Skraj lasu

Pamiętasz ten słoneczny, gorący dzień?

Pojechaliśmy jedną z tych leśnych piaszczystych dróg, wśród niskich sosen. Ty zabrałaś jakieś kanapki, ja wziąłem termos kawy i kocyk. Znaleźliśmy cichy zagajnik, na skraju czyjegoś pola, czekającego na orkę po żniwach. Muchy bzyczały dookoła, po suchej trawie szeleściły chrząszcze i inne owady, szukające zapasów na nadchodzącą jesień. Sierpniowy upał oblepiał nas końcówką lata, szukaliśmy schronienia w półcieniu niskich, wątłych drzew. Usiadłaś, a ja położyłem się obok, i złożyłem głowę na twoich udach. Chcieliśmy siebie, ale w tej chwili czerpaliśmy radość z otaczającego nas jazgotu przyrody, tchnącego życiem i spokojem.
Miałaś na sobie sukienkę na ramiączkach. Założyłaś ją dla mnie. Ładnie pasuje do koloru twoich oczu. Wtuliłem twarz w twoje nogi, a moja dłoń powędrowała między twoje spocone uda. Głaskałaś mnie po głowie, było mi błogo. Moje ręka między twoimi nogami była ci na miejscu, wprawiając cię w lekkie podniecenie.

Zapach ciebie, zapach twojej skóry, zapach skoszonego zboża i wyschniętej zieleni... To był ostatni zestaw bodźców. Zasnąłem na twoich nogach. Ty delikatnie położyłaś się na mnie i też dałaś się ponieść nadciągającej fali błogiej senności.

Kiedy się obudziłem leżeliśmy na sobie, spleceni. Wyplątałem się spod ciebie najdelikatniej jak potrafiłem, i położyłem cię zaspaną na kocu na wznak. Obudziłaś się, spojrzałaś na mnie i uśmiechnęłaś. Nalałem ci kubek kawy, a kiedy brałaś go ode mnie przytrzymałaś moją dłoń, i położyłaś ją na swojej piersi. Nie było to wygodne dla mnie, klęczeć na czworaka przed tobą i próbować pieścić twoją pierś. Wstałem, obszedłem cię i usiadłem za tobą. Moje dłonie wśliznęły się pod twoją sukienkę, pod twój stanik. Opierałas się o mnie, piłaś kawę, a ja trzymałem cię za piersi. Było nam dobrze...


Wypiłaś pół kubka kawy i podałaś mi go do dopicia. Przybliżyłem twarz i siedzielśmy tak jak zrośnięte rodzeństwo syjamskie. Dopiłem kawę, między każdym jej łykiem racząc się kęskami twojego zapachu karku i skóry za uchem. Pouczułaś na szyi moje wargi, rozgrzane kawą, całujące cię delikatnie. Przekrzywiłaś głowę, i trwałaś w bezruchu, z uśmiechem i zamkniętymi oczami. Podobały mi się zawsze twoje nogi, nęciły mnie, były jak znak ****owy wyznaczający kierunek dążący do przyjemności i spełnienia. Lubisz zresztą wciąż czuć dreszcz, który cię przeszywa wzbudzany błądzącymi po nich moimi palcami. Dosięgłem twoich osłoniętych łydek i nieśpiesznie wędrowałem po nich dłońmi od kostek aż po kolana.

Upał nie ustawał, nasza skóra pokryta kropelkami potu domagała się siebie nawzajem. Nie przestawałem całować twojego karku i szyi, uszu i skóry pod włosami. Zszedłem niżej, w stronę kręgosłupa. Dreszcz ściągnął twoje łopatki, wyciągnęłaś głowę, żeby napięta skóra czuła jeszcze więcej. Miała słony smak potu i perfum, zmieszanych ze sobą porzadaniem. Uwielbiam ten smak. Chciałem go więcej, a ty byłaś chętna się nim dzielić. Powoli odkeiłem się od ciebie, i położyłem cię na brzuchu. Przycisnęłaś do siebie ręce, a ja zawiesiłem się nad tobą szukając ostatni każdego centymetra twoich pleców. Całowałem cię po łopatkach, kręgosłupie, karku. Dochodziłem do zapięcia stanika, chciałem cię więcej i więcej, chciałem wydobyć twe ciało spod zasłony sukienki. Sięgnąłem po jej ramiączka, i ściągnąłem w dół, odsłaniając plecy, a zarazem krępując trochę twoje ruchy sukienką obciągniętą do pasa. Nie dotykaliśmy się teraz żadną częścią ciała, poza końcówką mojego języka, wędrującego wzdłuż twego kręgosłupa w dół i w dół, aż do tego cudownego dołeczka który masz nad pupą. Znów całowałem każdy kawałek ciebie, wygrzany w słońcu.

