Podróż do wnętrza Alicji - rozdział 4
Rozdział 4 - impreza na górnym piętrze
Kiedy wspominałam swoje życie sprzed kilku tygodni to wyglądało ono prościej. Teraz wszystko miało dla mnie podtekst seksualny albo wręcz wzbudzało we mnie podniecenie. Zdarzało mi się patrzeć na ludzi i zastanawiać się, jak wyglądaliby nago. Najwyraźniej, kiedy raz otworzyło się te symboliczne drzwi do świata seksu, to ich zamknięcie było już niemożliwe. Ale to była dobra myśl, bo skoro dla mnie było już za późno to mogłam śmiało iść przed siebie nie oglądając się już na przeszłość.
Wakacje dobiegły końca, zaczął się nowy rok szkolny. Jak wspominałam wcześniej, dostałam się do prywatnego liceum. Mieściło się niedaleko od centrum miasta więc miałam dobry dojazd tramwajem z domu. Budynek szkoły był stary i zabytkowy, obłożony płytami z piaskowca, wysoki na kilka pięter z szatnią, jak wszędzie, umieszczoną w podziemiach. Zbudowano go na planie litery „C”, tak by otaczał położone wewnątrz boiska do piłki nożnej, koszykówki i siatkówki. Bardzo cieszyłam się z tego ostatniego, bo kochałam grać w siatkówkę i grałam w nią naprawdę dobrze po letnim obozie.
Wyposażenie sal też było świetnie. W każdej stał projektor multimedialny i komputery, równie imponująco prezentowała się sala informatyczna czy nawet łazienka, z kranami uruchamianymi czujnikami ruchu. No ale przy wysokości czesnego jakie płacili rodzice to już tak nie dziwiło. Nauczyciele też w porządku, znali się na swojej pracy i byli sympatyczni. Może poza paroma wyjątkami, ale nic nie jest doskonałe.
Bardzo ucieszyłam się na wieść, że dostała się tu Edyta, moja najlepsza przyjaciółka, z którą kumplowałam się już od podstawówki. W dodatku trafiłyśmy do jednej klasy, więc wszystkie lekcje też miałyśmy razem.
Edyta była piękną drobną brunetką mojego wzrostu, z dużymi, ciemnymi oczami, pięknie podkreślonymi przez czarne, seksownie wygięte brwi. Zawsze uważałam, że wśród jej przodków musieli być Arabowie albo Ormianie, bo w jej urodzie była jakaś nuta bliskiego wschodu. Średniej długości włosy z rudymi pasemkami z tyłu zwykle zaczesywała niedbale w bok przez co momentami wyglądała na potarganą. Miała piersi rozmiar mniejsze ode mnie i bardzo szczupłą sylwetkę, którą dość ekstrawagancko podkreślała nosząc obcisłe ciemne golfy i spódnice. Edyta była jedynaczką, więc byłyśmy dla siebie jak siostry i nie miałyśmy przed sobą żadnych tajemnic. Zawsze mogłyśmy się sobie zwierzyć i liczyć na pomoc oraz zrozumienie.
Oczywiście przez całe lato dzwoniłyśmy i pisałyśmy do siebie, ale są sprawy o których lepiej i łatwiej opowiadać twarzą w twarz. Dlatego po uroczystości rozpoczęcia roku poszłyśmy do kawiarni żeby wszystko sobie zrelacjonować.
Edyta opowiedziała mi o swoich wakacjach na Majorce i wyciecze do Egiptu. Miała mnóstwo przygód, od sztormu podczas rejsu statkiem, przez zaginione bagaże na lotnisku, po wieczorny koncert symfoniczny u stóp Wielkiej Piramidy w Gizie. Cała jej opowieść brzmiała jak baśń, której przysłuchiwałam się ponad godzinę. Potem przyszła moja kolej i też opowiedziałam co robiłam przez lato, zaczynając od rodzinnej wycieczki do Pragi, a kończąc na obozie i zajęciach sportowych. Im bliżej byłam finału i Igora, tym bardziej stawałam się podniecona, co Edyta natychmiast zauważyła.
– Widzę, że chyba coś się wydarzyło na tym obozie… – powiedziała z lekkim uśmieszkiem mierząc mnie uważnie swoimi dużymi, czarnymi oczami. Wypiła przez słomkę trochę owocowego koktajlu. – Mów i przestań się czaić.
Mogłam się tego spodziewać, Edyta znała mnie jak nikt. Nabrałam powietrza w płuca i opowiedziałam jej dokładnie wszystko - o Igorze, o naszych wieczornych spotkaniach i o tym co robiliśmy. Kiedy skończyłam miałam wypieki na twarzy, a Edyta patrzyła na mnie z tajemniczym uśmiechem.
– No ładnie – skomentowała po krótkiej chwili. – A myślałam, że to ja cię zaskoczę…
– Jak to? – zdziwiłam się.
– Najlepsze zostawiłam na koniec… – odpowiedziała powoli. – Mam chłopaka… i też już to zrobiliśmy…
– Wow! – prawie krzyknęłam zaskoczona. Bardzo się z tego ucieszyłam, ponieważ teraz jeszcze więcej nas łączyło i obie stałyśmy się „prawdziwymi” kobietami. I w końcu to ja dla odmiany wysłucham opowieści o pierwszym razie. – No to opowiadaj, jak się poznaliście? Chcę wszystko wiedzieć, ze szczegółami!
– Ze szczegółami? No dobrze, w sumie ty opowiedziałaś mi ich tyle – odpowiedziała z uśmiechem. – Więc poznaliśmy się przez znajomych moich rodziców z którymi byliśmy w Egipcie. To ich syn.
– Ekstra! I co dalej?
– Nazywa się Mateusz, w tym roku zdaje maturę. Czekaj, mam jego zdjęcie…
Edyta wyjęła komórkę i pokazała mi Mateusza. Był wysokim, ciemnym blondynem o krótkich włosach. Miał naprawdę ładny uśmiech i dołeczki w policzkach. Do tego muskularny i niczego sobie. Powiedziałam o tym Edycie, a ona zachichotała i kontynuowała opowieść.
– Zagadaliśmy do siebie już pierwszego dnia. Miałam na sobie koszulkę Nirvany, a on do mnie podszedł i zapytał czy ich lubię, bo on tak. Myślałam, że tylko tak ściemnia, ale po paru pytaniach i rozmowie okazało się, że naprawdę jest fanem tak jak ja…
– Muzyka łączy ludzi – zażartowałam.
– Dokładnie, a że mi się spodobał to z kolei ja zaczęłam go zagadywać. Coraz więcej mieliśmy wspólnego i tak się do siebie zbliżaliśmy.
– Romantycznie – powiedziałam z rozmarzeniem w głosie.
– No to posłuchaj dalej. Jeździliśmy razem na wycieczki, siadaliśmy obok siebie przy jedzeniu, robiliśmy wspólne zdjęcia, standard. Ale potem z jego strony nie było żadnego ruchu. Liczyłam, że mnie chociaż pocałuje, dawałam sygnały, a ten nic…
– Faceci…
– Ostatniego dnia wyjazdu była uroczysta kolacja. Wszyscy się zebrali, mnóstwo jedzenia na stołach, arbuzy powycinane w różne kształty, wiesz o co chodzi. Główną atrakcją wieczoru był występ tancerek brzucha. Myślałam, że będą tańczyły na scenie albo coś, a one chodziły między stołami dając prywatne pokazy! Jedna podeszła do nas… Długie kręcone włosy, ciemna karnacja, uroda miejscowa. Była tylko w staniku, majtkach i takiej półprzezroczystej spódnicy, wszystko kolorowe i ze złotymi cekinami. Zaczęła kręcić biodrami, wywijać brzuchem w przód i w tył… Ja patrzę na Matiego, a ten siedzi jak zahipnotyzowany…
– I co zrobiłaś?
