O tym jak stałam się kobietą
Kiedy ta historia wydarzyła się, miałam zaledwie 19 lat i byłam jeszcze zupełnie zwyczajnym nastoletnim chłopcem, nieświadomym jak moje życie ulegnie niedługo zmianie. Zgodnie z moimi planami, które towarzyszyły mi niemal całą szkołę średnią, tuż po napisaniu matury wyjechałam z mojej rodzimej miejscowości do większego miasta. Egzamin dojrzałości napisałam z przyzwoitym wynikiem i dostałam się na studia zaoczne - nie zdecydowałam się na dzienne, gdyż obawiałam się że nie dam rady pogodzić ich z pracą, a na swoje utrzymanie musiałam niestety zarobić sama.
Na samym początku wszystko układało się niewiarygodnie po mojej myśli. Na studiach radziłam sobie bez większych trudów, znalazłam również jak na tamten moment wymarzoną pracę, powiązaną z moim kierunkiem i nie wymagającą doświadczenia a jedynie zaangażowania. Wszystko szło znakomicie i wydawało mi się że nic nie jest w stanie tego zakłócić. Bardzo się jednak wtedy myliłam. Cały mój życiowy porządek runął w dniu kiedy zupełnie bezpodstawnie oskarżono mnie o wyłudzanie pieniędzy klientów. Wszelkie obowiązki związane z przelewami i księgowaniem wpłat wykonywałam pod bacznym okiem kierownictwa, miałam przecież wtedy jeszcze za małe doświadczenie i referencje żeby robić to bez nadzoru. Na nic jednak zdały się tłumaczenia. Jako młoda i niedoświadczona, byłam wrabiana w okropny szwindel moich przełożonych. Dni, które wtedy przeszłam były najgorszymi w moim życiu. Sytuacja była na tyle poważna, że do naszej filii przyjechał specjalnie szef całej firmy. Do tej pory widziałam go raz w życiu i czułam przed nim obawę. Barczysty, dobrze zbudowany mężczyzna ze spojrzeniem nie akceptującym sprzeciwu. Pamiętam, że podczas swojej pierwszej wizyty w nietypowy sposób mi się przyglądał, co wprawiło mnie w nieznane mi dotąd dreszcze i lekki niepokój. Teraz chciał ze mną porozmawiać, zanim przedstawione mi zostaną oficjalne zarzuty.
Nie muszę chyba opisywać jak bardzo przerażona byłam. Do dziś pamiętam jak przed wejściem do gabinetu, moje nogi uginały się pode mną a ja cała się trzęsłam. Kiedy otworzono mi drzwi i znalazłam się w środku sam na sam z nim, moje serce zamarło.
- To naprawdę nie ja... Oni... To nie tak jak wygląda, naprawdę, nie kłamię, o niczym... - wydukałam wreszcie wystraszona a łzy pociekły mi po policzkach - Naprawdę o niczym nie..
- Ciii - przerwał mi. Jego głos nie był gniewny ale stanowczy. Mój pracodawca wstał powoli od biurka, podszedł do mnie i delikatnie pogładził moje krótko ścięte wówczas jeszcze włosy.
- Ty naprawdę ją przypominasz. Gdy wtedy pierwszego dnia cię zobaczyłem, już wtedy to widziałem. Ale teraz widzę jeszcze wyraźniej... - mówiąc te słowa, objął moją twarz dłońmi i zbliżył się do mnie.
Byłam zupełnie nieświadoma co się dzieje. Czułam się jakbym to nie była ja, tylko patrzyła na kogoś z boku. Byłam ciągle przerażona ale jednocześnie zaczynałam odczuwać dziwną, nieznaną mi dotychczas ulgę. Przez chwilę staliśmy w milczeniu a on gładził moje policzki palcami. Nie mam pojęcia ile to trwało. To mogły być sekundy a równie dobrze długie minuty, poczucie czasu zupełnie zaniknęło. W końcu odezwał się:
- Sytuacja w której się znajdujesz... Naprawdę nie wygląda dobrze. Ale mogę ci pomóc. Musisz jednak najpierw pomóc mnie. Ale to nie jest odpowiednie miejsce. Zatrzymuję się w pobliskim hotelu. Przyjdź dzisiaj o godzinie 19, do pokoju 256 a wszystkiego się dowiesz. I nie martw się zbytnio, wszystko będzie dobrze - kiedy wypowiedział te słowa, ucałował mnie w policzek i odszedł z powrotem do biurka, dając mi tym do zrozumienia że mam odejść.
