Wakazyjna edukacja

Mimo, że skończyła dopiero co siedemnaście lat, była obecnie najstarsza i jedyną kobietą w domu. W zeszłym roku odeszła jej matka. Do wesela Oli - dwudziestopięcioletniej siostry Malwiny - zostały dwa dni. Ola wyprowadziła się do przyszłego męża już tydzień temu, więc zostali z ojcem we dwójkę i zrobiło się trochę pusto w gospodarstwie. Dziewczyna od rana urabiała i prosiła ojca, który w końcu uległ i zgodził się, żeby wyjechała z nim na dworzec. Była jego oczkiem w głowie i bezlitośnie to wykorzystywała. Zgodził się, choć planował, że zostanie i ugotuje obiad dla gościa.

Pojechali wozem konnym, co w tym rejonie Bieszczadów wciąż nie było rzadkością. Zaparkowali obok pustego, popadającego w ruinę peronu dworca i czekali aż piskiem i sykiem zatrzyma się skład z Krakowa. Wysiadły trzy osoby w tym Maciek. Nie widziała go odkąd dziesięć lat temu skakali razem po drzewach. Czuła się podekscytowana i trochę onieśmielona. Wtedy się w nim podkochiwała, ale trzymała to dla siebie, nie zdradzając nawet najlepszej przyjaciółce Ani. Maciek miał w tamtych czasach do niej mnóstwo cierpliwości, opiekując się i znosząc natrętne pytania, docinki i dowcipy. Teraz Maciek miał dwadzieścia cztery lata i bardzo się zmienił.

Wrzucił bagaż na wóz, wskoczył, przywitał się z Marianem i ucałował Malwinę w polik. Przypaliła rumieniec. Żałowała, że nie ma już tyle śmiałości co dziesięć lat temu.
- To naprawdę ty? Ale wyrosłaś!
Malwina miała nadzieję, że nie widać po niej zawstydzenia, ale wolała się na siłę nie uśmiechać, żeby nie wypadło sztucznie. Jak to możliwe, że wtedy niczego się przy nim nie krępowała?
Koń ruszył żwawo nie przejmując się pagórkowatym terenem.
- Wracasz po weselu, czy przemyślałeś?
- No chyba zostanę wujek i pomogę wam trochę. I tak nigdzie już nie wyjeżdżam, to co, będę siedział w Krakowie?
Marian roześmiał się pogodnie.
- Nie ma jak wieś. Widoki, powietrze. Przecież wiesz, że możesz nas odwiedzać częściej. Nie ma tak daleko.
Rozmawiali całą ****ę. Maciek opowiadał o szkole i pracy. Malwina tylko słuchała. Cieszyła się, że kuzyn zostaje. Liczyła, że w jakimś stopniu wypełni lukę po siostrze, przynajmniej przez jakiś czas. Miał zamiar zostać przez całe żniwa, choć wiedział, że w tym okresie pracuje się od świtu do zmierzchu.

Drewniana chałupa wciąż się trzymała i to było wszystko, co można o niej powiedzieć dobrego. Zapach wewnątrz ożywił w Maćku wspomnienia z dzieciństwa, które spędzał w dużej części u wujostwa . Teraz dostał ten sam pokój co w dawnych czasach, rozpakował się i zszedł na kolację.
- Napijesz się bimbru?
- Pewnie.
Marian postawił przed nią kieliszek również przed córką, która nie kryła zaskoczenia.
- Wyjątkowo. Z okazji przyjazdu Maćka. No, no... jednak poszedłeś na fryzjera. Zawsze miałeś zapędy.
- No. Pamiętam jak ostrzygłem Malwinę na krótko. Ale była draka.
Cała trójka roześmiała się wesoło. Maciej zawiesił oczy na długich, płowych warkoczach Malwiny i ręce świerzbiły go do nożyczek.

