Uległy byczek 6

- Teraz bądź cicho - powiedziałem nadal liżąc skrępowanego na stojąco Pawła po szyi i schodząc niżej. Ogromnie podniecał mnie dotyk jego owłosionego torsu, zatrzymałem się na nim chwilę, dłonią chwytając delikatnie za jego obolały sutek. Kucnąłem, twarzą ocierałem się o jego obficie zarośnięty, lekko okrągły piwny brzuszek i już tylko centymetry dzieliły mnie od znów stojącego pomimo zmęczenia kutasa. Ująłem go w dłoń i zacząłem delikatnie trzepać. Przydałby się lubrykant, biedak miał go już nieźle obtartego, ale nie chciałem przestawać. Odsunąłem napletek odsłaniając sporego grzyba i zacząłem mu obciągać. Gruby, ale średniej długości kutas wchodził w 3/4 do moich ust, pachniał i smakował tak, jak pachnie i smakuje umyty wczorajszego wieczora kutas po dwóch wytryskach. Ssałem go i obciągałem aż do zaniknięcia słonego posmaku, nie za głęboko, żeby sobie czasami Byczek za dużo nie myślał... Zrobiłem sobie krótką przerwę, chwilę potrzepałem jeszcze tego grzyba, wstałem i powiedziałem Pawłowi, żeby poczekał chwilę.
- Okej - odpowiedział uśmiechnięty. Pocałowałem go w zarośnięty policzek.
Wziąłem miseczkę, do której raz się już dziś spuścił, uprzednio przelałem i zgarnąłem jej zawartość do małej zlewki laboratoryjnej. W końcu po to tu jest ten spermorób, zgodnie z umową, natomiast przyjemność moja jest tu efektem ubocznym, a jego jest w zasadzie na samym końcu listy celów. Wziąłem klamerki z łańcuszkiem, założę mu je na sutki, ale nie będę skręcać regulacji zbyt ciasno. Na wszelki wypadek wziąłem też lubrykant. Mój doświadczalny szczurek, którego teraz nagradzałem za cierpliwość i wytrzymałość cicho stał bez ruchu, z rękami wyciągniętymi przywiązanymi do specjalnej poprzecznej rury na górze, a nogami do kijka utrzymującego go w rozkroku. W tej pozycji jego tors był bardziej naprężony, a i wymęczone i obolałe sutki bardziej wrażliwe. Kutas mu lekko opadł, w końcu dopiero co się spuścił, a ja przestałem mu obciągać kilka minut temu. Podszedłem do niego, zacząłem dotykać i obmacywać.
- I co, podoba ci się, misiek? - zapytałem.
- No, podoba. Dopiero co jebałeś mnie prądem i maltretowałeś suty, a teraz mnie liżesz i mi obciągasz - odpowiedział śmiejąc się.
- Nie rozkręcaj się, bo znowu knebel ci wsadzę - zaczęliśmy się całować. Złapałem go za jaja. W d**giej dłoni trzymałem dobrze znane akcesoria przeznaczone do użytku na sutkach Pawła. Przysunąłem mu klamerki na łańcuszku do twarzy, przejechałem dłonią po szyi i nie musiałem mówić, co szykuję - Byczek już to wiedział. Zapiąłem mu ściskacze na sutkach, lekko dokręciłem. Paweł zasyczał z bólu, ale kutas już nie tylko mu stał, ale też pulsował. Zacząłem się nim zajmować, najpierw dłonią, później ustami. Dłonią trzymałem duże jaja pod kutasem. Paweł zaczął mnie lekko posuwać w usta, ja lekko pociągnąłem za łańcuszek, co musiało go trochę zaboleć, ale chyba nakręciło jeszcze bardziej. Kilka minut naprzemiennie waliłem go i obciągałem. Z bliska jego twardy grzyb wyglądał jeszcze lepiej niż od góry. Nawilżyłem go lubrykantem, waliłem, a d**gą dłonią dosięgnąłem lewego sutka. I tak po takim traktowaniu jego klaty trzymał się nieźle, widać, że trenował odporność na ten podniecający ból, sam lub z kimś.
