Uległy byczek 2
- Stary, dawno się tak nie spuściłem! Daj mi się napić i wysikać, błagam - zdyszany Paweł zaczął mówić od razu po zdjęciu knebla. Postanowiłem puścić go w kajdankach do toalety, natomiast napoić chciałem go sam. Gdybym go rozkuł, za bardzo by się rozluźnił, a zabawa dopiero się rozkręcała.
- OK, uwolnię ci nogi, ale ręce będziesz miał nadal skute - powiedziałem i rozkułem kajdanki za rurą od kaloryfera, skuwając je ponownie na brzuchu Pawła, nogi uwolniłem z więzów. Poszedłem z nim do toalety, chciałem widzieć, jak się odlewa.
- Lej - krótko rozkazałem, kiedy stał nad muszlą.
- Nie mogę, kiedy ktoś patrzy - odpowiedział. Taki wstydliwy, kto by pomyślał. Wyjąłem z kieszeni pilot od obroży, którą Byczek nadal miał na kostce.
- Nie, proszę, już szczam - z jego wiszącego kutasa popłynęła strużka moczu.
- Masz 20 sekund - powiedziałem.
Zdążył. Odlał się, wytrzepał kutasa, kajdanki robiły trochę hałasu.
- Idziemy z powrotem - założyłem mu opaskę na oczy i pociągnąłem za kajdanki. Jak mogłem zapomnieć o obroży na szyi! Byłoby mu w niej do twarzy, a do prowadzenia go w taki sposób nadawałaby się idealnie.
- Stój, dostaniesz pić - stałem z półlitrową butelką wody. Dałem mu pić. Dam mu jeszcze chwilę i jazda dalej. Założyłem mu opaskę na oczy i dłonią na klatce piersiowej nakierowałem na łóżko. Położył się, wiedział, co zamierzam. Po chwili miał już ręce skute za głową i rurą od kaloryfera, a nogi przywiązane do przeciwległych końców łóżka. W rozkroku jego jaja ładnie wisiały, a penis zaczął nabrzmiewać. We wzwodzie nie należał do największych, nie był też mały, po prostu średniej długości, gruby, żylasty, twardy kutas ze sporym grzybem, z którego sączył się preejakulat.
Wziąłem niewielki, przygotowany wcześniej słoik. Flamastrem nakreśliłem na nim kreskę około półtora centymetra nad denkiem.
- Zabawimy się teraz trochę inaczej - usiadłem na krześle przy łóżku, na którym leżał skrępowany Paweł i położyłem dłoń na jego udzie. Na chwilę uchyliłem opaskę na jego oczach i podsunąłem mu na widok ten słoik.
- Widzisz tę kreskę? Tyle spermy ma tam być, dopiero wtedy cię uwolnię.
Zajęczał przez knebel, opaskę zasunąłem z powrotem. Z szuflady z akcesoriami wyjąłem paczkę prezerwatyw i mały pierścień wibracyjny. Na sutkach Pawła znów znalazły się klamry na łańcuszku. Na razie nie skręcałem ich do końca, sutki były tak podrażnione, że od samego dotyku Byczek jęczał. Pociągnąłem za łańcuszek, Paweł zajęczał już całkiem głośno.
- Zamknij się - powiedziałem łapiąc za pilot od obroży, która wciąż znajdowała się na jego nodze. Puściłem dyscyplinujący impuls. Syknął z bólu.