Wesele odbyło się w remizie w sąsiedniej wsi i trwało jak to na wsi trzy dni. Kolejny dzień Maciek przeznaczył na doleczenie kaca, ale po dniu lenistwa miały się zacząć żniwa. Z rana wyruszyli zwozić słomę. Wrzucanie ciężkich belek na wóz bardzo go wymęczyło, a wyjątkowa pogoda tego lata nie ułatwiała sprawy. Słomę na wozie układała Malwina, a Marian i pan Waldemar - sąsiad - pomagali wrzucać i powozili.
Marian z Waldkiem pojechali rozładować wóz, podczas gdy młodzi zostali na łące. Usiedli na kocu obok koszyka z prowiantem.
- Jak ma na imię twój chłopak?
Zaskoczona pytaniem Malwina zapowietrzyła się i w końcu wykrztusiła:
- Tomek.
Unikała jego wzroku, czego nie mógł nie zauważyć.
- Dość popularne imię. Takie od razu przychodzące do głowy.
- Czyli kłamię według ciebie?
- Nie wiem. Ty mi powiedz. Nie dzwoni do ciebie. Pewnie też nie masz jego zdjęcia.
- Naprawdę mam chłopaka.
- W porządku. Skoro tak twierdzisz. W takim razie moje porady, co zmienić, żeby się jeszcze bardziej podobać chłopakom, nie są ci do niczego potrzebne.
Wzruszyła ramionami.

Kolejne dni były podobne i zaczynały się zlewać ze sobą. Nieraz wieczorami dla ochłody chodzili kąpać się nad staw. Woda była bardzo przyjemna, choć niezbyt czysta. Stare drzewo, pochylające się nad wodą dawało cień i pozwalało poskakać. Marian wieczorami chodził do karczmy z Waldemarem. Maciek zostawał z Malwiną i grali na komputerze, albo oglądali filmy. W sobotę wyszli wspólnie na ognisko nad stawem. Maciek rozpoznał wielu znajomych z tamtych lat, a także poznał towarzystwo z klasy Malwiny. Wypatrywał tajemniczego Tomka mimo głębokiego przekonania, że nie istnieje. Malwina nie zniknęła z nikim w krzakach, spędziwszy ten wieczór w towarzystwie Maćka i koleżanek.
- Dlaczego Tomek nie przyszedł?
- Coś mu wypadło.
- Może to dobrze. Widziałem jak Michał na ciebie patrzy.
Malwina poczuła jakby ktoś zaczął grać na strunach przechodzących przez środek jej brzucha.
- Jest chyba nieśmiały. Ale myślę, że miał ochotę do ciebie podejść.
- Tak myślisz?
- Jestem pewien.

W niedzielę też nie odpoczywali. Po ciężkim dniu Marian wyszedł się napić, a Maciek był tak zmęczony, że został w pokoju. Zdecydowanie musiał coś zrobić z nadmiarem męskich hormonów i napięciem, którego nie było jak rozładować, a praca fizyczna też nie przynosiła ulgi. Wsunął rękę pod kołdrę, ale cofnął natychmiast, gdy opuściła się klamka drzwi. Wtedy uzmysłowił sobie, że nie zamknął ich na klucz i że Malwina nigdy nie miała w zwyczaju pukać. Jak widać nie zmieniła dotąd przyzwyczajeń. Nie był pewien czy coś zauważyła, albo się domyśliła, jednak nie padło zwyczajowe "co robisz", a minę miała nietęgą.
- Wejdź - powiedział.
Usiadła na skraju łóżka.
- Chciałam cię o coś poprosić.
- Zaciekawiłaś mnie. O co chodzi?
- Co prawda myślę, że nie znasz się na tym, ale nigdy nie zaszkodzi wysłuchać, co masz do powiedzenia na temat mojego wyglądu.
Maciek niemal się nie uśmiechnął. Malwina próbowała ukryć uśmieszek bezskutecznie.
- Kokietujesz mnie, czy jednak masz poczucie humoru? W końcu Mali taka jak kiedyś.
- Spadaj! Zawsze miałam poczucie.
Na chwilę spoważnieli i patrzyli na siebie. Wróciły dawne emocje, które odczuwała w jego towarzystwie. Opiekuńczy starszy kuzyn i wzór, w który była ślepo zapatrzona, aż się w tym zatraciła.
- Fajnie, że pamiętasz, jak kiedyś mnie nazywałeś.
Maciek wziął w rękę warkocz Mali. Czuła, że drży i jest podniecona, ale wiedziała, że platoniczna miłość z dzieciństwa odeszła na zawsze. Chciała podobać się Michałowi, a przystojny kuzyn, który niegdyś budził w niej ogromne emocje teraz wciąż jej się podoba, lecz to bardziej pociąg fizyczny. W ostatnich dniach fantazjowała o nim, bojąc się, żeby nie odkrył jej myśli.

