Duet
Cześć,
Może na początek kilka słów o mnie. Mam na imię Olga, mam 25 lat, 1,7 metra wzrostu i jakieś 52 kilogramy. Nieźle, co? Lubię moje długie, czarne włosy, zielone oczy, całkiem atletyczne, szczupłe i wygimnastykowane ciało (ach, ten cross-fit!) i cycki w rozmiarze 34C. Pracuję jako sekretarka w agencji nieruchomości, wyrabiam standardowe 40 godzin tygodniowo i imprezuje z dziewczynami w weekendy. Acha, jestem lesbijką i nigdy nie byłam z facetem. Gdybyście pytali, to dziewictwo straciłam za pomocą wibratora matki, jakoś w wieku ******. Zdecydowanie nie pociągają mnie żywe penisy, a tym bardziej to, co jest do nich dołączone. Moje niektóre kumpele heretyczki często mówią mi ile to ja nie tracę, ale zupełnie tego, nomen omen, nie łykam. Choć jak się jednak przekonacie, całkiem niedawno mogła nastąpić mała korekcja moich poglądów. Ale od początku.
Moja ostatnia partnerka mi się znudziła. Sorry, life is a bitch. A właściwie znudziłyśmy się sobą na wzajem. Sex był nawet ok, ale po chwilowym zauroczeniu okazało się, że nie mamy o czym gadać. Trzy tygodnie temu spakowałam swoje graty i się od niej wyprowadziłam. Znajomy dał mi klucze do swojego mieszkania bo jechał za granicę na kilka miesięcy. To dało mi chwilowy spokój od mordęgi szukania nowego lokum. Prze kilka dni gniłam wieczorami w domu nie mając nastroju na spotkania i żale. Netflix, HBO, kanapa i słodycze. To nie był może jakiś mega głęboki związek, ale jak to po każdym rozstaniu człowiek potrzebuje sobie trochę pomyśleć.
Jednak po tygodniu żałoby postanowiłam wyjść się rozluźnić. Pierwotnie plan był na jakieś babskie spotkanie (laski strasznie cisnęły na pogaduchy) ale ostatecznie stwierdziłam, że to nie jeszcze moment by celebrować z kimś powrót do stanu wolnego. Na szczęście nasze miejsca zapewniają względne bezpieczeństwo a ludzie szanują słowo „nie”. Poza tym był czwartek, więc nie spodziewałam się tłumów. Wyszłam z roboty wcześniej by się ogarnąć ładnie na wieczór. Prysznic, golenie nóg i cipki oraz balsamowanie po kąpieli wprowadziły mnie w miły nastrój delikatnego podniecenia, więc postanowiłam wbić się w coś naprawdę seksi i ruszyć w miasto.
Zdecydowałam się nie zakładać bielizny i założyć jedną z ulubionych, czarnych, krótkich i opinających kiecek (ale nie za krótkich, nie lubię wystawiać mojej misi na pokaz), biały sweterek na guziczki by kontrolować ekspozycje i rajstopy kabaretki. Całość uzupełniły czarne, ażurowe sandałki na niewysokim obcasie. Byłam jedną wielką obietnicą. W doskonałym nastroju wsiadłam w taksówkę i pojechałam do ulubionego LGBT-friendly baru w centrum (z nadzieją, że nie spotkam tam mojej ex). Jadąc czułam coraz bardziej narastające podniecenie, gdy sweterek ocierał się o moje nagie sutki a podmuchy powietrza przez otwarte wpadały między uda i miło owiewały moją właśnie wygoloną cipkę. Głowę coraz bardziej wypełniały niegrzeczne myśli. Taksówkarz ślinił się na mój widok, ignorowałam go z premedytacją. Oblech! Gdy dojechałam byłam już całkiem nakręcona, ale jakie było moje rozczarowanie gdy w barze, poza kilkoma starymi gejami nie było nikogo więcej. Dopiero wtedy spojrzałam na zegarek – no tak, o tej porze, do knajpy? Głupia! Po chwili namysłu stwierdziłam, że dam miejscu szansę. Podeszłam do baru, siadając trochę z boku i zamówiłam ulubionego cosmopolitana. Och, jak to dobrze, że zostałam!
Niedługo po tym gdy znajoma barmanka zaserwowała mi drinka do baru weszła... ziemska wersja raju. Dawno nie widziałam tak pięknej kobiety. Miała na sobie białą, średniej długości spódnicę, rozciętą z obu stron, ramiona przykrywał dopasowany kolorystycznie blezerek, cieliste rajstopy i wysokie szpilki do kompletu oraz granatowy top. Za jej figurę dała bym się pokroić: długie, seksowne nogi rozchodzące się w niesamowite biodra, cycki w rozmiarze co najmniej 36D, długie, płynące blond włosy przerzucone przez prawe ramię i największe na świecie niebieskie oczy. Stanęła tam, oświetlona od tyłu przez lampy ulicy, rozglądając się po wnętrzu. Zamarłam, gdy omiotła mnie swym wzrokiem. Weszła do środka, uśmiechnęła się na powitanie, podeszła do baru i siadła 2 fotele dalej.
Mieszanka mojej fascynacji i trwającego nadal miłego podniecenia sprawiły, że dość niecodziennie dla mnie postanowiłam działać. Podeszłam do jej fotela.
- Hej, jestem Olga. Mogę się do ciebie dosiąść?
- Ależ oczywiście – odpowiedziała z uśmiechem.
Od razu wiedziałam, że jeśli dobrze to rozegram to ją może uwiodę. Przedstawiła się jako Rachela i wspomniała, że w mieście jest tylko przejazdem, w drodze do domu z konferencji w Los Angeles. Je poprzedni samolot się spóźnił i kolejny lot miała dopiero następnego dnia o 11:00. Rozpromieniłam się:
- Cóż, twój pech jest moim szczęściem, to pewne.
Uśmiechnęła się jeszcze bardziej a ja wiedziałem, że tej nocy musi być moja. To była kwestia czasu i może paru drinków. Zapytałam co pije. Poprosiła o to co ja. Przez dłuższy moment siedziałyśmy i niezobowiązująco rozmawiałyśmy, poznając się coraz bardziej, komentowałyśmy ostatnie plotki z branży i śmiałyśmy się coraz głośniej. Mimo, że znałam ją tylko chwilę, to czułam, że stawała mi się coraz bliższa, że może mogłybyśmy się zaprzyjaźnić? Miałyśmy podobne upodobania kulinarne, zamiłowania kulturalne i generalnie pogląd na życie. Stawała się mi bliska i miałam poczucie, że ona też czuła się podobnie.
Po godzinie miejsce zaczęło się zapełniać. Niedługo potem wokół nas zrobiło się na tyle gęsto, że postanowiłyśmy usiąść w wolnej, niewielkiej loży w rogu; zaprojektowanej tak by zapewniać intymni spokój przy jednoczesnej możliwej obserwacji parkietu. Zamówiłyśmy kolejne drinki jeszcze przy barze, a gdy szła przede mną z pożądaniem mogłam obserwować jej kołyszący się tyłek.
Usiadłyśmy w loży obserwując tańczących ludzi. Coraz więcej par, gejów i lesbijek zaczęło seksownie zbliżać się w tańcu, całować i eksplorować swoje ciała w rytm muzyki. Odmiennie od klasycznych miejsc każdy raczej spoglądał na swoją płeć. Pod wpływem tych widoków nie mogłam się oprzeć i po chwili chwyciłam Lindę za rękę, a że ta się nie opierała, przyciągnęłam ją gwałtownie do siebie i wpiłam się w jej usta. Połączył mas namiętny, głęboki pocałunek, gdy moje dłonie krążyły po jej krągłościach. Wiedziałam dokładnie czego chcę i miałam nadzieję na to samo z jej strony.
