Uległy byczek 1
Zakładałem buty, żeby za chwilę wyjść na przystanek, gdzie miałem spotkać Byczka. Po kilkudniowej wymianie wiadomości w końcu postanowiliśmy się poznać i spotkać. Byłem ciekaw, czy aby mnie nie wystawi; zdarzało się, że faceci deklarujący chęć spotkania w takich klimatach wystawiali mnie - czy to z powodu tchórzostwa czy złośliwości, to nieistotne. Byczek miał przyjechać autobusem, godzinę ustaliliśmy jedynie orientacyjnie, autobusy tej linii kursowały często, więc nie wiedziałem, jak długo będę czekał. Był koniec maja, nadeszły pierwsze bardzo ciepłe dni, więc założyłem szorty-bojówki, t-shirt i zwykłe adidasy. Zaczynało się już ściemniać, ale było tylko trochę chłodniej niż w dzień. Poszedłem na przystanek, nikt nie czekał na autobus, dwa przystanki przed pętlą ludzie głównie wysiadają. Przyjechał pierwszy autobus, wysiadło kilka osób, ale Byczka nie widziałem. Wysłał mi zdjęcie, więc z rozpoznaniem go nie miałbym problemów. d**gi autobus przyjechał po 5 minutach, z niego nawet nikt nie wysiadł. No cóż, czekam dalej. Byczek nie sprecyzował, której linii autobusem przyjedzie, a kursowało ich tu kilka, była już godzina, na którą się umówiliśmy, więc wysłałem mu wiadomość na whatsapp:
- Jedziesz?
- Jadę już, za 5 minut będę. Czekaj tam.
- OK.
Przyjechał kolejny autobus, z którego wytoczyło się parę osób, a wśród nich Byczek. Poznałem go, fotka była aktualna. On mnie też rozpoznał, podszedł i uśmiechnięty wyciągnął dłoń.
- Siemasz, Paweł jestem.
- Cześć, Mariusz - uścisnęliśmy sobie dłonie.
Przyjrzałem się mu przez chwilę, nie było jeszcze tak ciemno. Podobnie jak ja Paweł-Byczek był średniego wzrostu, może z centymetr-dwa wyższy. Nic więc sobie nie dodał, to się chwali. Ubrany był w sportowe szorty odsłaniające ładnie zarysowane, owłosione łydki, zwykłe buty, skarpetki "stopki" i ciemną koszulkę polo - była rozpięta, ukazywała kawałek obficie owłosionego torsu. Na lewym nadgarstku nosił czarny zegarek. Jedyne, w czym mijał się z prawdą podając swoje "cyferki" była waga - lekko zaokrąglony brzuszek sugerował, że spotkałem się z amatorem piwa, a niekoniecznie siłowni, choć ręce wyglądały na dosyć silne, uścisk dłoni też można było nazwać zdecydowanym. Zresztą piwny mięsień nie przeszkadzał mi u niego w ogóle, sam nie jestem bez grzechu w tej kwestii. Twarzy przyjrzałem się dokładniej nieco później, kiedy weszliśmy już do mieszkania. Ogolony na łyso trzydziestolatek, prawie mój rówieśnik, z wyhodowaną kilkutygodniową ciemną brodą, co się dobrze komponowało z owłosionym do samej szyi torsem. Pachniał silnym dezodorantem z lekką domieszką potu, co ze względu na pogodę byłem w stanie zaakceptować i miętową gumą do żucia.
- To co, od razu przechodzimy do rzeczy czy się napijemy kawy? - uśmiechnięty zapytał w przedpokoju zdejmując buty.
- Idź do toalety, będziesz musiał parę godzin wytrzymać bez sikania. Kawa mi się chyba skończyła, mam herbatę, wodę i jakiś sok.
- No to woda, dzięki.
Myślę: trochę cwaniaczek. Tym lepiej, lepsza zabawa. Na wypadek, gdyby nie chciał współpracować, miałem pewien sposób, żeby go "nakłonić" do zmiany zdania, ale wygląda na to, że nie będzie trzeba. Wszystkie potrzebne akcesoria miałem gotowe w pokoju. Były na wierzchu, więc na razie chciałem Byczka trochę przytrzymać w małej kuchni, kiedy wyszedł z toalety.
