Niebo, piekło i z powrotem
8. koncert cz 3
Byłam podniecona, zła na siebie i niespełniona. Za łatwo poszło. To nie było to, czego oczekiwałam, zdecydowanie za mało motyli.
- czekaj, załatwię cię na cacy – pomyślałam – i siebie też – dodałam z lubością. Zaczęłam się pieścić. Zdjęłam sukienkę i biustonosz. Wzięłam do ręki kieliszek i stanęłam przed lustrem.
Ręka powędrowała na dół. Ale to nie było to. Nikt mnie nie widział. Nawet świadomość że może ktoś wejść była już niewystarczająca.
Odstawiłam kieliszek, wytarłam cipkę chusteczką i zaczęłam przeglądać ubrania. Wybrałam granatową plisowaną spódnicę przed kolano i cieniutką białą bluzeczkę. Ubrałam się i znów stanęłam przed lustrem.
- uummmm tak sobie – powiedziałam
Związałam włosy w dwa kucyki po bokach i założyłam podkolanówki naciągając je za kolana. Znów stanęłam przed lustrem. Włożyłam palec do ust.
- tak - powiedziałam i okręciłam się wokół siebie. W lustrze błysnęły białe pośladki.
- Agatko ale majteczki i biustonosz to załóż – skarciłam się na głos. Bawiło mnie to i podniecało.
Dopełniłam stroju białą bielizną.
Chętnie bym jej nie ubierała. To by dopiero było. I znowu delikatna fala podniecenia przeleciała powodując wilgotność. Ruszyłam do drzwi, ale tuż przed otwarciem zatrzymałam się, włożyłam ręce po spódnicę i podciągnęłam stringi. Fałdki cipki wyskoczyły na zewnątrz.
- tak będzie lepiej – dodałam i ruszyłam z kieliszkiem do chłopaków.
- wow Agata – z miejsca komplementował mnie Witek
- no ale to nie pasuje do retro – dodał klawiszowiec
Stałam a cztery pary oczu świdrowały mnie na wylot.
- no może trochę przesadziłam – powiedziałam skromnie – zmienić coś?
- nie, mam pomysł – klawiszowiec wziął kartkę i coś zaczął na niej gryzmolić, co chwila robiąc zamyśloną minę
- chłopaki zagramy rocka
- yyeeeaaaaa – wyrazili swoją aprobatę gitarzyści
- wyobraźcie sobie, wchodzi na scenę uczennica i jebut z grubej rury, pasuje Agata ?
- jeszcze jak, dawaj jedziemy
I było tak, jak powiedział. Po zapowiedzi prowadzącego weszliśmy na scenę w lekkim szumie braw. Skromna uczennica stanęła przed mikrofonem i popłynęła Jennifer Rush – The Power of Love. Byłam muzyką, byłam sobą. Ludzie momentalnie wypełnili parkiet. A potem było tylko lepiej i lepiej. Blok zakończyliśmy nieśmiertelną Tiną w duecie z Davidem Bowie w moim i Witka wykonaniu. W takcie utworu parę razy odwracałam się do niego. Nie wiem czy ktoś widział moje pośladki czy nie, nie obchodziło mnie to. W hałasie oklasków powiedziałam tylko
- Witek – i wskazałam na perkusistę
- i Agata – dorzucił
- dziękujemy, i zapraszamy za 45 minut – zakończył klawiszowiec
Udaliśmy się do naszego pokoju, ale tym razem nie poszło tak łatwo. Nasi „fani” koniecznie chcieli z nami porozmawiać albo się napić. O dziwo dziś nie przeszkadzali mi ci podpici faceci. Chłopaki co prawda mnie osłaniali ale i oni grzęźli po drodze. Do drzwi dotarłam sama. No prawie. Kiedy otworzyłam drzwi poczułam klapsa na dupie. Odwróciłam się i zobaczyłam pana około 60-tki w rozchełstanej koszuli, taki typ prezesa któremu wszystko wolno. Na szczęście jego partnerka zareagowała zamiast mnie wymierzając mu solidnego policzka.
