Niebo,piekło i z powrotem cz 5
6. koncert cz 1
Około 14 zaczęli zjawiać się goście. Przyjechali wszyscy. Rodzice Sławka z bratem i bratową, jego siostra z mężem, moi rodzice z babcią i moje rodzeństwo brat i dwie siostry ze swoimi d**gimi połówkami. Razem oczko 21 osób. I podobnie jak wczoraj zaczęło się od stołu. Toasty za zdrowie, żeby podłoga się nie rozsychała, żeby dach nie przeciekał i jeszcze za zdrowie gospodarzy, babci i gości. I wędrówki po całym domu, oglądanie pokoi, łazienek i rozmowy o ogrzewaniu, o wentylacji, itp.
Sławek zachowywał się jak prawdziwy pan domu. Oprowadzał, bawił rozmową i polewał trunki. Ja donosiłam do stołu i tłumaczyłam ze szczegółami gdzie udało mi się kupić to czy tamto. Atmosfera była cudowna.
- przepraszam was moi kochani ale powinnam się już zbierać, czas trochę popracować – oznajmiłam wstając od stołu.
- Agatko, mogłaś sobie chociaż dziś darować – z lekkim przekąsem wtrąciła teściowa
- nie mogła – uprzedził moje słowa teść – pieniądze same nie przychodzą, trzeba się schylać po każdy grosik. Przecież wiecznie nie będziemy żyć, muszą sami zasuwać.
- a dziś warto jechać, dużo zarobisz – jątrzyła teściowa
- przy stole nie rozmawia się o pieniądzach, napijmy się – znowu wybawił mnie teść
- dziś za podwójną stawkę – powiedziałam dumnie, korzystając z chwili milczenia i poczułam lekkie mróweczki w podbrzuszu. Boże gdyby oni wiedzieli za co ta d**ga stawka.
- no i to się rozumie, taka żona to majątek – skwitował teść sięgając po ogórka
- także jeszcze raz przepraszam – i odeszłam.
Podreptałam do sypialni szykować się na koncert. Przygotowana wcześniej torba na buty, kosmetyczka, ciuchy na wieszakach i dodatki były na miejscu. Sprawdziłam jeszcze raz. Ok. jest wszystko a nawet więcej. Patrząc na majtki pomyślałam o Witku i znowu mróweczki przetuptały przez łono. Teraz łazienka. Szybki prysznic. I znowu to uczucie podniecenia, pogładziłam się po cipce. Nie sądziłam że dotykanie ogolonej myszki może sprawiać tyle przyjemności. Dobra, czas na mnie. Wysuszyłam głowę, ułożyłam włosy i zrobiłam lekki makijaż. Kiedy wyszłam z łazienki spotkałam babcię oglądającą zdjęcia rodzinne powieszone na korytarzu.
- ile ja bym dała żeby znowu być młodą – wyszeptała
- babciu z ciebie jeszcze niezła laska – przytuliłam się do niej
- a ty dziecko pamiętaj, korzystaj z życia ile się da, żebyś miała co wspominać
- dobrze babciu
- a oczka to widzę że już masz maślane
- to od gorącej wody babciu
- mnie nie oszukasz, znam ten blask w oczach, widziałam go nie raz u twojej matki – westchnęła – i kiedyś dawno temu w lusterku, u mnie
- kocham cię babciu
- idź, ubieraj się, my czekamy na dole- zakończyła
Szybko się ubrałam. I z pakunkami zeszłam na dół. Moi rodzice i babcia byli już gotowi. Tato miał mnie odwieźć pod same drzwi hotelu gdzie miał być bal. Poszłam jeszcze raz do gości przeprosić.
- to tak jedziesz na koncert – zapytał Zenek – myślałem że ubierzesz jakieś wystrzałowe ciuchy, pióra czy coś takiego.
