Karolina. 19.
Rano najpierw zrobiłam dobry uczynek...
Rozłożyłam nogi, zrobiłam sobie dobrze, śluz zaczął już wypływać... i wtedy zrobiłam zdjęcie...
Potem palce poszły do środka...
Potem jeden dotykał dupkę...
Następne z włożonymi palcami... jeden w cipce, a d**gi w dupce...
Cztery zdjęcia... wysyłam.
Należy mu się...
Przecież rozmawiałam z nim 2 min i on od niechcenia dosłownie podał mi wyjście...
Gdybym miała takiego faceta...
---- on da ci szczęście---
Może to jest to szczęście... rozwiązuje moje problemy i przez to jestem szczęśliwa... ?
Dzwoni...
- Karolinko ?
- Słucham kochany...
Jak się wygłupiamy jako " mąż i żona " to niech tak będzie.
- To Ty ?
- A jak myślisz.. widzisz jaka jestem mokra... tylko pomyślę o Tobie...
- Chyba dokończę, bo wiesz co się stało ?
- Wiem i pozwalam... możesz. ale masz myśleć tylko o mnie... chcę być Twoją kochanką... ale wara mi od innych bab... bo jestem zazdrosna...
- Będę tylko z Tobą... należę do tych facetów, co nie zdradzają swoich kobiet... wiem, że to brzmi jak słabość... ale dla mnie to siła...
- Pa.
Rozłączyłam się... i musiałam pięć minut pomarzyć...
Fajny gość, nie do końca mi pasuje, ale jako telefoniczny kochanek.... kto wie... ?
STOP.
Dobrze... wracaj na ziemię Karolina.
Lecę sobie z nim... wiem... bo mam kaprysy i to mi pomaga... ale.... Karolino... !!!
Masz swoich facetów, masz Jurgena, walkę o dzieci, dom, fabrykę, o jebaną kasę... o honor i synka w świecie.
Gdybym mu wszystko opowiedziała, gdyby poznał mnie taką, jaka jestem naprawdę... to sam by uciekł...
Kurwa fizyczna, psychiczna... menda, co wsadza ludzi do więzienia... wariatka... suka rozpłodowa... bez dzieci...
Sama mam do siebie czasami obrzydzenie...
Jedynie nadzieja i nienawiść mnie napędzają...
I w żadnym wypadku nie chcę nowego faceta... nawet dobrego...
Moje sprawy, moje problemy... moje życie...
***********
- Młody, działamy... mam plan.
- Uda się ?
- Musisz mi pomóc... trzeba dojść do tego lekarza.
- Ale jak dojść ?
- Normalnie, dojść i skorumpować, aby napisał, że ojciec jest wariat i musi wyjść.
- Kobieto.. u nas... ? To się nigdy nie uda...to jest urzędnik...
- Jak nie spróbujemy to nie wyjadę... dowiedz się gdzie mieszka i czy może ma gabinet i przyjmuje ?
- Ok..
Po trzech dniach wiedziałam wszystko.
Facet na prywatną klinikę, przyjmuje w czwartki i jest ****i.
Normalne, w Niemczech taki fachowiec jest kimś...
Młody zadzwonił i umówił mnie na wizytę...
Boję się, bo tutaj sama rozmowa o korupcji jest już przestępstwem i jak gość się wkurzy, to zamiast załatwić sprawę będę siedzieć z Jurgenem, a moje dzieci będą bez matki na amen.
Szłam z duszą na ramieniu...
Sekretarka poprosiła mnie praktycznie, co do minuty umówienia.
Dobrze, że to nie Polska.
Weszłam. Ubrałam się lekko wyzywająco... elegancko... ale gdy będzie prawdziwym facetem to zauważy.
Ma ok 60 lat.. szpakowaty... na ścianach obrazy i nie wyglądały jak byle co...
Oczywiście jego porsche też widziałam.
- Witam panią, co się dzieje...
- Panie doktorze... jestem strasznie zestresowana, mam lęki i potrzebuję pomocy.
- Jakie lęki... ?
- Miałam faceta, który opiekował się mną, był moim aniołem, niestety został aresztowany za błahostkę... a mi życie dopieka teraz na każdym kroku.
- Ma pani dziwny akcent.
- Jestem z Polski.
- O ... Polka... że też nie przyszło mi to do głowy...
- A dlaczego ?
- Niemki tak się nie ubierają...
- Zauważyłam, my mamy taki styl...
- Co nie co wiem o kobietach ze wschodu...
Odwrócił wzrok, jakby nie chciał mnie urazić...
Wiem o czym mówi... wszyscy to wiedzą... ale przecież teraz jestem pacjentką...
- Proszę się nie krępować... wiem jakie są nasze rodaczki.
- Nie powiem złego słowa... ale te pani lęki ?
- Tak, teraz mam lęki, bo go nie ma... tak bardzo tęsknię, że całymi nocami nie śpię... i czekam kiedy go wypuszczą..
- Mogę zapisać Lorafen, to silny lek uspokajający, na sen i na dzień... będzie pani spokojniejsza... ale tylko na trzy miesiące, bo uzależnia...
- To mamy problem... on wyjdzie za 2 lata...
Zamyślił się...
- No wie pani, na to już nie poradzę...
- A ja myślę, że mógłby pan...
Spojrzał się na mnie... przełożyłam nogę na nogę... rozcięcie rozeszło się...
Połyskliwość pończoch poszła po oczach...
On przełknął ślinę...
Kombinuję... teraz albo nigdy...
- Jestem bardzo zdesperowana... chciałabym się wyleczyć i nie brać prochów...
Na razie nie może mnie złapać na niczym...
- Proszę wstać i się rozebrać do badania...
CO ? u psychiatryka... ?
A zaraz mnie olśniło ... oczywiście ... boi się prowokacji...
Wstałam, zameczek do dołu... ramiona na bok i już sukienka spadła...
Stałam bez stanika, w majteczkach i pończoszkach...
Podszedł... obszedł... stanął z tyłu...
Odchylił włosy... a ja... zrobiłam to co musiałam...
Ściągnęłam koronkowe majtki i się wypięłam...
Powinnam być skrępowana... a czułam się jak ryba w wodzie...
Rozszerzyłam pośladki...
- Nie mam żadnego podsłuchu... jestem zdesperowana i jestem tu prywatnie...
Podszedł od przodu...
- Proszę nogę postawić na krześle..
I wsadził mi palce w cipę...
Szybko i boleśnie...
- Ok, teraz wierzę...
- Przecież to widać... że nic nie mam...
- Nie, jest pani podniecona. policjantka by nie była...
- Naprawdę zrobię wszystko.
- Proszę się ubrać...
- Jak pan chce to może...
- Nie teraz.
Usiadł się za biurkiem, ubrałam się i patrzyłam mu się w oczy...
On robił to samo...
- Proszę napisać jego nazwisko i imię... i przyjść w przyszły czwartek.
Napisałam.
- To wszystko, zapłaci pani wychodząc..
300 Euro. Trudno.
Do hotelu szłam cała się trzęsąc.
Dałam radę, czy plamę... ? ... trudno wyczuć, chociaż rozmawiał na koniec już normalnie...
Ale wiedzieć, niemiecki lekarz psychiatra... może mieć swoje zagrywki ?
Następny tydzień czekania. Zadzwoniłam do Joli.
Nie była zadowolona.
- Dzieci tęsknią... jak nic nie ugrasz to szkoda czasu...
- To jest ostatnia nadzieja, jak nie wyjdzie to wracam...
- To wracaj, nasze życie jest tutaj.
Wiedziałam, że będzie nerwowo... ale gdy zadzwoniła Julia to się zaczęło...
- Mamuś.. ile jeszcze.... proszę ?
- Julcia, jestem na ostatniej prostej, siedzę w Niemczech, Jurgen jest w więzieniu i próbujemy go wyciągnąć... a coś się stało ?
- Ten Wojtek jest pijakiem, kłócą się codziennie, ona go wyrzuca, on ją przeprasza...i od nowa...
- Coś wam robi ?