Wyszłam za drzwi, i rozpłakałam się. Nie miałam pojęcia co robić. Byłam kompletnie zszokowana tym co się stało. Wróciłam do mieszkania, wzięłam zimny prysznic, usiadłam na chwilę przed telewizorem i spojrzałam na zegarek. 19 zbliżała się nie ubłagalnie. Wciąż nie bardzo świadoma tego co stało się w południe, w pracy, ubrałam się i poszłam na autobus.
***** minęło szybko i nawet nie wiem kiedy znalazłam się przed wejściem do hotelu, w którym mój szef nocował. Powiedziałam recepcjonistce, że jestem w odwiedziny do gościa, po czym wsiadłam do windy i pojechałam na wskazane piętro. Stanęłam przed pokojem 256, wzięłam głęboki oddech i zapukałam nieśmiało. Po chwili drzwi otworzyły się, a przede mną pojawił się właśnie on - mój szef.
-Witaj - uśmiechnął się ale niezbyt mocno - Zapraszam do środka. Tak jak wspominałem nie musisz się niczego obawiać. Cieszę się że już jesteś.
- Szefie... Ja naprawdę nie nie miałem o tym pojęcia... Jak już mówiłem wcześniej...
- Cii - przerwał mi. Ale tym razem bardziej stanowczo i przykładając mi palec do ust. - Zanim zaczniemy rozmawiać, proszę weź kąpiel i włóż to na siebie - dodał podając mi do rąk pakunek.
Chciałam zaprotestować ale poczułam na sobie jego władczy wzrok. Po tych ostatnich kilku dniach, nie miałam siły się sprzeciwiać. Cokolwiek miało się stać, chciałam to mieć za sobą. Weszłam posłusznie do łazienki, po czym rozwinęłam pakunek który dostałam. Moje usta mimowolnie otworzyły się a w głowie zakręciło. W moich rękach znajdowały się; damska koronkowa bielizna, peruka, szminka, damskie perfumy i sukienka. I wtedy znów poczułam te dziwne dreszcze. Te same, które czułam za pierwszym razem gdy patrzył na mnie. Nie chcąc go złościć, działając niczym w transie, wzięłam szybki prysznic w ciepłej wodzie by nieco się uspokoić, po czym niezdarnie włożyłam bieliznę i sukienkę na nie do końca suche jeszcze ciało. Spojrzałam w dół i dostrzegłam ze zdziwieniem mojego stojącego w pełnej okazałości penisa. Wtedy myślałam że to jedynie efekt stresu. Umalowałam nieco niezręcznie usta, użyłam perfum, nałożyłam perukę i spojrzałam w lustro. Z moimi nieco delikatnymi rysami twarzy, peruką i makijażem wyglądałam naprawdę dziewczęco. Wzięłam jeszcze jeden oddech i wyszłam z łazienki. Szef siedział na łóżku ze szklanką koniaku w ręku.
- Wyglądasz obłędnie. Niemal jak ona... - powiedział, a w jego opanowanym głosie pierwszy raz wyczułam nutkę radości. Byłam zupełnie onieśmielona, lecz sytuacja nie przerażała mniej już tak bardzo jak przed chwilą.
- Szefie, ja... - spróbowałam wytłumaczyć się raz jeszcze, przerwał mi jednak mocnym i zdecydowanym pocałunkiem w usta. Otworzyłam szeroko oczy nie dając wiary temu co się dzieje ale nie protestowałam.