- spoko wszystko spakowane –odparłam
Zenek chciał coś jeszcze powiedzieć, ale chyba dostał kuksańca od Bożenki bo stęknął i wydukał tylko
- no to zdrowie tych co muszą dziś pracować, nawet za podwójną stawkę
- do zobaczenia kochanie – dodał Sławek polewając gościom – pomogę ci zapakować się do samochodu
Wyszliśmy na dwór, mróz jakby zelżał. Tato już dawno odpalił auto, żeby córeczce dupka nie zmarzła, jak zawsze powtarzał. Zapakowaliśmy torby.
- czekaj na mnie – powiedziałam na odchodne do Sławka,
Zrobił pytającą minę
- nie pij już, a będzie nagroda
Nic nie odpowiedział tylko patrzył na mnie z niedowierzaniem.
7. koncert cz 2
***** była uciążliwa. Odwieźliśmy mamę i babcię i po półtorej godziny jazdy byliśmy pod hotelem. Pierwszy zauważył mnie Witek. Zgasił papierosa, podszedł i odebrał moje bagaże od taty.
- słyszałem panie Witku, że dziś gracie za podwójną stawkę – zagaił ni stąd, ni zowąd tato
Zamurowało mnie.
- eee, tak - zapytał zaskoczony
- no tak mówiła Agatka, chyba że to tylko przechwałki przed teściami, co Agatko ?
Zamurowało mnie, zatynkowało i pomalowało. Stałam jak ściana i nie wiedziałam co zrobić. Zakłopotanie, upokorzenie i niesamowite podniecenie odebrało mi mowę.
- to chyba dotyczy tylko naszej gwiazdy – odparł Witek przyglądając mi się z zaciekawieniem – gwiazdy tego wieczoru
Nic nie mówiąc wyjęłam ubrania z samochodu,
- pa tato – pocałowałam go w policzek i ruszyłam w stronę drzwi
- dowidzenia, dowidzenia panie Witku – dobiegło mnie z tyłu
Prawie biegłam, co za wstyd, na pewno się zorientował co chcę zrobić, no tak teraz nie mam jak się wycofać, telepał mną strach, wstyd z podnieceniem naraz. Byłam jak osa w pajęczynie, nieważne jak długo bym się wyrywała i tak się nie wyrwę, pająk mnie pochłonie.
- Agata zaczekaj – dogonił mnie – słyszę że się zdecydowałaś – powiedział otwierając drzwi
- nie wiem, ale się dowiaduj – postanowiłam nie dać mu satysfakcji i potrzymać go w niepewności.
Cholera najpierw słowa teściowej a teraz taty wpędziły mnie w sytuację z której nie było już wyjścia. Czyżby.
Żadne słowa mnie nie wpędziły w tą sytuację, sama tego chciałam, a teraz już pragnęłam całą sobą. Przekroczyłam próg hotelu i stanęłam. A więc to jest mój Rubikon. No dobra, niech się dzieje.
Witek minął mnie i zapraszającym gestem poprowadził do pokoju w którym była garderoba.
- cześć chłopaki
- cześć, część – przywitali mnie zajęci gitarami koledzy
- gdzie się mogę przebrać – zapytałam
- tam jest d**gi pokój, za pół godziny wchodzimy –dostałam suchą odpowiedź
- a czym zaczynamy – zapytałam – bo nie wiem w co się ubrać
- a co zamierzasz przebierać się do każdego kawałka - spytał Witek
- nie ale chcę się dopasować do stylu muzyki w każdym wejściu - odparłam
- o to się chyba nie da – zauważył klawiszowiec
- no to się postarajcie, wymyślcie coś – przekonywałam – nowa jakość
- hmmm, ok – myślał klawiszowiec na głos - powiedzmy że taki latynoski styl, pasuje
- doskonale, jestem przygotowana na każdą sytuację
- ciekawe w co byś się ubrała do Chałup Wodeckiego – palnął Witek i oczy wszystkich zwróciły się na mnie
- do tego też by coś się znalazło, a tak na poważnie zaplanujcie trzy bloki raczej tematycznie, będzie fajnie zobaczycie – i wyszłam do d**giego pokoju
Rzuciłam ubrania na łóżko, zdjęłam płaszcz i buty.