- Sprzedał po cichu rowery tatusia, wszystkie... chłopacy oszaleli... była straszna awantura, a ona tylko...że nic się nie stało... bo już ojca nie ma i nikt ich nie używa...
- O mój Boże... zabiję go...
- To przyjedź i to zrób !!!
Zawołała to z taką nienawiścią... że się przestraszyłam. Ona ma dopiero ****** w tym roku...
- Dzisiaj wywieźli ojca bieżnię.. tę dużą...
- Ona była strasznie *****... nie wiesz za ile ?
- Nic nie mówią, ale kłócą się o pieniądze...
- Podobno fabryka ledwo ciągnie... ona nie umie zarządzać...
- Ona niczego nie umie, wszystko spierdoli...
- Wyrażaj się...
- Przepraszam, ale bracia też się pytają kiedy wrócisz... ?
- Zrobię wszystko, aby wrócić jak najszybciej kochanie...
- Dałaś nam nadzieję... żyjemy tylko dla niej...
- Wiem, nie zawiodę...
Poryczałam się.
Jak tak można... ?
Jej Wojtek i kasa... znam ten temat... za chwilę sprzedadzą fabrykę, a potem nasz dom...
A jak mi się nie uda... ?
Nawet nie wyobrażam sobie tego...
Znowu się psuje...
Wybrałam numer do Mariusza - " mąż "
Niech będzie śmiesznie....
Zmieniłam, to nie jest już Robert... życie ciągle mnie prostuje... na każdej drodze...
Nie mogę się oszukiwać, bo zatracę granicę przeszłości z przyszłością...
- Co tam kochana... ?
Nie jestem jego kochaną... niepotrzebnie go kuszę... te zdjęcia... chcę tylko pogadać... żadnego seksu...
- Smutno mi... nie idzie jak chcę...
- Nie możesz się tak szybko zniechęcać... wiele rzeczy wymaga dużej pracy... nic za darmo..
- Wiem i czuję to na każdym kroku...
- Chcesz powiedzieć o co chodzi ?
- Nie... chciałabym tylko iść do przodu... zamknąć sprawy i otworzyć nowe... ale życie mnie teraz cofa...
- Czasami nic nie zrobimy...
- Ale ja muszę zrobić... wiele ludzi na mnie liczy... szczególnie moje dzieci...
- Te następne ?
- Tak, mam skomplikowane życie i to tak bardzo, że aż trudno uwierzyć... a kiedyś byłam taka szczęśliwa i do końca tego nie doceniałam... myślałam, że tak będzie zawsze...
- Życie jest zmienne...
- Ja to wiem aż za dobrze... dobranoc, idę spać...
- Śpij dobrze i śnij...
Rozłączyłam się... nic mi nie pomógł... a nawet wkurwił tymi swoimi mądrymi radami...
Nie będę już dzwonić...
Rano miałam już wyrzuty sumienia.
Przecież on nie jest nic winny... chce dla mnie dobrze... i już tyle mi pomógł...
To los się pierdoli...
Przeproszę go następnym razem...
*****************
Jest czwartek. Idę. Zaraz mi serce wyskoczy...
Czekam jak na igłach...
Poproszono mnie...
- Dzień dobry panie doktorze...
Nie odezwał się... tylko siedział i patrzył się na mnie...
Czekałam...
- Sprawdziłem...
- I ?
- Zastanawiam się...
Nie odezwę się...
- Jest szansa... ale boję się, że pani się nie zgodzi, a ja nie chcę ryzykować dla niczego ...
- O co chodzi ?
Widziałam, że się denerwuje...
- Mam marzenie, którego nie spełniła jeszcze żadna kobieta... i to, o co pani prosi, jest tego warte...
O... już jest dobrze...
- Ok... układ jest taki... pani decyduje... 30 tys. euro, 20 w gotówce, a 10 dostanie pani ode mnie...
- Czyli 20 ?
- Nie, 30... tylko ja za pani usługę zapłacę osobno... kasa idzie dla innych... po prostu za spełnienie mojego marzenia jestem w stanie zapłacić...
Nie ma takiego czegoś, czego nie zrobię... a teraz... jestem zdesperowana do końca...
- Co to ma być ?
- Nie powiem, o to chodzi... dopiero jak się wydarzy... oczywiście to będzie seks... ale chcę widzieć pani reakcje... szczere... niespodziewane... pragnę widzieć uczucia...
- A czego mogę się spodziewać.. ?
- Im więcej powiem, tym mniejsza będzie reakcja... nie o sam seks mi chodzi... ale o pani emocje... o... nie mogę...
- To marzenie jest warte.. 10 tyś ?
- Jestem bogaty, stać mnie, a niestety moja żona... e... nie ma o czym gadać...
- Nie mógł pan wziąć kurwy ?
- Nie, chcę prawdziwych uczuć... a pani to mi zapewni...
- Jest pan pewien... ?
- Pani klasa to zapewni... to widać... pani ruchy... odwaga... to jest to czego mi trzeba... gdy będzie pani gotowa, proszę przyjść...
Zaczęłam myśleć..
- A jakie mam zabezpieczenie ?
- Pan Jurgen zrobił już większą część zakładam, waszego planu, klepnięcie pieczątki z decyzją kilku lekarzy będzie kwestią tygodnia... dlatego potrzebne są pieniądze, ja zacznę od razu i po spełnieniu przez panią ostatniego aktu, w ciągu tygodnia wychodzi...
- Zgadzam się, zbiorę kasę i wrócę, może pan zacząć przygotowywać tę imprezę...
Uśmiechnął się...
- Dzień przedtem dostanie pani ostatnie instrukcje, ok ?
Kiwnęłam głową..
Wyszłam, a on mnie odprowadził...
Cieszę się jak cholera, pierwszy promyk słońca... ale 20 tys euro... kurwa...
Skąd to wezmę... ?
Może młody ma jakąś kasę, potem oddam..
************
Młody zrobił takie oczy, że nie mogłam uwierzyć ?
- Nie masz żadnej kasy ?
- Ogólnie nie...
- To za jakie pieniądze tu robisz... ?
- To skomplikowane, cała kasa idzie na konto - szef, on co prawda nie żyje, ale to nie mój problem.... jestem tylko pracownikiem...
- A pensja ?
- To też jest problem, bo nie dostaję żadnej kasy, jedzenie jest z kuchni, mieszkam tutaj... jest ustalone 500 euro na wydatki i czekam, aż ojciec wyjdzie, może coś poradzi... ?
- To jest kanał... mam przy sobie 8 tyś, resztę zostawiłam w domu, brakuje 12 tyś..
- Nawet kredytu nie mogę wziąć, bo tu nic nie jest moje... nawet samochodu nie mam... wszystko należy do rodziny... nie zrozumiesz...
Kurwa, ja nie zrozumiem... mafia to mafia.. dość filmów widziałam... kasy od cholery, ale nikt jej nie ma... pierdolenie... Mahmed już dawno nie żyje, a oni ciągle są wierni jakimś urojonym zasadom...
- Dobra, słuchaj koniec kombinowania, sprawy trzeba zamknąć i jechać dalej... w każdym hotelu są kurwy, prawda... u was też są ?
- No... zdarza się...
- To teraz ja będę jedyną... załatwisz mi klientów, zarobię i uzbieram....
- Ale jak to... pani ?
- A co myślisz, jak kobieta może zarobić ?
- Ale...
- Kurwa, młody nie masz jaj, to ktoś inny musi mieć... od jutra zaczynam i lepiej abyś się postarał..
Zawsze to samo. Czy naprawdę muszę stoczyć się na dno, aby los był zadowolony... ?
Nawet tutaj maja dupa musi pracować... cholera... zaczynam to nienawidzić...
Nie samego pieprzenia, tylko zmuszania mnie do tego...
Lubię z przyjemnością... a teraz... od nowa... i jeszcze doktorek nie wiadomo co wymyśli... ?
*****************
Ostatnia noc w samotności. Chciałam zadzwonić do Mariusza, ale co mu powiem... ?