Zacząłem walić mu konia. Za chwilę wyląduje na nim gumka. Kutas ślinił mu się coraz bardziej. Wyjąłem prezerwatywę z opakowania, założyłem mu ją, wibracyjny pierścień znalazł się tuż pod jego żołędzią, w prawdopodobnie najbardziej unerwionym miejscu na jego penisie. Włączyłem. Na razie najniższy poziom wibracji. Miło będzie mieć wolne obydwie ręce. Lewą dotykałem jego twarzy, szyi, pach, torsu, wszędzie dotykałem skóry pod szorstkim owłosieniem. Delikatnie szarpałem za łańcuszek, do którego były przymocowane klamerki ściskające sutki Pawła. Prawą stymulowałem trzonek jego penisa od dołu, na tyle, na ile pozwalała naciągnięta prezerwatywa. Malutkim przełącznikiem na wibracyjnym pierścieniu zwiększyłem moc wibracji. Paweł wziął głębszy oddech, po wzwodzie i reakcjach widziałem, że jest już nieźle nakręcony mimo tego, że już się dziś spuścił. Ja zresztą też miałem bokserki całe ujebane preejakulatem, na szortach było widać ślad, poza tym kutas mi sterczał tak samo, jak jemu. Gdybym sobie wtedy zwalił, strzeliłbym tak samo obficie, jak on kilkanaście minut temu. Spoglądałem na jego dwie duże fabryczki plemników i testosteronu w gęsto owłosionym worku i miałem ochotę się nimi dość boleśnie dla Pawła pobawić, jednak pomyślałem, że dam im odpocząć, zamiast tego zajmę się i tak wymęczonymi już sutkami. Zdjąłem z nich zaciski, na twarzy Byczka przez chwilę widać było ból, po chwili ulgę. Nie trwała długo - zwiększyłem moc wibracji na jego penisie, po czym złapałem za obydwa sutki naraz i lekko wykręciłem. Reakcję łatwo było przewidzieć - zaciśnięcie zębów na kneblu i syknięcie. Wibracje na kutasie Pawła były nastawione na czwarty, przedostatni poziom, on się jednak jeszcze nie spuścił. To był czas na ostrzejsze zajęcie się jego sutkami. Klamerka czy zęby? - zapytałem najpierw siebie.
- Klamerka czy zęby? - zapytałem go. Przez knebel nie mogłem usłyszeć odpowiedzi, wydawało mi się jednak, że Paweł woli klamerkę. Więc jednak będą zęby. I klamerka. Sięgnięcie ustami prawego sutka było dość niewygodne z racji ułożenia łóżka, więc ponieważ miałem obydwie ręce wolne, na prawym sutku znalazła się klamerka, a lewy przygryzałem. Miałem ochotę wyjąć knebel z ust Byczka, żeby słyszeć w pełni jego reakcje, ale zamiast tego na oślep znalazłem przełącznik na pierścieniu wibracyjnym i ustawiłem maksymalną siłę. Odniosłem wrażenie, że mniej niż minuta brakuje do kolejnego wytrysku, więc przygryzłem jeszcze mocniej lewy sutek oblany potem zmieszanym z moją śliną, a prawy skręciłem klamerką. Po chwili prezerwatywa na kutasie Pawła zapełniła się białym płynem. Pierścień nadal wibrował pod jego żołędzią, teraz powodując ból, a nie przyjemność, mój więzień zaczął się wiercić i jęczeć. Wyłączyłem to małe ustrojstwo, zdjąłem, potem zdjąłem ostrożnie gumkę, której zawartość przelałem do słoiczka. Jeszcze brakuje - powinieneś spuścić się co najmniej dwa razy taką samą objętością, żeby napełnić słoik do kreski. Przyzwyczajaj się - powiedziałem. To jeszcze nie koniec zabawy. Wyjąłem knebel z jego ust. Nic nie mówił, głęboko oddychał i przełykał ślinę.
- Widzisz to? - zdjąłem mu z oczu opaskę i pokazałem słoik z jego nasieniem.
Skinął głową.
- To za mało. Później cię zaknebluję, więc jeśli chcesz pić albo się odlać, powiedz o tym teraz.
- Spuszczę się góra jeszcze raz, wypuść mnie później, w porządku?
- Myślisz, że zapełnisz słoik jednym wytryskiem? - zapytałem.
- Kurwa, ty sadysto jebany...
- Coś mówiłeś? - nastawiłem moc impulsu na wyższy poziom i nacisnąłem przycisk na pilocie. Paweł krzyknął.
- Napełnisz słoik do kreski i nie ma, kurwa, dyskusji. Obrożę mam nastawioną na 20%, więc wyobraź sobie, co będzie, kiedy dojdzie do 40 - oznajmiłem.
Paweł zacisnął powieki i zęby. Na to właśnie się pisał. Wiedział, że nie będzie tylko przyjemnie. Rozpakowywałem kolejną prezerwatywę. Z powrotem zaciągnąłem opaskę na jego oczy. Jego kutas był miękki, uznałem, że bez zajęcia się jądrami w sposób, jaki sprawia mu ból i podniecenie zarazem trudno będzie o kolejne wytryski.
Zatem złapałem go za jaja, wykręciłem i wymierzyłem po 20 pstryczków w każde. Kutas znów mu stanął, na skroni wystąpiła żyłka. Nie chciałem go teraz kneblować, bawiło mnie to, jak zachowuje się będąc na mojej łasce.
