Z innej perspektywy
Znowu do tyj cholyrnej roboty – Pan Miecio, jak co dzień w myślach ponarzekał na swoje kiepski los – słabo płatną pracę ciecia, ranek na kacu, samotność.
Nu, ale zawsze może być gorzej – pocieszył się. Robota wprawdzie nudna, siedzieć trzeba na ochronce w biurowcu i co jakiś czas gapić się w monitory, czy zrobić obchód. Za to dziewczynki młode, zgrabne. Przynajmniej niektóre.
Wchodząc do biurowca jak zwykle przywitał się z przechodzącymi pracownikami – odpowiadali mu ze sztucznym, prawie służbowym korporacyjnym uśmiechem, oraz niewidzącymi oczami. Nie dostrzegali go zupełnie, to było chyba najgorsze.
- U, dziń dobry Pani dyrektor – Pan Miecio skłonił się Pani Katarzynie, dyrektor dużego banku z ostatniego piętra. Była chyba kimś bardzo ważnym, i trzęsła całym biurowcem.
Pani Katarzyna usłyszała ochroniarza, ale nawet nie zwolniła, zmarszczyła tylko brwi jakby przeszkodził jej w jakiejś myśli, i popędziła dalej. Odprowadził ją wzrokiem – jak zwykle elegancko ubrana, z seksownie opiętym dużym tyłkiem, i ogromnym biustem, nienaganny makijaż i ****ie perfumy które jeszcze długo unosiły się w holu. Wiele ładnych, młodych dziewczyn pracowało w biurowcu, ale gdyby Pan Miecio mógł jakąś wybrać - chciałby spędzić noc z tą wielką królową lodu.
Jak zwykle pokręcił się po obiekcie, i zasiadł w swoim królestwie – małym ciemnym pokoiku rozświetlonym jedynie blaskiem monitorów. Większość kamer w biurowcu to oczywiście atrapy, kolejna cześć nie działa.
Miecio rzucił przelotnie okiem na palące się monitory – hol, korytarze, open spaces… nagle dostrzegł monitor, który nigdy nie działał. To był pokój dyrektor banku, Pani Kasi.
Ochroniarz nie wierzył własnym oczom. Od kiedy pamiętał – a pracuje tu już ponad dobrych ******, ta kamera nie działała. Formalnie była zamontowana w biurze, ale dyrektor nie pozwalała jej naprawiać. A teraz proszę.
Kamera działała idealnie, jakby była lepsza od innych, a obiektyw nie zabrudzony. Miał doskonały widok na biuro.
Większość czasu nic ciekawego się nie działo, dyrektorka siedziała przy komputerze, wypełniania jakieś papiery, co jakiś czas przychodziła do niej sekretarka lub inny pracownik.
Po południu na blisko dwie godziny gdzieś całkiem zniknęła, pewnie poszła na jakieś zebranie, czy coś.
Kurna, pewnie dziś nic ciekawego nie bydzie – pomyślał ochroniarz. Zdjęła by przynajmniej marynarkę, a tak jutro spierdzili znowu kamerę, i tyle mojego – frasował się Pan Miecio.
Wszystko zmieniło się około 16:30, na pół godziny przed końcem pracy banku. Nie bardzo zauważył jak wcześniej dostał się do budynku, bo ciągle gapił się na pokój dyrektorki. Ale wszedł do niej jakiś fecet. Ubrany zwyczajnie, w dżinsy, jakąś kurtkę, około 30tki, z wyglądu taki nijaki. Nie zatrzymał się, tylko podszedł do biurka, rozsiadł się w fotelu. Gadali, ale biedny Pan Miecio nie słyszała o czym. Rozmawiali tak chyba dobre 5 minut, po czym Pani Katarzyna podniosłą słuchawkę, i po chwili do gabinetu weszła Pani Ewa, jej osobista asystentka. Wysoka, szczupła długonoga rakieta o ciemniejsze karnacji, ślicznej twarzy i wielkich, sarnich oczach. Każdy zdrowy facet ślinił się na jej widok, Pan Miecio nie był wyjątkiem.
- Aha, teraz wypierdzieli tygo chłystka, a Ewkę opirdoli że go wpuściła – powiedział do siebie, ciesząc się w końcu na coś ciekawego.
Nic takiego jednak się nie stało. Zamiast tego wszyscy wstali, dyrektorka wyszła na środek. Rozmawiali jeszcze chwilę, asystentka patrzyła to na gościa, to szefową.
