Nie moja studniówka cz2
Zostałem sam w łazience. Stałem nagi, gładki z pasem cnoty na przyrodzeniu.
-Co tu się odwala? Jakaś chora akcja! Idę po kluczyk i mam wywalone na to, co matka sobie myśli - powiedziałem pod nosem i zmotywowanym krokiem ruszyłem po schodach do dużego pokoju.
- Uuuu jest i nasza przyszła dziewczynka! - to nie był znany mi głos. Obok mojej mamy stała średniego wzrostu blondynka. Miała na sobie czarny ośnieżony płaszcz i pod którym chowały się wysokie skórzane kozaki. Odruchowo zakryłem rękoma przyrodzenie, gdyż byłem nagi.
- Mamo oddawaj kluczyk!
- Synku proszę poznaj Krysie
- Witaj, tak bardzo się cieszę! Będziesz świetną partnerką dla mojego Krystianka. Już nie mogę się doczekać!
Spojrzałem złowrogo na obie. Podszedłem zakrywając się bliżej mamy.
- Nie mam ochoty się z wami bawić w przebieranki! Oddawaj kluczyk, bo chce zdjąć to cholerstwo! - krzyknąłem
- Ohhh! Madziu, czy on właśnie się nie zgodził i krzyknął na nas?!
Mama do mnie podeszła i swoją postawą zmusiła mnie do wycofania się aż do ściany. Chwyciła mocno za sutek i przekręciła go przy okazji wbijając niecodziennie zaostrzone paznokcie.
- Jak ty gówniarzu odzywasz się do swojej mamusi?! Mówiłam ci, że ty tu nie decydujesz tylko wypełniasz polecenia.
Nie mogłem wytrzymać bólu i postanowiłem przestać się zasłaniać i złapać mamę za rękę. Okazało się to złą
decyzją, ponieważ w tym momencie Krystyna złapała mnie za jądra i zgniatając szarpnęła mocno w dół
- Mmmm Krysiu widzę, że obie mamy takie samo zdanie. - obie uśmiechnęły się do siebie.
- Teraz synku szybko się ubierzesz w jakieś luźne dresy, by pojechać z nami na zakupy. Zrozumiano? hihih - zapytał lekko dokręcając sutka.
- Tak mamo.
- Zuch chłopak. Czekamy w aucie.
Ubierając się cały czas nie dowierzałem. Mam się z nimi pobić? A może zaakceptować to? NIE! Co ja gadam?! To chory pomysł. Wewnętrzny monolog przerwał klakson auta sygnalizujący bym się pośpieszył. Zszedłem na dół i usiadłem na tylnym miejscu pasażera.
*
Wpatrywałem się w szybę pustym wzrokiem, bo nie chciałem w ogóle myśleć na temat tego wszystkiego. Z mojego letargu wyrwało mnie kilkukrotnie wołanie mojej mamy.
- Paweł no! Hallo!
- Co chcesz.
- Przydałoby się wybrać tobie imię. Oczywiście nie damy ci wolnej ręki, bo pewnie wybierzesz jakąś Jessice lub inne głupie młodzieżowe imię.
- Wszystko jedno - odparłem bezusznym olewającym tonem.
- Świetnie! - zareagowała Krystyna - To, co Madziu my decydujemy!
- Ja zawszę chciałam mieć córkę Zosię! Albo Marcelinę!
- Zofię? Niiee imię stare i kojarzące się ze starą babą. Marcelina? Też odpada, bo za długie. Imię dla dziewczyny mojego Krystianka musi być krótkie, przekazujące, że trzyma jakiś poziom... Już wiem! Lena!
- Lena? hymmm No powiem tobie Krysia, że świetnie pasuje! A tobie Lenko jak tobie pasuje? - zachichotała odnosząc się do mnie patrząc w tylne lusterko. Wywróciłem oczami, bo i tak wszystko to dla mnie było jedną wielką porażką. W końcu dojechaliśmy na miejsce, gdzie mieliśmy zrobić zakupy. Był to dość duży butik z masą różnych ubrań codziennych i bielizny. Wszedłem jako ostatni i w pewnym dystansie podążałem za kobietami. Zatrzymały się przed ladą i zagadały do pracownicy.
