MATYLDA
MATYLDA
WSTĘPNIAK:
Jako męska trans dziwka mam wiele przyjaciółek nie tylko w kraju, ale i poza, z
którymi często się spotykam nie tylko na przeżywanie rozkoszy ciała, ale i na plotki.
Często opowiadamy swoje historie. I to jest właśnie jedna z takich biografii. Dodam,
że nigdy nie piszę o kimś bez późniejszej autoryzacji tekstu i zgody osoby, o której
opowiadam. Prawie zawsze pisząc o kimś pisze w pierwszej osobie „JA”. Tak jest
łatwiej, przynajmniej dla mnie. Poniżej przeczytacie historię o mojej przyjaciółce,
którą nazywają MATYLDA. Matylda jest „męską krową” jak przystało krowie. Mieszka
prawie od zawsze za granicą, gdzie zabrała ją kobieta, którą nazywa Ciotką. Tekst
jest ostry i nie każdemu może przypaść do gustu. Ostrzegam. A oto, co mi
opowiedziała o sobie.
O MNIE:
Będzie to wspomnienie, o tym jak stałam się tym, czym jestem obecnie. Nie
doszukujcie się tutaj żadnej sensacji i niewłaściwego postępowania różnych osób,
które mnie ukształtowały i wykształciły. Szczególnie jestem wdzięczna CIOTCE za
trud mego wychowania i stworzenia mnie taką, jaką jestem. Absolutnie, uważam, że
*****, jaką mnie poprowadzono i zastosowane metody były całkowicie słuszne
aczkolwiek nie rzadko bolesne i nie przez wszystkich mogą być zrozumiałe
zrozumiałe. Pisząc to nie starałam się wcale zachować dokładnej kolejności
zdarzeń. Często wybiegam do przodu lub nagle cofam się „w tył”, o ile można cofać
się do przodu. Poczytajcie. Obecnie jestem już młodą, wyszkoloną, w pełni
ukształtowaną „Krową„ Płeć chłopco-dziewczyna. Tak mnie określają. Mój wygląd nie
pasuje do określeń takich jak „transwestyta, ssissy, femboy” a tym bardziej „Gay”.
Najbliżej mi jest do „FUTANARI”, ale lubię określenie „chłopco-dziewczyna”. Jednak,
obecnie nazwa „Męska Krowa” chyba najbardziej oddaje to, czym jestem biorąc pod
uwagę moje rozdęte ciało, wielką dupę, olbrzymie narządy o ziejących otworach. Jak
sięgnę pamięcią wstecz zawsze byłam „inna”. Posiadam wszystkie cechy obu płci i na
dodatek wyolbrzymione. Zawsze wyróżniałam się zachowaniem a już szczególnie
wyglądem i tym, co natura mi dała i ukształtowała ciało. Od początku budziłam
zainteresowanie swoim wyglądem zwłaszcza, gdy naga biegałam po plaży. Już
wtedy miałam wszystko duże, ogromne, słoniowate, jak kiedyś usłyszałam. Moje
ciało wyprzedzało mnie w stosunku do mojego wieku. Wystające, wielkie cycki, wtedy
jeszcze sztywne. Sutki, umieszczone nietypowo w górze cycków były bardzo
wypukłe, grube i długie. Dodatkowo każdy sutek posiadał otwór, który prowadził
głęboko w cycek. Spory, wypukły brzuszek, wyraźną talię, szerokie biodra, wielką,
nawet olbrzymią, wysuniętą w tył dupcie o dużych, gruszkowatych, rozwartych
pośladkach z widocznym odbytem. Odbyt przypominał ciemną długą szparę o
mięsistych brzegach. Był wypukły i ziejący. Krągłe, mocne uda szeroko rozstawione
od siebie. Uda nie schodziły się razem. Pomiędzy nimi był szeroki prześwit. Narządy
ogromne, wystające bardzo do przodu poza ciało, zwisające łono. Łono było duże,
bardzo wypukłe a narządy były umiejscowione bardzo nisko pod brzuchem, nie tak
jak powinny być w dole przy udach. Bardzo daleko oddalone od ciała w przód.
Wisiały potężne, swobodnie, prawie w połowie ud. Wyglądało to tak jakby coś od
środka wypychało je do przodu i wyrwało w dół. Worek długi i pomarszczony, nigdy
się nie kurczył i często sięgał niemal do kolan. Zawierał wielkie, ciężkie jądra. Były
one dobrze widoczne. Jedno wisiało niżej od d**giego. Długi, gruby, penis zwisał
łukiem w dół, daleko. Kończył się pokaźną, niezwykłą główką z niewiarygodnie
długim napletkiem. Skórka napletka, pomarszczona, zwisała daleko. Zawsze był w
pół wzwodzie, napęczniały, wielki. Dodatkowo jego główka była szeroka, prawie
płaska jak u koni a nie owalna czy okrągła. Była szeroka z fioletowym kołnierzem. W
środku jej był duży otwór do cewki osłonięty lekko wystającą szpiczastą skórką
identycznie jak u większości ogierów. Już wtedy można było wsadzić tam palec. Nie
ma, co się dziwić, pisałam, że byłam inna. Potem ciotka spłaszczyła ją jeszcze
bardziej. Pomiędzy szparą odbytu a workiem jaj mam, miałam bardzo wypukłą
jednowargową pochwę z stale sterczącą długą łechtaczką w kształcie sporego
kutaska. Wszystko nietypowe i niepasujące do wieku. Początkowo wzwody nie były
za częste, ale z biegiem czasu, dzięki naukom Ciotki, stały się ciągle. Narządy były
takie, że gdy wysuwałam je w tył zaciskając uda to wisiały daleko pod dupcią. Moje
uda nie schodziły się razem i miałam szeroką, niemal na dwie dłonie szparę u góry.
W czasie chodzenia i biegania moje narządy latały we wszystkie strony swobodnie
klaszcząc o uda. Te cechy były widoczne pod ubraniem i zwracały uwagę otoczenia,
co mnie początkowo krępowało okropnie. Moje ciało było miękkie, lekko pulchne,
aksamitne w dotyku. Od samego początku moje ciało nie posiadało ani jednego
włoska za wyjątkiem głowy oczywiście. Tak to wyglądało mniej więcej na początku
dopóki nie zamieszkałam z Ciotką. Obecnie moje ciało i wszystkie jego przydatki
zostały ogromnie spotęgowane do monstrualnych prawie rozmiarów w drodze
dorastania a szczególnie wskutek specjalnego seksu, jakiemu byłam poddawana
przez Ciotkę i innych. Ogromny wpływ na mój rozwój wywarła Ciotka, tak do niej
mówiłam, która mnie przyjęła do siebie i ukształtowała. Tak się wszystko potoczyło,
że to właśnie ona przejęła opiekę nade mną. Jak to się stało nie wiem. Tak po prostu
pewnego razy zamieszkałam u niej. W kraju pełnym tolerancji prawdziwej. Miałam to
szczęście, że tak wcześnie ciotka się mną zaopiekowała. Zamieszkałam w jej domu,
gdzie ma duży biznes związany z seksem. Prócz głównego domu są jeszcze dwa
mniejsze. W jednym są garaże i inne pomieszczenia. d**gi mniejszy budynek ma
mocne metalowe drzwi i małe okna zasłonięte jak w celach, z kratami. Wchodzi się
tam albo z zewnątrz po wpisaniu kodu, albo z głównego domu przez piwnice. Co tam
było dowiedziałam się jak przyszła pora. Pomalowany jest on na czerwony kolor. Od
początku budził we mnie jakiś niewytłumaczalny strach. Pobyt tam mocno odcisnął
piętno na mojej psychice. Ciotka bardzo dbała o moje wykształcenie w każdym
aspekcie. Jednak największą wagę przykładała do mojego seksualnego rozwoju i
kształtowaniu ciała. Powiedziała mi, że dzięki jej naukom będę potrafiła wykorzystać
dar, jaki dostałam od losu, i że to, co inni uważali u mnie wynaturzeniem dzięki jej
staraniom da mi niebywałe korzyści. Będę służyć wielu Panom i to sprawi, że będę
bogata NIE MUSZĄC MARTWIĆ SIĘ O JUTRO. MIAŁA CAŁKOWITĄ RACJĘ!
WSZYSTKO SIĘ OBECNIE SPEŁNIA! Od zawsze jakoś dziwnie się czułam w jej
obecności. Moja nauka zaczęła się bardzo szybko. Na wstępie zamieniła mi wszelką
bieliznę i ubrania na dziewczęce. Pierwszego dnia rano obudziła mnie wcześnie.
Przerażona, pierwszy raz zobaczyłam ją na golasa. Ogromne cycki i dupa czyniły z
niej seksowną postać. Jej ciało nie miało ani jednego włoska. Z wielkiej, rozwartej
dupy zwisała jej luźno ciemna, żylasta kiszka. Była też całkiem łysa i bez brwi oraz
rzęs. Jak trzeba to nosiła peruki i malowała brwi. Twarz bez makijażu wyglądała jak
maska lalki. Miała olbrzymiego, żylastego kutasa z ogromnym bordowym,
szpiczastym łbem. Grube fioletowe żyły oplatające jej kutasa czyniły go
przerażającym. Jaja jak kule bilardowe wisiały w długim worku. Była dużą, wysoką,
zgrabną, bardzo seksowną i wymagającą, ale sprawiedliwą pewnego rodzaju
kobietą. Zaprowadziła mnie nagą i płaczącą do pomieszczenia pełnego strasznych
przyrządów, gdzie dostałam pierwsze w życiu lewatywy. Pamiętam jak krzyczałam
leżąc skrępowana gumowymi pasami na stole. Patrzyłam na swój potworny bolący
brzuch i czułam rurę w dupce. Lewatywy były ogromne i było ich wiele i przez wiele
godzin. Na koniec stałam z wydętym brzuchem a Ciotka mówiła mi, co mi wolno a
czego nie wolno robić. Przede wszystkim zakazała mi bezwzględnie opowiadać
cokolwiek i komukolwiek, co będzie mi tu w domu robić. Wyjąc obiecałam i
przyrzekałam posłuszeństwo we wszystkim. No i starałam się bardzo, ale zawsze
coś było nie tak. Zakazała mi też myśleć o sobie, jako chłopcu. Powiedziała, że
jestem dziewczynką, taką specjalną z kutaskiem. Wtedy to usłyszałam słowo
futanari, chłopco-dziewczyna i krowa. Całymi dniami musiałam głośno w kółko
powtarzać, nie wiedząc, co to i po co.: „Jestem męską dziewczynką z wielką dupą do
ruchania. Będę krową. Po to mam wielką dupę by inni ją ruchali a wielkie usta do
obciągania kutasów” Nie wiedziałam wtedy, co to znaczy dokładnie, ale powtarzałam
to w kółko godzinami. Nie znosiła sprzeciwu. Szybko podporządkowała mnie sobie
fizycznie i psychicznie, najczęściej stosując bolesne metody. Na koniec założyła mi
na szyję szeroką, metalową obrożę zamknięta na kłódkę a na nadgarstki i kostki nóg
też metalowe opaski zamykane na kłódki. Wszystko wyposażone w liczne kółka. Od
tego momentu nosiłam je przez lata przebywania u ciotki. Zdejmowane były w
naprawdę wyjątkowych sytuacjach. W domu ciotki i w ogrodzie obowiązywało mnie
też chodzenie na golasa. Ciotka też chodziła naga lub w kusym szlafroczku, ale ja
tylko goła. Do przypominania mi tego pomocne były pewne przyrządy. Zwłaszcza
jeden stojący w pokoju. Przypominał mi o posłuszeństwie i uległości. Była to
metalowa konstrukcja wyposażona w pasy i uchwyty. Przerażona, krzycząc
stawałam przy niej i musiałam mocno się przełożyć naciągając uda i wypiętą dupę.
Głowa i ramiona daleko w dole. Ciało było mocowane pasami i naciągane
dodatkowo. Obok na wieszaku wisiały przyrządy do bicia. Dostawałam okrutna
chłostę w dupę i uda. Darłam się i przepraszałam. Często moje jaja były wyciągane w
tył, naprężane i mocowane. Potem biła mnie w takie jaja. Okrutnie. Ale to nie
wszystko. Bardzo się jej bałam, kochałam i robiłam wszystko, co kazała, ale ona
często bywała niezadowolona do końca. Jej kary były straszne i bolesne. Wymagała
absolutnego podporządkowania. Nauczyła mnie uległości. Poprzez dozowanie bólu i
przyjemności szybko wyrobiła u mnie odruch, że bez bólu nie osiągam obecnie
przyjemności i orgazmów. Polubiłam ból znajdując w nim spełnienie stając się
masochistką. Od początku, jak zamieszkałam z Ciocią kazała mi chodzić na golaska
w domu i latem na podwórku. Dodatkowo musiałam zawsze jedną ręką trzymać stale
narządy. Jeśli byłam w majteczkach to musiałam wsadzać tam rękę. Musiałam być
stale gotowa na spełnianie każdej zachcianki seksualnej ciotki. Moja dupa, na
początku a reszta otworów stopniowo musiał być gotowa do ruchania. Ciotka miała
wielkie potrzeby seksualne od zwykłych po sadystyczne. Jak tylko ciotka była w
domu moja dupa była, co chwila ruchana. Ruchała mnie w każdym miejscu, gdzie
była. Po wyruchaniu i wypełnieniu mojej dupy spermą sikała w nią. Nigdy lub bardzo
rzadko chodziła sikać do pokoju zabiegowego. Musiałam przyjść pochylić się
wypinając dupę, trzymać półdupki szeroko rozwarte a ona wsadzał mi w nią kutasa
swojego i sikała. Nie wolno mi było wypróżniać jej sików. Gdy było dużo i przy sikaniu
wypływało bokami wtedy pozwalała mi iść do ogrodu latem i dwa razy wytrysnąć z
dupy. Ale tylko dwa razy! Miałam swój pokój, ale bardzo rzadko w nim spałam. W
zasadzie stale spałam z ciotką w jej łóżku. Przed spaniem, wrzeszcząc, skrępowana
zawsze przechodziłam obowiązkowe lewatywy. Potem w łóżku robiła ze mną seks.
Najpierw całowała mnie wszędzie masując moje cycki, wsadzając w sutki palce, i jaja
oraz masturbując. Jeszcze wtedy nie tryskałam. Potem dawała mi suty do ssania
oraz uczyła obciągania jej kutasa. Dławiąc się i śliniąc starałam się jak najlepiej. Na
koniec musiałam wylizać jej krocze i odbyt językiem. Wodziła po moim ciele i twarzy
swoim sztywnym kutasem i jajami. Następnie kładłam się na boku z wypięta dupcią
w stronę ciotki a ona przykładała do mojej szparki w dupci swojego twardego kutasa i
pchała powoli mocno. Wtedy byłam dziewicza, więc jej ogromny, sztywny kutas nie
wchodził łatwo. Bolało okropnie. Kwiczałam cienko i parłam jak przy robieniu kupy.
Kutas wchodził powoli, stopniowo coraz głębiej. Gdy wszedł byłam cała mokra od
potu i już nie wyłam. Czułam jak moja ********** dupcia wypełnia się boleśnie.
Potem to samo robiła z moją cipką. Ciotka poruszała kutasem, wydawała dziwne
dźwięki i sapania. Po tryśnięciu wyjmowała go i tak spałam z zaklejonymi udami i
dupcią. Często w nocy budził mnie ból szparki odbytu lub cipki, gdy ciotka ponownie
wpychała tam kutasa i ruchała. Bardzo intensywnie zajęła się moim ciałem.
Szczególna uwagę przykładała do rozwoju mojego odbytu. Młoda dupcia szybko się
rozeszła i przyjmowała duże rozmiary, jako tako. Najgorzej było, gdy przyszła kolej
na wejście do kiszeczki. Odruchowo nie dawałam sobie włożyć, więc byłam
związywana. Trwało to chyba ze dwa tygodnie nim kutas ciotki wszedł głęboko, na
całą długość, w kiszki moje. Teraz już zawsze rano i wieczorem ciotka wchodziła w
moje kiszki po kilka razy aż stałam się luźna. Pewnego dnia założyła mi obroże na
szyję i już od tamtej chwili zawsze ją nosiłam. Kazała mi stanąć na czworaka i
trzymając za łańcuch od obroży zaprowadziła mnie piwnicą do tego domku obok. Jak
zobaczyłam, co tam było to wyjąc i skomląc pełzać zaczęłam w kółko jak oszalała.
Ona się śmiała. Wielka sala pełna strasznych rzeczy. Wszystkie pomieszczenia
ponure i straszne. Gołe ceglane ściany i beton na podłodze. Wszystkie przyrządy,
stoły, fotele nosiły wyraźne ślady częstego używania. Na betonie podłogi jakieś
ciemne plamy. No i ten pomieszany zapach spermy, sików, kału i innych wydalin,
którego nie mogły zamaskować żadne środki. W piwnicy zobaczyłam kilka małych
ciasnych pomieszczeń zamykanych kratami. Wisiały tam łańcuchy wmurowane w
ścianę. Jakieś ciemne ślady i plamy. Było tam też jedno większe pomieszczenie z
dwoma ceratowymi leżankami wyposażonymi w pasy. Bardzo szybko dowiedziałam
się, co to za wielka sala i poco te małe zakratowane wnęki i pokój z leżankami.
Spędzałam tam wiele godzin wyjąc i drgając spazmatycznie, wygięta z niesamowicie
nadętym ciałem, potwornie napompowanym brzuchem, pęcherzem, workiem czy
żołądkiem. Wisiałam za kratami, przypięta na łańcuchach w przerwie zabiegów lub
przed albo leżałam w gorsecie zapinanym na plecach i długimi rękawami
zawiązywanymi z tyłu na leżance mając okropnie wyprężony, wydęty brzuch pełen
lewatywy lub powietrza z ogromnym balonem worka z jajami wypełnionego cieczą
leżącego między szeroko rozwartymi udami. W tej Sali zabiegowej spędzałam wiele
godzin, na początku prawie codziennie poddawana niezwykle perwersyjnym
zabiegom a właściwie torturom seksualnym. Zabiegi powodowały nie tylko okropne
męki, ale i nienaturalny rozrost mojego ciała i narządów oraz otwarcie otworów.
Ciotka pompowała moje kiszki do niebywałych rozmiarów brzucha lewatywami i
powietrzem. Pompowała też macicę, którą miałam w pizdzie. Rozciągała ją do
niebywałych rozmiarów a ja wyłam. Miałam zabiegi na ptaszka, który szybko
zamieniał się w potwornego kutasa z rozciągnięta cewką. Napompowane cyce
sterczały jak balony. Wielkie suty ziały otworami prowadzącymi głąb cycków. Worek
był rozciągany coraz większymi wlewami zwisał ciężko z fotela lub stołu. Tak samo
cipka, jeszcze nieobrzezana, torturowana zamieniała się w ziejącą dziurę o wielkich
wiszących wargach. Bardzo podobała się jej moja długa łechtaczka w kształcie
sporego kutaska. Torturowała ją z radością patrząc jak ja wykręcam ciało kwicząc.
Kiszka odbytu coraz bardziej wypadła na wierzch. Wskutek okropnego parcia w
czasie wyciągania i tortur stała się prawie fioletowa pokrywając się grubymi żyła. Co
jakiś czas była przerwa i Ciotka prowadziła mnie do pokoju z leżankami, gdzie
miałam zakładany kaftan i byłam krępowana pasami. Jeśli moje cyce i narządy oraz
brzuch sterczały sztywno to zakładany był specjalny kaftan z otworami. Gdy nie było
zabiegów danego dnia to nosiłam na kutasie, jajach, w cyckach i w odbycie
przyrządy, które stale wyciągały mi te części ciała. Ciotka nie zapomniała też o
głębokim gardle. Ćwiczyłam na lateksowych kutasach przymocowanych do ściany
oraz Ciotka wpychała mi głęboko w gardło grube i długie lateksowe kutasy. Moje
gardło a zwłaszcza szyja widocznie pogrubiała. Pewnie skutkiem zbiegów i ruchania
dupy coraz większymi kutasami rozrosła się ona ogromnie i rozeszła na boki.
Olbrzymie pośladki były szeroko i stale rozwarte a z dupska wisieć zaczynała coraz
dalej ciemna, żylasta kiszka. Zmieniałam się szybko, bardzo szybko. Takie rzeczy jak
potężne lewatywy, pompowanie kiszek powietrzem, wlewy do worka i pęcherza były
codziennością. Dodatkowo robiła mi duże wlewy w cycki wstrzykując płyn. Cyce
stawały się na kilka dni potężne i sztywne niesamowicie. Płyn z worka wchłaniał się
przez kilka dni. Przez te dni ciężki i długi wór dyndał się w okolicy kolan i stopniowo
niżej zmuszając mnie do chodzenia okrakiem. Gdy miałam tortury codzienne to płyn
w worku był uzupełniany, więc wór wisiał stale. Zawsze miałam olbrzymi, nadęty
brzuch codziennymi lewatywami i ciężki balon między udami. Kutas został mocno
obrzezany i wielki łeb, nabrzmiały, twardy, ział czerwona dziurą rozepchanej cewki
stale kapiącej, sterczał widoczny. Jak wszystko tak i on pogrubiał i wydłużył się
pokrywając żyłami. Otwory zaczynały ziać i kapać śluzem, mlekiem lub sikami.
Ciotka była zadowolona z efektów. Powiedziała, że zrobi ze mnie ekstra „Męską
Krowę”. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, co to oznacza. Po półrocznym pobycie u
Ciotki moje ciało zmieniło się ogromnie. Od urodzenia miałam wszystko
nienaturalnie duże, ale to, co mi robiła przyczyniało się do gwałtownego rozrostu
mego ciała i narządów. W pierwszym okresie pobytu spędzałam dużo czasu w sali
tortur BDSM-SM poddawana sadystycznym praktykom. A jak były wolne dni od nauki
czy weekendy, gdy byłyśmy same w domu to byłam poddawana zabiegom w Sali
całymi dniami. W przerwach między zabiegami wisiałam, z brzuszyskiem
napompowanym ogromną lewatywą i worem wypełnionym płynem, na łańcuchu we
wnęce za kratami lub leżałam wyjąc skrępowana pasami i kaftanem na leżance. W
mojej sypialni prócz metalowego przyrządu do bicia stała maszyna. Wyglądała jak
wielka dojarka. Obok fotel z dziurą w siedzeniu. Codziennie byłam sadzana na ten
fotel. Uda rozszerzone maksymalnie. Pośladki dupy w otworze dodatkowo
rozciągnięte. Na cycach i sutach, kutasku i worku miałam zakładane wielkie,
plastykowe cylindry. Podłużny cylinder ze sterczącym ze środka grubym kutasem był
zakładany na kiszkę odbytu i podobne dwa na cycki i suty. Maszyna wyciągała
rytmicznie powietrze z cylindrów zasysając do środka narządy. Wszystko
podskakiwało jak przy dojeniu. Stopniowo moje cyce, suty, kutas i worek wypełniały
cylindry. Robiły się ciemne, żylaste. Cylinder odbytniczy miał chyba koło metra
długości. Po kilku godzinach wszystkie narządy wypełniły cylindry, ale kiszka odbytu
jeszcze miała miejsce. Ciotka krzycząc na mnie zmuszała mnie do okropnego parcia.
Powoli kiszka odbytu wychodziła, krwista z fioletowymi żyłami. Już dawno mój odbyt
nie trzymał się w środku. Od tych zabiegów miałam ciemne narządy otoczone stale
brunatnymi kołami. Stały ślad po cylindrach. W ten sposób moje ciało zmieniało się
nienaturalnie. Stałam się młodym chłopco-dziewczynką o wielkich gruszkowanych
cyckach z potężnymi, dziurawymi sutami do ruchania. Owalny wypukły brzuch,
przeważnie napełniony lewatywami lub powietrzem sterczał seksownie. Coraz
większe i większe narządy wisiały wysunięte daleko w przód zwisając w dół. Długi
worek zwisał prawie przy kolanach ukazując coraz potężniejsze jaja. Kutas żylasty,
gruby, obrzmiały i długi jak dyszel z olbrzymim coraz bardziej płaskim łbem zwisał
wielkim łukiem coraz bliżej kolan. Jego trzon był tak gruby, że nie byłam w stanie
objąć do swoją małą dłonią. Łeb szybko zmieniał kształt z owalnego stawał się coraz
bardziej, płaski i szeroki jak łeb kutasa końskiego. W tym szeroki wywiniętym
kapeluszu pojawiła się wielka pozioma szpara, ciągle kapiąca i ziejąca. Wejście do
cewki. Biodra miałam już szerokie a dupę bardzo dużą o rozwartych pośladkach.
Odbyt, mięsisty, pożyłkowany i fioletowo czerwony wystawał sztywno na zewnątrz.
Ciotka mówiła, że jestem bardzo seksowna. To były efekty jej działania w krótkim
czasie. Codziennie byłam skręcana metalowymi gorsetami. To spowodowało
deformacje sylwetki. Moje żebra się podniosły w górę wypychając cyce. Brzuch
wysunął się mocno do przodu a w pasie zrobiłam się wyraźnie cienka, patrząc z tyłu.
Przez to dostałam szerokich bioder i wygiętej w tył dupy, co z szerokim rozstawem
mocnych ud tworzyło seksowny wygląd. Tak wyglądałam w pierwszym okresie
pobytu u ciotki. Końcowe zmiany stały się o wiele seksowniejsze. Ale o tym napisze
dalej. Dla jasności muszę dodać, że moja Ciotka była okrutną sadystką lubiąca
sprawiać ból. Jak wspomniałam miała kilka sklepów bogato wyposażonych w
wszelaki sprzęt do seksu. W jej domu było pełno wymyślnego sprzętu od zwykłego
po bardzo perwersyjnego do codziennego użytku. Dom był piętrowy. Na dole był
salon i inne pomieszczenia przeznaczone do przyjmowania zwykłych gości. Na
piętrze była część seksualna. Dwa pokoje pełne sprzętu do seksu. Pokój do lewatyw
i pompowania kiszek, gdzie w ciągu dnia wielokrotnie ciotka rozdymała mój brzuch
lewatywami płynowymi i powietrznymi doprowadzając moje ciało do niebywałych
rozmiarów. Był tam mój pokój i pokój ciotki. W jednym pokoju były przymocowane do
ściany kutasy lateksowe oraz metalowe sztyfty. Wszystkie różnej grubości i długości.
Codziennie z baloniastym brzuchem po lewatywie, zatkanym odbytem i ogromnym,
ciężko zwisającym worem jaj, z ramionami skrępowanymi w tyle i wyprężonymi
cycami, jęcząca i wyjąca byłam prowadzona przez ciotkę do tego pokoju. Najpierw
klęcząc uczyłam się obciągać kutasy. Ciotka trzymając mnie za głowę i krzycząc na
mnie pouczała i pchała nabijając mnie głęboko na sztucznego kutasa dopóki nie
oparłam się nosem o ścianę. Moja szyja rozdymała się bardzo im grubszy był kutas.
Gdy doszłam do najgrubszego wtedy biciem zmuszała mnie do wstania i ustawienia
się przed pierwszym sterczącym sztyftem w ścianie. Półprzytomna musiałam ruchać
swoją cewkę tym sztyftem. Bardzo bolało, bo sztyfty były grube, długi i pokręcone.
Moja dupa latała w tył i na przód a napompowany wór jaj walił klaszcząc w ścianę.
Tak ćwiczyłam gardło i cewkę. Potem nabijałam się kiszką odbytu na ogromne
kutasy i korki i to samo czekało moją biedną cipkę. Podobnie klęcząc rozpychałam
kanały w sutkach nabijając sutki na coraz grubsze sztyfty sterczące ze ściany. I tak
codziennie. Bałam się okropnie ciotki. To tylko kilka ćwiczeń, były i inne. Wreszcie
mój dziewiczy odbyt powoli się rozciągnął na tyle, że mogła wsadzić tam swego
olbrzymiego kutasa wtedy codziennie byłam używana. Rano po lewatywach
naciągała mnie na ramie do bicia i bardzo chłostała moją rozwartą dupę i często
wyciągnięte jaja w tył. Gdy cała byłam w pręgach wtedy ona była podniecona i
wchodziła w moją dupę kutasem. Wyłam okropnie. Gdy moje cyce i narządy były już
na tyle wielkie i zdeformowane, że dotykały podłogi jak stałam na czworaka to w
moim pokoju pojawił się nowy przyrząd. Podobna regulowana rama do naciągania
dupy, ale dodatkowo miała otwory na mocowanie cycków. Po wsadzeniu cycków w
otwory i zaciśnięciu ich, wyprężały się mocno. Biła mnie w takie cyce i suty okrutnie.
Po wychłostaniu ruchała mnie w sutki lateksowymi kutasami lub wsadzała tam
głęboko duże wibratory. Musiałam też mocno przeć na odbyt, który szybko wypadał
z dupy. Wisiała długa kiszka czerwona z mięsistym fioletowym brzegiem. Wtedy
byłam ruchana w taki odbyt. Ruchała mnie też w pizdę oraz wsadzała głęboko aż po
ramię rękę w dupę. Dostawałam szału będąc ruchana w dupę mając wibratory
głęboko w cyckach. Wszystkie moje otwory bardzo szybko zostały rozepchane i
przystosowane do ruchania męskimi kutasami. Ciotka dbała też o moje zdrowie i
naukę. Woziła mnie do prywatnej szkoły i raz w miesiącu na kontrolne badanie a raz
na kwartał na kompleksowe badanie do znajomego lekarza. Badanie były bardzo
nieprzyjemne. Po badaniu zapłakana siedziałam w poczekalni a ciotka rozmawiała z
doktorem. Codziennie dostawałam jakieś pigułki a raz na tydzień robiła mi zastrzyki
w jajka, kutasa, w cyce przez suty oraz w odbyt. Być może te zastrzyki wspomagały
zabiegi-tortury i rozwój słoniowatości narządów. Bo jak się dowiedziałam od ciotki
urodziłam się ze słoniowatością, dlatego mam wszytko ogromne. Dostawałam te
zastrzyki jak tylko pojawiły się pierwsze wytryski. Moje coraz większe jaja zaczęły
produkować niebywałe ilości spermy. Byłam ustawicznie podniecona. Doprowadziła
do tego, że mój ptaszek prawie nigdy nie opadał. Pewnego dnia wygoliła mnie na
łyso, usunęła brwi i rzęsy. Resztę ciała jak pisałam miałam od urodzenia totalnie bez
włoska. Stałam się lalką. Jak wspomniałam moja ciotka była sadystką. Osiągała
podniecenie tylko, gdy ja się prężyłam i wyłam. W Sali „Krwawego Domku” tak
nazwałam ten mały czerwony domek, gdzie przechodziłam męki, ciotka poddawała
mnie wymyślnym torturom. Jedną z nich było podwieszanie mnie i torturowanie w
takiej pozycji. Umiała to robić. Wisiałam nie tylko za ręce, stopy w różnych pozycjach,
ale i za kciuki rąk, duże palce stóp, za suty, cyce, za łeb kutasa, worek a także za
kiszkę odbytu. Miałam wrażenie, że narządy a zwłaszcza kiszka zostanie wyrwana.
Zawieszała mnie dupą do góry podczepiając kiszkę odbytu do grubej sprężyny i
wprawiała w ruch góra-dół! Po kilkugodzinnym wiszeniu mój odbyt wychodził ma
wielką długość. Coś musiał się poluzować w dupie czy naderwać, bo już nigdy kiszka
odbytu nie cofała się całkowicie. Po seksie nierzadko wisiała mi z dupy, jako długi,
kilkudziesięciocentymetrowy flak. Ponadto z biegiem czasu straciłam całkiem rów w
dupie. Wszystko było równe z pośladkami! Cofa się ciut, ale wisi czerwono sinawy
flak. I tak mam do dziś. Wystarczy, abym kaszlnęła lub kichnęła mocno a z dupy
wyskakuje długa, czerwona rura. No, ale dosyć szczegółów. Jak wspomniałam,
ciotka dbała o wszechstronny mój rozwój. W pokoju miałam wiele zabawek.
Wszystkie z lateksu i dotyczące seksu. W domu wisiały zdjęcia pokazujące chłopców
w różnych pozach i sytuacjach. Powoli te zdjęcia były zastępowane moimi własnymi.
Na dobranoc i nie tylko musiałam oglądać filmy pokazujące wrzeszczących chłopców
poddawanych seksowi. Mieli malutkie kutaski jajeczka, ale ogromne dziury w pupach.
Byli i tacy jak ja z cyckami i kutaskami lub normalni. Stopniowo pokazywane mi
zdjęcia i filmy zaczynały przedstawiać coraz to ostrzejsze sceny seksu
sadystycznego. W końcu pojawiły się sceny z chłopco-dziewczynami i pełnymi
chłopcami o niebywale rozdętych ciałach mających wielkie wiszące brzuchy, na
których leżały długie baloniaste wory cycków o dziwacznych kształtach zakończone
grubymi, długimi sutami. Wielkie, szerokie wystające dupy, stale rozwarte,
pokazywały mięsiste fioletowe dziury odbytów sterczących lub wiszących luźno.
Mocne, krągłe uda. Jedni mieli potężne kutasy sterczące lub wiszące za kolana inni
nie mieli wcale kutasów tylko czerwone dziury w tych miejscach. W długich za kolana
worach widoczne były potwornie olbrzymie kule jaj. Ich cała nie były tłuste czy
zapasione, ale tylko uformowane do pewnego celu, jakim byli przeznaczeni. Byli oni
poddawani bardzo perwersyjnemu wyuzdanemu seksowi na różne sposoby. Ich
wielkie brzuchy, nadmuchane powietrzem czy lewatywami, cyce, narządy latały i
wibrowały konwulsyjnie w trakcie perwersji. Chlapali spermą, mlekiem, sikami czy
kałem. Wydawali niesamowite dźwięki. Klęcząc na czworakach byli poddawani
seksowi odbytniczemu ich brzuchy, cyce, jaja i kutasy leżały na podłodze lub na
blatach stołów. Olbrzymie rozwarte, wypięte dupy ukazywały odbyty w różnym
kolorze, wielkości i otwarcia. Dalej wisiały potężne jaja i kutasy, jak były. Te zdjęcia i
filmy na początku mnie przerażały. Płacząc musiałam na nie patrzeć. Bałam się
zapytać, co to za filmy i czemu muszę patrzeć. Szybko te filmy wyparły inne, które
musiałam obowiązkowo oglądać. Również zdjęcia w domu zostały zastąpione
młodymi wydętymi brzuchami, olbrzymimi, ziejącymi dupami, worami cycków i
monstrualnymi nie rzadko kutasami. Stale oglądane zdjęcia, filmy o tej tematyce
spowodowały, że zaczynałam ciągle o tym myśleć i czułam coraz większe
podniecenie. W czasie oglądania zdjęć i filmów ciotka bacznie mnie obserwowała
sprawdzając naprężenie mojego kutaska a potem szybkość wzwodów. Doszło do
tego, że jeszcze przed rozpoczęciem oglądania mój kutasek sterczał sztywno. To
bardzo ciotkę cieszyło. Później już w czasie rozmów na ten temat mój kutas sterczał
sztywno. Pewnego razu, po wieczornym seksie, leżąc z ciotką w łóżku, spytała czy
podobają mi się takie chłopco-dziewczynki. Powiedziała, zgodnie z prawdą, że tak.
Podniecało mnie to bardzo. Ciotka wyjaśniła, że są to osoby przystosowane do
specjalnego seksu, dlatego tak wyglądają. Wtedy wyjaśniła mi, że są to tzw. „Męskie
krowy”. Powiedziała, że „Męskie Krowy” muszą mieć trzy wymiona , dwa górne z
grubymi sutami to jest cyce i jedno dolne wymię z osobnym sutem to jest wór i kutasa
oraz co najmniej jedną pizdę odbyt, który nazywała pizdo-odbytem lub pochwoodbytem
a najlepiej jak jest jeszcze d**ga pizda pośrodku jak u mnie. Ja mam
wszystko, co trzeba i jakie trzeba, więc nie widzi ona powodu abym nie została
Męską Krową. Mówiła, że najlepsze są krowy ze słoniowatością oraz nie muskularne.
Takie, co to mają wąskie ramiona i nie są za otyłe, ale i nie chude. Za otyłe i chude
słabo płacą usłyszałam. Dodała, że zrobi ze mnie taką właśnie „Męską Krowę”, bo
mam wszystko, co potrzeba nie za wysoka, nie za chuda, nie otyła, wąskie ramiona i
olbrzymia słoniowatość, dlatego się mną zainteresowała. Na pytanie, czy pragnę
tego odpowiedziałam, że TAK. Do dzisiaj zapamiętałam dwa z pokazywanych filmów,
które podniecały mnie najbardziej. Wtedy nawet sobie nie zdawałam sprawy, że ja
sam znajdę się w takiej sytuacji. Pokazywane filmy nie były w żaden sposób
reżyserowane. Były robione w czasie realnych zajęć seksualnych. Na jednym widać
było od tyłu trzy olbrzymie, dupy na wielkich rozkraczonych udach. Stojące na
czworakach obok siebie. Potężne wory dolnych wymion z ciężkimi jajami dyndały się
łagodnie i daleko w dole. Zostały podwiązane i wyciągnięte w tył. Pomiędzy
rozkraczonymi monstrualnymi udami wisiały potężne, obrzezane kutasy z fioletowymi
łbami. Grube granatowe, nabrzmiałe żyły oplatały te kutasy. Kutasy wisiały luźno. W
rozwartych dupach widoczne były wywalone, żylaste, czarne odbyty, wielkie i
identyczne jak u krowy. W każdy sterczało coś czarnego, do którego przymocowane
były grube rury. Na tych dupach i udach widać było bordowe i sine ślady
przygotowania do seksu, w postaci licznych pręg. Olbrzymie wymiona wisiały w dole.
Wymiona też nosiły sine i bordowe pręgi z chłosty przygotowawczej. Na każdy
założony była plastykowy cylinder z rurą do stojącego zbiornika. Pod każdym
wiszącym kutasem stał duży zbiornik. Trzy męskie krowy czekały. Przyszły dwie
wielkie kobiety w czarnych lateksach. Jedna trzymając w ręku elektryczną laskę,
paralizator stanęła naprzeciw wyciągniętych jaj. d**ga podeszła do pierwszej krowy i
obiema dłońmi w gumowych rękawicach zaczęła smarować czymś wiszącego
kutasa. Kutas szybko napęczniał a krowa zaczęła okropnie buczeć i jęczeć. Gdy
skończyła z kutasem trzeciej krowy męskiej wszystkie wyły rycząc, kwiczały dygocąc
dupami i udami. Coś zasyczało i rura w dupie pierwszej krowy ożyła. Krowi brzuch
gwałtownie pęczniał i kurczył się rytmicznie. Wtedy ta z laską poraziła jaja pierwszej
męskiej krowy. Dupa i uda zesztywniały gwałtownie i rozległ się wrzask okropny.
Kutas zaczął pompować spermę bardzo silnym, szerokim strumieniem. Ta w
rękawicach mocno go masturbowała obiema rękoma ruchami dojenia. Męska krowa
wyjąc i drgając tryskała spermą do zbiornika. Gdy wytryski słabły lub były za rzadkie
wtedy następowało porażenie jaj krowy i wytryski zwiększyły się. Jednocześnie
krowie wymiona tryskały mlekiem do cylindrów i mleko wypełniało zbiorniki.
Pojedyncze dojenie krowy trwało długo. Gdy krowa mimo stałych uderzeń prądu w
jaja już tylko wyła a z kutasa wydobywał się urywany strumyk spermy to obie dojarki
przechodziły do następnej męskiej krowy. I wszystko powtarzało się jak poprzednio.
Męskie krowy wyły drgając potężnymi dupami i udami. Odbyty pracowały a kutasy
podskakiwały dojone. Górne wymiona i brzuchy latały w różne strony. Cudowny,
podniecający seks. Na filmie było też widać trzy inne krowy przygotowywane do
dojenia. Stały naciągnięte w różnych pozycjach. Dwie kobiece postacie w lateksach
przygotowywały je. Jedna była chłostana po ogromnej dupie i kolumnowych udach.
Brutalnie. Każdy raz pozostawiał sino czerwoną pręgę. Inna miała chłostane
wymiona dwa górne i to dolne. Przed zaprowadzeniem na dojenie każda krowa miała
miażdżone jaja na specjalnym stoliku oraz sprawdzane dupy przez wkładanie rąk w
gumowych rękawicach w pochwo-odbyty. Najpierw po jednej a następnie dwie na
raz aż po ramiona. Jak pamiętam film nosił tytuł „Poranny Udój Męskiej Krowy” Inny
film pod tytułem „Defloracja męskich dziewic”, pokazywał ponurą piwnicę z
narzędziami i meblami do seksu sado. Na środku dobrze oświetlony mocny stół z
wycięciami i pasami. Dwie straszne postaci w lateksach prowadziły, chłostając,
zapierającego się i wrzeszczącego, lekko pulchnego, młodzieńca. Cała jego
stercząca, śliczna dupa i uda pokrywały ciemne pręgi. Nie był męską krową. Siłą,
zapierającego się położyły na stół, gdzie został rozciągnięty i zamocowany tak, że
jego dupa była rozwarta i sterczała nad wycięciem stołu napięta. Różowy, dziewiczy,
podniecający odbycik był cudownie wystawiony. Białe ciało, malutkie jak na jego
wiek, sztywne narządy, kutasek i kuleczki jajeczek bardzo były podniecające.
Unieruchomiony, krzyczał, prosił, błagał. Na daremnie. Następnie jedna z kobiet
przyprowadziła męską krowę. Ciągnęła ją za łańcuch zamocowany za metalowe koło
w nosie. Co chwila raziła ją laską elektryczną. Jak byka. Krowa miała sztywno
postawione olbrzymie wymiona z niesamowicie wielkimi dójkami. W każdej dójce
było metalowe koło. Wielki, luźny brzuch zwisał jej w dół, kołysząc się. Monstrualnie
wielki, obrzezany i długi kutas o olbrzymiej głowie sterczał sztywno. Pokryty węzłami
fioletowych żył. Krowa szła szeroko stawiając nogi. Między udami potężny wór
dolnego wymienia wiszący daleko za kolana, dyndał się ciężko. Niesamowite jaja
były dobrze widoczne. Od razu było widać, że w tych jajach są ogromne ilości
spermy-mleka. Szła bucząc głucho i boleśnie wprawiając w ruch całe ciało i narządy.
Z wiszącego, czarnego, odbytu sterczał jakiś czarny korek czy przyrząd. Krowę
podprowadzono do stołu od strony dupy nieszczęśnika. Po wyciągnięciu i
zamocowaniu jaj krowy z tyłu unieruchomiono ją pasami. Każde jajo przebite zostało
grubą igłą. Do igieł podłączono czarne przewody a czerwone zostały podłączone do
podniecających, malutkich, sztywnych narządów krzyczącego przeraźliwie chłopaka.
Na koniec wyregulowano stół tak, że odbyt leżącego na stole był na wysokości łba
kutasa krowy. W różowy odbyt wstrzyknięta została wielka porcja czerwonej galarety.
Po chwili chłopak zaczął wydawać z siebie okropne wrzaski wydymając różowiutką
dziurkę. Kutas krowy został posmarowany podobną galaretą a do wnętrza wciśnięto
gęsty zielony płyn. Krowa zaczęła krzyczeć boleśnie. Do przyrządu w jej odbycie
przykręcona została gruba rura. Dwie postacie w czarnych lateksach zaczęły
powolutku napychać różowy odbyt chłopaka na olbrzymi łeb kutasa krowy. Biedak
drgał, wył, szarpał i piszczał. Dziewicza dziurka bardzo powoli nachodziła. To musiał
boleć go nieziemsko cudownie. Trwało to długo zanim łeb krowiego kutasa wszedł w
dupę chłopaka. Ten wył nieustannie. Krowa biczowana sadystycznie po jajach, dupie
i udach, rażona prądem ******** została do powolnego ruchania biedaka. Powoli
wsadzała i wycofywała kutasa z małej dupy. Coraz głębiej i głębiej. To było cudowne
jak on przeżywał ruchanie. Pokazano zbliżenia twarzy chłopca. Szeroko rozwarte
usta, wyraz bólu i cierpienia, wytrzeszczone oczy. Cała twarz czerwona z wysiłku.
Usta spazmatycznie zaciskane i otwierane wyrzucały z siebie krzyk rozkoszy i
cierpienia. Toczył gęsta ślinę. Bardzo mnie ten widok podniecał, co nie uszło uwadze
ciotki. Krowę chłostano nieustannie mocno rażąc ją i chłopca prądem. Krowa
ruchała coraz mocniej. Kutas zagłębiał się w białe, seksowne ciało leżące na stole.
Biedak strasznie wył, gdy krowa wpychała mu pierwszy raz kutasa w kiszki. Skóra na
jego brzuchu unosiła się mocno pokazując gdzie jest łeb krowiego kutasa. W końcu
bekająca powietrzem i wyjąca krowa zaczęła się prężyć i tryskać. Wyrzucała
ogromne ilości spermy w brzuch chłopca. Robiła mu lewatywę z mleka-spermy.
