Dziecko. 5
Całą ****ę do domu się trzęsłam, następny obcy facet mnie zniewolił, a ja zgodziłaby się na dużo więcej... czy jestem łatwa, czy tak bardzo pragnę seksu... co się ze mną dzieje..?
Wracam do męża i dziecka, a dziesięć minut wcześniej obcy macał moją cipę i robił zdjęcia piersi... a ja... byłam gotowa... no właśnie, na ile pozwolę...miało być tylko dziecko, a szmacę się na lewo i prawo... co ON mi zrobił, dlaczego pokazał mi ten świat, dlaczego otworzył drzwi...?
- Witaj kochanie.... i jak było...?
- Intensywnie...
- To znaczy...?
Wzięłam oddech, muszę kłamać mojemu najukochańszemu mężowi.... kim ja jestem... stara ja - już odeszła, ale wróci z dzieckiem, jeszcze trochę... damy radę...niczego się nie dowie, a potem będzie szczęśliwy.
- Dużo książek, dużo czytania, to nie jest takie łatwe jak się wydaje, aby było porządne muszę się bardziej przygotować, myślę nawet o pójściu do pracy na kilka godzin, do jakiegoś wydawnictwa, wiesz, nabiorę doświadczenia, złapię kontakty, o garnę środowisko, poznam ludzi... co ty na to ?
- Ale Patryczek jest jeszcze mały...?
- Dobra opiekunka na kilka godzin da radę... to tylko czasowe...
- Może to nie jest zły pomysł...?
- Kochany jesteś, chodź czas na kolację...
****
Dostałam okres, może to będzie ten miesiąc, za dwa tygodnie musi mnie wyrypać i się zlać w cipę, i wtedy wszystko się skończy.
Dużo zaczęłam czytać o pisaniu, szukałam ofert pracy i jedno było całkiem fajne... zadzwoniłam.
- Tak, szukamy recenzentki, praca na miejscu jak i w domu, jak Pani wygodnie, godziny do ustalenia, płaca za recenzje, od sztuki, ile Pani wyrobi tyle zarobi.
- Idealnie, kiedy mogę zacząć ?
- Od zaraz.
- Przyjadę i podpiszemy papiery jeszcze dziś.
- Czekam.
Ale wspaniały układ, taka robota w mojej sytuacji to marzenie... Ubrałam się normalnie i poszłam. Muszę jeszcze tylko podrzucić małego do siostry, uspokoję ją nowymi wiadomościami. Siostra miała 3 dzieci i siedziała w domu, nie będzie narzekać.
Gdy wychodziłam z domu dopadł mnie sąsiad.
- Witam piękną...Panią...
- Cześć, śpieszę się, idę do pracy...
- Odprowadzić Panią ?
- Nie trzeba.
- Chciałbym coś Pani pokazać... ogoliłem się...
Chociaż się śpieszyłam, a na dodatek miałam małe dziecko, to od razu wyzwoliło we mnie podniecenie...
- Zrobiłeś to dla mnie... ?
- Dla Pani wszystko..
- Wracam za godzinę. albo dwie, poczekasz, chcę zobaczyć twoje ogolone jaja, tyłek też ogoliłeś ?
- Wszystko, poczekam... nawet wieczność...
Moja cipa zaczyna robić się wredna, słowo w okolicach seksu, a ona wariuje, dlaczego to się dzieje bez mojej świadomości... ?
A może moja świadomość jest tego świadoma i sama tego chce... i nie interesuje ją, czy chcę, czy nie... ona zawsze chce...
- Siostra mogę zostawić go na dwie godziny... idę podpisać umowę o pracę...
- Ty idziesz pracować, po co ci to ...? masz dziecko...
- Idę pracować do wydawnictwa, pomogą mi wydać tę książkę, o której ci mówiłam, sama nie dam rady, a oni mają dojścia...
- Ty mówisz tak naprawdę... ?
- Zapytaj się Marka, sam mi to zaproponował, nawet powiedział, że załatwi opiekunkę do małego...
- A ja myślałam...?
- Oj siostra, nie myśl za dużo, jesteś dobrą matką, i za to cię kocham najbardziej... lecę...
- To leć...
- Witam Panią...
- Karolina...
- Tu są papiery, ma Pani doświadczenie...?
- Dużo się uczę, dam radę...
- Ok, tu są trzy powieści, proszę opisać wrażenia, sprawdzić pisownię i dopieścić ewentualnie, aby czytelnik to kupił... jak Pani chce, mamy dużo wolnych biurek...
- Wolę pracę w domu, mam male dziecko i lubię ciszę...
- Dobrze.
Już nie mogłam wytrzymać, moje myśli leciały do domu, do studenta, cipka robiła się coraz bardziej mokra, chociaż w okresie... to śmieszne...
Zaraz będę... na co mam ochotę...?
- Czekasz...
- Mówiłem...
- A nie masz nauki...?
- Jest lato, mamy wolne...
- No tak...
- Zresztą i tak cały dzień, i całą noc myślę o Pani... o tym co się stało...ja mogę...
- Nie gadaj tyle, wchodź, niech nikt nas nie widzi, a jak komuś powiesz...
- Nie powiem nikomu...
- A co studiujesz..?
- Informatykę.
- Super, naprawiasz mi komputer, w razie czego...
- Jasne.
- Ściągaj wszystko...
Jak zwykle błyskawica...
Ładne jądra, podniecony na maksa, prawie wciągnięte, a główka kutasa jakby fioletowa...zaraz mu urwie...
- Co robimy... ?
- Co Pani pragnie...
Wzięłam w dwie ręce, bawiłam się kutasem, potem jajkami, sprawdziłam, wszystko wygolone... spojrzałam się mu w oczy...miał zamknięte, usta rozchylone, oddychał ciężko...