- hm, latynoski styl – pomyślałam na głos
- to będzie ta – i wyjęłam czarną sukienkę z lekkimi złoceniami. Znowu mnie brało. Rozebrałam się do naga, wyjęłam kosmetyczkę i zaczęłam robić makijaż.
Świadomość że siedzę nago w otwartym pokoju do którego w każdej chwili ktoś może wejść podkręcała atmosferę. Kiedy spinałam włosy w kucyk zobaczyłam swoje odbicie w lustrze. Piękna kobieta siedząca na krześle z założonymi nogami. Podniesione ręce przy spinaniu włosów uwydatniały mój biust. Jak na obrazie, szkoda że nie mam takiego swojego zdjęcia.
I znowu kolejna myśl, która mnie tylko rozdrażniała.
Opanuj się Agata – pomyślałam w duchu – skup się bo się nie pomalujesz.
Puk, puk – Agata – pospiesz się.
O mało nie dostałam zawału, a z fali ciepła rozlewającej się po podbrzuszu kilka kropel wyraźnie wyrwało się na wolność. Byłam mokra.
Szybko ubrałam pończochy, czarne stringi i buty. Sukienka była ciut za ciasna, ale za to jak w niej wyglądałam. Nagie ramiona, uwydatniony biust, obcisła talia i wycięcie z boku aż do pasa, a z d**giej strony długa do pół łydki. Kiedy się okręciłam zauważyłam że widać mi nie tylko koniec pończoch i kawałek uda ale i pasek majtek. Podciągnęłam je wyżej, aż wpiły mi się w cipkę i okręciłem się jeszcze raz.
- no teraz dobrze – pomyślałam – i nic mi nie będzie wyciekać
- Agata – rozległo się zza ściany
- już, już – odpowiedziałam naciskając klamkę
- ja cię … - zaniemówił Witek
- co to za przemiana – zapytał klawiszowiec
- taki mój artystyczny image – może być
- super
- dobra to co gramy – zapytałam
- pięć kawałków, masz tu kolejność – podał mi karteczkę – i idziemy
- polejcie coś chłopaki bo chyba trochę się krępuję swojego wyglądu
- nie masz czego Aga, ale jak chcesz to proszę – i podał mi kieliszek wina
Szybko wypiłam i ruszyliśmy przez korytarz na salę.
- drodzy państwo, mam przyjemność przedstawić państwu gwiazdę dzisiejszego wieczoru, zespół FIRE – rozległ się głos prowadzącego – brawa
Brawa były skromne, goście w liczbie około setki głównie zajęci byli kieliszkami i talerzami. Chłopcy szybko wskoczyli za instrumenty, spróbowali głośność i popłynęły pierwsze nuty vaya con dios.
- przywitajmy brawami wokalistkę zespołu – próbował podkręcić atmosferę prowadzący.
Jak zawsze ruszyłam śmiało na scenę i dopiero kiedy postawiłam nogę na podniesieniu rozległy się brawa. Popatrzyłam na salę. Rozcięcie mojej sukienki było od strony sali.
- i to jest wejście gwiazdy – pomyślałam
Śpiewanie i poruszanie się po scenie było dla mnie czymś naturalnym, ale dziś pikanterii dodawał błysk nagiego uda przy najmniejszym kroku. A robiłam ich dużo. Występ szedł jak po maśle. Już przy d**gim kawałku parkiet zapełnił się ludźmi. Miałam wrażenie że część panów wyszła zatańczyć tylko po to aby przyjrzeć mi się dokładniej. Śpiewałam jak w amoku. Czułam każdy dźwięk, muzyka była we mnie i koło mnie. Takiego uczucia nie doświadczyłam nigdy. Byłam rozpalona, szczęśliwa i spełniona. Ta scena dała mi możliwość pokazania innej Agaty. Wokalistki, a zarazem exhibicjonistki którą się powoli stawałam. Zapewniała mi przykrycie moich nowych skłonności za woalem występu artystycznego.