- Jak blisko jesteś? - zapytałem wciąż trzepiąc.
- Weźmiesz go jeszcze do ust? - odpowiedział pytaniem. Ładnie się rozluźnił, gdyby nie więzy, pewnie by już zapomniał, kto tu jest panem, a kto doświadczalnym szczurkiem i przymusowym dawcą spermy. Ale i tak wziąłem go do ust. Mój kutas rozrywał prawie bokserki. Może bym się rozebrał, ciekawe czy go to by bardziej podkręciło? Oczywiście nie uznawałem zbytnio układów, w których Pan jest nagi. Nagość dla mnie oznacza uległość, ten, kto dominuje powinien pozostać ubranym. Paweł coraz mocniej posuwał mnie, jego jaja czułem na brodzie. No, zbytnio się rozkręcił. Czas go wziąć znów do ręki.
- Zaraz dojdę - powiedział. Więc chwilę jeszcze potrzepałem i przerwałem. Nie dam mu teraz dojść tak szybko. Związałem mu genitalia sznurkiem, lekko klepnąłem w dobrze wyeksponowane jaja. Nawilżyłem kutasa lubrykantem i zacząłem znów trzepać.
- Mów, kiedy będziesz blisko - powiedziałem.
Powtórzyłem manewr z zostawieniem jego penisa w spokoju, kiedy będzie blisko orgazmu. Trochę się z nim jeszcze chciałem pobawić. Skręciłem bardziej klamerki na jego sutkach.
- To, żebyś wiedział, kto tu nadal rządzi. Jeśli zapomnisz, znowu będzie bolało, zanim pozwolę ci się spuścić.
I znów wziąłem go do ust. Obciągałem, słuchałem szybkiego oddechu Byczka, jedną ręką podpierałem się o podłogę, d**gą złapałem go za łydkę. Wspaniale się naprężały jego mięśnie, kiedy był podniecony. Nie był zdecydowanie typem kulturysty czy stałego bywalca siłowni, jak pisałem już w pierwszej części wyglądał całkiem dobrze i przede wszystkim męsko, do tego miał całkiem ładne wyrzeźbione i obficie owłosione nogi, które przykuwały moją uwagę od samego początku. Tors też nienajgorszy, brzuch z mięśniem piwnym, ale też raczej zarysowany niż rozlany. Facet z sąsiedztwa, przeciętnie aktywny fizycznie. Przezwisko Byczek bardziej wynikało z celu naszych spotkań i "surowca" do pozyskiwania niż z wyglądu Pawła.
Przestałem mu obciągać, stwierdziłem, że następnym razem go trochę przystrzygę na dole, jeśli będę miał ochotę znów mu ciągnąć, trochę już denerwowało mnie wyjmowanie włosów z ust. Nawilżyłem kutasa lubrykantem i trzepałem. Wiedziałem, że zaraz dojdzie. Nie, jeszcze nie teraz. Puściłem go i widząc cienką strużkę białego płynu wyciekającego z cewki myślałem, że jednak doszedł, ale wytrysku nie było, czyli jednak w ostatniej chwili go puściłem. Wstałem, poklepałem Pawła po torsie.
- Dobry chłopak. Nie leje bez pozwolenia. Posłuszny kundel.
On tylko głęboko oddychał. A ja go zacząłem znów stymulować, mając już przygotowaną małą, ciemną miseczkę. Tym razem powinno wszystko się w niej znaleźć. Na podłodze wciąż były ślady po poprzednich wytryskach Pawła, nie chciało mi się przerywać zabawy na wycieranie jego materiału genetycznego.