Klęknęłam i włożyłam sobie do ust...pachniał...nie to, co ci mechanicy w galerii, oni nie pachnieli... ale, co tam...
O cholera, młody spuścił mi się do buzi...
- Przepraszam...
Przełknęłam.
- Szybki jesteś...
- Myślę tylko o Pani, to było mocniejsze ode mnie...
- Nie martw się, zaraz to poprawimy...
I wzięłam jeszcze raz do buzi, wylizałam i zaczęłam ciągnąć... podobało mi się, schlebiało, że jestem jego Panią, że tak na niego działam, ale chyba tak działam na wielu, a mi to się zaczyna podobać...
Ładnie ściskałam jajeczka, były takie gładkie, takie młode, podniecone i podniecające... zjechałam ręką niżej... jęknął mocniej... chyba mu dobrze.... rozchylił lekko nogi... chce jeszcze niżej...?
Dotknęłam jego dupki.... i od razu strzał do gardła... o kurwa, ale mocny... trafił od razu głęboko...wcisnęłam palec jeszcze mocniej... a on lał raz za razem... i jęczał... jak młodzik...
- Jezu, co Pani mi zrobiła... ?
Połykałam, nie mogłam odpowiedzieć...
- Sama nie wiem co... a co...?
- Dostałem wytrysk od razu jak dotknęła mnie Pani... no tam... na dole...
- A jakie to ma znaczenie gdzie.. ?
- Chyba jednak ma, bo wytrysk był taki mocny, jak pierwszy... ja ... bardzo przepraszam...
Wyczyścić Panią...?
- Tak, ustami... wyliż mnie...
Gdy zaczął całować mnie po całej buzi coś we mnie wstąpiło, taki strzał podniecenia, że aż prawie zwaliło mnie z nóg...
- Coś się stało... ?
- Tak, masz mnie zerżnąć tu i teraz...
Zaczęłam ściągać spódniczkę, majtki z podpaską... zobaczył trochę krwi...
- Czy Pani ma...?
- Tak, mam okres, ale ty mnie zerżniesz i się zlejesz do środka...
Jego kutas nie zwiotczył się ani na chwilę, spojrzeliśmy sobie w oczy, i one powiedziały nam wszystko.... odwróciłam się, wypięłam tyłek, oparłam o stół, a on podszedł, nacelował, złapał jedną ręką za biodro i delikatnie zaczął wsadzać...
- Masz mnie wziąć ostro, jak kurwę...
Wcisnął do końca... zabolało... ale to nic...bo mój mózg powoli zaczął eksplodować... i połączył swoje podniecenie z podnieceniem cipki... orgazm przyszedł natychmiast...
Młody trzymał mnie za biodra i pierdolił bardzo szybko, on również był w szale... gdy moja cipka zaciskała się na jego kutasie... jęknął... ale nie przestawał.... zaczął iść d**gi orgazm... nabijałam się w ekstazie na jego członka, a on próbował mnie przerżnąć na pół... nachylił się i złapał za piersi...i w tej sekundzie dostałam i czułam jak i on wlewa we mnie swoją spermę...odlot... boskie uczucie rozlewającego się podniecenia po całym ciele...
Każdą komórką czułam tę słodycz, tę eksplozję barw uczuć...świat był jeszcze bardziej piękny, niż kiedykolwiek...
Przestał się ruszać...
- KOCHAM PANIĄ...
Wysunęłam jego kutasa, odwróciłam się, spojrzeliśmy na niego, cały we krwi... i poczułam jak po udach płynie jego sperma i moja krew...
- Idziemy do łazienki.
- A teraz mnie umyj...tam masz mydło do toalety intymnej...
- Ale ja nigdy...
- To masz szczęście, to będzie twój pierwszy raz...
Zaczął bardzo delikatnie, był czuły, spokojny, wielokrotnie patrzył mi się w oczy, wiedziałam, że chce mnie pocałować... ale nie dam mu... on jest moim psem... do służby, a nie do przyjemności...powiedzmy...
- Czy mogę Panią...
- Nie, dosłownie warknęłam...
Cofnął rękę od razu, przestraszył się...
- Skończyłeś... ?
- Chyba tak, bo już nie widać krwi...
- To możesz ją wylizać...
Nie wiem, czy się zastanowił, ale od razu klęknął i wpił się w cipeczkę... dobrze mi robił... oparłam się o umywalkę, podniosłam nogę na sedes, on objął mnie za tyłek, docisnął i lizał cały środek, jego język był bardzo... elastyczny... zaczęłam dostawać... coś szybko dostaję orgazmy... wypięłam się w ekstazie... dociskając jego głowę jak najbardziej mogłam... zaczął puszczać...
Rozbolała mnie trochę głowa od tego napinania... spojrzałam się na niego... był cały umazany we krwi... siedział, naprawdę jak psiak u moich stóp...
- Jesteś cały w mojej krwi...
- Mi to nie przeszkadza....
I wtedy znowu coś we mnie wstąpiło, nie mam pojęcia skąd te myśli nadchodzą, przecież ja ich normalnie nie mam...
- Umyję cię...
- Nie trzeba, zrobię to sam...
- Obsikam cię, to będzie umycie...
Sekunda zastanowienia...
- Wszystko czego sobie Pani życzy...
Boże , co ja robię, skąd to się bierze, jestem coraz bardziej zboczona, ale te pomysły przychodzą od tak... jakbym zawsze je miała...
Zaczęłam lać, a on mył się naprawdę, nawet otworzył usta, ale od razu wypluł... zalałam mu cale włosy, śmiać mi się chciało, ja też szłam ulicą cała umazana w spermie... on tak pójdzie do domu... gdy skończyłam... pocałował cipkę...
- Dziękuję za wszystko, naprawdę kocham Panią...
Jednak łagodność jest we mnie...
- Weź prysznic, ja się ogarnę sama...