- dziękujemy zespołowi – zabrzmiał znów głos – brawa dla zespołu i pięknej wokalistki
- Agata – rzucił przez mikrofon Witek
- brawa dla pani Agaty – zabrzmiał głos ledwie przebijający się przez brawa
- dziękujemy – powiedziałam rozanielona – widzimy się za godzinkę i zeszłam ze sceny. Po wejściu do garderoby złapałam ze wino i wypiłam resztę z pozostawionego kieliszka.
Co ja robię- pomyślałam i klapnęłam na puf. Nie przeszkadzało mi nawet że całe moje udo i pośladek były widoczne. Miałam pustkę w głowie.
Chłopaki z wejścia zasypali mnie gratulacjami i pochwałami za występ. To byli prawdziwi artyści, dla nich liczyła się tylko muzyka. Oprócz Witka, który stanął przy stoliku i sącząc piwo wpatrywał się w moje nagości.
- nalej mi proszę – podałam mu puste naczynie
- dla gwiazdy, wszystko – nalał, uklęknął przede mną i podał kieliszek
- to jest mistrzostwo Agata – dodał patrząc na moje udo. Nie wiedziałam czy chodzi mu o śpiewanie czy mój wygląd. Podbrzusze znowu drgało.
- cholera rozerwie mnie chyba – pomyślałam i zamoczyłam usta w winie.
Chłopaki też zajęci byli swoimi naczyniami. Chwila oddechu.
- dobra, to co gramy dalej – zapytałam
- czekaj, daj pomyśleć, po takim wejściu trudno będzie utrzymać poziom – odrzekł klawiszowiec, który w naszym zespole był niepisanym szefem.
Znowu podniosłam kieliszek, a chłopaki zaczęli sypać pomysłami. Może to, może tamto. Pomysłów było sporo.
- tylko pamiętajcie, że jest też trzecie wejście, zostawcie coś na deser – zaburzyłam ich plany i wyszłam do łazienki.
Spódnica na bok, majtki w dół i klap na sedes.
- no tak – powiedziałam na głos patrząc na przesiąknięty śluzem pasek materiału wiszący między nogami – to już mi się nie przyda – dodałam w myślach zrzucając je na podłogę.
Wyszłam z majtkami w dłoni.
- a co powiesz na retro – zapytał z wejścia klawiszowiec
- może być retro, nalejcie mi jeszcze tego wina – odrzekłam i weszłam do swojego pokoju. Zrzuciłam buty, majtki cisnęłam obok, siadłam na łóżku i zaczęłam ściągać pończochy.
Puk,puk.
- co tam – zapytałam
- można? – usłyszałam głos Witka
Siedziałam z gołą cipką na wierzchu ale plecami do drzwi. Zadrżałam.
- proszę – powiedziałam zdejmując d**gą pończochę
- winko przyniosłem
- super, dzięki, postaw
Usłyszałam odgłos stawianego kieliszka. Ale Witek nie wychodził. Odwróciłam głowę i zobaczyłam jak wpatruje się w podłogę. O cholera moje majtki.
- no idź już daj się przebrać
- a pamiętasz o zakładzie – teraz patrzył na mnie a raczej za mnie
- pamiętam – zripostowałam twardo i odwróciłam się z powrotem i …zdębiałam. Moje odbicie w lustrze szafy ukazywało cipkę w całej okazałości. Powoli dokończyłam zdejmowanie pończochy, wstałam i odwróciłam się do niego.
- i co, zakład uważam za wygrany – oświadczyłam z triumfem
- w lustrze się nie liczy – odparował z uśmiechem
Chciałam w tej chwili odchylić spódnicę i zakończyć to raz na zawsze, ale w przypływie ogarniającej mnie fali podniecenia postanowiłam pobawić się z nim. I tak już widział moją cipkę.