– Miała kolczyk w pępku, taki złoty i duży z łańcuszkiem, więc powiedziałam mu, że też chcę sobie taki zrobić. On spojrzał na mnie (wreszcie…) i mówi, że chętnie by to zobaczył i za chwilę mnie pyta czy umiałabym tak tańczyć. Prychnęłam, że oczywiście. On wstał, wziął mnie za rękę i mówi żebym z nim poszła. Więc poszłam.
– I co dalej? – zapytałam czując jak narasta we mnie napięcie.
– Zabawa trwała w najlepsze, że nikt nie zwrócił na nas uwagi. Trochę jak na weselu… Poszliśmy na dach. Tam był taras widokowy, bar, jacuzzi… takie tam. Była noc, wszystko zamknięte, a goście i obsługa na imprezie na dole więc mieliśmy wszystko dla siebie. Mateusz usiadł na leżaku, ja podwinęłam koszulkę żeby było mi widać brzuch, opuściłam nieco spódnicę i zaczęłam tańczyć…
– Jak ci poszło?
Edyta udawała przez chwilę zamyśloną minę.
– Mmm… umiarkowanie dobrze. Od upału szybko zabrakło mi siły i zrobiło się strasznie gorąco, ale to przyjemnie tak kręcić tyłkiem i patrzeć na Matiego jak starał się zbytnio nie gapić. W spodniach też miał ciaśniej…
Oczami wyobraźni zobaczyłam Edytę w skąpym stroju tancerki brzucha, która uwodzicielskimi ruchami bioder tańczy przed swoim facetem… jak potrząsa piersiami aby go rozpalić… szybko otrząsnęłam się z tej wizji, bo Edyta kontynuowała opowieść.
– Wreszcie po kilku minutach takiego „tańca” wstał, spojrzał mi w oczy, objął mnie rękami w talii i pocałował. Był niezły, nie powiem, właśnie takiego go sobie wyobrażałam. Zapytał czy myślę o tym samym co on… byłam tak rozpalona, że nie mogłam myśleć o niczym innym! Przytaknęłam i pocałowałam go namiętnie, usiedliśmy na leżaku. Ściągnął ze mnie bluzkę i stanik, oczywiście musiałam mu pomóc z zapięciem… zaczął masować mi piersi, a miał długie i takie silne palce… ciągle łapał mnie za sutki i kręcił nimi, strasznie łaskotało, miałam przez to dreszcze na całym ciele… Wreszcie zdjął mi spódnicę i leżałam tak w samych majtkach, na dachu pod rozgwieżdżonym, afrykańskim niebem…
– Wow…
– Też tak pomyślałam, nieźle jak na pierwszy raz, nie? – zaśmiała się Edyta. – Ja w każdym razie byłam trochę spięta, ale chciałam to zrobić. On też był zdenerwowany, przyznał mi się później, że nie ma jeszcze wielkiego doświadczenia w seksie… stał tak chwilę jakby nie wiedząc za co się zabrać… wreszcie ściągnął koszulkę i mówię ci Ala na widok jego klaty zrobiłam się naprawdę mokra. Chciałam wreszcie poczuć go w sobie, więc zachęcająco wyciągnęłam nogę i przejechałam mu stopą od pępka w dół. Zrozumiał aluzję i ściągnął spodnie. Kutas już sterczał mu w górze i trochę się przestraszyłam czy on mi się tam zmieści…
„Miałam tak samo…” – pomyślałam ze zrozumieniem.
– Wreszcie położył się na mnie, szepnął do ucha czy tego chcę. Oczywiście, że chciałam! Ściągnął mi majtki, a ja rozłożyłam nogi szerzej, bo widziałam to na jakimś filmie. Poczułam jak jego kutas przesuwa się po mnie w dół brzucha. Nie od razu trafił do środka i dźgnął mnie parę razy w wiesz-co. Myślałam, że dostanę świra od tego uczucia... Wreszcie poczułam jak we mnie wchodzi... i rozsadzający mnie od środka ból. Zapiekło mnie jak diabli. Krzyknęłam i złapałam go rękami za plecy, chyba niechcący trochę go podrapałam… ale po chwili wstrząs minął i powoli zaczynało być przyjemnie. On cały czas pochylał się nade mną dysząc ciężko, czułam dotyk jego ciała na piersiach i brzuchu… w końcu powoli zaczął mnie posuwać wchodząc coraz głębiej… trwało to może z pół minuty aż zrobił dziwną minę i zatrzymał się. Poczułam jak coś porusza się w moim wnętrzu, a potem zrobiło mi się jeszcze bardziej mokro…
Otworzyłam szeroko oczy.
– Doszedł w tobie?!
– Tak… – żachnęła się Edyta. – Pół minuty nawet to nie trwało.
– Ale… i co?
– I nic. Byłam padnięta i rozpalona, orgazm miałam dopiero następnym razem…
– Przecież to była wpadka!
– Nie, miałam bezpieczne dni ale i tak wzięłam „zapasy” od babci. Na wszelki wypadek.
No tak, babcia Edyty. Lekarz ginekolog o tak lewicowych poglądach, że sam Karol Marks uścisnąłby jej rękę, jak powiedziała kiedyś o niej mama Edyty. Spotkałam ją kilka razy, bardzo sympatyczna i zorganizowana kobieta. Kiedy w rodzinie ktoś miał problem, przychodził do niej. Edyta była podobna do swojej babci pod tym względem. Innymi zresztą też.
– Więc… fajnie było? – zapytałam, bo prawdę mówiąc nie byłam pewna.
– Pewnie, że fajnie! W życiu nie byłam taka podniecona, a następnym razem było już o wiele lepiej…
Potem Edyta opowiedziała mi o swoich kolejnych razach, ja o swoich. Wymieniałyśmy się uwagami i chichotałyśmy jak ****************. Tak minął nam cały dzień, ale przecież nie widziałyśmy się całe lato, a teraz miałyśmy jeszcze jeden temat do rozmowy. Najlepszy ze wszystkich.
Praktycznie zaraz po rozpoczęciu, rok szkolny zaczął się na dobre i zanim się zorientowałam, minął cały miesiąc. Poznałam mnóstwo nowych ludzi i nauczycieli. W liceum wszystko było doroślejsze i poważne, ale nic dziwnego. W końcu to już nie *********.
W czwartek podczas przerwy obiadowej podeszła do mnie Edyta. Stanęłyśmy pod pracownią informatyczną na parterze, obok sekretariatu i zaczęłyśmy rozmawiać.
– Prawie zapomniałam! – oznajmiła Edyta. – Jutro wieczorem jest impreza urodzinowa Mateusza, przyjdziesz?
– Nie wiem… – zawahałam się. – Nikogo tam nie znam…
– Ja tam będę, a też nikogo nie znam. No dalej Ala, jeszcze nie byłaś na osiemnastce! I wiem, że będzie alko… – dodała puszczając oko.
Rzeczywiście nigdy nie byłam na „prawdziwej” imprezie, a muszę przyznać, że zawsze chciałam. Rzecz jasna bywałam na urodzinach u koleżanek, ale to były szczeniackie wybryki. Tutaj będą dorośli ludzie. Przez głowę przemknęła mi myśl, że może poznam tam kogoś fajnego?
– Ok, przyjdę – powiedziałam wreszcie.
– Ekstra, podeślę ci zaraz adres…
Wtedy wielkie podwójne drzwi wejściowe otworzyły się i stanęła w nich czarnowłosa kobieta w okularach z idealnie ułożoną elegancką fryzurą. Miała na sobie dopasowany czarny żakiet i sukienkę, do tego wysokie brązowe kozaki i torebkę do kompletu. Strój podkreślał wąską talię i wydatny biust. Jej spojrzenie uwydatnione ciemnym makijażem było zimne i dumne, biła od niej władczość. Wyglądała na jakieś czterdzieści lat, ale byłam pewna, że ma więcej. Wyglądała wręcz zjawiskowo, serce zaczęło mi bić mocniej. Kobieta nawet na nas nie spojrzała, tylko bez słowa minęła portiera i weszła do sekretariatu.
– Kuguar alert… – skomentowała Edyta.
– Co? – zapytałam nieco ***********a.