Nie protestowałam również kiedy wsunął mi język do ust po czym włożył rękę pod sukienkę i zaczął masować moje udo. Ani nie protestowałam gdy obcałowywał moją szyję. Mimowolnie osunęłam się na niego, usiadłam na jego kolanach i zaczęłam odwzajemniać pocałunki. Nie miałam pojęcia co się ze mną dzieje. Z jednej strony wciąż byłam przestraszona, z d**giej czułam jakbym właśnie rodziła się na nowo, jakby to był moment na który całe życie nieświadomie czekałam. Całowaliśmy się namiętnie, nasze języki splatały się jak w tańcu. Spojrzałam się w jego oczy a on bez słów wydał mi polecenie. Wiedziałam czego chce, nie musiał tego mówić. Klęknęłam posłusznie, a kiedy rozpiął rozporek zaczęłam masować jego dorodne jądra, jednocześnie przesuwając swoimi wargami po jego członku. A on głaskał moją głowę, wzdychając od czasu do czasu z przyjemności.
- Już wystarczy... powiedział po chwili i spojrzał na mnie namiętnym wzrokiem - Tak jak w moich snach... Jesteś taka piękna... Połóż się proszę. O, właśnie tutaj. Zamknij oczy, nie skrzywdzę cię. To może nie być na początku przyjemne, ale ja jestem przy tobie kochana - szeptał do mojego ucha, delikatnie muskając po policzku.
Leżałam na plecach i wiedziałam co zaraz się stanie. Teraz nie będzie już odwrotu. Ale nie czułam się już przerażona. Zaczął całować moją szyję, równocześnie pieszcząc odbyt. Podniósł moją sukienkę i ściągnął koronkowe majtki. Poczułam jak smyra między moimi pośladkami językiem a zaraz potem wkłada we mnie swoją męskość. Jęknęłam cicho, ale on uspokoił mnie pocałunkami i powtórzył :
- Nic ci nie grozi. Nie pozwolę cię skrzywdzić. Jesteś tu ze mną.
Pocałowałam go i ponownie zamknęłam oczy. Czułam jak przeszywa moje ciało, jak jest we mnie. Jak z każdym ruchem coraz bardziej stajemy się jednością i oddaję się mu. Jak rodzę się na nowo. Wzdychając wbijałam się paznokciami w pościel a on dysząc lekko przesuwał się raz w górę, raz w dół i sprawiał że stawałam się kobietą. Kiedy to dobiegło końca, kiedy ucałował mnie raz jeszcze i położył się obok, leżąc w jego ramionach nie czułam już ani trochę lęku. Czułam ekscytację.
Na samym początku wszystko układało się niewiarygodnie po mojej myśli. Na studiach radziłam sobie bez większych trudów, znalazłam również jak na tamten moment wymarzoną pracę, powiązaną z moim kierunkiem i nie wymagającą doświadczenia a jedynie zaangażowania. Wszystko szło znakomicie i wydawało mi się że nic nie jest w stanie tego zakłócić. Bardzo się jednak wtedy myliłam. Cały mój życiowy porządek runął w dniu kiedy zupełnie bezpodstawnie oskarżono mnie o wyłudzanie pieniędzy klientów. Wszelkie obowiązki związane z przelewami i księgowaniem wpłat wykonywałam pod bacznym okiem kierownictwa, miałam przecież wtedy jeszcze za małe doświadczenie i referencje żeby robić to bez nadzoru. Na nic jednak zdały się tłumaczenia. Jako młoda i niedoświadczona, byłam wrabiana w okropny szwindel moich przełożonych. Dni, które wtedy przeszłam były najgorszymi w moim życiu. Sytuacja była na tyle poważna, że do naszej filii przyjechał specjalnie szef całej firmy. Do tej pory widziałam go raz w życiu i czułam przed nim obawę. Barczysty, dobrze zbudowany mężczyzna ze spojrzeniem nie akceptującym sprzeciwu. Pamiętam, że podczas swojej pierwszej wizyty w nietypowy sposób mi się przyglądał, co wprawiło mnie w nieznane mi dotąd dreszcze i lekki niepokój. Teraz chciał ze mną porozmawiać, zanim przedstawione mi zostaną oficjalne zarzuty.