Rozpoczęłyśmy intensywny petting, dysząc mocno a jej dłonie odnalazły ****ę pod mój sweterek. Do tej pory była raczej pasywna, zostawiając mi pole do ataku ale teraz szczypała moje sutki, ssąc mój język i inicjując mój jęk w mym narastającym podnieceniu. Pragnęłam jej coraz bardziej, więc włożyłam dłoń miedzy jej uda, pod sukienkę a palce podążyły do jej centrum rozkoszy. Wstrzymała mnie zanim dotarłam do upragnionego miejsca, ujmując mą dłoń w swą i patrząc głęboko w oczy. W mym spojrzeniu widać było niezrozumienie dlaczego tak się dzieje. Wiedziałam, że była podniecona. Cała ta sytuacja i jej milczenie sprawiły, że chciałam wstać i wyjść. Ona jednak mocniej ścisnęła mą dłoń:
- Może pójdziemy gdzieś gdzie będziemy tylko dla siebie?
Odetchnęłam z radością. Szybko zapłaciłyśmy a ja zmieszana, ale szczęśliwa wyprowadziłam ją z baru.
Było już po 18. Jej hotel znajdował się dwie ulice dalej. Przechodząc przez lobby zgarnęłyśmy łakomy wzrok recepcjonisty. Już w windzie nie mogłam utrzymać rąk przy sobie i mocno sponiewierałam moją nową kochankę, rozdzierając jej bluzkę by wydobyć cudowne cycki, liżąc i gryząc jej sutki poprzez materiał stanika i zanurzając język między jej usta. Jej ręce nie pozostawały dłużne wpychając się pod moją sukienkę i z satysfakcją odkrywając moją niczym nieosłoniętą i wilgotną cipką. Jej dłoń zaczęła dociskać moją kobiecość a z pomiędzy palców sączył się lepki śluz. Akcję przerwało zatrzymanie się windy a my wypadłyśmy na pusty (na szczęście) hotelowy korytarz. Praktycznie dobiegłyśmy do drzwi jej pokoju, a gdy Rachela nieporadnie próbowała włożyć kartę do zamka ja podciągnęłam swoją kieckę nad biodra, zaczęłam pieścić jej piersi i od tyłu pocierać odsłoniętą cipką jej tyłek, zostawiając wilgotne smugi na jej spódnicy. Drzwi ustąpiły a my niemal wpadłyśmy do pokoju.
Zamknęłam drzwi kopniakiem kontynuując moje pocieranie i starając się dobrać do jej słodkiego skarbu. Gdy już miałam dopiąć swego Rachela wysunęła się z mojego objęcia i obróciła do mnie. Niezrażona znowu sięgnęłam do jej krocza. Tym razem dziewczyna złapała za moje dłonie, splotła nasze palce, przyciągnęła do siebie, zostawiając jednak niewielki dystans i parząc tymi swoimi niebieskimi oczami spomiędzy blond włosów szepnęła:
- Poczekaj, zanim obie pójdziemy na całość musisz wiedzieć... to jest mój pierwszy raz... z kobietą... mam nadzieję, że mnie zrozumiesz. Niesamowicie Cię teraz pragnę, ale nie jestem pewne jak bardzo jestem gotowa ci się oddać...
Nie odpowiedziałam nic, stałam w milczeniu i czekałam na jej kolejne słowa.
- Tak, chcę się z tobą kochać, tu, teraz... ale musisz być gotowa by przestać jeśli tego będę chciała... w przeciwnym razie to będzie musiało się zaraz zakończyć.
W tym momencie, czując pożar między nogami byłam gotowa zgodzić się na wszystko. Dlatego tylko skinęłam głową po czym zbliżyłyśmy się do siebie by zatopić w swych ciałach niczym w ziemskim raju.
Jakoś dotarłyśmy do łóżka w tym gorączkowym zatraceniu, w nieustannej batalii dłoni i języków. Gdy opadłyśmy na pościel Rachela przejęła inicjatywę, zdjęła mi sweterek przez głowę a jej złaknione usta dopadły moje sutki, ssąc, liżąc i gryząc je naprzemiennie gdy ja byłam na granicy eksplozji. Moje piersi a zwłaszcza właśnie sutki zdawały się ją fascynować, nie mogła się wręcz od nich odessać! Wreszcie, gdy już myślałam, że zaraz zemdleje jeśli nie przestanie, Rachela powoli przeniosła swój język na mój pępek, delikatnie się w nim zanurzając i badając go czubkiem przez chwilę, a następnie podążyła w kierunku krawędzi kiecki. Jak w malignie, wiedząc co mnie zaraz spotka uniosłam biodra by ułatwić jej zadanie. Gdy resztki materiału zsuwały się z moich stóp powoli opuściłam tyłek na łóżko zaś nogi rozpostarłam tak szeroko jak tylko mogłam. A mogłam bardzo szeroko, sport zrobił swoje. Źrenice Racheli zapłonęły gdy po raz pierwszy tego wieczoru mogła zobaczyć w całej swojej urodzie moją pięknie wygoloną, różowiutką i ociekającą cipkę. Moja dłoń zbliżyła się do warg, a palce rozchyliły je jeszcze bardziej w zapraszającym geście. Na ten widok Rachela natychmiast zdjęła bluzkę i stanik, wreszcie uwalniając swoje cudowne półkule by odpowiedzieć językiem na moje słodkie zaproszenie.
Jęknęłam głośno gdy jej wargi zwarły się z moimi w namiętnym pocałunku, a język natychmiast ruszył w poszukiwaniu łechtaczki, znajdując ją bezbłędnie tylko po to by wbić mnie na jeszcze wyższe rejestry podniecenia. Nidy nie należałam do spokojnych w łóżku, dlatego moje biodra, jak na autopilocie zaczęły unosić się do góry by cipka jeszcze mocniej poczuła pieszczoty i francuskie pocałunki. W tym momencie Rachela przerwała by przysunąć się bliżej mnie by mnie uspokoić. Na niewiele to się zdało, jako że po drodze złapała jedną pierś i przystawiła jej twardy do granic sutek to mojej nabrzmiałej łechtaczki. Oddech zamarł mi w gardle by po chwili wydobyć z niego wrzask pomieszany z charczeniem – słyszalny dowód mojego pierwszego tej niesamowitej nocy orgazmu. Rachela zorientowała się w poziomie moich doznań, złapała swój wielki cycek, ścisnęła go jeszcze mocnej wydobywając sutek i zaczęła dosłownie pieprzyć nim ujście mojej cipki. Uczucie wypełniającego wnętrze moich ud wymiona rozlewało się po moim ciele kolejnymi falami szczytowania.
Gdy wreszcie zabrała pierś by pozwolić opaść mojemu niesamowitemu orgazmowi, to tylko po to by natychmiast zamienić ją z powrotem na swój język. Zlizując wylewające się ze mnie soki, całując moje uwrażliwione wargi i wchodząc we mnie łapczywie - przywołała kolejną falę orgazmu. Nagle wepchnęła się wnętrzem swoich ust we mnie najgłębiej jak się da, ujmując moją wystającą łechtaczkę w palce i zaczęła obciągać ją jak zwykłego penisa. Moje zmysły eksplodowały.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAACCCCCCCCCCCHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHH!!!!!!!!!
Wydarłam się w zatraceniu szczytując po raz kolejny i kolejny, zalewając jej twarz moją lepkością, wijąc się w pościeli, napinając swoje ciało niczym rozjuszony byk, a wreszcie błagając:
Przestań! Przestań! Już więcej nie dam rady... Ooooooo, boooooooooże!
Ale Rachela nie zamierzała przestać. Odprawiała dalej swoją mszę w mojej waginie, a ja dalej trwałam w niekończącej się ekstazie, do czasu, aż wniebowstąpiłam. Znaczy zemdlałam, no.