Rozpiąłem ci stanik. Wyciągnęłaś ręce z sukienki i chciałaś położyć je pod głową. Wykorzystałem ten moment żeby uwolnić cię całkiem spod stanika. Nie będzie ci póki co potrzebny. Zacząłem lekko gryźć i całować cię po bokach piersi, próbując dostać się do nich, przyciśniętych tobą. Uniosłaś się na łokciach, dając mi ich trochę więcej. Pouczułaś jak o twoje uda, przykryte sukienką otarłem się napompowany krwią. Mruknęłaś cicho. Czy z dotyku piersi, czy penisa- nie wiem.. Wiem że było ci dobrze. Całowałem boki twoich piersi, kiedy powoli przekreciłaś się na plecy, dając mi je w całości. Pouczułaś jak wargi i język biorą w posiadanie twarde sutki. Podniecenie wygięło cię jak kocicę na słońcu, wypięłaś do mnie biust, chciałaś więcej. Zszedłem niżej, przez brzuch, do pępka. Znów linię pieszczoty wyznaczał skraj sukienki, ściągniętej aż do linii twoich bioder. Zanurkowałem po twojej skórze językiem pod tą linię, wyzwalając w tobie prąd, który wstrząsnął tobą od kostek po czubek głowy.
Powoli, centymetr po centymetrze znów piąłem się w górę, przez pępek, brzuch, mostek, szyję. Aż do wyschniętych z upału i szybkiego oddechu warg. Zacząłem cię całować, a twoje usta znów łapczywie szukały moich.
Całowaliśmy się łapczywie jak para nastolatków, która odkryła dopiero tą przyjemność. Przewróciłaś mnie na plecy i położyłaś na mnie. Zaczęłaś całować mnie w nos i przekomarzać się ze mną. Próbowałem trafić w twoje usta, ale robiłaś uniki, śmiejąc się i całując mnie to tu to tam. Do porządku przywołał cię dopiero solidny, pieszczotliwy klaps w ona pośladki. Poczułaś jak moje dłonie zaciskają się na nich, i pocałowałaś mnie namiętnie. Moje ręce oderwały się od twojej pupy, żeby powędrować po udach w górę, pod sukienką w stronę cienkich bawełnianych majtek w drobne kwiatki. Lubię cię w nich, wyglądasz wtedy uroczo dziewczęco. A ty lubisz, kiedy delikatnie wsuwam pod nie palce, żeby głaskać skórę twoich pośladków.
Byłaś górą. Lubię to, bo w zasięgu moich rąk jest wtedy całe twoje ciało. Całowałaś mnie, ale czułaś, że jestem twardy. Podniecała cię ta myśl, chciałaś czuć ten lekki, niewygodny ale jednak dla ciebie gotowy punkt między naszymi ciałami.

Moje ręce wędrując po tobie zakradały się coraz śmielej do źródła twojej coraz obfitszej wilgoci. Nie uciekając przed nimi rozszerzyłaś lekko uda. Chciałaś je poczuć, chciałaś żeby głaskały ciebie przez delikatną kurtynę majtek. Uwielbiam czuć tą wilgoć, wypływająca spomiędzy ukrwionych miękkich fałd. Szukałem twojej przyjemności, a ty mi w tym pomagałaś. Przestałaś mnie całować, żeby móc odbierać pełnię przyjemności napływającej ku tobie coraz szybciej. Twoje majtki całkiem już przemokły. Odchyliłem je i poczułaś jak moje palce rozchylają ciebie w poszukiwaniu tego drobnego punktu siejącego w tobie rozkosz. Znalazłem go, powiedziałaś mi o tym spazmem swojego ciała. Zacząłem masować go, nieśpiesznie, delikatnie, a ty wiłaś się z przyjemności, uwięziona przeze mnie jednym palcem.

Było ci dobrze, ale wiedziałaś że nie tak nie dojdziesz. Za dużo wokoło rozpraszało twoją uwagę, chciałaś jednak więcej i więcej. Chciałaś, żeby tą przygrywkę w piano zakończyć w ogłuszającym forte! I znałaś do tego odpowiednie instrumenty.