Napompowała go do niebywałych rozmiarów tyle miała spermy. Na koniec wysikała
się w niego. Gdy skończyła biedak miał niesamowicie wydęty brzuch. Wyciągnięto
kutasa krowy i odprowadzono ją. Białe rozdęte, podniecające ciało z malutkimi
narządami leżało piszcząc rozwarte. Już nie było dziewiczej, różowej dziurki a tylko
ciemny, fioletowy otwór o mięsistych brzegach pełen żył. Po defloracji. Zakorkowano
go szybko i zaniesiono, gdzieś. Po chwili znowu zaciągnięto krzyczącego i
wierzgającego młodzieńca na stół i nowa dupa była widoczna z różowym odbycikiem,
czekając na deflorację. Nowa krowa była mocowana na stanowisku i po chwili
chłopak wył mając naciągany odbycik na monstrualnego kutasa. Bardzo to mi się
podobało i podniecało mnie. Nigdy nie widziałam filmów i zdjęć z dziewczynami. To
było dla mnie zabronione. Miałam wiele lalek lateksowych, które można było
ustawiać i wyginać w dowolnych pozycjach. Wszystkie, prócz jednej były chłopcami o
wielkich kutaskach. Jedna lalka wyglądała dokładnie jak ja. Ciotka uczyła mnie na
tych lakach pozycji, jakie będę musiała przyjmować w trakcie seksu. Ustawiała mnie,
lalkę, z wypiętą wielką dupą i pokazywała jak chłopak mnie rucha wpychając kutasa
lalki w moją dupę. Poruszała chłopczykiem i wydawała jęki i krzyki imitujące moje
zachowanie. Lalki chłopców miały olbrzymie jaja. Można był je wypełniać
czymkolwiek np. mlekiem. Gdy zacisnęło się te jaja w trakcie ruchania to lalka
tryskała mlekiem z kutasa w moją dupę. Potem ja musiałam powtarzać to, co się
nauczyłam. Gdy popełniłam błąd lub coś było nie tak Ciotka przywiązywała mnie do
ramy, do bicia i chłostała moją dupcie. To bardzo było stymulujące mnie do uwagi i
nauki. Gdy już po czasie mój odbyt mógł przyjmować kutasa ciotki to wtedy
powtarzaliśmy wszystko praktycznie. W jednym z pokoi na górze były naturalnej
wielkości lalki lateksowe. Na tych lalkach ciotka przeprowadzała lekcje ruchania i
inne. Bo jako suka, w początkowym okresie przed przeobrażeniem mnie w krowę, nie
tylko musiałam umieć dawać dupy itp., ale i musiałam sama ruchać innych. Choć nie
taka była moja rola i przeznaczenie. Uczyła mnie każdego rodzaju seksu teoretycznie
i praktycznie. W Sali tortur sado-maso poddawana byłam różnym rodzajom seksu
przy użyciu wymyślnych narzędzi i przyrządów np. chłosty każdej części ciała, tortury
narządów, odbytu, ruchanie monstrualnymi kutasami zwykłe i maszynowe,
podwieszanie, maski i lateks, mocz i kał oraz eksperymenty zwykłe i super zdziczałe.
W ogrodzie i publicznie musiałam grać różne role i wystawiana byłam na poniżanie.
Stopniowo było tego coraz więcej. Nie będę opisywać, bo to straszne rzeczy i nie
każdemu się spodobają. Zabiegi pseudo-medyczne były chyba najtrudniejsze do
zniesienia. Ból obejmował nie tylko zewnętrzne ciało, ale i w środku. Ciotka znała się
na tym. JEJ SPECJALNOŚCIĄ I HOBBY BYŁY OKROPNE LEWATYWY W DUPĘ,
POMPOWANIE KISZEK. NIE TYLKO DO DUPY, ALE I DO PĘCHERZA. WLEWY
DO TORBY I PŁUKANIE ŻOŁĄDKA! Tak samo jak ustawiczne obcowanie z
zapachem i dotykiem lateksu, gumy i skóry, tak i lewatywy oraz widok gabinetów i
narzędzi medycznych wywołuje u mnie ogromne podniecenie i strach zmuszający
mnie do całkowitej uległości. Moja reakcja jest nie do powstrzymania i bywa
krępująca w pewnych sytuacjach życiowych. Do tortur medycznych służyły dwie
mniejsze sale. Jedna ogólnomedyczna i d**ga porodowa. Wyglądały jak sale
operacyjne. Prócz stołu operacyjnego i fotela ginekologicznego wyposażona była w
inne medyczne i nie medyczne narzędzia. Były one w większości weterynaryjne. Dla
mnie ciotka stosowała narzędzia weterynaryjne ze względu na wielkość. Nie będę
opisywać odrażających może dla niektórych zabiegów, ale wspomnę tylko o dwóch.
O porodach i lewatywach. Podczas jednej z wizyt u doktora w czasie badania dupy
doktor powiedział, że mam budowę miednicy i bioder jak u kobiety i świetnie nadaje
się do rodzenia. Mam mocną budowę bioder i dupy, więc podołam w rodzeniu
dużych noworodków. Dodatkowo, co się rzadko zdarza u takich jak ja , mam macicę.
Co prawda bez jajników, ale zawsze i można ją też wykorzystywać w porodach. Od
chwili zamieszkania u ciotki lewatywy stały się moją codziennością. O początku
pobytu u ciotki szczególnie zajmowała się moją pupą i odbytem. Najpierw wsadzała
tam palce i rozciągała boleśnie otworek nie zważając na mój okropny krzyk. Potem
wsadzała coraz większe kutaski lateksowe. Gdy już byłam wyluzowana to wpychała
tam kulki plastykowe. Musiałam z nimi biegać. Następnie nadymając się jak przy
zatwardzeniu wydalałam je. Kulki powoli zamieniały się w kule coraz większe i
cięższe a mój odbyt pokrywał się fioletowymi żyłkami. Gdy już podrosłam trochę i
moja dupa zaczynała ziać otworem wtedy zajęcia przeniosły się do Sali porodowej.
Najpierw wyjąc i piszcząc rodziłam różne rzeczy gumowe i lateksowe. Następnie
przyszła kolej na balony dmuchane w odbycie. Po kilku miesiącach moja dupa ziała
sporą dziurą, wtedy przyszła kolej na prawdziwe porody. Były to porody odbytnicze i
maciczne. W Sali porodowej były różnej wielkości gumowe i lateksowe płody.
Wyglądem przypominały okropne potworki różnego kształtu, długości i wielkości. Na
sam widok tych ohydnych płodów robiło mi się niedobrze a na myśl o wsadzeniu ich
w moją dupę czy macicę dostawałam napadów paniki. Powykręcane i powyginane na
różne sposoby. Wiele z tych płodów pokryte było różnymi kolcami i wyrostkami.
Chodziło o to, aby ******** ich było jak najbardziej bolesne i trudne. Wiele z nich
było nie tylko grubych, ale i bardzo długich. Były to, jak się przekonałam, płody do
kiszkowe, które po wsadzeniu w odbyt i do kiszki po napełnieniu rodziłam godzinami.
Wszystkie można było nadmuchiwać lub wypełniać płynem. Rodziłam raz lub dwa
razy w miesiącu. W zależności od ciężkości porodu i czy była to ciąża pojedyncza
czy mnoga. Porody bardzo często były kleszczowe. Płody, które rodziłam z reguły
bywały wielkie i nie zawsze mogłam urodzić naturalnie. Ciotka wsadzała mi w macicę
odbytniczą wielkie kleszcze i wyciągała płód. Przechodziłam porody odbytnicze,
******** z odbytu lub kiszek oraz porody pochwowe i maciczne. Płody były
wsadzane w pizdę a nawet były takie, co ciotka wpychała w moją macicę. Maciczne
były chyba najbardziej bolesne. Na moje szczęście bardzo rzadko ciotka wsadzała mi
płody w macicę. Ciąża odbytnicza i maciczna różniły się bardzo. Ciąże odbytniczą
nie byłam w stanie długo nosić i utrzymać. Po kilku godzinach chodzenia z potężnym
brzuchem zaczynałam wyć okropnie i mdleć. Musiałam urodzić potworka albo zostać
rozerwana. W ciąży macicznej nie było takiego problemu. Mogłam ją nosić nawet
kilka dni będąc rozdęta do niemożliwości. Często ciotka wyprowadzała mnie do
miasta w takiej ciąży. Inną zaletą tej ciąży było to, że można mnie było ruchać w
dupo pochwę w dowolny sposób i ilość, co się bardzo podobało różnym wujkom. Od
tych *****ów dostałam szerokiej i wielkiej dupy a odbyt stał się wiszący, długi i
ziejący. Pizda zamieniła się w dziurę stale otwartą. Te męczarnie rozrywały mi dupę i
biodra wyrywając z niej odbyt. Po jakimś czasie mój odbyt w czasie *****ów
wysuwał się z dupy bardzo daleko. Przypominał długi, jakby, pofałdowany, oślizły
rękaw, długi na kilkadziesiąt centymetrów. Takie coś leżało na stole drgając i
podskakując rytmicznie. Porody odbywały się nocami, zwykle w weekendy lub jakieś
wolne dni. Zawsze poprzedzał je proces przygotowania. Dzień przed ciotka robiła mi
potężne lewatywy, co dwie godziny. Tak duże że ledwo nosiłam nadęty brzuch. Gdy
już byłam na tyle duża, że miałam spermę to byłam dojona a sperma zbierana.
Najpierw byłam zapładniana. Ciotka ruchała m nie kilka razy w dzień ze spustem do
środka. Na koniec robiła mi lewatywę z wielkiej ilości spermy, którą przynosiła dzień
wcześniej i trzymała z lodówce. Była to sperma zwierzęca najczęściej Po
zapłodnieniu wsadzany był płód, jeden lub kilka i dostawałam ogromną lewatywę
oraz pompowanie kiszek. Najpierw moja dupa była rozwierana wielkimi szczypcami
aż powstawała potworna dziura i przez tą dziurę był umieszczany pusty płód w
odbycie lub w kiszkach. Następnie w piździe lub macicy umieszczany był gumowy
płód, też przy pomocy metalowego rozwieracza. Po wsadzeniu płodu dostawałam
specjalną lewatywę. Po napompowaniu płodu powietrzem lub wodą dostawałam
olbrzymiego brzucha jak w ciąży z tym, że było on o wiele większy i rozłożysty. Po
napompowaniu płodu chodziłam jęcząc z wywalonym, potężnym brzuszyskiem i
rozdętą dupą. W tym czasie podlegałam też innym zabiegom na cyckach i
narządach. Gdy już wyłam i rozwarcie było odpowiednie prowadziła mnie do Sali
porodowej, gdzie wrzeszcząc rodziłam. Moja dupa rozwierała się i poszerzała a
kiszka wychodziła pokryta widocznymi, grubymi żyłami. I tak raz a często dwa razy w
miesiącu. Porody były ciężkie i wielogodzinne. Bardzo rzadko udawało mi się urodzić
naturalnie. Gdy parogodzinne męczarnie nie dawały rezultatu ciotka podłączała prąd
w moją dupę i narządy. Wtedy moja dupa napinała się samoczynnie i powstawało
niewyobrażalne parcie, co z reguły wypychało płód. Porody były w ustawieniu
pośladkowym, aby poród był ciężki. Wtedy nie mogłam sama urodzić. Wówczas brała
wielkie metalowe kleszcze i wsadzała mi je w dupę. Powoli wyciągała płód, co
powodowało niesamowity ból odbytu. W trakcie tego wydawałam z siebie różne
niezrozumiałe wycie i wrzaski. Porody kleszczowe miałam prawie zawsze, gdy płód
był wypełniony wodą, wtedy nie poddawał się tak łatwo naciskom dupy. Do dziś robi
się mi niedobrze jak wspominam, choć i obecnie w trakcie seksu muszę często
rodzić podobnie. Największym fetyszem ciotki były jak wspomniałam lewatywy oraz
wydęte brzuchy, Doprowadziła do tego, że to się stało też moim fetyszem. Od
początku zamieszkania z ciotką lewatywy stały się moją codziennością. Oprócz tortur
w czerwonym domku, gdzie stosowała lewatywy otrzymywałam je w domu
codziennie. Do tego celu był specjalny pokój, w którym znajdował się niezliczony
wybór potrzebnego sprzętu do lewatyw oraz odpowiednie stoły i fotele do
unieruchamiania ciała w dowolnych pozycjach. Chyba wszystko, co umysł sadysty
mógł wymyśleć, aby wydobyć z lewatyw największy seks i podniecenie. Jak
wspomniałam, pierwsze, co mnie spotkało po przyjeździe do ciotki to były właśnie
lewatywy w tym pokoju. Moje młode ciało leżało związane z wypiętą wielką dupcią
pokazująca różowy jeszcze wtedy, dziewiczy odbyt i czekało wrzeszcząc strasznie
na to, co nieuchronnie nastąpiło. Pamiętam wszystko dobrze. Jak dostałam wiele
lewatyw okropnie nadymających mój mały wtedy brzuszek. Jak stałam z olbrzymim
wywalonym brzuszkiem i zatkanym odbytem przed ciotką a ona macała i dotykała
moje ciało, narządy i cycki wsadzając ręce między nóżki. Jak strasznie była
podniecona. Pryskała na mnie spermą i sikami. Robiła na mnie kupę a ja wyjąc
musiałam rozsmarować ją na całym ciele. Musiałam pić jej siki i jeść jej kupę. Potem
lizałam jej dupę, odbyt i narządy. Następnie stałam i słuchałam jej nauki. Prócz
narzędzi do lewatywy i wlewów były tam wielkie lustra, silne lampy i kamery.
Lewatywy wlewane we mnie były ogromne. Płynowe i powietrzne. Wykonywane były
ze specjalnych mieszanek powodujących wydzielanie gazów w kiszkach
rozdymających brzuch boleśnie. Nie sposób opisać tu wszystkich lewatyw. Były takie,
po których nie mogłam chodzić. Leżałam na stole przywiązana, z wywaloną dupą, w
której sterczała rura a potworny brzuch leżał na leżance zwisając częściowo w dół.
Dostawałam też takie, po których z musiałam chodzić z olbrzymim brzuchem. Widok
mojego rozdętego ciała doprowadzał ciotkę do szaleństwa. Musiałam uprawiać seks
z ciotką mając rozdęty brzuch lub w trakcie lewatywy. Początkowo, gdy jeszcze nie
umiałam robić lewatywy dobrze ciotka robiła ją sama sobie. Gdy opanowałam
robienie lewatyw, robiłam ją ciotce. Następnie ona robiła ją mnie. Mając rozdęte
brzuchy przytulała mnie do siebie, wodziła swoim brzuchem po moim, macała mnie i
masturbowała. Kazała mi robić sobie różne rzeczy. Mając wsadzone w uszczelnione
dupy długie rury podłączone do wielkich, wiszących wysoko zbiorników uprawiała ze
mną seks na stojąco lub leżąc na podłodze w trakcie, gdy nasze brzuchy powoli
rozdymały się do okropnych rozmiarów. Zalewała mnie spermą i sikała na mnie lub w
usta. Gdy podrosłam moje ciało i narządy nabrało seksu uwielbiała zabawiać się ze
mną ostrzej. Po napompowaniu mojego brzucha wiązała moje wiszące na boki cyce
razem, by sterczały poziomo obok siebie. Po stwardnieniu i wystąpieniu żył używała
metalowych szczypiec z kolcami zaciskając nimi moje grube suty. Wsadzała też w
moje suty plastykowe szczotki i ruchała nimi moje wymiona sprawiając cudowny ból.
Napawała się widokiem mego bólu, wycia i konwulsji. Wbijała mi w cyce i suty długie
igły aż spływały krwią. Robiła to tak długo dopóki nie zaczęłam tryskać spermą z
twardego kutasa. Kochała się ze mną sadystycznie i na inne sposoby, ale o nich nie
napiszę, bo mogą być za bardzo odrażające. Ciotka lubiła zabawy z lewatywami. A
miała ich wiele. Kładłyśmy się w rozwarciu z dupami zwróconymi do siebie połączone
odbytami przez wsadzoną tam grubą rurę, do której podłączony był czerwony wąż od
zbiornika. Leciała lewatywa silnym strumieniem napełniając nasze kiszki. Ja pierwsza
zaczynałam wrzeszczeć z bólu. Gdy ciśnienie wzrosło u mnie wtedy lewatywa
wylatywała rurą do dupy ciotki a ta przepychała ją do mnie, co powodowało ból i mój
wrzask. Ja darłam się a ona tylko stękała. W końcu po długim czasie pryskała
sperma i sikami. Moje ciało było rozdęte do granic możliwości a ona jeszcze
wypróżniała się w moją dupkę. Często, gdy mieliśmy obie rozdęte brzuchy, a ja
byłam zakorkowana, kładła mnie na stole lub fotelu z dupą na brzegu i ruchała mnie
w pizdę trzymając moje nogi za stopy lub trzymając moje grube czarne suty w
dłoniach. Podniecał ją bardzo widok mojego nadętego ciała jak latało ruchane
uderzane w dupę. Ruchała mocno bardzo. Nasze brzuchy, cyce trzęsły się
seksownie. Pomieszczenie wypełniał mój płacz i wrzask i jej stękanie. Po tryśnięciu
sikała w moją pizdę. Gdy się spuszczała wtedy jednocześnie wypróżniała z dupy
swoją lewatywę. Byłam też ruchana w dupę pełną wielkiej lewatywy. Wtedy mój
brzuch szybko zmieniał rozmiary boleśnie. W końcu wydalałam lewatywę na jej
narządy i ciało. Odbywało się to z wielkim mlaskaniem jej ud, mojej dupy i odbytu.
Chodząc nago po domu a latem w ogrodzie prawie zawsze miałam rozdęty brzuch
lewatywami, bo ją podniecał widok mojego wydętego brzucha z wiszącymi po bokach
worami wielkich cyców zakończonych długimi, grubymi sutami czarnego koloru
przystosowanych do ruchania. Oraz olbrzymimi narządami. Często wszystko miałam
zaciśnięte, sine i sterczące twardo. Miałam też wtedy lewatywy chodzone. Na
plecach zawieszała mi wielki, 12 litrowy chyba, gumowy zbiornik na szelkach za
cycki. Szelki zaciskały cyce i stawiały je poziomo. Gruba rura wsadzona była w
uszczelnioną dupę. Chodziłam a lewatywa powoli wydymała moje brzuszysko. Ból
rozdymanego brzucha narastał, bo wtedy stosowała specjalną mieszankę gazującą.
Chodziłam lub biegałam krzycząc ratunku i inne bełkoty a ona dostawała wielkich
wytrysków i orgazmów patrząc jak ja się męczę. Bardzo lubiła torturować mnie
pompowaniem i nadymaniem. Prawie zawsze miałam napompowany płynem w
wielkiej ilości wór dyndający się ciężko najpierw przy a potem poza kolanami. Ciotka
umiała i znała się na męczeniu lewatywami. Robiła mi wiele okropnych lewatyw.
Stosowała też lewatywy wspomagane prądem. Wtedy zwykle używała jakiejś
okropnej mieszanki przewodzącej prąd. W pokoju zabiegowym lewatyw jak
wspomniałam prócz potrzebnych przyrządów i rzeczy był stół i regulowany fotel.
Wszystkie wyposażone w pasy i uchwyty dla ciała. Na tych meblach byłam
torturowana wlewami i pompowaniem. Jednak najgorsze tortury robiła mi sadzając
na tym metalowym fotelu. Od samego początku reagowałam wręcz histerycznie na
polecenia wejścia na fotel. To mnie nigdy nie minęło, nawet wtedy jak już byłam dużą
dziewczynką. Nie będę wdawać się w szczegóły, powiem tylko, że ciało umieszczone
w tym fotelu było mocowane uchwytami, rozciągane, wyginane i ustawiane w
dowolnych wyuzdanych pozycjach, które bardzo mocno, boleśnie wystawiały do
zabiegów rozwarte krocze z narządami i rozciągniętą dupę w wywalonym odbytem.
Fotel umożliwiał nie tylko tortury otworów, ale i cycków poprzez stosowanie
dowolnych narzędzi i przyrządów. Ten fotel okropny w zasadzie stał się moją
codziennością. Codziennym koszmarem. Spędzałam na nim przymocowana, z
szeroko rozwartą i wyprężoną dupą i narządami, z fioletową kiszką odbytu i
sztywnymi cycami, wyjąc, kwicząc i błagając wykonującą sadystyczne zabiegi.
Zwykle po kilka godzin dziennie. Prócz tych lewatyw ciotka robiła mi rozpychanie
żołądka, wora i pęcherza stosując ogromne lewatywy i wlewy a nawet pompowanie
powietrzem. Pod wpływem tych i innych zabiegów wykonywanych regularnie przez
lata moje *********** ciało zmieniało kształty bardzo szybko doprowadzając do tego
czym jestem i jak wyglądam obecnie. Tak ciotka zrealizowała to, co obiecała mi na
początku. Nie, nie skrzywdziła mnie. Wprost przeciwnie. Jestem szczęśliwa i
wdzięczna moje ciotce za opiekę i trud. Jest mi dobrze w tym stanie. Ale o tym na
samym końcu. Jak wspomniałam od samego początku musiałam chodzić naga i
trzymać dłoń na narządach masując ptaszka. Musiałam też stale mieć obciągnięty
napletek. Potem zostałam obrzezana. Gdy napletek nie był mocno obciągnięty to
ciotka stosowała okrutne chłosty dupy no i kutasa. W końcu mając dosyć mojego
gapiostwa, na dzień zakładała mi metalowy obciągacz, który trzymał skórką
obciągniętą. Nie byłoby to takie złe, gdyby ten przyrząd nie miał ostrych haczyków,
które przebijały mi skórę napletka ciągnąc go w tył tak mocno, że płaska końska
główka wywijała się mocno ukazując po środku okrągły otwór cewki. Początkowo nic
na sobie nie miałam, ale szybko pojawiła się na szyi metalowa obroża a na
nadgarstkach i kostkach stóp obrączki metalowe. Wszystko to służyło do mocowania
mnie w czasie sesji i przypominało, kim mam być w przyszłości. Tak samo dość
prędko zostałam pozbawiona włosów na całej głowie, łącznie z brwiami i rzęsami.
Musiałam nosić na narządach, cyckach coraz to większe ciężarki, które cały czas
wyciągały je. Ciotka nie oszczędzała mnie od początku. Pompowała do
niebotycznych rozmiarów moje kiszki i wór dolnego wymienia. Bywały dni gdzie
przez wiele godzin, płacząc, nosiłam w sutkach i narządach po kilka kilogramów.
Narządy i tak nietypowo oddalone w dół od ciała opadały coraz niżej i niżej. Tak
samo jak cycki, zaczynały wisieć a nie sterczeć. Dodatkowo w czerwonym domku
ciotka podwieszała mnie za jajka, ptaszka, cycki lub odbyt. Wisiałam bujając się i
krzycząc a narządy wychodziły ze mnie. W odbycie i w sutkach nosiłam całymi
dniami wielkie metalowe, ciężkie kule lub ciężarki były zawieszane za odbyt na
klamerkach. Jeszcze dobrze nie rozwinęłam się a już wszystko miałam wiszące i
wielkie. Ciotka często robiła mi zdjęcia i filmowała zabiegi w czerwonym domku. Nie
zastanawiałam się, po co. Później jak dorosłam zobaczyłam te materiały w
Internecie. Do ciotki przychodzili bardzo często różni wujkowie jak kazała mi nazywać
tych panów. Wujkowie przychodzili prawie od samego początku. Wujkowie byli różni i
mieli różne upodobania seksualne. Jedni bardzo mili a innych bałam się panicznie.
Przed wizytą wujka robiła mi specjalne lewatywy, napełniała worek z jajkami aż wisiał
w dole naprężony, podłużny, ciężki. Przygotowywała też moje cycki do ruchania
zakładając na nie metalowy stanik, który je naprężał. Musiałam nosić przyrząd do
rozciągania pupy aż do momentu przyjścia wujka. Od pierwszych dni ciotka
pozbawiła mnie całkowicie włosów na głowie łącznie z brwiami i rzęsami. Regularnie
usuwała wszystkie włosy. Wyglądałam wiec niezwykle seksownie. Niektórzy chcieli
bym była całkiem naga, tyko w obroży i opaskach mocujących na kończynach dla
innych byłam przebierana za dziewczynkę lub młodziutką kurewkę ostro
wymalowaną. Byli i tacy, co kazali abym miała ogromny brzuch, wielki worek i
naprężone cycki z rozciągniętymi wejściami do sutek a wszystkie narządy
postawione sztywno i sine oraz tulejkę w ustach do ruchania. Jedni mnie tylko
dotykali i leciała im sperma innym musiałam lizać kutasa i odbyt lub polerować
ustami łeb. Kończyło się ruchaniem mojej młodziutkiej dupci lub pizdeczki a także
naciąganiem cycków na kutasa. Często jednak Ciotka wiązała mnie na specjalnym
meblu z dupcią wypięta wysoko i naprężoną oraz wielką napełnionym workiem.
Stałam tak gotowa już na długo przed przyjściem wujka. Nie rzadko kilka godzin. Mój
dziewiczy odbycik i ********** pochwa były dostępne i rozwarte wstępnie
przyrządami. Narządy napięte zwisały ciężko w dole. Wujek wchodził we mnie w
jedną z dziurek a ja wrzeszczałam bardzo. Wujek chciał ruchać chłopco-dziewczynkę
to ruchał młode ciałko tak jak zapragnął i już. Robili mi też i inne dziwne, okropne
wtedy dla mnie rzeczy. Bywały takie dni czy weekendy, gdzie stałam z wyprężona
dupką przez cały dzień czekając na kolejnego i kolejnego wujka. Potem miałam
okropnie obolałą dupcie i cipkę oraz cycki. Prawie codziennie przychodzili różni
wujkowie pobawić się moim białym ciałkiem. Ponieważ mało było i jest takich jak ja
co ma cycki w które można ruchać więc chętnych było dużo. Od tego seksu bardzo
szybko moja dupcia rozrastała się, odbycik powiększał i wyłaził a cipka robiła się
pulchniejsza i wystająca. Ruchane wymiona szybko rozrastały się ziejąc otworami do
ruchania. Początkowo przechodziłam seks w domu z umówionymi osobami.
Przychodzili i po wstępnej zabawie w salonie brali mnie do pokoiku, gdzie zamykali
się ze mną i musiałam wykonywać ich polecenia. Robili seks ze mną przez kilka
godzin. Po czym zapłakaną i wyjąca zostawiali mnie na kanapce lub podłodze z
ziejąca dupcią i cipką, cycami pełnymi cieknącej spermy i ze smakiem ich spermy w
ustach. Nie rzadko byłam calutka w ich moczu. Ciotka woziła mnie też do
umówionego wujka do domu, gdzie miałam z nim seks. Gdy podrosłam i rozwinęłam
się wystarczająco to uczestniczyć zaczęłam w zbiorowych seks-party w domu ciotki
lub w jej klubie. Brali w nich udział moi rówieśnicy. Na takich seks zabawach słychać
było stale płacze i piski oraz błagania rówieśników. Czasem któremuś z nich udało
się uciec z pokoju i biegał zawodząc cienko i rozwierając szeroko rękoma pośladki
ukazywał ogromną fioletową dziurę odbytu, z której ciekła sperma i inne płyny.
Zachowywał się jakby miał ogień w dupie. Jego kutasek sterczał sztywno i śmiesznie.
Biedak biegał jak otumaniony w kółko szukając ****i wyjścia. Jednak to się zdarzało
niezwykle rzadko. Jak wspomniałam od samego początku musiałam chodzić na
golasa. W domu jak i w ogrodzie. Ciotka też chodziła naga lub w krótkim szlafroczku
nie tylko, gdy byłyśmy same, ale i przy wujkach. Jej kutas sterczał sztywno a worek
wisiał przy kolanach. Fioletowy otwór w dupie był otwarty. Jednak zawsze były
widoczne cycki, dupcia i narządy. Zawsze nosiła specjalny „strój”. Zdejmowała go
niezwykle rzadko a i to na chwile. Była to metalowa obręcz na szyi. Cycki miała
przepchnięte przez dwie, też metalowe obręcze, połączone poprzecznie. Te obręcze
były połączone z tą na szyi, dlatego jej wielkie cyce sterczały wysoko podniesione i
naprężone przez zaciśnięte obręcze. Były koloru sinawego z fioletowymi żyłkami.
Grube, długie czarne suty sterczały sztywno. Na nich założone miała ciasne
pierścienie. Końce tych sutów miały dziury, przez, które przewleczone były grube
koła. Wszystko twarde, sztywne i sterczące. Tak samo wielkie narządy były
zaciśnięta obrączkami. Miała obręcz dookoła całych narządów, d**ga była na
kutasie. Dodatkowo kilka pierścieni wzdłuż kutasa, Worek też był zaciśnięty i jądra.
Każde osobno. Na worku zakładała wielkie ciężkie, szerokie obciążenia. Jej worek
wisiał poza kolana. Głowa kutasa ziała olbrzymią dziurą. Była przebita w poziomie.
Miała tam włożoną jakby poziomą śrubkę, która roztwierała szeroko tę dziurę. Na tej
śrubce wisiał ciężki pierścień. Wielka dupa miała zawsze otwarte pośladki, jak moje.
Kiszka odbytu wisiała na zewnątrz, fioletowa z grubymi żyłami. Brzegi tego odbytukiszki
miały otwory, w których były metalowe implanty. Przez te implanty, w koło,
przewleczony był gruby pierścień. Powodował on mocne rozciąganie odbytu i
trzymanie go zawsze szeroko otwartym. Dodatkowo wyciągał on kiszkę na zewnątrz.
Cała szpara między pośladkami była bardzo ciemna prawie fioletowa. Nie tylko,
wewnątrz, ale i na zewnątrz odbytu widoczne były fioletowe żyły. Pierścienie te
można było wyciskać lub luzować zależnie od potrzeby wyprężając narządy.
Strasznie bałam się tego widoku Ciotki, na początku. Najpierw biegałam tylko na
naguska, jeśli nie liczyć zabiegów noszenia ciężarków na narządach, cyckach i
odbyciku oraz na uszach, które wyciągały je na długość. Stopniowo jak moje narządy
zwisały coraz więcej ciotka zaczęła zakładać na mnie specjalne przyrządy do
noszenia, które zaciskały wyciskając i naprężając mój seks. Dość szybko pojawiły
się w mym ciele implanty w postaci coraz większych i cięższych pierścieni a także
podskórnych zgrubień różnego kształtu. Najpierw pojawiły się implanty w uszach i
dookoła sutów, które je rozciągały rozwierając i wyciągając. Na sutkach nosiłam
dzwonki, które dzwoniły przy poruszeniu. Te dzwonki były zdejmowane jedynie w
czasie zabiegów s/m i ruchaniu w suty. Stopniowo ciężkie implanty pojawiły się na
worku, żołędziu, kutasku, na wargach cipki i dookoła odbytu. Na kołnierzu płaskiego
łba kutasa, dookoła, pojawiły się koliste kolczyki. Po obrzezaniu cipki, o czym dalej,
koliste, ciężkie implant pojawiły się wokół brzegów tego, co pozostało z cipy.
Dokładnie o implantach dalej. Chodziłam brzęcząc nimi. Moje narządy, cycki, suty,
cipka, odbyt stawały się coraz większe, ciemniejsze i pożyłkowane. Do ciotki
przyjeżdżali inni ludzie ze swoimi „wychowankami”. Szczególnie latem odbywały się
spotkania. Były to chłopco-dziewczynki lub chłopcy w różnym wieku. Wszyscy wtedy
byłyśmy na golasa, tylko w obrożach. Aby zapobiec niedozwolonym stosunkom
seksualnym między nami czy dotykaniem narządów zakładano nam metalowo
skórzane pasy cnoty, metalowe pokrowce na cycki i inne części ciała oraz
kneblowano usta. Narządy mieliśmy osłonięte i wyprężone sztywno a odbyty, cewki
zakorkowane. Ja dodatkowo miałam metalowy stanik cnoty uniemożliwiający
stosunki osutkowe. Trzymano nas w klatce, w ogrodzie, obok czerwonego domku.
Pamiętam, że wszyscy byliśmy stale podnieceni ogromnie. Nasze ciała były
odpowiednio przygotowane do seksu. Przystosowane do rodzaju seksu, jakiemu był
przeznaczony. Wszyscy mieliśmy wielkie brzuchy, widoczny znak wykonywanych
lewatyw, różnego kształtu i wielkości duże dupy z różnymi, mięsistymi odbytami. U
tych, co mieli cycki były one wiszące, duże z grubymi czarnymi, sztywnymi sutami. A
ci, co mieli worki z jajami to były one ogromne, sztywne i ciężkie. Niektórzy z nich
mieli wielkie kutasy lub całkiem malutkie. Inni mieli wielkie worki lub nie mieli ich. Byli
i tacy wykastrowani całkiem. Nic nie mieli pod brzuszkiem jedynie otwory – cewki. Te
otwory były wielkie przystosowane do ruchania w pęcherz. Często był przywożony
na spotkania pulchny nieco chłopak, który miał potwornie wielgachne narządy. Cyce
jak worki wisiały po bokach ogromnego brzucha, zakończone olbrzymimi sutami. Na
dole zwisały za kolana monstrualne narządy kutas i jaja. Kutas słoniowaty gruby i
długi zakończony wielkim łbem z ogromną dziurą cewki. Był on przystosowany do
pełnych stosunków docewkowo-pęcherzowych. W wielkiej dupci ział, wisząc,
fioletowy odbyt niebywałego rozmiaru specjalnie wytrenowany do głębokiego
fistowania stopami i specjalistycznego ruchania. Była to młoda męska krowa, jak
kiedyś powiedziała ciotka. Klatka stała w ogrodzie koło czerwonego domku. Drzwi
domku były otwarte. Wszystkie byłyśmy ciche i wystraszone, potulne. Goście
wybierali, kogo chcieli i prowadzili do domku by po chwili docierały do nas okropne
jęki, krzyki i błagania chłopco-dziewczynki poddawanej wyrafinowanym zabiegom
seksualnym. Po zabiegach wyprowadzano słaniającą się dziewczynkę i zamykano w
klatce. Przeważnie leżała płacząc i wydalając głośno z siebie lewatywę i powietrze.
Na ciele wszędzie widać było ślady zabiegów. Sztywne narządy, cycki i suty. Nie
rzadko brana ponownie na zabiegi przez innego gościa. Jęki i wrzaski oraz odgłosy
dochodzące z czerwonego domku przez otwarte drzwi bardzo nas przerażały i
podniecały. Tak podniecały! Zwykły seks doodbytniczy czy gardło odbywał się
przeważnie na widoku publicznym w ogrodzie. Takie zbiorowe seks-party odbywały
się raz w miesiącu. Częściej przyjeżdżał do ciotki jeden, dwóch gości ze swoimi
chłopcami czy chłopco-dziewczynkami na kilka godzin. Wychowanie u ciotki w
otoczeniu przepojonym seksem jak zabawki, obrazy, chodzenie na golasa zawsze i
wszędzie, wypełnianie poleceń, poddawanie mnie długim, masochistycznym
zabiegom w każdym miejscu, szczególnie w czerwonym domku, codzienne długie
podłączanie mnie do dojarki kutaska, cycków, worka i odbytu, rozmowy tylko o
seksie. Spowodowały, że stałam się masochistką a rozkosz odczuwałam jedynie w
powiązaniu z bólem ciała i narządów. Wszędzie widziałam seks. Patrząc na innych
widziałam ich nagich. Ciotka wpoiła we mnie absolutne posłuszeństwo. Ciotka wpoiła
we mnie pewne znaki i sygnały, na które reagowałam podświadomie odruchowo
wykonując określone czynności i zachowania bez względu na okoliczności jęcząc i
piszcząc podniecająco. Np. reagowałam wypinaniem z jękiem rozciągniętej szeroko
nagiej dupci i wysuwaniem odbytu do ruchania na pewien znak słowny i gest. Na
znak rozbierałam się do golasa. Zabiegi seksualne spowodowały rozrost mojej
słoniowatości oraz ciągłe, twarde i bolesne wzwody. Wszystkie otwory miałam coraz
większe i luźniejsze szeroko otwarte. Z rozwartej cewki, ziejącej pochwy i odbyty
kapał mi śluz. Robiłam to w każdym miejscu dowolnym. Poznałam wszystkie możliwe
rodzaje seksu w praktyce. Regularnie byłam wieziona goła w pewne miejsce pod
miastem, gdzie były zwierzęta. Psy, ogiery i inne. Tam byłam uczona postępowania z
nimi. Podstawiano mnie do krycia na różne sposoby i pozycje. Odbywały się tam
często orgie, w których publicznie na scenie poddawano mnie wielogodzinnym
zabawom seksualnym ze zwierzętami na wiele sposobów. Najgorszym dla mnie był
stosunek doodbytniczy, w którym po nasmarowaniu mojej łysej głowy olejkiem,
zmuszano mnie do włożenia jej całą aż po ramiona w pochwę krowy, czasem klaczy.
Następnie byłam kryta w odbyt przez psy, konie czy knury. Wszystko, co miało
odpowiedniego kutasa. Jeździłam też konno na ogierach w pozycji odwrotnej. Po
wsadzeniu końskiego kutasa w moją dupę na pełną długość wieszano mnie na
specjalnych szelkach pod końskim brzuchem. Następnie ogier chodził lub kłusował w
koło na lejcach ze mną nadzianą pod brzuchem. Kutas koński maltretował moją dupę
potwornie podrzucając moim ciałem. Galopowałam wisząc swoim brzuchem i cycami
do jego brzucha lub wisząc plecami do góry mając cyce i narządy dyndające się w
dole. Darłam się bardzo okropnie, co podniecało widzów. Tylko ja miałam taki seks z
****** innym tego nie robiono. Widzowie to filmowali i fotografowali. BYŁAM I
JESTEM ABSOLUTNIE POSŁUSZNA I POWOLNA KAŻDEMU. Ciotka również
tresowała mnie psychicznie. W ten sposób torturując mnie i uświadamiała kim będę.
Stosowała do tego m.in. publiczne poniżanie na różne sposoby. Ubierana w kusą
spódniczkę jak mała dziewczynka, łysa, na jej polecenie musiałam spacerować na
ulicy. Stosowała kilka metod. Zastrzykami w kutasa powodowała wielogodzinne
twarde, bolesne wzwody oraz pompowała mój worek i kiszki. Kusa plisowana
spódniczka zadzierała się wysoko odsłaniając nabrzmiałego kutasa, wielki worek.
Krótka koszulka podnosiła się wysoko ukazując ciążowy brzuch. Moje cyce, również
po zastrzykach, twarde i ogromne wypychały w górę cienką bluzeczkę. Lub miałam
wszystko luźne wiszące. To tylko niektóre ze sposobów. Ogólnie, zwykle moje
wielkie narządy sterczały w przód wypychając i podnosząc spódniczkę. Wielki,
obrzezany kutasek i długi worek z wyraźnie widocznymi jajami wisiały. Prawie w
połowie widoczne na dole. Z tyłu wielka dupcia z wystającym, ciemnym odbytem
sterczała spod spódniczki. W odbycie widać było wieki, czerwony korek z wiszącą,
gumową pompką do lewatywy powietrznej. Mała, cieniutka, krótka koszulka
odsłaniała rozdęty, brzuch wypełniony lewatywą. Nad brzuchem sterczały cycki w
staniku podobnym do dwóch długich rękawków. Czarne, dziwne, z otworami suty
wystawały na zewnątrz. Spacerowałyśmy wśród ludzi. Musiałam, co chwila nachylać
się w rozkroku, bo ciotka coś opuszczała na ziemię. Wtedy cała dupa i wiszące
narządy były widoczne z tyłu. Byłam niesamowicie przerażona i zawstydzona słysząc
uwagi sprośne, szyderstwa, wyzwiska i wzrok ludzi. Musiałam też na znak rozbierać
się do golasa w różnych miejscach i wychodzić tak by inni mnie widzieli. Często po
przyjeździe w wybrane miejsce musiałam się obnażyć do golasa. Jedynie obroża
była moim ubiorem. Pompowała mój brzuch powietrzem. Worek już w domu był
napełniany. Naga musiałam iść we wskazane miejsce i zrobić, co kazała albo
skakałam bawiąc się w klasy. Wszystko na widoku przechodzących ludzi.
Początkowo, jako ********** chłopco-dziewczynka nie znałam uczucia wstydu i
poniżenia, jakiemu zastawałam poddawana. To przyszło same w miarę dorastania.
Zwłaszcza, że ciotka mówiła mi i wpajała we mnie psychicznie uczycie wstydu i
poniżenia przed obnażaniem się publicznym. Do tej pory, choć to mnie podnieca
jednak okropnie, boje się i wstydzę pokazując nagość. Im byłam starsza tym było
gorzej. I oto właśnie ciotce chodziło. Gdy podrosłam to byłam zmuszana do
publicznego noszenia pieluch, jako mała dziewczynka. Na pieluchę zakładałam
plastykowe pielucho majtki z długimi nogawkami, zakończonymi falbankami. Majtki
były różnokolorowe o jaskrawych kolorach zwracających uwagę. Nogawki pieluch
były długie i dobrze widoczne krótkiej spódniczki. Okropnie wszystko szeleściło. Nie,
nie nosiłam pampersów a tylko zwykłe pieluchy tetrowe, które trzeba było zmieniać.
Ponieważ narządy mam wielkie, więc i pieluch nosiłam wielkie zmuszające mnie do
chodzenia okrakiem. Ciotka przy ludziach pytała mnie czy mam sucho czy
zmoczyłam się, co mnie dodatkowo krępowało. Moczyłam się często a także robiłam
kupę, bo ciotka prowokowała te wypróżnienia. Gdy ze wstydem mówiłam, że mam
mokro to prowadziła mnie do publicznej ubikacji, gdzie rozbierała mnie do
całkowitego golasa, zdejmowała pielucho majtki i wyjmowała mokra lub zafajdaną
pieluchę. Stałam okrakiem pochylona z wypiętą dupą w otwartej szeroko kabinie
rozciągając pośladki rękoma. Ciotka myła mi odbyt, jaja, kutasa i kroczę. Suszyła
ręcznikiem i mocno pudrowała okropnie pachnącym pudrem dziecinnym. Potem
brała oliwkę dziecinna i obejmując dłońmi mojego wiszącego kutasa masowała go
ruchem dojenia długo aż zaczynałam krzyczeć i tryskać spermą. Następnie dużą
strzykawką z długim wężykiem napełniała mi pęcherz a w odbyt wpychała wielki
czopek glicerynowy i gumową gruszką wciskała olej. Potem zakładała pieluchę i
majtki i mogłam się ubierać. Niby szeptem ale głośnym przy ludziach pytała czy chcę
zrobić kupkę bo rano nie robiłam. Pytała czy mam zatwardzenie. Musiałam
odpowiadać, że chcę kupkę ale nie mogę zrobić. Wtedy ona stwierdzała głośno, że
trzeba zrobić lewatywę i prowadziła mnie albo do publicznej ubikacji lub na bok.
Potrzebny sprzęt do lewatywy i cewnikowania zawsze miałyśmy z sobą. Rozbierała
mnie do golasa, i gdy stałam czerwona ze wstydu ona wieszała sprzęt do lewatywy i
napełniała go. Następnie zakładała mi cewnik w kutasa. Kazała wypiąć dupkę na
stojąco lub na pieska. Smarowała odbyt i wpychała olbrzymią rurę kankę w kiszki. W
trakcie lewatywy masturbowała mnie rękoma. Ja zawsze płakałam głośno i prosiłam
litości. Wszystko do robiła na widoku ewentualnych osób, korzystających z ubikacji
lub przechodzących osób. Po lewatywach wpychała ogromne kuliste czopki. Były, to
jak pamiętam, wredne czopki pomysłu ciotki. Najgorszy był czopek rozdymająco
wybuchowy. Były to kule zrobione z gliceryny zmieszanej z proszkiem do pieczenia.
Wewnątrz zawierzały sporą ilość octu z wodą. Czopek po rozpuszczeniu powodował
reakcje mieszanki wybuchowej gliceryny, sody z octem, co było przyczyną
ogromnych ilości gazów, które gwałtownie nadymających gwałtownie moje kiszki i
odbyt, wywołując ból i parcie na odbyt zmuszające mnie do robienia kupy a płyn w
pęcherzu do robienia siku. Zawsze wtedy dostawałam gwałtownego wzwody
rozrywającego moje majtki lub sukienkę. Czopki ciotki, które sama tworzyła, były
różne w działaniu, ale ten wspomniany najgorszy. Czasem stosowała tylko czopki,
albo tylko wlewy do pęcherza. Zawsze zakładała mi po dwa, trzy czopki na raz
obojętnie gdzie to było. Celem tego seksu było poniżenie mnie i zdołowanie
psychiczne. Gdy byłyśmy w parku albo na pikniku, na który jeździliśmy też, to
szłyśmy w niby ustronne miejsce, ale takie widoczne dobrze dla wszystkich. Tam
rozbierałam się do golasa kładłam na plecach i unosiłam pionowo uda. Ciotka
zdejmowała mi majty i pieluchę. Przyciągałam uda do brzuch wypinając dupę i odbyt
i wywalając narządy w tył. Ona myła mnie i pudrowała dupę i kroczę. Następnie
opuszczałam nogi ukazując sterczącego w górę kutasa. Ciotka wsadzała w cewkę
długą, włosianą szczotkę i czyściła cewkę kutasa masując go dłońmi mocno. Kutas
tężał i napinał się. W końcu z krzykiem zaczęłam tryskać spermą wysoko. Wsadzała
mi czopki i wstrzykiwała oliwkę w odbyt lub tylko napełniała pęcherz strzykawką.
Zakładała pieluchę i majtki. Ubierałam się. Musiałam też ciągle ssać smoczek, który
nosiłam na tasiemce. Gdy byliśmy gdzieś poza domem to musiałam prać pieluchy i
majtki plastykowe i rozwieszać to wszystko do suszenia na widoku ludzi. Miałam
duże śpioszki, w których musiałam chodzić i spać. To było dla mnie okropnie
poniżające i krępujące. Jeździliśmy też na plażę pełną ludzi, gdzie na widoku
rozbierałam się do golasa i nakładałam specjalny strój kąpielowy, który zaciskając
wyprężał moje cycki i narządy. Strój kąpielowy składał się z biustonosza podobnego
do dwór worków, w które wkładałam cyce. Często sutki wystawały na zewnątrz przez
ciasne wycięcia. Biustonosz połączony był wąskim paskiem z czymś
przypominającym ciasny rękaw i worek pod spodem. Ten rękaw opinał mi kutasa a
worku nosiłam jaja. Pomiędzy udami przebiegał pasek wrzynający się w pizdę i dupę.
Pasek łączył się z tasiemkami biodrowymi. Przed założeniem stroju, stojąc goła,
mocno nachylona dostawałam wielką lewatywę powietrzną a następnie ciotka doiła
mojego kutasa wyciągając go w tył. Po wydojeniu piłam spermę. Strój kąpielowy był
bardzo skromny i do tego specjalnie uszyty dla mnie. Naprężone cycki sterczały
jakby w dwóch rękawach, ptaszek i worek też schowane były w osobnych
pokrowcach. Z tyłu cała dupcia na wierzchu. Z dupy wisiała, na gumowej rurce,
czerwona gruszka do pompki lewatywy powietrznej i korka. Kolor tego stroju był
jaskrawy, bardzo zwracający uwagę. Miał on też tę zaletę lub wadę, że po
namoczeniu, nie wysychał i można było zobaczyć wszystko, co zasłaniał.