- przepraszam panią bardzo – bąknęła i pociągnęła go za sobą
- nie ma sprawy – co, jak to, ktoś klepie mnie po dupie a ja mówię nie ma sprawy. A zresztą mnie nie ubędzie a dziadek niech się cieszy – pomyślałam
Weszli chłopcy.
- Agata, było super
- dzięki, Witek też był niezły – dodałam z przekąsem
- protestuje, byłem świetny, najlepszy, dajcie jeszcze jeden duet a sami zobaczycie
- zakład że polecisz po krzakach – podpuściłam go
- ok, o co ?
- o dolę z koncertu
- pasuje - podaliśmy sobie ręce
Chłopaki popatrzyli po sobie wymownie. Pewnie przypomniał im się poprzedni zakład.
- dobra, to co gramy zapytał rozochocony
- to zależy od stroju Agaty – skwitował klawiszowiec
- to idę się szybko przebrać, żeby dać wam czas do namysłu – powiedziałam i z całą butelką wina poszłam do pokoju obok.
Czułam się świetnie. Popatrzyłam na ubrania i wybrałam długą sukienkę bez pleców i z rozcięciem z boku aż do pasa. To był nowy zakup. Nigdy nie sądziłam że ją założę, ale przywiozłam ją ze sobą, ciekawe po co.
Pociągnęłam solidnego łyka z butelki i zaczęłam się przebierać.
- nie, majtki zostają – zganiłam się na głos.
Rozpuściłam włosy, poprawiłam makijaż i wyszłam do chłopaków.
- no szału nie ma – powiedział Witek widząc mnie w długiej różowej sukience
- szał już był, teraz czas na elegancję, to co proponujecie
- już piszę, może być tak – klawiszowiec przeczytał tytuły piosenek
Otworzyły się drzwi.
- przepraszam, że przeszkadzam – powiedział od wejścia prowadzący – czy nie moglibyście zacząć trochę wcześniej
- my możemy nawet już – odparł klawiszowiec - idziemy chłopaki
Pierwszy kawałek nie był mój, więc zostałam sama. wypiłam jeszcze parę łyków i zaszumiało mi w głowie.
- hola, hola pani Agato, jest jeszcze robota do zrobienia – powiedziałam sama do siebie – i trzeba jeszcze zgasić tego amatora ogolonych cipek.
W d**gim i trzecim kawałku śpiewałam tylko wstawki. Kiedy weszłam na scenę stanęłam z premedytacją przed perkusją dając Witkowi możliwość zauważenia braku biustonosza.
Sutki zaczęły mnie delikatnie swędzieć a motylki powróciły ze zdwojoną mocą. W kolejnym utworze wyszłam na przód sceny i dałabym sobie obciąć rękę że moje sutki były widoczne dla tańczących przy scenie. Podniecenie rosło i rosło. Kolejny kawałek miałam wolne.
- idę siku – szepnęłam klawiszowcowi. Kiwnął głową.
Zeszłam ze sceny i poszłam do ubikacji. Wypite wino dawało znać o sobie. Usiadłam na sedesie i znowu ten sam widok. Majtki były mokre.
- a co tam – powiedziałam i wyrzuciłam je do kosza. Cipka pulsowała. Wyszłam, dopiłam resztę wina i patrząc w lusterko - teraz to załatwię – wysyczałam z zadowoleniem
Uważając na rozcięcie sukienki podreptałam na salę. Chłopaki właśnie kończyli.
- i to już ostatni utwór na dziś, którym chcielibyśmy pożegnać się z państwem – rzucił przez mikrofon klawiszowiec.
Wyszłam na środek i zaczęłam time to say goodbay. d**gą część śpiewał Witek zza perkusji. W trakcie duetu odwróciłam się i podeszłam do niego.
- teraz albo nigdy- przebiegło mi przez głowę i odchyliłam sukienkę pokazując mu zwycięstwo w zakładzie. Moja cipka była widoczna tylko dla niego. Podniecenie sięgnęło zenitu. Biedak nie wiedział czy patrzeć się na mnie czy na cipę. Zaschło mu w gardle i nie dociągnął dźwięku. I d**gi raz. A ja stałam z goła cipką i sterczącymi przez materiał sutkami, zadowolona jak nigdy. Zemsta była słodka. I kolejny fałsz.
