Od Heteryka do lachociągą [moje wyznania cz.1]
Zawsze pociągały mnie tylko kobiety, nigdy nawet przelotnie nie pomyślałem "o niezły koleś", "fajna dupa/klata" ... cokolwiek. Brzmi to trochę jakbym się tłumaczył, a niby tylko winni się tłumaczą, może jest tak w istocie :(, sami oceńcie i posłuchajcie w jaki układ się wpakowałem.
Mój szef to energiczny facet w średnim wieku, gadali w firmie, że jest homo. Niezależnie od tego był też dobrym szefem i dla niektórych tylko to się liczyło, ale inni i tak gadali pedałek, ciota itd., a mi to wszystko zwisało.
Zwisało do momentu pewnej firmowej imprezy gdzie przestało zwisać i to dosłownie bo ze zwisu przeszło w stanie.
Miałem wtedy zły dzień, jakaś kłótnia z dziewczyną chyba i wkurzający kumple w robocie, wypiłem sporo, chociaż zazwyczaj stronię od *******u. Pod koniec imprezy pozbywając się nadmiaru płynów w kiblu nawet nie zauważyłem kto wchodzi i staje przy sąsiednim bidecie, myślałem sam nie wiem o czym i nagle zdałem sobie sprawę, że tak stojąc bezmyślnie skończyłem już lać i patrzę się na sąsiedni bidet. Zrobiło mi się głupio jak każdemu facetowi w takiej sytuacji i nie wiedziałem czy coś powiedzieć, czy uciec. Pech chciał, że obok stał Piotr - szef i na domiar złego to zauważył, też był podchmielony i zapytał mnie wprost "gapisz się na mojego kutasa?".
Zamurowało mnie, chyba walnąłem buraka i nie wiedziałem co powiedzieć chyba bąkałem coś pod nosem, a on ponowił pytanie obleśnie się uśmiechając, aż się wystraszyłem. Powinienem przeprosić, wyjść, cokolwiek a stałem jak głupi. Stałem bez słowa, a on mnie traktował jak jakąś urabianą, niewinną niewiastę, pytał czy mi się podoba, czy chcę go spróbować i żebym się nie wstydził, a ja cały czas jak taka płochliwa niewiasta stałem nieruchomo, czasem tylko przenosząc wzrok z jego twarzy na kutasa, który zaczął już twardnieć. Wydawało mi się wtedy że wręcz widać jak pulsują mu żyły, autentycznie się wtedy wystraszyłem i poczułem po chwili, że odczuwam jakieś podniecenie co przeraziło mnie jeszcze bardziej. On nie czekał aż się opanuję skinął władczo głową "klękaj, obciągniesz mi", gdy dalej stałem jak wryty on podchodząc pociągnął, stanowczo chociaż niezbyt mocno moje ramię w dół, a ja bez oporów się poddałem temu ruchomi i klęknąłem.
Gdy na początku zamiast przeprosić i wybiec zostałem, pomyślałem co ja głupi robię, ale miałem nadzieję że jakoś się to skończy. Teraz gdy klęknąłem przed nim to już poczułem, że nie ma wyjścia muszę to zrobić. On stawał się coraz bardziej pewny siebie i gdy klęknąłem ocierał się na wpół twardym kutasem o moją buzię tak, a on stawał się coraz twardszy. "No dalej do roboty młody" popędzał mnie już bijąc mnie pałą po buzi, wzdrygnąłem się dalej stojąc przestraszony, ale złapałem go ręką wkładając główkę do buzi i oblizując go językiem. "To twoja pierwsza pałka, że się tak czaisz?", kiwnąłem przestraszony głową na co się uśmiechnął. "Nie martw się widzę że masz dobre odruchy", ta jego gadka nie pomagała mi, zacząłem czuć się jak szmata, jak jakiś cwel, lachociąg. Machałem językiem liżąc pałkę wzdłuż, starając się ślinić ją mocno.