- Teraz się spuścisz dla mnie. Masz na to dwie minuty - powiedziałem mu prosto do ucha. Nawilżyłem mu kutasa lubrykantem i trzepałem. On posuwał moją dłoń, na twarzy znowu zrobił się czerwony, wiedziałem, że za chwilę się zleje. Ciekawe, czy wyrobi się w te dwie minuty. Patrzyłem na zegar na ścianie, miał jeszcze jakieś 50 sekund. Sapał i dyszał, w końcu oznajmił, że dochodzi. Podstawiłem miskę tak, by wszystko się w niej znalazło. Głośny pomruk oznaczał, że to już. Kutas wystrzelił prosto do miseczki kilka razy. Nie było tego tak dużo, jak za pierwszym i d**gim razem, ale byłem zadowolony. Mój więzień wyrobił się w czasie, więc zasłużył na lżejsze tortury po wytrysku niż wtedy, gdyby się spóźnił. Trzepałem mu jeszcze chwilę po orgazmie, jego kutas był wrażliwy i sprawiało to Pawłowi ból. Zaciskał zęby i jęczał, po około minucie przestałem. Zdjąłem opaskę z jego oczu i pokazałem, co wyprodukował.
- Widzisz? W nagrodę chłosta będzie lżejsza - oznajmiłem.
- Jaka chłosta? - zapytał zdyszany.
- To, co miłe i łagodne właśnie się skończyło. Czas wrócić do testowania twojej wytrzymałości. I nie odzywasz się bez pozwolenia. Pewnie chcesz się odlać?
Skinął głową.
Zaprowadziłem go do toalety, oczywiście patrzyłem na to, jak się odlewa. Już się chyba zdążył przyzwyczaić.
- Napij się kranówki i wracamy - rozkazałem trzymając smycz podpiętą do jego obroży na szyi. Było mu w niej naprawdę do twarzy!
Byczek stał z rękami skutymi z przodu. Przewiązałem sznurem kajdanki przez łańcuch i przywiązałem do kaloryfera. Nie ucieknie. Plecy, dupa i nogi gotowe na chłostę. Później przód. Wziąłem mój niepozorny, ale skuteczny biczyk i zapytałem:
- Co pierwsze? Plecy, dupa, łydki?
- Dupa.
- W porządku. Na razie 15.
Wymierzałem razy na jego pośladki. Nie oszczędzałem ich zbytnio. Uznałem, że przy 15 razach nie muszę się wstrzymywać. Po 5 jego dupa była już ładnie ozdobiona czerwonawymi pręgami. Po 14 już zaczynał się drzeć przez zaciśnięte zęby.
- Chcesz knebel czy jeszcze 10 razy i to mocniej? - zapytałem.
- Nie...
- To się zamknij. Piętnaście. Ostatni - rozległ się trzask bicza na jego dupie. Klepnąłem go dłonią w zaczerwieniony pośladek. Teraz czas na górną część jego pleców. Kazałem liczyć. Doliczył do piętnastu, ciężko dysząc. Teraz czas na te jego zajebiste łydki. Po chłoście tak samo, jak pośladki i plecy pokryły się czerwonawymi smugami. Dałem mu chwilę odpocząć przed kolejną serią. I znów: dupa - plecy - łydki. Nie widziałem twarzy Byczka, był odwrócony do mnie tyłem, a przodem do okna. Gdybym tak odsłonił rolety, przechodnie mogliby go widzieć w oknie. Ciekawe, co by pomyśleli...
Zrobiłem zdjęcie pokrytego pręgami Byczka. Dałem mu chwilę przed trzecią serią chłosty. Tę znosił najciężej. Jęczał, syczał, błagał. A mnie to tylko nakręcało. Zatem była to najcięższa seria z dotychczasowych. Pręgi były już czerwone i sine. Nie odmówiłem sobie zrobienia mu zdjęcia. Zaszedłem go od tyłu, objąłem i złapałem dłonią za sutek. Wykręciłem i zapytałem, czy domyśla się, co go teraz czeka. A czekała go chłosta z przodu. Taka sama. 3 serie po 15 na tors i nogi. Odwiązałem go od kaloryfera. Ręce miał nadal skute na brzuchu, kazałem mu się odwrócić. Nie zasłaniałem mu oczu.