Opuściłam sukienkę i odwróciłam się do sali. Wygrałam. Wygrałam zakład, ba dwa zakłady i byłam spełniona.
Po koncercie uciekłam do swojego pokoju i szybko przebrałam się w spodnie. Niestety nie miałam już czystych majtek i szew spodni drażnił moją rozpaloną cipkę całą ****ę do domu.
Witek wręczył mi ostentacyjnie przegraną kasę. Nie obyło się oczywiście bez komentarzy. Wyraźnie był niezadowolony z przegranej, i to podwójnej. A ja byłam bardzo zadowolona i rozpalona.
W domu byłam grubo po północy. Kiedy weszłam zobaczyłam Sławka i Zenka siedzących przed telewizorem.
- i jak poszło kochanie– zapytał Sławek
- nadzwyczaj dobrze, a gdzie reszta – odpowiedziałam pytaniem na pytanie
- odpadli – z triumfem powiedział Zenek unosząc w górę drinka
- acha, wiecie, idę spać, zmęczona jestem
- ja też - dodał Sławek – nie obrazisz się przyjacielu – spojrzał na Zenka
Ten tylko machnął ręką rozchlapując *******.
- ups, chyba muszę posprzątać – powiedział patrząc na mnie
Popatrzyłam na niego wymownie, nasz wzrok się spotkał. Tego było już za wiele. Czułam że za chwilę eksploduję.
- jak chcesz – odparłam.
- chodź - złapałam Sławka ze rękę i pociągnęłam za sobą
- mam dla ciebie nagrodę – dodałam na schodach
Rzuciłam się na niego zaraz po wejściu do sypialni, zdarłam koszulę i zaczęłam rozpinać spodnie. Sławek zaskoczony dopiero po chwili zaczął dobierać się do mnie. Padliśmy na łóżko. Kiedy oswobodził mnie ze spodni zatrzymał się na chwilę
- a to co ?
- cipka, ładna?
Nie odpowiedział tylko rzucił się na nią i zaczął całować, lizać, ssać.
Odleciałam. To był wspaniały seks. Bawiliśmy się ze dwie godziny nie zważając na odgłosy, aż padliśmy.
Byłam podniecona, zła na siebie i niespełniona. Za łatwo poszło. To nie było to, czego oczekiwałam, zdecydowanie za mało motyli.
- czekaj, załatwię cię na cacy – pomyślałam – i siebie też – dodałam z lubością. Zaczęłam się pieścić. Zdjęłam sukienkę i biustonosz. Wzięłam do ręki kieliszek i stanęłam przed lustrem.
Ręka powędrowała na dół. Ale to nie było to. Nikt mnie nie widział. Nawet świadomość że może ktoś wejść była już niewystarczająca.
Odstawiłam kieliszek, wytarłam cipkę chusteczką i zaczęłam przeglądać ubrania. Wybrałam granatową plisowaną spódnicę przed kolano i cieniutką białą bluzeczkę. Ubrałam się i znów stanęłam przed lustrem.
- uummmm tak sobie – powiedziałam
Związałam włosy w dwa kucyki po bokach i założyłam podkolanówki naciągając je za kolana. Znów stanęłam przed lustrem. Włożyłam palec do ust.
- tak - powiedziałam i okręciłam się wokół siebie. W lustrze błysnęły białe pośladki.
- Agatko ale majteczki i biustonosz to załóż – skarciłam się na głos. Bawiło mnie to i podniecało.
Dopełniłam stroju białą bielizną.
Chętnie bym jej nie ubierała. To by dopiero było. I znowu delikatna fala podniecenia przeleciała powodując wilgotność. Ruszyłam do drzwi, ale tuż przed otwarciem zatrzymałam się, włożyłam ręce po spódnicę i podciągnęłam stringi. Fałdki cipki wyskoczyły na zewnątrz.
- tak będzie lepiej – dodałam i ruszyłam z kieliszkiem do chłopaków.
- wow Agata – z miejsca komplementował mnie Witek
- no ale to nie pasuje do retro – dodał klawiszowiec
Stałam a cztery pary oczu świdrowały mnie na wylot.
- no może trochę przesadziłam – powiedziałam skromnie – zmienić coś?