Ocknęłam się jakoś po 21:30. Gapiąc się w sufit starałam się przypomnieć gdzie jestem i co się stało. Po chwili, gry pomroczność ustępowała doszłam, że jestem sama, naga w pokoju hotelowym, moje ciało jest totalnie wyczerpane, moja cipka ciągle drży od tych wszystkich orgazmów których doświadczyłam. Już miałam spanikować gdy usłyszałam dźwięk prysznica dobiegający z łazienki. Pomyślałem, że ten też mógłby mi się przydać, nadal byłam spocona i lepka, poza tym chciałam natychmiast dołączyć do mojej cudownej kochanki. Po drodze zdałam sobie sprawę, że nie widziałam Racheli w pełnej nagości i de facto to tylko ja byłam beneficjentką tego wieczoru. Och, zamierzałam to natychmiast naprawić!
Znalazłam spódnicę i jej majtki na podłodze. Uniosłam bieliznę by wchłonąć zwierzęcy zapach jej seksualności co ponownie zaczęło mnie wprowadzać w stan podniecenia. Pachniała cudownie, choć odmiennie od tych wszystkich dziewczyn których doświadczyłam do tej pory. Na środku majtek widniała mokra plama, której nie mogłam rozgryźć. Nie przystawała do rozmiarów podniecenia którego wiem, że Rachela doświadczyła wcześniej. Bo ze mnie się lało. Może miała okres i miała podpaskę? Oddalając od siebie te pytania otworzyłam drzwi łazienki i weszłam do środka.
Uderzyła mnie fala przyjemnego ciepła. Mogłam dostrzec zarys jej ciała przez zaparowane szyby kabiny prysznicowej. Stała odwrócona do mnie tyłem a jej ręce nieśpiesznie namydlały wszystko co z przodu.
No tak – pomyślałam – *********** poczekać na mnie. Zaskoczę ją teraz.
Och, ale to mnie miało spotkać niemałe zaskoczenie!
Delikatnie otworzyłam drzwi kabiny i stanęłam tuż za Rachelą. Była tak zajęta swoim ciałem, że nie dostrzegła mojej obecności do momentu, gdy delikatnie położyłam moje dłonie na jej cudownych piersiach dołączając się do ich mydlenia, a moje usta dotknęły jej szyi. Podskoczyła raptownie o mało nie wytrącając naszej równowagi, lecz po chwili jej ciało się rozluźniło gdy moje dłonie i język czarowały na jej piersiach i karku. Moje łono przywarło do jej pośladków a udo powędrowało miedzy jej nogi. Powoli dłonie zaczęły zsuwać się po jej brzuchu gdy ustami bawiłam się płatkami jej uszu. Nagle, gdy dochodziłam do jej łona zatrzymała moje dłonie.
- Nie – wyszeptała – nie możesz...
- Nonsens – odwzajemniłam szept do jej ucha, jeszcze mocniej do niej przylegając. – Nie chcesz, bym przestała. Chcę cię tak zaspokoić jak ty mnie przez chwilą w łóżku.
Poczułam, jak jej opór maleje i rozpoczęłam swój marsz ustami i językiem w dół jej pleców. Gdy dotarłam do jej jędrnych pośladków i rowka zaczęłam całować i podgryzać namiętnie jej pupę. Ale chciałam więcej, chciałam jej całej. Złapałam za biodra Racheli i po woli obróciłam ku sobie. Obraz który ujrzałam dosłownie zwalił mnie z nóg. Choć do podłogi prysznica daleko nie miałam.
Usiadłam na piętach i gapiłam się przed siebie. Centymetry przez moją twarzą, tuż pod kępką wilgotnych, kręconych włosów, tam gdzie spodziewałam się odkryć jej cudowną kobiecość... sterczał nabrzmiały penis. Podniosłam wzrok do góry.
- A, no taka niespodzianka... – westchnęła widocznie speszona Rachela. Woda z prysznica z pewnością kryła wiele z naszego obopólnego zmieszania.
W tym całym osłupieniu nie wiedziałam czy mam być zła czy rozczarowana. Ponownie przeniosłam wzrok na kutasa. Nie był jakoś strasznie długi, pewnie miał z 12-13 centymetrów; ale też z oczywistych względów nie byłam w tej kwestii ekspertem. Oczywiście widziałam jakieś penisy na żywo, głównie moich kumpli gejów podczas niezobowiązujących sesji w spa, a wiec też nie w zwodzie (no raz, jak przyłapałam Marka i Johna w... a, nie ważne!). No więc nie był za długi, ale za to jaki gruby! Tak na oko jak mała puszka coli. Jądra i reszta krocza były dokładnie wygolone, poza wspomnianą kępką u nasady. U czubka kutasa zauważyłam zwisającą nitkę mlecznej cieczy. Nachyliłam się by lepiej się przyjrzeć i wtedy jej zapach uderzył mnie w nozdrza. Jak zwierzę, owładnięta tym feromonem przylgnęłam twarzą do jej genitaliów.
- Boże, Olga... – Rachela zajęczała ale tym razem nie wykonała żadnego ruchu wbrew mnie. Tymczasem ja wodziłam ustami, policzkami i nosem po moim odkryciu. Chcąc posmakować jej skóry wciągnęłam jedno z jąder do ust. Moszna była cudownie gładka i delikatna. Po chwili odkryłam grubą żyłę u nasady kutasa, po której podążyłam językiem aż ku jego główce. Spróbowałam płyn wypływający z żołędzia i wiedziałam, że chce więcej. Spojrzałam do góry na Rachel, jej oczy błagały bym nie przestawała. Nie pozostało mi nic innego jak otworzyć usta najszerzej jak mogłam i wsadzić w nie swojego pierwszego, żywego penisa.
Co to było za uczucie! Oczywiście, ssałam już silikonowe dilda, niektóre całkiem realistyczne, w ramach gry wstępnej do zabawy strap’onami z moimi poprzednimi partnerkami. Zwłaszcza tymi szukającymi uległości. Ale to było coś zupełnie innego! Ciepłe, twarde ale jednocześnie ustępujące pod naporem ust ciało, pulsujące, drgające no i... smakujące. Ten smak, tak inny od innych smaków których dotychczas kosztowałam! W zatraceniu wpychałam sobie kutasa Racheli głęboko jak mogłam, na granicy zakrztuszenia, jeździłam językiem wzdłuż i po główce. Trzymałam mocno u nasady jeszcze bardziej go uwydatniając. Pieściłam jądra a nawet sięgałam dłonią dalej, pomiędzy wydepilowane pośladki. Rachela jęczała coraz głośniej jednocześnie napierając biodrami na moją twarz. W pewnym momencie objęła rękoma moją mokrą głowę i zaczęła dynamicznie pieprzyć mnie w usta.
- O tak, tak, Olgo! Dokładnie tak... ssij mnie mocno...nie przestawaj!
W sumie to była moja pierwsza, prawdziwa laska, ale chyba szło mi całkiem nieźle! Po kilku minutach mojej posługi kutas nagle jeszcze bardziej zesztywniał, wypełnił moje usta do granic możliwości, jądra uniosły się do góry, Rachela zamarła... i wreszcie gorąca sperma rozlała się po moim gardle. Było jej tyle, że zaczęła wyciekać kącikami ust na moje piersi i uda, ja zaś bez namysłu połykałam to co zostawało mi w ustach. Rachela szczytowała dobre kilkanaście sekund oddając kilkanaście dorodnych strzałów nie pozwalając mojej głowie uciec od nadmiaru spermy. Poddałam się temu spektaklowi zupełnie. Jeszcze przez chwilę trzymałam jej wiotczejącego po woli penisa by ostatecznie delikatnie wyjąć go z ust i wstać z kolan. Woda z prysznica cały czas spływała po naszych ciałach. Rachela zlizała resztki swojego nasienia z mojej brody jednocześnie sięgnęła do mojej cipki która w tym czasie zdążyła mocno zwilgotnieć. Zebrała trochę mojego śluzu palcami, zlizała go i przywarła do moich ust. Nasze języki zmieszały nasze soki które naprzemiennie przekazywałyśmy sobie w pocałunku. Kończąc Rachela wyszeptała:
- Olgo, pragnęłam tego tak bardzo! Dziękuje ci kochanie, dziękuje... Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy...