- Skurwiel! - powiedział.
Nastawiłem natężenie na pilocie od obroży na 28%. Podsunąłem Pawłowi pilot pod nos i nacisnąłem przycisk.
Ma, co chciał.
- OK, uwolnię ci nogi, ale ręce będziesz miał nadal skute - powiedziałem i rozkułem kajdanki za rurą od kaloryfera, skuwając je ponownie na brzuchu Pawła, nogi uwolniłem z więzów. Poszedłem z nim do toalety, chciałem widzieć, jak się odlewa.
- Lej - krótko rozkazałem, kiedy stał nad muszlą.
- Nie mogę, kiedy ktoś patrzy - odpowiedział. Taki wstydliwy, kto by pomyślał. Wyjąłem z kieszeni pilot od obroży, którą Byczek nadal miał na kostce.
- Nie, proszę, już szczam - z jego wiszącego kutasa popłynęła strużka moczu.
- Masz 20 sekund - powiedziałem.
Zdążył. Odlał się, wytrzepał kutasa, kajdanki robiły trochę hałasu.
- Idziemy z powrotem - założyłem mu opaskę na oczy i pociągnąłem za kajdanki. Jak mogłem zapomnieć o obroży na szyi! Byłoby mu w niej do twarzy, a do prowadzenia go w taki sposób nadawałaby się idealnie.
- Stój, dostaniesz pić - stałem z półlitrową butelką wody. Dałem mu pić. Dam mu jeszcze chwilę i jazda dalej. Założyłem mu opaskę na oczy i dłonią na klatce piersiowej nakierowałem na łóżko. Położył się, wiedział, co zamierzam. Po chwili miał już ręce skute za głową i rurą od kaloryfera, a nogi przywiązane do przeciwległych końców łóżka. W rozkroku jego jaja ładnie wisiały, a penis zaczął nabrzmiewać. We wzwodzie nie należał do największych, nie był też mały, po prostu średniej długości, gruby, żylasty, twardy kutas ze sporym grzybem, z którego sączył się preejakulat.
Wziąłem niewielki, przygotowany wcześniej słoik. Flamastrem nakreśliłem na nim kreskę około półtora centymetra nad denkiem.
- Zabawimy się teraz trochę inaczej - usiadłem na krześle przy łóżku, na którym leżał skrępowany Paweł i położyłem dłoń na jego udzie. Na chwilę uchyliłem opaskę na jego oczach i podsunąłem mu na widok ten słoik.
- Widzisz tę kreskę? Tyle spermy ma tam być, dopiero wtedy cię uwolnię.
Zajęczał przez knebel, opaskę zasunąłem z powrotem. Z szuflady z akcesoriami wyjąłem paczkę prezerwatyw i mały pierścień wibracyjny. Na sutkach Pawła znów znalazły się klamry na łańcuszku. Na razie nie skręcałem ich do końca, sutki były tak podrażnione, że od samego dotyku Byczek jęczał. Pociągnąłem za łańcuszek, Paweł zajęczał już całkiem głośno.
- Zamknij się - powiedziałem łapiąc za pilot od obroży, która wciąż znajdowała się na jego nodze. Puściłem dyscyplinujący impuls. Syknął z bólu.
Zacząłem walić mu konia. Za chwilę wyląduje na nim gumka. Kutas ślinił mu się coraz bardziej. Wyjąłem prezerwatywę z opakowania, założyłem mu ją, wibracyjny pierścień znalazł się tuż pod jego żołędzią, w prawdopodobnie najbardziej unerwionym miejscu na jego penisie. Włączyłem. Na razie najniższy poziom wibracji. Miło będzie mieć wolne obydwie ręce. Lewą dotykałem jego twarzy, szyi, pach, torsu, wszędzie dotykałem skóry pod szorstkim owłosieniem. Delikatnie szarpałem za łańcuszek, do którego były przymocowane klamerki ściskające sutki Pawła. Prawą stymulowałem trzonek jego penisa od dołu, na tyle, na ile pozwalała naciągnięta prezerwatywa. Malutkim przełącznikiem na wibracyjnym pierścieniu zwiększyłem moc wibracji. Paweł wziął głębszy oddech, po wzwodzie i reakcjach widziałem, że jest już nieźle nakręcony mimo tego, że już się dziś spuścił. Ja zresztą też miałem bokserki całe ujebane preejakulatem, na szortach było widać ślad, poza tym kutas mi sterczał tak samo, jak jemu. Gdybym sobie wtedy zwalił, strzeliłbym tak samo obficie, jak on kilkanaście minut temu. Spoglądałem na jego dwie duże fabryczki plemników i testosteronu w gęsto owłosionym worku i miałem ochotę się nimi dość boleśnie dla Pawła pobawić, jednak pomyślałem, że dam im odpocząć, zamiast tego zajmę się i tak wymęczonymi już sutkami. Zdjąłem z nich zaciski, na twarzy Byczka przez chwilę widać było ból, po chwili ulgę. Nie trwała długo - zwiększyłem moc wibracji na jego penisie, po czym złapałem za obydwa sutki naraz i lekko wykręciłem. Reakcję łatwo było przewidzieć - zaciśnięcie zębów na kneblu i syknięcie. Wibracje na kutasie Pawła były nastawione na czwarty, przedostatni poziom, on się jednak jeszcze nie spuścił. To był czas na ostrzejsze zajęcie się jego sutkami. Klamerka czy zęby? - zapytałem najpierw siebie.