Umyłam się, poszłam do pokoju, ubrałam, muszę iść do siostry po Patryczka... gdy wyszedł z łazienki, bez słowa ubrał się ...
- Dziękuję i do widzenia...
- Cześć.
Gdy szłam, analizowałam całą sytuację, co się ze mną dzieje... gdyby mój mąż się dowiedział... czy ja go krzywdzę...?
Nie wiem, to się nie może wydać, jak zajdę w ciążę, to młody sam się odczepi, zrozumiałe, pojedzie na studia i koniec. Sprawa załatwiona.
- I jak tam praca... ?
- Dostałam od razu, będę musiała częściej cię prosić o pomoc, chyba, że szybko znajdziemy opiekunkę, ale w razie czego na kilka godzin mogę go podrzucać... ?
- Możesz, tylko uważaj...
- Na co.. ?
- Oj siostra...
Gdy wracałam w połowie ****i złapał nas deszcz, taki mocny, a potem chyba było oberwanie chmury... staliśmy na przystanku, a żaden autobus nie jechał, od tamtego razu czasami patrzę się w okna autobusów, może go spotkam jeszcze... ?
Po 20 minutach było mi już ciężko czekać...
- Dziś na razie nie przyjadą... usłyszałam...
Facet z parasolem przechodził obok nas...
- Dlaczego ?
- Pod mostem jest dół i teraz jest tam jezioro...
- Idzie Pan w stronę Piłsudskiego.. ?
- Nie do końca, ale pomogę Pani.
- Paskudna pogoda...
- Dziś tak...
Niosłam Patryczka na rękach, trochę już ważył, przekładałam na d**gą, cale szczęście, że nie lało na nas...
- Jak Pani chwyci parasol, to pomogę go nieść...
- Jest Pan bardzo uprzejmy, już nie mogę...
- Da go Pani...
Wzięłam parasol, on małego i tak doszliśmy do mojego domu...
- Tu już mieszkam, dużo Pan nadłożył...?
- Trochę, mieszkam na Jagiełły, szczęście, że Panią spotkałem, bo raczej się nie przejaśnia...
- Przecież to cały kawał ****i...jak mogę podziękować... ?
- Buziak wystarczy...
Spojrzałam się na niego, na jego oczy, błyszczały... wiem, co to oznacza... podsunęłam się i pocałowałam go, a potem wsunęłam mu język do buzi... odwzajemnił... było bosko... nie przestawał... ja również... aż maly zaczął się wiercić...
- Jednak muszę iść...
- Ja również... chociaż... cudownie Pani całuje...może kawa...?
Staliśmy na deszczu, przed domem, patrzeliśmy sobie w oczy, on chciał, ja chciałam... dziecko między nami...
- Mam dzisiaj okres...palnęłam...
Zrozumiał, że jestem chętna, że może posunąć się dalej...
- A obciągniesz mi...?
To było bardzo bezpośrednie, chamskie, ale dostałam uczuciem, które uwielbiam... rozkaz, który zmusza mnie do uległości... cipka zawołała - TAK, zacisnęłam uda, zauważył to...
- Idziemy...powiedział...
Otworzył furtkę, ruszyłam bez słowa, jego oczy mnie prowadziły...miękłam z każdym krokiem... ledwo wyciągnęłam klucze, ręce mi się trzęsły, on otworzył drzwi... weszliśmy...
- Położę małego...
- Ja skorzystam z łazienki...
Jak w amoku poszłam z Patryczkiem do jego pokoju, i tak był zmęczony, nie próbował się nawet bawić, zasłoniłam i go położyłam...dałam całusa i wyszłam do przedpokoju... jeszcze go nie było...
Złapałam się za pizdę, grzała się od środka, podpaską podrażniłam ją dodatkowo...
Dwie godziny wcześniej obciągałam sąsiadowi na tym dywaniku, dałam mu zlać się w do środka, a teraz mam następnego obcego faceta i zaraz mu też obciągnę... może nawet się skuszę...
Wyszedł nagi... był piękny, mocno zbudowany, kutas stał jak drąg, na ramionach miał dwa tatuaże... ależ one mnie podnieciły... zaczęłam rozpinać bluzkę... poszła...on stal i się patrzył... ściągnęłam stanik... zjechał wzrokiem się na piersi...
- Jesteś zajebiście piękna, masz cudowne cycki... dawaj swój język... obciągnij mi...
- Możesz mi mówić suko... usłyszałam swój głos...
- Lubisz na ostro..?
- Od jakiegoś czasu tak...
- A więc..obciągnij mi suko, aż do połknięcia... dajesz...
Klęknęłam, ba, padłam na kolana, podobała mi się ta pozycja... oczy na wysokości narzędzia przyjemności... może jednak jestem kurwą... zaczęłam...
Był słonawy... już ciekł... i taki sztywny, że ciężko się go polykalo... podniecenie wrzeszczało między nami... dawałam z siebie wszystko, on próbował wciskać ile idzie... nachylił się i złapał mnie za piersi... wcisnęłam głowę jak najmocniej...
- Naprawdę masz zajebiste cycki...
Nie odpowiadałam, ciągnęłam, a pieszczone piersi stawały się coraz bardziej wrażliwe... nogi to musiałam tak zaciskać, bo cipa sama rwała się na użytek... po czasie nie wytrzymałam i złapałam się za krocze jedną ręką... niestety zauważył...
- Co... suka chce rżnięcia...?
- Chcę, ale nie mogę...
A w duszy błagałam, aby on chciał, jak z młodym... dam od razu...
- Nie lubię w okresie, to jest trochę niehigieniczne dla kobiety...
- No właśnie...
- Ale jest inny sposób...
- Jaki...
- Idź się umyj i wracaj bez majtek już...
Poleciałam jak oszalała, weźmie mnie, cipa już dawno się zgodziła... nawet nie byłam aż tak brudna... wyszłam naga...