- Upał, co? - zagaił - Dzięki - wziął do ręki szklankę z wodą gazowaną i wypił.
- Upał, a będzie jeszcze goręcej - odpowiedziałem. Nie przepadam za small talk. Też wypiłem wodę.
Zastanawiałem się, co ten człowiek robi, gdzie pracuje. Trudno mi było określić jedynie na podstawie wyglądu i dotychczasowych rozmów czy pracuje fizycznie czy w biurze lub wykonuje jakiś specjalistyczny zawód.
Wymieniliśmy jeszcze kilka zdań na ogólne tematy, nieco omówiliśmy jeszcze wcześniej na komunikatorze, więc pytania typu czy mieszkasz w tym samym mieście, czy już się spotykałeś w takich klimatach i tak dalej nie miały i tak sensu. W końcu zdecydowałem, że idziemy do pokoju. Jeszcze w przedpokoju powiedziałem:
- Stój i się nie ruszaj. Zdejmij zegarek.
- Okej - odpowiedział.
- Na przyszłość zapamiętaj: kiedy coś ci mówię, że masz to zrobić, to robisz to i nie gadasz, tak?
- Zrozumiano, szefie!
Jestem cierpliwy i to jedna rzecz, d**ga, że ta lekka cwaniaczkowatość i nonszalancki styl dodawały temu typkowi uroku, ale zaczynał mnie już wkurzać. Zdjął zegarek, położył go na szafce. Stał przodem do mnie. Dobrze, że wypluł wcześniej gumę.
- Stój tak, obejrzę sobie ciebie - powiedziałem. Ręce do góry.
Podniósł ręce do góry, zdjąłem mu koszulkę.
- Ręce za głowę.
Złapałem go za obydwa sutki, zacząłem lekko wykręcać przyglądając się ciału Byczka. Na chwilę lekko zacisnął zęby, chyba z bólu. To jeszcze nawet nie początek, pomyślałem, jeszcze nieraz dziś zaciśniesz zęby i sykniesz. Wziąłem do ręki opaskę, założyłem mu ją na oczy.
- Ręce Z POWROTEM za głowę.
W sportowych szortach bardzo ładnie odznaczały mu się genitalia, zobaczyłem, że stoi mu penis. Kazałem mu zresztą tak się ubrać. Poszedłem do pokoju po kajdanki, obrożę elektryczną i knebel-wędzidło. Kiedy wróciłem, złapałem go za jajka przez te spodnie, zacząłem macać. Poczułem, że szorty mu zwilgotniały, widocznie wydostawał się już preejakulat w sporych ilościach, co nie było dziwne po nakazanych przeze mnie pięciu dniach abstynencji od orgazmu. Ścisnąłem jego jaja. Lekko się cofnął, na co odpowiedziałem mocniejszym uściskiem. Puściłem. Z rzeczy, które miałem już pod ręką najpierw założyłem mu obrożę elektryczną na kostkę. Na pilocie była nastawiona moc na 40%, więc powinien ustać na nogach, ale z trudem. Następnie założyłem mu knebel, na końcu skułem ręce z tyłu kajdankami. Byczek wciąż był półnagi, najlepsze do odsłonięcia postanowiłem zostawić na nieco później. Obniżyłem moc obroży do 15%, żeby sprawdzić reakcję. Nacisnąłem przycisk, Paweł lekko się wzdrygnął, ale widać było, że impuls nie zrobił na nim dużego wrażenia. Czyli trzeba dać więcej. Zacisnąłem dłoń w pięść i zacząłem szukać miejsca, w które powinienem dokładnie wycelować, czyli w jądra. Sterczący penis nie ułatwiał zadania, to nie on był celem. Lekko się zamachnąłem i trafiłem centralnie tam, gdzie chciałem. Paweł jęknął i się skulił. Dostał d**gi raz. Chyba coś próbował powiedzieć przez knebel. Trzeci. Sam tego chciałeś, dokładnie na to się umawialiśmy i już wymiękasz? Po czwartym razie jego twarz zaczęła się robić czerwona. Przed piątym razem ściągnąłem mu spodenki. Nic pod nimi nie miał, pomieszczenie wypełniło się delikatnym zapachem penisa. Oberwał jeszcze raz. W planach miałem jeszcze d**gie 5 uderzeń w jaja, ale postanowiłem mu odpuścić...na razie. Spory, gruby, żylasty twardy penis otoczony włosami łonowymi sterczał, a z jego czubka wyciekał preejakulat. Duże, nieogolone jaja wisiały tuż pod nim. Wziąłem do ręki kolejną zabawkę - tym razem spinacze na sutki na łańcuszku, z regulowanym zaciskiem. Zaszedłem Byczka od tyłu, dłonią z klamerką jeździłem po jego szorstkim torsie.