Wyglądałam jak goła. Strój zaczęłam nosić dopiero, gdy osiągnęłam pewien wiek a
na początku to biegałam całkiem naga. Mój wygląd i budowa ciała budziły
powszechnie wielkie zainteresowanie. Musiałam układać się na kocu, na boku z
wypiętą dupą w stronę ludzi tak, aby wszystko było widoczne. Niby niechcący.
Jeździliśmy też w inne miejsca i na inne plaże. Ale o tym dalej. Woziła mnie w pewne
miejsca publiczne, gdzie zostawiała półnagą, ze związanymi rękoma z tyłu. Wtedy
byłam podawana okropnym rzeczom przez ludzi. Ruchanie, plucie, dotykanie
wsadzanie różnych przedmiotów w otwory. Wszystko na golasa! Było to w parkach,
w pewnych sklepach i innych miejscach. Byłam też przykuwana do rury w męskich
ubikacjach. Na ścianie wisiał napis, że za kilka euro można robić, co się chce. To
było okropne, co mi robiono. Te nie myte kutasy i dupy! Stałam się cicha,
przestraszona, potulna. Ciotka też prowadzała mnie nagą na smyczy publicznie w
pewnej dzielnicy odwiedzanej przez turystów i maniakalnych seksocholików. Przed
wyjściem przygotowywała moje ciało. Specjalna seria lewatyw, następnie ruchała
mnie ostro i spuszczała się w dupcie. Po wyruchaniu byłam pompowana powietrzem
aż brzuch nabierał ogromnych rozmiarów. Po nadmuchaniu brzucha byłam korowana
olbrzymim korkiem, z którego wisiała gumowa pompka do uszczelniania oraz
pompowania kiszki. Wykonywała olbrzymi wlew do worka i robiła zastrzyki w kutaska.
Następnie szybko wmasowywała w niego zielony krem. Mój ptaszek eksplodował
boleśnie i pęczniał na twardo. Mimo, że był ogromny i ciężki sterczał prawie poziomo.
Na cycki zakładała stanik stelaż, który zaciskał je i wyprężał do poziomu. Kutasek
zaciśnięty za główkę był podciągany w górę do brzucha i zaczepiany do stanika
cycków tak, że widoczna była moja pizda znajdująca się między kutaskiem a
workiem. Jej wargi były rozciągnięte klamerkami na boki a w niej sterczał wielki
wibrator. Na biodrach miałam metalowy pas podtrzymujący z przodu zaciśnięte
narządy a z tyłu rozwieracz dupki i zacisk kiszki odbytu. Nie zawsze chodziła
publicznie całkiem naga. W pewne miejsca odwiedzane przez sadystów chodziłam
ubrana w czarny lub beżowy pełny uniform bardzo mocno dopasowany do ciała.
Uniformy miały wycięcia, przez które sterczały lub wisiały moje cyce. Kutas, worek,
brzuch a z tyłu cała dupa. W dupie miałam zamocowany koński ogon. Na czubku
głowy sterczały sztuczne włosy w postaci grubego **** lub wielkiej miotły. Zwykle
kolory pomarańczowego. Wtedy już miałam przebitą przegrodę w nosie a w niej
metalowe koło jak u byka. Za te koło przypięty był łańcuch, na którym byłam
prowadzana. Na nogach były lateksowe pończochy na gumach oraz wysokie szpile
na grubej podeszwie z cholewami do kolan lub do kostki. Wysoki, sztywny kołnierz,
usztywniał i wyciągał moją szyję. Usta zatkane dmuchanym kneblem. Wszystko
uzupełniał ostry makijaż i pomalowane suty, głowa kutasa i kiszka odbytu na
jaskrawe kolory. Ciotka też była odpowiednio ubrana. Tak przygotowana byłam
wieziona w samochodzie z budą, który zawsze służył do mojego przewożenia. Szłam
wśród tłumu z naprężonymi, sterczącymi narządami, cycami, nadętym brzuchem i
wielką dupką, z której sterczała wywalona, zatkana końskim ogonem kiszka odbytu.
Wyglądałam niezwykle seksownie i podniecająco i wszyscy się gapili. W sutach były
wsadzone wibratory i wisiały dzwonki tabliczka z obraźliwym dla mnie tekstem,
numerem telefonu oraz z informacją, że można mnie używać za darmo. Ciotka miała
przy sobie zestaw podstawowych narzędzi i zabawek sadystycznych. Rozdawała też
ulotki informacyjne o mnie, które rozchodziły się szybko. Ludzie gapili się na mnie,
filmowali i robili zdjęcia. Dotykali mnie w moje intymne miejsca i komentowali.
Podchodzili do nas i rozmawiali z ciotką. Ciotka obracając mnie pokazywała
wszystkie szczegóły mego ciała. Gdy zainteresowany się decydował na
wypróbowanie mnie wtedy brał łańcuch, torbę ze sprzętem i prowadził mnie w
boczną uliczkę, gdzie po chwili mój wrzask i wycie rozlegało się donośnie. Po
skatowani mnie dalej spacerowałam. Obciąganie kutasów, ruchanie w dupę, cyce lub
pizdę robiłam na miejscu, co nie dziwiło inne osoby. Zwykle wtedy pojawiało się wielu
chętnych. Jak zawsze seks odbywał się bez użycia kondonów. Kondony nigdy nie
były i nie są używane w moim seksie. Jeśli ktoś nie zgadzał się na to wtedy ciotka nie
dopuszczała mnie. Były tam i inne nagie osoby, ale ja byłam jedyna z takimi
narządami, seksem. Podniecałam bardzo. Takie spacery zaczęłam odbywać, dopiero
jak osiągnęłam odpowiedni wiek a narządy odpowiednią wielkość. Ciotka wystawiała
mnie na pokaz w swoich sklepach, na wystawie lub chodziłam naga wewnątrz
sklepu, wśród klientów reklamując towar. Już wspomniałam, że miała kilka sklepów z
akcesoriami do seksu. Na zapleczu były w nich pomieszczenia do seksu. Klient mógł
mnie tam zabrać za darmo, co było wyraźnie napisane w sklepie. Poniżanie
publiczne, jak wspomniałam, Ciotka zaczęła stosować dopiero, gdy osiągnęłam
odpowiedni wiek. Do tego czasu udostępniała mnie w różny sposób. Robiła mi
zdjęcia i filmy w różnych seksownych sytuacjach i udostępniała w odpowiednich
miejscach. Woziła mnie latem na plażę, gdzie wszyscy byli na golasa. Budziłam
swym wyglądem wielkie zainteresowanie różnych „wujków” i „cioć”. Za zgodą ciotki
prowadzali mnie w osłonięte nieco miejsca, gdzie dotykali mnie, głaskali i całowali lub
musiałam całować i lizać ich sztywne kutasy czy oślizgłe pizdy. Wujkowie szybko
tryskali spermą na moje ciało. Co jakiś czas wiozła mnie do domu jakiegoś „wujka” i
zostawiała na kilka godzin lub noc. Przed takim wyjazdem robiła mi wiele ogromnych
lewatyw. Pompowała kiszki powietrzem Aż dostawałam okropnego brzucha i
korkowała dupcie. Następnie wpychała mi w ptaszka grubą rurkę, przez którą kapało
siku. Napompowany brzuch i rurka w kutasku były znakiem, że jestem czysta i
gotowa. Po zakneblowaniu ust i założeniu szerokiej sztywnej obroży krępowała moje
ramiona z tyłu. Tak związana i napompowana byłam wieszana za nogi pod kolanami
i pod pachami w budzie samochodu, który służyła do mojego wożenia. W tej pozycji
moja wielka dupcia była wypięta a wiszące narządy i kiszka odbytu wisiały w tyle,
między rozwartymi udami. W ten sposób po otwarciu drzwi tyłu samochodu pierwsze,
co było widoczne to właśnie wielka, młoda dupa, grube uda, narządy i odbyt. Wujek
zabierał mnie do siebie a ciotka odjeżdżała. Zostawałam sama z wujkiem. Różni byli i
różnie się ze mną bawili. Nie będę opisywać. Powiem tylko, że jedni byli całkiem na
golasa inni ubrani w lateksowe, czy gumowe stroje. Ja musiałam być na golasa lub
przebierali mnie za dziewczynkę a potem w trakcie zabawy rozbierali mnie lub
zdzierali ze mnie ubranie. Jedni robili to bez bólu a inni wręcz przeciwnie. Bardzo
podniecało ich moje wycie i płacz. Mieli różne przyrządy i zabawki, które używali na
mnie. Zawsze się bałam tych wyjazdów. Ciotka bardzo dbała o moje zdrowie i rozwój
ciała. W tym celu raz w miesiącu woziła mnie na kontrolne badania, gdzie
otrzymywała też wskazówki jak postępować ze mną, aby osiągnąć najlepsze efekty.
Pamiętam jak niedługo po zamieszkaniu u ciotki, byłam młodziutką chłopcodziewczyną,
ciotka oznajmiła, że musimy pojechać na badania. Bardzo się
przeraziłam, ale strach przed chłostą nie pozwolił mi na protest. Z resztą nie
wiedziałam, o co chodzi. Samo przygotowanie do badań wymagało długich
przygotowań. Na dwa dni przed badaniami nie byłam torturowana a jedynie ciotka
wieczorem w łóżku starała się mnie ruchać. Byłam wtedy jeszcze ciasna i wsadzenie
wielkiego kutas w moją dupcie trwało długo i było bolesne. Na d**gi dzień bardzo
wcześnie rano darłam się leżąc z wypiętą dupką i przyjmując serie ogromnych
lewatyw. Po lewatywie musiałam wykonywać specjalną gimnastykę wprowadzając w
ruch olbrzymi brzuch. I tak cały dzień, co cztery godziny. Do tego, co godzina
miałam wypełniany żołądek mając w ustach knebel z rurką w przełyku. Rzygałam
strasznie. W młodziutkim kutasku tkwiła gruba, metalowa rurka do pęcherza, przez,
którą ciotka robiła płukanki. Calutki dzień. W nocy już tylko lewatywy. Także
następnego dnia lewatywy i płukanki pęcherza, żołądka. Jak protestowałam do
dostawałam chłostę w dupcie. Tak, że na badania pojechałam z sinymi pręgami na
dupce i udach. Badania odbywały się w określonych dniach i godzinach, prywatnie w
sutenerze starego domu. Samo wejście i pomieszczenia przypominało jakieś lochy.
To raczej nie było miejsce, gdzie się przyjmuje normalnie pacjentów. To co było tam
robione mnie i innym nie bardzo przypominało normalne badania, no ale tak to
nazwę. Jadąc na badanie nie wolno było mieć na sobie ani w sobie cokolwiek.
Musiałam być całkowicie naga. Tylko jak zwykle szeroka obroża na szyi. Jedynie na
wierzchu miałam kusą pelerynkę zawiązywaną u góry. Rozciętą z tyłu i przodu.
Pelerynka odsłaniała moją dupcie cycki i narządy przy poruszaniu się. Przed
wejściem trzeba było nacisnąć domofon i powiadomić przybycie podając hasło
wizyty. Po wejściu i zgłoszeniu w recepcji robili mi niezmywalną pieczątkę z
numerem na czole a cioci taką samą na dłoni. Asystentka wprowadziła mnie do
małego pokoju, gdzie popędzana krzykiem obnażyłam się do golasa zdejmując
pelerynkę. Na wieszaczkach już wisiało kilka pelerynek innych osób. Przeszliśmy do
następnego pomieszczenia z napisem poczekalnia. Było to ponure pomieszczenie z
metalowymi siedzeniami dziwnej konstrukcji. Było tam kilku oczekujących. Chłopcodziewczyny,
w różnym wieku. Wszyscy siedzieli w okropnie szerokim rozkroku
eksponując narządy. Siedzenia tych krzeseł czy stołków były tak wycięte, że cała
dupcia i narządy wisiały w dole wtłoczone boleśnie ciężarem ciała w wycięcia. Aby
usiąść na takim krześle należało szeroko rozewrzeć uda, przełożyć je w odpowiednie
miejsce i usiąść. Po zamknięciu metalowych obejm siedzenie rozjeżdżało się
rozciągając siłą uda na boki aż do wykręcenia stawów biodrowych prawie. W ten
sposób powstawało okropne rozwarcie ud, wtłoczenie dupci w siedzenie i wysunięcie
odbytu i narządów. Ciało przyjmowało bolesną i niewygodną pozycję. Jeżeli ktoś miał
cyce jak ja to one też były naprężane metalowym biustonoszem. Narządy tych
czekających były w różnym rozmiarze, wielkości i kształtu. Większość wisiała, ale u
niektórych kutaski były sztywne i podskakujące rytmicznie. U tych starszych wisiał
śluz wydobywający się z cewek. Niektórzy z nich byli bardzo cycaci. Ich ogromne,
baloniaste cyce sterczały sine, naprężone po bokach brzucha. Cyce jednej chłopcodziewczyny
były długie i baloniaste zakończone grubymi wielkimi sutami. Były to
krowie dójki wszyte w te cyce. Stale z nich coś kapało. Jedna z oczekujących nie
miała ani jajek ani kutasa. Zamiast tego ziała w kroczy wielka czerwona dziura z
kapiącym śluzem. Inna miała długiego bardzo kutasa, stojącego sztywno. Kutas był
rozcięty w pionie na dwie części, Te części były wywinięte na boki ukazując
czerwone wnętrze rozcięcia z okropną dziurą w środku służącą do ruchania w
pęcherz. Dodatkowo bardzo długi, żylasty worek był rozdzielony na dwie osobne
połówki. W każdej widać było ogromne jajko. Bardzo mnie to przeraziło, gdy
zobaczyłam pierwszy raz. Oni z resztą też gapili się na mnie widząc tak ogromne
słoniowate cyce z sutami do ruchania i narządy dziwnie rozmieszczone u tak młodej
chłopco-dziewczyny. Ciała oczekujących były sztywno unieruchomione pasami do
oparć a szyje przykute do ściany łańcuchem. Siedzący jednej stronie mieli potwornie
rozdęte brzuchy. Ci byli w trakcie lewatywy, a po d**giej ci, co czekali na lewatywy.
Wszyscy wystraszeni i płaczący, zakneblowani. Zostałam posadzona i przywiązana.
Czekałam w kolejce do lewatyw. Co pewien czas otwierały się drzwi od następnego
pomieszczenia i wyprowadzano stamtąd chłopaka lub dziewczynę płaczącą okropnie
z olbrzymim, wydętym brzuchem. Siadała po stronie tych z brzuchami. Brano
następną osobę i krzyczącą opierającą się wprowadzano siłą do gabinetu. Trwało
trochę i otwierały się drzwi i słychać było krzyki i wycie i wyprowadzano ją z
okropnym brzuchem. W końcu i na mnie przyszła kolej. Płacząc jak wszyscy
zostałam wprowadzona siłą do gabinetu. Pierwszy raz widok mnie poraził. Może i był
to gabinet lekarski zabiegowy, ale narzędzia i sprzęt tam rozmieszczony tworzyły
raczej okropny widok izby tortur. Ułożono mnie w pozycji do lewatywy z wypięta,
rozwartą dupką. Po chwili czułam jak gruba rura wchodzi we mnie i odbyt jest
rozpychany, uszczelniany. Zabuczała pompa i mój brzuch stawał się coraz bardziej
okropny. Bolący. Zaczęłam się szarpać i wyć. Gdy brzuch groził rozerwaniem
lewatywa zakończyła się. Teraz unieruchomiona zostałam na wznak. Gruba,
metalowa rura wlazła w mój ciasny wtedy ptaszek aż do pęcherza. Dostałam wielką
lewatywę do pęcherza, po czym zakorkowano rurkę. Pierwsza moja lewatywa się
zakończyła. Wyjącą, zakorkowaną, rozdętą posadzono i zamocowano mnie na
krześle w poczekalni. Tym razem w kolejce tych z wydętymi brzuchami. Wszyscy w
tej kolejce buczeli głucho. Trzeba było siedzieć dosyć długo. Przychodziła asystentka
w lateksie i brała pierwszego z kolejki, wyciągała korek z dupki i sadzała na sedesie
w rogu pomieszczenia. Patrzyła jak ten ktoś się wypróżnia. Wszystko na widoku
innych. Ona decydowała czy dana osoba jest gotowa na dalsze badania czy musi
powtórzyć lewatywę. d**ga lewatywa była okropniejsza. Brzuch po d**giej lewatywie
był okropny potwornie. Nieszczęsna ta osoba siedziała i wyła okropnie. W
pomieszczeniu poczekalni było głośno od jęków, stękania, płaczu. Ja ostałam trzy
potworne lewatywy dupci i pęcherza. Oprócz wejścia do pokoju lewatyw było tam
wejście z napisem gabinet badań. Wszystkie drzwi zarówno wejściowe do poczekalni
jak i do d**gich pomieszczeń miały wielkie, przeźroczyste szyby. Widać i słychać
wszystko, co tam się działo. Drgające, unieruchomione pasami ciała w różnych
pozycjach. Dupy z sterczącymi rurkami, sztywne narządy, ziejące pochwy,
naprężone cycki. We wszystkich były wkładane lub sterczały jakieś przyrządy.
Pacjenci drgali, szarpali się, krzyczeli. Podniecający i przerażający widok. W końcu
wylądowałam w kolejce pod gabinetem. Siedziałam w szerokim rozkroku
wystawiając sinawe narządy. Przed wejściem do gabinetu przyszła asystentka i
rękoma w lateksowych rękawiczkach masowała szybko i mocno moje krocze ciągnąc
za narządy smarując czymś. Podobnie zrobiła z cyckami. Wszystko mi napuchło i
nabrzmiało. Zrobiło mi się dziwnie przyjemnie, gdy ciągała za moją wielką łechtaczkę
w kształcie długiego penisa. Tak przygotowana zostałam wprowadzona do środka.
Stałam naga na środku strasznego gabinetu. Wszystko mi sterczało jeszcze,
zwłaszcza cycki. Jak u młodej dziewczyny. Czekałam aż wyprowadzą pacjenta po
badaniu. Wyglądał okropnie. Teraz przystąpiono do mnie. Podczas badania obecna
była cały czas ciotka. Pielęgniarka założyła mi kartotekę w komputerze. Pytania były
bardzo dokładne. Odpowiadała ciotka. Zostałam dokładnie zmierzona,
obfotografowana i sfilmowana. Moje *********** narządy i cycki zostały zważone.
Pan doktor oglądał mnie dokładnie macał uciskał aż krzyczałam. Kazał wypiąć
dupkę. Rozciągnął pośladki szerzej i kazał kaszlnąć. Kaszlnęłam i poczułam jak
kiszka wyskoczyła. Jeszcze raz i odbyt wylazł daleko. Gdy zaczął badanie palcami i
ręką wrzasnęłam okropnie. Darłam się przez cały czas badanie odbytu. Następnie
unieruchomiono mnie na fotelu. W każdy otwór wsadzali mi głęboko jakiś metalowy
przyrząd i rozszerzali go okropnie. Pan doktor wsadzał tam długie czarne rury i
oglądał mnie na ekranie. Bardzo krzyczałam. Narządy i cyce posiniały i zesztywniały.
Robił mi to długo i okropnie asystentka zmieniała ułożenie mojego ciała. Wsadzała
metalowe narzędzia. W końcu stałam zapłakana, naga obok siedzącej Cioci a Pan
doktor omawiał z nią wyniki badań i dawał zalecenia. Byłam tak rozkojarzona i
wystraszona, że niewiele rozumiałam i słyszałam, ale usłyszałam jak powiedział o
potrzebie wykonywania zastrzyków. Były to cztery serie zastrzyków rocznych.
Przepisał zastrzyki w cycki, kutaska, jajka, łechtaczkę, odbyt. Dodatkowo jakieś
pigułki. Niektóre zastrzyki miały być wykonywane w domu a na inne musiałam być
przywożona. Pytał, jakie są stosowane zabiegi-tortury w domu. Na pytanie ciotki
powiedział, że w tym wieku już można zacząć stosowanie ramy i wieszaka oraz
gorsety, wtedy zmiany będą szybsze. Zalecił też obrzezanie penisa i cipki w sposób
„sudański”. Wtedy łechtaczka będzie bardziej wrażliwsza i stercząca, co spowoduje
częste orgazmy. Powiedział jeszcze, że obecnie należałoby się wstrzymać z pasem
„tantala” czy walizką „madeja”, dopiero za miesiąc po zastrzykach. Dał ciotce płytę
CD z zaleceniami i programem zabiegów-tortur. Badanie się zakończyło, do gabinetu
wprowadzona następnego pacjenta. Ciotka poprowadziła mnie nagą korytarzem do
pokoju, gdzie miałam dostać pierwsze zastrzyki. Korytarz był ogólno dostępny i
czasem ktoś na mijał gapiąc się na mnie. W końcu dotarłyśmy przed właściwe drzwi.
Znowu naga, mała kolejka rozwartych ud i wiszących narządów. Siedziałam bardzo
przerażona czekając na swoją kolej, która nieubłagalnie nadeszła. Otworzyły się
drzwi i wyszła z nich młoda osoba rycząc okropnie. Ręce miała skrępowane z tyłu.
Wszystko, co miała sterczało twardo i było ciemne oraz sinawe. Prowadziła ja
wysoka właścicielka o apodyktycznym suchym wyglądzie starej guwernantki w
drucianych okularkach. Ciotka wciągnęła mnie do środka. Poraził mnie widok tego,
co ujrzałam. Te metalowe narzędzia, te wielkie strzykawki i długie grube igły. Do tej
pory panicznie reaguje na igły. Pielęgniarka w lateksowym, pełnym uniformie
wyglądała przerażająco. Posadziła mnie na podobnym jak wszędzie metalowym
krześle i rozwarła szeroko moje uda. Sprawdziła w komputerze mój numer i
zalecenia doktora. W gabinecie była cisza, jeśli nie liczyć moje piski i jęki. Ciotka
siedziała z boku. Patrzyłam wielkimi ze strachu oczyma jak są przygotowywane dla
mnie duże strzykawki i różnej grubości i długości igły. Zastrzyki zaczęły się od
cycków. Po założeniu metalowego stanika i zaciśnięciu go. Moje cycki i sutki zostały
boleśnie oklepane aż stały się twarde i sinawe, sterczące mocno. Najpierw dostałam
dwa głębokie zastrzyki w każdy cycek. Następnie długa bardzo igła zrobiła mi
zastrzyk przez sutek bardzo głęboko w cycek. Miałam wrażenie, że w cyckach
wybuchło coś. Zawyłam okropnie. Po zastrzykach ponownie cycki zostały oklepane i
wymiętolone. Szybko poczułam jak one tężeją i puchną jakby. Stanik został zdjęty,
ale cyce nadal sterczały twardo. Nastąpiła przerwa. Następnie zostałam
unieruchomiona na stojąco z udami razem a jajka zostały podwiązane i wyciągnięte
w tyle. Mój wielki kutasek naprężył się. Został on położony na małym stoliczku
przystawionym do ud i unieruchomiony. Łeb jego wystawał nad krawędzią.
Pielęgniarka obciągnęła skórkę odsłaniając wielką jego główkę i zaczęła ją masować
i klepać. Kutasek szybko naprężył się. Wsadziła metalową grubą rurkę do kutaska i
pęcherza. Pociekło siku. Bardzo powoli wbijała mi grubą, długa igłę z przodu przez
główkę i cała długość kutaska aż ostro zabolało w podbrzuszu. Powoli wciskała gęsty
płyn z wielkiej strzykawki stopniowo wyciągając igłę. Darłam się okropnie. Ach jaki
ból. Takich zastrzyków dostałam trzy dookoła główki. Po zastrzykach tych leżałam na
plecach unieruchomiona pasami, wyjąc na leżance z wielkim, sztywnym jak beton
kutaskiem w pionie a ona, co jakiś czas rolowała go szybko. Każdy skręt wywoływał
okropny ból i wycie. Wkrótce to już nie był młodziutki kutasek a kutas słonia. Leżałam
głośno się skarżąc i błagając o „już nie!”. Patrzyłam wielkimi oczami jak ona
przygotowywała następną strzykawkę dużej pojemności i bardzo grubą krótką igłę.
Uwolniła moje ud, reszta ciała nadal była przymocowana pasami i podniosła wysoko
aż za głowę moje wyprostowane nogi i zamocowała je za głową do leżanki. Moja
wielka dupka i uda napięły się mocno. Biodra poszły do góry. Moje narządy, jak
pisałam, wisiały nisko oddalone od ciała w sposób niespotykany. Teraz całe wyszły w
tył poza ud naprężając się dodatkowo. Szeroki pas złączył moje uda razem
zaciskając narządy. Wielki kutas sterczał sztywno a długi, olbrzymi worek wisiał poza
dupkę zasłaniając cipkę. Poczułam jak zakłada mi coś na worek, zaciska go wyciąga
mocno daleko w górę. Moje jaja rozeszły się na boki i naprężyły. Sterczały sztywno
jak dwie wielkie owalne kule. Twarde. Zaczęła je klepać i ugniatać mocno. Zdążyłam
zobaczyć jedynie jak wzięła strzykawkę. Po chwili, bardzo ostry ból zaatakował moje
lewe jajo. Igła wchodziła wolno i ciężko. Gdy opróżniała ją czułam jak moje jajo
rozrywa się w środku i pęcznieje. Potem spotkało to samo d**gie jajo. Po tych
zastrzykach już nie wyłam, bo nie miałam sił. Leżałam z napiętymi jajami bardzo
długo. Co chwila sprawdzane były moje cycki, kutas i jajka. Po przerwie moje jaja
zostały uwolnione i wraz z kutasem podwiązane wysoko w górze. W ten sposób
wylazła moja cipka ze sterczącym długi grubym kutaskiem łechtaczki. Moja
łechtaczka od zawsze była długa, gruba w kształcie kutaska z okrągła główką. Teraz
po napięciu dupki i narządów sterczała wywalona sztywno. Pielęgniarka zaczęła ją
masować i ciągnąc. To było nawet przyjemne. Bardzo. Zobaczyłam jak bierze dużą
strzykawkę z bardzo długa cienką igła. Wtedy już zrobiło się mniej przyjemnie. Ostre
ukłucie w czubek łechtaczki a potem piekący ból drążący bardzo głęboko pozbawił
mnie resztek przyjemność. Powoli naciągała łechtaczkę na igłę coraz głębiej i głębiej.
Wydawałam z siebie cienki kwik, gdy wyciskała płyn ze strzykawki. Czułam jak
wszystko tam puchnie. Naprężyłam dupkę aż wysunął się otwarty odbyt. Cipka ostro
pulsowała. Odbyt wystawał otwarty. Na koniec zrobiła mi trzy głębokie zastrzyki w
koło odbytu. Po kilku minutach cała kiszka wisiała na zewnątrz, choć wtedy nie byłam
luźna odbytniczo. Po zastrzykach zostałam położona na innej leżance, na
obserwacji, gdzie wyłam i krzyczałam. W tym czasie ktoś inny darł się obok
poddawany jakiemuś zabiegowi. Po godzinie ciotka wyprowadziła mnie z gabinetu.
Zobaczyłam wystraszony wzrok czekających w kolejce. Szłam wolno okrakiem. Moje
cyce były wielkie, sztywne. Suty grube okropnie i długie. Narządy wysunięte bardzo
daleko w przód. Opuchłe i napięte. Gruby kutas, jak ręka sterczał sztywno drgając
wielką główką. Ogromne jaja wisiały przy kolanach. Widać było też wiszącą kiszkę
odbytu. Z każdej dziury ciekło i kapało. Całą ****ę do domu wyłam leżąc na wznak
przywiązana na łańcuchu naga. W domu już nie miałam tortur przez całą dobę.
Musiałam jedynie ssać kutasa, suty oraz lizać narządy i odbyt z wysysaniem ciotki.
Dodatkowo miałam rozpychane gardło długimi lateksowymi kutasami. Przed spaniem
ciotka wyruchała mnie swoim ogromnym kutasem w gardło. Początkowo na
zastrzyki byłam wożona do gabinetu zabiegowego. Gdzie jak zawsze wyłam
okropnie. W przychodni dostawałam głębokie zastrzyki w cyce oraz głęboko w suty,
przez głowę kutasa do podbrzusza oraz w łechtaczkę. Zastrzyki były robione dużymi
strzykawkami z przeraźliwie długimi igłami. Na sam ich widok wyłam przeraźliwie.
Czułam jak długie igły wchodzą we mnie głębiej i głębiej, aby po chwili `rozpętać w
moim ciele okropny ból. Po jakimś czasie zastrzyki miałam robione w domu przez
kobietę, która przychodziła. Pod wpływem tych zastrzyków i zalecanych ćwiczeńtortur
moje ciało szybko się zmieniało. Stawałam się młodą coraz bardziej seksowną
chłopco-dziewczynką. Moje cyce początkowo sterczące stawały się coraz
potężniejsze w kształcie wielkich wiszących, coraz bardziej gruszkowatych,
dłuższych balonów z długimi, grubymi, sztywnymi sutami ziejącymi otworami do
ruchania. Zawsze kapiącymi. Słoniowate narządy sterczały daleko w przód. Kutas
stawał się coraz grubszy, długi z wielkim końskim łbem wisiał łukowato, obrzmiały.
Coraz bardziej rozdęte olbrzymie, wyraźnie widoczne jaja dyndały się ciężko przy
kolanach. Z kutasa kapie wiecznie śluz. Wielka, długa, gruba, żylasta kiszka odbytu,
prawie czarna, sterczy mi z ogromnej, szerokiej dupy o potężnych pośladach.
Łechtaczka zamieniła się spory, sterczący kutasek, gruby i długi stale sztywny.
Zaczęłam produkować spermę w ogromnych ilościach. W jednym orgazmie potrafię
tryskać do trzydziestu razy wyrzucając do litra i więcej spermy. Moje orgazmy stały
się też bolesne. I od tamtej chwili okropnie krzyczę wyrzucając silnie spermę. Mam
wrażenie, że wyrzucam z kutasa płonącą lawę. Jednocześnie w wyrzutem spermy
sikam ostro grubym strumieniem jak ze szlaucha. Mam wielkiej średnicy cewkę w
kutasie i pęcherz pojemności trzy i pół litra, skutki zabiegów ciotki, więc można sobie
wyobrazić, co się dzieje. Zaczęłam dostawać nagłych, częstych, potężnych
bolesnych wzwodów, tak silnych, że stawiających mój ogromny i ciężki kutas w
pionie, czego przedtem nie było. Kutas i narządy szybko zaczęły zmieniać kolor na
bardzo ciemny. Kutas był już stale pokryty grubymi żyłami. Dzięki zdjęciom, filmom
udostępnianym przez ciotkę stałam się popularna w kręgach. Coraz więcej wujków
gościło u ciotki, coraz częściej wypożyczali mnie do siebie. Ciotka zabierała mnie ze
sobą do agencji, gdzie odpowiednio ubrana zwracałam uwagę swoim wyglądem i
widocznymi narządami. Na jednej z wizyt u pana doktora usłyszałam jak rozmawia z
ciotka o obrzezaniu mojego kutaska i łechtaczki. Zalecał też obrzezanie cipki na
sposób „sudański”, ale ciotka nie była przekonana. Jednak w końcu się zgodziła.
Tak, więc pewnego dnia wieczorem, nic nie mówiąc, zawiozła nie w pewne miejsce.
Dosyć ponure ono było. Drzwi otworzyła postać w lateksie, kobieta, wprowadziła
mnie do małego pokoju bez okien. Pełnego okropnie wyglądającego wyposażenia,
na którego widok wpadłam w popłoch. Najbardziej przeraził mnie widok stołu i fotela
wyposażonego w uchwyty i pasy. Musiałam się szybko obnażyć całkowicie. Prócz
ciotki był tam Pan i Pani w lateksowych ubiorach. Pani posadziła mnie na tym
okropnym fotelu i przywiązała pasami. W usta wsadziła dmuchany knebel i
napompowała go. Po odchyleniu oparcia fotela, moje uda zostały szeroko rozwarte i
całe krocze wypięło się na zewnątrz. Narządy, odbyt zostały wymyte i włożone w
chwyt przymocowany do fotela. Po zakręceniu śrub narządy wyszły jeszcze bardziej i
stwardniały. Na kutasa założyła mi przyrząd, który utrzymywał go w górze. Pan
zbadał go odsuwając mocno mój bardzo długi napletek odciągając go kilka razy. Po
tym badaniu nastąpiła przerażająca chwila dla mnie. Zobaczyłam w jego ręku
metalowy przyrząd, coś jak duże szczypce zakończone tulejką i ostrzami. W tą rurkę
wepchnął głęboko płaski łeb mojego kutasa a na zewnątrz naciągnął mocno skórkę
napletka i zacisnął przyrząd. Poczułam jak głęboko wlazł mój kutasek i jak mocno
została napięta skórka. Miałam wrażenie, że zabrał mi całą skórkę. Nagle bez
uprzedzenia, niespodziewanie, okropny, piekący ból zaatakował mojego kutasa i
krocze. Zobaczyłam na chwilę jak zacisnął mocno te szczypce, jak srebrne ostrza
zawirowały w koło odcinając moją skórkę. Dalej już nic nie widziałam, bo zaczęłam
wyczyniać dziwne ruchy biodrami. Poleciało dużo krwi. Po zdjęciu przyrządu ukazał
się ciemny łeb kutasa bez skórki. Obciął skórkę aż chyba do połowy kutasa. Bardzo
piekło i bolało. Jego asystentka oblała czymś ranę i zabandażowała. Przedtem
wepchała do pęcherza metalową rurkę zakręconą korkiem. Zostałam obrzezana.
Pierwsze trzy dni leżałam w łóżku a ciotka zmieniała opatrunki. Stopniowo wracałam
do formy. Najpierw, po trzech dniach zaczęłam dostawać lewatywy i być ruchana w
dupę i gardło przez ciotkę. Po dwóch tygodniach i wizycie kontrolnej ciotka dostała
zezwolenie na pełne korzystanie ze mnie. Zostałam obrzezana bardzo wcześnie w
wieku …. Gdy już wszystko wróciło w pełni do normy ciotka ponownie zawiozła mnie
do tego Pana. Wtedy to już znałam to miejsce i wiedziałam, że tu nic radosnego mnie
nie spotka. Już od progu zostałam mocno zakneblowana, bo darłam się i szarpałam.
Tym razem wylądowałam na okropnym stole operacyjny na plecach z nogami i udami
umocowanymi prawie za głową, z naprężoną, wypiętą dupą i wywalonym odbytem.
Ale nie o kiszkę odbytu chodziło tym razem a o cipę. Pisałam, że pomiędzy workiem
a odbytem mam pizdę z długa bardzo i grubą łechtaczką, jak mały kutas. Moja
pizdeczka, wtedy, miała tylko jedne wargi, grube i długie. Pisze „MIAŁA”. Po
zamocowaniu mnie na stole zrobili mi wiele zastrzyków w narządy i kroczę. Nic tam
nie czułam. Nic nie widziałam, bo zasłonili mi oczy. Czułam jedynie, że coś mi robią
w pizdzie. Bardzo nie bolało. Trwało to okropnie długo. Gdy już mogłam spojrzeć to
zobaczyłam wielki opatrunek na narządach. Tym razem zawieziona zostałam na
wózku do jakiegoś pokoju, gdzie leżałam bardzo długo. Asystentka tego Pana
zmieniała mi opatrunki. Musiałam podtrzymywać w górze kutasa i jaja, aby ona
mogła myć i opatrywać mi pizdę. Nie ma sensu opisywać mojej męki, gdy
znieczulenie zeszło. Gdy w końcu mogłam sama chodzić do łazienki, już bez
opatrunku to zobaczyłam w lustrze swoją pizdę. Teraz była tam wielka ziejąca dziura
bez warg a w górze sterczał całkiem łysy kutasek z dużą główką, sztywny. Moja
łechtaczka. Obcięli mi wargi sromu i obrzezali łechtaczkę! Teraz mam tak
ciemnoczerwoną ziejącą, wielką dziurę z bardzo dużą łechtaczką jak średniej
wielkości kutas. To właśnie ta łechtaczka stała się bardzo czuła i wrażliwa i jest
powodem moich samoistnych, niekontrolowanych wzwodów i orgazmów z
wytryskiem spermy i sikaniem. Mam z tym trochę kłopotów, gdy to się dzieje w
publicznych miejscach tam, gdzie raczej nie powinno. Łechtaczka jest cały czas
stercząca i sztywna. Na niej leży mój worek z jajami i ociera ją, więc jestem non stop
pobudzona i tryskam boleśnie, jak wcześniej pisałam. Pewnie niektórzy z czytających
zdziwią się, że zrobiono mi to a ja nic nie mówiłam. Nie ma w tym nic dziwnego. Po
zamieszkaniu z ciotką od pierwszych dni byłam ćwiczona w całkowitej uległości i
posłuszeństwie metodą tłumaczenia i karania. Tak, kochałam i kocham nadal ciotkę.
Już wtedy szybko jej uległam psychicznie i uwierzyłam, że to wszystko dla mojego
dobra, bo byłam przecież inna nie tylko fizycznie ale i mentalnie, dlatego mogła
zrobić ze mną co chciała. No, ale dosyć filozofii. Trochę odbiegłam. Jak
wspomniałam ciotka od początku szkoliła mnie w seksie nie tylko teoretycznie, ale i
poddawała praktykom. W domu ciotki wszystko kojarzyła się z seksem, wystrój pokoi,
obrazy, różne przedmioty, oglądane filmy i zdjęcia. Tylko jedna część domu na
parterze była wyposażona normalnie, jeśli można powiedzieć. W tej części ciotka
przyjmowała osoby niezwiązane z seksem. Jako ********** chłopco-dziewczyna
musiałam to wszystko oglądać. Nie było tam dziewczynek a sami chłopcy. W
przeważającej części wszystko przedstawiało sceny sadystyczne. Ciotka mi
tłumaczyła, że seks musi boleć wtedy jest pełny. Stopniowo poddawana byłam coraz
bardziej wyszukanym mękom. Stopniowo pragnęłam tego bardzo. Coraz częściej
błagałam ją o tortury, gdy nie robiła mi tego za często. Pamiętaj jak płaczem
błagałam ją o lewatywy, które polubiłam najbardziej. Jeśli mi odmawiała to była dla
mnie wielka kara. Zwykle jednak spełniała moje błaganie, jeśli miała czas. Bo taka
lewatywa miała jednak swój rytuał przygotowawczy, co trochę trwało i musiało boleć
tak jak każdy seks sado-maso. Zaczynało się od urządzenia nazywanego
„pręgierzem”. Moje młode ciało było przywiązywane a następnie dupa i uda mocno
wypinane i naciągane. Rozpoczynała się okrutna chłosta. Najpierw rózga, pejcz,
packi. Po wychłostaniu dupy i ud ciotka wyciągała w tył moje narządy i mocowała.
Sterczały sztywno i poziomo. Przy pomocy nabijanych pacek torturowała je. Czułam
okropny ból, za który musiałam głośno i wyraźnie dziękować. Coraz bardziej
kochałam to. Po tym wstępie rycząc głośno musiałam iść do pomieszczenia lewatyw,
gdzie przygotowywałam sobie płyny do lewatywy. Początkowo, jako młoda chłopcodziewczynka
nie potrafiłam tego robić, więc ciotka mnie uczyła, ale szybko
wyszkoliłam się. Kładłam się na fotel lub stół do lewatyw w pozycji, jaką kazała mi
przyjąć ciotka i głośno błagałam o lewatywę podając jej pojemność i ilość serii oraz
ile lewatyw w jednej serii. Nigdy nie była to jedna lewatywa a co najmniej trzy serie
po trzy lewatywy. Zakazane było prosić o jedną. Ciotka przychodziła i pompowała mi
kiszki lewatywami. Zwykle lewatywy dużej pojemności, o jakie błagałam wykonywane
były przy pomocy gumowej lub elektrycznej pompki. Po lewatywach byłam ruchana
przez ciotkę. To były dla mnie radosne chwile. Jednak nie zawsze możliwe do
wykonania, bo przecież ciotka musiał pilnować swojego biznesu i często była
zapracowana. Tak samo jak i zabiegi sado-maso w czerwonym domku nie były
codzienne. Jak wspomniałam na początku w domu i w ogrodzie latem chodziłam
całkiem na golasa mając jedynie szeroki kołnierz obrożę na szyi. Zawsze nosiłam
obroże na szyi nawet teraz nosze. Dodatkowo na ciele i w ciele nosiłam założone
przyrządy zaciskająco rozszerzające. Wszystkie otwory podlegały rozciąganiu,
również usta. Cyce i narządy podlegały wyciąganiu i zaciskaniu. Nawet, gdy
wychodziłam gdzieś z ciotką zawsze na ciele i w środku miałam coś włożonego a
brzuch rozdęty lewatywą powietrzną. Zawsze w sutach miałam wsadzone głęboko
metalowe wibratory uruchamiane zdalnie przez ciotkę. Robiła to w takich miejscach,
aby mnie poniżyć jak najbardziej. Np. w windzie itp. Dostawałam okropnych
orgazmów wtedy i zaczynałam jęczeć i drgać a kutas wyskakiwał sztywno spod
sukienki. Co za wstyd dla dorastającej panny. W odbycie miałam założony wielki
korek z wyprowadzoną pompką, wiszącą na zewnątrz. Miałam obowiązek
informować głośno ciotkę, niezależnie od miejsca, jeśli mój brzuch opadał i
potrzebuje lewatywy. Wtedy ciotka wyjmowała na zewnątrz gruszkę gumowej pompki
i pompowała mnie przy ludziach. Gdy przebywałam w ogrodzie sama to na
narządach miałam założoną metalową obręcz z łańcuchem przytwierdzonym do
kamienne kuli, która chodząc ciągnęłam za sobą. To miało mi uświadamiać
przynależność i fakt, kim jestem. To, kim jestem i będę w przyszłości wpajała we
mnie różnymi metodami, bardziej lub mnie dla mnie przykrymi. Jedną z nich
stosowaną na początku była tzw. giełda. Napisze dalej. Jak wspomniałam ciotka
największą może uwagę przykładała do formowania mojego ciała, jako
masochistycznego obiektu seksualnego. W tym celu już od pierwszych dni
zamieszkania z ciotką podawała mnie stopniowo coraz radykalniejszym sadozabiegom.
Szczególną uwagę przywiązywała do mojego odbytu i innych otworów.
Oczywiście nie wiedziałam wtedy jeszcze, o co chodzi i czemu mi to robi. Wpychała
mi w otwory jakieś przyrządy i rozciągała je mocno aż wyłam z bólu. Z byle powodu
napinała moje ciało na stelażu do bicia i chłostała. Dyszałam okropnie nosząc
skórzane gorsety zaciskające moje ciało i wypychające piersi w górę. Moje ciało
gwałtownie się zmieniało. Wszystko jakby rosło. Nabierałam kształtu osy z wielkimi
biodrami, dupą. Już i tak wielkie narządy, cyce powiększały się szybko. Krótko po
zamieszkaniu u ciotki, gdy tylko opanowałam w miarę dobrze teorię, jako młoda
chłopco-dziewczyna z jeszcze dziewiczymi otworami byłam wystawiana na giełdę.
Ponieważ wpoiła we mnie totalne poczucie wstydu przed pokazywaniem się na
golasa, co było częścią tortury psychicznej, więc przeżywałam to strasznie. Im byłam
starsza tym gorzej. Przyjechał po mnie taki mały samochód z budą. Ja zapłakana,
naga, przerażona z rękoma związanymi z tyłu stałam w pokoju ćwiczeń. Weszła
wielka, strasznie wyglądająca Pani. Dokładnie obejrzała mnie i wymacała. Po
założeniu szerokiej, cuchnącej obroży pociągnęła mnie wyjąca do samochodu i
wpakowała do budy zamykając kraty klatki. Wkrótce znalazłam się w ciemnej
piwnicy, oświetlonej czerwonymi lampami, gdzie trafiłam w łapy innej okropnej Pani.
Piwnica rozbrzmiewała piskami, krzykiem, błaganiem wysokich, młodych głosów. W
strasznym pokoju, jak cela, położono mnie na drewnianym stole i związano. Zrobiono
mi wiele ogromnie bolesnych lewatyw w odbyt, w pęcherz, w żołądek. Wykąpana i
nasmarowana cała olejkiem znalazłam się w podłużnym, jasnym pomieszczeniu z
metalowymi krzesłami. Przedtem dostała serię bolesnych zastrzyków w cycki i kutasa
oraz w jajka. Cyce nabrzmiały stając dęba, aż wyszły żyły, Kutas zesztywniał
wyolbrzymiał okropnie. Na wierzch wylazły grube czarne prawie węzły żył. Byłam tak
przerażona, że zapomniałam płakać. Posadzono mnie na jednym z tych krzeseł i
założono metalową obręcz na szyję unieruchamiając i prostując mnie. Uda miałam
szeroko rozwarte. Siedziałam w szeregu kilkunastu nagich i zapłakanych istot w
podobnym wieku. Wszyscy pokazywali dokładnie to, co mieli w kroczu. Wszystkie
kutasy i kutasiki sterczały twarde, żylaste i fioletowe. Balony cyców i cycuszków
sterczały w różne strony. Wszyscy mieliśmy napompowane brzuchy. Niektórym, jak
mnie, wisiały długie odbyty. Ja jednak wyróżniałam się znacząco, nie tylko wielkością
tego, co mam ale i kolorem. Każda z nas miała numer. Ja miałam trzynasty. Przed
nami była kurtyna jak w teatrze. Wchodzili jacyś ludzie w maskach i oglądali wybrany
numer dokładnie macając i uciskając. Mnie macało, jak zawsze, najwięcej rąk.
Goście wyszli i nastąpią przerażająca cisza, którą zakłócał jedynie nasz płacz i jęki
oraz jakieś rozmowy za kurtyną. W pewnym momencie poraził nas ostry sygnał.
Chłopcy i dziewczyny zawyli okropnie. Zasłona się odsunęła. Ukazały się rzędy
krzeseł, na których siedziały zamaskowane postacie. Zaczęła się licytacja. Po kolei
uwalniano nas z krzeseł i wyprowadzano na łańcuchu, na coś w rodzaju wybiegu.
Prowadzono wybrany numer wolno i na życzenie z Sali eksponowano dokładnie
wybrany narząd czy otwór wyciągając lub rozciągając go. Na wielkim ekranie za
szybą wyświetlał się kolejno wybrany numer i niski głos mówił o zaletach tego
numeru. Obok tego numeru szybciej lub wolniej migały jakieś liczby. Gdy suma
przestawała rosnąć wyprowadzano naszego szeregu wybraną osobę. Która już nie
wracała. Wreszcie wylosowano mój numer 13. Liczby jakby oszalały na ekranie.