On stał w kuchni i pił sok... wyglądał jak posąg...spojrzał się...
- Kurwa. ale jesteś zgrabna i to po dziecku... ćwiczysz ?
- Nie, a powinnam...?
- Każdy kto ćwiczy ma jeszcze piękniejsze ciało...
- Jak mnie weźmiesz...?
- Jesteś dziś moją suką ?
- Tak.
- Mogę brać cię jak chcę...?
- TAK... prawie krzyknęłam...
To jego zdecydowanie mnie tak podniecało, że zaraz sama go zgwałcę...
- Podejdź suko... oprzej się o blat... rozszerz nogi... wezmę cię jak sukę, słyszysz...
- Tak.
- Zgadzasz się...
- TAK
Odwróciłam się, oparłam o blat, rozszerzyłam nogi, wypięłam tyłek, zamknęłam oczy... a on zaczął napierać kutasem na półdupki...
- Trochę niżej.....
- Zamknij się suko... warknął...
I zaczął wkładać mi w D U P Ę ...
- Co ty robisz ?
- Stul ryj kurwo...
Przycisnął mnie jedną ręką za brzuch do siebie... ja się skuliłam... a jego kutas zaczął rozrywać mi tyłek... Krzyknęłam... on nie przestawał.... jak boli...
- Proszę nie, ja jeszcze nigdy.... wołałam...
- To będę pierwszy, nie ściskaj, bo będzie jeszcze bardziej bolało... i tak wejdę...
Czułam, że czymś nasmarował mi tyłek... i znowu zaczął wpychać... bolało jak cholera...łatwo mu mówić... nie ściskaj... jezu jak boli... chyba wszedł, bo zelżyło...
- Jestem w środku, rozluźnij się mówię...
- Nie mogę... boli...
- Przestanie, zaraz przestanie suko...
I klepnął mnie w tyłek, cholera mocno klepnął...
- Dajesz mała, zaraz odlecisz, gwarantuję...
- Dlaczego to robisz, było tak miło... prawie płakałam...
- To ty nie możesz w cipę, ale każda kurwa może w dupę, a ja lubię gwałcić analne cnotki...
Gdy powiedział, że mnie zgwałci w tyłek, poczułam niesamowite uczucie odprężenia... on ma władzę nade mną, jestem lalką do zabawy, suką i kurwą...a on zrobi co będzie chciał... tego właśnie chce on... i tego chcę JA...
- No to mnie zgwałć w dupę...
Zaczął jazdę jak szalony, a ja już nie odczuwałam bólu, przychodziło podniecenie... obcy facet mnie bierze jak szmatę, jestem zależna od niego... on chce mnie brać... to niech bierze... jestem od dawania...
Pierwszy orgazm przyszedł tak niespodziewanie, że wyłam jak w ruji... odlot na maksa...
- Dalej... chcę jeszcze...
- Mówiłem, że odlecisz...
Trzymał mnie za biodra i pierdolił jak maszyna... d**gi i od razu trzeci orgazm zwalił mnie z nóg... wyciągnął...
- Nie mogę, tego jeszcze nie przeżyłam nigdy... jesteś niesamowity... podłam na podłogę...
- Mówiłem ci, a twoje oddanie tylko wzmocniło moje podniecenie... tydzień temu rzuciła mnie narzeczona, poszła z innym frajerem i byłem tak wkurzony na kobiety, że twoja chęć wyzwoliła we mnie tylko złość, od razu wiedziałem, że zgwałcę cię w dupę... ale ty jesteś jakaś inna... tak prawdziwa... robisz to z uczuciem, a nie z wyrachowaniem...
- Taka jestem... zlałeś się...?
- Nie...
- To idź się umyj a ja ci obciągnę z połykiem...
- Nie muszę, wyliżesz mi jaja i się zleję na cycki...
Podniósł nogę na blat i podstawił jaja do buzi... chwycił mnie za głowę, przysunął i docisnął do krocza... zaczęłam lizać, a on trzepał sobie...
Byłam już zmęczona, więc palcem zaczęłam delikatnie dotykać go niżej... spodobało się...
- Lizałaś już dupę...
- Co ?
- Aha, więc nie, nauczymy cię cnotliwa panienko... wyliż mi dupę...
Jego rozkaz... no co... zaczęłam zjeżdżać językiem coraz niżej...
- Samą dupę... kurwo...
Wygięłam głowę, klęczałam zupełnie pod nim i zaczęłam lizać jego odbyt...był słony... od potu... ale ogólnie pachniał, nie było najgorzej... pierwszy raz w życiu i znowu nie z mężem, z obcym... nie ważne, dobrze mi... jedną ręką dotknęłam muszelki, a język wbiłam jak najgłębiej... minęła minutka....
- Będę lać suko...
W tym momencie zaczęłam odlatywać od swojej ręki na łechtaczce... i otworzyłam buzię odruchowo... a niech leje do gardła...
Odwrócił się, zobaczył moje oczy w ekstazie, otwartą buzię i strzelił do środka... dwa, trzy... pięć... sześć razy... dostałam w oczy i na szyję... a potem włożył mi do oblizania... nie chciałam... ale było po pieśni...wylizałam...było dobrze...
- Podziękuj mi... powiedział...
- Dziękuję za wszystko...
Nachylił się i mnie pocałował...mocno... z językiem... mogłabym go pokochać... oczywiście jako suka i kurwa... ale jestem żoną... no cóż...
- Zawijam się, przestało padać...
Ubrał się, ja siedziałam na podłodze w kuchni z twarzą w spermie, z nogami rozłożonymi, z jedną ręką w piździe i patrzyłam na faceta, który zrobił mi tak niespodziewanie dobrze, nauczył mnie nowego, a nawet nie wiem jak ma na imię. Zaraz odejdzie i już nigdy go nie zobaczę... niech tak będzie...