- Przepraszam dawno mnie tu nie było czy może mi Pani powiedzieć gdzie są przebieralnie, bo przygotowujemy Lenkę do studniówki.
- Umm, ale za Paniami stoi chłopak - powstała dziwna cisza którą przerwała Krystyna
- Wie Pani co Madzia ma bliźniaki więc wzięła go, ponieważ Lenka się źle czuje, a że są podobni posturą. Poza tym raczej nie powinno Panią to obchodzić.
- Rozumiem, ma Pani racje przepraszam. Przebieralnie są obok działu z bielizną.
- Dziękujemy. Chodź Paweł - ruszyliśmy dalej w sklep.
- Ummm jeszcze przepraszam. - zatrzymała nas młoda ekspedientka - Skoro planują Panie kupować bieliznę to może zaproponuje od razu kupno
sztucznego biustu. Gwarantuję jest on bardzo dobrze wykonany i realistyczny. Kobietom zaświeciły się oczy.
- Świetny pomysł! Gdzie go możemy znaleźć?
- Nie ma go na półkach, ponieważ dopiero dziś przyjechał. Nasza firma przystąpiła do fundacji wspierające kobiety z rakiem piersi.
- Rozumiem, ale nie jestem pewna rozmiaru
- Dam sobie radę - spojrzała ma mnie i puściła mi oczko. Zgłupiały poszedłem dalej w stronę kobiet. Po przedarciu się przez labirynt spróbowałem porozmawiać jeszcze raz.
- Mamo czy ja na prawdę..
- Tak tak wchodź do przebieralni - przerwała mi patrząc w telefon. - Więc tak, wejdziesz do przebieralni a ja z Krystynką zaczniemy poszukiwać rzeczy, które chcemy na tobie zobaczyć. Sklep jest duży a lista długa więc nie uciekaj i grzecznie czekaj córeczko - zachichotała oddalając się z koleżanką.
Wszedłem do małego pomieszczonka z dużym lustrem, mlecznymi lampami i ławeczką. Odsznurowałem buty, zsunąłem dresy i zdjąłem bluzę. Kładąc złożone rzeczy na ławkę spojrzałem w lustro, by zostać sparaliżowany ze strachu. Zobaczyłem, że nie jestem w przebieralni sam. Stała za mną średniego wzrostu kobieta w koszulce, na którą narzuciła koszulę w czarnoczerwoną kratę. Jej włosy były krótkie, ale gęste ułożone wszystkie na lewą stronę. Dawało to wrażenie ułożonego nieładu. W ręku trzymała czarne matowe pudełko i patrzyła na mnie z chytrym uśmiechem. Była to ekspedięntka, na którą tak naprawdę nie zwróciłem wcześniej uwagi. Nie mogłem się ruszyć wystraszony całą sytuacją. Jej oczy były dosyć agresywnie pomalowane czernią niczym got, chociaż nim nie była. Zmierzyła mnie, by wzrokiem zatrzymać się na pasie cnoty.
- Paweł? A może jednak Lenka?
- Jak ty tu?
- Oj proszę Cię przecież wystarczy monetą przekręcić rowek od zamka i drzwi same się otwierają. - parsknęła z politowaniem. - Widzę nieźle Cię urządzają nogi ogolone, zabezpieczony sprzęt.
Obejrzała mnie jeszcze kilka razy, po czym szybkim ruchem klepnęła w prawy pośladek.
- Niezła z Ciebie sunia, chciałabym taką. Z facetami trzeba krótko to ty powinieneś "na kolana i do rana" a nie kobiety.- całość przerwały nadchodzące mama z Krystyną. Sprzedawczyni speszona wepchnęła mi w ręce pudełko i otworzyła drzwi, przed którymi stała już Magda.
- Yyyy a Pani co ty robi?!
- Ojj hihi widzi Pani biedaczek się zamknął i nie mógł wyjść musiałam mu pomóc jak pracownik sklepu nieprawdaż.- na szybko wymyśliła to zestresowana dziewczyna.
- Dobrze niech już lepiej Pani idzie - podejrzliwie odpowiedziała moja mama.
- Leno udało nam się znaleźć kilka ciuszków. Na pewno będziesz zadowolona - podekscytowała się Krystyna potrząsając wieszakami.