Nawet do Roberta bym nie zadzwoniła...
Jest mi wstyd, myślałam, że w szpitalu spadłam na dno... a jednak życie testuje mnie na każdym kroku.
Odebrało mi wszystko, w momencie, gdy zaczynałam być szczęśliwa...
Łup.. w łeb... i pomimo, że tyle udało mi się załatwić... to ciągle obrywam...
Miałam już taką małą nadzieję, że z pomocą Roberta uda się wszystko opanować.. ale widać jeszcze nie...
Jestem ciekawa, czy on to widzi, czy zgadza się na to, abym była kurwą w Polsce i w Niemczech...
Ile można ?
Nie wiem... jestem tak skołowana... żadnej radości...
Nawet nie chciałam myśleć o wróżce... ale ona dodała jeszcze, że...
- Pani cierpienia się nie skończą... ale będą dawały pani szczęście...
Wypisz wymaluj... tylko, czy to jest szczęście... ? .. wątpię.. jestem zła, wkurwiona i zniechęcona...
Idę spać... od rana do pracy...
******************
Młody przyszedł kolo 10.
- Jest dobrze, gdy dowiedzieli się niektórzy, że jest nowa dziewczyna to od razu się zapisali.
- Jakie stawki tu obowiązują ?
- Najwięcej to 500 euro... ale i 200 też...
- Czyli prawie do lata będę zapierdalać dupą, aby uzbierać 12 koła... ?
- Postaram się o tych najlepszych klientów...
- Powiedz, że ja biorę tysiąc, ale jest full obsługa...
- No nie wiem, może nie przejść...
- To się postaraj.
Przyszedł kolo 16.
- Dzisiaj dwóch, na 18... za 1000..
- Młody, dwóch to jest po 500...
- Co mam zrobić.. ?
- Już dobrze... ale się staraj...
- Dobrze.
Byłam już przygotowana. Cipka nasmarowana, tyłek rozluźniony, piersi nasmarowane kremami.. muszę o moje skarby dbać..
Przed 18 potwierdził, że już jadą windą...i są opłaceni.
Całe szczęście, że ten kłopot spadł mi z głowy...od razu przypomniał mi się ten cham przez którego wylądowałam na komendzie... w sumie i tak się dobrze skończyło...
Cholera, może naprawdę muszę przejść wszystkie upokorzenia, aby potem docenić każdą chwilę szczęścia... i nie spierdolić tego znowu..?
Gdy zapukali miałam na sobie tylko przeźroczystą haleczkę... co nie co już kupiłam...
Ich miny były cudne...
Takiego uśmiechu dawno nie widziałam...
- Jesteś piękna, podobno Polka ?
- Tak..
- Od dawna wiemy, że Polki są ładne... ale ty jesteś piękna..
- Dziękuję.
- Na co możemy liczyć ?
- Na wszystko...
- Chcemy wziąć cię we dwóch, na różne kombinacje...
- Panowie, do roboty, wasz czas właśnie się zaczął...
Poleciała klasyka. Rozebrali mnie, wycałowali, ja obciągnęłam i zaczęli mnie brać.
Od przodu, tyłu... jeden w cipie, potem zmiana... obciąganie po dupie... tu się zdziwili... ale ja po głębokiej lewatywie wiem, co robię...
Nic więcej nie chcieli... i dobrze...
Żadnego lizania tyłków, żadnego bicia.. szarpania czy podobne...
Miło i przyjemne.
Nie dostałam orgazmu, bo byłam trochę zestresowana, tutaj czuję dużo bardziej, że to praca...
Po prawie 2 godzinach oni uśmiechnięci pożegnali się pocałunkiem.
Dzień kończy się dobrze. Jest tysiąc, jeszcze 11...i dużo i mało, zobaczymy...
Jestem nerwowa, bo czas ucieka... tyle jest spraw do załatwienia...
A sprawy nie idą jak myślałam...
**********
Na d**gi dzień dostałam dwa zlecenia. Po 300 euro... zwykli faceci, wypierdolili i koniec, bez finezji, bez uczuć... tyle, że chcieli abym połknęła...
Gówniano smakowała ich sperma, a może zwyczajnie nie chciałam jej smakować... ?
Praca jak zwyczajnej kurwy... szmaty... a może... i należy się...
Źle się czuję... jak ktoś bez znaczenia, wartości... tylko do wykorzystania... a jeszcze przede mną robota za10k... nawet mnie nie interesuje co to będzie... byle odwalić i mieć wszystko za sobą...
Prawie jak robot... nawet się nie uśmiecham...
Wrócić do dzieci, do Joli, do Polski... do domu...
*********
Był w nocy moment, że chciałam sobie przypomnieć dawne życie... ale było tak ciężko....
Nie pamiętam... nie chcę... nie mogę...
Jutro mam urodziny, nikt nie będzie pamiętać... dzieci mnie nie uściskają... nikt mnie nie przytuli... nikt nie powie dobrego słowa...
Gdybym temu Mariuszowi z telefonu powiedziała... to on by zadzwonił... ale nie powiem mu... jestem sama i jestem w dole... i kurwa... zaczynam wierzyć, że tak ma być...
Bo kim jestem... ? ... nikim... niczym... e...
Może Robert będzie pamiętać... może przyjdzie do mnie w nocy... ?
***************
Poczułam przytulenie... lekkie dotknięcie twarzy...
- Mamusiu obudź się...
Ty jeden wiesz, że dziś mam urodziny...
- Nie chcę.... nie chcę synku... się obudzić...
-Tak Cię kocham... do szaleństwa...
- A tak daleko mi do Ciebie...
Płaczę w śnie... bo wiem, że Twoja tęsknota jest tak samo mocna jak moja...
Kiedyś się spotkamy... kiedyś Cię przytulę... pocałuję w policzek i nigdy nie wypuszczę...
I wyrównam rachunki... za wszystkie moje krzywdy... za ból, który czuję w każdej sekundzie tego życia...
*****************
Wstałam zbita jak pies...
Ledwo się umalowałam... robiłam lewatywę...
Jola przysłała sms z życzeniami... ona jedyna...
Jedyny promień dzisiejszego dnia... jak słońce... i nikt więcej nie przyśle...
Potem zeszłam na śniadanie.
Sala pełna... czy kiedykolwiek czuliście się sami, z ludźmi wokół siebie?
Podszedł młody...
- Jesteś Karolina coś smutna...
- Daj spokój... a z czego nam się cieszyć... zjebane życie... zjebany los...
- Nie jest tak źle... znajomy pożyczy mi 2 tys euro...
- A jak oddasz... ? ... nie potrzebuję niczyjej pomocy... sama zrobię...
- Nie bądź taka harda...
- A jaka mam być... ?
Wstałam i poszłam do pokoju...
Czekam na klienta... na zjebanie, na cokolwiek... i płaczę...
A potem nalałam sobie drinka...whisky...
To mi pomoże... i może znieczuli... ?
Nim się zorientowałam wypiłam 2 drinki. Ja, która nie pije... pierwszy raz od... nie pamiętam...
*************
Po południu przyjechała para. Kobieta chce zobaczyć, jak jej facet rypie inną kobietę..
Moja krew... Robert w spódnicy...
Już ją lubię... podobno płacą tysiąc..
On zwyczajny.. nawet lekka cipka.... ona kobieta władcza... wie, o co jej chodzi...
W głowie huczy... ale jest przyjemnie.. nawet mogę się uśmiechnąć...
Zajęłam się nim, choć gość zestresowany... Rozebrałam, obciągnęłam...
Wiedziałam, o co jej chodzi... ?
O władzę.. o to abym go zeszmaciła...
Ona chce się poczuć lepiej... chce wiedzieć, że może nim kierować i dyrygować...
On zwyczajnie zaczął.. ale ja wiedziałam, że to jej nie zadowoli...
Gdy nie chciał mu stanąć za bardzo, to walnęłam go w penisa...
Aż się skręcił... ale ona dostała błysk w oczach...
Walnęłam go w twarz...
- Nawet ci nie staje... co z ciebie za facet... jesteś cipą.. ?