- Teraz 15 na tors - oznajmiłem. Byczek zacisnął zęby i powieki.
Nie ukrywam, że celowałem specjalnie tak, by trafiać w sutki. Kilka razy udało mi się tak dobrze trafić, że moje dobre celowanie zostało wynagrodzone krótkimi krzykami z bólu... Paweł znów się zrobił czerwony na twarzy, zaczął porządnie się pocić. Następnie dostał 15 razy po nogach. To zniósł lepiej.
- Kładź się. Do końca jeszcze daleko. Wiesz, ile razy masz się jeszcze zlać - nakazałem. Mój więzień od niechcenia jakby, ale spełnił nakaz. Za ociąganie się dostał batem.
- Ał!
- Ciesz się, że nie w jaja!
Po chwili był już związany w X. Jego stopy wystawały za łóżko, co miało swój cel. Sznurkiem połączyłem jego jaja z palcem u lewej stopy. To też nie było przypadkiem. Przygotowałem już wcześniej trzcinkę do chłostania podeszw. Pokazałem mu ją.
- Wiesz, do czego to posłuży? - zapytałem.
- N...nie, do czego? - odpowiedział.
Oberwał w podeszwę stopy połączonej sznurkiem ze związanymi jajami, które wskutek tego zabiegu powinny być ciągnięte, kiedy będzie się wierzgał. Paweł zacisnął zęby, nie wydał żadnego dźwięku, tylko syknął, a oczy wytrzeszczył, jakby mu miały zaraz wypaść. Po czym je zamknął i cicho, przeciągle jęknął.
- Błagam, nie... - prosił. Więc dostał d**gi raz trzcinką w to samo miejsce. Jego błagania tylko mnie nakręcały, więc dostał i trzeci.
- Nie, kurwa, błagam, nie...
Dostał czwarty raz. Przerwałem i zapytałem, czy ma pomysł, ile razy powinien oberwać. Rzuciłem propozycją po 20 razy w każdą stopę, w 2 seriach, razem 40 razy 2, więc 80. Nie dokończyłem i usłyszałem kolejne błagania.
- Nie, kurwa...
Dostał jeszcze raz. Za odzywanie się bez pozwolenia i stawianie się.
- Wiesz, kundlu, że to, co oberwałeś nie liczy się? Po 20 na każdą stopę. Zaczynam.
Zacząłem od już obolałej lewej stopy. Czekałem, kiedy zacznie błagać i płakać, okazał się jednak trochę twardszy, niż myślałem. Po 15 razie wydawało mi się, że z zaciśniętych powiek poleciały łzy, ale to był tylko pot z czoła. Było dosyć gorąco. Zająłem się d**gą stopą. Byczek po każdym razie pokrzykiwał, syczał, zaciskał zęby, powieki, przeklinał. W końcu, w połowie serii zobaczyłem, że oczy mu zwilgotniały. Więc dostał jeszcze mocniej...
- Nauczysz się słuchać Pana, nie przerywać mu, nie stawiać się i nie cwaniakować.
- Proszę, błagam, Panie... Aaaaaa! - kolejny raz dostał trzcinką. Wytrzymał dwadzieścia.
- Dobry kundel. W nagrodę możesz się spuścić. Dlaczego chuj ci nie stoi? - zapytałem.
W odpowiedzi usłyszałem tylko przełknięcie śliny. Złapałem za trzcinkę.
- Nie! Zaraz będzie stał, tylko błagam, niech Pan mi odwiąże rękę, postawię go sobie. W końcu spuściłem się już 3 razy dzisiaj.
- Okej. Sam ci go postawię. Potem założę ci na niego gumkę. Za 15 minut chcę widzieć ją z zawartością.