- Mam nadzieję, że jeszcze nie skończyłaś – odparłam zadziornie. Bo masz mnie wypieprzyć tym cudem miedzy swoimi nogami. I sprzedałam jej mocnego klapsa.
Rachela tylko się uśmiechnęła i pomogła mi wyjść spod prysznica. Nim skończyłyśmy się wycierać i suszyć nasze włosy jej kutas był ponownie twardy. Ja już dawno byłam mokra, co widać było między moimi udami, wiec tym razem gra wstępna była zbędna. Rachela ujęła dłonią mą cipkę wpychając w nią dwa palce i pocierając łechtaczkę kciukiem. Pocałowała mnie namiętnie a moje podniecenie znów wzbiło w przestworza.
- Nie, czekaj – przerwałam pocałunek. Chcę byś doszła we mnie, chcę cię poczuć całą, do końca!
Kutas Racheli oparł się o moje łono pomału torując sobie ****ę między udami. Ujęłam go nabrzmiałego w dłoń i poprowadziłam nas do sypialni. Położyłam się na plecach, rozłożyłam ponownie szeroko moje nogi, ty razem w oczekiwaniu aż moja cipka wypełni się czymś o wiele większym. Zamknęłam oczy w i czekałam.
Po chwili poczułam jak Rachela skrada się na czworakach miedzy moimi udami. Gdy była bliżej otworzyłam oczy. Co to był za widok! W półmroku pokoju niebieskie oczy kochanki prowadziły ją do moich oczu, jej twarz skrywały blond włosy. Pomiędzy dłońmi kołysały się cudne balony a w głębi, pomiędzy nimi kołysał się nabrzmiały, wilgotny, gotowy do akcji pal. Gotowy by mnie na niego nabić i rozerwać w rozkoszy. Oto nadchodziła nieskończoność.
Gdy zbliżyła się twarzą do mojej poczułam jak głowa jej penisa zetknęła się z moimi wargami na dole. Jej wilgoć z moją wilgocią. Moje nogi rozwarły się w oczekiwaniu, a cipka w zaproszeniu do środka. Objęłam Rachelę rękoma i przywarłam do jej ust. Ta opadła na mnie swoim ciężarem, jej biodra zwarły się z moimi a jej kutas raptownie wszedł w moje wnętrze. Wrzasnęłam między jej wargami! Jej męska kobiecość rozciągała moją nieprzyzwyczajoną do takich doznań waginę wchodząc coraz głębiej i głębiej. To już nie była moja mała, kochana cipka. To była spragniona ruchania pizda, która po raz pierwszy poczuła takie zespolenie ciał. Moje ciało wyło z rozkoszy!
Rachela uciszyła mój krzyk pocałunkiem a jej kutas zaczął miarowo uderzać o moje wnętrze. Wchodził i wychodził, wchodził i wychodził... sprawnie prowadzony biodrami kochanki. Coraz szybciej i szybciej, mocniej i mocniej, aż rytm rżnięcia wprawił hotelowe łóżko w głuche uderzenia. Czułam się tak intensywnie, tak bezwładnie, tak mocno, byłam z mężczyzną, byłam z kobietą i tak na przemian. Nasze sutki ocierały się o siebie, usta odrywały co chwila by pozwolić złapać oddech by zaraz przywierać i połykać się nawzajem. Objęłam nogami biodra Racheli by jeszcze mocniej poczuć ją w sobie. Miałam wrażenie że koniec jej penisa dociera do mojej macicy. Misjonarze zamarli, świat się kończył...
Och, tak, Rachelo! – sapałam miedzy pocałunkami. - Rżnij mnie całą, wyjeb mnie do ostatniej kropli... oooooochhhhhhhhh taaaaakkkkkkk, taaaaaaaaaaaaaaak! Mocniej, mocnieeeeej... – darłam się na całego. Zaraz doooojdę! Fuuuuuuuckkkkkkkkkkkkkkk...!!!!!!!!!
W tym momencie poczułam jak jej nasienie rozlewa się we mnie - to wyzwoliło we mnie największy impuls i w zwierzęcym skowycie odleciałam. Doszłam tak mocno i intensywnie, że myślałam, ze serce wyskoczy mi z piersi i umrę w rozkoszy. Fala za falą orgazmy przelewały się przez nasze ciała, przez moment obie zapomniałyśmy o sobie koncentrując się na własnych doznaniach.
Gdy trochę doszłam do siebie nie pozwoliłam Racheli wyjść ze mnie tylko mocno objęłam ją udami i rękoma wybijając paznokcie w jej sprężysty tyłek. Wtuliłyśmy się w siebie. Gdy zasypiałam czułam, jak coraz miększy penis Racheli uwalnia spermę z mojej cipki i pozwala wypłynąć jej na pościel. Całe szczęście, że byłam zaraz po okresie!
Obudziła mnie męskość kochanki, która delikatnie poruszając biodrami starała się ponownie wypełnić moje wnętrze. Odwzajemniłam ruchy zaciskając pochwę na pęczniejącym fallusie. Nasze biodra całe były lepkie od nasienia lecz nam to zupełnie nie przeszkadzało. Rachela zamruczała radośnie gotowa na kolejną rundę. Gładziłam jej włosy i pokrywałam twarz pocałunkami. Ona delikatnie skubała moje sutki i masowała moją pupę. Tym razem miałyśmy ochotę na delikatną, zmysłową, kobiecą sesję. Z drobnym męskim udziałem.
Kochałyśmy się do samego rana i potem przez kolejny dzień i kolejny. Rachela przełożyła swój lot i wylądowałyśmy w moim mieszkaniu. Robiłyśmy to w każdej możliwej pozycji. Wyruchałam jej tyłek moim ukochanym strap’onem a ona, po długim masowaniu, rozciąganiu i gigantycznej ilości żelu zafundowała mi najlepszy anal w moim życiu. W pozycji 69 posuwała mnie w usta jednocześnie pieszcząc językiem moje obie dziurki. Ja odwdzięczyłam się morderczą galopadą na jeżdżąca po jej kutasie z jednoczesnymi korkami analnymi w naszych obu anusach.. Przez te kilkadziesiąt godzin wyssałyśmy z siebie wszelkie możliwe soki a każdy centymetr naszych ciał nosił ślady miłosnej batalii.
Chciałam by to trwało wiecznie, ale wiedziałam, że to nierealne. I tak w poniedziałek Rachela zniknęła niezapowiedzianie zostawiając przy łóżku krótki liścik:
„Moja ****a Olgo,
Chciałam Ci podziękować za te cudowne kilka dni i nocy. Nigdy nie doświadczyłam takiej rokoszy do tej pory. Spełniły się moje najskrytsze marzenia. Mam nadzieje, że jeśli kiedyś będziesz tonąć w objęciach nowej kochanki, to wspomnisz mnie czasem. Ja Ciebie zapamiętam na zawsze!