Następne minuty wydawały się poczciwemu Panu Mieciowi nierealne. Chłopak szybko podszedł do Pani Katarzyny, i bez ceregieli ściągnął z niej żakiet, i bluzkę, eksponując ogromy biust ledwo mieszczący się w białym staniku.
- O żysz kurwa, ja pierdzielę!!! Krzyknął Miecio, nie dowierzając własnym oczom. Koleś podprowadził opierającą się Ewkę do dyrektorki, coś do niej mówił. Po chwili Ewka ściągnęła spódnicę Pani Katarzyny, biustonosz i majtki, zostawili ją w samych szpilkach. Teraz dopiero zauważył, jak bardzo jest gruba. Ogromne, ciężkie białe dupsko, wałki po bokach, i fałda na brzuchu, grube uda i ramiona. No i ogromne, trochę obwisłe cyce zakończone wielkimi brodawkami. Miecio nieświadomie zaczął masować twardego już huja.
Chłopak złapał ręce Katarzyny, i szybko skrępował z tyłu nadgarstki wyjętą skądś czarną taśmą izolacyjną, po chwili skleił też jej przedramiona, i ramiona. Wyraźnie zadowolony z siebie oparł dyrektorkę o biurko tak, że opierała się na swoich piersiach, które teraz rozlały się na blacie, a dupę miała ładnie wypiętą. Chłopak podał Ewce jakąś ciężką drewnianą linijkę z biurka. Ta zamachnęła się i uderzyła w wypięty tyłek, ale niezbyt mocno. Po chwili chłopak zabrał jej linijkę, i sam przyłożył kilka razy w tłuste dupsko. Widać, że zdecydowanie mocniej, bo Pani Katarzyna żywo reagowała na każde uderzenie a na pośladkach zaczęły pojawiać się czerwone ślady. W tym czasie Ewa podeszła do komputera. Miecio w sumie już był bliski szczęścia, gdy z komputera rozległ się znajomy dźwięk przychodzącej wiadomości w outlook. „Panie Mieciu, proszę tu pilnie przyjść – Pani Dyrektor”.
- co do k… - pomyślał. A że nie myślał zbyt logicznie w tej chwili – zakładał nawet jakiś podły żart, i chęć wypierdzielenia go z roboty (no właśnie, za co?), więc się pozbierał, i popędził do gabinetu dyrektorki. Zanim dotarł na ostanie piętro, budynek zaczął się wyludniać, było chwilę po 17tej.
Zapukał, ale nikt nie odpowiedział. Wszedł ostrożnie, nie było nigdzie widać ani Ewy, gościa czy dyrektorki. Obszedł cały gabinet, ale nie było nikogo. Co prawda świeciło się światło, ale komputery były powyłączane. Zrezygnowany obszedł cały gabinet, aż na drzwiach od schowka na biurowe szapargały zauważył karteczkę z napisem „pasztet zajęczy”.
- jaki uj - Pomyślał ochroniarz. Otworzył drzwi, i przekonał się że wcześniejsze kilkadziesiąt minut nie było snem. Tyłem do niego stałą dyrektorka, związana tak jak widział to na kamerze. Dodatkowo ktoś wsadził jej do buzi majtki, i zakleił tą samą czarną taśmą. Pani Kasia obróciła się do zaskoczonego ochroniarza, po chwili skojarzyła z kim ma do czynienia, oblała się rumieńcem i ze złością próbowała coś powiedzieć spod knebla.
- ummmmlniiiimmm –
Miecio niespecjalnie zwracał uwagę na jej próby. W oczy, oprócz ogromnych kształtów rzucił mu się napis na cyckach i brzuchu kobiety, wymalowany różową szminką – „zerżnij, aż zajęczy”
- Zerżnij aż zajęczy – przeczytał głośno – Hy hy, dobre.
- Pani dyrektor… widzi Pani, Pani dyrektor, ja jestem prostym ochroniarzem, i ja muszę wykonywać Pani polecenia – powiedział powoli, podchodząc, i łakomie pożerając ją wzrokiem.
Pani Katarzyna próbowała się odsunąć, ale nie miała gdzie. Miecio złapał za lewą pierś, i boleśnie ciągnąc wyprowadził na środek biura, nadal była w szpilkch.