- Nie wiem, jak mi to będzie z gumką...
- A ja wiem. Jeśli nie chcesz, żeby się powtórzyło to, co przed chwilą doprowadziło cię prawie do płaczu, to lepiej zlej się, kiedy ci każę.
Uwolniłem prawą rękę, lewą przykułem zwykłymi policyjnymi kajdankami do poręczy nad wezgłowiem.
- W porządku. Czekam, aż go sobie postawisz.
Postawił go sobie w mniej niż minutę, więc na członku wylądowała gumka.
- Trzep. Masz 15 minut. Za chwilę wracam.
Wróciłem do pokoju punktualnie, zdyszany Paweł spojrzał na mnie. Na jego lekko stojącym penisie znajdowała się gumka ze zbiorniczkiem wypełnionym nasieniem.
- Dobra robota - pochwaliłem Byczka i poklepałem go po torsie, "przypadkiem" trafiając w sutek, co spotkało się z natychmiastową odpowiedzią w formie syknięcia. Spermę przelałem do zlewki, w której był już zebrany dziś surowiec.
- To jeszcze dwa razy. Chcesz się zdrzemnąć chwilę, odpocząć? Umawialiśmy się, że kończymy o 16, więc mamy jeszcze sporo czasu.
- Spoko, chwilę bym się przespał. Pewnie mnie nie rozkujesz, panie, ale i tak dziękuję.
- No, nauczyłeś się w końcu poprawnie zwracać do swojego pana - pochwaliłem go - teraz dobranoc. Pocałowałem go w usta, jednocześnie delikatnie łapiąc za jaja.
- Nawiasem mówiąc, ładnie będzie mi pachniał ten materac, nieźle samczy zapach - zażartowałem, czując z bliska pot Byczka. W końcu po godzinach zabaw przy takiej temperaturze, jaka była, nieźle się spocił. Trochę mnie to nakręcało, ale wolałbym, gdyby się umył. Postanowiłem jednak dać mu się najpierw zdrzemnąć.
Po godzinie obudziłem mojego więźnia. Oznajmiłem, że ma się iść ogarnąć, wykąpać i przygotować się na małą, wibrującą niespodziankę w dupie.
- Kurwa, ja nie daję dupy...
- Masz jakieś "ale"? - zapytałem mocno łapiąc go za jaja.
Patrzył na sufit i przełykał ślinę.
- Dobrze, więc idziesz się ogarnąć. Masz 20 minut. Przyjdź do dużego pokoju. Masz jakieś pytania?
- Tak, gdzie moje ubranie?
- Po co ci ubranie, skoro na czas oddawania surowca masz być nagi?
- Bo nie wiem, gdzie jest...
- Ale ja wiem i nie bój się, odzyskasz je przy wyjściu. Teraz do łazienki. Idziesz sam, czy wolisz, żebym cię zaprowadził na smyczy?
- Sam pójdę.
- Dobrze. Czas ucieka. 20 minut.
Po 20 minutach wrócił, nagi i świeży. Skułem go kajdankami z przodu.
- Panie, musisz mi to wciskać do dupy? Spuszczę się i bez tego.
- Tak? To pokaż. Masz 10 minut. Masz mówić, kiedy będziesz dochodził, żebym mógł zebrać to, co wystrzelisz.
Usiadłem na kanapie. Przede mną stał Paweł, trzepał powoli twardniejącego kutasa robiąc sporo hałasu metalowymi kajdankami, które krępowały jego nadgarstki. Dyszał i sapał, a ja tylko patrzyłem. Na stoliku stała niewielka, laboratoryjna zlewka częściowo wypełniona ładunkiem od spermoroba. Patrzyłem na stoper w telefonie. Jeszcze 3 minuty, a ten się tylko napina, dyszy i końca tego widowiska nie widać. Nie chciałem mu przeszkadzać, ale sugestia o włożeniu mu pobudzającego prostatę korka do dupy cisnęła się sama na usta. Jeszcze minuta. Byczek zamknął oczy. Walił jeszcze chwilę.
