Uprowadzenie, feminizacja i zniewolenie cz. 2

Czułem jego język w moich ustach. Jedną ręką trzymał moją głowę tak, że nie mogłem się wyrwać. d**gą ręką zaczął masować mojego penisa. To było obrzydliwe, nie chciałem tego, ale mimowolnie czułem jak mój ptaszek robi się twardy. Pan zauważył to.
- Podoba się suczce? – Zapytał Robert nie przestając przesuwać dłonią po moim przyrodzeniu, które odpowiadało na jego dotyk.
- Nie, nie chce tak. – W odpowiedzi Pan ścisnął mocno moje jądra.
- To może chcesz tak!
- Aaaauu! Nie Panie! – Zdołałem wydusić z siebie cienkim głosem. Będąc skuty niewiele mogłem poradzić.
- Piszczysz jak dziewczyna. Sama widzisz, że nie masz się przed czym bronić, bo żaden z ciebie chłop. – Robert nie przestawał miażdżyć moich jąder. – Mam ci je kurwo wyrwać razem z ptakiem żebyś zaczęła się zachowywać jak prawdziwa sissy?!
- Łaaaaa! – Pan szarpnął mocno za moje jądra, do oczy napłynęły mi łzy. – Błagam dość!
- Kogo błagasz cioto?! – krzyknął Robert i nie przestawał ciągnąć za moje jądra.
- Pana błagam! Proszę litości! – jęczałem z bólu i przerażenia, że naprawdę urwie mi moją męskość.
- Widzisz, jak będziesz grzeczna, to spotka cię dobre traktowanie. – Robert rozluźnił uścisk i znów zaczął pieścić ręką mojego obolałego fiuta. – Nie masz wyjścia, będziesz transetką czy tego chcesz czy nie.
- Nie może mi Pan tego zrobić.
- Mogę sissy i zrobię ci to. Mam gdzieś twoją opinię i uczynię z tobą co sobie zaplanowałem. Od twojej postawy zależy tylko tyle, jak bardzo będzie cię to bolało. Rozumiesz?
- Będą mnie szukali? Mam rodzinę znajomych i… – urwałem widząc jak patrzy na mnie z politowaniem.
- Mało wiesz o życiu. Robię to od lat i jakoś nikt nic mi nie zrobił. Policja znajdzie twój jacht dryfujący na środku jeziora. Wszystko na pokładzie wyglądać będzie tak, jakby nic się tam nie wydarzyło. Moi chłopacy zadbali o to, żeby posprzątać wszystkie ślady. – Gdy to mówił nie mogłem uwierzyć w to co słyszę. – Już widzę wnioski na koniec śledztwa: nieostrożny żeglarz wypadł za burtę żaglówki i utonął w jeziorze. Może Policja wezwie płetwonurków, żeby przeszukali dno, ale nic tam nie znajdą. Zresztą jezioro jest rozległe, wiec kto wie gdzie wypadłaś za burtę. Jacht mógł dryfować wiele godzin. A nawet jak ktoś zacznie zbyt mocno węszyć nad tą sprawą, to znam kogo trzeba, żeby ukręcić sprawie łeb. Tak czy siak sprawa zamknięta.
- Dlaczego ja? – Zdołałem wydusić z siebie zdruzgotany tym co usłyszałem.
- Przypadek. Pojawiłaś się, gdy akurat kogoś dla siebie szukałem. A że jesteś zgrabna, z ładną figurą, długimi nogami i delikatną buzią, to wybór padł na ciebie. A teraz gdy wiem jak bardzo tego nie chcesz, to tym bardziej podnieca mnie myśl, że będziesz feminizowana przymusowo.
Robert nie przestawał mnie m*****ować. Cały czas masował mojego penisa i bawił się jądrami. W miejscu niedawnego bólu czułem przyjemne ciepło d**gą ręką przesuwał po moich sutkach. Było mi wstyd, że jest mi przyjemnie, gdy dotyka mnie d**gi mężczyzna. Penis robił się twardy i mokry.
- Moja sunia znów jest podniecona? Tylko nie próbuj się znowu zapierać.