- spadaj – wykrztusiłam
Około 14 zaczęli zjawiać się goście. Przyjechali wszyscy. Rodzice Sławka z bratem i bratową, jego siostra z mężem, moi rodzice z babcią i moje rodzeństwo brat i dwie siostry ze swoimi d**gimi połówkami. Razem oczko 21 osób. I podobnie jak wczoraj zaczęło się od stołu. Toasty za zdrowie, żeby podłoga się nie rozsychała, żeby dach nie przeciekał i jeszcze za zdrowie gospodarzy, babci i gości. I wędrówki po całym domu, oglądanie pokoi, łazienek i rozmowy o ogrzewaniu, o wentylacji, itp.
Sławek zachowywał się jak prawdziwy pan domu. Oprowadzał, bawił rozmową i polewał trunki. Ja donosiłam do stołu i tłumaczyłam ze szczegółami gdzie udało mi się kupić to czy tamto. Atmosfera była cudowna.
- przepraszam was moi kochani ale powinnam się już zbierać, czas trochę popracować – oznajmiłam wstając od stołu.
- Agatko, mogłaś sobie chociaż dziś darować – z lekkim przekąsem wtrąciła teściowa
- nie mogła – uprzedził moje słowa teść – pieniądze same nie przychodzą, trzeba się schylać po każdy grosik. Przecież wiecznie nie będziemy żyć, muszą sami zasuwać.
- a dziś warto jechać, dużo zarobisz – jątrzyła teściowa
- przy stole nie rozmawia się o pieniądzach, napijmy się – znowu wybawił mnie teść
- dziś za podwójną stawkę – powiedziałam dumnie, korzystając z chwili milczenia i poczułam lekkie mróweczki w podbrzuszu. Boże gdyby oni wiedzieli za co ta d**ga stawka.
- no i to się rozumie, taka żona to majątek – skwitował teść sięgając po ogórka
- także jeszcze raz przepraszam – i odeszłam.
Podreptałam do sypialni szykować się na koncert. Przygotowana wcześniej torba na buty, kosmetyczka, ciuchy na wieszakach i dodatki były na miejscu. Sprawdziłam jeszcze raz. Ok. jest wszystko a nawet więcej. Patrząc na majtki pomyślałam o Witku i znowu mróweczki przetuptały przez łono. Teraz łazienka. Szybki prysznic. I znowu to uczucie podniecenia, pogładziłam się po cipce. Nie sądziłam że dotykanie ogolonej myszki może sprawiać tyle przyjemności. Dobra, czas na mnie. Wysuszyłam głowę, ułożyłam włosy i zrobiłam lekki makijaż. Kiedy wyszłam z łazienki spotkałam babcię oglądającą zdjęcia rodzinne powieszone na korytarzu.
- ile ja bym dała żeby znowu być młodą – wyszeptała
- babciu z ciebie jeszcze niezła laska – przytuliłam się do niej
- a ty dziecko pamiętaj, korzystaj z życia ile się da, żebyś miała co wspominać
- dobrze babciu
- a oczka to widzę że już masz maślane
- to od gorącej wody babciu
- mnie nie oszukasz, znam ten blask w oczach, widziałam go nie raz u twojej matki – westchnęła – i kiedyś dawno temu w lusterku, u mnie
- kocham cię babciu
- idź, ubieraj się, my czekamy na dole- zakończyła
Szybko się ubrałam. I z pakunkami zeszłam na dół. Moi rodzice i babcia byli już gotowi. Tato miał mnie odwieźć pod same drzwi hotelu gdzie miał być bal. Poszłam jeszcze raz do gości przeprosić.
- to tak jedziesz na koncert – zapytał Zenek – myślałem że ubierzesz jakieś wystrzałowe ciuchy, pióra czy coś takiego.