Teraz dokładnie ją sobie obejrzał. Była taka jak sobie wymarzył, dupiasta, cycata, ze zwisającymi fałdami, no i zupełnie bezbronna. Fiut już próbował uwolnić się ze spodni.
- Nu, kawał z Pani baby! – rzucił, do niej, podkreślając mocnym klapsem w czerwony od linijki tyłek.
- Dobrze Ci zrobię, aż zajęczysz, hy hy – przekonywał Pan Miecio, chwytając i miętosząc wielkie cyce. Włożył sobie jednego sutka między wargi, i zaczął łapczywie ssać, boleśnie szczypał d**gi.
Obrócił dyrektorkę i oparł o biurko, położył na cycach – tak jak wcześniej gówniarz.
- Nu, sprawdźmy co my tu mamy – Miecio uklęknął za wypiętą kobietą, rozchylił tłuste pośladki, i wcisnął twarz między nie.
Zaciągnął się zapachem dojrzałej kobiety, przywarł ustami do grubej cipy, ssał i lizał na przemian mokre, mięsiste wargi.
- Ależ masz tłuste cipsko, takie lubię, hyhy – krzyknął łapiąc powietrze, po to tylko by znowu władować wąsatą gębę w okolicę słodkich dziurek. Kciukiem drażnił nabrzmiałą łechtaczkę, a język wsadził prosto w odbyt, i z zapałem zaczął lizać.
Pan Miecio dawno już nie miał żadnej kobiety, a cierpki smak dyrektorskiej dupy działał jak najlepszy afrodyzjak. Bojąc się niespodziewanego zakończenia, opuścił rozkoszne miejsce, uwolnił kutasa i szybko władował w mokrą cipę. Mocno trzymając za biodra, szybko i brutalnie pieprzył skrępowaną kobietę, a wiedział że nie wytrzyma zbyt długo. Raz za razem ciężka, spracowana ręka spadała to na jeden, to na d**gi klaskający pośladek, w końcu gruby kciuk wcisnął w ośliniony odbyt.
- Mmmhhmm – Pani Katarzyna była już wcześniej podniecona, bądź co bądź mimo niechęci do całej sytuacji zabiegi ciecia działały. Co prawda sprzęt w długości miał powiedzmy średni, ale obwód prezentował się już mocno ponad przeciętnie.
- Nuuuu… i juuuuż – wystękał Miecio, wykonując ostatnie pchnięcia przed wystrzałem, i na sam koniec wciskając się jak najgłębiej w mięciutką cipę.
- Uff, ale było, hy hy – rzucił zmęczony i zadowolony Miecio, obserwując ciekawie jak z cipy zaczyna kapać jego sperma.
Postawił, i obrócił do siebie ciężko oddychającą Panią Katarzynę. Delikatnie zerwał taśmę, i wyjął majtki.
- Nuu, i jak było? Spytał z radosnym uśmiechem Pan Miecio
- Już tu kurwa, nie pracujesz – wysyczała wściekłą dyrektorka – i zadbam, żebyś nigdzie nie dostał roboty
- Iii, może tak, może nie… ale warto było.. a skoro już się nie spotkam…
Ochroniarz nie dokończył, tylko chwycił kobietę za tył głowy, i złożył długi, soczysty pocałunek na jej ustach, wpychając jednocześnie język. Jednocześnie wsadził środkowy palec w jej cipę, i już po kilku minutach palcówki i całowania poczuł, że za chwilę znowu może działać.
- Ha, no i patrz – rzucił wyraźnie z siebie zadowolony – stary człowiek i może!
- Ty obleśny zboku! Nie zwolnię Cię, tylko zabije
Pan Miecio zdawał się nie słyszeć.
- Gada, gada, jak wszystkie baby…
Zmusił kobietę do uklęknięcia
- … a tak naprawdę wszystkie marzycie tylko o grubym fiucie do buzi! Dokończył tryumfalnie Miecio, wpychając jej kutasa po same owłosione jaja do gardła.
Bez ceregieli, trzymając za głowę pieprzył buzię Pani dyrektor. Pani Katarzyna krztusiła się, parskała śliną, ale ochroniarz nie zwracał na to uwagi. Kutas urósł w ustach już do maksymalnych rozmiarów, był twardy i gotowy.
- Nu, chyba wiem co ty najbardziej lubisz – podniósł dyrektorkę i raz jeszcze oparł ją o biurko, i złapał za wypiętą dupę.