Suma rosła i rosła. Prowadzano mnie długo na wybiegu bo walka o mnie była
zażarta. Głos beznamiętnie opowiadał o mnie. Nic wtedy nie rozumiałam prócz
jednego seks zwykły, seks sadystyczny, ruchanie w suty i dziewica. W końcu liczby
na ekranie zatrzymały się i zostałam wyprowadzona. Czekałam klęcząc w malutkim
pokoju. Zjawił się jakiś facet i zabrał mnie. Wiązł mnie w worku na głowie, na tylnym
siedzeniu. Gdy zdjął mi ten worek zobaczyłam pokój pełen różnych narzędzi i mebli
potrzebnych do seksu. Przyszedł ubrany w czarny lateks. Nie będę pisała, co mi
wtedy robił. Napiszę jedynie, że moje białe, dziewicze ciało prężyło się i trzęsło
zawieszone i wykręcone na stołach i dziwnych pozycjach wyjąc okropnie i błagając.
Moje narządy, otwory eksplodowały podawane wykręcaniu, miażdżeniu wyciąganiu i
ruchaniu różnymi sposobami. Widziałam jak facet tryska, co raz z podniecenia
zalewając mnie spermą i sikami. Opita byłam spermą i innymi płynami. Nad ranem
byłam już luźna i mniej bolało. Mój odbyt, cipa i cewka ziały szeroko. Nie byłam już
dziewicą. Nie wiem jak znalazłam się w domu ciotki. Na giełdę ciotka wystawiała
mnie regularnie. Zawsze z wielkim powodzeniem. W czerwonym domku odbywały
się tylko sadystyczne bardzo tortury parę razy w miesiącu lub gdy byli goście. Od
samego początku, gdy byłam za mała by być poddawana takim torturom musiałam
tam być i patrzeć na tortury innych. Na koniec musiałam myć i czyścić przyrządy,
meble i podłogę przygotowując do następnych zabiegów. Jednak to był krótki okres.
Stopniowo i mnie kładziono na straszne dla mnie meble i poddawano seksowi. W
domu był pokój z zasłoniętymi oknami gdzie spędzałam długie godziny na
rozpychaniu otworów i ćwiczeniom z obciągania. Ze ściany sterczały różnej wielkości
i kształtu kutasy oraz metalowe sztyfty. Na stołach też leżały podobne narzędzia.
Było tam też kilka maszyn do ruchania a do nich wiele różnej wielkości, kształtu
wymiennych kutasów i innych końcówek. Musiałam nabijać się dupką na kutasy w
ścianie a także ruchać się w cewkę i cyce tymi sterczącymi sztyftami. Ćwiczenia były
codzienne. Również byłam ruchana w otwory maszynami głęboko i brutalnie.
Maszyny ruchały mnie we wszystkie otwory, odbyt, cipę, cewkę, cyce i gardło.
Nierzadko byłam ruchana w dwa, trzy lub pięć otworów na raz. Maszyny pracowały w
różnym rytmie i prędkości. Niektóre z ruchem obrotowym wkręcały i wykręcały się
wyciągając kiszkę z odbytem w moje kiszki czy kutaska. Były różne sposoby
ruchania maszynowego. Najgorsze, jakie pamiętam były dwa. Po nałożeniu na biodra
metalowej obejmy z umocowanymi łańcuchami klękałam na ruchomej desce przed
maszyną w rozkroku lub w zwarciu wypinając mocno dupę w stronę potwora
sterczącego z maszyny. Łańcuchy z obejmy były zaczepiane do maszyny. Ciotka
robiła mi lewatywę z jakiegoś oleju, następnie rozciągała kiszkę odbytu i musiałam
powoli nawlekać się na kutasa. Maszyna ruszała wolno a ciotka regulowała długość
łańcuchów. Maszyna stopniowo zwiększała głębokość ruchania a ciotka powoli
skracała długość łańcuchów przyciągając moją dupę do maszyny aż ten potwór
wchodził do końca we mnie. Wtedy mocowała mnie i puszczała maszynę na pełne
obroty. Wielki kutas demolował Mój odbyt i kiszki aż cała dupa i ciało skakało
mlaskając. Wyłam bardzo. Moje jaja i kutas oraz cyce latały szybko. Tryskałam
spermą i sikałam, co chwila. Ciotka wychodziła i zostawałam sama. Gdy wracała,
zwykle po godzinie ja już byłam cicha. Po uwolnieniu nie mogłam sama chodzić a w
dupie i często w miejscu dawnej pizdy ziała ogromna dziura. Innym sposobem
ruchania był tzw. PONY, czyli konik. Do dzisiaj mam koszmarne sny na ten temat.
Był to straszny, pewnego rodzaju mocny mebel z drewna mający otwory i pasy do
mocowania ciała oraz dyby i imadła do miażdżenia części ciała. Można było do
niego podczepiać też maszyny ruchające lub wykorzystywać w inny sposób do
seksu. Przypominał on jakby mocną ławeczkę na szerokiej stabilnej podstawie.
Zaczynał się pionową ścianką, dalej była pozioma część zawierająca szereg
zaciskanych otworów na brzuch, cycki i narządy. Kończyła się częścią zawierająca
otwory do mocowania ramion, rąk, szyi i głowy. Klęcząco-leżące na tym ciało było
mocowane dodatkowo szerokimi pasami. Każdą część ciała można było ustawiać i
naciągać w potrzebnej pozycji. Ciotka bardzo lubiła wykorzystywać ten przyrząd
mebel. Już od najmłodszych lat byłam układana do seksu na tym „Pony”. Płacząc i
prosząc, bita i popychana byłam zmuszana do uklęknięcia z przodu z udami
przywartymi do przedniej ścianki. Kładłam ciało na poziomej części wkładając brzuch
i cycki w otwory tak by wisiały a ramiona, ręce szyję i głowę w pozostałe otwory. Moje
narządy wisiały z tyłu. Łono i pachwiny były mocno dociśnięte do krawędzi przyrządu,
wskutek czego kutas, jaja szybko twardniały wyprężone, dupa otwierała się
wystawiając odbyt i otwór obrzezanej cipy. Dodatkowo kutas i worek były zaciskane
obejmami. Po zakręceniu śrub moje cyce sztywniały i nabrzmiewały. Dalej ramiona i
ręce były unieruchamiane tak jak szyja a głowa ustawiana w takiej pozycji, aby szyja
była prosta a usta były poziomo. Usta były rozwierane szeroko metalowymi klamrami
a język wywlekany na wierzch i mocowany. W takiej pozycji moje ciało było
poddawane wyrafinowanemu seksowi typu sado. Ciotka miała dostęp do każdej
części mego ciała, które nie mogło się ruszać. Na tym przyrządzie poddawana byłam
okropnym wyuzdanym zabiegom seksualnym w czasie, których doznawałam
koszmarnych i podniecających doznań i orgazmów bólowych. Tryskałam ciągle
spermą ze zgniatanych jaj, sikałam. Ze miażdżonych i wyciąganych cyców tryskały
mi cienkie strużki żółtawej cieczy, z odbytu wylatywał silny strumień lewatywy lub z
hukiem powietrze. Bolesne uderzeni prądu szarpały moimi narządami, ciałem i całym
przyrządem. To, co mnie ruchało niekoniecznie przypominało kutasa. Raczej to były
różnego rodzaju twory z lateksu i gumy najeżone kolcami, naroślami i włosami jak
szczotki. Do tego powyginane, grube i długie. Były też takie, co zwiększały objętość
w miarę ruchania. Tylko umysły okropnego sadysty mógł wynaleźć coś takiego jak
PONY i dodatki. Takie zajęcia seksualne odbywały się przynajmniej raz lub dwa w
tygodniu, bo były dla mnie zabójcze. Po takim seksie przez wiele godzin byłam nie do
użytku na resztę dnia. Aby moje ciało rozwijało się tak jak ciotka chciała poddawała
mnie seksowi polegającemu na wyciąganiu narządów. Tak, więc nie tylko byłam
podłączana do dojarki, o której pisałam oraz przeżywałam bolesne porody gumowych
potworków, które wyrywały mój odbyt z dupy, ale poddawana byłam zabiegom
wieszania. Do tego celu służyły dwie konstrukcje metalowe. Jedna w kształcie
sześcianu zbudowanego z rur a d**ga w postaci trójnogu też z rur. Na tych
urządzeniach odbywał się wisząco-dyndający seks, jak go nazywała. Ciotka wieszała
mnie za cycki lub sutki, za całe narządy lub tylko za kutaska czy jaja. Byłam
podwieszana za odbyt a także za otwór pizdy. Leżąc na podłodze byłam podciągana
powoli za łechtaczkę. Stosowała wieszanie mego ciała za całe narządy a także za
pojedyncze części osobno jak np. za pojedyncze jajko, osobny cycek czy sutek.
Stosowała też pompę próżniową. Taka, srebrna, metalowa maszyna z czarnymi
rurkami, stojąca w pokoju. Do niej była cała kolekcja różnego kształtu i wielkości
plastykowych, przezroczystych cylindrów. W środku te cylindry-ssawki miały
zamocowane grube sztyfty, które wystawały nieco na zewnątrz. Te cylindry były
nakładane na moje narządy. Wystający sztyft był wprowadzany w otwór cyca, kutasa,
odbytu, w zależności, gdzie był umieszczany. Po założeniu takiego cylindra
podłączana była do niego czarna rurka od pompy. Pompa wyciągała powietrze a
moje cyce czy inne części seksualne wypełniały cylinder olbrzymiejąc i ciemniejąc.
Pompa wyciągała powietrze a mój narząd powoli wypełniał przestrzeń cylindra
olbrzymiejąc i ciemniejąc. Te cylindry były bardzo duże i długie. Najdłuższy, ponad
metr, był cylinder zakładany na mój odbyt. Ciotka potrafiła wyciągnąć mi z dupy
kiszką na długość przekraczającą metr. Stałam z zaciśniętymi pośladkami a z dupy
sterczała długa rura wypełniona krwistą kiszką odbytu pokrytą ciemnymi żyłami.
Przeważnie miałam zakładanych kilka cylindrów jednocześnie. Te cylindry miały u
nasady ciasne, gumowe pierścienie, które po zdjęciu cylindra zostawały na narządzie
zaciskając go. W ten sposób narząd sterczał siny lub granatowy przez wiele godzin.
Tortury takiego narządy było okropne. Już sam dotyk był bolesny. Dokonywała
okropnych rzeczy ze mną doprowadzając mnie do szału ekstazy z bólu. W ten
sposób postępując ze mną powodował szybki i nienaturalny rozwój seksualny
mojego ciała. Wisząc przeżywałam straszne rozkosze męki. Czułam jak powoli z
mego ciała wychodzą narządy, za które wisiałam. Wisząc za jajko lub oba
Doznawałam ostrego jakby słodkiego bólu w pachwinie. Wiszenie za łeb kutasa
powodowało ostre doznania wyrywania z podbrzusza. Po zdjęciu mnie z wieszaka
moje narządy wisiały okropnie nisko. Kutas dyndał się aż za kolanami daleko, tak
samo jaja, cyce wisiały wyciągnięte aż do bioder a kiszka odbytu sięgała z tyłu
poniżej połowy ud. Po kilku godzinach zmiany się cofały, ale nie do końca. Wskutek
tych zabiegów powstawały różnice w długości i wielkości jajek i cycków. Już, jako
n…tnia chłopco-dziewczynka miałam nienaturalnie rozciągnięte asymetrycznie i
rozrośnięte, sterczące narządy. Moje dziewicze dziurki zamieniały się w ziejące i
kapiące otwory. Sino bordowa kiszka sterczała z wielkiej dupy coraz dalej i dalej.
Coraz grubszy i dłuższy kutas, pozbawiony skórki, z olbrzymią, płaską głową zbliżał
się szybko do kolan. Jego kolor stawał się ciemno bordowy i grubymi fioletowymi
żyłami. Łeb kutasa ział coraz większą dziurą cewki. W końcu otwór cewki i cewka
osiągnęła taki rozmiar, że pozwalała na stosunki docewkowe. Ruchana byłam i
jestem w kutasa, co jest rzadkością. Jak wspomniałam, ciotka od początku
zamieszczała w sieci na moim profilu zdjęcia, filmy o mnie oraz anonse na pewnych
stronach. W ten sposób stałam się popularna w wiadomym środowisku. Po
zamieszczeniu informacji, przez ciotkę o tym fakcie na mojej stronie w sieci, ciotka
zaczęła dostawać jeszcze więcej telefonów. Na początku, gdy kutas miałam jeszcze
nie za bardzo rozciągnięty ciotka musiała sprawdzać wielkość kutasów, które miały
mnie ruchać docewkowo. W końcu, gdy mój kutas stał się ogromny, gruby i
rozciągnięty przestała to robić. Bez trudu przyjmowałam kutasy normalnych
rozmiarów. Na te większe musiałam być przygotowywana. Najpierw mój kutas był
nagrzewany i rozciągany długimi, grubymi sondami. Na koniec zakładany był do
środka, aż do pęcherza przyrząd, który po rozkręceniu rozciągał maksymalnie moją
cewkę. Musiałam mieć go stale noszony aż do chwili stosunku. Tuż przed
stosunkiem przyrząd był wyciągany a cewka smarowana okrągłą szczotką. Ruchanie
w kutasa odbywało się na sztywno lub miękko. To znaczy kutas ruchającego musiał
być sztywny a mój miękki lub sztywny w zależności od życzenia klienta. Zwykle
ruchana byłam na stojąco od przodu lub tyłu albo na czworaka od tyłu. Na stojąco
przeciągano moje jaja za uda i mocowano uda razem pasem a od tyłu, wyciągano
narządy w tył i spinano uda razem. W ten sposób kutas sterczał wyprężony. Po
nasmarowaniu cewki mój kutas jest naciągani powoli na kutasa klienta aż do oporu.
Po wprowadzeniu klient zaczynał ruchać. Wytrysk zawsze do środka. Sperma klienta
dostaje się zawsze do mojego pęcherza. Po stosunku, przed następnym klientem,
robi się mi lewatywę pęcherza lub nie, jeśli jest to ten sam klient lub jest to *****
zbiorowy. W ramach praktyki byłam wypożyczana do pracy w różnych pensjonatach,
czy klubach sado-maso. Co tam ze mną wyczyniano chyba się domyślacie. Jak
wspomniałam, ciotka prowadziła interes „dla dorosłych” ukierunkowany na seks
bdsm i czysto s/m dla wysmakowanych znawców tematu. Zawsze miała pełno
klientów, których przyciągała bardzo bogata oferta towarów oraz możliwości, od tych
tradycyjnych po najnowsze. Niektóre z nich były naprawdę okrutne w zastosowaniu.
W domu ciotki zawsze było pełno niezwykłych wynalazków do seksu. Była ona
również „testerką” najnowszych produkcji. Wszystkie te rzeczy testowała na mnie.
Była/jest czystej krwi sadystką. Osiągała orgazmy i ekstazy tylko w czasie
sadystycznego seksu, co widziałam w trakcie seksu ze mną. Już w czasie
przygotowywania mojego ciała była ogromnie podniecona. Jej olbrzymi kutas
sterczał twardo a grube fioletowe żyły były napęczniałe. Gdy moje wrzeszczące, co
uwielbiała, ciało wyginało się naprężone i drgające a sine narządy sterczały boleśnie
ona tryskała obficie spermą zadowolona. Tak zadawała mi ból seksualny by zrobić ze
mnie masochistkę, co w końcu jej się udało zupełnie i szybko. Wpoiła we mnie, że
tylko seks sado może dać orgazmy. Szybko zostałam uwarunkowana od bólu by
tryskać spermą i mieć orgazmy. Do seksu stosowała wiele wymyślnych narzędzi i
przyrządów, których miała bogatą kolekcje. Jedne były mniej inne bardziej
wyrafinowane i bolesne. Między innymi były i takie, co budziły we mnie paniczny
strach z uwagi na wielki ból jaki zadawały. Te przyrządy trzymała w wielkiej szafie.
Gdy ją otwierała to ja już wrzeszczałam przerażona. Wśród tych przyjemnych
zabawek były metalowe „etui”, „orzechy”, „nosidła” i inne. „Etui” to jest metalowa
rurka-kondon składający się z dwóch skręcanych połówek. Wewnątrz ma on kolce.
Zakładała ona mi ją na wiotkiego kutasa i skręcała śrubami. Następnie torturując
mnie doprowadzała do wzwodu. Kutas mój pęczniał wypełniając szybko narzędzie.
Kolce stopniowo wbijały się głębiej i głębiej. Ostry ból atakował krocze. Krzyczałam i
tryskałam, co pogarszało sprawę. Aby powiększyć doznania ciotka wkręcała przez
otworki długie igły. Na jaja też zakładała mi podobne przyrządy, które skręcane
miażdżyły mi jajka przebijając je igłami. Na cycki miałam zakładane „nosidła” w
postaci dzielonych i skręcanych śrubami wyprofilowanych rur. Także pełnych kolców
dziurawiących cyce i sutki. W czasie seksu te przyrządy były skręcane coraz mocniej.
Ponieważ były z metalu, więc można było podłączać do nich prąd powodujący
skurcze i naprężenia narządów i większy ból. Te przyrządy stosowane były nie tylko
w czasie zajęć seksualnych, ale często nosiłam je na sobie chodząc po domu czy
ogrodzie. Dodatkowo były dosyć ciężkie, więc wyciągały moje narządy i cycki
dyndając się mocno wbijając się głęboko. Aby jeszcze bardziej wzmóc efekt seksu
musiałam z nimi biegać, podskakiwać itp. Przy ruchaniu w dupę wszystko latało
mocno poruszane uderzeniami ud ruchającego w moją dupę. Już nie wspomnę o
szczotkach, którymi miałam przecierane przed założeniem pasa otwory. Gdy nie było
seksu to musiałam nosić pasy cnoty. Czasami były to dni a nawet tygodnie. Były to
pełne pasy cnoty a nie takie jak często widać na filmach i zdjęciach. Były wyłącznie z
metalu. Z uwagi na wielkość i budowę moich narządów były one robione dla mnie.
Miałam zawsze całą kolekcje pasów cnoty. Każdy inny stosowany w oznaczonym
celu i sytuacji. Składały się one z metalowej obręczy zamykanej na biodrach, która
podtrzymywała przednią część narządową i pas kroczny między udowy. Obręcz była
tak zrobiona, że nie uciskała mojego brzucha. Niezbędne to było gdyż przed
założeniem pasa i w trakcie miałam robione lewatywy albo byłam pompowana
powietrzem. Część narządowa zaciskana była pierścieniem na całych narządach. Do
pierścienia mocowane były osłony kutasa i worka z jajami. Do pasa między udami,
przez otwory mocowane były korki i wtyczki doodbytnicze i do pochwowe różnej
wielkości i długości. O gładkich i najeżonych powierzchniach. Otwory w pasie
krocznym służyły też do ruchania mnie bez zdejmowania pasa. Osłony kutasa były
proste, zakrzywione z dół lub w górę. Niektóre wewnątrz miały kolce. Były one w
postaci pełnej rury lub jako klateczka z prętów. Były i takie, co miały pełną część, w
którą był wciskany trzonek kutasa z na główkę była zakładana klatka łączona z pełną
częścią. W tej klatce sterczała głowa kutasa, która po napęcznieniu wyłaziła między
prętami klateczki. Były też dwa zestawy części narządowej zbudowanej z mocnych
sprężyn. Nakładało się je na kutasa i worek w stanie ściśniętych sprężyn. Po
założeniu i zamocowaniu sprężyny były luzowane. Po wyluzowaniu mój kutas i jaja
zostawały brutalnie rozciągnięte. Worek do kolan a kutas jeszcze dalej. W ciągu kilu
minut wszystko miałam twarde i sine. Po włożeniu kutasa od przodu wkręcana była
w niego długa, gruba zatyczka z otworem na siki i sperce lub nie. Osłona na worek
posiadała wewnątrz sprężynę naciągająca worek i naprężającą jaja. Jaj były
rozdzielone i wystawały na zewnątrz przy kolanach. Ciotka zawsze stosowała mocne
zaciskanie. Pasy zakładało się na wiotkim kutasie. Po założeniu pasa szybko się
podniecałam i moje narządy twardniały i wyprężały się ogromnie wypełniając silnie
cały pas. To bolało. Również na cycki miałam zakładany stanik cnoty. Też miałam ich
wiele. W metalowe osłony-miseczki wpychane były cyce i zaciskane u nasady. Te
miseczki można było łączyć razem i zawieszać na metalowych ramiączkach lub
mogły się dyndać osobno. Cyce szybko siniały i nabrzmiewały. Z przodu każda
miseczka miała ciasny otwór, przez, który sterczały długi i grube sztywne suty
czarnego koloru ziejące kapiącymi otworami. Były też staniki sprężynowe, które
wyrywały moje cyce i suty boleśnie. Dodatkiem do pasa i stanika były kneble ma
metalowych opaskach. Były one różne, Jako kule, gruszki czy kutasy wsadzane w
usta głęboko. Jedna opaska dookoła głowy a d**ga przez twarz i czubek głowy. Był
też knebel z wąskim otworem przez, który wyciągało się mój język na zewnątrz i
mocowało. Te rzeczy nosiłam bardzo często. Jak wychodziliśmy na ulicę w zwykłym
celu to miałam pas trzymający kutasa w dół oraz cycki poziomo. Knebla w ustach nie
miałam. Gdy szliśmy do klubu to zawsze jak nakazane dla takich osób jak ja byłam
naga oprócz oprzyrządowania ciała. Obroża na szyi to oraz pas trzymający kutasa i
narządy poziomo wypięte do przodu lub podkręcone w górę. Cyce w staniku były
naprężone. Ustawione bywały poziomo obok siebie, rozchylone na boki lub do góry .
Usta były zatkane kneblem pełnym lub z wyciągniętym językiem na wierzch. Szeroki
pas kroczny zmuszał mnie do chodzenia w rozkroku szeroko z wypiętą dupą. Nawet
w taki środowisku byłam widokiem niecodziennym. Te pasy cnoty nosiłam w
zasadzie od samego początku zamieszkania u ciotki. Rosły jakby ze mną. Gdy nie
miałam seksu to miałam pas założony. Wychodziłam zawsze w pasie cnoty. Narządy
i cyce były wyprężane ustawiane w zależności od celu wyjścia i potrzeby. Bardzo
lubiłam jeździć na plażę latem. Ciotka woziła mnie na plaże ogólną, gdzie nosiłam
specjalny dla mnie strój. Niewiele z resztą ukrywający. Posiadał on z tyłu na dupce
rozcięcie zamykane na czerwony zamek błyskawiczny. To wejście do dupci służyło
ciotce. Na znak układałam się na boku podciągając nóżki a ciotka rozsuwała zamek i
w miarę dyskretnie ruchała mnie w odbyt lub w pipkę. Przedtem zakładała mi knebel
w usta, bo miałam zwyczaj głośno piszczeć. Ruchała mnie na widoku wszystkich. To
ją bardzo podniecało. Ponadto jak strój był mokry to mocno prześwitywał pokazując
cały mój seks. Dodatkowo bardzo się podniecałam widokiem panów i szybko mój
kutas sterczał sztywno. Po przyjechaniu na plaże musiałam się przebrać. Stałam
goła a ciotka zdejmowała ze mnie pas cnoty i stanik cnoty potem nakładała strój.
Wszystko nie za bardzo dyskretnie. Bardzo lubiłam jak jeździliśmy na plaże, gdzie
ludzie chodzili na golasa. Ja jednak zwykle chodziłam w pasie i staniku cnoty mając
naprężone i zwarte cyce w poziomie ze sterczącymi sutami a kutas podkręcony do
góry. Byłam bardzo podniecona widokiem gołych panów i ich kutasków. Od czasu jak
ciotka przyłapała mnie na obciąganiu panu kutasa to od tego czasu zakładała mi
knebel w usta. Jak byłam grzeczna w tygodniu to zdejmowała ze mnie wszystko
prócz obroży i mogłam biegać golutka wymachując wiszącymi cycami i workiem oraz
sztywnym kutaskiem. Nie wolno mi było opalać się. Leżałam na plecach z pionowo
stojącym kutaskiem masturbując go powoli. Uda musiałam mieć szeroko otwarte tak
by całe krocze było dobrze widoczne.. Mogłam też leżeć na boku, ale musiałam
wypiąć swoją wielką dupkę i wywalić w tył całe narządy. Dupka musiała być rozwarta
i pokazywać odbyt i cipkę. Ciotka też była na golasa ze sterczącym kutaskiem.
Zawsze leżałyśmy w najbardziej widocznym miejscu. Co jakiś czas ssałam Ciotce
kutasa a potem układałam się na boku wystawiając dupkę do ruchania. W trakcie
ruchania jęczałam i piszczałam zwracając uwagę innych. Innym miejscem, gdzie
często byliśmy była dzika plaża, na której spotykali się chętni na seks. Przed
wyjazdem miałam napełniany worek płynem. Stawał się olbrzymi, ciężki i zwisał
prawie do kolan. Na narządy zakładała mi zaciski a na cyce stanik stawiający je
sztywno w poziomie. W czasie ****i wszystko mi tężało i siniało. Cyce narządy
pokrywały się grubymi żyłami. Widok był bardzo seksowny. W tym miejscu rzadko
leżałam na kocyku. Zwykle musiałam chodzić w taki sposób, aby moje wyprężone
wabiki seksualne były dobrze widoczne i podskakiwały podniecająco. Dodatkowo
Musiale głaskać się po ciele zmysłowo zaczepiając wzrokiem. Nie czekałam długo na
seks. Klient najpierw wszystko ustalał z ciotką a następnie odbywał się seks, jaki
chciał. Najczęściej zabawiał się ze mną na miejscu, ale byli tacy co brali mnie na bok
w krzaczki. Mój krzyk, jęki i piski w trakcie ruchania słychać było doskonale. To
podniecało innych i naganiało chętnych. Po wyruchaniu leżałam na boku z mocno
wypiętą, mięsistą dupą w stronę ludzi pokazując odbyt i cipę, z której wyciekała
widoczna sperma. Po lewatywie biegłam do jeziora, gdzie myłam dupę do
następnego seksu. Ciotka także była ruchana przez chętnych. Często obie razem
byłyśmy ruchane przez kilku ludzi jednocześnie. Bardzo lubiłam i lubię takie wypady.
Zawrze wracałam tak, przeruchana, że ledwo żyłam wszystkie otwory moje ziały i
kapała z nich sperma lub śluz. Z dupy zwisał sinawy flak odbytu. Z upływem czasu
moje ciało uległo szybkim zmianom. Był to skutek zabiegów ciotki i intensywnego
ruchania i seksu S/M. Stawałam się niezwykle seksowną młodą chłopcodziewczynką.
Wszystko wyolbrzymiało i rozrosło się. Duża dupka zamieniła się w
wielką, mięsistą dupę z ogromnymi dziurami odbytu i obrzezanej pizdy. Odbyt stawał
się coraz bardziej sinawy i coraz częstej kiszka zwisała z dupy na zewnątrz.
Wystarczyło kaszlnąć i kiszka wyskakiwała. Usta powiększyły się. Kutas nadawał
się do ruchania cewkę. Po obrzezaniu stawał się coraz bardziej ogromny i długi.
Zwisał coraz bliżej kolan. Zabiegi seksualne spowodowały wystąpienie wszystkich żył
na wierzch, które oplatały go fioletowymi zwojami. Nawet na potężnej cieniej głowie
były grube żyły. Grube żyły, fioletowe pokrywały też gęsto kiszkę odbytu.
Potężniejący kutas stawał się tak ciężki, że w czasie wzwodów trudno było go
ustawić poziomo. Wymagał zakładania zacisków. Po podnieceniu z przodu wisiała
potężna laga, ciemna pokryta żyłami z olbrzymim łbem, w którym ziała kapiąca
dziura cewki. Jaja zrobiły się ciężkie jak kamienie i wielki jak kule bilardowe. Wisiały
przy kolanach w długim worku. Cyce w miarę jak rosłam potężniały. Zamieniały się w
gigantyczne gruszkowate balony zwisające w dół. Suty zaczynały przypominać
grube, nabrzmiałe kutasy czarnego koloru z wielkimi dziurami w środku do ruchania
Coraz większe kutasy mogły mnie ruchać w cyce. Gęsta sieć fioletowych żył
pokrywała każdy z tych cyców. Kanały do ruchania w cyce były bardzo głębokie.
Czułam jak ruchające kutasy poruszają się gdzieś wewnątrz mego ciała. Wystarczyło
ścisnąć cyca a z suta tryskał lepki, żółty płyn. Uszy rozciągnęły się w dół, jak u
murzynki, w skutek wiszących w nich żelaznych, ciężkich implantów. Wielkie usta
mogły przyjąć stopniowo całą dłoń lub kutasa razem z jajami. Gardło stało się
głębokie. Szyja pogrubiała. Mało było kutasów, co nie wchodziły całe w przełyk. Do
tego wąska talia i bardzo szerokie biodra wypracowane gorsetami. Ogromna,
wystająca i rozłożysta dupa w kształcie dwóch wielkich gruszek z ciemnym rowem i
ziejąca fioletową szparą między nimi podparta na kolumnowych, szeroko
rozstawionych udach. W sumie stałam się powoli niezwykle atrakcyjną, podniecająca
seksualnie osobą. Szybko ciotka zamieniła mnie w maszynę do seksu „KROWĘ”.
Żyjąc w otoczeniu seksu, obrazów, przedmiotów i zabiegów bez ustanku wszystkie
moje myśli, zachowanie i rozmowy dotyczyły seksu. Wszędzie patrząc na facetów
szczególnie widziałam ich nagich. Mogłam dokładnie określić jak wyglądają ich
narządy tylko patrząc na krocze. Na moim profilu ciotka zaczęła nazywać mnie
męską suką lub kurwą i tak też od tamtego momentu zaczęto mnie nazywać.
ZOSTAŁAM MĘSKĄ SUKĄ – KURWĄ A W DALSZEJ PRZYSZŁOŚCI KROWĄ. Mój
profil seksualny zmieniał się wraz z wiekiem, rozwojem ciała. Na początku byłam w
miarę ciasna, więc nadawałam się do ruchania w dupę, cipę i usta. Jak pisałam
ciotka użyczała mnie przychodzącym „wujkom” lub woziła mnie do nich na seks
godzinny lub weekendowy. Potem zaczęła mnie wystawiać na giełdę, gdzie mógł
wykorzystywać mnie, kto chciał. Następnie zaczęłam praktyki w burdelach i w
klubach sado-maso oraz w pensjonatach. Jeszcze w tym okresie moja dupa i cipa
były w miarę nadające się do ruchania, choć nie każdy chciał, bo były luźne. W tym
czasie głównie poddawana byłam sadystycznemu seksowi z wykorzystaniem
narzędzi. Coraz częściej byłam używana do zabaw ze zwierzętami o wielkich
kutasach. Ogiery, byki nawet knury. I to stało się obok seksu sado-maso moją chyba
główną specjalnością. Nie wiem, czemu ale, gdy chodziłam z ciotką po ulicy to
wszystkie psy jeśli nie były na smyczy skakały na mnie z wyprężonymi kutasami.
Często miałam pończochy pooblewane psią spermą, jeśli w porę nie zareagowałam.
Na swej drodze przeszłam wszystkie chyba możliwe rodzaje seksu. Od zwykłego
ruchania i obciągania po skrajne wyuzdane i sadystyczne w salach tortur. Używano
mnie jako pisuar gdzie po założeniu maski z rurą musiałam klęczeć w ubikacji
publicznej i połykać siki. Sikano na moje ciało, wydalano kał a ja musiałam to
wszystko rozmazywać po całym ciele łącznie z głową a następnie w takim stanie
byłam ruchana i bita. Nigdy w całej swej karierze nie byłam ruchana w kondonie.
Zawsze naturalnie bez z wydalaniem wydzielin do środka. Od młodych lat ciotka
przyzwyczajała mnie do picia moczu, spermy, śluzów i jedzenie kału. W domu ciotki
były zbierane wszelkie wydzieliny a jeśli było ich mało ciotka przynosiła je z burdeli.
Pamiętam jak byłam przyzwyczajana do sików i kału. Bardzo rzadko jadłam na posiłki
coś stałego. Po porannych lewatywach było śniadanie. Ciotka podawała mi do
jedzenia jakąś brunatną papkę, często z grudkami jak kaszka. Początkowo
smakowało czekoladą, ale stopniowo smak się zmieniał na nie za dobry i kaszka
gęstniała. Jadłam też chleb smarowany masłem czekoladowym, który też szybko
zmieniał smak. Herbata do picia stawała się jakaś dziwna, słonawa lub gorzkawa i
zapach jej kręcił w nosie. Inne posiłki też nie odbiegały od normy. Zaczynałam
marudzić i płakać. Ciotka krzyczała ma mnie strasznie a gdy to nie pomagało to
naciągała moją dupę na ramie do bicia w pokoju i chłostała boleśnie po wielkiej dupie
i udach. Zwykle dostawałam pięćdziesiąt do stu razów aż moja dupa i uda puchły
piekły. Ciotka zawsze była okrutna. Po chłoście płacząc spazmatycznie zjadałam i
wypijałam wszystko, co kazała. W szybkim czasie jadłam już z miski sam lub
rozmieszany z sikami kał i piłam łapczywie osobno siki. W ten sposób przyzwyczaiła
mnie do tych wydzielin. Początkowo potrafiłam tez wyrzygać wszystko, co zjadłam.
Wtedy było bardzo niedobrze. Na czworakach z wypiętą wysoko dupą musiałam
zlizywać i zjadać z podłogi to, co wyrzygałam będąc bita w dupę i kopana w jaja. Jak
wspomniałam wcześnie zaczęłam pracę w agencji, a właściwie burdelu o nazwie
„Pink Angel” oraz w klubie sado-maso „Infernal Hole” W miarę jak stawałam się
prawdziwą męską krową z wielkimi dziurami do specjalnego seksu coraz mniej
nadawałam się do ruchania zwykłymi kutasami , wtedy coraz częściej kazano mi
pracować w „korytarzu” Korytarz taki miał ściany z grubej płyty. W niej były różnej
wielkości otwory. Za tymi otworami kabiny. Gość wchodził do kabiny i wystawiał
przez dziurę kutasa, jaja lub wszystko na raz. Ja te sterczące jaja i kutasy ssałam i
lizałam połykając wytryski. Pracowałam też w kabinie. Jest to pomieszczenie
dwustronne przedzielone ścianką. Z jednej strony jestem ja z d**giej gość. Nie
widzimy się nawzajem. W ściance są odpowiednie otwory. Przywiązuje się mnie z
wypiętą dupą i narządami na plecach lub w innej pozycji do ławeczki i wprowadza się
mój napięty zad w otwór. W ten sposób w kabinie sterczy tylko moja ogromna dupa z
otworami odbytu i pizdy. Kutas i worek jest podwiązany po mojej stronie. Gość
wchodzi do środka i mógł mnie ruchać, torturować, bić, sikać fistować. Wszystko, co
zapragnął i lubił. W kabinie ma do dyspozycji wszystkie potrzebne przyrządy w tym
długie rękawice z czarnej, grubej gumy do fistowania dupy i pizdy. Ściana ma też i
inne otwory. Przypinają mnie pasami mocno przodem do ściany w jedne otwory mam
wepchane cyce w dolny kutasa z jajami. Tak, więc wiszące balony cyców i olbrzymi
kutas z wielkim worem zwisają od strony kabiny. Dodatkowo, abym nie uciekała z
kutasem mój worek jest pompowany cieczą lub powietrzem do monstrualnych
rozmiarów, więc nie ma sposobu, aby przeszedł on powrotem przez otwór. Gość w
kabinie może mnie ruchać w cewkę kutasa lub w suty albo wykorzystywać tak jak
lubi. Większość za parę groszy potrafi okrutnie się pastwić nade mną. Zwijam się i
wyje z bólu. Praca trwa w zwykłe dni dwanaście godzin z krótkimi przerwami na
mycie mnie i lewatywy. W weekendy, gdy nie jestem w klubie pracuje dwadzieścia
godzin. Jak wspomniałam pracuje też w sado-maso klubie o nazwie „Infernal hole”.
Ponure pomieszczenia, gdzieś w starych lochach. Korytarze słabo oświetlone a z
nich wejścia do gabinetów, których wystrój, wygląd i wyposażenie nie zapowiada
zwykłej rozkoszy a raczej cierpienie. Jest i główna sala z barem, kanapami oraz
sceną, w której spędzają czas członkowie klubu. Ponumerowane obiekty do seksu
męskie, żeńskie i damsko-męskie trzymane są na łańcuchach nagie w dużej Sali.
Klubowicze mogą je widzieć na wielkich ekranach. Gdy, któryś nabierze chęci na
seks z danym obiektem wtedy ten obiekt jest wystawiany na pokaz na scenie. Gość
się decyduje, załatwia, co z nadzorcą podając mu rodzaj seksu swoje oczekiwania i
sposób przygotowania obiektu do seksu. Wtedy wyprowadzają mnie i przygotowują
czyszcząc wszystkie moje dziury, kiszki, żołądek, pęcherz, ubierając w wymagany
strój lub tylko wprowadzając przyrządy i unieruchamiają moje ciało pasami w
odpowiedniej pozycji. Gdy jestem gotowa rozlega się okropny dzwonek. Wchodzi mój
oprawca. Zawsze jest w masce. My nigdy nie widzimy jego twarzy. Zaczyna się seks
sado. Czas trwania tego seksu jest z góry umówiony. Zwykle godzina lub więcej.
Różnie bywa jedni się znają i są prawdziwymi sadystami, wtedy jest dla mnie
okropnie. Wyprężam się sikając, pryskając spermą, wydalając z odbytu płyny i
tryskając siarą z cyców. Wydaję z siebie jakieś dziwne charczenia i skowyty. Mam
wszystko wyprężone, sztywne i sine. Z dupy wisi ogromna czerwona kicha odbytu z
fioletowym kołnierzem. Z niej bluzga grubym strumieniem ciecz wypełniająca moje
kiszki. Seks się kończy. Gość zadowolony wychodzi a mnie zabiera personel na
wózek i wiezie do czyszczenia. Po seksie mam godzinę przerwy. TYLKO GODZINĘ.
W przerwie lekarza sprawdza mnie dokładnie. Tak, więc obecnie jestem już w pełni
doświadczoną, wykształconą i uformowaną psychicznie oraz cieleśnie Męską Krową
Masochistką. Mój wygląd jest niezwykle imponujący, podniecający i seksowny.
Jestem wysoka 188cm, 99kg., Choć jestem wielka to nie jestem gruba. Moje ciało
jest odpowiednio ukształtowane. Jak pisałam na początku mam słoniowatość
narządów i cyców. Te cechy zostały dodatkowo wyolbrzymione przez wychowanie
ciotki, odpowiedni rodzaj seksu i zastosowane metody i środki. Rozwój ciała i
narządów wyprzedzał mój wiek, co robiło ze mnie atrakcyjną i niezwykle pożądaną
chłopco-dziewczynę. Moje ciało jest białe, jędrne bez najmniejszego śladu owłosienia
od czubka głowy po pięty. Nawet nie mam rzęs i brwi. Bez makijażu wyglądam jak
lalka manekin. Bardzo podniecający, pełen seksu widok. Płatki uszu dziurawe
wyciągnięte niemal do ramion z ciężkimi kolistymi implantami. Usta wielkie o
mięsistych wykręconych wargach. W nosie wielkie koło pierścień sięgający aż do
brody. Służy ono nie tylko do ozdoby, ale głównie do zaczepiania łańcucha jak u
byka, na którym jestem prowadzana lub przywiązywana do ściany w zagrodzie
obory, gdzie jestem kryta przez zwierzęta. Na całym ciele i narządach mam założone
wielkie koła kolczyków. Jestem kolczykowana dokładnie. Chodząc dzwonie nimi
głośno. Wyjmowane są one tylko w sytuacjach, gdzie utrudniają seks. Mam nie za
szerokie ramiona i nie muskularne. Ogromne baloniaste, wydłużone gruszkowate
cyce, raczej już wymiona, zwisające w dół do pasa i rozchodzące się na boki po
bokach wystającego brzucha. Te cyce można podwiązać pod ramionami w tył. Wtedy
sterczą wypięte daleko. Są one zakończone czarnymi grubymi, długimi sutami. W
sutach są kanały prowadzące daleko w głąb wymion służące do ruchania. Wielki,
żabi, owalny, wypięty i zwisający brzuch sięgający od cyców do narządów i po
bokach. Na dole mam monstrualne narządy, umocowane do bardzo wyciągniętego w
dół i do przodu łona. Z tego łona wisi łukiem potężny, gruby jak ramie ciemny, żylasty
kutas. Jest on obrzezany mocno i pokryty grubymi granatowymi żyłami. Kutas kończy
się wielką i płaską jak u konia głową, kolory czarnego prawie. Po środku tego łba
zieje stale otwarta dziura cewki o wielocentymetrowej średnicy. Cewka kutasa
przystosowana jest do ruchania w nią. W zwisie kutas sięga do kolan. Podniecony
sterczy twardo w poziomie a jego rozmiary powiększają się ponad dwukrotnie.
Wielki, luźny wór o olbrzymiej pojemności zwisa trochę dalej niż kutas. Obciążony
jest on jajami ciężkimi i wielkimi jak grejpfruty. Kutas i worek są od siebie oddalone i
nigdy nie stykają się. Pod worem jest olbrzymi, pionowy otwór o fioletowych
brzegach. To jest moja obrzezana pizda. Piszę pizda a nie pochwa, bo to, co tam jest
już dawno straciło wygląd pochwy czy sromu. Biodra mam szerokie a uda wielkie. Z
tyłu olbrzymia dupa, a właściwie teraz to jest zad nie dupa. Jędrna, mięsista.
Przedzielona czymś, co kiedyś było rowem a teraz tworzy wypukły ciemny pas
pomiędzy gruszkowatymi połowami. Uwieńczeniem mojego krowiego zadu jest
długa, wystająca, pionowa szpara czarnego koloru o pofałdowanych, mięsistych
brzegach. Przypomina ona duży, krowi srom. W tym miejscy kiedyś miałam odbyt a
obecnie, no cóż. Nic za darmo, nic za łatwo. Na wszystko musiałam zapracować.
Ten krowi srom w czasie seksu wyskakuje z zadu na wierzch zwisając na
ciemnoczerwonej, żylastej, grubej, długiej kiszce odbytu. Przy dobrym,
profesjonalnym seksie mój odbyt zwisa z tyłu prawie do kolan. Tak obecnie wygląda
moje ciało w szczegółach. To dzięki olbrzymim wiszącym wymionom, wielkiemu
zadowi i odbycie w kształcie krowiego sromu jestem krową. Ponieważ mam jeszcze
jaja i kutasa, więc jestem „Męską Krową”. Wychowanie kierunkowe ciotki i
ustawiczne obcowanie z seksem spowodowało między innymi wrażliwość i
pobudliwość. Nie tylko jak pisałam odpowiednio reaguje na określone słowa, dźwięki
czy gesty niezależnie od mej woli chodzę ustawicznie podniecona. W zasadzie mam
permanentny, twardy wzwód. Mój kutas staje natychmiast, bez mojej woli, gdy
poczuje zapach lateksu, gumy czy skóry. Widok takich rzeczy seksualnych jak
uniformy, maski, „zabawki” przyrządy itp. działają na mnie natychmiast. I to nie tylko,
gdy widzę to w realu, ale też na filmach i zdjęciach w dowolnym miejscu. Nawet
widok łazienki, sedesu działa na mnie mocno. Jednak najsilniej reaguje na widok
przyrządów do lewatywy i bicia. Z lewatywą miałam i mam do czynienia od zawsze
jak pamiętam. U ciotki zaczynał się każdy dzień seriami wielkich lewatyw. Potem
lewatywy powtarzały się przez cały dzień niezależnie czy był seks czy nie. Chodząc
zawsze goła, czy to w domu, czy ogrodzie, nawet w obecności przychodzących osób
musiałam trzymać obciągnięty napletek, do czasu obrzezania. Dodatkowo musiałam
podtrzymywać kutasa i jaj rękoma oraz nieustannie masturbować kutasa.
Ustawicznie, niezależnie czy wytrysnęłam czy nie. Ponadto ciotka regularnie mnie
wołała i musiałam się masturbować stojąc przed nią w sposób, jaki kazała. To weszło
mi w nawyk i już zawsze trzymam ręką w narządach, masturbując się. Trochę to
krępujące, gdy robie to odruchowo nie tam, gdzie można. Teraz też każdy dzień u
mnie zaczyna się lewatywami, które są powtarzane regularnie. Dostaje lewatywy w
agencji i w klubie. Prócz lewatyw odbytniczych dostaje lewatywy do pęcherza i
żołądka. Jestem niezwykle pojemna lewatywy mniejsze jak siedem litrów nie robią na
mnie zbytniego wrażenia, ja potrzebuje lewatyw od 12 litrów w górę. Pojemność
worka i pęcherza przekracza 3 litry. Do żołądka wchodzi 6 litrów. Wszystkie te
miejsca można i są też pompowane powietrzem. Wtedy to naprawdę wyglądam
podniecająco i seksownie. No i chłosta. Widok pejczy, biczy, rózg, pacek i szczotek
do bicia podnoszą mego kutasa natychmiast. Moja wielka, szeroka dupa i uda są
wprost wymarzone do bicia. Co oczywiście jest skrupulatnie wykorzystywane. Nie ma
dla mnie chyba większego podniecenia i ekstatycznych orgazmów jak będąc
napompowana wodą czy powietrzem mam naprężony, wypięty zad gotowy do bicia.
Już po paru razach tryskam spermą ze sztywnego kutasa. Wytryski trwają bez
przerwy w trakcie chłosty. Moje olbrzymie jaja produkują niebywałe ilości spermy.
Aktualnie jestem już samodzielną i niezależną męską krową. Jestem bardzo
zadowolona z tego, kim jestem. Niezwykle wdzięczna jestem Ciotce za trud mego
ukształtowania. Spełniła się jej przepowiednia mówiąca o tym, że będę miała
wszystko, co zechcę i będę spokojna o swoją przyszłość. Mam to wszystko i to dużo!
Ale o tym, co i jak nie napiszę. Ponadto mam dwóch sponsorów i opiekunów.
Czasami bywam w kraju, ale mnie tu nie ciągnie. Powód? No chyba zrozumiałe.