- Tak Panie – Wyrzekłem pokonany strachem przed kolejnymi porcjami bólu. Wolałem być m*****owany niż torturowany.
- Zobacz jak ładnie się cieszysz na dotyk swojego Pana. – Robert przystawił mi przed twarz dłoń, którą pieścił mnie między nogami. Była wilgotna od preejakulatu. – Liż suko. – Rozkazał mi Pan.
Zamknąłem oczy i niechętnie, z obrzydzeniem zacząłem lizać dłoń Roberta. Czułem w ustach smak samego siebie.
- Patrz mi w oczy cipo. – Momentalnie otworzyłem oczy i spojrzałem na uśmiechniętą twarz mojego Pana, który poklepał mnie w policzek dłonią, którą właśnie wylizałam. – Bardzo dobrze się spisałaś maleńka. Wiem, że jest ci teraz ciężko, bo wciąż patrzysz na siebie jak na chłopaka. Będzie ci łatwiej jak zrobię z ciebie kobietę. Chodź, czas zacząć twoją przemianę.

Posłusznie poszedłem z Robertem do pomieszczenia znajdującego się z prawej strony pokoju z klatką, w której się obudziłem. Weszliśmy do prostej ale ładnej łazienki. Na ścianach i podłodze położono jasne kafelki. Część podłogi wyścielał dywanik. Były tam prysznic, umywalka z lustrem i toaleta. W rogu stała pralka, a obok suszarka na ubrania. Pod jedną ze ścian znajdowała się szafka łazienkowa. Na wieszaku wisiały dwa różowe ręczniki. Na zawieszonej na ścianie półce stały damskie przybory toaletowe, różne mydła, szampony i różowa szczoteczka do zębów. Łazienka nie miała drzwi, a prysznic był w części otwarty, a w części zasłonięty ścianą z przejrzystego szkła więc o prywatności mogłem pomarzyć.
- To twoja łazienka sissy. – Oznajmił Robert. – Tu będziesz się myła i załatwiała swoje potrzeby gdy będziesz zamknięta tu na dole. Tutaj też będziesz robiła sobie lewatywy, żeby mieć czystą pizdę. W szafce i na półce znajdziesz wszystkie potrzebne przybory. A teraz wskakuj pod prysznic. – To mówiąc Robert rozpiął mi kajdanki skuwające moje ręce i nogi. Sam stanął w wejściu do łazienki i trzymał rękę opartą na poganiaczu do bydła, który przypiął do pasa od spodni.
Po raz pierwszy byłem wolny, ale nie miałem siły uciekać. Bałem się, że spotka mnie bolesna kara. Wiedziałem, że ucieczka musi być dobrze przygotowana, dlatego postanowiłem wyczekać lepszy moment, a póki co grać tak, jak mi Pan każe.
- Umyj ciało tym żelem. – Robert podał mi butelkę z nieznanym mi kosmetykiem. – Tylko uważaj, on bardzo szczypie w oczy więc nie myj nim włosów na głowie ani oczu. Do mycia głowy dam ci zaraz specjalny szampon.
Odkręciłem wodę pod prysznicem i po uzyskaniu odpowiedniej temperatury zmoczyłem całe ciało po czym wziąłem żel, który dał mi Robert.
- Namydl się cały i zostaw pianę na skórze. Możesz też umyć dolną część twarzy, tylko uważaj na oczy.
- Dobrze Panie. – Posłusznie wykonałem polecenie i wkrótce byłem cały w białej pianie łącznie z częścią twarzy poniżej oczu. Żel miał nieprzyjemny chemiczny zapach. Po chwili poczułem pieczenie skóry na całym ciele. – Panie, coś jest nie tak, skóra mnie boli.
- Wytrzymasz. Zbliż się żebym mógł sobie obejrzeć czy dokładnie się umyłaś.
Stanąłem w wejściu do prysznica, a Robert dokładnie obejrzał sobie mnie z każdej strony. i w kilku miejscach dodatkowo rozsmarował porcję żelu myjącego, zwłaszcza na plecach, w kroku, pod kolanami, pod pachami i w okolicy odbytu. Nie rozumiałem dlaczego założył do tej czynności rękawiczki. Skóra piekła mnie i swędziała coraz mocniej.