Twoja,
Rachela”
Przycisnęłam jej list do swych piersi, relaksując się w zachodzie pięknego weekendu. Już za nią tęskniłam, choć pewnie już nigdy miałyśmy się nie spotkać. Tak, żywy kutas to całkiem fajna rzecz. Tylko dlaczego nie ma przy tym dorodnych cycków? To jest najlepszy duet dwóch światów! :)
Może na początek kilka słów o mnie. Mam na imię Olga, mam 25 lat, 1,7 metra wzrostu i jakieś 52 kilogramy. Nieźle, co? Lubię moje długie, czarne włosy, zielone oczy, całkiem atletyczne, szczupłe i wygimnastykowane ciało (ach, ten cross-fit!) i cycki w rozmiarze 34C. Pracuję jako sekretarka w agencji nieruchomości, wyrabiam standardowe 40 godzin tygodniowo i imprezuje z dziewczynami w weekendy. Acha, jestem lesbijką i nigdy nie byłam z facetem. Gdybyście pytali, to dziewictwo straciłam za pomocą wibratora matki, jakoś w wieku ******. Zdecydowanie nie pociągają mnie żywe penisy, a tym bardziej to, co jest do nich dołączone. Moje niektóre kumpele heretyczki często mówią mi ile to ja nie tracę, ale zupełnie tego, nomen omen, nie łykam. Choć jak się jednak przekonacie, całkiem niedawno mogła nastąpić mała korekcja moich poglądów. Ale od początku.
Moja ostatnia partnerka mi się znudziła. Sorry, life is a bitch. A właściwie znudziłyśmy się sobą na wzajem. Sex był nawet ok, ale po chwilowym zauroczeniu okazało się, że nie mamy o czym gadać. Trzy tygodnie temu spakowałam swoje graty i się od niej wyprowadziłam. Znajomy dał mi klucze do swojego mieszkania bo jechał za granicę na kilka miesięcy. To dało mi chwilowy spokój od mordęgi szukania nowego lokum. Prze kilka dni gniłam wieczorami w domu nie mając nastroju na spotkania i żale. Netflix, HBO, kanapa i słodycze. To nie był może jakiś mega głęboki związek, ale jak to po każdym rozstaniu człowiek potrzebuje sobie trochę pomyśleć.
Jednak po tygodniu żałoby postanowiłam wyjść się rozluźnić. Pierwotnie plan był na jakieś babskie spotkanie (laski strasznie cisnęły na pogaduchy) ale ostatecznie stwierdziłam, że to nie jeszcze moment by celebrować z kimś powrót do stanu wolnego. Na szczęście nasze miejsca zapewniają względne bezpieczeństwo a ludzie szanują słowo „nie”. Poza tym był czwartek, więc nie spodziewałam się tłumów. Wyszłam z roboty wcześniej by się ogarnąć ładnie na wieczór. Prysznic, golenie nóg i cipki oraz balsamowanie po kąpieli wprowadziły mnie w miły nastrój delikatnego podniecenia, więc postanowiłam wbić się w coś naprawdę seksi i ruszyć w miasto.
Zdecydowałam się nie zakładać bielizny i założyć jedną z ulubionych, czarnych, krótkich i opinających kiecek (ale nie za krótkich, nie lubię wystawiać mojej misi na pokaz), biały sweterek na guziczki by kontrolować ekspozycje i rajstopy kabaretki. Całość uzupełniły czarne, ażurowe sandałki na niewysokim obcasie. Byłam jedną wielką obietnicą. W doskonałym nastroju wsiadłam w taksówkę i pojechałam do ulubionego LGBT-friendly baru w centrum (z nadzieją, że nie spotkam tam mojej ex). Jadąc czułam coraz bardziej narastające podniecenie, gdy sweterek ocierał się o moje nagie sutki a podmuchy powietrza przez otwarte wpadały między uda i miło owiewały moją właśnie wygoloną cipkę. Głowę coraz bardziej wypełniały niegrzeczne myśli. Taksówkarz ślinił się na mój widok, ignorowałam go z premedytacją. Oblech! Gdy dojechałam byłam już całkiem nakręcona, ale jakie było moje rozczarowanie gdy w barze, poza kilkoma starymi gejami nie było nikogo więcej. Dopiero wtedy spojrzałam na zegarek – no tak, o tej porze, do knajpy? Głupia! Po chwili namysłu stwierdziłam, że dam miejscu szansę. Podeszłam do baru, siadając trochę z boku i zamówiłam ulubionego cosmopolitana. Och, jak to dobrze, że zostałam!
Niedługo po tym gdy znajoma barmanka zaserwowała mi drinka do baru weszła... ziemska wersja raju. Dawno nie widziałam tak pięknej kobiety. Miała na sobie białą, średniej długości spódnicę, rozciętą z obu stron, ramiona przykrywał dopasowany kolorystycznie blezerek, cieliste rajstopy i wysokie szpilki do kompletu oraz granatowy top. Za jej figurę dała bym się pokroić: długie, seksowne nogi rozchodzące się w niesamowite biodra, cycki w rozmiarze co najmniej 36D, długie, płynące blond włosy przerzucone przez prawe ramię i największe na świecie niebieskie oczy. Stanęła tam, oświetlona od tyłu przez lampy ulicy, rozglądając się po wnętrzu. Zamarłam, gdy omiotła mnie swym wzrokiem. Weszła do środka, uśmiechnęła się na powitanie, podeszła do baru i siadła 2 fotele dalej.
Mieszanka mojej fascynacji i trwającego nadal miłego podniecenia sprawiły, że dość niecodziennie dla mnie postanowiłam działać. Podeszłam do jej fotela.
- Hej, jestem Olga. Mogę się do ciebie dosiąść?
- Ależ oczywiście – odpowiedziała z uśmiechem.
Od razu wiedziałam, że jeśli dobrze to rozegram to ją może uwiodę. Przedstawiła się jako Rachela i wspomniała, że w mieście jest tylko przejazdem, w drodze do domu z konferencji w Los Angeles. Je poprzedni samolot się spóźnił i kolejny lot miała dopiero następnego dnia o 11:00. Rozpromieniłam się:
- Cóż, twój pech jest moim szczęściem, to pewne.
Uśmiechnęła się jeszcze bardziej a ja wiedziałem, że tej nocy musi być moja. To była kwestia czasu i może paru drinków. Zapytałam co pije. Poprosiła o to co ja. Przez dłuższy moment siedziałyśmy i niezobowiązująco rozmawiałyśmy, poznając się coraz bardziej, komentowałyśmy ostatnie plotki z branży i śmiałyśmy się coraz głośniej. Mimo, że znałam ją tylko chwilę, to czułam, że stawała mi się coraz bliższa, że może mogłybyśmy się zaprzyjaźnić? Miałyśmy podobne upodobania kulinarne, zamiłowania kulturalne i generalnie pogląd na życie. Stawała się mi bliska i miałam poczucie, że ona też czuła się podobnie.
Po godzinie miejsce zaczęło się zapełniać. Niedługo potem wokół nas zrobiło się na tyle gęsto, że postanowiłyśmy usiąść w wolnej, niewielkiej loży w rogu; zaprojektowanej tak by zapewniać intymni spokój przy jednoczesnej możliwej obserwacji parkietu. Zamówiłyśmy kolejne drinki jeszcze przy barze, a gdy szła przede mną z pożądaniem mogłam obserwować jej kołyszący się tyłek.
Usiadłyśmy w loży obserwując tańczących ludzi. Coraz więcej par, gejów i lesbijek zaczęło seksownie zbliżać się w tańcu, całować i eksplorować swoje ciała w rytm muzyki. Odmiennie od klasycznych miejsc każdy raczej spoglądał na swoją płeć. Pod wpływem tych widoków nie mogłam się oprzeć i po chwili chwyciłam Lindę za rękę, a że ta się nie opierała, przyciągnęłam ją gwałtownie do siebie i wpiłam się w jej usta. Połączył mas namiętny, głęboki pocałunek, gdy moje dłonie krążyły po jej krągłościach. Wiedziałam dokładnie czego chcę i miałam nadzieję na to samo z jej strony.