- Um, ale ja w czymś takim mam iść na studniówkę?
- Nie, po sukienkę pojedziemy gdzie indziej. To są rzeczy na co dzień przecież musisz jakoś wyglądać chodząc ze mną po mieście - wyjaśniła matka. - Krysiu zaczniemy od bielizny, ale najpierw zobaczymy ten biuścik.
Otworzyła pudełko, na którym rozmiar był podany na B85 . Piersi nie były połączone miedzy sobą wiec dowolnie mozna było tworzyć swój biust. Powierzchnia, która miała przylegać do ciała była pokryta klejem. Mama oderwała białe papierki zabezpieczające klej i przyłożyła do mojej klatki piersiowej. Chwile pogrzebała, poobracała by w końcu wzdychnąć z zachwytu. Obróciłem się do lustra i nogi się pode mną ugięły, bo faktycznie wyglądały one bardzo, ale to bardzo realistycznie.
- Mówiłam Krysiu idealnie będzie się do tego nadawała.
- No widzę właśnie aż przypomina mi się moja młodość - zaśmiały się obie. - trzymaj.
Do rąk dostałem komplet bielizny. Na plastikowym cienkim wieszaku zwisał czarny stanik na tasiemkowych ramiączkach. Miseczka była w połowie siateczką a w połowie pełna. Ta d**ga część była na dole, by podtrzymywać pierś i kończyła się przed sutkiem. Koronka była wykończeniem, które obejmowało cały sutek i trochę piersi. Do kompletu były dołączone czarne stringi. Całe składały się z cieniutkich linek prócz przodu, który był pełny. Najpierw założyłem dół, który lekko się wpijał, ale też zaskakująco zakrywał pas cnoty przyciągając go jeszcze bardziej do ciała powodując tylko minimalne odkształcenie w materiale. Ze stanikiem było trudniej więc mama z szyderą pomogła mi go zapiąć. Efekt spowodował, że moje serce zabiło mocnej, ponieważ całość wyglądała bardzo przekonywająco. Widok udzielił się również kobietom, które aż poskoczyły.
- Ale laseczka z ciebie Lena. - podkreśliła Krystyna. - Spokojnie wzięłyśmy również czerwony, niebieski i biały zestaw, ale są takie same więc nie musisz przymierzać teraz czas na to.
Dostałem do ręki dwie spódniczki oraz jedną dłuższą. Pierwsza z wierzchu była czarna zamszowa z boku był dosyć szeroki klin zrobiony z czarnej prześwitującej siateczki. Po założeniu sięgała ona do połowy uda a przez boki widać było gdzie dokładnie przechodzi tasiemka od stringów. d**ga w kolei była obcisła w ciemny fiolecie. Nic nadzwyczajnego trudna w zakładaniu bardzo podkreślająca pośladki. Ostatnia była spódnica równa z kolanem posiadająca rozcięcie idące przez front prawego uda aż do pachwiny co bystremu oku również dawało możliwość ujrzenia mojej bielizny.
- Koszulki też ma przymierzyć?
- Nie, będą dobre znam jego rozmiar. Niech tylko jeszcze przymierzy buty.
Przede mną upadły dwa pudełka. Otworzyłem pierwsze i moim oczom ukazały się skórzane kozaki. Po podniesieniu ukazały swoją nietuzinkową długość. Rozpiąłem zamek z boku, po czym włożyłem nogę. Uczyniłem tak z d**gim i spróbowałem wstać. Zachwiałem się na 10centymetrowej szpilce łapiąc odruchowo czego się dało. Sięgały mi one do kolana, dalej wystawał już tylko cieńszy materiał okrywający kolana.
- Trzeba będzie ją nauczyć w tym chodzić, bo się zabije? - śmierć w obecnej sytuacji była chyba dla mnie najlepszym rozwiązaniem. Z rozmyślań wyrwał mnie głos Krystyny każący zakładać d**gą parę. Pudełko było mniejsze, ponieważ w środku znajdowały się zimowe botki na czółenku sięgające powyżej kostki. W nich stanie było łatwiejsze, chociaż też sprawiło problem w utrzymaniu równowagi.
- To chyba koniec na dziś?
- To idź zapłać Krysiu w końcu to twój interes - zażartowała moja mama.