- Dobra, tyle wystarczy. Zamknij oczy, spłuczę z ciebie to świństwo. – Powiedział Robert biorąc do ręki słuchawkę prysznica. Strumień ciepłej wody przynosił mi ulgę zmywając okropną chemiczną pianę z mojego ciała. Woda spływając obmywała mnie. Po chwili już nic mnie nie piekło. Robert podał mi kolejną butelkę. – To szampon. Umyj nim włosy.
Wykonałem polecenie i po spłukaniu głowy wyszedłem spod prysznica. Robert rzucił mi ręcznik i stojąc w wejściu do łazienki przyglądał mi się. Zacząłem się wycierać i momentalnie zrozumiałem że coś jest nie tak. Moja skóra była inna, bardziej delikatna i… gładka.
- Co to znaczy Panie? – Spytałem patrząc w dół na swoje pozbawione owłosienia ciało. Stałem przed Robertem cały gładki i bez żadnego włoska na ciele. Moje nogi wyglądały zgrabniej niż wcześniej, a penis wydawał się nie pasujący do gładkiego i szczupłego ciała, które bez włosów wyglądało dziewczęco.
- Twoja feminizacja właśnie się zaczęła. To była depilacja chemiczna. – Oznajmił Robert jak gdyby nigdy nic.
- Ale jak?
- Ten żel rozpuścił włosy na twoim ciele. Obawiam się, że przy okazji wniknął też w głąb skóry i trwale rozpuścił także cebulki włosów.
- Co?!
- Włoski już nigdy nie odrosną, a ty już zawsze będziesz gładziutka i seksowna. – Pan bawił się moim nieszczęściem.
- To niemożliwe! – krzyknąłem zrozpaczony widząc, że zmiany są nieodwracalne.
- Słuchaj niewdzięczna dziwko! Wyświadczyłem ci przysługę. Dzięki mnie nie będziesz musiała depilować się co dwa dni, żeby być ponętna. Każda dziewczyna całowałaby mnie za to po rękach i nie tylko po rękach. Po za tym spójrz, zaczynasz już wyglądać jak laska.
Miałem ochotę wybiec z łazienki i uciekać. Nie wiedziałem tylko jak przestawić Roberta zagradzającego przejście. Nagle Pan wziął coś z półki i rzucił w moją stronę. To była obroża.
Wpatrywałem się mokrymi oczami w kawał zimnego w dotyku metalu, który trzymałem w dłoniach. Obroża była cała ze stali i dość ciężka Powierzchnia obroży była gładka i wypolerowana na połysk. Obroża przypominała gruby stalowy pręt o średnicy około 3 centymetrów, który ktoś zręcznie wygiął w idealny okrąg.
Jedynie z tyłu obroży było nieduże zaokrąglone zgrubienie zakłócające linię obroży, które wyglądało na zamek. Zamek nie przypominał z wyglądu niczego co do tej pory widziałem. Był to nieduży mechanizm, który pewnie był zamknięty wewnątrz pręta tworzącego obrożę. Wyglądał na sterowany elektronicznie. Na powierzchni obroży w miejscu gdzie znajdował się mechanizm widać było dwie diody, z których jedna świeciła się na zielono. Na przedzie urządzenia widziałem wbudowany w pręt zawias, na którym zapewne otwierała się obroża. W tym też miejscu do obroży przytwierdzone było solidne kółko do przypięcia smyczy lub łańcucha. Patrząc dokładnie na obrożę zauważyłem, że na jej przedniej części wygrawerowany jest wyraźny napis stylizowany na pismo ręczne. Kółko do smyczy rozdzielało słowa napisu: „Sissy Wioleta”. Czułem jak coś we mnie wzbiera.
- Zakładaj to. Moja suka musi zawsze nosić obrożę. – Warknął mój oprawca i wcisnął coś na pilocie, który wyjął z kieszeni.