- Co ty kurwa robisz?
- Zerżnę Cię w dupsko!
- Nie!
- Wiem, jak kobieta lubi w dupę, ty z takich – Pan Miecio mocno rozchylił pośladki kobiety, i powoli włożył grubego twardego, śliskiego od śliny kutasa w jej odbyt.
- Niiiieee, jest za gruby!
- Uuuoooo.. tak, ale masz ciasne dupsko …mmm… Pojękiwał Pan Miecio, lekko przyspieszając. Jedną ręką ugniatał pośladki, d**gą rozlazłe, spłaszczone na blacie cyce.
Dyrektorka widocznie przyzwyczaiła się do grubości fiuta walącego jej dupę, bo protesty przerodziły się w jęki przyjemności, ale nie zdążyła z dojść.
Pan Miecio nie dbał o przyjemność „partnerki”. Kiedy poczuł że jest blisko, wyjął z jej tyłka pałę, chwycił leżącą za włosy, i ponownie wcisnął kutasa po same jaja do buzi. Po chwili ładunek spermy wpłynął prosto do gardła dyrektorki.
- Nuuu.. masz dobrą dupę, ale ptak musi się umyć, po babraniu w gównie, hy hy hy
Dyrektorka nic nie odpowiedziała, ciągle jeszcze nieco oszołomiona po upokorzeniu, ostrym rżnięciu i bliskim, niedoszłym orgazmie.
- Nu, nie bocz się, wiem że dobrze ci było. Pan Miecio zlitował się, rozciął taśmę, i na odchodne klepnął dyrektorkę w tyłek.
- Idę do siebie, muszę odpocząć. A Pani Dyrektor to mogłaby i pomyśleć o jakiejś podwyżce za takie dodatkowe…
Pan Miecio w końcu poszedł, gadając do siebie.
Pani Katarzyna pozbierała się powoli, założyła ubranie, zerknęła na telefon. SMS.
„Pan Miecio to prezent niespodzianka, pomysł Wery, moje wykonanie :* Pan Michaś".
Nie umiała nazwać tego co czuła, było jej gorąca, tam na dole też. Uświadomiła sobie, że nie pobiegła nawet wypłukać buzi, dalej czuła smak spermy ciecia.
- Co się ze mną dzieje?
CDN.
Nu, ale zawsze może być gorzej – pocieszył się. Robota wprawdzie nudna, siedzieć trzeba na ochronce w biurowcu i co jakiś czas gapić się w monitory, czy zrobić obchód. Za to dziewczynki młode, zgrabne. Przynajmniej niektóre.
Wchodząc do biurowca jak zwykle przywitał się z przechodzącymi pracownikami – odpowiadali mu ze sztucznym, prawie służbowym korporacyjnym uśmiechem, oraz niewidzącymi oczami. Nie dostrzegali go zupełnie, to było chyba najgorsze.
- U, dziń dobry Pani dyrektor – Pan Miecio skłonił się Pani Katarzynie, dyrektor dużego banku z ostatniego piętra. Była chyba kimś bardzo ważnym, i trzęsła całym biurowcem.
Pani Katarzyna usłyszała ochroniarza, ale nawet nie zwolniła, zmarszczyła tylko brwi jakby przeszkodził jej w jakiejś myśli, i popędziła dalej. Odprowadził ją wzrokiem – jak zwykle elegancko ubrana, z seksownie opiętym dużym tyłkiem, i ogromnym biustem, nienaganny makijaż i ****ie perfumy które jeszcze długo unosiły się w holu. Wiele ładnych, młodych dziewczyn pracowało w biurowcu, ale gdyby Pan Miecio mógł jakąś wybrać - chciałby spędzić noc z tą wielką królową lodu.
Jak zwykle pokręcił się po obiekcie, i zasiadł w swoim królestwie – małym ciemnym pokoiku rozświetlonym jedynie blaskiem monitorów. Większość kamer w biurowcu to oczywiście atrapy, kolejna cześć nie działa.
Miecio rzucił przelotnie okiem na palące się monitory – hol, korytarze, open spaces… nagle dostrzegł monitor, który nigdy nie działał. To był pokój dyrektor banku, Pani Kasi.
Ochroniarz nie wierzył własnym oczom. Od kiedy pamiętał – a pracuje tu już ponad dobrych ******, ta kamera nie działała. Formalnie była zamontowana w biurze, ale dyrektor nie pozwalała jej naprawiać. A teraz proszę.