- Jak masz na imię... zawołał...?
- Deszczowa dziewczyna...
Wracam do męża i dziecka, a dziesięć minut wcześniej obcy macał moją cipę i robił zdjęcia piersi... a ja... byłam gotowa... no właśnie, na ile pozwolę...miało być tylko dziecko, a szmacę się na lewo i prawo... co ON mi zrobił, dlaczego pokazał mi ten świat, dlaczego otworzył drzwi...?
- Witaj kochanie.... i jak było...?
- Intensywnie...
- To znaczy...?
Wzięłam oddech, muszę kłamać mojemu najukochańszemu mężowi.... kim ja jestem... stara ja - już odeszła, ale wróci z dzieckiem, jeszcze trochę... damy radę...niczego się nie dowie, a potem będzie szczęśliwy.
- Dużo książek, dużo czytania, to nie jest takie łatwe jak się wydaje, aby było porządne muszę się bardziej przygotować, myślę nawet o pójściu do pracy na kilka godzin, do jakiegoś wydawnictwa, wiesz, nabiorę doświadczenia, złapię kontakty, o garnę środowisko, poznam ludzi... co ty na to ?
- Ale Patryczek jest jeszcze mały...?
- Dobra opiekunka na kilka godzin da radę... to tylko czasowe...
- Może to nie jest zły pomysł...?
- Kochany jesteś, chodź czas na kolację...
****
Dostałam okres, może to będzie ten miesiąc, za dwa tygodnie musi mnie wyrypać i się zlać w cipę, i wtedy wszystko się skończy.
Dużo zaczęłam czytać o pisaniu, szukałam ofert pracy i jedno było całkiem fajne... zadzwoniłam.
- Tak, szukamy recenzentki, praca na miejscu jak i w domu, jak Pani wygodnie, godziny do ustalenia, płaca za recenzje, od sztuki, ile Pani wyrobi tyle zarobi.
- Idealnie, kiedy mogę zacząć ?
- Od zaraz.
- Przyjadę i podpiszemy papiery jeszcze dziś.
- Czekam.
Ale wspaniały układ, taka robota w mojej sytuacji to marzenie... Ubrałam się normalnie i poszłam. Muszę jeszcze tylko podrzucić małego do siostry, uspokoję ją nowymi wiadomościami. Siostra miała 3 dzieci i siedziała w domu, nie będzie narzekać.
Gdy wychodziłam z domu dopadł mnie sąsiad.
- Witam piękną...Panią...
- Cześć, śpieszę się, idę do pracy...
- Odprowadzić Panią ?
- Nie trzeba.
- Chciałbym coś Pani pokazać... ogoliłem się...
Chociaż się śpieszyłam, a na dodatek miałam małe dziecko, to od razu wyzwoliło we mnie podniecenie...
- Zrobiłeś to dla mnie... ?
- Dla Pani wszystko..
- Wracam za godzinę. albo dwie, poczekasz, chcę zobaczyć twoje ogolone jaja, tyłek też ogoliłeś ?
- Wszystko, poczekam... nawet wieczność...
Moja cipa zaczyna robić się wredna, słowo w okolicach seksu, a ona wariuje, dlaczego to się dzieje bez mojej świadomości... ?
A może moja świadomość jest tego świadoma i sama tego chce... i nie interesuje ją, czy chcę, czy nie... ona zawsze chce...
- Siostra mogę zostawić go na dwie godziny... idę podpisać umowę o pracę...
- Ty idziesz pracować, po co ci to ...? masz dziecko...
- Idę pracować do wydawnictwa, pomogą mi wydać tę książkę, o której ci mówiłam, sama nie dam rady, a oni mają dojścia...
- Ty mówisz tak naprawdę... ?
- Zapytaj się Marka, sam mi to zaproponował, nawet powiedział, że załatwi opiekunkę do małego...
- A ja myślałam...?
- Oj siostra, nie myśl za dużo, jesteś dobrą matką, i za to cię kocham najbardziej... lecę...
- To leć...
- Witam Panią...
- Karolina...
- Tu są papiery, ma Pani doświadczenie...?
- Dużo się uczę, dam radę...
- Ok, tu są trzy powieści, proszę opisać wrażenia, sprawdzić pisownię i dopieścić ewentualnie, aby czytelnik to kupił... jak Pani chce, mamy dużo wolnych biurek...
- Wolę pracę w domu, mam male dziecko i lubię ciszę...
- Dobrze.
Już nie mogłam wytrzymać, moje myśli leciały do domu, do studenta, cipka robiła się coraz bardziej mokra, chociaż w okresie... to śmieszne...
Zaraz będę... na co mam ochotę...?
- Czekasz...
- Mówiłem...
- A nie masz nauki...?
- Jest lato, mamy wolne...
- No tak...
- Zresztą i tak cały dzień, i całą noc myślę o Pani... o tym co się stało...ja mogę...
- Nie gadaj tyle, wchodź, niech nikt nas nie widzi, a jak komuś powiesz...
- Nie powiem nikomu...
- A co studiujesz..?
- Informatykę.
- Super, naprawiasz mi komputer, w razie czego...
- Jasne.
- Ściągaj wszystko...
Jak zwykle błyskawica...
Ładne jądra, podniecony na maksa, prawie wciągnięte, a główka kutasa jakby fioletowa...zaraz mu urwie...
- Co robimy... ?
- Co Pani pragnie...
Wzięłam w dwie ręce, bawiłam się kutasem, potem jajkami, sprawdziłam, wszystko wygolone... spojrzałam się mu w oczy...miał zamknięte, usta rozchylone, oddychał ciężko...
Klęknęłam i włożyłam sobie do ust...pachniał...nie to, co ci mechanicy w galerii, oni nie pachnieli... ale, co tam...
O cholera, młody spuścił mi się do buzi...