- spoko wszystko spakowane –odparłam
Zenek chciał coś jeszcze powiedzieć, ale chyba dostał kuksańca od Bożenki bo stęknął i wydukał tylko
- no to zdrowie tych co muszą dziś pracować, nawet za podwójną stawkę
- do zobaczenia kochanie – dodał Sławek polewając gościom – pomogę ci zapakować się do samochodu
Wyszliśmy na dwór, mróz jakby zelżał. Tato już dawno odpalił auto, żeby córeczce dupka nie zmarzła, jak zawsze powtarzał. Zapakowaliśmy torby.
- czekaj na mnie – powiedziałam na odchodne do Sławka,
Zrobił pytającą minę
- nie pij już, a będzie nagroda
Nic nie odpowiedział tylko patrzył na mnie z niedowierzaniem.
7. koncert cz 2
***** była uciążliwa. Odwieźliśmy mamę i babcię i po półtorej godziny jazdy byliśmy pod hotelem. Pierwszy zauważył mnie Witek. Zgasił papierosa, podszedł i odebrał moje bagaże od taty.
- słyszałem panie Witku, że dziś gracie za podwójną stawkę – zagaił ni stąd, ni zowąd tato
Zamurowało mnie.
- eee, tak - zapytał zaskoczony
- no tak mówiła Agatka, chyba że to tylko przechwałki przed teściami, co Agatko ?
Zamurowało mnie, zatynkowało i pomalowało. Stałam jak ściana i nie wiedziałam co zrobić. Zakłopotanie, upokorzenie i niesamowite podniecenie odebrało mi mowę.
- to chyba dotyczy tylko naszej gwiazdy – odparł Witek przyglądając mi się z zaciekawieniem – gwiazdy tego wieczoru
Nic nie mówiąc wyjęłam ubrania z samochodu,
- pa tato – pocałowałam go w policzek i ruszyłam w stronę drzwi
- dowidzenia, dowidzenia panie Witku – dobiegło mnie z tyłu
Prawie biegłam, co za wstyd, na pewno się zorientował co chcę zrobić, no tak teraz nie mam jak się wycofać, telepał mną strach, wstyd z podnieceniem naraz. Byłam jak osa w pajęczynie, nieważne jak długo bym się wyrywała i tak się nie wyrwę, pająk mnie pochłonie.
- Agata zaczekaj – dogonił mnie – słyszę że się zdecydowałaś – powiedział otwierając drzwi
- nie wiem, ale się dowiaduj – postanowiłam nie dać mu satysfakcji i potrzymać go w niepewności.
Cholera najpierw słowa teściowej a teraz taty wpędziły mnie w sytuację z której nie było już wyjścia. Czyżby.
Żadne słowa mnie nie wpędziły w tą sytuację, sama tego chciałam, a teraz już pragnęłam całą sobą. Przekroczyłam próg hotelu i stanęłam. A więc to jest mój Rubikon. No dobra, niech się dzieje.
Witek minął mnie i zapraszającym gestem poprowadził do pokoju w którym była garderoba.
- cześć chłopaki
- cześć, część – przywitali mnie zajęci gitarami koledzy
- gdzie się mogę przebrać – zapytałam
- tam jest d**gi pokój, za pół godziny wchodzimy –dostałam suchą odpowiedź
- a czym zaczynamy – zapytałam – bo nie wiem w co się ubrać
- a co zamierzasz przebierać się do każdego kawałka - spytał Witek
- nie ale chcę się dopasować do stylu muzyki w każdym wejściu - odparłam
- o to się chyba nie da – zauważył klawiszowiec
- no to się postarajcie, wymyślcie coś – przekonywałam – nowa jakość
- hmmm, ok – myślał klawiszowiec na głos - powiedzmy że taki latynoski styl, pasuje
- doskonale, jestem przygotowana na każdą sytuację
- ciekawe w co byś się ubrała do Chałup Wodeckiego – palnął Witek i oczy wszystkich zwróciły się na mnie
- do tego też by coś się znalazło, a tak na poważnie zaplanujcie trzy bloki raczej tematycznie, będzie fajnie zobaczycie – i wyszłam do d**giego pokoju
Rzuciłam ubrania na łóżko, zdjęłam płaszcz i buty.