Kamera działała idealnie, jakby była lepsza od innych, a obiektyw nie zabrudzony. Miał doskonały widok na biuro.
Większość czasu nic ciekawego się nie działo, dyrektorka siedziała przy komputerze, wypełniania jakieś papiery, co jakiś czas przychodziła do niej sekretarka lub inny pracownik.
Po południu na blisko dwie godziny gdzieś całkiem zniknęła, pewnie poszła na jakieś zebranie, czy coś.
Kurna, pewnie dziś nic ciekawego nie bydzie – pomyślał ochroniarz. Zdjęła by przynajmniej marynarkę, a tak jutro spierdzili znowu kamerę, i tyle mojego – frasował się Pan Miecio.
Wszystko zmieniło się około 16:30, na pół godziny przed końcem pracy banku. Nie bardzo zauważył jak wcześniej dostał się do budynku, bo ciągle gapił się na pokój dyrektorki. Ale wszedł do niej jakiś fecet. Ubrany zwyczajnie, w dżinsy, jakąś kurtkę, około 30tki, z wyglądu taki nijaki. Nie zatrzymał się, tylko podszedł do biurka, rozsiadł się w fotelu. Gadali, ale biedny Pan Miecio nie słyszała o czym. Rozmawiali tak chyba dobre 5 minut, po czym Pani Katarzyna podniosłą słuchawkę, i po chwili do gabinetu weszła Pani Ewa, jej osobista asystentka. Wysoka, szczupła długonoga rakieta o ciemniejsze karnacji, ślicznej twarzy i wielkich, sarnich oczach. Każdy zdrowy facet ślinił się na jej widok, Pan Miecio nie był wyjątkiem.
- Aha, teraz wypierdzieli tygo chłystka, a Ewkę opirdoli że go wpuściła – powiedział do siebie, ciesząc się w końcu na coś ciekawego.
Nic takiego jednak się nie stało. Zamiast tego wszyscy wstali, dyrektorka wyszła na środek. Rozmawiali jeszcze chwilę, asystentka patrzyła to na gościa, to szefową.
Następne minuty wydawały się poczciwemu Panu Mieciowi nierealne. Chłopak szybko podszedł do Pani Katarzyny, i bez ceregieli ściągnął z niej żakiet, i bluzkę, eksponując ogromy biust ledwo mieszczący się w białym staniku.
- O żysz kurwa, ja pierdzielę!!! Krzyknął Miecio, nie dowierzając własnym oczom. Koleś podprowadził opierającą się Ewkę do dyrektorki, coś do niej mówił. Po chwili Ewka ściągnęła spódnicę Pani Katarzyny, biustonosz i majtki, zostawili ją w samych szpilkach. Teraz dopiero zauważył, jak bardzo jest gruba. Ogromne, ciężkie białe dupsko, wałki po bokach, i fałda na brzuchu, grube uda i ramiona. No i ogromne, trochę obwisłe cyce zakończone wielkimi brodawkami. Miecio nieświadomie zaczął masować twardego już huja.
Chłopak złapał ręce Katarzyny, i szybko skrępował z tyłu nadgarstki wyjętą skądś czarną taśmą izolacyjną, po chwili skleił też jej przedramiona, i ramiona. Wyraźnie zadowolony z siebie oparł dyrektorkę o biurko tak, że opierała się na swoich piersiach, które teraz rozlały się na blacie, a dupę miała ładnie wypiętą. Chłopak podał Ewce jakąś ciężką drewnianą linijkę z biurka. Ta zamachnęła się i uderzyła w wypięty tyłek, ale niezbyt mocno. Po chwili chłopak zabrał jej linijkę, i sam przyłożył kilka razy w tłuste dupsko. Widać, że zdecydowanie mocniej, bo Pani Katarzyna żywo reagowała na każde uderzenie a na pośladkach zaczęły pojawiać się czerwone ślady. W tym czasie Ewa podeszła do komputera. Miecio w sumie już był bliski szczęścia, gdy z komputera rozległ się znajomy dźwięk przychodzącej wiadomości w outlook. „Panie Mieciu, proszę tu pilnie przyjść – Pani Dyrektor”.