WSTĘPNIAK:
Jako męska trans dziwka mam wiele przyjaciółek nie tylko w kraju, ale i poza, z
którymi często się spotykam nie tylko na przeżywanie rozkoszy ciała, ale i na plotki.
Często opowiadamy swoje historie. I to jest właśnie jedna z takich biografii. Dodam,
że nigdy nie piszę o kimś bez późniejszej autoryzacji tekstu i zgody osoby, o której
opowiadam. Prawie zawsze pisząc o kimś pisze w pierwszej osobie „JA”. Tak jest
łatwiej, przynajmniej dla mnie. Poniżej przeczytacie historię o mojej przyjaciółce,
którą nazywają MATYLDA. Matylda jest „męską krową” jak przystało krowie. Mieszka
prawie od zawsze za granicą, gdzie zabrała ją kobieta, którą nazywa Ciotką. Tekst
jest ostry i nie każdemu może przypaść do gustu. Ostrzegam. A oto, co mi
opowiedziała o sobie.
O MNIE:
Będzie to wspomnienie, o tym jak stałam się tym, czym jestem obecnie. Nie
doszukujcie się tutaj żadnej sensacji i niewłaściwego postępowania różnych osób,
które mnie ukształtowały i wykształciły. Szczególnie jestem wdzięczna CIOTCE za
trud mego wychowania i stworzenia mnie taką, jaką jestem. Absolutnie, uważam, że
*****, jaką mnie poprowadzono i zastosowane metody były całkowicie słuszne
aczkolwiek nie rzadko bolesne i nie przez wszystkich mogą być zrozumiałe
zrozumiałe. Pisząc to nie starałam się wcale zachować dokładnej kolejności
zdarzeń. Często wybiegam do przodu lub nagle cofam się „w tył”, o ile można cofać
się do przodu. Poczytajcie. Obecnie jestem już młodą, wyszkoloną, w pełni
ukształtowaną „Krową„ Płeć chłopco-dziewczyna. Tak mnie określają. Mój wygląd nie
pasuje do określeń takich jak „transwestyta, ssissy, femboy” a tym bardziej „Gay”.
Najbliżej mi jest do „FUTANARI”, ale lubię określenie „chłopco-dziewczyna”. Jednak,
obecnie nazwa „Męska Krowa” chyba najbardziej oddaje to, czym jestem biorąc pod
uwagę moje rozdęte ciało, wielką dupę, olbrzymie narządy o ziejących otworach. Jak
sięgnę pamięcią wstecz zawsze byłam „inna”. Posiadam wszystkie cechy obu płci i na
dodatek wyolbrzymione. Zawsze wyróżniałam się zachowaniem a już szczególnie
wyglądem i tym, co natura mi dała i ukształtowała ciało. Od początku budziłam
zainteresowanie swoim wyglądem zwłaszcza, gdy naga biegałam po plaży. Już
wtedy miałam wszystko duże, ogromne, słoniowate, jak kiedyś usłyszałam. Moje
ciało wyprzedzało mnie w stosunku do mojego wieku. Wystające, wielkie cycki, wtedy
jeszcze sztywne. Sutki, umieszczone nietypowo w górze cycków były bardzo
wypukłe, grube i długie. Dodatkowo każdy sutek posiadał otwór, który prowadził
głęboko w cycek. Spory, wypukły brzuszek, wyraźną talię, szerokie biodra, wielką,
nawet olbrzymią, wysuniętą w tył dupcie o dużych, gruszkowatych, rozwartych
pośladkach z widocznym odbytem. Odbyt przypominał ciemną długą szparę o
mięsistych brzegach. Był wypukły i ziejący. Krągłe, mocne uda szeroko rozstawione
od siebie. Uda nie schodziły się razem. Pomiędzy nimi był szeroki prześwit. Narządy
ogromne, wystające bardzo do przodu poza ciało, zwisające łono. Łono było duże,
bardzo wypukłe a narządy były umiejscowione bardzo nisko pod brzuchem, nie tak
jak powinny być w dole przy udach. Bardzo daleko oddalone od ciała w przód.
Wisiały potężne, swobodnie, prawie w połowie ud. Wyglądało to tak jakby coś od
środka wypychało je do przodu i wyrwało w dół. Worek długi i pomarszczony, nigdy
się nie kurczył i często sięgał niemal do kolan. Zawierał wielkie, ciężkie jądra. Były
one dobrze widoczne. Jedno wisiało niżej od d**giego. Długi, gruby, penis zwisał
łukiem w dół, daleko. Kończył się pokaźną, niezwykłą główką z niewiarygodnie
długim napletkiem. Skórka napletka, pomarszczona, zwisała daleko. Zawsze był w
pół wzwodzie, napęczniały, wielki. Dodatkowo jego główka była szeroka, prawie
płaska jak u koni a nie owalna czy okrągła. Była szeroka z fioletowym kołnierzem. W
środku jej był duży otwór do cewki osłonięty lekko wystającą szpiczastą skórką
identycznie jak u większości ogierów. Już wtedy można było wsadzić tam palec. Nie
ma, co się dziwić, pisałam, że byłam inna. Potem ciotka spłaszczyła ją jeszcze
bardziej. Pomiędzy szparą odbytu a workiem jaj mam, miałam bardzo wypukłą
jednowargową pochwę z stale sterczącą długą łechtaczką w kształcie sporego
kutaska. Wszystko nietypowe i niepasujące do wieku. Początkowo wzwody nie były
za częste, ale z biegiem czasu, dzięki naukom Ciotki, stały się ciągle. Narządy były
takie, że gdy wysuwałam je w tył zaciskając uda to wisiały daleko pod dupcią. Moje
uda nie schodziły się razem i miałam szeroką, niemal na dwie dłonie szparę u góry.
W czasie chodzenia i biegania moje narządy latały we wszystkie strony swobodnie
klaszcząc o uda. Te cechy były widoczne pod ubraniem i zwracały uwagę otoczenia,
co mnie początkowo krępowało okropnie. Moje ciało było miękkie, lekko pulchne,
aksamitne w dotyku. Od samego początku moje ciało nie posiadało ani jednego
włoska za wyjątkiem głowy oczywiście. Tak to wyglądało mniej więcej na początku
dopóki nie zamieszkałam z Ciotką. Obecnie moje ciało i wszystkie jego przydatki
zostały ogromnie spotęgowane do monstrualnych prawie rozmiarów w drodze
dorastania a szczególnie wskutek specjalnego seksu, jakiemu byłam poddawana
przez Ciotkę i innych. Ogromny wpływ na mój rozwój wywarła Ciotka, tak do niej
mówiłam, która mnie przyjęła do siebie i ukształtowała. Tak się wszystko potoczyło,
że to właśnie ona przejęła opiekę nade mną. Jak to się stało nie wiem. Tak po prostu
pewnego razy zamieszkałam u niej. W kraju pełnym tolerancji prawdziwej. Miałam to
szczęście, że tak wcześnie ciotka się mną zaopiekowała. Zamieszkałam w jej domu,
gdzie ma duży biznes związany z seksem. Prócz głównego domu są jeszcze dwa
mniejsze. W jednym są garaże i inne pomieszczenia. d**gi mniejszy budynek ma
mocne metalowe drzwi i małe okna zasłonięte jak w celach, z kratami. Wchodzi się
tam albo z zewnątrz po wpisaniu kodu, albo z głównego domu przez piwnice. Co tam
było dowiedziałam się jak przyszła pora. Pomalowany jest on na czerwony kolor. Od
początku budził we mnie jakiś niewytłumaczalny strach. Pobyt tam mocno odcisnął
piętno na mojej psychice. Ciotka bardzo dbała o moje wykształcenie w każdym
aspekcie. Jednak największą wagę przykładała do mojego seksualnego rozwoju i
kształtowaniu ciała. Powiedziała mi, że dzięki jej naukom będę potrafiła wykorzystać
dar, jaki dostałam od losu, i że to, co inni uważali u mnie wynaturzeniem dzięki jej
staraniom da mi niebywałe korzyści. Będę służyć wielu Panom i to sprawi, że będę
bogata NIE MUSZĄC MARTWIĆ SIĘ O JUTRO. MIAŁA CAŁKOWITĄ RACJĘ!
WSZYSTKO SIĘ OBECNIE SPEŁNIA! Od zawsze jakoś dziwnie się czułam w jej
obecności. Moja nauka zaczęła się bardzo szybko. Na wstępie zamieniła mi wszelką
bieliznę i ubrania na dziewczęce. Pierwszego dnia rano obudziła mnie wcześnie.
Przerażona, pierwszy raz zobaczyłam ją na golasa. Ogromne cycki i dupa czyniły z
niej seksowną postać. Jej ciało nie miało ani jednego włoska. Z wielkiej, rozwartej
dupy zwisała jej luźno ciemna, żylasta kiszka. Była też całkiem łysa i bez brwi oraz
rzęs. Jak trzeba to nosiła peruki i malowała brwi. Twarz bez makijażu wyglądała jak
maska lalki. Miała olbrzymiego, żylastego kutasa z ogromnym bordowym,
szpiczastym łbem. Grube fioletowe żyły oplatające jej kutasa czyniły go
przerażającym. Jaja jak kule bilardowe wisiały w długim worku. Była dużą, wysoką,
zgrabną, bardzo seksowną i wymagającą, ale sprawiedliwą pewnego rodzaju
kobietą. Zaprowadziła mnie nagą i płaczącą do pomieszczenia pełnego strasznych
przyrządów, gdzie dostałam pierwsze w życiu lewatywy. Pamiętam jak krzyczałam
leżąc skrępowana gumowymi pasami na stole. Patrzyłam na swój potworny bolący
brzuch i czułam rurę w dupce. Lewatywy były ogromne i było ich wiele i przez wiele
godzin. Na koniec stałam z wydętym brzuchem a Ciotka mówiła mi, co mi wolno a
czego nie wolno robić. Przede wszystkim zakazała mi bezwzględnie opowiadać
cokolwiek i komukolwiek, co będzie mi tu w domu robić. Wyjąc obiecałam i
przyrzekałam posłuszeństwo we wszystkim. No i starałam się bardzo, ale zawsze
coś było nie tak. Zakazała mi też myśleć o sobie, jako chłopcu. Powiedziała, że
jestem dziewczynką, taką specjalną z kutaskiem. Wtedy to usłyszałam słowo
futanari, chłopco-dziewczyna i krowa. Całymi dniami musiałam głośno w kółko
powtarzać, nie wiedząc, co to i po co.: „Jestem męską dziewczynką z wielką dupą do
ruchania. Będę krową. Po to mam wielką dupę by inni ją ruchali a wielkie usta do
obciągania kutasów” Nie wiedziałam wtedy, co to znaczy dokładnie, ale powtarzałam
to w kółko godzinami. Nie znosiła sprzeciwu. Szybko podporządkowała mnie sobie
fizycznie i psychicznie, najczęściej stosując bolesne metody. Na koniec założyła mi
na szyję szeroką, metalową obrożę zamknięta na kłódkę a na nadgarstki i kostki nóg
też metalowe opaski zamykane na kłódki. Wszystko wyposażone w liczne kółka. Od
tego momentu nosiłam je przez lata przebywania u ciotki. Zdejmowane były w
naprawdę wyjątkowych sytuacjach. W domu ciotki i w ogrodzie obowiązywało mnie
też chodzenie na golasa. Ciotka też chodziła naga lub w kusym szlafroczku, ale ja
tylko goła. Do przypominania mi tego pomocne były pewne przyrządy. Zwłaszcza
jeden stojący w pokoju. Przypominał mi o posłuszeństwie i uległości. Była to
metalowa konstrukcja wyposażona w pasy i uchwyty. Przerażona, krzycząc
stawałam przy niej i musiałam mocno się przełożyć naciągając uda i wypiętą dupę.
Głowa i ramiona daleko w dole. Ciało było mocowane pasami i naciągane
dodatkowo. Obok na wieszaku wisiały przyrządy do bicia. Dostawałam okrutna
chłostę w dupę i uda. Darłam się i przepraszałam. Często moje jaja były wyciągane w
tył, naprężane i mocowane. Potem biła mnie w takie jaja. Okrutnie. Ale to nie
wszystko. Bardzo się jej bałam, kochałam i robiłam wszystko, co kazała, ale ona
często bywała niezadowolona do końca. Jej kary były straszne i bolesne. Wymagała
absolutnego podporządkowania. Nauczyła mnie uległości. Poprzez dozowanie bólu i
przyjemności szybko wyrobiła u mnie odruch, że bez bólu nie osiągam obecnie
przyjemności i orgazmów. Polubiłam ból znajdując w nim spełnienie stając się
masochistką. Od początku, jak zamieszkałam z Ciocią kazała mi chodzić na golaska
w domu i latem na podwórku. Dodatkowo musiałam zawsze jedną ręką trzymać stale
narządy. Jeśli byłam w majteczkach to musiałam wsadzać tam rękę. Musiałam być
stale gotowa na spełnianie każdej zachcianki seksualnej ciotki. Moja dupa, na
początku a reszta otworów stopniowo musiał być gotowa do ruchania. Ciotka miała
wielkie potrzeby seksualne od zwykłych po sadystyczne. Jak tylko ciotka była w
domu moja dupa była, co chwila ruchana. Ruchała mnie w każdym miejscu, gdzie
była. Po wyruchaniu i wypełnieniu mojej dupy spermą sikała w nią. Nigdy lub bardzo
rzadko chodziła sikać do pokoju zabiegowego. Musiałam przyjść pochylić się
wypinając dupę, trzymać półdupki szeroko rozwarte a ona wsadzał mi w nią kutasa
swojego i sikała. Nie wolno mi było wypróżniać jej sików. Gdy było dużo i przy sikaniu
wypływało bokami wtedy pozwalała mi iść do ogrodu latem i dwa razy wytrysnąć z
dupy. Ale tylko dwa razy! Miałam swój pokój, ale bardzo rzadko w nim spałam. W
zasadzie stale spałam z ciotką w jej łóżku. Przed spaniem, wrzeszcząc, skrępowana
zawsze przechodziłam obowiązkowe lewatywy. Potem w łóżku robiła ze mną seks.
Najpierw całowała mnie wszędzie masując moje cycki, wsadzając w sutki palce, i jaja
oraz masturbując. Jeszcze wtedy nie tryskałam. Potem dawała mi suty do ssania
oraz uczyła obciągania jej kutasa. Dławiąc się i śliniąc starałam się jak najlepiej. Na
koniec musiałam wylizać jej krocze i odbyt językiem. Wodziła po moim ciele i twarzy
swoim sztywnym kutasem i jajami. Następnie kładłam się na boku z wypięta dupcią
w stronę ciotki a ona przykładała do mojej szparki w dupci swojego twardego kutasa i
pchała powoli mocno. Wtedy byłam dziewicza, więc jej ogromny, sztywny kutas nie
wchodził łatwo. Bolało okropnie. Kwiczałam cienko i parłam jak przy robieniu kupy.
Kutas wchodził powoli, stopniowo coraz głębiej. Gdy wszedł byłam cała mokra od
potu i już nie wyłam. Czułam jak moja ********** dupcia wypełnia się boleśnie.
Potem to samo robiła z moją cipką. Ciotka poruszała kutasem, wydawała dziwne
dźwięki i sapania. Po tryśnięciu wyjmowała go i tak spałam z zaklejonymi udami i
dupcią. Często w nocy budził mnie ból szparki odbytu lub cipki, gdy ciotka ponownie
wpychała tam kutasa i ruchała. Bardzo intensywnie zajęła się moim ciałem.
Szczególna uwagę przykładała do rozwoju mojego odbytu. Młoda dupcia szybko się
rozeszła i przyjmowała duże rozmiary, jako tako. Najgorzej było, gdy przyszła kolej
na wejście do kiszeczki. Odruchowo nie dawałam sobie włożyć, więc byłam
związywana. Trwało to chyba ze dwa tygodnie nim kutas ciotki wszedł głęboko, na
całą długość, w kiszki moje. Teraz już zawsze rano i wieczorem ciotka wchodziła w
moje kiszki po kilka razy aż stałam się luźna. Pewnego dnia założyła mi obroże na
szyję i już od tamtej chwili zawsze ją nosiłam. Kazała mi stanąć na czworaka i
trzymając za łańcuch od obroży zaprowadziła mnie piwnicą do tego domku obok. Jak
zobaczyłam, co tam było to wyjąc i skomląc pełzać zaczęłam w kółko jak oszalała.
Ona się śmiała. Wielka sala pełna strasznych rzeczy. Wszystkie pomieszczenia
ponure i straszne. Gołe ceglane ściany i beton na podłodze. Wszystkie przyrządy,
stoły, fotele nosiły wyraźne ślady częstego używania. Na betonie podłogi jakieś
ciemne plamy. No i ten pomieszany zapach spermy, sików, kału i innych wydalin,
którego nie mogły zamaskować żadne środki. W piwnicy zobaczyłam kilka małych
ciasnych pomieszczeń zamykanych kratami. Wisiały tam łańcuchy wmurowane w
ścianę. Jakieś ciemne ślady i plamy. Było tam też jedno większe pomieszczenie z
dwoma ceratowymi leżankami wyposażonymi w pasy. Bardzo szybko dowiedziałam
się, co to za wielka sala i poco te małe zakratowane wnęki i pokój z leżankami.
Spędzałam tam wiele godzin wyjąc i drgając spazmatycznie, wygięta z niesamowicie
nadętym ciałem, potwornie napompowanym brzuchem, pęcherzem, workiem czy
żołądkiem. Wisiałam za kratami, przypięta na łańcuchach w przerwie zabiegów lub
przed albo leżałam w gorsecie zapinanym na plecach i długimi rękawami
zawiązywanymi z tyłu na leżance mając okropnie wyprężony, wydęty brzuch pełen
lewatywy lub powietrza z ogromnym balonem worka z jajami wypełnionego cieczą
leżącego między szeroko rozwartymi udami. W tej Sali zabiegowej spędzałam wiele
godzin, na początku prawie codziennie poddawana niezwykle perwersyjnym
zabiegom a właściwie torturom seksualnym. Zabiegi powodowały nie tylko okropne
męki, ale i nienaturalny rozrost mojego ciała i narządów oraz otwarcie otworów.
Ciotka pompowała moje kiszki do niebywałych rozmiarów brzucha lewatywami i
powietrzem. Pompowała też macicę, którą miałam w pizdzie. Rozciągała ją do
niebywałych rozmiarów a ja wyłam. Miałam zabiegi na ptaszka, który szybko
zamieniał się w potwornego kutasa z rozciągnięta cewką. Napompowane cyce
sterczały jak balony. Wielkie suty ziały otworami prowadzącymi głąb cycków. Worek
był rozciągany coraz większymi wlewami zwisał ciężko z fotela lub stołu. Tak samo
cipka, jeszcze nieobrzezana, torturowana zamieniała się w ziejącą dziurę o wielkich
wiszących wargach. Bardzo podobała się jej moja długa łechtaczka w kształcie
sporego kutaska. Torturowała ją z radością patrząc jak ja wykręcam ciało kwicząc.
Kiszka odbytu coraz bardziej wypadła na wierzch. Wskutek okropnego parcia w
czasie wyciągania i tortur stała się prawie fioletowa pokrywając się grubymi żyła. Co
jakiś czas była przerwa i Ciotka prowadziła mnie do pokoju z leżankami, gdzie
miałam zakładany kaftan i byłam krępowana pasami. Jeśli moje cyce i narządy oraz
brzuch sterczały sztywno to zakładany był specjalny kaftan z otworami. Gdy nie było
zabiegów danego dnia to nosiłam na kutasie, jajach, w cyckach i w odbycie
przyrządy, które stale wyciągały mi te części ciała. Ciotka nie zapomniała też o
głębokim gardle. Ćwiczyłam na lateksowych kutasach przymocowanych do ściany
oraz Ciotka wpychała mi głęboko w gardło grube i długie lateksowe kutasy. Moje
gardło a zwłaszcza szyja widocznie pogrubiała. Pewnie skutkiem zbiegów i ruchania
dupy coraz większymi kutasami rozrosła się ona ogromnie i rozeszła na boki.
Olbrzymie pośladki były szeroko i stale rozwarte a z dupska wisieć zaczynała coraz
dalej ciemna, żylasta kiszka. Zmieniałam się szybko, bardzo szybko. Takie rzeczy jak
potężne lewatywy, pompowanie kiszek powietrzem, wlewy do worka i pęcherza były
codziennością. Dodatkowo robiła mi duże wlewy w cycki wstrzykując płyn. Cyce
stawały się na kilka dni potężne i sztywne niesamowicie. Płyn z worka wchłaniał się
przez kilka dni. Przez te dni ciężki i długi wór dyndał się w okolicy kolan i stopniowo
niżej zmuszając mnie do chodzenia okrakiem. Gdy miałam tortury codzienne to płyn
w worku był uzupełniany, więc wór wisiał stale. Zawsze miałam olbrzymi, nadęty
brzuch codziennymi lewatywami i ciężki balon między udami. Kutas został mocno
obrzezany i wielki łeb, nabrzmiały, twardy, ział czerwona dziurą rozepchanej cewki
stale kapiącej, sterczał widoczny. Jak wszystko tak i on pogrubiał i wydłużył się
pokrywając żyłami. Otwory zaczynały ziać i kapać śluzem, mlekiem lub sikami.
Ciotka była zadowolona z efektów. Powiedziała, że zrobi ze mnie ekstra „Męską
Krowę”. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, co to oznacza. Po półrocznym pobycie u
Ciotki moje ciało zmieniło się ogromnie. Od urodzenia miałam wszystko
nienaturalnie duże, ale to, co mi robiła przyczyniało się do gwałtownego rozrostu
mego ciała i narządów. W pierwszym okresie pobytu spędzałam dużo czasu w sali
tortur BDSM-SM poddawana sadystycznym praktykom. A jak były wolne dni od nauki
czy weekendy, gdy byłyśmy same w domu to byłam poddawana zabiegom w Sali
całymi dniami. W przerwach między zabiegami wisiałam, z brzuszyskiem
napompowanym ogromną lewatywą i worem wypełnionym płynem, na łańcuchu we
wnęce za kratami lub leżałam wyjąc skrępowana pasami i kaftanem na leżance. W
mojej sypialni prócz metalowego przyrządu do bicia stała maszyna. Wyglądała jak
wielka dojarka. Obok fotel z dziurą w siedzeniu. Codziennie byłam sadzana na ten
fotel. Uda rozszerzone maksymalnie. Pośladki dupy w otworze dodatkowo
rozciągnięte. Na cycach i sutach, kutasku i worku miałam zakładane wielkie,
plastykowe cylindry. Podłużny cylinder ze sterczącym ze środka grubym kutasem był
zakładany na kiszkę odbytu i podobne dwa na cycki i suty. Maszyna wyciągała
rytmicznie powietrze z cylindrów zasysając do środka narządy. Wszystko
podskakiwało jak przy dojeniu. Stopniowo moje cyce, suty, kutas i worek wypełniały
cylindry. Robiły się ciemne, żylaste. Cylinder odbytniczy miał chyba koło metra
długości. Po kilku godzinach wszystkie narządy wypełniły cylindry, ale kiszka odbytu
jeszcze miała miejsce. Ciotka krzycząc na mnie zmuszała mnie do okropnego parcia.
Powoli kiszka odbytu wychodziła, krwista z fioletowymi żyłami. Już dawno mój odbyt
nie trzymał się w środku. Od tych zabiegów miałam ciemne narządy otoczone stale
brunatnymi kołami. Stały ślad po cylindrach. W ten sposób moje ciało zmieniało się
nienaturalnie. Stałam się młodym chłopco-dziewczynką o wielkich gruszkowanych
cyckach z potężnymi, dziurawymi sutami do ruchania. Owalny wypukły brzuch,
przeważnie napełniony lewatywami lub powietrzem sterczał seksownie. Coraz
większe i większe narządy wisiały wysunięte daleko w przód zwisając w dół. Długi
worek zwisał prawie przy kolanach ukazując coraz potężniejsze jaja. Kutas żylasty,
gruby, obrzmiały i długi jak dyszel z olbrzymim coraz bardziej płaskim łbem zwisał
wielkim łukiem coraz bliżej kolan. Jego trzon był tak gruby, że nie byłam w stanie
objąć do swoją małą dłonią. Łeb szybko zmieniał kształt z owalnego stawał się coraz
bardziej, płaski i szeroki jak łeb kutasa końskiego. W tym szeroki wywiniętym
kapeluszu pojawiła się wielka pozioma szpara, ciągle kapiąca i ziejąca. Wejście do
cewki. Biodra miałam już szerokie a dupę bardzo dużą o rozwartych pośladkach.
Odbyt, mięsisty, pożyłkowany i fioletowo czerwony wystawał sztywno na zewnątrz.
Ciotka mówiła, że jestem bardzo seksowna. To były efekty jej działania w krótkim
czasie. Codziennie byłam skręcana metalowymi gorsetami. To spowodowało
deformacje sylwetki. Moje żebra się podniosły w górę wypychając cyce. Brzuch
wysunął się mocno do przodu a w pasie zrobiłam się wyraźnie cienka, patrząc z tyłu.
Przez to dostałam szerokich bioder i wygiętej w tył dupy, co z szerokim rozstawem
mocnych ud tworzyło seksowny wygląd. Tak wyglądałam w pierwszym okresie
pobytu u ciotki. Końcowe zmiany stały się o wiele seksowniejsze. Ale o tym napisze
dalej. Dla jasności muszę dodać, że moja Ciotka była okrutną sadystką lubiąca
sprawiać ból. Jak wspomniałam miała kilka sklepów bogato wyposażonych w
wszelaki sprzęt do seksu. W jej domu było pełno wymyślnego sprzętu od zwykłego
po bardzo perwersyjnego do codziennego użytku. Dom był piętrowy. Na dole był
salon i inne pomieszczenia przeznaczone do przyjmowania zwykłych gości. Na
piętrze była część seksualna. Dwa pokoje pełne sprzętu do seksu. Pokój do lewatyw
i pompowania kiszek, gdzie w ciągu dnia wielokrotnie ciotka rozdymała mój brzuch
lewatywami płynowymi i powietrznymi doprowadzając moje ciało do niebywałych
rozmiarów. Był tam mój pokój i pokój ciotki. W jednym pokoju były przymocowane do
ściany kutasy lateksowe oraz metalowe sztyfty. Wszystkie różnej grubości i długości.
Codziennie z baloniastym brzuchem po lewatywie, zatkanym odbytem i ogromnym,
ciężko zwisającym worem jaj, z ramionami skrępowanymi w tyle i wyprężonymi
cycami, jęcząca i wyjąca byłam prowadzona przez ciotkę do tego pokoju. Najpierw
klęcząc uczyłam się obciągać kutasy. Ciotka trzymając mnie za głowę i krzycząc na
mnie pouczała i pchała nabijając mnie głęboko na sztucznego kutasa dopóki nie
oparłam się nosem o ścianę. Moja szyja rozdymała się bardzo im grubszy był kutas.
Gdy doszłam do najgrubszego wtedy biciem zmuszała mnie do wstania i ustawienia
się przed pierwszym sterczącym sztyftem w ścianie. Półprzytomna musiałam ruchać
swoją cewkę tym sztyftem. Bardzo bolało, bo sztyfty były grube, długi i pokręcone.
Moja dupa latała w tył i na przód a napompowany wór jaj walił klaszcząc w ścianę.
Tak ćwiczyłam gardło i cewkę. Potem nabijałam się kiszką odbytu na ogromne
kutasy i korki i to samo czekało moją biedną cipkę. Podobnie klęcząc rozpychałam
kanały w sutkach nabijając sutki na coraz grubsze sztyfty sterczące ze ściany. I tak
codziennie. Bałam się okropnie ciotki. To tylko kilka ćwiczeń, były i inne. Wreszcie
mój dziewiczy odbyt powoli się rozciągnął na tyle, że mogła wsadzić tam swego
olbrzymiego kutasa wtedy codziennie byłam używana. Rano po lewatywach
naciągała mnie na ramie do bicia i bardzo chłostała moją rozwartą dupę i często
wyciągnięte jaja w tył. Gdy cała byłam w pręgach wtedy ona była podniecona i
wchodziła w moją dupę kutasem. Wyłam okropnie. Gdy moje cyce i narządy były już
na tyle wielkie i zdeformowane, że dotykały podłogi jak stałam na czworaka to w
moim pokoju pojawił się nowy przyrząd. Podobna regulowana rama do naciągania
dupy, ale dodatkowo miała otwory na mocowanie cycków. Po wsadzeniu cycków w
otwory i zaciśnięciu ich, wyprężały się mocno. Biła mnie w takie cyce i suty okrutnie.
Po wychłostaniu ruchała mnie w sutki lateksowymi kutasami lub wsadzała tam
głęboko duże wibratory. Musiałam też mocno przeć na odbyt, który szybko wypadał
z dupy. Wisiała długa kiszka czerwona z mięsistym fioletowym brzegiem. Wtedy
byłam ruchana w taki odbyt. Ruchała mnie też w pizdę oraz wsadzała głęboko aż po
ramię rękę w dupę. Dostawałam szału będąc ruchana w dupę mając wibratory
głęboko w cyckach. Wszystkie moje otwory bardzo szybko zostały rozepchane i
przystosowane do ruchania męskimi kutasami. Ciotka dbała też o moje zdrowie i
naukę. Woziła mnie do prywatnej szkoły i raz w miesiącu na kontrolne badanie a raz
na kwartał na kompleksowe badanie do znajomego lekarza. Badanie były bardzo
nieprzyjemne. Po badaniu zapłakana siedziałam w poczekalni a ciotka rozmawiała z
doktorem. Codziennie dostawałam jakieś pigułki a raz na tydzień robiła mi zastrzyki
w jajka, kutasa, w cyce przez suty oraz w odbyt. Być może te zastrzyki wspomagały
zabiegi-tortury i rozwój słoniowatości narządów. Bo jak się dowiedziałam od ciotki
urodziłam się ze słoniowatością, dlatego mam wszytko ogromne. Dostawałam te
zastrzyki jak tylko pojawiły się pierwsze wytryski. Moje coraz większe jaja zaczęły
produkować niebywałe ilości spermy. Byłam ustawicznie podniecona. Doprowadziła
do tego, że mój ptaszek prawie nigdy nie opadał. Pewnego dnia wygoliła mnie na
łyso, usunęła brwi i rzęsy. Resztę ciała jak pisałam miałam od urodzenia totalnie bez
włoska. Stałam się lalką. Jak wspomniałam moja ciotka była sadystką. Osiągała
podniecenie tylko, gdy ja się prężyłam i wyłam. W Sali „Krwawego Domku” tak
nazwałam ten mały czerwony domek, gdzie przechodziłam męki, ciotka poddawała
mnie wymyślnym torturom. Jedną z nich było podwieszanie mnie i torturowanie w
takiej pozycji. Umiała to robić. Wisiałam nie tylko za ręce, stopy w różnych pozycjach,
ale i za kciuki rąk, duże palce stóp, za suty, cyce, za łeb kutasa, worek a także za
kiszkę odbytu. Miałam wrażenie, że narządy a zwłaszcza kiszka zostanie wyrwana.
Zawieszała mnie dupą do góry podczepiając kiszkę odbytu do grubej sprężyny i
wprawiała w ruch góra-dół! Po kilkugodzinnym wiszeniu mój odbyt wychodził ma
wielką długość. Coś musiał się poluzować w dupie czy naderwać, bo już nigdy kiszka
odbytu nie cofała się całkowicie. Po seksie nierzadko wisiała mi z dupy, jako długi,
kilkudziesięciocentymetrowy flak. Ponadto z biegiem czasu straciłam całkiem rów w
dupie. Wszystko było równe z pośladkami! Cofa się ciut, ale wisi czerwono sinawy
flak. I tak mam do dziś. Wystarczy, abym kaszlnęła lub kichnęła mocno a z dupy
wyskakuje długa, czerwona rura. No, ale dosyć szczegółów. Jak wspomniałam,
ciotka dbała o wszechstronny mój rozwój. W pokoju miałam wiele zabawek.
Wszystkie z lateksu i dotyczące seksu. W domu wisiały zdjęcia pokazujące chłopców
w różnych pozach i sytuacjach. Powoli te zdjęcia były zastępowane moimi własnymi.
Na dobranoc i nie tylko musiałam oglądać filmy pokazujące wrzeszczących chłopców
poddawanych seksowi. Mieli malutkie kutaski jajeczka, ale ogromne dziury w pupach.
Byli i tacy jak ja z cyckami i kutaskami lub normalni. Stopniowo pokazywane mi
zdjęcia i filmy zaczynały przedstawiać coraz to ostrzejsze sceny seksu
sadystycznego. W końcu pojawiły się sceny z chłopco-dziewczynami i pełnymi
chłopcami o niebywale rozdętych ciałach mających wielkie wiszące brzuchy, na
których leżały długie baloniaste wory cycków o dziwacznych kształtach zakończone
grubymi, długimi sutami. Wielkie, szerokie wystające dupy, stale rozwarte,
pokazywały mięsiste fioletowe dziury odbytów sterczących lub wiszących luźno.
Mocne, krągłe uda. Jedni mieli potężne kutasy sterczące lub wiszące za kolana inni
nie mieli wcale kutasów tylko czerwone dziury w tych miejscach. W długich za kolana
worach widoczne były potwornie olbrzymie kule jaj. Ich cała nie były tłuste czy
zapasione, ale tylko uformowane do pewnego celu, jakim byli przeznaczeni. Byli oni
poddawani bardzo perwersyjnemu wyuzdanemu seksowi na różne sposoby. Ich
wielkie brzuchy, nadmuchane powietrzem czy lewatywami, cyce, narządy latały i
wibrowały konwulsyjnie w trakcie perwersji. Chlapali spermą, mlekiem, sikami czy
kałem. Wydawali niesamowite dźwięki. Klęcząc na czworakach byli poddawani
seksowi odbytniczemu ich brzuchy, cyce, jaja i kutasy leżały na podłodze lub na
blatach stołów. Olbrzymie rozwarte, wypięte dupy ukazywały odbyty w różnym
kolorze, wielkości i otwarcia. Dalej wisiały potężne jaja i kutasy, jak były. Te zdjęcia i
filmy na początku mnie przerażały. Płacząc musiałam na nie patrzeć. Bałam się
zapytać, co to za filmy i czemu muszę patrzeć. Szybko te filmy wyparły inne, które
musiałam obowiązkowo oglądać. Również zdjęcia w domu zostały zastąpione
młodymi wydętymi brzuchami, olbrzymimi, ziejącymi dupami, worami cycków i
monstrualnymi nie rzadko kutasami. Stale oglądane zdjęcia, filmy o tej tematyce
spowodowały, że zaczynałam ciągle o tym myśleć i czułam coraz większe
podniecenie. W czasie oglądania zdjęć i filmów ciotka bacznie mnie obserwowała
sprawdzając naprężenie mojego kutaska a potem szybkość wzwodów. Doszło do
tego, że jeszcze przed rozpoczęciem oglądania mój kutasek sterczał sztywno. To
bardzo ciotkę cieszyło. Później już w czasie rozmów na ten temat mój kutas sterczał
sztywno. Pewnego razu, po wieczornym seksie, leżąc z ciotką w łóżku, spytała czy
podobają mi się takie chłopco-dziewczynki. Powiedziała, zgodnie z prawdą, że tak.
Podniecało mnie to bardzo. Ciotka wyjaśniła, że są to osoby przystosowane do
specjalnego seksu, dlatego tak wyglądają. Wtedy wyjaśniła mi, że są to tzw. „Męskie
krowy”. Powiedziała, że „Męskie Krowy” muszą mieć trzy wymiona , dwa górne z
grubymi sutami to jest cyce i jedno dolne wymię z osobnym sutem to jest wór i kutasa
oraz co najmniej jedną pizdę odbyt, który nazywała pizdo-odbytem lub pochwoodbytem
a najlepiej jak jest jeszcze d**ga pizda pośrodku jak u mnie. Ja mam
wszystko, co trzeba i jakie trzeba, więc nie widzi ona powodu abym nie została
Męską Krową. Mówiła, że najlepsze są krowy ze słoniowatością oraz nie muskularne.
Takie, co to mają wąskie ramiona i nie są za otyłe, ale i nie chude. Za otyłe i chude
słabo płacą usłyszałam. Dodała, że zrobi ze mnie taką właśnie „Męską Krowę”, bo
mam wszystko, co potrzeba nie za wysoka, nie za chuda, nie otyła, wąskie ramiona i
olbrzymia słoniowatość, dlatego się mną zainteresowała. Na pytanie, czy pragnę
tego odpowiedziałam, że TAK. Do dzisiaj zapamiętałam dwa z pokazywanych filmów,
które podniecały mnie najbardziej. Wtedy nawet sobie nie zdawałam sprawy, że ja
sam znajdę się w takiej sytuacji. Pokazywane filmy nie były w żaden sposób
reżyserowane. Były robione w czasie realnych zajęć seksualnych. Na jednym widać
było od tyłu trzy olbrzymie, dupy na wielkich rozkraczonych udach. Stojące na
czworakach obok siebie. Potężne wory dolnych wymion z ciężkimi jajami dyndały się
łagodnie i daleko w dole. Zostały podwiązane i wyciągnięte w tył. Pomiędzy
rozkraczonymi monstrualnymi udami wisiały potężne, obrzezane kutasy z fioletowymi
łbami. Grube granatowe, nabrzmiałe żyły oplatały te kutasy. Kutasy wisiały luźno. W
rozwartych dupach widoczne były wywalone, żylaste, czarne odbyty, wielkie i
identyczne jak u krowy. W każdy sterczało coś czarnego, do którego przymocowane
były grube rury. Na tych dupach i udach widać było bordowe i sine ślady
przygotowania do seksu, w postaci licznych pręg. Olbrzymie wymiona wisiały w dole.
Wymiona też nosiły sine i bordowe pręgi z chłosty przygotowawczej. Na każdy
założony była plastykowy cylinder z rurą do stojącego zbiornika. Pod każdym
wiszącym kutasem stał duży zbiornik. Trzy męskie krowy czekały. Przyszły dwie
wielkie kobiety w czarnych lateksach. Jedna trzymając w ręku elektryczną laskę,
paralizator stanęła naprzeciw wyciągniętych jaj. d**ga podeszła do pierwszej krowy i
obiema dłońmi w gumowych rękawicach zaczęła smarować czymś wiszącego
kutasa. Kutas szybko napęczniał a krowa zaczęła okropnie buczeć i jęczeć. Gdy
skończyła z kutasem trzeciej krowy męskiej wszystkie wyły rycząc, kwiczały dygocąc
dupami i udami. Coś zasyczało i rura w dupie pierwszej krowy ożyła. Krowi brzuch
gwałtownie pęczniał i kurczył się rytmicznie. Wtedy ta z laską poraziła jaja pierwszej
męskiej krowy. Dupa i uda zesztywniały gwałtownie i rozległ się wrzask okropny.
Kutas zaczął pompować spermę bardzo silnym, szerokim strumieniem. Ta w
rękawicach mocno go masturbowała obiema rękoma ruchami dojenia. Męska krowa
wyjąc i drgając tryskała spermą do zbiornika. Gdy wytryski słabły lub były za rzadkie
wtedy następowało porażenie jaj krowy i wytryski zwiększyły się. Jednocześnie
krowie wymiona tryskały mlekiem do cylindrów i mleko wypełniało zbiorniki.
Pojedyncze dojenie krowy trwało długo. Gdy krowa mimo stałych uderzeń prądu w
jaja już tylko wyła a z kutasa wydobywał się urywany strumyk spermy to obie dojarki
przechodziły do następnej męskiej krowy. I wszystko powtarzało się jak poprzednio.
Męskie krowy wyły drgając potężnymi dupami i udami. Odbyty pracowały a kutasy
podskakiwały dojone. Górne wymiona i brzuchy latały w różne strony. Cudowny,
podniecający seks. Na filmie było też widać trzy inne krowy przygotowywane do
dojenia. Stały naciągnięte w różnych pozycjach. Dwie kobiece postacie w lateksach
przygotowywały je. Jedna była chłostana po ogromnej dupie i kolumnowych udach.
Brutalnie. Każdy raz pozostawiał sino czerwoną pręgę. Inna miała chłostane
wymiona dwa górne i to dolne. Przed zaprowadzeniem na dojenie każda krowa miała
miażdżone jaja na specjalnym stoliku oraz sprawdzane dupy przez wkładanie rąk w
gumowych rękawicach w pochwo-odbyty. Najpierw po jednej a następnie dwie na
raz aż po ramiona. Jak pamiętam film nosił tytuł „Poranny Udój Męskiej Krowy” Inny
film pod tytułem „Defloracja męskich dziewic”, pokazywał ponurą piwnicę z
narzędziami i meblami do seksu sado. Na środku dobrze oświetlony mocny stół z
wycięciami i pasami. Dwie straszne postaci w lateksach prowadziły, chłostając,
zapierającego się i wrzeszczącego, lekko pulchnego, młodzieńca. Cała jego
stercząca, śliczna dupa i uda pokrywały ciemne pręgi. Nie był męską krową. Siłą,
zapierającego się położyły na stół, gdzie został rozciągnięty i zamocowany tak, że
jego dupa była rozwarta i sterczała nad wycięciem stołu napięta. Różowy, dziewiczy,
podniecający odbycik był cudownie wystawiony. Białe ciało, malutkie jak na jego
wiek, sztywne narządy, kutasek i kuleczki jajeczek bardzo były podniecające.
Unieruchomiony, krzyczał, prosił, błagał. Na daremnie. Następnie jedna z kobiet
przyprowadziła męską krowę. Ciągnęła ją za łańcuch zamocowany za metalowe koło
w nosie. Co chwila raziła ją laską elektryczną. Jak byka. Krowa miała sztywno
postawione olbrzymie wymiona z niesamowicie wielkimi dójkami. W każdej dójce
było metalowe koło. Wielki, luźny brzuch zwisał jej w dół, kołysząc się. Monstrualnie
wielki, obrzezany i długi kutas o olbrzymiej głowie sterczał sztywno. Pokryty węzłami
fioletowych żył. Krowa szła szeroko stawiając nogi. Między udami potężny wór
dolnego wymienia wiszący daleko za kolana, dyndał się ciężko. Niesamowite jaja
były dobrze widoczne. Od razu było widać, że w tych jajach są ogromne ilości
spermy-mleka. Szła bucząc głucho i boleśnie wprawiając w ruch całe ciało i narządy.
Z wiszącego, czarnego, odbytu sterczał jakiś czarny korek czy przyrząd. Krowę
podprowadzono do stołu od strony dupy nieszczęśnika. Po wyciągnięciu i
zamocowaniu jaj krowy z tyłu unieruchomiono ją pasami. Każde jajo przebite zostało
grubą igłą. Do igieł podłączono czarne przewody a czerwone zostały podłączone do
podniecających, malutkich, sztywnych narządów krzyczącego przeraźliwie chłopaka.
Na koniec wyregulowano stół tak, że odbyt leżącego na stole był na wysokości łba
kutasa krowy. W różowy odbyt wstrzyknięta została wielka porcja czerwonej galarety.
Po chwili chłopak zaczął wydawać z siebie okropne wrzaski wydymając różowiutką
dziurkę. Kutas krowy został posmarowany podobną galaretą a do wnętrza wciśnięto
gęsty zielony płyn. Krowa zaczęła krzyczeć boleśnie. Do przyrządu w jej odbycie
przykręcona została gruba rura. Dwie postacie w czarnych lateksach zaczęły
powolutku napychać różowy odbyt chłopaka na olbrzymi łeb kutasa krowy. Biedak
drgał, wył, szarpał i piszczał. Dziewicza dziurka bardzo powoli nachodziła. To musiał
boleć go nieziemsko cudownie. Trwało to długo zanim łeb krowiego kutasa wszedł w
dupę chłopaka. Ten wył nieustannie. Krowa biczowana sadystycznie po jajach, dupie
i udach, rażona prądem ******** została do powolnego ruchania biedaka. Powoli
wsadzała i wycofywała kutasa z małej dupy. Coraz głębiej i głębiej. To było cudowne
jak on przeżywał ruchanie. Pokazano zbliżenia twarzy chłopca. Szeroko rozwarte
usta, wyraz bólu i cierpienia, wytrzeszczone oczy. Cała twarz czerwona z wysiłku.
Usta spazmatycznie zaciskane i otwierane wyrzucały z siebie krzyk rozkoszy i
cierpienia. Toczył gęsta ślinę. Bardzo mnie ten widok podniecał, co nie uszło uwadze
ciotki. Krowę chłostano nieustannie mocno rażąc ją i chłopca prądem. Krowa
ruchała coraz mocniej. Kutas zagłębiał się w białe, seksowne ciało leżące na stole.
Biedak strasznie wył, gdy krowa wpychała mu pierwszy raz kutasa w kiszki. Skóra na
jego brzuchu unosiła się mocno pokazując gdzie jest łeb krowiego kutasa. W końcu
bekająca powietrzem i wyjąca krowa zaczęła się prężyć i tryskać. Wyrzucała
ogromne ilości spermy w brzuch chłopca. Robiła mu lewatywę z mleka-spermy.