- hm, latynoski styl – pomyślałam na głos
- to będzie ta – i wyjęłam czarną sukienkę z lekkimi złoceniami. Znowu mnie brało. Rozebrałam się do naga, wyjęłam kosmetyczkę i zaczęłam robić makijaż.
Świadomość że siedzę nago w otwartym pokoju do którego w każdej chwili ktoś może wejść podkręcała atmosferę. Kiedy spinałam włosy w kucyk zobaczyłam swoje odbicie w lustrze. Piękna kobieta siedząca na krześle z założonymi nogami. Podniesione ręce przy spinaniu włosów uwydatniały mój biust. Jak na obrazie, szkoda że nie mam takiego swojego zdjęcia.
I znowu kolejna myśl, która mnie tylko rozdrażniała.
Opanuj się Agata – pomyślałam w duchu – skup się bo się nie pomalujesz.
Puk, puk – Agata – pospiesz się.
O mało nie dostałam zawału, a z fali ciepła rozlewającej się po podbrzuszu kilka kropel wyraźnie wyrwało się na wolność. Byłam mokra.
Szybko ubrałam pończochy, czarne stringi i buty. Sukienka była ciut za ciasna, ale za to jak w niej wyglądałam. Nagie ramiona, uwydatniony biust, obcisła talia i wycięcie z boku aż do pasa, a z d**giej strony długa do pół łydki. Kiedy się okręciłam zauważyłam że widać mi nie tylko koniec pończoch i kawałek uda ale i pasek majtek. Podciągnęłam je wyżej, aż wpiły mi się w cipkę i okręciłem się jeszcze raz.
- no teraz dobrze – pomyślałam – i nic mi nie będzie wyciekać
- Agata – rozległo się zza ściany
- już, już – odpowiedziałam naciskając klamkę
- ja cię … - zaniemówił Witek
- co to za przemiana – zapytał klawiszowiec
- taki mój artystyczny image – może być
- super
- dobra to co gramy – zapytałam
- pięć kawałków, masz tu kolejność – podał mi karteczkę – i idziemy
- polejcie coś chłopaki bo chyba trochę się krępuję swojego wyglądu
- nie masz czego Aga, ale jak chcesz to proszę – i podał mi kieliszek wina
Szybko wypiłam i ruszyliśmy przez korytarz na salę.
- drodzy państwo, mam przyjemność przedstawić państwu gwiazdę dzisiejszego wieczoru, zespół FIRE – rozległ się głos prowadzącego – brawa
Brawa były skromne, goście w liczbie około setki głównie zajęci byli kieliszkami i talerzami. Chłopcy szybko wskoczyli za instrumenty, spróbowali głośność i popłynęły pierwsze nuty vaya con dios.
- przywitajmy brawami wokalistkę zespołu – próbował podkręcić atmosferę prowadzący.
Jak zawsze ruszyłam śmiało na scenę i dopiero kiedy postawiłam nogę na podniesieniu rozległy się brawa. Popatrzyłam na salę. Rozcięcie mojej sukienki było od strony sali.
- i to jest wejście gwiazdy – pomyślałam
Śpiewanie i poruszanie się po scenie było dla mnie czymś naturalnym, ale dziś pikanterii dodawał błysk nagiego uda przy najmniejszym kroku. A robiłam ich dużo. Występ szedł jak po maśle. Już przy d**gim kawałku parkiet zapełnił się ludźmi. Miałam wrażenie że część panów wyszła zatańczyć tylko po to aby przyjrzeć mi się dokładniej. Śpiewałam jak w amoku. Czułam każdy dźwięk, muzyka była we mnie i koło mnie. Takiego uczucia nie doświadczyłam nigdy. Byłam rozpalona, szczęśliwa i spełniona. Ta scena dała mi możliwość pokazania innej Agaty. Wokalistki, a zarazem exhibicjonistki którą się powoli stawałam. Zapewniała mi przykrycie moich nowych skłonności za woalem występu artystycznego.