- Dochodzę.
Przyłożyłem mu szklaną zlewkę pod kutasa. Wbrew temu, czego się spodziewałem, wytrysk był całkiem obfity pod względem zawartości, ale słaby. Nie było strzału, sperma bardziej wyciekła niż wystrzeliła.
- Bardzo dobrze. Został jeszcze jeden wytrysk.
- Chyba nie dam rady...
- Taki samiec nie da rady?! Potrzebne więc będzie doładowanie od tyłu.
- Nie, nie możemy odłożyć tego na następne spotkanie, błagam... - prosił mało przekonywująco Paweł.
- Nie. A teraz jeszcze wprowadzę małe urozmaicenie...
Podprowadziłem go na smyczy pod ścianę, tę, na której zamontowana była rura, do której go wcześniej przywiązywałem. Popatrzyłem na zegarek - była 14:40, więc jeszcze ponad godzina. Zdążymy. A ja jestem tak napalony, że nie wytrzymam dłużej. Kazałem mu klęknąć, co posłusznie zrobił. Ręce skułem mu z tyłu, oczy zasłoniłem opaską. Zdjąłem spodnie, bokserki. Mój kutas stał, był twardy, a zwisające pod nim jaja były pełne do oporu. Też niechętnie goliłem się tam, ale przystrzygłem owłosienie przed spotkaniem.
- Wiesz, czego teraz od ciebie chcę? - zapytałem i jednocześnie dotknąłem kutasem jego twarzy.
- Chyba wiem, panie... - odpowiedział mój więzień.
Zaczął mi go bez słowa obciągać. Dosięgałem mu do gardła, dławił się nim, ale wytrwale ciągnął i ssał. Ja czułem, że za dużo się z tym nie namęczy, bo jestem już tak podniecony, że wytrysk jest kwestią dwóch, może trzech minut. Trzymałem go za głowę z tyłu. Jego kutas ledwie stał, widać było, że jest zmęczony, a aktywne obciąganie nie jest numerem 1 na jego seksualnej liście. Ale ssał wytrwale i dobrze. Jeszcze chwila i się zleję. Kazałem mu trochę zwolnić. Chwilę go potrzepałem, żeby dać Byczkowi odpocząć. I znów załadowałem mu go do ust. Ma 16cm, jest dosyć gruby i żylasty, ale nie należy do najdłuższych, więc spokojnie mogłem mu go wpakować całego. Trochę się dławił, ale dawał dzielnie radę. W końcu czułem, jak za chwilę zbliży się orgazm i to naprawdę porządny - nie spuszczałem się od 3 dni, a zabawy z moją doświadczalną świnką nakręcały mnie jak mało co. Dochodziłem... Wyjąłem sprzęt z ust Pawła i spuściłem się na jego twarz, a kutasa wytarłem w jego brodę.
- Pasuje ci to - powiedziałem żartem.
- Wytrzeć się muszę... - odpowiedział jeszcze lekko zasapany po obciąganiu.
- Byś się ogolił, to by ci spłynęło. W tym twoim lesie niedźwiedzie też ci tryskają na twarz? - zażartowałem w odniesieniu do jego zarostu. Sam też się lubię czasami zapuścić, ale rzadko jednak trwa to 3 tygodnie lub więcej, jak prawdopodobnie u niego. W odpowiedzi tylko się zaśmiał. Na moment go rozkułem, niech się obetrze, chociaż szkoda będzie tego widoku. Za chwilę był czas na ostatni dziś orgazm tego "niedźwiedzia". Wiedziałem, że nie obejdzie się bez doładowania od tyłu. Przygotowałem lubrykant i wibrujący korek. Paweł miał skute ręce nadal z tyłu.
- Wypnij się - nakazałem.