Rozpoczęłyśmy intensywny petting, dysząc mocno a jej dłonie odnalazły ****ę pod mój sweterek. Do tej pory była raczej pasywna, zostawiając mi pole do ataku ale teraz szczypała moje sutki, ssąc mój język i inicjując mój jęk w mym narastającym podnieceniu. Pragnęłam jej coraz bardziej, więc włożyłam dłoń miedzy jej uda, pod sukienkę a palce podążyły do jej centrum rozkoszy. Wstrzymała mnie zanim dotarłam do upragnionego miejsca, ujmując mą dłoń w swą i patrząc głęboko w oczy. W mym spojrzeniu widać było niezrozumienie dlaczego tak się dzieje. Wiedziałam, że była podniecona. Cała ta sytuacja i jej milczenie sprawiły, że chciałam wstać i wyjść. Ona jednak mocniej ścisnęła mą dłoń:
- Może pójdziemy gdzieś gdzie będziemy tylko dla siebie?
Odetchnęłam z radością. Szybko zapłaciłyśmy a ja zmieszana, ale szczęśliwa wyprowadziłam ją z baru.
Było już po 18. Jej hotel znajdował się dwie ulice dalej. Przechodząc przez lobby zgarnęłyśmy łakomy wzrok recepcjonisty. Już w windzie nie mogłam utrzymać rąk przy sobie i mocno sponiewierałam moją nową kochankę, rozdzierając jej bluzkę by wydobyć cudowne cycki, liżąc i gryząc jej sutki poprzez materiał stanika i zanurzając język między jej usta. Jej ręce nie pozostawały dłużne wpychając się pod moją sukienkę i z satysfakcją odkrywając moją niczym nieosłoniętą i wilgotną cipką. Jej dłoń zaczęła dociskać moją kobiecość a z pomiędzy palców sączył się lepki śluz. Akcję przerwało zatrzymanie się windy a my wypadłyśmy na pusty (na szczęście) hotelowy korytarz. Praktycznie dobiegłyśmy do drzwi jej pokoju, a gdy Rachela nieporadnie próbowała włożyć kartę do zamka ja podciągnęłam swoją kieckę nad biodra, zaczęłam pieścić jej piersi i od tyłu pocierać odsłoniętą cipką jej tyłek, zostawiając wilgotne smugi na jej spódnicy. Drzwi ustąpiły a my niemal wpadłyśmy do pokoju.
Zamknęłam drzwi kopniakiem kontynuując moje pocieranie i starając się dobrać do jej słodkiego skarbu. Gdy już miałam dopiąć swego Rachela wysunęła się z mojego objęcia i obróciła do mnie. Niezrażona znowu sięgnęłam do jej krocza. Tym razem dziewczyna złapała za moje dłonie, splotła nasze palce, przyciągnęła do siebie, zostawiając jednak niewielki dystans i parząc tymi swoimi niebieskimi oczami spomiędzy blond włosów szepnęła:
- Poczekaj, zanim obie pójdziemy na całość musisz wiedzieć... to jest mój pierwszy raz... z kobietą... mam nadzieję, że mnie zrozumiesz. Niesamowicie Cię teraz pragnę, ale nie jestem pewne jak bardzo jestem gotowa ci się oddać...
Nie odpowiedziałam nic, stałam w milczeniu i czekałam na jej kolejne słowa.
- Tak, chcę się z tobą kochać, tu, teraz... ale musisz być gotowa by przestać jeśli tego będę chciała... w przeciwnym razie to będzie musiało się zaraz zakończyć.
W tym momencie, czując pożar między nogami byłam gotowa zgodzić się na wszystko. Dlatego tylko skinęłam głową po czym zbliżyłyśmy się do siebie by zatopić w swych ciałach niczym w ziemskim raju.
Jakoś dotarłyśmy do łóżka w tym gorączkowym zatraceniu, w nieustannej batalii dłoni i języków. Gdy opadłyśmy na pościel Rachela przejęła inicjatywę, zdjęła mi sweterek przez głowę a jej złaknione usta dopadły moje sutki, ssąc, liżąc i gryząc je naprzemiennie gdy ja byłam na granicy eksplozji. Moje piersi a zwłaszcza właśnie sutki zdawały się ją fascynować, nie mogła się wręcz od nich odessać! Wreszcie, gdy już myślałam, że zaraz zemdleje jeśli nie przestanie, Rachela powoli przeniosła swój język na mój pępek, delikatnie się w nim zanurzając i badając go czubkiem przez chwilę, a następnie podążyła w kierunku krawędzi kiecki. Jak w malignie, wiedząc co mnie zaraz spotka uniosłam biodra by ułatwić jej zadanie. Gdy resztki materiału zsuwały się z moich stóp powoli opuściłam tyłek na łóżko zaś nogi rozpostarłam tak szeroko jak tylko mogłam. A mogłam bardzo szeroko, sport zrobił swoje. Źrenice Racheli zapłonęły gdy po raz pierwszy tego wieczoru mogła zobaczyć w całej swojej urodzie moją pięknie wygoloną, różowiutką i ociekającą cipkę. Moja dłoń zbliżyła się do warg, a palce rozchyliły je jeszcze bardziej w zapraszającym geście. Na ten widok Rachela natychmiast zdjęła bluzkę i stanik, wreszcie uwalniając swoje cudowne półkule by odpowiedzieć językiem na moje słodkie zaproszenie.
Jęknęłam głośno gdy jej wargi zwarły się z moimi w namiętnym pocałunku, a język natychmiast ruszył w poszukiwaniu łechtaczki, znajdując ją bezbłędnie tylko po to by wbić mnie na jeszcze wyższe rejestry podniecenia. Nidy nie należałam do spokojnych w łóżku, dlatego moje biodra, jak na autopilocie zaczęły unosić się do góry by cipka jeszcze mocniej poczuła pieszczoty i francuskie pocałunki. W tym momencie Rachela przerwała by przysunąć się bliżej mnie by mnie uspokoić. Na niewiele to się zdało, jako że po drodze złapała jedną pierś i przystawiła jej twardy do granic sutek to mojej nabrzmiałej łechtaczki. Oddech zamarł mi w gardle by po chwili wydobyć z niego wrzask pomieszany z charczeniem – słyszalny dowód mojego pierwszego tej niesamowitej nocy orgazmu. Rachela zorientowała się w poziomie moich doznań, złapała swój wielki cycek, ścisnęła go jeszcze mocnej wydobywając sutek i zaczęła dosłownie pieprzyć nim ujście mojej cipki. Uczucie wypełniającego wnętrze moich ud wymiona rozlewało się po moim ciele kolejnymi falami szczytowania.
Gdy wreszcie zabrała pierś by pozwolić opaść mojemu niesamowitemu orgazmowi, to tylko po to by natychmiast zamienić ją z powrotem na swój język. Zlizując wylewające się ze mnie soki, całując moje uwrażliwione wargi i wchodząc we mnie łapczywie - przywołała kolejną falę orgazmu. Nagle wepchnęła się wnętrzem swoich ust we mnie najgłębiej jak się da, ujmując moją wystającą łechtaczkę w palce i zaczęła obciągać ją jak zwykłego penisa. Moje zmysły eksplodowały.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAACCCCCCCCCCCHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHH!!!!!!!!!
Wydarłam się w zatraceniu szczytując po raz kolejny i kolejny, zalewając jej twarz moją lepkością, wijąc się w pościeli, napinając swoje ciało niczym rozjuszony byk, a wreszcie błagając:
Przestań! Przestań! Już więcej nie dam rady... Ooooooo, boooooooooże!
Ale Rachela nie zamierzała przestać. Odprawiała dalej swoją mszę w mojej waginie, a ja dalej trwałam w niekończącej się ekstazie, do czasu, aż wniebowstąpiłam. Znaczy zemdlałam, no.