Uczucie poniżenia trwało nadal gdy pomyślałem, że przecież przed chwilą sikał i nawet nie strzepnął kutasa, a ja już go lizę, ale nie czułem smaku szczyn, to mnie trochę pocieszyło, a potem pomyślałem, że klęczę i zastanawiam się jaki smak ma kutas, którego główkę szczelnie obejmuję ustami i znów ukłuło uczucie poniżenia. Tysiące myśli przemykały mi przez głowę, wczoraj zabawiałem się ze swoją dziewczyną, a dzisiaj klęczę w kiblu liżąc obszczanego kutasa, wtedy dopiero uświadomiłem sobie, że mam ciasno w spodniach co mnie przeraziło podobnie jak myśl, że w każdej chwili może ktoś wejść i zobaczy co robię. Piotr zniecierpliwiony popędzał "ładnie liżesz, ale ssaj więcej". Zacząłem brać go głębiej niż tylko główkę, trzymając go w buzi starałem się lizać wokół i zasysać go jednocześnie, usłyszałem pomruk zadowolenia. Ten pomruk sprawił mi jakąś dziwną przyjemność, ucieszyłem się że dobrze pracuję co z kolei znów wywołało uczucie poniżenia, a potem strach, gdy ktoś wejdzie wszyscy w pracy się dowiedzą co właśnie robię, często szydzą z szefa nazywając go ciotą, a jak nazwą współpracownika, który obciąga mu w kiblu? Zacząłem pracować jeszcze szybciej nie wiem czy bardziej z chęci zadowolenia go, czy ze strachu, że mnie nakryją. Mocniej ssałem, szybciej wierciłem językiem, drażniłem wędzidełko, to znów zasysałem i lizałem, aż usłyszałem swoje własne mlaskanie. Szef chyba był zadowolony bo przez chwilę przestał gadać, ale przerwał mi w końcu chyba nie chcąc kończyć za szybko. "Wyliż jaja, liż jaja młody", błyskawicznie zacząłem je lizać, ślinić obficie podobnie jak pałkę, która masowałem ręką. Chyba spodobał mu się mój entuzjazm. Starałem się wsadzić sobie całe jaja do ust, trochę mi brakowało więc zasysałem to jedno to d**gie dalej je śliniąc i masując językiem. Spojrzałem pierwszy raz na niego by zobaczyć czy mu dobrze, ślina ściekała mi po brodzie śluz i ślina z pałki kapała mi na twarz i włosy. Zaśmiał się widząc mnie płaszczącego się z jajami w pyszczku i upaćkanego, "naprawdę masz talent, urodzony lachociąg", "podoba ci się?". Nie widziałem co odpowiedzieć, odruchowo przytaknąłem machając głową. Roześmiał się i wyciągnął mi jaja z buzi kładąc mi je na twarzy i wycierając je o mnie. Wsadził mi kutasa do pyszczka, chciałem zacząć ssać i lizać, ale się zadławiłem bo popchnął go do gardła. Zaczął posuwać, przytrzymując głowę, wystraszyłem się jego dotyku, ale nie miałem czasu o tym myśleć bo próbowałem się nie udusić, a jeszcze wtedy nie dopychał zbyt mocno. Było słychać głośne chlupanie gdy posuwał mnie w pysk, czułem jak oczy wychodziły mi z orbit gdy napierał mi na gardło, przerwał chyba wystraszony jak się dławię "za mocno?". Chciałem mieć to już za sobą i chciałem by się spuścił, kiwnąłem głową, że nie i powiedziałem ciężko dysząc "dam radę". Uśmiechnął się znów jakby na to czekając. Już nie tylko przytrzymywał moją głowę, ale trzymał ją mocno, złapał za włosy (mam nieco dłuższe, tak kawałek za ucho) i pchał energicznie, ruchając mnie w gardło. Gdy delikatnie posuwał wcześniej to gardło bolało i dusiłem się, a teraz nawet nie myślałem o tym tylko błagałem w myślach siły wyższe by mnie nie udusił, walił mnie mocno gdy odruchowo wierzgałem próbując złapać powietrze. Trzymał mnie silnie za włosy nie pozwalając ruszyć głową. Nie mogłem się wyrwać trzymał mnie, uderzał z taka energia, że rozwalał mi gardło i wywoływał odruch wymiotny, zbierałem ślinę by złagodzić uderzenia, a penis chlupał przez to jeszcze głośniej.