Napompowała go do niebywałych rozmiarów tyle miała spermy. Na koniec wysikała
się w niego. Gdy skończyła biedak miał niesamowicie wydęty brzuch. Wyciągnięto
kutasa krowy i odprowadzono ją. Białe rozdęte, podniecające ciało z malutkimi
narządami leżało piszcząc rozwarte. Już nie było dziewiczej, różowej dziurki a tylko
ciemny, fioletowy otwór o mięsistych brzegach pełen żył. Po defloracji. Zakorkowano
go szybko i zaniesiono, gdzieś. Po chwili znowu zaciągnięto krzyczącego i
wierzgającego młodzieńca na stół i nowa dupa była widoczna z różowym odbycikiem,
czekając na deflorację. Nowa krowa była mocowana na stanowisku i po chwili
chłopak wył mając naciągany odbycik na monstrualnego kutasa. Bardzo to mi się
podobało i podniecało mnie. Nigdy nie widziałam filmów i zdjęć z dziewczynami. To
było dla mnie zabronione. Miałam wiele lalek lateksowych, które można było
ustawiać i wyginać w dowolnych pozycjach. Wszystkie, prócz jednej były chłopcami o
wielkich kutaskach. Jedna lalka wyglądała dokładnie jak ja. Ciotka uczyła mnie na
tych lakach pozycji, jakie będę musiała przyjmować w trakcie seksu. Ustawiała mnie,
lalkę, z wypiętą wielką dupą i pokazywała jak chłopak mnie rucha wpychając kutasa
lalki w moją dupę. Poruszała chłopczykiem i wydawała jęki i krzyki imitujące moje
zachowanie. Lalki chłopców miały olbrzymie jaja. Można był je wypełniać
czymkolwiek np. mlekiem. Gdy zacisnęło się te jaja w trakcie ruchania to lalka
tryskała mlekiem z kutasa w moją dupę. Potem ja musiałam powtarzać to, co się
nauczyłam. Gdy popełniłam błąd lub coś było nie tak Ciotka przywiązywała mnie do
ramy, do bicia i chłostała moją dupcie. To bardzo było stymulujące mnie do uwagi i
nauki. Gdy już po czasie mój odbyt mógł przyjmować kutasa ciotki to wtedy
powtarzaliśmy wszystko praktycznie. W jednym z pokoi na górze były naturalnej
wielkości lalki lateksowe. Na tych lalkach ciotka przeprowadzała lekcje ruchania i
inne. Bo jako suka, w początkowym okresie przed przeobrażeniem mnie w krowę, nie
tylko musiałam umieć dawać dupy itp., ale i musiałam sama ruchać innych. Choć nie
taka była moja rola i przeznaczenie. Uczyła mnie każdego rodzaju seksu teoretycznie
i praktycznie. W Sali tortur sado-maso poddawana byłam różnym rodzajom seksu
przy użyciu wymyślnych narzędzi i przyrządów np. chłosty każdej części ciała, tortury
narządów, odbytu, ruchanie monstrualnymi kutasami zwykłe i maszynowe,
podwieszanie, maski i lateks, mocz i kał oraz eksperymenty zwykłe i super zdziczałe.
W ogrodzie i publicznie musiałam grać różne role i wystawiana byłam na poniżanie.
Stopniowo było tego coraz więcej. Nie będę opisywać, bo to straszne rzeczy i nie
każdemu się spodobają. Zabiegi pseudo-medyczne były chyba najtrudniejsze do
zniesienia. Ból obejmował nie tylko zewnętrzne ciało, ale i w środku. Ciotka znała się
na tym. JEJ SPECJALNOŚCIĄ I HOBBY BYŁY OKROPNE LEWATYWY W DUPĘ,
POMPOWANIE KISZEK. NIE TYLKO DO DUPY, ALE I DO PĘCHERZA. WLEWY
DO TORBY I PŁUKANIE ŻOŁĄDKA! Tak samo jak ustawiczne obcowanie z
zapachem i dotykiem lateksu, gumy i skóry, tak i lewatywy oraz widok gabinetów i
narzędzi medycznych wywołuje u mnie ogromne podniecenie i strach zmuszający
mnie do całkowitej uległości. Moja reakcja jest nie do powstrzymania i bywa
krępująca w pewnych sytuacjach życiowych. Do tortur medycznych służyły dwie
mniejsze sale. Jedna ogólnomedyczna i d**ga porodowa. Wyglądały jak sale
operacyjne. Prócz stołu operacyjnego i fotela ginekologicznego wyposażona była w
inne medyczne i nie medyczne narzędzia. Były one w większości weterynaryjne. Dla
mnie ciotka stosowała narzędzia weterynaryjne ze względu na wielkość. Nie będę
opisywać odrażających może dla niektórych zabiegów, ale wspomnę tylko o dwóch.
O porodach i lewatywach. Podczas jednej z wizyt u doktora w czasie badania dupy
doktor powiedział, że mam budowę miednicy i bioder jak u kobiety i świetnie nadaje
się do rodzenia. Mam mocną budowę bioder i dupy, więc podołam w rodzeniu
dużych noworodków. Dodatkowo, co się rzadko zdarza u takich jak ja , mam macicę.
Co prawda bez jajników, ale zawsze i można ją też wykorzystywać w porodach. Od
chwili zamieszkania u ciotki lewatywy stały się moją codziennością. O początku
pobytu u ciotki szczególnie zajmowała się moją pupą i odbytem. Najpierw wsadzała
tam palce i rozciągała boleśnie otworek nie zważając na mój okropny krzyk. Potem
wsadzała coraz większe kutaski lateksowe. Gdy już byłam wyluzowana to wpychała
tam kulki plastykowe. Musiałam z nimi biegać. Następnie nadymając się jak przy
zatwardzeniu wydalałam je. Kulki powoli zamieniały się w kule coraz większe i
cięższe a mój odbyt pokrywał się fioletowymi żyłkami. Gdy już podrosłam trochę i
moja dupa zaczynała ziać otworem wtedy zajęcia przeniosły się do Sali porodowej.
Najpierw wyjąc i piszcząc rodziłam różne rzeczy gumowe i lateksowe. Następnie
przyszła kolej na balony dmuchane w odbycie. Po kilku miesiącach moja dupa ziała
sporą dziurą, wtedy przyszła kolej na prawdziwe porody. Były to porody odbytnicze i
maciczne. W Sali porodowej były różnej wielkości gumowe i lateksowe płody.
Wyglądem przypominały okropne potworki różnego kształtu, długości i wielkości. Na
sam widok tych ohydnych płodów robiło mi się niedobrze a na myśl o wsadzeniu ich
w moją dupę czy macicę dostawałam napadów paniki. Powykręcane i powyginane na
różne sposoby. Wiele z tych płodów pokryte było różnymi kolcami i wyrostkami.
Chodziło o to, aby ******** ich było jak najbardziej bolesne i trudne. Wiele z nich
było nie tylko grubych, ale i bardzo długich. Były to, jak się przekonałam, płody do
kiszkowe, które po wsadzeniu w odbyt i do kiszki po napełnieniu rodziłam godzinami.
Wszystkie można było nadmuchiwać lub wypełniać płynem. Rodziłam raz lub dwa
razy w miesiącu. W zależności od ciężkości porodu i czy była to ciąża pojedyncza
czy mnoga. Porody bardzo często były kleszczowe. Płody, które rodziłam z reguły
bywały wielkie i nie zawsze mogłam urodzić naturalnie. Ciotka wsadzała mi w macicę
odbytniczą wielkie kleszcze i wyciągała płód. Przechodziłam porody odbytnicze,
******** z odbytu lub kiszek oraz porody pochwowe i maciczne. Płody były
wsadzane w pizdę a nawet były takie, co ciotka wpychała w moją macicę. Maciczne
były chyba najbardziej bolesne. Na moje szczęście bardzo rzadko ciotka wsadzała mi
płody w macicę. Ciąża odbytnicza i maciczna różniły się bardzo. Ciąże odbytniczą
nie byłam w stanie długo nosić i utrzymać. Po kilku godzinach chodzenia z potężnym
brzuchem zaczynałam wyć okropnie i mdleć. Musiałam urodzić potworka albo zostać
rozerwana. W ciąży macicznej nie było takiego problemu. Mogłam ją nosić nawet
kilka dni będąc rozdęta do niemożliwości. Często ciotka wyprowadzała mnie do
miasta w takiej ciąży. Inną zaletą tej ciąży było to, że można mnie było ruchać w
dupo pochwę w dowolny sposób i ilość, co się bardzo podobało różnym wujkom. Od
tych *****ów dostałam szerokiej i wielkiej dupy a odbyt stał się wiszący, długi i
ziejący. Pizda zamieniła się w dziurę stale otwartą. Te męczarnie rozrywały mi dupę i
biodra wyrywając z niej odbyt. Po jakimś czasie mój odbyt w czasie *****ów
wysuwał się z dupy bardzo daleko. Przypominał długi, jakby, pofałdowany, oślizły
rękaw, długi na kilkadziesiąt centymetrów. Takie coś leżało na stole drgając i
podskakując rytmicznie. Porody odbywały się nocami, zwykle w weekendy lub jakieś
wolne dni. Zawsze poprzedzał je proces przygotowania. Dzień przed ciotka robiła mi
potężne lewatywy, co dwie godziny. Tak duże że ledwo nosiłam nadęty brzuch. Gdy
już byłam na tyle duża, że miałam spermę to byłam dojona a sperma zbierana.
Najpierw byłam zapładniana. Ciotka ruchała m nie kilka razy w dzień ze spustem do
środka. Na koniec robiła mi lewatywę z wielkiej ilości spermy, którą przynosiła dzień
wcześniej i trzymała z lodówce. Była to sperma zwierzęca najczęściej Po
zapłodnieniu wsadzany był płód, jeden lub kilka i dostawałam ogromną lewatywę
oraz pompowanie kiszek. Najpierw moja dupa była rozwierana wielkimi szczypcami
aż powstawała potworna dziura i przez tą dziurę był umieszczany pusty płód w
odbycie lub w kiszkach. Następnie w piździe lub macicy umieszczany był gumowy
płód, też przy pomocy metalowego rozwieracza. Po wsadzeniu płodu dostawałam
specjalną lewatywę. Po napompowaniu płodu powietrzem lub wodą dostawałam
olbrzymiego brzucha jak w ciąży z tym, że było on o wiele większy i rozłożysty. Po
napompowaniu płodu chodziłam jęcząc z wywalonym, potężnym brzuszyskiem i
rozdętą dupą. W tym czasie podlegałam też innym zabiegom na cyckach i
narządach. Gdy już wyłam i rozwarcie było odpowiednie prowadziła mnie do Sali
porodowej, gdzie wrzeszcząc rodziłam. Moja dupa rozwierała się i poszerzała a
kiszka wychodziła pokryta widocznymi, grubymi żyłami. I tak raz a często dwa razy w
miesiącu. Porody były ciężkie i wielogodzinne. Bardzo rzadko udawało mi się urodzić
naturalnie. Gdy parogodzinne męczarnie nie dawały rezultatu ciotka podłączała prąd
w moją dupę i narządy. Wtedy moja dupa napinała się samoczynnie i powstawało
niewyobrażalne parcie, co z reguły wypychało płód. Porody były w ustawieniu
pośladkowym, aby poród był ciężki. Wtedy nie mogłam sama urodzić. Wówczas brała
wielkie metalowe kleszcze i wsadzała mi je w dupę. Powoli wyciągała płód, co
powodowało niesamowity ból odbytu. W trakcie tego wydawałam z siebie różne
niezrozumiałe wycie i wrzaski. Porody kleszczowe miałam prawie zawsze, gdy płód
był wypełniony wodą, wtedy nie poddawał się tak łatwo naciskom dupy. Do dziś robi
się mi niedobrze jak wspominam, choć i obecnie w trakcie seksu muszę często
rodzić podobnie. Największym fetyszem ciotki były jak wspomniałam lewatywy oraz
wydęte brzuchy, Doprowadziła do tego, że to się stało też moim fetyszem. Od
początku zamieszkania z ciotką lewatywy stały się moją codziennością. Oprócz tortur
w czerwonym domku, gdzie stosowała lewatywy otrzymywałam je w domu
codziennie. Do tego celu był specjalny pokój, w którym znajdował się niezliczony
wybór potrzebnego sprzętu do lewatyw oraz odpowiednie stoły i fotele do
unieruchamiania ciała w dowolnych pozycjach. Chyba wszystko, co umysł sadysty
mógł wymyśleć, aby wydobyć z lewatyw największy seks i podniecenie. Jak
wspomniałam, pierwsze, co mnie spotkało po przyjeździe do ciotki to były właśnie
lewatywy w tym pokoju. Moje młode ciało leżało związane z wypiętą wielką dupcią
pokazująca różowy jeszcze wtedy, dziewiczy odbyt i czekało wrzeszcząc strasznie
na to, co nieuchronnie nastąpiło. Pamiętam wszystko dobrze. Jak dostałam wiele
lewatyw okropnie nadymających mój mały wtedy brzuszek. Jak stałam z olbrzymim
wywalonym brzuszkiem i zatkanym odbytem przed ciotką a ona macała i dotykała
moje ciało, narządy i cycki wsadzając ręce między nóżki. Jak strasznie była
podniecona. Pryskała na mnie spermą i sikami. Robiła na mnie kupę a ja wyjąc
musiałam rozsmarować ją na całym ciele. Musiałam pić jej siki i jeść jej kupę. Potem
lizałam jej dupę, odbyt i narządy. Następnie stałam i słuchałam jej nauki. Prócz
narzędzi do lewatywy i wlewów były tam wielkie lustra, silne lampy i kamery.
Lewatywy wlewane we mnie były ogromne. Płynowe i powietrzne. Wykonywane były
ze specjalnych mieszanek powodujących wydzielanie gazów w kiszkach
rozdymających brzuch boleśnie. Nie sposób opisać tu wszystkich lewatyw. Były takie,
po których nie mogłam chodzić. Leżałam na stole przywiązana, z wywaloną dupą, w
której sterczała rura a potworny brzuch leżał na leżance zwisając częściowo w dół.
Dostawałam też takie, po których z musiałam chodzić z olbrzymim brzuchem. Widok
mojego rozdętego ciała doprowadzał ciotkę do szaleństwa. Musiałam uprawiać seks
z ciotką mając rozdęty brzuch lub w trakcie lewatywy. Początkowo, gdy jeszcze nie
umiałam robić lewatywy dobrze ciotka robiła ją sama sobie. Gdy opanowałam
robienie lewatyw, robiłam ją ciotce. Następnie ona robiła ją mnie. Mając rozdęte
brzuchy przytulała mnie do siebie, wodziła swoim brzuchem po moim, macała mnie i
masturbowała. Kazała mi robić sobie różne rzeczy. Mając wsadzone w uszczelnione
dupy długie rury podłączone do wielkich, wiszących wysoko zbiorników uprawiała ze
mną seks na stojąco lub leżąc na podłodze w trakcie, gdy nasze brzuchy powoli
rozdymały się do okropnych rozmiarów. Zalewała mnie spermą i sikała na mnie lub w
usta. Gdy podrosłam moje ciało i narządy nabrało seksu uwielbiała zabawiać się ze
mną ostrzej. Po napompowaniu mojego brzucha wiązała moje wiszące na boki cyce
razem, by sterczały poziomo obok siebie. Po stwardnieniu i wystąpieniu żył używała
metalowych szczypiec z kolcami zaciskając nimi moje grube suty. Wsadzała też w
moje suty plastykowe szczotki i ruchała nimi moje wymiona sprawiając cudowny ból.
Napawała się widokiem mego bólu, wycia i konwulsji. Wbijała mi w cyce i suty długie
igły aż spływały krwią. Robiła to tak długo dopóki nie zaczęłam tryskać spermą z
twardego kutasa. Kochała się ze mną sadystycznie i na inne sposoby, ale o nich nie
napiszę, bo mogą być za bardzo odrażające. Ciotka lubiła zabawy z lewatywami. A
miała ich wiele. Kładłyśmy się w rozwarciu z dupami zwróconymi do siebie połączone
odbytami przez wsadzoną tam grubą rurę, do której podłączony był czerwony wąż od
zbiornika. Leciała lewatywa silnym strumieniem napełniając nasze kiszki. Ja pierwsza
zaczynałam wrzeszczeć z bólu. Gdy ciśnienie wzrosło u mnie wtedy lewatywa
wylatywała rurą do dupy ciotki a ta przepychała ją do mnie, co powodowało ból i mój
wrzask. Ja darłam się a ona tylko stękała. W końcu po długim czasie pryskała
sperma i sikami. Moje ciało było rozdęte do granic możliwości a ona jeszcze
wypróżniała się w moją dupkę. Często, gdy mieliśmy obie rozdęte brzuchy, a ja
byłam zakorkowana, kładła mnie na stole lub fotelu z dupą na brzegu i ruchała mnie
w pizdę trzymając moje nogi za stopy lub trzymając moje grube czarne suty w
dłoniach. Podniecał ją bardzo widok mojego nadętego ciała jak latało ruchane
uderzane w dupę. Ruchała mocno bardzo. Nasze brzuchy, cyce trzęsły się
seksownie. Pomieszczenie wypełniał mój płacz i wrzask i jej stękanie. Po tryśnięciu
sikała w moją pizdę. Gdy się spuszczała wtedy jednocześnie wypróżniała z dupy
swoją lewatywę. Byłam też ruchana w dupę pełną wielkiej lewatywy. Wtedy mój
brzuch szybko zmieniał rozmiary boleśnie. W końcu wydalałam lewatywę na jej
narządy i ciało. Odbywało się to z wielkim mlaskaniem jej ud, mojej dupy i odbytu.
Chodząc nago po domu a latem w ogrodzie prawie zawsze miałam rozdęty brzuch
lewatywami, bo ją podniecał widok mojego wydętego brzucha z wiszącymi po bokach
worami wielkich cyców zakończonych długimi, grubymi sutami czarnego koloru
przystosowanych do ruchania. Oraz olbrzymimi narządami. Często wszystko miałam
zaciśnięte, sine i sterczące twardo. Miałam też wtedy lewatywy chodzone. Na
plecach zawieszała mi wielki, 12 litrowy chyba, gumowy zbiornik na szelkach za
cycki. Szelki zaciskały cyce i stawiały je poziomo. Gruba rura wsadzona była w
uszczelnioną dupę. Chodziłam a lewatywa powoli wydymała moje brzuszysko. Ból
rozdymanego brzucha narastał, bo wtedy stosowała specjalną mieszankę gazującą.
Chodziłam lub biegałam krzycząc ratunku i inne bełkoty a ona dostawała wielkich
wytrysków i orgazmów patrząc jak ja się męczę. Bardzo lubiła torturować mnie
pompowaniem i nadymaniem. Prawie zawsze miałam napompowany płynem w
wielkiej ilości wór dyndający się ciężko najpierw przy a potem poza kolanami. Ciotka
umiała i znała się na męczeniu lewatywami. Robiła mi wiele okropnych lewatyw.
Stosowała też lewatywy wspomagane prądem. Wtedy zwykle używała jakiejś
okropnej mieszanki przewodzącej prąd. W pokoju zabiegowym lewatyw jak
wspomniałam prócz potrzebnych przyrządów i rzeczy był stół i regulowany fotel.
Wszystkie wyposażone w pasy i uchwyty dla ciała. Na tych meblach byłam
torturowana wlewami i pompowaniem. Jednak najgorsze tortury robiła mi sadzając
na tym metalowym fotelu. Od samego początku reagowałam wręcz histerycznie na
polecenia wejścia na fotel. To mnie nigdy nie minęło, nawet wtedy jak już byłam dużą
dziewczynką. Nie będę wdawać się w szczegóły, powiem tylko, że ciało umieszczone
w tym fotelu było mocowane uchwytami, rozciągane, wyginane i ustawiane w
dowolnych wyuzdanych pozycjach, które bardzo mocno, boleśnie wystawiały do
zabiegów rozwarte krocze z narządami i rozciągniętą dupę w wywalonym odbytem.
Fotel umożliwiał nie tylko tortury otworów, ale i cycków poprzez stosowanie
dowolnych narzędzi i przyrządów. Ten fotel okropny w zasadzie stał się moją
codziennością. Codziennym koszmarem. Spędzałam na nim przymocowana, z
szeroko rozwartą i wyprężoną dupą i narządami, z fioletową kiszką odbytu i
sztywnymi cycami, wyjąc, kwicząc i błagając wykonującą sadystyczne zabiegi.
Zwykle po kilka godzin dziennie. Prócz tych lewatyw ciotka robiła mi rozpychanie
żołądka, wora i pęcherza stosując ogromne lewatywy i wlewy a nawet pompowanie
powietrzem. Pod wpływem tych i innych zabiegów wykonywanych regularnie przez
lata moje *********** ciało zmieniało kształty bardzo szybko doprowadzając do tego
czym jestem i jak wyglądam obecnie. Tak ciotka zrealizowała to, co obiecała mi na
początku. Nie, nie skrzywdziła mnie. Wprost przeciwnie. Jestem szczęśliwa i
wdzięczna moje ciotce za opiekę i trud. Jest mi dobrze w tym stanie. Ale o tym na
samym końcu. Jak wspomniałam od samego początku musiałam chodzić naga i
trzymać dłoń na narządach masując ptaszka. Musiałam też stale mieć obciągnięty
napletek. Potem zostałam obrzezana. Gdy napletek nie był mocno obciągnięty to
ciotka stosowała okrutne chłosty dupy no i kutasa. W końcu mając dosyć mojego
gapiostwa, na dzień zakładała mi metalowy obciągacz, który trzymał skórką
obciągniętą. Nie byłoby to takie złe, gdyby ten przyrząd nie miał ostrych haczyków,
które przebijały mi skórę napletka ciągnąc go w tył tak mocno, że płaska końska
główka wywijała się mocno ukazując po środku okrągły otwór cewki. Początkowo nic
na sobie nie miałam, ale szybko pojawiła się na szyi metalowa obroża a na
nadgarstkach i kostkach stóp obrączki metalowe. Wszystko to służyło do mocowania
mnie w czasie sesji i przypominało, kim mam być w przyszłości. Tak samo dość
prędko zostałam pozbawiona włosów na całej głowie, łącznie z brwiami i rzęsami.
Musiałam nosić na narządach, cyckach coraz to większe ciężarki, które cały czas
wyciągały je. Ciotka nie oszczędzała mnie od początku. Pompowała do
niebotycznych rozmiarów moje kiszki i wór dolnego wymienia. Bywały dni gdzie
przez wiele godzin, płacząc, nosiłam w sutkach i narządach po kilka kilogramów.
Narządy i tak nietypowo oddalone w dół od ciała opadały coraz niżej i niżej. Tak
samo jak cycki, zaczynały wisieć a nie sterczeć. Dodatkowo w czerwonym domku
ciotka podwieszała mnie za jajka, ptaszka, cycki lub odbyt. Wisiałam bujając się i
krzycząc a narządy wychodziły ze mnie. W odbycie i w sutkach nosiłam całymi
dniami wielkie metalowe, ciężkie kule lub ciężarki były zawieszane za odbyt na
klamerkach. Jeszcze dobrze nie rozwinęłam się a już wszystko miałam wiszące i
wielkie. Ciotka często robiła mi zdjęcia i filmowała zabiegi w czerwonym domku. Nie
zastanawiałam się, po co. Później jak dorosłam zobaczyłam te materiały w
Internecie. Do ciotki przychodzili bardzo często różni wujkowie jak kazała mi nazywać
tych panów. Wujkowie przychodzili prawie od samego początku. Wujkowie byli różni i
mieli różne upodobania seksualne. Jedni bardzo mili a innych bałam się panicznie.
Przed wizytą wujka robiła mi specjalne lewatywy, napełniała worek z jajkami aż wisiał
w dole naprężony, podłużny, ciężki. Przygotowywała też moje cycki do ruchania
zakładając na nie metalowy stanik, który je naprężał. Musiałam nosić przyrząd do
rozciągania pupy aż do momentu przyjścia wujka. Od pierwszych dni ciotka
pozbawiła mnie całkowicie włosów na głowie łącznie z brwiami i rzęsami. Regularnie
usuwała wszystkie włosy. Wyglądałam wiec niezwykle seksownie. Niektórzy chcieli
bym była całkiem naga, tyko w obroży i opaskach mocujących na kończynach dla
innych byłam przebierana za dziewczynkę lub młodziutką kurewkę ostro
wymalowaną. Byli i tacy, co kazali abym miała ogromny brzuch, wielki worek i
naprężone cycki z rozciągniętymi wejściami do sutek a wszystkie narządy
postawione sztywno i sine oraz tulejkę w ustach do ruchania. Jedni mnie tylko
dotykali i leciała im sperma innym musiałam lizać kutasa i odbyt lub polerować
ustami łeb. Kończyło się ruchaniem mojej młodziutkiej dupci lub pizdeczki a także
naciąganiem cycków na kutasa. Często jednak Ciotka wiązała mnie na specjalnym
meblu z dupcią wypięta wysoko i naprężoną oraz wielką napełnionym workiem.
Stałam tak gotowa już na długo przed przyjściem wujka. Nie rzadko kilka godzin. Mój
dziewiczy odbycik i ********** pochwa były dostępne i rozwarte wstępnie
przyrządami. Narządy napięte zwisały ciężko w dole. Wujek wchodził we mnie w
jedną z dziurek a ja wrzeszczałam bardzo. Wujek chciał ruchać chłopco-dziewczynkę
to ruchał młode ciałko tak jak zapragnął i już. Robili mi też i inne dziwne, okropne
wtedy dla mnie rzeczy. Bywały takie dni czy weekendy, gdzie stałam z wyprężona
dupką przez cały dzień czekając na kolejnego i kolejnego wujka. Potem miałam
okropnie obolałą dupcie i cipkę oraz cycki. Prawie codziennie przychodzili różni
wujkowie pobawić się moim białym ciałkiem. Ponieważ mało było i jest takich jak ja
co ma cycki w które można ruchać więc chętnych było dużo. Od tego seksu bardzo
szybko moja dupcia rozrastała się, odbycik powiększał i wyłaził a cipka robiła się
pulchniejsza i wystająca. Ruchane wymiona szybko rozrastały się ziejąc otworami do
ruchania. Początkowo przechodziłam seks w domu z umówionymi osobami.
Przychodzili i po wstępnej zabawie w salonie brali mnie do pokoiku, gdzie zamykali
się ze mną i musiałam wykonywać ich polecenia. Robili seks ze mną przez kilka
godzin. Po czym zapłakaną i wyjąca zostawiali mnie na kanapce lub podłodze z
ziejąca dupcią i cipką, cycami pełnymi cieknącej spermy i ze smakiem ich spermy w
ustach. Nie rzadko byłam calutka w ich moczu. Ciotka woziła mnie też do
umówionego wujka do domu, gdzie miałam z nim seks. Gdy podrosłam i rozwinęłam
się wystarczająco to uczestniczyć zaczęłam w zbiorowych seks-party w domu ciotki
lub w jej klubie. Brali w nich udział moi rówieśnicy. Na takich seks zabawach słychać
było stale płacze i piski oraz błagania rówieśników. Czasem któremuś z nich udało
się uciec z pokoju i biegał zawodząc cienko i rozwierając szeroko rękoma pośladki
ukazywał ogromną fioletową dziurę odbytu, z której ciekła sperma i inne płyny.
Zachowywał się jakby miał ogień w dupie. Jego kutasek sterczał sztywno i śmiesznie.
Biedak biegał jak otumaniony w kółko szukając ****i wyjścia. Jednak to się zdarzało
niezwykle rzadko. Jak wspomniałam od samego początku musiałam chodzić na
golasa. W domu jak i w ogrodzie. Ciotka też chodziła naga lub w krótkim szlafroczku
nie tylko, gdy byłyśmy same, ale i przy wujkach. Jej kutas sterczał sztywno a worek
wisiał przy kolanach. Fioletowy otwór w dupie był otwarty. Jednak zawsze były
widoczne cycki, dupcia i narządy. Zawsze nosiła specjalny „strój”. Zdejmowała go
niezwykle rzadko a i to na chwile. Była to metalowa obręcz na szyi. Cycki miała
przepchnięte przez dwie, też metalowe obręcze, połączone poprzecznie. Te obręcze
były połączone z tą na szyi, dlatego jej wielkie cyce sterczały wysoko podniesione i
naprężone przez zaciśnięte obręcze. Były koloru sinawego z fioletowymi żyłkami.
Grube, długie czarne suty sterczały sztywno. Na nich założone miała ciasne
pierścienie. Końce tych sutów miały dziury, przez, które przewleczone były grube
koła. Wszystko twarde, sztywne i sterczące. Tak samo wielkie narządy były
zaciśnięta obrączkami. Miała obręcz dookoła całych narządów, d**ga była na
kutasie. Dodatkowo kilka pierścieni wzdłuż kutasa, Worek też był zaciśnięty i jądra.
Każde osobno. Na worku zakładała wielkie ciężkie, szerokie obciążenia. Jej worek
wisiał poza kolana. Głowa kutasa ziała olbrzymią dziurą. Była przebita w poziomie.
Miała tam włożoną jakby poziomą śrubkę, która roztwierała szeroko tę dziurę. Na tej
śrubce wisiał ciężki pierścień. Wielka dupa miała zawsze otwarte pośladki, jak moje.
Kiszka odbytu wisiała na zewnątrz, fioletowa z grubymi żyłami. Brzegi tego odbytukiszki
miały otwory, w których były metalowe implanty. Przez te implanty, w koło,
przewleczony był gruby pierścień. Powodował on mocne rozciąganie odbytu i
trzymanie go zawsze szeroko otwartym. Dodatkowo wyciągał on kiszkę na zewnątrz.
Cała szpara między pośladkami była bardzo ciemna prawie fioletowa. Nie tylko,
wewnątrz, ale i na zewnątrz odbytu widoczne były fioletowe żyły. Pierścienie te
można było wyciskać lub luzować zależnie od potrzeby wyprężając narządy.
Strasznie bałam się tego widoku Ciotki, na początku. Najpierw biegałam tylko na
naguska, jeśli nie liczyć zabiegów noszenia ciężarków na narządach, cyckach i
odbyciku oraz na uszach, które wyciągały je na długość. Stopniowo jak moje narządy
zwisały coraz więcej ciotka zaczęła zakładać na mnie specjalne przyrządy do
noszenia, które zaciskały wyciskając i naprężając mój seks. Dość szybko pojawiły
się w mym ciele implanty w postaci coraz większych i cięższych pierścieni a także
podskórnych zgrubień różnego kształtu. Najpierw pojawiły się implanty w uszach i
dookoła sutów, które je rozciągały rozwierając i wyciągając. Na sutkach nosiłam
dzwonki, które dzwoniły przy poruszeniu. Te dzwonki były zdejmowane jedynie w
czasie zabiegów s/m i ruchaniu w suty. Stopniowo ciężkie implanty pojawiły się na
worku, żołędziu, kutasku, na wargach cipki i dookoła odbytu. Na kołnierzu płaskiego
łba kutasa, dookoła, pojawiły się koliste kolczyki. Po obrzezaniu cipki, o czym dalej,
koliste, ciężkie implant pojawiły się wokół brzegów tego, co pozostało z cipy.
Dokładnie o implantach dalej. Chodziłam brzęcząc nimi. Moje narządy, cycki, suty,
cipka, odbyt stawały się coraz większe, ciemniejsze i pożyłkowane. Do ciotki
przyjeżdżali inni ludzie ze swoimi „wychowankami”. Szczególnie latem odbywały się
spotkania. Były to chłopco-dziewczynki lub chłopcy w różnym wieku. Wszyscy wtedy
byłyśmy na golasa, tylko w obrożach. Aby zapobiec niedozwolonym stosunkom
seksualnym między nami czy dotykaniem narządów zakładano nam metalowo
skórzane pasy cnoty, metalowe pokrowce na cycki i inne części ciała oraz
kneblowano usta. Narządy mieliśmy osłonięte i wyprężone sztywno a odbyty, cewki
zakorkowane. Ja dodatkowo miałam metalowy stanik cnoty uniemożliwiający
stosunki osutkowe. Trzymano nas w klatce, w ogrodzie, obok czerwonego domku.
Pamiętam, że wszyscy byliśmy stale podnieceni ogromnie. Nasze ciała były
odpowiednio przygotowane do seksu. Przystosowane do rodzaju seksu, jakiemu był
przeznaczony. Wszyscy mieliśmy wielkie brzuchy, widoczny znak wykonywanych
lewatyw, różnego kształtu i wielkości duże dupy z różnymi, mięsistymi odbytami. U
tych, co mieli cycki były one wiszące, duże z grubymi czarnymi, sztywnymi sutami. A
ci, co mieli worki z jajami to były one ogromne, sztywne i ciężkie. Niektórzy z nich
mieli wielkie kutasy lub całkiem malutkie. Inni mieli wielkie worki lub nie mieli ich. Byli
i tacy wykastrowani całkiem. Nic nie mieli pod brzuszkiem jedynie otwory – cewki. Te
otwory były wielkie przystosowane do ruchania w pęcherz. Często był przywożony
na spotkania pulchny nieco chłopak, który miał potwornie wielgachne narządy. Cyce
jak worki wisiały po bokach ogromnego brzucha, zakończone olbrzymimi sutami. Na
dole zwisały za kolana monstrualne narządy kutas i jaja. Kutas słoniowaty gruby i
długi zakończony wielkim łbem z ogromną dziurą cewki. Był on przystosowany do
pełnych stosunków docewkowo-pęcherzowych. W wielkiej dupci ział, wisząc,
fioletowy odbyt niebywałego rozmiaru specjalnie wytrenowany do głębokiego
fistowania stopami i specjalistycznego ruchania. Była to młoda męska krowa, jak
kiedyś powiedziała ciotka. Klatka stała w ogrodzie koło czerwonego domku. Drzwi
domku były otwarte. Wszystkie byłyśmy ciche i wystraszone, potulne. Goście
wybierali, kogo chcieli i prowadzili do domku by po chwili docierały do nas okropne
jęki, krzyki i błagania chłopco-dziewczynki poddawanej wyrafinowanym zabiegom
seksualnym. Po zabiegach wyprowadzano słaniającą się dziewczynkę i zamykano w
klatce. Przeważnie leżała płacząc i wydalając głośno z siebie lewatywę i powietrze.
Na ciele wszędzie widać było ślady zabiegów. Sztywne narządy, cycki i suty. Nie
rzadko brana ponownie na zabiegi przez innego gościa. Jęki i wrzaski oraz odgłosy
dochodzące z czerwonego domku przez otwarte drzwi bardzo nas przerażały i
podniecały. Tak podniecały! Zwykły seks doodbytniczy czy gardło odbywał się
przeważnie na widoku publicznym w ogrodzie. Takie zbiorowe seks-party odbywały
się raz w miesiącu. Częściej przyjeżdżał do ciotki jeden, dwóch gości ze swoimi
chłopcami czy chłopco-dziewczynkami na kilka godzin. Wychowanie u ciotki w
otoczeniu przepojonym seksem jak zabawki, obrazy, chodzenie na golasa zawsze i
wszędzie, wypełnianie poleceń, poddawanie mnie długim, masochistycznym
zabiegom w każdym miejscu, szczególnie w czerwonym domku, codzienne długie
podłączanie mnie do dojarki kutaska, cycków, worka i odbytu, rozmowy tylko o
seksie. Spowodowały, że stałam się masochistką a rozkosz odczuwałam jedynie w
powiązaniu z bólem ciała i narządów. Wszędzie widziałam seks. Patrząc na innych
widziałam ich nagich. Ciotka wpoiła we mnie absolutne posłuszeństwo. Ciotka wpoiła
we mnie pewne znaki i sygnały, na które reagowałam podświadomie odruchowo
wykonując określone czynności i zachowania bez względu na okoliczności jęcząc i
piszcząc podniecająco. Np. reagowałam wypinaniem z jękiem rozciągniętej szeroko
nagiej dupci i wysuwaniem odbytu do ruchania na pewien znak słowny i gest. Na
znak rozbierałam się do golasa. Zabiegi seksualne spowodowały rozrost mojej
słoniowatości oraz ciągłe, twarde i bolesne wzwody. Wszystkie otwory miałam coraz
większe i luźniejsze szeroko otwarte. Z rozwartej cewki, ziejącej pochwy i odbyty
kapał mi śluz. Robiłam to w każdym miejscu dowolnym. Poznałam wszystkie możliwe
rodzaje seksu w praktyce. Regularnie byłam wieziona goła w pewne miejsce pod
miastem, gdzie były zwierzęta. Psy, ogiery i inne. Tam byłam uczona postępowania z
nimi. Podstawiano mnie do krycia na różne sposoby i pozycje. Odbywały się tam
często orgie, w których publicznie na scenie poddawano mnie wielogodzinnym
zabawom seksualnym ze zwierzętami na wiele sposobów. Najgorszym dla mnie był
stosunek doodbytniczy, w którym po nasmarowaniu mojej łysej głowy olejkiem,
zmuszano mnie do włożenia jej całą aż po ramiona w pochwę krowy, czasem klaczy.
Następnie byłam kryta w odbyt przez psy, konie czy knury. Wszystko, co miało
odpowiedniego kutasa. Jeździłam też konno na ogierach w pozycji odwrotnej. Po
wsadzeniu końskiego kutasa w moją dupę na pełną długość wieszano mnie na
specjalnych szelkach pod końskim brzuchem. Następnie ogier chodził lub kłusował w
koło na lejcach ze mną nadzianą pod brzuchem. Kutas koński maltretował moją dupę
potwornie podrzucając moim ciałem. Galopowałam wisząc swoim brzuchem i cycami
do jego brzucha lub wisząc plecami do góry mając cyce i narządy dyndające się w
dole. Darłam się bardzo okropnie, co podniecało widzów. Tylko ja miałam taki seks z
****** innym tego nie robiono. Widzowie to filmowali i fotografowali. BYŁAM I
JESTEM ABSOLUTNIE POSŁUSZNA I POWOLNA KAŻDEMU. Ciotka również
tresowała mnie psychicznie. W ten sposób torturując mnie i uświadamiała kim będę.
Stosowała do tego m.in. publiczne poniżanie na różne sposoby. Ubierana w kusą
spódniczkę jak mała dziewczynka, łysa, na jej polecenie musiałam spacerować na
ulicy. Stosowała kilka metod. Zastrzykami w kutasa powodowała wielogodzinne
twarde, bolesne wzwody oraz pompowała mój worek i kiszki. Kusa plisowana
spódniczka zadzierała się wysoko odsłaniając nabrzmiałego kutasa, wielki worek.
Krótka koszulka podnosiła się wysoko ukazując ciążowy brzuch. Moje cyce, również
po zastrzykach, twarde i ogromne wypychały w górę cienką bluzeczkę. Lub miałam
wszystko luźne wiszące. To tylko niektóre ze sposobów. Ogólnie, zwykle moje
wielkie narządy sterczały w przód wypychając i podnosząc spódniczkę. Wielki,
obrzezany kutasek i długi worek z wyraźnie widocznymi jajami wisiały. Prawie w
połowie widoczne na dole. Z tyłu wielka dupcia z wystającym, ciemnym odbytem
sterczała spod spódniczki. W odbycie widać było wieki, czerwony korek z wiszącą,
gumową pompką do lewatywy powietrznej. Mała, cieniutka, krótka koszulka
odsłaniała rozdęty, brzuch wypełniony lewatywą. Nad brzuchem sterczały cycki w
staniku podobnym do dwóch długich rękawków. Czarne, dziwne, z otworami suty
wystawały na zewnątrz. Spacerowałyśmy wśród ludzi. Musiałam, co chwila nachylać
się w rozkroku, bo ciotka coś opuszczała na ziemię. Wtedy cała dupa i wiszące
narządy były widoczne z tyłu. Byłam niesamowicie przerażona i zawstydzona słysząc
uwagi sprośne, szyderstwa, wyzwiska i wzrok ludzi. Musiałam też na znak rozbierać
się do golasa w różnych miejscach i wychodzić tak by inni mnie widzieli. Często po
przyjeździe w wybrane miejsce musiałam się obnażyć do golasa. Jedynie obroża
była moim ubiorem. Pompowała mój brzuch powietrzem. Worek już w domu był
napełniany. Naga musiałam iść we wskazane miejsce i zrobić, co kazała albo
skakałam bawiąc się w klasy. Wszystko na widoku przechodzących ludzi.
Początkowo, jako ********** chłopco-dziewczynka nie znałam uczucia wstydu i
poniżenia, jakiemu zastawałam poddawana. To przyszło same w miarę dorastania.
Zwłaszcza, że ciotka mówiła mi i wpajała we mnie psychicznie uczycie wstydu i
poniżenia przed obnażaniem się publicznym. Do tej pory, choć to mnie podnieca
jednak okropnie, boje się i wstydzę pokazując nagość. Im byłam starsza tym było
gorzej. I oto właśnie ciotce chodziło. Gdy podrosłam to byłam zmuszana do
publicznego noszenia pieluch, jako mała dziewczynka. Na pieluchę zakładałam
plastykowe pielucho majtki z długimi nogawkami, zakończonymi falbankami. Majtki
były różnokolorowe o jaskrawych kolorach zwracających uwagę. Nogawki pieluch
były długie i dobrze widoczne krótkiej spódniczki. Okropnie wszystko szeleściło. Nie,
nie nosiłam pampersów a tylko zwykłe pieluchy tetrowe, które trzeba było zmieniać.
Ponieważ narządy mam wielkie, więc i pieluch nosiłam wielkie zmuszające mnie do
chodzenia okrakiem. Ciotka przy ludziach pytała mnie czy mam sucho czy
zmoczyłam się, co mnie dodatkowo krępowało. Moczyłam się często a także robiłam
kupę, bo ciotka prowokowała te wypróżnienia. Gdy ze wstydem mówiłam, że mam
mokro to prowadziła mnie do publicznej ubikacji, gdzie rozbierała mnie do
całkowitego golasa, zdejmowała pielucho majtki i wyjmowała mokra lub zafajdaną
pieluchę. Stałam okrakiem pochylona z wypiętą dupą w otwartej szeroko kabinie
rozciągając pośladki rękoma. Ciotka myła mi odbyt, jaja, kutasa i kroczę. Suszyła
ręcznikiem i mocno pudrowała okropnie pachnącym pudrem dziecinnym. Potem
brała oliwkę dziecinna i obejmując dłońmi mojego wiszącego kutasa masowała go
ruchem dojenia długo aż zaczynałam krzyczeć i tryskać spermą. Następnie dużą
strzykawką z długim wężykiem napełniała mi pęcherz a w odbyt wpychała wielki
czopek glicerynowy i gumową gruszką wciskała olej. Potem zakładała pieluchę i
majtki i mogłam się ubierać. Niby szeptem ale głośnym przy ludziach pytała czy chcę
zrobić kupkę bo rano nie robiłam. Pytała czy mam zatwardzenie. Musiałam
odpowiadać, że chcę kupkę ale nie mogę zrobić. Wtedy ona stwierdzała głośno, że
trzeba zrobić lewatywę i prowadziła mnie albo do publicznej ubikacji lub na bok.
Potrzebny sprzęt do lewatywy i cewnikowania zawsze miałyśmy z sobą. Rozbierała
mnie do golasa, i gdy stałam czerwona ze wstydu ona wieszała sprzęt do lewatywy i
napełniała go. Następnie zakładała mi cewnik w kutasa. Kazała wypiąć dupkę na
stojąco lub na pieska. Smarowała odbyt i wpychała olbrzymią rurę kankę w kiszki. W
trakcie lewatywy masturbowała mnie rękoma. Ja zawsze płakałam głośno i prosiłam
litości. Wszystko do robiła na widoku ewentualnych osób, korzystających z ubikacji
lub przechodzących osób. Po lewatywach wpychała ogromne kuliste czopki. Były, to
jak pamiętam, wredne czopki pomysłu ciotki. Najgorszy był czopek rozdymająco
wybuchowy. Były to kule zrobione z gliceryny zmieszanej z proszkiem do pieczenia.
Wewnątrz zawierzały sporą ilość octu z wodą. Czopek po rozpuszczeniu powodował
reakcje mieszanki wybuchowej gliceryny, sody z octem, co było przyczyną
ogromnych ilości gazów, które gwałtownie nadymających gwałtownie moje kiszki i
odbyt, wywołując ból i parcie na odbyt zmuszające mnie do robienia kupy a płyn w
pęcherzu do robienia siku. Zawsze wtedy dostawałam gwałtownego wzwody
rozrywającego moje majtki lub sukienkę. Czopki ciotki, które sama tworzyła, były
różne w działaniu, ale ten wspomniany najgorszy. Czasem stosowała tylko czopki,
albo tylko wlewy do pęcherza. Zawsze zakładała mi po dwa, trzy czopki na raz
obojętnie gdzie to było. Celem tego seksu było poniżenie mnie i zdołowanie
psychiczne. Gdy byłyśmy w parku albo na pikniku, na który jeździliśmy też, to
szłyśmy w niby ustronne miejsce, ale takie widoczne dobrze dla wszystkich. Tam
rozbierałam się do golasa kładłam na plecach i unosiłam pionowo uda. Ciotka
zdejmowała mi majty i pieluchę. Przyciągałam uda do brzuch wypinając dupę i odbyt
i wywalając narządy w tył. Ona myła mnie i pudrowała dupę i kroczę. Następnie
opuszczałam nogi ukazując sterczącego w górę kutasa. Ciotka wsadzała w cewkę
długą, włosianą szczotkę i czyściła cewkę kutasa masując go dłońmi mocno. Kutas
tężał i napinał się. W końcu z krzykiem zaczęłam tryskać spermą wysoko. Wsadzała
mi czopki i wstrzykiwała oliwkę w odbyt lub tylko napełniała pęcherz strzykawką.
Zakładała pieluchę i majtki. Ubierałam się. Musiałam też ciągle ssać smoczek, który
nosiłam na tasiemce. Gdy byliśmy gdzieś poza domem to musiałam prać pieluchy i
majtki plastykowe i rozwieszać to wszystko do suszenia na widoku ludzi. Miałam
duże śpioszki, w których musiałam chodzić i spać. To było dla mnie okropnie
poniżające i krępujące. Jeździliśmy też na plażę pełną ludzi, gdzie na widoku
rozbierałam się do golasa i nakładałam specjalny strój kąpielowy, który zaciskając
wyprężał moje cycki i narządy. Strój kąpielowy składał się z biustonosza podobnego
do dwór worków, w które wkładałam cyce. Często sutki wystawały na zewnątrz przez
ciasne wycięcia. Biustonosz połączony był wąskim paskiem z czymś
przypominającym ciasny rękaw i worek pod spodem. Ten rękaw opinał mi kutasa a
worku nosiłam jaja. Pomiędzy udami przebiegał pasek wrzynający się w pizdę i dupę.
Pasek łączył się z tasiemkami biodrowymi. Przed założeniem stroju, stojąc goła,
mocno nachylona dostawałam wielką lewatywę powietrzną a następnie ciotka doiła
mojego kutasa wyciągając go w tył. Po wydojeniu piłam spermę. Strój kąpielowy był
bardzo skromny i do tego specjalnie uszyty dla mnie. Naprężone cycki sterczały
jakby w dwóch rękawach, ptaszek i worek też schowane były w osobnych
pokrowcach. Z tyłu cała dupcia na wierzchu. Z dupy wisiała, na gumowej rurce,
czerwona gruszka do pompki lewatywy powietrznej i korka. Kolor tego stroju był
jaskrawy, bardzo zwracający uwagę. Miał on też tę zaletę lub wadę, że po
namoczeniu, nie wysychał i można było zobaczyć wszystko, co zasłaniał.