Ocknęłam się jakoś po 21:30. Gapiąc się w sufit starałam się przypomnieć gdzie jestem i co się stało. Po chwili, gry pomroczność ustępowała doszłam, że jestem sama, naga w pokoju hotelowym, moje ciało jest totalnie wyczerpane, moja cipka ciągle drży od tych wszystkich orgazmów których doświadczyłam. Już miałam spanikować gdy usłyszałam dźwięk prysznica dobiegający z łazienki. Pomyślałem, że ten też mógłby mi się przydać, nadal byłam spocona i lepka, poza tym chciałam natychmiast dołączyć do mojej cudownej kochanki. Po drodze zdałam sobie sprawę, że nie widziałam Racheli w pełnej nagości i de facto to tylko ja byłam beneficjentką tego wieczoru. Och, zamierzałam to natychmiast naprawić!
Znalazłam spódnicę i jej majtki na podłodze. Uniosłam bieliznę by wchłonąć zwierzęcy zapach jej seksualności co ponownie zaczęło mnie wprowadzać w stan podniecenia. Pachniała cudownie, choć odmiennie od tych wszystkich dziewczyn których doświadczyłam do tej pory. Na środku majtek widniała mokra plama, której nie mogłam rozgryźć. Nie przystawała do rozmiarów podniecenia którego wiem, że Rachela doświadczyła wcześniej. Bo ze mnie się lało. Może miała okres i miała podpaskę? Oddalając od siebie te pytania otworzyłam drzwi łazienki i weszłam do środka.
Uderzyła mnie fala przyjemnego ciepła. Mogłam dostrzec zarys jej ciała przez zaparowane szyby kabiny prysznicowej. Stała odwrócona do mnie tyłem a jej ręce nieśpiesznie namydlały wszystko co z przodu.
No tak – pomyślałam – *********** poczekać na mnie. Zaskoczę ją teraz.
Och, ale to mnie miało spotkać niemałe zaskoczenie!
Delikatnie otworzyłam drzwi kabiny i stanęłam tuż za Rachelą. Była tak zajęta swoim ciałem, że nie dostrzegła mojej obecności do momentu, gdy delikatnie położyłam moje dłonie na jej cudownych piersiach dołączając się do ich mydlenia, a moje usta dotknęły jej szyi. Podskoczyła raptownie o mało nie wytrącając naszej równowagi, lecz po chwili jej ciało się rozluźniło gdy moje dłonie i język czarowały na jej piersiach i karku. Moje łono przywarło do jej pośladków a udo powędrowało miedzy jej nogi. Powoli dłonie zaczęły zsuwać się po jej brzuchu gdy ustami bawiłam się płatkami jej uszu. Nagle, gdy dochodziłam do jej łona zatrzymała moje dłonie.
- Nie – wyszeptała – nie możesz...
- Nonsens – odwzajemniłam szept do jej ucha, jeszcze mocniej do niej przylegając. – Nie chcesz, bym przestała. Chcę cię tak zaspokoić jak ty mnie przez chwilą w łóżku.
Poczułam, jak jej opór maleje i rozpoczęłam swój marsz ustami i językiem w dół jej pleców. Gdy dotarłam do jej jędrnych pośladków i rowka zaczęłam całować i podgryzać namiętnie jej pupę. Ale chciałam więcej, chciałam jej całej. Złapałam za biodra Racheli i po woli obróciłam ku sobie. Obraz który ujrzałam dosłownie zwalił mnie z nóg. Choć do podłogi prysznica daleko nie miałam.
Usiadłam na piętach i gapiłam się przed siebie. Centymetry przez moją twarzą, tuż pod kępką wilgotnych, kręconych włosów, tam gdzie spodziewałam się odkryć jej cudowną kobiecość... sterczał nabrzmiały penis. Podniosłam wzrok do góry.
- A, no taka niespodzianka... – westchnęła widocznie speszona Rachela. Woda z prysznica z pewnością kryła wiele z naszego obopólnego zmieszania.
W tym całym osłupieniu nie wiedziałam czy mam być zła czy rozczarowana. Ponownie przeniosłam wzrok na kutasa. Nie był jakoś strasznie długi, pewnie miał z 12-13 centymetrów; ale też z oczywistych względów nie byłam w tej kwestii ekspertem. Oczywiście widziałam jakieś penisy na żywo, głównie moich kumpli gejów podczas niezobowiązujących sesji w spa, a wiec też nie w zwodzie (no raz, jak przyłapałam Marka i Johna w... a, nie ważne!). No więc nie był za długi, ale za to jaki gruby! Tak na oko jak mała puszka coli. Jądra i reszta krocza były dokładnie wygolone, poza wspomnianą kępką u nasady. U czubka kutasa zauważyłam zwisającą nitkę mlecznej cieczy. Nachyliłam się by lepiej się przyjrzeć i wtedy jej zapach uderzył mnie w nozdrza. Jak zwierzę, owładnięta tym feromonem przylgnęłam twarzą do jej genitaliów.
- Boże, Olga... – Rachela zajęczała ale tym razem nie wykonała żadnego ruchu wbrew mnie. Tymczasem ja wodziłam ustami, policzkami i nosem po moim odkryciu. Chcąc posmakować jej skóry wciągnęłam jedno z jąder do ust. Moszna była cudownie gładka i delikatna. Po chwili odkryłam grubą żyłę u nasady kutasa, po której podążyłam językiem aż ku jego główce. Spróbowałam płyn wypływający z żołędzia i wiedziałam, że chce więcej. Spojrzałam do góry na Rachel, jej oczy błagały bym nie przestawała. Nie pozostało mi nic innego jak otworzyć usta najszerzej jak mogłam i wsadzić w nie swojego pierwszego, żywego penisa.
Co to było za uczucie! Oczywiście, ssałam już silikonowe dilda, niektóre całkiem realistyczne, w ramach gry wstępnej do zabawy strap’onami z moimi poprzednimi partnerkami. Zwłaszcza tymi szukającymi uległości. Ale to było coś zupełnie innego! Ciepłe, twarde ale jednocześnie ustępujące pod naporem ust ciało, pulsujące, drgające no i... smakujące. Ten smak, tak inny od innych smaków których dotychczas kosztowałam! W zatraceniu wpychałam sobie kutasa Racheli głęboko jak mogłam, na granicy zakrztuszenia, jeździłam językiem wzdłuż i po główce. Trzymałam mocno u nasady jeszcze bardziej go uwydatniając. Pieściłam jądra a nawet sięgałam dłonią dalej, pomiędzy wydepilowane pośladki. Rachela jęczała coraz głośniej jednocześnie napierając biodrami na moją twarz. W pewnym momencie objęła rękoma moją mokrą głowę i zaczęła dynamicznie pieprzyć mnie w usta.
- O tak, tak, Olgo! Dokładnie tak... ssij mnie mocno...nie przestawaj!
W sumie to była moja pierwsza, prawdziwa laska, ale chyba szło mi całkiem nieźle! Po kilku minutach mojej posługi kutas nagle jeszcze bardziej zesztywniał, wypełnił moje usta do granic możliwości, jądra uniosły się do góry, Rachela zamarła... i wreszcie gorąca sperma rozlała się po moim gardle. Było jej tyle, że zaczęła wyciekać kącikami ust na moje piersi i uda, ja zaś bez namysłu połykałam to co zostawało mi w ustach. Rachela szczytowała dobre kilkanaście sekund oddając kilkanaście dorodnych strzałów nie pozwalając mojej głowie uciec od nadmiaru spermy. Poddałam się temu spektaklowi zupełnie. Jeszcze przez chwilę trzymałam jej wiotczejącego po woli penisa by ostatecznie delikatnie wyjąć go z ust i wstać z kolan. Woda z prysznica cały czas spływała po naszych ciałach. Rachela zlizała resztki swojego nasienia z mojej brody jednocześnie sięgnęła do mojej cipki która w tym czasie zdążyła mocno zwilgotnieć. Zebrała trochę mojego śluzu palcami, zlizała go i przywarła do moich ust. Nasze języki zmieszały nasze soki które naprzemiennie przekazywałyśmy sobie w pocałunku. Kończąc Rachela wyszeptała:
- Olgo, pragnęłam tego tak bardzo! Dziękuje ci kochanie, dziękuje... Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy...