- Musimy przede wszystkim coś z tym zrobić. Z takimi warkoczami zwrócisz uwagę może niedźwiedzia, ale nie Michała.
Malwina zachichotała, a potem udała urażoną. Założyła bluzkę na ramiączkach, żeby odsłonić jak najwięcej szyi. Czuła, że chodzą jej ciarki po karku i plecach, gdy przed lustrem w łazience rozplątywał jej warkocze.
- Nie wiem czy powinnam ci zaufać. Ostatni raz nie skończył się dobrze.
Maciek parsknął śmiechem, ale natychmiast przybrał twarz pokerzysty.
- Jeśli mi zaufasz, będziesz mi dziękować za godzinę. Trochę się douczyłem. Masz jakieś kieszonkowe od Mariana? Za pomoc?
- Niewiele. Ale tu nie ma na co wydawać.
- Ty wiesz na co wydasz. Trzeba koniecznie wymienić zawartość twojej szafy. Siedemnastolatka nie powinna paradować w workach na kartofle. W sobotę pojedziemy do miasta.
Uwagi Maćka nie raniły dumy Malwiny i na ogół wybuchała śmiechem. Uważała go niemal za guru i cieszyła ją perspektywa przemiany z larwy w motyla, choć jednocześnie ją przerażała.

Tydzień później nie była tą samą osobą. W obu krótkich spódniczkach, dopiero co zakupionych, jej długie i smukłe nogi prezentowały się świetnie. Gładka i opalona, jak przystało na dziewczynę ze wsi, skóra rozbudzała zmysły. Obcisłe bluzki eksponowały nie za duże jeszcze, ale kształtne i jędrne piersi z malutkimi sutkami. Choć czuła się skrępowana, obiecała Maćkowi, że postara się czasem chodzić bez staników.
Najwięcej zyskała twarz dzięki włosom przyciętym równo do ramion i zaczesanym za uszy. Po całodziennej harówie spędzała znacznie więcej czasu w łazience, żeby móc się napawać przez resztę wieczoru nowym wyglądem.

Pewnego dnia pod koniec żniw Malwina poczuła się gorzej i nie była w stanie pomóc ojcu. Ten stwierdził, że przyda jej się opieka i poprosił Maćka, żeby również został. Pojechali sami z Waldemarem. Gdy zaprzęg zniknął za linią horyzontu Malwina zapukała do pokoju Maćka.
- Nowy wygląd, nowe maniery. Wchodź Mali.
Uśmiechnęła się, ale siedząc na łóżku już była poważna. Postawiła na szafce nocnej dwie szklanki z drinkiem.
- Już tak od rana? Damy i dżentelmeni nie piją przed trzynastą.
Uśmiechnęła się.
- Damy i dżentelmeni tutaj? Dobre. Powiedzieć co coś śmiesznego?
Nie odpowiedział, ale czekał na ciąg dalszy.
- Kiedyś gdy byliśmy mali... a właściwie, gdy ja byłam mała, myślałam, że się z tobą ożenię.
- To nie było śmieszne. Dziewczynki tak mają. Ja chciałem być strażakiem, a jestem fryzjerem.
- A ja chcę być z Michałem.
Maciek podniósł się z łóżka i cmoknął ją w czoło.
- Wiem. To zabrzmiało, jakbyś się usprawiedliwiała, a nie musisz.
- To nie to. Kurcze... nawet nie wiem jak zacząć.
- Najlepiej od początku.
Malwina wzięła głęboki oddech i przełknęła ślinę. Przez moment myślała, że wyleci jej z ust stado gołębi.
- Mówię ci to, żeby sytuacja była jasna. Bo... chciałam cię o coś poprosić.
Maciek znów czekał w milczeniu. Był pewien, że zna ciąg dalszy.
- Jestem... w niektórych sprawach bardzo niezdarna. Chyba. Nawet tego nie wiem.
- A ja myślę, że Michał też. Fajnie jest razem odkrywać nowe rzeczy.
- Mogę wyjść, jeśli nie chcesz mnie tutaj.
- Po prostu nie chcę, żebyś się we mnie zakochała.
Malwina wzięła szklankę i upiła połowę.
- A więc podobam ci się? To mi wystarczy. Tak całkiem mnie nie znasz. Gdy już się zacznie z Michałem, albo z kimś innym, poświęcę mu się całkowicie. Nie chodzi mi tylko o naukę. Też jestem człowiekiem.
Zawstydzona odwróciła głowę i zaczynała podrywać się do wyjścia.

