Spotkanie dwunaste. PL
Przyjechałem na to samo miejsce gdzie się zwykle spotykaliśmy. Był już tam stał przy drzewie w cieniu. Prawie niewidoczny. Jak zwykle kazał mi się rozebrać, złożyć pończochy, szpilki pełną ciemnych loków perukę. Samo ubieranie już mnie podniecało więc gdy kończyłem układać perukę mój penis widocznie już zwiększył swoją objętość. Szpilki były czarne na obcasie ok 8 cm z odkrytymi palcami. Pończochy tym razem z prążkowanym wzorem również czarne. Jak zwykle musiałem tak przed nim pochodzić i postawić się chociaż na chwilę na maksa. Nie było to trudne. Szybko stawał czując na sobie pończochy i lekki powiew wiatru. No i przede wszystkim dlatego że ktoś na to patrzył. Odkąd był wygolony na gładko wydawał się na znacznie większy niż te jego 18 centymetrów we wzwodzie.
- oprzyj się o drzewo i wyciągnij ręce do tyłu. – zrobiłem jak mi kazał. PO chwili poczułem jak zdecydowanym ruchem związał mi ręce z tyłu za drzewem. Byłem teraz jak skazaniec przywiązany do pala. Podszedł z przodu. Ubrany był w długi ciemny płaszcz. Widziałem błyszczące oficerki na jego nogach. Stał przede mną. W dłoni miał rzemienny pejcz którym dotknął moich sutków. Podniecające uczucie. Przejechał nim po brzuchu i podniósł lekko nabrzmiałego penisa. Podbił go delikatnie pejczem kilka razy tak że czułem jak krew do niego wali. Szybko stanął. Uśmiechnął się. Pojechał pejczem między moimi dogami do jąder i z powrotem Wzdłuż penisa. Strasznie to było podniecające.
- ciesz się że jesteś tyłem do drzewa bo odbiłbym Ci go na tyłku.
Ciekawe jakie to uczucie pomyślałem.
Odszedł na chwilę. Wrócił stanął za drzewem i jego ręka od tyłu wylądowała na moich biodrach i szybko zmierzała w kierunku sterczącej pały. Ścisnął ją z wyczuciem kilkakrotnie. Miałem wrażenie jakby krew rozprowadzał po nim. Czułem w nim puls. Szybkim ruchem zsunął z niego skórę. Błyszczał się nabrzmiały. Po chwili przysunął do niego pejcz i trzymając jakby mnie od tyłu obejmował przycisnął pejczem stercząca pałę do brzucha. Posuwał nim lekko w górę i w dół. Podniecające to było…
Po chwili złapał go w dłoń i poruszał nim powoli. Czułem że to długo nie potrwa bo podniecenie było ogromne. Objął dłonią moją główkę i ściskał ją i poruszał po niej palcami. Myślałem że oszaleję. Potem złapał go z dłoń i poruszał po całej długości od szczytu do samej podstawy. Ty była chwila po której wystrzeliłem na odległość chyba dwóch metrów. Dobrze że stał z tyłu bo zabryzgałbym go takim wybuchem.
Uwolnił moje dłonie i powiedział tylko żebym złożył ciuszki tam gdzie zawsze. Potem zniknął…
Zastanawiałem się co będzie na kolejnym spotkaniu….
- oprzyj się o drzewo i wyciągnij ręce do tyłu. – zrobiłem jak mi kazał. PO chwili poczułem jak zdecydowanym ruchem związał mi ręce z tyłu za drzewem. Byłem teraz jak skazaniec przywiązany do pala. Podszedł z przodu. Ubrany był w długi ciemny płaszcz. Widziałem błyszczące oficerki na jego nogach. Stał przede mną. W dłoni miał rzemienny pejcz którym dotknął moich sutków. Podniecające uczucie. Przejechał nim po brzuchu i podniósł lekko nabrzmiałego penisa. Podbił go delikatnie pejczem kilka razy tak że czułem jak krew do niego wali. Szybko stanął. Uśmiechnął się. Pojechał pejczem między moimi dogami do jąder i z powrotem Wzdłuż penisa. Strasznie to było podniecające.
- ciesz się że jesteś tyłem do drzewa bo odbiłbym Ci go na tyłku.
Ciekawe jakie to uczucie pomyślałem.
Odszedł na chwilę. Wrócił stanął za drzewem i jego ręka od tyłu wylądowała na moich biodrach i szybko zmierzała w kierunku sterczącej pały. Ścisnął ją z wyczuciem kilkakrotnie. Miałem wrażenie jakby krew rozprowadzał po nim. Czułem w nim puls. Szybkim ruchem zsunął z niego skórę. Błyszczał się nabrzmiały. Po chwili przysunął do niego pejcz i trzymając jakby mnie od tyłu obejmował przycisnął pejczem stercząca pałę do brzucha. Posuwał nim lekko w górę i w dół. Podniecające to było…
Po chwili złapał go w dłoń i poruszał nim powoli. Czułem że to długo nie potrwa bo podniecenie było ogromne. Objął dłonią moją główkę i ściskał ją i poruszał po niej palcami. Myślałem że oszaleję. Potem złapał go z dłoń i poruszał po całej długości od szczytu do samej podstawy. Ty była chwila po której wystrzeliłem na odległość chyba dwóch metrów. Dobrze że stał z tyłu bo zabryzgałbym go takim wybuchem.
Uwolnił moje dłonie i powiedział tylko żebym złożył ciuszki tam gdzie zawsze. Potem zniknął…
Zastanawiałem się co będzie na kolejnym spotkaniu….
6年前