- co do k… - pomyślał. A że nie myślał zbyt logicznie w tej chwili – zakładał nawet jakiś podły żart, i chęć wypierdzielenia go z roboty (no właśnie, za co?), więc się pozbierał, i popędził do gabinetu dyrektorki. Zanim dotarł na ostanie piętro, budynek zaczął się wyludniać, było chwilę po 17tej.
Zapukał, ale nikt nie odpowiedział. Wszedł ostrożnie, nie było nigdzie widać ani Ewy, gościa czy dyrektorki. Obszedł cały gabinet, ale nie było nikogo. Co prawda świeciło się światło, ale komputery były powyłączane. Zrezygnowany obszedł cały gabinet, aż na drzwiach od schowka na biurowe szapargały zauważył karteczkę z napisem „pasztet zajęczy”.
- jaki uj - Pomyślał ochroniarz. Otworzył drzwi, i przekonał się że wcześniejsze kilkadziesiąt minut nie było snem. Tyłem do niego stałą dyrektorka, związana tak jak widział to na kamerze. Dodatkowo ktoś wsadził jej do buzi majtki, i zakleił tą samą czarną taśmą. Pani Kasia obróciła się do zaskoczonego ochroniarza, po chwili skojarzyła z kim ma do czynienia, oblała się rumieńcem i ze złością próbowała coś powiedzieć spod knebla.
- ummmmlniiiimmm –
Miecio niespecjalnie zwracał uwagę na jej próby. W oczy, oprócz ogromnych kształtów rzucił mu się napis na cyckach i brzuchu kobiety, wymalowany różową szminką – „zerżnij, aż zajęczy”
- Zerżnij aż zajęczy – przeczytał głośno – Hy hy, dobre.
- Pani dyrektor… widzi Pani, Pani dyrektor, ja jestem prostym ochroniarzem, i ja muszę wykonywać Pani polecenia – powiedział powoli, podchodząc, i łakomie pożerając ją wzrokiem.
Pani Katarzyna próbowała się odsunąć, ale nie miała gdzie. Miecio złapał za lewą pierś, i boleśnie ciągnąc wyprowadził na środek biura, nadal była w szpilkch.
Teraz dokładnie ją sobie obejrzał. Była taka jak sobie wymarzył, dupiasta, cycata, ze zwisającymi fałdami, no i zupełnie bezbronna. Fiut już próbował uwolnić się ze spodni.
- Nu, kawał z Pani baby! – rzucił, do niej, podkreślając mocnym klapsem w czerwony od linijki tyłek.
- Dobrze Ci zrobię, aż zajęczysz, hy hy – przekonywał Pan Miecio, chwytając i miętosząc wielkie cyce. Włożył sobie jednego sutka między wargi, i zaczął łapczywie ssać, boleśnie szczypał d**gi.
Obrócił dyrektorkę i oparł o biurko, położył na cycach – tak jak wcześniej gówniarz.
- Nu, sprawdźmy co my tu mamy – Miecio uklęknął za wypiętą kobietą, rozchylił tłuste pośladki, i wcisnął twarz między nie.
Zaciągnął się zapachem dojrzałej kobiety, przywarł ustami do grubej cipy, ssał i lizał na przemian mokre, mięsiste wargi.
- Ależ masz tłuste cipsko, takie lubię, hyhy – krzyknął łapiąc powietrze, po to tylko by znowu władować wąsatą gębę w okolicę słodkich dziurek. Kciukiem drażnił nabrzmiałą łechtaczkę, a język wsadził prosto w odbyt, i z zapałem zaczął lizać.
Pan Miecio dawno już nie miał żadnej kobiety, a cierpki smak dyrektorskiej dupy działał jak najlepszy afrodyzjak. Bojąc się niespodziewanego zakończenia, opuścił rozkoszne miejsce, uwolnił kutasa i szybko władował w mokrą cipę. Mocno trzymając za biodra, szybko i brutalnie pieprzył skrępowaną kobietę, a wiedział że nie wytrzyma zbyt długo. Raz za razem ciężka, spracowana ręka spadała to na jeden, to na d**gi klaskający pośladek, w końcu gruby kciuk wcisnął w ośliniony odbyt.
- Mmmhhmm – Pani Katarzyna była już wcześniej podniecona, bądź co bądź mimo niechęci do całej sytuacji zabiegi ciecia działały. Co prawda sprzęt w długości miał powiedzmy średni, ale obwód prezentował się już mocno ponad przeciętnie.