– Kuguar to taka dojrzała babka co woli duuużo młodszych facetów – wyjaśniła. – W sensie, że drapieżna.
– Skąd ty to wiesz? I kim ona w ogóle jest? Widziałaś te buty i torebkę? Kilka tysięcy jak nic, zabiłabym żeby chociaż je przymierzyć…
– No wiem… ja już wcześniej ją widziałam. Przysłuchałam się rozmowie chłopaków z klasy, ale to tylko plotki. Ma u nich ksywkę Bayonetta…
– Dlaczego? Bez sensu.
– To z jakiejś gierki na kompa. Wiem tyle, że ona jest syndykiem czy kimś takim i trzęsie radą szkoły. Jest szefową dużej firmy. Wszyscy się jej tu boją, ale daje kasę na szkołę więc jakoś to znoszą.
– Ale co ona tu robi?
– Weź pomyśl zanim zapytasz… ma tu syna, jest maturzystą. Inaczej po diabła miałaby tu przychodzić? – zaśmiała się Edyta.
– No tak – przyznałam jej rację i nie poruszałam więcej tematu tej „drapieżnej” kobiety, bo po co skoro nie miałyśmy ze sobą nic wspólnego. Tak bardzo się wtedy myliłam…
W piątek późnym popołudniem rodziców jak zwykle nie było w domu, a Ula i Zuza siedziały u siebie zajęte swoimi sprawami. Wzięłam szybki prysznic, pomalowałam paznokcie i uczesałam. Miałam się nie malować, ale wiedziałam, że na imprezie będą starsze dziewczyny więc nie chciałam wyglądać przy nich jak dziecko. Założyłam nowe dżinsy (rurki), do tego biały top w ciemne, granatowe paseczki z dosyć sporym dekoltem, czarną skórzaną kurtkę, bo było chłodno i wyszłam.
Dom Mateusza znajdował się w północnej części miasta na osiedlu domów jednorodzinnych, daleko od centrum. Pod podanym przez Edytę adresem wznosił się dwupiętrowy dom z garażem w piwnicy i ogrodem od frontu i podwórka - identyczny jak wszystkie sąsiednie. W środku świeciło się światło i grała muzyka, najwyraźniej impreza już się zaczęła.
Wcisnęłam przycisk domofonu przy furtce. Nikt nie zapytał kim jestem tylko po chwili rozległ się brzęk zamka. Weszłam do ogrodu i zapukałam do drzwi. Otworzył mi Mateusz. To było nasze pierwsze spotkanie i cieszyłam się, że wreszcie go poznam.
– Tak? – zapytał.
– Jestem Alicja, przyjaciółka Edyty – przestawiłam się.
– Aaa, jasne! Mateusz, miło mi! – Mateusz uśmiechnął się. – Edyta już jest, mówiła że wpadniesz. Wchodź!
Weszłam do środka i odwiesiłam kurtkę do szafy z lustrzanymi drzwiami. Było w niej już mało miejsca, prawie wszystkie wieszaki zostały zajęte, a w przedpokoju piętrzyła się sterta butów. Poszłam dalej za Mateuszem. Powitał mnie duży, bardzo jasny hol ze schodami na wyższe piętra. Podłoga była wyłożona panelami, a na ścianach wisiały obrazy przedstawiające kolorowe kształty geometryczne. Najwyraźniej rodzice Mateusza lubili sztukę nowoczesną. Po prawej znajdowało się wejście do kuchni, a po lewej salon, z którego wyszła właśnie Edyta, ubrana w obcisłą czarną sukienkę do połowy uda.
Przywitałyśmy się serdecznie i poszłyśmy z Edytą do salonu. Był bardzo duży, z wielkim telewizorem wiszącym na ścianie, wokół którego stały trzy kanapy i niski stolik, teraz zasłonięty przez plastikowe kubeczki i słone przekąski. Na d**gim, mniejszym stoliku stał laptop podpięty do głośników kina domowego, z którego jakiś chłopak puszczał muzykę. Dalej znajdowało się wyjście na ogrodowy taras, gdzie mnóstwo osób paliło papierosy rozmawiając. Okazało się, że kuchnia jest otwarta i połączona z salonem wąską jadalnią z dużym stołem, zastawionym napojami i jedzeniem. Wszędzie siedzieli lub stali ludzie, niósł się gwar rozmów.
– Ale dużo ludzi… – powiedziałam do Edyty lekko przekrzykując muzykę.
– No! W większości znajomi Mateusza, którzy przyszli ze swoimi znajomymi… wiesz jak to jest.
– No tak – przyznałam.
– I jeszcze Darek zaprosił paru swoich kumpli z polibudy.
– Co za Darek?
– Brat Mateusza, nie mówiłam ci? Jest na trzecim roku architektury. To tamten – Edyta wskazała wysokiego ciemnego blondyna bardzo podobnego do Mateusza, który stał oparty o kuchenny blat i rozmawiał, jak zgadywałam, ze swoimi kumplami. Miał na sobie szary t-shirt i czarne dżinsy. Z daleka widziałam jego muskularną sylwetkę. Ramiona miał wytatuowane w tribale. Od razu wpadł mi w oko. Przez ułamek sekundy zastanawiałam się jaką męskość skrywa w spodniach, ale skarciłam się za to w myślach, no bo bez przesady.
– Chodź, przedstawię cię – powiedziała Edyta i pociągnęła mnie za rękę do kuchni. Nie byłam pewna czy zauważyła jak na niego patrzyłam, ale pewnie tak. Była bardzo spostrzegawcza.
– To jest Alicja, moja przyjaciółka – przedstawiła mnie Edyta.
– Darek, cześć – przywitał mnie buziakiem w policzek. Ładnie pachniał wodą po goleniu. Przywitali mnie też jego koledzy z roku, Michał, Przemek i Kuba. Porozmawialiśmy chwilę. Poczułam się przy nich bardzo dorosła, opowiadali o swoich planach na biznes, egzaminach i ostatnich juwenaliach które podobno były pamiętne. Stałam tak i słuchałam ich jak urzeczona, aż skupili swoją uwagę na mnie.
– A ty Ala co planujesz po maturze?
Szczerze mówiąc w ogóle o tym nie myślałam.
– Może politechnika… – palnęłam. Oni byli spoko więc pomyślałam, że ja też chcę być taka.
Przemek i Michał wybuchnęli śmiechem.
– Co się stało? – zapytałam szczerze zdziwiona i trochę zawstydzona.
– Za ładna jesteś na polibudę – zaśmiał się Darek. – Nie znasz tego dowcipu? Szły ulicą dwie dziewczyny, jedna brzydka d**ga też z politechniki!
Parsknęłam śmiechem, może trochę zbyt gwałtownie, ale inni też się śmiali więc chyba nikt nie zwróciłby na mnie uwagi, gdybym się nie zakrztusiła. Edyta walnęła mnie w plecy i po kilku chwilach udało mi się opanować. Oparłam się lekko zdyszana o blat.
– Zrobić ci drinka, Ala? – zapytał Darek jakby czytał w moich myślach.
– Tak! Chętnie – odpowiedziałam z wdzięcznością.
Często widywałam na filmach jak ich bohaterowie piją kolorowe drinki z wymyślnych mieszanek różnych *******i i zawsze chciałam tego spróbować, więc nie zamierzałam przegapić takiej okazji. Tylko że tutaj czekało mnie rozczarowanie. Dostałam wysoką szklankę z sokiem pomarańczowym i wódką, po prostu wymieszanymi w proporcjach jeden do jeden.
– Coś nie tak? – zapytał Darek widząc moją minę kiedy odbierałam drinka.
– Nie, w porządku. To przez ten kaszel – odpowiedziałam nie chcąc go urazić. Wypiłam łyk chłodnego napoju. Trochę palił, ale sok skutecznie zabijał posmak wódki.
Impreza zaczęła się rozkręcać. Poznałam masę nowych ludzi, przeważnie z liceum Mateusza. Czas mijał na rozmowach i kolejnych „drinkach”. Udało mi się nawet trochę potańczyć, chociaż nie było tam dużo miejsca.