- Klamerka czy zęby? - zapytałem go. Przez knebel nie mogłem usłyszeć odpowiedzi, wydawało mi się jednak, że Paweł woli klamerkę. Więc jednak będą zęby. I klamerka. Sięgnięcie ustami prawego sutka było dość niewygodne z racji ułożenia łóżka, więc ponieważ miałem obydwie ręce wolne, na prawym sutku znalazła się klamerka, a lewy przygryzałem. Miałem ochotę wyjąć knebel z ust Byczka, żeby słyszeć w pełni jego reakcje, ale zamiast tego na oślep znalazłem przełącznik na pierścieniu wibracyjnym i ustawiłem maksymalną siłę. Odniosłem wrażenie, że mniej niż minuta brakuje do kolejnego wytrysku, więc przygryzłem jeszcze mocniej lewy sutek oblany potem zmieszanym z moją śliną, a prawy skręciłem klamerką. Po chwili prezerwatywa na kutasie Pawła zapełniła się białym płynem. Pierścień nadal wibrował pod jego żołędzią, teraz powodując ból, a nie przyjemność, mój więzień zaczął się wiercić i jęczeć. Wyłączyłem to małe ustrojstwo, zdjąłem, potem zdjąłem ostrożnie gumkę, której zawartość przelałem do słoiczka. Jeszcze brakuje - powinieneś spuścić się co najmniej dwa razy taką samą objętością, żeby napełnić słoik do kreski. Przyzwyczajaj się - powiedziałem. To jeszcze nie koniec zabawy. Wyjąłem knebel z jego ust. Nic nie mówił, głęboko oddychał i przełykał ślinę.
- Widzisz to? - zdjąłem mu z oczu opaskę i pokazałem słoik z jego nasieniem.
Skinął głową.
- To za mało. Później cię zaknebluję, więc jeśli chcesz pić albo się odlać, powiedz o tym teraz.
- Spuszczę się góra jeszcze raz, wypuść mnie później, w porządku?
- Myślisz, że zapełnisz słoik jednym wytryskiem? - zapytałem.
- Kurwa, ty sadysto jebany...
- Coś mówiłeś? - nastawiłem moc impulsu na wyższy poziom i nacisnąłem przycisk na pilocie. Paweł krzyknął.
- Napełnisz słoik do kreski i nie ma, kurwa, dyskusji. Obrożę mam nastawioną na 20%, więc wyobraź sobie, co będzie, kiedy dojdzie do 40 - oznajmiłem.
Paweł zacisnął powieki i zęby. Na to właśnie się pisał. Wiedział, że nie będzie tylko przyjemnie. Rozpakowywałem kolejną prezerwatywę. Z powrotem zaciągnąłem opaskę na jego oczy. Jego kutas był miękki, uznałem, że bez zajęcia się jądrami w sposób, jaki sprawia mu ból i podniecenie zarazem trudno będzie o kolejne wytryski.
Zatem złapałem go za jaja, wykręciłem i wymierzyłem po 20 pstryczków w każde. Kutas znów mu stanął, na skroni wystąpiła żyłka. Nie chciałem go teraz kneblować, bawiło mnie to, jak zachowuje się będąc na mojej łasce.
- Skurwiel! - powiedział.
Nastawiłem natężenie na pilocie od obroży na 28%. Podsunąłem Pawłowi pilot pod nos i nacisnąłem przycisk.
Ma, co chciał.
6年前