- Co, podoba ci się? To teraz się zajmę chwilę twoimi sutkami, a potem idziemy do pokoju.
Założyłem mu klamerki na sutki, lekko dokręciłem docisk, pociągnąłem za łańcuszek, żeby sprawdzić, czy trzyma. Trzyma. Złapałem go za sterczącego kutasa, zacząłem delikatnie i ostrożnie go stymulować - gdyby spuścił się już teraz, cała zabawa straciłaby to, co w niej najlepsze. Od kilku posunięć dłonią po twardym fiucie nie powinien się spuścić, ale po tym, ile preejakulatu już wydzielił, domyśliłem się, że jest bardzo podniecony i wyposzczony.
- Idziemy do pokoju - powiedziałem, ciągnąc lekko za łańcuszek na klacie Pawła. Nie ociągając się, weszliśmy obydwaj do pokoju.
- No i co? Wiesz, że to dopiero początek, prawda? - zapytałem. Paweł odpowiedział skinięciem głowy. Chciałem mu lekko docisnąć klamerki na sutkach, ale rozmyśliłem się - jeszcze będzie go dziś bolało. Związałem mu genitalia małym sznurkiem dla lepszego wyeksponowania jaj. Teraz 20 uderzeń płaską dłonią od dołu. Raz, dwa, trzy, cztery... Byczek oddychał głęboko, lekko jęczał za każdym uderzeniem. Dziesięć, piętnaście... Twarz zrobiła się znów czerwona. Za dziewiętnastym razem cofnął się, za co dostał karnych 5 razów dodatkowo... Teraz pejcz. Niepozorny bacik ze sztucznej skóry i plastiku poszedł w ruch. 15 na plecy, 20 na tyłek, 25 na łydki. Mała rozgrzewka. Zrobił się już zupełnie czerwony jak burak, spocił się, dyszał ciężko, pojękiwał, szczególnie przy ostatnich razach z każdej serii, ale wytrzymał. Nieźle, było paru delikwentów, którzy po 10 razach na plecy już próbowali uciekać przed dalszymi uderzeniami.
Wziąłem kajdanki na dłuższym łańcuchu, idealne na nogi. Nakazałem Pawłowi stanąć w rozkroku, wykonał posłusznie rozkaz. Teraz miał skute jeszcze nogi, stał tak nagi, skrępowany, z zasłoniętymi oczami i kneblem w, odniosłem wrażenie, zbyt gadatliwym pysku. Pociągnąłem go za kajdanki założone na rękach w stronę krzesła. Stał tyłem, rozkułem mu ręce, kazałem usiąść. Na nadgarstkach już odznaczały mu się ciemnoróżowe pręgi od metalowych kajdanek, pomyślałem, że w taką pogodę nie będzie mu łatwo je ukryć przez najbliższych kilka dni i nawet dość duże owłosienie przedramion tego nie zamaskuje. No cóż, wiedział, na co się pisze. Skułem go teraz za oparciem. Musi go to kręcić, nie stawia prawie żadnego oporu. Dokręciłem spinacze na jego sutkach, postawiłem sobie krzesło naprzeciwko, wziąłem jego wciąż sterczącego kutasa do ręki i zacząłem go stymulować. Pod ręką miałem lubrykant.
- Spróbuj się spuścić, to zobaczysz, że jak dotąd to były same pieszczoty. Zrozumiano?
- Mmmm, yyy, pfff... - skinął głową. Przyjąłem to jako "tak".