- Nuuuu… i juuuuż – wystękał Miecio, wykonując ostatnie pchnięcia przed wystrzałem, i na sam koniec wciskając się jak najgłębiej w mięciutką cipę.
- Uff, ale było, hy hy – rzucił zmęczony i zadowolony Miecio, obserwując ciekawie jak z cipy zaczyna kapać jego sperma.
Postawił, i obrócił do siebie ciężko oddychającą Panią Katarzynę. Delikatnie zerwał taśmę, i wyjął majtki.
- Nuu, i jak było? Spytał z radosnym uśmiechem Pan Miecio
- Już tu kurwa, nie pracujesz – wysyczała wściekłą dyrektorka – i zadbam, żebyś nigdzie nie dostał roboty
- Iii, może tak, może nie… ale warto było.. a skoro już się nie spotkam…
Ochroniarz nie dokończył, tylko chwycił kobietę za tył głowy, i złożył długi, soczysty pocałunek na jej ustach, wpychając jednocześnie język. Jednocześnie wsadził środkowy palec w jej cipę, i już po kilku minutach palcówki i całowania poczuł, że za chwilę znowu może działać.
- Ha, no i patrz – rzucił wyraźnie z siebie zadowolony – stary człowiek i może!
- Ty obleśny zboku! Nie zwolnię Cię, tylko zabije
Pan Miecio zdawał się nie słyszeć.
- Gada, gada, jak wszystkie baby…
Zmusił kobietę do uklęknięcia
- … a tak naprawdę wszystkie marzycie tylko o grubym fiucie do buzi! Dokończył tryumfalnie Miecio, wpychając jej kutasa po same owłosione jaja do gardła.
Bez ceregieli, trzymając za głowę pieprzył buzię Pani dyrektor. Pani Katarzyna krztusiła się, parskała śliną, ale ochroniarz nie zwracał na to uwagi. Kutas urósł w ustach już do maksymalnych rozmiarów, był twardy i gotowy.
- Nu, chyba wiem co ty najbardziej lubisz – podniósł dyrektorkę i raz jeszcze oparł ją o biurko, i złapał za wypiętą dupę.
- Co ty kurwa robisz?
- Zerżnę Cię w dupsko!
- Nie!
- Wiem, jak kobieta lubi w dupę, ty z takich – Pan Miecio mocno rozchylił pośladki kobiety, i powoli włożył grubego twardego, śliskiego od śliny kutasa w jej odbyt.
- Niiiieee, jest za gruby!
- Uuuoooo.. tak, ale masz ciasne dupsko …mmm… Pojękiwał Pan Miecio, lekko przyspieszając. Jedną ręką ugniatał pośladki, d**gą rozlazłe, spłaszczone na blacie cyce.
Dyrektorka widocznie przyzwyczaiła się do grubości fiuta walącego jej dupę, bo protesty przerodziły się w jęki przyjemności, ale nie zdążyła z dojść.
Pan Miecio nie dbał o przyjemność „partnerki”. Kiedy poczuł że jest blisko, wyjął z jej tyłka pałę, chwycił leżącą za włosy, i ponownie wcisnął kutasa po same jaja do buzi. Po chwili ładunek spermy wpłynął prosto do gardła dyrektorki.
- Nuuu.. masz dobrą dupę, ale ptak musi się umyć, po babraniu w gównie, hy hy hy
Dyrektorka nic nie odpowiedziała, ciągle jeszcze nieco oszołomiona po upokorzeniu, ostrym rżnięciu i bliskim, niedoszłym orgazmie.
- Nu, nie bocz się, wiem że dobrze ci było. Pan Miecio zlitował się, rozciął taśmę, i na odchodne klepnął dyrektorkę w tyłek.
- Idę do siebie, muszę odpocząć. A Pani Dyrektor to mogłaby i pomyśleć o jakiejś podwyżce za takie dodatkowe…
Pan Miecio w końcu poszedł, gadając do siebie.
Pani Katarzyna pozbierała się powoli, założyła ubranie, zerknęła na telefon. SMS.
„Pan Miecio to prezent niespodzianka, pomysł Wery, moje wykonanie :* Pan Michaś".
Nie umiała nazwać tego co czuła, było jej gorąca, tam na dole też. Uświadomiła sobie, że nie pobiegła nawet wypłukać buzi, dalej czuła smak spermy ciecia.
- Co się ze mną dzieje?
CDN.
6年前