Chwyciłam go i ścisnęłam... za jaja i kutasa razem...
Ona aż wstała...
Widziałam, jak dotknęła piersi... na sekundę...ale zauważyłam to...
- Nie nadajesz się na zerżnięcie kobiety... za słaby jesteś... kładź się.
Gdy się położył, to usiadłam się na jego twarzy i kazałam lizać...
Jego lekkie przerażenie bawiło mnie....
Gdy robił to źle ... to waliłam go w kutasa...
Ona aż obchodziła nas dookoła...
Zdjęła spódnice.. była w pończochach....
Po następnym uderzeniu w jajka, gdy on jęczał i akurat lizał mi tyłek... zdjęła majteczki...
Gładko wygolona cipka... i już się świeciła...
Była zgrabna...ona ok, 30.. on raczej 40... dziwna para... ale co tam,...
Jemu stawał... ale powili...... i wiedziałam, że nie o to chodzi...
To jest władza... jego poniżenie... i jej wewnętrzne zadowolenie...
Robert wielokrotnie mi mówił,. że najbardziej go bierze, jak faceci mnie poniżają... jak biorą w tyłek... a ja się podniecam tym... że ktoś mnie posiadł... i oddaję się temu...
Jak zlewają się w gardło, jak się wyrywam... krztuszę.... ale oni są silniejsi... przytrzymują głowę... i robią co chcą...
Cała ta sytuacja zaczęła na mnie działać...
To wspomnienie mojego ukochanego...
W jej oczach widziałam to samo podniecenie... tę dzikość... to uczucie...
Jakbym wracała do domu...
Jakby ją przysłał celowo...
Gdy dałam mu się wylizać, gdy jechał językiem po tyłku.. gdy dociskałam do braku jego oddechu... gdy walił rękoma o moje nogi... gdy ona klęknęła przed nami... zaczarowana tą sytuacją... siknęłam wprost mu w usta....
Nie on się liczył... tylko ona...
Była wniebowzięta... patrzyłyśmy sobie po tym w oczy... i jej dzikość mnie brała....
Gdy lałam następny raz... wyciągnęłam rękę do niej...
Chwyciła mnie i przysunęła się...
Prawie zaczęłyśmy się całować... ale to było za dużo dla niej...
On miał być poniżony... jego cierpienie ją brało... jego uległość...
Lizał teraz mój tyłek... robił dobrze... a ja oddawałam się tej rozkoszy...
Chwyciłam jej dłoń i nakierowałam na cipkę...
Zrozumiała, że też odbieram uczucia podniecenia...
Włożyła dwa palce...
Docisnęłam jej rękę mocniej...
Dołożyła trzeci i czwarty...
Moje jęczenie, ruchy moich bioder odebrała tak jak powinna...
Widziała moja podniecenie... czoła gorączkę cipki... ruchy bioder...
I oczywiście szaleństwo w oczach...
Nie będę się krępować przed obcą babą... bierze mnie ta sytuacja i nie odpuszczę...
Wcisnęłam jeszcze bardziej jej dłoń...
Dosłownie sama się zaczęłam gwałcić...
A że puszczam soki jak suka... to jej ręka w końcu weszła...
Sama nie wierzyła... jej oczy pokazywały i strach i cholerne podniecenie...
Zaparłam się o jego klatkę.... o jego język w tyłku... i jej rękę...
Zamknęłam oczy... jest mi dobrze.... i wykorzystam to...
Gdy doszedł pierwszy... to poleciało mi dość mocno...
On nawet nie przerwał... myślę, że ona nie raz to mu robiła...
Przy d**gim to samo... ale otworzyłam oczy...
Chciałam zobaczyć jej reakcję...
Była wniebowzięta... oczy płonęły w żarze czerwonych żądz...
Ręka gwałciła moja cipkę... i najważniejsze.... nie przerywała...
Teraz jej uczucia przeskoczyły na mnie... szczególnie, że ciągle ******* działał...
Teraz ja byłam do zniewolenia... jej władza i moja uległość...
Każdy mój orgazm brała do siebie... każdym się rozkoszowała... ona jest Panią... i jest zadowolona...
Przy trzecim, prawie nie mogła uwierzyć...
Myślę, że przy swoim facecie nie dostaje w ogóle... ją bierze coś innego... i dlatego, tak jej oczy się teraz świecą...
Patrzyła się na mnie... na wynajętą kurwę, która szaleje...
A jak nie przestanie to poleję... ostro...
Może nawet na to czeka... na pewno leje na niego w domu...
Jej ruchy... szyk... tak... to Pani... ze swoim kundlem...
Dochodził czwarty... jak siknę to i ona oberwie... może się nie spodobać... ?
A... mam to w gdzieś... zapłacone... to szalejemy...
Napinałam się... jej ręka musiała to czuć... może pomyśli.. ?
I wtedy pomyślałam o Robercie,... jeśli ona to on... to powinna mieć takie same żądze... władzę ale i jakąś formę uległość...
Szybkim ruchem dotknęłam jej twarzy... ona się uśmiechnęła... a potem pociągnęłam do cipki....
Siknęłam...
W pierwszym momencie chciała się wyrwać... ale wiedziałam, że tak będzie... i nie puściłam...
- Liż mnie... krzyknęłam...
Wyrwała dłoń, klęknęła w szerokim rozkroku i dosłownie wbiła się w cipkę...
On na dole był cały zalany... ale kto by się nim przejmował...
Moje uda obejmowały jej głowę i tak jak ona... oddawałam się szaleństwu...
Bo to było wariactwo... oni płacą... a praktycznie ja robię sobie dobrze...
Jej język, ta atmosfera... mineta od kobiety... moje lanie... podniecenie do wariactwa... i oczywiście głowa w chmurach...
Dostałam piąty...
Ona zwariowała...
Gdy już skończyłam podniosła głowę i spojrzała się jak psiak... jak najwdzięczniejsza suka...
Pociągnęłam ją do siebie.
Do pocałunku... przecież nie będę się brzydzić kobiety, która dała mi rozkosz...
Pociągnęła mnie na dywan...
Ma rację, jej facet teraz nie jest w ogóle ważny...
Nie tylko się dotykałyśmy... ale i pieszczotom nie było końca...
Czułam się teraz jak Anka... potrzebowałam czułości, a nie pieprzenia...
I ona mi ją dawała...
Zaczęłam się wewnętrznie śmiać, bo czułam szósty...
Odwzajemniałam jej uczucia.... i ona też zaczęła jakby się bardziej wić... pod moimi palcami...
Dostaniemy razem ?
To byłoby piękne...
Mój idzie... ja dostanę....
Gdy zaczęłam się napinać... poczułam jakieś krople na twarzy... ale nie chciałam przerywać...
Ona też dochodziła....
Teraz jest już więcej... tych kropli...
Szybkie spojrzenie w górę...
Ja nie mogę... jej facet stał i walił sobie kutasa... walił i zlewał się... na nasze twarze...
Położyłam się na plecy... w końcu za coś płacą...
Ona zrobiła to samo... ale szybko nachyliła się do mnie z powrotem i zaczęła wycierać jego spermę...
To było tak komiczne... przed chwilą była gotowa go poniżyć dla własnej przyjemności, a teraz dba o jego.. powiedzmy kochankę...
Jej zadowolona mina, uśmiech... on oczywiście wniebowzięty... a ja... ?
Cóż, nawet nie włożył, tyłek zaoszczędzony, orgazmy dały endorfiny... dzień urodzinowy nie kończy się aż tak źle...
Zaczęli się zbierać...ale jej oczy raczej uciekały... jakby była speszona....
Poddała się sytuacji i nie do końca ją kontrolowała...
Niestety dziś ja byłam górą.... i ona to wiedziała...
Na koniec uśmiechnęli się i podziękowali...
Zmusiłam się...
Zamówiłam z kuchni cztery ciastka z kremem i do nocy wypiłam jeszcze cztery drinki.
Mam w końcu dziś urodziny.
Do północy.
