnie się spodziewałem, powoli dochodzę do siebie, podziwiam widok jej smukłych pleców, talii i wypiętych pośladków. Podniecają mnie jej lubieżne ruchy a nawet widok jego kutasa penetrującego cipkę mojej żony.
Gdy siadam obok nich Anna, nie przerywając ujeżdżania kolegi, uśmiecha się do mnie po czym daje namiętnego buziaka. Gdy my się całujemy i tulimy do siebie Marek unosi się nieco i zaczyna pieścić jej piersi. Ona wije się w moich objęciach niczym węgorz - faluje całym ciałem, kręci się na jego palu i tuli nas do siebie a my zachłannie ją dotykamy, obmacujemy i całujemy wszędzie.
Po takiej zabawie Anna szczytuje drżąc cała z rozkoszy i cichutko pojękując. Trwa to dłuższą chwilę podczas której możemy się nacieszyć jej przyjemnością i słodkim grymasem twarzy po czym opada na łóżko i kładzie się między nami. Tulimy ją między nami, dotykamy i głaszczemy a Ona z rozkoszą rozdziela między nas całusy.
- Co kochanie? - szepcze do mnie gdy przez jakiś czas przyglądam się jej.
Jest uśmiechnięta i zadowolona, na policzkach ma rumieńce a jej oczy utkwione są w moich. W tym czasie Marek pochyla się nad nią i pieści jej sutki.
- Zaczęliście beze mnie - nie mogę powstrzymać tego zarzutu. Gdy zauważam grymas na jej twarzy dodaję - ale w porzadku, jestem po prostu zaskoczony.
- Nie chciałam cię zranić, a tak długo cię…
- Nieważne już - przerywam jej i daję całusa.
Całujemy się przez chwilę, Ona kładzie się na boku i zaczyna zabawiać moim kutasem, jestem tak napalony, że po paru ruchach jestem gotów eksplodować. W tym czasie kolega tuli się do niej od tyłu, obejmuje i obmacuje jej piersi. Widzę i czuję jak się do niej dobiera, napiera kroczem na jej tyłek a w tym czasie Ona zabawia się moim przyrodzeniem.
Przerywam pieszczoty czując, że nie mogę już dłużej tego wytrzymać. Pragnę jej aż do bólu.
- Co kochanie? - Anna uśmiecha się i szeroko otwiera oczy. Tymczasem Marek schowany w jej włosach delikatnie pulsuje biodrami.
- Pragnę cię
- Bardzo?
- Ogromnie
- I czego pragniesz? - drażni i bawi się ze mną.
- Wejść w ciebie, poczuć cię w środku, pieprzyć… - nakręcam się coraz mocniej co wyraźnie działa też na nią.
- Chcesz… tu…
Mówiąc to unosi wysoko udo bezwstydnie pokazując krocze i dotykając wymownie palcami swojej szparki. Podążam wzrokiem za jej dłonią gdzie, tak jak się spodziewałem, właśnie tęgi kutas Marka powoli penetruje cipkę mojej żony.
Serce mi wali jak oszalałe gdy widzę co robią a zaraz później jej słodką, niewinną buzię. Jej lekko rozchylone usta są takie kuszące, takie zapraszające.
Siadam u wezgłowia łóżka tuż przy głowie Anny. Dalej rozumiemy się bez słów, Ona zmienia pozycję - kładzie się na brzuchu z głową między moimi udami i ochoczo zaczyna ssać mojego kutasa, w tym samym czasie Marek wchodzi w nią od tyłu. Nie mogę oderwać wzroku od jej oczu patrzących na mnie figlarnie i lubieżnie zarazem. Kątem oka dostrzegam jej wypięty tyłek i uniesione nieco biodra poruszające się nieco w rytm jego pchnięć.
Całe podniecenie i napięcie zbiera się we mnie i uchodzi intensywnym wytryskiem, podczas którego odlatuję z rozkoszy. Pierwszy widok jaki mam po powrocie na ziemię to moja żona, uśmiechnięta i zabawiająca się moim opadającym już przyrodzeniem. Później zauważam Marka ocierającego swoim fiutem po zalanych spermą pośladkach mojej żony. Widocznie doszedł w tym samym czasie co ja.
7年前