- Pamiętaj, co masz na kostce.
Powoli mu waliłem, uprzednio dodałem trochę lubrykantu na dłoń. d**gą dłonią pociągnąłem delikatnie łańcuszek łączący spinacze, które Byczek miał na sutkach. Każdy cięższy oddech oznaczał, że pieką go już całkiem mocno sutki, ale mógł też oznaczać, że zbliża się orgazm, dlatego byłem ostrożny i cały czas obserwowałem reakcje Pawła szczególnie na walenie mu konia. Nabrzmiały kutas pulsował za każdym razem po puszczeniu; za każdym razem dokręcałem też spinacze, zbliżając się powoli do maksymalnego ściśnięcia sutków. Jeszcze trochę brakowało. W przerwach między stymulacjami penisa brałem się albo za łańcuszek, powodując piekący ból sutków Pawła albo za jego jaja - klepałem je lub pstrykałem w każde jądro w seriach po 20 razy. I tak prawie godzinę. Podobało mi się sprawdzanie jego reakcji na podniecenie i ból naprzemiennie. Korciło mnie, aby zdjąć mu opaskę i dalej się bawić patrząc mu w oczy i tak sprawdzając reakcje mojej żywej zabawki, ale rozmyśliłem się - na razie nie pozwolę mu widzieć tego, co robię. Zauważyłem, że oślinił się przez knebel - gdyby widział teraz, jak wygląda... Mój kutas też stał twardy jak drewno, ale to spotkanie, jak i inne tego typu było ucztą przede wszystkim dla tej części mojej seksualności, która mieści się w głowie.
W małym pokoiku, służącym za sypialnię mam dwa łóżka. Jedno, duże i wygodne, służy mi jako normalny mebel do spania. Jest też d**gie. Pojedyncze, spartańskie, drewniane z obręczami z jednej strony, częścią bez obręczy obrócone tyłem do kaloryfera. Oczywiście posłużyło ono do przywiązania Byczka w pozycji leżącej. Nie do końca rozumiał polecenia, bo od razu po rozkuciu zamiast położyć się zaczął rozmasowywać nadgarstki, za co poszedł dyscyplinujący impuls z obroży na jego nodze. Jako, że nadal miał na oczach opaskę, musiałem go lekko podprowadzić na łóżko. Goły materac z prześcieradłem czekał na Pawła. Żadne luksusy, ale i tak duża wygoda dla niego.
- Siadaj - powiedziałem.
Paweł usiadł na łóżku. Teraz kazałem mu się położyć i wyciągnąć ręce do góry. Szczęk kajdanek uświadomił mu, że został przykuty do kaloryfera. Sam widok Byczka całkowicie zależnego ode mnie podniecał mnie tak, że dla mojego kutasa bokserki stawały się za małe. Postanowiłem znów się zająć jego sporymi jajami. Złapałem je lewą dłonią u nasady moszny, prawą klepałem i obserwowałem reakcje mojego więźnia. Po 25 razach znów się zrobił czerwony jak burak. Następnie zdjąłem mu z sutków spinacze i postanowiłem, że po takim czasie pozwolę mu się spuścić, ale jeszcze trochę się pobawię. Ująłem jego twardego kutasa dłonią i nachyliłem się do jego torsu. Sutki miał bardzo wrażliwe po ściągnięciu klamerek, najpierw zacząłem lizać jego lewy sutek i kiedy Paweł chyba pomyślał, że na tym poprzestanę, zacząłem gryźć. Syczał z bólu i podniecenia, trzymałem jego sutek w zębach, nie zamierzałem puszczać. Sam byłem tak samo lub jeszcze bardziej napalony niż on, dodatkowo nakręcał mnie jego zapach, który czułem z bliska. Waliłem mu konia bez przerwy, puściłem sutek, bo chciałem zobaczyć wytrysk, wziąłem do ręki zwykłą, wcześniej przygotowaną klamerkę i zapiąłem na wymęczonym sutku. Waliłem dalej, klamerkę skręciłem do oporu, w końcu Paweł jęknął głośniej i już wiedziałem, co to znaczy. Wystrzelił spermę pod sporym ciśnieniem, pierwszy strzał doleciał na tors, d**gi już na brodę, nieco dotarło też do ust. Dopiero teraz widziałem, jaki był wyposzczony. Mieszanka samczych zapachów Pawła wypełniała pomieszczenie, napędzając mnie do tego, by nie poprzestać z trzepaniem w momencie orgazmu, ale kontynuować i obserwować reakcje. Zgodnie z przewidywaniami ociekający spermą kutas Pawła stał się bardzo wrażliwy na dotyk i obiekt moich zabaw wił się w więzach, zaciskał zęby na kneblu z bólu. Popatrzyłem sobie na jego spryskane spermą ciało, zdjąłem mu knebel, aby dać mu odetchnąć, co nie oznaczało bynajmniej końca zabawy.