- Przy okazji wezmę rajstopy i pończochy.
- Nie zapomni o kabaretkach! - powiedziała głośniej do oddalającej się kobiety.
- Mamo, ale ja Cię proszę, odpuść mi, zapłać jakiejś dziewczynie czy coś, ale daj mi spokój.
- Lenko ostatni raz do ciebie mówie, że nie ma opcji byś tego nie zrobiła. A jeżeli spróbujesz coś sabotowac to hihi podczas przebierania robiłam tobie fajne zdjątka, które na pewno spodobają się wszystkim twoim znajomym. - zamilkłem i dokończyłem się ubierać.
Zbliżając się coraz bardziej do kasy słychać było Krystynę.
- Niech Pani spróbuje jeszcze raz!
- Przykro mi, ale terminal może wykonać operację na jednej karcie tylko trzy razy w ciągu godziny.
- Madzia! Katastrofa! Pieniędzy tyle nie mam.
- Jak to!? Ile to kosztuje?
- 1479.99
- Pewnie mój mąż cholerny znów był z kolegami na piwie! Ja mu pokaże jak wrócę do domu.
- Nie da się jakiegoś rabatu czy coś? - zapytała moja mama
- Przykro mi, ale wyprzedaż świąteczna właśnie się skończyła.
Ku mojej uciesze wyszło na to, że możemy wyjść bez zakupów. W tym momencie do zrezygnowanych kobiet odezwała się ekspedientka.
- Widzę, że zależy Paniom bardzo na tym by Lenka dobrze była ubrana. Może jej brat się przysłuży dobrej sprawie. Jak już mówiłam mamy dużo towaru w magazynie min sztuczny biust i pełno nowych serii ubrań. Sumę, która Pani brakuje zostanie odpracowana przez niego. Kobiety popatrzały po sobie i wzrokiem się porozumiały.
- Zgoda! Od kiedy ma zacząć?
- Um może pojutrze, poproszę o numer telefonu.
- Jest Pani wielka!
Kobiety radośnie wzięły zakupy i udały się w kierunku wyjścia. Spojrzałem ostatni raz na ekspedientkę która ze złowrogim uśmiechem powiedziała po cichu.
-Do zobaczenia... Leno
-Co tu się odwala? Jakaś chora akcja! Idę po kluczyk i mam wywalone na to, co matka sobie myśli - powiedziałem pod nosem i zmotywowanym krokiem ruszyłem po schodach do dużego pokoju.
- Uuuu jest i nasza przyszła dziewczynka! - to nie był znany mi głos. Obok mojej mamy stała średniego wzrostu blondynka. Miała na sobie czarny ośnieżony płaszcz i pod którym chowały się wysokie skórzane kozaki. Odruchowo zakryłem rękoma przyrodzenie, gdyż byłem nagi.
- Mamo oddawaj kluczyk!
- Synku proszę poznaj Krysie
- Witaj, tak bardzo się cieszę! Będziesz świetną partnerką dla mojego Krystianka. Już nie mogę się doczekać!
Spojrzałem złowrogo na obie. Podszedłem zakrywając się bliżej mamy.
- Nie mam ochoty się z wami bawić w przebieranki! Oddawaj kluczyk, bo chce zdjąć to cholerstwo! - krzyknąłem
- Ohhh! Madziu, czy on właśnie się nie zgodził i krzyknął na nas?!
Mama do mnie podeszła i swoją postawą zmusiła mnie do wycofania się aż do ściany. Chwyciła mocno za sutek i przekręciła go przy okazji wbijając niecodziennie zaostrzone paznokcie.
- Jak ty gówniarzu odzywasz się do swojej mamusi?! Mówiłam ci, że ty tu nie decydujesz tylko wypełniasz polecenia.
Nie mogłem wytrzymać bólu i postanowiłem przestać się zasłaniać i złapać mamę za rękę. Okazało się to złą
decyzją, ponieważ w tym momencie Krystyna złapała mnie za jądra i zgniatając szarpnęła mocno w dół
- Mmmm Krysiu widzę, że obie mamy takie samo zdanie. - obie uśmiechnęły się do siebie.
- Teraz synku szybko się ubierzesz w jakieś luźne dresy, by pojechać z nami na zakupy. Zrozumiano? hihih - zapytał lekko dokręcając sutka.