Klęczałem, już nie czułem podniecenia, nie miałem wzwodu, czułem straszny ból kolan i ból gardła, czułem żrące treści żołądkowe drażniące mi przełyk gdy unosiły się od kolejnych pchnięć, czułem jego jaja dyndające w rytm jego pchnięć i wsłuchiwałem się w regularne odgłosy mlaskania i duszenia odbijające się strasznie głośno w wykafelkowanej toalecie. Żałowałem, że powiedziałem to "dam radę", ale nie widziałem już innego wyjścia niż wytrzymać. Poczułem, że chyba ciekną mi łzy, nie wiedziałem czy od walenia czy od tego, że byłem rzeczą, pyskiem do jebania. Przerwał na chwilę dając mi oddech, ale przyciągnął mnie bliżej ściany, oparł jedną nogę o pisuar unosząc się wyżej; wygiął szyję i obniżył mi głowę wypychając pałę tak bardzo od góry jak mógł. Pchał mnie z góry napierając całym ciałem, dopychał teraz już do samego końca, ślina wyciekała mi z buzi obficie, czułem jak miesza się z łzami i ściekają mi razem po ramiona, miałem już mokry t-shirt. Zatrzymywał się często po dopchnięciu, chyba żeby odpocząć bo takie podnoszenia musiały być męczące, było widać że się spocił i dyszy, ale uśmiechał się szeroko po dopchnięciu mi kutasa do gardła aż po same jaja, uśmiechał się obleśnie widząc że się dławię i duszę, trzymał mocno za głowę i kilka razy nawet ścisnął na chwile nos bym wierzgnął bez tlenu. To straszne uczucie gdy nie możną złapać powietrza gdy czujesz jak coś rozpycha ci gardło, a ty jesteś trzymany w potrzasku. Gdy po kolejnych kilku pchnięciach spuścił mi się od gardła odczułem wielką ulgę i wręcz wdzięczność, wyjął uślinioną pałkę i strzepał ją na moją buzię. Oddychałem głęboko, ale z odrętwienia wyrwała mnie szybka instrukcja "liż!", zacząłem lizać mięknącą już pałę, będąc wdzięczny że nie rozpycha mi gardła, "ma być czyściutka" poganiał. Po paru liźnięciach schował ją zadowolony, "naprawdę urodzony z ciebie lachociąg", wyszedł rzucając w drzwiach "dzięki cwelu". Klęczałem jeszcze tak chwilę w odrętwieniu nie mogąc uwierzyć co się stało. Dopiero słysząc głosy z korytarza ocknąłem się i szybko schowałem w kabinie, powycierałem co mogłem i wymknąłem bokiem bojąc się że ktoś dostrzeże jakieś ślady na ubraniu czy włosach.
Wiele mnie kosztowało przywoływanie tych wspomnień, podzielcie się proszę opinią na mój temat i napiszcie czy powinienem pisać dalej, dziękuję za poświęcony czas.
Mój szef to energiczny facet w średnim wieku, gadali w firmie, że jest homo. Niezależnie od tego był też dobrym szefem i dla niektórych tylko to się liczyło, ale inni i tak gadali pedałek, ciota itd., a mi to wszystko zwisało.
Zwisało do momentu pewnej firmowej imprezy gdzie przestało zwisać i to dosłownie bo ze zwisu przeszło w stanie.
Miałem wtedy zły dzień, jakaś kłótnia z dziewczyną chyba i wkurzający kumple w robocie, wypiłem sporo, chociaż zazwyczaj stronię od *******u. Pod koniec imprezy pozbywając się nadmiaru płynów w kiblu nawet nie zauważyłem kto wchodzi i staje przy sąsiednim bidecie, myślałem sam nie wiem o czym i nagle zdałem sobie sprawę, że tak stojąc bezmyślnie skończyłem już lać i patrzę się na sąsiedni bidet. Zrobiło mi się głupio jak każdemu facetowi w takiej sytuacji i nie wiedziałem czy coś powiedzieć, czy uciec. Pech chciał, że obok stał Piotr - szef i na domiar złego to zauważył, też był podchmielony i zapytał mnie wprost "gapisz się na mojego kutasa?".
Zamurowało mnie, chyba walnąłem buraka i nie wiedziałem co powiedzieć chyba bąkałem coś pod nosem, a on ponowił pytanie obleśnie się uśmiechając, aż się wystraszyłem. Powinienem przeprosić, wyjść, cokolwiek a stałem jak głupi. Stałem bez słowa, a on mnie traktował jak jakąś urabianą, niewinną niewiastę, pytał czy mi się podoba, czy chcę go spróbować i żebym się nie wstydził, a ja cały czas jak taka płochliwa niewiasta stałem nieruchomo, czasem tylko przenosząc wzrok z jego twarzy na kutasa, który zaczął już twardnieć. Wydawało mi się wtedy że wręcz widać jak pulsują mu żyły, autentycznie się wtedy wystraszyłem i poczułem po chwili, że odczuwam jakieś podniecenie co przeraziło mnie jeszcze bardziej. On nie czekał aż się opanuję skinął władczo głową "klękaj, obciągniesz mi", gdy dalej stałem jak wryty on podchodząc pociągnął, stanowczo chociaż niezbyt mocno moje ramię w dół, a ja bez oporów się poddałem temu ruchomi i klęknąłem.