Drgnęła, gdy Maciek dotknął jej uda i delikatnie masował. Czuł jak cała dygocze. Unikała jego wzroku i miała minę, jak złodziejka przyłapana na gorącym uczynku.
- Spójrz na mnie - poprosił.
Zrobiła to, ale nie potrafiła wytrzymać jego spojrzenia nawet sekundę.
- Nauczę cię paru rzeczy, ale masz mnie słuchać.
Przytaknęła.
- Przede wszystkim Michał nie zdobędzie się pierwszy na odwagę. Myślę, że dostaje boleści brzucha już na myśl o tym. Ty musisz zrobić pierwszy krok, ale nie możesz wyglądać jak wystraszona kura.
Malwina mimowolnie parsknęła. Potrafił ją rozśmieszyć niezależnie od jej aktualnego humoru.
- Dobra. Jestem Michałem. Uwiedź mnie. Chcę, żebyś mnie poderwała.
Mina Malwiny nie zmieniła się ani na jotę.
- Nie tak. Musisz być pewna siebie. I wyluzuj. Sytuacja między nami jest jasna. Jestem nauczycielem. Ty uczennicą. I zrobię z ciebie uwodzicielkę. Zrobimy tak. Wyjdź i chwilę ochłoń. Nie spiesz się. Gdy będziesz gotowa, wejdź znów. Nie musisz pukać. Ale wstyd i nieśmiałość ma zostać za drzwiami. Jeśli zobaczę to w twoich oczach, zrobimy wszystko co zechcesz.

Terkot wozu na podjeździe zupełnie ich zaskoczył. Nie byli w ogóle świadomi jak szybko przeleciał im czas. Malwina wybiegła do salonu, a po chwili wpadł Marian.
- Ale mi się chce pić. - dopadł do dzbana z kompotem - Jak się czujesz kochanie?
- Chyba ci dziś nie pomogę tato. Przepraszam.
- Nie szkodzi skarbie. My jeszcze raz obrócimy. Nie zostało dużo. Połóż się i niech ci Maciek zrobi herbaty.
- Może coś zrobię z gospodarstwie, skoro nie jadę z wami? - spytał Maciek.
- Odpocznij chłopaku. Ty nie przyzwyczajony, to przyda ci się taki dzień.
W kuchni, gdy byli sami Maciek wyszeptał do Mali:
- W łazience w szafce mam maszynki do golenia. Przyda ci się. Aha. I pewne elementy stroju nie będą potrzebne.
Malwina czuła jak narasta w niej podniecenie. Wyglądała przez okna, kiedy wóz zostanie rozładowany i znów zniknie za linią horyzontu.

Idąc korytarzem czuła, że ma nogi jak z waty. Powoli uchyliła drzwi nie zapukawszy wcześniej. Maciek z radością przyjął wyraz jej twarzy z wymalowanym tajemniczym i zmysłowym uśmiechem. Stał na środku sypialni ubrany w same bokserki. Skinął palcem, żeby podeszła.
Zmysłowo kołysała biodrami. Przez cienki materiał bluzki prześwitywały sutki, nieskrępowane stanikiem. Stali bardzo blisko siebie.
- Nawet się nie całowałam - wyszeptała.
Zbliżył usta do jej ust i musnął delikatnie górną wargę.
- Powoli. Czuj to.
Wsunął jej język do ust. Ona zrobiła to samo.
- Nie tak. Wolniej. Delektuj się tym. Jakbyś chciała smakować w nieskończoność.
Długi i namiętny pocałunek zrobił wrażenie na Mali. Serce waliło w piersi jak młot pneumatyczny i czuła, że jej duszno. Gdy skończyli delikatnie się uśmiechnęła.
- Fajnie?
- Tak.
Wsunął ręce pod bluzkę, a gorąco jego dłoni na piersiach wywołało przyjemne dreszcze. Łaknęła tego dotyku, lecz wciąż czuła się spięta, mimo, że całował czule jej kark i szeptał do ucha komplementy.
- Są wspaniałe, wiesz. Żałuję, że jestem twoim kuzynem.
Ten komplement przypadł jej do gustu.
- A co byś mi zrobił?
- Niestety nie mogę ci powiedzieć.
- Szkoda. Ale jeszcze trochę mnie nauczysz?
- Jeszcze trochę tak.
Ich głosy stawały się cichsze i bardziej urywane. Coraz bardziej przypominały dyszenie. Mali poczuła rękę Maćka na dole. Wbiła mocno usta w jego szyję. Nie wiedziała co się z nią dzieje, choć pieścił ją tylko przez majtki.
- Proszę. Jeszcze nie teraz.
- Wstyd miał zostać za drzwiami. Przegonimy drania. Jesteś cała mokra.
Masował powoli a ona wciąż wpijała się w jego skórę na szyi. Poczuła, że ręka wsuwa się pod materiał i ścisnęła uda.
- W porządku. Wiem, że jesteś dziewicą i to się nie zmieni. Zaufaj ni. Jest wiele sposobów nauki bez głównego dania.