Wyglądałam jak goła. Strój zaczęłam nosić dopiero, gdy osiągnęłam pewien wiek a
na początku to biegałam całkiem naga. Mój wygląd i budowa ciała budziły
powszechnie wielkie zainteresowanie. Musiałam układać się na kocu, na boku z
wypiętą dupą w stronę ludzi tak, aby wszystko było widoczne. Niby niechcący.
Jeździliśmy też w inne miejsca i na inne plaże. Ale o tym dalej. Woziła mnie w pewne
miejsca publiczne, gdzie zostawiała półnagą, ze związanymi rękoma z tyłu. Wtedy
byłam podawana okropnym rzeczom przez ludzi. Ruchanie, plucie, dotykanie
wsadzanie różnych przedmiotów w otwory. Wszystko na golasa! Było to w parkach,
w pewnych sklepach i innych miejscach. Byłam też przykuwana do rury w męskich
ubikacjach. Na ścianie wisiał napis, że za kilka euro można robić, co się chce. To
było okropne, co mi robiono. Te nie myte kutasy i dupy! Stałam się cicha,
przestraszona, potulna. Ciotka też prowadzała mnie nagą na smyczy publicznie w
pewnej dzielnicy odwiedzanej przez turystów i maniakalnych seksocholików. Przed
wyjściem przygotowywała moje ciało. Specjalna seria lewatyw, następnie ruchała
mnie ostro i spuszczała się w dupcie. Po wyruchaniu byłam pompowana powietrzem
aż brzuch nabierał ogromnych rozmiarów. Po nadmuchaniu brzucha byłam korowana
olbrzymim korkiem, z którego wisiała gumowa pompka do uszczelniania oraz
pompowania kiszki. Wykonywała olbrzymi wlew do worka i robiła zastrzyki w kutaska.
Następnie szybko wmasowywała w niego zielony krem. Mój ptaszek eksplodował
boleśnie i pęczniał na twardo. Mimo, że był ogromny i ciężki sterczał prawie poziomo.
Na cycki zakładała stanik stelaż, który zaciskał je i wyprężał do poziomu. Kutasek
zaciśnięty za główkę był podciągany w górę do brzucha i zaczepiany do stanika
cycków tak, że widoczna była moja pizda znajdująca się między kutaskiem a
workiem. Jej wargi były rozciągnięte klamerkami na boki a w niej sterczał wielki
wibrator. Na biodrach miałam metalowy pas podtrzymujący z przodu zaciśnięte
narządy a z tyłu rozwieracz dupki i zacisk kiszki odbytu. Nie zawsze chodziła
publicznie całkiem naga. W pewne miejsca odwiedzane przez sadystów chodziłam
ubrana w czarny lub beżowy pełny uniform bardzo mocno dopasowany do ciała.
Uniformy miały wycięcia, przez które sterczały lub wisiały moje cyce. Kutas, worek,
brzuch a z tyłu cała dupa. W dupie miałam zamocowany koński ogon. Na czubku
głowy sterczały sztuczne włosy w postaci grubego **** lub wielkiej miotły. Zwykle
kolory pomarańczowego. Wtedy już miałam przebitą przegrodę w nosie a w niej
metalowe koło jak u byka. Za te koło przypięty był łańcuch, na którym byłam
prowadzana. Na nogach były lateksowe pończochy na gumach oraz wysokie szpile
na grubej podeszwie z cholewami do kolan lub do kostki. Wysoki, sztywny kołnierz,
usztywniał i wyciągał moją szyję. Usta zatkane dmuchanym kneblem. Wszystko
uzupełniał ostry makijaż i pomalowane suty, głowa kutasa i kiszka odbytu na
jaskrawe kolory. Ciotka też była odpowiednio ubrana. Tak przygotowana byłam
wieziona w samochodzie z budą, który zawsze służył do mojego przewożenia. Szłam
wśród tłumu z naprężonymi, sterczącymi narządami, cycami, nadętym brzuchem i
wielką dupką, z której sterczała wywalona, zatkana końskim ogonem kiszka odbytu.
Wyglądałam niezwykle seksownie i podniecająco i wszyscy się gapili. W sutach były
wsadzone wibratory i wisiały dzwonki tabliczka z obraźliwym dla mnie tekstem,
numerem telefonu oraz z informacją, że można mnie używać za darmo. Ciotka miała
przy sobie zestaw podstawowych narzędzi i zabawek sadystycznych. Rozdawała też
ulotki informacyjne o mnie, które rozchodziły się szybko. Ludzie gapili się na mnie,
filmowali i robili zdjęcia. Dotykali mnie w moje intymne miejsca i komentowali.
Podchodzili do nas i rozmawiali z ciotką. Ciotka obracając mnie pokazywała
wszystkie szczegóły mego ciała. Gdy zainteresowany się decydował na
wypróbowanie mnie wtedy brał łańcuch, torbę ze sprzętem i prowadził mnie w
boczną uliczkę, gdzie po chwili mój wrzask i wycie rozlegało się donośnie. Po
skatowani mnie dalej spacerowałam. Obciąganie kutasów, ruchanie w dupę, cyce lub
pizdę robiłam na miejscu, co nie dziwiło inne osoby. Zwykle wtedy pojawiało się wielu
chętnych. Jak zawsze seks odbywał się bez użycia kondonów. Kondony nigdy nie
były i nie są używane w moim seksie. Jeśli ktoś nie zgadzał się na to wtedy ciotka nie
dopuszczała mnie. Były tam i inne nagie osoby, ale ja byłam jedyna z takimi
narządami, seksem. Podniecałam bardzo. Takie spacery zaczęłam odbywać, dopiero
jak osiągnęłam odpowiedni wiek a narządy odpowiednią wielkość. Ciotka wystawiała
mnie na pokaz w swoich sklepach, na wystawie lub chodziłam naga wewnątrz
sklepu, wśród klientów reklamując towar. Już wspomniałam, że miała kilka sklepów z
akcesoriami do seksu. Na zapleczu były w nich pomieszczenia do seksu. Klient mógł
mnie tam zabrać za darmo, co było wyraźnie napisane w sklepie. Poniżanie
publiczne, jak wspomniałam, Ciotka zaczęła stosować dopiero, gdy osiągnęłam
odpowiedni wiek. Do tego czasu udostępniała mnie w różny sposób. Robiła mi
zdjęcia i filmy w różnych seksownych sytuacjach i udostępniała w odpowiednich
miejscach. Woziła mnie latem na plażę, gdzie wszyscy byli na golasa. Budziłam
swym wyglądem wielkie zainteresowanie różnych „wujków” i „cioć”. Za zgodą ciotki
prowadzali mnie w osłonięte nieco miejsca, gdzie dotykali mnie, głaskali i całowali lub
musiałam całować i lizać ich sztywne kutasy czy oślizgłe pizdy. Wujkowie szybko
tryskali spermą na moje ciało. Co jakiś czas wiozła mnie do domu jakiegoś „wujka” i
zostawiała na kilka godzin lub noc. Przed takim wyjazdem robiła mi wiele ogromnych
lewatyw. Pompowała kiszki powietrzem Aż dostawałam okropnego brzucha i
korkowała dupcie. Następnie wpychała mi w ptaszka grubą rurkę, przez którą kapało
siku. Napompowany brzuch i rurka w kutasku były znakiem, że jestem czysta i
gotowa. Po zakneblowaniu ust i założeniu szerokiej sztywnej obroży krępowała moje
ramiona z tyłu. Tak związana i napompowana byłam wieszana za nogi pod kolanami
i pod pachami w budzie samochodu, który służyła do mojego wożenia. W tej pozycji
moja wielka dupcia była wypięta a wiszące narządy i kiszka odbytu wisiały w tyle,
między rozwartymi udami. W ten sposób po otwarciu drzwi tyłu samochodu pierwsze,
co było widoczne to właśnie wielka, młoda dupa, grube uda, narządy i odbyt. Wujek
zabierał mnie do siebie a ciotka odjeżdżała. Zostawałam sama z wujkiem. Różni byli i
różnie się ze mną bawili. Nie będę opisywać. Powiem tylko, że jedni byli całkiem na
golasa inni ubrani w lateksowe, czy gumowe stroje. Ja musiałam być na golasa lub
przebierali mnie za dziewczynkę a potem w trakcie zabawy rozbierali mnie lub
zdzierali ze mnie ubranie. Jedni robili to bez bólu a inni wręcz przeciwnie. Bardzo
podniecało ich moje wycie i płacz. Mieli różne przyrządy i zabawki, które używali na
mnie. Zawsze się bałam tych wyjazdów. Ciotka bardzo dbała o moje zdrowie i rozwój
ciała. W tym celu raz w miesiącu woziła mnie na kontrolne badania, gdzie
otrzymywała też wskazówki jak postępować ze mną, aby osiągnąć najlepsze efekty.
Pamiętam jak niedługo po zamieszkaniu u ciotki, byłam młodziutką chłopcodziewczyną,
ciotka oznajmiła, że musimy pojechać na badania. Bardzo się
przeraziłam, ale strach przed chłostą nie pozwolił mi na protest. Z resztą nie
wiedziałam, o co chodzi. Samo przygotowanie do badań wymagało długich
przygotowań. Na dwa dni przed badaniami nie byłam torturowana a jedynie ciotka
wieczorem w łóżku starała się mnie ruchać. Byłam wtedy jeszcze ciasna i wsadzenie
wielkiego kutas w moją dupcie trwało długo i było bolesne. Na d**gi dzień bardzo
wcześnie rano darłam się leżąc z wypiętą dupką i przyjmując serie ogromnych
lewatyw. Po lewatywie musiałam wykonywać specjalną gimnastykę wprowadzając w
ruch olbrzymi brzuch. I tak cały dzień, co cztery godziny. Do tego, co godzina
miałam wypełniany żołądek mając w ustach knebel z rurką w przełyku. Rzygałam
strasznie. W młodziutkim kutasku tkwiła gruba, metalowa rurka do pęcherza, przez,
którą ciotka robiła płukanki. Calutki dzień. W nocy już tylko lewatywy. Także
następnego dnia lewatywy i płukanki pęcherza, żołądka. Jak protestowałam do
dostawałam chłostę w dupcie. Tak, że na badania pojechałam z sinymi pręgami na
dupce i udach. Badania odbywały się w określonych dniach i godzinach, prywatnie w
sutenerze starego domu. Samo wejście i pomieszczenia przypominało jakieś lochy.
To raczej nie było miejsce, gdzie się przyjmuje normalnie pacjentów. To co było tam
robione mnie i innym nie bardzo przypominało normalne badania, no ale tak to
nazwę. Jadąc na badanie nie wolno było mieć na sobie ani w sobie cokolwiek.
Musiałam być całkowicie naga. Tylko jak zwykle szeroka obroża na szyi. Jedynie na
wierzchu miałam kusą pelerynkę zawiązywaną u góry. Rozciętą z tyłu i przodu.
Pelerynka odsłaniała moją dupcie cycki i narządy przy poruszaniu się. Przed
wejściem trzeba było nacisnąć domofon i powiadomić przybycie podając hasło
wizyty. Po wejściu i zgłoszeniu w recepcji robili mi niezmywalną pieczątkę z
numerem na czole a cioci taką samą na dłoni. Asystentka wprowadziła mnie do
małego pokoju, gdzie popędzana krzykiem obnażyłam się do golasa zdejmując
pelerynkę. Na wieszaczkach już wisiało kilka pelerynek innych osób. Przeszliśmy do
następnego pomieszczenia z napisem poczekalnia. Było to ponure pomieszczenie z
metalowymi siedzeniami dziwnej konstrukcji. Było tam kilku oczekujących. Chłopcodziewczyny,
w różnym wieku. Wszyscy siedzieli w okropnie szerokim rozkroku
eksponując narządy. Siedzenia tych krzeseł czy stołków były tak wycięte, że cała
dupcia i narządy wisiały w dole wtłoczone boleśnie ciężarem ciała w wycięcia. Aby
usiąść na takim krześle należało szeroko rozewrzeć uda, przełożyć je w odpowiednie
miejsce i usiąść. Po zamknięciu metalowych obejm siedzenie rozjeżdżało się
rozciągając siłą uda na boki aż do wykręcenia stawów biodrowych prawie. W ten
sposób powstawało okropne rozwarcie ud, wtłoczenie dupci w siedzenie i wysunięcie
odbytu i narządów. Ciało przyjmowało bolesną i niewygodną pozycję. Jeżeli ktoś miał
cyce jak ja to one też były naprężane metalowym biustonoszem. Narządy tych
czekających były w różnym rozmiarze, wielkości i kształtu. Większość wisiała, ale u
niektórych kutaski były sztywne i podskakujące rytmicznie. U tych starszych wisiał
śluz wydobywający się z cewek. Niektórzy z nich byli bardzo cycaci. Ich ogromne,
baloniaste cyce sterczały sine, naprężone po bokach brzucha. Cyce jednej chłopcodziewczyny
były długie i baloniaste zakończone grubymi wielkimi sutami. Były to
krowie dójki wszyte w te cyce. Stale z nich coś kapało. Jedna z oczekujących nie
miała ani jajek ani kutasa. Zamiast tego ziała w kroczy wielka czerwona dziura z
kapiącym śluzem. Inna miała długiego bardzo kutasa, stojącego sztywno. Kutas był
rozcięty w pionie na dwie części, Te części były wywinięte na boki ukazując
czerwone wnętrze rozcięcia z okropną dziurą w środku służącą do ruchania w
pęcherz. Dodatkowo bardzo długi, żylasty worek był rozdzielony na dwie osobne
połówki. W każdej widać było ogromne jajko. Bardzo mnie to przeraziło, gdy
zobaczyłam pierwszy raz. Oni z resztą też gapili się na mnie widząc tak ogromne
słoniowate cyce z sutami do ruchania i narządy dziwnie rozmieszczone u tak młodej
chłopco-dziewczyny. Ciała oczekujących były sztywno unieruchomione pasami do
oparć a szyje przykute do ściany łańcuchem. Siedzący jednej stronie mieli potwornie
rozdęte brzuchy. Ci byli w trakcie lewatywy, a po d**giej ci, co czekali na lewatywy.
Wszyscy wystraszeni i płaczący, zakneblowani. Zostałam posadzona i przywiązana.
Czekałam w kolejce do lewatyw. Co pewien czas otwierały się drzwi od następnego
pomieszczenia i wyprowadzano stamtąd chłopaka lub dziewczynę płaczącą okropnie
z olbrzymim, wydętym brzuchem. Siadała po stronie tych z brzuchami. Brano
następną osobę i krzyczącą opierającą się wprowadzano siłą do gabinetu. Trwało
trochę i otwierały się drzwi i słychać było krzyki i wycie i wyprowadzano ją z
okropnym brzuchem. W końcu i na mnie przyszła kolej. Płacząc jak wszyscy
zostałam wprowadzona siłą do gabinetu. Pierwszy raz widok mnie poraził. Może i był
to gabinet lekarski zabiegowy, ale narzędzia i sprzęt tam rozmieszczony tworzyły
raczej okropny widok izby tortur. Ułożono mnie w pozycji do lewatywy z wypięta,
rozwartą dupką. Po chwili czułam jak gruba rura wchodzi we mnie i odbyt jest
rozpychany, uszczelniany. Zabuczała pompa i mój brzuch stawał się coraz bardziej
okropny. Bolący. Zaczęłam się szarpać i wyć. Gdy brzuch groził rozerwaniem
lewatywa zakończyła się. Teraz unieruchomiona zostałam na wznak. Gruba,
metalowa rura wlazła w mój ciasny wtedy ptaszek aż do pęcherza. Dostałam wielką
lewatywę do pęcherza, po czym zakorkowano rurkę. Pierwsza moja lewatywa się
zakończyła. Wyjącą, zakorkowaną, rozdętą posadzono i zamocowano mnie na
krześle w poczekalni. Tym razem w kolejce tych z wydętymi brzuchami. Wszyscy w
tej kolejce buczeli głucho. Trzeba było siedzieć dosyć długo. Przychodziła asystentka
w lateksie i brała pierwszego z kolejki, wyciągała korek z dupki i sadzała na sedesie
w rogu pomieszczenia. Patrzyła jak ten ktoś się wypróżnia. Wszystko na widoku
innych. Ona decydowała czy dana osoba jest gotowa na dalsze badania czy musi
powtórzyć lewatywę. d**ga lewatywa była okropniejsza. Brzuch po d**giej lewatywie
był okropny potwornie. Nieszczęsna ta osoba siedziała i wyła okropnie. W
pomieszczeniu poczekalni było głośno od jęków, stękania, płaczu. Ja ostałam trzy
potworne lewatywy dupci i pęcherza. Oprócz wejścia do pokoju lewatyw było tam
wejście z napisem gabinet badań. Wszystkie drzwi zarówno wejściowe do poczekalni
jak i do d**gich pomieszczeń miały wielkie, przeźroczyste szyby. Widać i słychać
wszystko, co tam się działo. Drgające, unieruchomione pasami ciała w różnych
pozycjach. Dupy z sterczącymi rurkami, sztywne narządy, ziejące pochwy,
naprężone cycki. We wszystkich były wkładane lub sterczały jakieś przyrządy.
Pacjenci drgali, szarpali się, krzyczeli. Podniecający i przerażający widok. W końcu
wylądowałam w kolejce pod gabinetem. Siedziałam w szerokim rozkroku
wystawiając sinawe narządy. Przed wejściem do gabinetu przyszła asystentka i
rękoma w lateksowych rękawiczkach masowała szybko i mocno moje krocze ciągnąc
za narządy smarując czymś. Podobnie zrobiła z cyckami. Wszystko mi napuchło i
nabrzmiało. Zrobiło mi się dziwnie przyjemnie, gdy ciągała za moją wielką łechtaczkę
w kształcie długiego penisa. Tak przygotowana zostałam wprowadzona do środka.
Stałam naga na środku strasznego gabinetu. Wszystko mi sterczało jeszcze,
zwłaszcza cycki. Jak u młodej dziewczyny. Czekałam aż wyprowadzą pacjenta po
badaniu. Wyglądał okropnie. Teraz przystąpiono do mnie. Podczas badania obecna
była cały czas ciotka. Pielęgniarka założyła mi kartotekę w komputerze. Pytania były
bardzo dokładne. Odpowiadała ciotka. Zostałam dokładnie zmierzona,
obfotografowana i sfilmowana. Moje *********** narządy i cycki zostały zważone.
Pan doktor oglądał mnie dokładnie macał uciskał aż krzyczałam. Kazał wypiąć
dupkę. Rozciągnął pośladki szerzej i kazał kaszlnąć. Kaszlnęłam i poczułam jak
kiszka wyskoczyła. Jeszcze raz i odbyt wylazł daleko. Gdy zaczął badanie palcami i
ręką wrzasnęłam okropnie. Darłam się przez cały czas badanie odbytu. Następnie
unieruchomiono mnie na fotelu. W każdy otwór wsadzali mi głęboko jakiś metalowy
przyrząd i rozszerzali go okropnie. Pan doktor wsadzał tam długie czarne rury i
oglądał mnie na ekranie. Bardzo krzyczałam. Narządy i cyce posiniały i zesztywniały.
Robił mi to długo i okropnie asystentka zmieniała ułożenie mojego ciała. Wsadzała
metalowe narzędzia. W końcu stałam zapłakana, naga obok siedzącej Cioci a Pan
doktor omawiał z nią wyniki badań i dawał zalecenia. Byłam tak rozkojarzona i
wystraszona, że niewiele rozumiałam i słyszałam, ale usłyszałam jak powiedział o
potrzebie wykonywania zastrzyków. Były to cztery serie zastrzyków rocznych.
Przepisał zastrzyki w cycki, kutaska, jajka, łechtaczkę, odbyt. Dodatkowo jakieś
pigułki. Niektóre zastrzyki miały być wykonywane w domu a na inne musiałam być
przywożona. Pytał, jakie są stosowane zabiegi-tortury w domu. Na pytanie ciotki
powiedział, że w tym wieku już można zacząć stosowanie ramy i wieszaka oraz
gorsety, wtedy zmiany będą szybsze. Zalecił też obrzezanie penisa i cipki w sposób
„sudański”. Wtedy łechtaczka będzie bardziej wrażliwsza i stercząca, co spowoduje
częste orgazmy. Powiedział jeszcze, że obecnie należałoby się wstrzymać z pasem
„tantala” czy walizką „madeja”, dopiero za miesiąc po zastrzykach. Dał ciotce płytę
CD z zaleceniami i programem zabiegów-tortur. Badanie się zakończyło, do gabinetu
wprowadzona następnego pacjenta. Ciotka poprowadziła mnie nagą korytarzem do
pokoju, gdzie miałam dostać pierwsze zastrzyki. Korytarz był ogólno dostępny i
czasem ktoś na mijał gapiąc się na mnie. W końcu dotarłyśmy przed właściwe drzwi.
Znowu naga, mała kolejka rozwartych ud i wiszących narządów. Siedziałam bardzo
przerażona czekając na swoją kolej, która nieubłagalnie nadeszła. Otworzyły się
drzwi i wyszła z nich młoda osoba rycząc okropnie. Ręce miała skrępowane z tyłu.
Wszystko, co miała sterczało twardo i było ciemne oraz sinawe. Prowadziła ja
wysoka właścicielka o apodyktycznym suchym wyglądzie starej guwernantki w
drucianych okularkach. Ciotka wciągnęła mnie do środka. Poraził mnie widok tego,
co ujrzałam. Te metalowe narzędzia, te wielkie strzykawki i długie grube igły. Do tej
pory panicznie reaguje na igły. Pielęgniarka w lateksowym, pełnym uniformie
wyglądała przerażająco. Posadziła mnie na podobnym jak wszędzie metalowym
krześle i rozwarła szeroko moje uda. Sprawdziła w komputerze mój numer i
zalecenia doktora. W gabinecie była cisza, jeśli nie liczyć moje piski i jęki. Ciotka
siedziała z boku. Patrzyłam wielkimi ze strachu oczyma jak są przygotowywane dla
mnie duże strzykawki i różnej grubości i długości igły. Zastrzyki zaczęły się od
cycków. Po założeniu metalowego stanika i zaciśnięciu go. Moje cycki i sutki zostały
boleśnie oklepane aż stały się twarde i sinawe, sterczące mocno. Najpierw dostałam
dwa głębokie zastrzyki w każdy cycek. Następnie długa bardzo igła zrobiła mi
zastrzyk przez sutek bardzo głęboko w cycek. Miałam wrażenie, że w cyckach
wybuchło coś. Zawyłam okropnie. Po zastrzykach ponownie cycki zostały oklepane i
wymiętolone. Szybko poczułam jak one tężeją i puchną jakby. Stanik został zdjęty,
ale cyce nadal sterczały twardo. Nastąpiła przerwa. Następnie zostałam
unieruchomiona na stojąco z udami razem a jajka zostały podwiązane i wyciągnięte
w tyle. Mój wielki kutasek naprężył się. Został on położony na małym stoliczku
przystawionym do ud i unieruchomiony. Łeb jego wystawał nad krawędzią.
Pielęgniarka obciągnęła skórkę odsłaniając wielką jego główkę i zaczęła ją masować
i klepać. Kutasek szybko naprężył się. Wsadziła metalową grubą rurkę do kutaska i
pęcherza. Pociekło siku. Bardzo powoli wbijała mi grubą, długa igłę z przodu przez
główkę i cała długość kutaska aż ostro zabolało w podbrzuszu. Powoli wciskała gęsty
płyn z wielkiej strzykawki stopniowo wyciągając igłę. Darłam się okropnie. Ach jaki
ból. Takich zastrzyków dostałam trzy dookoła główki. Po zastrzykach tych leżałam na
plecach unieruchomiona pasami, wyjąc na leżance z wielkim, sztywnym jak beton
kutaskiem w pionie a ona, co jakiś czas rolowała go szybko. Każdy skręt wywoływał
okropny ból i wycie. Wkrótce to już nie był młodziutki kutasek a kutas słonia. Leżałam
głośno się skarżąc i błagając o „już nie!”. Patrzyłam wielkimi oczami jak ona
przygotowywała następną strzykawkę dużej pojemności i bardzo grubą krótką igłę.
Uwolniła moje ud, reszta ciała nadal była przymocowana pasami i podniosła wysoko
aż za głowę moje wyprostowane nogi i zamocowała je za głową do leżanki. Moja
wielka dupka i uda napięły się mocno. Biodra poszły do góry. Moje narządy, jak
pisałam, wisiały nisko oddalone od ciała w sposób niespotykany. Teraz całe wyszły w
tył poza ud naprężając się dodatkowo. Szeroki pas złączył moje uda razem
zaciskając narządy. Wielki kutas sterczał sztywno a długi, olbrzymi worek wisiał poza
dupkę zasłaniając cipkę. Poczułam jak zakłada mi coś na worek, zaciska go wyciąga
mocno daleko w górę. Moje jaja rozeszły się na boki i naprężyły. Sterczały sztywno
jak dwie wielkie owalne kule. Twarde. Zaczęła je klepać i ugniatać mocno. Zdążyłam
zobaczyć jedynie jak wzięła strzykawkę. Po chwili, bardzo ostry ból zaatakował moje
lewe jajo. Igła wchodziła wolno i ciężko. Gdy opróżniała ją czułam jak moje jajo
rozrywa się w środku i pęcznieje. Potem spotkało to samo d**gie jajo. Po tych
zastrzykach już nie wyłam, bo nie miałam sił. Leżałam z napiętymi jajami bardzo
długo. Co chwila sprawdzane były moje cycki, kutas i jajka. Po przerwie moje jaja
zostały uwolnione i wraz z kutasem podwiązane wysoko w górze. W ten sposób
wylazła moja cipka ze sterczącym długi grubym kutaskiem łechtaczki. Moja
łechtaczka od zawsze była długa, gruba w kształcie kutaska z okrągła główką. Teraz
po napięciu dupki i narządów sterczała wywalona sztywno. Pielęgniarka zaczęła ją
masować i ciągnąc. To było nawet przyjemne. Bardzo. Zobaczyłam jak bierze dużą
strzykawkę z bardzo długa cienką igła. Wtedy już zrobiło się mniej przyjemnie. Ostre
ukłucie w czubek łechtaczki a potem piekący ból drążący bardzo głęboko pozbawił
mnie resztek przyjemność. Powoli naciągała łechtaczkę na igłę coraz głębiej i głębiej.
Wydawałam z siebie cienki kwik, gdy wyciskała płyn ze strzykawki. Czułam jak
wszystko tam puchnie. Naprężyłam dupkę aż wysunął się otwarty odbyt. Cipka ostro
pulsowała. Odbyt wystawał otwarty. Na koniec zrobiła mi trzy głębokie zastrzyki w
koło odbytu. Po kilku minutach cała kiszka wisiała na zewnątrz, choć wtedy nie byłam
luźna odbytniczo. Po zastrzykach zostałam położona na innej leżance, na
obserwacji, gdzie wyłam i krzyczałam. W tym czasie ktoś inny darł się obok
poddawany jakiemuś zabiegowi. Po godzinie ciotka wyprowadziła mnie z gabinetu.
Zobaczyłam wystraszony wzrok czekających w kolejce. Szłam wolno okrakiem. Moje
cyce były wielkie, sztywne. Suty grube okropnie i długie. Narządy wysunięte bardzo
daleko w przód. Opuchłe i napięte. Gruby kutas, jak ręka sterczał sztywno drgając
wielką główką. Ogromne jaja wisiały przy kolanach. Widać było też wiszącą kiszkę
odbytu. Z każdej dziury ciekło i kapało. Całą ****ę do domu wyłam leżąc na wznak
przywiązana na łańcuchu naga. W domu już nie miałam tortur przez całą dobę.
Musiałam jedynie ssać kutasa, suty oraz lizać narządy i odbyt z wysysaniem ciotki.
Dodatkowo miałam rozpychane gardło długimi lateksowymi kutasami. Przed spaniem
ciotka wyruchała mnie swoim ogromnym kutasem w gardło. Początkowo na
zastrzyki byłam wożona do gabinetu zabiegowego. Gdzie jak zawsze wyłam
okropnie. W przychodni dostawałam głębokie zastrzyki w cyce oraz głęboko w suty,
przez głowę kutasa do podbrzusza oraz w łechtaczkę. Zastrzyki były robione dużymi
strzykawkami z przeraźliwie długimi igłami. Na sam ich widok wyłam przeraźliwie.
Czułam jak długie igły wchodzą we mnie głębiej i głębiej, aby po chwili `rozpętać w
moim ciele okropny ból. Po jakimś czasie zastrzyki miałam robione w domu przez
kobietę, która przychodziła. Pod wpływem tych zastrzyków i zalecanych ćwiczeńtortur
moje ciało szybko się zmieniało. Stawałam się młodą coraz bardziej seksowną
chłopco-dziewczynką. Moje cyce początkowo sterczące stawały się coraz
potężniejsze w kształcie wielkich wiszących, coraz bardziej gruszkowatych,
dłuższych balonów z długimi, grubymi, sztywnymi sutami ziejącymi otworami do
ruchania. Zawsze kapiącymi. Słoniowate narządy sterczały daleko w przód. Kutas
stawał się coraz grubszy, długi z wielkim końskim łbem wisiał łukowato, obrzmiały.
Coraz bardziej rozdęte olbrzymie, wyraźnie widoczne jaja dyndały się ciężko przy
kolanach. Z kutasa kapie wiecznie śluz. Wielka, długa, gruba, żylasta kiszka odbytu,
prawie czarna, sterczy mi z ogromnej, szerokiej dupy o potężnych pośladach.
Łechtaczka zamieniła się spory, sterczący kutasek, gruby i długi stale sztywny.
Zaczęłam produkować spermę w ogromnych ilościach. W jednym orgazmie potrafię
tryskać do trzydziestu razy wyrzucając do litra i więcej spermy. Moje orgazmy stały
się też bolesne. I od tamtej chwili okropnie krzyczę wyrzucając silnie spermę. Mam
wrażenie, że wyrzucam z kutasa płonącą lawę. Jednocześnie w wyrzutem spermy
sikam ostro grubym strumieniem jak ze szlaucha. Mam wielkiej średnicy cewkę w
kutasie i pęcherz pojemności trzy i pół litra, skutki zabiegów ciotki, więc można sobie
wyobrazić, co się dzieje. Zaczęłam dostawać nagłych, częstych, potężnych
bolesnych wzwodów, tak silnych, że stawiających mój ogromny i ciężki kutas w
pionie, czego przedtem nie było. Kutas i narządy szybko zaczęły zmieniać kolor na
bardzo ciemny. Kutas był już stale pokryty grubymi żyłami. Dzięki zdjęciom, filmom
udostępnianym przez ciotkę stałam się popularna w kręgach. Coraz więcej wujków
gościło u ciotki, coraz częściej wypożyczali mnie do siebie. Ciotka zabierała mnie ze
sobą do agencji, gdzie odpowiednio ubrana zwracałam uwagę swoim wyglądem i
widocznymi narządami. Na jednej z wizyt u pana doktora usłyszałam jak rozmawia z
ciotka o obrzezaniu mojego kutaska i łechtaczki. Zalecał też obrzezanie cipki na
sposób „sudański”, ale ciotka nie była przekonana. Jednak w końcu się zgodziła.
Tak, więc pewnego dnia wieczorem, nic nie mówiąc, zawiozła nie w pewne miejsce.
Dosyć ponure ono było. Drzwi otworzyła postać w lateksie, kobieta, wprowadziła
mnie do małego pokoju bez okien. Pełnego okropnie wyglądającego wyposażenia,
na którego widok wpadłam w popłoch. Najbardziej przeraził mnie widok stołu i fotela
wyposażonego w uchwyty i pasy. Musiałam się szybko obnażyć całkowicie. Prócz
ciotki był tam Pan i Pani w lateksowych ubiorach. Pani posadziła mnie na tym
okropnym fotelu i przywiązała pasami. W usta wsadziła dmuchany knebel i
napompowała go. Po odchyleniu oparcia fotela, moje uda zostały szeroko rozwarte i
całe krocze wypięło się na zewnątrz. Narządy, odbyt zostały wymyte i włożone w
chwyt przymocowany do fotela. Po zakręceniu śrub narządy wyszły jeszcze bardziej i
stwardniały. Na kutasa założyła mi przyrząd, który utrzymywał go w górze. Pan
zbadał go odsuwając mocno mój bardzo długi napletek odciągając go kilka razy. Po
tym badaniu nastąpiła przerażająca chwila dla mnie. Zobaczyłam w jego ręku
metalowy przyrząd, coś jak duże szczypce zakończone tulejką i ostrzami. W tą rurkę
wepchnął głęboko płaski łeb mojego kutasa a na zewnątrz naciągnął mocno skórkę
napletka i zacisnął przyrząd. Poczułam jak głęboko wlazł mój kutasek i jak mocno
została napięta skórka. Miałam wrażenie, że zabrał mi całą skórkę. Nagle bez
uprzedzenia, niespodziewanie, okropny, piekący ból zaatakował mojego kutasa i
krocze. Zobaczyłam na chwilę jak zacisnął mocno te szczypce, jak srebrne ostrza
zawirowały w koło odcinając moją skórkę. Dalej już nic nie widziałam, bo zaczęłam
wyczyniać dziwne ruchy biodrami. Poleciało dużo krwi. Po zdjęciu przyrządu ukazał
się ciemny łeb kutasa bez skórki. Obciął skórkę aż chyba do połowy kutasa. Bardzo
piekło i bolało. Jego asystentka oblała czymś ranę i zabandażowała. Przedtem
wepchała do pęcherza metalową rurkę zakręconą korkiem. Zostałam obrzezana.
Pierwsze trzy dni leżałam w łóżku a ciotka zmieniała opatrunki. Stopniowo wracałam
do formy. Najpierw, po trzech dniach zaczęłam dostawać lewatywy i być ruchana w
dupę i gardło przez ciotkę. Po dwóch tygodniach i wizycie kontrolnej ciotka dostała
zezwolenie na pełne korzystanie ze mnie. Zostałam obrzezana bardzo wcześnie w
wieku …. Gdy już wszystko wróciło w pełni do normy ciotka ponownie zawiozła mnie
do tego Pana. Wtedy to już znałam to miejsce i wiedziałam, że tu nic radosnego mnie
nie spotka. Już od progu zostałam mocno zakneblowana, bo darłam się i szarpałam.
Tym razem wylądowałam na okropnym stole operacyjny na plecach z nogami i udami
umocowanymi prawie za głową, z naprężoną, wypiętą dupą i wywalonym odbytem.
Ale nie o kiszkę odbytu chodziło tym razem a o cipę. Pisałam, że pomiędzy workiem
a odbytem mam pizdę z długa bardzo i grubą łechtaczką, jak mały kutas. Moja
pizdeczka, wtedy, miała tylko jedne wargi, grube i długie. Pisze „MIAŁA”. Po
zamocowaniu mnie na stole zrobili mi wiele zastrzyków w narządy i kroczę. Nic tam
nie czułam. Nic nie widziałam, bo zasłonili mi oczy. Czułam jedynie, że coś mi robią
w pizdzie. Bardzo nie bolało. Trwało to okropnie długo. Gdy już mogłam spojrzeć to
zobaczyłam wielki opatrunek na narządach. Tym razem zawieziona zostałam na
wózku do jakiegoś pokoju, gdzie leżałam bardzo długo. Asystentka tego Pana
zmieniała mi opatrunki. Musiałam podtrzymywać w górze kutasa i jaja, aby ona
mogła myć i opatrywać mi pizdę. Nie ma sensu opisywać mojej męki, gdy
znieczulenie zeszło. Gdy w końcu mogłam sama chodzić do łazienki, już bez
opatrunku to zobaczyłam w lustrze swoją pizdę. Teraz była tam wielka ziejąca dziura
bez warg a w górze sterczał całkiem łysy kutasek z dużą główką, sztywny. Moja
łechtaczka. Obcięli mi wargi sromu i obrzezali łechtaczkę! Teraz mam tak
ciemnoczerwoną ziejącą, wielką dziurę z bardzo dużą łechtaczką jak średniej
wielkości kutas. To właśnie ta łechtaczka stała się bardzo czuła i wrażliwa i jest
powodem moich samoistnych, niekontrolowanych wzwodów i orgazmów z
wytryskiem spermy i sikaniem. Mam z tym trochę kłopotów, gdy to się dzieje w
publicznych miejscach tam, gdzie raczej nie powinno. Łechtaczka jest cały czas
stercząca i sztywna. Na niej leży mój worek z jajami i ociera ją, więc jestem non stop
pobudzona i tryskam boleśnie, jak wcześniej pisałam. Pewnie niektórzy z czytających
zdziwią się, że zrobiono mi to a ja nic nie mówiłam. Nie ma w tym nic dziwnego. Po
zamieszkaniu z ciotką od pierwszych dni byłam ćwiczona w całkowitej uległości i
posłuszeństwie metodą tłumaczenia i karania. Tak, kochałam i kocham nadal ciotkę.
Już wtedy szybko jej uległam psychicznie i uwierzyłam, że to wszystko dla mojego
dobra, bo byłam przecież inna nie tylko fizycznie ale i mentalnie, dlatego mogła
zrobić ze mną co chciała. No, ale dosyć filozofii. Trochę odbiegłam. Jak
wspomniałam ciotka od początku szkoliła mnie w seksie nie tylko teoretycznie, ale i
poddawała praktykom. W domu ciotki wszystko kojarzyła się z seksem, wystrój pokoi,
obrazy, różne przedmioty, oglądane filmy i zdjęcia. Tylko jedna część domu na
parterze była wyposażona normalnie, jeśli można powiedzieć. W tej części ciotka
przyjmowała osoby niezwiązane z seksem. Jako ********** chłopco-dziewczyna
musiałam to wszystko oglądać. Nie było tam dziewczynek a sami chłopcy. W
przeważającej części wszystko przedstawiało sceny sadystyczne. Ciotka mi
tłumaczyła, że seks musi boleć wtedy jest pełny. Stopniowo poddawana byłam coraz
bardziej wyszukanym mękom. Stopniowo pragnęłam tego bardzo. Coraz częściej
błagałam ją o tortury, gdy nie robiła mi tego za często. Pamiętaj jak płaczem
błagałam ją o lewatywy, które polubiłam najbardziej. Jeśli mi odmawiała to była dla
mnie wielka kara. Zwykle jednak spełniała moje błaganie, jeśli miała czas. Bo taka
lewatywa miała jednak swój rytuał przygotowawczy, co trochę trwało i musiało boleć
tak jak każdy seks sado-maso. Zaczynało się od urządzenia nazywanego
„pręgierzem”. Moje młode ciało było przywiązywane a następnie dupa i uda mocno
wypinane i naciągane. Rozpoczynała się okrutna chłosta. Najpierw rózga, pejcz,
packi. Po wychłostaniu dupy i ud ciotka wyciągała w tył moje narządy i mocowała.
Sterczały sztywno i poziomo. Przy pomocy nabijanych pacek torturowała je. Czułam
okropny ból, za który musiałam głośno i wyraźnie dziękować. Coraz bardziej
kochałam to. Po tym wstępie rycząc głośno musiałam iść do pomieszczenia lewatyw,
gdzie przygotowywałam sobie płyny do lewatywy. Początkowo, jako młoda chłopcodziewczynka
nie potrafiłam tego robić, więc ciotka mnie uczyła, ale szybko
wyszkoliłam się. Kładłam się na fotel lub stół do lewatyw w pozycji, jaką kazała mi
przyjąć ciotka i głośno błagałam o lewatywę podając jej pojemność i ilość serii oraz
ile lewatyw w jednej serii. Nigdy nie była to jedna lewatywa a co najmniej trzy serie
po trzy lewatywy. Zakazane było prosić o jedną. Ciotka przychodziła i pompowała mi
kiszki lewatywami. Zwykle lewatywy dużej pojemności, o jakie błagałam wykonywane
były przy pomocy gumowej lub elektrycznej pompki. Po lewatywach byłam ruchana
przez ciotkę. To były dla mnie radosne chwile. Jednak nie zawsze możliwe do
wykonania, bo przecież ciotka musiał pilnować swojego biznesu i często była
zapracowana. Tak samo jak i zabiegi sado-maso w czerwonym domku nie były
codzienne. Jak wspomniałam na początku w domu i w ogrodzie latem chodziłam
całkiem na golasa mając jedynie szeroki kołnierz obrożę na szyi. Zawsze nosiłam
obroże na szyi nawet teraz nosze. Dodatkowo na ciele i w ciele nosiłam założone
przyrządy zaciskająco rozszerzające. Wszystkie otwory podlegały rozciąganiu,
również usta. Cyce i narządy podlegały wyciąganiu i zaciskaniu. Nawet, gdy
wychodziłam gdzieś z ciotką zawsze na ciele i w środku miałam coś włożonego a
brzuch rozdęty lewatywą powietrzną. Zawsze w sutach miałam wsadzone głęboko
metalowe wibratory uruchamiane zdalnie przez ciotkę. Robiła to w takich miejscach,
aby mnie poniżyć jak najbardziej. Np. w windzie itp. Dostawałam okropnych
orgazmów wtedy i zaczynałam jęczeć i drgać a kutas wyskakiwał sztywno spod
sukienki. Co za wstyd dla dorastającej panny. W odbycie miałam założony wielki
korek z wyprowadzoną pompką, wiszącą na zewnątrz. Miałam obowiązek
informować głośno ciotkę, niezależnie od miejsca, jeśli mój brzuch opadał i
potrzebuje lewatywy. Wtedy ciotka wyjmowała na zewnątrz gruszkę gumowej pompki
i pompowała mnie przy ludziach. Gdy przebywałam w ogrodzie sama to na
narządach miałam założoną metalową obręcz z łańcuchem przytwierdzonym do
kamienne kuli, która chodząc ciągnęłam za sobą. To miało mi uświadamiać
przynależność i fakt, kim jestem. To, kim jestem i będę w przyszłości wpajała we
mnie różnymi metodami, bardziej lub mnie dla mnie przykrymi. Jedną z nich
stosowaną na początku była tzw. giełda. Napisze dalej. Jak wspomniałam ciotka
największą może uwagę przykładała do formowania mojego ciała, jako
masochistycznego obiektu seksualnego. W tym celu już od pierwszych dni
zamieszkania z ciotką podawała mnie stopniowo coraz radykalniejszym sadozabiegom.
Szczególną uwagę przywiązywała do mojego odbytu i innych otworów.
Oczywiście nie wiedziałam wtedy jeszcze, o co chodzi i czemu mi to robi. Wpychała
mi w otwory jakieś przyrządy i rozciągała je mocno aż wyłam z bólu. Z byle powodu
napinała moje ciało na stelażu do bicia i chłostała. Dyszałam okropnie nosząc
skórzane gorsety zaciskające moje ciało i wypychające piersi w górę. Moje ciało
gwałtownie się zmieniało. Wszystko jakby rosło. Nabierałam kształtu osy z wielkimi
biodrami, dupą. Już i tak wielkie narządy, cyce powiększały się szybko. Krótko po
zamieszkaniu u ciotki, gdy tylko opanowałam w miarę dobrze teorię, jako młoda
chłopco-dziewczyna z jeszcze dziewiczymi otworami byłam wystawiana na giełdę.
Ponieważ wpoiła we mnie totalne poczucie wstydu przed pokazywaniem się na
golasa, co było częścią tortury psychicznej, więc przeżywałam to strasznie. Im byłam
starsza tym gorzej. Przyjechał po mnie taki mały samochód z budą. Ja zapłakana,
naga, przerażona z rękoma związanymi z tyłu stałam w pokoju ćwiczeń. Weszła
wielka, strasznie wyglądająca Pani. Dokładnie obejrzała mnie i wymacała. Po
założeniu szerokiej, cuchnącej obroży pociągnęła mnie wyjąca do samochodu i
wpakowała do budy zamykając kraty klatki. Wkrótce znalazłam się w ciemnej
piwnicy, oświetlonej czerwonymi lampami, gdzie trafiłam w łapy innej okropnej Pani.
Piwnica rozbrzmiewała piskami, krzykiem, błaganiem wysokich, młodych głosów. W
strasznym pokoju, jak cela, położono mnie na drewnianym stole i związano. Zrobiono
mi wiele ogromnie bolesnych lewatyw w odbyt, w pęcherz, w żołądek. Wykąpana i
nasmarowana cała olejkiem znalazłam się w podłużnym, jasnym pomieszczeniu z
metalowymi krzesłami. Przedtem dostała serię bolesnych zastrzyków w cycki i kutasa
oraz w jajka. Cyce nabrzmiały stając dęba, aż wyszły żyły, Kutas zesztywniał
wyolbrzymiał okropnie. Na wierzch wylazły grube czarne prawie węzły żył. Byłam tak
przerażona, że zapomniałam płakać. Posadzono mnie na jednym z tych krzeseł i
założono metalową obręcz na szyję unieruchamiając i prostując mnie. Uda miałam
szeroko rozwarte. Siedziałam w szeregu kilkunastu nagich i zapłakanych istot w
podobnym wieku. Wszyscy pokazywali dokładnie to, co mieli w kroczu. Wszystkie
kutasy i kutasiki sterczały twarde, żylaste i fioletowe. Balony cyców i cycuszków
sterczały w różne strony. Wszyscy mieliśmy napompowane brzuchy. Niektórym, jak
mnie, wisiały długie odbyty. Ja jednak wyróżniałam się znacząco, nie tylko wielkością
tego, co mam ale i kolorem. Każda z nas miała numer. Ja miałam trzynasty. Przed
nami była kurtyna jak w teatrze. Wchodzili jacyś ludzie w maskach i oglądali wybrany
numer dokładnie macając i uciskając. Mnie macało, jak zawsze, najwięcej rąk.
Goście wyszli i nastąpią przerażająca cisza, którą zakłócał jedynie nasz płacz i jęki
oraz jakieś rozmowy za kurtyną. W pewnym momencie poraził nas ostry sygnał.
Chłopcy i dziewczyny zawyli okropnie. Zasłona się odsunęła. Ukazały się rzędy
krzeseł, na których siedziały zamaskowane postacie. Zaczęła się licytacja. Po kolei
uwalniano nas z krzeseł i wyprowadzano na łańcuchu, na coś w rodzaju wybiegu.
Prowadzono wybrany numer wolno i na życzenie z Sali eksponowano dokładnie
wybrany narząd czy otwór wyciągając lub rozciągając go. Na wielkim ekranie za
szybą wyświetlał się kolejno wybrany numer i niski głos mówił o zaletach tego
numeru. Obok tego numeru szybciej lub wolniej migały jakieś liczby. Gdy suma
przestawała rosnąć wyprowadzano naszego szeregu wybraną osobę. Która już nie
wracała. Wreszcie wylosowano mój numer 13. Liczby jakby oszalały na ekranie.