Nie muszę chyba opisywać jak bardzo przerażona byłam. Do dziś pamiętam jak przed wejściem do gabinetu, moje nogi uginały się pode mną a ja cała się trzęsłam. Kiedy otworzono mi drzwi i znalazłam się w środku sam na sam z nim, moje serce zamarło.
- To naprawdę nie ja... Oni... To nie tak jak wygląda, naprawdę, nie kłamię, o niczym... - wydukałam wreszcie wystraszona a łzy pociekły mi po policzkach - Naprawdę o niczym nie..
- Ciii - przerwał mi. Jego głos nie był gniewny ale stanowczy. Mój pracodawca wstał powoli od biurka, podszedł do mnie i delikatnie pogładził moje krótko ścięte wówczas jeszcze włosy.
- Ty naprawdę ją przypominasz. Gdy wtedy pierwszego dnia cię zobaczyłem, już wtedy to widziałem. Ale teraz widzę jeszcze wyraźniej... - mówiąc te słowa, objął moją twarz dłońmi i zbliżył się do mnie.
Byłam zupełnie nieświadoma co się dzieje. Czułam się jakbym to nie była ja, tylko patrzyła na kogoś z boku. Byłam ciągle przerażona ale jednocześnie zaczynałam odczuwać dziwną, nieznaną mi dotychczas ulgę. Przez chwilę staliśmy w milczeniu a on gładził moje policzki palcami. Nie mam pojęcia ile to trwało. To mogły być sekundy a równie dobrze długie minuty, poczucie czasu zupełnie zaniknęło. W końcu odezwał się:
- Sytuacja w której się znajdujesz... Naprawdę nie wygląda dobrze. Ale mogę ci pomóc. Musisz jednak najpierw pomóc mnie. Ale to nie jest odpowiednie miejsce. Zatrzymuję się w pobliskim hotelu. Przyjdź dzisiaj o godzinie 19, do pokoju 256 a wszystkiego się dowiesz. I nie martw się zbytnio, wszystko będzie dobrze - kiedy wypowiedział te słowa, ucałował mnie w policzek i odszedł z powrotem do biurka, dając mi tym do zrozumienia że mam odejść.
Wyszłam za drzwi, i rozpłakałam się. Nie miałam pojęcia co robić. Byłam kompletnie zszokowana tym co się stało. Wróciłam do mieszkania, wzięłam zimny prysznic, usiadłam na chwilę przed telewizorem i spojrzałam na zegarek. 19 zbliżała się nie ubłagalnie. Wciąż nie bardzo świadoma tego co stało się w południe, w pracy, ubrałam się i poszłam na autobus.
***** minęło szybko i nawet nie wiem kiedy znalazłam się przed wejściem do hotelu, w którym mój szef nocował. Powiedziałam recepcjonistce, że jestem w odwiedziny do gościa, po czym wsiadłam do windy i pojechałam na wskazane piętro. Stanęłam przed pokojem 256, wzięłam głęboki oddech i zapukałam nieśmiało. Po chwili drzwi otworzyły się, a przede mną pojawił się właśnie on - mój szef.
-Witaj - uśmiechnął się ale niezbyt mocno - Zapraszam do środka. Tak jak wspominałem nie musisz się niczego obawiać. Cieszę się że już jesteś.
- Szefie... Ja naprawdę nie nie miałem o tym pojęcia... Jak już mówiłem wcześniej...
- Cii - przerwał mi. Ale tym razem bardziej stanowczo i przykładając mi palec do ust. - Zanim zaczniemy rozmawiać, proszę weź kąpiel i włóż to na siebie - dodał podając mi do rąk pakunek.