Wreszcie nadeszła kulminacja, tradycyjne ostatnie lanie. W akompaniamencie śmiechów Mateusz stanął oparty o krzesło pośrodku holu, a goście ustawili się w kolejce do bicia go paskiem. Trochę kręciło mi się w głowie i stanęłam z tyłu za kręgiem widzów otaczających Mateusza. Pierwsze uderzenie, dosyć lekkie ale głośne wymierzyła Edyta. Rozległy się śmiechy i żarty. Pomyślałam, że w innych okolicznościach wyglądałoby to całkiem pociągająco i nagle usłyszałam za plecami głos Darka.
– Ala, jak ci się podoba impreza? – zapytał.
– Bardzo – odpowiedziałam zastanawiając się do czego zmierza. On też był już po paru drinkach.
– Chcesz zobaczyć wyższe piętra?
Nie wiedziałam jak mam to rozumieć.
– A… po co?
– Taka laska jak ty dobrze wie po co… – wyszeptał i złapał mnie za pośladek.
Nie wiem jakbym na to zareagowała w normalnych warunkach, ale byłam podpita i w tamtej chwili podnieciło mnie to. Zrozumiałam aluzję. Odwróciłam się do Darka i kiwnęłam głową.
Z lekkim trudem wspięłam się po schodach na d**gie piętro. Dobrze, że Darek mi pomagał, bo inaczej nie wiem jakby to było.
W końcu dotarliśmy na samą górę. Pokój był tuż przy schodach i miał oddzielną łazienkę. Darek trzymał niewiele rzeczy, tylko regały z książkami o architekturze, biurko z komputerem, tablicę kreślarską i łóżko stojące pod ścianą na wprost drzwi. Usiadłam na nim, przechylona do tyłu podpierałam się obiema rękami patrzyłam jak Darek zamyka drzwi i kieruje swój wzrok na mnie. Pomimo zawrotów głowy nadal miałam na niego ochotę.
– Nie wiem czy ktoś nam nie przeszkodzi dlatego będzie na szybko – powiedział zdejmując spodnie. Kutasa miał naprawdę długiego, na pewno dłuższego niż kutas Igora. Zapragnęłam poczuć go w sobie. Palce trochę mi się plątały, ale udało mi się jakoś zdjąć spodnie i majtki podczas gdy on zakładał prezerwatywę. Leżałam na plecach na skraju łóżka nogami oparta o podłogę. Darek pochylił się nade mną, znowu poczułam zapach jego wody po goleniu. Chwycił mnie swoimi mocnymi ramionami i bezceremonialnie wepchnął kutasa do mojej cipki.
Przeszły mnie dreszcze, na twarzy pojawiły się rumieńce. Poczułam miłe mrowienie w podbrzuszu i podnieciłam się jeszcze bardziej. Darek szybkimi ruchami penetrował moje wnętrze. Z dołu głośno grała muzyka, a ja równie głośno jęczałam.
Nagle drzwi do pokoju otworzyły się i stanęli w nich koledzy Darka - Przemek, Kuba i Michał. Sądząc po ich głosach trochę już wypili.
– DAREK…! – wydarł się Michał. – Gdzie ty się… o… – zawiesił głos kiedy nas zobaczył.
– Wypierdalać! – zaklął Darek przerywając posuwanie mnie.
Gdyby nie wypite drinki pewnie umarłabym ze wstydu, ale ja byłam już bardzo wyluzowana i uznałam, że mi wszystko jedno.
– Nie bądź taki, daj popatrzeć…
– Wyjazd stąd, kurwa! – nie ustępował Darek, ale trzej koledzy najwyraźniej nie zamierzali się wycofywać. W głowie kręciło mi się coraz bardziej. Leżałam półnaga z wsadzonym do połowy fiutem i gapiło się na mnie jeszcze trzech obcych facetów. Zupełnie jakbym czuła ich pożądliwy wzrok na moim ciele i o dziwo podnieciło mnie to jeszcze bardziej.
– Może… się przyłączymy…? – zapytał bełkotliwie Przemek. – Ala… Ala co-o ty… na to…?
Zrobiłam zakłopotaną minę i nie bardzo wiedziałam co odpowiedzieć. Było mi jakoś głupio, że oni tak stali i patrzyli więc spanikowana kiwnęłam głową zgadzając się. Jakaś naiwna część mnie miała nadzieję, że będą tylko stali i patrzyli, z kolei inna chciała, żeby uznali mnie za fajną. Jednak najgłębiej schowana część podświadomości cieszyła się z bycia tą jedyną w centrum uwagi.
– Wow! Ala, jaka suczka z ciebie! – stwierdził uśmiechnięty i chyba lekko zdziwiony Michał. Darek wyszedł z mnie i zobaczyłam jak jego penis opadł kompletnie. Zwisał mu smętnie, owinięty pomarszczoną gumą prezerwatywy. Pozostali zaczęli zdejmować spodnie i masować sobie kutasy żeby szybciej im stanęły. Przestraszyłam się, pomyślałam, że robię błąd i chciałam się wycofać, ale było mi głupio, bo już się zgodziłam. Nie chcąc patrzeć im w oczy przewróciłam się na brzuch i wypięłam w pozycji na pieska. Sądząc po odgłosach chyba znów zyskałam ich podziw.
– W takim razie dokończę co zacząłem – mruknął niezadowolony Darek najwyraźniej zły na kolegów, ale nie chciał stracić okazji.
Wszedł we mnie z głośnym sapnięciem i szybkimi ruchami wbijał we mnie swojego kutasa. Zamknęłam oczy i skupiłam się na doznaniach, starając się nie zastanawiam jak to wygląda. Z tyłu słyszałam komentarze reszty. Podobało im się jak wysoko wypięłam tyłek, komentowali kształt pośladków i to jak pojękiwałam. Słyszałam coraz bardziej przyspieszający oddech Darka. Poczułam jak doszedł i powoli wysunął się ze mnie. Moja cipka była mokra od płynu, a ja byłam trochę niepocieszona że skończył, bo jeszcze nie miałam orgazmu.
– Teraz ja – odezwał się milczący do tej pory Kuba. Poczułam uścisk jego dłoni na biodrach. Kierował moim tyłkiem by nadziać mnie na siebie. Doznałam czegoś nowego, jego kutas był inny, bardziej szorstki i skórzasty. Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że najwyraźniej nie miał na sobie prezerwatywy! Już chciałam zaprotestować, ale po pierwsze w głowie kręciło mi się tak że nie miałam siły, a po d**gie podnieciło mnie to jeszcze bardziej. Czułam jak rozpiera mnie od środka, jak jego odarta z napletka główka sunie po moim wnętrzu drażniąc je przyjemnie… nagle w środku zrobiło mi się jeszcze bardziej mokro.
– Kurwa… z tego wszystkiego spuściłem się… tam wiesz… sorry Ala… – powiedział Kuba wychodząc z mojej cipki. Po udzie pociekła mi mieszanina spermy i moich soczków. Nie czekając na moją reakcję poczułam w sobie kolejnego kutasa. Nie wiedziałam nawet czy to Przemek czy Michał. Czułam jak kolejno podchodzą do mnie i posuwają macając za tyłek i piersi, a ja klęczałam tak wypięta na łóżku, cała spocona i rozpalona tym co się działo dookoła.
Cipka paliła mnie i była trochę obolała kiedy zaczęłam szczytować. Moje mięśnie zacisnęły się na czymś kutasie. Podniecenie zmieszane z *******em i trwającą chyba z piętnaście minut orgią dało rezultaty. Przeżyłam orgazm tak mocny, że niemal zgięłam się w pół. Rozkoszne uczucie rozpłynęło się po całym ciele promieniując od kręgosłupa. Ekstaza trwała chyba kilkanaście sekund, moją cipka targana skurczami ociekała spermą i moim sokiem, czułam jak bardzo mam tam mokro.
W końcu opadłam bez sił na łóżko, zakręciło mi się w głowie po raz ostatni i urwał mi się film.
