Zrobiłaś mi niespodziankę
Zrobiłaś mi niespodziankę. Nie wpadłbym jednak na to, że w takiej formie – tak przyjemną i kipiącą wyzwaniem – dla mnie. Płomienie świec delikatnie oświetlają Twoje ciało – Twoje ciało przygotowane do odczuwania, rozkoszowania się – bólem, pragnieniem, dotykiem. Widzę jak leżysz z przesłoniętymi oczami, maksymalnie rozwartymi udami – na moje przybycie. Jestem więc.
Patrzę na Ciebie i widzę jak pięknie i dumnie zarysowują się kształty Twojego ciała w pomarańczowej poświacie świec. Widzę jak oddychasz, jak falują Twoje piersi , a spragniona, oczekująca cipka – otwiera się. Uległa, moja, dla mnie, czuję jak sztywnieje - mrowienie przyjemnie wpełza na czubek mojego penisa. Zaraz zaczynamy.
Krążę po pokoju, zataczam koła niczym orzeł nad ofiarą, zaraz będziesz moja. Wiercisz się, czekasz – już za chwilę, już za moment- podchodzę do Ciebie. Przejeżdżam palcami po wodospadzie, wulkanie – pulsującej obłędnie waginie. Zawsze doprowadza mnie to do ekstazy – ta niewiarygodna wilgoć między Twymi udami. Czuję jak krew pulsuje w moim już sterczącym kutasie - bez zapowiedzi wbijam się w Ciebie - mocno i szybko - poruszam się. Lubisz tak, być wypełniona w środku – po same brzegi i ścianki – całkowicie. Płyniemy, a wraz z nami muzyka z głośników – zagłuszasz ją pojękiwaniem – rozkosznie.
W dół i w górę falujące biodra, pierwsze krople potu – na pasie startowym moich pleców. Pierwsze smugi – czerwono – bordowe zadrapania – Twoje palce niczym kaligraficzne litery – odznaczają się.
I nagle spokój. Wychodzę – z Ciebie – leżysz pokornie. Uśmiecham się do siebie – ja jestem Panem sytuacji. Spojrzenie ląduje na Twoich sutkach – maleńkich punkcikach – czuję jak wariuję. Wyciągam z szuflady moje ulubione narzędzie "tortur". Kilkanaście rzemieni – niewielkich, lecz maksymalnie zadających intensywność odczuć. I trzask – Twój krzyk przedziera się przez powietrze prosto do moich uszu – słodko. Pierwsze uderzenie spada na piersi – z nie z całej siły, mocniej – "chcesz więcej ?" Uderzam raz za razem – galopuję, unoszę się – rżniecie to kurewsko przyjemna sprawa – lewituję.
Z opaską na oczach otwierasz usta i czekasz aż kutas wjedzie w nie niczym książę do zamku na swym czarnym rumaku. Już wiem, jak bardzo to lubisz. Chcesz głębiej, nie chcesz go wypuścić.
Twoje ciało mą świątynią rozkoszy. Ściągam opaskę z Twoich oczu – połyskujące źrenice - dwukolorowe pomieszanie. Trwamy tak przez sekundy, cały penis w twoich ustach i my wpatrzeni siebie. – "odwróć się" rozkazuję – "odwróć i wypnij swój tyłek" – NATYCHMIAST !" Opętało mnie to "coś" – tak, pragnę szalenie, jednocześnie - wypełnić Cię – w dwupoziomowym rozstawieniu szczelin. "Wyżej !" krzyczę, a Ty rozchylasz – udostępniasz mi – wejście – siebie – intymność. Nabijasz się na moje place – trzy, cztery – mogę więcej. Rozkoszny chlupot wydzieliny – zaciskasz JĄ – jednomiarowo, mocno -czuje to. I znów gwałtownie wyrywam się – wyzwalam – "liż mnie, Suko !" – mój penis w Twoich ustach, moje palce w Twoich włosach – przeplatają się. Lubię patrzeć gdy mnie liżesz – Twój język na moim penisie coraz bardziej mnie podnieca. Dochodzę - wlewam wszystko – do ostatniej kropli – przełykasz – wypełniona mną – naznaczona – jesteś. Ale to nie koniec, przed nami za moment – ostatni akt wieczoru. Sztuka ujeżdżania – nabijania się. Tylko ten widok w mojej głowie powoduje, że chce jeszcze.
Lubię to. Ten moment kiedy siadasz na mnie, na nim – pieprzysz się ze mną bez opamiętania .
Zaczynasz powoli i delikatnie by skończyć na dzikim i wyuzdanym galopie. Góra – dół – patrzę jak wbija się w Ciebie cały – jak połyka go Twoja spragniona wiecznie cipa. Ściskam Twoje piersi – rozkoszujesz się. "Rżnij go" – ostatnim tchem wyrzucam z siebie, a Ty po raz ostatni zjeżdżasz w dół i zastygasz - drżysz. Opadasz na mnie wyczerpana, leżysz przez chwile po czym suwasz się na bok. wpinasz tyłek, zaprasza mnie do siebie. Znowu jestem w Tobie, czuję że znowu za chwilę będzie koniec, że rozkosz nas połączy. Tryskam w środku, w Tobie - czuje jak zaciskasz, chcesz aby jeszcze nie wychodził.