- Jedziesz?
- Jadę już, za 5 minut będę. Czekaj tam.
- OK.
Przyjechał kolejny autobus, z którego wytoczyło się parę osób, a wśród nich Byczek. Poznałem go, fotka była aktualna. On mnie też rozpoznał, podszedł i uśmiechnięty wyciągnął dłoń.
- Siemasz, Paweł jestem.
- Cześć, Mariusz - uścisnęliśmy sobie dłonie.
Przyjrzałem się mu przez chwilę, nie było jeszcze tak ciemno. Podobnie jak ja Paweł-Byczek był średniego wzrostu, może z centymetr-dwa wyższy. Nic więc sobie nie dodał, to się chwali. Ubrany był w sportowe szorty odsłaniające ładnie zarysowane, owłosione łydki, zwykłe buty, skarpetki "stopki" i ciemną koszulkę polo - była rozpięta, ukazywała kawałek obficie owłosionego torsu. Na lewym nadgarstku nosił czarny zegarek. Jedyne, w czym mijał się z prawdą podając swoje "cyferki" była waga - lekko zaokrąglony brzuszek sugerował, że spotkałem się z amatorem piwa, a niekoniecznie siłowni, choć ręce wyglądały na dosyć silne, uścisk dłoni też można było nazwać zdecydowanym. Zresztą piwny mięsień nie przeszkadzał mi u niego w ogóle, sam nie jestem bez grzechu w tej kwestii. Twarzy przyjrzałem się dokładniej nieco później, kiedy weszliśmy już do mieszkania. Ogolony na łyso trzydziestolatek, prawie mój rówieśnik, z wyhodowaną kilkutygodniową ciemną brodą, co się dobrze komponowało z owłosionym do samej szyi torsem. Pachniał silnym dezodorantem z lekką domieszką potu, co ze względu na pogodę byłem w stanie zaakceptować i miętową gumą do żucia.
- To co, od razu przechodzimy do rzeczy czy się napijemy kawy? - uśmiechnięty zapytał w przedpokoju zdejmując buty.
- Idź do toalety, będziesz musiał parę godzin wytrzymać bez sikania. Kawa mi się chyba skończyła, mam herbatę, wodę i jakiś sok.
- No to woda, dzięki.
Myślę: trochę cwaniaczek. Tym lepiej, lepsza zabawa. Na wypadek, gdyby nie chciał współpracować, miałem pewien sposób, żeby go "nakłonić" do zmiany zdania, ale wygląda na to, że nie będzie trzeba. Wszystkie potrzebne akcesoria miałem gotowe w pokoju. Były na wierzchu, więc na razie chciałem Byczka trochę przytrzymać w małej kuchni, kiedy wyszedł z toalety.
- Upał, co? - zagaił - Dzięki - wziął do ręki szklankę z wodą gazowaną i wypił.
- Upał, a będzie jeszcze goręcej - odpowiedziałem. Nie przepadam za small talk. Też wypiłem wodę.
Zastanawiałem się, co ten człowiek robi, gdzie pracuje. Trudno mi było określić jedynie na podstawie wyglądu i dotychczasowych rozmów czy pracuje fizycznie czy w biurze lub wykonuje jakiś specjalistyczny zawód.