Najgorsze w życiu... ale tak mają samotni...
Rozłożyłam nogi, zrobiłam sobie dobrze, śluz zaczął już wypływać... i wtedy zrobiłam zdjęcie...
Potem palce poszły do środka...
Potem jeden dotykał dupkę...
Następne z włożonymi palcami... jeden w cipce, a d**gi w dupce...
Cztery zdjęcia... wysyłam.
Należy mu się...
Przecież rozmawiałam z nim 2 min i on od niechcenia dosłownie podał mi wyjście...
Gdybym miała takiego faceta...
---- on da ci szczęście---
Może to jest to szczęście... rozwiązuje moje problemy i przez to jestem szczęśliwa... ?
Dzwoni...
- Karolinko ?
- Słucham kochany...
Jak się wygłupiamy jako " mąż i żona " to niech tak będzie.
- To Ty ?
- A jak myślisz.. widzisz jaka jestem mokra... tylko pomyślę o Tobie...
- Chyba dokończę, bo wiesz co się stało ?
- Wiem i pozwalam... możesz. ale masz myśleć tylko o mnie... chcę być Twoją kochanką... ale wara mi od innych bab... bo jestem zazdrosna...
- Będę tylko z Tobą... należę do tych facetów, co nie zdradzają swoich kobiet... wiem, że to brzmi jak słabość... ale dla mnie to siła...
- Pa.
Rozłączyłam się... i musiałam pięć minut pomarzyć...
Fajny gość, nie do końca mi pasuje, ale jako telefoniczny kochanek.... kto wie... ?
STOP.
Dobrze... wracaj na ziemię Karolina.
Lecę sobie z nim... wiem... bo mam kaprysy i to mi pomaga... ale.... Karolino... !!!
Masz swoich facetów, masz Jurgena, walkę o dzieci, dom, fabrykę, o jebaną kasę... o honor i synka w świecie.
Gdybym mu wszystko opowiedziała, gdyby poznał mnie taką, jaka jestem naprawdę... to sam by uciekł...
Kurwa fizyczna, psychiczna... menda, co wsadza ludzi do więzienia... wariatka... suka rozpłodowa... bez dzieci...
Sama mam do siebie czasami obrzydzenie...
Jedynie nadzieja i nienawiść mnie napędzają...
I w żadnym wypadku nie chcę nowego faceta... nawet dobrego...
Moje sprawy, moje problemy... moje życie...
***********
- Młody, działamy... mam plan.
- Uda się ?
- Musisz mi pomóc... trzeba dojść do tego lekarza.
- Ale jak dojść ?
- Normalnie, dojść i skorumpować, aby napisał, że ojciec jest wariat i musi wyjść.
- Kobieto.. u nas... ? To się nigdy nie uda...to jest urzędnik...
- Jak nie spróbujemy to nie wyjadę... dowiedz się gdzie mieszka i czy może ma gabinet i przyjmuje ?
- Ok..
Po trzech dniach wiedziałam wszystko.
Facet na prywatną klinikę, przyjmuje w czwartki i jest ****i.
Normalne, w Niemczech taki fachowiec jest kimś...
Młody zadzwonił i umówił mnie na wizytę...
Boję się, bo tutaj sama rozmowa o korupcji jest już przestępstwem i jak gość się wkurzy, to zamiast załatwić sprawę będę siedzieć z Jurgenem, a moje dzieci będą bez matki na amen.
Szłam z duszą na ramieniu...
Sekretarka poprosiła mnie praktycznie, co do minuty umówienia.
Dobrze, że to nie Polska.
Weszłam. Ubrałam się lekko wyzywająco... elegancko... ale gdy będzie prawdziwym facetem to zauważy.
Ma ok 60 lat.. szpakowaty... na ścianach obrazy i nie wyglądały jak byle co...
Oczywiście jego porsche też widziałam.
- Witam panią, co się dzieje...
- Panie doktorze... jestem strasznie zestresowana, mam lęki i potrzebuję pomocy.
- Jakie lęki... ?
- Miałam faceta, który opiekował się mną, był moim aniołem, niestety został aresztowany za błahostkę... a mi życie dopieka teraz na każdym kroku.
- Ma pani dziwny akcent.
- Jestem z Polski.
- O ... Polka... że też nie przyszło mi to do głowy...
- A dlaczego ?
- Niemki tak się nie ubierają...
- Zauważyłam, my mamy taki styl...
- Co nie co wiem o kobietach ze wschodu...
Odwrócił wzrok, jakby nie chciał mnie urazić...
Wiem o czym mówi... wszyscy to wiedzą... ale przecież teraz jestem pacjentką...
- Proszę się nie krępować... wiem jakie są nasze rodaczki.
- Nie powiem złego słowa... ale te pani lęki ?
- Tak, teraz mam lęki, bo go nie ma... tak bardzo tęsknię, że całymi nocami nie śpię... i czekam kiedy go wypuszczą..
- Mogę zapisać Lorafen, to silny lek uspokajający, na sen i na dzień... będzie pani spokojniejsza... ale tylko na trzy miesiące, bo uzależnia...
- To mamy problem... on wyjdzie za 2 lata...
Zamyślił się...
- No wie pani, na to już nie poradzę...
- A ja myślę, że mógłby pan...
Spojrzał się na mnie... przełożyłam nogę na nogę... rozcięcie rozeszło się...
Połyskliwość pończoch poszła po oczach...
On przełknął ślinę...
Kombinuję... teraz albo nigdy...
- Jestem bardzo zdesperowana... chciałabym się wyleczyć i nie brać prochów...
Na razie nie może mnie złapać na niczym...
- Proszę wstać i się rozebrać do badania...
CO ? u psychiatryka... ?
A zaraz mnie olśniło ... oczywiście ... boi się prowokacji...
Wstałam, zameczek do dołu... ramiona na bok i już sukienka spadła...
Stałam bez stanika, w majteczkach i pończoszkach...
Podszedł... obszedł... stanął z tyłu...
Odchylił włosy... a ja... zrobiłam to co musiałam...
Ściągnęłam koronkowe majtki i się wypięłam...
Powinnam być skrępowana... a czułam się jak ryba w wodzie...
Rozszerzyłam pośladki...
- Nie mam żadnego podsłuchu... jestem zdesperowana i jestem tu prywatnie...
Podszedł od przodu...
- Proszę nogę postawić na krześle..
I wsadził mi palce w cipę...
Szybko i boleśnie...
- Ok, teraz wierzę...
- Przecież to widać... że nic nie mam...
- Nie, jest pani podniecona. policjantka by nie była...
- Naprawdę zrobię wszystko.
- Proszę się ubrać...
- Jak pan chce to może...
- Nie teraz.
Usiadł się za biurkiem, ubrałam się i patrzyłam mu się w oczy...
On robił to samo...
- Proszę napisać jego nazwisko i imię... i przyjść w przyszły czwartek.
Napisałam.
- To wszystko, zapłaci pani wychodząc..
300 Euro. Trudno.
Do hotelu szłam cała się trzęsąc.
Dałam radę, czy plamę... ? ... trudno wyczuć, chociaż rozmawiał na koniec już normalnie...
Ale wiedzieć, niemiecki lekarz psychiatra... może mieć swoje zagrywki ?
Następny tydzień czekania. Zadzwoniłam do Joli.
Nie była zadowolona.
- Dzieci tęsknią... jak nic nie ugrasz to szkoda czasu...
- To jest ostatnia nadzieja, jak nie wyjdzie to wracam...
- To wracaj, nasze życie jest tutaj.
Wiedziałam, że będzie nerwowo... ale gdy zadzwoniła Julia to się zaczęło...
- Mamuś.. ile jeszcze.... proszę ?
- Julcia, jestem na ostatniej prostej, siedzę w Niemczech, Jurgen jest w więzieniu i próbujemy go wyciągnąć... a coś się stało ?
- Ten Wojtek jest pijakiem, kłócą się codziennie, ona go wyrzuca, on ją przeprasza...i od nowa...
- Coś wam robi ?