"Niespodzianka się udała - czekaj tak na mnie częściej" – szepczę Ci do ucha. Uśmiechasz się i odpowiadasz – "będę".
Patrzę na Ciebie i widzę jak pięknie i dumnie zarysowują się kształty Twojego ciała w pomarańczowej poświacie świec. Widzę jak oddychasz, jak falują Twoje piersi , a spragniona, oczekująca cipka – otwiera się. Uległa, moja, dla mnie, czuję jak sztywnieje - mrowienie przyjemnie wpełza na czubek mojego penisa. Zaraz zaczynamy.
Krążę po pokoju, zataczam koła niczym orzeł nad ofiarą, zaraz będziesz moja. Wiercisz się, czekasz – już za chwilę, już za moment- podchodzę do Ciebie. Przejeżdżam palcami po wodospadzie, wulkanie – pulsującej obłędnie waginie. Zawsze doprowadza mnie to do ekstazy – ta niewiarygodna wilgoć między Twymi udami. Czuję jak krew pulsuje w moim już sterczącym kutasie - bez zapowiedzi wbijam się w Ciebie - mocno i szybko - poruszam się. Lubisz tak, być wypełniona w środku – po same brzegi i ścianki – całkowicie. Płyniemy, a wraz z nami muzyka z głośników – zagłuszasz ją pojękiwaniem – rozkosznie.
W dół i w górę falujące biodra, pierwsze krople potu – na pasie startowym moich pleców. Pierwsze smugi – czerwono – bordowe zadrapania – Twoje palce niczym kaligraficzne litery – odznaczają się.
I nagle spokój. Wychodzę – z Ciebie – leżysz pokornie. Uśmiecham się do siebie – ja jestem Panem sytuacji. Spojrzenie ląduje na Twoich sutkach – maleńkich punkcikach – czuję jak wariuję. Wyciągam z szuflady moje ulubione narzędzie "tortur". Kilkanaście rzemieni – niewielkich, lecz maksymalnie zadających intensywność odczuć. I trzask – Twój krzyk przedziera się przez powietrze prosto do moich uszu – słodko. Pierwsze uderzenie spada na piersi – z nie z całej siły, mocniej – "chcesz więcej ?" Uderzam raz za razem – galopuję, unoszę się – rżniecie to kurewsko przyjemna sprawa – lewituję.
Z opaską na oczach otwierasz usta i czekasz aż kutas wjedzie w nie niczym książę do zamku na swym czarnym rumaku. Już wiem, jak bardzo to lubisz. Chcesz głębiej, nie chcesz go wypuścić.
Twoje ciało mą świątynią rozkoszy. Ściągam opaskę z Twoich oczu – połyskujące źrenice - dwukolorowe pomieszanie. Trwamy tak przez sekundy, cały penis w twoich ustach i my wpatrzeni siebie. – "odwróć się" rozkazuję – "odwróć i wypnij swój tyłek" – NATYCHMIAST !" Opętało mnie to "coś" – tak, pragnę szalenie, jednocześnie - wypełnić Cię – w dwupoziomowym rozstawieniu szczelin. "Wyżej !" krzyczę, a Ty rozchylasz – udostępniasz mi – wejście – siebie – intymność. Nabijasz się na moje place – trzy, cztery – mogę więcej. Rozkoszny chlupot wydzieliny – zaciskasz JĄ – jednomiarowo, mocno -czuje to. I znów gwałtownie wyrywam się – wyzwalam – "liż mnie, Suko !" – mój penis w Twoich ustach, moje palce w Twoich włosach – przeplatają się. Lubię patrzeć gdy mnie liżesz – Twój język na moim penisie coraz bardziej mnie podnieca. Dochodzę - wlewam wszystko – do ostatniej kropli – przełykasz – wypełniona mną – naznaczona – jesteś. Ale to nie koniec, przed nami za moment – ostatni akt wieczoru. Sztuka ujeżdżania – nabijania się. Tylko ten widok w mojej głowie powoduje, że chce jeszcze.
Lubię to. Ten moment kiedy siadasz na mnie, na nim – pieprzysz się ze mną bez opamiętania .
Zaczynasz powoli i delikatnie by skończyć na dzikim i wyuzdanym galopie. Góra – dół – patrzę jak wbija się w Ciebie cały – jak połyka go Twoja spragniona wiecznie cipa. Ściskam Twoje piersi – rozkoszujesz się. "Rżnij go" – ostatnim tchem wyrzucam z siebie, a Ty po raz ostatni zjeżdżasz w dół i zastygasz - drżysz. Opadasz na mnie wyczerpana, leżysz przez chwile po czym suwasz się na bok. wpinasz tyłek, zaprasza mnie do siebie. Znowu jestem w Tobie, czuję że znowu za chwilę będzie koniec, że rozkosz nas połączy. Tryskam w środku, w Tobie - czuje jak zaciskasz, chcesz aby jeszcze nie wychodził.
"Niespodzianka się udała - czekaj tak na mnie częściej" – szepczę Ci do ucha. Uśmiechasz się i odpowiadasz – "będę".
7年前