Wymieniliśmy jeszcze kilka zdań na ogólne tematy, nieco omówiliśmy jeszcze wcześniej na komunikatorze, więc pytania typu czy mieszkasz w tym samym mieście, czy już się spotykałeś w takich klimatach i tak dalej nie miały i tak sensu. W końcu zdecydowałem, że idziemy do pokoju. Jeszcze w przedpokoju powiedziałem:
- Stój i się nie ruszaj. Zdejmij zegarek.
- Okej - odpowiedział.
- Na przyszłość zapamiętaj: kiedy coś ci mówię, że masz to zrobić, to robisz to i nie gadasz, tak?
- Zrozumiano, szefie!
Jestem cierpliwy i to jedna rzecz, d**ga, że ta lekka cwaniaczkowatość i nonszalancki styl dodawały temu typkowi uroku, ale zaczynał mnie już wkurzać. Zdjął zegarek, położył go na szafce. Stał przodem do mnie. Dobrze, że wypluł wcześniej gumę.
- Stój tak, obejrzę sobie ciebie - powiedziałem. Ręce do góry.
Podniósł ręce do góry, zdjąłem mu koszulkę.
- Ręce za głowę.
Złapałem go za obydwa sutki, zacząłem lekko wykręcać przyglądając się ciału Byczka. Na chwilę lekko zacisnął zęby, chyba z bólu. To jeszcze nawet nie początek, pomyślałem, jeszcze nieraz dziś zaciśniesz zęby i sykniesz. Wziąłem do ręki opaskę, założyłem mu ją na oczy.
- Ręce Z POWROTEM za głowę.
W sportowych szortach bardzo ładnie odznaczały mu się genitalia, zobaczyłem, że stoi mu penis. Kazałem mu zresztą tak się ubrać. Poszedłem do pokoju po kajdanki, obrożę elektryczną i knebel-wędzidło. Kiedy wróciłem, złapałem go za jajka przez te spodnie, zacząłem macać. Poczułem, że szorty mu zwilgotniały, widocznie wydostawał się już preejakulat w sporych ilościach, co nie było dziwne po nakazanych przeze mnie pięciu dniach abstynencji od orgazmu. Ścisnąłem jego jaja. Lekko się cofnął, na co odpowiedziałem mocniejszym uściskiem. Puściłem. Z rzeczy, które miałem już pod ręką najpierw założyłem mu obrożę elektryczną na kostkę. Na pilocie była nastawiona moc na 40%, więc powinien ustać na nogach, ale z trudem. Następnie założyłem mu knebel, na końcu skułem ręce z tyłu kajdankami. Byczek wciąż był półnagi, najlepsze do odsłonięcia postanowiłem zostawić na nieco później. Obniżyłem moc obroży do 15%, żeby sprawdzić reakcję. Nacisnąłem przycisk, Paweł lekko się wzdrygnął, ale widać było, że impuls nie zrobił na nim dużego wrażenia. Czyli trzeba dać więcej. Zacisnąłem dłoń w pięść i zacząłem szukać miejsca, w które powinienem dokładnie wycelować, czyli w jądra. Sterczący penis nie ułatwiał zadania, to nie on był celem. Lekko się zamachnąłem i trafiłem centralnie tam, gdzie chciałem. Paweł jęknął i się skulił. Dostał d**gi raz. Chyba coś próbował powiedzieć przez knebel. Trzeci. Sam tego chciałeś, dokładnie na to się umawialiśmy i już wymiękasz? Po czwartym razie jego twarz zaczęła się robić czerwona. Przed piątym razem ściągnąłem mu spodenki. Nic pod nimi nie miał, pomieszczenie wypełniło się delikatnym zapachem penisa. Oberwał jeszcze raz. W planach miałem jeszcze d**gie 5 uderzeń w jaja, ale postanowiłem mu odpuścić...na razie. Spory, gruby, żylasty twardy penis otoczony włosami łonowymi sterczał, a z jego czubka wyciekał preejakulat. Duże, nieogolone jaja wisiały tuż pod nim. Wziąłem do ręki kolejną zabawkę - tym razem spinacze na sutki na łańcuszku, z regulowanym zaciskiem. Zaszedłem Byczka od tyłu, dłonią z klamerką jeździłem po jego szorstkim torsie.