- dziękujemy zespołowi – zabrzmiał znów głos – brawa dla zespołu i pięknej wokalistki
- Agata – rzucił przez mikrofon Witek
- brawa dla pani Agaty – zabrzmiał głos ledwie przebijający się przez brawa
- dziękujemy – powiedziałam rozanielona – widzimy się za godzinkę i zeszłam ze sceny. Po wejściu do garderoby złapałam ze wino i wypiłam resztę z pozostawionego kieliszka.
Co ja robię- pomyślałam i klapnęłam na puf. Nie przeszkadzało mi nawet że całe moje udo i pośladek były widoczne. Miałam pustkę w głowie.
Chłopaki z wejścia zasypali mnie gratulacjami i pochwałami za występ. To byli prawdziwi artyści, dla nich liczyła się tylko muzyka. Oprócz Witka, który stanął przy stoliku i sącząc piwo wpatrywał się w moje nagości.
- nalej mi proszę – podałam mu puste naczynie
- dla gwiazdy, wszystko – nalał, uklęknął przede mną i podał kieliszek
- to jest mistrzostwo Agata – dodał patrząc na moje udo. Nie wiedziałam czy chodzi mu o śpiewanie czy mój wygląd. Podbrzusze znowu drgało.
- cholera rozerwie mnie chyba – pomyślałam i zamoczyłam usta w winie.
Chłopaki też zajęci byli swoimi naczyniami. Chwila oddechu.
- dobra, to co gramy dalej – zapytałam
- czekaj, daj pomyśleć, po takim wejściu trudno będzie utrzymać poziom – odrzekł klawiszowiec, który w naszym zespole był niepisanym szefem.
Znowu podniosłam kieliszek, a chłopaki zaczęli sypać pomysłami. Może to, może tamto. Pomysłów było sporo.
- tylko pamiętajcie, że jest też trzecie wejście, zostawcie coś na deser – zaburzyłam ich plany i wyszłam do łazienki.
Spódnica na bok, majtki w dół i klap na sedes.
- no tak – powiedziałam na głos patrząc na przesiąknięty śluzem pasek materiału wiszący między nogami – to już mi się nie przyda – dodałam w myślach zrzucając je na podłogę.
Wyszłam z majtkami w dłoni.
- a co powiesz na retro – zapytał z wejścia klawiszowiec
- może być retro, nalejcie mi jeszcze tego wina – odrzekłam i weszłam do swojego pokoju. Zrzuciłam buty, majtki cisnęłam obok, siadłam na łóżku i zaczęłam ściągać pończochy.
Puk,puk.
- co tam – zapytałam
- można? – usłyszałam głos Witka
Siedziałam z gołą cipką na wierzchu ale plecami do drzwi. Zadrżałam.
- proszę – powiedziałam zdejmując d**gą pończochę
- winko przyniosłem
- super, dzięki, postaw
Usłyszałam odgłos stawianego kieliszka. Ale Witek nie wychodził. Odwróciłam głowę i zobaczyłam jak wpatruje się w podłogę. O cholera moje majtki.
- no idź już daj się przebrać
- a pamiętasz o zakładzie – teraz patrzył na mnie a raczej za mnie
- pamiętam – zripostowałam twardo i odwróciłam się z powrotem i …zdębiałam. Moje odbicie w lustrze szafy ukazywało cipkę w całej okazałości. Powoli dokończyłam zdejmowanie pończochy, wstałam i odwróciłam się do niego.
- i co, zakład uważam za wygrany – oświadczyłam z triumfem
- w lustrze się nie liczy – odparował z uśmiechem
Chciałam w tej chwili odchylić spódnicę i zakończyć to raz na zawsze, ale w przypływie ogarniającej mnie fali podniecenia postanowiłam pobawić się z nim. I tak już widział moją cipkę.
- spadaj – wykrztusiłam
6年前