- Przepraszam...
Przełknęłam.
- Szybki jesteś...
- Myślę tylko o Pani, to było mocniejsze ode mnie...
- Nie martw się, zaraz to poprawimy...
I wzięłam jeszcze raz do buzi, wylizałam i zaczęłam ciągnąć... podobało mi się, schlebiało, że jestem jego Panią, że tak na niego działam, ale chyba tak działam na wielu, a mi to się zaczyna podobać...
Ładnie ściskałam jajeczka, były takie gładkie, takie młode, podniecone i podniecające... zjechałam ręką niżej... jęknął mocniej... chyba mu dobrze.... rozchylił lekko nogi... chce jeszcze niżej...?
Dotknęłam jego dupki.... i od razu strzał do gardła... o kurwa, ale mocny... trafił od razu głęboko...wcisnęłam palec jeszcze mocniej... a on lał raz za razem... i jęczał... jak młodzik...
- Jezu, co Pani mi zrobiła... ?
Połykałam, nie mogłam odpowiedzieć...
- Sama nie wiem co... a co...?
- Dostałem wytrysk od razu jak dotknęła mnie Pani... no tam... na dole...
- A jakie to ma znaczenie gdzie.. ?
- Chyba jednak ma, bo wytrysk był taki mocny, jak pierwszy... ja ... bardzo przepraszam...
Wyczyścić Panią...?
- Tak, ustami... wyliż mnie...
Gdy zaczął całować mnie po całej buzi coś we mnie wstąpiło, taki strzał podniecenia, że aż prawie zwaliło mnie z nóg...
- Coś się stało... ?
- Tak, masz mnie zerżnąć tu i teraz...
Zaczęłam ściągać spódniczkę, majtki z podpaską... zobaczył trochę krwi...
- Czy Pani ma...?
- Tak, mam okres, ale ty mnie zerżniesz i się zlejesz do środka...
Jego kutas nie zwiotczył się ani na chwilę, spojrzeliśmy sobie w oczy, i one powiedziały nam wszystko.... odwróciłam się, wypięłam tyłek, oparłam o stół, a on podszedł, nacelował, złapał jedną ręką za biodro i delikatnie zaczął wsadzać...
- Masz mnie wziąć ostro, jak kurwę...
Wcisnął do końca... zabolało... ale to nic...bo mój mózg powoli zaczął eksplodować... i połączył swoje podniecenie z podnieceniem cipki... orgazm przyszedł natychmiast...
Młody trzymał mnie za biodra i pierdolił bardzo szybko, on również był w szale... gdy moja cipka zaciskała się na jego kutasie... jęknął... ale nie przestawał.... zaczął iść d**gi orgazm... nabijałam się w ekstazie na jego członka, a on próbował mnie przerżnąć na pół... nachylił się i złapał za piersi...i w tej sekundzie dostałam i czułam jak i on wlewa we mnie swoją spermę...odlot... boskie uczucie rozlewającego się podniecenia po całym ciele...
Każdą komórką czułam tę słodycz, tę eksplozję barw uczuć...świat był jeszcze bardziej piękny, niż kiedykolwiek...
Przestał się ruszać...
- KOCHAM PANIĄ...
Wysunęłam jego kutasa, odwróciłam się, spojrzeliśmy na niego, cały we krwi... i poczułam jak po udach płynie jego sperma i moja krew...
- Idziemy do łazienki.
- A teraz mnie umyj...tam masz mydło do toalety intymnej...
- Ale ja nigdy...
- To masz szczęście, to będzie twój pierwszy raz...
Zaczął bardzo delikatnie, był czuły, spokojny, wielokrotnie patrzył mi się w oczy, wiedziałam, że chce mnie pocałować... ale nie dam mu... on jest moim psem... do służby, a nie do przyjemności...powiedzmy...
- Czy mogę Panią...
- Nie, dosłownie warknęłam...
Cofnął rękę od razu, przestraszył się...
- Skończyłeś... ?
- Chyba tak, bo już nie widać krwi...
- To możesz ją wylizać...
Nie wiem, czy się zastanowił, ale od razu klęknął i wpił się w cipeczkę... dobrze mi robił... oparłam się o umywalkę, podniosłam nogę na sedes, on objął mnie za tyłek, docisnął i lizał cały środek, jego język był bardzo... elastyczny... zaczęłam dostawać... coś szybko dostaję orgazmy... wypięłam się w ekstazie... dociskając jego głowę jak najbardziej mogłam... zaczął puszczać...
Rozbolała mnie trochę głowa od tego napinania... spojrzałam się na niego... był cały umazany we krwi... siedział, naprawdę jak psiak u moich stóp...
- Jesteś cały w mojej krwi...
- Mi to nie przeszkadza....
I wtedy znowu coś we mnie wstąpiło, nie mam pojęcia skąd te myśli nadchodzą, przecież ja ich normalnie nie mam...
- Umyję cię...
- Nie trzeba, zrobię to sam...
- Obsikam cię, to będzie umycie...
Sekunda zastanowienia...
- Wszystko czego sobie Pani życzy...
Boże , co ja robię, skąd to się bierze, jestem coraz bardziej zboczona, ale te pomysły przychodzą od tak... jakbym zawsze je miała...
Zaczęłam lać, a on mył się naprawdę, nawet otworzył usta, ale od razu wypluł... zalałam mu cale włosy, śmiać mi się chciało, ja też szłam ulicą cała umazana w spermie... on tak pójdzie do domu... gdy skończyłam... pocałował cipkę...
- Dziękuję za wszystko, naprawdę kocham Panią...
Jednak łagodność jest we mnie...
- Weź prysznic, ja się ogarnę sama...
Umyłam się, poszłam do pokoju, ubrałam, muszę iść do siostry po Patryczka... gdy wyszedł z łazienki, bez słowa ubrał się ...