- Co, podoba ci się? To teraz się zajmę chwilę twoimi sutkami, a potem idziemy do pokoju.
Założyłem mu klamerki na sutki, lekko dokręciłem docisk, pociągnąłem za łańcuszek, żeby sprawdzić, czy trzyma. Trzyma. Złapałem go za sterczącego kutasa, zacząłem delikatnie i ostrożnie go stymulować - gdyby spuścił się już teraz, cała zabawa straciłaby to, co w niej najlepsze. Od kilku posunięć dłonią po twardym fiucie nie powinien się spuścić, ale po tym, ile preejakulatu już wydzielił, domyśliłem się, że jest bardzo podniecony i wyposzczony.
- Idziemy do pokoju - powiedziałem, ciągnąc lekko za łańcuszek na klacie Pawła. Nie ociągając się, weszliśmy obydwaj do pokoju.
- No i co? Wiesz, że to dopiero początek, prawda? - zapytałem. Paweł odpowiedział skinięciem głowy. Chciałem mu lekko docisnąć klamerki na sutkach, ale rozmyśliłem się - jeszcze będzie go dziś bolało. Związałem mu genitalia małym sznurkiem dla lepszego wyeksponowania jaj. Teraz 20 uderzeń płaską dłonią od dołu. Raz, dwa, trzy, cztery... Byczek oddychał głęboko, lekko jęczał za każdym uderzeniem. Dziesięć, piętnaście... Twarz zrobiła się znów czerwona. Za dziewiętnastym razem cofnął się, za co dostał karnych 5 razów dodatkowo... Teraz pejcz. Niepozorny bacik ze sztucznej skóry i plastiku poszedł w ruch. 15 na plecy, 20 na tyłek, 25 na łydki. Mała rozgrzewka. Zrobił się już zupełnie czerwony jak burak, spocił się, dyszał ciężko, pojękiwał, szczególnie przy ostatnich razach z każdej serii, ale wytrzymał. Nieźle, było paru delikwentów, którzy po 10 razach na plecy już próbowali uciekać przed dalszymi uderzeniami.
Wziąłem kajdanki na dłuższym łańcuchu, idealne na nogi. Nakazałem Pawłowi stanąć w rozkroku, wykonał posłusznie rozkaz. Teraz miał skute jeszcze nogi, stał tak nagi, skrępowany, z zasłoniętymi oczami i kneblem w, odniosłem wrażenie, zbyt gadatliwym pysku. Pociągnąłem go za kajdanki założone na rękach w stronę krzesła. Stał tyłem, rozkułem mu ręce, kazałem usiąść. Na nadgarstkach już odznaczały mu się ciemnoróżowe pręgi od metalowych kajdanek, pomyślałem, że w taką pogodę nie będzie mu łatwo je ukryć przez najbliższych kilka dni i nawet dość duże owłosienie przedramion tego nie zamaskuje. No cóż, wiedział, na co się pisze. Skułem go teraz za oparciem. Musi go to kręcić, nie stawia prawie żadnego oporu. Dokręciłem spinacze na jego sutkach, postawiłem sobie krzesło naprzeciwko, wziąłem jego wciąż sterczącego kutasa do ręki i zacząłem go stymulować. Pod ręką miałem lubrykant.
- Spróbuj się spuścić, to zobaczysz, że jak dotąd to były same pieszczoty. Zrozumiano?
- Mmmm, yyy, pfff... - skinął głową. Przyjąłem to jako "tak".
- Pamiętaj, co masz na kostce.