- nie, mam pomysł – klawiszowiec wziął kartkę i coś zaczął na niej gryzmolić, co chwila robiąc zamyśloną minę
- chłopaki zagramy rocka
- yyeeeaaaaa – wyrazili swoją aprobatę gitarzyści
- wyobraźcie sobie, wchodzi na scenę uczennica i jebut z grubej rury, pasuje Agata ?
- jeszcze jak, dawaj jedziemy
I było tak, jak powiedział. Po zapowiedzi prowadzącego weszliśmy na scenę w lekkim szumie braw. Skromna uczennica stanęła przed mikrofonem i popłynęła Jennifer Rush – The Power of Love. Byłam muzyką, byłam sobą. Ludzie momentalnie wypełnili parkiet. A potem było tylko lepiej i lepiej. Blok zakończyliśmy nieśmiertelną Tiną w duecie z Davidem Bowie w moim i Witka wykonaniu. W takcie utworu parę razy odwracałam się do niego. Nie wiem czy ktoś widział moje pośladki czy nie, nie obchodziło mnie to. W hałasie oklasków powiedziałam tylko
- Witek – i wskazałam na perkusistę
- i Agata – dorzucił
- dziękujemy, i zapraszamy za 45 minut – zakończył klawiszowiec
Udaliśmy się do naszego pokoju, ale tym razem nie poszło tak łatwo. Nasi „fani” koniecznie chcieli z nami porozmawiać albo się napić. O dziwo dziś nie przeszkadzali mi ci podpici faceci. Chłopaki co prawda mnie osłaniali ale i oni grzęźli po drodze. Do drzwi dotarłam sama. No prawie. Kiedy otworzyłam drzwi poczułam klapsa na dupie. Odwróciłam się i zobaczyłam pana około 60-tki w rozchełstanej koszuli, taki typ prezesa któremu wszystko wolno. Na szczęście jego partnerka zareagowała zamiast mnie wymierzając mu solidnego policzka.
- przepraszam panią bardzo – bąknęła i pociągnęła go za sobą
- nie ma sprawy – co, jak to, ktoś klepie mnie po dupie a ja mówię nie ma sprawy. A zresztą mnie nie ubędzie a dziadek niech się cieszy – pomyślałam
Weszli chłopcy.
- Agata, było super
- dzięki, Witek też był niezły – dodałam z przekąsem
- protestuje, byłem świetny, najlepszy, dajcie jeszcze jeden duet a sami zobaczycie
- zakład że polecisz po krzakach – podpuściłam go
- ok, o co ?
- o dolę z koncertu
- pasuje - podaliśmy sobie ręce
Chłopaki popatrzyli po sobie wymownie. Pewnie przypomniał im się poprzedni zakład.
- dobra, to co gramy zapytał rozochocony
- to zależy od stroju Agaty – skwitował klawiszowiec
- to idę się szybko przebrać, żeby dać wam czas do namysłu – powiedziałam i z całą butelką wina poszłam do pokoju obok.
Czułam się świetnie. Popatrzyłam na ubrania i wybrałam długą sukienkę bez pleców i z rozcięciem z boku aż do pasa. To był nowy zakup. Nigdy nie sądziłam że ją założę, ale przywiozłam ją ze sobą, ciekawe po co.
Pociągnęłam solidnego łyka z butelki i zaczęłam się przebierać.
- nie, majtki zostają – zganiłam się na głos.
Rozpuściłam włosy, poprawiłam makijaż i wyszłam do chłopaków.
- no szału nie ma – powiedział Witek widząc mnie w długiej różowej sukience
- szał już był, teraz czas na elegancję, to co proponujecie
- już piszę, może być tak – klawiszowiec przeczytał tytuły piosenek
Otworzyły się drzwi.
- przepraszam, że przeszkadzam – powiedział od wejścia prowadzący – czy nie moglibyście zacząć trochę wcześniej
- my możemy nawet już – odparł klawiszowiec - idziemy chłopaki
Pierwszy kawałek nie był mój, więc zostałam sama. wypiłam jeszcze parę łyków i zaszumiało mi w głowie.
- hola, hola pani Agato, jest jeszcze robota do zrobienia – powiedziałam sama do siebie – i trzeba jeszcze zgasić tego amatora ogolonych cipek.