Kiedy wspominałam swoje życie sprzed kilku tygodni to wyglądało ono prościej. Teraz wszystko miało dla mnie podtekst seksualny albo wręcz wzbudzało we mnie podniecenie. Zdarzało mi się patrzeć na ludzi i zastanawiać się, jak wyglądaliby nago. Najwyraźniej, kiedy raz otworzyło się te symboliczne drzwi do świata seksu, to ich zamknięcie było już niemożliwe. Ale to była dobra myśl, bo skoro dla mnie było już za późno to mogłam śmiało iść przed siebie nie oglądając się już na przeszłość.
Wakacje dobiegły końca, zaczął się nowy rok szkolny. Jak wspominałam wcześniej, dostałam się do prywatnego liceum. Mieściło się niedaleko od centrum miasta więc miałam dobry dojazd tramwajem z domu. Budynek szkoły był stary i zabytkowy, obłożony płytami z piaskowca, wysoki na kilka pięter z szatnią, jak wszędzie, umieszczoną w podziemiach. Zbudowano go na planie litery „C”, tak by otaczał położone wewnątrz boiska do piłki nożnej, koszykówki i siatkówki. Bardzo cieszyłam się z tego ostatniego, bo kochałam grać w siatkówkę i grałam w nią naprawdę dobrze po letnim obozie.
Wyposażenie sal też było świetnie. W każdej stał projektor multimedialny i komputery, równie imponująco prezentowała się sala informatyczna czy nawet łazienka, z kranami uruchamianymi czujnikami ruchu. No ale przy wysokości czesnego jakie płacili rodzice to już tak nie dziwiło. Nauczyciele też w porządku, znali się na swojej pracy i byli sympatyczni. Może poza paroma wyjątkami, ale nic nie jest doskonałe.
Bardzo ucieszyłam się na wieść, że dostała się tu Edyta, moja najlepsza przyjaciółka, z którą kumplowałam się już od podstawówki. W dodatku trafiłyśmy do jednej klasy, więc wszystkie lekcje też miałyśmy razem.
Edyta była piękną drobną brunetką mojego wzrostu, z dużymi, ciemnymi oczami, pięknie podkreślonymi przez czarne, seksownie wygięte brwi. Zawsze uważałam, że wśród jej przodków musieli być Arabowie albo Ormianie, bo w jej urodzie była jakaś nuta bliskiego wschodu. Średniej długości włosy z rudymi pasemkami z tyłu zwykle zaczesywała niedbale w bok przez co momentami wyglądała na potarganą. Miała piersi rozmiar mniejsze ode mnie i bardzo szczupłą sylwetkę, którą dość ekstrawagancko podkreślała nosząc obcisłe ciemne golfy i spódnice. Edyta była jedynaczką, więc byłyśmy dla siebie jak siostry i nie miałyśmy przed sobą żadnych tajemnic. Zawsze mogłyśmy się sobie zwierzyć i liczyć na pomoc oraz zrozumienie.
Oczywiście przez całe lato dzwoniłyśmy i pisałyśmy do siebie, ale są sprawy o których lepiej i łatwiej opowiadać twarzą w twarz. Dlatego po uroczystości rozpoczęcia roku poszłyśmy do kawiarni żeby wszystko sobie zrelacjonować.
Edyta opowiedziała mi o swoich wakacjach na Majorce i wyciecze do Egiptu. Miała mnóstwo przygód, od sztormu podczas rejsu statkiem, przez zaginione bagaże na lotnisku, po wieczorny koncert symfoniczny u stóp Wielkiej Piramidy w Gizie. Cała jej opowieść brzmiała jak baśń, której przysłuchiwałam się ponad godzinę. Potem przyszła moja kolej i też opowiedziałam co robiłam przez lato, zaczynając od rodzinnej wycieczki do Pragi, a kończąc na obozie i zajęciach sportowych. Im bliżej byłam finału i Igora, tym bardziej stawałam się podniecona, co Edyta natychmiast zauważyła.
– Widzę, że chyba coś się wydarzyło na tym obozie… – powiedziała z lekkim uśmieszkiem mierząc mnie uważnie swoimi dużymi, czarnymi oczami. Wypiła przez słomkę trochę owocowego koktajlu. – Mów i przestań się czaić.
Mogłam się tego spodziewać, Edyta znała mnie jak nikt. Nabrałam powietrza w płuca i opowiedziałam jej dokładnie wszystko - o Igorze, o naszych wieczornych spotkaniach i o tym co robiliśmy. Kiedy skończyłam miałam wypieki na twarzy, a Edyta patrzyła na mnie z tajemniczym uśmiechem.
– No ładnie – skomentowała po krótkiej chwili. – A myślałam, że to ja cię zaskoczę…
– Jak to? – zdziwiłam się.
– Najlepsze zostawiłam na koniec… – odpowiedziała powoli. – Mam chłopaka… i też już to zrobiliśmy…
– Wow! – prawie krzyknęłam zaskoczona. Bardzo się z tego ucieszyłam, ponieważ teraz jeszcze więcej nas łączyło i obie stałyśmy się „prawdziwymi” kobietami. I w końcu to ja dla odmiany wysłucham opowieści o pierwszym razie. – No to opowiadaj, jak się poznaliście? Chcę wszystko wiedzieć, ze szczegółami!
– Ze szczegółami? No dobrze, w sumie ty opowiedziałaś mi ich tyle – odpowiedziała z uśmiechem. – Więc poznaliśmy się przez znajomych moich rodziców z którymi byliśmy w Egipcie. To ich syn.
– Ekstra! I co dalej?
– Nazywa się Mateusz, w tym roku zdaje maturę. Czekaj, mam jego zdjęcie…
Edyta wyjęła komórkę i pokazała mi Mateusza. Był wysokim, ciemnym blondynem o krótkich włosach. Miał naprawdę ładny uśmiech i dołeczki w policzkach. Do tego muskularny i niczego sobie. Powiedziałam o tym Edycie, a ona zachichotała i kontynuowała opowieść.
– Zagadaliśmy do siebie już pierwszego dnia. Miałam na sobie koszulkę Nirvany, a on do mnie podszedł i zapytał czy ich lubię, bo on tak. Myślałam, że tylko tak ściemnia, ale po paru pytaniach i rozmowie okazało się, że naprawdę jest fanem tak jak ja…
– Muzyka łączy ludzi – zażartowałam.
– Dokładnie, a że mi się spodobał to z kolei ja zaczęłam go zagadywać. Coraz więcej mieliśmy wspólnego i tak się do siebie zbliżaliśmy.
– Romantycznie – powiedziałam z rozmarzeniem w głosie.
– No to posłuchaj dalej. Jeździliśmy razem na wycieczki, siadaliśmy obok siebie przy jedzeniu, robiliśmy wspólne zdjęcia, standard. Ale potem z jego strony nie było żadnego ruchu. Liczyłam, że mnie chociaż pocałuje, dawałam sygnały, a ten nic…
– Faceci…
– Ostatniego dnia wyjazdu była uroczysta kolacja. Wszyscy się zebrali, mnóstwo jedzenia na stołach, arbuzy powycinane w różne kształty, wiesz o co chodzi. Główną atrakcją wieczoru był występ tancerek brzucha. Myślałam, że będą tańczyły na scenie albo coś, a one chodziły między stołami dając prywatne pokazy! Jedna podeszła do nas… Długie kręcone włosy, ciemna karnacja, uroda miejscowa. Była tylko w staniku, majtkach i takiej półprzezroczystej spódnicy, wszystko kolorowe i ze złotymi cekinami. Zaczęła kręcić biodrami, wywijać brzuchem w przód i w tył… Ja patrzę na Matiego, a ten siedzi jak zahipnotyzowany…
– I co zrobiłaś?
– Miała kolczyk w pępku, taki złoty i duży z łańcuszkiem, więc powiedziałam mu, że też chcę sobie taki zrobić. On spojrzał na mnie (wreszcie…) i mówi, że chętnie by to zobaczył i za chwilę mnie pyta czy umiałabym tak tańczyć. Prychnęłam, że oczywiście. On wstał, wziął mnie za rękę i mówi żebym z nim poszła. Więc poszłam.