Obroża zapikała i momentalnie rozwarła się w miejscu gdzie jak słusznie podejrzewałem był zamek. Zielona dioda zgasła. Zamek był otwarty. Nie wytrzymałem dłużej.
- Nie, nie założę tego! Nie jestem zwierzęciem! – Upuściłem obrożę na dywan leżący na podłodze i zacząłem cofać się w głąb łazienki.
- A za kogo się uważasz szmato?! Za człowieka?! – Krzyknął Pan i z poganiaczem do bydła zaczął się do mnie zbliżać. – I co ty niby kombinujesz?
Teraz albo nigdy pomyślałem i skoczyłem w kierunku napastnika licząc, że zdołam go wyminąć i wybiec z łazienki, a potem dalej przed siebie. Pomyliłem się. Robert był szybszy ode mnie i sprawnym ruchem mocno chwycił mnie za ramię po czym wepchnął mnie pod z powrotem pod prysznic. Nim się obejrzałem w ruch poszedł poganiacz do bydła.
- Aaauuaaa! Ałaaaaaa! Aaaahhaa!
- Pokaże ci kim kurwa jesteś! – Pan dalej strzelał we mnie prądem gdzie popadło.
- Auuaaa! Proszę dość!
- Wątpię cioto! – Powiedział Robert po czym ponownie użył na mnie prądu. – Jesteś niewdzięczną, wredną trans suką, którą trzeba tresować jak zwierze, rozumiesz?!
- Auuuaa! Aaaa! Tak, rozumiem! Panie starczy, poddaje się! – jęczałem czując że przegrałem.
- Chodź no tu do mnie cipo! – Rozkazał Robert, po czym wyciągnął mnie spod prysznica i przełożył przez pralkę, tak że mój gładki tyłek w górze.
Bałem się że mnie zerżnie. On jednak zaczął mnie bić otwartą dłonią na gołe pośladki. Z tego wszystkiego nie wiem ile razy dostałem, ale na pewno kilkanaście. Gdy w końcu przestał, załzawiony i pokonany opadłem na pralkę ciężko dysząc.
- Jeszcze nie czas na odpoczynek suczko. – Powiedział Pan i poczułem jak szarpie mnie za włosy i odgina głowę do tyłu. Wtedy założył mi na szyję tę przeklętą obrożę i zatrzasnął ją. Zamek stuknął delikatnie a Robert nacisnął jakiś przycisk na pilocie i obroża zapikała ponownie po czym z miejsca, w którym był zamek rozległ się metaliczny szczęk.
Momentalnie gdy tylko mnie puścił chwyciłem za obroże próbując ją zdjąć, ale *********** się otworzyć. Czułem jej ciężar i choć nie ograniczała ruchów głowy to nie dawała o sobie zapomnieć.
– Świetnie pasuje, prawda? Hehehe. – Zaśmiał się z mojego nieszczęścia. – Ostrzegałem cię że jak będziesz się stawiać to będzie bardziej bolało, a ja i tak zrobię co zaplanowałem Przyjemnie ci teraz?
- Nie Panie.
- Czekam przed łazienką. Ogarnij się, sprzątnij i przyjdź do mnie. Pokazał palcem na moje krocze i nogi oraz na mocz, który stał w brodziku pod prysznicem Ze smutkiem zauważyłem, że gdy Robert raził mnie prądem popuściłem i posikałem się.

Pan wyszedł a ja szybko umyłem się z moczu i posłusznie posprzątałem. Zerknąłem w lustro i zobaczyłem straszną obrożę zatrzaśniętą ciasno na mojej szyi. Nie był szans, żeby ją zdjąć. Wyglądałem żałośnie i czułem się upodlony. Najbardziej bolały mnie słowa wygrawerowane w metalu na mojej szyi: „Sissy Wioleta”. Wyszedłem z łazienki. Robert siedział na krześle z pilotem w ręku. Stanąłem przed nim i wpatrywałem się w urządzenie, które trzymał w ręku i które przypominało pilota od alarmu samochodowego.