Chciałam zaprotestować ale poczułam na sobie jego władczy wzrok. Po tych ostatnich kilku dniach, nie miałam siły się sprzeciwiać. Cokolwiek miało się stać, chciałam to mieć za sobą. Weszłam posłusznie do łazienki, po czym rozwinęłam pakunek który dostałam. Moje usta mimowolnie otworzyły się a w głowie zakręciło. W moich rękach znajdowały się; damska koronkowa bielizna, peruka, szminka, damskie perfumy i sukienka. I wtedy znów poczułam te dziwne dreszcze. Te same, które czułam za pierwszym razem gdy patrzył na mnie. Nie chcąc go złościć, działając niczym w transie, wzięłam szybki prysznic w ciepłej wodzie by nieco się uspokoić, po czym niezdarnie włożyłam bieliznę i sukienkę na nie do końca suche jeszcze ciało. Spojrzałam w dół i dostrzegłam ze zdziwieniem mojego stojącego w pełnej okazałości penisa. Wtedy myślałam że to jedynie efekt stresu. Umalowałam nieco niezręcznie usta, użyłam perfum, nałożyłam perukę i spojrzałam w lustro. Z moimi nieco delikatnymi rysami twarzy, peruką i makijażem wyglądałam naprawdę dziewczęco. Wzięłam jeszcze jeden oddech i wyszłam z łazienki. Szef siedział na łóżku ze szklanką koniaku w ręku.
- Wyglądasz obłędnie. Niemal jak ona... - powiedział, a w jego opanowanym głosie pierwszy raz wyczułam nutkę radości. Byłam zupełnie onieśmielona, lecz sytuacja nie przerażała mniej już tak bardzo jak przed chwilą.
- Szefie, ja... - spróbowałam wytłumaczyć się raz jeszcze, przerwał mi jednak mocnym i zdecydowanym pocałunkiem w usta. Otworzyłam szeroko oczy nie dając wiary temu co się dzieje ale nie protestowałam.
Nie protestowałam również kiedy wsunął mi język do ust po czym włożył rękę pod sukienkę i zaczął masować moje udo. Ani nie protestowałam gdy obcałowywał moją szyję. Mimowolnie osunęłam się na niego, usiadłam na jego kolanach i zaczęłam odwzajemniać pocałunki. Nie miałam pojęcia co się ze mną dzieje. Z jednej strony wciąż byłam przestraszona, z d**giej czułam jakbym właśnie rodziła się na nowo, jakby to był moment na który całe życie nieświadomie czekałam. Całowaliśmy się namiętnie, nasze języki splatały się jak w tańcu. Spojrzałam się w jego oczy a on bez słów wydał mi polecenie. Wiedziałam czego chce, nie musiał tego mówić. Klęknęłam posłusznie, a kiedy rozpiął rozporek zaczęłam masować jego dorodne jądra, jednocześnie przesuwając swoimi wargami po jego członku. A on głaskał moją głowę, wzdychając od czasu do czasu z przyjemności.
- Już wystarczy... powiedział po chwili i spojrzał na mnie namiętnym wzrokiem - Tak jak w moich snach... Jesteś taka piękna... Połóż się proszę. O, właśnie tutaj. Zamknij oczy, nie skrzywdzę cię. To może nie być na początku przyjemne, ale ja jestem przy tobie kochana - szeptał do mojego ucha, delikatnie muskając po policzku.
Leżałam na plecach i wiedziałam co zaraz się stanie. Teraz nie będzie już odwrotu. Ale nie czułam się już przerażona. Zaczął całować moją szyję, równocześnie pieszcząc odbyt. Podniósł moją sukienkę i ściągnął koronkowe majtki. Poczułam jak smyra między moimi pośladkami językiem a zaraz potem wkłada we mnie swoją męskość. Jęknęłam cicho, ale on uspokoił mnie pocałunkami i powtórzył :
- Nic ci nie grozi. Nie pozwolę cię skrzywdzić. Jesteś tu ze mną.
Pocałowałam go i ponownie zamknęłam oczy. Czułam jak przeszywa moje ciało, jak jest we mnie. Jak z każdym ruchem coraz bardziej stajemy się jednością i oddaję się mu. Jak rodzę się na nowo. Wzdychając wbijałam się paznokciami w pościel a on dysząc lekko przesuwał się raz w górę, raz w dół i sprawiał że stawałam się kobietą. Kiedy to dobiegło końca, kiedy ucałował mnie raz jeszcze i położył się obok, leżąc w jego ramionach nie czułam już ani trochę lęku. Czułam ekscytację.
6年前