- Tak mamo.
- Zuch chłopak. Czekamy w aucie.
Ubierając się cały czas nie dowierzałem. Mam się z nimi pobić? A może zaakceptować to? NIE! Co ja gadam?! To chory pomysł. Wewnętrzny monolog przerwał klakson auta sygnalizujący bym się pośpieszył. Zszedłem na dół i usiadłem na tylnym miejscu pasażera.
*
Wpatrywałem się w szybę pustym wzrokiem, bo nie chciałem w ogóle myśleć na temat tego wszystkiego. Z mojego letargu wyrwało mnie kilkukrotnie wołanie mojej mamy.
- Paweł no! Hallo!
- Co chcesz.
- Przydałoby się wybrać tobie imię. Oczywiście nie damy ci wolnej ręki, bo pewnie wybierzesz jakąś Jessice lub inne głupie młodzieżowe imię.
- Wszystko jedno - odparłem bezusznym olewającym tonem.
- Świetnie! - zareagowała Krystyna - To, co Madziu my decydujemy!
- Ja zawszę chciałam mieć córkę Zosię! Albo Marcelinę!
- Zofię? Niiee imię stare i kojarzące się ze starą babą. Marcelina? Też odpada, bo za długie. Imię dla dziewczyny mojego Krystianka musi być krótkie, przekazujące, że trzyma jakiś poziom... Już wiem! Lena!
- Lena? hymmm No powiem tobie Krysia, że świetnie pasuje! A tobie Lenko jak tobie pasuje? - zachichotała odnosząc się do mnie patrząc w tylne lusterko. Wywróciłem oczami, bo i tak wszystko to dla mnie było jedną wielką porażką. W końcu dojechaliśmy na miejsce, gdzie mieliśmy zrobić zakupy. Był to dość duży butik z masą różnych ubrań codziennych i bielizny. Wszedłem jako ostatni i w pewnym dystansie podążałem za kobietami. Zatrzymały się przed ladą i zagadały do pracownicy.
- Przepraszam dawno mnie tu nie było czy może mi Pani powiedzieć gdzie są przebieralnie, bo przygotowujemy Lenkę do studniówki.
- Umm, ale za Paniami stoi chłopak - powstała dziwna cisza którą przerwała Krystyna
- Wie Pani co Madzia ma bliźniaki więc wzięła go, ponieważ Lenka się źle czuje, a że są podobni posturą. Poza tym raczej nie powinno Panią to obchodzić.
- Rozumiem, ma Pani racje przepraszam. Przebieralnie są obok działu z bielizną.
- Dziękujemy. Chodź Paweł - ruszyliśmy dalej w sklep.
- Ummm jeszcze przepraszam. - zatrzymała nas młoda ekspedientka - Skoro planują Panie kupować bieliznę to może zaproponuje od razu kupno
sztucznego biustu. Gwarantuję jest on bardzo dobrze wykonany i realistyczny. Kobietom zaświeciły się oczy.
- Świetny pomysł! Gdzie go możemy znaleźć?
- Nie ma go na półkach, ponieważ dopiero dziś przyjechał. Nasza firma przystąpiła do fundacji wspierające kobiety z rakiem piersi.
- Rozumiem, ale nie jestem pewna rozmiaru
- Dam sobie radę - spojrzała ma mnie i puściła mi oczko. Zgłupiały poszedłem dalej w stronę kobiet. Po przedarciu się przez labirynt spróbowałem porozmawiać jeszcze raz.
- Mamo czy ja na prawdę..
- Tak tak wchodź do przebieralni - przerwała mi patrząc w telefon. - Więc tak, wejdziesz do przebieralni a ja z Krystynką zaczniemy poszukiwać rzeczy, które chcemy na tobie zobaczyć. Sklep jest duży a lista długa więc nie uciekaj i grzecznie czekaj córeczko - zachichotała oddalając się z koleżanką.