Suma rosła i rosła. Prowadzano mnie długo na wybiegu bo walka o mnie była
zażarta. Głos beznamiętnie opowiadał o mnie. Nic wtedy nie rozumiałam prócz
jednego seks zwykły, seks sadystyczny, ruchanie w suty i dziewica. W końcu liczby
na ekranie zatrzymały się i zostałam wyprowadzona. Czekałam klęcząc w malutkim
pokoju. Zjawił się jakiś facet i zabrał mnie. Wiązł mnie w worku na głowie, na tylnym
siedzeniu. Gdy zdjął mi ten worek zobaczyłam pokój pełen różnych narzędzi i mebli
potrzebnych do seksu. Przyszedł ubrany w czarny lateks. Nie będę pisała, co mi
wtedy robił. Napiszę jedynie, że moje białe, dziewicze ciało prężyło się i trzęsło
zawieszone i wykręcone na stołach i dziwnych pozycjach wyjąc okropnie i błagając.
Moje narządy, otwory eksplodowały podawane wykręcaniu, miażdżeniu wyciąganiu i
ruchaniu różnymi sposobami. Widziałam jak facet tryska, co raz z podniecenia
zalewając mnie spermą i sikami. Opita byłam spermą i innymi płynami. Nad ranem
byłam już luźna i mniej bolało. Mój odbyt, cipa i cewka ziały szeroko. Nie byłam już
dziewicą. Nie wiem jak znalazłam się w domu ciotki. Na giełdę ciotka wystawiała
mnie regularnie. Zawsze z wielkim powodzeniem. W czerwonym domku odbywały
się tylko sadystyczne bardzo tortury parę razy w miesiącu lub gdy byli goście. Od
samego początku, gdy byłam za mała by być poddawana takim torturom musiałam
tam być i patrzeć na tortury innych. Na koniec musiałam myć i czyścić przyrządy,
meble i podłogę przygotowując do następnych zabiegów. Jednak to był krótki okres.
Stopniowo i mnie kładziono na straszne dla mnie meble i poddawano seksowi. W
domu był pokój z zasłoniętymi oknami gdzie spędzałam długie godziny na
rozpychaniu otworów i ćwiczeniom z obciągania. Ze ściany sterczały różnej wielkości
i kształtu kutasy oraz metalowe sztyfty. Na stołach też leżały podobne narzędzia.
Było tam też kilka maszyn do ruchania a do nich wiele różnej wielkości, kształtu
wymiennych kutasów i innych końcówek. Musiałam nabijać się dupką na kutasy w
ścianie a także ruchać się w cewkę i cyce tymi sterczącymi sztyftami. Ćwiczenia były
codzienne. Również byłam ruchana w otwory maszynami głęboko i brutalnie.
Maszyny ruchały mnie we wszystkie otwory, odbyt, cipę, cewkę, cyce i gardło.
Nierzadko byłam ruchana w dwa, trzy lub pięć otworów na raz. Maszyny pracowały w
różnym rytmie i prędkości. Niektóre z ruchem obrotowym wkręcały i wykręcały się
wyciągając kiszkę z odbytem w moje kiszki czy kutaska. Były różne sposoby
ruchania maszynowego. Najgorsze, jakie pamiętam były dwa. Po nałożeniu na biodra
metalowej obejmy z umocowanymi łańcuchami klękałam na ruchomej desce przed
maszyną w rozkroku lub w zwarciu wypinając mocno dupę w stronę potwora
sterczącego z maszyny. Łańcuchy z obejmy były zaczepiane do maszyny. Ciotka
robiła mi lewatywę z jakiegoś oleju, następnie rozciągała kiszkę odbytu i musiałam
powoli nawlekać się na kutasa. Maszyna ruszała wolno a ciotka regulowała długość
łańcuchów. Maszyna stopniowo zwiększała głębokość ruchania a ciotka powoli
skracała długość łańcuchów przyciągając moją dupę do maszyny aż ten potwór
wchodził do końca we mnie. Wtedy mocowała mnie i puszczała maszynę na pełne
obroty. Wielki kutas demolował Mój odbyt i kiszki aż cała dupa i ciało skakało
mlaskając. Wyłam bardzo. Moje jaja i kutas oraz cyce latały szybko. Tryskałam
spermą i sikałam, co chwila. Ciotka wychodziła i zostawałam sama. Gdy wracała,
zwykle po godzinie ja już byłam cicha. Po uwolnieniu nie mogłam sama chodzić a w
dupie i często w miejscu dawnej pizdy ziała ogromna dziura. Innym sposobem
ruchania był tzw. PONY, czyli konik. Do dzisiaj mam koszmarne sny na ten temat.
Był to straszny, pewnego rodzaju mocny mebel z drewna mający otwory i pasy do
mocowania ciała oraz dyby i imadła do miażdżenia części ciała. Można było do
niego podczepiać też maszyny ruchające lub wykorzystywać w inny sposób do
seksu. Przypominał on jakby mocną ławeczkę na szerokiej stabilnej podstawie.
Zaczynał się pionową ścianką, dalej była pozioma część zawierająca szereg
zaciskanych otworów na brzuch, cycki i narządy. Kończyła się częścią zawierająca
otwory do mocowania ramion, rąk, szyi i głowy. Klęcząco-leżące na tym ciało było
mocowane dodatkowo szerokimi pasami. Każdą część ciała można było ustawiać i
naciągać w potrzebnej pozycji. Ciotka bardzo lubiła wykorzystywać ten przyrząd
mebel. Już od najmłodszych lat byłam układana do seksu na tym „Pony”. Płacząc i
prosząc, bita i popychana byłam zmuszana do uklęknięcia z przodu z udami
przywartymi do przedniej ścianki. Kładłam ciało na poziomej części wkładając brzuch
i cycki w otwory tak by wisiały a ramiona, ręce szyję i głowę w pozostałe otwory. Moje
narządy wisiały z tyłu. Łono i pachwiny były mocno dociśnięte do krawędzi przyrządu,
wskutek czego kutas, jaja szybko twardniały wyprężone, dupa otwierała się
wystawiając odbyt i otwór obrzezanej cipy. Dodatkowo kutas i worek były zaciskane
obejmami. Po zakręceniu śrub moje cyce sztywniały i nabrzmiewały. Dalej ramiona i
ręce były unieruchamiane tak jak szyja a głowa ustawiana w takiej pozycji, aby szyja
była prosta a usta były poziomo. Usta były rozwierane szeroko metalowymi klamrami
a język wywlekany na wierzch i mocowany. W takiej pozycji moje ciało było
poddawane wyrafinowanemu seksowi typu sado. Ciotka miała dostęp do każdej
części mego ciała, które nie mogło się ruszać. Na tym przyrządzie poddawana byłam
okropnym wyuzdanym zabiegom seksualnym w czasie, których doznawałam
koszmarnych i podniecających doznań i orgazmów bólowych. Tryskałam ciągle
spermą ze zgniatanych jaj, sikałam. Ze miażdżonych i wyciąganych cyców tryskały
mi cienkie strużki żółtawej cieczy, z odbytu wylatywał silny strumień lewatywy lub z
hukiem powietrze. Bolesne uderzeni prądu szarpały moimi narządami, ciałem i całym
przyrządem. To, co mnie ruchało niekoniecznie przypominało kutasa. Raczej to były
różnego rodzaju twory z lateksu i gumy najeżone kolcami, naroślami i włosami jak
szczotki. Do tego powyginane, grube i długie. Były też takie, co zwiększały objętość
w miarę ruchania. Tylko umysły okropnego sadysty mógł wynaleźć coś takiego jak
PONY i dodatki. Takie zajęcia seksualne odbywały się przynajmniej raz lub dwa w
tygodniu, bo były dla mnie zabójcze. Po takim seksie przez wiele godzin byłam nie do
użytku na resztę dnia. Aby moje ciało rozwijało się tak jak ciotka chciała poddawała
mnie seksowi polegającemu na wyciąganiu narządów. Tak, więc nie tylko byłam
podłączana do dojarki, o której pisałam oraz przeżywałam bolesne porody gumowych
potworków, które wyrywały mój odbyt z dupy, ale poddawana byłam zabiegom
wieszania. Do tego celu służyły dwie konstrukcje metalowe. Jedna w kształcie
sześcianu zbudowanego z rur a d**ga w postaci trójnogu też z rur. Na tych
urządzeniach odbywał się wisząco-dyndający seks, jak go nazywała. Ciotka wieszała
mnie za cycki lub sutki, za całe narządy lub tylko za kutaska czy jaja. Byłam
podwieszana za odbyt a także za otwór pizdy. Leżąc na podłodze byłam podciągana
powoli za łechtaczkę. Stosowała wieszanie mego ciała za całe narządy a także za
pojedyncze części osobno jak np. za pojedyncze jajko, osobny cycek czy sutek.
Stosowała też pompę próżniową. Taka, srebrna, metalowa maszyna z czarnymi
rurkami, stojąca w pokoju. Do niej była cała kolekcja różnego kształtu i wielkości
plastykowych, przezroczystych cylindrów. W środku te cylindry-ssawki miały
zamocowane grube sztyfty, które wystawały nieco na zewnątrz. Te cylindry były
nakładane na moje narządy. Wystający sztyft był wprowadzany w otwór cyca, kutasa,
odbytu, w zależności, gdzie był umieszczany. Po założeniu takiego cylindra
podłączana była do niego czarna rurka od pompy. Pompa wyciągała powietrze a
moje cyce czy inne części seksualne wypełniały cylinder olbrzymiejąc i ciemniejąc.
Pompa wyciągała powietrze a mój narząd powoli wypełniał przestrzeń cylindra
olbrzymiejąc i ciemniejąc. Te cylindry były bardzo duże i długie. Najdłuższy, ponad
metr, był cylinder zakładany na mój odbyt. Ciotka potrafiła wyciągnąć mi z dupy
kiszką na długość przekraczającą metr. Stałam z zaciśniętymi pośladkami a z dupy
sterczała długa rura wypełniona krwistą kiszką odbytu pokrytą ciemnymi żyłami.
Przeważnie miałam zakładanych kilka cylindrów jednocześnie. Te cylindry miały u
nasady ciasne, gumowe pierścienie, które po zdjęciu cylindra zostawały na narządzie
zaciskając go. W ten sposób narząd sterczał siny lub granatowy przez wiele godzin.
Tortury takiego narządy było okropne. Już sam dotyk był bolesny. Dokonywała
okropnych rzeczy ze mną doprowadzając mnie do szału ekstazy z bólu. W ten
sposób postępując ze mną powodował szybki i nienaturalny rozwój seksualny
mojego ciała. Wisząc przeżywałam straszne rozkosze męki. Czułam jak powoli z
mego ciała wychodzą narządy, za które wisiałam. Wisząc za jajko lub oba
Doznawałam ostrego jakby słodkiego bólu w pachwinie. Wiszenie za łeb kutasa
powodowało ostre doznania wyrywania z podbrzusza. Po zdjęciu mnie z wieszaka
moje narządy wisiały okropnie nisko. Kutas dyndał się aż za kolanami daleko, tak
samo jaja, cyce wisiały wyciągnięte aż do bioder a kiszka odbytu sięgała z tyłu
poniżej połowy ud. Po kilku godzinach zmiany się cofały, ale nie do końca. Wskutek
tych zabiegów powstawały różnice w długości i wielkości jajek i cycków. Już, jako
n…tnia chłopco-dziewczynka miałam nienaturalnie rozciągnięte asymetrycznie i
rozrośnięte, sterczące narządy. Moje dziewicze dziurki zamieniały się w ziejące i
kapiące otwory. Sino bordowa kiszka sterczała z wielkiej dupy coraz dalej i dalej.
Coraz grubszy i dłuższy kutas, pozbawiony skórki, z olbrzymią, płaską głową zbliżał
się szybko do kolan. Jego kolor stawał się ciemno bordowy i grubymi fioletowymi
żyłami. Łeb kutasa ział coraz większą dziurą cewki. W końcu otwór cewki i cewka
osiągnęła taki rozmiar, że pozwalała na stosunki docewkowe. Ruchana byłam i
jestem w kutasa, co jest rzadkością. Jak wspomniałam, ciotka od początku
zamieszczała w sieci na moim profilu zdjęcia, filmy o mnie oraz anonse na pewnych
stronach. W ten sposób stałam się popularna w wiadomym środowisku. Po
zamieszczeniu informacji, przez ciotkę o tym fakcie na mojej stronie w sieci, ciotka
zaczęła dostawać jeszcze więcej telefonów. Na początku, gdy kutas miałam jeszcze
nie za bardzo rozciągnięty ciotka musiała sprawdzać wielkość kutasów, które miały
mnie ruchać docewkowo. W końcu, gdy mój kutas stał się ogromny, gruby i
rozciągnięty przestała to robić. Bez trudu przyjmowałam kutasy normalnych
rozmiarów. Na te większe musiałam być przygotowywana. Najpierw mój kutas był
nagrzewany i rozciągany długimi, grubymi sondami. Na koniec zakładany był do
środka, aż do pęcherza przyrząd, który po rozkręceniu rozciągał maksymalnie moją
cewkę. Musiałam mieć go stale noszony aż do chwili stosunku. Tuż przed
stosunkiem przyrząd był wyciągany a cewka smarowana okrągłą szczotką. Ruchanie
w kutasa odbywało się na sztywno lub miękko. To znaczy kutas ruchającego musiał
być sztywny a mój miękki lub sztywny w zależności od życzenia klienta. Zwykle
ruchana byłam na stojąco od przodu lub tyłu albo na czworaka od tyłu. Na stojąco
przeciągano moje jaja za uda i mocowano uda razem pasem a od tyłu, wyciągano
narządy w tył i spinano uda razem. W ten sposób kutas sterczał wyprężony. Po
nasmarowaniu cewki mój kutas jest naciągani powoli na kutasa klienta aż do oporu.
Po wprowadzeniu klient zaczynał ruchać. Wytrysk zawsze do środka. Sperma klienta
dostaje się zawsze do mojego pęcherza. Po stosunku, przed następnym klientem,
robi się mi lewatywę pęcherza lub nie, jeśli jest to ten sam klient lub jest to *****
zbiorowy. W ramach praktyki byłam wypożyczana do pracy w różnych pensjonatach,
czy klubach sado-maso. Co tam ze mną wyczyniano chyba się domyślacie. Jak
wspomniałam, ciotka prowadziła interes „dla dorosłych” ukierunkowany na seks
bdsm i czysto s/m dla wysmakowanych znawców tematu. Zawsze miała pełno
klientów, których przyciągała bardzo bogata oferta towarów oraz możliwości, od tych
tradycyjnych po najnowsze. Niektóre z nich były naprawdę okrutne w zastosowaniu.
W domu ciotki zawsze było pełno niezwykłych wynalazków do seksu. Była ona
również „testerką” najnowszych produkcji. Wszystkie te rzeczy testowała na mnie.
Była/jest czystej krwi sadystką. Osiągała orgazmy i ekstazy tylko w czasie
sadystycznego seksu, co widziałam w trakcie seksu ze mną. Już w czasie
przygotowywania mojego ciała była ogromnie podniecona. Jej olbrzymi kutas
sterczał twardo a grube fioletowe żyły były napęczniałe. Gdy moje wrzeszczące, co
uwielbiała, ciało wyginało się naprężone i drgające a sine narządy sterczały boleśnie
ona tryskała obficie spermą zadowolona. Tak zadawała mi ból seksualny by zrobić ze
mnie masochistkę, co w końcu jej się udało zupełnie i szybko. Wpoiła we mnie, że
tylko seks sado może dać orgazmy. Szybko zostałam uwarunkowana od bólu by
tryskać spermą i mieć orgazmy. Do seksu stosowała wiele wymyślnych narzędzi i
przyrządów, których miała bogatą kolekcje. Jedne były mniej inne bardziej
wyrafinowane i bolesne. Między innymi były i takie, co budziły we mnie paniczny
strach z uwagi na wielki ból jaki zadawały. Te przyrządy trzymała w wielkiej szafie.
Gdy ją otwierała to ja już wrzeszczałam przerażona. Wśród tych przyjemnych
zabawek były metalowe „etui”, „orzechy”, „nosidła” i inne. „Etui” to jest metalowa
rurka-kondon składający się z dwóch skręcanych połówek. Wewnątrz ma on kolce.
Zakładała ona mi ją na wiotkiego kutasa i skręcała śrubami. Następnie torturując
mnie doprowadzała do wzwodu. Kutas mój pęczniał wypełniając szybko narzędzie.
Kolce stopniowo wbijały się głębiej i głębiej. Ostry ból atakował krocze. Krzyczałam i
tryskałam, co pogarszało sprawę. Aby powiększyć doznania ciotka wkręcała przez
otworki długie igły. Na jaja też zakładała mi podobne przyrządy, które skręcane
miażdżyły mi jajka przebijając je igłami. Na cycki miałam zakładane „nosidła” w
postaci dzielonych i skręcanych śrubami wyprofilowanych rur. Także pełnych kolców
dziurawiących cyce i sutki. W czasie seksu te przyrządy były skręcane coraz mocniej.
Ponieważ były z metalu, więc można było podłączać do nich prąd powodujący
skurcze i naprężenia narządów i większy ból. Te przyrządy stosowane były nie tylko
w czasie zajęć seksualnych, ale często nosiłam je na sobie chodząc po domu czy
ogrodzie. Dodatkowo były dosyć ciężkie, więc wyciągały moje narządy i cycki
dyndając się mocno wbijając się głęboko. Aby jeszcze bardziej wzmóc efekt seksu
musiałam z nimi biegać, podskakiwać itp. Przy ruchaniu w dupę wszystko latało
mocno poruszane uderzeniami ud ruchającego w moją dupę. Już nie wspomnę o
szczotkach, którymi miałam przecierane przed założeniem pasa otwory. Gdy nie było
seksu to musiałam nosić pasy cnoty. Czasami były to dni a nawet tygodnie. Były to
pełne pasy cnoty a nie takie jak często widać na filmach i zdjęciach. Były wyłącznie z
metalu. Z uwagi na wielkość i budowę moich narządów były one robione dla mnie.
Miałam zawsze całą kolekcje pasów cnoty. Każdy inny stosowany w oznaczonym
celu i sytuacji. Składały się one z metalowej obręczy zamykanej na biodrach, która
podtrzymywała przednią część narządową i pas kroczny między udowy. Obręcz była
tak zrobiona, że nie uciskała mojego brzucha. Niezbędne to było gdyż przed
założeniem pasa i w trakcie miałam robione lewatywy albo byłam pompowana
powietrzem. Część narządowa zaciskana była pierścieniem na całych narządach. Do
pierścienia mocowane były osłony kutasa i worka z jajami. Do pasa między udami,
przez otwory mocowane były korki i wtyczki doodbytnicze i do pochwowe różnej
wielkości i długości. O gładkich i najeżonych powierzchniach. Otwory w pasie
krocznym służyły też do ruchania mnie bez zdejmowania pasa. Osłony kutasa były
proste, zakrzywione z dół lub w górę. Niektóre wewnątrz miały kolce. Były one w
postaci pełnej rury lub jako klateczka z prętów. Były i takie, co miały pełną część, w
którą był wciskany trzonek kutasa z na główkę była zakładana klatka łączona z pełną
częścią. W tej klatce sterczała głowa kutasa, która po napęcznieniu wyłaziła między
prętami klateczki. Były też dwa zestawy części narządowej zbudowanej z mocnych
sprężyn. Nakładało się je na kutasa i worek w stanie ściśniętych sprężyn. Po
założeniu i zamocowaniu sprężyny były luzowane. Po wyluzowaniu mój kutas i jaja
zostawały brutalnie rozciągnięte. Worek do kolan a kutas jeszcze dalej. W ciągu kilu
minut wszystko miałam twarde i sine. Po włożeniu kutasa od przodu wkręcana była
w niego długa, gruba zatyczka z otworem na siki i sperce lub nie. Osłona na worek
posiadała wewnątrz sprężynę naciągająca worek i naprężającą jaja. Jaj były
rozdzielone i wystawały na zewnątrz przy kolanach. Ciotka zawsze stosowała mocne
zaciskanie. Pasy zakładało się na wiotkim kutasie. Po założeniu pasa szybko się
podniecałam i moje narządy twardniały i wyprężały się ogromnie wypełniając silnie
cały pas. To bolało. Również na cycki miałam zakładany stanik cnoty. Też miałam ich
wiele. W metalowe osłony-miseczki wpychane były cyce i zaciskane u nasady. Te
miseczki można było łączyć razem i zawieszać na metalowych ramiączkach lub
mogły się dyndać osobno. Cyce szybko siniały i nabrzmiewały. Z przodu każda
miseczka miała ciasny otwór, przez, który sterczały długi i grube sztywne suty
czarnego koloru ziejące kapiącymi otworami. Były też staniki sprężynowe, które
wyrywały moje cyce i suty boleśnie. Dodatkiem do pasa i stanika były kneble ma
metalowych opaskach. Były one różne, Jako kule, gruszki czy kutasy wsadzane w
usta głęboko. Jedna opaska dookoła głowy a d**ga przez twarz i czubek głowy. Był
też knebel z wąskim otworem przez, który wyciągało się mój język na zewnątrz i
mocowało. Te rzeczy nosiłam bardzo często. Jak wychodziliśmy na ulicę w zwykłym
celu to miałam pas trzymający kutasa w dół oraz cycki poziomo. Knebla w ustach nie
miałam. Gdy szliśmy do klubu to zawsze jak nakazane dla takich osób jak ja byłam
naga oprócz oprzyrządowania ciała. Obroża na szyi to oraz pas trzymający kutasa i
narządy poziomo wypięte do przodu lub podkręcone w górę. Cyce w staniku były
naprężone. Ustawione bywały poziomo obok siebie, rozchylone na boki lub do góry .
Usta były zatkane kneblem pełnym lub z wyciągniętym językiem na wierzch. Szeroki
pas kroczny zmuszał mnie do chodzenia w rozkroku szeroko z wypiętą dupą. Nawet
w taki środowisku byłam widokiem niecodziennym. Te pasy cnoty nosiłam w
zasadzie od samego początku zamieszkania u ciotki. Rosły jakby ze mną. Gdy nie
miałam seksu to miałam pas założony. Wychodziłam zawsze w pasie cnoty. Narządy
i cyce były wyprężane ustawiane w zależności od celu wyjścia i potrzeby. Bardzo
lubiłam jeździć na plażę latem. Ciotka woziła mnie na plaże ogólną, gdzie nosiłam
specjalny dla mnie strój. Niewiele z resztą ukrywający. Posiadał on z tyłu na dupce
rozcięcie zamykane na czerwony zamek błyskawiczny. To wejście do dupci służyło
ciotce. Na znak układałam się na boku podciągając nóżki a ciotka rozsuwała zamek i
w miarę dyskretnie ruchała mnie w odbyt lub w pipkę. Przedtem zakładała mi knebel
w usta, bo miałam zwyczaj głośno piszczeć. Ruchała mnie na widoku wszystkich. To
ją bardzo podniecało. Ponadto jak strój był mokry to mocno prześwitywał pokazując
cały mój seks. Dodatkowo bardzo się podniecałam widokiem panów i szybko mój
kutas sterczał sztywno. Po przyjechaniu na plaże musiałam się przebrać. Stałam
goła a ciotka zdejmowała ze mnie pas cnoty i stanik cnoty potem nakładała strój.
Wszystko nie za bardzo dyskretnie. Bardzo lubiłam jak jeździliśmy na plaże, gdzie
ludzie chodzili na golasa. Ja jednak zwykle chodziłam w pasie i staniku cnoty mając
naprężone i zwarte cyce w poziomie ze sterczącymi sutami a kutas podkręcony do
góry. Byłam bardzo podniecona widokiem gołych panów i ich kutasków. Od czasu jak
ciotka przyłapała mnie na obciąganiu panu kutasa to od tego czasu zakładała mi
knebel w usta. Jak byłam grzeczna w tygodniu to zdejmowała ze mnie wszystko
prócz obroży i mogłam biegać golutka wymachując wiszącymi cycami i workiem oraz
sztywnym kutaskiem. Nie wolno mi było opalać się. Leżałam na plecach z pionowo
stojącym kutaskiem masturbując go powoli. Uda musiałam mieć szeroko otwarte tak
by całe krocze było dobrze widoczne.. Mogłam też leżeć na boku, ale musiałam
wypiąć swoją wielką dupkę i wywalić w tył całe narządy. Dupka musiała być rozwarta
i pokazywać odbyt i cipkę. Ciotka też była na golasa ze sterczącym kutaskiem.
Zawsze leżałyśmy w najbardziej widocznym miejscu. Co jakiś czas ssałam Ciotce
kutasa a potem układałam się na boku wystawiając dupkę do ruchania. W trakcie
ruchania jęczałam i piszczałam zwracając uwagę innych. Innym miejscem, gdzie
często byliśmy była dzika plaża, na której spotykali się chętni na seks. Przed
wyjazdem miałam napełniany worek płynem. Stawał się olbrzymi, ciężki i zwisał
prawie do kolan. Na narządy zakładała mi zaciski a na cyce stanik stawiający je
sztywno w poziomie. W czasie ****i wszystko mi tężało i siniało. Cyce narządy
pokrywały się grubymi żyłami. Widok był bardzo seksowny. W tym miejscu rzadko
leżałam na kocyku. Zwykle musiałam chodzić w taki sposób, aby moje wyprężone
wabiki seksualne były dobrze widoczne i podskakiwały podniecająco. Dodatkowo
Musiale głaskać się po ciele zmysłowo zaczepiając wzrokiem. Nie czekałam długo na
seks. Klient najpierw wszystko ustalał z ciotką a następnie odbywał się seks, jaki
chciał. Najczęściej zabawiał się ze mną na miejscu, ale byli tacy co brali mnie na bok
w krzaczki. Mój krzyk, jęki i piski w trakcie ruchania słychać było doskonale. To
podniecało innych i naganiało chętnych. Po wyruchaniu leżałam na boku z mocno
wypiętą, mięsistą dupą w stronę ludzi pokazując odbyt i cipę, z której wyciekała
widoczna sperma. Po lewatywie biegłam do jeziora, gdzie myłam dupę do
następnego seksu. Ciotka także była ruchana przez chętnych. Często obie razem
byłyśmy ruchane przez kilku ludzi jednocześnie. Bardzo lubiłam i lubię takie wypady.
Zawrze wracałam tak, przeruchana, że ledwo żyłam wszystkie otwory moje ziały i
kapała z nich sperma lub śluz. Z dupy zwisał sinawy flak odbytu. Z upływem czasu
moje ciało uległo szybkim zmianom. Był to skutek zabiegów ciotki i intensywnego
ruchania i seksu S/M. Stawałam się niezwykle seksowną młodą chłopcodziewczynką.
Wszystko wyolbrzymiało i rozrosło się. Duża dupka zamieniła się w
wielką, mięsistą dupę z ogromnymi dziurami odbytu i obrzezanej pizdy. Odbyt stawał
się coraz bardziej sinawy i coraz częstej kiszka zwisała z dupy na zewnątrz.
Wystarczyło kaszlnąć i kiszka wyskakiwała. Usta powiększyły się. Kutas nadawał
się do ruchania cewkę. Po obrzezaniu stawał się coraz bardziej ogromny i długi.
Zwisał coraz bliżej kolan. Zabiegi seksualne spowodowały wystąpienie wszystkich żył
na wierzch, które oplatały go fioletowymi zwojami. Nawet na potężnej cieniej głowie
były grube żyły. Grube żyły, fioletowe pokrywały też gęsto kiszkę odbytu.
Potężniejący kutas stawał się tak ciężki, że w czasie wzwodów trudno było go
ustawić poziomo. Wymagał zakładania zacisków. Po podnieceniu z przodu wisiała
potężna laga, ciemna pokryta żyłami z olbrzymim łbem, w którym ziała kapiąca
dziura cewki. Jaja zrobiły się ciężkie jak kamienie i wielki jak kule bilardowe. Wisiały
przy kolanach w długim worku. Cyce w miarę jak rosłam potężniały. Zamieniały się w
gigantyczne gruszkowate balony zwisające w dół. Suty zaczynały przypominać
grube, nabrzmiałe kutasy czarnego koloru z wielkimi dziurami w środku do ruchania
Coraz większe kutasy mogły mnie ruchać w cyce. Gęsta sieć fioletowych żył
pokrywała każdy z tych cyców. Kanały do ruchania w cyce były bardzo głębokie.
Czułam jak ruchające kutasy poruszają się gdzieś wewnątrz mego ciała. Wystarczyło
ścisnąć cyca a z suta tryskał lepki, żółty płyn. Uszy rozciągnęły się w dół, jak u
murzynki, w skutek wiszących w nich żelaznych, ciężkich implantów. Wielkie usta
mogły przyjąć stopniowo całą dłoń lub kutasa razem z jajami. Gardło stało się
głębokie. Szyja pogrubiała. Mało było kutasów, co nie wchodziły całe w przełyk. Do
tego wąska talia i bardzo szerokie biodra wypracowane gorsetami. Ogromna,
wystająca i rozłożysta dupa w kształcie dwóch wielkich gruszek z ciemnym rowem i
ziejąca fioletową szparą między nimi podparta na kolumnowych, szeroko
rozstawionych udach. W sumie stałam się powoli niezwykle atrakcyjną, podniecająca
seksualnie osobą. Szybko ciotka zamieniła mnie w maszynę do seksu „KROWĘ”.
Żyjąc w otoczeniu seksu, obrazów, przedmiotów i zabiegów bez ustanku wszystkie
moje myśli, zachowanie i rozmowy dotyczyły seksu. Wszędzie patrząc na facetów
szczególnie widziałam ich nagich. Mogłam dokładnie określić jak wyglądają ich
narządy tylko patrząc na krocze. Na moim profilu ciotka zaczęła nazywać mnie
męską suką lub kurwą i tak też od tamtego momentu zaczęto mnie nazywać.
ZOSTAŁAM MĘSKĄ SUKĄ – KURWĄ A W DALSZEJ PRZYSZŁOŚCI KROWĄ. Mój
profil seksualny zmieniał się wraz z wiekiem, rozwojem ciała. Na początku byłam w
miarę ciasna, więc nadawałam się do ruchania w dupę, cipę i usta. Jak pisałam
ciotka użyczała mnie przychodzącym „wujkom” lub woziła mnie do nich na seks
godzinny lub weekendowy. Potem zaczęła mnie wystawiać na giełdę, gdzie mógł
wykorzystywać mnie, kto chciał. Następnie zaczęłam praktyki w burdelach i w
klubach sado-maso oraz w pensjonatach. Jeszcze w tym okresie moja dupa i cipa
były w miarę nadające się do ruchania, choć nie każdy chciał, bo były luźne. W tym
czasie głównie poddawana byłam sadystycznemu seksowi z wykorzystaniem
narzędzi. Coraz częściej byłam używana do zabaw ze zwierzętami o wielkich
kutasach. Ogiery, byki nawet knury. I to stało się obok seksu sado-maso moją chyba
główną specjalnością. Nie wiem, czemu ale, gdy chodziłam z ciotką po ulicy to
wszystkie psy jeśli nie były na smyczy skakały na mnie z wyprężonymi kutasami.
Często miałam pończochy pooblewane psią spermą, jeśli w porę nie zareagowałam.
Na swej drodze przeszłam wszystkie chyba możliwe rodzaje seksu. Od zwykłego
ruchania i obciągania po skrajne wyuzdane i sadystyczne w salach tortur. Używano
mnie jako pisuar gdzie po założeniu maski z rurą musiałam klęczeć w ubikacji
publicznej i połykać siki. Sikano na moje ciało, wydalano kał a ja musiałam to
wszystko rozmazywać po całym ciele łącznie z głową a następnie w takim stanie
byłam ruchana i bita. Nigdy w całej swej karierze nie byłam ruchana w kondonie.
Zawsze naturalnie bez z wydalaniem wydzielin do środka. Od młodych lat ciotka
przyzwyczajała mnie do picia moczu, spermy, śluzów i jedzenie kału. W domu ciotki
były zbierane wszelkie wydzieliny a jeśli było ich mało ciotka przynosiła je z burdeli.
Pamiętam jak byłam przyzwyczajana do sików i kału. Bardzo rzadko jadłam na posiłki
coś stałego. Po porannych lewatywach było śniadanie. Ciotka podawała mi do
jedzenia jakąś brunatną papkę, często z grudkami jak kaszka. Początkowo
smakowało czekoladą, ale stopniowo smak się zmieniał na nie za dobry i kaszka
gęstniała. Jadłam też chleb smarowany masłem czekoladowym, który też szybko
zmieniał smak. Herbata do picia stawała się jakaś dziwna, słonawa lub gorzkawa i
zapach jej kręcił w nosie. Inne posiłki też nie odbiegały od normy. Zaczynałam
marudzić i płakać. Ciotka krzyczała ma mnie strasznie a gdy to nie pomagało to
naciągała moją dupę na ramie do bicia w pokoju i chłostała boleśnie po wielkiej dupie
i udach. Zwykle dostawałam pięćdziesiąt do stu razów aż moja dupa i uda puchły
piekły. Ciotka zawsze była okrutna. Po chłoście płacząc spazmatycznie zjadałam i
wypijałam wszystko, co kazała. W szybkim czasie jadłam już z miski sam lub
rozmieszany z sikami kał i piłam łapczywie osobno siki. W ten sposób przyzwyczaiła
mnie do tych wydzielin. Początkowo potrafiłam tez wyrzygać wszystko, co zjadłam.
Wtedy było bardzo niedobrze. Na czworakach z wypiętą wysoko dupą musiałam
zlizywać i zjadać z podłogi to, co wyrzygałam będąc bita w dupę i kopana w jaja. Jak
wspomniałam wcześnie zaczęłam pracę w agencji, a właściwie burdelu o nazwie
„Pink Angel” oraz w klubie sado-maso „Infernal Hole” W miarę jak stawałam się
prawdziwą męską krową z wielkimi dziurami do specjalnego seksu coraz mniej
nadawałam się do ruchania zwykłymi kutasami , wtedy coraz częściej kazano mi
pracować w „korytarzu” Korytarz taki miał ściany z grubej płyty. W niej były różnej
wielkości otwory. Za tymi otworami kabiny. Gość wchodził do kabiny i wystawiał
przez dziurę kutasa, jaja lub wszystko na raz. Ja te sterczące jaja i kutasy ssałam i
lizałam połykając wytryski. Pracowałam też w kabinie. Jest to pomieszczenie
dwustronne przedzielone ścianką. Z jednej strony jestem ja z d**giej gość. Nie
widzimy się nawzajem. W ściance są odpowiednie otwory. Przywiązuje się mnie z
wypiętą dupą i narządami na plecach lub w innej pozycji do ławeczki i wprowadza się
mój napięty zad w otwór. W ten sposób w kabinie sterczy tylko moja ogromna dupa z
otworami odbytu i pizdy. Kutas i worek jest podwiązany po mojej stronie. Gość
wchodzi do środka i mógł mnie ruchać, torturować, bić, sikać fistować. Wszystko, co
zapragnął i lubił. W kabinie ma do dyspozycji wszystkie potrzebne przyrządy w tym
długie rękawice z czarnej, grubej gumy do fistowania dupy i pizdy. Ściana ma też i
inne otwory. Przypinają mnie pasami mocno przodem do ściany w jedne otwory mam
wepchane cyce w dolny kutasa z jajami. Tak, więc wiszące balony cyców i olbrzymi
kutas z wielkim worem zwisają od strony kabiny. Dodatkowo, abym nie uciekała z
kutasem mój worek jest pompowany cieczą lub powietrzem do monstrualnych
rozmiarów, więc nie ma sposobu, aby przeszedł on powrotem przez otwór. Gość w
kabinie może mnie ruchać w cewkę kutasa lub w suty albo wykorzystywać tak jak
lubi. Większość za parę groszy potrafi okrutnie się pastwić nade mną. Zwijam się i
wyje z bólu. Praca trwa w zwykłe dni dwanaście godzin z krótkimi przerwami na
mycie mnie i lewatywy. W weekendy, gdy nie jestem w klubie pracuje dwadzieścia
godzin. Jak wspomniałam pracuje też w sado-maso klubie o nazwie „Infernal hole”.
Ponure pomieszczenia, gdzieś w starych lochach. Korytarze słabo oświetlone a z
nich wejścia do gabinetów, których wystrój, wygląd i wyposażenie nie zapowiada
zwykłej rozkoszy a raczej cierpienie. Jest i główna sala z barem, kanapami oraz
sceną, w której spędzają czas członkowie klubu. Ponumerowane obiekty do seksu
męskie, żeńskie i damsko-męskie trzymane są na łańcuchach nagie w dużej Sali.
Klubowicze mogą je widzieć na wielkich ekranach. Gdy, któryś nabierze chęci na
seks z danym obiektem wtedy ten obiekt jest wystawiany na pokaz na scenie. Gość
się decyduje, załatwia, co z nadzorcą podając mu rodzaj seksu swoje oczekiwania i
sposób przygotowania obiektu do seksu. Wtedy wyprowadzają mnie i przygotowują
czyszcząc wszystkie moje dziury, kiszki, żołądek, pęcherz, ubierając w wymagany
strój lub tylko wprowadzając przyrządy i unieruchamiają moje ciało pasami w
odpowiedniej pozycji. Gdy jestem gotowa rozlega się okropny dzwonek. Wchodzi mój
oprawca. Zawsze jest w masce. My nigdy nie widzimy jego twarzy. Zaczyna się seks
sado. Czas trwania tego seksu jest z góry umówiony. Zwykle godzina lub więcej.
Różnie bywa jedni się znają i są prawdziwymi sadystami, wtedy jest dla mnie
okropnie. Wyprężam się sikając, pryskając spermą, wydalając z odbytu płyny i
tryskając siarą z cyców. Wydaję z siebie jakieś dziwne charczenia i skowyty. Mam
wszystko wyprężone, sztywne i sine. Z dupy wisi ogromna czerwona kicha odbytu z
fioletowym kołnierzem. Z niej bluzga grubym strumieniem ciecz wypełniająca moje
kiszki. Seks się kończy. Gość zadowolony wychodzi a mnie zabiera personel na
wózek i wiezie do czyszczenia. Po seksie mam godzinę przerwy. TYLKO GODZINĘ.
W przerwie lekarza sprawdza mnie dokładnie. Tak, więc obecnie jestem już w pełni
doświadczoną, wykształconą i uformowaną psychicznie oraz cieleśnie Męską Krową
Masochistką. Mój wygląd jest niezwykle imponujący, podniecający i seksowny.
Jestem wysoka 188cm, 99kg., Choć jestem wielka to nie jestem gruba. Moje ciało
jest odpowiednio ukształtowane. Jak pisałam na początku mam słoniowatość
narządów i cyców. Te cechy zostały dodatkowo wyolbrzymione przez wychowanie
ciotki, odpowiedni rodzaj seksu i zastosowane metody i środki. Rozwój ciała i
narządów wyprzedzał mój wiek, co robiło ze mnie atrakcyjną i niezwykle pożądaną
chłopco-dziewczynę. Moje ciało jest białe, jędrne bez najmniejszego śladu owłosienia
od czubka głowy po pięty. Nawet nie mam rzęs i brwi. Bez makijażu wyglądam jak
lalka manekin. Bardzo podniecający, pełen seksu widok. Płatki uszu dziurawe
wyciągnięte niemal do ramion z ciężkimi kolistymi implantami. Usta wielkie o
mięsistych wykręconych wargach. W nosie wielkie koło pierścień sięgający aż do
brody. Służy ono nie tylko do ozdoby, ale głównie do zaczepiania łańcucha jak u
byka, na którym jestem prowadzana lub przywiązywana do ściany w zagrodzie
obory, gdzie jestem kryta przez zwierzęta. Na całym ciele i narządach mam założone
wielkie koła kolczyków. Jestem kolczykowana dokładnie. Chodząc dzwonie nimi
głośno. Wyjmowane są one tylko w sytuacjach, gdzie utrudniają seks. Mam nie za
szerokie ramiona i nie muskularne. Ogromne baloniaste, wydłużone gruszkowate
cyce, raczej już wymiona, zwisające w dół do pasa i rozchodzące się na boki po
bokach wystającego brzucha. Te cyce można podwiązać pod ramionami w tył. Wtedy
sterczą wypięte daleko. Są one zakończone czarnymi grubymi, długimi sutami. W
sutach są kanały prowadzące daleko w głąb wymion służące do ruchania. Wielki,
żabi, owalny, wypięty i zwisający brzuch sięgający od cyców do narządów i po
bokach. Na dole mam monstrualne narządy, umocowane do bardzo wyciągniętego w
dół i do przodu łona. Z tego łona wisi łukiem potężny, gruby jak ramie ciemny, żylasty
kutas. Jest on obrzezany mocno i pokryty grubymi granatowymi żyłami. Kutas kończy
się wielką i płaską jak u konia głową, kolory czarnego prawie. Po środku tego łba
zieje stale otwarta dziura cewki o wielocentymetrowej średnicy. Cewka kutasa
przystosowana jest do ruchania w nią. W zwisie kutas sięga do kolan. Podniecony
sterczy twardo w poziomie a jego rozmiary powiększają się ponad dwukrotnie.
Wielki, luźny wór o olbrzymiej pojemności zwisa trochę dalej niż kutas. Obciążony
jest on jajami ciężkimi i wielkimi jak grejpfruty. Kutas i worek są od siebie oddalone i
nigdy nie stykają się. Pod worem jest olbrzymi, pionowy otwór o fioletowych
brzegach. To jest moja obrzezana pizda. Piszę pizda a nie pochwa, bo to, co tam jest
już dawno straciło wygląd pochwy czy sromu. Biodra mam szerokie a uda wielkie. Z
tyłu olbrzymia dupa, a właściwie teraz to jest zad nie dupa. Jędrna, mięsista.
Przedzielona czymś, co kiedyś było rowem a teraz tworzy wypukły ciemny pas
pomiędzy gruszkowatymi połowami. Uwieńczeniem mojego krowiego zadu jest
długa, wystająca, pionowa szpara czarnego koloru o pofałdowanych, mięsistych
brzegach. Przypomina ona duży, krowi srom. W tym miejscy kiedyś miałam odbyt a
obecnie, no cóż. Nic za darmo, nic za łatwo. Na wszystko musiałam zapracować.
Ten krowi srom w czasie seksu wyskakuje z zadu na wierzch zwisając na
ciemnoczerwonej, żylastej, grubej, długiej kiszce odbytu. Przy dobrym,
profesjonalnym seksie mój odbyt zwisa z tyłu prawie do kolan. Tak obecnie wygląda
moje ciało w szczegółach. To dzięki olbrzymim wiszącym wymionom, wielkiemu
zadowi i odbycie w kształcie krowiego sromu jestem krową. Ponieważ mam jeszcze
jaja i kutasa, więc jestem „Męską Krową”. Wychowanie kierunkowe ciotki i
ustawiczne obcowanie z seksem spowodowało między innymi wrażliwość i
pobudliwość. Nie tylko jak pisałam odpowiednio reaguje na określone słowa, dźwięki
czy gesty niezależnie od mej woli chodzę ustawicznie podniecona. W zasadzie mam
permanentny, twardy wzwód. Mój kutas staje natychmiast, bez mojej woli, gdy
poczuje zapach lateksu, gumy czy skóry. Widok takich rzeczy seksualnych jak
uniformy, maski, „zabawki” przyrządy itp. działają na mnie natychmiast. I to nie tylko,
gdy widzę to w realu, ale też na filmach i zdjęciach w dowolnym miejscu. Nawet
widok łazienki, sedesu działa na mnie mocno. Jednak najsilniej reaguje na widok
przyrządów do lewatywy i bicia. Z lewatywą miałam i mam do czynienia od zawsze
jak pamiętam. U ciotki zaczynał się każdy dzień seriami wielkich lewatyw. Potem
lewatywy powtarzały się przez cały dzień niezależnie czy był seks czy nie. Chodząc
zawsze goła, czy to w domu, czy ogrodzie, nawet w obecności przychodzących osób
musiałam trzymać obciągnięty napletek, do czasu obrzezania. Dodatkowo musiałam
podtrzymywać kutasa i jaj rękoma oraz nieustannie masturbować kutasa.
Ustawicznie, niezależnie czy wytrysnęłam czy nie. Ponadto ciotka regularnie mnie
wołała i musiałam się masturbować stojąc przed nią w sposób, jaki kazała. To weszło
mi w nawyk i już zawsze trzymam ręką w narządach, masturbując się. Trochę to
krępujące, gdy robie to odruchowo nie tam, gdzie można. Teraz też każdy dzień u
mnie zaczyna się lewatywami, które są powtarzane regularnie. Dostaje lewatywy w
agencji i w klubie. Prócz lewatyw odbytniczych dostaje lewatywy do pęcherza i
żołądka. Jestem niezwykle pojemna lewatywy mniejsze jak siedem litrów nie robią na
mnie zbytniego wrażenia, ja potrzebuje lewatyw od 12 litrów w górę. Pojemność
worka i pęcherza przekracza 3 litry. Do żołądka wchodzi 6 litrów. Wszystkie te
miejsca można i są też pompowane powietrzem. Wtedy to naprawdę wyglądam
podniecająco i seksownie. No i chłosta. Widok pejczy, biczy, rózg, pacek i szczotek
do bicia podnoszą mego kutasa natychmiast. Moja wielka, szeroka dupa i uda są
wprost wymarzone do bicia. Co oczywiście jest skrupulatnie wykorzystywane. Nie ma
dla mnie chyba większego podniecenia i ekstatycznych orgazmów jak będąc
napompowana wodą czy powietrzem mam naprężony, wypięty zad gotowy do bicia.
Już po paru razach tryskam spermą ze sztywnego kutasa. Wytryski trwają bez
przerwy w trakcie chłosty. Moje olbrzymie jaja produkują niebywałe ilości spermy.
Aktualnie jestem już samodzielną i niezależną męską krową. Jestem bardzo
zadowolona z tego, kim jestem. Niezwykle wdzięczna jestem Ciotce za trud mego
ukształtowania. Spełniła się jej przepowiednia mówiąca o tym, że będę miała
wszystko, co zechcę i będę spokojna o swoją przyszłość. Mam to wszystko i to dużo!
Ale o tym, co i jak nie napiszę. Ponadto mam dwóch sponsorów i opiekunów.
Czasami bywam w kraju, ale mnie tu nie ciągnie. Powód? No chyba zrozumiałe.
6年前