– I co dalej? – zapytałam czując jak narasta we mnie napięcie.
– Zabawa trwała w najlepsze, że nikt nie zwrócił na nas uwagi. Trochę jak na weselu… Poszliśmy na dach. Tam był taras widokowy, bar, jacuzzi… takie tam. Była noc, wszystko zamknięte, a goście i obsługa na imprezie na dole więc mieliśmy wszystko dla siebie. Mateusz usiadł na leżaku, ja podwinęłam koszulkę żeby było mi widać brzuch, opuściłam nieco spódnicę i zaczęłam tańczyć…
– Jak ci poszło?
Edyta udawała przez chwilę zamyśloną minę.
– Mmm… umiarkowanie dobrze. Od upału szybko zabrakło mi siły i zrobiło się strasznie gorąco, ale to przyjemnie tak kręcić tyłkiem i patrzeć na Matiego jak starał się zbytnio nie gapić. W spodniach też miał ciaśniej…
Oczami wyobraźni zobaczyłam Edytę w skąpym stroju tancerki brzucha, która uwodzicielskimi ruchami bioder tańczy przed swoim facetem… jak potrząsa piersiami aby go rozpalić… szybko otrząsnęłam się z tej wizji, bo Edyta kontynuowała opowieść.
– Wreszcie po kilku minutach takiego „tańca” wstał, spojrzał mi w oczy, objął mnie rękami w talii i pocałował. Był niezły, nie powiem, właśnie takiego go sobie wyobrażałam. Zapytał czy myślę o tym samym co on… byłam tak rozpalona, że nie mogłam myśleć o niczym innym! Przytaknęłam i pocałowałam go namiętnie, usiedliśmy na leżaku. Ściągnął ze mnie bluzkę i stanik, oczywiście musiałam mu pomóc z zapięciem… zaczął masować mi piersi, a miał długie i takie silne palce… ciągle łapał mnie za sutki i kręcił nimi, strasznie łaskotało, miałam przez to dreszcze na całym ciele… Wreszcie zdjął mi spódnicę i leżałam tak w samych majtkach, na dachu pod rozgwieżdżonym, afrykańskim niebem…
– Wow…
– Też tak pomyślałam, nieźle jak na pierwszy raz, nie? – zaśmiała się Edyta. – Ja w każdym razie byłam trochę spięta, ale chciałam to zrobić. On też był zdenerwowany, przyznał mi się później, że nie ma jeszcze wielkiego doświadczenia w seksie… stał tak chwilę jakby nie wiedząc za co się zabrać… wreszcie ściągnął koszulkę i mówię ci Ala na widok jego klaty zrobiłam się naprawdę mokra. Chciałam wreszcie poczuć go w sobie, więc zachęcająco wyciągnęłam nogę i przejechałam mu stopą od pępka w dół. Zrozumiał aluzję i ściągnął spodnie. Kutas już sterczał mu w górze i trochę się przestraszyłam czy on mi się tam zmieści…
„Miałam tak samo…” – pomyślałam ze zrozumieniem.
– Wreszcie położył się na mnie, szepnął do ucha czy tego chcę. Oczywiście, że chciałam! Ściągnął mi majtki, a ja rozłożyłam nogi szerzej, bo widziałam to na jakimś filmie. Poczułam jak jego kutas przesuwa się po mnie w dół brzucha. Nie od razu trafił do środka i dźgnął mnie parę razy w wiesz-co. Myślałam, że dostanę świra od tego uczucia... Wreszcie poczułam jak we mnie wchodzi... i rozsadzający mnie od środka ból. Zapiekło mnie jak diabli. Krzyknęłam i złapałam go rękami za plecy, chyba niechcący trochę go podrapałam… ale po chwili wstrząs minął i powoli zaczynało być przyjemnie. On cały czas pochylał się nade mną dysząc ciężko, czułam dotyk jego ciała na piersiach i brzuchu… w końcu powoli zaczął mnie posuwać wchodząc coraz głębiej… trwało to może z pół minuty aż zrobił dziwną minę i zatrzymał się. Poczułam jak coś porusza się w moim wnętrzu, a potem zrobiło mi się jeszcze bardziej mokro…
Otworzyłam szeroko oczy.
– Doszedł w tobie?!
– Tak… – żachnęła się Edyta. – Pół minuty nawet to nie trwało.
– Ale… i co?
– I nic. Byłam padnięta i rozpalona, orgazm miałam dopiero następnym razem…
– Przecież to była wpadka!
– Nie, miałam bezpieczne dni ale i tak wzięłam „zapasy” od babci. Na wszelki wypadek.
No tak, babcia Edyty. Lekarz ginekolog o tak lewicowych poglądach, że sam Karol Marks uścisnąłby jej rękę, jak powiedziała kiedyś o niej mama Edyty. Spotkałam ją kilka razy, bardzo sympatyczna i zorganizowana kobieta. Kiedy w rodzinie ktoś miał problem, przychodził do niej. Edyta była podobna do swojej babci pod tym względem. Innymi zresztą też.
– Więc… fajnie było? – zapytałam, bo prawdę mówiąc nie byłam pewna.
– Pewnie, że fajnie! W życiu nie byłam taka podniecona, a następnym razem było już o wiele lepiej…
Potem Edyta opowiedziała mi o swoich kolejnych razach, ja o swoich. Wymieniałyśmy się uwagami i chichotałyśmy jak ****************. Tak minął nam cały dzień, ale przecież nie widziałyśmy się całe lato, a teraz miałyśmy jeszcze jeden temat do rozmowy. Najlepszy ze wszystkich.
Praktycznie zaraz po rozpoczęciu, rok szkolny zaczął się na dobre i zanim się zorientowałam, minął cały miesiąc. Poznałam mnóstwo nowych ludzi i nauczycieli. W liceum wszystko było doroślejsze i poważne, ale nic dziwnego. W końcu to już nie *********.
W czwartek podczas przerwy obiadowej podeszła do mnie Edyta. Stanęłyśmy pod pracownią informatyczną na parterze, obok sekretariatu i zaczęłyśmy rozmawiać.
– Prawie zapomniałam! – oznajmiła Edyta. – Jutro wieczorem jest impreza urodzinowa Mateusza, przyjdziesz?
– Nie wiem… – zawahałam się. – Nikogo tam nie znam…
– Ja tam będę, a też nikogo nie znam. No dalej Ala, jeszcze nie byłaś na osiemnastce! I wiem, że będzie alko… – dodała puszczając oko.
Rzeczywiście nigdy nie byłam na „prawdziwej” imprezie, a muszę przyznać, że zawsze chciałam. Rzecz jasna bywałam na urodzinach u koleżanek, ale to były szczeniackie wybryki. Tutaj będą dorośli ludzie. Przez głowę przemknęła mi myśl, że może poznam tam kogoś fajnego?
– Ok, przyjdę – powiedziałam wreszcie.
– Ekstra, podeślę ci zaraz adres…
Wtedy wielkie podwójne drzwi wejściowe otworzyły się i stanęła w nich czarnowłosa kobieta w okularach z idealnie ułożoną elegancką fryzurą. Miała na sobie dopasowany czarny żakiet i sukienkę, do tego wysokie brązowe kozaki i torebkę do kompletu. Strój podkreślał wąską talię i wydatny biust. Jej spojrzenie uwydatnione ciemnym makijażem było zimne i dumne, biła od niej władczość. Wyglądała na jakieś czterdzieści lat, ale byłam pewna, że ma więcej. Wyglądała wręcz zjawiskowo, serce zaczęło mi bić mocniej. Kobieta nawet na nas nie spojrzała, tylko bez słowa minęła portiera i weszła do sekretariatu.
– Kuguar alert… – skomentowała Edyta.
– Co? – zapytałam nieco ***********a.