- Sprzedał po cichu rowery tatusia, wszystkie... chłopacy oszaleli... była straszna awantura, a ona tylko...że nic się nie stało... bo już ojca nie ma i nikt ich nie używa...
- O mój Boże... zabiję go...
- To przyjedź i to zrób !!!
Zawołała to z taką nienawiścią... że się przestraszyłam. Ona ma dopiero ****** w tym roku...
- Dzisiaj wywieźli ojca bieżnię.. tę dużą...
- Ona była strasznie *****... nie wiesz za ile ?
- Nic nie mówią, ale kłócą się o pieniądze...
- Podobno fabryka ledwo ciągnie... ona nie umie zarządzać...
- Ona niczego nie umie, wszystko spierdoli...
- Wyrażaj się...
- Przepraszam, ale bracia też się pytają kiedy wrócisz... ?
- Zrobię wszystko, aby wrócić jak najszybciej kochanie...
- Dałaś nam nadzieję... żyjemy tylko dla niej...
- Wiem, nie zawiodę...
Poryczałam się.
Jak tak można... ?
Jej Wojtek i kasa... znam ten temat... za chwilę sprzedadzą fabrykę, a potem nasz dom...
A jak mi się nie uda... ?
Nawet nie wyobrażam sobie tego...
Znowu się psuje...
Wybrałam numer do Mariusza - " mąż "
Niech będzie śmiesznie....
Zmieniłam, to nie jest już Robert... życie ciągle mnie prostuje... na każdej drodze...
Nie mogę się oszukiwać, bo zatracę granicę przeszłości z przyszłością...
- Co tam kochana... ?
Nie jestem jego kochaną... niepotrzebnie go kuszę... te zdjęcia... chcę tylko pogadać... żadnego seksu...
- Smutno mi... nie idzie jak chcę...
- Nie możesz się tak szybko zniechęcać... wiele rzeczy wymaga dużej pracy... nic za darmo..
- Wiem i czuję to na każdym kroku...
- Chcesz powiedzieć o co chodzi ?
- Nie... chciałabym tylko iść do przodu... zamknąć sprawy i otworzyć nowe... ale życie mnie teraz cofa...
- Czasami nic nie zrobimy...
- Ale ja muszę zrobić... wiele ludzi na mnie liczy... szczególnie moje dzieci...
- Te następne ?
- Tak, mam skomplikowane życie i to tak bardzo, że aż trudno uwierzyć... a kiedyś byłam taka szczęśliwa i do końca tego nie doceniałam... myślałam, że tak będzie zawsze...
- Życie jest zmienne...
- Ja to wiem aż za dobrze... dobranoc, idę spać...
- Śpij dobrze i śnij...
Rozłączyłam się... nic mi nie pomógł... a nawet wkurwił tymi swoimi mądrymi radami...
Nie będę już dzwonić...
Rano miałam już wyrzuty sumienia.
Przecież on nie jest nic winny... chce dla mnie dobrze... i już tyle mi pomógł...
To los się pierdoli...
Przeproszę go następnym razem...
*****************
Jest czwartek. Idę. Zaraz mi serce wyskoczy...
Czekam jak na igłach...
Poproszono mnie...
- Dzień dobry panie doktorze...
Nie odezwał się... tylko siedział i patrzył się na mnie...
Czekałam...
- Sprawdziłem...
- I ?
- Zastanawiam się...
Nie odezwę się...
- Jest szansa... ale boję się, że pani się nie zgodzi, a ja nie chcę ryzykować dla niczego ...
- O co chodzi ?
Widziałam, że się denerwuje...
- Mam marzenie, którego nie spełniła jeszcze żadna kobieta... i to, o co pani prosi, jest tego warte...
O... już jest dobrze...
- Ok... układ jest taki... pani decyduje... 30 tys. euro, 20 w gotówce, a 10 dostanie pani ode mnie...
- Czyli 20 ?
- Nie, 30... tylko ja za pani usługę zapłacę osobno... kasa idzie dla innych... po prostu za spełnienie mojego marzenia jestem w stanie zapłacić...
Nie ma takiego czegoś, czego nie zrobię... a teraz... jestem zdesperowana do końca...
- Co to ma być ?
- Nie powiem, o to chodzi... dopiero jak się wydarzy... oczywiście to będzie seks... ale chcę widzieć pani reakcje... szczere... niespodziewane... pragnę widzieć uczucia...
- A czego mogę się spodziewać.. ?
- Im więcej powiem, tym mniejsza będzie reakcja... nie o sam seks mi chodzi... ale o pani emocje... o... nie mogę...
- To marzenie jest warte.. 10 tyś ?
- Jestem bogaty, stać mnie, a niestety moja żona... e... nie ma o czym gadać...
- Nie mógł pan wziąć kurwy ?
- Nie, chcę prawdziwych uczuć... a pani to mi zapewni...
- Jest pan pewien... ?
- Pani klasa to zapewni... to widać... pani ruchy... odwaga... to jest to czego mi trzeba... gdy będzie pani gotowa, proszę przyjść...
Zaczęłam myśleć..
- A jakie mam zabezpieczenie ?
- Pan Jurgen zrobił już większą część zakładam, waszego planu, klepnięcie pieczątki z decyzją kilku lekarzy będzie kwestią tygodnia... dlatego potrzebne są pieniądze, ja zacznę od razu i po spełnieniu przez panią ostatniego aktu, w ciągu tygodnia wychodzi...
- Zgadzam się, zbiorę kasę i wrócę, może pan zacząć przygotowywać tę imprezę...
Uśmiechnął się...
- Dzień przedtem dostanie pani ostatnie instrukcje, ok ?
Kiwnęłam głową..
Wyszłam, a on mnie odprowadził...
Cieszę się jak cholera, pierwszy promyk słońca... ale 20 tys euro... kurwa...
Skąd to wezmę... ?
Może młody ma jakąś kasę, potem oddam..
************
Młody zrobił takie oczy, że nie mogłam uwierzyć ?
- Nie masz żadnej kasy ?
- Ogólnie nie...
- To za jakie pieniądze tu robisz... ?
- To skomplikowane, cała kasa idzie na konto - szef, on co prawda nie żyje, ale to nie mój problem.... jestem tylko pracownikiem...
- A pensja ?
- To też jest problem, bo nie dostaję żadnej kasy, jedzenie jest z kuchni, mieszkam tutaj... jest ustalone 500 euro na wydatki i czekam, aż ojciec wyjdzie, może coś poradzi... ?
- To jest kanał... mam przy sobie 8 tyś, resztę zostawiłam w domu, brakuje 12 tyś..
- Nawet kredytu nie mogę wziąć, bo tu nic nie jest moje... nawet samochodu nie mam... wszystko należy do rodziny... nie zrozumiesz...
Kurwa, ja nie zrozumiem... mafia to mafia.. dość filmów widziałam... kasy od cholery, ale nikt jej nie ma... pierdolenie... Mahmed już dawno nie żyje, a oni ciągle są wierni jakimś urojonym zasadom...
- Dobra, słuchaj koniec kombinowania, sprawy trzeba zamknąć i jechać dalej... w każdym hotelu są kurwy, prawda... u was też są ?
- No... zdarza się...
- To teraz ja będę jedyną... załatwisz mi klientów, zarobię i uzbieram....
- Ale jak to... pani ?
- A co myślisz, jak kobieta może zarobić ?
- Ale...
- Kurwa, młody nie masz jaj, to ktoś inny musi mieć... od jutra zaczynam i lepiej abyś się postarał..
Zawsze to samo. Czy naprawdę muszę stoczyć się na dno, aby los był zadowolony... ?
Nawet tutaj maja dupa musi pracować... cholera... zaczynam to nienawidzić...
Nie samego pieprzenia, tylko zmuszania mnie do tego...
Lubię z przyjemnością... a teraz... od nowa... i jeszcze doktorek nie wiadomo co wymyśli... ?
*****************
Ostatnia noc w samotności. Chciałam zadzwonić do Mariusza, ale co mu powiem... ?
Nawet do Roberta bym nie zadzwoniła...