Pozwoliła zdjąć sobie majteczki. Całował jej przy tym brzuch, a później uda. Usiadła na łóżku. Położył ją delikatnie na plecach i całował rozłożone uda, masując brzuch i piersi dłońmi.
- Zamknij oczy i odpręż się.
Podczas pierwszej w życiu minety Mali poczuła, że mija napięcie i zostaje czysta rozkosz. Nie myślała już czy dobrze wypadnie i co Maciek o niej myśli. Istniał tylko jego gorący język, powoli masujący zakamarki jej róży. Rozluźniła ciało i nogi całkiem opadły do szpagatu.
Nagle przestał i położył się na łóżku obok niej. Pocałunek w usta uzmysłowił jej, jak smakuje cipka. Gdy pieścił jej piersi położyła dłoń na bokserkach.
- Gotowa do lekcji d**giej?
- Nie wiem. Zobaczymy. Myślałam, że to jest mniejsze.
Chciał poprosić, żeby go wyjęła, ale nie zdążył. Trzymała już penisa w drobnej dłoni. Syknął przy pierwszym ruchu.
- Przepraszam - powiedziała z przejęciem.
Szybko zapewnił ją, że wszystko jest w porządku.
- Wszystkie debiutantki wpadają w tą pułapkę. Ale od czego ma się nauczyciela.
Wstał i poprosił, żeby zrobiła to samo. Czuli swój oddech na sobie.
- Złap tak. Świetnie. Jest bardzo delikatny, chociaż nie wygląda. Weź jaja w d**gą rękę. Leciutko. Super.
Mali z przejęciem uczyła się masować penisa. Wystraszyła się, gdy zszedł napletek odsłaniając niemal purpurowy łeb. Znów zakryła usta, w obawie, że zrobiła krzywdę Maćkowi.
- W porządku. Tak ma być. Podoba ci się?
- Tak.
Pocałowała go i pieściła członek jedną dłonią, a w d**giej trzymała jądra.
- Zaraz ostatnia lekcja. Nie wystrasz się.

Wystraszyła się, choć została uprzedzona i wiedziała tak naprawdę co się stanie. Jednak pisnęła, gdy pocisk spermy rozbił się o jej wygolone łono. Kilka następnych poleciało na uda. Przerwała pocałunek, by się przyglądać, ale wciąż masowała członek, stosując się do instrukcji nauczyciela. Przestało kapać i wtedy Mali poczuła zakłopotanie.
- Pójdę się umyć.
- Poczekaj.
Objął ją i przytulił. Czuła gorący oddech i delikatne pocałunki na karku.

Przy kolacji niewiele rozmawiali. Dwa ostatnie dni zeszły na pracy. Tylko raz trafiła się okazja, że byli sami. Maciek spełnił jej prośbę i przytulił Mali. Dobrze czuła się w jego objęciach. Odwieźli Maćka na dworzec w ostatnią niedzielę sierpnia. Było już chłodniej. W połowie września dostał wiadomość od Mali. "Jestem z Michałem. Dziękuję za wszystko kuzynie i tęsknię".

Następnego dnia przyszedł kolejny esemes: "Nie wiem czy nie przyjadę się doszkolić..."
発行者 BigTales
6年前
コメント数
xHamsterは 成人専用のウェブサイトです!

xHamster で利用できるコンテンツの中には、ポルノ映像が含まれる場合があります。

xHamsterは18歳以上またはお住まいの管轄区域の法定年齢いずれかの年齢が高い方に利用を限定しています。

私たちの中核的目標の1つである、保護者の方が未成年によるxHamsterへのアクセスを制限できるよう、xHamsterはRTA (成人限定)コードに完全に準拠しています。つまり、簡単なペアレンタルコントロールツールで、サイトへのアクセスを防ぐことができるということです。保護者の方が、未成年によるオンライン上の不適切なコンテンツ、特に年齢制限のあるコンテンツへのアクセスを防御することは、必要かつ大事なことです。

未成年がいる家庭や未成年を監督している方は、パソコンのハードウェアとデバイス設定、ソフトウェアダウンロード、またはISPフィルタリングサービスを含む基礎的なペアレンタルコントロールを活用し、未成年が不適切なコンテンツにアクセスするのを防いでください。

운영자와 1:1 채팅