– Kuguar to taka dojrzała babka co woli duuużo młodszych facetów – wyjaśniła. – W sensie, że drapieżna.
– Skąd ty to wiesz? I kim ona w ogóle jest? Widziałaś te buty i torebkę? Kilka tysięcy jak nic, zabiłabym żeby chociaż je przymierzyć…
– No wiem… ja już wcześniej ją widziałam. Przysłuchałam się rozmowie chłopaków z klasy, ale to tylko plotki. Ma u nich ksywkę Bayonetta…
– Dlaczego? Bez sensu.
– To z jakiejś gierki na kompa. Wiem tyle, że ona jest syndykiem czy kimś takim i trzęsie radą szkoły. Jest szefową dużej firmy. Wszyscy się jej tu boją, ale daje kasę na szkołę więc jakoś to znoszą.
– Ale co ona tu robi?
– Weź pomyśl zanim zapytasz… ma tu syna, jest maturzystą. Inaczej po diabła miałaby tu przychodzić? – zaśmiała się Edyta.
– No tak – przyznałam jej rację i nie poruszałam więcej tematu tej „drapieżnej” kobiety, bo po co skoro nie miałyśmy ze sobą nic wspólnego. Tak bardzo się wtedy myliłam…
W piątek późnym popołudniem rodziców jak zwykle nie było w domu, a Ula i Zuza siedziały u siebie zajęte swoimi sprawami. Wzięłam szybki prysznic, pomalowałam paznokcie i uczesałam. Miałam się nie malować, ale wiedziałam, że na imprezie będą starsze dziewczyny więc nie chciałam wyglądać przy nich jak dziecko. Założyłam nowe dżinsy (rurki), do tego biały top w ciemne, granatowe paseczki z dosyć sporym dekoltem, czarną skórzaną kurtkę, bo było chłodno i wyszłam.
Dom Mateusza znajdował się w północnej części miasta na osiedlu domów jednorodzinnych, daleko od centrum. Pod podanym przez Edytę adresem wznosił się dwupiętrowy dom z garażem w piwnicy i ogrodem od frontu i podwórka - identyczny jak wszystkie sąsiednie. W środku świeciło się światło i grała muzyka, najwyraźniej impreza już się zaczęła.
Wcisnęłam przycisk domofonu przy furtce. Nikt nie zapytał kim jestem tylko po chwili rozległ się brzęk zamka. Weszłam do ogrodu i zapukałam do drzwi. Otworzył mi Mateusz. To było nasze pierwsze spotkanie i cieszyłam się, że wreszcie go poznam.
– Tak? – zapytał.
– Jestem Alicja, przyjaciółka Edyty – przestawiłam się.
– Aaa, jasne! Mateusz, miło mi! – Mateusz uśmiechnął się. – Edyta już jest, mówiła że wpadniesz. Wchodź!
Weszłam do środka i odwiesiłam kurtkę do szafy z lustrzanymi drzwiami. Było w niej już mało miejsca, prawie wszystkie wieszaki zostały zajęte, a w przedpokoju piętrzyła się sterta butów. Poszłam dalej za Mateuszem. Powitał mnie duży, bardzo jasny hol ze schodami na wyższe piętra. Podłoga była wyłożona panelami, a na ścianach wisiały obrazy przedstawiające kolorowe kształty geometryczne. Najwyraźniej rodzice Mateusza lubili sztukę nowoczesną. Po prawej znajdowało się wejście do kuchni, a po lewej salon, z którego wyszła właśnie Edyta, ubrana w obcisłą czarną sukienkę do połowy uda.
Przywitałyśmy się serdecznie i poszłyśmy z Edytą do salonu. Był bardzo duży, z wielkim telewizorem wiszącym na ścianie, wokół którego stały trzy kanapy i niski stolik, teraz zasłonięty przez plastikowe kubeczki i słone przekąski. Na d**gim, mniejszym stoliku stał laptop podpięty do głośników kina domowego, z którego jakiś chłopak puszczał muzykę. Dalej znajdowało się wyjście na ogrodowy taras, gdzie mnóstwo osób paliło papierosy rozmawiając. Okazało się, że kuchnia jest otwarta i połączona z salonem wąską jadalnią z dużym stołem, zastawionym napojami i jedzeniem. Wszędzie siedzieli lub stali ludzie, niósł się gwar rozmów.
– Ale dużo ludzi… – powiedziałam do Edyty lekko przekrzykując muzykę.
– No! W większości znajomi Mateusza, którzy przyszli ze swoimi znajomymi… wiesz jak to jest.
– No tak – przyznałam.
– I jeszcze Darek zaprosił paru swoich kumpli z polibudy.
– Co za Darek?
– Brat Mateusza, nie mówiłam ci? Jest na trzecim roku architektury. To tamten – Edyta wskazała wysokiego ciemnego blondyna bardzo podobnego do Mateusza, który stał oparty o kuchenny blat i rozmawiał, jak zgadywałam, ze swoimi kumplami. Miał na sobie szary t-shirt i czarne dżinsy. Z daleka widziałam jego muskularną sylwetkę. Ramiona miał wytatuowane w tribale. Od razu wpadł mi w oko. Przez ułamek sekundy zastanawiałam się jaką męskość skrywa w spodniach, ale skarciłam się za to w myślach, no bo bez przesady.
– Chodź, przedstawię cię – powiedziała Edyta i pociągnęła mnie za rękę do kuchni. Nie byłam pewna czy zauważyła jak na niego patrzyłam, ale pewnie tak. Była bardzo spostrzegawcza.
– To jest Alicja, moja przyjaciółka – przedstawiła mnie Edyta.
– Darek, cześć – przywitał mnie buziakiem w policzek. Ładnie pachniał wodą po goleniu. Przywitali mnie też jego koledzy z roku, Michał, Przemek i Kuba. Porozmawialiśmy chwilę. Poczułam się przy nich bardzo dorosła, opowiadali o swoich planach na biznes, egzaminach i ostatnich juwenaliach które podobno były pamiętne. Stałam tak i słuchałam ich jak urzeczona, aż skupili swoją uwagę na mnie.
– A ty Ala co planujesz po maturze?
Szczerze mówiąc w ogóle o tym nie myślałam.
– Może politechnika… – palnęłam. Oni byli spoko więc pomyślałam, że ja też chcę być taka.
Przemek i Michał wybuchnęli śmiechem.
– Co się stało? – zapytałam szczerze zdziwiona i trochę zawstydzona.
– Za ładna jesteś na polibudę – zaśmiał się Darek. – Nie znasz tego dowcipu? Szły ulicą dwie dziewczyny, jedna brzydka d**ga też z politechniki!
Parsknęłam śmiechem, może trochę zbyt gwałtownie, ale inni też się śmiali więc chyba nikt nie zwróciłby na mnie uwagi, gdybym się nie zakrztusiła. Edyta walnęła mnie w plecy i po kilku chwilach udało mi się opanować. Oparłam się lekko zdyszana o blat.
– Zrobić ci drinka, Ala? – zapytał Darek jakby czytał w moich myślach.
– Tak! Chętnie – odpowiedziałam z wdzięcznością.
Często widywałam na filmach jak ich bohaterowie piją kolorowe drinki z wymyślnych mieszanek różnych *******i i zawsze chciałam tego spróbować, więc nie zamierzałam przegapić takiej okazji. Tylko że tutaj czekało mnie rozczarowanie. Dostałam wysoką szklankę z sokiem pomarańczowym i wódką, po prostu wymieszanymi w proporcjach jeden do jeden.
– Coś nie tak? – zapytał Darek widząc moją minę kiedy odbierałam drinka.
– Nie, w porządku. To przez ten kaszel – odpowiedziałam nie chcąc go urazić. Wypiłam łyk chłodnego napoju. Trochę palił, ale sok skutecznie zabijał posmak wódki.
Impreza zaczęła się rozkręcać. Poznałam masę nowych ludzi, przeważnie z liceum Mateusza. Czas mijał na rozmowach i kolejnych „drinkach”. Udało mi się nawet trochę potańczyć, chociaż nie było tam dużo miejsca.