Powoli mu waliłem, uprzednio dodałem trochę lubrykantu na dłoń. d**gą dłonią pociągnąłem delikatnie łańcuszek łączący spinacze, które Byczek miał na sutkach. Każdy cięższy oddech oznaczał, że pieką go już całkiem mocno sutki, ale mógł też oznaczać, że zbliża się orgazm, dlatego byłem ostrożny i cały czas obserwowałem reakcje Pawła szczególnie na walenie mu konia. Nabrzmiały kutas pulsował za każdym razem po puszczeniu; za każdym razem dokręcałem też spinacze, zbliżając się powoli do maksymalnego ściśnięcia sutków. Jeszcze trochę brakowało. W przerwach między stymulacjami penisa brałem się albo za łańcuszek, powodując piekący ból sutków Pawła albo za jego jaja - klepałem je lub pstrykałem w każde jądro w seriach po 20 razy. I tak prawie godzinę. Podobało mi się sprawdzanie jego reakcji na podniecenie i ból naprzemiennie. Korciło mnie, aby zdjąć mu opaskę i dalej się bawić patrząc mu w oczy i tak sprawdzając reakcje mojej żywej zabawki, ale rozmyśliłem się - na razie nie pozwolę mu widzieć tego, co robię. Zauważyłem, że oślinił się przez knebel - gdyby widział teraz, jak wygląda... Mój kutas też stał twardy jak drewno, ale to spotkanie, jak i inne tego typu było ucztą przede wszystkim dla tej części mojej seksualności, która mieści się w głowie.
W małym pokoiku, służącym za sypialnię mam dwa łóżka. Jedno, duże i wygodne, służy mi jako normalny mebel do spania. Jest też d**gie. Pojedyncze, spartańskie, drewniane z obręczami z jednej strony, częścią bez obręczy obrócone tyłem do kaloryfera. Oczywiście posłużyło ono do przywiązania Byczka w pozycji leżącej. Nie do końca rozumiał polecenia, bo od razu po rozkuciu zamiast położyć się zaczął rozmasowywać nadgarstki, za co poszedł dyscyplinujący impuls z obroży na jego nodze. Jako, że nadal miał na oczach opaskę, musiałem go lekko podprowadzić na łóżko. Goły materac z prześcieradłem czekał na Pawła. Żadne luksusy, ale i tak duża wygoda dla niego.
- Siadaj - powiedziałem.
Paweł usiadł na łóżku. Teraz kazałem mu się położyć i wyciągnąć ręce do góry. Szczęk kajdanek uświadomił mu, że został przykuty do kaloryfera. Sam widok Byczka całkowicie zależnego ode mnie podniecał mnie tak, że dla mojego kutasa bokserki stawały się za małe. Postanowiłem znów się zająć jego sporymi jajami. Złapałem je lewą dłonią u nasady moszny, prawą klepałem i obserwowałem reakcje mojego więźnia. Po 25 razach znów się zrobił czerwony jak burak. Następnie zdjąłem mu z sutków spinacze i postanowiłem, że po takim czasie pozwolę mu się spuścić, ale jeszcze trochę się pobawię. Ująłem jego twardego kutasa dłonią i nachyliłem się do jego torsu. Sutki miał bardzo wrażliwe po ściągnięciu klamerek, najpierw zacząłem lizać jego lewy sutek i kiedy Paweł chyba pomyślał, że na tym poprzestanę, zacząłem gryźć. Syczał z bólu i podniecenia, trzymałem jego sutek w zębach, nie zamierzałem puszczać. Sam byłem tak samo lub jeszcze bardziej napalony niż on, dodatkowo nakręcał mnie jego zapach, który czułem z bliska. Waliłem mu konia bez przerwy, puściłem sutek, bo chciałem zobaczyć wytrysk, wziąłem do ręki zwykłą, wcześniej przygotowaną klamerkę i zapiąłem na wymęczonym sutku. Waliłem dalej, klamerkę skręciłem do oporu, w końcu Paweł jęknął głośniej i już wiedziałem, co to znaczy. Wystrzelił spermę pod sporym ciśnieniem, pierwszy strzał doleciał na tors, d**gi już na brodę, nieco dotarło też do ust. Dopiero teraz widziałem, jaki był wyposzczony. Mieszanka samczych zapachów Pawła wypełniała pomieszczenie, napędzając mnie do tego, by nie poprzestać z trzepaniem w momencie orgazmu, ale kontynuować i obserwować reakcje. Zgodnie z przewidywaniami ociekający spermą kutas Pawła stał się bardzo wrażliwy na dotyk i obiekt moich zabaw wił się w więzach, zaciskał zęby na kneblu z bólu. Popatrzyłem sobie na jego spryskane spermą ciało, zdjąłem mu knebel, aby dać mu odetchnąć, co nie oznaczało bynajmniej końca zabawy.
6年前