- Serio muszę? Już dzisiaj się i tak ze mną zabawiłeś na full.
- Mało ci tych batów? Chcesz jeszcze?
Niechętnie się wypiął. Założyłem lateksowe rękawiczki. Nawilżyłem jego dziurę i delikatnie włożyłem tam środkowy palec szukając prostaty. Znalazłem bez problemu. Teraz palec miał zostać zastąpiony przez korek. Do tej ciasnej dziury nie wchodził gładko, ale w końcu się tam znalazł. Włączyłem wibracje na niewielkim pilocie znajdującym się w zestawie. Nastawiłem umiarkowaną moc.
- No to teraz zobaczymy, jak poradzisz sobie z doładowaniem. Miałeś już kiedyś masowaną prostatę?
- Nie, dziwnie dosyć... Przy analu tego nie czułem.
- A, czyli jednak byłeś już posuwany? - zapytałem zajmując się ręcznie powoli wstającym penisem. Nie miał opaski na oczach, sięgnąłem po klamerki, które leżały obok mnie na kanapie.
- Byłem, ale to nie moje klimaty. Nie, błagam... - jęknął błagalnie.
- Nie marudź, w końcu to lubisz - zapiąłem mu na sutkach te małe, wredne ściskacze z plastiku i metalu. Spojrzałem na kutasa, nie tylko stał, ale i ociekał! Czyli masaż prostaty działa. Trzepałem mu nawilżonego lubrykantem kutasa, stał całkiem nieźle jak na sytego i zmęczonego po 5 wytryskach. Zwiększyłem trochę siłę wibracji, Byczek pomrukiwał, czy mu się to podobało czy nie - nie wiem i nie interesowało mnie to. Ważne, że pobudzenie prostaty zdawało egzamin. Z wyrazu jego twarzy odczytywałem, że doświadcza właśnie czegoś nowego. Nie minęło 10 minut i doszedł. Spuścił mi się na dłoń, ten ładunek gęstej białej wydzieliny chciałem użyć zgodnie z umową, więc wytarłem rękę i palce o krawędź zlewki.
- Ał, wyłącz mi to... - prosił. Na co ja jeszcze podkręciłem wibracje, po czym wyłączyłem korek.
- Dobrze się spisałeś. Idź się ogarnij, będziesz chciał już chyba iść, co? - zbliżała się 16. Omal nie zapomniałem o pasie cnoty. Muszę mu go jeszcze założyć. Tak też zrobiłem, kiedy wrócił z toalety. Ubrał się, podziękował za mocne wrażenia i zakładał już buty. Dostał kopertę z wynagrodzeniem za to, co wyprodukował.
- Przyjdź za tydzień, szykuję niespodziankę.
- Następną? Okej. Na razie.
Podaliśmy sobie ręce i wyszedł z mieszkania.
発行者 FalckR1
5年前
コメント数
xHamsterは 成人専用のウェブサイトです!

xHamster で利用できるコンテンツの中には、ポルノ映像が含まれる場合があります。

xHamsterは18歳以上またはお住まいの管轄区域の法定年齢いずれかの年齢が高い方に利用を限定しています。

私たちの中核的目標の1つである、保護者の方が未成年によるxHamsterへのアクセスを制限できるよう、xHamsterはRTA (成人限定)コードに完全に準拠しています。つまり、簡単なペアレンタルコントロールツールで、サイトへのアクセスを防ぐことができるということです。保護者の方が、未成年によるオンライン上の不適切なコンテンツ、特に年齢制限のあるコンテンツへのアクセスを防御することは、必要かつ大事なことです。

未成年がいる家庭や未成年を監督している方は、パソコンのハードウェアとデバイス設定、ソフトウェアダウンロード、またはISPフィルタリングサービスを含む基礎的なペアレンタルコントロールを活用し、未成年が不適切なコンテンツにアクセスするのを防いでください。

운영자와 1:1 채팅