W d**gim i trzecim kawałku śpiewałam tylko wstawki. Kiedy weszłam na scenę stanęłam z premedytacją przed perkusją dając Witkowi możliwość zauważenia braku biustonosza.
Sutki zaczęły mnie delikatnie swędzieć a motylki powróciły ze zdwojoną mocą. W kolejnym utworze wyszłam na przód sceny i dałabym sobie obciąć rękę że moje sutki były widoczne dla tańczących przy scenie. Podniecenie rosło i rosło. Kolejny kawałek miałam wolne.
- idę siku – szepnęłam klawiszowcowi. Kiwnął głową.
Zeszłam ze sceny i poszłam do ubikacji. Wypite wino dawało znać o sobie. Usiadłam na sedesie i znowu ten sam widok. Majtki były mokre.
- a co tam – powiedziałam i wyrzuciłam je do kosza. Cipka pulsowała. Wyszłam, dopiłam resztę wina i patrząc w lusterko - teraz to załatwię – wysyczałam z zadowoleniem
Uważając na rozcięcie sukienki podreptałam na salę. Chłopaki właśnie kończyli.
- i to już ostatni utwór na dziś, którym chcielibyśmy pożegnać się z państwem – rzucił przez mikrofon klawiszowiec.
Wyszłam na środek i zaczęłam time to say goodbay. d**gą część śpiewał Witek zza perkusji. W trakcie duetu odwróciłam się i podeszłam do niego.
- teraz albo nigdy- przebiegło mi przez głowę i odchyliłam sukienkę pokazując mu zwycięstwo w zakładzie. Moja cipka była widoczna tylko dla niego. Podniecenie sięgnęło zenitu. Biedak nie wiedział czy patrzeć się na mnie czy na cipę. Zaschło mu w gardle i nie dociągnął dźwięku. I d**gi raz. A ja stałam z goła cipką i sterczącymi przez materiał sutkami, zadowolona jak nigdy. Zemsta była słodka. I kolejny fałsz.
Opuściłam sukienkę i odwróciłam się do sali. Wygrałam. Wygrałam zakład, ba dwa zakłady i byłam spełniona.
Po koncercie uciekłam do swojego pokoju i szybko przebrałam się w spodnie. Niestety nie miałam już czystych majtek i szew spodni drażnił moją rozpaloną cipkę całą ****ę do domu.
Witek wręczył mi ostentacyjnie przegraną kasę. Nie obyło się oczywiście bez komentarzy. Wyraźnie był niezadowolony z przegranej, i to podwójnej. A ja byłam bardzo zadowolona i rozpalona.
W domu byłam grubo po północy. Kiedy weszłam zobaczyłam Sławka i Zenka siedzących przed telewizorem.
- i jak poszło kochanie– zapytał Sławek
- nadzwyczaj dobrze, a gdzie reszta – odpowiedziałam pytaniem na pytanie
- odpadli – z triumfem powiedział Zenek unosząc w górę drinka
- acha, wiecie, idę spać, zmęczona jestem
- ja też - dodał Sławek – nie obrazisz się przyjacielu – spojrzał na Zenka
Ten tylko machnął ręką rozchlapując *******.
- ups, chyba muszę posprzątać – powiedział patrząc na mnie
Popatrzyłam na niego wymownie, nasz wzrok się spotkał. Tego było już za wiele. Czułam że za chwilę eksploduję.
- jak chcesz – odparłam.
- chodź - złapałam Sławka ze rękę i pociągnęłam za sobą
- mam dla ciebie nagrodę – dodałam na schodach
Rzuciłam się na niego zaraz po wejściu do sypialni, zdarłam koszulę i zaczęłam rozpinać spodnie. Sławek zaskoczony dopiero po chwili zaczął dobierać się do mnie. Padliśmy na łóżko. Kiedy oswobodził mnie ze spodni zatrzymał się na chwilę
- a to co ?
- cipka, ładna?
Nie odpowiedział tylko rzucił się na nią i zaczął całować, lizać, ssać.
Odleciałam. To był wspaniały seks. Bawiliśmy się ze dwie godziny nie zważając na odgłosy, aż padliśmy.
6年前