Jest mi wstyd, myślałam, że w szpitalu spadłam na dno... a jednak życie testuje mnie na każdym kroku.
Odebrało mi wszystko, w momencie, gdy zaczynałam być szczęśliwa...
Łup.. w łeb... i pomimo, że tyle udało mi się załatwić... to ciągle obrywam...
Miałam już taką małą nadzieję, że z pomocą Roberta uda się wszystko opanować.. ale widać jeszcze nie...
Jestem ciekawa, czy on to widzi, czy zgadza się na to, abym była kurwą w Polsce i w Niemczech...
Ile można ?
Nie wiem... jestem tak skołowana... żadnej radości...
Nawet nie chciałam myśleć o wróżce... ale ona dodała jeszcze, że...
- Pani cierpienia się nie skończą... ale będą dawały pani szczęście...
Wypisz wymaluj... tylko, czy to jest szczęście... ? .. wątpię.. jestem zła, wkurwiona i zniechęcona...
Idę spać... od rana do pracy...
******************
Młody przyszedł kolo 10.
- Jest dobrze, gdy dowiedzieli się niektórzy, że jest nowa dziewczyna to od razu się zapisali.
- Jakie stawki tu obowiązują ?
- Najwięcej to 500 euro... ale i 200 też...
- Czyli prawie do lata będę zapierdalać dupą, aby uzbierać 12 koła... ?
- Postaram się o tych najlepszych klientów...
- Powiedz, że ja biorę tysiąc, ale jest full obsługa...
- No nie wiem, może nie przejść...
- To się postaraj.
Przyszedł kolo 16.
- Dzisiaj dwóch, na 18... za 1000..
- Młody, dwóch to jest po 500...
- Co mam zrobić.. ?
- Już dobrze... ale się staraj...
- Dobrze.
Byłam już przygotowana. Cipka nasmarowana, tyłek rozluźniony, piersi nasmarowane kremami.. muszę o moje skarby dbać..
Przed 18 potwierdził, że już jadą windą...i są opłaceni.
Całe szczęście, że ten kłopot spadł mi z głowy...od razu przypomniał mi się ten cham przez którego wylądowałam na komendzie... w sumie i tak się dobrze skończyło...
Cholera, może naprawdę muszę przejść wszystkie upokorzenia, aby potem docenić każdą chwilę szczęścia... i nie spierdolić tego znowu..?
Gdy zapukali miałam na sobie tylko przeźroczystą haleczkę... co nie co już kupiłam...
Ich miny były cudne...
Takiego uśmiechu dawno nie widziałam...
- Jesteś piękna, podobno Polka ?
- Tak..
- Od dawna wiemy, że Polki są ładne... ale ty jesteś piękna..
- Dziękuję.
- Na co możemy liczyć ?
- Na wszystko...
- Chcemy wziąć cię we dwóch, na różne kombinacje...
- Panowie, do roboty, wasz czas właśnie się zaczął...
Poleciała klasyka. Rozebrali mnie, wycałowali, ja obciągnęłam i zaczęli mnie brać.
Od przodu, tyłu... jeden w cipie, potem zmiana... obciąganie po dupie... tu się zdziwili... ale ja po głębokiej lewatywie wiem, co robię...
Nic więcej nie chcieli... i dobrze...
Żadnego lizania tyłków, żadnego bicia.. szarpania czy podobne...
Miło i przyjemne.
Nie dostałam orgazmu, bo byłam trochę zestresowana, tutaj czuję dużo bardziej, że to praca...
Po prawie 2 godzinach oni uśmiechnięci pożegnali się pocałunkiem.
Dzień kończy się dobrze. Jest tysiąc, jeszcze 11...i dużo i mało, zobaczymy...
Jestem nerwowa, bo czas ucieka... tyle jest spraw do załatwienia...
A sprawy nie idą jak myślałam...
**********
Na d**gi dzień dostałam dwa zlecenia. Po 300 euro... zwykli faceci, wypierdolili i koniec, bez finezji, bez uczuć... tyle, że chcieli abym połknęła...
Gówniano smakowała ich sperma, a może zwyczajnie nie chciałam jej smakować... ?
Praca jak zwyczajnej kurwy... szmaty... a może... i należy się...
Źle się czuję... jak ktoś bez znaczenia, wartości... tylko do wykorzystania... a jeszcze przede mną robota za10k... nawet mnie nie interesuje co to będzie... byle odwalić i mieć wszystko za sobą...
Prawie jak robot... nawet się nie uśmiecham...
Wrócić do dzieci, do Joli, do Polski... do domu...
*********
Był w nocy moment, że chciałam sobie przypomnieć dawne życie... ale było tak ciężko....
Nie pamiętam... nie chcę... nie mogę...
Jutro mam urodziny, nikt nie będzie pamiętać... dzieci mnie nie uściskają... nikt mnie nie przytuli... nikt nie powie dobrego słowa...
Gdybym temu Mariuszowi z telefonu powiedziała... to on by zadzwonił... ale nie powiem mu... jestem sama i jestem w dole... i kurwa... zaczynam wierzyć, że tak ma być...
Bo kim jestem... ? ... nikim... niczym... e...
Może Robert będzie pamiętać... może przyjdzie do mnie w nocy... ?
***************
Poczułam przytulenie... lekkie dotknięcie twarzy...
- Mamusiu obudź się...
Ty jeden wiesz, że dziś mam urodziny...
- Nie chcę.... nie chcę synku... się obudzić...
-Tak Cię kocham... do szaleństwa...
- A tak daleko mi do Ciebie...
Płaczę w śnie... bo wiem, że Twoja tęsknota jest tak samo mocna jak moja...
Kiedyś się spotkamy... kiedyś Cię przytulę... pocałuję w policzek i nigdy nie wypuszczę...
I wyrównam rachunki... za wszystkie moje krzywdy... za ból, który czuję w każdej sekundzie tego życia...
*****************
Wstałam zbita jak pies...
Ledwo się umalowałam... robiłam lewatywę...
Jola przysłała sms z życzeniami... ona jedyna...
Jedyny promień dzisiejszego dnia... jak słońce... i nikt więcej nie przyśle...
Potem zeszłam na śniadanie.
Sala pełna... czy kiedykolwiek czuliście się sami, z ludźmi wokół siebie?
Podszedł młody...
- Jesteś Karolina coś smutna...
- Daj spokój... a z czego nam się cieszyć... zjebane życie... zjebany los...
- Nie jest tak źle... znajomy pożyczy mi 2 tys euro...
- A jak oddasz... ? ... nie potrzebuję niczyjej pomocy... sama zrobię...
- Nie bądź taka harda...
- A jaka mam być... ?
Wstałam i poszłam do pokoju...
Czekam na klienta... na zjebanie, na cokolwiek... i płaczę...
A potem nalałam sobie drinka...whisky...
To mi pomoże... i może znieczuli... ?
Nim się zorientowałam wypiłam 2 drinki. Ja, która nie pije... pierwszy raz od... nie pamiętam...
*************
Po południu przyjechała para. Kobieta chce zobaczyć, jak jej facet rypie inną kobietę..
Moja krew... Robert w spódnicy...
Już ją lubię... podobno płacą tysiąc..
On zwyczajny.. nawet lekka cipka.... ona kobieta władcza... wie, o co jej chodzi...
W głowie huczy... ale jest przyjemnie.. nawet mogę się uśmiechnąć...
Zajęłam się nim, choć gość zestresowany... Rozebrałam, obciągnęłam...
Wiedziałam, o co jej chodzi... ?
O władzę.. o to abym go zeszmaciła...
Ona chce się poczuć lepiej... chce wiedzieć, że może nim kierować i dyrygować...
On zwyczajnie zaczął.. ale ja wiedziałam, że to jej nie zadowoli...
Gdy nie chciał mu stanąć za bardzo, to walnęłam go w penisa...
Aż się skręcił... ale ona dostała błysk w oczach...
Walnęłam go w twarz...
- Nawet ci nie staje... co z ciebie za facet... jesteś cipą.. ?