Gdy na początku zamiast przeprosić i wybiec zostałem, pomyślałem co ja głupi robię, ale miałem nadzieję że jakoś się to skończy. Teraz gdy klęknąłem przed nim to już poczułem, że nie ma wyjścia muszę to zrobić. On stawał się coraz bardziej pewny siebie i gdy klęknąłem ocierał się na wpół twardym kutasem o moją buzię tak, a on stawał się coraz twardszy. "No dalej do roboty młody" popędzał mnie już bijąc mnie pałą po buzi, wzdrygnąłem się dalej stojąc przestraszony, ale złapałem go ręką wkładając główkę do buzi i oblizując go językiem. "To twoja pierwsza pałka, że się tak czaisz?", kiwnąłem przestraszony głową na co się uśmiechnął. "Nie martw się widzę że masz dobre odruchy", ta jego gadka nie pomagała mi, zacząłem czuć się jak szmata, jak jakiś cwel, lachociąg. Machałem językiem liżąc pałkę wzdłuż, starając się ślinić ją mocno.
Uczucie poniżenia trwało nadal gdy pomyślałem, że przecież przed chwilą sikał i nawet nie strzepnął kutasa, a ja już go lizę, ale nie czułem smaku szczyn, to mnie trochę pocieszyło, a potem pomyślałem, że klęczę i zastanawiam się jaki smak ma kutas, którego główkę szczelnie obejmuję ustami i znów ukłuło uczucie poniżenia. Tysiące myśli przemykały mi przez głowę, wczoraj zabawiałem się ze swoją dziewczyną, a dzisiaj klęczę w kiblu liżąc obszczanego kutasa, wtedy dopiero uświadomiłem sobie, że mam ciasno w spodniach co mnie przeraziło podobnie jak myśl, że w każdej chwili może ktoś wejść i zobaczy co robię. Piotr zniecierpliwiony popędzał "ładnie liżesz, ale ssaj więcej". Zacząłem brać go głębiej niż tylko główkę, trzymając go w buzi starałem się lizać wokół i zasysać go jednocześnie, usłyszałem pomruk zadowolenia. Ten pomruk sprawił mi jakąś dziwną przyjemność, ucieszyłem się że dobrze pracuję co z kolei znów wywołało uczucie poniżenia, a potem strach, gdy ktoś wejdzie wszyscy w pracy się dowiedzą co właśnie robię, często szydzą z szefa nazywając go ciotą, a jak nazwą współpracownika, który obciąga mu w kiblu? Zacząłem pracować jeszcze szybciej nie wiem czy bardziej z chęci zadowolenia go, czy ze strachu, że mnie nakryją. Mocniej ssałem, szybciej wierciłem językiem, drażniłem wędzidełko, to znów zasysałem i lizałem, aż usłyszałem swoje własne mlaskanie. Szef chyba był zadowolony bo przez chwilę przestał gadać, ale przerwał mi w końcu chyba nie chcąc kończyć za szybko. "Wyliż jaja, liż jaja młody", błyskawicznie zacząłem je lizać, ślinić obficie podobnie jak pałkę, która masowałem ręką. Chyba spodobał mu się mój entuzjazm. Starałem się wsadzić sobie całe jaja do ust, trochę mi brakowało więc zasysałem to jedno to d**gie dalej je śliniąc i masując językiem. Spojrzałem pierwszy raz na niego by zobaczyć czy mu dobrze, ślina ściekała mi po brodzie śluz i ślina z pałki kapała mi na twarz i włosy. Zaśmiał się widząc mnie płaszczącego się z jajami w pyszczku i upaćkanego, "naprawdę masz talent, urodzony lachociąg", "podoba ci się?". Nie widziałem co odpowiedzieć, odruchowo przytaknąłem machając głową. Roześmiał się i wyciągnął mi jaja z buzi kładąc mi je na twarzy i wycierając je o mnie. Wsadził mi kutasa do pyszczka, chciałem zacząć ssać i lizać, ale się zadławiłem bo popchnął go do gardła. Zaczął posuwać, przytrzymując głowę, wystraszyłem się jego dotyku, ale nie miałem czasu o tym myśleć bo próbowałem się nie udusić, a jeszcze wtedy nie dopychał