- Dziękuję i do widzenia...
- Cześć.
Gdy szłam, analizowałam całą sytuację, co się ze mną dzieje... gdyby mój mąż się dowiedział... czy ja go krzywdzę...?
Nie wiem, to się nie może wydać, jak zajdę w ciążę, to młody sam się odczepi, zrozumiałe, pojedzie na studia i koniec. Sprawa załatwiona.
- I jak tam praca... ?
- Dostałam od razu, będę musiała częściej cię prosić o pomoc, chyba, że szybko znajdziemy opiekunkę, ale w razie czego na kilka godzin mogę go podrzucać... ?
- Możesz, tylko uważaj...
- Na co.. ?
- Oj siostra...
Gdy wracałam w połowie ****i złapał nas deszcz, taki mocny, a potem chyba było oberwanie chmury... staliśmy na przystanku, a żaden autobus nie jechał, od tamtego razu czasami patrzę się w okna autobusów, może go spotkam jeszcze... ?
Po 20 minutach było mi już ciężko czekać...
- Dziś na razie nie przyjadą... usłyszałam...
Facet z parasolem przechodził obok nas...
- Dlaczego ?
- Pod mostem jest dół i teraz jest tam jezioro...
- Idzie Pan w stronę Piłsudskiego.. ?
- Nie do końca, ale pomogę Pani.
- Paskudna pogoda...
- Dziś tak...
Niosłam Patryczka na rękach, trochę już ważył, przekładałam na d**gą, cale szczęście, że nie lało na nas...
- Jak Pani chwyci parasol, to pomogę go nieść...
- Jest Pan bardzo uprzejmy, już nie mogę...
- Da go Pani...
Wzięłam parasol, on małego i tak doszliśmy do mojego domu...
- Tu już mieszkam, dużo Pan nadłożył...?
- Trochę, mieszkam na Jagiełły, szczęście, że Panią spotkałem, bo raczej się nie przejaśnia...
- Przecież to cały kawał ****i...jak mogę podziękować... ?
- Buziak wystarczy...
Spojrzałam się na niego, na jego oczy, błyszczały... wiem, co to oznacza... podsunęłam się i pocałowałam go, a potem wsunęłam mu język do buzi... odwzajemnił... było bosko... nie przestawał... ja również... aż maly zaczął się wiercić...
- Jednak muszę iść...
- Ja również... chociaż... cudownie Pani całuje...może kawa...?
Staliśmy na deszczu, przed domem, patrzeliśmy sobie w oczy, on chciał, ja chciałam... dziecko między nami...
- Mam dzisiaj okres...palnęłam...
Zrozumiał, że jestem chętna, że może posunąć się dalej...
- A obciągniesz mi...?
To było bardzo bezpośrednie, chamskie, ale dostałam uczuciem, które uwielbiam... rozkaz, który zmusza mnie do uległości... cipka zawołała - TAK, zacisnęłam uda, zauważył to...
- Idziemy...powiedział...
Otworzył furtkę, ruszyłam bez słowa, jego oczy mnie prowadziły...miękłam z każdym krokiem... ledwo wyciągnęłam klucze, ręce mi się trzęsły, on otworzył drzwi... weszliśmy...
- Położę małego...
- Ja skorzystam z łazienki...
Jak w amoku poszłam z Patryczkiem do jego pokoju, i tak był zmęczony, nie próbował się nawet bawić, zasłoniłam i go położyłam...dałam całusa i wyszłam do przedpokoju... jeszcze go nie było...
Złapałam się za pizdę, grzała się od środka, podpaską podrażniłam ją dodatkowo...
Dwie godziny wcześniej obciągałam sąsiadowi na tym dywaniku, dałam mu zlać się w do środka, a teraz mam następnego obcego faceta i zaraz mu też obciągnę... może nawet się skuszę...
Wyszedł nagi... był piękny, mocno zbudowany, kutas stał jak drąg, na ramionach miał dwa tatuaże... ależ one mnie podnieciły... zaczęłam rozpinać bluzkę... poszła...on stal i się patrzył... ściągnęłam stanik... zjechał wzrokiem się na piersi...
- Jesteś zajebiście piękna, masz cudowne cycki... dawaj swój język... obciągnij mi...
- Możesz mi mówić suko... usłyszałam swój głos...
- Lubisz na ostro..?
- Od jakiegoś czasu tak...
- A więc..obciągnij mi suko, aż do połknięcia... dajesz...
Klęknęłam, ba, padłam na kolana, podobała mi się ta pozycja... oczy na wysokości narzędzia przyjemności... może jednak jestem kurwą... zaczęłam...
Był słonawy... już ciekł... i taki sztywny, że ciężko się go polykalo... podniecenie wrzeszczało między nami... dawałam z siebie wszystko, on próbował wciskać ile idzie... nachylił się i złapał mnie za piersi... wcisnęłam głowę jak najmocniej...
- Naprawdę masz zajebiste cycki...
Nie odpowiadałam, ciągnęłam, a pieszczone piersi stawały się coraz bardziej wrażliwe... nogi to musiałam tak zaciskać, bo cipa sama rwała się na użytek... po czasie nie wytrzymałam i złapałam się za krocze jedną ręką... niestety zauważył...
- Co... suka chce rżnięcia...?
- Chcę, ale nie mogę...
A w duszy błagałam, aby on chciał, jak z młodym... dam od razu...
- Nie lubię w okresie, to jest trochę niehigieniczne dla kobiety...
- No właśnie...
- Ale jest inny sposób...
- Jaki...
- Idź się umyj i wracaj bez majtek już...
Poleciałam jak oszalała, weźmie mnie, cipa już dawno się zgodziła... nawet nie byłam aż tak brudna... wyszłam naga...
On stał w kuchni i pił sok... wyglądał jak posąg...spojrzał się...