Chwyciłam go i ścisnęłam... za jaja i kutasa razem...
Ona aż wstała...
Widziałam, jak dotknęła piersi... na sekundę...ale zauważyłam to...
- Nie nadajesz się na zerżnięcie kobiety... za słaby jesteś... kładź się.
Gdy się położył, to usiadłam się na jego twarzy i kazałam lizać...
Jego lekkie przerażenie bawiło mnie....
Gdy robił to źle ... to waliłam go w kutasa...
Ona aż obchodziła nas dookoła...
Zdjęła spódnice.. była w pończochach....
Po następnym uderzeniu w jajka, gdy on jęczał i akurat lizał mi tyłek... zdjęła majteczki...
Gładko wygolona cipka... i już się świeciła...
Była zgrabna...ona ok, 30.. on raczej 40... dziwna para... ale co tam,...
Jemu stawał... ale powili...... i wiedziałam, że nie o to chodzi...
To jest władza... jego poniżenie... i jej wewnętrzne zadowolenie...
Robert wielokrotnie mi mówił,. że najbardziej go bierze, jak faceci mnie poniżają... jak biorą w tyłek... a ja się podniecam tym... że ktoś mnie posiadł... i oddaję się temu...
Jak zlewają się w gardło, jak się wyrywam... krztuszę.... ale oni są silniejsi... przytrzymują głowę... i robią co chcą...
Cała ta sytuacja zaczęła na mnie działać...
To wspomnienie mojego ukochanego...
W jej oczach widziałam to samo podniecenie... tę dzikość... to uczucie...
Jakbym wracała do domu...
Jakby ją przysłał celowo...
Gdy dałam mu się wylizać, gdy jechał językiem po tyłku.. gdy dociskałam do braku jego oddechu... gdy walił rękoma o moje nogi... gdy ona klęknęła przed nami... zaczarowana tą sytuacją... siknęłam wprost mu w usta....
Nie on się liczył... tylko ona...
Była wniebowzięta... patrzyłyśmy sobie po tym w oczy... i jej dzikość mnie brała....
Gdy lałam następny raz... wyciągnęłam rękę do niej...
Chwyciła mnie i przysunęła się...
Prawie zaczęłyśmy się całować... ale to było za dużo dla niej...
On miał być poniżony... jego cierpienie ją brało... jego uległość...
Lizał teraz mój tyłek... robił dobrze... a ja oddawałam się tej rozkoszy...
Chwyciłam jej dłoń i nakierowałam na cipkę...
Zrozumiała, że też odbieram uczucia podniecenia...
Włożyła dwa palce...
Docisnęłam jej rękę mocniej...
Dołożyła trzeci i czwarty...
Moje jęczenie, ruchy moich bioder odebrała tak jak powinna...
Widziała moja podniecenie... czoła gorączkę cipki... ruchy bioder...
I oczywiście szaleństwo w oczach...
Nie będę się krępować przed obcą babą... bierze mnie ta sytuacja i nie odpuszczę...
Wcisnęłam jeszcze bardziej jej dłoń...
Dosłownie sama się zaczęłam gwałcić...
A że puszczam soki jak suka... to jej ręka w końcu weszła...
Sama nie wierzyła... jej oczy pokazywały i strach i cholerne podniecenie...
Zaparłam się o jego klatkę.... o jego język w tyłku... i jej rękę...
Zamknęłam oczy... jest mi dobrze.... i wykorzystam to...
Gdy doszedł pierwszy... to poleciało mi dość mocno...
On nawet nie przerwał... myślę, że ona nie raz to mu robiła...
Przy d**gim to samo... ale otworzyłam oczy...
Chciałam zobaczyć jej reakcję...
Była wniebowzięta... oczy płonęły w żarze czerwonych żądz...
Ręka gwałciła moja cipkę... i najważniejsze.... nie przerywała...
Teraz jej uczucia przeskoczyły na mnie... szczególnie, że ciągle ******* działał...
Teraz ja byłam do zniewolenia... jej władza i moja uległość...
Każdy mój orgazm brała do siebie... każdym się rozkoszowała... ona jest Panią... i jest zadowolona...
Przy trzecim, prawie nie mogła uwierzyć...
Myślę, że przy swoim facecie nie dostaje w ogóle... ją bierze coś innego... i dlatego, tak jej oczy się teraz świecą...
Patrzyła się na mnie... na wynajętą kurwę, która szaleje...
A jak nie przestanie to poleję... ostro...
Może nawet na to czeka... na pewno leje na niego w domu...
Jej ruchy... szyk... tak... to Pani... ze swoim kundlem...
Dochodził czwarty... jak siknę to i ona oberwie... może się nie spodobać... ?
A... mam to w gdzieś... zapłacone... to szalejemy...
Napinałam się... jej ręka musiała to czuć... może pomyśli.. ?
I wtedy pomyślałam o Robercie,... jeśli ona to on... to powinna mieć takie same żądze... władzę ale i jakąś formę uległość...
Szybkim ruchem dotknęłam jej twarzy... ona się uśmiechnęła... a potem pociągnęłam do cipki....
Siknęłam...
W pierwszym momencie chciała się wyrwać... ale wiedziałam, że tak będzie... i nie puściłam...
- Liż mnie... krzyknęłam...
Wyrwała dłoń, klęknęła w szerokim rozkroku i dosłownie wbiła się w cipkę...
On na dole był cały zalany... ale kto by się nim przejmował...
Moje uda obejmowały jej głowę i tak jak ona... oddawałam się szaleństwu...
Bo to było wariactwo... oni płacą... a praktycznie ja robię sobie dobrze...
Jej język, ta atmosfera... mineta od kobiety... moje lanie... podniecenie do wariactwa... i oczywiście głowa w chmurach...
Dostałam piąty...
Ona zwariowała...
Gdy już skończyłam podniosła głowę i spojrzała się jak psiak... jak najwdzięczniejsza suka...
Pociągnęłam ją do siebie.
Do pocałunku... przecież nie będę się brzydzić kobiety, która dała mi rozkosz...
Pociągnęła mnie na dywan...
Ma rację, jej facet teraz nie jest w ogóle ważny...
Nie tylko się dotykałyśmy... ale i pieszczotom nie było końca...
Czułam się teraz jak Anka... potrzebowałam czułości, a nie pieprzenia...
I ona mi ją dawała...
Zaczęłam się wewnętrznie śmiać, bo czułam szósty...
Odwzajemniałam jej uczucia.... i ona też zaczęła jakby się bardziej wić... pod moimi palcami...
Dostaniemy razem ?
To byłoby piękne...
Mój idzie... ja dostanę....
Gdy zaczęłam się napinać... poczułam jakieś krople na twarzy... ale nie chciałam przerywać...
Ona też dochodziła....
Teraz jest już więcej... tych kropli...
Szybkie spojrzenie w górę...
Ja nie mogę... jej facet stał i walił sobie kutasa... walił i zlewał się... na nasze twarze...
Położyłam się na plecy... w końcu za coś płacą...
Ona zrobiła to samo... ale szybko nachyliła się do mnie z powrotem i zaczęła wycierać jego spermę...
To było tak komiczne... przed chwilą była gotowa go poniżyć dla własnej przyjemności, a teraz dba o jego.. powiedzmy kochankę...
Jej zadowolona mina, uśmiech... on oczywiście wniebowzięty... a ja... ?
Cóż, nawet nie włożył, tyłek zaoszczędzony, orgazmy dały endorfiny... dzień urodzinowy nie kończy się aż tak źle...
Zaczęli się zbierać...ale jej oczy raczej uciekały... jakby była speszona....
Poddała się sytuacji i nie do końca ją kontrolowała...
Niestety dziś ja byłam górą.... i ona to wiedziała...
Na koniec uśmiechnęli się i podziękowali...
Zmusiłam się...
Zamówiłam z kuchni cztery ciastka z kremem i do nocy wypiłam jeszcze cztery drinki.
Mam w końcu dziś urodziny.
Do północy.
Najgorsze w życiu... ale tak mają samotni...
5年前