- Na kolana sissy. – Powiedział i nacisnął guzik na pilocie. Na szyi poczułem nieprzyjemne mrowienie prądu. – Jeśli będę musiał powtórzyć znowu cię zaboli. – Uklęknąłem przed Panem chcąc uniknąć bólu. – Co się mówi suczko?
- Przepraszam Panie. Ta obroża nie jest konieczna. Czy zdejmie mi ją Pan?
- Hahaha! Nie rozśmieszaj mnie. Swoim zachowaniem udowodniłaś, że ta obroża jest jak najbardziej konieczna na twojej szyi. Nigdy ci jej nie zdejmę i wbij to sobie do głowy moja trans niewolnico. – Spuściłem głowę i wbiłem wzrok w podłogę.
- Proszę, ja już będę grzeczny. – Wyszeptałem.
- „Grzeczna”, „Już będziesz grzeczna”. Tak masz mówić. – Poprawił mnie Pan.
- Dobrze Panie, będę grzeczna.
- Widziałaś co jest napisane na obroży?
- Widziałam Panie.
- To twoje nowe imię suniu. Podoba ci się?
- Nie wiem.
- Spróbujmy. Jak się nazywasz maleńka?
- Tomasz. – Powiedziałem czując nienawiść do tego człowieka. Robert popatrzył na mnie niezadowolony.
- Źle cioto. Nie pozostawiasz mi wyboru. – To powiedziawszy nacisnął przycisk na pilocie.
- Aaa! – Poczułem prąd przepływający przez obrożę.
- Jeszcze raz, jak się nazywasz?
- Nazywam się Tomasz. – wycedziłem przez zęby ze złością. Pomyślałem, że nie dam się złamać. Nie będę żadną Sissy Wioletą. – Aaauu!
- Tomasz utonął! Jak się nazywasz? – Dopytywał się Pan.
- Nazywam się Tom.. Auuuu! – Za każdym razem dostawałem coraz mocniej.
- Powiedz co chcę usłyszeć i ból się skończy. Jak się nazywasz niewolnico? – Zacząłem ryczeć. – No dalej wyduś to z siebie.
- Sissy… Wioleta – powiedziałem cichutko i bez przekonania.
- Głośniej, nie wstydź się swojego imienia transie.
- Sissy Wioleta – powiedziałem, wywracając oczami. – Aaaa!
- Z przekonaniem, bo pomyślę że tylko udajesz sissy.
- Sissy Wioleta! – wykrzyczałem entuzjastycznie zanim poraził mnie prąd. – Auuuu! Za co to?!
- Całym zdaniem odpowiadaj.
- Nazywam się Sissy Wioleta, Panie.
- Miło mi cię poznać Sissy Wioleto. Masz piękne imię. Kto ci je dał?
- Pan mnie nim obdarzył.
Pan pogłaskał mnie po włosach i przyciągnął do siebie trzymając za kółko przy obroży. Pocałował mnie czule w usta. Nie miałem siły stawiać oporu. Czułem, że mnie złamał i że odtąd będę musiał być jego Sissy Wioletą.
発行者 ssmstrs
5年前
コメント数
xHamsterは 成人専用のウェブサイトです!

xHamster で利用できるコンテンツの中には、ポルノ映像が含まれる場合があります。

xHamsterは18歳以上またはお住まいの管轄区域の法定年齢いずれかの年齢が高い方に利用を限定しています。

私たちの中核的目標の1つである、保護者の方が未成年によるxHamsterへのアクセスを制限できるよう、xHamsterはRTA (成人限定)コードに完全に準拠しています。つまり、簡単なペアレンタルコントロールツールで、サイトへのアクセスを防ぐことができるということです。保護者の方が、未成年によるオンライン上の不適切なコンテンツ、特に年齢制限のあるコンテンツへのアクセスを防御することは、必要かつ大事なことです。

未成年がいる家庭や未成年を監督している方は、パソコンのハードウェアとデバイス設定、ソフトウェアダウンロード、またはISPフィルタリングサービスを含む基礎的なペアレンタルコントロールを活用し、未成年が不適切なコンテンツにアクセスするのを防いでください。

운영자와 1:1 채팅