Wszedłem do małego pomieszczonka z dużym lustrem, mlecznymi lampami i ławeczką. Odsznurowałem buty, zsunąłem dresy i zdjąłem bluzę. Kładąc złożone rzeczy na ławkę spojrzałem w lustro, by zostać sparaliżowany ze strachu. Zobaczyłem, że nie jestem w przebieralni sam. Stała za mną średniego wzrostu kobieta w koszulce, na którą narzuciła koszulę w czarnoczerwoną kratę. Jej włosy były krótkie, ale gęste ułożone wszystkie na lewą stronę. Dawało to wrażenie ułożonego nieładu. W ręku trzymała czarne matowe pudełko i patrzyła na mnie z chytrym uśmiechem. Była to ekspedięntka, na którą tak naprawdę nie zwróciłem wcześniej uwagi. Nie mogłem się ruszyć wystraszony całą sytuacją. Jej oczy były dosyć agresywnie pomalowane czernią niczym got, chociaż nim nie była. Zmierzyła mnie, by wzrokiem zatrzymać się na pasie cnoty.
- Paweł? A może jednak Lenka?
- Jak ty tu?
- Oj proszę Cię przecież wystarczy monetą przekręcić rowek od zamka i drzwi same się otwierają. - parsknęła z politowaniem. - Widzę nieźle Cię urządzają nogi ogolone, zabezpieczony sprzęt.
Obejrzała mnie jeszcze kilka razy, po czym szybkim ruchem klepnęła w prawy pośladek.
- Niezła z Ciebie sunia, chciałabym taką. Z facetami trzeba krótko to ty powinieneś "na kolana i do rana" a nie kobiety.- całość przerwały nadchodzące mama z Krystyną. Sprzedawczyni speszona wepchnęła mi w ręce pudełko i otworzyła drzwi, przed którymi stała już Magda.
- Yyyy a Pani co ty robi?!
- Ojj hihi widzi Pani biedaczek się zamknął i nie mógł wyjść musiałam mu pomóc jak pracownik sklepu nieprawdaż.- na szybko wymyśliła to zestresowana dziewczyna.
- Dobrze niech już lepiej Pani idzie - podejrzliwie odpowiedziała moja mama.
- Leno udało nam się znaleźć kilka ciuszków. Na pewno będziesz zadowolona - podekscytowała się Krystyna potrząsając wieszakami.
- Um, ale ja w czymś takim mam iść na studniówkę?
- Nie, po sukienkę pojedziemy gdzie indziej. To są rzeczy na co dzień przecież musisz jakoś wyglądać chodząc ze mną po mieście - wyjaśniła matka. - Krysiu zaczniemy od bielizny, ale najpierw zobaczymy ten biuścik.
Otworzyła pudełko, na którym rozmiar był podany na B85 . Piersi nie były połączone miedzy sobą wiec dowolnie mozna było tworzyć swój biust. Powierzchnia, która miała przylegać do ciała była pokryta klejem. Mama oderwała białe papierki zabezpieczające klej i przyłożyła do mojej klatki piersiowej. Chwile pogrzebała, poobracała by w końcu wzdychnąć z zachwytu. Obróciłem się do lustra i nogi się pode mną ugięły, bo faktycznie wyglądały one bardzo, ale to bardzo realistycznie.
- Mówiłam Krysiu idealnie będzie się do tego nadawała.
- No widzę właśnie aż przypomina mi się moja młodość - zaśmiały się obie. - trzymaj.
Do rąk dostałem komplet bielizny. Na plastikowym cienkim wieszaku zwisał czarny stanik na tasiemkowych ramiączkach. Miseczka była w połowie siateczką a w połowie pełna. Ta d**ga część była na dole, by podtrzymywać pierś i kończyła się przed sutkiem. Koronka była wykończeniem, które obejmowało cały sutek i trochę piersi. Do kompletu były dołączone czarne stringi. Całe składały się z cieniutkich linek prócz przodu, który był pełny. Najpierw założyłem dół, który lekko się wpijał, ale też zaskakująco zakrywał pas cnoty przyciągając go jeszcze bardziej do ciała powodując tylko minimalne odkształcenie w materiale. Ze stanikiem było trudniej więc mama z szyderą pomogła mi go zapiąć. Efekt spowodował, że moje serce zabiło mocnej, ponieważ całość wyglądała bardzo przekonywająco. Widok udzielił się również kobietom, które aż poskoczyły.
- Ale laseczka z ciebie Lena. - podkreśliła Krystyna. - Spokojnie wzięłyśmy również czerwony, niebieski i biały zestaw, ale są takie same więc nie musisz przymierzać teraz czas na to.