zbyt mocno. Było słychać głośne chlupanie gdy posuwał mnie w pysk, czułem jak oczy wychodziły mi z orbit gdy napierał mi na gardło, przerwał chyba wystraszony jak się dławię "za mocno?". Chciałem mieć to już za sobą i chciałem by się spuścił, kiwnąłem głową, że nie i powiedziałem ciężko dysząc "dam radę". Uśmiechnął się znów jakby na to czekając. Już nie tylko przytrzymywał moją głowę, ale trzymał ją mocno, złapał za włosy (mam nieco dłuższe, tak kawałek za ucho) i pchał energicznie, ruchając mnie w gardło. Gdy delikatnie posuwał wcześniej to gardło bolało i dusiłem się, a teraz nawet nie myślałem o tym tylko błagałem w myślach siły wyższe by mnie nie udusił, walił mnie mocno gdy odruchowo wierzgałem próbując złapać powietrze. Trzymał mnie silnie za włosy nie pozwalając ruszyć głową. Nie mogłem się wyrwać trzymał mnie, uderzał z taka energia, że rozwalał mi gardło i wywoływał odruch wymiotny, zbierałem ślinę by złagodzić uderzenia, a penis chlupał przez to jeszcze głośniej.
Klęczałem, już nie czułem podniecenia, nie miałem wzwodu, czułem straszny ból kolan i ból gardła, czułem żrące treści żołądkowe drażniące mi przełyk gdy unosiły się od kolejnych pchnięć, czułem jego jaja dyndające w rytm jego pchnięć i wsłuchiwałem się w regularne odgłosy mlaskania i duszenia odbijające się strasznie głośno w wykafelkowanej toalecie. Żałowałem, że powiedziałem to "dam radę", ale nie widziałem już innego wyjścia niż wytrzymać. Poczułem, że chyba ciekną mi łzy, nie wiedziałem czy od walenia czy od tego, że byłem rzeczą, pyskiem do jebania. Przerwał na chwilę dając mi oddech, ale przyciągnął mnie bliżej ściany, oparł jedną nogę o pisuar unosząc się wyżej; wygiął szyję i obniżył mi głowę wypychając pałę tak bardzo od góry jak mógł. Pchał mnie z góry napierając całym ciałem, dopychał teraz już do samego końca, ślina wyciekała mi z buzi obficie, czułem jak miesza się z łzami i ściekają mi razem po ramiona, miałem już mokry t-shirt. Zatrzymywał się często po dopchnięciu, chyba żeby odpocząć bo takie podnoszenia musiały być męczące, było widać że się spocił i dyszy, ale uśmiechał się szeroko po dopchnięciu mi kutasa do gardła aż po same jaja, uśmiechał się obleśnie widząc że się dławię i duszę, trzymał mocno za głowę i kilka razy nawet ścisnął na chwile nos bym wierzgnął bez tlenu. To straszne uczucie gdy nie możną złapać powietrza gdy czujesz jak coś rozpycha ci gardło, a ty jesteś trzymany w potrzasku. Gdy po kolejnych kilku pchnięciach spuścił mi się od gardła odczułem wielką ulgę i wręcz wdzięczność, wyjął uślinioną pałkę i strzepał ją na moją buzię. Oddychałem głęboko, ale z odrętwienia wyrwała mnie szybka instrukcja "liż!", zacząłem lizać mięknącą już pałę, będąc wdzięczny że nie rozpycha mi gardła, "ma być czyściutka" poganiał. Po paru liźnięciach schował ją zadowolony, "naprawdę urodzony z ciebie lachociąg", wyszedł rzucając w drzwiach "dzięki cwelu". Klęczałem jeszcze tak chwilę w odrętwieniu nie mogąc uwierzyć co się stało. Dopiero słysząc głosy z korytarza ocknąłem się i szybko schowałem w kabinie, powycierałem co mogłem i wymknąłem bokiem bojąc się że ktoś dostrzeże jakieś ślady na ubraniu czy włosach.
Wiele mnie kosztowało przywoływanie tych wspomnień, podzielcie się proszę opinią na mój temat i napiszcie czy powinienem pisać dalej, dziękuję za poświęcony czas.
7年前