- Mam nadzieję, że jeszcze nie skończyłaś – odparłam zadziornie. Bo masz mnie wypieprzyć tym cudem miedzy swoimi nogami. I sprzedałam jej mocnego klapsa.
Rachela tylko się uśmiechnęła i pomogła mi wyjść spod prysznica. Nim skończyłyśmy się wycierać i suszyć nasze włosy jej kutas był ponownie twardy. Ja już dawno byłam mokra, co widać było między moimi udami, wiec tym razem gra wstępna była zbędna. Rachela ujęła dłonią mą cipkę wpychając w nią dwa palce i pocierając łechtaczkę kciukiem. Pocałowała mnie namiętnie a moje podniecenie znów wzbiło w przestworza.
- Nie, czekaj – przerwałam pocałunek. Chcę byś doszła we mnie, chcę cię poczuć całą, do końca!
Kutas Racheli oparł się o moje łono pomału torując sobie ****ę między udami. Ujęłam go nabrzmiałego w dłoń i poprowadziłam nas do sypialni. Położyłam się na plecach, rozłożyłam ponownie szeroko moje nogi, ty razem w oczekiwaniu aż moja cipka wypełni się czymś o wiele większym. Zamknęłam oczy w i czekałam.
Po chwili poczułam jak Rachela skrada się na czworakach miedzy moimi udami. Gdy była bliżej otworzyłam oczy. Co to był za widok! W półmroku pokoju niebieskie oczy kochanki prowadziły ją do moich oczu, jej twarz skrywały blond włosy. Pomiędzy dłońmi kołysały się cudne balony a w głębi, pomiędzy nimi kołysał się nabrzmiały, wilgotny, gotowy do akcji pal. Gotowy by mnie na niego nabić i rozerwać w rozkoszy. Oto nadchodziła nieskończoność.
Gdy zbliżyła się twarzą do mojej poczułam jak głowa jej penisa zetknęła się z moimi wargami na dole. Jej wilgoć z moją wilgocią. Moje nogi rozwarły się w oczekiwaniu, a cipka w zaproszeniu do środka. Objęłam Rachelę rękoma i przywarłam do jej ust. Ta opadła na mnie swoim ciężarem, jej biodra zwarły się z moimi a jej kutas raptownie wszedł w moje wnętrze. Wrzasnęłam między jej wargami! Jej męska kobiecość rozciągała moją nieprzyzwyczajoną do takich doznań waginę wchodząc coraz głębiej i głębiej. To już nie była moja mała, kochana cipka. To była spragniona ruchania pizda, która po raz pierwszy poczuła takie zespolenie ciał. Moje ciało wyło z rozkoszy!
Rachela uciszyła mój krzyk pocałunkiem a jej kutas zaczął miarowo uderzać o moje wnętrze. Wchodził i wychodził, wchodził i wychodził... sprawnie prowadzony biodrami kochanki. Coraz szybciej i szybciej, mocniej i mocniej, aż rytm rżnięcia wprawił hotelowe łóżko w głuche uderzenia. Czułam się tak intensywnie, tak bezwładnie, tak mocno, byłam z mężczyzną, byłam z kobietą i tak na przemian. Nasze sutki ocierały się o siebie, usta odrywały co chwila by pozwolić złapać oddech by zaraz przywierać i połykać się nawzajem. Objęłam nogami biodra Racheli by jeszcze mocniej poczuć ją w sobie. Miałam wrażenie że koniec jej penisa dociera do mojej macicy. Misjonarze zamarli, świat się kończył...
Och, tak, Rachelo! – sapałam miedzy pocałunkami. - Rżnij mnie całą, wyjeb mnie do ostatniej kropli... oooooochhhhhhhhh taaaaakkkkkkk, taaaaaaaaaaaaaaak! Mocniej, mocnieeeeej... – darłam się na całego. Zaraz doooojdę! Fuuuuuuuckkkkkkkkkkkkkkk...!!!!!!!!!
W tym momencie poczułam jak jej nasienie rozlewa się we mnie - to wyzwoliło we mnie największy impuls i w zwierzęcym skowycie odleciałam. Doszłam tak mocno i intensywnie, że myślałam, ze serce wyskoczy mi z piersi i umrę w rozkoszy. Fala za falą orgazmy przelewały się przez nasze ciała, przez moment obie zapomniałyśmy o sobie koncentrując się na własnych doznaniach.
Gdy trochę doszłam do siebie nie pozwoliłam Racheli wyjść ze mnie tylko mocno objęłam ją udami i rękoma wybijając paznokcie w jej sprężysty tyłek. Wtuliłyśmy się w siebie. Gdy zasypiałam czułam, jak coraz miększy penis Racheli uwalnia spermę z mojej cipki i pozwala wypłynąć jej na pościel. Całe szczęście, że byłam zaraz po okresie!
Obudziła mnie męskość kochanki, która delikatnie poruszając biodrami starała się ponownie wypełnić moje wnętrze. Odwzajemniłam ruchy zaciskając pochwę na pęczniejącym fallusie. Nasze biodra całe były lepkie od nasienia lecz nam to zupełnie nie przeszkadzało. Rachela zamruczała radośnie gotowa na kolejną rundę. Gładziłam jej włosy i pokrywałam twarz pocałunkami. Ona delikatnie skubała moje sutki i masowała moją pupę. Tym razem miałyśmy ochotę na delikatną, zmysłową, kobiecą sesję. Z drobnym męskim udziałem.
Kochałyśmy się do samego rana i potem przez kolejny dzień i kolejny. Rachela przełożyła swój lot i wylądowałyśmy w moim mieszkaniu. Robiłyśmy to w każdej możliwej pozycji. Wyruchałam jej tyłek moim ukochanym strap’onem a ona, po długim masowaniu, rozciąganiu i gigantycznej ilości żelu zafundowała mi najlepszy anal w moim życiu. W pozycji 69 posuwała mnie w usta jednocześnie pieszcząc językiem moje obie dziurki. Ja odwdzięczyłam się morderczą galopadą na jeżdżąca po jej kutasie z jednoczesnymi korkami analnymi w naszych obu anusach.. Przez te kilkadziesiąt godzin wyssałyśmy z siebie wszelkie możliwe soki a każdy centymetr naszych ciał nosił ślady miłosnej batalii.
Chciałam by to trwało wiecznie, ale wiedziałam, że to nierealne. I tak w poniedziałek Rachela zniknęła niezapowiedzianie zostawiając przy łóżku krótki liścik:
„Moja ****a Olgo,
Chciałam Ci podziękować za te cudowne kilka dni i nocy. Nigdy nie doświadczyłam takiej rokoszy do tej pory. Spełniły się moje najskrytsze marzenia. Mam nadzieje, że jeśli kiedyś będziesz tonąć w objęciach nowej kochanki, to wspomnisz mnie czasem. Ja Ciebie zapamiętam na zawsze!
Twoja,
Rachela”
Przycisnęłam jej list do swych piersi, relaksując się w zachodzie pięknego weekendu. Już za nią tęskniłam, choć pewnie już nigdy miałyśmy się nie spotkać. Tak, żywy kutas to całkiem fajna rzecz. Tylko dlaczego nie ma przy tym dorodnych cycków? To jest najlepszy duet dwóch światów! :)
6年前