- Kurwa. ale jesteś zgrabna i to po dziecku... ćwiczysz ?
- Nie, a powinnam...?
- Każdy kto ćwiczy ma jeszcze piękniejsze ciało...
- Jak mnie weźmiesz...?
- Jesteś dziś moją suką ?
- Tak.
- Mogę brać cię jak chcę...?
- TAK... prawie krzyknęłam...
To jego zdecydowanie mnie tak podniecało, że zaraz sama go zgwałcę...
- Podejdź suko... oprzej się o blat... rozszerz nogi... wezmę cię jak sukę, słyszysz...
- Tak.
- Zgadzasz się...
- TAK
Odwróciłam się, oparłam o blat, rozszerzyłam nogi, wypięłam tyłek, zamknęłam oczy... a on zaczął napierać kutasem na półdupki...
- Trochę niżej.....
- Zamknij się suko... warknął...
I zaczął wkładać mi w D U P Ę ...
- Co ty robisz ?
- Stul ryj kurwo...
Przycisnął mnie jedną ręką za brzuch do siebie... ja się skuliłam... a jego kutas zaczął rozrywać mi tyłek... Krzyknęłam... on nie przestawał.... jak boli...
- Proszę nie, ja jeszcze nigdy.... wołałam...
- To będę pierwszy, nie ściskaj, bo będzie jeszcze bardziej bolało... i tak wejdę...
Czułam, że czymś nasmarował mi tyłek... i znowu zaczął wpychać... bolało jak cholera...łatwo mu mówić... nie ściskaj... jezu jak boli... chyba wszedł, bo zelżyło...
- Jestem w środku, rozluźnij się mówię...
- Nie mogę... boli...
- Przestanie, zaraz przestanie suko...
I klepnął mnie w tyłek, cholera mocno klepnął...
- Dajesz mała, zaraz odlecisz, gwarantuję...
- Dlaczego to robisz, było tak miło... prawie płakałam...
- To ty nie możesz w cipę, ale każda kurwa może w dupę, a ja lubię gwałcić analne cnotki...
Gdy powiedział, że mnie zgwałci w tyłek, poczułam niesamowite uczucie odprężenia... on ma władzę nade mną, jestem lalką do zabawy, suką i kurwą...a on zrobi co będzie chciał... tego właśnie chce on... i tego chcę JA...
- No to mnie zgwałć w dupę...
Zaczął jazdę jak szalony, a ja już nie odczuwałam bólu, przychodziło podniecenie... obcy facet mnie bierze jak szmatę, jestem zależna od niego... on chce mnie brać... to niech bierze... jestem od dawania...
Pierwszy orgazm przyszedł tak niespodziewanie, że wyłam jak w ruji... odlot na maksa...
- Dalej... chcę jeszcze...
- Mówiłem, że odlecisz...
Trzymał mnie za biodra i pierdolił jak maszyna... d**gi i od razu trzeci orgazm zwalił mnie z nóg... wyciągnął...
- Nie mogę, tego jeszcze nie przeżyłam nigdy... jesteś niesamowity... podłam na podłogę...
- Mówiłem ci, a twoje oddanie tylko wzmocniło moje podniecenie... tydzień temu rzuciła mnie narzeczona, poszła z innym frajerem i byłem tak wkurzony na kobiety, że twoja chęć wyzwoliła we mnie tylko złość, od razu wiedziałem, że zgwałcę cię w dupę... ale ty jesteś jakaś inna... tak prawdziwa... robisz to z uczuciem, a nie z wyrachowaniem...
- Taka jestem... zlałeś się...?
- Nie...
- To idź się umyj a ja ci obciągnę z połykiem...
- Nie muszę, wyliżesz mi jaja i się zleję na cycki...
Podniósł nogę na blat i podstawił jaja do buzi... chwycił mnie za głowę, przysunął i docisnął do krocza... zaczęłam lizać, a on trzepał sobie...
Byłam już zmęczona, więc palcem zaczęłam delikatnie dotykać go niżej... spodobało się...
- Lizałaś już dupę...
- Co ?
- Aha, więc nie, nauczymy cię cnotliwa panienko... wyliż mi dupę...
Jego rozkaz... no co... zaczęłam zjeżdżać językiem coraz niżej...
- Samą dupę... kurwo...
Wygięłam głowę, klęczałam zupełnie pod nim i zaczęłam lizać jego odbyt...był słony... od potu... ale ogólnie pachniał, nie było najgorzej... pierwszy raz w życiu i znowu nie z mężem, z obcym... nie ważne, dobrze mi... jedną ręką dotknęłam muszelki, a język wbiłam jak najgłębiej... minęła minutka....
- Będę lać suko...
W tym momencie zaczęłam odlatywać od swojej ręki na łechtaczce... i otworzyłam buzię odruchowo... a niech leje do gardła...
Odwrócił się, zobaczył moje oczy w ekstazie, otwartą buzię i strzelił do środka... dwa, trzy... pięć... sześć razy... dostałam w oczy i na szyję... a potem włożył mi do oblizania... nie chciałam... ale było po pieśni...wylizałam...było dobrze...
- Podziękuj mi... powiedział...
- Dziękuję za wszystko...
Nachylił się i mnie pocałował...mocno... z językiem... mogłabym go pokochać... oczywiście jako suka i kurwa... ale jestem żoną... no cóż...
- Zawijam się, przestało padać...
Ubrał się, ja siedziałam na podłodze w kuchni z twarzą w spermie, z nogami rozłożonymi, z jedną ręką w piździe i patrzyłam na faceta, który zrobił mi tak niespodziewanie dobrze, nauczył mnie nowego, a nawet nie wiem jak ma na imię. Zaraz odejdzie i już nigdy go nie zobaczę... niech tak będzie...
- Jak masz na imię... zawołał...?
- Deszczowa dziewczyna...
7年前