Wreszcie nadeszła kulminacja, tradycyjne ostatnie lanie. W akompaniamencie śmiechów Mateusz stanął oparty o krzesło pośrodku holu, a goście ustawili się w kolejce do bicia go paskiem. Trochę kręciło mi się w głowie i stanęłam z tyłu za kręgiem widzów otaczających Mateusza. Pierwsze uderzenie, dosyć lekkie ale głośne wymierzyła Edyta. Rozległy się śmiechy i żarty. Pomyślałam, że w innych okolicznościach wyglądałoby to całkiem pociągająco i nagle usłyszałam za plecami głos Darka.
– Ala, jak ci się podoba impreza? – zapytał.
– Bardzo – odpowiedziałam zastanawiając się do czego zmierza. On też był już po paru drinkach.
– Chcesz zobaczyć wyższe piętra?
Nie wiedziałam jak mam to rozumieć.
– A… po co?
– Taka laska jak ty dobrze wie po co… – wyszeptał i złapał mnie za pośladek.
Nie wiem jakbym na to zareagowała w normalnych warunkach, ale byłam podpita i w tamtej chwili podnieciło mnie to. Zrozumiałam aluzję. Odwróciłam się do Darka i kiwnęłam głową.
Z lekkim trudem wspięłam się po schodach na d**gie piętro. Dobrze, że Darek mi pomagał, bo inaczej nie wiem jakby to było.
W końcu dotarliśmy na samą górę. Pokój był tuż przy schodach i miał oddzielną łazienkę. Darek trzymał niewiele rzeczy, tylko regały z książkami o architekturze, biurko z komputerem, tablicę kreślarską i łóżko stojące pod ścianą na wprost drzwi. Usiadłam na nim, przechylona do tyłu podpierałam się obiema rękami patrzyłam jak Darek zamyka drzwi i kieruje swój wzrok na mnie. Pomimo zawrotów głowy nadal miałam na niego ochotę.
– Nie wiem czy ktoś nam nie przeszkodzi dlatego będzie na szybko – powiedział zdejmując spodnie. Kutasa miał naprawdę długiego, na pewno dłuższego niż kutas Igora. Zapragnęłam poczuć go w sobie. Palce trochę mi się plątały, ale udało mi się jakoś zdjąć spodnie i majtki podczas gdy on zakładał prezerwatywę. Leżałam na plecach na skraju łóżka nogami oparta o podłogę. Darek pochylił się nade mną, znowu poczułam zapach jego wody po goleniu. Chwycił mnie swoimi mocnymi ramionami i bezceremonialnie wepchnął kutasa do mojej cipki.
Przeszły mnie dreszcze, na twarzy pojawiły się rumieńce. Poczułam miłe mrowienie w podbrzuszu i podnieciłam się jeszcze bardziej. Darek szybkimi ruchami penetrował moje wnętrze. Z dołu głośno grała muzyka, a ja równie głośno jęczałam.
Nagle drzwi do pokoju otworzyły się i stanęli w nich koledzy Darka - Przemek, Kuba i Michał. Sądząc po ich głosach trochę już wypili.
– DAREK…! – wydarł się Michał. – Gdzie ty się… o… – zawiesił głos kiedy nas zobaczył.
– Wypierdalać! – zaklął Darek przerywając posuwanie mnie.
Gdyby nie wypite drinki pewnie umarłabym ze wstydu, ale ja byłam już bardzo wyluzowana i uznałam, że mi wszystko jedno.
– Nie bądź taki, daj popatrzeć…
– Wyjazd stąd, kurwa! – nie ustępował Darek, ale trzej koledzy najwyraźniej nie zamierzali się wycofywać. W głowie kręciło mi się coraz bardziej. Leżałam półnaga z wsadzonym do połowy fiutem i gapiło się na mnie jeszcze trzech obcych facetów. Zupełnie jakbym czuła ich pożądliwy wzrok na moim ciele i o dziwo podnieciło mnie to jeszcze bardziej.
– Może… się przyłączymy…? – zapytał bełkotliwie Przemek. – Ala… Ala co-o ty… na to…?
Zrobiłam zakłopotaną minę i nie bardzo wiedziałam co odpowiedzieć. Było mi jakoś głupio, że oni tak stali i patrzyli więc spanikowana kiwnęłam głową zgadzając się. Jakaś naiwna część mnie miała nadzieję, że będą tylko stali i patrzyli, z kolei inna chciała, żeby uznali mnie za fajną. Jednak najgłębiej schowana część podświadomości cieszyła się z bycia tą jedyną w centrum uwagi.
– Wow! Ala, jaka suczka z ciebie! – stwierdził uśmiechnięty i chyba lekko zdziwiony Michał. Darek wyszedł z mnie i zobaczyłam jak jego penis opadł kompletnie. Zwisał mu smętnie, owinięty pomarszczoną gumą prezerwatywy. Pozostali zaczęli zdejmować spodnie i masować sobie kutasy żeby szybciej im stanęły. Przestraszyłam się, pomyślałam, że robię błąd i chciałam się wycofać, ale było mi głupio, bo już się zgodziłam. Nie chcąc patrzeć im w oczy przewróciłam się na brzuch i wypięłam w pozycji na pieska. Sądząc po odgłosach chyba znów zyskałam ich podziw.
– W takim razie dokończę co zacząłem – mruknął niezadowolony Darek najwyraźniej zły na kolegów, ale nie chciał stracić okazji.
Wszedł we mnie z głośnym sapnięciem i szybkimi ruchami wbijał we mnie swojego kutasa. Zamknęłam oczy i skupiłam się na doznaniach, starając się nie zastanawiam jak to wygląda. Z tyłu słyszałam komentarze reszty. Podobało im się jak wysoko wypięłam tyłek, komentowali kształt pośladków i to jak pojękiwałam. Słyszałam coraz bardziej przyspieszający oddech Darka. Poczułam jak doszedł i powoli wysunął się ze mnie. Moja cipka była mokra od płynu, a ja byłam trochę niepocieszona że skończył, bo jeszcze nie miałam orgazmu.
– Teraz ja – odezwał się milczący do tej pory Kuba. Poczułam uścisk jego dłoni na biodrach. Kierował moim tyłkiem by nadziać mnie na siebie. Doznałam czegoś nowego, jego kutas był inny, bardziej szorstki i skórzasty. Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że najwyraźniej nie miał na sobie prezerwatywy! Już chciałam zaprotestować, ale po pierwsze w głowie kręciło mi się tak że nie miałam siły, a po d**gie podnieciło mnie to jeszcze bardziej. Czułam jak rozpiera mnie od środka, jak jego odarta z napletka główka sunie po moim wnętrzu drażniąc je przyjemnie… nagle w środku zrobiło mi się jeszcze bardziej mokro.
– Kurwa… z tego wszystkiego spuściłem się… tam wiesz… sorry Ala… – powiedział Kuba wychodząc z mojej cipki. Po udzie pociekła mi mieszanina spermy i moich soczków. Nie czekając na moją reakcję poczułam w sobie kolejnego kutasa. Nie wiedziałam nawet czy to Przemek czy Michał. Czułam jak kolejno podchodzą do mnie i posuwają macając za tyłek i piersi, a ja klęczałam tak wypięta na łóżku, cała spocona i rozpalona tym co się działo dookoła.
Cipka paliła mnie i była trochę obolała kiedy zaczęłam szczytować. Moje mięśnie zacisnęły się na czymś kutasie. Podniecenie zmieszane z *******em i trwającą chyba z piętnaście minut orgią dało rezultaty. Przeżyłam orgazm tak mocny, że niemal zgięłam się w pół. Rozkoszne uczucie rozpłynęło się po całym ciele promieniując od kręgosłupa. Ekstaza trwała chyba kilkanaście sekund, moją cipka targana skurczami ociekała spermą i moim sokiem, czułam jak bardzo mam tam mokro.
W końcu opadłam bez sił na łóżko, zakręciło mi się w głowie po raz ostatni i urwał mi się film.
7年前