Sięgnęłaś dłonią, odganiając moją rękę spomiędzy ud. Wymacałaś rozporek i nerwowo go rozpięłaś. Jeszcze ten cholerny pasek i guzik! Pomogłem ci, miałem dwie ręce wolne, ty tylko jedną. Ale przydała ci się ona, żeby uwolnić mnie z ucisku wrzynających się bokserek. Złapałaś go i skierowałaś prosto w siebie. Ty dyktowałaś dziś tempo. Zaczęłaś pomału, ostrożnie nadziewać się na mnie, ale kiedy doszłaś do połowy wyrzuciłem biodra w górę, wypełniając cię całą gwałtownie. Poczułaś jak wbijam się w ciebie i jęknęłaś cicho z bólu przyjemności. Oparłaś się na moim torsie i zaczęłaś taniec bioder. Powoli, rytmicznie nadziewając się na mnie do samej nasady czułaś przechodzące przez ciebie fale przyjemności. Zaczęłaś zwiększać tempo. Uniosłem lekko bieda z tobą na górze i złapałem cię za pośladki. Zawisłaś pochylona do przodu nade mną, przejąłem rytm i obowiązki. Moje ręce ściskały twoje pośladki, a biodra w szaleńczym tempie uderzały o siebie. Twoje piersi tańczyły przed moimi oczami, falując w rytm. Wyciągnąłem głowę i dossałem się do nabrzmiałego sutka. Zadrżałaś. Poczułem jak wypełnia cię nagły napływ wilgoci, a twoje soki pociekły po mnie, zalewając jądra. Wyprostowałaś się i przygniotłaś mnie do ziemi. Chciałaś czuć go najgłębiej, chciałaś żeby gruba i twarda żołądź pieściła jędrny stożek, ukryty daleko w tobie. Przesuwając się do przodu i tyłu czułaś to, co daje ci przyjemność. Ruszając się coraz szybciej i mocniej, wiedziałaś że za chwilę to nastąpi.

Zamilkły świerszcze. Las przestał szumieć na letnim wietrze. Zniknęło wszystko dookoła. Oblała cię od środka fala gorąca, przelewająca się z jednego miejsca po wszystkich częściach ciała, a z ust wydobył się skowyt rozkoszy. Skurcze które ściskały mnie w tobie podnieciły mnie jeszcze mocniej. Poczułaś jak mną wstrząsa spazm i gorąco wystrzeliłem w tobie.

Trwaliśmy w bezruchu chwilę, dochodząc do siebie.

Ściągnęłaś mi koszulkę i położyłaś na mnie. Mokre od potu, zmęczone ciała przywarły do siebie. Pocałowałaś mnie. Poczuliśmy jak wypływa z ciebie ciepła stróżka mojej spermy zmieszaniem z twoimi sokami. -Czyżby nastąpił spust surówki z wielkiego pieca? Zapytałem żartobliwie. -Cicho bądź, czy musisz zawsze gadać głupoty? -Gadam głupoty, bo mi dobrze z tobą. Już nie będę. Pocałowałem cię w usta.

Świat powoli znów pukał do naszych zmysłów. Świerszcze rozpoczęły na nowo koncert, muchy chaotyczny taniec, a wiatr znów szumiał w liściach drzew.
発行者 dickens_82
5年前
コメント数
xHamsterは 成人専用のウェブサイトです!

xHamster で利用できるコンテンツの中には、ポルノ映像が含まれる場合があります。

xHamsterは18歳以上またはお住まいの管轄区域の法定年齢いずれかの年齢が高い方に利用を限定しています。

私たちの中核的目標の1つである、保護者の方が未成年によるxHamsterへのアクセスを制限できるよう、xHamsterはRTA (成人限定)コードに完全に準拠しています。つまり、簡単なペアレンタルコントロールツールで、サイトへのアクセスを防ぐことができるということです。保護者の方が、未成年によるオンライン上の不適切なコンテンツ、特に年齢制限のあるコンテンツへのアクセスを防御することは、必要かつ大事なことです。

未成年がいる家庭や未成年を監督している方は、パソコンのハードウェアとデバイス設定、ソフトウェアダウンロード、またはISPフィルタリングサービスを含む基礎的なペアレンタルコントロールを活用し、未成年が不適切なコンテンツにアクセスするのを防いでください。

운영자와 1:1 채팅