Dostałem do ręki dwie spódniczki oraz jedną dłuższą. Pierwsza z wierzchu była czarna zamszowa z boku był dosyć szeroki klin zrobiony z czarnej prześwitującej siateczki. Po założeniu sięgała ona do połowy uda a przez boki widać było gdzie dokładnie przechodzi tasiemka od stringów. d**ga w kolei była obcisła w ciemny fiolecie. Nic nadzwyczajnego trudna w zakładaniu bardzo podkreślająca pośladki. Ostatnia była spódnica równa z kolanem posiadająca rozcięcie idące przez front prawego uda aż do pachwiny co bystremu oku również dawało możliwość ujrzenia mojej bielizny.
- Koszulki też ma przymierzyć?
- Nie, będą dobre znam jego rozmiar. Niech tylko jeszcze przymierzy buty.
Przede mną upadły dwa pudełka. Otworzyłem pierwsze i moim oczom ukazały się skórzane kozaki. Po podniesieniu ukazały swoją nietuzinkową długość. Rozpiąłem zamek z boku, po czym włożyłem nogę. Uczyniłem tak z d**gim i spróbowałem wstać. Zachwiałem się na 10centymetrowej szpilce łapiąc odruchowo czego się dało. Sięgały mi one do kolana, dalej wystawał już tylko cieńszy materiał okrywający kolana.
- Trzeba będzie ją nauczyć w tym chodzić, bo się zabije? - śmierć w obecnej sytuacji była chyba dla mnie najlepszym rozwiązaniem. Z rozmyślań wyrwał mnie głos Krystyny każący zakładać d**gą parę. Pudełko było mniejsze, ponieważ w środku znajdowały się zimowe botki na czółenku sięgające powyżej kostki. W nich stanie było łatwiejsze, chociaż też sprawiło problem w utrzymaniu równowagi.
- To chyba koniec na dziś?
- To idź zapłać Krysiu w końcu to twój interes - zażartowała moja mama.
- Przy okazji wezmę rajstopy i pończochy.
- Nie zapomni o kabaretkach! - powiedziała głośniej do oddalającej się kobiety.
- Mamo, ale ja Cię proszę, odpuść mi, zapłać jakiejś dziewczynie czy coś, ale daj mi spokój.
- Lenko ostatni raz do ciebie mówie, że nie ma opcji byś tego nie zrobiła. A jeżeli spróbujesz coś sabotowac to hihi podczas przebierania robiłam tobie fajne zdjątka, które na pewno spodobają się wszystkim twoim znajomym. - zamilkłem i dokończyłem się ubierać.
Zbliżając się coraz bardziej do kasy słychać było Krystynę.
- Niech Pani spróbuje jeszcze raz!
- Przykro mi, ale terminal może wykonać operację na jednej karcie tylko trzy razy w ciągu godziny.
- Madzia! Katastrofa! Pieniędzy tyle nie mam.
- Jak to!? Ile to kosztuje?
- 1479.99
- Pewnie mój mąż cholerny znów był z kolegami na piwie! Ja mu pokaże jak wrócę do domu.
- Nie da się jakiegoś rabatu czy coś? - zapytała moja mama
- Przykro mi, ale wyprzedaż świąteczna właśnie się skończyła.
Ku mojej uciesze wyszło na to, że możemy wyjść bez zakupów. W tym momencie do zrezygnowanych kobiet odezwała się ekspedientka.
- Widzę, że zależy Paniom bardzo na tym by Lenka dobrze była ubrana. Może jej brat się przysłuży dobrej sprawie. Jak już mówiłam mamy dużo towaru w magazynie min sztuczny biust i pełno nowych serii ubrań. Sumę, która Pani brakuje zostanie odpracowana przez niego. Kobiety popatrzały po sobie i wzrokiem się porozumiały.
- Zgoda! Od kiedy ma zacząć?
- Um może pojutrze, poproszę o numer telefonu.
- Jest Pani wielka!
Kobiety radośnie wzięły zakupy i udały się w kierunku wyjścia. Spojrzałem ostatni raz na ekspedientkę która ze złowrogim uśmiechem powiedziała po cichu.
-Do zobaczenia... Leno
6年前